maitresse.d.un.francais
11.11.09, 19:52
Czytałam ostatnio w starej prasie (nie GW ;-) rozmowę z zakonnikiem.
(W tytule było bodaj "O seksie inaczej", z czego "inaczej" sprowadzało się do
zdjęcia, przedstawiającego zakonnika na hulajnodze. Ale to dygresja).
No i otóż rozmówcy doszli do tradycyjnego punktu, z podziałem na role: środki
abortywne be, prezerwatywa nieabortywna, no ale w przypadku prezerwatywy
chodzi o godność i integralność osoby, bo osoba z płodnością, bla bla.
No i niby brzmi to sensownie, tyle że...
Tyle, że o tę godność osoby Kościół troszczy się JEDYNIE i WYŁĄCZNIE, jeśli
chodzi o tej osoby płodność.
Nie słyszałam, jak do tej pory, o godności i integralności osób z depresją
(raczej uwagi o depresji jako dziele szatana) albo wadzących się z Bogiem
(raczej uwagi "twoja wiara jeszcze nie dojrzała").