Czym jest chrześcijaństwo

06.12.09, 08:31
mateusz.pl/czytania/2009/20091206.htm
"Od początku chrześcijaństwa istnieje tendencja, by zaliczyć je albo
do mitów, traktując jako jedną z najpiękniejszych wizji życia, albo
do systemów filozoficznych poszukujących sensu życia ludzkiego i
istnienia świata. Już w drugim wieku po Chrystusie niejaki Justyn
stwierdził, że jest to najpiękniejsza filozofia. Szukał prawdy,
nawiedził szereg głośnych wówczas szkół filozoficznych, a znalazł ją
w Kościele. Zatrzymał więc strój filozofa i odtąd prowadził swoją
szkołę filozofii chrześcijańskiej. Poniósł za to śmierć męczeńską.

Łatwo ulec tym pokusom i włożyć chrześcijaństwo w krainę baśni albo
uznać je za jedną z wypracowanych koncepcji życia. Jedno i drugie
rozwiązanie jest błędne. Chrześcijaństwo jest wydarzeniem. To wielka
przygoda, która rozpoczęła się w ściśle określonym czasie i miejscu.
Wydarzenie niepojęte, a jednak prawdziwe. Oto na ziemi wśród ludzi
stanął Bóg, przyjął postać człowieka i postanowił zamieszkać z nami.
Stało się to w Nazarecie za cezara Augusta. Tam też Syn Boga żył w
ukryciu ponad trzydzieści lat, by pod koniec życia publicznie
ujawnić swą Boską godność i przekazać ludziom naukę o możliwości ich
zbawienia.

Historia się rozpoczęła i trwa do dziś. Nie da się jej zaliczyć do
mitów, bo ma zbyt wiele dowodów historycznych. Nie da się jej
również sprowadzić do filozoficznego systemu, bo jest prostą
opowieścią o tym, co się dokonało, i wynikających z tego
konsekwencjach.

Jest rzeczą zdumiewającą, że św. Łukasz jakby wyczuł
niebezpieczeństwo zaliczania chrześcijaństwa do mitu lub filozofii i
w swych Pismach natchnionych w szczególny sposób zatroszczył się o
to, by podać wszystkie historyczne wymiary dzieła Jezusa Chrystusa.
On zaznacza, że „Wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby
przeprowadzić spis ludności w całym państwie” /Łk 2, 1/, i dlatego
św. Józef ze swoją żoną musiał udać się do Betlejem. Łukasz też
podaje dokładnie, kiedy rozpoczął swą publiczną działalność Jan
Chrzciciel: „Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy
Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą
Galilei /.../; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane
zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni” /Łk 3, 1-
2/. Łukasz, w sposób znany w starożytności, podaje dokładną datę
wystąpienia Jana Chrzciciela. Wymienia też wszystkie ważniejsze
osoby, których imiona są znane z innych dokumentów historycznych.
Spotkanie Boga z człowiekiem zostaje przez niego wpisane w dzieje
Cesarstwa Rzymskiego oraz w dzieje narodu izraelskiego, a przez to w
dzieje świata.

Poprawne podejście do lektury Pisma Świętego wymaga dobrej
znajomości historii. Wydarzenia ewangeliczne trzeba odczytać w ich
historycznych proporcjach. Wniosek stąd prosty. Każde głębsze
wchodzenie w tekst Pisma Świętego musi być połączone z uzupełnianiem
wiadomości na temat świata, w którym wydarzenia opisane w Biblii
miały miejsce. Dopiero takie odczytanie gwarantuje właściwe poznanie
zamysłu Boga wobec nas.

I dziś Ewangelia realizuje się w naszej rzeczywistości. Można bardzo
dokładnie podać zarówno czas, jak i miejsce jej wcielania w życie.
Wydarzenia zbawcze dokonują się w grudniu bieżącego roku we
Wrocławiu, Dzierżoniowie, Marciszowie. Bóg współpracuje z ludźmi,
mieszka w wielu świątyniach, wędruje ulicami miast i wiejskimi
drogami. Słowo Boże jest kierowane do konkretnych ludzi: Stanisława,
Tomasza, Zofii, Jadwigi. To nie mit, to nie filozofia, to konkretne
wezwanie Boga do realizacji życia w ścisłej współpracy z Nim. Słowo
Boże dociera do cierpiących w szpitalach, zamkniętych w więziennej i
klasztornej celi, do matki, która rodzi dziecko, i do starca
szukającego oparcia w lasce. Wydarzenie trwa. Nie da się go wymazać
z dziejów świata. Bóg w nie wkroczył i zostanie aż do skończenia
historii.

Nie zawsze Boga dostrzegamy, ale Nim żyjemy. Rzecz ma się podobnie
jak z prądem elektrycznym, z którego dobrodziejstwa korzysta miliony
ludzi. Odczulibyśmy jego obecność i wartość w pełni dopiero wówczas,
gdyby nam go całkowicie zabrakło. Podobnie jest z Chrystusem, który
jako światłość świata zabłysnął dwa tysiące lat temu i stopniowo
dociera do wszystkich zakątków ziemi. Dopiero gdyby Go zabrakło,
zrozumielibyśmy jak trudno bez Niego żyć. Ludzkość pogrążyłaby się w
ciemnościach. Szukałaby znów ciepła i światła przy ogniskach, jakie
na przestrzeni wieków usiłowali zapalić filozofowie i poeci. Na
szczęście nie zabraknie. On nas zapewnił: „Oto Ja jestem z wami
przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” /Mt 28, 20/."

Ks. Edward Staniek
    • mmujer Bożonarodzeniowa bajka Łukasza 07.12.09, 02:22
      z2006 napisał:

      > „Wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby
      > przeprowadzić spis ludności w całym państwie” /Łk 2, 1/, i dlatego
      > św. Józef ze swoją żoną musiał udać się do Betlejem.

      Nie musiał.Spisywanie ludności potrzebne było do celów podatkowych i
      militarnych. Wg prawa rzymskiego składane były w miejscu
      zamieszkania osoby zobligowanej do płacenia podatku. Wspomniany
      przez Łukasza spis ludności miał miejsce za Kwiryniusza w 6r.n.e.
      Łukasz jeszcze to samo wydarzenie podaje w czasie rządów Heroda.
      Herod jednak zmarł w 4r.p.n.e. Jedno zdarzenie, które mialoby mieć
      miejsce w dwóch różnych dziesięcioleciach jest pod względem
      historycznym nie do przyjęcia.
      Jeżeli już chciał iść do Betlejem to nie musiał tam ciągnąć kobiety
      w zaawansowanej ciąży. Mógł ją zostawić u swojej krewnej Elżbiety,
      która wg Nowego Testamentu mieszkała w oddaleniu zaledwie kilku
      kilometrów i tam by ona urodziła syna. Do spisu potrzebna była tylko
      głowa rodziny.

      Łukasz też
      > podaje dokładnie, kiedy rozpoczął swą publiczną działalność Jan
      > Chrzciciel: „Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara.
      Gdy
      > Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą
      > Galilei /.../; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza
      skierowane
      > zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni” /Łk 3, 1-
      > 2/. Łukasz, w sposób znany w starożytności, podaje dokładną datę
      > wystąpienia Jana Chrzciciela. Wymienia też wszystkie ważniejsze
      > osoby, których imiona są znane z innych dokumentów historycznych.

      Popatrzmy głębiej; Tyberiusz /42p.n.e.-37n.e./ został cesarzem w
      roku 14 n.e.; jego piętnasty rok panowania datuje się na rok 29n.e.
      Annasz urzędował do roku 15n.e. a Kajfasz rozpoczął urzędowanie w
      roku 18n.e. Między 15 a 18 rokiem było czterech innych.
      Łukasz nie zwraca uwagi na historyczne daty, co pozwala mu
      praktycznie stwierdzić, z jednej strony, że Jezus działał w latach
      15 do 18 bo tylko wtedy Annasz i Kajfasz razem byli arcykapłanami, z
      drugiej - że w roku 29.

      Te wszystkie Bożonarodzeniowe opisy to są bajki pisane przez
      Ewangelistów pragnących dostarczyć solidnych dowodów boskości Jezusa
      i nie mają nic wspólnego z rzeczywistą historią dziecięcia, którego
      narodziny wspominamy w czasie świąt Bożego Narodzenia.

      Prawda o urodzeniu Jezusa i jego nauczaniu ukryta jest pod wieloma
      bajkami. Jest to prawda o miłosierdziu Bożym i która jest jedyną
      prawdą, a zarazem jedyną nadzieją.
      Wiemy niewiele o Jezusie. Nie dysponujemy żadnymi pewnymi danymi
      biograficznymi dotyczącymi roku urodzenia Jezusa. Żyli w tych
      czasach przecież historycy, którzy mogliby cokolwiek odnotować, na
      przyklad Józef Flawiusz, ale on Jezusa nie wspomina. Nie mamy
      niczego konkretnego w ręku, tylko ślady, które pozostawił w
      religijnym krajobrazie Palestyny. Ale jeśli pójdziemy jego śladami,
      odczujemy, że poszukiwał Boga i ze go odnalazł, że pragnął tego Boga
      objawić jako bliskiego każdemu człowiekowii że pragnął każdego
      pojedyńczego człowieka uczynić osobą bliską temu Bogu i każdemu
      bliżniemu. Kto pragnie to wiedzieć, wie też,że głos Jezusa jest
      ciągle jeszcze żywym głosem, a jego prawda jest wciąż żywą prawdą i
      to, że jego Bóg jest Bogiem wciąż żywym i bliskim człowiekowi.

      Znamienne jest, że Paweł najstarszy nowotestamentowy autor, niczego
      nie wspomina o narodzeniu Jezusa z panny-dziewicy. Dla niego
      najważniejsza jest prawda o zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Idżmy
      jego śladem.
      • z2006 Re: Bożonarodzeniowa bajka Łukasza 07.12.09, 07:25
        Duch Święty wszystko przypomniał.
Pełna wersja