"Ogień trawiący"

16.11.09, 16:23
mateusz.pl/czytania/2009/20091116.htm
"Pan, Bóg twój, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym”
(Pwt 4, 24). Pan wiele razy ukazywał się w ten sposób Izraelowi, aby
go strzec przed bałwochwalstwem. Bóg nie znosi współzawodnictwa:
względem tych, których miłuje i pragnie dopuścić do zażyłości z
sobą, jest „ogniem trawiącym”, niszcząc w nich wszystko, co może
dzielić ich serca. Jest to ogień trawiący, lecz ogień miłości. Kiedy
Jego płomień ogarnia ludzkiego ducha, bada go we wszystkich
kierunkach, we wszelkim ukryciu, odsłaniając wszystko, co sprzeciwia
się miłości. Jego blask odkrywa człowiekowi całą nędzę, ukazując mu
jej brzydotę, aby zdał sobie sprawę z nieskończonej odległości
zachodzącej między nim a Bogiem, aby się upokarzał i uznał niegodnym
łask Bożych oraz cierpiał z tego powodu, a cierpiąc zasłużył sobie
na uwolnienie od swojej małości. Dopóki dusza nie jest całkowicie
oczyszczona, mówi św. Jan od Krzyża, płomień miłości Bożej „nie jest
dla niej promienny, lecz ciemny, a jeśli czasem daje jej nieco
światła, to tylko na to, aby zobaczyła i odczuła swe nędze i
ułomności... chociaż czasem ogarnia ją żar miłości, to jednak nie
bez przykrości i męczarni... i nie jest pokrzepiający i spokojny,
lecz trawiący i czyniący wyrzuty, gdyż sprawia, że dusza słabnie i
martwi się wskutek poznawania samej siebie” (Ż.pł. 1, 19). Jest to
pewnego rodzaju czyściec, w którym dusza kona i lęka się, że jest na
zawsze odrzucona przez Boga. Wówczas wzdycha: „Ty, Panie, znasz
mnie, patrzysz na mnie, badasz serce moje, że jest z Tobą” (Jr 12,
3). Ty sam przenikasz głębię mojej istności i mierzysz nędzę, Ty
jedynie możesz mnie oczyścić: „obmyj mnie zupełnie z mojej winy” (Ps
51, 4).

To dzieło oczyszczenia nie jest jednakie dla wszystkich ani pod
względem natężenia, ani trwania, lecz Bóg dostosowuje je do stopnia
miłości i zjednoczenia, do jakiego pragnie doprowadzić każdego
człowieka. Zresztą nikt nie przeżywa nieprzerwanych okresów
oczyszczenia ani stałych okresów radości duchowej, lecz Bóg
przeplata je z nieskończoną mądrością, mieszając słodycz z goryczą,
radość ze smutkiem, aby nikt nie zniechęcał się wskutek przykrości
doświadczenia lub nie wynosił się z powodu słodyczy darów Bożych."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 466
Pełna wersja