Nie ma Boga, jest Nic. Jedno wielkie Nic,

26.10.09, 09:49
prowokował z telewizyjnego ekranu w niedawno zrealizowanym o nim filmie dokumentalnym. Kiedy indziej znów rzucał: "Bóg jest dobry dla słabych". Dodawał też, że najtrudniej jest w życiu uwierzyć we własną... śmierć.

Kto tak twierdził? Osoba raczej powszechnie szanowana, także na tym forum. Poczytajcie. Jak widać można być moralnym bezbożnikiem.

wiadomosci.onet.pl/1581347,1292,1,kioskart.html
    • janek_hus Re: Nie ma Boga, jest Nic. Jedno wielkie Nic, 27.10.09, 09:13
      Nikt? Nic? Dlaczemu?
      • bartosz_kania Re: Nie ma Boga, jest Nic. Jedno wielkie Nic, 27.10.09, 09:55
        A co tu komętować? To oczywista oczywistość, że moralność bez wiary istnieje, a wiara bez moralności nie. Niestety wierzący często próbują odwrócić tę zależność.
      • a000000 Re: Nie ma Boga, jest Nic. Jedno wielkie Nic, 27.10.09, 09:56
        A o czym tu mówić? Edelman to bardzo nieszczęśliwa postać...

        Okrucieństwo z jakim się spotkał podczas wojny mu podpowiedziało, że chyba Boga
        nie ma, bo przecież powinien interweniować... Wielu Żydów wówczas straciło wiarę....

        Wypowiedzi Edelmana nie świadczą o jego ateizmie.... ateista WIE że Boga nie ma
        i się przestaje tym zagadnieniem zajmować... Natomiast Edelman żył w poczuciu
        krzywdy której doznał między innymi z powodu obojętności Boga.... a więc jako
        srodze zawiedziony niespełnieniem obietnic zawartych w jego wierze - zakrzyknął:
        nie pomogłeś narodowi wybranemu a więc Ciebie nie ma!!!! nie istniejesz!!!

        To był taki krzyk rozpaczy, chęć zrozumienia tego co się dzieje...
        Na jego poziomie rozumienia Boga (jako bezpośredniego opiekuna wierzących Żydów
        - wyprowadzającego z niewoli (symbolicznej) w każdym przypadku opresji) -
        faktycznie poczuł się opuszczony... a ponieważ odwrócenie się Boga od ludzi nie
        mieści się w doktrynie judaistycznej - kolejny następny wniosek brzmi: skoro
        tak, to Boga nie ma.

        Słuchając opowieści Edelmana o życiu - słyszałam krzyk rozpaczy zawiedzionego
        dziecka, którego pozostawiono w sierocińcu: mamo, nie chcę cię znać, nie ma cię
        w moim życiu....

        O Edelmanie różne opowieści krążą.... Żydzi mają mu za złe, że nie chciał
        budować Israela, nigdy tam nie pojechał... jego rodzina wyjechała - on
        pozostał... ze zmarłymi (jak sam mówił).... nie jest to przejaw rezygnacji i
        rozpaczy? Wojna zabiła w nim nie ciało, lecz duszę...

        Mam nadzieję, że Edelman wreszcie znalazł odpowiedzi na nurtujące go pytania....
        i już wie, że jego religia nie kłamała.... Bóg nigdy się od ludzi nie odwraca
        ..... to ludzie Go WYPĘDZAJĄ ze swojego życia...

        konretnie:

        nie ma Boga, jest wielkie NIC.

        a ja powiem - nie ma znaczenia jak nazwiesz tą SIŁĘ.... może być NIC.... ale
        JEST!!!
        znamienne jest, że wypowiedź nie mówi: NIE MA NIC.... mówi: JEST nic.

        Edelman już stoi przed tym NIC i ogląda z bliska...
        R.I.P.
Pełna wersja