kann2
03.11.09, 17:38
Ks. Marek Gancarczyk, redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego”, i
archidiecezja katowicka, wydawca gazety, odwołali się od wyroku sądu
w sprawie wytoczonej im przez Alicję Tysiąc.
– Wyrok nakazujący nam przeprosić panią Alicję Tysiąc uważamy za
niesprawiedliwy – mówi Bogumił Łoziński, szef działu opinii „Gościa
Niedzielnego”. – Sąd w uzasadnieniu nie przedstawił żadnych
przekonujących dowodów, że naszymi artykułami naruszyliśmy jej dobre
imię. Zamiast tego tendencyjnie je zinterpretował.
Alicja Tysiąc w 2000 roku chciała usunąć ciążę. Lekarze odmówili jej
aborcji. W 2007 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w
Strasburgu, do którego się zwróciła, nakazał Polsce wypłacić jej
odszkodowanie za to, że nie miała możliwości odwołania się od
decyzji lekarzy.
Kobieta wytoczyła także proces „Gościowi Niedzielnemu”, gdyż poczuła
się urażona tekstami tygodnika, w których pisano, że domagając się
prawa do aborcji, chciała zabić swoje dziecko.
We wrześniu Sąd Okręgowy w Katowicach nakazał ks. Gancarczykowi i
archidiecezji katowickiej jako wydawcy przeprosić Alicję Tysiąc za
jej „bezprawne porównanie do hitlerowskich zbrodniarzy
odpowiedzialnych za zagładę Żydów” w obozie Auschwitz-Birkenau i za
męczeństwo Żydów w gettach.
A także wyrazić ubolewanie, że poprzez „bezprawne naruszenie dóbr
osobistych” i „używanie języka nienawiści” w publikowanych
artykułach spowodowali „ból i krzywdę” kobiety. Sąd zasądził również
od pozwanych 30 000 zł na rzecz Alicji Tysiąc.
– Nigdy nie zgodzimy się ze stwierdzeniem, że prezentowanie
nauczania Kościoła to język nienawiści. Zgoda na taki wyrok
oznaczałaby zaprzeczenie naszej wierze – mówi Bogumił Łoziński.
Podkreśla, że w polskim prawie nie ma pojęcia „język nienawiści”. –
Sąd to powtarza za pozwem, przyjmując w ten sposób perspektywę
jednej strony i nie próbując nawet zachować pozorów obiektywizmu.
W apelacji „Gość Niedzielny” odrzuca jedną z głównych przesłanek
wyroku, że tygodnik nieprawdziwie przedstawiał orzeczenie Trybunału
w Strasburgu, który według sędzi Ewy Soleckiej dotyczył tylko
procedur odwoławczych od decyzji lekarzy.
Pozwani podkreślają, że wyrok w istocie dotyczył właśnie prawa do
aborcji na życzenie. W taki sposób pisały o tym wówczas wszystkie
polskie media. I taką ocenę zawarł w zdaniu odrębnym od wyroku
sędzia Trybunału w Strasburgu Javier Borrego.
Ks. Gancarczyk odrzuca też twierdzenie sądu, że porównał kobietę do
zbrodniarzy hitlerowskich.
W jego felietonie jest takie porównanie, ale dotyczy członków
strasburskiego trybunału. Nie zgadza się też ze stwierdzeniem sędzi
Soleckiej, że określenie początku ludzkiego życia to sprawa
światopoglądu. I przypomina, że polskie prawo jednoznacznie
stwierdza, iż człowiek jest chroniony od momentu poczęcia.
Sąd napisał, że redaktorzy tygodnika wytworzyli wobec Alicji Tysiąc
klimat mogący w czytelnikach wzbudzić wobec niej niechęć.
Skoro ok. połowa z nich ma wykształcenie podstawowe lub zawodowe –
uzasadniała sędzia – „w większości nie są to osoby, które poddają
czytane teksty analizie logicznej lub językowej, lecz rozumieją je
zgodnie z emocjami, jakie budzi w nich to, co czytają”.
– To stwierdzenie jest skandaliczne. Obraża naszych czytelników –
mówi Łoziński.
www.rp.pl/artykul/20,386686_Apelacja_w_sprawie_Alicji_Tysiac_.html