Dodaj do ulubionych

Jak porzuciliście wiarę?

12.01.10, 11:54
Przejrzałem wypowiedzi Szanownych Userów i mam pytanie do ateistów, jak porzucili wiarę.
Chodzi mi o takie osoby, które były wychowane w rodzinie katolickiej a potem wybrały ateizm.
Jeśli ktoś miał niewierzących rodziców, nie znał nawet pacierza, nie chodził na religię, to wiadomo, że było mu łatwo, bo właściwie rodzice wybrali.
Gorzej z ludźmi, którym religię "wszczepiono" w dzieciństwie.

Obserwuj wątek
    • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:01
      flama.ster napisał:

      > Przejrzałem wypowiedzi Szanownych Userów i mam pytanie do ateistów, jak porzuci
      > li wiarę.

      Ja jak fajki jednego dnia !!

      > Chodzi mi o takie osoby, które były wychowane w rodzinie katolickiej a potem wy
      > brały ateizm.

      To ja !!

      > Jeśli ktoś miał niewierzących rodziców, nie znał nawet pacierza, nie chodził na
      > religię, to wiadomo, że było mu łatwo, bo właściwie rodzice wybrali.

      Mój Ojciec Ateistą a Matka obojętna religijnie ,katoliczka na czas ślubów
      ,chrzcin i pogrzebów !! Za to babka dawała mi szkołę,, moralności katolickiej"
      wiedząc że chodzę poza kościół gnała mnie z domu mówiąc ze o tej porze jest msza
      i nie chce mnie widzieć o tej porze w domu :)))

      > Gorzej z ludźmi, którym religię "wszczepiono" w dzieciństwie.

      Nie dygaj nic to mija jak ospa :)))
      • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:14
        Z Twojej wypowiedzi można by wyciągnąć wniosek, że do instytucji KRK zniechęciła Cię babka. Jak się kogoś do czegoś zmusza, to człowiek odruchowo stawia opór.

        cytat > Ja jak fajki jednego dnia !!

        Tu akurat wiem, że niełatwo rzucić palenie a jak się rzuci, to wystarczy po jakimś czasie zapalić jednego i znów uzależnienie powraca jak zły szeląg.
        Czy zreligią nie może być podobnie? Jak trwoga (choroba, nieszczęście, śmierć) to znów do boga?

        cytat > Nie dygaj nic to mija jak ospa :)))

        Ospa daje niekiedy poważne powikłania i ponoć czasem wraca... jako półpasiec :)
        • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:20
          flama.ster napisał:

          > Czy zreligią nie może być podobnie? Jak trwoga (choroba,
          > nieszczęście, śmierć) to znów do boga?
          >
          Może, ale nie musi. Powiedzenie "jak trwoga to do Boga" nie wzięło się znikąd.
        • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:22
          flama.ster napisał:

          > Z Twojej wypowiedzi można by wyciągnąć wniosek, że do instytucji KRK zniechęcił
          > a Cię babka. Jak się kogoś do czegoś zmusza, to człowiek odruchowo stawia opór.

          Nie babka a szurnięty proboszcz alkoholik , babka tylko po tym kretynie
          poprawiała :)))

          > Ospa daje niekiedy poważne powikłania i ponoć czasem wraca... jako półpasiec :)

          Ala jak sam piszesz 'ino' czasem .
            • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:30
              flama.ster napisał:

              > cytat > Nie babka a szurnięty proboszcz alkoholik
              >
              > Taki "duchowy przywódca" może faktycznie zniechęcić, nie tylko do wiary.

              Tym bardziej jak się ma w okolicy domu Wujka który zerwał z katolicyzmem:)) i
              został zielonoświątkowcem, który podsuwał mi biblijne kawałki które do szału
              doprowadzały szalonego proboszcza :)))
    • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:13
      flama.ster napisał:

      > mam pytanie do ateistów, jak porzucili wiarę.
      >
      W wieku ok. 14 lat porzuciłem katolicyzm i zostałem mitraistą. Wszystko oprócz
      nazwy bóstwa wymyśliłem sobie sam. Spodobało mi się. Potem prowadziłem rozmowy
      na tematy religijne z ludźmi różnych wiar i obrządków oraz własne poszukiwania w
      literaturze. W konfrontacji z krytycznym umysłem żadna wiara się nie obroniła.
      Można więc powiedzieć, że to owoc indywidualizmu, samodzielności intelektualnej
      i krytyczno-sceptycznego podejścia do świata. Tłumaczy to przy okazji dlaczego
      tak mało jest ateistów.
      • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:24
        Musiałem sprawdzić, co to mitraizm. Czy to duży wstyd? ;)
        Wątpliwości miałeś już w wieku 14 lat i jeśli dobrze liczę to było jeszcze za tzw. komuny.
        Z kim rozmawiałeś? Here Kryszna, Adwentyści Dnia 7, Świadkowie Jehowy, czy jeszcze inni byli dostępni do rozmów?
        • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:39
          flama.ster napisał:

          > Musiałem sprawdzić, co to mitraizm. Czy to duży wstyd? ;)
          >
          Sprawdziłeś historyczny mitraizm, a ja miałem swój własny. Chodziło głównie o
          czczenie personalizacji sprawiedliwości. Żaden wstyd - jak na 14-latka to
          przyzwoity wyczyn intelektualny.

          > Wątpliwości miałeś już w wieku 14 lat i jeśli dobrze liczę
          > to było jeszcze za tzw. komuny.
          >
          Dobrze liczysz. Ale był to sam jej koniec.

          > Z kim rozmawiałeś? Here Kryszna, Adwentyści Dnia 7,
          > Świadkowie Jehowy, czy jeszcze inni byli dostępni do rozmów?
          >
          Tak, ze wszystkimi. Choć nie od razu. HK i AD7 niemal równocześnie, gdy miałem
          jakieś 17 lat, ŚJ później, gdzieś dopiero na studiach i byłem już wtedy ateistą,
          którego usiłowali przekonać metodą "na młodzież" a im tę młodzież usiłowałem
          wyjąć. Nie liczę więc tego do poszukiwań.
          Pod koniec lat 90. dużo się działo w Internecie, poznałem wtedy światopogląd
          buddyjski i satanistyczny (żartobliwie nazywaliśmy to Polskim Satanizmem
          Internetowym - składały się na to buddyjskie przesłanki i satanistyczne
          wnioski). Ale to już była filozofia, nie religia.
    • piwi77 Chodzi Ci zapewne, dlaczego porzucli wiarę. 12.01.10, 12:32
      Byłem swego czasu dość mocno związany z katolicyzmem i to mimo tego,
      że dostrzegałem w nim wiele sprzeczności. Przyczyną mojego odejścia
      było zapewne to, że za bardzo chciałem być wzorowym katolikiem i
      zacząłem sięgać do wielu źródeł, aby poznać zarówno sam katolicyzm,
      jak i jego historię, czyli historię kościoła katolickiego. Wtedy
      zaczęły otwierać mi się oczy, że jestem członkiem organizacji
      zakłamanej i zbrodniczej. Ostateczna decyzja padła po zapoznaniu się
      z historią odkrycia jak i z treścią Rekopisów z Qumran.
      • flama.ster Dlaczego i jak? 12.01.10, 13:46
        Dlaczego i jak?

        Kolter-one porównał to do rzucenia fajek.
        Dlaczego rzucił palenie? Bo mu szkodziło i tracił kasę.
        Jak rzucił? Nagle, jednego dnia.
        Ale można rzucać stopniowo, wracać, rzucać, mieć wątpliwości. Może jednak palić,
        bo nikotyna zapobiega chorobie Alzheimera.
        • lumpior Re: Dlaczego i jak? 12.01.10, 14:15
          Bylem ministrantem,widzialem "swietosci" w sutannach,zlo,zaklamanie.
          Kazano mi milczec lub klamac w "imie wiary",wiec klamalem,stawalem
          sie wrednym i egoistycznym,wystarczyla tylko spowiedz,ale nie dla
          mnie.Klamalem przed dziekanem i policja,czulem sie osaczony,zniewolo-
          ny,zaszczuty.Nastepne wydarzenie to smierc mojego taty/morderstwo/.
          Ksiedz tlumaczyl:"taka wola BOGA,wezwal ojca do siebie,to nagroda".
          Zmienilismy miejsce zamieszkania,zakonczylem kontakty z JEDYNA
          WIARA.Mialem 12 lat,och jak mnie skrzywdzono/babcia,dalsza rodzina/
          tymi dogmatami,kultem,"jedyna prawda".To bylo jedno klamstwo i zlo.
          • flama.ster Re: Dlaczego i jak? 12.01.10, 14:28
            Współczuję z powodu śmierci Twego Taty.
            W takich sytuacja to człowiek ma do boga żal. Pyta dlacze On, mój ojciec został zamordowany.
            Do tego obłuda katolików.
            Nie szukałeś potem boga poza kościołem i złymi katolikami?
            • lumpior Re: Dlaczego i jak? 12.01.10, 14:50
              flama.ster napisał:

              > Współczuję z powodu śmierci Twego Taty.
              > W takich sytuacja to człowiek ma do boga żal. Pyta dlacze On, mój
              ojciec został
              > zamordowany.
              > Do tego obłuda katolików.
              > Nie szukałeś potem boga poza kościołem i złymi katolikami?
              Dziekuje za wspolczucie.To bylo juz wiele lat temu,ale to
              boli,zasmuca.Dziekuje.Nie,nie szukalem zadnych:bogow,cudow,szamanow.
              Pozostalem z dwoma siostrami/8 i 14 lat/i mama,kochana,czula i wyma-
              gajaca.To byl czas i walka o byt i przyszlosc,ale ta ziemska,realna.
              Bylismy monolitem rodzinnym i pojeciowym.Czas wyrzeczen,pracy,nauki.
              Dalismy sobie rade,zdobyte wyksztalcenia,juz swoje rodziny,pozycje
              zawodowe i spoleczne.Co sie nie udalo i nie uda? To slowa katoli:"to
              rodzina bezboznikow,nie chodza do kosciola".No i niech tak zostanie.
    • 0golone_jajka Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 12:49
      Wiarę porzuciłem w wieku jakichś 12-13 lat. Dziecięcięm będąc szczerze wierzyłem, ale wraz z rozwojem intelektualnym i licznymi lekturami (wówczas nie było internetu) doszedłem do wniosku że skoro każda religia twierdzi, że jest prawdziwa a reszta błądzi, a co więcej, często religie podają sprzeczne informacje, to nie można logicznie wybrać żadnej wiary i żadnego boga. A "w sercu" nic nie czułem, żaden bóg do mnie nie przemawiał. Porzuciłem więc wiarę jako zbędną do mojej egzystencji. Przypieczętowałem to formalnym odejściem z Kościoła kat. wiele lat później. Jestem szczęśliwy.
      • karbat Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 13:16
        Jak mozna wierzyc w wiare ,ktora byla przyczyna az tylu zla ,
        mordow ,nieszczesc ? .
        Jak czesto katolik ma , musi zmieniac pryncypia swej wiary ?
        Co dzis jest zgodne z pryncypiami wiary ,kiedys za to palono .
        W imie zmieniajacej sie wiary dawac robic z siebie durnia ? .
      • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 13:58
        cytat > często religie podają sprzeczne informacje, to
        > nie można logicznie wybrać żadnej wiary i żadnego boga.

        Te sprzeczności mogą wynikać z tego, że religie głoszą ludzie, księgi swięte pisali ludzie. Może tam być dużo pomyłek, sprzeczności, manipulacji.
        To jednak nie są dowody na nieistnienie boga.
        Zresztą bogów może być wielu, albo to jeden bóg różnie nazywany.
        To, że ludzie w imię boga mordowali, to też nie dowód.
        • 0golone_jajka Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:02
          Oczywiście, że religie i bogow wymyślają ludzie.
          Oczywiście, że nie jest to dowód niestnienia bogów. Podobnie jak skrzatów.
          Nie zmienia to faktu, że żadnego z nich nie słyszę/czuję/widzę i z logicznego punktu widzenia wybrać nie mogę.
          • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:09
            Przez całe wieki ludzie "nie wierzyli" w drobnoustroje. Dopiero w XIXw. udowodniono, że są bakterie chorobotwórcze. Bo Carl Zeiss udoskonalił mikroskop.
            Znacznie póżniej zobaczono wirusy pod mikroskopem elektronowym.
            Może kiedyś powstanie jakaś aparatura, która pozwoli dostrzec boga.
          • pam_71 Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 15:26
            Oczywiście, że religie i bogow wymyślają ludzie.

            Żeby wytłumaczyć samemu sobie rzeczy, których na danym etapie
            ewolucji/rozwoju nie mógł pojąć ;-)
            Podstawowym warunkiem jest wszakrze "uwierzyć" ;-)
            • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 15:44
              To nie może być takie proste.
              Istnieje teoria, że religia utworzyła się w mózgu człowieka na drodze ewolucji.
              Wierzący mieli przewagą nad niewierzącymi co najmniej z 2 przyczyn.
              Po pierwsze w imię religii byli gotowi do niezwykłych poświęceń, do zabijania wrogów, zdowywania terytoriów. Bo niewidzalny bóg ich wspomagał.
              Druga przyczyna, że mając religijne zasady moralne nie walczyli między sobą, nie zabijali się, nie kradli, nie kłamali itd.
              Dlatego wydaje mi się, że najpierw ewolucyjnie był człowiek wierzący a potem, znacznie później mógł sobie pozwolić na ateizm.

              Dlatego wyżej pisałem o bakteriach i wirusach. W XIXw. nie od razu uwierzono w bakterie. Dziś podobno też są ludzie, którzy w bakterie nie wierzą. Nawet nie wierzą w witaminy, bo ich nie widzieli.
              • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 15:56
                flama.ster napisał:

                > Istnieje teoria, że religia utworzyła się w mózgu człowieka
                > na drodze ewolucji.
                > (...)
                > Dlatego wydaje mi się, że najpierw ewolucyjnie
                > był człowiek wierzący a potem, znacznie później
                > mógł sobie pozwolić na ateizm.
                >
                A jaki był zanim wytworzyło się owo ewolucyjne przystosowanie religii? I co w
                związku z tym było pierwsze?
                  • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 16:11
                    flama.ster napisał:

                    > Wg mnie religia uczłowieczyła "małpę".
                    > Ale to na razie teoria.
                    >
                    Jesteś zwolennikiem teorii, że religia to wymysł małp, który miał im pomóc
                    skuteczniej walczyć o terytorium i ściślej przestrzegać zasad w stadzie?
                    Pociągnij tę myśl.
                    • pam_71 Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 16:17
                      Jesteś zwolennikiem teorii, że religia to wymysł małp, który miał
                      im pomóc
                      skuteczniej walczyć o terytorium i ściślej przestrzegać zasad w
                      stadzie?
                      Pociągnij tę myśl.


                      W sumie to soiągnęły to co chciały .... przeszły na inny poziom
                      rozwoju ... ale czy lepszy ?!
                    • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 16:29
                      Wiesz, że w ewolucji człowieka jest dużo luk.
                      Od naczelnych małp znanych obecnie raczej nie pochodzimy.
                      Dlatego piszę "małpa" mając na myśli jakiegoś przodka homo sapiens.

                      Mogło to być tak.
                      "Małpi" mózg zaatakował jakiś wirus i małpa "zwariowała", widziała jakiegoś boga, który kazał jej zabijać inne "małpy". Zostały "małpy" posłuszne bogu i bogobojne.
                  • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 14:20
                    flama.ster napisał:

                    > Nie wiem co uczłowieczyło "małpę".
                    > Wg Engelsa praca. Wg kogoś innego zabawa- homo ludens.
                    > Wg mnie religia uczłowieczyła "małpę".
                    > Ale to na razie teoria.

                    He he he he teoria potwierdzona przez janka z Wadowic :)oraz piusa XII :))

                    ,,Pius XII zwrócił uwagę na tę istotną kwestię: jeśli ciało ludzkie bierze
                    początek z istniejącej wcześniej materii ożywionej, dusza duchowa zostaje
                    stworzona bezpośrednio przez Boga
                    : animas enim a Deo immediate creari
                    catholica fides nos retinere iubet (Humani generis, AAS 42 [1950], 575). "
              • pam_71 Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 16:08
                To nie może być takie proste

                To jest takie proste - tylko człowiek ma samoistne tendencje do
                szukania "dziury w całym" ;-)

                Religia nie ma nic wspólnego z ewolucją (nie obrażaj naszych
                prapra..dziadków człekokształtnych ;-p)

                Po pierwsze w imię religii byli gotowi do niezwykłych poświęceń,
                do zabijania w rogów, zdowywania terytoriów. Bo niewidzalny bóg ich
                wspomagał.

                He he efekt placego .... Tu też ładnie wykazałeś jak mała grupa
                przywódcza (kapłani) potrafili "zmotywować" pozostałych w stadzie.

                Jak dla mnie najpierw był człowiek nieskarzony żadnymi wierzeniami.
                Potem w miarę rozwoju - aby zapanowac nad plenmieniem pojawiła się
                idea stworzenia "kogoś/czegoś" stojącego nad wszystkim (nad
                wszystkimi członkami grupy) - który oczywiście na swojego
                przedstawiciela wybrał (dziwnym zrzadzeniem losu) twórcę owej
                teorii ... i tak w imię i na hwałę B.. mamy zarówno Przywódcę jak i
                świętą wojnę ... do tego posłuch i strach zasiany w sercach
                wyznawców.

                I niech moc będzie z Wami ;-p
                    • pocoo Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 08:59
                      pam_71 napisała:

                      > Tak jak do rozwiązania większości zadań matematyki już od poziomu
                      > szkoły podstawowej ;-p

                      No tak , do geometrii jest potrzebne abstrakcyjne myślenie.
                      Do rozwiązywania matematycznych zadań zawsze włączałam rozum.
                    • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 11:33
                      pam_71 napisała:

                      > Do wiary w niewidzialnego boga potrzeba myślenia abstrakcyjnego
                      >

                      > Tak jak do rozwiązania większości zadań matematyki już od poziomu
                      > szkoły podstawowej ;-p

                      Wierzyć w boga mogą analfabeci. Indianie AP umieli liczyć tylko do 10. Niemniej mieli rozbudowaną religię.
                      Trudno mi powiedzieć, czy zwierząta personifikują żywioły. Czy dopiero człowiek w morzu zobaczył Posejdona a w ogniu Hefajstosa.

              • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 14:14
                flama.ster napisał:

                Po pierwsze w imię religii byli gotowi do niezwykłych poświęceń, do zabijania w
                > rogów, zdowywania terytoriów. Bo niewidzalny bóg ich wspomagał.

                Przyjdź do mojego domu ze złymi zamiarami to zrozumiesz że nie jest potrzebny
                bóg do heroicznych postaw !!

                > Druga przyczyna, że mając religijne zasady moralne nie walczyli między sobą, ni
                > e zabijali się, nie kradli, nie kłamali itd.

                To ciekawa teoria a jakże naiwna :)))) już w biblii napisano co innego :))),,Bo
                ci, którzy bez Prawa zgrzeszyli, bez Prawa też poginą, a ci, co w Prawie
                zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni. (13) Nie ci bowiem, którzy przysłuchują
                się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają,
                będą usprawiedliwieni. (14) Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za
                naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są
                Prawem. (15) Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach,
                gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na
                przemian ich oskarżające lub uniewinniające. (Rz 2,12-15)

                Ja tez nie lubię być np;okradany wiec gdybym tworzy prawo też o karaniu
                kradzieży napisałbym !!
                  • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 16:55
                    flama.ster napisał:

                    > Oj niedobrze z Twoim ateizmem. Czytasz regularnie biblię, żeby go podtrzymywać.

                    Nie , mam to z czasów kiedy już nie czułem się katolikiem ,ale jeszcze wydawało
                    mi się że jest jakiś bóg . Trwało o ze 20 lat ,wiec sporo się nauczyłem a pobyt
                    na tym forum od co najmniej 2,5 roku sprawił ze znów zacząłem czytać wszystko co
                    mam na temat religii .

                    > Myślę, że wrócisz do wiary w boga. Będzie obciach :))

                    To źle myślisz boga nie ma więc nie ma obciachu !!
        • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:11
          flama.ster napisał:
          Te sprzeczności mogą wynikać z tego, że religie głoszą ludzie, księgi swięte pi
          > sali ludzie. Może tam być dużo pomyłek, sprzeczności, manipulacji.

          Prosty przykład manipulowania tekstem z tzw prymatu Piotra

          Ew Mateusz podaje to tak :
          Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? (16) Odpowiedział Szymon Piotr:
          Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. (17) Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony
          jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz
          Ojciec mój, który jest w niebie. (18) Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr
          [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie
          przemogą. (19) I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na
          ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w
          niebie. (20) Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest
          Mesjaszem. (21) Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do
          Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że
          będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. (22) A Piotr wziął Go na bok i
          począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na
          Ciebie. (23) Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie!
          Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.

          Jednak Marek uczeń Piotra nie napisał o tym że jego mistrz jest wyróżnionym kto
          w takim razie mija się z prawdą cokolwiek ona znaczy ;

          Mk 8, 27-33
          Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W
          drodze pytał uczniów: Za kogo uważają Mnie ludzie? (28) Oni Mu odpowiedzieli: Za
          Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków. (29) On
          ich zapytał: A wy za kogo mnie uważacie? Odpowiedział Mu Piotr: Ty jesteś
          Mesjasz. (30) Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. (31) I
          zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony
          przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po
          trzech dniach zmartwychwstanie. (32) A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy
          Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. (33) Lecz On obrócił się i patrząc
          na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie
          myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.

          Zwróć uwagę na kompletny brak w tekście Marka na temat prymatu choć chodzi o to
          samo wydarzenie ;
          ,, (18) Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej
          Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (19) I tobie dam
          klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w
          niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie."
            • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:38
              Pewnie ten fragment dopisano później.
              Tak jak dopisano "komu odpuścicie (grzechy) będą odpuszczone, komu zatrzymacie, będą zatrzymane". Takiej władzy chyba Chrystus nie mógł dać aposołom i ich następcom.
              • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:57
                flama.ster napisał:

                > Pewnie ten fragment dopisano później.

                Kiedy ?

                > Tak jak dopisano "komu odpuścicie (grzechy) będą odpuszczone, komu zatrzymacie,
                > będą zatrzymane". Takiej władzy chyba Chrystus nie mógł dać aposołom i ich nas
                > tępcom.

                Nie mógł bo nie był bogiem ?
                • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 15:10
                  Czytałem gdzieś o tym, że w ewangelii ( chyba wg Marka) dopisano ten fragment o odpuszczaniu grzechów i fragment "kto ma uszy do słuchania, niech słucha". To nie pasowało stylistycznie do tekstu. Tak twierdzą badacze pisma świętego- nie mylić ze świadkami jehowy.
                  Nie pytaj mnie o szczegóły, bo nie pasjonuje się pismem św.
                  Pewnie dopisano jak wprowadzano spowiedź albo jakoś tak.
                  • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 14:06
                    flama.ster napisał:

                    > Czytałem gdzieś o tym, że w ewangelii ( chyba wg Marka) dopisano ten fragment o
                    > odpuszczaniu grzechów i fragment "kto ma uszy do słuchania, niech słucha". To
                    > nie pasowało stylistycznie do tekstu. Tak twierdzą badacze pisma świętego- nie
                    > mylić ze świadkami jehowy.

                    Mateusz też o tym pisał ;Kto ma uszy, niechaj słucha!( Mat 13,9)
                    Jednak są spore wątpliwości co do autentyczności drugiej części rozdziału 16 ew
                    Marka.

                    > Nie pytaj mnie o szczegóły, bo nie pasjonuje się pismem św.
                    > Pewnie dopisano jak wprowadzano spowiedź albo jakoś tak.

                    No i co z tego ma wynikać ?
                    • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 14:54
                      A Ty ciągle z biblią pod pachą.
                      Spal ją, nie będziesz się męczył wątpliwościami.
                      Porównujesz te ewangelie, uczysz się na pamięć. Po co?

                      Znam głęboko wierzącego człowieka, który nie wie w jakim państwie urodził się Chrystus, nie wie ile lat żył, ani ile kazań wygłosił.
                      Ale jego wiara jest jak "skała".
                      • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 16:59
                        flama.ster napisał:

                        > A Ty ciągle z biblią pod pachą.

                        Nie, przed nosem :))

                        > Spal ją, nie będziesz się męczył wątpliwościami.

                        Głupcy palą książki .

                        > Porównujesz te ewangelie, uczysz się na pamięć. Po co?

                        Mam to po to żeby wasz biblijny analfabetyzm obnażać :))).

                        > Znam głęboko wierzącego człowieka, który nie wie w jakim państwie urodził się
                        Chrystus,

                        Typowe dla ludzi którzy zamiast u źródeł( Biblia) szukają informacji u równie
                        kiepsko poinformowanego kleru .

                        nie wie ile lat żył, ani ile kazań wygłosił.
                        > Ale jego wiara jest jak "skała".

                        Zabiłby pewno za nią :)))a poza tym w co wierzy taki tłuk ? w Marie i wszystkich
                        świętych :))))
            • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:50
              lernakow napisał:

              > kolter-one napisał:
              >
              > > Zwróć uwagę na kompletny brak w tekście Marka
              > > na temat prymatu choć chodzi o to samo wydarzenie ;
              > >
              > Natomiast obaj panowie są zgodni, że Jezus nazwał Piotra szatanem.

              Nie chciałem nic nikomu sugerować .
            • abu-se Re: Jak porzuciliście wiarę? 15.01.10, 07:22
              lernakow napisał:

              > kolter-one napisał:
              >
              > > Zwróć uwagę na kompletny brak w tekście Marka
              > > na temat prymatu choć chodzi o to samo wydarzenie ;
              > >
              > Natomiast obaj panowie są zgodni, że Jezus nazwał Piotra szatanem.

              Dlaczego obaj panowie zgodnie oznajmili ,że Jezus nazwał Piotra szatanem - odpowiedź jest tu :

              (Mateusza 16:23) (...)„Zejdź mi z oczu, Szatanie! Jesteś dla mnie zgorszeniem, gdyż nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.
              A jaki był wcześniejszy kontekst tych wypowiedzi ?

              Jeśli chodzi o ew.Mateusza to czytamy :

              (Mateusza 16:13) (...)A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, zaczął pytać swych uczniów: „Jak ludzie mówią, kim jest Syn Człowieczy?(...)

              (Mateusza 16:21-22) (...)Od tego czasu Jezus Chrystus począł ukazywać swym uczniom, że musi iść do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych oraz naczelnych kapłanów i uczonych w piśmie, i zostać zabity, a trzeciego dnia wskrzeszony. 22 Wtedy Piotr wziął go na bok i począł go ganić, mówiąc: „Zlituj się nad sobą, Panie; los ten wcale cię nie spotka”.

              (Mateusza 16:25-26) (...)Bo kto by chciał wybawić swą duszę, ten ją straci, ale kto by stracił swą duszę ze względu na mnie, ten ją znajdzie. 26 Jaki bowiem pożytek przyniesie to człowiekowi, jeśli pozyska cały świat, lecz postrada swą duszę? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?


              Jeśli chodzi o ew.Marka to czytamy :

              (Marka 8:27) (...)A Jezus udał się ze swymi uczniami do wiosek Cezarei Filipowej i w drodze zaczął pytać swych uczniów, mówiąc do nich: „Jak ludzie mówią, kim jestem?(...)

              (Marka 8:31-33) (...)Zaczął ich też nauczać, że Syn Człowieczy musi znieść wiele cierpień i być odrzucony przez starszych oraz naczelnych kapłanów i uczonych w piśmie, i zostać zabity, a w trzy dni później powstać z martwych. 32 Oświadczył to całkiem otwarcie. Ale Piotr wziął go na bok i zaczął go ganić. 33 On zaś, odwróciwszy się i spojrzawszy na swych uczniów, zganił Piotra i powiedział: „Zejdź mi z oczu, Szatanie, gdyż nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”.

              (Marka 8:36-37) (...)Właściwie jakiż pożytek odniesie człowiek, gdy pozyska cały świat, a postrada swą duszę? 37 Cóż bowiem mógłby dać człowiek w zamian za swoją duszę?

              Kolejne wydarzenia opisane w Biblii miały umocnić uczniów Jezusa ,że jest On tym długo oczekiwanym Mesjaszem.



              • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 15.01.10, 07:29
                abu-se napisał:

                > Dlaczego obaj panowie zgodnie oznajmili ,że Jezus nazwał Piotra
                > szatanem - odpowiedź jest tu :
                >
                Cytaty te podał już wcześniej Kolter. I nie stanowią odpowiedzi. Przede
                wszystkim dlatego, że nie było pytania, tylko stwierdzenie faktu.
    • l.george.l Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:07
      Jest pewien błąd metodologiczny w zadanym pytaniu, gdyż nie zakłada wrodzonej
      odporności na wirus religii. Pozwolę sobie postawić tezę, że z taką właściwością
      umysłu się urodziłem. Gdy byłem pacholęciem, ojciec pracował jako organista.
      Ponieważ był osobą niezwykle towarzyską, niemalże codzienna obecność księży w
      domu była rzeczą naturalną. Siostra przyrodnia mamy była zakonnicą. Pamiętam
      więc częste wyjazdy do zakonu, a i tabuny zakonnic zatrzymujące się u nas na
      nocleg przy okazji zjazdów odpustowych. Ku uciesze dorosłych lubiłem bawić się w
      księdza. Ustawiałem ołtarz z taboretów, konstrukcję nakrywałem dzierganą
      serwetą, ustawiałem świeczniki i krucyfiks, zakładałem odświętną koszulę ojca,
      na ramionach zawieszałem sobie długi szal przykrywający klawiaturę pianina.
      Klękałem, wstawałem, coś tam podśpiewywałem. Wychowując się w takiej atmosferze,
      powinienem wyrosnąć na wzór katolika. Problemy ze mną zaczęły się podczas
      przygotowań do I Komunii. Mimo że należałem do wzorowych uczniów, nie byłem w
      stanie nauczyć się na pamięć żadnego pacierza. Symulowałem choroby, by tylko nie
      iść do kościoła. Na rozmowie dopuszczającej do sakramentu nie wykazałem się
      żadną wiedzą, zakonnica zlała mnie linijką po rękach. Dopuszczony zostałem
      jedynie dzięki wpływom rodziców. I na tym sakramencie na szczęście moja
      religijna przygoda się zakończyła. Rodzicom jestem winien ogromną wdzięczność,
      że do niczego mnie później nie przymuszali. Próbowały robić to ciotki, ale mama
      mnie zawsze kryła, tłumacząc nauką, ćwiczeniem na instrumencie, słabym zdrowiem.
      Czyż moja historia nie jest dowodem na to, że można być odpornym na wirus
      religii i nie trzeba wiary porzucać, bo jej się po prostu nigdy nie miało?
      • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:18
        Było już o księdzu alkoholiku, teraz piszesz o zakonnicy sadystce.
        Księża na takie argumenty odpowiadają pytaniem: "jak ci się nie spodoba konduktor, to wysiądziesz z pociągu?" Po części mają rację.
        Nie podobają mi się politycy rządzący Polską ale to nie powód do emigracji.
        • piwi77 Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:29
          flama.ster napisał:

          > Księża na takie argumenty odpowiadają pytaniem: "jak ci się nie
          > spodoba konduktor, to wysiądziesz z pociągu?" Po części mają rację.

          Nie mają racji. Księża uczą się takich nibyporównań, aby nimi
          błyszczeć wśród niewprawnych. Zbrodniczy kosciół katolicki z hordą
          księżowskiej bandy, mozna porównać do pociągu, ale takiego, który
          tylko udaje, że jedzie. Wtedy zbir konduktor jest tylko dopełnieniem
          absurdu i zła i taki pociąg należy niezwłocznie opuścić.
        • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:32
          flama.ster napisał:

          > Było już o księdzu alkoholiku, teraz piszesz o zakonnicy sadystce.
          >
          A o zakonnicy sadystce to gdzie? Bo przegapiłem.

          > Księża na takie argumenty odpowiadają pytaniem:
          > "jak ci się nie spodoba konduktor, to wysiądziesz z pociągu?"
          >
          Strzał w stopę taka odpowiedź. Z pociągu może od razu nie wysiądę, ale z usług
          tego przewoźnika zrezygnuję. I z Kościołem - w przypadku niektórych wiernych -
          jest podobnie.
        • l.george.l Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 19:35
          flama.ster napisał:

          > Było już o księdzu alkoholiku, teraz piszesz o zakonnicy sadystce.
          > Księża na takie argumenty odpowiadają pytaniem: "jak ci się nie spodoba kondukt
          > or, to wysiądziesz z pociągu?" [...]

          Ależ ja z żadnego pociągu nie wysiadałem z powodu zakonnicy-sadystki. Ja nigdy
          do tego pociągu nie wsiadłem. Mam czysty umysł, nawet w najmniejszym stopniu nie
          skażony wiarą. Nigdy nie musiałem decydować, wybierać, rozważać. Jestem sterylny.
      • kieprze_paczynskich Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:19
        > Jest pewien błąd metodologiczny w zadanym pytaniu, gdyż nie zakłada wrodzonej
        > odporności na wirus religii. Pozwolę sobie postawić tezę, że z taką właściwości
        > ą
        > umysłu się urodziłem.

        Coś jest na rzeczy. U mnie bunt też zaczął się w okresie przygotowań do 1
        komunii. Wkuwanie na pamięć jakiś idiotycznych formułek nie sprawiało mi
        trudności, ale rodziło pytanie po co to. Coś koło piątej lasy podstawówki
        kategorycznie odmówiłem chodzenia na religię. Nie pomagały żadne szykany i matka
        odpuściła. Myślę, że to rodzaj uczulenia, alergii w moim przypadku. Podobnie
        miałem z pochodami pierwszomajowymi. Nie idę i koniec! Tu z kolei ojciec komuch
        się pienił, ale też musiał przyjąć do wiadomości. I tak mi zostało. Alergiczna
        reakcja na zakłamanie i przymus.
      • cracken001 Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 14:41
        Moge powiedziec o sobie,ze wlasciwie nigdy jej nie mialem,rodzice byli wierzacymi,lecz raczej niepraktykujacymi katolikami(moze dlatego,ze dosc dobrze znali biblie i historie kosciola),babcia ze strony ojca byla gorliwa katoliczka(ot, taki ludowy katolicyzm).Chociaz ganiano mnie na religie od podstawowki,zawsze staralem sie unikac tych "lekcji" jak ognia,byly wielce nieinteresujace,totez zaliczalem naprawde wiele wagarow znajdujac bardziej pasjonujace sposoby spedzenia czasu.Do komunii i bierzmowania przystapilem niejako przypadkiem(nie wymagano praktycznie zadnych "zaliczen" czy "egzaminow".W szkole sredniej religie olalem totalnie cieplym moczem,za to zdarzaly sie przypadki,ze jabola obciagalismy z kuplami w katedrze gnieznienskiej przed glownym oltarzem-ot tak dla jaj.Podczas studiow bylo tyle bardziej ciekawych zajec,ze wiara nie zawracalem dupy sobie i innym.Jedynymi moimi wystepkami sa slub koscielny i chrzest synow(zeby rodzina sie nie czepiala),dzieci rowniez przystapily do komunii(presja srodowiska) ale zawsze dawalem im wolna reke w sprawach wiary,ba...starszy syn byl przez jakis czas mininstrantem,dopoki nie zapoznal sie blizej swym 10letnim umyslem z PRAWDZIWYM obliczem kosciola(bystry jest z niego gnojek),po ktorym to zapoznaniu olal caly kosciol sikiem falistym.Mlodszy z synow do komunii przystapil juz w USA,mozna powiedziec,ze pod presja zony,lecz od tamtego czasu ani razu nie byl gosciem tego przybytku ciemnoty-wybral sobie wlasna droge,na ktorej nie potrzebuje zadnych przewodnikow "duchowych",wystarczy mu wlasna inteligencja i sposob postrzegania swiata,moge smialo powiedziec,ze jestem dumny ze swych synow
        • flama.ster niepraktykujący katolik 12.01.10, 14:56
          Piszesz o dziecięcym buncie przeciw uczeniu się "nieinteresujących" rzeczy i
          młodzieńczych wygłupach.

          Rzuciłeś termin "niepraktykujący katolik". To ktoś taki jak ja?
          Ale raczej bym siebie nazwał niepraktykującym chrześcijaninem albo tylko
          określeniem wierzący-niepraktykujący.
          Bo jeśli nie praktykuje, to nie jest katolikiem.
          Czy może być "nieuczący się student" politechniki? Jeśli nie uczy się, nie zdaje
          egzaminów, to mimo, że zaliczył egzamin wstępny, to już studentem nie jest.
          • karbat Re: niepraktykujący katolik 12.01.10, 15:10
            katolikami ( chrzest ) ludzie w Polsce staja sie z racji sily
            tradycji, a nie glebokiej wiary . Sformulowanie , -Sila trydycji - ,
            to zalatuje ciemnota i sredniowieczem .

            Niemowlak , przyjety na lono kosciola katolikow, - pytal go o zdanie
            ktos ? , bzdura piramidalna .
            Siedmiolatek ledwo kuma elementarne zasady dodawania ... a ma pojac
            istote Boga , go przyjac ,ma przystapic do pierwszej komunii ,
            bzdura totalna .

            Co by nie ruszyc w tych wierzeniach , obyczajach katolickich ,
            absurd za absurdem .
    • flama.ster mocny charakter 12.01.10, 14:24
      Wczoraj w TV był dokumentalny program o strażniku więziennym, który uważał, że ma mocny charakter i jest nawiększym twardzielem pod słońcem. Jak porwali go więźniowie, przystawili noże do gardła i serca, zrozumiał że jest miętki jak wszyscy. Przez miesiac miał koszmary i generalnie coś w nim pękło.
      To tak na marginesie, bo znam ludzi niewierzących, którzy w nieszczęściach wracają do kościoła.
      I to uważam za obciach.
      • kolter-one Re: mocny charakter 12.01.10, 14:53
        flama.ster napisał:

        Przez miesiac miał koszmary i generalnie coś w nim pękło.

        Mój koszmar z Babką trwał z 20 lat :)))

        > To tak na marginesie, bo znam ludzi niewierzących, którzy w nieszczęściach wrac
        > ają do kościoła.
        > I to uważam za obciach.

        Mnie spotkała osobista tragedia która jeszcze bardziej upewniła mnie w tym ze
        bozi nie ma !!
        • pocoo Re:A wiesz Kolter 12.01.10, 17:13
          kolter-one napisał:

          > Mnie spotkała osobista tragedia która jeszcze bardziej upewniła
          mnie w tym ze
          > bozi nie ma !!

          Mnie też .Nie wiem czy jest ktoś jeszcze , kto tak jak ja
          bezgranicznie ufał że Bóg jest wszechpotężny i miłosierny? Straciłam
          wiarę nie z dnia na dzień tylko w ułamku sekundy.Od tej pory dobrze
          mi się wiedzie.Jeżeli wg wierzących jestem w rękach Szatana i to on
          ostrzega mnie przed złem to będę z nim trzymać.A co?
          • flama.ster Re:A wiesz Kolter 12.01.10, 17:38
            Jeśli wierzysz w szatana, to jesteś jak najbardziej osobą wierzącą.
            Można to sprawdzić tomografią emisyjną pojedynczych fotonów- SPECT.
            U osób wierzących "świecą" niektóre struktury mózgu.
            Tak jak u osób zakochanych. Tylko inne miejsca w korze mózgowej, nieco inne w jądrach podkorowych.

            • pocoo Re:A wiesz Kolter 12.01.10, 19:01
              flama.ster napisał:

              > Jeśli wierzysz w szatana, to jesteś jak najbardziej osobą wierzącą.

              Napisałam:
              Jeżeli wg wierzących jestem w rękach Szatana...
              Nie wierzę ,ale bardzo mi się podobają te wymyślone przez katolików
              rogate diabełki.
              • lumpior Re:A wiesz Kolter 12.01.10, 19:22
                pocoo napisała:

                > flama.ster napisał:
                >
                > > Jeśli wierzysz w szatana, to jesteś jak najbardziej osobą
                wierzącą.
                >
                > Napisałam:
                > Jeżeli wg wierzących jestem w rękach Szatana...
                > Nie wierzę ,ale bardzo mi się podobają te wymyślone przez
                katolików
                > rogate diabełki.
                To dobrze ze boja sie diabla i spowiedz nic nie pomaga,Boziczka tak
                manipuluja jak Rydzyk moherami.Szatan jest super na katola.
          • kolter-one Re:A wiesz Kolter 13.01.10, 14:26
            pocoo napisała:

            Straciłam
            > wiarę nie z dnia na dzień tylko w ułamku sekundy.

            Ja jej wiele też w owej chwili nie miałem ,ale upewniłem się że olewać bogów !!
    • gazeta_mi_placi Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 15:34
      Na początku nie poszłam do bierzmowania.To była trudna decyzja dla mojej rodziny (nie dla mnie),miałam dużo nieprzyjemności z tego powodu.Najśmieszniejsze w tym wszystkim było,że brak bierzmowania wypominała mi także jedna z koleżanek,która co prawda sama była bierzmowana,ale jednocześnie piła,paliła (możliwe też,że eksperymentowała z narkotykami) i zadawała się z tzw. złym towarzystwem.Czuła się lepsza ode mnie :-)
      Przestałam chodzić do kościoła w niedzielę (przyznam,że na początek oszukiwałam,ale nie byłam wtedy jeszcze pełnoletnia i mieszkałam z rodziną): wybierałam się rano niby do kościoła (cała rodzina szła zawsze na późniejsze godziny) a tak naprawdę na długi spacer po obrzeżach miasta :-).
      Z tym,że nie jestem ateistką,po prostą nie wierzę w żadną konkretną religię :-)
    • dzi1a Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 15:42
      na religii w salce przykoscielnej bylem w I czy II klasie szkoły podstawowej ze 2 razy ,ksiądz wikary Kisiel gadał jakieś głupoty i więcej się tam nie pokazałem. dla prezentów ,ale z rocznym poślizgiem byłem u tzw 1-szej komunii :), rodzice w tych religijnych sprawach byli zawsze dosyć sceptyczni i chwała im. podobnie wychowuje swoje dzieci.
      jako facet czuję zażenowanie jak widzę na ulicy (na szczęście juz teraz sporadycznie) faceta w koloratce lub zakonnicę. czasami podchodzę do nich na ulicy i grzecznie pytam czy nie męczy ich celibat -nieludzki i niezgodny z naturą czlowieka ,itp.
    • odzim22 Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 15:58
      Przychodzi pewien wiek kiedy przestaje się wierzyć w bajki, u mnie
      było to 12-13 lat. Patrząc obiektywnie ciężko uwierzyć w takie cuda
      jakie opisane są w Bibli nawet nie będąc dorosłym. Nawet jeżeli
      jakimś cudem bym uwierzył to musiałbym zacząć tak samo traktować np.
      Mity Greckie, przecież ten sam kaliber.
      Porządne fundamenty pod porzucenie wiary, a raczej nie
      zainteresowanie się nią postawiła rodzina, zmuszająca mnie nieraz
      też siłą do praktykowania wiary. Przedstawiciele samego kościóła też
      jakoś nie wzbudzili mojego zaufania i zainteresowania.
    • flama.ster Kiedyś zlokalizujemy boga. 12.01.10, 16:01
      Wydaje mi się, że jest kwestią czasu kiedy naukowcy dotrą do boga.
      Jest na pewno w mózgu jakiś ośrodek wiary. Wykształcony na drodze ewolucji. U jednych lepiej rozwinięty, u innych gorzej albo w zaniku.

      Skoro badaniami rezonansu magnetycznego albo PET mozna zlokalizować ośrodki zakochania albo inne, to na pewno ośrodek wiary (jądra korowe i podkorowe wiary?) też się znajdzie.

      Będzie wtedy można wg życzenia pacjenta wiarę wzmacniać lub się jej pozbyć :))
      Nie wiadomo tylko, czy NFZ będzie takie zabiegi refundował.
      • grgkh Nigdy nie zlokalizujemy boga :) 12.01.10, 17:18
        flama.ster napisał:

        > Wydaje mi się, że jest kwestią czasu kiedy naukowcy dotrą do boga.
        > Jest na pewno w mózgu jakiś ośrodek wiary.
        > Wykształcony na drodze ewolucji.

        Ośrodek wiary? Wiesz, właściwie wszystko, co sobie wyobrażamy o świecie jest
        tylko "wiarą". Zbieramy dane, przeprowadzamy mnóstwo eksperymentów, korzystamy z
        wcześniejszych hipotez, które ktoś zakwalifikował jako "prawdziwe"... Cała
        wiedza o świecie funkcjonuje według tych zasad. I jest nam niezbędna, bo dzięki
        niej przetrwaliśmy jako gatunek. Dzięki jej gromadzeniu rozwijamy technologie,
        które dają nam niesłychaną przewagę nad wszystkimi innymi, zaopatrzonymi w
        mózgi, stworzeniami żywymi.

        Przecież samo zaistnienie centralnego ośrodka sterowania organizmem jest takim
        ośrodkiem wiary. Wszystkie istoty żywe "wierzą".

        Ale zmieniają poglądy.

        Rzecz w tym, by nie podlegać wierze ślepo. Zauważ, że odkryć dokonują ci, którzy
        przestają "wierzyć" i szukają nowego. To im daje przewagę.

        Ale w przypadku człowieka dochodzi jeszcze jeden element, bardzo istotny. Nie
        działamy w pojedynkę. Jesteśmy istotami społecznymi. Ludzka kultura, która może
        uczynić z każdego niemowlaka dorosłego, "mądrego" człowieka, ewoluuje i bogaci
        się dzięki współpracy i przekazowi jej między nami. W grupach ludzkich tłum
        pracuje, haruje na wynik i na garstkę przywódców, którzy tę grupę wiodą ku
        sukcesom wśród wielu innych grup.

        Ten efekt, efekt wewnętrznej konkurencji, przyspiesza ewolucję ludzkiej kultury,
        czyni ją także agresywniejszą, używa jej jako narzędzia do zwalczania
        konkurencji i współzawodnictwa w wyścigu po ograniczone zasoby dóbr.

        I to jest ten ośrodek wiary w mózgu. Potrzeba znalezienia swojego miejsca w
        hierarchii społecznej, potrzeba rządzenia, władzy albo podporządkowania się i
        ślepego posłuszeństwa. Mózg musi akceptować obie te role. To dzięki nim tworzymy
        cywilizację, organizujemy się, bez szemrania wykonujemy polecenia i rozkazy. I
        dzięki temu osiągamy sukcesy większe niż ci, którzy żyją w anarchii.

        Reszta to hormony itp.
        • flama.ster zlokalizujemy boga ! 12.01.10, 17:32
          Na razie neuroradiolodzy błądzą we mgle ale już są blisko znalezienia tropu. Na razie tropu.
          www.andrewnewberg.com/books.asp
          SPECT nie jest jeszcze tym narzędziem, które opisze mózgowy moduł wiary.

          Mikroskopem Janssena z XVIw. nie można było zobaczyć bakterii. W 2 poł XIXw. Paseur i Koch już bakterie widzieli. Potem zobaczono wirusy. Nikt dziś nie wierzy w morowe powietrze przenoszące krwotoczną dżumę. Znamy winowajcę.
          • grgkh Nie. 12.01.10, 17:43
            Bóg już został zlokalizowany i rozebrany na cząstki składowe. To iluzja o pewnej
            użyteczności dla człowieka.

            Neurobiologia pokazuje w którym miejscu aktywizują się neurony. Ale chyba nie o
            tym mówimy. Wydawało mi się, że chciałeś poznać wyspecjalizowany TYLKO
            dla boga fragment mózgu. Takiego nie ma i na pewno nie będzie. To już w tej
            chwili jest jasne, bo wszystko, co dzieje się w mózgu jest powiązane przyczynami
            i skutkami z historią naszej ewolucji i zadaniami jakie mózg w niej spełniał i
            spełnia teraz.
            • flama.ster Tak 12.01.10, 18:08
              Nie ma w Tobie WIARY :)) Wiary w naukę.

              Dam Ci inny przykład naukowy.
              W XIXw. Szwajcar Maximilian Oskar Bircher-Benner opracował dietę obfitującą w
              witaminy.
              Zagwozdka w tym, że pierwszą witaminę B1 odkryto dopiero w 1911r. Później kolejne.
              Widziałeś kiedyś jakąś witaminę? Nie w aptece, tylko w jedzonku?

              Tak samo będzie z bogiem. "Zobaczymy go". Zrozumiemy po co isniał i nadal
              istnieje w mózgach 5 mld ludzi.
              • grgkh Jednak nie 13.01.10, 00:26
                flama.ster napisał:

                > Nie ma w Tobie WIARY :)) Wiary w naukę.

                Nie jest tak. Ja we wszystko n/t świata "wierzę". Moja "wiara" to nadanie
                uznanym przeze mnie za prawdziwe prawom świata statusu tymczasowości i
                niepewności. To coś całkiem innego niż wiara-pewność religii. Ja mogą z każdego
                fragmentu wiedzy o świecie zrezygnować i odrzucić go, gdy pojawią się
                podważające go dane (wyniki doświadczeń).

                A co do Twojego przykładu, to podam Ci ciekawszy: czasem zwierzęta, gdy im coś
                dolega, potrafią same sięgać po odpowiednie dla przeprowadzenia kuracji zioła.
                Jak to wytłumaczysz? Bóg im podpowiada? A może Szwajcar? ;)

                > Tak samo będzie z bogiem. "Zobaczymy go".
                > Zrozumiemy po co isniał i nadal
                > istnieje w mózgach 5 mld ludzi.

                Po co istniał i nadal istnieje, to jest już jasne i zrozumiałe. A teraz
                rozumiemy nawet w jaki sposób znika z ludzkich głów za sprawą coraz lepszego
                używania mózgów. Wypłasza go edukacja. Jest albo nauka, albo wiara. Jedno
                wypiera drugie. I na odwrót.
                • flama.ster Re: Jednak nie 13.01.10, 11:44
                  Twoje myślenie nazwałbym dynamicznym a nawet strategicznym. Patrzysz co nowego dzieje się w nauce i dostosowujesz do tego swoje poglądy.

                  Wiara też się zmienia ale powoli. Mówiło się, że zegary Watykanu kręcą się za wolno.
                  Można powiedzieć, że wiara jest dla ludzi prostych albo dla słabych i bojaźliwych. Bo ona daje im siły, siły do życia.

                  Są ludzi którzy nie uwierzą nawet jak zobaczą, to tzw. konserwatyści.
                  Rudolf Virchow, car światowej medycyny 2 poł XIXw. na wykładzie Roberta Kocha w 1882r zobaczył bakterie ale nie uwierzył w nie. Wyszedł z sali trzeskając laską. Takiego nie przekonasz.
    • grgkh Re: Jak porzuciliście wiarę? 12.01.10, 16:52
      Mnie też religię wszczepiano od dzieciństwa. Na szczęście nie miałem rodziców
      nawiedzonych. Chodzili do kościoła raczej z obowiązku niż rzeczywistej potrzeby.
      Byli religijnie bierni.

      I chyba od tego najczęściej ateizm się zaczyna. Ktoś mocno zindoktrynowany w
      dzieciństwie praktycznie nie ma szans by "wyjść na ludzi" czyli samodzielnie
      sięgnąć po wolność poglądów.

      Wątpliwości co do religii zaczęły się u mnie w wieku dochodzenia do
      pełnoletniości. Najpierw było to stwierdzenie, że jeśli bóg jest dobry, to nie
      powinien mi zrobić krzywdy, gdy ja będę się "odpowiednio" zachowywał. Z tego się
      wzięło odrzucenie zainteresowaniem religijnością mojego otoczenia.

      Potem były książki - Kosidowski ("Opowieści biblijne" i "Opowieści
      ewangelistów"). Były to lata 70. i na więcej nie można było liczyć, nie to co
      dziś, w internecie.

      Mój ślub odbył się jak wierzącej i ateisty. Uczestniczyłem w ceremonii, ale
      biernie, nie składając "przed Bogiem" żadnych obietnic.

      Reakcja aktywnego sprzeciwu wobec religii, to u mnie wynik popeerelowskiej
      ekspansji religii w Polsce po upadku PRL i wewnętrzna potrzeba obrony wolności
      myślenia, nie tylko dla mnie, ale i dla wszystkich ludzi.

      Czy łatwo było mi się rozstać z samą wiarą?

      Na początku była dla mnie dziwnymi obietnicami, które nie dawały się akceptować
      przez mój, racjonalnie starający się myśleć umysł (niebo, cuda itp) oraz
      strachem przed karami (piekło, grzech, inwigilacja ze strony boga, ale i
      drętwota uczestnictwa w mszy). Religia nie była dla mnie "przyjemna" i
      "przyjazna". I dlatego rozumiem tych, którzy tej religijnej ekstazy zdążyli
      zakosztować. Im rozstanie z religią może się właśnie i z tego powodu nigdy nie
      udać.

      Późniejsze odchodzenie od religii, było ulgą, że nie muszę doznawać tego, co
      było dla mnie w niej stresujące.

      Ale ważne było także i to, że potrafiłem sobie zbudować światopogląd oparty na
      neutralnej moralności. To rodzice nauczyli mnie, że nie ma czynić innym tego, co
      dla mnie niemiłe, i co mi zastępuje cały dekalog. Nauczyli mnie, od małego, że
      do błędów trzeba się przyznawać publicznie, że nie należy się ich wstydzić i że
      trzeba żyć w zgodzie z własnymi zasadami moralnymi (nie akceptuję zakłamania,
      moralności Kalego, obłudy itp).

      Uważam, że dobry kręgosłup moralny to podstawa do tego, by móc się rozstać z
      religią po początkowych próbach kontaktu z nią. Wtedy nie ma się wrażenia utraty
      czegoś, co religia daje. A przecież dobre zasady moralne nie są własnością
      żadnej religii.

      Nie bez znaczenia u mnie były też samodzielne poszukiwania odpowiedzi na pytania
      ogólnoegzystencjalne - kim jesteśmy, po co żyjemy, jaki jest tego wszystkiego
      sens. Ja dla siebie znalazłem te odpowiedzi. Okazało się, że istnieją poza
      religią. Że są jasne i oczywiste i nie próbują "ściemniać", jak to robi ta lub
      inna teologia.

      To wszystko daje mi obecnie pewność, że wybrałem dobrą drogę, choć zakładam, że
      w poszukiwaniach nigdy nie wolno mi ustawać, bo byłoby to niezgodne z
      elementarną zasadą mojej wolności myślenia.
    • flama.ster DNA 12.01.10, 20:00
      Być może przyczynę istnienia boga znajdziemy dopiero po rozszyfrowaniu kodu genetycznego zawartego w ludzkim DNA. To w nim jest zapisane m.in. jak ma wyglądać i funkcjonować mózg człowieka.

      Niektórzy wierzący naukowcy twierdzą, że to bóg nakręcił kiedyś podwójną spiralę i teraz już życie "samo się kręci".
      Nawet ewolucja jest zapisana w DNA.
      To jak z wynalazkiem sprężynowego zegarka. Po nakręceniu długo chodzi, choć w środku nie siedzi jego wynalazca Peter Henlein.
      • tlenek_wegla Re: DNA 14.01.10, 16:00
        > Być może przyczynę istnienia boga znajdziemy dopiero po rozszyfrowaniu kodu gen
        > etycznego zawartego w ludzkim DNA.

        Znow piramidalna bzdura. Kod genetyczny kolegto jest znany od 50 lat. Ma kilka cech charakterystycznych i ogolnie polega na trzyliterowych kodonach, przepisywanych z DNA na RNA w procesie transkrypcji i nastepnie tlumaczonych na sklad aminokwasowy białka dzieki dopasowaniu z antykodonami tRNA niosacymi po jednym aminokwasie. Tabele kodonow i aminokwasow, ktore "koduja" znajdziesz w kazdej ksiazce do genetyki.


        > Niektórzy wierzący naukowcy twierdzą, że to bóg nakręcił kiedyś podwójną spiral
        > ę i teraz już życie "samo się kręci".

        Podwojna spirala? Co to jest? Miales na mysli chyba HELISE... zapewne zdziwi Cie wiadomosc, ze DNA jest wtornym nosnikiem informacji genetycznej. Wiele wirusow posiada ja zapisana w RNA, w postaci pojedynczej nici. Wiec tez nie zawsze jest to podwojna helisa (nie spirala...)


        > Nawet ewolucja jest zapisana w DNA.

        Nie, nie jest zapisana w DNA. Jest efektem bledow replikacyjnych i fizycznego oddzialywania srodowiska na DNA (zw. chemiczne, promieniowanie - wszystko co moze powodowac mutacje).

        > To jak z wynalazkiem sprężynowego zegarka. Po nakręceniu długo chodzi, choć w ś
        > rodku nie siedzi jego wynalazca Peter Henlein.

        Teoria zgrabniejsza od ordynarnego kreacjonizmu w postaci klasycznej, ale nadal zaklada istnienie wszechmocnej, wszechwiedzacej, wiecznej istoty... Czyli rozbija sie o brzytwe okhama. Dzis wiadomo, ze zycie moglo powstac w wyniku samoagregacji polimerow takich jak RNA, białka i zwiazkow chemicznych.Proces wydaje sie skomplikowany, ale de facto daje sie sprowadzic do odzdzialywan elektrostatycznych, hydrofobowych, hydrofilowych, sil Van der Valsa, czyli cech materii. Nie potrzeba wprowadzac do obrazu powstania zycia zapchajdziury w postaci magicznego faceta, ktory puff... wszystko zrobil. Takie wyjasnienie niczego nie tlumaczy. Nie zwieksza wiedzy. Blokuje wrecz jej rozwoj.
        • pan666 Boskie DNA ... 14.01.10, 19:24
          .. a zerknij jeno w lusterko
          istoto "na podobienstwo jego"

          ja coraz bardziej zaczynam sie
          sobie podobac
          zycze sobie bym w przyszlej reinkarnacji
          byl rownie piekny ..,i mundry , o!
      • abu-se Re: Żeby coś porzucić uprzednio trzeba ... 13.01.10, 00:17
        Żeby coś porzucić uprzednio trzeba te coś posiadać.
        W przypadku większości eserów nie można powiedzieć ,że posiadali wiarę.Nie posiadali wiary .Dlaczego tak twierdzę? Ponieważ nie wystarczy przyjęcie do świadomości ,że istnieje Bóg. A co wtedy gdy zaczynają pojawiać się wątpliwości, gdy człowiek przechodzi próby swojej wiary ? Co zrobiłeś ,zrobiłaś żeby mieć solidny fundament pod wiarę? Na jakich materiałach ją zbudowałeś ,zbudowałaś.Czy są one ogniotrwałe? Czy jesteś rzetelny ,rzetelna ?

        (1 Koryntian 3:10-15) (...)Zgodnie z niezasłużoną życzliwością Bożą, którą mnie obdarzono, jako mądry kierownik robót założyłem fundament, lecz ktoś inny na nim buduje. Ale niech każdy baczy, jak na nim buduje. 11 Bo nikt nie może założyć żadnego innego fundamentu oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. 12 A jeśli ktoś na tym fundamencie buduje ze złota, srebra, drogocennych kamieni, drewna, siana, ścierni — 13 dzieło każdego stanie się jawne, gdyż dzień to pokaże, zostanie bowiem objawione poprzez ogień; i sam ogień wypróbuje, jakie jest dzieło każdego. 14 Jeżeli czyjeś dzieło, które na tym zbudował, ostoi się, taki otrzyma zapłatę; 15 jeśli czyjeś dzieło spłonie, taki poniesie stratę, lecz sam zostanie wybawiony, ale jeśli tak będzie, to jakby poprzez ogień.


        Faktem jest ,że wiarę można pomylić z potrzebami duchowymi .Potrzeby duchowe są wrodzone i z czasem można przestać je odczuwać , natomiast wiarę się nabywa i o tym fakcie mówi Biblia: „Nie wszyscy bowiem mają wiarę” (2 Tesaloniczan 3:2) .Nieco wyżej padło pytanie ,czy jesteś rzetelna ,rzetelny ? Ktoś mógłby się zastanowić j co ma wspólnego rzetelność z wiarą? No ma coś wspólnego czy nie ma ? Otóż ma i to dużo.

        Rzetelność ma ogół definiuje się jako pozytywną cechę charakteru.Synonimem rzetelności jest - niezawodność.Rzetelność wynika z dokładności . A dokładność jest to
        zgodność szczegółów . A jeżeli natrafisz na jakiś niezrozumiały fragment w Biblii , co wtedy robisz ? Dlaczego nie podejmujesz prób znalezienia właściwej odpowiedzi?

        Wiarę nie należy mylić z łatwowiernością.

        Biblijna definicja wiary brzmi: (Hebrajczyków 11:1-3) (...)Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych. 2 Przez nią bowiem otrzymali świadectwo ludzie w dawnych czasach. 3 Dzięki wierze uświadamiamy sobie, że systemy rzeczy zostały uporządkowane słowem Boga, tak iż to, co widać, powstało z tego, co się nie ukazuje.

        Prawdziwą wiarę uważa się za równoważną   dowodom przemawiającym za istnieniem nie oglądanych rzeczywistości zwłaszcza gdy daną sprawę widzimy w innym świetle, niżby to wynikało z pozorów.

        W Strażnicy z 15 września 1991 roku wydanej przez Świadków Jehowy ciekawie ujęto tą sprawę:
        "przekonywające dowody ujawniają to, czego poprzednio nie wzięto pod uwagę, i w rezultacie obalają poglądy, które tylko wydawały się prawdziwe. A zatem ani w Pismach Hebrajskich, ani w Pismach Greckich wiara bynajmniej nie jest „mocnym przeświadczeniem o czymś, na co brak dowodu”. Wprost przeciwnie, jest ugruntowana na prawdzie."


        W The New English Bible werset z Rzymian 10:19 tak ujęto:
        „Wiara prowadząca do usprawiedliwienia jest w sercu, a wyznawanie, które wiedzie do zbawienia, znajduje się na wargach” . Zatem wiara jest w sercu ,wiara jest na wargach a więc jak wskazuje List ap.Pawła do Rzymian 10:19 wiara przejawia się w działaniu zgodnym z tym czego naprawdę od nas oczekuje Bóg.
        • flama.ster Re: Żeby coś porzucić uprzednio trzeba ... 13.01.10, 11:57
          Abu-se, masz sporo racji.
          Brak wiary może wynikać z powodu marnych nauczycieli. Ksiądz alkoholik, zakonnica bijąca na religii uczniów linijką po rękach, to opisane wyżej przykłady. Rodzice, którzy też mieli podobne nauki.

          Wiara w rzeczy niewidzialne? Kto widział fale radiowe?
          W Tybecie jest plemie, które wyspecjalizowało się w noszeniu tobołów alpinistom i turystom. Wejda na sam Mount Everest. Ich ulubiona rozrywka, to słuchanie radia tranzystorowego. I oni wierza, że w tym plastikowm pudełeczku są mówiące ludziki i muzykanci. Jak się wyczerpie bateria, to myślą, że ludziki umarły.
    • seth.destructor Nigdy nie wierzyłem. 13.01.10, 00:29
      Ja wiedziałem:) Mam za bardzo analityczny i logiczny umysł. Skoro mi
      powiedziano, że jest Bóg, Jezus i tak dalej, to tak było, do czasu,
      aż posiadłem wystarczającą wiedzę, by odrzucić nieweryfikowalne tezy
      i trzymać się weryfikowalnych. Już w pierwszej klasie podstawówki
      dyskutowałem z biedną siostrą katechetką na temat powiązań między
      opisem bibilijnego stworzenia a rozwojem życia na ziemi podczas er.
      Pismo Święte przeczytałem jak książkę historyczną, nigdy nie czułem
      żadnej magii, uwielbienia religijnego, całego tego halo związanego
      z "on umarł za nasze grzechy - wielkie oczy i szok w głosie" albo z
      ilością dni do końca świata. Potem zainteresowałem się różnicami
      pomiędzy poszczególnymi wersjami Biblii - w kilku językach, ale to
      też analitycznie. Nie jestem jednak tak kuty na cztery nogi jak
      Kolter - po prostu temat jest trochę nudny i ograny i nie robi na
      mnie wrażenia brak jakiegoś tekstu w Marku, gdy jest on w Mateuszu,
      więc nie uczyłem się wersów na pamięć.
      Więc cię rozczaruję - nie było sióstr sadystek, księży zboczeńców
      czy nawiedzonych babć w rodzinie normalnie katolickiej, która do tej
      pory chadza do kościoła i odprawia te wszystkie obrzędy. Tolerujemy
      się. W sumie nawet są wdzięczni, bo Świadkowie Jehowy omijają dom
      szerokim łukiem, bo to za cienkie bolki są:)
      Jednak nie jestem ateistą, a agnostykiem. Uznaję możliwość
      istnienia Boga, aniołów, diabłów na równi z istnieniem Zeusa,
      Wendigo czy Rakszasów. Po prostu ich istnienie nie ma dla mnie
      znaczenia i nie wpływa na moje zachowanie i postępowanie. Jakby
      nagle się cała ta menażeria ujawniła, nie doznałbym żadnego
      religijnego objawienia:)
          • flama.ster Re: Nigdy nie wierzyłem. 13.01.10, 14:10
            "Duża wiedza czyni skromnym, mała zarozumiałym".
            "Trochę wiedzy oddala od Boga; wiele wiedzy przybliża do Niego" (B. Pascal)

            Stephen Hawking za młodu porzucił wiarę w boga.
            Potem tak sie nawrócił, że nawet zaczął udawadniać istnienie boga naukowo.
            W 2008 r. brał udział w seminarium Papieskiej Akademii Nauk nt. "Podejścia naukowego do ewolucji wszechświata i życia".
            • tlenek_wegla Re: Nigdy nie wierzyłem. 18.01.10, 11:37
              nisci to uwielbiaja podawac jako przyklad... Pisza, wielu naukowcow popiera kreacjionizm, a nawet jesli nie popiera, to uwaza teorie ewolucji za niescisla i niedobra.

              Pozniej okazuje sie ze z listy 150 naukowcow 149 jest fizykami, informatykami etc...

              Ja nie jezdze na konferencje dot czarnych dziur i fizyki. Hawking nie powinien sie osmieszac, pozujac sie na autorytet w dziedzinie ewolucji.
              Oprocz jego nazwiska nie znalazlem w informacjach z internetu zadnego innego naukowca, ktory oprocz papy benka, uczestniczylby w tej imprezie. Zadnego biologa, ewolucjonisty. Naglosnili obecnosc Hawkinga i Papy. To tylko we dwoch sie spotkali?

              Co do bycia religijnym - dwa rozwody w ciagu 3 lat...
        • flama.ster Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 12:09
          Ciekawe, że religie porzuca się najczęściej w wieku nastoletnim.

          Są jednak przypadki odwrotne. Grupa kilkudziesięciu tysięcy Wietnamczyków
          wychowana w komuniźmie pozwala się Redemptorystom ochrzcić. Uwierzyli?
          • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 17:09
            flama.ster napisał:

            > Ciekawe, że religie porzuca się najczęściej w wieku nastoletnim.
            >
            > Są jednak przypadki odwrotne. Grupa kilkudziesięciu tysięcy Wietnamczyków
            > wychowana w komuniźmie pozwala się Redemptorystom ochrzcić. Uwierzyli?

            Trochę kiepskie osiągnięcia w kraju w którym jest ponad 80 milionów
            potencjalnych jelonków .
      • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 08:11
        drabinahaha1 napisał:

        > Odchodzenie od Boga bo jakiś ksiądz wam podpadł albo katechetka
        > była brzydka jest dziecinne jak widać z waszego wieku w którym
        > podjeliście taką "mądrą" decyzję zostaliście na etapie mentalnym
        > 12 latka.
        >
        Po pierwsze - większość wypowiadających się podjęła tę decyzję w okolicach wieku
        bierzmowania, który Kościół uznaje za osiągnięcie dojrzałości w kwestii wiary.
        Jak się okazuje - słusznie, bo właśnie wtedy znika ostatni "święty Mikołaj" - Bóg.
        Po drugie - ciekawe, że ciągnięte są wątki tych, u których można znaleźć
        "wadliwego" księdza czy zakonnicę i tylko w tym zakresie. Macie jakąś kampanię
        "nie wysiadaj z pociągu przez konduktora"? Czasy się zmieniły, rynek idei
        zliberalizował się, ludzie nie chcą "kupować" ich w firmie, gdzie szafarz
        przypomina niereformowalną panią z GS, a towar jest nie pierwszej świeżości.
        Pobudka.
          • pocoo Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 08:24
            drabinahaha1 napisał:

            > Przyznaj, że powody są dziecinne, a to znaczy że nigdy nie
            > poznaliscie Jezusa świadomie, jako dojrzali ludzie którzy są w
            > stanie zrozumieć jego przekaz.

            Oczywiście , że to dziecinada.
            Ja kiedyś bezgranicznie ufałam Bogu i Jezusowi, i nie jest mi z tego
            powodu wstyd.Co musiał zrobić (lub nie)Bóg abym straciła wiarę? Jest
            rzekomo wszechwiedzący i dokładnie zna przyszłość.Taka była jego
            wola?
            "Niech się dzieje wola nieba
            z nią się zawsze zgadzać trzeba".
          • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 08:26
            drabinahaha1 napisał:

            > Przyznaj, że powody są dziecinne, a to znaczy że nigdy nie
            > poznaliscie Jezusa świadomie, jako dojrzali ludzie którzy są w
            > stanie zrozumieć jego przekaz.
            >
            Powody nie są dziecinne. Po prostu ustaje "siłą rozpędu", którą wierzono w to,
            co rodzice naopowiadali, a co żadnego innego potwierdzenia nie znalazło.
            Ja - już jako dorosły człowiek - wróciłem sobie świadomie do lektury Ewangelii i
            nauczania Jezusa. I choć miejscami zgadzam się z jego przekazem i doceniam wybór
            formy przypowieści, na którą się zdecydował, to jednak nie jestem w stanie
            zaakceptować tego nauczania w całości. Abstrahując już od Boga, którego
            istnienia postać Jezusa wcale nie uprawdopodabnia - samo nauczanie nie całkiem
            mi pasuje.
            Jak zwykle masz swój obrazek w głowie - tym razem to obrazek dziecinnego
            ateisty, który obraził się na księdza - i nic Cię nie przekona. To właśnie jest
            dziecinne - ignorowanie faktów, a nie odpuszczenie sobie wyobrażeń, które z
            faktami nie mają nic wspólnego.
            • pocoo Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 08:45
              lernakow napisał:

              > Powody nie są dziecinne. Po prostu ustaje "siłą rozpędu", którą
              wierzono w to,
              > co rodzice naopowiadali, a co żadnego innego potwierdzenia nie
              znalazło.

              Katolicy posiadają tradycję a nie wiarę.Jeżeli rodzic nie potrafi
              odpowiedzieć dziecku na najprostsze religijne pytanie tylko odsyła
              do księdza , to jaki ma autorytet? Jeżeli rodzice nie wiedzą w co
              wierzą mówiąc , że nie jest to potrzebne do zbawienia ,to ośmieszają
              się w oczach dzieci.
              W kościołach protestanckich bardzo łatwo rozwiać wątpliwości
              posługując się Biblią.Odchodzi od religii ten kogo Bóg "przekonał" ,
              że jest tylko wytworem wyobraźni.
          • piwi77 Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 09:19
            drabinahaha1 napisał:

            > Przyznaj, że powody są dziecinne,

            Dojście do wniosku, że Jezus, taki jak ten z NT, jest postacią
            całkowicie wymyśloną, nigdy nie istniejącą, a tak było u mnie, nie
            jest dziecinnym powodem. Dziecinadą jest raczej nie przyjmowanie
            nowych faktów do wiadomości w obawie, aby powstały w dzieciństwie
            świat, ułożony z bajkowych kart, się nie rozsypał.
          • kolter-one Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 14:31
            drabinahaha1 napisał:

            > Przyznaj, że powody są dziecinne, a to znaczy że nigdy nie
            > poznaliscie Jezusa świadomie, jako dojrzali ludzie którzy są w
            > stanie zrozumieć jego przekaz.

            Znam wielu pobożnych , znam biblie lepiej niż ty sam siebie i nadal boga nie
            widzę !!
          • anatemka Re: Jak porzuciliście wiarę? 14.01.10, 12:20

            drabinahaha1 napisał:

            > Przyznaj, że powody są dziecinne, a to znaczy że nigdy nie
            > poznaliscie Jezusa świadomie, jako dojrzali ludzie którzy są w
            > stanie zrozumieć jego przekaz.


            niom, ja to nawet miałam miejsce w pewnym krakowskim klasztorze
            zaklepane i jeździłam rok rocznie na rekolekcje.
            dopiero jak stałam sie dojrzałym człowiekiem mnie olsniło ;)
            Fajne tamte czasy były ;)
      • pocoo Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 08:12
        drabinahaha1 napisał:

        > Odchodzenie od Boga bo jakiś ksiądz wam podpadł albo katechetka
        > była brzydka jest dziecinne

        Takie podejście do sprawy świadczy , że ludzie porzucają "wiarę" nie
        mając pojęcia co to określenie znaczy.
        Katolicy porzucają Kościół do którego byli najczęściej zmuszani
        chodzić.Każdy pretekst jest dobry.
        W innych Kościołach wiara jest dużo silniejsza i tu możemy mówić nie
        o porzuceniu wiary a o jej utracie.
        • drabinahaha1 Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 08:22
          Wypowiadacie się o religii o której nie macie pojęcia, żeby coś
          odrzucić świadomie najpierw trzeba to poznać, może nawet zrozumieć,
          a tu dziecinne "nie lubię Boga bo pani katechetka jest bzydka i be".
          Jesteście jak ślepcy którym nie podoba się np błękit nieba, choć tak
          naprawdę go nie znają.
          • lernakow Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 08:27
            drabinahaha1 napisał:

            > Wypowiadacie się o religii o której nie macie pojęcia, żeby coś
            > odrzucić świadomie najpierw trzeba to poznać, może
            > nawet zrozumieć,
            >
            Ale już do przyjęcia religii taka świadomość nie jest potrzebna? Dlaczego nie
            postulujesz chrztu tylko dla dorosłych i świadomych swojej decyzji? Zauważ, że
            każda decyzja nastolatka jest dojrzalsza niż bierne uczestnictwo w chrzcie
            niemowlęcia.
          • piwi77 Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 09:24
            drabinahaha1 napisał:

            > a tu dziecinne "nie lubię Boga bo pani katechetka jest bzydka i
            > be".

            Przejawiasz iście katolicką odporność na argumenty, nie idące po
            jedynie słusznej linii. Przecież w tym wątku podano wiele przyczyn
            odejścia od niemądrej wiary i żadna z nich nie była związana z urodą
            pani katechetki.
            • majaa Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 09:48
              piwi77 napisał:

              Przecież w tym wątku podano wiele przyczyn
              > odejścia od niemądrej wiary i żadna z nich nie była związana z
              urodą
              > pani katechetki.

              Dla mnie np. niemądra jest wiara wyłącznie w człowieka. Jest zawodny
              i czasem bardziej szkodzi niż pomaga.
              • piwi77 Re: Jak porzuciliście wiarę? 13.01.10, 10:03
                majaa napisała:

                > Dla mnie np. niemądra jest wiara wyłącznie w człowieka. Jest
                > zawodny i czasem bardziej szkodzi niż pomaga.

                To prawda, że na człowieku można się przejechać, ale nadmierna
                nieufność (chodzi Ci pewnie o zaufanie, nie o wiarę) jest szkodliwa
                i nieuzasadniona. Rekompensowanie jej sobie bliskimi więziami z
                duchami, tylko pogłębia tę nieufność. Nie tędy droga do
                społeczeństwa, w którym chciałoby się żyć.