Jak zaczynacie modlitwę?

29.12.09, 21:34
W Imię Ojca i Syna i Ducha...
czy inaczej?
    • a_teista Re: Jak zaczynacie modlitwę? 29.12.09, 22:51
      Nie zaczynam w ogóle. Bo po co?
    • l.george.l Re: Jak zaczynacie modlitwę? 30.12.09, 01:23
      Nie zaczynam, bo żadnej nie znam. Nawet by wymienić te tak zwane dziesięć
      przykazań, musiałbym zajrzeć najpierw do wikipedii. Tylko po co.
      • nehsa Re: Jak zaczynacie modlitwę? 30.12.09, 07:32
        a_teista i l.george.l postawili podobne pytania:
        Bo po co sie modlić=prosić.

        "3grosze"nehsy:
        Dowodami istnienia Dwóch Istot Boskich, są dowody zależności
        od Ojca(Boga) naszego człowieczeństwa=bycia człowiekiem.

        1 Fakt zobowiązania ludzi do współpracy, jest oczywisty.
        Uświadamia ten stan rzeczy, fakt współodpowiedzialności -
        jednego za wszystkich, i wszystkich za jednego.

        Fakt zobowiązania do współpracy sprawiedliwej, polegającej na
        wzajemnie życzliwej, równoprawanej, międzyludzkiej wspołpracy, czyli
        zobowiązującej do solidarności, jest oczywisty również.

        Jeżeli nie jesteśmy posłuszni temu zobowiązaniu, to za postępowanie
        gorszej jakości, dowodzące chociażby tylko nieżyczliwości,
        jesteśmy natychmiast karani
        . Natomiast za posłuszeństwo,
        natychmiast nagardzani
        .
        Z czego oczywisty wniosek: Jesteśmy nosicielami ściśle
        określonego w Nauce Ojca(Boga), obowiązku
        , i z tego
        zobowiązania, tu na ziemi, wszyscy, jako ludzkość, rozliczani.

        2./ Sens słowa ludzkiej mowy, którego nośnikiem jest
        materialna fala dźwiękowa, jest niematreialny.
        Z czego wniosek, że mówimy dzięki wykorzystywaniu przez nas pracy
        nieśmiertelnego Ducha, który z nami nie współpracuje.



        • ideefiks Re: Jak zaczynacie modlitwę? 30.12.09, 09:31
          nehsa napisał:

          > 1 Fakt zobowiązania ludzi do współpracy, jest oczywisty.

          Oczywista oczywistość?

          >
          Uświadamia ten stan rzeczy, fakt współodpowiedzialności -
          > jednego za wszystkich, i wszystkich za jednego.

          "Fakt współodpowiedzialności"? Piszesz o czymś co istnieje jedynie w
          twoim umyśle i od razu nazywasz to faktem? :)


          > Fakt zobowiązania do współpracy sprawiedliwej, polegającej na
          > wzajemnie życzliwej, równoprawanej, międzyludzkiej wspołpracy,
          > czyli zobowiązującej do solidarności,
          > jest oczywisty również.

          Rzucić hasło jest łatwo. Udowodnić już znacznie trudniej, prawda? :)

          > Jeżeli nie jesteśmy posłuszni temu zobowiązaniu, to za
          > postępowanie
          > gorszej jakości, dowodzące chociażby tylko nieżyczliwości,
          > jesteśmy natychmiast karani
          .

          Konkretne przykłady kar poproszę.

          > Natomiast za posłuszeństwo,
          > natychmiast nagardzani
          .

          Konkretne przykłady nagród poproszę.

          > Z czego oczywisty wniosek: [b]Jesteśmy nosicielami ściśle
          > określonego w Nauce Ojca(Boga),

          To nie wniosek. To tylko twoje widzimisię.
        • a_teista Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 15:37
          > a_teista i l.george.l postawili podobne pytania:
          > Bo po co sie modlić=prosić.

          Twój post jest nie na temat. Jak zwykle.
          • nehsa Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 17:39
            a_teista zarzucil mi, i napisał:
            " a_teista i l.george.l postawili podobne pytania:
            > > Bo po co sie modlić=prosić.
            >
            > Twój post jest nie na temat. Jak zwykle.

            **Twój nick jest bez sensu. Jak zwykle.
            • a_teista Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 17:44
              Mój nick nie jest skierowany do Ciebie. Ale pytanie - owszem. Nie
              odpowiedziałeś, po co się modlisz, a zakwestionowałeś mój nick, jakby miało dla
              Ciebie znaczenie, kto zadaje pytanie. Potrafisz odpowiedzieć?

        • a_teista Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 18:55
          >Fakt zobowiązania ludzi do współpracy, jest oczywisty.
          >Uświadamia ten stan rzeczy, fakt współodpowiedzialności -
          >jednego za wszystkich, i wszystkich za jednego.
          Sam to wymyśliłeś? Śmierdzi mi odpowiedzialnością zbiorową, która jest
          zaprzeczeniem wolności jednostki. Twój Bóg tego wymaga? Żebym odpowiadał za
          czyny bliźniego? Nie mając kompletnie wpływu na jego wybory? Jesteś pewien, że
          Twój Bóg jest taki idealny? A może ma kompleksy? Nie chciałbym wierzyć (gdybym
          był wierzący) w tak ułomnego Boga:D Na co mi Bóg-kaleka?
          • nehsa Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 20:32
            A_teisto!
            Postawiliście obaj, prawie identycznego sensu pytanie:
            "Bo po co się modlić?"

            Dlatego usiłowałem zwrocić m.in. Twoją uwagę, na oczywisty fakt
            zależności człowieka od Ojca(Boga).
            I ten fakt, świadczący o zależności, podałem.

            W kolejnym poście pytasz: "Sam to wymyśliłeś?
            A_teisto! Podaję fakt oczywisty, niemożliwy do zaprzeczenia.
            Zatem treścią swojego pytania, chcesz mnie przekonać o wartości
            twojego IQ. Ale, odpuśćmy ewentualne złośliwości.

            Jeżeli masz trudności z obiektywną weryfikacją podanej informacji,
            to skorzystaj z mojej życzliwej rady.
            Słowa Nauki Ojca, są wieczne, zawsze aktualne.

            Zatem sprawdź to, co ja na podstawie świadectw Naszego Ojca
            zapodałem, na mnieszym modelu, na przykład, na modelu małżeństwa,
            ewentualnie większym, rodziny.

            Ja, cenię czas każdego, nie śmiałbym Ci zawracać głowy w "sylwestra"
            Sam, niedługo idę na pasterkę.


            • a_teista Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 22:13
              > Dlatego usiłowałem zwrocić m.in. Twoją uwagę,
              Może i usiłowałeś zwrócić uwagę, ale na pytanie: "po co się modlić" nie
              odpowiedziałeś.

              >oczywisty fakt zależności człowieka od Ojca(Boga).
              To nie jest oczywisty fakt. To jest Twój postulat (czytaj: pobożne życzenie).

              > A_teisto! Podaję fakt oczywisty, niemożliwy do
              >zaprzeczenia.
              Możliwy. Ja zaprzeczam.

              >chcesz mnie przekonać o wartości twojego IQ. Ale, odpuśćmy
              >ewentualne złośliwości.
              To tylko złośliwości. Nie masz kwalifikacji do oceniania mojego IQ.

              > Jeżeli masz trudności z obiektywną weryfikacją podanej
              > informacji,to skorzystaj z mojej życzliwej rady.
              Nie mam trudności z weryfikacją podanej przez Ciebie informacji, a Twoja
              życzliwość nie jest równoznaczna z autorytetem.

              > Sam, niedługo idę na pasterkę.
              Z bogiem (Twoim).
              • nehsa Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 22:19
                A_teisto!
                Napisałeś, co napisałeś. Ośmielałem się przypuszczać, że nie jesteś
                aż tak cienki, ale niestety jesteś, wręcz tępy.
                • a_teista Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 22:21
                  Brak argumentów?
                  • nehsa Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 23:01
                    Doceniam twoją kulturę. Tu masz, plusa.
                    Ale niestety, nie rozumiesz rzeczywistości. Nie mnie, czy moich woim
                    zdaniem wypocin, tylko rzeczywistości. No i coż ja mogę zrobić?
                    Jedynie oszczędzać czas. Twój i mój. Pa!
                    • a_teista Re: Jak zaczynacie modlitwę? 01.01.10, 01:36
                      > Doceniam twoją kulturę. Tu masz, plusa.
                      Bóg zapłać.

                      > Ale niestety, nie rozumiesz rzeczywistości.
                      Chcesz powiedzieć, że jedynie Ty ją rozumiesz?

                      >No i coż ja mogę zrobić?
                      Nie rób nic. Każdy widzi i rozumie to, co chce widzieć i rozumieć. Dlatego świat
                      jest taki ciekawy: dzięki różnorodności. Potrafisz to zrozumieć i docenić?

                      >oszczędzać czas. Twój i mój. Pa!
                      Buziaki. Pomyślności w Nowym Roku!


    • ideefiks Re: Jak zaczynacie modlitwę? 30.12.09, 09:39
      nnikodem napisał:

      > W Imię Ojca i Syna i Ducha...
      > czy inaczej?

      A dlaczemu pytasz?
      • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała! 30.12.09, 11:03
        ideefikswi w odpowiedzi:

        napisałem:
        "1./ Fakt zobowiązania ludzi do współpracy, jest oczywisty. "
        odpowiedziałeś: Oczywista oczywistość?

        no to moja prośba:
        Podaj przykład, że jest inaczej. Jeżeli nie podasz, a jest
        niemożliwym abyś podał, to jest faktem oczywistym, że tym samym
        współodpowiadamy za siebie.

        napisałem:
        "Uświadamia ten stan rzeczy, fakt współodpowiedzialności -
        jednego za wszystkich, i wszystkich za jednego. "
        odpowiedziałeś: "Fakt współodpowiedzialności"?
        Piszesz o czymś co istnieje jedynie w twoim umyśle i od razu
        nazywasz to faktem? :)

        no to znowu moja prośba:
        Przewiduję, że wobec braku zaprzeczenia przez ciebie
        oczywistemu faktowi współpracy, szkoda czasu na bicie piany.

        napisałem:
        "> Fakt zobowiązania do współpracy sprawiedliwej, polegającej na
        > wzajemnie życzliwej, równoprawanej, międzyludzkiej wspołpracy,
        > czyli zobowiązującej do solidarności, > jest oczywisty również. "
        odpowiedziałeś:
        Rzucić hasło jest łatwo. Udowodnić już znacznie trudniej, prawda? :)

        kontynuując myśl dodałem:
        "> Jeżeli nie jesteśmy posłuszni temu zobowiązaniu, to za
        > postępowanie > gorszej jakości, dowodzące chociażby tylko
        nieżyczliwości, > jesteśmy natychmiast karani. "

        i dopowiedziałeś:
        Konkretne przykłady kar poproszę.

        kontynuując myśl dodałem:
        "> Natomiast za posłuszeństwo,
        > natychmiast nagardzani. "

        i dopowiedziałeś:
        Konkretne przykłady nagród poproszę.

        odpowiedź nehsy:
        W sprawiedliwej, nieskończenie racjonalnej Nauce Ojca, Nauczyciel-
        Bóg, m.in. oznajmił: "Z ust twoich sądzę cię. Zły sługo!...".

        Oznacza to, ponieważ głos-słowo z ust człowieka jest minimalnym,
        postrzegalnym dowodem naszego współistnienia, że także tu, na tym
        Świecie, osądzana jest jakość wszystkich naszych czynów, tak
        sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych, począwszy od jakości-
        wartości słowa. I dokładnie tak się dzieje.

        Za niezgodne z Nauką Ojca, a zatem niesprawiedliwe czyny,
        jesteśmy tymi, naszymi czynami
        , na przykład: kłamstwem, obelgą,
        przekleństwem, degradowaniem środowiska, wojną, natychmiast karani.

        Jest zrozumiałym, że karę za popełnioną niesprawiedliwość, ponosimy
        WSZYSCY, ale w różnym stopniu.
        W innym stopniu karczyńca, w innym stopniu karbiorca, w innym
        WSZYSCY pozostali ludzie.
        Zrozumienie tego faktu wspomaga znajomość - prawa naczyń połączonych.

        Prawie zawsze, karę naszym postępowaniem wymierzamy
        niesprawiedliwie, przede wszystkim bliźnim, naiwnie przy tym sądząc,
        że nas ta kara w żadnym stopniu nie tyczy.
        Obrzucamy stertą obelg człowieka, i nie dostrzegamy, że karą,
        jest utrata jego sympatii, w zamian której zyskujemy pogardę, a
        nawet nienawiść.
        Zabijamy człowieka na drodze samochodem i skutecznie uciekamy, nie
        dostrzegając, że ubezpieczyciel, czyli całe społeczeństwo, w tym my,
        przez dziesięciolecia będziemy łożyć na utrzymanie jego dzieci.

        Nie dostrzegamy, że w Globalnej Wsi jesteśmy cząstką współzależną od
        innych, co tym samym, wymusza na nas współodpowiedzialność za
        wszystkich, i wszystko co czynią bliźni, i czynimy my.


        Skoro każda niesprawiedliwość jest dla nas karą, co jest nie
        do zaprzeczenia, to czas najwyższy dostrzedz, że ten fakt, jest
        racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem zobowiązania nas do
        postępowania sprawiedliwego. A więc do solidarności.

        Natomiast fakt, że to zobowiązanie jest egzekwowane przez NAS, od
        siebie samych(!!!), jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem
        nosicielstwa
        powierzonego nam wszystkim i każdemu z osobna
        obowiązku sprawiedliwego postępowania.

        Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku,
        wymagającego od nas czynienia solidarności, to za uczynioną przez
        NAS niesprawiedliwość;
        -nie bylibyśmy karani,
        -karą nie byłyby nasze czyny,
        czyli nie karalibyśmy się sami,
        -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.

        Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami,
        precyzyjnie określonego
        w Nauce Jedynego Ojca obowiązku, to
        za nasze nieposłuszeństwo,
        naszymi czynami, karę wymierzamy sobie,
        bo musimy, my sami.


        i na zakończenie swojego postu iddeefiks napisał
        To nie wniosek. To tylko twoje widzimisię.

        i odp. nehsy: "Koń padł ze śmiechu."


        • feel_good_inc Małpa by nauczyła się obsługi forum. 30.12.09, 11:26
          Postaraj się odpowiadać na posty, do których się odnosisz, zamiast doklejać się na koniec wątku.
          • nehsa Re: Małpa by nauczyła się obsługi forum. 30.12.09, 11:47
            Nie przypuszczałem, że małpa tak łatwo traci wątek z wątku.
        • ideefiks Re: Małpa by to zrozumiała! 31.12.09, 13:31
          nehsa napisał:

          > "1./ Fakt zobowiązania ludzi do współpracy, jest oczywisty. "
          > odpowiedziałeś: Oczywista oczywistość?
          >
          > no to moja prośba:
          > Podaj przykład, że jest inaczej. Jeżeli nie podasz, a jest
          > niemożliwym abyś podał, to jest faktem oczywistym, że tym samym
          > współodpowiadamy za siebie.

          Fakt nieistnienia zobowiązania ludzi do współpracy, jest oczywisty.
          Podaj przykład, że jest inaczej. Jeżeli nie podasz, a jest
          niemożliwym abyś podał, to jest faktem oczywistym, że tym samym
          nie współodpowiadamy za siebie.
          • nehsa Re: Potraktowałeś zbyt serio. 31.12.09, 14:29
            W innym watku, życzyłem Ci udanej zabawy.
            A ty rozpocząłęś ja za wcześnie.
            • nnikodem Re: Potraktowałeś zbyt serio. 31.12.09, 15:40
              Współpraca, solidarność to dobre cechy, może i nawet obowiązek jak pisze Nehsa.
              Ja bym za Markiem Aureliuszem powiedział, że stosunek do innych ludzi powinien być życzliwy ale nieco sceptyczny.
              Osobiście każdego nowo poznanego człowieka traktuję z dużym kredytem zaufania, chętnie pomagam... dopóki nie przekonam się, że mam do czynienia z osłem. Na szczęście głupich osłów nie ma aż tak wielu :)
    • japico Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 19:39
      nnikodem napisał:

      > W Imię Ojca i Syna i Ducha...
      > czy inaczej?

      ...czy to jest wątek: Wychowanie w wierze czy jakoś tak?
    • tade-k53 Re: Jak zaczynacie modlitwę? 31.12.09, 20:46
      Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa
      niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
      Modlić się trzeba tak, aby zgodne było z Wolą Bożą.
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
    • nnikodem modlitwa 08.01.10, 12:49
      Wątek się rozmył. Długie wpisy- ale po części zgadzam się z autorem.

      Mnie podoba się modlitwa Japończyków wyznających shinto.
      Pomijam tylko ołtarzyki, amulety, ukłony i klaskanie.
      Poza tym jest debest :)
Pełna wersja