strikemaster
23.12.10, 21:38
Spotkałem się z tym dziwnym kultem m.in. na tym forum. Polega on na wierze w istnienie Absolutu, bytu nie określonego żadną definicją, jedyną jego cechą jest to, że jest. W praktyce jest to przekonanie, że cośtam gdzieśtam jest, bo cośtam gdzieśtam musi być (no bo cośtam gdzieśtam musiało Wszechświat stworzyć, jak? nie wiadomo. co stworzyło Absolut? też nie wiadomo, nie wiadomo też, po co to cośtam gdzieśtam Wszechświat tworzyło). Czy to jakiś nowy odlam New Age? A może zwykly wykręt kreacjonistów w świecie, w którym nie da się już kwestionować istnienia ewolucji, a Bóg chrześcijański zgodnie z zasadami logiki nie istnieje?