Wojtyła widział Jezusa

24.04.11, 14:31
Dziwisz twierdzi, że Wojtyła widział Jezusa. Był więc świadkiem potwierdzającym Jego istnienie! Naoczny świadek jest jednoznacznym dowodem, że Bóg istnieje.
    • kotekali Re: Wojtyła widział Jezusa 24.04.11, 14:36
      ja tez widzialem...i Dzizas powiedzial mi , zeby nie wierzyc takim jak Wojtyla ...a juz tymbardziej taki jak Dziwisz...
    • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 14:43
      strikemaster napisał:

      > Dziwisz twierdzi, że Wojtyła widział Jezusa. Był więc świad
      > kiem potwierdzającym Jego istnienie! Naoczny świadek jest jednoznacznym dowodem
      > , że Bóg istnieje.

      Dziwisz twierdzi, że Wojtyła wiział Jezusa? Może nawet w tym tekście, który zlinkowałeś? Naprawdę? Ja twierdzę, że jesteś analfabetą.
      • pocoo Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 15:24
        supaari napisał:
        > Dziwisz twierdzi, że Wojtyła wiział Jezusa? Może nawet w tym tekście, który zli
        > nkowałeś? Naprawdę? Ja twierdzę, że jesteś analfabetą.

        Biblię też każdy rozumie jak chce.Mnie to nie dziwi jak również to,że bez epitetów żyć nie możesz .
        • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 15:27
          pocoo napisała:

          > supaari napisał:
          > > Dziwisz twierdzi, że Wojtyła wiział Jezusa? Może nawet w tym tekście, któ
          > ry zli
          > > nkowałeś? Naprawdę? Ja twierdzę, że jesteś analfabetą.
          >
          > Biblię też każdy rozumie jak chce.Mnie to nie dziwi jak również to,że bez epite
          > tów żyć nie możesz .

          Bez prawdy, dziecinko, bez prawdy...
          • pocoo Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 16:05
            supaari napisał:

            > Bez prawdy, dziecinko, bez prawdy...
            >
            Jeżeli wiesz ,co to jest prawda to się z Tobą zgadzam słoneczko.
            • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 16:57
              pocoo napisała:

              > supaari napisał:
              >
              > > Bez prawdy, dziecinko, bez prawdy...
              > >
              > Jeżeli wiesz ,co to jest prawda to się z Tobą zgadzam słoneczko.

              To zgodność zdania z rzeczywistością. Zdanie wg Dziwisza Wojtyła widział Jezusa jest w świetle zlinkowanego przez strikemastera artykułu nieprawdą. Co pozwala mi uznać autora tegoż twierdzenia za analfabetę.
              • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:09
                > To zgodność zdania z rzeczywistością. Zdanie wg Dziwisza Wojtyła widział Jezusa
                > jest w świetle zlinkowanego przez strikemastera artykułu nieprawdą.

                Bzdura, jest jedną z pięciu możliwych wersji (bo Wojtyła posiadał 5 zmysłów), nie można wykluczyć jego prawdziwości.
                • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:18
                  strikemaster napisał:

                  > > To zgodność zdania z rzeczywistością. Zdanie wg Dziwisza Wojtyła widział
                  > Jezusa
                  > > jest w świetle zlinkowanego przez strikemastera artykułu nieprawdą.
                  >
                  > Bzdura, jest jedną z pięciu możliwych wersji (bo Wojtyła posiadał 5 zmysłów), n
                  > ie można wykluczyć jego prawdziwości.

                  Bzdurą jest to, co napisałeś. Aby być czyims świadkiem nie trzeba go widzieć, słyszeć, smakować, wąchać czy dotykać. wystarczy poświadczyć jego stanowisko.
                  • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:23
                    > Bzdurą jest to, co napisałeś. Aby być czyims świadkiem nie trzeba go widzieć, s
                    > łyszeć, smakować, wąchać czy dotykać. wystarczy poświadczyć jego stanowisko.

                    W sądzie tak. Z tym, że jeżeli poświadcza się coś, czego się nie widziało, nie słyszalo, nie dotknęło, nie powąchało ani nie posmakowało istnieje duże prawdopodobieństwo, że poswiadczenie będzie kłamliwe. Myślisz, ze Wojtyła poświadczał na chybil-trafił i nie przejmował się, czy poświadcza prawdę?
                    • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:28
                      strikemaster napisał:

                      > > Bzdurą jest to, co napisałeś. Aby być czyims świadkiem nie trzeba go widz
                      > ieć, s
                      > > łyszeć, smakować, wąchać czy dotykać. wystarczy poświadczyć jego stanowis
                      > ko.
                      >
                      > W sądzie tak. Z tym, że jeżeli poświadcza się coś, czego się nie widziało, nie
                      > słyszalo, nie dotknęło, nie powąchało ani nie posmakowało istnieje duże prawdop
                      > odobieństwo, że poswiadczenie będzie kłamliwe. Myślisz, ze Wojtyła poświadczał
                      > na chybil-trafił i nie przejmował się, czy poświadcza prawdę?

                      Nie tylko w sądzie. A teraz racz przejrzeć moje posty, to może doznasz olśnienia.
      • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 16:03
        > Dziwisz twierdzi, że Wojtyła wiział Jezusa?

        - Zdajemy sobie sprawę, jak wybitnym świadkiem Jezusa we współczesnym świecie stał się Jan Paweł II.

        Co wg. Ciebie oznacza słowo "świadek"?
        • karbat Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 16:31
          strikemaster napisał:
          > > Dziwisz twierdzi, że Wojtyła wiział Jezusa?

          > - Zdajemy sobie sprawę, jak wybitnym świadkiem Jezusa we współczesnym świeci
          > e stał się Jan Paweł II.

          > Co wg. Ciebie oznacza słowo "świadek"?

          kato-mowa, mowa wielebnych belkotow, to ma do siebie, ze z niej wynika ... jedno wielkie G .

          Bredziaki w wierze od czasow biblijnych do dzisiaj nie biora odpowiedzialnosci za swoje slowa .
          Im bardziej oni bredza , niejednoznacznie , nieprecyzyjnie opisuja , zjawiaska , fakty ... tym bardziej wydaje sie im wiercom , ze maja do czyniena z madrosciami ... skad sie to bierze ...


        • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 16:55
          strikemaster napisał:

          > > Dziwisz twierdzi, że Wojtyła wiział Jezusa?
          >
          > - Zdajemy sobie sprawę, jak wybitnym świadkiem Jezusa we współczesnym świeci
          > e stał się Jan Paweł II.

          >
          > Co wg. Ciebie oznacza słowo "świadek"?

          Świadek to ktoś, kto ma wiedzę z pierwszej ręki o określonych wydarzeniach lub potwierdza określone stanowisko. Świadkiem (np. w sądzie) może być nawet osoba niewidoma, co pozwala jednoznacznie stwierdzić, że określając cię mianem analfabety nie pomyliłem się nawet o pół cala.
          • seth.destructor Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:01
            To może dotknął?
            • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:16
              seth.destructor napisał:

              > To może dotknął?

              A może ani jedno, ani drugie? Czyżbyś uważał, że świadek obrony musiałby widzieć lub dotknąć (posmakować, usłyszeć, powąchać?) obronę (obrońcę?)? Może wystarczyłoby, aby poświadczył (pochodna od świadek) jakiekolwiek z twierdzeń obrony?
              • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:18
                Świadek obrony to pojęcie prawne, sądowe dokładniej. Czyżbyś sugerowal, że Jezus jest oskarżony o jakiś czyn przestępczy, że potrzebuje świadków obrony?
                • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:27
                  strikemaster napisał:

                  > Świadek obrony to pojęcie prawne, sądowe dokładniej. Czyżbyś sugerowal, że Jezu
                  > s jest oskarżony o jakiś czyn przestępczy, że potrzebuje świadków obrony?

                  Nie sugeruję. Nie sugeruję także, że Jesus jest obroną. Nie sugeruje i nie twierdzę, że świadkowie Jehowy widzieli Jehowę. Twierdzę za to, że jesteś analfabetą.
              • seth.destructor Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 19:11
                Obrona to nie to samo, co obrońca. Obrona to czynność, obrońca to osoba. Świadek obrońcy, Jezusa czy Jehowy, to osoba, która bezpośrednio poznała te osoby. W przypadku istot z założenia niematerialnych lub nie żyjących współcześnie ze świadkiem, takie nazwy to nadużycie. Chodzi tutaj przecież o propagowanie wiedzy o danej osobie. Nie można powiedzieć o nauczycielu, że jest "świadkiem Darwina czy Pitagorasa".
                • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 20:40
                  seth.destructor napisał:

                  > Obrona to nie to samo, co obrońca. Obrona to czynność, obrońca to osoba. Świade
                  > k obrońcy, Jezusa czy Jehowy, to osoba, która bezpośrednio poznała te osoby. W
                  > przypadku istot z założenia niematerialnych lub nie żyjących współcześnie ze św
                  > iadkiem, takie nazwy to nadużycie. Chodzi tutaj przecież o propagowanie wiedzy
                  > o danej osobie. Nie można powiedzieć o nauczycielu, że jest "świadkiem Darwina
                  > czy Pitagorasa".

                  Nie twierdzę, że obrona to to samo co obrońca. Ponieważ strikemaster sprawia wrażenie osobnika, któremu pewne pojęcia abstrakcyjne wymykają się spod prymitywnego umysłu, dodałem w nawiasie ze znakiem zapytania sugestię, że może świadek obrony musi widzieć obrońcę. Proste?
                  • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 20:48
                    Potwierdzasz forumową zasadę, że im mniej argumentów, tym więcej epitetów, chyba trzeba będzie to dopisać do bestiariusza. :)
                    • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 21:07
                      strikemaster napisał:

                      > Potwierdzasz forumową zasadę, że im mniej argumentów, tym więcej epitetów, chyb
                      > a trzeba będzie to dopisać do bestiariusza. :)

                      Mój drogi - dopatrzyłeś się w słowach Dziwisza twierdzenia, że Wojtyła widział Jezusa, co jest dowodem, że jesteś analfabetą. Nie zmienisz tego żadnymi zaklęciami na mój temat.
                      • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 21:18
                        > Mój drogi - dopatrzyłeś się w słowach Dziwisza twierdzenia, że Wojtyła widział
                        > Jezusa, co jest dowodem, że jesteś analfabetą. Nie zmienisz tego żadnymi zaklęc
                        > iami na mój temat.

                        Wydaje Ci się, że jak coś wielokrotnie powtórzysz to stanie sie to prawdą, nie wiem, podobno cuda sie zdarzają, jesteś człowiekiem wierzącym więc nie trać nadziei.
                        Na razie podałeś definicję świadka. Definicję od czapy, bo brakuje załozeń. A jak założenia dopiszesz, okaże się, ze nie Wojtyła nie mógł być świadkiem w takim sensie, jak próbujesz to wcisnąć. Z prostrego powodu, Wojtyła miał w wielu kwestiach poglady polityczne i moralne (przynajmniej te deklarowane) zbliżone do poglądów Jezusa, ale to nie mieści się w definicji bycia świadkiem.
                        • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 21:23
                          strikemaster napisał:

                          > > Mój drogi - dopatrzyłeś się w słowach Dziwisza twierdzenia, że Wojtyła wi
                          > dział
                          > > Jezusa, co jest dowodem, że jesteś analfabetą. Nie zmienisz tego żadnymi
                          > zaklęc
                          > > iami na mój temat.
                          >
                          > Wydaje Ci się, że jak coś wielokrotnie powtórzysz to stanie sie to prawdą, nie
                          > wiem, podobno cuda sie zdarzają, jesteś człowiekiem wierzącym więc nie trać nad
                          > ziei.
                          > Na razie podałeś definicję świadka. Definicję od czapy, bo brakuje załozeń. A j
                          > ak założenia dopiszesz, okaże się, ze nie Wojtyła nie mógł być świadkiem w taki
                          > m sensie, jak próbujesz to wcisnąć. Z prostrego powodu, Wojtyła miał w wielu kw
                          > estiach poglady polityczne i moralne (przynajmniej te deklarowane) zbliżone do
                          > poglądów Jezusa, ale to nie mieści się w definicji bycia świadkiem.

                          To, że bredziłeś było prawdą zanim zwerbalizowałem swoje stanowisko. Dziwisz nie stwoerdził, że Wojtyła widzaił Jezusa, a przynajmniej nie wynika to ze zlinkowanego tekstu. Definicja nie musi zawiarać żadnych założeń. Fakt posiadania pogladów ma sie nijak do definicji, którą podałem i do której nie miałeś żadnych zastrzeżeń, dopóki nie okazało się, że stała się dla ciebie niewygodna.
                          • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 21:32
                            > To, że bredziłeś było prawdą zanim zwerbalizowałem swoje stanowisko.

                            Zmieniasz zeznania. Niedawno twierdziłeś, że moje stwierdzenie, na temat słów Dziwisza jest nieprawdą. Okazało się, że nie mozna w tej chwili określić jego proawdziwości. Po czym wrzuciłeś definicję własnego pomysłu, wg. której jestem swiadkiem Palikota, bo na temat roli Kościoła w państwie mam podobne poglądy, teraz chcesz, by jeden z uczestników tej dyskusji świadczyl w sprawie Iranki, której nigdy nie widział na oczy. A tak na prawdę, czemu ta Twoja dzialalność ma służyć?

                            > Definicja nie musi zawiarać żadnych założeń.

                            Zależy, do czego ta definicja ma posłużyć.

                            > do definicji, którą podałem i do której nie miałeś żadnych z
                            > astrzeżeń, dopóki nie okazało się, że stała się dla ciebie niewygodna.

                            To mały pikuś, że jest dla mnie niewygodna, z powodu braku odpowiednich zalożeń Twoja definicja nie opisuje świadka (a właściwie opisuje go błędnie), co prowadzi do kontynuacji naszej wymiany postów.
                            • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 21:52
                              strikemaster napisał:

                              > Zmieniasz zeznania. Niedawno twierdziłeś, że moje stwierdzenie, na temat słów D
                              > ziwisza jest nieprawdą. Okazało się, że nie mozna w tej chwili określić jego pr
                              > oawdziwości.

                              Ależ można. Na podstawie zlinkowanego tekstu nie można twierdzić, że Dziwisz powiedział, iż Wojtyła widział Jezusa.

                              Po czym wrzuciłeś definicję własnego pomysłu, wg. której jestem sw
                              > iadkiem Palikota, bo na temat roli Kościoła w państwie mam podobne poglądy, ter
                              > az chcesz, by jeden z uczestników tej dyskusji świadczyl w sprawie Iranki, któr
                              > ej nigdy nie widział na oczy. A tak na prawdę, czemu ta Twoja dzialalność ma sł
                              > użyć?

                              Chciałeś definicję - podałem ją. Jeśli masz lepszą - możesz ją przytoczyć. Poglądy nie mają nic do rzeczy - liczy się wiedza z pierwszej ręki, rozumiesz? Zapewne nie rozumiesz, gdyż przypisujesz mi stanowisko, którego nie wyrazilem. Zaś moja działalność ma jedynie obnażać głupotę takich jak ty.

                              > > Definicja nie musi zawiarać żadnych założeń.
                              >
                              > Zależy, do czego ta definicja ma posłużyć.

                              Jeśli zależy, to znaczy, że nie musi. Musiałaby, gdyby bez względu na warunki założenia były konieczne. Proste?

                              > > do definicji, którą podałem i do której nie miałeś żadnych z
                              > > astrzeżeń, dopóki nie okazało się, że stała się dla ciebie niewygodna.
                              >
                              > To mały pikuś, że jest dla mnie niewygodna, z powodu braku odpowiednich zalożeń
                              > Twoja definicja nie opisuje świadka (a właściwie opisuje go błędnie), co prowa
                              > dzi do kontynuacji naszej wymiany postów.

                              To podaj w końcu swoją własna definicję świadka, ze szczególnym uwzględnieniem możliwego uściślenia: świadek kogoś. Może uznam, że jest tak swietna, że mozna jej użyć do ustalenia czy Dziwisz stwierdził, że Wojtyła widział Jezusa czy też nie twierdził.
                              • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 22:02
                                > Chciałeś definicję - podałem ją. Jeśli masz lepszą - możesz ją przytoczyć. Pogl
                                > ądy nie mają nic do rzeczy - liczy się wiedza z pierwszej ręki, rozumiesz?

                                A jednak wiedza z pierwszej ręki. I o to chodziło.

                                > To podaj w końcu swoją własna definicję świadka,

                                Prosto z Wiki:
                                Świadek - w prawie procesowym osoba powołana przez organ prowadzący postępowanie do złożenia zeznań. Świadek jest źródłem dowodowym, natomiast dowód mogą stanowić jego zeznania.

                                Instytucja źródła dowodowego w postaci świadka jest wspólna dla postępowania cywilnego, postępowania karnego i postępowania administracyjnego.


                                > ze szczególnym uwzględnieniem możliwego uściślenia: świadek kogoś.

                                Uściślenie niemożliwe, nie ma świadka kogoś, z wyjątkiem nazwy własnej członków pewnego wyznania.
                                • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 22:12
                                  strikemaster napisał:

                                  > > Chciałeś definicję - podałem ją. Jeśli masz lepszą - możesz ją przytoczyć
                                  > . Pogl
                                  > > ądy nie mają nic do rzeczy - liczy się wiedza z pierwszej ręki, rozumiesz
                                  > ?
                                  >
                                  > A jednak wiedza z pierwszej ręki. I o to chodziło.
                                  >
                                  > > To podaj w końcu swoją własna definicję świadka,
                                  >
                                  > Prosto z Wiki:
                                  > Świadek - w prawie procesowym osoba powołana przez organ prowadzący postępow
                                  > anie do złożenia zeznań. Świadek jest źródłem dowodowym, natomiast dowód mogą s
                                  > tanowić jego zeznania.
                                  >
                                  > Instytucja źródła dowodowego w postaci świadka jest wspólna dla postępowania cy
                                  > wilnego, postępowania karnego i postępowania administracyjnego.

                                  >
                                  > > ze szczególnym uwzględnieniem możliwego uściślenia: świadek kogoś.
                                  >
                                  > Uściślenie niemożliwe, nie ma świadka kogoś, z wyjątkiem nazwy własnej członków
                                  > pewnego wyznania.

                                  Pięknie! Zatem krótko: ponieważ nie sądzę, by Wojtyła uczestniczył w procesie Jezusa, Dziwisz kłamał: Wojtyła nie był osobą powołana przez organ prowadzący postępow anie do złożenia zeznań w sprawie Jezusa.
                                  Jednakże pojecie świadka nie ogranicza do prawa procesowego. W końcu można być świadkiem dowolnego zdarzenia. Można nawet być (tak sądzę) - czyimś świadkiem. Jeśli jednak nie wiesz jak zdefiniowac pojęcie świadka kogoś, to popisałeś się sporą arogancją wymądrzając się na temat sformułowania, że Wojtyła był świadkiem Jezusa i wysnuwając z tego pomysł, że zdaniem Dziwisza Wojtyła widział Jezusa, tym bardziej, że - jak chyba sam dowodziłeś - mógł go nie widzieć, ale słyszeć lub dotknąć.
                                  • ka_p_pa Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 22:19


                                    supaari napisał:
                                    > Jednakże pojecie świadka nie ogranicza do prawa procesowego. W końcu można być
                                    > świadkiem dowolnego zdarzenia. Można nawet być (tak sądzę) - czyimś świadkiem.

                                    Źle sądzisz.
                                    • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 22:45
                                      ka_p_pa napisał:

                                      >
                                      >
                                      > supaari napisał:
                                      > > Jednakże pojecie świadka nie ogranicza do prawa procesowego. W końcu moż
                                      > na być
                                      > > świadkiem dowolnego zdarzenia. Można nawet być (tak sądzę) - czyimś świad
                                      > kiem.
                                      >
                                      > Źle sądzisz.

                                      Sądzę dobrze.
                                      • ka_p_pa Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 22:59
                                        supaari napisał:

                                        > ka_p_pa napisał:
                                        >
                                        > >
                                        > >
                                        > > supaari napisał:
                                        > > > Jednakże pojecie świadka nie ogranicza do prawa procesowego. W koń
                                        > cu moż
                                        > > na być
                                        > > > świadkiem dowolnego zdarzenia. Można nawet być (tak sądzę) - czyimś
                                        > świad
                                        > > kiem.
                                        > >
                                        > > Źle sądzisz.
                                        >
                                        > Sądzę dobrze.

                                        A powinieneś sprawiedliwie:)))))))
                                        • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 23:05
                                          ka_p_pa napisał:


                                          > > Sądzę dobrze.
                                          >
                                          > A powinieneś sprawiedliwie:)))))))

                                          Sąd dobry jest sądem sprawiedliwym.
                        • kolter-xxl Re: Wojtyła widział Jezusa 14.05.11, 16:10
                          strikemaster napisał:

                          Z prostrego powodu, Wojtyła miał w wielu kwestiach poglady polityczne i moralne (przynajmniej te deklarowane) zbliżone do
                          > poglądów Jezusa, ale to nie mieści się w definicji bycia świadkiem.

                          No z tym podobieństwem do Jezusa to już zaje,biście przesadziłeś, nawet z tym podobieństwem deklarowanym
          • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:07
            Z pierwszej ręki, czyli organoleptycznie miał z nim kontakt, widział go, słyszał, dotknął, wywąchał, ewentualnie ugryzł i poczuł Jego smak. Którą opcję wybierasz?
            • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:17
              strikemaster napisał:

              > Z pierwszej ręki, czyli organoleptycznie miał z nim kontakt, widział go, słysza
              > ł, dotknął, wywąchał, ewentualnie ugryzł i poczuł Jego smak. Którą opcję wybier
              > asz?

              Z pierwszej ręki ma wiedzę o tym, że szczęśliwi są cisi. Wystarczy?
              • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:19
                Inaczej mówiąc, morda w kubeł?
                • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:29
                  strikemaster napisał:

                  > Inaczej mówiąc, morda w kubeł?

                  Inaczej mówiąc - dowiodłem że jesteś analfabetą.
                  • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:35
                    Jak na razie nie dowiodłeś kompletnie niczego. Sugerujesz coś, że Wojtyła mógł poswiadczyć nieprawdę i to wszystkie Twoje osiągnięcia. Musisz jeszcze trochę nad sobą popracować, zeby osiągnąć zdolność do udowadniania, chyba.
                    • supaari Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:37
                      strikemaster napisał:

                      > Jak na razie nie dowiodłeś kompletnie niczego. Sugerujesz coś, że Wojtyła mógł
                      > poswiadczyć nieprawdę i to wszystkie Twoje osiągnięcia. Musisz jeszcze trochę n
                      > ad sobą popracować, zeby osiągnąć zdolność do udowadniania, chyba.

                      Masz powazne problemy z dostrzeżeniem tej prawdy, że napisałeś nieprawdę o słowach Dziwisza. Twój problem.
                      • strikemaster Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 17:45
                        > Masz powazne problemy z dostrzeżeniem tej prawdy, że napisałeś nieprawdę o słow
                        > ach Dziwisza.

                        Ty nie możesz dostrzec, że to nie była nieprawda. Na obecnym etapie nie możemy stwierdzić, czy to, co napisałem było prawdą, czy też nie.
                        • strikemaster No i jeszcze jedno 25.04.11, 17:49
                          napisalem tak z powodu dbalości o dobrą reputacje Wojtyły. Ze strawnych wersji są jeszcze tylko te, że usłyszał albo dotknął (chociaż dotyk się niektórym może juz źle kojarzyć, zwłaszcza po ostatnio ujawnianych w USA osiągnięciach księży w dziedzinie edukacji seksualnej dzieci i młodzieży płci obojga). Wersje, że Wojtyła gryzł, obwąchiwał Jezusa albo poświadczał nieprawdę są dla katolików bardzo nieprzyjemne.
                          • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 18:00
                            strikemaster napisał:

                            > napisalem tak z powodu dbalości o dobrą reputacje Wojtyły. Ze strawnych wersji
                            > są jeszcze tylko te, że usłyszał albo dotknął (chociaż dotyk się niektórym może
                            > juz źle kojarzyć, zwłaszcza po ostatnio ujawnianych w USA osiągnięciach księży
                            > w dziedzinie edukacji seksualnej dzieci i młodzieży płci obojga). Wersje, że W
                            > ojtyła gryzł, obwąchiwał Jezusa albo poświadczał nieprawdę są dla katolików bar
                            > dzo nieprzyjemne.

                            Bycie czyimś świadkiem nie oznacza, że się go widziało, słyszało luyb dotykało, ale to, że się potwierdza jego stanowisko. Napisałem to wprost i podałem nawet przykład, ale nie raczyłeś się do tego ustosunkować, ograniczając się do słów: Inaczej mówiąc, morda w kubeł?. Typowe dla trolla...
                            • ka_p_pa Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 18:12
                              > Bycie czyimś świadkiem nie oznacza, że się go widziało, słyszało luyb dotykało,
                              > ale to, że się potwierdza jego stanowisko.

                              Na jakiej podstawie to potwierdzenie może nastąpić?
                              • strikemaster Suppari, oczywiście, że się odniosłem 25.04.11, 19:02
                                > > Bycie czyimś świadkiem nie oznacza, że się go widziało, słyszało luyb dot
                                > ykało,
                                > > ale to, że się potwierdza jego stanowisko.

                                Potwierdzanie czyjegoś stanowiska bez uprzedniego zobaczenia, usłyszenia, dotknięcia itd. prowadzi do poświadczenia nieprawdy (właściwie poświadczenie nieprawdy nie jest w 100% pewne, ale jest bardzo prawdopodobne), dlatego pytałem, czy sugerujesz, że Wojtyła mógł dopuścić się takiego czynu.
                                • strikemaster Sorry za przekręcenie nicka 25.04.11, 19:03
                                  dawno Cie nie było i zapomniałem, jak się to pisze, wybaczysz? :)
                                • supaari Re: Suppari, oczywiście, że się odniosłem 25.04.11, 20:30
                                  strikemaster napisał:

                                  > > > Bycie czyimś świadkiem nie oznacza, że się go widziało, słyszało lu
                                  > yb dot
                                  > > ykało,
                                  > > > ale to, że się potwierdza jego stanowisko.
                                  >
                                  > Potwierdzanie czyjegoś stanowiska bez uprzedniego zobaczenia, usłyszenia, dotkn
                                  > ięcia itd. prowadzi do poświadczenia nieprawdy (właściwie poświadczenie niepraw
                                  > dy nie jest w 100% pewne, ale jest bardzo prawdopodobne), dlatego pytałem, czy
                                  > sugerujesz, że Wojtyła mógł dopuścić się takiego czynu.

                                  Zobaczenie, usłyszenia, dotknięcia osoby, której jest się świadkiem? Osoby??? Może wystarczy znać jej słowa z drugiej ręki, żeby móc być jej świadkiem (jak w podanym przeze mnie prezykładzie, do którego się nie odniosłeś!!)?
                                  • strikemaster Re: Suppari, oczywiście, że się odniosłem 25.04.11, 20:34
                                    > Zobaczenie, usłyszenia, dotknięcia osoby, której jest się świadkiem? Osoby??? M
                                    > oże wystarczy znać jej słowa z drugiej ręki, żeby móc być jej świadkiem

                                    O wiele mniej wiarygodnym. Możliwość poswiadczenia nieprawdy jest w takim przypadku prawdopodobna. Jeżeli jeszcze dodamy, że świadek słowa Jezusa zna ze starożytnej księgi nieznanego autorstwa, wiarygodność takiego świadka spada praktycznie do zera. A teraz weźmy stwierdzenie Dziwisza, ze to jest ważny świadek...nie chciałbym być na miejscu adwokatów Jezusa, szans na skuteczną obronę w takim przypadku praktycznie nie mają żadnych.
                                    • karbat Re: Wojtyla widzial Jezusa ... Wojtyla swiadek .. 25.04.11, 20:42
                                      widzial .... on prawie codziennie jadl jego RAWDZIWE cialo i pil jego PRAWDZIWA krew .
                                      nie byle jaki z niego swiadek .
                                    • supaari Re: Suppari, oczywiście, że się odniosłem 25.04.11, 20:53
                                      strikemaster napisał:

                                      > > Zobaczenie, usłyszenia, dotknięcia osoby, której jest się świadkiem? Osob
                                      > y??? M
                                      > > oże wystarczy znać jej słowa z drugiej ręki, żeby móc być jej świadkiem
                                      >
                                      > O wiele mniej wiarygodnym. Możliwość poswiadczenia nieprawdy jest w takim przyp
                                      > adku prawdopodobna. Jeżeli jeszcze dodamy, że świadek słowa Jezusa zna ze staro
                                      > żytnej księgi nieznanego autorstwa, wiarygodność takiego świadka spada praktycz
                                      > nie do zera. A teraz weźmy stwierdzenie Dziwisza, ze to jest ważny świadek...ni
                                      > e chciałbym być na miejscu adwokatów Jezusa, szans na skuteczną obronę w takim
                                      > przypadku praktycznie nie mają żadnych.

                                      Wiarygodność nie ma tu żadnego znaczenia. Dosłownie żadnego. Wyobraźmy sobie, że X twierdzi, że pani Z to prostytutka. Pani Z poczuła się urażona i oskarżyła pana X o zniesławienie. W czasie procesu świadkiem Pana X okazał się Pan Y, który pana X nigdy nie widział, ale korzystał z usług pani Z. Poniał?
                                      • ka_p_pa Re: Suppari, oczywiście, że się odniosłem 25.04.11, 21:14
                                        W czasie procesu świadkiem Pana X okazał się Pan Y, któ
                                        > ry pana X nigdy nie widział, ale korzystał z usług pani Z. Poniał?
                                        >

                                        Sprzeciw, bez związku. Pan Y nie jest świadkiem pana X. To nie tak działa. Pan Y świadczy o pani Z, a nie o panu X
                                        • supaari Re: Suppari, oczywiście, że się odniosłem 25.04.11, 21:18
                                          ka_p_pa napisał:

                                          > W czasie procesu świadkiem Pana X okazał się Pan Y, któ
                                          > > ry pana X nigdy nie widział, ale korzystał z usług pani Z. Poniał?
                                          > >
                                          >
                                          > Sprzeciw, bez związku. Pan Y nie jest świadkiem pana X. To nie tak działa. Pan
                                          > Y świadczy o pani Z, a nie o panu X

                                          Zgłoś sprzeciw do definicji.
                                          • ka_p_pa Re: Suppari, oczywiście, że się odniosłem 25.04.11, 21:34
                                            supaari napisał:

                                            > ka_p_pa napisał:
                                            >
                                            > > W czasie procesu świadkiem Pana X okazał się Pan Y, któ
                                            > > > ry pana X nigdy nie widział, ale korzystał z usług pani Z. Poniał?
                                            > > >
                                            > >
                                            > > Sprzeciw, bez związku. Pan Y nie jest świadkiem pana X. To nie tak działa
                                            > . Pan
                                            > > Y świadczy o pani Z, a nie o panu X
                                            >
                                            > Zgłoś sprzeciw do definicji.

                                            Sprzeciw, to nie ty decydujesz, czemu mam się sprzeciwiać.
                                            • supaari Re: Suppari, oczywiście, że się odniosłem 25.04.11, 21:53
                                              ka_p_pa napisał:

                                              > supaari napisał:
                                              >
                                              > > ka_p_pa napisał:
                                              > >
                                              > > > W czasie procesu świadkiem Pana X okazał się Pan Y, któ
                                              > > > > ry pana X nigdy nie widział, ale korzystał z usług pani Z. Po
                                              > niał?
                                              > > > >
                                              > > >
                                              > > > Sprzeciw, bez związku. Pan Y nie jest świadkiem pana X. To nie tak
                                              > działa
                                              > > . Pan
                                              > > > Y świadczy o pani Z, a nie o panu X
                                              > >
                                              > > Zgłoś sprzeciw do definicji.
                                              >
                                              > Sprzeciw, to nie ty decydujesz, czemu mam się sprzeciwiać.

                                              Nie ja? Podałem jedyną definicję świadak w tym wątku. Wynika z niej, że pan Y jest świadkiem pana X. Nie kwestionowaleś definicji - sprzeciw odrzucony.
                                      • kolter-xxl Re: Suppari, oczywiście, że się odniosłem 14.05.11, 16:04
                                        supaari napisał:

                                        > Wiarygodność nie ma tu żadnego znaczenia. Dosłownie żadnego. Wyobraźmy sobie, ż
                                        > e X twierdzi, że pani Z to prostytutka. Pani Z poczuła się urażona i oskarżyła
                                        > pana X o zniesławienie. W czasie procesu świadkiem Pana X okazał się Pan Y, któ
                                        > ry pana X nigdy nie widział, ale korzystał z usług pani Z. Poniał?

                                        No czyli już wiemy ze stachu dziwisz to patentowany łgarz !!!
                              • karbat Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 19:03
                                strikemaster
                                >Odpowiedz Z pierwszej ręki, czyli organoleptycznie miał z nim kontakt, widział go, słyszał, >dotknął, wywąchał, ewentualnie ugryzł i poczuł Jego smak. Którą opcję wybierasz?

                                >supaari
                                >Z pierwszej ręki ma wiedzę o tym, że szczęśliwi są cisi. Wystarczy?

                                >strikemaster
                                >Inaczej mówiąc, morda w kubeł?

                                argument, odpowiedz supaari- katolika ... jestes analfabeta ... katolik to brzmi smiesznie .
                                • karbat Re: Wojtyła widział Jezusa 25.04.11, 19:14
                                  ***Zdajemy sobie sprawę, jak wybitnym świadkiem Jezusa we współczesnym świecie stał się Jan Paweł II. ***

                                  jedno zdanie , mnostwo bzdur

                                  ... zdajemy sobie sprawe - stwierdzenie klamliwe , sugerujace nieprawde .
                                  ... WYBITNYM swiadkiem Jezusa we wspolczesnym swiecie - chodzili razem na piwo
                                  ... stal sie JP II - K. Wojtyla rozmawial, obcowal z nieboszczykami , duchami ...

                                  co mu Jezus , ktorego swiadkiem bym Wojtyla , mowil mu o pedofilach w sutannach ...
                              • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:31
                                ka_p_pa napisał:

                                > > Bycie czyimś świadkiem nie oznacza, że się go widziało, słyszało luyb dot
                                > ykało,
                                > > ale to, że się potwierdza jego stanowisko.
                                >
                                > Na jakiej podstawie to potwierdzenie może nastąpić?

                                Na przykład na podstawie doświadczenia podobnych zdarzeń lub analiy logicznej.
                                • strikemaster Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:36
                                  Od tego raczej biegli są, świadek zwykle relacjonuje, co widział, słyszał, posmakował.
                                  • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:55
                                    strikemaster napisał:

                                    > Od tego raczej biegli są, świadek zwykle relacjonuje, co widział, słyszał, posm
                                    > akował.

                                    To teraz zapraszam do zapoznania się z definicją świadka, którą podałem w tym wątku i której nikt nie kwestionował.
                                • kuk_krakauer Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:37
                                  Świadek na podstawie podobnych przeżyć i analizy logicznej... Nobel w kryminalistyce i postępowaniu karnym. Gdyby istniał. Toż to odkrycie dwutysiąclecia...
                                  • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:56
                                    kuk_krakauer napisał:

                                    > Świadek na podstawie podobnych przeżyć i analizy logicznej... Nobel w kryminali
                                    > styce i postępowaniu karnym. Gdyby istniał. Toż to odkrycie dwutysiąclecia...

                                    To my o świadku w postępowaniu karnym dyskutujemy? Naprawdę?
                                    • kuk_krakauer Re: No i jeszcze jedno 26.04.11, 08:51
                                      Naprawdę. Pojęcie świadek jednoznacznie odnosi się do jasnej i logicznej definicji używanej m.in. w postępowaniu karnym. To, że Dziwisz miesza pojęcia - normalka. Ale po co brnąć dalej.
                                      • supaari Re: No i jeszcze jedno 26.04.11, 14:06
                                        kuk_krakauer napisał:

                                        > Naprawdę. Pojęcie świadek jednoznacznie odnosi się do jasnej i logicznej defini
                                        > cji używanej m.in. w postępowaniu karnym. To, że Dziwisz miesza pojęcia - norma
                                        > lka. Ale po co brnąć dalej.

                                        Wierzaj mi - my nie dyskutujemy o świadku w postępowaniu sądowym. Dyskutujemy o świadku jako takim. Podałem jego definicję proszony przez autora wątku. On sam nie był w stanie podać własnej definicji pojęcia świadek kogoś; mało tego - sam zauwazył (o ile nie myle person), że świadek nie musi widzieć, może słyszeć, lub czuć, co z miejsca stawia jego post inicjujący wśród jawnych łgarstw. Ale żebym miał dyskutować o świadku w postępowaniu karnym - pierwsze słyszę!
                                • ka_p_pa Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:47
                                  supaari napisał:

                                  > ka_p_pa napisał:
                                  >
                                  > > > Bycie czyimś świadkiem nie oznacza, że się go widziało, słyszało lu
                                  > yb dot
                                  > > ykało,
                                  > > > ale to, że się potwierdza jego stanowisko.
                                  > >
                                  > > Na jakiej podstawie to potwierdzenie może nastąpić?
                                  >
                                  > Na przykład na podstawie doświadczenia podobnych zdarzeń lub analiy logicznej.

                                  Sprzeciw, spekulacje. Świadek ma świadczyć o tym, czego sam był świadkiem. Widział, słyszał, wąchał- zarejestrował coś własnymi zmysłami. Inaczej są to plotki, pogłoski, w najlepszym razie subiektywne opinie, ale nie świadectwo prawdy.
                                  • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:57
                                    ka_p_pa napisał:
                                    > Sprzeciw, spekulacje. Świadek ma świadczyć o tym, czego sam był świadkiem. Widz
                                    > iał, słyszał, wąchał- zarejestrował coś własnymi zmysłami. Inaczej są to plotki
                                    > , pogłoski, w najlepszym razie subiektywne opinie, ale nie świadectwo prawdy.

                                    Kolejny, który wątku nie czyta. Przejrzyj cały wątek i ewentualnie zgloś sprzeciw do definicji swiadka, którą podałem i uważam sa sensowną.
                                    • ka_p_pa Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 21:11
                                      > Kolejny, który wątku nie czyta. Przejrzyj cały wątek i ewentualnie zgloś sprzec
                                      > iw do definicji swiadka, którą podałem i uważam sa sensowną.

                                      Twoją definicję świadka? Moja jest lepsza.
                                      • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 21:19
                                        ka_p_pa napisał:

                                        > > Kolejny, który wątku nie czyta. Przejrzyj cały wątek i ewentualnie zgloś
                                        > sprzec
                                        > > iw do definicji swiadka, którą podałem i uważam sa sensowną.
                                        >
                                        > Twoją definicję świadka? Moja jest lepsza.

                                        nie interesuje mnie twoja definicja, co najwyżej zastrzeżenia wobec mojej.
                                        • ka_p_pa Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 21:32
                                          supaari napisał:

                                          > ka_p_pa napisał:
                                          >
                                          > > > Kolejny, który wątku nie czyta. Przejrzyj cały wątek i ewentualnie
                                          > zgloś
                                          > > sprzec
                                          > > > iw do definicji swiadka, którą podałem i uważam sa sensowną.
                                          > >
                                          > > Twoją definicję świadka? Moja jest lepsza.
                                          >
                                          > nie interesuje mnie twoja definicja, co najwyżej zastrzeżenia wobec mojej.

                                          Twoja definicja jest błędna.
                                          • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 21:54
                                            ka_p_pa napisał:

                                            > supaari napisał:
                                            >
                                            > > ka_p_pa napisał:
                                            > >
                                            > > > > Kolejny, który wątku nie czyta. Przejrzyj cały wątek i ewentu
                                            > alnie
                                            > > zgloś
                                            > > > sprzec
                                            > > > > iw do definicji swiadka, którą podałem i uważam sa sensowną.
                                            > > >
                                            > > > Twoją definicję świadka? Moja jest lepsza.
                                            > >
                                            > > nie interesuje mnie twoja definicja, co najwyżej zastrzeżenia wobec mojej
                                            > .
                                            >
                                            > Twoja definicja jest błędna.

                                            Twoje stanowisko jest pustosłowne.
                                            • ka_p_pa Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 22:11
                                              > > Twoja definicja jest błędna.
                                              >
                                              > Twoje stanowisko jest pustosłowne.

                                              Wręcz przeciwnie.
                                              • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 22:14
                                                ka_p_pa napisał:

                                                > > > Twoja definicja jest błędna.
                                                > >
                                                > > Twoje stanowisko jest pustosłowne.
                                                >
                                                > Wręcz przeciwnie.

                                                Proszę bardzo: Pustosłowne jest stanowisko twoje.
                                                • ka_p_pa Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 22:16
                                                  supaari napisał:

                                                  > ka_p_pa napisał:
                                                  >
                                                  > > > > Twoja definicja jest błędna.
                                                  > > >
                                                  > > > Twoje stanowisko jest pustosłowne.
                                                  > >
                                                  > > Wręcz przeciwnie.
                                                  >
                                                  > Proszę bardzo: Pustosłowne jest stanowisko twoje.
                                                  Znów błąd. Powinno być: stanowisko nie jest pustosłowne.
                                                  • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 22:46
                                                    ka_p_pa napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > ka_p_pa napisał:
                                                    > >
                                                    > > > > > Twoja definicja jest błędna.
                                                    > > > >
                                                    > > > > Twoje stanowisko jest pustosłowne.
                                                    > > >
                                                    > > > Wręcz przeciwnie.
                                                    > >
                                                    > > Proszę bardzo: Pustosłowne jest stanowisko twoje.
                                                    > Znów błąd. Powinno być: stanowisko nie jest pustosłowne.

                                                    To byłaby nieprawda. A ja nieprawdy nie podaję. Pozostawiam to tobie - dajesz sobie z tym radę znakomicie.
                                                  • ka_p_pa Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 22:57
                                                    > > > Proszę bardzo: Pustosłowne jest stanowisko twoje.
                                                    > > Znów błąd. Powinno być: stanowisko nie jest pustosłowne.
                                                    >
                                                    > To byłaby nieprawda. A ja nieprawdy nie podaję. Pozostawiam to tobie - dajesz s
                                                    > obie z tym radę znakomicie.

                                                    To bez znaczenia, czy tak brzmiące zdanie jest prawdą. Jest zaprzeczeniem poprzedniego.
                                                  • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 23:04
                                                    ka_p_pa napisał:

                                                    > > > > Proszę bardzo: Pustosłowne jest stanowisko twoje.
                                                    > > > Znów błąd. Powinno być: stanowisko nie jest pustosłowne.
                                                    > >
                                                    > > To byłaby nieprawda. A ja nieprawdy nie podaję. Pozostawiam to tobie - da
                                                    > jesz s
                                                    > > obie z tym radę znakomicie.
                                                    >
                                                    > To bez znaczenia, czy tak brzmiące zdanie jest prawdą. Jest zaprzeczeniem poprz
                                                    > edniego.

                                                    A, więc chodziło ci o zaprzeczenie, a nie o przeciwność w znaczeniu napisania w odwrotnej kolejności? To nie zmienia faktu, że ja kłamstw nie piszę, a co najwyżej cytuję.
                            • seth.destructor Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 19:22
                              To, że się potwierdza czyjeś stanowisko, nazywa się poparciem albo poplecznictwem. Świadek potwierdza to, czego doświadczył osobiście, nie musi się z tym zgadzać. Moim zdaniem, w kontekście religijnym, najbardziej odpowiednie słowo to wyznawca.
                              • karbat Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 19:29
                                seth.destructor napisał:

                                > To, że się potwierdza czyjeś stanowisko, nazywa się poparciem albo poplecznictw
                                > em. Świadek potwierdza to, czego doświadczył osobiście, nie musi się z tym zgad
                                > zać. Moim zdaniem, w kontekście religijnym, najbardziej odpowiednie słowo to wy
                                > znawca.

                                amen.

                                trzeba podkreslic szczegolna role wyznawcy z Wadowic, wiec ...
                                wypisuje sie bzdury w wierze .
                              • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:38
                                seth.destructor napisał:

                                > To, że się potwierdza czyjeś stanowisko, nazywa się poparciem albo poplecznictw
                                > em. Świadek potwierdza to, czego doświadczył osobiście, nie musi się z tym zgad
                                > zać. Moim zdaniem, w kontekście religijnym, najbardziej odpowiednie słowo to wy
                                > znawca.

                                Problem w tym, że zawężasz pojęcie stanowiska jedynie do nieweryfikowalnych opinii. Tymczasem w mojej ocenie można przewz stanowisko rozumieć także twierdzenie weryfikowalne. Jeśli np. przyjmiemy, że Jezus jest autorem słów: "Szczęśliwi cisi", to osoba, która potwierdza to zdanie i uważą, że cisi są szczęśliwi, jest świadkiem Jezusa (potwierdza jego stanowisko) pomimo tego, że Jezusa nie widziała, nie słyszała, nie dotykała, nie smakowała i nie wąchała.
                                • strikemaster Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:45
                                  > Jeśli np. przyjmiemy, że Jezus jest autorem słów: "Szczęśliwi
                                  > cisi", to osoba, która potwierdza to zdanie i uważą, że cisi są szczęśliwi, jes
                                  > t świadkiem Jezusa

                                  Nie świadkiem, a stronnikiem, ze staropolskiego, bo we współczesnym języku polskim określenia na takie zjawisko nie ma, widocznie w pluralistycznym świecie takie określenie nie jest potrzebne.
                                  • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 21:00
                                    strikemaster napisał:

                                    > > Jeśli np. przyjmiemy, że Jezus jest autorem słów: "Szczęśliwi
                                    > > cisi", to osoba, która potwierdza to zdanie i uważą, że cisi są szczęśliw
                                    > i, jes
                                    > > t świadkiem Jezusa
                                    >
                                    > Nie świadkiem, a stronnikiem, ze staropolskiego, bo we współczesnym języku pols
                                    > kim określenia na takie zjawisko nie ma, widocznie w pluralistycznym świecie ta
                                    > kie określenie nie jest potrzebne.

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,124607563,124624655,Re_Wojtyla_widzial_Jezusa.html
                                    Możesz zgłosić zastrzeżenie do definicji.
                                    • strikemaster Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 21:07
                                      Zgłosiłem wielokrotnie już, Kuk tez zgłaszał. Podzielanie stanowiska politycznego nie jest świadczeniem.
                                      • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 21:32
                                        strikemaster napisał:

                                        > Zgłosiłem wielokrotnie już, Kuk tez zgłaszał. Podzielanie stanowiska polityczne
                                        > go nie jest świadczeniem.

                                        Ani ty, ani kuk nie opdnieśliście się do definicji. Możesz sprawdzić w drzewku.
                                • kuk_krakauer Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 20:48
                                  Idąc tym tropem. Jeśli przyjmiemy, że Marsjanin powiedział: Jestem zielony. A ja potwierdzam to zdanie i uważam, że Marsjanie są zieloni pomimo tego, że Marsjanina nie widziałem to jestem świadkiem Marsjanina (potwierdzam jego stanowisko pomimo tego, że Marsjanina nie widziałem, nie słyszałem, nie dotykałem, nie smakowałem i nie wąchałem. Prawda, czy fałsz?
                                  • strikemaster Można pójść dalej 25.04.11, 20:52
                                    wyobraź sobie, że pewna Iranka nie lubi Coca-Coli. Załóżmy teraz, ze ty też nie przepadasz za tym napojem, zgodnie z Zasadą Supaari'ego jesteś świadkiem tej Iranki.
                                    • karbat Re: Można pójść dalej 25.04.11, 20:58
                                      Wojtyla w sadzie , stwierdza ;
                                      jestem swiadkiem Jezusa , prawie codziennie spozywam jego prawdziwe cialo i pije jego prawdziwa krew .
                                      a) sad uznalby go za niewiarydodnego swiadka
                                      b) wzial go za wariata ... nakazal leczenie ...
                                    • kuk_krakauer Re: Można pójść dalej 25.04.11, 20:59
                                      Zgadza się. Tylko co ja miałbym w sądzie zeznać? Że zamordowała prezesa Pepsi? Też mieściło by się w ramach Zasady.
                                      • strikemaster Re: Można pójść dalej 25.04.11, 21:01
                                        > Że zamordowała prezesa Pepsi?
                                        > Też mieściło by się w ramach Zasady.

                                        Gdybyś przeczytał o tym np. w jakimś tabloidzie, jak najbardziej, zgodnie z Zasadą Supaari'ego mógłbyś być świadkiem tego morderstwa. :)
                                    • supaari Re: Można pójść dalej 25.04.11, 21:12
                                      strikemaster napisał:

                                      > wyobraź sobie, że pewna Iranka nie lubi Coca-Coli. Załóżmy teraz, ze ty też nie
                                      > przepadasz za tym napojem, zgodnie z Zasadą Supaari'ego jesteś świadkiem tej I
                                      > ranki.

                                      Kolejny, ktory nie rozumie. Byłby swiadkiem, gdyby potwierdził jej ewentualne twierdzenie, że nie lubi (owa Iranka) wiadomego napoju. Fakt, że go nie lubi jest bez znaczenia.
                                      • strikemaster Re: Można pójść dalej 25.04.11, 21:21
                                        > Kolejny, ktory nie rozumie. Byłby swiadkiem, gdyby potwierdził jej ewentualne t
                                        > wierdzenie, że nie lubi (owa Iranka) wiadomego napoju.

                                        Na jakiej podstawie mógłby potwierdzić słowa Iranki, skoro zakładamy, że jej nigdy nie widział, nie rozmawiał z nią?
                                        • supaari Re: Można pójść dalej 25.04.11, 21:30
                                          strikemaster napisał:

                                          > > Kolejny, ktory nie rozumie. Byłby swiadkiem, gdyby potwierdził jej ewentu
                                          > alne t
                                          > > wierdzenie, że nie lubi (owa Iranka) wiadomego napoju.
                                          >
                                          > Na jakiej podstawie mógłby potwierdzić słowa Iranki, skoro zakładamy, że jej ni
                                          > gdy nie widział, nie rozmawiał z nią?

                                          A kto powiedział, że jej nie widział lub z nią nie rozmawiał? Świadek może widzieć, ale nie musi. Łapiesz czy dalej błakasz się zagubiony?
                                          • strikemaster Re: Można pójść dalej 25.04.11, 21:34
                                            > A kto powiedział, że jej nie widział lub z nią nie rozmawiał? Świadek może widz
                                            > ieć, ale nie musi.

                                            Przypominam, ze mówimy tu o ważnym świadku. Wiem, on też nic nie musi wiedzieć, wystarczy, że jest. :)
                                            • supaari Re: Można pójść dalej 25.04.11, 21:56
                                              strikemaster napisał:

                                              > > A kto powiedział, że jej nie widział lub z nią nie rozmawiał? Świadek moż
                                              > e widz
                                              > > ieć, ale nie musi.
                                              >
                                              > Przypominam, ze mówimy tu o ważnym świadku. Wiem, on też nic nie musi wiedzieć,
                                              > wystarczy, że jest. :)

                                              Znów bredzisz. Świadek musi wiedzieć, na dodatek z pierwszej ręki.
                                              • strikemaster Re: Można pójść dalej 25.04.11, 22:03
                                                > Znów bredzisz. Świadek musi wiedzieć, na dodatek z pierwszej ręki.

                                                A jeszcze przed chwilą nie musiał, znowu zmieniłeś zeznania?
                                                • supaari Re: Można pójść dalej 25.04.11, 22:13
                                                  strikemaster napisał:

                                                  > > Znów bredzisz. Świadek musi wiedzieć, na dodatek z pierwszej ręki.
                                                  >
                                                  > A jeszcze przed chwilą nie musiał, znowu zmieniłeś zeznania?

                                                  Nie musiał wiedzieć? Ja tak twierdziłem? Gdzie?
                                                  • ka_p_pa Re: Można pójść dalej 25.04.11, 22:28
                                                    supaari napisał:

                                                    > strikemaster napisał:
                                                    >
                                                    > > > Znów bredzisz. Świadek musi wiedzieć, na dodatek z pierwszej ręki.
                                                    > >
                                                    > > A jeszcze przed chwilą nie musiał, znowu zmieniłeś zeznania?
                                                    >
                                                    > Nie musiał wiedzieć? Ja tak twierdziłem? Gdzie?

                                                    Aby być czyims świadkiem nie trzeba go widzieć, słyszeć, smakować, wąchać czy dotykać. wystarczy poświadczyć jego stanowisko.

                                                    Zapętliłeś się chłopcze. Podałeś definicję niewystarczającą. Wg twojej, błędnej definicji, świadek nie musi wiedzieć. Wystarczy subiektywna opinia.
                                                  • supaari Re: Można pójść dalej 25.04.11, 22:39
                                                    > > Nie musiał wiedzieć? Ja tak twierdziłem? Gdzie?
                                                    >
                                                    > Aby być czyims świadkiem nie trzeba go widzieć, słyszeć, smakować, wąchać cz
                                                    > y dotykać. wystarczy poświadczyć jego stanowisko.

                                                    >
                                                    > Zapętliłeś się chłopcze. Podałeś definicję niewystarczającą. Wg twojej, błędnej
                                                    > definicji, świadek nie musi wiedzieć. Wystarczy subiektywna opinia.

                                                    Dziecinko, a wiedzieć znaczy:
                                                    - widzieć?
                                                    - słyszeć?
                                                    - smakować?
                                                    - wąchać?
                                                    - dotykać?

                                                    Czy widziałeś, słyszałeś smakowałeś wąchałeś lub dotykałeś Dziwisza i stąd wiesz co powiedział?
                                                    A może nie dostrzegasz różnicy między widzieć i wiedzieć? To wprawdzie tylko jedna literka, ale jest jak prawie: czyni wielka różnicę.
                                                  • ka_p_pa Re: Można pójść dalej 25.04.11, 22:48
                                                    > Czy widziałeś, słyszałeś smakowałeś wąchałeś lub dotykałeś Dziwisza i stąd w
                                                    > iesz
                                                    co powiedział?

                                                    Tak. Widziałem. Ale tokuj dalej, wychodzi ci pociesznie jak zwykle.
                                                  • supaari Re: Można pójść dalej 25.04.11, 23:03
                                                    ka_p_pa napisał:

                                                    > > Czy widziałeś, słyszałeś smakowałeś wąchałeś lub dotykałeś Dziwisza i stą
                                                    > d w
                                                    > > iesz
                                                    co powiedział?
                                                    >
                                                    > Tak. Widziałem. Ale tokuj dalej, wychodzi ci pociesznie jak zwykle.

                                                    O, jaki dziw natury! Widział i (chyba nie słysząc) wie co powiedział. Czyta z ruchu warg. Czasem myli widział z wiedział, ale jak wargi daleko, to można zrozumieć.
                                                  • ka_p_pa Re: Można pójść dalej 25.04.11, 23:13
                                                    > O, jaki dziw natury! Widział i (chyba nie słysząc) wie co powiedział. Czyta z r
                                                    > uchu warg. Czasem myli widział z wiedział, ale jak wargi daleko, to można zrozu
                                                    > mieć.

                                                    Znów się gubisz. Nie wymagałeś bym widział i słyszał. Wg ciebie i twojej definicji wystarczy bym widział lub słyszał i już spełniam warunki, by być świadkiem:))))Więcej, wystarczy bym miał podobe poglądy i też będę dobrym świadkiem. Mylisz świadka ze stroną.
                                                  • supaari Re: Można pójść dalej 25.04.11, 23:17
                                                    ka_p_pa napisał:

                                                    > > O, jaki dziw natury! Widział i (chyba nie słysząc) wie co powiedział. Czy
                                                    > ta z r
                                                    > > uchu warg. Czasem myli widział z wiedział, ale jak wargi daleko, to można
                                                    > zrozu
                                                    > > mieć.
                                                    >
                                                    > Znów się gubisz. Nie wymagałeś bym widział i słyszał. Wg ciebie i twojej
                                                    > definicji wystarczy bym widział lub słyszał i już spełniam warunki, by
                                                    > być świadkiem:))))Więcej, wystarczy bym miał podobe poglądy i też będę dobrym ś
                                                    > wiadkiem. Mylisz świadka ze stroną.

                                                    Wręcz przeciwnie. Ani widzenie, ani słyszenie nie jest konieczne, byś był swiadkiem. wystarczy wiedza. Ale ty tego nie rozumiesz, gdyż nawet mylisz słowie widzieć ze słowem wiedzieć.
                                                  • ka_p_pa Re: Można pójść dalej 25.04.11, 23:38
                                                    > Wręcz przeciwnie. Ani widzenie, ani słyszenie nie jest konieczne, byś był swiad
                                                    > kiem. wystarczy wiedza.

                                                    Nie możesz się zdecydować- ja muszę widzieć i słyszeć, by być świadkiem, Wojtyła nie musi. Nie nadajesz się na sędziego:)))

                                                    >Ale ty tego nie rozumiesz, gdyż nawet mylisz słowie widzieć ze słowem wiedzieć.

                                                    Od tego właśnie jest postępowanie, by ustalić, czy ktoś świadcząc i twierdząc że wie kieruje się tym co widział, słyszał, wywęszył, czy też powtarza zasłyszane pogłoski. Otóż ten, co powtarza zasłyszane pogłoski nie jest i nie może być świadkiem, w odróżnieniu od tego, który może nie wiedzieć i nie rozumieć, ale widział czy słyszał i może o tym świadczyć. Mylisz dane rzeczywiste (poprzez zmysły) i tzw. pseudodane.
                                                  • supaari Re: Można pójść dalej 25.04.11, 23:46
                                                    ka_p_pa napisał:

                                                    > > Wręcz przeciwnie. Ani widzenie, ani słyszenie nie jest konieczne, byś był
                                                    > swiad
                                                    > > kiem. wystarczy wiedza.
                                                    >
                                                    > Nie możesz się zdecydować- ja muszę widzieć i słyszeć, by być świadkiem, Wojtył
                                                    > a nie musi. Nie nadajesz się na sędziego:)))

                                                    Ja? Ja gdzieś napisałem, że ty coś musisz?

                                                    > >Ale ty tego nie rozumiesz, gdyż nawet mylisz słowie widzieć ze sło
                                                    > wem wiedzieć.
                                                    >
                                                    > Od tego właśnie jest postępowanie, by ustalić, czy ktoś świadcząc i twierdząc ż
                                                    > e wie kieruje się tym co widział, słyszał, wywęszył, czy też powt
                                                    > arza zasłyszane pogłoski. Otóż ten, co powtarza zasłyszane pogłoski nie jest i
                                                    > nie może być świadkiem, w odróżnieniu od tego, który może nie wiedzie
                                                    > ć
                                                    i nie rozumieć, ale widział czy słyszał i może o tym świadczyć. My
                                                    > lisz dane rzeczywiste (poprzez zmysły) i tzw. pseudodane.

                                                    To ty mylisz co nieco. Powtórzę zatem: aby być czyimś świadkiem nie musze jego widzieć, słyszeć, smakować, wąchać ani dotykać.
                                                  • ka_p_pa Re: Można pójść dalej 26.04.11, 00:02
                                                    > To ty mylisz co nieco. Powtórzę zatem: aby być czyimś świadkiem nie musze jego
                                                    > widzieć, słyszeć, smakować, wąchać ani dotykać.

                                                    Nudzisz co nieco. Pozostań przy przekonaniu, że Jezus powołał na swego świadka Wojtyłę. Możesz nawet nie widzieć komizmu takiego twierdzenia. Dobrej nocy życzę.
                                                  • supaari Re: Można pójść dalej 26.04.11, 00:12
                                                    ka_p_pa napisał:

                                                    > > To ty mylisz co nieco. Powtórzę zatem: aby być czyimś świadkiem nie musze
                                                    > jego
                                                    > > widzieć, słyszeć, smakować, wąchać ani dotykać.
                                                    >
                                                    > Nudzisz co nieco. Pozostań przy przekonaniu, że Jezus powołał na swego świadka
                                                    > Wojtyłę. Możesz nawet nie widzieć komizmu takiego twierdzenia. Dobrej nocy życz
                                                    > ę.

                                                    Moje przekonania są mało istotne. Nie pisze tu o nich, a o czyms zgoła innym. Ale ty tego nie dostrzegasz, bo widzieć mylisz z wiedzieć, co wskazuje, że możesz mylić także inne pojęcia.
                                                  • kolter-xxl Re: Można pójść dalej 14.05.11, 16:08
                                                    supaari napisał:

                                                    To ty mylisz co nieco. Powtórzę zatem: aby być czyimś świadkiem nie musze jego
                                                    > widzieć, słyszeć, smakować, wąchać ani dotykać.

                                                    Toś dupa a nie świadek :))
                                  • supaari Re: No i jeszcze jedno 25.04.11, 21:01
                                    kuk_krakauer napisał:

                                    > Idąc tym tropem. Jeśli przyjmiemy, że Marsjanin powiedział: Jestem zielony. A j
                                    > a potwierdzam to zdanie i uważam, że Marsjanie są zieloni pomimo tego, że Marsj
                                    > anina nie widziałem to jestem świadkiem Marsjanina (potwierdzam jego stanowisko
                                    > pomimo tego, że Marsjanina nie widziałem, nie słyszałem, nie dotykałem, nie sm
                                    > akowałem i nie wąchałem. Prawda, czy fałsz?

                                    Nie jesteś, gdyż nie masz wiedzy z pierwszej ręki i tym samym nie spełniasz istotnego warunku z definicji, której nikt nie starał sie tutajk podważyć.
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,124607563,124624655,Re_Wojtyla_widzial_Jezusa.html
                                    • strikemaster I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 21:05
                                      Od razu pojawiło się pytanie, na jakiej podstawie świadek może potwierdzać stanowisko, czyli wątpliwości zostały zgłoszone.
                                      • supaari Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 21:28
                                        strikemaster napisał:

                                        > Od razu pojawiło się pytanie, na jakiej podstawie świadek może potwierdzać stan
                                        > owisko, czyli wątpliwości zostały zgłoszone.

                                        To nie sa wątpliwości, tylko próba wykazania, że świadek z definicji musiał organoleptycznie doświadczyć kogoś, kogo świadkiem jest. Wyjasniłem od razu, że zgodnie z definicją mogę być swiadkiem kogoś, kogo nie widziałem, nie słyszałem, nie dotknąłem, nie posmakowałem i nie powąchałem, gdyż potwierdzam jego (znane z drugiej ręki) stanowisko na podstawoe własnego doświadczenia.
                                        • strikemaster Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 21:37
                                          > gdyż potwierdzam jego (znane
                                          > z drugiej ręki) stanowisko na podstawoe własnego doświadczenia.

                                          Od razu odpowiedziałem, ze od tego są eksperci zwani biegłymi. Różnią się oni od "zwykłych" świadków właśnie owym doświadczeniem umożliwiającym potwierdzanie lub zaprzeczanie. Więc przyjmijmy, ze Wojtyła był ekspertem w sprawie Jezusa (o czym Dziwisz jednak nie raczyl wspomnieć, przez roztargnienie?), jakie doświadczenia umożliwiłyby Wojtyle potwierdzanie słów Jezusa? Może na początek zajmijmy sie CV Karola Wojtyły?
                                          • supaari Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 22:03
                                            strikemaster napisał:

                                            > > gdyż potwierdzam jego (znane
                                            > > z drugiej ręki) stanowisko na podstawoe własnego doświadczenia.
                                            >
                                            > Od razu odpowiedziałem, ze od tego są eksperci zwani biegłymi. Różnią się oni o
                                            > d "zwykłych" świadków właśnie owym doświadczeniem umożliwiającym potwierdzanie
                                            > lub zaprzeczanie. Więc przyjmijmy, ze Wojtyła był ekspertem w sprawie Jezusa (o
                                            > czym Dziwisz jednak nie raczyl wspomnieć, przez roztargnienie?), jakie doświad
                                            > czenia umożliwiłyby Wojtyle potwierdzanie słów Jezusa? Może na początek zajmijm
                                            > y sie CV Karola Wojtyły?

                                            Nie rozumiesz o czym piszesz. Wojtyła mógł nie być ekspertem w sprawie Jezusa. Wystarczyło, że był ekspertem w sprawach, o których mówił Jezus. Poza tym czy Dziwisz zapomniał o czyms wspomnieć, czy nie - na podstawie teksty nie jestem w stanie powiedzieć. Ty - jak widze - jesteś. Brawo!!!
                                            • strikemaster Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 22:07
                                              > Nie rozumiesz o czym piszesz. Wojtyła mógł nie być ekspertem w sprawie Jezusa.
                                              > Wystarczyło, że był ekspertem w sprawach, o których mówił Jezus.

                                              No właśnie:

                                              > > jakie doświadczenia umożliwiłyby Wojtyle potwierdzanie słów Jezusa?

                                              Odpowiesz?

                                              > Poza tym czy D
                                              > ziwisz zapomniał o czyms wspomnieć, czy nie - na podstawie teksty nie jestem w
                                              > stanie powiedzieć.

                                              A ja jestem, przeczytałem tekst i wiem, ze Dziwisz ani słowem nie wspomniał o roli biegłego, o jakiej w przypadku Wojtyły pisałeś (nie wiem, czy to jeszcze aktualne, bo Twoje stanowisko się ostatnimi czasy zmienia dość szybko?).
                                              • supaari Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 22:35
                                                strikemaster napisał:
                                                > No właśnie:
                                                >
                                                > > > jakie doświadczenia umożliwiłyby Wojtyle potwierdzanie słów Jezusa?
                                                >
                                                > Odpowiesz?

                                                To nie ma znaczenia. Znaczenie ma tylko to, czy aby byc świadkiem Jezusa musiałby Go widzieć. Jeśli jednak koniecznie chcesz, to - choć znawcą życia Wojtyły nie jestem - zaproponuję następujący przykład, który byc może zrozumiesz:
                                                Karol Wojtyła urodził sie przed wojna na południu Polski. Z pewnością w kraju w większości rolniczym zetknął się z sadownictwem i zauwazył, że każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce [Mt. 7,17]. Teraz możesz wysnuć wniosek, że też jesteś świadkiem Jezusa - zezwalam.


                                                > A ja jestem, przeczytałem tekst i wiem, ze Dziwisz ani słowem nie wspomniał o r
                                                > oli biegłego, o jakiej w przypadku Wojtyły pisałeś (nie wiem, czy to jeszcze ak
                                                > tualne, bo Twoje stanowisko się ostatnimi czasy zmienia dość szybko?).

                                                Widzisz, dziecinko - możesz co najwyżej uznać, że autor tekstu nie wspomniał. Możesz jednak wspomnieć, że na podstawie tekstu nie można uznać, że Dziwisz wspomniał o roli Wojtyły jako biegłego. Mam nadzieję, że zrosumiesz w końcu różnicę i dzięki temu przestaniesz przypisywac mi zmianę stanowiska. Po prostu tobie rozumu nie starcza, żeby ogarnąć to i owo, i stąd te zarzuty.
                                                • ka_p_pa Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 22:43
                                                  > Karol Wojtyła urodził sie przed wojna na południu Polski. Z pewnością w kraju w
                                                  > większości rolniczym zetknął się z sadownictwem i zauwazył, że każde dobre
                                                  > drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce
                                                  [Mt. 7,17]. Teraz
                                                  > możesz wysnuć wniosek, że też jesteś świadkiem Jezusa - zezwalam.
                                                  >

                                                  Powtarzanie tego bezsensownego tekstu nie czyni z nikogo świadka, świadczyć może jednak o nieuctwie wypowiadającego te słowa, albowiem zaprawdę powiadam ci, nie jest prawdą, że

                                                  każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce
                                                  • supaari Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 22:48
                                                    ka_p_pa napisał:

                                                    > Powtarzanie tego bezsensownego tekstu nie czyni z nikogo świadka, świadczyć moż
                                                    > e jednak o nieuctwie wypowiadającego te słowa, albowiem zaprawdę powiadam ci, n
                                                    > ie jest prawdą, że
                                                    >
                                                    > każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owo
                                                    > ce


                                                    Byłbym ci w stanie uwierzyć, gdybym mial o tobie lepsze zdanie niż mam.
                                                  • ka_p_pa Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 22:53
                                                    >
                                                    > Byłbym ci w stanie uwierzyć, gdybym mial o tobie lepsze zdanie niż mam.

                                                    Nie żartuję tu z tobą, by cię do czegoś przekonać, ale kolejny raz dać ci szansę udowodnić, że jesteś idiotą.
                                                  • supaari Re: I co, nikt nie kwestionował? 25.04.11, 23:07
                                                    ka_p_pa napisał:

                                                    > >
                                                    > > Byłbym ci w stanie uwierzyć, gdybym mial o tobie lepsze zdanie niż mam.
                                                    >
                                                    > Nie żartuję tu z tobą, by cię do czegoś przekonać, ale kolejny raz dać ci szans
                                                    > ę udowodnić, że jesteś idiotą.

                                                    A jak na razie udowadniasz, że sam nim jesteś. Skutecznie - jak zawsze.
                                                  • nehsa Re: I co? Nici! 26.04.11, 07:17
                                                    nehsiane "3grosze"!
                                                    supaari i ka_p_pa, nie są "przeciętniakami", są dalece ponad przeciętni. Poświęcili sporo czasu, na dyskurs, który m.in., potwierdza moje zdanie o nich.
                                                    Ale ich wysiłek, jak prawie wszystkie dyskusje na tych forach, poszedł nieomal na marne.

                                                    Inicjatorowi wątku chodziło o sprowokowanie dyskusji o tym, czy kandydat na błogosławionego Wojtyła, widział Jezusa?

                                                    Nie widział, bo Jezusa nigdy na tej ziemi nie było.

                                                    Niejako przy okazji, zgodzili się, że prawda, to zdanie zgodne z rzeczywistością, co też jest kłamstwem.

                                                    W zasadzie, to wartości świadectw i wartości świadków Dziwisza i Wojtyły, nie tknęli.

                                                    Omijanie "min", niewątpliwie świadczy o klasie.




                                                  • piwi77 Re: I co? Nici! 26.04.11, 11:25
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Nie widział, bo Jezusa nigdy na tej ziemi nie było.

                                                    Tu bym się wtrącił. Można widzieć rzeczy niestworzone, których nie ma. Psychiatria zna niezliczone takie przypadki.
                                                  • nehsa Re: I co? Nici! 26.04.11, 13:55
                                                    piwi77 napisał:
                                                    "> nehsa napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie widział, bo Jezusa nigdy na tej ziemi nie było.
                                                    >
                                                    > Tu bym się wtrącił. Można widzieć rzeczy niestworzone, których nie ma. Psychiat
                                                    > ria zna niezliczone takie przypadki"

                                                    ***I one są właśnie fundamentem Kościoła rzymsko-katolickiego.
      • kolter-xxl Re: Wojtyła widział Jezusa 14.05.11, 15:29
        supaari napisał:

        >
        > Dziwisz twierdzi, że Wojtyła wiział Jezusa?

        Ano tak , pieprząc do was matoły ze karol jest w niebie siłą rzeczy Jezusa widział lub widuje :))
    • piwi77 Re: Wojtyła widział Jezusa 26.04.11, 10:03
      Nie znam dokładnie katolickiego rachunku widzeń, ale niewykluczone, że skoro Wojtyła widział Jezusa, a Dziwisz Wojtyłę, to tak, jakby sam Dziwisz widział Jezusa. A to może Dziwisza jeszcze bardziej utwierdzać w przeświadczeniu, że skoro Dziwisz widział, to Wojtyła chyba tym bardziej. Proste.
      • karbat Re: Wojtyła widział Jezusa 26.04.11, 12:09
        Wojtyła widział Jezusa ... wiercy widza rozne rzeczy, placzace zydowki, ich figurki , obrazki , widza duchy , diably , anioly itd .

        Wojtyla mogl tylko przytaczac to, co o Jezusie napisali ANONIMOWI autorzy Ewangelii i to
        co o Jezusie napisal agent -kapus zwany sfientym Pawlem, ktory Jezusa nigdy nie widzial .
        Wojtyla o Jezusie mogl mowic tez to co mu podpowiadala jego fantazja,wyobraznia i nic wiecej .
        Wojtyla byl wierca, zwolennikiem obrzezanego proroka , starozytnego zyda ,fakt.

        mowienie o Wojtyle jako o swiadku Jezusa , ma na celu zgodnie z kato-nowomowa , podniesienie jego autorytetu .
        wielebne cwaniaki robia z Wojtyly swiadka Jezusa, nie znajac na ten temat opinii samego zainteresowanego Jezusa .

        Ani jednego ani drugiego nie mozna spytac o zdanie na ten temat . Najwieksze mity, brednie, powstaja po smierci osob , ktorych rzecz dotyczy .

    • piwi77 A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 26.04.11, 14:00
      to również dostanę pałac ze służbą, w którym mógłbym sobie spokojnie żyć.
      • skomar102 Re: A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 26.04.11, 17:11
        piwi77 napisał:

        > to również dostanę pałac ze służbą, w którym mógłbym sobie spokojnie żyć.

        Jak tylko powiesz że widziałeś Jezusa to nie dostaniesz
        pałacu ze służbą.
        Lecz jak rzeczywiście ujrzysz Jezusa to nie będziesz chciał
        tego pałacu.
        • kolter-xxl Re: A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 14.05.11, 15:30
          skomar102 napisał:


          > Lecz jak rzeczywiście ujrzysz Jezusa to nie będziesz chciał
          > tego pałacu.

          No to wasi biskupi wprost marzą żeby Jezusa nie wiedzieć :))
          • skomar102 Re: A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 14.05.11, 19:52
            kolter-xxl napisał:

            > skomar102 napisał:
            >
            >
            > > Lecz jak rzeczywiście ujrzysz Jezusa to nie będziesz chciał
            > > tego pałacu.
            >
            > No to wasi biskupi wprost marzą żeby Jezusa nie wiedzieć :))

            No może nie aż tak
            • kolter-xxl Re: A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 14.05.11, 20:56
              skomar102 napisał:
              >

              > No może nie aż tak

              hehheheehehheheehehe naiwny jelonku :)))
              • skomar102 Re: A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 14.05.11, 21:21
                kolter-xxl napisał:

                > hehheheehehheheehehe

                Nie ma się z czego brechtać , to smutne
                • kolter-xxl Re: A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 15.05.11, 12:18
                  skomar102 napisał:

                  > kolter-xxl napisał:
                  >
                  > > hehheheehehheheehehe
                  >
                  > Nie ma się z czego brechtać , to smutne

                  Dla was rozpasanie kleru jest smutne :))))
                  • skomar102 Re: A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 15.05.11, 12:33
                    kolter-xxl napisał:


                    > Dla was rozpasanie kleru jest smutne :))))

                    Pewnie , jeśli to się zdarzy to smutne
                    • kolter-xxl Re: A czy jak ja powiem, że też widziałem Jezusa, 15.05.11, 14:19
                      skomar102 napisał:

                      > kolter-xxl napisał:
                      >
                      >
                      > > Dla was rozpasanie kleru jest smutne :))))
                      >
                      > Pewnie , jeśli to się zdarzy to smutne

                      Jeśli ? przecież to na tym polega !!
Pełna wersja