Jesteśmy gorsi po dobrym uczynku...

06.12.09, 17:21
Jesteśmy gorsi po dobrym uczynku

Michał Woźniak

Dobry uczynek tak podnosi nam samoocenę, że potem, paradoksalnie, postępujemy
coraz gorzej. Jak daleko możemy się wtedy posunąć? Do kłamstwa, a może kradzieży?

Zamierzamy wybrać się wieczorem do kina, ale jeszcze nie wiemy, na jaki film.
Jeśli jednak w ciągu dnia zetknęliśmy się z reklamą filmu o wampirach, to jest
bardziej prawdopodobne, że pójdziemy na horror. Psycholodzy nazywają takie
zjawisko torowaniem (ang. priming). Jest ono często wykorzystywane jako
technika manipulacji zachowaniami ludzi, na przykład w reklamie.

Podobnie działa pokazywanie ludziom produktów ekologicznych. Ich zachowania
stają się po tym bardziej etyczne i prospołeczne, bowiem słowo "ekologiczny"
wiąże się nie tylko z jakością czy ceną, ale także z szeregiem norm, wartości
i przekonań, które w takiej sytuacji są uwalniane.

Jak się jednak okazuje, osoby, które spotykają się z ekologicznymi produktami,
niekoniecznie stają się lepsze. Wiąże się to z tzw. efektem licencyjnym (ang.
licensing effect) - dobry uczynek daje nam przekonanie, że jesteśmy bardziej
moralni i lepsi niż inni, przez co łatwiej nam później przychodzi popełnienie
złego czynu. Mamy przecież już wyrobiony pozytywny obraz samego siebie.
Badania dowodzą, że przypominanie ludziom ich wysokiego humanitaryzmu obniża
wartość dawanych przez nich darowizn, a postępek będący świadectwem równego
traktowania płci uprawnia nas do zachowań dyskryminacyjnych wobec drugiej płci
w przyszłości.

Czy więc pokazywanie lub sprzedawanie ludziom ekologicznych produktów wpływa
na ich zachowania w innych, niezwiązanych bezpośrednio z ochroną środowiska
obszarach? Postanowili to sprawdzić dr Nina Mazar i dr Chen-Bo Zhong z
Uniwersytetu w Toronto. Wyniki ich badań ukazały się w "Psychological Science".

Ekologiczny znaczy lepszy

Naukowcy przeprowadzili trzy eksperymenty z udziałem studentów swojej uczelni.
W pierwszym badaniu wzięło udział 59 ochotników (32 kobiety i 27 mężczyzn).
Zostali oni losowo podzieleni na dwie grupy. Każdy miał za pomocą
siedmiopunktowej skali ocenić poziom współpracy, altruizmu i etyki osoby,
która kupuje ekologiczną żywność i produkty przyjazne dla środowiska, bądź też
osoby nabywającej żywność tradycyjną.

Zgodnie z przewidywaniami uczestnicy badania ocenili ekologicznego konsumenta
jako człowieka bardziej skłonnego do współpracy, altruistycznego i etycznego.

W drugim badaniu sprawdzano hipotezę, że o ile samo pokazanie ekologicznych
produktów prowadzi u ludzi do wzrostu poziomu altruizmu, o tyle ich zakup
spowoduje już jego zmniejszenie. Tym razem w badaniu wzięło udział 156 osób
(95 kobiet i 61 mężczyzn). Miały one dokonać zakupów w dwóch rodzajach sklepów
internetowych. Jeden z nich oferował zwykłe produkty, a drugi - ich
ekologiczne wersje.

Sklep ekologiczny miał dziewięć ekologicznych produktów i trzy tradycyjne, a
sklep konwencjonalny na odwrót - dziewięć tradycyjnych i trzy ekologiczne.
Artykuły nie różniły się między sobą ani przeznaczeniem, ani ceną.

W obu sklepach badani znów zostali podzieleni na dwie grupy - część mogła
dokonywać zakupów, reszta tylko przeglądała zawartość witryn. "Oglądacze"
zostali poproszeni o ocenę wyglądu produktów i opisu informacyjnego. Z kolei
klienci dokonujący zakupów mieli wybrać artykuły, które chcą kupić. Każdy miał
do dyspozycji "koszyk", do którego mógł włożyć co najwyżej jedną pozycję
każdego produktu, i otrzymał do wydania 25 dol. Aby uczestnicy rzeczywiście
się zaangażowali, poinformowano ich, że jedna osoba na 25 (losowo wybrana)
dostanie kupiony produkt na własność.

Po odwiedzinach w sklepie każdy z badanych dostał 6 dol., którymi mógł się
podzielić wedle uznania z inną, anonimową osobą. Jak się okazało, najbardziej
hojni byli ci, którzy zostali przydzieleni do ekologicznego sklepu, ale nic w
nim nie kupili. Natomiast klienci, którzy dokonali zakupów w ekologicznym
sklepie, byli bardziej skąpi od kupujących w sklepie konwencjonalnym.

Jaki z tego badania wypływa wniosek? Samo pokazanie naturalnych produktów,
które uosabiają pewne etyczne normy i wartości, wywołuje wzrost prospołecznych
zachowań, ale już bardziej szlachetny uczynek, jakim był zakup zdrowych
produktów, spowodował postępowanie niekorzystne z punktu widzenia dobra
społecznego. Zadziałał efekt licencyjny.

CDN...
    • diabollo Re: Jesteśmy gorsi po dobrym uczynku... 06.12.09, 17:24
      Ekologiczny znaczy gorszy

      Autorzy postanowili sprawdzić, jakie są granice tego efektu i czy zakup
      ekologicznych produktów może skłonić człowieka do popełnienia tak nagannych
      moralnie występków jak kłamstwo czy kradzież. W tym celu przeprowadzili kolejny
      eksperyment, do którego zaprosili 90 osób (56 kobiet i 34 mężczyzn). Na początku
      - podobnie jak w poprzednim badaniu - mieli dokonać zakupów w jednym z dwóch
      rodzajów sklepów - ekologicznym lub tradycyjnym.

      Następnie otrzymali drugie zadanie, rzekomo niepowiązane z wcześniejszym. Każdy
      zobaczył ekran komputera z 20 kropkami, podzielony na dwa pola linią po
      przekątnej. Zadanie polegało na wskazaniu (poprzez naciśnięcie odpowiedniego
      klawisza), po której stronie linii - prawej czy lewej - znajduje się więcej
      kropek. Za każde poinformowanie, że więcej punkcików jest po lewej stronie
      linii, badanym płacono pół centa, a za stwierdzenie, że po prawej - 5 centów.

      Kropki były tak rozmieszczone, aby łatwo było określić, w której części ekranu
      jest ich więcej (np. 15 do 5). Pieniądze były wypłacane bez względu na to, czy
      uczestnicy mówili prawdę, czy kłamali, przez co musieli pokonać dylemat moralny:
      albo będę uczciwie relacjonował fakty, albo zarobię więcej pieniędzy.

      Po wykonaniu 30 ćwiczebnych rund badani wzięli udział we właściwych 90 płatnych
      próbach (każda trwała 1 sekundę). W 36 z nich więcej kropek znajdowało się po
      prawej stronie ekranu, natomiast w 54 - po lewej. Gdyby uczestnicy odpowiadali
      zgodnie z prawdą, po wszystkich rundach zarobiliby po 2,07 dol. Na końcu
      eksperymentu każdemu wyświetliła się łączna kwota, jaką zdobył, wraz z
      instrukcją, aby z położonej obok niego koperty wypłacił sobie należną sumę. Dano
      w ten sposób uczestnikom okazję do dokonania kradzieży.

      Nie wszyscy byli uczciwi. O ile klienci "tradycyjni" w 42,5 proc. prób (czyli
      tylko o 2,5 proc. więcej, niż powinni) wskazali, że po prawej stronie linii było
      więcej kropek, o tyle "ekologiczni" stwierdzili tak aż w 51,4 proc. prób.
      Zarobili więc średnio o 36 centów więcej niż ich uczciwsi koledzy z drugiej grupy.

      Co więcej, miłośnicy produktów przyjaznych środowisku wypłacili sobie z koperty
      średnio o 48 centów więcej niż osoby dokonujące zakupów w konwencjonalnym
      sklepie (oszukali oni badaczy przeciętnie o 56 centów, podczas gdy ci drudzy -
      tylko o 8 centów). W sumie kupujący ekologiczne artykuły wyszli z badania
      średnio z 83 centami więcej w kieszeni.

      Jak twierdzą autorzy badania, ludzie nie podejmują decyzji w próżni, bowiem są
      one osadzone w kontekście pozostałych zachowań i nieuświadomionych interesów.
      Wszystkie trzy testy dowiodły, że nawet tak modny dzisiaj ekologiczny
      konsumpcjonizm powinien być wprowadzany z zastrzeżeniami, wiążą się z nim bowiem
      pewne nieoczekiwane i zarazem negatywne konsekwencje w sferze moralnej. - Choć
      samo pokazywanie ekologicznych produktów może mieć pozytywny wpływ na życie
      społeczne, prospołeczne i etyczne działania, ich zakup stwarza okazję do
      pobłażliwości względem siebie w imię własnych interesów i niemoralnych zachowań
      - konkludują.

      Michał Woźniak

      wyborcza.pl/1,75476,7317956,Jestesmy_gorsi_po_dobrym_uczynku.html
      ***************

      Oczywiście u nas jeszcze takie postawy "ekologicznych dobrych uczynków" chyba
      jeszcze tak mocno nie dotarły, ale mechanizm i wnioski owych badań chyba
      świetnie pasują do naszych rodzimych postaw pro-religijnych i pro-katolickich.

      Kłaniam się nisko.
Pełna wersja