Dodaj do ulubionych

Sena życia ateisty

24.10.09, 18:57
Znudziliście mi się. Praktycznie nie ma tu z kim gadać. ;) Napadają,
opluwają, oczerniają. Sam dogmatyzm. No prawie sam, bo jest parę
wyjątków.

Ale żebyście się nie nudzili, to polecam wam parę moich wpisów u
konkurencji:

forum.gazeta.pl/forum/w,721,101990566,102031018,Sens_zycia_kazdego_czlowieka.html

forum.gazeta.pl/forum/w,721,101990566,102032294,Jeszcze_o_sensie_zycia.html

forum.gazeta.pl/forum/w,721,101990566,102031647,Roznica_miedzy_teizmem_i_ateizmem.html

forum.gazeta.pl/forum/w,721,101990566,102032555,Zlo_swiata_klamstwo.html

Miłego cztania i pozytywnych refleksji życzę... :)
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Sena życia ateisty 24.10.09, 19:10
      grgkh napisał:

      > Znudziliście mi się.

      dziękujemy za uprzejme podsumowanie.

      >polecam wam parę moich wpisów

      zbierz je i opracuj w postaci "czerwonej książeczki" - może jakieś didaskalia
      przy okazji nam ofiaruj na pożegnanie.... abyśmy mogli codziennie rozpamiętywać
      złote myśli mędrca który poznał Prawdę!!!

      ta ostatnia niedziela...
      więc nie żałuj jej dla mnie...
      spojrzyj czulej dziś na mnie...
      OSTATNI RAZ!!!

      i to by było na tyle.
      • grgkh A co z sensem życia ateisty? 24.10.09, 19:33
        a000000 napisała:

        > ta ostatnia niedziela...
        > więc nie żałuj jej dla mnie...
        > spojrzyj czulej dziś na mnie...
        > OSTATNI RAZ!!!
        >
        > i to by było na tyle.

        I co? Zatrzaśniesz mi drzwi przed nosem? Maleńka, płytka, katolicka
        zemsta? :) Nie masz argumentów, a więc mi przywalisz? Właśnie was
        testuję. Waszą chrześcijańską miłość bliźniego i skłonność do
        agresji.

        A czy tamte linki odwiedziaś i przeczytałaś ich zawartość?

        I co Ty na to?

        Dzielicie świat ludzi na dwie grupy. Wasza i reszta świata. Siejecie
        nienawiść, bo was tknąć nie wolno, bo należy wam się nadzwyczajny
        przywilej, świętość. Woda sodowa wam uderzyła do głowy za sprawą
        trującej ideologii o wyższości wierzących nad niewierzącymi. Zresztą
        także i nad wierzącymi inaczej.

        Dogmatyzm jest największą trucizną świata ludzkiej świadomości.


        Związane z nim ściśle kłamstwo jest przyczyną większości zła na
        świecie.
          • grgkh Re: klawiatura pod pachę i szerokiej drogi nt 25.10.09, 16:47
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > grgkh napisał:
            >
            > > Masz mnie dość? Nie piszę ciekawie?
            >
            > Nadinterpretacja.

            OK. To poproszę o wykładnię. Na pewno ją znasz. Powiedz nam
            wszystkim, o co Ci chodziło.

            > Sam sobie przecież idziesz,

            Tak, sam potrafię. A Ty może mogłbyś bardziej na temat. Mogłabyś?

            > więc cię grzecznie żegnam,
            > pozytywnym życzeniem "szerokiej drogi".

            Zasugerowałaś bym zabrał klawiaturę, więc pewnie Ci chodziło o ten
            wątek i o mnie.

            A czy mogłabyś się wypowiedzieć o wartościach ogólnoludzkich,
            humanistycznych itp zawartych tam, a nie o moim chodzeniu? To nie
            jest forum sportowe ani rehabilitacyjne.
            • maitresse.d.un.francais Re: klawiatura pod pachę i szerokiej drogi nt 25.10.09, 17:17

              >
              > OK. To poproszę o wykładnię. Na pewno ją znasz. Powiedz nam
              > wszystkim, o co Ci chodziło.

              Proszę:

              Ty: Żegnam was, do widzenia.

              Ja: Zatem do widzenia, szerokiej drogi. (O klawiaturze to był żart odnoszący się
              do wirtualnego aspektu odejścia - wszak odchodząc z jakiegokolwiek forum wciąż
              siedzimy... przed kompem)
              >
              > > Sam sobie przecież idziesz,
              >
              > Tak, sam potrafię. A Ty może mogłbyś bardziej na temat.

              Temat jest taki, że idziesz sobie. Co mam o tym napisać?



              >
              > Zasugerowałaś bym zabrał klawiaturę, więc pewnie Ci chodziło o ten
              > wątek i o mnie.
              >
              Nie - o klawiaturze to był żart odnoszący się do TECHNIKI pisania na forum (tak
              jak "z palców komuś coś wyjąć" na forum zamiast "z ust" - w realu).

              To nie
              > jest forum sportowe ani rehabilitacyjne.

              To dlaczego zakładasz o tym chodzeniu liczne wątki?
              • grgkh Kto, co mówił? 25.10.09, 17:29
                Ble ble ble...

                Ty może odchodzisz z klawiszami pod pachą, ja nie. ;)

                A co z tematem w tytule wątku?

                Czytałaś? I co o tym myślisz?
                _____________________________

                PS.

                Poproszę o link do słów, które tu cytujesz jako moje: "Żegnam was,
                do widzenia."

                Nie chce mi się sprawdzać, ale ja staram się nie używać łącznie
                pożegnania ostatecznego i tymczasowego, bo to nielogiczne.
                Rzeczywiście tak napisałem? ;)

                Sprawdzę Twoją prawdomówność. ;)
                • maitresse.d.un.francais Re: Kto, co mówił? 25.10.09, 17:35
                  grgkh napisał:

                  > Ble ble ble...

                  Czepiasz się słówek i wyzłośliwiasz, obrażasz ludzi imiennie ("sens życia lynxa
                  rufusa"), po czym oznajmiasz, że spisek teistów nie pozwala ci głosić prawdy
                  ateistycznej...

                  Spass beiseite...
                  • grgkh Kochanie Ty moje... ;) (to niedosłownie) 25.10.09, 18:19
                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > Ble ble ble...
                    >
                    > Czepiasz się słówek i wyzłośliwiasz,

                    Uwielbiam taki rodzaj inteligentnego dialogu i bardzo cenię tych,
                    którzy mogą ze mną na równi tak rozmawiać. Ale to zabawa w gry
                    słowne. Zabawa. Wolę ją niż te pełne nienawiści oczernianie mnie
                    przez was. Nieustannie ktoś mi coś przypisuje. Jak Ty tutaj.

                    Postanowiłem o tym często wspominać, byście zauważali, co jest
                    pierwszą przyczyną i że to nie ja inicjuję tę wrogą atmosferę. I mam
                    w tych postach mnóstwo dowodów na to. ;) Teraz wystarczy otworzyć
                    archiwum i poszukać w moich postach frazy słownej "obraża" i od razu
                    wszystko wyskakuje. ;)

                    > obrażasz ludzi imiennie ("sens życia lynxa
                    > rufusa"),

                    Przecież w tym nie ma obrazy. I Ty, i ja, i rufus mamy jakieś swoje
                    sensy. A ja o nich mówię. Co w tym jest obraźliwego? Jesteś
                    nadwrażliwa.

                    > po czym oznajmiasz, że spisek teistów nie pozwala ci głosić prawdy
                    > ateistycznej...

                    Nieprawda. Nie mówię o prawdzie ateistycznej, bo taka nie istnieje,
                    ale o kłamstwie teistycznym. WYŁĄCZNIE! Nie zauważyłaś, że rozmawiam
                    niemal wyłącznie o waszych poglądach i ich prawdziwości?

                    A jak coś napisałem o moich sensach, to nikogo to nie interesuje.

                    A gdzie użyłem termiu "spisek"? Znów mi coś... imputujesz?
    • lynx.rufus Re: Sena życia ateisty 25.10.09, 01:56
      grgkh napisał:

      > forum.gazeta.pl/forum/w,721,101990566,102031018,Sens_zycia_kazdego_czlowieka.html
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/w,721,101990566,102032294,Jeszcze_o_sensie_zycia.html
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/w,721,101990566,102031647,Roznica_miedzy_teizmem_i_ateizmem.html
      >
      > forum.gazeta.pl/forum/w,721,101990566,102032555,Zlo_swiata_klamstwo.html

      Woda, woda, woda. Twój sens życia leży - jak widać - w pisaniu długich wpisów, w
      których trzymasz się jak pijany płota kilku z sufitu wziętych bzdur. Bo
      naturalne jest, że każdy, nawet niewierzący, może sobie jakiś cel życia znaleźć.
      I jeśli będzie on polegał na wspólnocie z innymi, to - niezależnie od powodów -
      będzie to cel dobry. Ale cel taki nie będzie miał żadnego oparcia w ateizmie,
      który z filozoficznego punktu widzenia, jest pusty i celu żadnego nie daje,
      prowadzi zaś jedynie do pustki i beznadziejności. No, ale o tym już tu pisałem:
      ateizm jest znośny, gdy jest niekonsekwentny. A teraz, skoro się znudziłeś,
      zabierz się za coś interesującego, a najlepiej pożytecznego.

      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
      • maria_ma_gdalena Chrzanicie towarzyszu 25.10.09, 10:54
        >Bo
        > naturalne jest, że każdy, nawet niewierzący, może sobie jakiś cel życia znaleźć
        > .
        > I jeśli będzie on polegał na wspólnocie z innymi, to - niezależnie od powodów -
        > będzie to cel dobry.

        Np. taki Pershing (boss mafii) znalazł sobie cel wspólnie z innymi.

        >Ale cel taki nie będzie miał żadnego oparcia w ateizmie,
        > który z filozoficznego punktu widzenia, jest pusty i celu żadnego nie daje,
        > prowadzi zaś jedynie do pustki i beznadziejności.

        Lepsze to od ułudy.
          • lynx.rufus Re: Chrzanicie towarzyszu 25.10.09, 16:52
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > żadnego nie daj
            > > e,
            > > > prowadzi zaś jedynie do pustki i beznadziejności.
            > >
            > > Lepsze to od ułudy.
            >
            > A - zależy dla kogo.

            I zależy co jest naprawdę ułudą. Bo już pojęcie "ułudy" sugeruje istnienie
            "prawdy". Czy troll magdalena z kreską potrafi ją ponad wszelką wątpliwość określić?

            gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
              • lynx.rufus Re: Bóg nie istnieje 25.10.09, 17:01
                grgkh napisał:

                > Niepotwierdzone nie istnieje. Nie potwierdzono dotąd istnienia boga,
                > jest więc on ułudą.

                Co zdanie to błąd. I niepotwierdzone istnieje, i istnienie Boga otrzymało parę
                potwierdzeń. Ech, jak grochem o ścianę...

                gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                • grgkh Re: Bóg nie istnieje 25.10.09, 17:14
                  lynx.rufus napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > Niepotwierdzone nie istnieje.

                  > I niepotwierdzone istnieje,

                  Tak. Np. krasnoludek. :):):)

                  > > Nie potwierdzono dotąd istnienia boga,
                  > > jest więc on ułudą.

                  > istnienie Boga otrzymało parę potwierdzeń.

                  A nie, rufusku. :) Wszystko wewnątrz naszej świadomości jest modelem
                  świata i systemem drugiego rodzaju, a więc bez możliwości
                  odniesienia się do jego pewnych założeń. W modelu świata
                  istnienie potwierdza się doświadczalnie. Wyłącznie.
                  Co jest
                  niepotwierdzone, to nie istnieje.

                  A teraz poproszę o znane Ci DOWODY na
                  istnienie bogów i bogiń.
                  :)
                  • lynx.rufus Re: Bóg nie istnieje 25.10.09, 17:25
                    grgkh napisał:

                    > lynx.rufus napisał:
                    >
                    > > grgkh napisał:
                    > >
                    > > > Niepotwierdzone nie istnieje.
                    >
                    > > I niepotwierdzone istnieje,
                    >
                    > Tak. Np. krasnoludek. :):):)

                    A cóż to znowu za brednia?? Z faktu, że nie istnieją pewne rzeczy, nie wynika,
                    że nic nie istnieje, co niepotwierdzone.

                    > > > Nie potwierdzono dotąd istnienia boga,
                    > > > jest więc on ułudą.
                    >
                    > > istnienie Boga otrzymało parę potwierdzeń.
                    >
                    > A nie, rufusku. :) Wszystko wewnątrz naszej świadomości jest modelem
                    > świata i systemem drugiego rodzaju, a więc bez możliwości
                    > odniesienia się do jego pewnych założeń. W modelu świata
                    > istnienie potwierdza się doświadczalnie. Wyłącznie.
                    Co jest
                    > niepotwierdzone, to nie istnieje.

                    Jeśli "wszystko", to nie pisz mi tu o "doświadczeniu". Sam pozbawiasz się
                    argumentów, postulując solipsyzm (co ładnie wytknął Ci Wuj, ale zwiałeś), a
                    następnie domagasz się ode mnie, bym posługując się Twoimi błędnymi tezami coś
                    dowodził. Przykro mi, ale jesteś w skrajnym stopniu nielogiczny i dogmatyczny.

                    > A teraz poproszę o znane Ci DOWODY na
                    > istnienie bogów i bogiń.
                    :)

                    Nigdy nie twierdziłem, że mam dowody na istnienie bogów i/lub bogiń. Ja w ogóle
                    nigdy o nich nie rozmawiałem. Ale jak rozumiem, jesteś zbyt ograniczony, by
                    pojąć różnicę między wyżej wymienionymi a Bogiem. Albo nieuczciwy.

                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                    • grgkh Gonisz w piętkę, rufus ;) Pętla się zaciska ;) 25.10.09, 18:05
                      .rufus napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > lynx.rufus napisał:
                      > >
                      > > > grgkh napisał:
                      > > >
                      > > > > Niepotwierdzone nie istnieje.
                      > >
                      > > > I niepotwierdzone istnieje,
                      > >
                      > > Tak. Np. krasnoludek. :):):)
                      >
                      > A cóż to znowu za brednia??
                      > Z faktu, że nie istnieją pewne rzeczy, nie wynika,
                      > że nic nie istnieje, co niepotwierdzone.

                      Dopiero MOŻE zaistnieć, po udowodnieniu, że tak jest. Ale wcześniej
                      NIE ISTNIEJE.

                      > > > > Nie potwierdzono dotąd istnienia boga,
                      > > > > jest więc on ułudą.
                      > >
                      > > > istnienie Boga otrzymało parę potwierdzeń.
                      > >
                      > > A nie, rufusku. :)
                      > > Wszystko wewnątrz naszej świadomości jest modelem
                      > > świata i systemem drugiego rodzaju, a więc bez możliwości
                      > > odniesienia się do jego pewnych założeń. W modelu świata
                      > > istnienie potwierdza się doświadczalnie. Wyłącznie.

                      > > Co jest niepotwierdzone, to nie istnieje.

                      > Jeśli "wszystko", to nie pisz mi tu o "doświadczeniu".

                      Wszystko, co stanowi opis działania świata. W baśniach i mitologiach
                      masz wolną rękę, ale one NIE OPISUJĄ ŚWIATA! ;)

                      Ci? Nie pisać Ci tu? Pitu citu? ;)

                      > Sam pozbawiasz się argumentów, postulując solipsyzm

                      A co to jest solipsyzm? Niczego nie postulowałem.

                      > (co ładnie wytknął Ci Wuj, ale zwiałeś),

                      Wuj stosuje nagminnie erystykę, która nie prowadzi do nikąd. Znudził
                      mnie. Zastąp go więc tutaj. Wiesz, o co chodzi, więc sobie
                      poradzisz, prawda?

                      > a następnie domagasz się ode mnie,
                      > bym posługując się Twoimi błędnymi tezami coś dowodził.
                      > Przykro mi,
                      > ale jesteś w skrajnym stopniu nielogiczny i dogmatyczny.

                      Tezy są Twoje. To Ty twierdzisz, że nieistniejące istnieje. :) Np.
                      krasnale. I wszyscy bogowie naraz. Tak twierdzisz? A moje jest
                      wątpienie w te bzdury.


                      > > A teraz poproszę o znane Ci DOWODY na
                      > > istnienie bogów i bogiń.
                      :)
                      >
                      > Nigdy nie twierdziłem,
                      > że mam dowody na istnienie bogów i/lub bogiń.

                      Twierdziłeś. Powyżej, w kolorze blue jest zdanie, które
                      tu wypowiedziałeś.
                      Kłamczuszek. Czujesz jak Ci nosek się
                      wydłuża? ;)

                      > Ja w ogóle
                      > nigdy o nich nie rozmawiałem.

                      Oj, rufus, wygląda mi to na rozpad Twojej świadomości.

                      > Ale jak rozumiem, jesteś zbyt ograniczony, by
                      > pojąć różnicę między wyżej wymienionymi a Bogiem.
                      > Albo nieuczciwy.

                      I znów to obrażanie. Czy Ty nie potrafisz normalnie, "po
                      chrześcijańsku" rozmawiać?

                      A jakaż to różnica? Poproszę o szczegóły. ;) Rufusku, czy już
                      wierzysz we wszystkich bogów świata? Przecież oni istnieją tak samo
                      jak Twój bóg. ;)
                      • lynx.rufus Re: Gonisz w piętkę, rufus ;) Pętla się zaciska ; 25.10.09, 18:35
                        grgkh napisał:

                        > > Z faktu, że nie istnieją pewne rzeczy, nie wynika,
                        > > że nic nie istnieje, co niepotwierdzone.
                        >
                        > Dopiero MOŻE zaistnieć, po udowodnieniu, że tak jest. Ale wcześniej
                        > NIE ISTNIEJE.

                        Bzdurzysz niemiłosiernie. Jak niby można udowodnić istnienie czegoś, co przed
                        tym udowodnieniem _nie istnieje_? Kręcisz się w błędnym kole jak pies za własnym
                        ogonem, nie widzisz tego? Kup sobie lepsze okulary.

                        > > Jeśli "wszystko", to nie pisz mi tu o "doświadczeniu".
                        >
                        > Wszystko, co stanowi opis działania świata. W baśniach i mitologiach
                        > masz wolną rękę, ale one NIE OPISUJĄ ŚWIATA! ;)

                        Naprawdę nie widzisz, jak się wkopałeś?

                        > Ci? Nie pisać Ci tu? Pitu citu? ;)

                        Widzę, że nawet Ty sam potrafisz przekroczyć własną granicę śmieszności. To jest
                        jakieś osiąnięcie, choć nie wiem, czy wypada się nim chwalić.

                        > > Sam pozbawiasz się argumentów, postulując solipsyzm
                        >
                        > A co to jest solipsyzm? Niczego nie postulowałem.

                        Nie wiesz, co to jest solipsyzm?

                        > > (co ładnie wytknął Ci Wuj, ale zwiałeś),
                        >
                        > Wuj stosuje nagminnie erystykę, która nie prowadzi do nikąd. Znudził
                        > mnie. Zastąp go więc tutaj. Wiesz, o co chodzi, więc sobie
                        > poradzisz, prawda?

                        Już Wuj sobie poradził. Ale nie martw się, Ty też sobie radzisz, choć nie w tym,
                        w czym byś chciał.

                        > > a następnie domagasz się ode mnie,
                        > > bym posługując się Twoimi błędnymi tezami coś dowodził.
                        > > Przykro mi,
                        > > ale jesteś w skrajnym stopniu nielogiczny i dogmatyczny.
                        >
                        > Tezy są Twoje. To Ty twierdzisz, że nieistniejące istnieje. :) Np.
                        > krasnale. I wszyscy bogowie naraz. Tak twierdzisz? A moje jest
                        > wątpienie w te bzdury.

                        Nigdy czegoś takiego nie twierdziłem. Po raz kolejny dajesz dowód braku chęci do
                        prawdziwej rozmowy. Takie traktowanie rozmówcy to okazywanie mu braku szacunku.
                        Więc piękne za nadobne: jesteś głupcem!

                        > > > A teraz poproszę o znane Ci DOWODY na
                        > > > istnienie bogów i bogiń. :)
                        > >
                        > > Nigdy nie twierdziłem,
                        > > że mam dowody na istnienie bogów i/lub bogiń.
                        >
                        > Twierdziłeś. Powyżej, w kolorze blue jest zdanie, które
                        > tu wypowiedziałeś.
                        Kłamczuszek. Czujesz jak Ci nosek się
                        > wydłuża? ;)

                        Po raz kolejny twierdzę, że albo nie rozumiesz, albo udajesz że nie rozumiesz.
                        Innymi słowy: albo jesteś głupcem, albo draniem.

                        > > Ja w ogóle
                        > > nigdy o nich nie rozmawiałem.
                        >
                        > Oj, rufus, wygląda mi to na rozpad Twojej świadomości.
                        >
                        > > Ale jak rozumiem, jesteś zbyt ograniczony, by
                        > > pojąć różnicę między wyżej wymienionymi a Bogiem.
                        > > Albo nieuczciwy.
                        >
                        > I znów to obrażanie. Czy Ty nie potrafisz normalnie, "po
                        > chrześcijańsku" rozmawiać?

                        Rozmawiam z Tobą tak, jak zasługujesz. I powtarzam to, co napisałem wyżej: o
                        bogach tu nie rozmawiam. Jak długo tego nie przyjmiesz do wiadomości, tak długo
                        pozostajesz głupcem lub draniem.

                        > A jakaż to różnica? Poproszę o szczegóły. ;) Rufusku, czy już
                        > wierzysz we wszystkich bogów świata? Przecież oni istnieją tak samo
                        > jak Twój bóg. ;)


                        Powtarzam, nie ma czegoś takiego jak "mój bóg". Jak długo tego nie przyjmiesz do
                        wiadomości, jesteś głupcem bądź draniem. No dobrze, ewentualnie możesz być i
                        głupcem, i draniem.

                        I nie, nie obrażam Cię więcej niż Ty mnie. Nałogowo ignorujesz ważne
                        rozróżnienie na "boga" (względnie bogów) i "Boga". Nie starasz się nawet go
                        podważyć, Ty po prostu się do tego nie odnosisz, uparcie stosując swoją własną i
                        błędną terminologię. Tym samym okazujes rozmówcy brak szacunku.

                        gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                        • grgkh Re: Gonisz w piętkę, rufus ;) Pętla się zaciska ; 25.10.09, 19:14
                          Wyciąłeś niebieskie i udajesz, że tego nie było? :) Kompromitacja,
                          rufus.

                          A co do boga, to ja ZAWSZE staram się mówić o bogu ogólnym. Gdyby
                          zdarzył się wyjątek, to tę pierwszą literkę powiększę.

                          Twój Bóg jest oczywiście bogiem w znaczeniu ogólnym. Jest czy nie
                          jest? Nie jest bogiem? Czym więc jest? Niebogą? :)

                          Oj, pętla się zaciska. Kończ waść, wstydu oszczędź. ;)
                          • lynx.rufus Re: Gonisz w piętkę, rufus ;) Pętla się zaciska ; 25.10.09, 19:22
                            grgkh napisał:

                            > Wyciąłeś niebieskie i udajesz, że tego nie było? :) Kompromitacja,
                            > rufus.

                            Nic nie wyciąłem, jeśli coś napisałem, to zostało to w moim wpisie. Zawsze
                            możesz się do tego odnieść.

                            > A co do boga, to ja ZAWSZE staram się mówić o bogu ogólnym. Gdyby
                            > zdarzył się wyjątek, to tę pierwszą literkę powiększę.

                            Mylisz się, gdyż słowa mają swoją historię i zwyczajowy zakres znaczeniowy.
                            Pojęcie Boga jest zupełnie inne niż "boga" bądź "bogów". Ale wiem, że Twoja
                            wiedza na temat historii, filozofii, religioznawstwa i wiedzy o kulturze jest na
                            tyle ograniczona, że Ci to umyka.

                            > Twój Bóg jest oczywiście bogiem w znaczeniu ogólnym. Jest czy nie
                            > jest? Nie jest bogiem? Czym więc jest? Niebogą? :)

                            Powtarzam - już samo użycie słowa "bogowie" oznacza, że nie mówisz o Bogu. Nie
                            wprowadzaj nowych terminów ("bóg w znaczeniu ogólnym"), skoro nie potrafisz
                            poprawnie zdefiniować podstaw swojego własnego systemu (świat, myśl, umysł).

                            > Oj, pętla się zaciska. Kończ waść, wstydu oszczędź. ;)

                            Twoja sytuacja nie uprawnia Cię do takich żartów.

                            gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                              • lynx.rufus Re: Gonisz w piętkę, rufus ;) Pętla się zaciska 28.10.09, 08:56
                                grgkh napisał:

                                > Twój Bóg (pisany dużą literą) jest tylko jednym z niezliczonych
                                > bóstw wymyślanych przez ludzi. ;) Uroiłeś go sobie. Siedzi w Twojej
                                > głowie. Wyłącznie. Na zewnątrz go nie ma. :)

                                To że Tobie się tak wydaje, to ja już wiem. Ale to nie jest prawda. A
                                niezależnie od liczby powtórzeń, kłamstwo prawdą się nie staje, więc możesz
                                przestać zaklinać rzeczywistość i bredzić, a w zamian posłuchać ludzi
                                mądrzejszych od Ciebie.

                                gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                • grgkh Każdy bóg nazwany imieniem jest tylko bogiem 29.10.09, 00:48
                                  Każdy człowiek wyznający dowolną religię opartą na dowolnym innym
                                  bogu twierdzi tak samo jak TY, że jego bóg jest tym jedynym, a Twoja
                                  wersja jest urojeniem.

                                  Nikt z was nie potrafi wykazać prawdziwości swego boga, a te wersje
                                  są ze sobą sprzeczne.
                                  • lynx.rufus Re: Każdy bóg nazwany imieniem jest tylko bogiem 29.10.09, 08:37
                                    grgkh napisał:

                                    > Każdy człowiek wyznający dowolną religię opartą na dowolnym innym
                                    > bogu twierdzi tak samo jak TY, że jego bóg jest tym jedynym, a Twoja
                                    > wersja jest urojeniem.
                                    >
                                    > Nikt z was nie potrafi wykazać prawdziwości swego boga, a te wersje
                                    > są ze sobą sprzeczne.

                                    A to wymień te religie, z chęcią poczytam. I powtarzam, nie chodzi mi o "boga".
                                    Czy naprawdę nie potrafisz wbić sobie tego do głowy?

                                    gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                      • lynx.rufus Re: Każdy bóg nazwany imieniem jest tylko bogiem 29.10.09, 16:27
                                        grgkh napisał:

                                        > Czy definicja Twojego "Boga" nie jest zgodna z definicją boga ogólnego?

                                        Przeciętnie inteligentny człowiek dawno już by się zorientował, że skoro
                                        istnieje rozróżnienie na Boga i boga/bogów, to nie ma czegoś takiego jak "bóg
                                        ogólny".

                                        > Dziwne. To czym jest twój Bóg jeśli nie jest bogiem? ;)

                                        Brawo! Bóg to nie bóg. Dotarło wreszcie do Ciebie?

                                        > Zaplątałeś się, rufus. ;)

                                        Nawet gdyby to była prawda, Ty byś tego nie zauważył, wierz mi.

                                        No więc teraz napisz mi o tych religiach, bo wydajesz się pewien swej szerokiej
                                        i głębokiej wiedzy na ten temat. Nie bój się i podziel nią z nami.

                                        gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                  • maria421 Re: Każdy bóg nazwany imieniem jest tylko bogiem 29.10.09, 10:34
                                    grgkh napisał:

                                    > Każdy człowiek wyznający dowolną religię opartą na dowolnym innym
                                    > bogu twierdzi tak samo jak TY, że jego bóg jest tym jedynym, a Twoja
                                    > wersja jest urojeniem.

                                    Nie wiesz co piszesz i nie masz pojecia ani o religiach (niektore jak np.
                                    hindiuzm maja bardzo wielu bogow, inne sa monoteistyczne), ani o urojeniach
                                    jezeli przypisujesz to samo urojenie miliardom roznych ludzi o przeroznym stanie
                                    umyslowym.

                                    > Nikt z was nie potrafi wykazać prawdziwości swego boga, a te wersje
                                    > są ze sobą sprzeczne.

                                    Ty nie potrafisz wykazac NIC oprocz tego ze nie wiesz o czym piszesz.
                                        • grgkh Re: Każdy bóg nazwany imieniem jest tylko bogiem 29.10.09, 17:46
                                          maria421 napisała:

                                          > Definicji "boga" Ci nie podam, a definicje Boga podawal
                                          > Ci kiedys Lynx, ale ja odrzuciles bo Ci sie nie podobala.

                                          To był... Ech, daruję sobie szczerość. ;)

                                          > To jak z tym urojeniem, ktoremu ludzie masowo ulegaja od
                                          > tysiecy lat?

                                          Miałbym pewną propozycję, ale jest ona nierealna.

                                          Mówisz, że ludzie "ulegają" urojeniu, tak jakby się to działało samo i
                                          niezależnie od nas wszystkich. Jest tak?

                                          No to zrezygnujmy z indoktrynacji religijnej dzieci, które są bezbronne wobec
                                          niej. Wszędzie - w rodzinie, w szkole, w środowisku... Nauczajmy neutralnej
                                          etyki. Wyłącznie.

                                          Gwarantuję Ci, że religia poniosłaby od razu sromotną porażkę, bo dorosłych
                                          ludzi nie udawałoby się już tak łatwo zmanipulować. :)

                                          > Masz jakas definicje tego urojenia?
                                          > Pasuje ona do twego opisu swiata?

                                          To spory temat. Może wkrótce założę o nim jakiś nowy wątek. ;)
                                          • maria421 Re: Każdy bóg nazwany imieniem jest tylko bogiem 29.10.09, 17:52
                                            grgkh napisał:

                                            > Mówisz, że ludzie "ulegają" urojeniu, tak jakby się to działało samo i
                                            > niezależnie od nas wszystkich. Jest tak?

                                            JA mowie o urojeniu??? To TY mowisz o urojeniu!

                                            > No to zrezygnujmy z indoktrynacji religijnej dzieci, które są bezbronne wobec
                                            > niej. Wszędzie - w rodzinie, w szkole, w środowisku... Nauczajmy neutralnej
                                            > etyki. Wyłącznie.
                                            >
                                            > Gwarantuję Ci, że religia poniosłaby od razu sromotną porażkę, bo dorosłych
                                            > ludzi nie udawałoby się już tak łatwo zmanipulować. :)

                                            Nie wykrecaj sie, mowiles o urojeniu .
                                            Znasz zanczenie slow jakie uzywasz?

                                            > To spory temat. Może wkrótce założę o nim jakiś nowy wątek. ;)

                                            Znow sie wykrecasz. Dobrze wiadomo co to sa urojenia i jak sa sklasyfikowane.
                                            Udowodnij wiec, ze ludzie masowo od tysiecy lat ulegaja temu samemu urojeniu.
                      • kiwaczek11 Dowody 25.10.09, 19:22
                        <<<
                        To Ty twierdzisz, że nieistniejące istnieje. :) Np.
                        > krasnale.
                        >>>

                        Skoro twierdzisz , że krasnale nieistnieją, udowodnij, że krasnale
                        nie istnieją.
                        • grgkh Multiwiara we wszystkich bogów 25.10.09, 19:32
                          Nie muszę. Wystarczy, że nie ma dowodów na ich istnienie.

                          A Ty masz uwierzyć we wszystkich bogów wymyślonych przez ludzi, bo -
                          według Ciebie - wszyscy istnieją. Choć są sprzeczni ze sobą. :) To
                          absurdalne, prawda?

                          Czy nie czujesz wciąż alogiczności swoich założeń?
                          • kiwaczek11 Re: Multiwiara we wszystkich bogów 25.10.09, 19:53
                            <<<
                            > Nie muszę. Wystarczy, że nie ma dowodów na ich istnienie.
                            >>>
                            Nie wystarczy. Brak dowodu na nieistnienie nie jest dowodem na
                            nieistnienie. A postawienie tezy wymaga przeprowadzenia dowodu,
                            jeśli teza ma być traktowana jako prawdziwa. Brak dowodu to brak
                            wiedzy, czy coś istnieje czy nie. Jeśli nie ma tej wiedzy , nie ma
                            pewności, że istnieje, jaki nie ma pewności , że nie istnieje.
                            Tak jak było z eterem. Wykazano,że funkcje jaką miał spełniać
                            spełnia coś innego. Nigdy jednak nie wykazano,że eter nie istnieje.

                            <<<
                            > A Ty masz uwierzyć we wszystkich bogów wymyślonych przez ludzi,
                            bo -
                            > według Ciebie - wszyscy istnieją. Choć są sprzeczni ze
                            sobą. :) To
                            > absurdalne, prawda?
                            >>>

                            Imputacja! Nigdy nie twierdziłem,że Bóg, bogowie , krasnoludki
                            istnieją. To Ty twierdzisz ,że nie istnieją.



                            • grgkh Rozprawka o istnieniu 26.10.09, 16:58
                              A czy Tobie zależy na tym, by o prawdziwości czegokolwiek się przekonywać? Jak
                              widzę nie zależy Ci wcale, bo mieszasz w swej głowie tezy uprawdopodobnione
                              (uważane aktualnie za prawdziwe) z tymi, o których nic nie wiadomo, a więc i z
                              pospolitymi bajkami.

                              Wisi Ci ta różnica. I dlatego w tej Twojej głowie krasnal, bóg, eter i płaska
                              Ziemia są prawdziwe.

                              Zastanów się nad tym.

                              > Imputacja! Nigdy nie twierdziłem,że Bóg, bogowie , krasnoludki
                              > istnieją. To Ty twierdzisz ,że nie istnieją.

                              A ja mówię, że NIE ISTNIEJĄ, ponieważ nic czego nie dowiedliśmy nie jest jeszcze
                              prawdą. Zbiór prawd pojawia się wskutek przeprowadzonych poprawnie dowodów. Brak
                              dowodu jest brakiem dowodu, a nie istnieniem.

                              Czy znasz się na terminologii informatycznej?

                              Najpierw musi być deklaracja zmiennej, co odpowiada zdefiniowaniu pojęcia, tezy,
                              których prawdziwość będziemy badali. Dopóki nie ma definicji, dopóty jest NULL.

                              Pojawienie się definicji nie wprowadza jeszcze w miejsce zmiennej wartości
                              TRUE/FALSE. Trzeba uruchomić proces, procedurę, funkcję, która coś z tą zmienną
                              zrobi. A to odpowiada procesowi dowodowemu.

                              Dopiero wtedy WOLNO nam używać określenia, że coś JEST prawdziwe lub NIE JEST.

                              Istnienie jest SKUTKIEM. Czy Twoja ograniczona świadomość zrozumie, że istnienie
                              nie pojawia się w momencie deklaracji.

                              Istnienie dotyczy ZAWSZE (czy to rozumiesz? słowo ZAWSZE) ściśle określonego,
                              zdefiniowanego kontekstu. Może to być to forum. Coś TUTAJ istnieje. Może to być
                              przedział czasowy. Coś istnieje KIEDYŚ TAM. Ale nie ma czegoś takiego, jak
                              istnienie wszystkiego niezależnie od kontekstu.

                              O istnieniu np. krasnala też musimy mówić w kontekscie opisywanego przez kogoś
                              świata. Jeśli jest to plastikowy krasnal ogrodowy, to u kogoś na trawniku
                              istnieje, ale gdzie indziej go nie ma.

                              A teraz mi powiedz, gdzie niby to ma istnieć bóg?

                              Jeśli ma jakiś związek przyczynowo-skutkowy ze światem, to musimy definiować
                              Wszechświat jako coś, co zawiera wszystko, a więc i tego boga. Związek
                              przyczynowo-skutkowy to jest dokładnie to, co stanowi sedno naszego opisu
                              świata. Opisujemy jego (świata) reguły działania. A więc bóg byłby częścią
                              Wszystkiego, posługiwałby się regułami, podlegałby jakimś (bo nie jest chyba
                              chaosem, czyli niczym dla nas). Nie byłby tym bogiem, który jest definiowany, a
                              więc stojącym NAD światem. (a co to znaczy to "nad"?)

                              W opisie świata są wyłącznie reguły jego działania. Poza nimi nie ma nic. A te
                              reguły muszą być weryfikowane doświadczalnie. Muszą być dowodzone. Muszą się
                              stawać prawdą. I dopiero wtedy mówimy o nich, że istnieją.

                              Żadnego innego istnienia, W KONTEKŚCIE opisu świata, nie ma. Jest tylko opis, a
                              ten, jeśli dotyczy swego kontekstu, to MUSI być uprawdopodobniony.

                              1) Bakteria nie widzi kolorów. Powiedz, czy bakteria ma mówić (gdyby mówiła), że
                              one istnieją, czy nie?

                              2) My widzimy kolory. Czy one istnieją, czy nie?

                              3) Ośmiornica widzi cztery kolory podstawowe, o jeden więcej niż my. Ile kolorów
                              istnieje?

                              4) A czy można sobie wyobrazić istnienie jeszcze większej ich ilości?
                              Oczywiście, że tak. Ile więc ich jest i ile istnieje?

                              Istnienie musi być kontekstowe. Musi mieć określone warunki brzegowe. Musi być w
                              oparciu o nie przeprowadzone sprawdzenie, czy jest prawdą. Metoda jest dowolna -
                              ale musi pochodzić spośród metod zaakceptowanych w obrębie danego systemu jako
                              metoda dowodzenia prawdziwości. W matematyce wystarczają na ogół założenia (poza
                              wyjątkami, o których mówi Goedel). A w opisie świata nie znamy tych założeń i
                              musimy się opierać na doświadczeniu. Tylko doświadczenie jest weryfikacją
                              prawdziwości i istnienia.

                              Istnienie nie jest absolutem.

                              Erystyczną, prymitywną manipulację znaczeniami, tak jak u wuja :), możesz się
                              wypchać, kiwaczek. Wuj jest durniem, oszołomem, dogmatykiem, który produkuje
                              bełkot. Jeśli mu się coś udowodni, to będzie wymyślał nowe tezy, coraz bardziej
                              absurdalne. Można się z nim pobawić, ale szkoda czasu na takiego bęcwała.

                              Jesteśmy homo sapiens. Podstawą naszego myślenia jest logika. Nigdy, powtarzam
                              NIGDY!!! nie wolno łamać jej zasad.

                              A Ty sobie rób, co chcesz. Jeśli tu z Tobą dyskutuję, to tylko dlatego, że za
                              każdym razem próbuję do wciąż tego samego problemu podejść z innej strony, na
                              świeżo. Robię to dla siebie. Bo chcę, by to co mówię było prawdziwe i sprawdzam
                              wtedy, czy tak jest. Testuję to, co dotąd uważałem za prawdę. Bo należy zawsze i
                              we wszystko wątpić. Nic nie jest nam dane jako absolutnie prawdziwe. Nic nie
                              istnieje na zawsze. Mogliśmy się pomylić, popełnić jakiś błąd. Trzeba to wciąż
                              sprawdzać, jak kanały na Marsie, które "istniały", a potem już "nie istniały".
                              Czas i przestrzeń (to, co zawiera), to jest lokalizacja istnień. Kontekst,
                              otoczenie, środowisko. A nie jakiś durny, niedodefiniowany absolut.
                              • kiwaczek11 Re: Rozprawka o istnieniu 26.10.09, 22:52
                                <<<
                                Wisi Ci ta różnica. I dlatego w tej Twojej głowie krasnal, bóg, eter
                                i płaska
                                Ziemia są prawdziwe.

                                Zastanów się nad tym.
                                >>>
                                Jeśli chodzi o dowodzenie, nie ma żadnej różnicy.

                                <<<
                                A ja mówię, że NIE ISTNIEJĄ, ponieważ nic czego nie dowiedliśmy nie
                                jest jeszcze
                                prawdą.
                                >>>
                                Nie jest tez fałszem, bo tego nie wiadomo, bo dowód za chwilę może
                                się pojawić. Przeprowadzając dowód, możesz tylko stwierdzić ,że
                                dowodzona teza jest prawdziwa. Na tej podstawie możesz też
                                stwierdzić ,że każda teza będąca sprzeczna z tą dowiedzioną jest
                                nieprawdziwa. Nie możesz jednak stwierdzać , że dana teza jest
                                fałszywa tylko na podstawie tego, że nie dowiedziono jej
                                prawdziwości. Możesz tylko stwierdzić ,że nie ma dowodu , ze jest
                                ona prawdziwa.
                                Dlatego teza ,że Ziemia jest płaska jest nieprawdziwa, bo jest
                                sprzeczna z tezą dowiedzioną, że Ziemia nie jest płaska.
                                Twierdząc, że krasnale nie istnieją musiałbyś sformułować dowód
                                potwierdzający tę tezę, albo znaleźć tezę dowiedzioną, wobec której
                                teza o istnieniu krasnali jest sprzeczna.
                                Proszę bardzo , masz pole do popisu.

                                <<<
                                Brak dowodu jest brakiem dowodu, a nie istnieniem.
                                >>>
                                Nie dość ,że powtarzasz po mnie, to jeszcze bez sensu, bo
                                przeinaczasz. Brak dowodu jest brakiem dowodu , a nie NIEISTNIENIEM!

                                <<<
                                Najpierw musi być deklaracja zmiennej, co odpowiada zdefiniowaniu
                                pojęcia, tezy,
                                których prawdziwość będziemy badali. Dopóki nie ma definicji, dopóty
                                jest NULL.

                                Pojawienie się definicji nie wprowadza jeszcze w miejsce zmiennej
                                wartości
                                TRUE/FALSE. Trzeba uruchomić proces, procedurę, funkcję, która coś z
                                tą zmienną
                                zrobi. A to odpowiada procesowi dowodowemu.

                                Dopiero wtedy WOLNO nam używać określenia, że coś JEST prawdziwe lub
                                NIE JEST.

                                Istnienie jest SKUTKIEM. Czy Twoja ograniczona świadomość zrozumie,
                                że istnienie
                                nie pojawia się w momencie deklaracji.
                                >>>
                                To co otrzymasz, jest rozwiązaniem szczególnym algorytmu. Istnieje
                                ono przed deklaracją zmiennej. Deklarując zmienną i nadając jej
                                wartość tylko je „wywołujesz”.
                                Istnienie rozwiązania szczególnego pojawia się w momencie
                                zdefiniowania algorytmu.

                                <<<
                                O istnieniu np. krasnala też musimy mówić w kontekscie opisywanego
                                przez kogoś
                                świata. Jeśli jest to plastikowy krasnal ogrodowy, to u kogoś na
                                trawniku
                                istnieje, ale gdzie indziej go nie ma.
                                >>>
                                Twierdziłeś ,że krasnale nie istnieją. Nie mówiłeś wtedy o żadnym
                                kontekście. Nagle znalazł się jeden , co istnieje.
                                Dobrze, dam Ci kontekst. Krasnale to małe rozumne stworzenia, z
                                białymi brodami i czerwonymi czapkami z białym pomponem, które robią
                                dobre i złe ( raczej psikuśne) uczynki wtedy, gdy nikt ich nie
                                widzi.
                                Czy stawiasz tezę, że krasnale nie istnieją? Dowiedź zatem jej
                                prawdziwości. I nie odpowiadaj na to w swoim klasycznym stylu,
                                czyli:” A Ty uważasz ,że istnieją?”, bo po pierwsze ja nie stawiam
                                tezy ,że istnieją, po drugie nie ma to nic wspólnego z tym ,ze Ty
                                stawiasz tezę, że krasnale nie istnieją. Nie chroni Cię to od
                                przeprowadzenia dowodu.

                                <<<
                                3) Ośmiornica widzi cztery kolory podstawowe, o jeden więcej niż my.
                                Ile kolorów
                                istnieje?

                                4) A czy można sobie wyobrazić istnienie jeszcze większej ich
                                ilości?
                                Oczywiście, że tak. Ile więc ich jest i ile istnieje?
                                >>>
                                Dowodząc, ( np. poprzez percepcję, jak to sobie dowodzi
                                ośmiornica) ,istnienie czterech kolorów, można stwierdzić , że
                                istnieją cztery kolory. Ośmiornica nie może jednak twierdzić ,że
                                piąty kolor nie istnieje tylko dlatego, że nie umie jego istnienia
                                dowieść. Ośmiornica może tylko stwierdzić ,że NIE WIADOMO czy
                                istnieje inny kolor poza czterema, które widzi.
                                • grgkh Ostateczna kompromitacja kiwaczka :) 28.10.09, 02:26
                                  kiwaczek11 napisał:


                                  grgkh napisał:

                                  > > A ja mówię, że NIE ISTNIEJĄ, ponieważ nic czego
                                  > > nie dowiedliśmy nie jest jeszcze prawdą.

                                  > Nie jest tez fałszem, bo tego nie wiadomo,
                                  > bo dowód za chwilę może się pojawić.

                                  Prawda i fałsz pojawiają się WYŁĄCZNIE po przeprowadzonym poprawnie
                                  dowodzie (doświadczeniu). Tak samo istnienie.

                                  I z tym się zgadzasz.

                                  Nie wolno Ci więc przypisywać hipotezie żadnej z tych wartości
                                  logicznych - prawdy/fałszu (istnienia/nieistnienia). To jest
                                  logiczny zakaz. Sama hipoteza, bez dowodu, NIE POSIADA tej
                                  właściwości.

                                  Jesteś z logiki ciemny jak tabaka w rogu, kiwaczek. ;)

                                  Co do krasnali, to ja nie muszę dowodzić ich istnienia lub
                                  nieistnienia. To ten, kto chciałby istnienia dowieść musi się o
                                  dowód posstarać. Jeśli będzie poprawny, to zaczną one istnieć (lub
                                  nie istnieć). Istnienie pojawia się WYŁĄCZNIE jako skutek dowodu,
                                  dziecino niedouczona. W żadnej innej sytuacji. Tak mówi o tym
                                  logika. Bez dowodu hipoteza na ich temat nie posiada właściwości
                                  przypisywania jej cechy istnienia lub nieistnienia.

                                  Amen. Pa. ;)

                                  > Dowodząc, ( np. poprzez percepcję, jak to sobie dowodzi
                                  > ośmiornica) ,istnienie czterech kolorów, można stwierdzić , że
                                  > istnieją cztery kolory. Ośmiornica nie może jednak twierdzić ,że
                                  > piąty kolor nie istnieje tylko dlatego, że nie umie jego istnienia
                                  > dowieść. Ośmiornica może tylko stwierdzić ,że NIE WIADOMO czy
                                  > istnieje inny kolor poza czterema, które widzi.

                                  Bzdura. W każdym kontekscie istnienie jest inne. Dla
                                  upośledzonego "daltonisty" istnieją dwa kolory podstawowe, a dla
                                  ośmiornicy cztery. Istnieją, ponieważ doświadczalnie widzą te
                                  obiekty tak właśnie swój świat.

                                  Gdybym Cię tu na forum nie poznał, to byś dla mnie nie istniał.

                                  Natomiast nie ma uniwersalnych, zewnętrznych, nie wiadomo gdzie
                                  ulokowanych kryteriów, które by opisywały różne, sprzeczne ze sobą
                                  konteksty, a w których istnienia też musiałyby być ze sobą sprzeczne.

                                  Czaisz bluesa, kiwaczek, czy nadal widzisz ciemność? :)

                                  Ośmieszasz się, człowieku. Im dalej w to brniesz, tym głupiej to
                                  wygląda. Jesteś dogmatykiem. Czy już zauważyłeś na czym to polega?
                                  Znalazłeś sobie dogmat, coś, co traktujesz jako prawdę objawioną.
                                  Gdy dochodzi do rozmowy na jego temat, wyłączasz logikę w swoim
                                  mózgu. Perspektywa widzenia Ci się zawęża i bredzisz, bredzisz,
                                  bredzisz. Żałosne... Tyle czasu, a Ty jak otumaniony. Śmieszne i
                                  żałosne. ;)

                                  Popatrzcie, ludzie. Do tego prowadzi brak krytycznego stosunku do
                                  swojej wiedzy. Do tego prowadzi podległość dogmatowi. Dla tego,
                                  ewidentnego fałszu kiwaczek zakiwał się niemal na śmierć.
                                  Skompromitował się ale wciąż tego nie widzi. Dogmat go zaślepił i
                                  oślepił.
                                  • kiwaczek11 Re: Ostateczna kompromitacja kiwaczka :) 28.10.09, 18:24
                                    <<<
                                    I z tym się zgadzasz.
                                    >>>
                                    <<<
                                    Prawda i fałsz pojawiają się WYŁĄCZNIE po przeprowadzonym poprawnie
                                    dowodzie (doświadczeniu).
                                    >>>
                                    Zgadzam się z tym i od początku dyskusji nic innego nie piszę. Bez
                                    dowodu nie wiadomo czy stawiana teza jest prawdziwa , czy nie, o ile
                                    ta teza nie jest sprzeczna z tezą udowodnioną. Dlatego nie ma
                                    podstaw do tego ,aby kategorycznie twierdzić , że Bóg istnieje, jak
                                    tez nie ma podstaw do tego, aby twierdzić ,że Bóg nie istnieje. Lub
                                    też inaczej, brak dowodu na istnienie nie jest dowodem na
                                    nieistnienie.

                                    <<<
                                    Tak samo istnienie.
                                    >>>
                                    Z tym się nie zgadzam. Bo istnienie nie jest prawdziwe ani fałszywe.
                                    Prawdziwa lub fałszywa może być TEZA o istnieniu lub nieistnieniu.

                                    <<<
                                    Nie wolno Ci więc przypisywać hipotezie żadnej z tych wartości
                                    logicznych - prawdy/fałszu (istnienia/nieistnienia). To jest
                                    logiczny zakaz. Sama hipoteza, bez dowodu, NIE POSIADA tej
                                    właściwości.
                                    >>>
                                    Dlaczego więc Ty ,mimo braku dowodu na istnienie lub nieistnienie
                                    twierdzisz, że krasnal nie istnieje, skoro wg powyższego pojęcie
                                    fałszu lub prawdy wobec hipotezy istnienia , czy nieistnienia
                                    krasnala mogłoby się pojawić się DOPIERO PO przeprowadzeniu dowodu.
                                    O tym piszę od początku dyskusji. Nie ma dowodu na istnienie Boga,
                                    nie ma dowodu na nieistnienie Boga, nie ma więc podstaw osądzać o
                                    prawdziwości jednego czy drugiego. A Ty właśnie to robisz.

                                    <<<
                                    Co do krasnali, to ja nie muszę dowodzić ich istnienia lub
                                    nieistnienia. To ten, kto chciałby istnienia dowieść musi się o
                                    dowód posstarać.
                                    >>>
                                    Owszem, musisz dowodzić, bo stawiasz tezę i krzyczysz wszem i wobec,
                                    że jest ona prawdziwa. Udowodnij więc, że jest.

                                    <<<
                                    Dla
                                    upośledzonego "daltonisty" istnieją dwa kolory podstawowe, a dla
                                    ośmiornicy cztery. Istnieją, ponieważ doświadczalnie widzą te
                                    obiekty tak właśnie swój świat.
                                    >>>
                                    Dlatego Ty , jako daltonista, możesz jedynie twierdzić ,że te dwa
                                    kolory, które widzisz istnieją. Nie masz podstaw do tego, aby
                                    twierdzić , że nic poza dwoma kolorami nie istnieje. Jeśłi to
                                    zrobisz, ośmiornica uśmieje się jak koń.

                                    <<<
                                    Natomiast nie ma uniwersalnych, zewnętrznych, nie wiadomo gdzie
                                    ulokowanych kryteriów, które by opisywały różne, sprzeczne ze sobą
                                    konteksty, a w których istnienia też musiałyby być ze sobą
                                    sprzeczne.
                                    >>>
                                    Powiedz to zwolennikom teorii superstrun.

                                    <<<
                                    Popatrzcie, ludzie. Do tego prowadzi brak krytycznego stosunku ...
                                    >>>
                                    itd.

                                    Masz, jak widzę, coś z bazarowej baby , co to pyzami handluje. Może
                                    dla odmiany jednak udowodniłbyś to, co sobie wysmażyłeś, a
                                    mianowicie istnienie osi czasu, które to istnienie „kwalifikujesz wg
                                    osi czasu”. Skup się , bo łatwo nie będzie. Znacznie trudniej niż z
                                    pyzami.
                                    • grgkh Istnienie dotyczy tylko uznanego opisu świata 29.10.09, 00:42
                                      kiwaczek11 napisał:

                                      grgkh napisał:

                                      > > I z tym się zgadzasz.

                                      > > Prawda i fałsz pojawiają się WYŁĄCZNIE po przeprowadzonym
                                      > > poprawnie dowodzie (doświadczeniu).

                                      > Zgadzam się z tym i od początku dyskusji nic innego
                                      > nie piszę. Bez dowodu nie wiadomo czy stawiana teza jest
                                      > prawdziwa , czy nie, o ile ta teza nie jest sprzeczna
                                      > z tezą udowodnioną.

                                      I ja inaczej nie twierdzę. Tak. Ta teza mogłaby być zarówno
                                      prawdziwa, jak i fałszywa. Ale "może_być_prawdziwe" to nie to
                                      samo co "prawdziwe". Nie rozróżniasz tego? Nie widzisz
                                      różnicy?

                                      > Dlatego nie ma podstaw do tego ,aby kategorycznie
                                      > twierdzić , że Bóg istnieje, jak tez nie ma podstaw
                                      > do tego, aby twierdzić ,że Bóg nie istnieje. Lub
                                      > też inaczej, brak dowodu na istnienie nie jest
                                      > dowodem na nieistnienie.

                                      Są takie dodatkowe przesłanki.

                                      Po pierwsze, hipoteza musi być niesprzeczna wewnętrznie, a takiej
                                      nie udało się dotąd stworzyć dla boga, bo każdą z jego definicji
                                      można obalić.

                                      Po drugie, hipoteza boga musi spełniać kryterium niezbędności w
                                      opisie świata, bo przecież do świata ją odnosisz. Co jest zbędne,
                                      nie opisuje tego świata. I dla tego właśnie świata nie istnieje.
                                      Pamiętaj, że każda hipoteza jest umieszczona w pewnym kontekscie.
                                      Kontekstem jest świat. Nic, co nie zostało do niego odniesione
                                      (doświadczalnie) nie istnieje jako część jego opisu.

                                      A istnienie bożków w urojeniach ludzi pozostawia je tylko tam.

                                      I po trzecie, wyznawcy bogów twierdzą, że istnienia bogów nie da się
                                      przeprowadzić, widocznie skądś to wiedzą:). Jak myślisz, skąd? Czy
                                      to nie jest to, co ja mówię? ;). Musieliby zrezygnować z tego
                                      warunku.

                                      I zgodnie z tymi kryteriami bóg nie istnieje. Nie tylko on. Nie
                                      istnieje w opisie świata nic, czego w jakiś sposób nie
                                      zweryfikowaliśmy, co nie próbuje opisywać jakichś znanych nam
                                      elementów świata. A co opisuje bóg?

                                      > > Tak samo istnienie.

                                      > Z tym się nie zgadzam. Bo istnienie nie jest prawdziwe ani
                                      > fałszywe.
                                      > Prawdziwa lub fałszywa może być TEZA o istnieniu lub nieistnieniu.

                                      Istnienie jest wynikiem poprawnie przeprowadzonego procesu
                                      dowodzenia. Wyłącznie.

                                      Gdy nie wiadomo, to nie wiadomo i NIE MA ISTNIENIA oraz NIE MA
                                      NIEISTNIENIA. To jest inna kategoria logiczna. To jest brak alokacji
                                      zmiennej logicznej. To jest NULL. Null nie opisuje niczego, bo to
                                      jest BRAK deklaracji. Każdej możliwej. Zawsze się ona nazywa tak
                                      samo - NULL.

                                      > > Nie wolno Ci więc przypisywać hipotezie żadnej z tych
                                      > > wartości logicznych - prawdy/fałszu (istnienia/nieistnienia).
                                      > > To jest logiczny zakaz. Sama hipoteza, bez dowodu,
                                      > > NIE POSIADA tej właściwości.

                                      > Dlaczego więc Ty ,mimo braku dowodu na istnienie
                                      > lub nieistnienie twierdzisz, że krasnal nie istnieje,
                                      > skoro wg powyższego pojęcie fałszu lub prawdy wobec hipotezy
                                      istnienia , czy nieistnienia
                                      > krasnala mogłoby się pojawić się DOPIERO PO przeprowadzeniu dowodu.
                                      > O tym piszę od początku dyskusji. Nie ma dowodu na istnienie Boga,
                                      > nie ma dowodu na nieistnienie Boga, nie ma więc podstaw osądzać o
                                      > prawdziwości jednego czy drugiego. A Ty właśnie to robisz.

                                      Bo jeśli nie jest zadeklarowana zmienna logiczna, to nie da się jej
                                      przypisać wartości logicznej. Wobec tego, że dla danego systemu
                                      ISTNIENIA są faktem dotyczącym zadeklarowanych zmiennych (hipotez,
                                      definicji itp.), to każda inna nieumieszczona w tym wykazie nie
                                      istnieje.

                                      Nie istnieje bóg, ponieważ jest lista innych, istniejących bytów, a
                                      wśród nich nie ma boga.

                                      Czy teraz do Ciebie to dociera? Kontekst, kiwaczek, kontekst jest
                                      ważny. Istnienie jest pozycją w tym kontekscie. Czego tam nie ma, to
                                      nie istnieje. Nasz opis świata jest tymczasowy, jest weryfikowany,
                                      poprawiany i nigdy nie będzie skończony. W tym opisie świata nie ma
                                      boga. Nie istnieje on.

                                      Ale Ty wciąż mylisz źródło, czyli coś, co jest bazą dla naszej
                                      świadomości, z powstającym w niej spontanicznie opisem świata. Ten
                                      opis odnosi się do definicji, które też spontanicznie tam powstają.
                                      To wszystko jest SPONTANICZNE, przypadkowe, a tylko pewien fragment
                                      tych myśli może sie okazać prawdą, może potwierdzić istnienie.
                                      ISTNIENIE JEST SKUTKIEM DOWODZENIA!!! Jeśli tego dowodzenia nie
                                      było, to nie możesz kwalifikować hipotezy do określania jej, jako
                                      prawdziwej lub nie. To jest INNA kategoria logiczna.

                                      > > Co do krasnali, to ja nie muszę dowodzić ich
                                      > > istnienia lub nieistnienia. To ten, kto chciałby
                                      > > istnienia dowieść musi się o dowód postarać.

                                      > Owszem, musisz dowodzić, bo stawiasz tezę i
                                      > krzyczysz wszem i wobec, że jest ona prawdziwa.
                                      > Udowodnij więc, że jest.

                                      Nic nie krzyczę, a Ty opanuj emocje. Powtarzam - prawdziwość można
                                      uzyskać dopiero po procesie dowodzenia. Wcześniej ta cecha dla danej
                                      hipotezy NIE ISTNIEJE. Taka jest kolejność. Dowód, a potem
                                      ewentualnie prawda lub fałsz.

                                      > > Dla upośledzonego "daltonisty" istnieją dwa kolory
                                      > > podstawowe, a dla ośmiornicy cztery. Istnieją, ponieważ
                                      > > doświadczalnie widzą te obiekty tak właśnie swój świat.

                                      > Dlatego Ty , jako daltonista, możesz jedynie
                                      > twierdzić ,że te dwa kolory, które widzisz istnieją.

                                      W moim, subiektywnym, doświadczeniu tak jest. W moim opisie świata
                                      istniałyby dwa kolory. W świecie świata ośmiornicy istnieje ich
                                      cztery. Istnienie jest kontekstowe, bo to opisy świata, którymi my,
                                      ułomnie, niedoskonale opisujemy świat, jak nam się wydaje, że on
                                      działa. Nie ma i nigdy nie będzie uniwersalnego opisu świata, bo
                                      nigdy nie poznamy jego założeń. Świat jest systemem drugiego rodzaju.

                                      > Nie masz podstaw do tego, aby twierdzić ,
                                      > że nic poza dwoma kolorami nie istnieje. Jeśłi to
                                      > zrobisz, ośmiornica uśmieje się jak koń.

                                      Nie uśmieje się, bo jest lepsza w rozumieniu logiki od Ciebie.

                                      > > Natomiast nie ma uniwersalnych, zewnętrznych,
                                      > > nie wiadomo gdzie ulokowanych kryteriów, które
                                      > > by opisywały różne, sprzeczne ze sobą konteksty,
                                      > > a w których istnienia też musiałyby być ze sobą
                                      > > sprzeczne.

                                      > Powiedz to zwolennikom teorii superstrun.

                                      Superstruny OPISUJĄ świat. I ja też uważam, że można je w tym sensie
                                      uznać jako istniejące. Tymczasowo. Dopóki nie znajdziemy czegoś
                                      pełniejszego lub lepszego. Ale jeśli w naszym kontekscie pojawią się
                                      nowe dane o świecie i negatywnie zweryfikują teorię strun, to
                                      przestaną one istnieć. Wszystko jest tymczasowe. Takie są wszystkie
                                      istnienia opisujące nasz świat.

                                      > Może dla odmiany jednak udowodniłbyś to,
                                      > co sobie wysmażyłeś, a mianowicie istnienie osi czasu,
                                      > które to istnienie „kwalifikujesz wg osi czasu”.

                                      Oś czasu tworzy chronologia zdarzeń. Wcześniejsze, obecne,
                                      późniejsze... itd. Czego nie rozumiesz?

                                      BÓG NIE ISTNIEJE W OPISIE ŚWIATA! A w naszej świadomości nie
                                      ma nic poza tym opisem. A więc możemy mówić, że bóg nie istnieje w
                                      ogóle.
                                      • kiwaczek11 Re: cz.1 29.10.09, 20:46
                                        <<<
                                        Tak. Ta teza mogłaby być zarówno
                                        prawdziwa, jak i fałszywa. Ale "może_być_prawdziwe" to nie to
                                        samo co "prawdziwe". Nie rozróżniasz tego? Nie widzisz
                                        różnicy?
                                        >>>
                                        Tak samo jak „może być fałszywe” to nie to samo co „fałszywe”.
                                        Doskonale widzę różnicę.
                                        Po pierwsze, Tobie się wydaje , że nie widzę różnicy. A to dlatego ,
                                        że mimo niezliczonej ilość moich wpisów , gdzie podkreślałem, że nie
                                        twierdze , że Bóg istnieje, Ty utkwiłeś w przekonaniu, że tak
                                        właśnie twierdzę. Przypuszczam, że robisz to celowo, bo łatwiej
                                        przedstawiać mnie jako dogmatyka tam , gdzie nie ma już argumentów.
                                        Po drugie, to właśnie Ty twierdzisz, ze Bóg nie istnieje, mimo, że
                                        teza o istnieniu Boga „może być prawdziwa” lub „może być fałszywa”,
                                        a to nie to samo co „prawdziwa” czy „fałszywa”.

                                        <<<
                                        Dlatego nie ma podstaw do tego ,aby kategorycznie
                                        > twierdzić , że Bóg istnieje, jak tez nie ma podstaw
                                        > do tego, aby twierdzić ,że Bóg nie istnieje.

                                        Są takie dodatkowe przesłanki.

                                        Po pierwsze, hipoteza musi być niesprzeczna wewnętrznie, a takiej
                                        nie udało się dotąd stworzyć dla boga, bo każdą z jego definicji
                                        można obalić.
                                        >>>
                                        Kociak podał Ci definicje Boga , jako przyczynę powstania
                                        Wszechświata. Nie wykazałeś ,że jest sprzeczna, mimo, że tak
                                        twierdziłeś. Mało tego, okazało się, że nawet nie wiesz na czym
                                        polega sprzeczność definicji. Napisałem Ci wtedy również, jak
                                        teoretycznie mógłbyś wykazać sprzeczność tej definicji, ale z
                                        oczywistych przyczyn nie jesteś wstanie ( ani nikt inny) tego zrobić.

                                        <<<
                                        Po drugie, hipoteza boga musi spełniać kryterium niezbędności w
                                        opisie świata, bo przecież do świata ją odnosisz. Co jest zbędne,
                                        nie opisuje tego świata. I dla tego właśnie świata nie istnieje.
                                        >>>
                                        Przykład. W naszym opisie zwierzęcego świata ISTNIEJA ( potwierdzają
                                        to nasze obserwacje) zachowania zwierząt, niektóre narządy zwierząt,
                                        które jeszcze ( a może nigdy) nie doczekały się wykazania
                                        przydatności, bo nie wiemy do czego są ( jeśli są) przydatne. Nie
                                        spełniają Twojego kryterium niezbędności. Zatem nie istnieją? Mimo,
                                        że istnieją.

                                        Przykład. Teoria ewolucji przedstawia proces zmian trwający przez
                                        miliony lat. Lecz jako „opis” pojawiła się dopiero 150 lat temu.
                                        Zatem , skoro opis powstał dopiero 150 lat temu , wg tego co
                                        napisałeś nie mógłby wcześniej istnieć proces, który jest opisany tą
                                        teorią. . Zatem sama ewolucja nie mogłaby mieć miejsca.

                                        Przykładów można mnożyć, Twoje kryteria nie trzymają się kupy.




                                        <<<
                                        I po trzecie, wyznawcy bogów twierdzą, że istnienia bogów nie da się
                                        przeprowadzić, widocznie skądś to wiedzą. Jak myślisz, skąd?
                                        >>>
                                        Nie interesują mnie w tym momencie wyznawcy bogów i nie zasłaniaj
                                        się nimi. Odnoszę się do tego co twierdzisz Ty. A twierdzisz tak
                                        samo bezpodstawnie, jak i wyznawcy bogów.

                                        <<<
                                        Istnienie jest wynikiem poprawnie przeprowadzonego procesu
                                        dowodzenia. Wyłącznie.
                                        >>>
                                        Istnienie nie wymaga żadnego dowodu. To Tobie (czytaj człowiekowi)
                                        dowód jest potrzebny, abyś mógł być przekonany o istnieniu. To w
                                        sferze empirii. W sferze abstrakcji, istnienie jest następstwem
                                        sformułowania definicji.. Tak jak w chwili zdefiniowania równania
                                        różniczkowego pojawia się istnienie rozwiązań szczególnych.

                                        <<<
                                        Gdy nie wiadomo, to nie wiadomo i NIE MA ISTNIENIA oraz NIE MA
                                        NIEISTNIENIA.
                                        >>>
                                        Bzdura, bo:
                                        <<<
                                        To jest inna kategoria logiczna. To jest brak alokacji
                                        zmiennej logicznej. To jest NULL. Null nie opisuje niczego, bo to
                                        jest BRAK deklaracji. Każdej możliwej. Zawsze się ona nazywa tak
                                        samo - NULL.
                                        >>>
                                        skoro null nie opisuje niczego, to również nie daje żadnej
                                        informacji o istnieniu lub nieistnieniu.

                                        <<<
                                        Bo jeśli nie jest zadeklarowana zmienna logiczna, to nie da się jej
                                        przypisać wartości logicznej. Wobec tego, że dla danego systemu
                                        ISTNIENIA są faktem dotyczącym zadeklarowanych zmiennych (hipotez,
                                        definicji itp.), to każda inna nieumieszczona w tym wykazie nie
                                        istnieje.
                                        >>>
                                        To jakiś bełkot. Mieszasz wszystko ze wszystkim , brak logiki i
                                        wspólnych mianowników. Mieszasz hipotezę o istnieniu z istnieniem.
                                        Przecież hipoteza o istnieniu Boga czy krasnali jest w tym wykazie.
                                        Chcesz tym wykazać, że nie istnieją? Przecież chodzi o istnienie
                                        Boga i krasnali, a nie o istnienie hipotezy o istnieniu. Uporządkuj
                                        to sobie, bo nawaliłeś jak żyrafa na fotografa.

                                        <<<
                                        Nie istnieje bóg, ponieważ jest lista innych, istniejących bytów, a
                                        wśród nich nie ma boga.
                                        >>>
                                        niewiarygodne.pl/gid,10816349,img,10816353,kat,1017185,title,Odkryto-nowe-gatunki-zwierzat,galeriazdjecie.html?ticaid=6902c

                                        Do 2 lutego tych bytów też nie było na liście. Czy to oznacza, że
                                        przed 2 lutego te byty nie istniały?



                                        <<<
                                        W tym opisie świata nie ma
                                        boga. Nie istnieje on.
                                        >>>
                                        W Twoim opisie nie ma. Są tacy, w których opisie jest. Jest
                                        elementem ich opisu tak samo nieweryfikowalnym ( empirycznie, jak
                                        dotąd), jak liczne elementy Twojego opisu.

                                        <<<.
                                        ISTNIENIE JEST SKUTKIEM DOWODZENIA!!! Jeśli tego dowodzenia nie
                                        było, to nie możesz kwalifikować hipotezy do określania jej, jako
                                        prawdziwej lub nie. To jest INNA kategoria logiczna.
                                        >>>
                                        Ale jaka inna kategoria??? Chcesz powiedzieć, że o każdej hipotezie
                                        można mówić jako fałszywej lub prawdziwej tylko po przeprowadzeniu
                                        dowodu , OPRÓCZ Twojego twierdzenia o nieistnieniu krasnala???
                                        Otóż nie można tego powiedzieć o żadnej hipotezie, czy twierdzeniu.
                                        Nie wiem dlaczego Twoje miałoby stanowić wyjątek.

                                        <<<
                                        Nic nie krzyczę, a Ty opanuj emocje.
                                        >>>
                                        Chyba Twoje

                                        <<<
                                        Powtarzam - prawdziwość można
                                        uzyskać dopiero po procesie dowodzenia.
                                        >>>
                                        To oczywiste.

                                        <<<
                                        Wcześniej ta cecha dla danej
                                        hipotezy NIE ISTNIEJE. Taka jest kolejność. Dowód, a potem
                                        ewentualnie prawda lub fałsz.
                                        >>>
                                        No więc przeprowadź najpierw dowód względem twierdzenia o
                                        nieistnieniu krasnala ( nawet w kontekście , który Ci dałem), a
                                        później głoś , czy krasnal istnieje , czy nie. Nie wcześniej.

                                        <<<
                                        W moim, subiektywnym, doświadczeniu tak jest. W moim opisie świata
                                        istniałyby dwa kolory. W świecie świata ośmiornicy istnieje ich
                                        cztery. Istnienie jest kontekstowe, bo to opisy świata, którymi my,
                                        ułomnie, niedoskonale opisujemy świat, jak nam się wydaje, że on
                                        działa. Nie ma i nigdy nie będzie uniwersalnego opisu świata, bo
                                        nigdy nie poznamy jego założeń. Świat jest systemem drugiego
                                        rodzaju.
                                        >>>
                                        Dlatego możesz mówić tylko o istnieniu tego co udało ci się
                                        udowodnić, a nie o nieistnieniu tego czego nie udało Ci się
                                        udowodnić!!! Bo ośmiornica uśmieje się jak koń.


                                        <<<
                                        Superstruny OPISUJĄ świat. I ja też uważam, że można je w tym sensie
                                        uznać jako istniejące. Tymczasowo. Dopóki nie znajdziemy czegoś
                                        pełniejszego lub lepszego. Ale jeśli w naszym kontekscie pojawią się
                                        nowe dane o świecie i negatywnie zweryfikują teorię strun, to
                                        przestaną one istnieć.
                                        >>>
                                        Jeśli takie dane sfalsyfikują superstruny, to znaczy że superstruny
                                        NIGDY nie istniały i były tylko iluzja. Oczywiście musi to być
                                        falsyfikacja, wykazanie fałszu istnienia, a nie zastapienia ich
                                        funkcji przez coś innego ( jak w przypadku eteru).
                                      • kiwaczek11 Re: cz.2 nie tylko dla orłów 29.10.09, 20:47
                                        <<<
                                        > Może dla odmiany jednak udowodniłbyś to,
                                        > co sobie wysmażyłeś, a mianowicie istnienie osi czasu,
                                        > które to istnienie „kwalifikujesz wg osi czasu”.

                                        Oś czasu tworzy chronologia zdarzeń. Wcześniejsze, obecne,
                                        późniejsze... itd. Czego nie rozumiesz?
                                        >>>
                                        A teraz będzie „kawa na ławę” w wydaniu „ nie tylko dla orłów”.
                                        Widać, że kompletnie nie wiesz o co chodzi, a próbujesz mi tłumaczyć
                                        tabliczkę mnożenia. Taki z ciebie LOGIK, a nawet nie zauważyłeś, że
                                        wysmażyłeś sobie krzyczącą, gołym okiem widoczną z orbity tautologię
                                        co się zowie. Napisałeś, że „istnieje coś takiego jak oś czasu” i że
                                        istnienie kwalifikujemy wg osi czasu. Poproszę więc ponownie o dowód
                                        istnienia osi czasu , które to istnienie kwalifikujesz wg osi czasu.
                                        Podpowiedź nie tylko dla orłów – tautologia: istnienie masła można
                                        dowieść na podstawie istnienia masła.
                                        Tym samym dowiedziałeś się o jednym z przypadków definicji
                                        sprzecznej, bo tu też nie wiedziałeś o co chodzi, mimo, że pojęciem
                                        sprzecznej definicji strzelasz jak z automatu.
                                        Chłopcze...współczucie się we mnie wzbiera.
                                        • grgkh Nie czepiaj się słówek 29.10.09, 23:21
                                          Jestem leniwy. Nie chce mi się cofać parę postów wstecz, by
                                          przeczytać, co napisałem. Jeśli twierdzisz, że jest tam jakaś
                                          tautologia, to może to wynikło ze zwykłego przejęzyczenia, literówki
                                          lub czegoś podobnego.

                                          Załóż sobie, że tak właśnie było. Chociaż jestem przekonany, że to
                                          wyłącznie Twoje urojenia.

                                          Domyślam się, że w końcu zacząłeś kojarzyć sens tego, co mówię.
                                          Zaczął się przebijać przez mur dogmatyzmu, ale dogmatyzm przejął nad
                                          Tobą pełną władzę i nie masz szans się od niego uwolnić. A mnie
                                          wystarczy Twój niepokój, który w tej chwili wyziera z całości Twoich
                                          postów. Właściwie powinienem w tym momencie skończyć rozmowę z Tobą
                                          na zawsze.

                                          Spotykamy się na forach już od dawna. Czy zauważyłeś, że podczas tej
                                          rozmowy ewoluują moje koncepcje, ich kształt? Właśnie po to tu
                                          piszę, by siebie mobilizować do myślenia. W pewnym sensie jesteś
                                          więc współautorem tego, co się z tego myślenia wykluwa. Przyjmij
                                          moje podziękowanie.
                                          • kiwaczek11 Re: Nie czepiaj się słówek 30.10.09, 08:57
                                            <<<
                                            Jestem leniwy. Nie chce mi się cofać parę postów wstecz, by
                                            przeczytać, co napisałem. Jeśli twierdzisz, że jest tam jakaś
                                            tautologia, to może to wynikło ze zwykłego przejęzyczenia, literówki
                                            lub czegoś podobnego.
                                            >>>
                                            Potrafię odróżnić literówkę czy przejęzyczenie od linii rozumowania czy toku
                                            myślenia.

                                            <<<
                                            Załóż sobie, że tak właśnie było. Chociaż jestem przekonany, że to
                                            wyłącznie Twoje urojenia.
                                            >>>
                                            Cofnij się więc do swoich postów, bo tym przekonaniem wprowadzasz sugestię, że
                                            bredzę, choć bardzo łatwo jest udowodnić, że tak nie jest. Tym samym pokazuje to
                                            , w jak bezczelny sposób próbujesz manipulować dyskusją.

                                            <<<
                                            Domyślam się, że w końcu zacząłeś kojarzyć sens tego, co mówię.
                                            >>>
                                            Sens Twoich wypowiedzi jest mi znany nie od dziś. Nie jest on tak wyrafinowany i
                                            trudny do pojęcia jak myślisz. Nie schlebiaj sobie, bo nie ma czym. Tyle tylko
                                            ,że ten ‘sens” to nie ma nic wspólnego ani z logiką, ani z nauką, na które się
                                            powołujesz. Ba, przeważnie jest z nimi sprzeczny. Ty po prostu nie wiesz o czym
                                            piszesz, nawet wtedy, kiedy sięgasz po dziedzinę, w której , jak Ci się wydaje ,
                                            czujesz się dobrze.
                                            • grgkh Miło było, mimo wszystko 30.10.09, 23:15
                                              Pa. Dla mnie byłoby na tyle. Nie widzę sensu, byśmy dalej ze sobą
                                              potrzebowali rozmawiać. Ty wiesz swoje, ja swoje. A to forum? A pisz
                                              sobie, co chcesz. Jeśli uważasz, że Twoje musi być na wierzchu i
                                              ostatnie, to przecież nie będę Ci odbierał tej przyjemności.
                                              Zaprosisz sobie gości, odpalisz IE lub Firefoxa i pokażesz im -
                                              o, tu ja byłem ostatni, i dlatego to ja mam rację, widzicie? :) To
                                              jest prawda. :)


                                              Ludzkość ma do wyboru, albo szukać prawdy, albo bronić dogmatów. Ja
                                              wolę to pierwsze. Robię to oczywiście, przede wszystkim, dla
                                              siebie :). A Ty? Nie odpowiadaj, to jest pytanie retoryczne.

                                              Powtórzę: dziękuję Ci za udział w dyskusji, który był dla mnie
                                              inspirujacy. 3V się. :)
                                      • kiwaczek11 Re: cz.2 nie tylko dla orłów - po skasowaniu !!! 29.10.09, 20:55
                                        <<<
                                        > Może dla odmiany jednak udowodniłbyś to,
                                        > co sobie wysmażyłeś, a mianowicie istnienie osi czasu,
                                        > które to istnienie „kwalifikujesz wg osi czasu”.

                                        Oś czasu tworzy chronologia zdarzeń. Wcześniejsze, obecne,
                                        późniejsze... itd. Czego nie rozumiesz?
                                        >>>
                                        A teraz będzie „kawa na ławę” w wydaniu „ nie tylko dla orłów”.
                                        Widać, że kompletnie nie wiesz o co chodzi, a próbujesz mi tłumaczyć
                                        tabliczkę mnożenia. Taki z ciebie LOGIK, a nawet nie zauważyłeś, że
                                        wysmażyłeś sobie krzyczącą, gołym okiem widoczną z orbity tautologię
                                        co się zowie. Napisałeś, że „istnieje coś takiego jak oś czasu” i że
                                        istnienie kwalifikujemy wg osi czasu. Poproszę więc ponownie o dowód
                                        istnienia osi czasu , które to istnienie kwalifikujesz wg osi czasu.
                                        Podpowiedź nie tylko dla orłów – tautologia: istnienie masła można
                                        dowieść na podstawie istnienia masła.
                                        Tym samym dowiedziałeś się o jednym z przypadków definicji
                                        sprzecznej, bo tu też nie wiedziałeś o co chodzi, mimo, że pojęciem
                                        sprzecznej definicji strzelasz jak z automatu.
                                        Chłopcze...współczucie się we mnie wzbiera.


                                        Nie wiem dlaczego ten wspis został skasowany
              • kiwaczek11 Re: Bóg nie istnieje 25.10.09, 17:02
                bzdura

                na sąsiednim forum napisałeś także :

                <<<
                I dlatego nic,
                > czego nie dowiedliśmy doświadczalnie nie istnieje.
                >>>
                bzdura

                dalej:
                <<<
                > Tak więc uważanie, że bóg istnieje, przy założeniu, że takiego
                > dowodu się nie przeprowadziło, jest oczywistym fałszem.
                >>>
                To prawda

                dalej:
                <<<
                Ponieważ
                > dopełnieniem do istnienia jest nieistnienie, więc jest zroumiałe,
                że
                > tam gdzie zabrakło dowodu istnienia boga jest jego nieistnienie.
                >>>
                Bzdura

                Słyszałeś o logice, ale jak ją stosować, nie masz pojęcia.

                Twój wywód o dopełnieniu może dotyczyć istnienia dowodu, a nie
                istnienia czegokolwiek, czego istnienia się dowodzi.
                Istnienie dowodu , to istnienie wiedzy na dany temat. Nieistnienie
                dowodu, to nieistnienie wiedzy na dany temat. Dowiedliśmy, ze
                istnieje Ameryka, więc istnieje wiedza w danym temacie, czyli w
                temacie istnienia Ameryki. A wiedza ta stwierdza, że Ameryka
                istnieje. Dopełnieniem istnienia dowodu jest nieistnienie tego
                dowodu. A brak dowodu na istnienie Atlantydy nie oznacza
                nieistnienia Atlantydy. Oznacza ,że nie istnieje wiedza w temacie
                istnienia Atlantydy. Skoro nie istnieje taka wiedza, nie można
                rozstrzygnąć, czy Atlantyda istnieje czy nie.

                Nie kompromituj się i nie wspominaj więcej o logice, bo nie masz o
                niej zielonego pojęcia.


                • grgkh Re: Bóg nie istnieje 25.10.09, 17:20
                  kiwaczek11 napisał:

                  > Twój wywód o dopełnieniu może dotyczyć istnienia dowodu, a nie
                  > istnienia czegokolwiek, czego istnienia się dowodzi.

                  No właśnie. A gdzie Ty chcesz to istnienie wykazywać? Przecież
                  mówimy wyłącznie o tym, co tworzymy w naszej wyobraźni, a więc o
                  modelu świata. TYLKO TAM. Innego miejsca nie ma, kiwaczku.

                  Wszystkiego musimy dowodzić. W matematyce w oparciu o aksjomaty, a w
                  świadomości w oparciu o dane dopływające do niej.

                  Bez dowodu istnienia, nie ma tego istnienia.

                  I dlatego bóg, który ucieka od dowodu
                  istnienia, NIGDY nie może być traktowany jako istniejący
                  , bo to
                  sprzeczne z logiką.


                  Amen. :)
                  • kiwaczek11 Re: Bóg nie istnieje 25.10.09, 19:12
                    <<<
                    > Bez dowodu istnienia, nie ma tego istnienia.
                    >>>
                    Bzdura.
                    Bez dowodu istnienia nie ma wiedzy na temat tego istnienia. Nie
                    mozna bez niej orzec czy cos istnienie czy nie. Ja nie twierdzę, że
                    istnieje. Ty twierdzisz , że nieistnieje. Kropka.
                    • grgkh Masz chaos definicyjny 25.10.09, 19:29
                      Kiwaczku miły. Jest coś takiego jak oś czasu. To według niej
                      kwalifikujemy istnienie.

                      Na tej osi pojawia się hipoteza. Ani prawdziwa, ani nieprawdziwa.
                      Ale ponieważ prawdziwa nie jest, więc i istnienia ni eprzynosi.
                      Zrozumiano?

                      A potem (uważasz, waćpan, potem!!!!) przeprowadzamy dowód.
                      Jeśli się powiedzie, to pojawia się jego skutek - istnienie.

                      I w ten sposób gromadzimy szczegóły opisu świata.

                      Oprócz tego działają bajkopisarze. W ich utworach oś czasu jest
                      zbędna, bo tam zakłada się, że co powiedzieli, to jest prawdziwe od
                      razu i nikt nie ma prawa sięgać po dowodzenie (bo przecież wtedy by
                      bajkowe prawdy upadły).

                      Tobie się te dwa rewiry całkiem pomyliły.

                      Jesteś świetnym przykładem niekonsekwentnie myślącego, nie dbającego
                      o poprawne definiowanie dogmatyka. Coś sobie umyśliłeś i choć to
                      jest proste nawet dla dziecka, to się będziesz do u...j śmierci
                      upierał, że jest inaczej i że Ty masz rację.
                      • kiwaczek11 Re: Masz chaos definicyjny 25.10.09, 19:42
                        Po raz kolejny dowiedziałem się czegoś osobie ( tego samego
                        zresztą). Ale nie o to Cię prosiłem.
                        Prosiłem Cię o dowód na nieistnienie krasnali, skoro twierdzisz, że
                        nie istnieją lub jak wolisz wykaż , że hipoteza krasnali nie jest
                        prawdziwa.

                        Od razu poprzosze Cię o kolejny dowód. Skoro wprowadzasz pojęcie osi
                        czasu i twierdzisz ,że "jest coś takiego" jako oś czasu,
                        udowodnij ,że oś czasu istnieje. Oczywiście nie zapominaj w tym
                        dowodzeniu, wg czego cyt.:"kwalifikujemy istnienie", o czym raczyłeś
                        mnie pouczyć.
                        • grgkh Bóg istnieje w głowie kiwaczka, tylko tam 25.10.09, 21:33
                          Kolejność zdarzeń tworzy oś czasu. Nie wiedziałeś tego? Zbyt wielu
                          elementarnych rzeczy nie wiesz. Dobrze, że mnie spotkałeś, bo mam
                          dla Ciebie duuuużo cierpliwości i Ci to tłumaczę.

                          Czy zdarzenia w Twojej głowie tworzą chaotyczny paprykarz, czy
                          zachowują jakąś logiczną kolejność stwarzając wrażenie osi czasu?

                          -=-=-=-

                          Jak widzę usiłujesz "naśladować" wujka, tego erystycznego cymbała.
                          Ale nie sięgasz mu nawet do podeszwy jego kapci. :)

                          Tłumaczę Ci, jak dziecku, i nawet ono by to w mig pojęło:



                          W swojej świadomości mamy hipotezy n/t świata, rzeczywistości, czy
                          jak sobie to nazwiesz - ogólnie to tego, co tę świadomość wypełnia.
                          Masz tam coś u siebie, czy nie masz nic?

                          W chwili ich narodzin nie wiadomo czy te hipotezy są prawdziwe, czy
                          fałszywe. Ale potem prawdziwe są wyłącznie te, których prawdziwości
                          dowiedliśmy. Bo to są HIPOTEZY, kiwaczku. Taki jest ich los pomiędzy
                          innymi hipotezami (myślami).

                          Chcesz dowodu istnienia krasnali? O ile wiem nie został dotąd
                          przeprowaedzony. A więc roboczo zakładamy ich nieistnienie, bo
                          przecież istnienia nie możmy założyć, gdyż istnienie jest po
                          dowodzie, tylko i wyłącznie. W żadnej innej sytuacji.

                          Identycznie jest z bogiem. Nie ma dowodu jego istnienia, to roboczo
                          MUSIMY zakładać jego nieistnienie. I krasnal, i bóg mają tak samo.

                          Ale wyobraźmy sobie, że zrobię Ci dla boga wyjątek. Nie wiesz, czy
                          istnieje, ale chcesz by istniał, a więc się zgadzam - róbta, co
                          chceta, towarzyszu kiwaczek.

                          Nie pozwolę Ci jednak wyróżniać jednego boga spośród innych. Jeśli
                          już miałby w ten sposób zaistnieć jeden, to każdy z pozostałych ma
                          takie samo prawo do istnienia. A więc - według Twojej, popieprzonej
                          logiki - zaistniałyby naraz wszystkie bogi i boginki, jakich ludzie
                          sobie nawyobrażali od zawsze. Wszystkie. Jeśli chcesz twierdzić, że
                          jeden bóg istnieje bez dowodu, to muszą istnieć także i wszyscy inni
                          panowie i panie, bogowie i boginie. I choć są sprzeczni ze sobą, to
                          Ty, w Twej popieprzonej logice musisz uwierzyć w istnienie
                          wszystkich naraz. Nie będziesz miał z tym problemu, bo ta logika
                          jest popieprzona. Pieprzem. ;) A potem posolona. Solą.

                          A teraz popij wodą z kranu i idź już spać. Dobranoc.

                          A eter mam w kolbie w laboratorium. Widzę go - istnieje. Wcześniej w
                          tej kolbie nie istniał. :)
                          • kiwaczek11 Re: Bóg istnieje w głowie kiwaczka, tylko tam 25.10.09, 22:09
                            <<<
                            Czy zdarzenia w Twojej głowie tworzą chaotyczny paprykarz, czy
                            zachowują jakąś logiczną kolejność stwarzając wrażenie osi czasu?
                            [...]
                            W swojej świadomości mamy hipotezy n/t świata...
                            >>> itd.
                            Tak, wiem, że dwa razy dwa to cztery. Tylko co to ma do tego , co w
                            poście powyżej. Wałkujesz jakieś gryzmoły nie na temat.
                            A w swej bystrości nie zauważyłeś nawet błędnego koła, tautologii
                            jaką sobie wymalowałeś. Mimo, że dyskretnie zwróciłem Ci na to
                            uwagę. Tobie jednak trzeba kawę na ławę, a i tak efekt
                            niegwarantowany.

                            <<<
                            Jak widzę usiłujesz "naśladować" wujka, tego erystycznego cymbała.
                            >>>
                            Coś jeszcze o obrażaniu?

                            <<<
                            Chcesz dowodu istnienia krasnali? O ile wiem nie został dotąd
                            przeprowaedzony.
                            >>>
                            Czytaj ze zrozumieniem choć raz na miesiąc. Twierdziłeś ,że krasnale
                            nie istnieją, poprosiłem o dowód NIEISTNIENIA krasnali , a nie
                            dowód istnienia krasnali.

                            <<<
                            A więc roboczo zakładamy ich nieistnienie, bo
                            przecież istnienia nie możmy założyć, gdyż istnienie jest po
                            dowodzie, tylko i wyłącznie. W żadnej innej sytuacji.
                            >>>
                            Po pierwsze założenie to nie dowód i Ty, jako „mistrz” logiki i
                            dowodzenia powinieneś o tym wiedzieć, bo to elementarz.
                            Po drugie istnienie nie jest „po dowodzie, tylko i wyłącznie”. Z
                            łatwością można wyobrazić sobie sytuację:
                            5 tys. lat temu na skutek dziury ozonowej ludzie chorują i umierają.
                            Ich organizmy bombarduje promieniowanie kosmiczne, cos co wg Ciebie
                            wtedy nie istnieje, bo przecież wtedy nie ma dowodu na to , że
                            promieniowanie istnieje.
                            Ile jeszcze trzeba piętrzyć takich infantylnych przykładów, aby
                            proste rzeczy dotarły do Twej wybitnej inteligencji.

                            <<<
                            Identycznie jest z bogiem. Nie ma dowodu jego istnienia, to roboczo
                            MUSIMY zakładać jego nieistnienie. I krasnal, i bóg mają tak samo.
                            >>>
                            Owszem, możesz tylko zakładać ( jak mniemam , do budowania modelu
                            świata). Założenie to nie dowód , że Bóg czy krasnal nie istnieją.

                            <<<
                            Nie wiesz, czy
                            istnieje, ale chcesz by istniał,
                            >>>
                            Imputacja!

                            Gdzie DOWÓD ( nie założenie) na NIEISTNIENIE krasnala i dowód na
                            istnienie osi czasu, której istnienie kwalifikujesz wg osi czasu?
                              • kiwaczek11 Chłopcze 26.10.09, 20:58
                                zwazywszy na to,że odpowiedziałes na mój wpis a nie rufusa,
                                zakładam, że nastąpił pomyłek.
                                Nie mniej, kolejny raz ni potrafisz wybrnąć z głupot , jakie sam
                                sobie wysmażyłeś. Nie mówi mi więcej chłopcze o logice!
                                • lynx.rufus Re: Chłopcze 26.10.09, 21:28
                                  kiwaczek11 napisał:

                                  > Nie mówi mi więcej chłopcze o logice!

                                  No, w to chyba nie wierzysz, że się stanie?

                                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                                • grgkh Dziecko drogie... 28.10.09, 02:33
                                  Rzeczywiście, jakimś dziwnym trafem wysłałem odpowiedź nie w tym
                                  oknie, w którym powinienem był to zrobić.

                                  Dziecko drogie, kiwaczku11. Na logice to Ty się nie znasz wcale.
                                  Ponieważ jesteś ograniczony umysłowo, a więc nie spodziewam się
                                  żebyś się przyznał do porażki, która jest faktem. Poszukajmy tedy
                                  arbitra, kogoś, kto może być niezależnym ekspertem w logice, by ten
                                  spór rczstrzygnął. :)
          • grgkh Re: Chrzanicie towarzyszu 25.10.09, 16:54
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > > > żadnego nie daje,
            > > > prowadzi zaś jedynie do pustki i beznadziejności.

            > > Lepsze to od ułudy.

            > A - zależy dla kogo.

            Ułuda jest tylko ułudą. Niektórzy nie dorośli do uwolnienia się od
            dziecięcych bajek.
          • kora3 azerko sorki za prywate 25.10.09, 12:23
            napisałam do Ciebie w watku o ibrażliwym nazywaniu partnerką żony:)
            czy mogłabys sie ustosunkowac,ze tak pwoiem do tego, jakie
            nazewnictwo i dowolnosc w uzywaniu cudzych nazwisk panuje w
            Kosciele?
            • a000000 Re: azerko sorki za prywate 25.10.09, 12:43
              KORO!!!! odpowiem tutaj:

              istnieją DWIE płaszczyzny życia - prywatna i publiczna...
              jak się małżonkowie/partnerzy?kochankowie nazywają prywatnie -
              ICH sprawa

              ale w przestrzeni PUBLICZNEJ należy zachować prawidłową semantykę słów - inaczej
              nie będziemy rozumieć, co kto mówi....
              Sędzia się wypowiada w zakresie PUBLICZNYM, a Ty w zakresie prywatnym...
              Tak to można się kręcić w kółko do końca świata...

              Kościół się nie wypowiada na temat cudzych nazwisk... natomiast wypowiada się w
              zakresie bezwzględnej KONIECZNOŚCI szacunku dla osoby ludzkiej, jak by się osoba
              nie nazywała....

              nie rozumiem pytania.... dlaczego niby kościół miałby się wypowiadać w zakresie
              cudzych nazwisk?
              • kora3 Azerko! 25.10.09, 12:46
                Proszę, nie zasmiecajmy i nie mieszajmy watków.
                Skopiuj swą odp tam. Nie przeczytałas chyba o co chodzi z nazwiskami
                skoro nie wiesz. Tam masz jasno i przejrzyscie WYJASNIONE
                  • kora3 Re: Azerko! 25.10.09, 12:58
                    a000000 napisała:

                    > Teraz się skupiam na Stradivariusie i granych na nim dźwiękach....

                    rozumiem wszelako,ze jak ci owo skupienie minie to mi wyjasnisz
                    dowolnosc z jaka kosciół posługuje sie okrsleniami "była
                    zona", "zona" oraz zupełna dowolnosc i bezczelnosc z jaką uzywa
                    cudzych nazwisk wg własnego widzimisię?
                    >
                      • wkkr Re: Azerko! 25.10.09, 15:13
                        a000000 napisała:

                        > A owszem Bell, ale nie w Brahmsie..
                        > 13 różnych miniatur, z płyty...
                        >
                        > chcesz to podrzucę w meilu...
                        ==========================================
                        No tak.... Piractwo na forum się pleni....
        • grgkh Re: Sena życia ateisty 25.10.09, 17:01
          kiwaczek11 napisał:

          > ateizm nie wyklucza wspólnoty.
          > Nie każda wspólnota niesie za soba dobre skutki.

          Oczywiście. Sekty (także te baaaaaaardzo popularne) niosą za sobą
          złe skutki, gdy są oparte na dogmatach. :)

          A tutaj chodzi o wiedzę, jak powinna działać wspólnota, by
          zminimalizować negatywne skutki dla swoich członków i tych spoza
          grupy, i wykluczyć świadome, zakłamane wykorzystywanie jednych przez
          drugich.
      • grgkh Bezsens życia teisty 25.10.09, 13:22
        lynx.rufus napisał:

        > Woda, woda, woda.

        OK. ALe to czysta woda, Krystaliczna. Źródlana. Samo sedno istnienia.

        Natomiast to, co ja proponuję połączone w dowolnym stosunku z wierzeniami typu
        dogmatycznego czyni z wody błoto. Zamula ten sens. I napisałem tam dlaczego tak
        uważam.

        > Twój sens życia leży - jak widać - w pisaniu długich wpisów,
        > w których trzymasz się jak pijany płota kilku z sufitu
        > wziętych bzdur.

        Po pierwsze, nie wykazałeś, że to są bzdury. Zabolało Cię, że może istnieć tak
        idealistyczne podejście, porównywalne z idealizmem religijnym, któe religią nie
        jest wcale.

        I po drugie, jeśli moje teksty wydają Ci się za długie i za trudne do
        przebrnięcia to świadczy o kiepskiej Twojej formie. Miałem przy tamtych
        tekstach, które zresztą wcale długie nie są, pozytywne recenzje. ;) A więc to
        jest do pojęcia i akceptacji.

        Religia nie ma monopolu na duchowość, idealizm itp. Ale ma monopol na
        zakłamanie, na którym się opiera w całości i bez którego nie istnieje.

        > Bo naturalne jest, że każdy, nawet niewierzący, może sobie
        > jakiś cel życia znaleźć.

        No właśnie. Jest to cel naturalny. Zgodny z ewolucyjnym dziedzictwem naszej
        psychiki. I nie wypaczony naleciałościami systemu, którego celem jest przejęcie
        władzy nad umysłami za pomocą straszenia i obietnic bez pokrycia.

        > I jeśli będzie on polegał na wspólnocie z innymi, to -
        > niezależnie od powodów - będzie to cel dobry.

        Dziękuję. I o taką pozytywną opinię mi chodziło. ;)

        > Ale cel taki nie będzie miał żadnego oparcia w ateizmie,
        > który z filozoficznego punktu widzenia, jest pusty

        Jest pusty RELIGIJNIE, ale pełny całego humanizmu, którego religia nie ma
        możliwości degenerować i tłumić. Trzeba rozumieć słowo "pusty", a nie rozumieją
        go ci, co mają pusto w głowie. :)

        > i celu żadnego nie daje,
        > prowadzi zaś jedynie do pustki i beznadziejności.

        Zakosztuj mojego ateizmu, głębokiego i humanistycznego, a się przekonasz, że nie
        wiesz o czym mówisz. Ale to niemożliwe. Religia czyni z teistów nienawidzące
        inności bestie zdolne jedynie do oczerniania.

        > No, ale o tym już tu pisałem:
        > ateizm jest znośny, gdy jest niekonsekwentny.

        Bajdurzysz. Typowe wypowiedzi ślepego o kolorach. ;)

        > A teraz, skoro się znudziłeś,
        > zabierz się za coś interesującego, a najlepiej pożytecznego.

        Nie Ty mi będziesz nakazywał, co mam robić.

        Nie macie monopolu - na duchowość, sens życia i moralność, teiści. I to
        wam właśnie wykazuję. :) I to jest wasza największa porażka.
        • lynx.rufus Re: Bezsens życia teisty 25.10.09, 15:15
          grgkh napisał:

          > Nie macie monopolu - na duchowość, sens życia i moralność, teiści. I to wam
          właśnie wykazuję. :) I to jest wasza największa porażka.

          Moją największą porażką na tym forum jest to, że zdarza mi się Ciebie traktować
          poważnie, podczas gdy wartość Twoich wpisów jest zerowa (jeśli nie ujemna). Ale
          tak to jest na forum dyskusyjnym - człowiek zamienia zdania z osobami, z którymi
          w normalnym życiu nigdy by mu się nie chciało.

          A wracając do cytatu z góry - monopolu nie mamy, ale "copyright" na pewno.

          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
          • grgkh Bezsens życia lynx.rufusa :) 25.10.09, 16:32
            lynx.rufus napisał:

            > grgkh napisał:
            >
            > > Nie macie monopolu - na duchowość, sens życia i moralność,
            > > teiści. I to wam właśnie wykazuję. :)
            > > I to jest wasza największa porażka.

            > monopolu nie mamy, ale "copyright" na pewno.

            Nie macie. Prawa autorskie należą do LUDZKOŚCI, a nie do jednej z
            idei, która się tej ludzkości w głowach wylęgła. Zresztą fałszywej.

            Religia opiera się na hipotezach, które można łatwo sfalsyfikować, a
            czego nie potraficie pojąć. :) Ale to wasz problem.

            > Moją największą porażką na tym forum
            > jest to, że zdarza mi się Ciebie traktować
            > poważnie, podczas gdy wartość Twoich wpisów
            > jest zerowa (jeśli nie ujemna).

            I znów Cię upominam: nie bądź chamski, arogancki i mnie nie obrażaj.
            Przestrzegaj netykiety.
            • lynx.rufus Re: Bezsens życia lynx.rufusa :) 25.10.09, 16:47
              grgkh napisał:

              > Nie macie. Prawa autorskie należą do LUDZKOŚCI,

              BZDURA

              a nie do jednej z > idei, która się tej ludzkości w głowach wylęgła. Zresztą
              fałszywej.

              BZDURA

              > Religia opiera się na hipotezach, które można łatwo sfalsyfikować, a
              > czego nie potraficie pojąć. :) Ale to wasz problem.

              BZDURA

              > I znów Cię upominam: nie bądź chamski, arogancki i mnie nie obrażaj.
              > Przestrzegaj netykiety.

              Całuj psa w nos, grcośtam. Dawno już nie było tu takiego pyszałka jak Ty.
              Chamstwo i arogancja to Twoje imiona. Ot co.

              gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
              • grgkh Np. kreator świata 26.10.09, 16:01
                Nie istnieje kreator świata.

                Jego potrzebę teizmy upatrują w twierdzeniu, że nic nie może powstać samo. Że
                nie mógłby powstać w ten sposób Wszechświat. Ale kreatorowi pozwalają na to,
                wbrew założeniu, które sami robią.

                Kreator staje się zbędny.

                W ten sposób można sfalsyfikować każde założenie religijnych dogmatów.

                Zacząłem :). Ale temat na oddzielny wątek.
                • lynx.rufus Re: Np. kreator świata 26.10.09, 18:46
                  grgkh napisał:

                  > Nie istnieje kreator świata.
                  >
                  > Jego potrzebę teizmy upatrują w twierdzeniu, że nic nie może powstać samo. Że
                  > nie mógłby powstać w ten sposób Wszechświat. Ale kreatorowi pozwalają na to,
                  > wbrew założeniu, które sami robią.

                  Nie do końca. Bóg jako zapchajdziura raczej odszedł w przeszłość, ale
                  rzeczywiście czasami ludzie mieli taką potrzebę. Tylko co z tego?

                  > Kreator staje się zbędny.

                  Bardzo się tym przejął.

                  > W ten sposób można sfalsyfikować każde założenie religijnych dogmatów.

                  Do dzieła więc. Przechwałek od Ciebie nasłuchaliśmy się już nadto.

                  > Zacząłem :). Ale temat na oddzielny wątek.

                  Oj tak, zaczynać to Ty lubisz. Szkoda że nie kończyć...

                  gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                  • grgkh Re: Np. kreator świata 28.10.09, 01:46
                    lynx.rufus napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > Nie istnieje kreator świata.
                    > >
                    > > Jego potrzebę teizmy upatrują w twierdzeniu,
                    > > że nic nie może powstać samo. Że nie mógłby
                    > > powstać w ten sposób Wszechświat. Ale kreatorowi
                    > > pozwalają na to, wbrew założeniu, które sami robią.
                    >
                    > Nie do końca.

                    Do końca. Nie ma kreatora, więc Wszechświat jest samodzielny i
                    niezależny.

                    > Bóg jako zapchajdziura raczej odszedł w przeszłość, ale
                    > rzeczywiście czasami ludzie mieli taką potrzebę.
                    > Tylko co z tego?

                    I to z tego, że go nie ma. Jeśli komuś się wydaje inaczej, to ma
                    urojenia.

                    > > Kreator staje się zbędny.
                    >
                    > Bardzo się tym przejął.

                    Jak go nie ma, to jak ma się przejmować?

                    > > W ten sposób można sfalsyfikować każde założenie religijnych
                    > dogmatów.

                    > Do dzieła więc.
                    > Przechwałek od Ciebie nasłuchaliśmy się już nadto.

                    Dzieło już jest. Właśnie to zrobiłem. Unicestwiłem kreatora.
                    • lynx.rufus Re: Np. kreator świata 28.10.09, 08:53
                      grgkh napisał:

                      > Dzieło już jest. Właśnie to zrobiłem. Unicestwiłem kreatora.

                      Wolne żarty. I Twoje pobożne życzenia, i płonne nadzieje. Napisałeś parę
                      kategorycznych wypowiedzi, które na pierwszy rzut oka są nieprawdziwe. Niestety,
                      znowu Ci się nie udało.

                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
      • lynx.rufus Re: Sena życia ateisty - grcośtam ucz się! 25.10.09, 15:17
        marcinlet napisał:

        > Życie na podstawowym, realnym poziomie nie ma sensu (obojętnie czy ateisty czy
        > teisty), to zwykłe dzielenie się komórek i przekazywanie genów.

        O właśnie! To jest sens życia ateisty. Grcośtam patrz i się ucz, jak wygląda
        ateista konsekwentny.

        gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
          • lynx.rufus Re: Sena życia ateisty - grcośtam ucz się! 25.10.09, 16:59
            marcinlet napisał:

            > lynx.rufus napisał:
            >
            > > O właśnie! To jest sens życia ateisty.
            > Nie tylko ateisty, ale życia jako takiego (ludzie, zwierzęta, rośliny). Reszta
            > to tylko dorabianie ideologii.

            No, "sens życia ateisty" należy rozumieć jako "sens życia wg ateisty". Inaczej
            to sformułowanie w ogóle nie ma sensu, jak długo nie poczyni się dodatkowych
            zastrzeżeń, które i tak zawierają sens drugi. Więc sam dorabiasz ideologię,
            tylko udajesz że nie. Nieładnie.

            gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
            • marcinlet Re: Sena życia ateisty - grcośtam ucz się! 25.10.09, 17:07
              lynx.rufus napisał:

              > No, "sens życia ateisty" należy rozumieć jako "sens życia wg ateisty". Inaczej
              > to sformułowanie w ogóle nie ma sensu, jak długo nie poczyni się dodatkowych
              > zastrzeżeń, które i tak zawierają sens drugi. Więc sam dorabiasz ideologię,
              > tylko udajesz że nie.
              Możliwe.

      • grgkh Sens życia 25.10.09, 16:35
        marcinlet napisał:

        > Życie na podstawowym, realnym poziomie nie ma sensu
        > (obojętnie czy ateisty czy teisty), to zwykłe
        > dzielenie się komórek i przekazywanie genów.

        Bardzo dobra uwaga, Marcinie. :)
        • lynx.rufus Re: Sens życia 25.10.09, 16:51
          grgkh napisał:

          > marcinlet napisał:
          >
          > > Życie na podstawowym, realnym poziomie nie ma sensu
          > > (obojętnie czy ateisty czy teisty), to zwykłe
          > > dzielenie się komórek i przekazywanie genów.
          >
          > Bardzo dobra uwaga, Marcinie. :)

          Szybko się uczysz. A teraz skoro już przyznałeś, że wg ateisty życie nie ma
          żadnego sensu, ciekawi mnie, co zrobisz. Z dostępnych opcji:
          1. dalej będziesz chrzanił, nie rozumiejąc, jakie skutki ma Twoja zgoda z
          Marcinletem;
          2. zaczniesz sobie robić dobrze (w dowolnym znaczeniu, co niestety wcale nie
          wyklucza zamknięcia się na forum);
          3. zmienisz światopogląd i poszukasz sensu życia
          coś czuję że wybierzesz pierwszą. Bo konsekwencji i logicznego myślenia to Ci
          zawsze brakowało....

          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
        • chickenshorts Re: Sens życia 26.10.09, 08:04
          grgkh napisał:

          > marcinlet napisał:
          >
          > > Życie na podstawowym, realnym poziomie nie ma sensu
          > > (obojętnie czy ateisty czy teisty), to zwykłe
          > > dzielenie się komórek i przekazywanie genów.

          I dlatego życie bez mitów byłoby nie do zniesienia! Nie myślę o
          religii akurat, ale o 'miłosci', 'pięknie' i 'prawdzie'... Co
          oczywiście 'wyjaśnił' genialny Hume (i Leszek Kołakowski w
          Obecności Mitu
          )

          > Bardzo dobra uwaga, Marcinie. :)

          Och, i 'sprawiedliwość'...
          • grgkh Re: Sens życia 26.10.09, 15:56
            chickenshorts napisał:

            > I dlatego życie bez mitów byłoby nie do zniesienia! Nie myślę o
            > religii akurat, ale o 'miłosci', 'pięknie' i 'prawdzie'... Co
            > oczywiście 'wyjaśnił' genialny Hume (i Leszek Kołakowski w
            > Obecności Mitu
            )

            Życie z dogmatami jest nie do zniesienia, przynajmniej dla mnie.

            Najpiękniejszą jego stroną jest szukanie i odkrywanie, odnajdowanie zrozumienia
            tego, co przed chwilą było niejasne. Tak sobie myślę, że mam to chyba od
            najwcześniejszego dzieciństwa (dziękuję wam, rodzice) i dlatego mój organizm
            odrzucił szczepienie mnie religią.
            • chickenshorts Re: Sens życia 26.10.09, 16:17
              grgkh napisał:

              > Życie z dogmatami jest nie do zniesienia, przynajmniej dla mnie.

              Jakby to ująć?.... POWIEDZIAŁEM 'nie myślę o religii', jasne?
              Jeśli udaje Ci się żyć bez 'dogmatów', to ja pierwszy pytam w jaki
              sposób?....


              > Najpiękniejszą jego stroną jest szukanie i odkrywanie,
              odnajdowanie zrozumienia
              > tego, co przed chwilą było niejasne.

              Jak na przykład?

              >Tak sobie myślę, że mam to chyba od
              > najwcześniejszego dzieciństwa (dziękuję wam, rodzice) i dlatego
              mój organizm
              > odrzucił szczepienie mnie religią.

              I tu mam problem z Tobą.... Bardzo lubię Twoje wynurzenia, ale ich
              nie rozumiem....
              • grgkh Re: Sens życia 26.10.09, 17:29
                chickenshorts napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > > Życie z dogmatami jest nie do zniesienia, przynajmniej dla mnie.
                >
                > Jakby to ująć?.... POWIEDZIAŁEM 'nie myślę o religii', jasne?
                > Jeśli udaje Ci się żyć bez 'dogmatów', to ja pierwszy pytam w jaki
                > sposób?....

                Wątpię. Ze zwątpienia uczyniłem podstawową zasadę życiową. Na początku nie było łatwo. Jak każdy człowiek przywiązywałem się do wszystkiego. Ale pomogła mi w tym nieamputowana mi dziecięca ciekawość świata. Pozostałem w tym sensie dzieckiem. Bawię się światem. Wciąż jest dla mnie kopalnią odkryć, zaskoczeń, niespodzianek, a ja, zamiast hołubić jakąś miłą teoryjkę :), olewam stałość uczuć i wciąż szukam.

                > > Najpiękniejszą jego stroną jest szukanie i odkrywanie,
                > > odnajdowanie zrozumienia tego, co przed chwilą było niejasne.
                >
                > Jak na przykład?

                Ostatnio spodobała mi się informacja o Wielkim Atraktorze i możliwości fałszywości istnienia Ciemnej Materii i Ciemnej Energii. Te duże litery to nie szacunek ;). Nie wierzę do końca w absolut fizycznych praw zachowania i wymyśliłem sobie dlaczego świat poprzez nie widzimy poprawnie i dlaczego one są jakby prawdziwe. Itd.

                > > Tak sobie myślę, że mam to chyba od najwcześniejszego
                > > dzieciństwa (dziękuję wam, rodzice) i dlatego mój organizm
                > > odrzucił szczepienie mnie religią.
                >
                > I tu mam problem z Tobą....
                > Bardzo lubię Twoje wynurzenia, ale ich nie rozumiem....

                Widzę w tym pewną sprzeczność. Ale przyznam Ci się, że sam kiedyś miałem podobnie. Było tak:

                Gdy moja wiedza pozostawała na poziomie szkoły, brałem "Problemy", "Wiedzę i Życie" i co mi tam w ręce wpadło i, nie rozumiejąc wielu szczegółów, czytałem starając się wyłowić jakieś ogólne sensy. Z biegiem czasu granica nierozumienia przesuwała się. Chyba jest to zgodne w ogóle ze sposobem ludzkiego myślenia. Możemy czytać zdanie, w którym zatarte są niektóre słowa, ale i tak sens często zdołamy zrozumieć. Ten sens to konstrukcja, schemat. Jeśli mamy w głowie jakiś zapas takich schematów myślenia, to możemy zastosować je w dowolnej dziedzinie wiedzy. Np. proporcje. To nie tylko matematyka. Bo jak coś jest czerwieńsze, to pewnie gorętsze, a zatem bardziej się sparzymy. O, i tu wszędzie są proporcje.

                Tak więc wystarczy lubić szukanie, a po pewnym czasie z okruchów wiedzy tworzy się całkiem solidny szkielet, na bazie którego zbudujemy sobie prawdziwą wizję świata.

                Ale broń boże przyjąć jakiś dogmat, a do tego fałszywy (dogmat to jakby sposób traktowania tez). Wtedy mamy w mózgu taką fałszywą regułę, o której myślimy, że jest całkiem w porządku. Opis świata w ten sposób pojmowany może nam się w dowolnym momencie rozwalać coraz bardziej.

                A czego nie rozumiesz?
                • chickenshorts Re: Sens życia 26.10.09, 18:00
                  grgkh napisał:

                  > chickenshorts napisał:
                  >
                  > > grgkh napisał:
                  > >
                  > > > Życie z dogmatami jest nie do zniesienia, przynajmniej dla
                  mnie.
                  > >
                  > > Jakby to ująć?.... POWIEDZIAŁEM 'nie myślę o religii', jasne?
                  > > Jeśli udaje Ci się żyć bez 'dogmatów', to ja pierwszy pytam w
                  jaki
                  > > sposób?....
                  >
                  > Wątpię.

                  Eh? OK., a w co nie wątpisz?

                  e zwątpienia uczyniłem podstawową zasadę życiową.

                  Kiedy i o której? (jeśli to nie tajemnica)

                  > Na początku nie było
                  > łatwo. Jak każdy człowiek przywiązywałem się do wszystkiego. Ale
                  pomogła mi w
                  > tym nieamputowana mi dziecięca ciekawość świata. Pozostałem w tym
                  sensie dzieck
                  > iem. Bawię się światem. Wciąż jest dla mnie kopalnią odkryć,
                  zaskoczeń, niespod
                  > zianek, a ja, zamiast hołubić jakąś miłą teoryjkę :), olewam
                  stałość uczuć i wc
                  > iąż szukam.
                  >
                  > > > Najpiękniejszą jego stroną jest szukanie i odkrywanie,
                  > > > odnajdowanie zrozumienia tego, co przed chwilą było niejasne.
                  > >
                  > > Jak na przykład?
                  >
                  > Ostatnio spodobała mi się informacja o Wielkim Atraktorze i
                  możliwości fałszywo
                  > ści istnienia Ciemnej Materii i Ciemnej Energii. Te duże litery to
                  nie szacunek
                  > ;). Nie wierzę do końca w absolut fizycznych praw zachowania i
                  wymyśliłem sobi
                  > e dlaczego świat poprzez nie widzimy poprawnie i dlaczego one są
                  jakby prawdziw
                  > e. Itd.
                  >
                  > > > Tak sobie myślę, że mam to chyba od najwcześniejszego
                  > > > dzieciństwa (dziękuję wam, rodzice) i dlatego mój organizm
                  > > > odrzucił szczepienie mnie religią.
                  > >
                  > > I tu mam problem z Tobą....
                  > > Bardzo lubię Twoje wynurzenia, ale ich nie rozumiem....
                  >
                  > Widzę w tym pewną sprzeczność. Ale przyznam Ci się, że sam kiedyś
                  miałem podobn
                  > ie. Było tak:
                  >
                  > Gdy moja wiedza pozostawała na poziomie szkoły,
                  brałem "Problemy", "Wiedzę i Ży
                  > cie" i co mi tam w ręce wpadło i, nie rozumiejąc wielu szczegółów,
                  czytałem sta
                  > rając się wyłowić jakieś ogólne sensy. Z biegiem czasu granica
                  nierozumienia pr
                  > zesuwała się. Chyba jest to zgodne w ogóle ze sposobem ludzkiego
                  myślenia. Może
                  > my czytać zdanie, w którym zatarte są niektóre słowa, ale i tak
                  sens często zdo
                  > łamy zrozumieć. Ten sens to konstrukcja, schemat. Jeśli mamy w
                  głowie jakiś zap
                  > as takich schematów myślenia, to możemy zastosować je w dowolnej
                  dziedzinie wie
                  > dzy. Np. proporcje. To nie tylko matematyka. Bo jak coś jest
                  czerwieńsze, to pe
                  > wnie gorętsze, a zatem bardziej się sparzymy. O, i tu wszędzie są
                  proporcje.


                  Vel, jak mawiają przyjaciele zza Odry (i Nysy) - jak od 2 odejmiesz
                  3 to nawet na Saturnie nie uzyskasz plus 1...
                  Ale z drugiej strony - idę o zakład, że nasza pra-pra-pra... Ewa,
                  sorry, Ardi (www.guardian.co.uk/science/2009/oct/01/fossil-
                  ardi-human-race) sparzyła się wielokrotnie, żebyś nie parzyć musiał
                  się Ty, albo ja... Innymi słowy - doświadczenie i dziedziczenie...



                  > Tak więc wystarczy lubić szukanie, a po pewnym czasie z okruchów
                  wiedzy tworzy
                  > się całkiem solidny szkielet, na bazie którego zbudujemy sobie
                  prawdziwą wizję
                  > świata.

                  Bez jaj! Czyli jak?,,, bo brzmi to jak obietnica... znaczyt się -
                  Ty już znalazłeś? I teraz moja kolej?...


                  > Ale broń boże przyjąć jakiś dogmat, a do tego fałszywy (dogmat to
                  jakby sposób
                  > traktowania tez). Wtedy mamy w mózgu taką fałszywą regułę, o
                  której myślimy, że
                  > jest całkiem w porządku. Opis świata w ten sposób pojmowany może
                  nam się w dow
                  > olnym momencie rozwalać coraz bardziej.

                  > A czego nie rozumiesz?



                  Czy warto żyć? A jeśłi warto, to dkaczego? Ach, i dlaczego jest coś
                  raczej niż nic, skoro nieistnienie jest i 'łatwiejsze'
                  i 'logiczniejsze'... na początek!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka