oby.watel
10.09.10, 16:54
Oficjał Sądu Metropolitalnego w Szczecinie ks. prałat dr Ryszard Ziomek tłumaczy:
Chrystus, w rozmowie z niektórymi faryzeuszami, radykalnie odrzuca ówczesne poglądy o przyczynach, które mogłyby upoważniać do rozwodu, twierdząc: Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać żony wasze, lecz od początku tak nie było (Mt 19, 8). Według nauczania Jezusa małżeństwo jest nierozerwalne: Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (Mt 19,6). A zatem dobro nierozerwalności jest dobrem samego małżeństwa i należy do jego istoty. Przeto w Kościele nie ma rozwodów. Zdradzony i opuszczony małżonek może korzystać z sakramentów świętych, dopóki żyje sam. Rozwiedzeni, którzy zawarli nowe związki, nie mogą być dopuszczeni do Komunii Świętej, bo ich stan w sposób obiektywny stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa.
Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby małżeństwo kościelne unieważnić. Co Bóg złączył kapłan unieważni za drobne Bóg zapłać i 10.000 do 30.000 zł. Tak. Od dziesięciu do 30 tysięcy kosztuje rozłączenie złącznego przez Boga. Coraz więcej kancelarii prawnych specjalizuje się w tego typu sprawach. Adwokaci występujący przed sądami kościelnymi to nie zwykli adwokaci, ale specjalni, którzy mają przynajmniej licencjat z prawa kanonicznego oraz specjalną kościelną aplikację od sądu diecezjalnego.
W ubiegłym roku złożono 10.000 wniosków o unieważnienie ślubu kościelnego. Niezły interes można zrobić na rozłączaniu co Bóg złączył...