kann2
22.10.09, 20:34
Radio Maryja jest OK!
Radio Maryja – badania naukowe podważają czarny PR rozgłośni
Grupa socjologów z Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem prof.
Ireneusza Krzemińskiego zbadała przekaz radiostacji, kierowany do
słuchaczy w sierpniu 2007 r. Autorzy poddali analizie wszystkie
audycje Radia Maryja w sierpniu 2007 r. – miesiącu, obfitującym w
uroczystości religijne i patriotyczne, w którym obchodzi się
rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego i Cudu nad Wisłą. Na tej
podstawie sporządzili charakterystykę przekazywanej przez Radio
Maryja wizji świata i Kościoła.
„Jako autor niniejszej analizy muszę przyznać, że zakładałem
hipotezę, iż model religijności radiomaryjnej ma znacznie bardziej
powierzchowną, rytualistyczną i tradycjonalistyczną formę” – wyznaje
prof. Krzemiński.
„Przesłuchanie audycji o. Rydzyka dostarcza dowodów na to, że
radiosłuchacze prezentują, wyrażają, opisują religijność, jaka z
całą pewnością jest świadectwem autentycznego przeżycia religijnego.
(...) modlący się i opowiadający o swej modlitwie ludzie są
świadkami autentycznego doświadczenia wiary, a audycje Radia Maryja
dają wgląd w takie doświadczenia i sprzyjają pogłębianiu wiary” –
dodaje socjolog.
Niezależnie od tego, że – jak zaznacza prof. Krzemiński - wśród
słuchaczy ujawnia się ograniczenie czynnika intelektualnego na rzecz
gotowych matryc, badania pokazały, że programy rozgłośni zawierają o
wiele bogatszy niż zakładany zakres doświadczeń religijnych, który
ma głęboki wymiar duchowy. Choć religijność twórców i słuchaczy
radiostacji przejawia się w tradycyjnych formach pobożności, na
pewno się do nich nie ogranicza – konkluduje naukowiec.
Kolejny stereotyp, a mianowicie, że stacja o. Rydzyka przekazuje
treści endeckie – także nie znajduje potwierdzenia w analizowanych
programach – ocenia socjolog. Wręcz odwrotnie – aczkolwiek nie można
negować pewnych inspiracji myślą Narodowej Demokracji, twórcy radia
wyraźnie aktualizują myślenie endeckie, usuwają nonsensy i
ahistoryczne uogólnienia i stereotypy oraz dostosowują je do
współczesnych realiów. W przekazie rozgłośni widoczny jest pozytywny
stosunek do mniejszości narodowych, pluralizmu demokratycznego i
wyraźny antysowietyzm. Do koncepcji stworzonej przez Romana
Dmowskiego, wdziera się obce mu, pochodzące z doby romantyzmu,
przeświadczenie o mesjanizmie narodu polskiego.
W analizowanym okresie nie było ze strony autorów i gości audycji
jakichkolwiek antysemickich wystąpień. Wypowiedzi, nacechowane
niechęcią do Żydów padają czasem ze strony słuchaczy – twierdzi
socjolog. „Na ogół prowadzący audycje raczej nie robią z nich
użytku, wręcz odwrotnie: dążą jakby do wyciszenia tego typu
wypowiedzi, albo omijają je, starając się zmienić temat, a nawet
nadać antysemickim wypowiedziom trochę inny sens” – podkreśla
Krzemiński.
Autor opisuje też model Kościoła, promowany przez toruńską
rozgłośnię – jawi się on jako struktura hierarchiczna, w której
zdecydowanie przewodzą duchowni, a to przywództwo nacechowane jest
autorytaryzmem. Kościół mocno związany jest z narodem, duchowni
dzielą los i cierpienia zwykłych obywateli. Przynależność narodowa
bardzo mocno łączy się z katolicyzmem, zaś przynależność religijna,
wiara zakłada konieczność służby na rzecz wspólnoty narodowej.
Analizy wykazują też silną identyfikację słuchaczy w rozgłośnią.
Poczucie przynależności do Rodziny Radia Maryja łączy się z kolei z
koniecznością działania na rzecz ewangelizacji, rozwoju Kościoła i
Ojczyzny. „Nie ulega wątpliwości, że o. Rydzykowi udało się
skonstruować wyraźną, jednoznaczną tożsamość słuchaczy Radia
Maryja” – zaznacza autor podkreślając, że jest to swoisty fenomen w
społeczeństwie, w którym niełatwo wskazać nowe tożsamości społeczne –
podkreśla.
Krzemiński zwraca uwagę, że o ile endeckie inspiracje oraz
powierzchowna religijność są krzywdzącymi, nie znajdującymi
potwierdzenia w empirii stereotypami, o tyle realnym
niebezpieczeństwem jest sekciarskie nastawienie twórców i słuchaczy
Radia i konsolidacja w obliczu zagrożeń i wspólnych wrogów. W tym
modelu osoba o. Rydzyka odgrywa rolę przywódcy, symbolu religijnego
i kościelnego, reprezentanta właściwych wartości katolickich i
narodowych. I to właśnie powinno niepokoić i wzbudzać
przeciwdziałanie ze strony Kościoła – uważa prof. Krzemiński.
Na zakończenie autor przyznaje się do błędu metodologicznego - że
uznał pewien model religijności za wzorcowy, że religijność
indywidualistyczna przewyższa kolektywizm i przywiązanie do
tradycji. Nie ulega wątpliwości, że bez tego wartościowania studium
byłoby znacznie lepsze.
Odrębne rozdziały poświęcone są obrazowi Radia Maryja w
dzienniku "Życie" w latach 1997-1998 oraz w "Gazecie Wyborczej" w
latach 1998-2007. O ile analiza "Życia" sprowadza się do
stwierdzenia, że poświęcało za mało uwagi tematowi, a najważniejszą
publikacją jest dyskusja wybitnych socjologów na temat radiostacji,
analiza "Gazety Wyborczej" jest obszerna i oparta na bogatym
materiale, gdyż dziennik ten szczególnie często pisał i nadal pisze
o Radiu Maryja.
Konkluzja obu autorów (Karol Osłowski analizował publikacje o Radiu
Maryja w latach 1998-2004, zaś Kazimierz Mazan w latach 2004-2007)
jest wobec "Gazety" jednoznacznie krytyczna. Naukowcy zwracają
uwagę, że w przekazie "Gazety Wyborczej" Radio Maryja nie jest
traktowane jako ruch społeczny, a jako instytucja złożona z
zakonników władających Radiem oraz masami odbiorców. To właśnie
owi „władający” są „naszym”, czyli środowiska "Gazety Wyborczej",
wrogiem. Słuchacze traktowani są jako osoby zalęknione, zagubione,
rozczarowane nową, liberalną Polską, ofiary transformacji, przedmiot
manipulacji. Przynależność do Rodziny Radia Maryja stygmatyzuje w
oczach dziennika wszystkich – twórców rozgłośni, słuchaczy,
polityków.
„Sposób prezentowania problematyki związanej z radiem przez «Gazetę
Wyborczą» skłania do zastanowienia się nad problemem obiektywności
prasy. (...) Nie widać tego w przekazie «Gazety Wyborczej». Nie
najlepiej to świadczy o dyskursie publicznym w Polsce. Być może
sposób relacjonowania spraw, które dotyczą Radia Maryja jest
wyjątkowy, jeśli jednak tak nie jest, można odnieść wrażenia,
że «Gazeta Wyborcza» nie relacjonuje dyskusji, tylko prowadzi pewną
politykę. (...) Wydaje nam się, że powyższa rekonstrukcja pokazuje,
że «Gazeta» może pogłębić realnie istniejące podziały w
społeczeństwie. Takie stygmatyzowanie i wykluczanie, z jakim mamy do
czynienia na łamach «Gazety», może być chyba uznane za jedną z
przyczyn występowania takich negatywnych dla społeczeństwa
obywatelskiego zjawisk, jak wzrost poczucia wyalienowania dużej
części populacji, a co za tym idzie, wzrost popularności partii
populistycznych” – podsumowuje Karol Osłowski.
„Artykuły zamieszczone w dzienniku miały na celu zmarginalizowanie
Radia poprzez przedstawienie go jako radykalnego ośrodka
zagubionych, utopijnych prawicowców i narodowców, zdyskredytować
przez kojarzenie działań radia z działaniami przedwojennej skrajnej
prawicy, a także ośmieszyć poprzez umieszczanie wybranych cytatów
słuchaczy i redaktorów radia” – stwierdza ze swej strony Wojciech
Mazan. Zaś prof. Krzemiński przypomina opinię, że obraz
świata "Gazety Wyborczej" jest manichejski i dodaje, że ten czarno-
biały obraz rzeczywistości jest wspólną cechą obu mediów.
Czego nas uczy Radio Maryja, redakcja naukowa Ireneusz Krzemiński,
Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009.
<a href="http://nowy.ekai.pl/media/szuflada/Radio_Maryja_.htm" target="_blank">nowy.ekai.pl/media/