diabollo
16.11.09, 10:14
Pan Pacewicz:
******************
Kościół przeciw tej tolerancji
Piotr Pacewicz 2009-11-16,
Kościół odmawia gejom i lesbijkom prawa najważniejszego- do ich sposobu na
bycie człowiekiem
Dziś, w Międzynarodowym Dniu Tolerancji, Olsztyn debatuje, czy jest miastem
tolerancyjnym wobec mniejszości seksualnych. Mam nadzieję, że na spotkanie w
olsztyńskiej "Gazeta Café" przyjdzie sporo gejów i lesbijek, że odważą się
pokazać. Wszędzie na świecie właśnie masowy comning out (po naszemu "wyjście z
szafy") zmieniał postawy. Coś się "heterykom" przestawia w głowie i w sercu,
gdy się dowiadują, że ich kolega to gej, a sąsiadka jest lesbijką.
Na razie większość Polaków - zapewne i w Olsztynie - jest zdezorientowana. Z
jednej strony brzydko dyskryminować, ale z drugiej - lepiej, żeby ci geje i
lesbijki siedzieli cicho.
Innymi słowy, godzę się na twoją odmienność, pod warunkiem że o niej nie wiem.
Ks. Jan Guzowski z Wydziału Teologii UWM, zapytany przez "Gazetę" w Olsztynie,
idzie krok dalej: "Moim zdaniem należy się ujawniać i zgodnie z ewangelią żyć
w prawdzie".
Ale posłuchajmy tej zachęty dokładniej: "Sam homoseksualizm nie jest
przestępstwem ani grzechem, a dopiero stosunki homoseksualne. Zresztą tak samo
traktowane są pozamałżeńskie stosunki heteroseksualne".
Zgodnie z katolicką nauką ksiądz toleruje więc geja czy lesbijkę, pod
warunkiem że nie będą ze sobą sypiać. Dodaje porównanie ze zdradą małżeńską,
co musi osoby homoseksualne szczególnie boleć, bo one zdradę przeżywają tak
samo mocno jak osoby heteroseksualne.
Jak zatem gej czy lesbijka mają się ujawnić? Roztropnie - to rada ks.
Guzowskiego: "Bez tej roztropności osoba, która wyznaje prawdę o swojej
orientacji, może spotkać się z szykanami czy zniesławieniem".
Czyżby ks. Guzowskiego ruszyło ludzkie sumienie i chce osobę homoseksualną
uchronić przed przykrościami? Niestety, nie o to chodzi.
"Chodzi o to, żeby się ujawnić, ale żeby nie było to widziane jako
propagowanie homoseksualizmu, pokazywanie się, chwalenie się: patrzcie, jestem
homoseksualistą" - ksiądz uruchamia wyobraźnię.
I wraca do morderczego argumentu: "Przecież osoby heteroseksualne raczej nie
chwalą się związkami pozamałżeńskimi".
Na koniec powtarza rytualnie: "Seksualność to sfera intymna. Kiedy zaczynamy
głośno o niej opowiadać, przestaje taka być".
To zwykła nieprawda. O seksualności można głośno opowiadać nawet w Kościele -
przykładem są książki ks. Ksawerego Knotza o rozkoszach małżeńskiego seksu.
Ale to seksualność dobra - hetero.
Inna to po prostu grzech i do piekła z nimi.
Ogólnoświatowa Deklaracja Zasady Tolerancji z 1995 r. brzmi: "Tolerancja to
szacunek, akceptacja i uznanie bogactwa różnorodności kultur na świecie,
naszych form wyrazu i sposobów na bycie człowiekiem".
To jest hasło na dzisiejszy dzień tolerancji. Mowa Kościoła katolickiego,
nawet w wersji soft ks. Guzowskiego, w takich ramach się nie mieści. Bo
Kościół odmawia gejom i lesbijkom właśnie tego najważniejszego prawa - do ich
sposobu na bycie człowiekiem.
Piotr Pacewicz
wyborcza.pl/1,75968,7255884,Kosciol_przeciw_tej_tolerancji.html