diabollo
18.11.09, 21:23
...z bloga pana Orlińskiego:
*******************
Migalski w obronie krzyża
Moralnym obowiązkiem nieprzyjaciela PiS jest nagłaśnianie wypowiedzi Marka
Migalskiego. Im więcej Migalskiego w mediach, tym mniejsza groźba reelekcji
Kaczyńskiego.
Wybitny pisowski politolog poparł protest swojego prezydenta przeciwko
wyrokowi ECHR proponując, by „poważnie rozważyć opuszczenie przez nasz kraj
Rady Europy”. Bo lepiej z krzyżem w Azji niż bez krzyża w Europie. Poseł jest
świadom tego, że taka propozycja grozi kompromitacją wizerunkową, ale „woli
ją, niz katastrofę cywilizacyjną...”.
Zanim zajmiemy się tym, jak prawica rozumie wyrok EHCR, najpierw wyjaśnijmy,
jak to wygląda naprawdę. Naprawdę wygląda to tak, że obecność krzyży w
włoskich szkołach jest obowiązkowa i wynika z przepisów prawnych pochodzących
z lat 20., które wprowadził jeszcze Mussolini.
EHCR uznał, że OBOWIĄZKOWE wieszanie krzyży w szkołach (ja wprawdzie z
francuskiego jestem taki sobie, ale tak rozumiem słowo „obligatoire” w
oryginalnym uzasadnieniu; w angielskim skrócie jest „compulsory”) łamie zapisy
o wolności religijnej w europejskiej konwencji praw człowieka.
Być może czytają tego bloga osoby o poglądach prawicowych, więc na wszelki
wypadek napiszę jeszcze raz, ale powoli: OBOWIĄZKOWE.
Przełożenie tego wyroku na polskie realia jest więc właściwie żadne. U nas
takiego obowiązku PiS nie zdążył wprowadzić, więc nie potrzebujemy EHCR, żeby
go unieważniać. Krzyże w polskich szkołach wiszą na tej samej prawnej
podstawie, na jakiej wisi tam tablica czy zasłony w oknach - na mocy decyzji
dyrekcji.
Decyzji dyrekcji do Strasburga zaskarżyć nie można, bo EHCR rozpatruje
wyłącznie skargi przeciwko państwom członkowskim. Ewentualny wojujący ateista
musiałby więc najpierw wyczerpać lokalną drogę prawną. Odmowną decyzję
dyrekcji zaskarżyć w kuratorium, odmowną decyzję kuratorium do sądu
administracyjnego i tak dalej.
Na mojego czuja EHCR go spławi, bo jest subtelna różnica między skargą na
NAKAZ a skargą na BRAK ZAKAZU.
Ludzie inteligentni przeważnie rozumieją takie subtelne różnice, a teraz
przejdźmy do tego, jak to rozumie polska prawica. Sądząc po wypowiedziach
Kaczyńskiego, Migalskiego i najrozmaitszych Eminencji i Ekscelencji,
zrozumienie tej różnicy ich przerasta.
Przykład pierwszy z brzegu - przemówienie prezydenta w dzień niepodległości.
„Nikt nie będzie w Polsce przyjmował do wiadomości, że w szkołach nie wolno
wieszać krzyży”. Tyle prezydent z tego zrozumiał, że „nie wolno wieszać”.
Zamiast poprawnie: „nie wolno zmuszać do wieszania”.
To jest jednak interesujące, że ci ludzie krzyczą „dyskryminacja!” od razu,
kiedy tracą możliwość dyskryminowania innych.
wtorek, 17 listopada 2009, wo
wo.blox.pl/2009/11/Migalski-w-obronie-krzyza.html