kann2
01.11.09, 22:43
Krem na zmarszczki z abortowanych dzieci
Szwajcarska firma farmaceutyczna Neocutis jako składników niektórych
produktów używa komórek z ciał dzieci zabitych podczas aborcji.
Komórki trafiają do kremów na zmarszczki by zapobiegać starzeniu się
skóry.
Niedawno opisywaliśmy szokującą historię z Chin, gdzie można kupić
zupę z nienarodzonych dzieci. Niektórzy zapewne nie mogli uwierzyć,
że to prawda. Okazuje się jednak, że nie tylko na Dalekim Wschodzie
dzieją się tak straszne rzeczy.
Proceder wykorzystywania komórek pobranych z ciał abortowanych
dzieci do produkcji kosmetyków odkryła amerykańska organizacja
Children of God for Life (Dzieci Boga za Życiem), która od lat
monitoruje działalność kompanii farmaceutycznych pod tym kątem. Ale
pierwszy raz zdarzyło się, że informację o tym producent umieścił
m.in. w ulotkach i na stronie internetowej.
- To absolutnie godne pożałowania, że Neocutis jest w stanie
wykorzystać szczątki abortowanych dzieci tylko i wyłącznie dla
zysku - stwierdziła Debi Vinnedge, szefowa Children of God for Life
cytowana przez portal LifeSiteNews. Dodaje, że nie ma moralnego
usprawiedliwienia dla takich działań.
Firma Neocutis, specjalizująca się w dermatologii podaje,
że "kluczowym składnikiem" jej kremów jest "przetworzone białko
skórne" (PSP). Sporządził go Uniwersytet w Lozannie z tkanki skórnej
pobranej z ciała 14-tygodniowego abortowanego dziecka płci męskiej,
które otrzymano ze szpitala uniwersyteckiego w Szwajcarii. Fragmenty
ciała dziecka posłużyły do stworzenia komponentu, który ma pomagać w
odbudowie starzejących się komórek.
Na stronie internetowej wszystko opisane jest jednak
specjalistycznym językiem. Zamiast o dziecku przeczytamy
o "komórkach embrionu", a zamiast o "aborcji" -
o "przetransferowaniu embrionu poza organizm matki". Wszystko razem
ma przekonać klientki, że produkcja PSP to zwykła chemiczna
procedura. Wielokrotnie podkreśla się także, że jest ona całkowicie
bezpieczna.
Firma nie widzi w procederze nic złego. - Czujemy, że postępujemy
zgodnie z prawem Boskim i z prawami człowieka – tłumaczy w liście do
jednej z zaniepokojonych klientek prezes koncernu Mark Lemko.
Podkreśla, że nie ma powodu do obaw, bo firma nie skupuje
bezpośrednio abortowanych zwłok.
- Nie jesteśmy zaangażowani w nabywanie oryginalnej próbki tkanki
płodu. Jednak wiemy, że została ona pobrana w legalny, moralny,
etyczny i medycznie poprawny sposób. Żaden z naszych produktów nie
zawiera oryginalnych tkanek bądź komórek płodu. Żaden z naszych
produktów nie zawiera abortowanych dzieci. Nie jesteśmy
aborcjonistami, nie usprawiedliwiamy dobrowolnego poddania się
aborcji, i jako tacy mamy czyste sumienie, że nie popełniamy ani
nawet nie uczestniczymy w złym czynie - czytamy w liście, który
przytacza Children of God for Life.
Amerykańskie organizacje pro-life wzywają do bojkotu koncernu.
Apelują, by nie kupować żadnego z produktów, bez względu na to, jaki
jest jego skład. - Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla procederu
wykorzystywania komórek z ciał zabitych dzieci, zwłaszcza do tak
samolubnych celów - mówi Debi Vinnedge.
- To jest skierowane przeciwko kobiecie, przeciwko życiu i
przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego, o czym Neocutis się
wkrótce przekona - dodaje. Jednocześnie radzi by kobiety, które
kupiły produkty tej firmy nieświadomie, wyrzuciły je do śmieci i
następnie skontaktowały się z ich producentem i złożyły skargę.
www.fronda.pl/news/czytaj/krem_na_zmarszczki_z_abortowanych_dzieci