Zrezygnowała z pracy gdy zobaczyła aborcję

04.11.09, 17:47


Abby Johnson, dyrektor ośrodka aborcyjnego w Teksasie, zrezygnowała
z posady po tym jak była świadkiem śmierci dziecka nienarodzonego.
Kobieta obserwowała aborcję na aparaturze USG – informuje
LifeSiteNews.com. Ośrodek, którym kierowała, należy do organizacji
Planned Parenthood, specjalizującej się w uśmiercaniu dzieci
nienarodzonych.

– Pomyślałam, że już nie mogę tego robić. Było to jak błysk, który
mnie uderzył i tyle – wyznała Johnson w wywiadzie wyemitowanym w
lokalnej sieci KBTX 3.

Johnson była związana z ośrodkiem aborcyjnym Bryan’s Planned
Parenthood od ośmiu lat, a jako dyrektor pracowała tam od dwóch lat.
Kobieta przyznała, że „czuła się bardzo niekomfortowo z powodu
filozofii organizacji Planned Parenthood”, dotkniętej kryzysem
ekonomicznym. Jako dyrektor placówki, Johnson miała przedsięwziąć
działania, dzięki którym zwiększyłaby się liczba aborcji
dokonywanych w tym ośrodku.

– Pieniędzy nie było na planowanie rodziny – mówiła – nie było ich
na zapobieganie niechcianym ciążom, lecz były na aborcję, i ja
miałam z tym problem.

Punktem zwrotnym dla Johnson okazało się obejrzenie na aparaturze
USG aborcji dziecka mordowanego w ośrodku, w którym pracowała.
Przyznała, że po rezygnacji z pracy odczuła ogromną ulgę i że
przestała mieć poczucie winy. Kobieta zaznacza, że doznała przemiany
duchowej.

Johnson zrezygnowała z pracy 6 października. Wkrótce też w pobliżu
byłego miejsca pracy zaczęła się modlić w ramach kampanii „40 dni
dla Życia” wraz z innymi osobami z Koalicji na Rzecz Życia o
uratowanie dzieci od aborcji.

Z decyzji Johnson cieszą się organizatorzy Kampanii „40 Dni dla
Życia”, gdyż ich zdaniem pokazuje to, jak ważna jest wytrwała
modlitwa i pokojowa akcja stania przed ośrodkami aborcyjnymi.

– Od pierwszej kampanii w 2004 r. modliliśmy się za Abby i za
wszystkich pracowników z biznesu aborcyjnego, aby przejrzeli i
zobaczyli czym naprawdę jest aborcja, aby zrezygnowali z tego
śmiertelnego biznesu. W tym wypadku te modlitwy zostały wysłuchane –
stwierdził szef Kampanii David Bereit.

Decyzja dyrektor z teksańskiego ośrodka nie uszła uwagi szefostwa
Planned Parenthood. Jeszcze w piątek organizacja złożyła wniosek do
sądu o wydanie tymczasowego zakazu udzielania jakichkolwiek
informacji na ten temat. Organizacja chce w ten sposób uniemożliwić
ujawnienie kompromitujących ją informacji. Decyzję swoją
przedstawiciele organizacji Planned Parenthood tłumaczą
koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa i poufności swoim klientom
oraz pracownikom. Rozprawa w tej sprawie ma się odbyć 10 listopada.

Johnson jest jedną z ośmiu pracowników, którzy zrezygnowali z pracy
w biznesie aborcyjnym w czasie trwania piątej skoordynowanej
kampanii „40 Dni dla Życia”. Oprócz niej zrezygnowało z pracy
jeszcze klika pielęgniarek, szeregowych urzędników i pracowników
ochrony. Kampania zakończyła się wczoraj w 212 miastach.

Owocem kampanii jest także ogłoszenie przez Planned Parenthood
zamiaru zamknięcia kolejnego ośrodka aborcyjnego w Kalispell w
stanie Montana. Ma to nastąpić 20 listopada.

www.piotrskarga.pl/ps,4376,2,0,1,I,informacje.html
Wiadomo zatem, dlaczego organizacje proaborcyjne w USA tak ostro
sprzeciwiały się projektom zobowiązania każdej kobiety, która chce
zabić własne dziecko, by najpierw zobaczyła płód na USG.
Pełna wersja