diabollo
28.10.09, 20:16
...z bloga pana Orlińskiego:
**************************
Sprawiedliwość reprodukcyjna
Z okazji feministycznej imprezy postanowiłem napisać blogonotkę o aborcji.
Sorki, to nie jest temat atrakcyjny dla stałego grona komentatorów, ale
milczenie strony laickiej (w tym oczywiście także moje i różnych moich kolegów
i koleżanek, nie wypieram się współwiny) doprowadziło w końcu do sytuacji, w
której strona przeciwna zgarnęła całą pulę.
I jak pokazały sprawy Agaty i Alicji Tysiąc, oni już nawet nie zamierzają
udawać zamiaru przestrzegania tak zwanego „kompromisu”, którzy sami nam
narzucili. W takim razie to my powinniśmy przygotować się do narzucenia im
własnego - pewnie nie w tych wyborach i może nie w następnych, ale wierzę, że
jeszcze dożyję laickiego parlamentu.
Pozornie w aborcyjnym sporze o kompromisie nie ma mowy. Jedna strona uważa, że
istota ludzka zaczyna się od zmitologizowanej „chwili poczęcia”. Druga, że o
istocie ludzkiej można mówić wtedy, gdy mamy do czynienia z wyższymi funkcjami
mózgowymi. Nie można tego rozstrzygnąć drogą racjonalnego sporu.
Dajmy więc sobie z tym spokój i spójrzmy na problem z innego punktu widzenia.
Jest coś, co łączy i Wandę Nowicką i biskupa Pieronka - jest to wspólne
pragnienie życia w społeczeństwie, w którym w ogóle nie ma aborcji, bo nie ma
niepożądanych ciąży.
Ani biskup feministki nigdy nie przekona, że istota ludzka zaczyna się „od
poczęcia”, ani feministka biskupa, że jednak morula raczej świadomości nie ma.
Zostawmy więc takie spory i skupmy się na kwestii czysto pragmatycznej -
szukania skutecznych środków zaradczych.
Czy jest nim obecna ustawa? Nie, bo wobec względnej łatwości zrobienia tego
całkowicie legalnie u naszych cywilizowanych sąsiadów - plus powszechnym
dostępie do niby-podziemia - ustawowe zakazy są bezskuteczne.
Czy zaostrzenie kar plus wyrywkowe kontrole ginekologiczne na lotniskach
rozwiążą problem? Też nie, bo z drugiej strony, decyzja o aborcji zawsze dla
kobiety jest decyzją dramatyczną. Wizja frywolnych aborcji, robionych niemalże
dla przyjemności, to częsty motyw prawicowej fantastyki - i oni tak się w tym
zaczytali, że chyba naprawdę w to wierzą.
Panowie, sprawdźcie w realu jak to z grubsza wygląda - nawet z pełnym
znieczuleniem i w komfortowej klinice. I potem się zastanówcie, czy
robilibyście sobie frywolnie i bez poważnych powodów drastyczną przemebelkę
między prostatą a siusiakiem.
Kobieta, która się na to decyduje, po prostu ma swoje powody. Można próbować
je enumeratywnie wymienić w ustawie, ale w praktyce lepiej zostawić to jej ocenie.
Bo skądinąd - z tragicznych doświadczeń Polski przed rokiem 1956, Rumunii
przed rokiem 1990, Wielkiej Brytanii przed 1967 - wiemy, że zdesperowanej
kobiety po prostu nic nie powstrzyma. Jaką karą chciałbyś nastraszyć kogoś,
kto jest gotów poddać się zabiegowi u Very Drake?
Zamiast wymyślania kar dla morderców życia niepoczętego, lepiej po prostu
zastanowić się nad źródłami owej desperacji. Tak cywilizowane kraje zakończyły
ten spór - znosząc kary, za to starając się eliminować przyczyny problemu.
Kiedyś do nich dołączymy.
wo.blox.pl/html