Dodaj do ulubionych

Polacy biorą rozwód z Kościołem

15.03.10, 09:33
wiadomosci.onet.pl/1600880,2677,1,kioskart.html
Przestałem wierzyć w Boga, kiedy skończyłem dziesięć lat. Uważałem się za ateistę. Krytykowałem decyzje duchownych, nie chodziłem do Kościoła, a miałem chrzest i formalnie do niego należałem

W pewnym momencie poczułem się jak hipokryta. Dlatego wybrałem apostazję. Z księdzem uścisnęliśmy sobie dłonie. On stracił fikcyjnego wiernego, ja zacząłem żyć w zgodzie z własnym sumieniem - mówi Paweł z Gdyni. Mężczyzna należy do blisko półmilionowej rzeszy Polaków, którzy zdecydowali się zerwać formalne związki z Kościołem.


Anna nie miała tak lekko.
- Księdza spotkałam, jak wychodził z zakrystii. Powiedziałam, co chcę zrobić, chciałam się z nim umówić na spotkanie, załatwić formalności. Zareagował agresją. Krzyczał, że nie mam krzty kultury, że wywołuję go jak psa z zakrystii, że on nie ma czasu na takie banialuki. Usłyszałam, że jestem za głupia, by ze mną rozmawiał, że nie mam pojęcia o Kościele i nie mogę z niego wystąpić, bo nigdy do niego nie należałam. Potem odwrócił się na pięcie i wyszedł. Mnie do słowa nie dopuścił. Chciało mi się płakać - przyznaje kobieta.
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 10:19
      hehehe, no niech padnę i zaryczę!!!! Anna wpadała w DEPRESJĘ z powodu fikcyjnej
      przynależności do kościoła!!! chyba faktycznie jest opętana...
      Kościół niczego nie wymaga, do niczego nie zmusza... praktycznie jest poza
      życiem takiej Anny - a ta w depresję wpada?

      Albo tan Andrzej Onufrzak... dziewczyna go nie chciała więc obraził się na
      Boga... to JAKA była jego wiara? Sądził, że Bóg to chłopiec na posyłki który
      spełnia wszystkie zachcianki? Straszny egoista - chciał aby Bóg zmusił
      dziewczynę.... a przecież mówił codziennie: bądź wola TWOJA !!!! Widać wolą Boga
      było, aby ci dwoje żyli osobno... i gdy ta wola się stała - facet się obraził...
      doprawdy, gdybym to ja miała nieszczęście spotkać takiego psychola na swojej
      drodze - uciekałabym gdzie pieprz rośnie... bo to byłby jakiś tyran...
      Ależ zabawny jest powód takiej utraty wiary!!!! nie dałeś mi zabawki, więc Cię
      nie ma!!! KURNA... takim ludziom rozum odebrało...

      Ja rozumiem, gdy wątpliwości się pokazują co do istoty rzeczy, delikwent poznaje
      wiele teorii i zaczyna przychylać się do jednej z nich do tego stopnia, że
      przyjmuje ją za własną.... tak, wówczas może o sobie powiedzieć, że jest
      przekonany do odejścia z kościoła, bo JEST ateistą... ale dlatego że się na Boga
      obraził????? to jakaś dziecinada jest właśnie...

      Blisko pół miliona... obserwując tendencje na forum - sądziłam, że apostatów
      jest więcej...

      • 0golone_jajka Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 10:37
        Mnie się wydawało, że depresja Anny (choć i tak dla mnie, prawdziwego macho, niezrozumiała) spowodowana była tym jak potraktował ją kapłan, a potraktował ją jak kretynkę bez krzty kultury, co zapewne było szokiem, gdyż wizerunek pasterza jaki miała Anna przed oczami był tak bardzo odmienny od rzeczywistości, że całe to zajście odbiło się na kruchej psychice tej wrażliwej kobiety.

        A Ty się z niej nabijasz! Nie jesteś lepsza od tego księdza!


        Ten Onufrzak rzeczywiście był zaledwie formalnym katolikiem - w sumie lepiej że się wypisał. Po co Wam tacy do kolekcji?


        > Blisko pół miliona... obserwując tendencje na forum - sądziłam, że apostatów
        > jest więcej...

        Zdecydowana większość ma to gdzieś. Tak jak Ty masz gdzieś fakt, że jakaś sekta może uznawać Cię za swoją członkinię bez pytania Cię o zgodę, a nawet bez informowania Cię o tym. Przejmujesz się tym?
        Tylko naprawdę świadomi niewierzący zadają sobie trud formalnego zerwania więzi z Kościołem katolickim.
        • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 11:10
          0golone_jajka napisał:

          > A Ty się z niej nabijasz! Nie jesteś lepsza od tego księdza!

          a Ty się nie nabijasz? Przecież gdyby z powodu jednego napotkanego gbura wpadało
          się w depresję, to wszyscy powinniśmy już dawno zwariować!

          > Tylko naprawdę świadomi niewierzący zadają sobie trud formalnego >zerwania
          więzi z Kościołem katolickim.

          zadając jednocześnie ból swoim rodzicom.... ich wybór. Bo, jak słusznie piszesz,
          jeśli ja nie wierzę w Zeusa - to mnie rybka, czy ktoś mnie umieścił liście
          wyznawców tegoż!!! Ważne jest to, w co ja wierzę... a kawałek papieru... wiesz,
          jajeczny... dla mnie to jest jakieś dziwne i nielogiczne... jeśli ja bym nie
          wierzyła w Boga... to z całym za tym stojącym bagażem... całokształt wyleciałby
          z mojego życia... raz na zawsze i przestałoby mnie cokolwiek obchodzić...
          dlatego nie rozumiem tych, którzy zadają sobie tak wiele trudu, aby....no co? co
          się zmienia w życiu takiego? zapis w księdze, którą i tak ma w "wielkim poważaniu"?

          Co Ci dał akt apostazji? co ZMIENIŁ w Twoim życiu? Potrafiłbyś to opisać? Bo
          jeśli tylko jesteś zadowolony, że dałeś kopniaka panu Bogu... to... coś z Twoim
          ateizmem nie teges...

          • 0golone_jajka Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 11:24
            > a Ty się nie nabijasz? Przecież gdyby z powodu jednego napotkanego gbura wpadał
            > o
            > się w depresję, to wszyscy powinniśmy już dawno zwariować!

            Jasne, ale większość nie jest aż tak wrażliwa. A Ty zamiast istocie wspłczuć, to się z niej naśmiewasz. Zastanów się czy tak postąpiłby Jezus?

            > > Tylko naprawdę świadomi niewierzący zadają sobie trud formalnego >zer
            > wania
            > więzi z Kościołem katolickim.
            >
            > zadając jednocześnie ból swoim rodzicom...

            A widzisz, czyli jednak ludzie chrzczą dzieci bo nie chcą ranić rodziców. HA!

            A gdybyś należała do PZPR bo CIę ktoś tam kiedyś tam zapisał bez pytania, to też by Ci było wszystko jedno? Gdybyś widziała partyjnych aparatczyków w mediach powołujących się na liczbę członków swej ukochanej partii i na tej podstawie wpływającej na prawo i finanse kraju? Twojego kraju i Twojego życia. Też byś to miała w nosie?

            > Co Ci dał akt apostazji? co ZMIENIŁ w Twoim życiu? Potrafiłbyś to opisać? Bo
            > jeśli tylko jesteś zadowolony, że dałeś kopniaka panu Bogu... to... coś z Twoim
            > ateizmem nie teges...

            Nie jestem ateistą, a akt apostazji dał mi czyste sumienie i poczucie dobrze spełnionego obywatelskiego obowiązku. Z bogami nie ma on nic wspólnego.
            • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 11:39
              0golone_jajka napisał:

              > A widzisz, czyli jednak ludzie chrzczą dzieci bo nie chcą ranić rodziców. HA!

              ech... co innego ochrzcić lub nie ochrzcić SWOJE dziecko, za które jest się
              odpowiedzialnym wyłącznie... a co innego robić zadymę w kancelarii kościelnej
              aby unicestwić wysiłki własnych rodziców...

              > Nie jestem ateistą,

              czyli nie masz pewności, że Bóg nie istnieje?
              • 0golone_jajka Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 11:41
                a co innego robić zadymę w kancelarii kościelnej
                > aby unicestwić wysiłki własnych rodziców...

                Jaką ZADYMĘ??? Złożenie papierka to zadyma??? Nie rozumiem.

                >
                > czyli nie masz pewności, że Bóg nie istnieje?

                Tak jak Ty nie masz pewności że istnieje. Ty w to wierzysz, a ja nie.
                • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 13:04
                  0golone_jajka napisał:

                  >
                  > Tak jak Ty nie masz pewności że istnieje. Ty w to wierzysz, a ja nie.

                  nie wierzysz... czyli pewności nie masz... agnostyk? ta postawa nie wyklucza ani
                  ateizmu ani teizmu...ja też poniekąd jestem agnostyczką, bo sądzę, że nigdy nie
                  da się naukowo dowieść ani istnienia ani nieistnienia Boga... ja wierzę, że
                  jest... nawet mogę stwierdzić, że wiem, że jest... ale naukowo nie udowodnię.
                  Dlaczego według mnie nie da się udowodnić? Bo do tego potrzebne są zupełnie inne
                  narzędzia, niż człowiek posiada... Bóg przebywa w innym wymiarze,
                  niematerialnym...a człowiek, istota materialna, rzeczywistości niematerialnej
                  nie widzi...i istnienia niematerialnego dowodzi nie wprost, poprzez przeczucia..
                  • 0golone_jajka Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 13:20
                    Chyba jestem agnostykiem. W sumie nie wiem jak mnie zaszufladkować, bo podobnie jak Ty o istnieniu, ja jestem przekonany o nieistnieniu, ale dowodu nie podam. Zresztą podobnie jest z krasnoludkami. Jestem przekonany, że ich nie ma (pewnie tu się akurat ze mną zgodzisz), ale dowieść nie zdołam.
                    W każdym razie nie mówię dzieciom: bogów nie ma! Mówię: sądzę że bogów nie ma, ale wielu (większość) ludzi sądzi że są. Mówię: sądzę że Jezus był niezwykłym człowiekiem, a nie bogiem, choć część ludzi (mniejszość) sądzi, że był/jest bogiem.

                    Źle robię czy dobrze?
                    • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 14:20
                      0golone_jajka napisał:

                      > Zresztą podobnie jest z krasnoludkami. Jestem przekonany, że ich nie ma
                      (pewnie tu się akurat ze mną zgodzisz), ale dowieść nie zdołam.

                      tu jest problem, bo jakkolwiek tych ludzików w czerwonych czapeczkach to raczej
                      nie ma, ale z próżni nic się nie bierze... coś spowodowało, że takie bajki
                      powstały... widać istniały jakieś przekazy ustne o małych ludkach... i popatrz!
                      nauka znalazła kości jakiegoś hobbita...

                      bajki o wielu bogach też nie wiszą w próżni - biorą się w wewnętrznej potrzeby
                      każdego człowieka, zwłaszcza w czasach prehistorii, bycia bezpiecznym
                      i...leniwym... zauważ, że tam za każdy przejaw życia odpowiadał inny bożek...
                      ludzie wszelkie swoje niepowodzenia zwalali na wolę a nawet ingerencję bogów...

                      Judaizm wprowadził rewolucję - oznajmił, że Bóg jest JEDEN, i że dał człowiekowi
                      drogowskazy i wolną wolę... to był bardzo trudny Bóg do zaakceptowania...
                      odpowiedzialność za niepowodzenia spadała odtąd na człowieka... (niektórzy do
                      dziś nie mogą się z tym pogodzić i krzyczą: jak tak, to jesteś mi niepotrzebny...)

                      Obecnie obserwujemy zjawisko w którym ludzie, przepełnieni pychą i przekonani o
                      własnej wszechmocy - negują istnienie Boga...

                      Ja wierzę, że jest JEDEN Bóg, który swoim dzieciom zbudował i urządził
                      mieszkanie - i przestał się wtrącać do ich życia... I tylko od dzieci zależy,
                      czy zechcą skorzystać z dobrych rad...
                      Bo jak pewnie już zauważyłeś - Dekalog nie jest Bogu do niczego potrzebny...
                      potrzebny jest człowiekowi, aby w miarę szczęśliwie przeszedł przez życie... a
                      pierwsze trzy przykazania dotyczące czci Boga są po to, aby człowiek posłuchał
                      tych pozostałych przykazań...i nie wparancił się w jakąś piramidalną kabałę...

                      Jezus miał naturę dwoistą - był Bogiem ale i JEDNOCZEŚNIE zwyczajnym
                      człowiekiem, Żydem z Galilei... to jest trudne do zrozumienia, dlatego wygodniej
                      jest przyjąć to jako prawdę wiary.
                      Tak samo Trójca św jest trudna do pojęcia.... bo to, że Bóg jest JEDEN, ale w
                      trzech osobach to zwykłemu zjadaczowi chleba, co to rozumuje literalnie, w
                      głowie się nie mieści... To jest tak, jakby stojąc na ziemi chcieć zobaczyć całą
                      powierzchnię kuli jednocześnie.. nie da się... nie mamy takiej fizycznej
                      możliwości... dlatego zrozumienie pewnych spraw przekracza możliwości
                      człowieka... stąd też biorą się ateiści - nie rozumieją, nie widzą... a więc
                      odrzucają... z ich punktu widzenia - postępują rozsądnie.... tylko, że nie tędy
                      droga... większość naukowych odkryć się bierze stąd, że człowiek POMIMO, że nie
                      rozumiał, nie widział - chciał poznać... więc poszerzał instrumenty badawcze, co
                      pozwalało mu widzieć szerzej... szerzej i szerzej... ale do Boskiego okienka
                      zajrzeć nie potrafi... a kusi go to od dawna... nawet wieżę Babel zbudował ongiś...

                      dobrze mówisz, że bogów nie ma..... jest JEDEN i tylko jeden... i nie jest
                      ważne, jakim imieniem człowiek Go nazwał i jak Go opisał...
                      ludzie się tłuką o rację - a Bóg siedzi w niebie i się dziwuje, że stworzył
                      ....głupka... hihihi

                      Dobrze robisz, że informujesz swoje dzieci o wszystkich aspektach otaczającego
                      ich świata... wiara jest jednym z takich aspektów.
                      Tylko bacz na WIEK dzieci i dozuj informacje... aby nie narobić szkód.

                      • 0golone_jajka Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 14:38
                        > bajki o wielu bogach też nie wiszą w próżni - biorą się w wewnętrznej potrzeby
                        > każdego człowieka, zwłaszcza w czasach prehistorii, bycia bezpiecznym
                        > i...leniwym... zauważ, że tam za każdy przejaw życia odpowiadał inny bożek...
                        > ludzie wszelkie swoje niepowodzenia zwalali na wolę a nawet ingerencję bogów...

                        I nic się nie zmieniło. Ludzie nadal proszą bogów o pomoc, dziękują za łaski, złorzeczą za ich brak. Niektórzy jednak niepowodzenia przypisują szatanowi a powodzenia wyznawanemu przez siebie bogu. Ot, taka kosmetyczna zmiana.

                        > Obecnie obserwujemy zjawisko w którym ludzie, przepełnieni pychą i przekonani o
                        > własnej wszechmocy - negują istnienie Boga...

                        Ja bym to raczej interpretował jako ostatni etap ewolucji religijnej człowieka i nie używałbym wartościujących określeń. Ludzie po prostu zaczynają rozumieć mechanizm powstawania bogów. Niektórzy. I zobacz z jaką wrogością się spotykają, wyszydzaniem, a często z karą śmierci!

                        > Ja wierzę, że jest JEDEN Bóg,

                        Masz takie prawo. Z połowa świata tak wierzy. Druga "mniejsza" polowa wierzy w wielu bogów/Bogów. Niewierzących w żadne bóstwa jest około 10-15%. Co kto lubi.

                        > dobrze mówisz, że bogów nie ma..... jest JEDEN i tylko jeden... i nie jest
                        > ważne, jakim imieniem człowiek Go nazwał i jak Go opisał...

                        Ja wcale tak nie mówię. Ja tylko sądzę, że żadnych bogów/Bogów diabłów i szatanów nie ma. Jeśli traktować je jako inteligentne byty a nie wytwory ludzkiej wyobraźni.

                        > Tylko bacz na WIEK dzieci i dozuj informacje... aby nie narobić szkód.

                        Czy informacja o tym, że Jezusa za boga uważa co trzeci mieszkaniec Ziemi, a reszta albo o nim nie słyszała albo uznaje go za człowieka jest szkodliwa czy nie?
                        • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 15:39
                          0golone_jajka napisał:

                          > Ja bym to raczej interpretował jako ostatni etap ewolucji religijnej człowieka

                          no... nie wiem, czy OSTATNI... historia rodzaju ludzkiego raczej pokazuje
                          cykliczność pewnych zjawisk... i po ateizmie może nastąpić etap średniowiecznej
                          dewocji... wystarczy, że świat dotknie jakiś straszny kataklizm... miliardy
                          zginą, a ci co pozostaną zmienią system wartościowania... Zobacz co się stało z
                          Imperium Rzymskim... trzęsło całym ówczesnym światem, "obywatele rzymscy"
                          popadli w taką pychę, że mieli się za lepszych, otoczyli niewolnikami a sami
                          hulali i pogrążali w rozpuście... aż się zapadli w nicość.... a na ich kościach
                          powstało bardzo ascetyczne i zupełnie odmienne... chrześcijaństwo.... które też
                          doszło do potęgi światowej... po czym następuje regres... chrześcijaństwo
                          znacznie traci na znaczeniu, pojawiają się inne siły...
                          Nie wiemy, która siła okaże się tą wiodącą za 100 lat.... i oby to nie był islam.

                          >I zobacz z jaką wrogością się spotykają, wyszydzaniem, a często z karą >śmierci!

                          kara śmierci to w islamie...
                          a jeśli chodzi o wrogość i WYSZYDZANIE to ateiści w tym prym wiodą...

                          > Czy informacja o tym, że Jezusa za boga uważa co trzeci mieszkaniec Ziemi, a re
                          > szta albo o nim nie słyszała albo uznaje go za człowieka jest szkodliwa czy nie?

                          zależy od WIEKU dziecka i od warunków w jakich się chowa... jeśli dziecko ma lat
                          pięć, widzi, jak babcia modli się do Jezuska... a tatuś ,nie pytany, informuje
                          je, że to TYLKO zwykły człowiek - to taka wiadomość jest szkodliwa... dziecko
                          trzeba informować wówczas, gdy samo zaczyna pytać... Inaczej ma poznawczą
                          schizę... Poziom dziecięcych pytań jest odpowiedni do fazy rozwoju mentalnego -
                          więc trzeba czekać na pytania...
                          • 0golone_jajka Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 15:56
                            Ostatni nie w pojęciu chronologicznym ale rodzajowym, że się tak wyrażę. Rzeczywiście może być tak jak piszesz, że nastąpi powrót do animizmu i odkrywanie bogów od początku, nie da się tego wykluczyć.

                            > >I zobacz z jaką wrogością się spotykają, wyszydzaniem, a często z karą 
                            > 2;śmierci!
                            >
                            > kara śmierci to w islamie...
                            > a jeśli chodzi o wrogość i WYSZYDZANIE to ateiści w tym prym wiodą...

                            To zpytaj Marię o jej stosunek do mnie. Jestem tu niemile widziany, bo śmiało głoszę swoje poglądy. Nikt nie chce ze mną rozmawiać, choć przyznasz chyba, że chamstwa w mych wypowiedziach nie uświadczysz. Staram się też umyślnie nie obrażać tzw. uczuć religijnych. Mimo to, jako niewierzący i głośno mówiący, spotykam się z wrogością. Tylko dlatego, że mam inne zdanie i śmiem je wypowiedzieć.

                            Wiesz, sytuacja gdy babcia opowiada dziecku o Jezusku jest idealna do tego by powiedzieć o nim całą prawdę, a nie tylko urywek. Dziecko jest w stanie zrozumieć, że jedni lubią mleko a inni nie. Jest też w stanie zrozumieć, że jedni uważają Jezusa za boga, a inni nie. Jest to tym łatwiejsze, że w otoczeniu dziecka można wskazać konkretne osoby, z których część uważa tak, a część inaczej. Dla dziecka to naturalne, że ludzie są różni, nie sądzisz?

                            W jakim wieku TY powiedziałaś swoim dzieciom, że tylko co trzeci mieszkaniec Ziemi uważa Jezusa za boga? Pewnie w ogóle. Bo i po co mącić dziecku w głowie, nie?
                            • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 16:46
                              0golone_jajka napisał:

                              > Nikt nie chce ze mną rozmawiać, choć przyznasz chyba, że chamstwa w >mych
                              wypowiedziach nie uświadczysz.

                              Ja rozmawiam. Przyznam, że starasz się, a ja widzę postępy i doceniam.

                              >Tylko dlatego, że mam inne zdanie i śmiem je wypowiedzieć.

                              nieprawda... myślę, że chodzi tu o Twój prowokujący nick...

                              >Dla dziecka to naturalne, że ludzie są różni, nie sądzisz?

                              no... chyba odwrotnie... dla dziecka INNOŚĆ jest bardzo nienaturalna... świat
                              postrzega ze swojego punktu widzenia... i tak, jak widzi: po swój horyzont... a
                              że widzi w rodzinie ten sam kolor skóry - to gdy wyjdzie na podwórko - każdy
                              inny to odmieniec... Świat dziecka jest bardzo ograniczony. Bo i możliwość
                              percepcji ograniczona.

                              Aby akceptować inność trzeba być rozumnym i dojrzałym człowiekiem... Prawdziwie
                              akceptować, nie udawać tolerancyjnego bo to modne..

                              >Pewnie w ogóle. Bo i po co mącić dziecku w głowie, nie?

                              Rodzice przekazują pożądany ich zdaniem światopogląd... I w takiej kolejności,
                              aby utrwalić to co chcą... A więc katolik o innowiercach powie w innym terminie,
                              niż ateista... to chyba oczywiste. Ważne, aby nowina nie zburzyła określonej
                              wizji świata - bo wówczas dziecko traci poczucie stabilizacji... Wyobraź sobie,
                              że nauczasz swoje dzieci, że Boga nie ma... a ci którzy weń wierzą - są w
                              błędzie... dziecko idzie do babci... a babcia całkiem na odwrót - że ci co nie
                              wierzą to do piekła idą.... i teraz dziecko odrzuca szczegóły - w pamięci
                              pozostaje mu straszny koszmar - kochany tatuś idzie do piekła...
                              Dlatego mieszane rodziny nie są zalecane. I nie jest to wyraz pogardy czy
                              wywyższanie się.... jest to troska o stabilne wychowanie dzieci - bo gdy mają
                              schizę to bydlęta z nich rosną...

                              dlaczego jeszcze nie założyłeś nowego wątku o religijnych pedofilach?

                              www.rp.pl/artykul/41,447387_Izrael__Ultraortodoksi_oskarzani_o_pedofilie.html

                              • 0golone_jajka Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 15.03.10, 20:28
                                > Ja rozmawiam. Przyznam, że starasz się, a ja widzę postępy i doceniam.

                                Ja widzę to samo u Ciebie. Jesteś zupełnie niepodobna do swojej starej wersji w duecie z wiadomo kim.

                                > nieprawda... myślę, że chodzi tu o Twój prowokujący nick...

                                Taaak, to możliwe. ALe specjalnie taki wymyśliłem, żeby zobaczyć czy ludzie postrzegają człowieka poprzez argumenty czy poprzez nicka. I nie myliłem się :(

                                > >Dla dziecka to naturalne, że ludzie są różni, nie sądzisz?
                                >
                                > no... chyba odwrotnie... dla dziecka INNOŚĆ jest bardzo nienaturalna... świat
                                > postrzega ze swojego punktu widzenia... i tak, jak widzi: po swój horyzont... a
                                > że widzi w rodzinie ten sam kolor skóry - to gdy wyjdzie na podwórko - każdy
                                > inny to odmieniec... Świat dziecka jest bardzo ograniczony. Bo i możliwość
                                > percepcji ograniczona.

                                No i tu się zgadzam w pełni. Pod jednym warunkiem. Cofamy się o 200 lat. Albo nawet o 100. Dla kilkuletniego dziecka cały świat to gumno, ewentualnie łąka i las. ALe mamy XXI wiek! Dziecko ogląda telewizję, książki, internet i WIE, że na świecie są różni ludzie! Co więcej, dziecko w wieku kilku lat zaczyna naukę O ZGROZO obcego języka! A może i za granicę pojedzie i NIE DAJ BOŻE Murzyna zobaczy! Albo Araba jakiegoś! Sądzisz, że od tego dziecięcy świat legnie w gruzach?? GWARANTUJĘ, że nie. Przerobiłem to ja i moi znajomi. I rzeczywiście, dzieci dziwiły się widząc Arabów, a zwłaszcza muzułmańskie kobiety w ich dziwnych ubiorach, ale jak dowiedziały się, że ich bóg im tak każe chodzić, a nam na szczęście żaden bóg nic nie każe, choć babci zabrania jeść mięsa w piątki (ale dzieciom nie) to po prostu przyjęły to do wiadomości. I nie wyglądają na bydlęta.
                            • jurek_z_berlina Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 16.03.10, 16:00
                              0golone_jajka napisał:

                              "Jestem tu niemile widziany, bo śmiało głoszę swoje poglądy. Nikt nie chce ze mną rozmawiać, choć przyznasz chyba, że chamstwa w mych wypowiedziach nie uświadczysz. Staram się też umyślnie nie obrażać tzw. uczuć religijnych."

                              Jajko, nie odbieraj moich pytań jako jakichś „podchwytliwych prowokacji” czy czegoś w tym rodzaju, ale jako szczerą chęć uzyskania uczciwych odpowiedzi, poznania Twoich motywacji, zgoda?

                              Pytam więc, co Ciebie człowieka, który w istnienie Boga (bogów) nie wierzy i któremu ten temat powinien być absolutnie obojętny „ciągnie” do dyskusji na forach poświęconych religii, na które zaglądają również ludzie głęboko w Boga wierzący? Co powoduje, że tak aktywnie i z takim zacięciem wynajdujesz rozmaite „afery” dotyczące związków wyznaniowych, zwłaszcza Kościoła Katolickiego, cieszysz się z wszystkich niekorzystnych dla ludzi wierzących statystyk, zachłystujesz się niemalże każdą najdrobniejszą głupotą, każdym podknięciem czy niekonsekwencją tak pojedynczych wierzących jaki i ich pasterzy czy też całych związków wyznaniowych, zupełnie jakbyś wypełniał jakąś misję, której poświęcasz każdą dosłownie minutę wolnego od innych zajęć czasu? Prawie wszystkie Twoje nieco dłuższe wpisy, kończysz czymś w rodzaju tęsknego westchnienia, mniej więcej w tym duchu, że już najwyższy czas, aby wiarę w Boga czy bogów zepchnąć na absolutny, nic nie znaczący margines, żeby wreszcie zapanował ogólny ateizm...

                              Przecież jako w miarę inteligentny człowiek, który dość dobrze zna katolicyzm, wiesz doskonale, że katolicy zobowiązani zostali przez samego świętego Założyciela i Głowę tegoż Kościoła, Jezusa Chrystusa, do bardzo osobistego i silnego identyfikowania się z Jego i ich Wspólnotą, że są za nią nie tylko odpowiedzialni i muszą jej bronić, ale że wielu z nich odczuwa po prostu ból, widząc jak się ją obrzuca błotem, demaskuje, oczernia, ośmiesza?

                              Dlaczego więc zachowujesz się tak, jak się zachowujesz? Co skłania Cię do aż tak bezwzględnej premedytacji w atakach na religię katolicką i Kościół?

                              Znane jest Ci z pewnością określenie „Matka Kościół”, prawda? Wyobraź więc sobie tak po prostu po ludzku, że bardzo kochasz swoją ziemską matkę, szanujesz ją, podziwiasz, jest Ci ona potrzebna w wielu życiowych sytuacjach, nigdy Cię nie zawiodła, nie wyobrażasz sobie bez niej życia i że ktoś postronny nagle zaczyna ją gnoić... Czasem mówi jakieś tam rzeczy przykre, choć prawdziwe, czasem rozdmuchuje jakieś półprawdy czy wręcz ploty, a wszystko tylko i wyłącznie w celu publicznego skompromitowania i obrzydzenia innym a także i Tobie Twojej ukochanej matki... A na końcu każdego paszkwilu czy demaskacji wyraża ubraną w „kulturalne” słówka nadzieję, że już na pewno wkrótce ta stara wiedźma zdechnie...

                              Twierdzisz, że starasz się być kulturalny, że nikogo nie atakujesz osobiście, że kochasz ludzi i jesteś im przychylny, a wiarę bliźnich respektujesz i każdemu przyznajesz prawo do szukania własnej drogi życiowej. Jak więc te deklaracje mają się do zadawania innym bólu, poprzez codzienne, wielokrotne gnojenie ich Matki?

                              Widzisz, ja czytając niektóre Twoje wpisy wyrobiłem sobie na ten temat pewną teorię, ale nie chcę jej tu ujawniać, bo byłyby to insynuacje i domysły, które niekoniecznie musiałyby być prawdziwe. Dlatego pytam najpierw Ciebie...

                              Oczywiście gdyby się okazało, że pytania są zbyt trudne, czy zbyt osobiste – nie musisz na nie odpowiadać.

                              Pozdrawiam
                              • aeki Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 16.03.10, 16:28
                                nie do mnie , ale jakby do mnie, odpowiadam za siebie



                                Co powoduje, że tak aktywnie i z takim zacięciem wynajdujesz ro
                                > zmaite „afery” dotyczące związków wyznaniowych, zwłaszcza Kościoła
                                > Katolickiego, cieszysz się z wszystkich niekorzystnych dla ludzi wierzących sta
                                > tystyk, zachłystujesz się niemalże każdą najdrobniejszą głupotą, każdym podknię
                                > ciem czy niekonsekwencją tak pojedynczych wierzących jaki i ich pasterzy czy te



                                Dlatego że ci ludzie pouczają innych . kto jest.. niech pierwszy...

                                > Znane jest Ci z pewnością określenie „Matka Kościół”, prawda?

                                Wielkie słowa , lecz matka bywa zawodna, nie słyszałeś o matkoach
                                porzucających, mordujących dzieci.?? pijaczkach, narkomankach?? Matki nie
                                siedzą w więzieniach ??


                                mają się do zadawania innym bólu, poprzez codzienne, wielokrotne gnojenie ich
                                > Matki?[/b]


                                BEZ DYSKUSJI ORDUNG
                                • jurek_z_berlina Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 16.03.10, 20:07
                                  aeki napisał:

                                  "Wielkie słowa , lecz matka bywa zawodna, nie słyszałeś o matkoach porzucających, mordujących dzieci.?? pijaczkach, narkomankach?? Matki nie siedzą w więzieniach ??"

                                  Nie wiem ile masz lat i tzw. „doświadczenia życiowego“, ale pozostając przy matce ludzkiej, tej z krwi i kości, to wyobraź sobie, że zwykle właśnie te niedobre matki, te nie wypełniające należycie swych obowiązków, matki z nałogami i przywarami, są najbardziej kochane przez własne dzieci. Czasem o wiele bardziej niż te nadopiekuńcze, troskliwe, poświęcające się, ciągle niespokojne i zatroskane o los własnych dziatek.

                                  Może jest to i niesprawiedliwe, ale ten fenomen rzeczywiście występuje bardzo często. To tak na marginesie...

                                  Widzisz, ja również zdaję sobie sprawe z grzeszności mojego Kościoła-Matki, ale innej nie mam i tylko Tą kocham, z Tą się identyfikuję i gdy ktoś oczernia Ją i kilka razy dziennie próbuje publicznie skompromitować, zohydzić, bardzo mnie to boli... I na pewno takich jak ja są miliony...

                                  Frapuje mnie po protu myśl, dlaczego człowiek inteligentny, ojciec dzieciom i mąż, który podaje się za człowieka kulturalnego, za humanistę miłującego wszystkich ludzi, bez względu na światopogląd, nie bierze uczuć ludzi wierzących pod uwagę, tylko codziennie depcze po nich z premedytacją w sposób iście opętańczy?

                                  I miałbym jeszcze jedno pytanie.

                                  Ilu to głęboko wierzących, kochających Boga katolików wchodzi na forum Ogolonego, aby gnoić szerzący się tam materializm, agresywny ateizm, przerażające bezbożnictwo, wyrafinowane bluźnierstwa? Czy jakiś katolik zakłada u niego 5 –10 wątków dziennie, w których naigrawa się z głupoty ludzi odrzucających Boga, wypomina im każdego ateistę-mordercę, ateistę-pedofila, ateistę-bandytę, ateistę-złodzieja i obciąża ich za to odpowiedzialnością?

                                  Dlaczego więc Jajco zachowuje się w ten sposób tutaj?

                                  Nie wiem, być może zechce on nam to wyjaśnić...
                                  • sniyg Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 17.03.10, 13:16
                                    jurek_z_berlina napisał:

                                    >Przecież jako w miarę inteligentny człowiek, który dość dobrze zna >katolicyzm, wiesz doskonale, że katolicy zobowiązani zostali przez >samego świętego Założyciela i Głowę tegoż Kościoła, Jezusa >Chrystusa, do bardzo osobistego i silnego identyfikowania się z >Jego i ich Wspólnotą, że są za nią nie tylko odpowiedzialni i muszą >jej bronić, ale że wielu z nich odczuwa po prostu ból, widząc jak >się ją obrzuca błotem, demaskuje, oczernia, ośmiesza?

                                    nieco później jurek_z_berlina napisał:

                                    > Ilu to głęboko wierzących, kochających Boga katolików wchodzi na forum Ogoloneg
                                    > o, aby gnoić szerzący się tam materializm, agresywny ateizm, przerażające bezbo
                                    > żnictwo, wyrafinowane bluźnierstwa?

                                    Jeśli sądzisz, że ateiści czują inaczej niż katolicy to się mylisz.
                                    Prawom psychologicznym podlegamy takim samym.
                                    Wszyscy odczuwamy ból z powodu ośmieszania czy obrzucania błotem.
                                    Oczywiście ty będziesz widział jedynie obrażanie katolików przez ateistów, zupełnie nie dostrzegając drugiej strony tego samego medalu.

                                    Zobacz sam jak piszesz o forum jajka, "szerzący się materializm", "przerażające bezbożnictwo" kontra "kochający Boga głęboko wierzący katolicy". Nie no, to wcale nie jest tendencyjne.

                                    Bardzo często pojawia się taki zarzut, dlaczego ateiści interesują
                                    się kościołem, dlaczego wypowiadają się na jego temat, gdy do niego nie należą itd.
                                    Natomiast dlaczego nie zauważasz problemu, że kościół stara się wpływać na życie innych, również ateistów, przypisując sobie
                                    przewodnią rolę moralną, jak i uważając, że ma prawo określać
                                    zachowanie innych bo tak mówi Bóg.
                                    No sorry, ale jak na razie nikt nie udowodnił istnienia Boga, mało tego, na świecie "istnieją" inni bogowie, który "mówią" różne rzeczy, i jak ktoś sobie chce w to wierzyć niech wierzy, ale nie ma prawa do okreslania i wartościowania postępowania innych ludzi, bo tak akurat "mówi" ich Bóg.

                                    Naprawdę, głęboko wierzę, że być może intencje są dobre, że faktycznie wierzycie, że Bóg się nie myli, nawet jak go nie rozumiecie, to trzeba go słuchać, bo wie, co mówi, a człowiek jest zbyt maluczki by to pojąć i generalnie to jest jakaś tajemnica
                                    i trzeba być pokornym, unikać grzechu pychy.
                                    Ale na litość, to wasza sprawa.

                                    Jak byś się czuł, gdyby nagle pojawił się jakiś nowy ruch religijny, który z różnych powodów rósł by w siłę, a Bóg tego ruchu "mówiłby", że największym grzechem jest być katolikiem.
                                    I koniec dyskusji. Bo tak mówi Bóg.

                                    Większość otaczających cię ludzi zaczyna mówić, że jesteś "be", nie możesz wiedzieć co dobra a co złe, bo jesteś katolikiem, nie masz kręgosłupa moralnego, bo jesteś katolikiem, ba, twój prezydent mówi, że nie jesteś prawdziwym Polakiem, bo jesteś katolikiem, za to z twoich podatków będą opłacać nową religię w szkołach, i nowych kapelanów w szpitalach i będziesz płacić bo jesteś katolikiem. Jesteś w mniejszości, a mniejszość nie ma racji. Trudno, twój pech.
                                    Sorry, ale z tego nic dobrego nie wynika, prześledź historię.

                                    • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 17.03.10, 14:12
                                      sniyg napisał:

                                      > Jak byś się czuł, gdyby nagle pojawił się jakiś nowy ruch religijny, >który z
                                      różnych powodów rósł by w siłę, a Bóg tego ruchu "mówiłby", że >największym
                                      grzechem jest być katolikiem.
                                      > I koniec dyskusji. Bo tak mówi Bóg.

                                      Akurat TEN scenariusz mamy za sobą... Był taki ruch z bożkami Leninem i Stalinem
                                      na czele... Po czym dołączył do nich trzeci bożek - Hitler...który nieco
                                      poszerzył definicję ludzi nieprzydatnych...

                                      Zadam pytanie: czy na forum jajkowe wchodzi jakiś katolik i natrętnie
                                      ewangelizuje? Czy szydzi z niewierzących?

                                      A co jest złego w stwierdzeniu: szerzący się materializm????? Czy to
                                      stwierdzenie w jakiś sposób wartościuje, czy tylko podaje fakt? Bo, że dla
                                      katolika, stopień bezbożnictwa prezentowanego na forach przez ateistów jest
                                      przerażający, to chyba Cię nie dziwi...



                                      • sniyg Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 17.03.10, 14:58
                                        a000000 napisała:


                                        > Akurat TEN scenariusz mamy za sobą... Był taki ruch z bożkami Leninem i Staline
                                        > m
                                        > na czele... Po czym dołączył do nich trzeci bożek - Hitler...który nieco
                                        > poszerzył definicję ludzi nieprzydatnych...

                                        No więc sama widzisz, nie było miło.
                                        Właśnie o tym piszę, nikomu nie jest miło, gdy ktoś odgórnie
                                        uznaje, że RACJA jest tylko jedna i przynależy ona do Boga czy innego bożka, w związku z tym ma on monopol na wszystko, w tym
                                        na określania, że dobry to ten co robi to co ja, a zły to ten
                                        kto mysli i robi inaczej.

                                        Bóg katolicki powiedział, że homoseksualizm to grzech
                                        i tak właśnie jest. I koniec dyskusji - z Bogiem się
                                        nie da dyskutować, prawda?

                                        na szczęście żyjemy w cywilizowanej Europie i jakikolwiek
                                        radykalizm

                                        >
                                        > Zadam pytanie: czy na forum jajkowe wchodzi jakiś katolik i natrętnie
                                        > ewangelizuje?

                                        Rozejrzyj się, krzyże w państwowych szkołach, urzędach, szpitalach, msze święte, anioły pańskie i inne ziarna w państwowej telewizji, ksieża święcą tornistry, komisy i mosty.
                                        Zobacz jak olbrzymią władzę polityczną, represyjną i medialną
                                        w Polsce ma kościół, jakie ma majątki.
                                        Po co zatem jeszcze ma wchodzić na forum jajkowe?

                                        Czy szydzi z niewierzących?

                                        Nie, nie szydzi.Głosi prawdę objawioną. Wyraża jedyne słuszne poglądy, karci grzech i niewiarę ze łzami w oczach i z miłością
                                        w sercu, z tkliwością i czułością właściwą każdemu katolikowi.

                                        > A co jest złego w stwierdzeniu: szerzący się materializm?????

                                        Coś chyba jest skoro jurek z berlina chce go gromić?


                                        > Bo, że dla katolika, stopień bezbożnictwa prezentowanego na forach przez ateistów jest
                                        > przerażający, to chyba Cię nie dziwi...

                                        Trochę dziwi, bo mnie nie przeraża stopień bożnictwa prezentowanego
                                        przez katolików, czasem dziwi, owszem, ale nie przeraża.
                                        • a000000 Re: Polacy biorą rozwód z Kościołem 17.03.10, 16:14
                                          sniyg napisał:

                                          > Bóg katolicki powiedział, że homoseksualizm to grzech

                                          homoseksualizm jest czynem niemoralnym nie tylko u katolików. A o tym ,że to
                                          jest grzech ludzkość poinformował Jahwe, Bóg Israela.

                                          Fakt, z Bogiem się nie dyskutuje...

                                          > Rozejrzyj się, krzyże w państwowych szkołach, urzędach, szpitalach, >msze
                                          święte , anioły pańskie i inne ziarna w państwowej telewizji, >ksieża święcą
                                          tornistry, komisy i mosty.

                                          te krzyże tam nie wiszą, bo taka jest ustawa czy wymóg... czy choćby tylko
                                          naciski... wieszają je pracujący tam ludzie, często bez wiedzy kogokolwiek z
                                          zewnątrz... a TY CHCIAŁBYŚ aby ustawowo zabronić ludziom dekorowania PO SWOJEMU
                                          pomieszczeń?
                                          Byłam niedawno w szpitalu - żadnych krzyży nie widziałam.
                                          Państwowa telewizja jest PAŃSTWOWA - czyli należy do wszystkich obywateli -
                                          również tych, którzy CHCĄ oglądać mszę czy ziarno...
                                          A ile jest w TV programów ateistycznych ? o tym to już nie wspomnisz?
                                          Chcesz NARZUCIĆ ludziom wierzącym ateistyczną w 100% przestrzeń wspólną?

                                          Tornistry? mosty? chcesz powiedzieć, że NIKT NIE PROSI księdza o przybycie na
                                          uroczystość? Że sam się narzuca? Na jakiej podstawie czynisz zarzuty osobie
                                          zaproszonej i poproszonej????

                                          To, że wszędzie widzisz księży - świadczy tylko o tym, że WIĘKSZOŚĆ
                                          społeczeństwa życzy sobie tych księży w swoim życiu.

                                          >Zobacz jak olbrzymią władzę polityczną, represyjną i medialną w >Polsce ma
                                          kościół, jakie ma majątki.

                                          WŁADZĘ???? żadną!!! gdyby kościół miał władzę o jakiej mówisz - aborcja byłaby
                                          nazywana morderstwem, śluby cywilne zdelegalizowane, cudzołóstwo penalizowane...
                                          a TY byś karnie zasuwał w niedzielę na mszę... bo wówczas faktycznie miałbyś się
                                          czego bać... jak w islamie. Tam ateista bije pokłony ze strachu. Czy coś Ci
                                          grozi, gdy nie pójdziesz na mszę? gdy nie poświęcisz tornistra?

                                          Władza REPRESYJNA???? kościół batoży grzeszników? do więzień wsadza?
                                          A majątki? ZNACZNIE mniejsze niż to co mu zagrabiono...

                                          > Po co zatem jeszcze ma wchodzić na forum jajkowe?

                                          jak to PO CO??? po to, po co i ateiści wchodzą na forum niejajkowe... aby sobie
                                          pokpić i podenerwować inaczej myślących...
                                          Gdyby kościół miał taką władzę, o jakiej mówisz - ateiści baliby się pisnąć
                                          nawet - jak w islamie...

                                          Wyraża jedyne słuszne poglądy, karci gr
                                          > zech i niewiarę ze łzami w oczach i z miłością
                                          > w sercu, z tkliwością i czułością właściwą każdemu katolikowi.

                                          KTO??? podaj nick tego kogoś, kto tak sobie poczyna na jajkowym forum?
                                          Ostatnio nawet zajrzałam tam i co widzę... ktoś oszukany tytułem - zadał pytanie
                                          jak do ludzi wierzących.... i co? pytanie zostało wyśmiane!!! a powinno być
                                          przekierowane tam, gdzie są ludzie odpowiedź znający...
                                          Więc zaczynam podejrzewać, że forum jajkowe celowo ma taką mylącą nazwę, aby
                                          ateiści mogli sobie poużywać na głupich katolach...

                                    • jurek_z_berlina Snyg... 18.03.10, 11:02
                                      chociaż Azerka właściwie odpowiedziała Ci już na Twój wpis, muszę dodać także od siebie kilka istotnych – moim zdanie – uwag.

                                      Otóż od 29 lat żyję w kraju, w którym wolność światopoglądowa jest nie tylko prawnie usankcjonowana, ale i bardzo restrykcyjnie przestrzegana, co z kolei powoduje, że ludzie wierzący i ateiści na ogół się wzajemnie respektują. Z racji wykonywanego zawodu niemalże codziennie wchodzę na portale najważniejszych niemieckich gazet i tygodników i nigdzie nie spotkałem się ani z tak agresywnym ateistycznym antyklerykalizmem, jaki panuje na forum Ogolonego, ani z tak bluźnierczymi orgiami, jakie na tym forum nieustannie mają miejsce.

                                      W Niemczech najbardziej krytyczni w stosunku do swoich religijnych wspólnot są ich członkowie, czyli katolicy w stosunku do niemieckiego Kościoła Katolickiego, a ewangelicy do ich Kościołów... Z drugiej strony, zupełnie paradoksalnie, spotkałem też tutaj przekonanych ateistów, szczególnie w Berlinie, gdzie chrześcijanie stanowią zdecydowaną mniejszość, a katolicy żyją wręcz w diasporze, którzy bardzo ciepło, niemalże przychylnie wyrażali się o roli religii i Kościołów w społeczeństwie niemieckim. Niektórzy z nich – co zdziwiło mnie już kompletnie – dobrowolnie płacą nawet kościelne podatki, chociaż z Kościołem Katolickim nie mają nic wspólnego! Znam też takich, którzy zupełnie celowo posyłają własne dzieci do prywatnych szkół wyznaniowych, między innymi po to, aby te, obok panującego w domu ateizmu, po prostu poznały inne opcje światopoglądowe, których ateistyczni rodzice nie są im w stanie wytłumaczyć. Takie tendencje występują szczególnie w dawnym Berlinie Wschodnim, systemowo laicyzowanym przez reżim komunistyczny, w którym rodzice obecnych dzieci nie stali się ateistami z własnego wyboru, ale z na skutek ateistycznego sytemu wychowawczego dawnej NRD.

                                      Pokojowa, życzliwa sobie wzajemnie koegzystencja ludzi o różnych światopoglądach jest więc możliwa i z całą pewnością dobrze służy obu stronom. Jeśli już, to ludzi ocenia się według ich charakteru i przydatności społecznej, a nie według światopoglądu i ja jestem jak najbardziej za taką właśnie oceną. Gdyby ktoś zapytał mnie, jaki światopogląd wyznają moi najbliżsi koledzy z pracy, co do większości nie umiałbym na takie pytanie odpowiedzieć, bo nigdy mnie to nie interesowało! Ja co prawda nie wstydzę się swojej religijności i większość moich znajomych i kolegów wie, że jestem aktywnym katolikiem, ale jeszcze nigdy nie spotkałem się w związku z tym z objawami pogardy czy drwiny, a czasem wręcz przeciwnie, ludzie niewierzący pytali mnie o różne sprawy dotyczące np. interpretacji Pisma Św. czy katolicyzmu, wiedząc, że coś tam na ten temat mam do powiedzenia...

                                      Polska jest jeszcze dość młodą demokracją, więc w ramach uczenia się wzajemnych stosunków, w ramach przyzwyczajania się wolności słowa i otwartej wymiany myśli, byłbym nawet skłonny pogodzić się z myślą o konieczności istnienia także ekstremalnych for dla agresywnych ateistycznych frustratów czy – z drugiego bieguna wziąwszy – dla obłąkanych fanatyków religijnych. Niech jedni sobie tam bluźnią do woli, niech się odreagowują, a drudzy niech tropią spiski żydowskie, zagrażające Kościołowi ... Pies z nim tańcował! Tak długo, jak pozostają we własnym gronie i nikomu nie szkodzą, nikogo nie gnoją czy obrażają, wolno im pisać co im się żywnie podoba.

                                      Problem w tym, że akurat nasze forum, jeśli rzeczywiście jest reaktywacją (kontynuacją) dawnego KiRu, zawsze reprezentowało wysoki, intelektualny poziom, cechowała je względna tolerancja i nawet jeśli dochodziło do gorących polemik (w czym często również się bardzo aktywnie i czasem arcy radykalnie udzielałem!), rzadko miały tu miejsce ekscesy pogardy i wzajemnego wyszydzania się adwersarzy.

                                      Wyjątkiem od samego początku był Ogolony, jego wszystkie kolejne klony i poplecznicy, których ten opętany walką z Panem Bogiem człowiek celowo sprowadzał (jestem o tym przekonany!) z własnego forum tylko i wyłącznie w celu rozwalenia naszego forum, o którego poziom (i uczestników) nieustannie jest zazdrosny... Szkoda więc byłoby, gdyby tego typu ludziom rzeczywiście udałoby się „uśmiercić” nasze forum lub zrównać je poziomem z forum Jajka.

                                      Nie chodzi mi wcale o jakąś „katocenzurę” czy selektywny dobór tematów! Ja osobiście uważam, że możemy rozmawiać z naszymi braćmi ateistami o wszystkim, o księżach-pedofilach, o pazerności proboszczów, o istnieniu czy nieistnieniu Boga, ale niech oni traktują nas poważnie i z kulturą, bez tego cholernego uogólniania i rozciągania każdej afery czy bezeceństwa poszczególnych upadłych „urzędników” Kościoła na ogół wierzących...

                                      Ale obok tematów drażliwych i nieprzyjemnych dla ludzi wierzących, chciałbym też, aby na forum znalazło się miejsce na tematy rzeczywiście religijne, dotyczące Sacrum, i żeby można było je omawiać w języku ludzi wierzących, bez narażania się na szyderstwa i drwiny. Chciałbym po prostu jako katolik mieć prawo wysławiania się tak, jak podpowiada mi to moja wiara i sumienie. Bo niby dlaczego mam wstydzić się faktu, że kocham mego Stwórcę, że nie potrafię bez Niego funkcjonować, że głęboko przeżywam każde nabożeństwo, każdą Eucharystię? Czemu naprawdę tylko dlatego, żeby nasi bracia ateiści nie poczuli się przypadkiem „gorsi” czy nie popadli w jakieś tam „kompleksy”, muszę stosować ich materialistyczną „nowomowę” i broń Panie Boże nie opowiadać własnym językiem o moich religijnych przeżyciach, radościach czy uniesieniach! Czy tylko dlatego, że ta materialistyczna nowomowa nie przewiduje takich określeń jak „grzech”, „cud”, „łaska Boża”, „zbawienie czy potępienie wieczne”, pod żadnym pozorem nie wolno mi ich używać, bo to „obraża” racjonalne umysły naszych absolutnie oświeconych braci ateistów?

                                      Czasem odnoszę wrażenie, że dla niektórych ateistów dobry wierzący katolik, to taki, który w kontaktach i nimi nie tylko wstydzi się własnego religijnego języka i nigdy go nie używa, ale dodatkowo potulnie podporządkowuje się przygotowanym przez nich schematom, a więc jest absolutnie pokorny, ciągle nadstawia kolejne policzki, wlecze się przez życie wiecznie smutny, uginając się pod jarzmem Dekalogu, a przy tym jest pełen wątpliwości co do sensu własnej wiary, samokrytyczny do granic masochizmu, okropnie obolały z powodu systematycznego nękania i ograbiania go przez jego własny Kościół, permanentnie wstydzi się swoich kapłanów i hierarchów, no i koniecznie bierze na siebie winę za każdą nieprawidłowość i każdą aferę w jego religijnej wspólnocie. Jeszcze lepiej byłoby, aby dobrowolnie przyznał się do odpowiedzialności za wszelkie plagi i nieszczęścia spotykające ludzkość, od epidemii AIDS w Afryce, przez ptasią grypę w Europie, aż po ślepotę pani Marzec; od „Gott mit uns” na paskach Wehrmachtu, przez „katolika” Adolfa Hitlera, aż po ocieplenie klimatu na Malediwach...

                                      Wychodzi na to, że dobry wierzący chrześcijanin, zwłaszcza rzymski katolik, powinien nieustannie utwierdzać swoich niewierzących braci w przekonaniu, że dobrze robią, odżegnując się od duchowej, nieśmiertelnej połowy swego człowieczeństwa, bo przez to odzyskują absolutną wolność i niezależność i nie muszą tak „cierpieć” jak ci nieszczęśni, zmanipulowani "wyznawcy krasnoludków"... Swoją postawą, którą opisałem powyżej, katolicy mają być dla nich ostrzeżeniem, do czego doprowadzić może religijne „zniewolenie”, odgórna „manipulacja” i nie kierowanie się „rozumem”.

                                      cdn.
                                    • jurek_z_berlina Sniyg (2) 18.03.10, 11:06
                                      Gdy więc nagle pojawi się jakiś szczęśliwy, pewny siebie i pozbawiony kompleksów winy za wszelkie globalne nieszczęścia i dewiacje katolik, który jeszcze dodatkowo ośmiela się do naszych braci ateistów mówić swoim własnym językiem , bez stosowania materialistycznej nowomowy, to – z definicji – musi to być albo kompletny czubek, albo arogancki, wywyższający się „moherowy” prowokator. Innej alternatywy nie ma.

                                      Z reguły w takim momencie pojawia się u naszych braci ateistów coś w rodzaju niezrozumiałego rozgoryczenia, żalu, no i oczywiście natychmiast wysuwane są zarzuty „wywyższania się”, „nienawiści” czy „pogardzania ateistami” lub karygodne próby „nawracania” ich, albo – jak to ma miejsce w przypadku naszego bardzo.dobrego.człowieka – prostackie wyzwiska i agresywne ataki... Wygląda to czasem, jak taki niezależny od woli niektórych naszych kochanych ateistów „odruch warunkowy” :)

                                      Może rzeczywiście nadszedł już czas, aby zacząć traktować się poważnie i rozmawiać – jeśli już nie z życzliwością czy sympatią, to przynajmniej z odpowiednim respektem i pełną wzajemnej tolerancji kulturą? Może spróbujemy wreszcie na wstępie każdej dyskusji założyć dobrą wolę u naszych adwersarzy, bez podejrzliwości czy zwykłej, uwarunkowanej własną niepewnością agresji?

                                      Być może stwierdzimy wtedy, że mimo różnic światopoglądowych wiele spraw nas łączy i na wiele rzeczy patrzymy tak samo lub podobnie...

                                      Co Ty na to?

                                      Pozdrawiam
                            • wkkr jajka 16.03.10, 19:47
                              nie rob z siebie meczennika bo żalośnie to wygląda.
                              Jestes tolerowany i uznaj to za stan doskonały.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka