dlaczego modlitwa nie pomaga?

25.05.10, 22:38
dlaczego na tak wielu ludzi modlacych sie o zdrowie szczescie itp
tak niewiel doswiadcza cudu?
    • hatroha Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 25.05.10, 22:43
      Bo modlitwa jest przejawem wiary, a nie modlitwą o jej przydanie
    • krytykantka07 bo nie o cud tu chodzi ( n/t ) 25.05.10, 23:02

    • snajper55 Ponieważ cudów nie ma /nt 25.05.10, 23:26

    • seth.destructor Bo nic nie robią tylko się modlą i liczą, że Bozia 26.05.10, 00:30
      za nich odwali czarną robotę...
    • kolter-xxl Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 26.05.10, 10:38
      reksssssss napisał:

      > dlaczego na tak wielu ludzi modlacych sie o zdrowie szczescie itp
      > tak niewiel doswiadcza cudu?

      Może dlatego ze zamiast do boga modlą się do nieboszczyków przez Krk uznanych za
      świętych w niebie ?
    • monelo Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 26.05.10, 11:21
      Gdyby modlitwa za każdym razem pomagała to ludzie żyli by po 1000 lat a
      nawet i więcej.
      • lumpior Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 26.05.10, 11:42
        Pomaga i to od lat,ale ta w kosciele.Modly modlami ale TACA musi
        byc,klechom /i ich rodzinam,kochankom,partnerom/ zyje sie dobrze,
        wiec pomaga i o to chodzi,to wspanialy INTERES.
    • wayout Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 26.05.10, 12:26
      reksssssss napisał:

      > dlaczego na tak wielu ludzi modlacych sie o zdrowie szczescie itp
      > tak niewiel doswiadcza cudu?

      Z powodów możliwych do wyjaśnienia, choć może być to trudne do zaakceptowania.
      O co modlą się ludzie, a przynajmniej większość z nich? O szczęście, zdrowie, o
      dobrobyt materialny. Zacznijmy najpierw od kwestii bardziej ogólnej natury.
      Ludzie nie rozumieją w istocie kim są i jaki jest sens istnienia świata. Są
      wewnętrznie sprzeczni, chcą wzajemnie sprzecznych rzeczy (tak dzieje się właśnie
      z tego powodu, że nie wiedzą kim są). W związku z tym proszą także o rzeczy
      wzajemnie sprzeczne. Bóg nie może odpowiedzieć na takie prośby, bo ludzie
      oszaleliby. Ich wewnętrzna sprzeczność pogłębiłaby się. To jest pierwsza
      przyczyna, choć nie jest to jeszcze pewnie całkowicie jasne i zrozumiałe. Ale na
      razie zostawmy to. Nie jest to bowiem najważniejsza przyczyna. Czego chce każdy
      miłujący rodzic? Szczęścia dla swego dziecka. Czy jeśli dziecko prosi siedząc w
      wannie: tato, tato, wrzućmy włączoną suszarkę do wody, to czy on zrealizuje tą
      prośbę? Jasne, że nie. Jeśli dziecko prosi: chcę zjeść 3 kilo lodów, tez nie
      zrealizuje. W każdym przypadku wie, że dziecinna prośba unieszczęśliwiłaby
      proszącego. I tak dziej się z modlitwami, prośbami ludzi. Nie rozumiejąc kim są,
      nie rozumieją co jest dla nich dobre, a co złe. I proszą o zupełne głupoty.
      Rzeczy materialne: nikomu nie dają i nie dały szczęścia. Mogą ułatwić życie i
      pomóc w wyzwoleniu (zbawieniu, oświeceniu), ale jeśli ktoś umie je do tego celu
      wykorzystać. Jeśli ma ten poziom świadomości, to nie będzie jednak prosił o
      rzeczy materialne, bo wie, że zbawienie od nich nie zależy. Część ludzi uważa,
      że rzeczy materialne same w sobie dałyby im szczęście. Jest to kompletna iluzja
      umysłów pogrążonych w ciemności. Pomijając to, że wielu ludzi otrzymując obficie
      dobra materialne, pogrążyłoby się w ciemności jeszcze bardziej. Ich ego pasłoby
      się tym i jeszcze bardziej pogrążaliby się w pysze i pogardzie dla innych.
      Miłujący ojciec nie daje do ręki niemowlakowi nożyczek. Zdrowie: by prosić o
      zdrowie trzeba najpierw zrozumieć czym ono jest i czym jest choroba. Cudowne
      uzdrowienie spowodowałoby u większości ludzi kompletny zamęt w ich pogrążonych
      w ciemności umysłach. Prawda na ten temat jest tak hardkorowa i niestrawna dla
      niemal wszystkich ludzi, że nie będę na ten temat szerzej tu pisał. Szczęście:
      gdyby Bóg zesłał szczęście, to co w rzeczywistości jest szczęściem, większość
      ludzi oszalałby ze strachu. Siedzą tak długo w ciemnych kazamatach umysłowej
      niewoli, że światło prawdy oślepiłoby ich. Dlatego proces wyzwolenia umysłu jest
      niemal zawsze procesem stopniowym.
      Dlatego jedyne sensowne modlitwy, które zawsze otrzymują odpowiedź to: „Ojcze
      upadłem, nie wiem kim jestem i gdzie jestem, pomóż mi zrozumieć mój upadek,
      pomóż mi wyzwolić się z niego.”, to modlitwy o miłość, o pokój, o łagodność , to
      modlitwy o wyzwolenie z ego, z nienawiści, z niechęci, z osądu. Jak wskazał
      Chrystus: Kto chce ze mną iść, musi zaprzeć się siebie. Czyli musi wyrzec się
      swojego ego, swoich poglądów, swoich ocen, swoich osądów. Do tak oczyszczonego
      umysłu przychodzi prawda, która jest szczęściem i wyzwoleniem. Jeśli zaś
      pogrążeni w ciemności, proszą o zaspokojenie potrzeb ich ego, to proszą o więcej
      ciemności. Miłujący Ojciec nie może dopowiedzieć na takie nierozsądne prośby.
      • feel_good_inc Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 26.05.10, 12:33
        wayout napisał:
        > Dlatego jedyne sensowne modlitwy, które zawsze otrzymują odpowiedź to: „O
        > jcze
        > upadłem, nie wiem kim jestem i gdzie jestem, pomóż mi zrozumieć mój upadek,
        > pomóż mi wyzwolić się z niego.”, to modlitwy o miłość, o pokój, o łagodno
        > ść , to
        > modlitwy o wyzwolenie z ego, z nienawiści, z niechęci, z osądu.

        Tak, takie modlitwy są zawsze wysłuchiwane, dlatego nie ma wojen, a ludzie się kochają.
        Jak daleko jesteś w stanie posunąć się w samooszukiwaniu?
        • wayout Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 26.05.10, 15:10
          Wiem, że nie jest to proste do zrozumienia. Ludzie proszą o miłość,
          ale mają na myśli uczucie, ktore jest przeciwieństwem miłości.
          Proszą o partnera, czy partnerkę, o dziecko. To jest miłość, która
          włącza jedno, dwie, kilka osób, a przez to wyłącza całą resztę. W
          istocie jest to więc nienawiść. Gdy zrozumiesz miłość, to
          zrozumiesz, ze albo kochasz wszystkich albo nikogo. Bóg nie zna
          takiej miłości, bo kocha całkowcie wszystkch. Wie, że w istocie jest
          prośba o nienawiść. Nie odpowiada na tak absurdalne prośby. Pokój.
          Chodzi o Pokój Boży, który niewielu rozumie, a jeszce mniej
          doswiadcza. Gdy ktoś prosi by nie było wojny, ale prosi także o
          zaspokajanie potrzeb ego, to rownocześnie prosi o wojnę. Podam
          bardzo uproszczony przykład, by trochę ułatwić zrozumienie. Ktoś
          modli sie o pokój na swiecie, a rownocześnie o swój dobrobyt
          materialny, na zasadach tego swiata. Tyle, ze dobrobyt materialny w
          jego przypadku oznacza, np. powodzenie korporacji, w której pracuje
          i powodzenie jego inwestycji giełdowych. To powodzenie oparte jest
          na sasadzie zysku, za który musi ktoś zapłacić. Inwestorzy którzy
          stracą, albo ci którzy swoim czasem i życiem poświęconym korporacji
          wypracują jej zysk, albo ci, na czyim gruncie eksploatuje złoża, w
          sposób rabunkowy, korporacja. Ten kto płaci za cziś zysk, traci i to
          jest zarzewiem konfliktów i tak rodzą się wojny. One zawsze wynikają
          z tego, że ktoś zyskał, a ktoś stracił. Modlący się w powyższym
          przykładzie pozornie tylko prosi o pokój, bo równocześnie, nie
          rozumiejąc jak działa świat, prosi o wojnę. Ta siatka zależności
          jest niewyobrażalna dla zamkniętego umysłu. Wiem o czym piszę i
          rozumiem to. Zamknięty umysł, który nie rozumie podstawowych kwestii
          związanych z logiką, z filozofią nauki, nie mówiąc juz o rzeczach,
          które wykraczają poza doświadczenie "przeciętnego" człowieka
          (przecietnego bo tak wybrał), jak widzenie i doświadczanie umysłem,
          poza pośrednictwem zmysłów, i wiele innych, umysł, który rozumie
          tylko to czego moze doświadczyć zmysłami i do tego ogranicza swe
          poznanie, zawsze będzie miał problem ze zrozumieniem tego, co
          wykracza poza jego niesamowicie wąskie horyzonty poznawcze (w
          zasadzie to nie są poznawcze, tylko zaciemniające). Na marginesie
          mogę dodać, że zrozumienie w sposób calkowity zagadnień związanych z
          filozofią nauki i metodologią nauki, logicznie i prezycyjnie
          wyklucza postawę ateistyczną. Co najwyżej pozwala powiedzieć: wiem,
          że nic nie wiem. Ale do tego potrzeba sporo odwagi i właśnie
          ucieczki od samooszustwa.
          • passerby75 Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 02:55
            Bóg wysłuchując prośbę o dobrobyt daje światu wojny? Bredzisz jak potłuczony. Z definicji zło nie pochodzi od Boga, więc wojny też od niego nie pochodzą.
            • kolter-xxl Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 08:09
              passerby75 napisał:

              > Bóg wysłuchując prośbę o dobrobyt daje światu wojny? Bredzisz jak potłuczony. Z
              > definicji zło nie pochodzi od Boga, więc wojny też od niego nie pochodzą.

              Ty też patrzysz jak twoje dzieci zabijają się ?
            • wayout Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 08:52
              passerby75 napisał:

              > Bóg wysłuchując prośbę o dobrobyt daje światu wojny? Bredzisz jak
              potłuczony. Z
              > definicji zło nie pochodzi od Boga, więc wojny też od niego nie
              pochodzą.

              Przeczytaj z dziesięć razy co napisałem, powoli, może zrozumiesz.
              Napisałem, że Bog nie odpowiada na prośby wewnętrznie sprzeczne, bo
              gdyby odpowiedział, to zwiększyłby wewnętrzne sprzeczności
              proszącego. Napisałem, że ludzie proszący o dobrobyt materialny,
              postrzegający przez ego, a więc postrzegający świat w kategoriach
              zysku i straty, prosząc o dobrobyt w istocie proszą o zysk, a ten
              jest stratą innego, a to jest zarzewiem wszystkich konfliktów i
              wojen i Bóg nie odpowiada na prośbę o wojnę, ukrytą pod pod prośbą o
              pokój. Spróbuj powoli czytać, ze zrozumieniem. Odpowiadasz sam
              sobie, na to co wydaje Ci się, że przeczytałeś, bo wyczytujesz to co
              chcesz wyczytać. Jesli czegoś nie rozumiesz, pytaj się, a nie
              pokrzykuj, obnażając przy okazji pewien rodzaj analfabetyzmu
              intelektualnego.
              • tlenek_wegla Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 09:24
                A jak poprosi ktos o uzdrowienie z raka swojego dziecka, to rowniez prosi
                poprzez ego, znaczy sie o zysk prosi i tak dochodzimy do tego, ze prosil o
                rozpetanie wojny, wiec bozia nie odpowie...

                Genialne!
                • wayout Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 14:26
                  tlenek_wegla napisał:

                  > A jak poprosi ktos o uzdrowienie z raka swojego dziecka, to
                  rowniez prosi
                  > poprzez ego, znaczy sie o zysk prosi i tak dochodzimy do tego, ze
                  prosil o
                  > rozpetanie wojny, wiec bozia nie odpowie...
                  >
                  Podałem przykład, który miał pokazać, że ludzie nie rozumiejąc jak
                  działa świat, nie rozumieją o co proszą. W dodatku zaznaczyłem, że
                  jest to bardzo uproszczony przykład. Nie odniosłeś się do
                  mechanizmu, który wyjaśniłem, tylko do przykładowej sytuacji i bez
                  zrozumienia mechanizmu, wypaczyłeś przykład nakładając jego elementy
                  na inną sytuację. Rozumiem, że nie jest to celowa wypaczenie i w
                  nieco zawoalowany sposób pytasz się o inną, bardziej drastyczną
                  sytuację. W istocie Twój przykład – rodzic proszący o zdrowie ciężko
                  chorego dziecka – jest bardzo dobry. To są sytuacje, które zawsze
                  analizowałem, które powodowały, że odrzucałem Boga, wiarę, etc. I
                  wyjaśnienie tego jest naprawdę hardcorowe. Jeśli jednak zestawisz to
                  z tym co pisałem do Ciebie wcześniej i w ogóle na tym forum, to
                  zobaczysz, że wyłania się naprawdę spójny system, intelektualna
                  abstrakcja, której pamiętaj, że nie musisz traktować jak prawdy,
                  którą Ci narzucam. Przesłanka pierwsza: jeśli świadomość i byt rodzi
                  się wraz z narodzinami fizycznego ciała, i natychmiast – jako małe
                  dziecko –doznaje cierpienia - to albo Boga nie ma , albo jest
                  bezsensownie okrutny. Zważ jednak, co wskazałem wcześniej, że Bóg
                  tworzy na swój obraz i podobieństwo. Czy Bóg ma ciało: nie. Bóg jest
                  nieskończony. Jak ciało, czyli coś co musi istnieć w przestrzeni,
                  mogłoby być nieskończone? To oczywisty bezsens. Bóg jest wszędzie.
                  Jak mógłby być jako ciało wszędzie? To też byłby bezsens. Bóg jest
                  Umysłem, jest Ideą. Jak wskazywali dawni mistrzowie zen:
                  „Wszyscy Buddowie i wszystkie czujące istoty nie są niczym innym jak
                  Jednym Umysłem, poza którym nic nie istnieje. Ten Umysł, który jest
                  bez początku, jest niezrodzony i niezniszczalny. Nie jest ani
                  zielony, ani żółty, nie posiada formy, ani cech zewnętrznych. Nie
                  przynależy do kategorii rzeczy, które istnieją albo nie istnieją,
                  lub które można uważać za stare albo młode. Nie jest ani długi, ani
                  krótki, duży czy mały, ponieważ przekracza on wszystkie
                  ograniczenia, miary, nazwy, ślady i porównania. (…) Jest jak
                  bezkresna pustka, której nie można zgłębić ani zmierzyć.” (Przekaz
                  umysłu. Nauczanie Mistrza Zen Huang Po, Warszawa 2002, str. 29)
                  Bóg stwarzając więc na Swój obraz i podobieństwo, stwarza umysły a
                  nie ciała. W istocie szerzy swój Umysł, szerzy swój Byt. Narodziny
                  ciała nie są więc narodzinami bytu. To umysł, stworzony przez Boga,
                  sam decyduje o tym, że nie chce znać swego Źródła, a przez to
                  zaprzecza sam sobie, a więc nie może poznawać kim jest. I może
                  wówczas przybrać formę ciała, w której jego zaprzeczenie
                  (zapomnienie) jest całkowite.
                  Wybór bycia w ciele, to wybór by rodzić się, umierać, chorować,
                  cierpieć niedostatek. Jest to doskonale logiczne. Odwracając się od
                  nieśmiertelności musi umierać, odwracając się od zdrowia (którym
                  jest pełnia umysłu poznającego siebie) wybiera chorobę, odwracając
                  się od szczęścia musi być nieszczęśliwy (a więc cierpieć),
                  odwracając się od nieskończonej obfitości Boga, doznaje niedostatku
                  wszelkiego rodzaju. I w ten sposób osiąga swój cel – nie widzi
                  swojego Źródła. I udowadnia, że rzeczywistość nie jest taka jaką Bóg
                  stworzył, a więc neguje Jego wszechmoc i miłość. To jest też więc
                  także odpowiedź na Twój następny post. Tyle, że umysł widzi tę
                  wypaczoną rzeczywistość w iluzjach, we śnie, który nazywamy światem.
                  Ten sen nie narusza praw Rzeczywistości, jej doskonałości.
                  Po drugie więc: w istocie źródło każdej choroby tkwi w umyśle
                  chorującego. Jest to niesłychanie trudno zaakceptować. Każdy w tym
                  świecie próbuje widzieć jakiś rodzaj winy na zewnątrz siebie: winni
                  są politycy, przyroda, religianci, ateiści, bogacze, wirusy, złe to,
                  złe tamto. Niemal nikt nie chce przyjąć pełnej odpowiedzialności za
                  własne istnienie. Mogę wyjaśniać te mechanizmy na dość dowolnym
                  poziomie szczegółowości. One takie są. Powoli nawet nauka do tego
                  dochodzi, projektując eksperymenty, pokazujące jak umysł może
                  kreować choroby i leczyć się z nich, itp. Dobrze zaprojektowane
                  eksperymenty pokazałyby to bardzo jasne. Jest je raczej dość łatwo
                  zaprojektować, nie wiem tylko czy ktoś ma na to ochotę. Np. dobrze
                  zaprojektowane eksperymenty pokażą kompletny bezsens całej służby
                  zdrowia i potężnego przemysłu farmaceutycznego. Nikt nie ma więc na
                  to ochoty. Nie ci, którzy mają pieniądze na badania i eksperymenty,
                  bo wiedzą skąd je mają. Ale oni nie są niczemu winni. Każdy może sam
                  odnaleźć prawdę we własnym umyśle.
                  Modlitwa o zdrowie działa zawsze jeśli rozumie się to wszystko i
                  prosi się o uzdrowienie umysłu, by nie wypaczać Rzeczywistości, nie
                  odwracać się od Źródła, gdy prosi się o poznanie Boga, gdy prosi się
                  o miłość i przebudzenie do miłości.

                  • tlenek_wegla Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 14:39
                    Wiec rodzic proszacy o zysk w postaci zdrowia dziecka nie prosi z pozycji
                    wlasnego ego?
                    • wayout Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 14:42
                      tlenek_wegla napisał:

                      > Wiec rodzic proszacy o zysk w postaci zdrowia dziecka nie prosi z
                      pozycji
                      > wlasnego ego?

                      Odpowiem Ci szczegółowo, ale już nie dzisiaj. Na pewno w ciągu
                      maksymalnie 2-4 dni.
                      • tlenek_wegla Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 14:46
                        tyko prosze.. bez przydlugich wpracowan.
                        • wayout Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 02.06.10, 18:46
                          tlenek_wegla napisał:

                          > tyko prosze.. bez przydlugich wpracowan.

                          Tak, jak sobie życzysz. Pragnienie dziecka w tym świecie pochodzi z
                          ego. Miłość jaką zna Bóg, obejmuje wszystkie byty. Wyłączenie choćby
                          jednego bytu z miłości jest oznaką nienawiści, czego w tym świecie
                          niemal nie sposób pojąć. W naszym zamkniętym świecie, świecie ego,
                          wszystko jest wypaczeniem miłości. Jednak nawet żyjąc w iluzjach nie
                          odcinamy się kompletnie od miłości, bo nikt nie byłby tego w stanie
                          znieść. W miłości rodzicielskiej czasami może być promień prawdziwej
                          Miłości. Ale nie chcę, zgodnie z Twoim życzeniem, dłużej tego
                          roztrząsać.

                          Najkrócej podsumowując kwestię modlitwy: rzeczywistość, to co
                          istnieje, to miłujące i poznające, komunikujące się, samoświadome
                          byty (umysły). Odwrócenie bytu (umysłu) od rzeczywistości, powoduje,
                          że pojawia się nierzeczywisty świat halucynacji, nasz świat. Żaden
                          byt nie może być trwale szczęśliwy w halucynacji, jest to systemowo
                          niemożliwe. Jakakolwiek modlitwa, jakakolwiek prośba, która ma na
                          celu podtrzymywanie iluzji, jest prośbą o nieszczęście. Dotyczy to
                          więc wszystkich próśb i modlitw odnoszących się do
                          naszego „świata”. Bóg kochając nie realizuje próśb o nieszczęście.
                          Tylko rzeczywiste modlitwy o poznanie, miłość, o przebudzenie z
                          halucynacji są wysłuchiwane. Bo tylko realizacja próśb o szczęście
                          ma w oczach Boga sens. To tak w skrócie :)
                      • krytykantka07 wyręczę Cię, bo chyba już wiem jak to idzie ;) 28.05.10, 15:04
                        wayout napisał:

                        > tlenek_wegla napisał:
                        >
                        > > Wiec rodzic proszacy o zysk w postaci zdrowia dziecka nie prosi
                        z > pozycji > > wlasnego ego?
                        >
                        > Odpowiem Ci szczegółowo, ale już nie dzisiaj. Na pewno w ciągu
                        > maksymalnie 2-4 dni.

                        Rodzic proszący o zysk w postaci zdrowia dziecka zawsze prosi z
                        pozycji własnego ego, dlatego ta prośba nie zawsze jest spełniona.
                        On nie wie kim to dziecko kiedyś będzie i ilu ludziom zaszkodzi.
                        Czyli przyniesie nienawiść.
                        Bóg to wie i wtedy nie przychyla się do tej prośby...
                        Ale tak dochodzimy do absurdu.
                        Zwalniamy lekarzy i nie stosujemy żadnych lekarstw...
                        Wtedy będziemy mieć pewność, że tylko uzdrowione dzieci są warte
                        tego by żyć.
                        Pozostali zostali przez Boga celowo unicestwieni...
            • tlenek_wegla Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 09:22
              To jak to w koncu jest... Skoro wszystko pochodzi od boga, a zlo ie, to znaczy, ze :
              A) jednak nie wszystko pochodzi od boga
              B) partacz jest jakis i nie wiec co stworzyl? (zatem nie jest wszechwiedzacy)


          • krytykantka07 rozpisałeś się ale to ma sens :) 28.05.10, 10:43
            W takim razie musimy uznać, że Bóg nie pomaga tym, którzy w Jego
            imieniu rozpętują wojny.
            Przede wszystkim więc nie pomaga " kapłanom swojej religii ".
            I to dotyczy wszystkich religii wywodzących się z judaizmu.
            Zatem Bóg nie robi nic, a Jezus uczył co zrobić, aby nie było wojen.
            Jezus uczył też czym jest miłość i bynajmniej nie ludzkie rozumienie
            miłości miał na względzie.
            Ucył też co zrobić, aby nie było cierpienia na świecie...
            No cóż wygląda na to, że ludzie, którzy nie chcieli zrozumieć
            Jezusa - ludziom zgotowali los, który stał się ich udziałem.
            Bóg szanuje wolną wolę nawet tych, którzy mają wolną wolę, aby
            zabrać innym ich wolną wolę.
            Ludzie naczytali się książek i naoglądali się filmów, których błędne
            założenia wzięli za rzeczywistość.
            Pierwszą z nich był ST i z niego wywodzą się wszystkie książki i
            filmy traktujące o tym czym jest dobro, a czym zło.
            Dla Boga nie ma głównych bohaterów.
            Dla Boga nie ma postaci drugoplanowych czy statystów...
            Gdy ludzie to zrozumieją, świat sie zmieni.
            Ale czy kiedykolwiek zrozumieją...
            • tlenek_wegla Re: rozpisałeś się ale to ma sens :) 28.05.10, 10:52
              > Ucył też co zrobić, aby nie było cierpienia na świecie...
              > No cóż wygląda na to, że ludzie, którzy nie chcieli zrozumieć
              > Jezusa - ludziom zgotowali los, który stał się ich udziałem.


              Ciekawi mnie ta nauka hipotetycznego jezusa. Mowisz, ze nauczal jak wyeliminowac
              choroby, trzesienia ziemii i inne kataklizmy, ktore sa sprawcami nieszczescia i
              cierpienia na masowa skale?

              • krytykantka07 Re: rozpisałeś się ale to ma sens :) 28.05.10, 11:12
                tlenek_wegla napisał:

                > Ciekawi mnie ta nauka hipotetycznego jezusa. Mowisz, ze nauczal
                jak wyeliminowa> c > choroby, trzesienia ziemii i inne kataklizmy,
                ktore sa sprawcami nieszczescia i > cierpienia na masowa skale?

                Oczywiście, że uczył.
                To proste: nie marnować talentów i nie zmuszać innych, aby
                zmarnowali talenty dane od Boga.
                Ale ludzie tego nie zrobili.
                Woleli marnować swoje talenty w poszukiwaniu czegoś, co albo im albo
                innym pokoleniom przyniosło nieszczęście, albo prześladowali tych,
                co wykorzystując swoje talenty zmieniliby świat na lepsze.
                Wszak nie wiemy ilu odkrywców, którzy zmieniliby świat zginęło na
                stosach świętej inkwizycji lub w czasie wojen.
                A możemy wykluczyć, że tak się nie stało?
                • tlenek_wegla Re: rozpisałeś się ale to ma sens :) 28.05.10, 11:16
                  Jezus znal wiec przyszlosc i wiedzial jakie talenty sie narodza.. Tak?
                  • krytykantka07 Re: rozpisałeś się ale to ma sens :) 28.05.10, 11:32
                    tlenek_wegla napisał:

                    > Jezus znal wiec przyszlosc i wiedzial jakie talenty sie narodza..
                    Tak?

                    Jezus powiedział jak zmienić przyszłość.
                    Talenty zawsze się rodziły, ale rzadko kiedy mogły wykorzystać swój
                    talent.
                    Szczególnie w wyniku wojen religijnych, a o takich mówimy od czasów
                    Jezusa.
                    Nie było istotne czy takie talenty się urodzą za 10, 100 czy 500 lat.
                    To od ludzi zależało kiedy będą miały szansę wykorzystać swoje
                    talenty...
                    Tymczasem ludzkość zawsze walczyła z lepszymi od siebie.
                    • tlenek_wegla Re: rozpisałeś się ale to ma sens :) 28.05.10, 11:36
                      > Jezus powiedział jak zmienić przyszłość.

                      Oooo!! Jak?

                      > Nie było istotne czy takie talenty się urodzą za 10, 100 czy 500 lat.

                      Owszem istotne. Przez ten czas beztalencia, powodzie, choroby i innekataklizmy
                      nadal wystepowaly. Bez winy ludzi zyjacych w okresie beztalencia.

                      > Tymczasem ludzkość zawsze walczyła z lepszymi od siebie.


                      Czyli z kim? Z UFO?
                      • krytykantka07 Re: rozpisałeś się ale to ma sens :) 28.05.10, 11:43
                        tlenek_wegla napisał:

                        > Owszem istotne. Przez ten czas beztalencia, powodzie, choroby i
                        innekataklizmy > nadal wystepowaly. Bez winy ludzi zyjacych w
                        okresie beztalencia.

                        Skoro nie rozumieli o cyzm mówił Jezus...

                        > > Tymczasem ludzkość zawsze walczyła z lepszymi od siebie.

                        > Czyli z kim? Z UFO?

                        A np. z ateistami, którzy dostali talenty od Boga, aby byli w stanie
                        zmienić świat.
                        Tych talentów nigdy nie mogli wykorzystać.
                  • kolter-xxl Re: rozpisałeś się ale to ma sens :) 28.05.10, 11:36
                    tlenek_wegla napisał:

                    > Jezus znal wiec przyszlosc i wiedzial jakie talenty sie narodza.. Tak?

                    Znał ją doskonale !! udowodnił to kiedy utalentowanego Judasza do roboty przyjął.
                    • calun_torunski Jezus to w ogol mial dobre reke do ludzi 06.06.10, 08:54
                      przyjal Judasza zdrajce, Tomasza niewiernego, tchorzliwego Piotra, i
                      cala reszte karierowiczow

                      ale i te przypadki bledna przy cesarzu Konstantynie czy wielu
                      papiezy - bo nawet jak jakis byl dla odmniany swiatobliwy - to jego
                      ambicje polityczne podpowiedzialy mu, ze konszachty z Hitlerem to
                      swietny pomysl

                      a swoja droga to z tym Judaszem to dziwna historia - wyobrazmy
                      sobie, ze Judasz sklada pocalune na twarzy Piotra i dzieki temu
                      Jezus ocaleje ... i cala rzez niewiniatek na nic

                      z drugiej strony - kilka dni wczesiej Jezus mial wjezdzac do
                      Jerozolimy - witaly go jak wiadomo tlumy tak jaby co najmniej JP II
                      tam przyjechal - i niby do czego potrzebny byl Judasz, skoro mogl to
                      zrobic ktokolwie z tlumu ?

                      wyglada na to, ze Judasz przezyl i zalozyl konkurencyjna sekte,
                      ktorej trzeba bylo odebrac zwolennikow - wiec powstala na zamowienie
                      chwili opowiesc o zdradzie Judasza, urozmaicona potem trzema roznymi
                      wersjami smierci Judasza, zeby te sekte zniszczyc do cna
      • neuroleptyk dlaczego? 26.05.10, 23:08
        zguglowene tłumaczenie

        Matthew 21

        21 Jezus odpowiedział: "I prawdę mówiąc, jeśli masz wiarę, a nie
        wątpliwości, nie tylko możesz zrobić, co się stało z drzewem
        figowym, ale można powiedzieć tej górze:" Idź, rzuć się w morze "i
        będzie to zrobione. 22 Jeśli uważasz, otrzymasz cokolwiek prosić w
        modlitwie ".
        • krytykantka07 Re: dlaczego? 28.05.10, 10:46
          Jezus bredni nie opowiadał!
          To wymyślili ci, co chcieli wprowadzić nową religię i zdobyć
          wyznawców.
          Zawsze mogli powiedzieć, że ich wiara była za słaba i żądać więcej
          od nich.
          Gdyby było tak jak mówił Jezus to On sam nigdy nie zostałby
          ukrzyżowany bo po prostu wznósłby sie do nieba.
          Chyba nie wątpisz w to, że Jezus wierzył? ;)
    • megi1973 Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 27.05.10, 15:03
      bo rzeczy dzieją się NIEZALEŻNIE od modlitw!!! przykładem może być
      katastrofa samolotu z duchowieństwem-ich modlitwy przed podróżą o
      szczęśliwy lot nie spełniły się. Albo wypadek autokaru z
      wymodlonymi,wyspowiadanymi pielgrzymami... więc modlitwy to strata
      czasu
      • krytykantka07 Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 10:53
        Raczej rzeczy dzieją się przez tych, którzy się modlili lub modlą ;).
        Oni sami zaaranżowali sytuacje, które stały się ich udziałem i
        udziałem przysżłych pokoleń.
        Niestety pycha i chciwość sprawiła, że nie wiedzieli i nie wiedzą co
        zaaranżowali.
        Chcieli i chcą wyręczyć Boga...
        Ale chociaż na Niego się powołują, Bóg nie ma z ich planami nic
        wspólnego.
        Posłał Jezusa, aby im to uświadomił i niektórzy ( po 2000 lat )
        zrozumieli.
        Ale tylko niektórzy.
        I do tego ci, co zrozumieli nie mają na nic wpływu...
        • tlenek_wegla Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 11:17
          > Raczej rzeczy dzieją się przez tych, którzy się modlili lub modlą ;).

          Niektore rzeczy.. Uscislijmy. Wybuch supernowej w odleglej galaktyce, czy tez
          wiatr sloneczny to zjawiska niezalezne od modlow czy tez samych osob.
          • krytykantka07 Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 11:35
            tlenek_wegla napisał:

            > > Raczej rzeczy dzieją się przez tych, którzy się modlili lub
            modlą ;).
            >
            > Niektore rzeczy.. Uscislijmy. Wybuch supernowej w odleglej
            galaktyce, czy tez > wiatr sloneczny to zjawiska niezalezne od
            modlow czy tez samych osob.

            Ale negatywne skutki zjawisk, jeśli odczuwają je ludzie to i
            owszem...
            To jest właśnie wynik tych modłów.
            • tlenek_wegla Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 11:37
              Czyli ktos wymodlil powodz sprzed tygodnia??
              • krytykantka07 Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 11:40
                Oczywiście, że tak.
                Nawet sami zainteresowani.
                Wymodlili co zrobić, aby powódź ich dotknęła.
                Gdyby nie to - nie ponieśliby szkody.
                • tlenek_wegla Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 28.05.10, 14:40
                  ok....
    • oszolom-z-radia-maryja mi akurat pomaga 06.06.10, 08:09
      nie narzekam
      • calun_torunski oszolom modlil sie o deszcz i jego modlitwy 06.06.10, 08:44
        zostaly spelnione
        • karbat Re: modlitwa pomaga ... 06.06.10, 10:52
          Dlugotrwale ,monotonne powtarzenie textow ( czesto bzdurnych) -
          ma wplyw na "stan umyslu " .-fakt .

          To , ze te powtarzane w kolko texty , rozance , maja jakich wplyw na
          na nature , robia wrazenie na jakis bogach ,maja wplyw na ich
          decyzje - jest dewiacja wiercow i ich wielebnych cwaniakow .

          Wystawianie relikwii na widok publiczny ,
          modlic sie o deszcz ,innym razem o brak opadow ,
          jest totalnym OGLUPIANIEM ciemnych mas .

          Latwiej sie modlic , nic nie kosztuje niz budowac tamy , zbiorniki
          wodne ....
          Skad sie biora tacy durnie w XXI w ... Polska to dziwny kraj .
      • kolter-xxl Re: mi akurat pomaga 06.06.10, 15:13
        oszolom-z-radia-maryja napisał:

        > nie narzekam

        W modlitwie oczywiście wspominasz o tym ze jesteś złodziejaszkiem ?
        • strikemaster Re: mi akurat pomaga 06.06.10, 23:22
          Przecież Bóg jest wszechwiedzący, po co mu to przypominać? :)
          • kolter-xxl Re: mi akurat pomaga 15.06.10, 21:29
            strikemaster napisał:

            > Przecież Bóg jest wszechwiedzący, po co mu to przypominać? :)

            Zresztą Jehoszua powiedział ze ;Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie.
            Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. (8) Nie bądźcie
            podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim
            Go poprosicie.
            Wy zatem tak się módlcie( Mat 6,7-8)
      • strikemaster Re: mi akurat pomaga 06.06.10, 23:21
        Stosujesz magię? Czy to zgodne z doktryną Kościoła?
    • yan.nick Re: dlaczego modlitwa nie pomaga? 15.06.10, 21:19
      reksssssss napisał:

      > dlaczego na tak wielu ludzi modlacych sie o zdrowie szczescie itp
      > tak niewiel doswiadcza cudu?

      ...a może zacząłbyś od siebie i sprawdził czy działa? Modlitwa oczywiście. Tu
      przypomina mi się napoleoński minister spraw wewnętrznych biorący łapówki za
      rzeczy, o których wiedział, że się zdarzą. Gdy się nie zdarzały, zwracał
      pieniądze. Należy modlić się o rzeczy, które się spełnią. Tylko czy nie lepiej
      poświęcić energię na to, by się spełniły i bez tego?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja