Krew męczenników - to przeszłość?

10.11.09, 16:11
Kiedyś wielu ludzi oddawało swoje życie za wiarę - areny, tortury, itd...

A jak jest dziś? To może szokujące, ale z powodów religijnych swoje życie traci co roku ok. 179 tys. chrześcijan!!

familie.pl/Blogi-7-9/b112p2506,Kosciol-meczennikow.html

A ateiści jak zwykle mówią, że to chrześcijanie ich prześladują i dyskryminują...
    • ziolo.zielone Re: Krew męczenników - to przeszłość? 10.11.09, 16:23

      Co roku za wiarę swoje życie oddaje ok. 170 000 chrześcijan. Populacja wielkości
      mieszkańców Olsztyna co roku przelewa swoją krew... w krajach arabskich, w
      Azji... są mordowani, wypędzani, prześladowani.
      Kościoły są palone, podobnie jak katolickie szkoły... szczególnie narażeni na
      niebezpieczeństwo są księża i zakonnice.


      Skąd się wzięła "populacja większości mieszkańców Olsztyna" w krajach arabskich?
      To Olsztyn musi być prawie wyludniony.
      Swoją drogą gdyby tak populacja dowolnego miasta/kraju arabskiego zaczęła
      budować w Olsztynie meczety i nawracać na jedynie słuszną wiarę, to ciekawe co
      by się działo?
      • ziolo.zielone Re: Krew męczenników - to przeszłość? 10.11.09, 16:25
        Nie chodzę do kościoła i nikt mnie nie prześladuje-tak dla jasności dodaję.
        • co.tam.panie Re: Krew męczenników - to przeszłość? 10.11.09, 17:28
          ziolo.zielone napisała:

          > Nie chodzę do kościoła

          Wiemy, jeździsz tam swoim Audi80.
          • ziolo.zielone Re: Krew męczenników - to przeszłość? 10.11.09, 17:31
            Nie opłacałoby się jeździć, bo za blisko mieszkam a i tak mi nie po drodze :)
            Nie posiadam audi.
            • karbat Re: Krew męczenników - to przeszłość? 10.11.09, 21:12
              Chrzescijanie tylko w ICH dwoch krajach Irak , Afganistan ,
              wyslali pare setek tysiecy na lono Allacha . Chrzescijanie wysla tam
              wiecej wojska , oni beda bardziej zmobilizowani do zabijania
              zwolenikow Joszuy . Interes musi sie krecic .
Pełna wersja