Przez śmierć do nowego życia

15.11.09, 08:55
mateusz.pl/czytania/2009/20091115.htm
"Zatrzymałem się w iglastym lesie. Lubię chodzić po dywanie suchego
igliwia i podziwiać drzewa, które ciągle zrzucają swe igły i ciągle
są zielone. Dokonuje się to prawie niezauważalnie. Drzewo stoi lato
i zimę zielone, a jednak ono ustawicznie wymienia swe igły, można je
znaleźć na ziemi. Gałązki od dołu usychają, ich rolę przejmują nowe,
wyrastające coraz wyżej. To obraz życia ludzkiej rodziny. Każdy ma
swoje zadanie do spełnienia, każdy korzysta z drzewa ludzkości,
ciągnie z niego życiodajne soki i każdy ubogaca to drzewo swoim
wkładem — pracy, radości, cierpienia.

Kiedy w tym kontekście czytamy słowa Jezusa o eschatologii, staje
się zrozumiały ich podwójny wymiar. Jeden dotyczy losów
poszczególnych szpilek, drugi losu całego drzewa.

Każdego człowieka winien interesować zarówno jego indywidualny los,
jak i los całości rodziny ludzkiej. Pewne szpilki będą uczestniczyły
bezpośrednio w końcowym dramacie całego drzewa, to te które na nim
zostaną w momencie jego ścięcia. Jezus mówi o dramatycznej scenerii
kresu ludzkości. Zdecydowana jednak większość ludzi przeżywa swoją
własną eschatologię, gdy obumiera i odpada od całości. Koniec życia
jednostki też może mieć miejsce w dramatycznej scenerii. Dla
człowieka umierającego „słońce się zaćmi, księżyc nie daje swego
blasku, gwiazdy spadają z nieba i moce niebieskie są wstrząśnięte”.
Wystarczy być blisko umierających, by dostrzec indywidualnie
przeżywaną, przez każdego inaczej, ich własną eschatologię, ich
odejście z tego świata i wejście w nowy świat. Czasami dokonuje się
to bardzo spokojnie, a nawet uroczyście, jakby czekając na spotkanie
z kimś wielkim i pięknym. W oczach umierających pojawia się
szczęście, jakby widzieli „Syna Człowieczego przychodzącego w
obłokach z wielką mocą i chwałą”. Inni przeżywają głęboki ból
rozdarcia, oderwania od rodziny, od tego, co posiadają.

Dla każdego człowieka w chwili śmierci kończy się świat, gaśnie
słońce i blednie księżyc. Eschatologia ma indywidualny wymiar i
trzeba się z tym liczyć. Trzeba umieć odejść, być gotowym pożegnać
ten świat i nie dziwić się, że oczy nie zobaczą więcej słońca ani
cudów przyrody, że zabraknie sił do interesowania się księżycem,
gwiazdami na niebie. W momencie śmierci wartości widzialne nie
przedstawiają już żadnej wartości. Liczy się wówczas spotkanie z
Chrystusem i wejście w nowy świat.

Człowiek jednak może dostrzec sens swego życia jedynie wówczas, gdy
dostrzeże sens dziejów całej ludzkości. Jak szpilka na drzewie
iglastym odkrywa sens swego życia przez uczestnictwo w życiu drzewa,
tak i człowiek może w pełni dostrzec sens swego życia przez
uczestnictwo w życiu ludzkości. Stąd los całej ludzkości nie może mu
być obojętny. Otóż pozostając przy obrazie drzewa warto podkreślić,
że dramatyczna sceneria kresu doczesnych dziejów ludzkości, o której
mówi Chrystus nie ma nic z unicestwienia ludzkości, ale jest jedynie
opowieścią o kresie jej ziemskiej historii. Każde ścięcie drzewa
jest jego dramatem. Często jednak dopiero to ścięte drzewo staje się
drogocennym materiałem ubogacającym już nie las, ale pałace.
Eschatologia mówi o kresie doczesnych losów ludzkości.

Jezus mówiąc o wydarzeniach eschatologicznych pragnie przede
wszystkim przypomnieć dwie prawdy. Po pierwsze, trzeba się z tą
rzeczywistością liczyć, ona jest nieunikniona. Po drugie, nikt nie
zna godziny ani swojej śmierci, ani kresu dziejów ludzkości. Te dwie
prawdy winny kształtować każdy dzień chrześcijanina. Trzeba się
liczyć z przejściem do nowej rzeczywistości i nie być zaskoczonym,
że to może dokonać się w dniu dzisiejszym. Chrześcijanin to człowiek
czuwający. Jezus upomina „mówię wszystkim: Czuwajcie!”. Mocne
ostrzeżenie Zbawiciela. Jak wiele od niego zależy! Umieć w każdej
chwili pożegnać doczesny świat i wejść z radością w nowy, to znak
dojrzałości chrześcijanina."

Ks. Edward Staniek
Pełna wersja