kann2
20.10.09, 10:14
Prawda o aborcji pokazywana publicznie działa wstrząsająco.
Większość widzów po jej obejrzeniu staje się zdecydowanymi
przeciwnikami przerywania ciąży – pisze Mariusz Dzierżawski działacz
ruchu pro life
Ponad milion Hiszpanów manifestowało w Madrycie przeciw aborcyjnej
ustawie przygotowanej przez rząd Zapatero. Prawie połowa wszystkich
mieszkańców Hiszpanii opowiada się przeciw tej ustawie. Niewiele
mniej popiera projekt Zapatero. Mimo masowych protestów lewicowcy
nie zamierzają odpuścić upowszechnienia aborcji, mimo że obecnie
aborterzy legalnie zabijają ponad 100 tysięcy dzieci przed
narodzeniem w ciągu roku.
Najbliższa przyszłość Hiszpanii zapowiada się burzliwie. Polaryzacja
społeczeństwa przypomina sytuację sprzed wybuchu wojny domowej. Do
konfliktu zbrojnego zapewne nie dojdzie, ale czasy, kiedy mieszkańcy
kraju wydawali się zjednoczeni wobec otwarcia na świat i nadziei
dobrobytu, bezpowrotnie minęły.
Aborcja bulwersuje również opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych.
Pod koniec maja zginął w zamachu George Tiller, odpowiedzialny za
tysiące tzw. późnych aborcji, czyli zabijanie dzieci zdolnych do
życia poza ciałem matki. We wrześniu został zastrzelony Jim
Pouillon, prolifer (nazwa powstała od ruchu obrońców życia – pro
life) pikietujący „klinikę” aborcyjną. Barack Obama zapowiadał jako
pierwsze przedsięwzięcie legislacyjne Freedom of Choice Act (FOCA),
prawo zmuszające do dokonywania aborcji wszystkie szpitale na
terenie USA. Siła protestów publicznych skłoniła go do odłożenia
sprawy na później, ale dotacje dla aborcjonistów znalazły się w
projekcie ustawy o ubezpieczeniach społecznych, co z kolei wywołało
sprzeciw wielu kongresmenów.
Sprawa aborcji polaryzuje również opinię publiczną w Polsce. Wyrok
przeciwko „Gościowi Niedzielnemu” za nazwanie aborcji zabójstwem
poruszył opinię publiczną. Propagatorzy aborcji wyrażają radość i
nadzieję na skuteczne zakneblowanie przeciwników. Obrońcy prawa do
życia widzą, że są przyparci do muru – utrzymanie wyroku w kolejnych
instancjach oznacza zamknięcie w getcie, przeciw aborcji będzie
można protestować, ale tak, żeby nikogo nie urazić, co de facto
oznacza, że protesty nie będą mogły być publiczne.
W tę polaryzację wpisują się konflikty wokół zorganizowanej
wystawy „Wybierz życie”. Środowiska „etyki wyzwolenia” od norm
moralnych z wściekłością reagują na kolejne wystawy. Początkowo
aborcjoniści próbowali zakazać wystawy na drodze prawnej. Mimo
wstępnych sukcesów ostatecznie przegrali wszystkie sprawy wytoczone
organizatorom. Skarga do prokuratury rzeszowskiego posła SLD Tomasza
Kamińskiego na wystawę na placu farnym wydaje się skutkiem jego
ignorancji lub desperacji.
Nieskuteczność drogi prawnej skłoniła wrogów wystawy do poszukiwania
innych metod. W Bielsku-Białej próbowali wywrzeć presję na
prezydenta Jacka Krywulta, aby zakazał wystawy. Kiedy prezydent
odpowiedział, że cenzurowanie debaty publicznej nie jest jego
rolą, „Gazeta Wyborcza” spróbowała zorganizować nagonkę na wystawę.
Bez specjalnych sukcesów. List bielskich „autorytetów” podpisało
kilkanaście osób, w tym dwoje dziennikarzy „Wyborczej”, a w pikiecie
zorganizowanej przez działaczy SLD i feministki wzięło udział
dziewięć osób.
Kolejnym sposobem, do którego uciekli się wrogowie wystawy, była
próba zakazu administracyjnego. Naciskany przez „Wyborczą” burmistrz
Żywca zakazał wystawy na rynku żywieckim, jednak jego decyzję
jako „rażąco naruszającą prawo” uchyliło Samorządowe Kolegium
Odwoławcze w Bielsku-Białej.
Być może mierne wyniki akcji prawnych, administracyjnych i
propagandowych skłoniły antagonistów wystawy do użycia mocniejszych
środków. Podczas Przystanku Woodstock funkcjonariusze Jerzego
Owsiaka najpierw próbowali zastraszyć organizatorów wystawy, a kiedy
to się nie udało, doskonale zorganizowani „nieznani sprawcy” nocą
pocięli plakaty wystawy. Kiedy w ciągu dnia organizatorzy zaczęli
naprawiać zniszczenia, do akcji wkroczył „Pokojowy Patrol” Wielkiej
Orkiestry Świątecznej Pomocy, którego bojówki dokończyły dzieła
zniszczenia i zrabowały elementy wystawy.
W sprawie tej prowadzi śledztwo prokuratura w Słubicach. Jest
nadzieja, że winni zniszczenia i przywłaszczenia wystawy, a także
rozbicia legalnego zgromadzenia zostaną przykładnie ukarani.
Niezależnie od aspektów kryminalnych, działania przeciwników wystawy
podczas Przystanku Woodstock wzmogły zainteresowanie opinii
publicznej wystawą. Podobny mechanizm zadziałał w Rzeszowie, gdzie
również mieliśmy do czynienia z próbą zniszczenia wystawy – szkody
były niewielkie i szybko zostały naprawione, a zainteresowanie
mediów i publiczności znacznie się wzmogło.
Artykuły prasowe, które we wrześniu pojawiły się w „Nie”
i „Wyborczej” choć pełne inwektyw wobec organizatorów wystawy nie
zaszkodziły przedsięwzięciu. Można nawet powiedzieć, że odniosły
skutek przeciwny. Porady redaktora Smoleńskiego, w jaki sposób
należy organizować działalność pro life, a w jaki nie należy tego
robić, mogą jedynie wywołać rozbawienie publiczności, świetnie
znającej proaborcyjne nastawienie organu Adama Michnika.
Prawda o aborcji pokazywana publicznie działa wstrząsająco.
Większość widzów po jej obejrzeniu staje się zdecydowanymi
przeciwnikami aborcji. Wystawy pokazywanej w miejscach publicznych
wrogowie nie mogą wobec tego zignorować. Działania przeciw wystawie,
jakie podjęli do tej pory, przyczyniły się tylko do jej
rozpropagowania. Prawdy, którą pokazuje wystawa nie da się
przemilczeć ani jej zaprzeczyć. Ataki fizyczne również są
bezskuteczne. Wystawa zniszczona w Kostrzynie została odtworzona w
dwóch kompletach. Organizatorzy przygotowują się do stworzenia
trzeciego. Wystawa tak długo będzie krążyć po Polsce, aż prawo do
życia każdego dziecka stanie się oczywiste.
Prawdy o aborcji boi się lobby aborcyjne. Powinno bać się bardziej.
www.rp.pl/artykul/9133,379907_Dwuglos__Prawda__ktora_wywoluje_wstrzas.html