mmaly
21.07.10, 17:38
W mojej szkole (publicznej, dodam dla porządku), odbywają się - średnio więcej
niż raz w miesiącu - msze święte. Nie ma w zasadzie żadnych świeckich
uroczystości, akademii, apeli, każde święto jest obchodzone w ten sam
monotonny sposób, mszą świętą. A to na sali gimnastycznej, a to na placu przed
szkołą, cała dziatwa ma obowiązek uczestniczyć. Zwykle mszę organizuje się po
pierwszej lekcji, nauczyciel ma sprawdzić obecność, zamknąć plecaki w klasie,
zaprowadzić na mszę i dopilnować, by młodzież modliła się jak należy. Zupełnie
świadomie mszy nie organizuje się przed lekcjami czy po lekcjach, bo przecież
stanowiłoby to pretekst dla uczniów do tego, by z niej uciec. Kiedyś męska,
maturalna klasa technikum została zresztą za taką ucieczkę z mszy zmieszana z
błotem przez byłego dyrektora, a za karę mieli wyjaśnić pisemnie, dlaczego nie
są patriotami.
Do tej pory miałem to w nosie. Po prostu na msze nie chodziłem, u mnie
przesiadywała młodzież, która na mszę nie szła i wiedziała, że ja tam nikogo
zaganiać nie będę. Ale nowy szef postanowił dać mi ciężki orzech do zgryzienia
i planuje mi od września dać wychowawstwo, przez co stanę się nagle - jak
rozumiem - odpowiedzialny za przebywanie moich uczniów na mszy. Pierwszą z
nich będzie msza inaugurująca rok szkolny, bo - jak co roku - nie ma w ogóle
żadnej uroczystości rozpoczynającej rok szkolny, jest tylko msza święta, a po
niej godzina wychowawcza. Nie wiadomo, na którą godzinę mają przyjść do szkoły
uczniowie, którzy nie mają zamiaru uczestniczyć w religijnych obrzędach, nie
wiadomo zresztą, po co mieliby tego dnia przyjść do szkoły, skoro żadna
świecka uroczystość nie jest przewidziana.
O moich wątpliwościach wokół tej sprawy pozwoliłem sobie napisać na blogu.
Chciałem tu skopiować cały tekst wpisu, ale niestety - przekracza on
dopuszczalną liczbę znaków, więc zamieszczam tylko zajawkę i link.
Wśród nauczycieli, którzy tolerują pozostawanie młodzieży w klasie i nie
zmuszają nikogo do udziału w tych mszach, są nauczyciele głęboko wierzący i
praktykujący, którzy takie praktyki uważają za szkodliwe dla religii i kościoła.
Będę wdzięczny za komentarze i rady - tak tu na forum, gdzie na pewno będę
zaglądać, jak i na blogu, gdzie pewnie zajrzy niejeden mój kolega z pracy czy
uczeń.
Wpis w całości jest dostępny tu:
anglista.blogspot.com/2010/07/szkolne-parady-rownosci.html