Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyzmu...

20.10.09, 19:07
...czyli ciekawy tekst pana Piatka.

*************************
Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyzmu
Tomasz Piątek

Parę dni temu moja Hania przeglądała regionalne rankingi stacji radiowych w
Polsce. „Patrz - zawołała w pewnej chwili - Radio Maryja ma tylko 2 procent
słuchalności!”.

A kilka tygodni temu na łamach „Polityki”, Mariusz Janicki i Wiesław Władyka
zastanawiali się nad tym, czy strach polityków przed rzekomymi wpływami
Kościoła katolickiego nie jest już dzisiaj bezsensowny.

Cytuję: „Większość polityków, włącznie z postkomunistyczną lewicą, układała
się z Kościołem po jego myśli, nie szła z nim na żadną wojnę, tak jak gdyby
przyjęto żelazną zasadę, że tu frontów się nie buduje, tu trzeba się dogadać,
czyli ustąpić. Do rytuału należały audiencje w Watykanie, publiczne dawanie
świadectwa swojej wierze, uczestnictwa w mszach, wyjątkowe honorowanie hierarchów.

Kto tego nie przestrzegał, ryzykował, że zaprzepaści szanse w walce
politycznej, choć bardzo dawno nikt nawet nie sprawdzał, czy rzeczywiście tak
jest. Donald Tusk w 2005 r., kilka tygodni przed wyborami prezydenckimi, wziął
ślub kościelny; w ten sposób zdjął z wokandy łatwy do przewidzenia zarzut,
jakiego mógł się spodziewać ze strony obozu przeciwników, że nie zachowuje się
i nie żyje jak prawdziwy Polak katolik.

Ale też nie rozpatrywano kwestii, czy dla realnego elektoratu Platformy,
wielkomiejskiego, wykształconego, w dużej mierze zlaicyzowanego, ta kwestia ma
w ogóle jakieś znaczenie. Tusk zrobił to na wszelki wypadek. Bo wobec Kościoła
wszyscy coś robią na wszelki wypadek”.

Koniec cytatu. Święte słowa, chciałoby się powiedzieć. Rzeczywiście, Kościół
katolicki wydaje się kolosem na glinianych nogach. Ludzie stosują
antykoncepcję, nie chodzą co niedziela na mszę, a jeśli chodzą, to klną na
księdza i wyśmiewają się z niego, przeważnie nie bez powodu.

Ale z drugiej strony - ci sami ludzie wielbią papieża, godzą się na karalność
aborcji i na brak edukacji seksualnej w szkołach. Polak po cichu używa
prezerwatyw - ale zwykle nie robi nic, żeby jego zaniedbana córka, potencjalna
galerianka, umiała chronić się przed ciążą i przed AIDS.

Więcej: kiedy zapytamy Polaków: „Czy jesteś za tym, żeby bogaci ludzie
zabierali ziemię biedakom, żeby mordowali tych biedaków i broniących ich
księży, zresztą katolickich?”, większość powie nam pewnie: „Nie”. Tak samo,
kiedy zapytamy: „Czy jesteś za tym, żeby torturowano ludzi w Argentynie?”.
„Czy jesteś za tym, żeby AIDS szerzyło się w Afryce?”. „Czy jesteś za
zniekształcaniem prawd biblijnych?”. Nie zmienia to jednak tego, że większość
Polaków nadal wielbi Wojtyłę, który robił, wspierał lub tolerował wszystkie te
złe rzeczy.

Oczywiście, większość tej większości, zawieszona mentalnie między serialem
„Plebania” a różowymi majteczkami Dody, nie wie i nie ma szansy dowiedzieć się
czegokolwiek o grzechach papieża i papiestwa. Ale wewnątrz tej większości jest
także spora mniejszość, która NIE CHCE WIEDZIEĆ.

Nieustannie jesteśmy informowani przez media o postępującej laicyzacji
Polaków. Po każdej takiej informacji dziennikarze jakby zawieszają głos. Jakby
zostawiają pole do domysłu. Jakby chcieli po cichu zapytać: „No więc kiedy to
gruchnie?”. Kiedy upadnie ta obrzydliwość, ten Babilon pychy, chciwości,
obłudy i nienawiści?

Brzmi to tak, jakby gruchnąć miało już niedługo. Ja też do niedawna w to
wierzyłem. Być może jestem człowiekiem małej wiary, ale w tej chwili zaczynam
widzieć przyszłość inaczej.

Postępująca laicyzacja naszego społeczeństwa nie osłabia polskiego Kościoła
katolickiego, tylko go wzmacnia, ponieważ nie jest to laicyzacja świadoma,
przemyślana. Ponieważ nie jest to tak naprawdę laicyzacja, tylko poganizacja.
A Kościół katolicki, jako instytucja po większej części pogańska, nie czuje
się z poganizacją źle.

Ta pogańska pseudo-laicyzacja oznacza odejście od bardziej tradycyjnych form
życia i pójście za konsumpcją, za blichtrem, blaskiem i błyskiem, za ostrymi
przyprawami i różowymi majteczkami. Czci się przedmioty, a jeszcze bardziej
obrazy, telewizyjne, błyszczące, wdzierające się do mózgu i nie pozwalające na
refleksję.

Człowiek w takim stanie ducha nie zwróci się wprost do Boga, ani też się od
Boga nie odwróci. Nie jest zdolny do tak poważnych wyborów. Raczej spróbuje
rozwiązać ten problem w sposób dziecinny. Spróbuje zepchnąć całą sprawę na
„starszych i mądrzejszych”. Niech ktoś inny zajmuje się Bogiem i załatwia to
za mnie, żebym ja mógł się spokojnie bawić. Polak - jakby to powiedzieć -
przedelegowuje swoje życie duchowe na księdza i na papieża. Jest to typowe dla
pogaństwa. Od trudnych, strasznych i ostatecznych spraw jest szaman.
Oczywiście, szaman jest kłopotliwy, trudny, ma różne absurdalne wymagania,
wygłasza wkurzające rytualne teksty, ale od tego jest. Jego dziwność,
agresywność, trudność tylko go uwiarygodniają. Skoro jest tak bardzo dziwny i
trudny, to znaczy, że ma prawdziwy kontakt z tym, co dziwne i trudne. To
znaczy, że dobrze nasiąkł tą straszną świętością. Jasne, byłoby okropne,
gdybym musiał żyć na co dzień po szamańsku - ale na szczęście nie muszę, bo
przerzuciłem ten ciężar właśnie na szamana! Od tego przecież szaman jest! On
mi przez cały czas załatwia sprawy u Boga, ale ja kontaktuję się z szamanem
rzadko, tylko w dniu szamańskim, raz na tydzień albo raz na rok. A przez
resztę czasu żyję po swojemu, czyli jak świnia. Robię świństwa i pozwalam,
żeby mnie robiono świństwa. Bawię się i jestem przedmiotem zabawy.

Tego rodzaju mentalność jest typowa dla krajów katolickich i tłumaczy na
przykład długą koegzystencję katolicyzmu i berlusconizmu we współczesnych
Włoszech. Jeden pokłon dla tak zwanej Matki Boskiej, sześć pokłonów dla nagiej
modelki. W Polsce ten mechanizm utrwalił się w sposób niezwykle silny, wręcz
pępowinowy, kiedy papieżem został Wojtyła. Nasz papież, papież-Polak był nie
tylko Największym Światowym Szamanem, pokazywanym w telewizji niemal tak
często jak nagie modelki. Stał się także Totemem, gwarantującym plemieniu
pomyślność - co w naszych czasach oznacza medialność, obecność w światowych
mediach, rozpoznawalność, poprawę lub przynajmniej utwierdzenie globalnego
wizerunku Polaka. To już od czasów Mickiewicza było dla wielkiej części
polskiej inteligencji równie ważne jak pomyślność materialna, jeśli nie
ważniejsze. A w naszej medialnej epoce stało się ważne także dla wielkiej masy
ludzi zupełnie niewykształconych.

Czy to znaczy, że dla likwidacji katolicyzmu w Polsce potrzebne jest jakieś
symboliczne papieżobójstwo? Myśl jest kusząca, szczególnie dla każdego, kto
nie jest katolikiem i kogo obraża panoszenie się w Polsce tego kultu, prawie
zawsze pseudochrześcijańskiego, a często antychrześcijańskiego.

Ale to jest zła myśl. Po pierwsze, jest niechrześcijańska. Jezus stawia sprawę
prosto: trzeba nadstawić drugi policzek. Ten gest jest nie tylko pełen miłości
bliźniego, jest także spektakularny i zawstydzający dla bijącego. Trzeba dawać
świadectwo prześladowaniom, ale nie prześladować w odwecie. Po drugie,
wszelkie, nawet najbardziej symboliczne papieżobójstwo wzmacniałoby tylko
katolicyzm. Katolicyzm, jak każdy tyran, chce być widziany jako męczennik. Nie
dawajmy mu okazji.

Myślę, że sposób jest inny. Ci wszyscy ludzie, którzy swoje sprawy z Bogiem
przekazują złym pośrednikom - jednak w jakiś sposób zakładają istnienie Boga.
Trzeba ich przekonywać, że Bóg nie jest tak odległy ani przerażający, żeby aż
trzeba było zdawać się na pośrednictwo. Nie trzeba płacić chciwym obłudnikom
ani uczestniczyć w ich kampaniach nienawiści. Nie trzeba pozostawać w
strukturach babilońskich i firmować swoją osobą statystyk mówiących o
„miażdżącej większości katolików w Polsce”. Można natomiast poszukać
bezpośredniego kontaktu z Bogiem - i
    • diabollo Re: Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyz 20.10.09, 19:07
      Kościół katolicki może długo i bez większych kłopotów pasożytować na ludziach,
      którzy żyją konsumpcją, a do ważniejszych spraw nie mają głowy, zlecają je
      „specjaliście”. Pasożytowanie na ludziach naprawdę wierzących może być o wiele
      trudniejsze. Jestem przekonany, że najlepszą odtrutką na katolicyzm jest
      chrześcijaństwo.

      PS W tym tekście wielokrotnie użyłem słowa „szaman”, nadając mu znaczenie
      pejoratywne. Wiem, że może to zabrzmieć obraźliwie dla ludzi, którzy szukają
      osobistego kontaktu z Bóstwem, uprawiając szamańskie praktyki animistyczne o
      rodowodzie na przykład syberyjskim czy indiańskim. Nie zgadzam się z tymi ludźmi
      - ale oni przynajmniej idą sami swoją „drogą szamana”, zamiast posyłać na nią
      pośrednika. Takich adeptów neo-animizmu zapewniam, że użyte przeze mnie słowo
      „szaman” nie odnosi się do ich idealistycznych wyobrażeń o szamanizmie, które
      szanuję. Odnosi się do smutnej, przynajmniej dzisiaj, rzeczywistości szamanizmu
      - takiej jak ta, którą obserwujemy u ludów syberyjskich.

      www.krytykapolityczna.pl/Tomasz-Piatek/Rozwazania-nad-likwidacja-polskiego-katolicyzmu/menu-id-215.html
    • diabollo Re: Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyz 20.10.09, 19:31
      Źle wkleiłem:

      *****************
      Myślę, że sposób jest inny. Ci wszyscy ludzie, którzy swoje sprawy z Bogiem
      przekazują złym pośrednikom - jednak w jakiś sposób zakładają istnienie Boga.
      Trzeba ich przekonywać, że Bóg nie jest tak odległy ani przerażający, żeby aż
      trzeba było zdawać się na pośrednictwo. Nie trzeba płacić chciwym obłudnikom ani
      uczestniczyć w ich kampaniach nienawiści. Nie trzeba pozostawać w strukturach
      babilońskich i firmować swoją osobą statystyk mówiących o „miażdżącej większości
      katolików w Polsce”. Można natomiast poszukać bezpośredniego kontaktu z Bogiem -
      i życie wcale nie musi stać się od tego straszniejsze (w moim przypadku było
      wręcz przeciwnie).

      Kościół katolicki może długo i bez większych kłopotów pasożytować na ludziach,
      którzy żyją konsumpcją, a do ważniejszych spraw nie mają głowy, zlecają je
      „specjaliście”. Pasożytowanie na ludziach naprawdę wierzących może być o wiele
      trudniejsze. Jestem przekonany, że najlepszą odtrutką na katolicyzm jest
      chrześcijaństwo.

      PS W tym tekście wielokrotnie użyłem słowa „szaman”, nadając mu znaczenie
      pejoratywne. Wiem, że może to zabrzmieć obraźliwie dla ludzi, którzy szukają
      osobistego kontaktu z Bóstwem, uprawiając szamańskie praktyki animistyczne o
      rodowodzie na przykład syberyjskim czy indiańskim. Nie zgadzam się z tymi ludźmi
      - ale oni przynajmniej idą sami swoją „drogą szamana”, zamiast posyłać na nią
      pośrednika. Takich adeptów neo-animizmu zapewniam, że użyte przeze mnie słowo
      „szaman” nie odnosi się do ich idealistycznych wyobrażeń o szamanizmie, które
      szanuję. Odnosi się do smutnej, przynajmniej dzisiaj, rzeczywistości szamanizmu
      - takiej jak ta, którą obserwujemy u ludów syberyjskich.

      www.krytykapolityczna.pl/Tomasz-Piatek/Rozwazania-nad-likwidacja-polskiego-katolicyzmu/menu-id-215.html
      • chickenshorts Re: Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyz 20.10.09, 21:51
        Dobry tekst! Bardzo dobry!
        Tak, chrześcijanie w katolikach - nie bójcie się Boga, to nie
        Stalin. I nie lękajcie się kościoło-papieża - to tylko gliniany
        stalinek.
        • diabollo Re: Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyz 21.10.09, 08:14
          chickenshorts napisał:

          > Dobry tekst! Bardzo dobry!
          > Tak, chrześcijanie w katolikach - nie bójcie się Boga, to nie
          > Stalin. I nie lękajcie się kościoło-papieża - to tylko gliniany
          > stalinek.

          Cóż, to nie są pomysły mojej ateistycznej bajki, ale też mi się wydaje, że z
          punktu czysto socjologicznego pan Piątek ma dużo racji.

          Kłaniam się nisko.
          • chickenshorts Re: Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyz 21.10.09, 09:06
            diabollo napisał:

            > Cóż, to nie są pomysły mojej ateistycznej bajki, ale też mi się
            wydaje, że z
            > punktu czysto socjologicznego pan Piątek ma dużo racji.

            Myślę, że wiem co masz na myśli...
            Ja ten tekst odbieram jako coś w rodzaju, skoro ciągle za wcześnie
            na zdmuchnięcie świeczki i zapalenie światła, to chociaż wnieśmy do
            tej izby kilka lamp naftowych... na razie.
    • diabollo Re: Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyz 22.10.09, 07:53
      Ale co na to nasi katolicy?

      Kłaniam się nisko.
      • chickenshorts Re: Rozważania nad likwidacją polskiego katolicyz 22.10.09, 19:17
        diabollo napisał:

        > Ale co na to nasi katolicy?

        Wolą bić pianę przy rosole z ludzkich płodów
Pełna wersja