Płodność, godność i takie tam

11.11.09, 19:52
Czytałam ostatnio w starej prasie (nie GW ;-) rozmowę z zakonnikiem.

(W tytule było bodaj "O seksie inaczej", z czego "inaczej" sprowadzało się do
zdjęcia, przedstawiającego zakonnika na hulajnodze. Ale to dygresja).

No i otóż rozmówcy doszli do tradycyjnego punktu, z podziałem na role: środki
abortywne be, prezerwatywa nieabortywna, no ale w przypadku prezerwatywy
chodzi o godność i integralność osoby, bo osoba z płodnością, bla bla.

No i niby brzmi to sensownie, tyle że...

Tyle, że o tę godność osoby Kościół troszczy się JEDYNIE i WYŁĄCZNIE, jeśli
chodzi o tej osoby płodność.


Nie słyszałam, jak do tej pory, o godności i integralności osób z depresją
(raczej uwagi o depresji jako dziele szatana) albo wadzących się z Bogiem
(raczej uwagi "twoja wiara jeszcze nie dojrzała").

    • maitresse.d.un.francais Re: Płodność, godność i takie tam 11.11.09, 19:53
      maitresse.d.un.francais napisała:

      > Czytałam ostatnio w starej prasie (nie GW ;-) )

      Nawias tu, kurde żesz, miał być!
    • isma Re: Płodność, godność i takie tam 11.11.09, 20:02
      O, nie, nie. Wrazenie jest moze takie, ze sie troszczy glownie o godnosc w
      kontekscie plodnosci, bo ukochane mainstreamowe media nasze z uporem godnym
      lepszej sprawy akurat te kwestie miedla do obrzydzenia.

      Natomiast to, ze czlowiek jako taki (a nie tylko w jakims aspekcie), kazdy, ma
      godnosc, to juz z pol wieku temu Kosciol dobitnie powiedzial. Mowisz, masz:

      archidiecezja.lodz.pl/czytelni/sobor/dwr.html
      • maitresse.d.un.francais Chyba DOPIERO pół wieku temu? 11.11.09, 20:12
        A jak wygląda godność:

        1. kobiety z natury prezentującej cechy męskie?

        2. kobiety życzącej sobie żyć jak mężczyzna, bo tak jej wygodniej?
    • maria421 Re: Płodność, godność i takie tam 11.11.09, 20:05
      Alez Kochanico, o godnosci czlowieka Kosciol nie tylko mowi ale wrecz trabi!

      Chcialam Ci podrzucic jeden link na ten temat ale materialu w necie jest tyle ze
      az problem ktory wybrac.
    • kora3 Re: Płodność, godność i takie tam 12.11.09, 08:44
      maitresse.d.un.francais napisała:

      no ale w przypadku prezerwatywy
      > chodzi o godność i integralność osoby, bo osoba z płodnością, bla
      bla.
      >
      > No i niby brzmi to sensownie, tyle że...

      Hmmm nie gniewaj się Kochanico, że tak zapytam. To dla Ciebie
      naprawdę brzmi sensownie?
      Czy nie jest to jedna z bzdur powtarzanych tak czesto, ze nikomu się
      juz nie chce z tym polemizowac?

      Cóż ma płodnośc do godności? Czy osoba bezpłodna trwale, albo
      czasowo, a uprawiająca seks w czasie tejze bezpłodnosci jest
      pozbawiona automatycznie godności? Gdzie, jak, dlaczego?

      Po tych trzech pytaniach mam szanse :) dowiedzieć sie,ze jak zwykle
      nic nie rozumiem:).
      I owszem, bo tgo sie nie da sensownie przdstawic, ani zrozumieć tak
      naprawdę, mozna tylko przyjać a priori, że sterowanie płodnoscią
      pozbawia godnosci i czesc.
      Kto chce - niech przyjmuje.

      Ale mysle sobie, ze kto mysli i ma troszkę bodaj doświadczenia to
      uzna takie cos za bzdure. Chociazby dlatego, ze błedne są z gruntu
      ZAŁOŻENIA tej tezy.
      Opiera się ona bowiem na tym, że jesli się uzywa antykoncepcji (no
      weźmy te prezerwatywę, bo nie mozna zarzucic,ze zabija:)) to raktuje
      się partnera/rke przedmiotowo. Że chodzi tylko o zaspokojenie swoich
      ządz, czy potrzeb seksualnych całkowicie bez zastanaiania się nad
      drugim człowiekiem i bez odpowiedzialnosci za ewentualną ciąze z
      nim.
      Jest to tak głupie załozenie, ze włosy stają deba:) I trudno dociec
      dlaczego ktos w ogóle jest w stanie taki argument przyjmowac.
      Jak mozna usiłowac wmówic komukolwiek, że kochając się w
      prezerwatywie z kochaną osoba, o którą się człowiek troszczy, która
      troszczy się o niego, doznajac rozkoszy i dając ją traktuje się tego
      kogoś przedmiotowo?
      Czysty absurd. Brak odpowiedzialnosci za ewentualną ciążę? Tez
      bzdura. Fakt, że stosuje się owa prezerwatywę nie oznacza, ze jesli
      ona zawiedzie jednego z małzonkó, czy partnerów nic nie bedzie
      obchodziło, że doszło do ciązy.
      Nie ma też żadnej przeslanki co do tego, ze taka para na pwno zaraz
      poleci robic aborcje.

      Gdzież tu brak godnosci, pozbawianie jej. Wg mnie osobiscie,
      podkreslam - to moje zdanie odniesione do siebie pozbawianiem
      godnosci jest zmuszanie człowieka do robienia tego, czego nie chce w
      sferze łozkowej.
      I dotyczy to zarówno traktowania seksu, jako obowiązku, który musi
      zostac spelniony, bo cos tam, jak i wymagania sposobu jego
      realizacji, na który druga strona nie ma ochoty, jak i wymagania, by
      współzyc bez zabezpieczenia, gdy druga strona nie chce jeszcze
      zostać matką, czy ojcem. To jest klasyczne wykorzystywanie czyjegoś
      ciała do swego celu - jaki by on nie był.


      >
      > Tyle, że o tę godność osoby Kościół troszczy się JEDYNIE i
      WYŁĄCZNIE, jeśli
      > chodzi o tej osoby płodność.

      No nie do końca, Koscioł troszczy się hmm też o godnosc osoby tej w
      aspekcie szerszego podejscia do seksualnosci.
Pełna wersja