Antyfaszyści spod znaku trzech strzał

17.11.09, 18:08
Antyfaszyści spod znaku trzech strzał

Michał Syska
11.11.2009

Pierwszym incydentem sprowokowanym przez aktywistów skrajnej prawicy, który
został odnotowany w Brunatnej Księdze prowadzonej przez Stowarzyszenie „Nigdy
Więcej”, był atak neofaszystów na warszawski lokal Polskiej Partii
Socjalistycznej-Rewolucji Demokratycznej w roku 1989. Można powiedzieć, że
historia zatoczyła koło. W okresie międzywojennym to właśnie socjaliści byli
głównym celem ataków faszyzujących bojówek. PPS i związane z nią organizacje
społeczne prezentowały jednoznacznie antyfaszystowską postawę w brunatniejącym
krajobrazie politycznym Polski lat 30. XX wieku.

Rozwój włoskiego faszyzmu i niemieckiego nazizmu oraz radykalizacja programu
polskich nacjonalistów powodowały zaostrzenie walki politycznej, która coraz
częściej przenosiła się na ulice i przybierała formy przemocy i terroru. W
kwietniu 1934 roku powstaje Obóz Narodowo-Radykalny, z którego inspiracji
dokonywane są napady na Żydów, rozbijane są żydowskie sklepy. Obiektem agresji
ze strony rodzimych faszystów stają się też działacze lewicy. Atakowane są
pochody 1-majowe oraz lokale PPS.

Wobec tych wydarzeń władze PPS postanawiają powołać do życia organizację
samoobrony pod nazwą Akcja Socjalistyczna. Celem AS było chronienie lokali,
zebrań, pochodów i wieców organizowanych przez PPS i inne organizacje z nią
związane. W skład AS wchodzili ochotniczo członkowie partii w wieku do lat
30-tu, wywodzący się głównie ze środowisk robotniczych. Każdy ochotnik był
zobowiązany do przestrzegania specjalnego regulaminu oraz złożenia
przyrzeczenia, które brzmiało następująco: „Stojąc w szeregach AS, czołowym
oddziale PPS przyrzekam wszystkie swe siły i czas poświęcić sprawie wyzwolenia
klasy robotniczej. Pomny posłannictwa dziejowego PPS, wierny jej programowi i
świadom bezpośredniej grozy sprzymierzonych na zgubę mas ludowych i socjalizmu
 – reakcji i faszyzmu – przyrzekam moją gotowość i stawiennictwo w każdej
potrzebie Partii oraz pełne posłuszeństwo zarządzeniom Partii i kierownictwa
AS. Wam zaś współtowarzysze w szeregu walczących oddziałów AS moje koleżeńskie
przywiązanie i braterstwo.”[1]

Akcja Socjalistyczna była formacją nieuzbrojoną. Jej członkowie podczas
oficjalnych wystąpień nosili specjalne mundury: granatowe kurtki i czapki
okrągłe kroju angielskiego, pasy główne z tzw. koalicyjkami, niebieskie
koszule i czerwone krawaty. W 1939 roku organizacja liczyła kilka tysięcy
członków. Po wybuchu wojny członkowie AS odegrali ważną rolę w walce z
nazistowskim najeźdźcą.

18 lipca 1936 roku bojówka ONR-Falanga napadła i raniła nożami wybitnego
działacza młodzieżowego PPS Stanisława Dubois. Dubois był przewodniczącym Rady
Głównej Czerwonego Harcerstwa – socjalistycznej organizacji dziecięcej, w
której córki i synowie z biednych rodzin robotniczych uczyli się tolerancji i
poszanowania dla mniejszości narodowych. Czerwoni harcerze współpracowali ze
swymi rówieśnikami z organizacji żydowskich, a często występowali w ich
obronie przed atakami antysemitów. Dla przykładu zacytujmy fragment wspomnień
Tadeusza Kołaczyka, czerwonego harcerza z Łodzi: „(…) Z daleka zauważyliśmy
jakąś awanturę, czy coś w tym rodzaju, podjeżdżając bliżej okazało się, że
kilku chłopaków z pobliskich domów, stojących do dziś przy Wodnym Rynku bili
chłopaków żydowskich. Obok rynku stał czteropiętrowy dom wówczas zamieszkały
przez same żydowskie rodziny. Natomiast polskie chłopaki wyżywali się kiedy
mogli bić Żydów. My natomiast stanęliśmy w obronie bitych chłopców żydowskich.
Czynem tym zapoczątkowaliśmy walkę o internacjonalizm, o którym nie mieliśmy
wówczas zielonego pojęcia. Wiadomo nam było, że należy bronić słabszych, o tym
mówiły nasze prawa harcerskie. W następnym dniu spotkało nas miłe zaskoczenie,
które później – można powiedzieć – przerodziło się w sympatię. Idąc od strony
ul. Juliusza do parku musieliśmy przechodzić obok wymienionej już kamienicy
żydowskiej. Jakie było nasze zdziwienie? W bramie stali starsi wiekiem Żydzi i
kilku maluchów, na nasz widok zdjęli z głowy swoje myczki (czapki) i kłaniali
się. Od tego czasu ktokolwiek z nas przechodził tamtędy i miał na sobie
niebieską koszulę z czerwonym krawatem, zawsze witano go niskimi ukłonami”.
Harcerze brali też czynny udział w kampaniach wyborczych PPS, biorąc udział w
akcjach plakatowych lub ulotkowych, w trakcie których byli często atakowani
przez prawicowe bojówki.

Areną konfrontacji socjalistów ze skrajną prawicą były też wyższe uczelnie.
Akademicką organizacją związaną z PPS był Związek Niezależnej Młodzieży
Socjalistycznej. Jej członkowie zaangażowani byli w teoretyczne debaty
poświęcone myśli socjalistycznej i strategii ruchu robotniczego. Wzrost
aktywności faszystowskich środowisk akademickich zmusił działaczy ZNMS do
podejmowania działań bezpośrednich. Przykładem może być relacja Tadeusza
Korala, członka zarządu ZNMS w latach 1931-1938: „Oenerowcy na Uniwersytecie
Warszawskim zorganizowali odczyt teoretyka prawa hitlerowskiego. (…)
Zakupiliśmy bukiet czerwonych róż i gremialnie udaliśmy się na odczyt. Po
inauguracji, kiedy prelegent miał rozpocząć przemówienie, Leszek Raabe z
bukietem kwiatów zbliżył się do prelegenta i w języku niemieckim powiedział:
»Prosimy pana, aby pan złożył te czerwone róże na grobach pomordowanych przez
nazistów socjaldemokratów i komunistów«. Nastąpiła konsternacja. Kiedy
organizatorzy zorientowali się, co się stało, rzuciliśmy ulotki i z okrzykami:
»Precz z faszyzmem!« opuściliśmy salę”.

29 maja 1934 roku bojówka ONR ostrzelała lokal Komitetu Dzielnicowego PPS na
Woli w Warszawie, raniąc 7 osób. W odpowiedzi na to środowiska socjalistyczne,
głównie młodzieżowe, podjęły akcję odwetową, rozbijając lokale ONR w
dzielnicach robotniczych. Tadeusz Koral tak wspomina tamte wydarzenia:
„Warszawska PPS mobilizuje swoje siły. Członkowie partii, OMTUR [2] i ZNMS
przystępują do akcji bojowej. Robotnicy czynnie likwidują bojówki oenerowskie.
Odbywa się zrywanie „mieczyków Chrobrego” – oznak ONR. Już nie tylko na Woli,
Mokotowie czy Pradze, ale na ulicach centrum Warszawy trwają walki. W tym
czasie oznaką ruchu socjalistycznego były trzy strzały: Przeciw wojnie,
faszyzmowi i nacjonalizmowi. Wszyscy te oznaki nosili w klapie. (…) Na
uczelniach razem z nami walczyli towarzysze z „Życia”. Broniliśmy kolegów
Żydów, którym kazano zajmować miejsca w audytoriach po lewej stronie”.

Socjalistyczna młodzież w swej walce z faszystami nie mogła liczyć na wsparcie
władz państwowych. Pochody 1-majowe były często atakowane z dwóch stron: z
jednej przez granatową policję, z drugiej przez bojówki ONR. Policja zwykle
była bierna, gdy działacze lewicy byli atakowani przez skrajną prawicę.
Reagowała natomiast wtedy, gdy pepesowcy podejmowali czynną obronę. Taką
postawę władz opisuje na własnym przykładzie Tadeusz Koral: „Zdarzył mi się
wypadek, że szedłem samotnie Nowym Światem w czapce studenckiej i z trzema
strzałami. W moim kierunku zbliżała się oenerowska bojówka w sile ośmiu ludzi,
w jasnych bluzach, w pasach koalicyjnych i ze znaczkami Chrobrego. Nie miałem
już odwrotu. Pierwsze uderzenie zamroczyło mnie, ale natychmiast przystąpiłem
do odparowywania ciosów. (…) Tłum biernie się przyglądał, a nawet wyrażał
aplauz, że nasza młodzież tak dzielnie bije żydokomunę. Policjant, który się
zjawił, aresztował mnie i, pokrwawiony, znalazłem się w piwnicach Urzędu
Śledczego na Daniłowiczowskiej. W kilka miesięcy później na rozprawie sądowej
wystąpił przeciw mnie jako świadek oskarżenia”.

CDN...
    • diabollo Re: Antyfaszyści spod znaku trzech strzał 17.11.09, 18:09
      Przedwojenny ruch socjalistyczny w Polsce był swoistym fenomenem. PPS w latach
      30. ubiegłego stulecia nie była wcale partią bardzo liczną, ale poprzez skupione
      wokół niej organizacje społeczne (młodzieżowe, związkowe, sportowe, oświatowe,
      samopomocowe) oddziaływała na – jak szacują historycy – ponad dwa miliony ludzi,
      wywodzących się głównie ze środowisk robotniczych. Dzięki temu silnemu
      zakorzenieniu społecznemu PPS oraz aktywności i jednoznacznej postawie
      antyfaszystowskiej jej działaczy totalitarne ideologie faszyzmu i nazizmu nie
      znalazły powszechnej akceptacji wśród polskich robotników. Socjaliści byli
      pierwszymi, którzy podjęli aktywną walkę z rodzącym się także w Polsce
      faszyzmem. Z bronią w ręku bronili demokratycznej i republikańskiej Hiszpanii.
      We wrześniu 1939 roku w szeregach ochotniczych oddziałów robotniczych stawili
      opór nazistowskiemu najeźdźcy.


      [1] Użyte w artykule cytaty pochodzą z książek: PPS. Wspomnienia z lat 1918-1939
      (Warszawa 1987) i Czerwone Harcerstwo TUR w Łodzi. Wspomnienia z lat 1926-1939
      (Łódź 1984).


      [2] OMTUR – Organizacja Młodzieży Uniwersytetów Robotniczych.

      Artykuł ukazał się w „Nigdy Więcej” nr 15 (2006) oraz książce Ile ojczyzn? Ile
      patriotyzmów? (Michał Syska, red.), Warszawa 2007.

      www.krytykapolityczna.pl/Opinie/Syska-Antyfaszysci-spod-znaku-trzech-strzal/menu-id-197.html
    • diabollo "Policjant bił mnie po głowie", czyli... 17.11.09, 18:11
      ... Historia powtarza się, choć jak zwykle jako farsa:

      wyborcza.pl/1,75248,7260591,Antyfaszysta_po_marszu___Policjant_bil_mnie_po_glowie_.html
      • maria421 Re: "Policjant bił mnie po głowie", czyli... 17.11.09, 20:14
        No tak. Kominiarka to jest zwykly stroj polskiego rowerzysty.
        • isma Re: "Policjant bił mnie po głowie", czyli... 17.11.09, 20:26
          No moze i tak. Pod warunkiem, ze na tym rowerze z Olsztyna do Warszawy jedzie
          ;-))).
        • diabollo Re: "Policjant bił mnie po głowie", czyli... 17.11.09, 21:16
          maria421 napisała:

          > No tak. Kominiarka to jest zwykly stroj polskiego rowerzysty.

          Tak, kominiarka w plecaku to dowód konieczny i wystarczający, żeby spałować
          studenta filozofii.

          Kominiarki na łysych łbach polskich faszystów (jak można było obejrzeć na
          filmowych relacjach telewizyjnych z pochodu ONRu) policji nie przeszkadzały.

          Kłaniam się nisko.
          • maria421 Re: "Policjant bił mnie po głowie", czyli... 17.11.09, 22:26
            Diabollo, czyzbys chcial zeby policja palowala zgodnie z prawem demonstrujacych
            ludzi? Za co?
Pełna wersja