"Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga"

28.09.11, 23:44
W dniu dzisiejszym miałem nudną i wątpliwą przyjemność przeprowadzenia przydługiego monologu (ponieważ moi dyskutancji dyskutowali z diabłem w swoich glowach, zamiast dyskutować na temat) z trzema "fachowcami od filogenetyki molekularnej", którzy z zapałem neofitów serwują swoje "madrosci" na tym forum.

Ale do rzeczy: otóż spośród tego całego bełkotu na jaki sam się nraziłem, w którego zakres wchodziły między innymi opisy 'nowych, znanych tylko wybrańcom metod, jakimi operuje biologia ewolucyjna', o ile nie można powiedziec nawet o propozycji nowego pojmowania biologii w ogóle,:), udało mi sie wyłowić jeden najbardziej (bez)sensowny zarzut.

Otoż jeden z tych "fachowcow" okazal się też (pseudo)teologiem i zarzucil mi (czy może mnie tylko poinformowal o istnieniu takiej definicji- sam już nie wiem, poniewaz nie uzasadnił), że definicja Boga jest wewnętrznie sprzeczna.

Czy może ktoś mi przytoczyć tą "wewnętrznie sprzeczną definicję Boga"?, ponieważ takiego uzasadnienia jakoś się od mojego adwersarza nie doczekałem.

Dziękuje i zamieniam się w słuch:)
    • noveyy777 Errata. 29.09.11, 02:29
      No nie ja wymiekam--jeden z moich dyskutantow pinformował mnie wlasnie o zenujaco niskim poziomie edukacji w polskich szkolach. Stwierdzil,ze w polskich szkolach gimnazjalnych i srednich naucza sie wiecej religii niz biologii. Musialem mu pokazac, ze to nieprawda. To tak gwoli uzupelnienia:):

      forum.gazeta.pl/forum/f,721,Religia.html
      • noveyy777 Link 29.09.11, 02:34
        forum.gazeta.pl/forum/w,721,129254405,129292195,Stan_twojej_wiedzy_na_temat_polskiej_edukacji_.html
      • imponeross Dowody na nieistnienie boga 14.12.11, 23:16
        noveyy777 napisał:

        > No nie ja wymiekam--jeden z moich dyskutantow pinformował mnie wlasnie o zen
        > ujaco niskim poziomie edukacji w polskich szkolach. Stwierdzil,ze w polskich sz
        > kolach gimnazjalnych i srednich naucza sie wiecej religii niz biologii. Musiale
        > m mu pokazac, ze to nieprawda. To tak gwoli uzupelnienia:):

        >
        > forum.gazeta.pl/forum/f,721,Religia.html


        Pojecie Boga prowadzi do zabawnych sprzecznosci. Np. okazuje sie, ze
        jesli Bog istnieje to musi on byc ateista:

        'Wiara to "przekonanie w istnienie rzeczy nie opartej na faktach"
        ale od kiedy Bóg wie wszystko to nie może być wierzący.'

        Albo:
        'Skoro Bóg jest wszechmogący (a wiadomo że jest to jego podstawowy i
        integralny atrybut) to czy potrafi stworzyć kamień którego nie da
        się podnieść? - taki prosty, nie do ominięcia paradoksik i już wiemy
        że istota wszechmogąca nie istnieje'

        httP://www.wykop.pl/link/80124/bog-jest-ateista/
        httP://www.racjonalista.pl/forum.php/s,68040
    • olek13 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 07:33
      noveyy777 napisał:

      > Czy może ktoś mi przytoczyć tą "wewnętrznie sprzeczną definicję Boga"?,
      > ponieważ takiego uzasadnienia jakoś się od mojego adwersarza nie doczekałem.

      Nie wiem, co miał na myśli Twój rozmówca, ale z Bogiem filozofowie mają duże problemy, jak np:
      pl.wikipedia.org/wiki/Teodycea
      pakopedia.wikidot.com/platon-eutyfron
      pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_wolaitd.
      • noveyy777 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 13:58
        olek13 napisał:

        > noveyy777 napisał:
        >
        > > Czy może ktoś mi przytoczyć tą "wewnętrznie sprzeczną definicję Boga"?
        >
        ,
        > > ponieważ takiego uzasadnienia jakoś się od mojego adwersarza nie doczeka
        > łem.
        >
        > Nie wiem, co miał na myśli Twój rozmówca.

        Mam na myśli dokladnie to, co jest zaznaczone tłustym drugiem.
        • olek13 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 15:50
          Jak napisałem, filozofowie od dawna (od początku?) mają z tym problem, bowiem definicja jest albo sprzeczna, albo taka mało boska...
          Trochę mnie dziwi Twoje pytanie, bo teologiczne problemy z Bogiem są doskonale znane.
          • noveyy777 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 18:17
            olek13 napisał:
            > Jak napisałem, filozofowie od dawna (od początku?) mają z tym problem, bowiem d
            > efinicja jest albo sprzeczna, albo taka mało boska...

            Wiec podaj prosze te definicje (przy okazji definicje pojecia "mało boska").

            • olek13 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 20:37
              noveyy777 napisał:

              > Wiec podaj prosze te definicje (przy okazji definicje pojecia "mało boska").
              >


              W tej sprawie zwracaj się do teologów. Ja mało się na tym znam, tyle że najogólniej podobno Bóg to takie coś mądre, co zrobiło cały świat,, wszystkowiedzące, wszystkomogące i chcące dobra. Te cechy nie dają się pogodzić, a jeśli zrezygnujemy z którejś z nich, to albo Bóg nie może wszystkiego, albo nie chce dobra, albo wszystkiego nie wie. Wtedy staje się takim Bogiem pośledniejszym.
              • noveyy777 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 21:26
                olek13 napisał:

                > W tej sprawie zwracaj się do teologów.

                Jeszcze czego:)

                >Ja mało się na tym znam, tyle że najogól
                > niej podobno Bóg to takie coś mądre, co zrobiło cały świat,, wszystkowiedzące,
                > wszystkomogące i chcące dobra. Te cechy nie dają się pogodzić, a jeśli zrezygnu
                > jemy z którejś z nich, to albo Bóg nie może wszystkiego, albo nie chce dobra, a
                > lbo wszystkiego nie wie. Wtedy staje się takim Bogiem pośledniejszym.

                Nic mi to nie mowi, to nie jest definicja, to jest twoje wyobrazenie.
                Znasz zasady definiowania?

                Pamietaj wiec,ze Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo,a ty tworzysz go na podobieństwo człowieka.

                pozdrawiam.
                • olek13 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 21:41
                  noveyy777 napisał:

                  > Nic mi to nie mowi, to nie jest definicja, to jest twoje wyobrazenie.
                  > Znasz zasady definiowania?

                  A czy Ty czytasz, co napisałem, czy może tylko słuchasz samego siebie?
                  Napisałem:
                  > W tej sprawie zwracaj się do teologów.

                  Nie mam zamiaru ani potrzeby definiowania czegoś, w co ktoś sobie wierzy. Odniosłem się do tego, co opowiadają wyznawcy, a ja się do nich nie zaliczam. Zatem definicje zostawiam Tobie.

                  noveyy777 napisał:
                  0000
                  > Pamietaj wiec,ze Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo,a ty tworzysz
                  > go na podobieństwo człowieka.

                  Nie widzę powodu pamiętania Twoich deklaracji wiary. Nie jestem też radosnym "tfurcą" bogów i bożków. Mam nadzieję, że określenie swojego stanowiska mam już z głowy. Przeczytaj co napisałem kilka razy, proszę.
                  Potem możemy rozmawiać dalej.
    • ultimate.strike Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 09:44
      > W dniu dzisiejszym miałem nudną i wątpliwą przyjemność przeprowadzenia przydług
      > iego monologu (ponieważ moi dyskutancji dyskutowali z diabłem w swoich glowach,
      > zamiast dyskutować na temat) z trzema "fachowcami od filogenetyki molekularne
      > j", którzy z zapałem neofitów serwują swoje "madrosci" na tym forum.

      A kogo za takowych specjalistów uważasz, o, Wielki Klasyfikatorze?

      > Czy może ktoś mi przytoczyć tą "wewnętrznie sprzeczną definicję Boga"?,

      Bóg - istota wszechmogąca, wszechwiedząca, ponadczasowa, stwórca Wszechświata.
      • noveyy777 Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzeczna? 29.09.11, 14:14
        oooultimate.strike napisał:

        > Bóg - istota wszechmogąca, wszechwiedząca, ponadczasowa, stwórca Wszechświata.

        Ooo- i to jest konkret! Jak będziesz operował konkretami, to zawsze sobie spokojnie pogadamy (co jest niemozliwe z tym gosciem, zwłaszcza po rannych jego wystapieniach:)

        Niski stan polskie edukacji:

        skroc.pl/f361
        Na lekcjach religii katolickiej naucza się kreacjonizmu:

        skroc.pl/63d3
        Teraz pozostalo ci najwazniejsze: UZASADNIJ dlaczego ta definicja jest wewnętrznie sprzeczna:

        Wewnętrznie sprzeczne pojecia to:

        Ten człowiek jest genianie mądry, a zarazem totalnie głupi.

        Ten człowiek jest niewidomy od urodzenia i pracuje, jako ekspert od średniowiecznego malarstwa. W wojsku był wyborowym snajperem.

        A jaką wewnętrzną sprzeczność widzisz w tej definicji?

        Bóg - istota wszechmogąca, wszechwiedząca, ponadczasowa, stwórca Wszechświata.

        Jaką wewnetrzną sprzeczność widziswz w stwierdzeniu: wszystko powstało z niczego?

        Lecę teraz na trening, wieczorkiem tutaj zajrzę.

        pozdrawiam.
        • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 29.09.11, 14:20
          Uzasadnienie jest proste, wszechwiedzący, wszechmogący, ponadczasowy (i nieskończenie dobry, sorry, że zapomniałem uzupełnić definicję o ten integralny jej element) Bóg nie mógł stworzyć zła. Równocześnie jest stwórcą wszystkiego, czyli zła, złych uczynków itp. rzeczy. To pierwsza z długiej listy sprzecznosci wewnętrznych.

          > Ten człowiek jest niewidomy od urodzenia i pracuje, jako ekspert od śred
          > niowiecznego malarstwa. W wojsku był wyborowym snajperem.

          Tu nie ma wewnętrznej sprzecznosci. Sprzeczność może się pojawić dopiero z dodatkowymi założeniami.

          > Jaką wewnetrzną sprzeczność widziswz w stwierdzeniu: wszystko powstało z nic
          > zego?


          Probujesz uprzedzać fakty ale spudłowałeś. :)
          • noveyy777 Uzasadnij tezę, którą uzasadniasz inną tezę. 29.09.11, 18:14
            ultimate.strike napisał:

            > Uzasadnienie jest proste, wszechwiedzący...

            Co to znaczy "wszechwiedzacy"?

            > wszechmogący, ponadczasowy (i nieskoń
            > czenie dobry, sorry, że zapomniałem uzupełnić definicję o ten integralny jej el
            > ement)

            Co to znaczy "nieskonczenie dobry" i jakiego boga dotyczy ta definicja?

            > Bóg nie mógł stworzyć zła.

            Owszem mozna tworzyć zło, mozna też do niego dopuszczać, lub będać dobrym zla się dopuścić. Dlaczego uwazasz,ze Bóg stworzył zlo? Jakiego boga masz na myśli?

            >Równocześnie jest stwórcą wszystkiego, czyli
            > zła, złych uczynków itp. rzeczy.

            Najpierw w precyzyjnym wywodzie podaj uzasadnienie, odpowiadając na poprzednie pytanie. W przeciwnym razie powyższa teza opiera się na innej tezie, ktora sama domaga się uzasadnienia. Co jest błędem logicznym. A tak na marginiesie: czy ty rozumiesz na czy polega definiowanie, czy mam i w tym zakresie udzielić stosownej pomocy?

            pozdrawiam.

            • ultimate.strike Re: Uzasadnij tezę, którą uzasadniasz inną tezę. 29.09.11, 22:15
              > [b]Co to znaczy "wszechwiedzacy"?

              Po kolei, skoro obce Ci są definicje pojeć podstawowych.
              Wszechmogący - nieograniczony w swoim działaniu.
              Wszechwiedzący - posiadajacy dostęp do wszystkich informacji. W połączeniu z ponadczasowością wszechwiedza oznacza dostęp do wszelkich informacji (w przypadku Kreatora - sygnałów zwrotnych) niezależnie od punktu na osi czasu, w którym zostały one wygenerowane.

              > Co to znaczy "nieskonczenie dobry"

              Zdefiniowanie pojęcia dobra jest dosć trudne, jednak rozumienie tego pojęcia jest wśród ludzi intuicyjne. Generalnie dobro polega na nieszkodzeniu innym.

              Nieskończenie dobry oznacza wiec niezdolny do skrzywdzenia kogokolwiek.

              > jakiego boga dotyczy ta definicja?

              Boga chrześcijańskiego, definicja jest zaczerpnieta bezpośrednio z Biblii i jej chrześcijańskiej interpretacji.

              > Owszem mozna tworzyć zło, mozna też do niego dopuszczać, lub będać dobrym zl
              > a się dopuścić.

              Zło można czynić w trzech przypadkach:
              1. z powodu złych intencji (czyli zło czynione celowo)
              2. w przypadku braku wystarczającej wiedzy
              3. w przypadku braku wystarczajacych srodków

              Ad1. W przypadku Boga nie zachodzi (jest nieskończenie dobry).
              Ad2. W przypadku Boga nie zachodzi (jest wszechwiedzący, do tego jeszcze ponadczasowy, tak na wszelki wypadek, gdybyś sobie zawęził pojęcie wszechwiedzy).
              Ad3. W przypadku Boga nie zachodzi (jest wszechmogący).

              A zło istnieje, chyba nie masz co do tego wątpliwośc ( chrześcijanie są pewni istnienia zła)?

              No i, zgodnie z biblijną definicją, Bóg jest stwórcą wszystkiego, czyli zła też, to chyba oczywiste. Nie wymagaj definiowania pojęcia "wszystko", bo to kwantyfikator.

              > Najpierw w precyzyjnym wywodzie podaj uzasadnienie, odpowiadając na poprzedn
              > ie pytanie. W przeciwnym razie powyższa teza opiera się na innej tezie,

              Teza brzmi "definicja Boga chrześcijańskiego jest wewnętrznie sprzeczna" i opiera się bezposrednio na definicji, nie korzystałem z założeń i tez pomocniczych.
              • chasyd_666 Re: Uzasadnij tezę, którą uzasadniasz inną tezę. 26.02.12, 11:52
                > No i, zgodnie z biblijną definicją, Bóg jest stwórcą wszystkiego,

                Udowodnij :) Czy stworzył komputer , na którym piszesz ? :)

                > czyli zła też

                Czy zło jest bytem ? :)
                Poza tym, twoja definicja zła jest subiektywna (co już Ci udowodniłem), więc nie posługuj się nią w poważnej dyskusji :)

                > Teza brzmi "definicja Boga chrześcijańskiego jest wewnętrznie sprzeczna"

                Uwaga podstawowa : zdecyduj się czy dyskutujesz o Bogu czy o Bogu chrześcijańskim
          • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 30.09.11, 22:20
            ultimate.strike napisał:

            > Uzasadnienie jest proste, wszechwiedzący, wszechmogący, ponadczasowy (i nieskoń
            > czenie dobry, sorry, że zapomniałem uzupełnić definicję o ten integralny jej el
            > ement) Bóg nie mógł stworzyć zła. Równocześnie jest stwórcą wszystkiego, czyli
            > zła, złych uczynków itp. rzeczy. To pierwsza z długiej listy sprzecznosci wewnę
            > trznych.

            Bóg , dając wolną wolę ludziom i duchom, zrezygnował z pełnej wszechwiedzy . Jego wszechwiedza dotyczy skutków naszych działań.

            Wiemy czym jest zło na poziomie ludzkim, ale nie wiemy czym jest na poziomie boskim - więc zachowaj więcej pokory...
            Poza tym, Bóg nie stworzył złych uczynków, złych duchów, szatana.
            Lucyfer był aniołem, który sprzeciwił się Bogu z powodu swej pychy
            • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 01.10.11, 09:44
              PS

              Jeszcze jedno: to co Ty nazywasz złem, Budda nazwałby 'karmą' wynikającą z poprzedniego wcielenia, wiec nie traktuj swojej subiektywnej oceny zła jako prawdy absolutnej...
              • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 01.10.11, 16:25
                > Jeszcze jedno: to co Ty nazywasz złem, Budda nazwałby 'karmą' wynikającą z popr
                > zedniego wcielenia, wiec nie traktuj swojej subiektywnej oceny zła jako
                > prawdy absolutnej...

                Czyżbyś zakładał, ze Bóg może nie istnieć? Forumowe dyskusje zasiały u Ciebie ziarno zwątpienia? :)
                • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 03.10.11, 21:56
                  > Czyżbyś zakładał, ze Bóg może nie istnieć?

                  Karma dowodem nieistnienia Boga ? :)
                  • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 04.10.11, 08:07
                    > Karma dowodem nieistnienia Boga ? :)

                    Chrześcijańskiego? Oczywiście, bo Karma to dogmat innej religii.
                    • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 05.10.11, 22:15
                      > Chrześcijańskiego?

                      Nie pisałem o Bogu chrześcijańskim. chodzi o to, żebyć zrozumiał, że twoje rozumienie zła jest subiektywne...
                      • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 05.10.11, 22:19
                        > Nie pisałem o Bogu chrześcijańskim. chodzi o to, żebyć zrozumiał, że twoje rozu
                        > mienie zła jest subiektywne...

                        Rozumienie zła jest subiektywne...coraz ciekawiej się tu robi. jaka religia zakłada, że holokaust jest dobrem?
                        • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 06.10.11, 16:49
                          > Rozumienie zła jest subiektywne...

                          Podaj obiektywne kryteria zła

                          jaka religia zak
                          > łada, że holokaust jest dobrem?

                          Nie wiem -a co to ma do rzeczy ?...
                          • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 06.10.11, 17:34
                            > Podaj obiektywne kryteria zła

                            Definicja ogólna, uproszczona: zło przejawia się krzywdzeniem innych.

                            > jaka religia zak
                            > > łada, że holokaust jest dobrem?
                            >
                            > Nie wiem -a co to ma do rzeczy ?...

                            Ma, bo holokaust to też Dzieło Boże, skoro Bóg jest stwórcą wszystkiego.
                            • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 07.10.11, 16:48
                              ultimate.strike napisał:
                              >
                              > Definicja ogólna, uproszczona: zło przejawia się krzywdzeniem innych.

                              A jak obiektywnie określisz kiedy krzywdzenie zachodzi ?

                              > Ma, bo holokaust to też Dzieło Boże, skoro Bóg jest stwórcą wszystkiego.

                              Bredzisz... już Ci to tłumaczyłem w tym wątku...
                              • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 07.10.11, 17:10
                                > A jak obiektywnie określisz kiedy krzywdzenie zachodzi ?

                                Zaczynasz się zabawiać jak mg2005, czyli relatywizujesz.

                                > Bredzisz... już Ci to tłumaczyłem w tym wątku...

                                Nie wierzyłem Kappie, ze ty to mg, a jednak miał rację...
                                Przypomnieć ci może, jak wspólnie udowodniliśmy nieistnienie Boga? :)
                                • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 21.10.11, 20:15
                                  ultimate.strike napisał:

                                  > > A jak obiektywnie określisz kiedy krzywdzenie zachodzi ?
                                  >
                                  > Zaczynasz się zabawiać jak mg2005, czyli relatywizujesz.
                                  >

                                  Udowodnij
                                  Jeśli dla Ciebie obiektywizm = relatywizm, to jesteś zabawny...


                                  > Przypomnieć ci może, jak wspólnie udowodniliśmy nieistnienie Boga? :)

                                  Przypomnij sobie, że to nieprawda :)
            • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 01.10.11, 16:23
              > Bóg , dając wolną wolę ludziom i duchom, zrezygnował z pełnej wszechwiedzy .

              I już nie jest wszechwiedzący? Ciekawe, biorąc pod uwagę, ze jest ponadczasowy, czyli czasowa rezygnacja nie jest możliwa. Chyba, ze czasowo zrezygnował też z ponadczasowości? :)

              > Wiemy czym jest zło na poziomie ludzkim, ale nie wiemy czym jest na poziomie bo
              > skim - więc zachowaj więcej pokory...

              Sugerujesz, ze Bóg nie stworzyl nas na swój obraz i podobieństwo (bo tak odmienne postrzeganie zła/dobra świadczyłoby o znacznym braku podobieństwa w sprawach kluczowych)?
              • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 03.10.11, 21:54
                > I już nie jest wszechwiedzący?

                Wyjaśniłem Ci, ale wolałeś to wyciąć...

                > Sugerujesz, ze Bóg nie stworzyl nas na swój obraz i podobieństwo

                Nie myl podobieństwa z identycznością

                bo tak odmien
                > ne postrzeganie zła/dobra świadczyłoby o znacznym braku podobieństwa w sprawach
                > kluczowych)?

                Wraz z rozwojem duchowym podobieństwo się zwiększa - patrz: mistycy, budda...
                • k_a_p_p_a Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 03.10.11, 23:02
                  chasyd_666 napisał:
                  >
                  > > Sugerujesz, ze Bóg nie stworzyl nas na swój obraz i podobieństwo
                  >
                  > Nie myl podobieństwa z identycznością
                  To już było. Prosiłem o wyjaśnienie różnicy. Nie wyjaśniłeś.
                  • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 05.10.11, 22:18
                    > > Nie myl podobieństwa z identycznością
                    > To już było. Prosiłem o wyjaśnienie różnicy.

                    W którym mijscu ?

                    > Nie wyjaśniłeś.

                    Zajrzyj do słownika
                    • k_a_p_p_a Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 05.10.11, 22:26
                      chasyd_666 napisał:

                      > > > Nie myl podobieństwa z identycznością
                      > > To już było. Prosiłem o wyjaśnienie różnicy.
                      >
                      > W którym mijscu ?
                      >
                      > > Nie wyjaśniłeś.
                      >
                      > Zajrzyj do słownika
                      W dalszym ciągu nie wyjaśniasz, co masz na "myśli". Nie wiesz? Tak sobie chlapiesz? NIc nowego.
                      • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 06.10.11, 16:53
                        k_a_p_p_a napisał:

                        > W dalszym ciągu nie wyjaśniasz, co masz na "myśli".

                        Nie pytałeś co mam na "myśli"...

                        >Tak sobie chlapi
                        > esz? NIc nowego.

                        Nie wiesz co chlapiesz ? Nic nowego...
                • ultimate.strike Wijesz się 04.10.11, 08:08
                  czy można czasowo zrezygnować z ponadczasowości?
                  • chasyd_666 Bredzisz ?... 05.10.11, 22:24
                    ultimate.strike napisał:

                    > czy można czasowo zrezygnować z ponadczasowości?

                    Jak to sie ma do mojego wpisu ?...
                    • ultimate.strike Re: Bredzisz ?... 07.10.11, 17:34
                      Widzę, ze nie ogarniasz tej kuwety. Prościej sie juz wyjaśnić nie da. Chyba, ze chcesz się jak dawniej przerzucać głupimi uśmieszkami?
                      • chasyd_666 Re: Bredzisz ?... 21.10.11, 20:20
                        ultimate.strike napisał:

                        > Widzę, ze nie ogarniasz tej kuwety.

                        Tak - nie ogarniam twojej kuwety :)

                        > Prościej sie juz wyjaśnić nie da

                        Wystarczy jeśli wykażesz logiczny związek swojego pytania z moim wpisem... :)
              • noveyy777 "Bóg wszystkowiedzący." 05.10.11, 00:36
                www.watchtower.org/p/20110101a/article_01.htm
                • grgkh Re: "Bóg wszystkowiedzący." 05.10.11, 08:20
                  Nie będę czytał o tym, że bóg jest wszechwiedzący, dopóki mi nie wykażesz, żę:

                  1) masz wiarygodne źródło informacji o bogu;
                  2) bóg istnieje;
                  3) udowodnisz niesprzeczność wewnętrzną cechy boga jako wszechwiedzącego.

                  Koniecznie w takiej kolejności. Taka jest logiczna kolej rzeczy. I nie namawiaj innych do prowadzenia alogicznych rozmów.
                • ultimate.strike Re: "Bóg wszystkowiedzący." 05.10.11, 08:38
                  ogromnej mocy. Kierując się mądrością, Jehowa korzysta ze zdolności przewidywania w sposób wybiórczy — kiedy istnieje ku temu uzasadniony powód i pasuje to do okoliczności.

                  :)
                  A gdy wie, że jakaś wiedza mogłaby mu zaszkodzić zwyczajnie tego nie wie. :)

                  Powstrzymywanie się od wglądania w przyszłość można zilustrować następującym przykładem: Gdy chcemy zobaczyć nagrany wcześniej mecz, możemy najpierw obejrzeć końcówkę, żeby poznać wynik. Ale wcale nie musimy tego robić.

                  Źle dobrany przykład, Bóg, jako wszechwiedzący zna końcówkę meczu bez jego oglądania, przewijania itd.

                  Stwórca najwyraźniej postanowił nie oglądać „końcówki”.

                  j.w. Jako wszystkowiedzący i ponadczasowy do tego, nie musi oglądać by znać wynik. A jak nie chce go znać, musi przestać znać (a z tego wynika, że i tak wcześniej znał, przestał znać świadomie i z premedytacją).

                  Powiedzieliśmy już, że Jehowa w swej mądrości nie stworzył pierwszych ludzi tak, by przypominali zaprogramowane roboty. Życzliwie obdarzył ich wolną wolą.

                  Oraz wiemy, że jest nieskończenie dobry, a ludzi stworzył na swój obraz i podobieństwo tak, że zgrzeszyli gdy tylko pojawiła się ku temu okazja. :)

                  Takie dobrowolne podążanie właściwą drogą dawałoby im większą satysfakcję

                  Jak uczy doświadczenie, nie dawało. Skądś wzięła im się motywacja do grzeszenia. Inaczej mówiąc, Bóg dopuścił się fuszerki i okazuje się, że nie wiedział znacznie więcej, niż to się autorom linkowanego katechizmu dla przedszkolaków zdawało.

                  Biblia mówi o wielu sytuacjach, w których Bóg nie posłużył się swoją zdolnością przewidywania przyszłości. Oto przykład: Dopiero wtedy, gdy wierny Abraham omal nie złożył swojego syna w ofierze, Jehowa oświadczył: „Teraz naprawdę wiem, że boisz się Boga, gdyż nie odmówiłeś mi swego syna, swego jedynaka”

                  To nie jest nieznanie przyszłości, to niewiedza na temat stanu aktualnego, co w przypadku istoty wszystkowiedzącej jest jeszcze dziwniejsze. Za to dobrze tłumaczy, dlaczego ludzie, gdy się modlą, starają się zaklęcia wypowiadać jak najgłosniej i w miejscu publicznym. Zawsze zwiększa to szansę, ze Bóg zobaczy ich akurat w wiadomościach TVNu. :)


                  A zatem nieodparcie nasuwa się wniosek, że wszechmądry Bóg nie skorzystał ze swej zdolności wnikania w przyszłość i nie wiedział z góry, iż nasi prarodzice dopuszczą się grzechu.

                  Inżynierowie budowlani z takimi zarzutami idą zwykle siedzieć. :)
                  Poza tym wracamy do początku postu. Nie tyle nie wiedział, co przestał wiedzieć. Świadomie przestał wiedzieć, czyli dopuścił się nie tyle zaniedbania, co sabotażu.
                  • ultimate.strike Re: "Bóg wszystkowiedzący." 05.10.11, 08:40
                    Inicjatorem buntu w Edenie, który pociągnął za sobą tragiczne skutki, w tym grzech i śmierć, był Szatan. Ten przeciwnik Boży okazał się „zabójcą”, a także „kłamcą i ojcem kłamstwa” (Jana 8:44).

                    Szatan istniał przed powstaniem Boga czy też Bóg go stworzył i dał Szatanowi wolną wolę oraz przestał znać przyszłe jego uczynki?
        • k_a_p_p_a Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 29.09.11, 16:35
          Nowej dlaczego ty to sobie robisz?:)))
          Jaki interes możesz mieć w tym, że wszędzie, na kilkunastu forach robisz z siebie durnia? Sparafrazuję petrucchia -to jest, Noveyy, taniec pijanego dziecka we mgle. Po co sobie to robisz?
          Zapętlasz się, zalewasz bełkotliwym słowotokiem fora, wszędzie się z ciebie nowej śmieją. Nie próbowałeś się leczyć?
          • noveyy777 OT 29.09.11, 18:21
            Jedynie co cię łączy z Petrucchiem, to niezrozumienie zjawisk przyrodniczych i wymadrzanie się do granic absurdu i kompromitacji. Dzieli was to, ze Petrucchio liczy na wlasne siły i nie musi się w taki tani sposób wspomagać.

          • noveyy777 OT-Zobacz ci się stało z chłopcami:) 29.09.11, 18:38
            k_a_p_p_a napisał:

            > Nowej dlaczego ty to sobie robisz?:)))

            Tutaj jest kulminacja tej dlugiej dyskusji (ktorej fragment w swoim niedouczniu, nie zlosliwości) wyrwałeś z kontekstu. Szczeki chłopakom opadły, jak się okazalo,ze się sami wpedzili w maliny (odnośnie 3 krotnie wolniejszego tempa mutacj--czyli tej prostej sprawy, ktora zalapales po całonocnym łopatologicznym tłumaczeniu. A ucza juz O TYM w LO, ale nie w OHP:))

            niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.biologia&aid=90258646
            I na tym konierc wyjasnien z mojej strony. Ten watek sluzy dyskusji na inny temat, jak ci malo w usenecie przestrzeni do spamu, to sobie zaloz wlasne forum.
            • k_a_p_p_a Re: OT-Zobacz ci się stało z chłopcami:) 29.09.11, 18:45
              noveyy777 napisał:



              >Szczeki chłopakom opadły, jak się okazalo,ze się sami wpedzili w maliny (odnośnie 3 krotnie >wolniejszego tempa mutacji-

              Nowej, to ty odpadłeś:))))))
              Ale pisz, nowej, pisz
              • noveyy777 OT-Uzupełnienie i korepetycje. 29.09.11, 19:40
                k_a_p_p_a napisał:

                > >Szczeki chłopakom opadły, jak się okazalo,ze się sami wpedzili w maliny (o
                > dnośnie 3 krotnie >wolniejszego tempa mutacji-
                >
                > Nowej, to ty odpadłeś:))))))

                Ależ dlaczego cię to nie przkonuje? Przecież to się pokrywa z korepetycjami, których ci z wczoraj na dzisiaj udzieliłem:

                skroc.pl/31fb
                31fb.skroc.pl
                Znowu masz problemy z kojarzeniem oczywistych faktow? A może wcale tego nie czytałes.? A jak czytałeś i masz zastrzezenia, to skomentuj i wrzuta na forum pod szyldem OT,albo do naszego watka, gdzie wyrywaleś wiedzę ode mnie:), poniewaz wrzucanie kolejnego linka to tworzenie nowej hipotezy zamiast podac uzasadnienie pierwszej hipotezy--czyli jak zwykle operujesz błedami logicznymi

                A jak już "walczymy" na linki (żebyś choć rozumiał, jakiego rodzaju broń masz w rękach, to byś tak szybko nie chciał polec:)), to masz tutaj coś ważnego do kompletu:):

                skroc.pl/5ca9
                5ca9.skroc.pl
                pozdrawiam "profesora":).


              • noveyy777 OT-THE END. 29.09.11, 20:16
                Czas roztan jest wzruszajacy. Bede tutaj dalej,lecz bez złudzen,
                w twoim przypadku to tylko fata-morgana. Ale dojdziesz do siebie:)


                www.youtube.com/watch?v=c5CHHr6BRGw
                c957.skroc.pl
                skroc.pl/c957
                • k_a_p_p_a Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:12
                  Nowej, a nauczyłeś się już rozróżniać pojęcia trzy razy wolniej od pojęcia jedna trzecia wolniej?. Jeśli tak, to możesz spokojnie uznać, że nie zmarnowałeś 8 lat życia. Coś do ciebie dotarło.
                  • noveyy777 Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:22
                    k_a_p_p_a napisał:

                    > Nowej, a nauczyłeś się już rozróżniać pojęcia trzy razy wolniej od pojęc
                    > ia jedna trzecia wolniej?. Jeśli tak, to możesz spokojnie uznać, że nie
                    > zmarnowałeś 8 lat życia. Coś do ciebie dotarło.

                    Tu nic nie trzeba rozrózniać, poniewaz to jest to samo. Ahhh nawet na koniec musi przyprawiać czterem literom uszy, pokazujac,ze nawet ze zrozumieniem nie potrafi przepisywać:).
                    • k_a_p_p_a Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:29
                      noveyy777 napisał:

                      > k_a_p_p_a napisał:
                      >
                      > > Nowej, a nauczyłeś się już rozróżniać pojęcia trzy razy wolniej od
                      > pojęc
                      > > ia jedna trzecia wolniej?. Jeśli tak, to możesz spokojnie uznać, ż
                      > e nie
                      > > zmarnowałeś 8 lat życia. Coś do ciebie dotarło.
                      >
                      > [b]Tu nic nie trzeba rozrózniać, poniewaz to jest to samo.

                      :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                      A jednak 8 lat poszło w PiS-du:DDDDDD
                      Nowej, policz jeszcze raz:DDDDDDDDDDDD
                      • noveyy777 To chyba wystarczy-jak was widza tak was pisza:). 29.09.11, 22:06
                        Tutaj sa dodakowe informacje co do twoich rojen na moj temat:

                        niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.sci.biologia&tid=11829435
                        Gąsiorowski został przeproszony za moja pomyłke na jego wlasną zgubę:


                        skroc.pl/9b3f
                        Petrucchio zwracam honor!

                        Rzeczywiście; jeżeli samochód jedzie z prędkością 60 km\h.,
                        to żeby przejechać 360 km. w tym tempie potrzebuje 6 h.
                        (6000.000 l.).Jeżeli Z tej prędkości ujmiemy dwie trzecie,
                        to zostanie 20 km\h. Jeżeli cały czas będzie podążał z tą
                        prędnościa przez 360 km\h, to do celu dojedzie po 18 h.
                        (18.000.000). Jeszcze dokładnie to sprawdzę, ale już wstępnie
                        przepraszam i zobowiązuję się poodkręcać wszystko tam,gdzie
                        wysłałem posty z info o twojej rzekomej porażce. W sumie trochę
                        się z tym głupio czuję, ale niestety do błędow należy się
                        przyznawać. Rozliczm innych, więc muszę też wymagać
                        od siebie. Pocieszam się jednak tą nową wiadomością, ponieważ
                        tak odległy czas zakładanej dywergencji niesie poważne konsekwencje
                        dla STE, ponieważ tempo mutacji jest stałe dla wszystkich organizmów.
                        Jednak nie będę starał się samodzielnie liczyć tych konsekwencji.
                        Ni niestety matma nie jest moją mocną stroną;-)
                        Jedyne, co mogę policzyć, to w drugą stronę, to znaczy
                        bez przesuwania punktu startu ewolucji od wspolnego
                        przodka do 18000.000 l. wstecz. Wychodzi mi kosmiczna


                        Jeszcze jakieś pytania panowie?

                        A tutaj do opinii LICZACYCH sie ewolucjonistow na moj temat (opinie kmiotow pomijam z usmiechem i pogwizdem:))

                        https://forum.gazeta.pl/forum/w,721,129254405,129319394,A_juz_wiem_o_co_chiodz_o_jaka_tesknotei_.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f8001229703b24&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=90

                        A tutaj jest podsumiowanie dyskusji do ktorej nieustatnie pijesz:

                        PEŁNY CYTAT:

                        "(....)Nie wywoluj wilka z lasu! ;-)

                        A powaznie mowiac: z poufnych zrodel mi wiadomo, ze gosc "juz z nami
                        skonczyl", "zrosil nas cieplym moczem" - zwlaszcza mnie osobiscie - i nie ma
                        zamiaru nigdy wiecej wchodzic na "rynsztok" jakim jest psb.

                        Troche nawet mi go zal - koles jest zdecydowanie najmadrzejszym (inteligencja
                        + wiedza) kreacjonista jakiego spotkalem, choc rzecz jasna ze wzgledu na
                        sredni poziom kreacjonistow, nie trudno jest sie tam wybic na prowadzenie ;-)
                        Ogolnie niezly - jak na kreacjoniste - obraz psuje tylko jego moralna
                        zgnilizna, ktora wychodzi po blizszym poznaniu, ale to akurat da sie
                        przebolec. IMHO. Tak czy inaczej, mimo wszystko tego czlowieka pod pewnym
                        wzgledem docenialem i doceniam nadal. Taka nieco zeschnieta i nadpsuta
                        rodzynka w kreacjonistycznym zakalcu... IMHO - szkoda, ze sie ulotnil,
                        zwlaszcz, ze zostawilem mu spooooro rzeczy do przemyslenia i ustosunkowania
                        sie do nich.

                        pozdrawiam
                        quasi-biolog "

                        Żal mu? A teraz się zabunkrował na swoim quasi-blogu i jakoś nie chce
                        dyskutować o modelu Matzkego. Raz przez przypadek wygooglalem, że nazywa mnie
                        tam "psychopatą". Wjechalem tam czołgiem, ale wymiękł i zaginął w akcji.
                        Pózniej jeszcze kilka razy do niego napisałem, ale nie chciał dyskutować na
                        temat zapchajdziur, którymi mnie zarzucił . Wszyscy tacy jesteście. Boicie się
                        dyskuotwać na gruncie biologii, czy prawdziwej logikii (no chba, że na
                        podstawie oderwanych od rzeczywistosci imaginacji zawartych w książkach
                        dziadka Dawkinsa! Jak ulał poziom wiedzy przyrodniczej, jaką dysponuje
                        Petrucchio i większość z was).



                        "Na szczęście moje życie potoczyło się trochę w innym kierunku niż egzystencja
                        king konga (a może i twoja egzystencja) i jako biolog doświadczalny nie muszę
                        korzystać z sugestii usenetowych nauczycieli przyrody. Wręcz sobie wypraszam
                        takie imputowanie mojej osobie własnego zdania. (...)Kto to Ostrowki ? Dzisiaj przeczytałem kilka postów king konga i faktycznie
                        korzysta on głównie z polskojęzycznych opracowań, choć nie można powiedzieć,
                        że zawsze. Jakoś też nie odniosłem wrażenia, żeby nierozumiał tych
                        anglojęzycznych tekstów, na które się powołuje, no chyba, że zatrudnia
                        tłumaczkę, albo dysponuje dobrym translatorem:). Jeżeli korzystał z publikacji
                        tego Ostrowkiego, to chyba ten Ostrowski publikuje na stronie biotechnologów,
                        jak i w wielu innych miejscach, z ktorych king kong czerpie swoją wiedzę, ale
                        pod innym nazwiskiem oczywiście...

                        Mam nadzieję, że nie przysłużę się w ten sposób jakiejś niecnej intencji, ale
                        muszę uczciwie stwierdzić, że ostatni tekst KK, ten w odpowiedzi
                        hiharzowi&lameszowi (w trzech kopiach na tej grupie i około dziesięciu w całym
                        usenecie:)) jest całkiem, całkiem. A już z całą pewnością tekst ten zajmuje
                        pocześniejsze miejsce na podium niż, to co wyprodukował hiharz... Jedyne do
                        czego można się przyczepić, to nadinterpretacja światopoglądowa.

                        Jestem głęboko przekonany, że gdyby KINGY nie tracił tyle energii na to, żeby
                        odpisać każdemu baranowi na przeróżnych formach dyskusyjnych, ale on zdaje się
                        czuć misję, i skoncentrował by się bardziej na jednej dziedzinie, to mógłby
                        znalezć ciepłą posadkę i pisać ciekawe artykuliki przyrodnicze. Oczywiście nie
                        mam na myśli kreacjonistycznych... Sam bym go polecił, gdybym dostał
                        zapewnienie, że nie będę musiał się za niego wstydzić:). "


                        Zycze podobnych referencji od kreacjonistow panowioe amatorzy gawedziarze:)


                        • k_a_p_p_a Re: To chyba wystarczy-jak was widza tak was pisz 29.09.11, 22:09
                          Nowej, małpa nauczyłaby się po takiej wpadce.
                          • noveyy777 I co ja ci na to poradzę? 29.09.11, 22:29
                            Ze z taka łatwością wytraciłem ci tego cepa z lap? Mowilem ci ze argumentami nalezy operowac jak szabelka, z polotem, gracja i przy uzyciu mozgownicy. A ty kopiujesz gdzie bardz, wklejasz gdzie badz-tego,czego nie pojmujesz. I jeszcze chlopakow pakujesz na muke:) No coz 'slepi sa przewodnikami slepych, a jesli slepy slepego prowadzi ob aj w dol wpadna'.

                            • k_a_p_p_a Re: I co ja ci na to poradzę? 29.09.11, 22:37
                              Nowej, to w końcu jaka jest różnica między trzy razy wolniej od o jedną trzecią wolniej? Wiesz?
                              • noveyy777 Idz już spać. 29.09.11, 23:13
                                Myślalem, ze juz nieporozumienie wyjasnione-ze zrozumiales, ze nie zawsze dokladnie cie czytam-po zacytowaniu przprosin Gasiorowskiego i Salwinskiego. Ty jednak dalej masz nawroty i chwytasz cepa w rece. Poza tym ja nawet nie rozumiem tego pytania, bo ani na tym polegala moja pomysłka, ani nawet nie rozumiem o co ci chodzi? Znowu dyskutujesz z diablem w swojej glowie. Poza tym,jak bedziesz to powtarzal do znudzenia,to jeszcze kto pomysli,ze rzeczywiscie nie masz zadnego argumentu poza tym jednym pytaniem powtarzanym na zasadzie zacietej płyty. A teraz spada lulu, bo jeszcze zasniesz przy betoniarce i cie majster skrzyczy:). Jutro mi wyjasnisz na czym polega twoje pytanie.



                                dobranoc "bbiologu ewolucyjny":)
                                • k_a_p_p_a Skup się 29.09.11, 23:17
                                  Nowej skup się, na pewno sobie poradzisz. Nie namnie się skupiaj, ale na pytaniu. Nie jest trudne.
                                  • noveyy777 Ostatni raz wyjasniam.I male korepetycje. 30.09.11, 00:04
                                    k_a_p_p_a napisał:

                                    > Nowej skup się, na pewno sobie poradzisz. Nie namnie się skupiaj, ale na pytani
                                    > u. Nie jest trudne.

                                    Ja nie mam na czym sie skupiac, poniewaz dyskusja tyczyla tego, co trzeci i ostatni raz cytuje. A ze ty dyskutowales w danej chwili z diablem w swojej glowie (jak zwykle), a ja (jak zwykle) na temat, to wyszlo, jak wyszlo. No coz, nie kazdy jest w stanie nadazyc za twoja gonitwa mysli, a ja nie cpam, to tym bardziej czasami nie potrafię...

                                    Mój blad nie polegał na tym, że ja uwazalem iż 1/3 to 3 razy dłuższa ewolucja, tylko na tym, ze 2/3 wolniej, to nie 18.000.000 , tylko 10.000.000 dzielące nas od "dywergencji od wspolnego przodka z szympansem" (wcześniej zakladano,ze od tego wspolnego przodka dzieli nas rzekomo 6000.000 lat). Ja sie pomysliłem o 8000.000 lat i za to przeprosiłem (Kurka wodna: przysłużyłem sie niechcaco STE i jeszcze musialem przepraszać wrrrr..). Czy teraz i tą prostą sprawę zrozumialeś? Oni wyliczyli dobrze,ze ma byc 18000.000 lat, Petrucchio i Salwinski- a jak się ścieli, ze jak sie te 8000.000 lat dołozy, to nalezy tego wspolnego "przodka plasiwać" gdzies w okolicach, gdzie mial zyc "wspolny przodek" małp człekokształtnych i ludzi, to sie przerazili i zaczeli (całkiem jak ty-wiec głowa do góry!:)) negowac stałe tempo mutacji "dla wszyskich linii filogenetycznych". Więc kolejny raz musialem ich oświecić, bo Salwiński zapomniał o szkolnych przykladach (to biolog od fermentacji ziemniaków) i sie zmył z grupy, a językoznwca Petrucchio nabrał wody w usta i w watku, ktory podsumowal ich wnioski i pomysłki zaczal sobie jak gdyby nigdy nic dyskutować o dendrochronologii--az w koncu i w tym temacie sie pogubił, poniewaz musiałem mu uzmysłowić, ze istnieje cos takiego, jak skamieniale lasy (na przekór jego twierdzeniom,ze istnieje male prawdopodobienstwo zachowania sie w stanie kopalnym kredowych drzew z widocznymi slojami).
                                    bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/mnmnmnmnm.png?w=664
                                    Tutaj masz linka do tej dyskusji:

                                    niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.biologia&aid=90258646
                                    [b][i]Jakiś czas temu zle policzyłem, ze biorąc pod uwagę dane o nowym tempie
                                    mutacji należałoby przesunąć punkt "dywergencji przodkow h.sapiens i
                                    szympansów" jakieś 4 000.000 lat do przodu, lub 10 000.000 lat wstecz.
                                    Oczywiście mój bład był ewidentny (do czego osobiście się przyznałem),
                                    ponieważ biorąc pod uwagę te nowe dane na temat tempa mutacji przy założeniu,
                                    że ewolucja zachodzi, należalo przesunąć ten punkt dywergencji o jakieś 18
                                    000.000 lat wstecz. A przy równym dla wszystkich "linii filogenetycznych"
                                    tempie mutacji takie odkrycie niesie jeszcze większe konsekwencje metodologiczne!

                                    Nasi neomitomanii początkowo szydzili z mojego braku znajomości matematyki,
                                    ale to szydzenie trwało którciutko, ponieważ szybko sprowadziłem ich na ziemię
                                    wskazując na konserwencję ich wlasnych wyliczeń-czyli na ISTOTE problemu,
                                    ktorej nie stanowił przynajmniej mój bład w wyliczeniach:).

                                    Neomitomani po tym kuble zimnej wody na glowy zaczęli (Salwiński, hiharz)
                                    kwestionować moje argumenty, co do stałego tempa mutacji dla wszystkich "linii
                                    filogenetycznych" (równego tempa mutacji). Hiharz jak zwykle wrzucił kilka
                                    linkow do niezrozumiałych przez siebie artykułow, Salwiński go poparł, a jak
                                    im wykazałem, że nie mają racji, to nabrali wody w usta (po części wrociwszy
                                    do mojego braku zrozumienia matematyki, jakby to miało coś wspólnego z
                                    konsekwencjami ich własnych wyliczeń dla samej teorii ewolucji!:)).

                                    W końcu-poprzez zmanipulowane cytaty oryginalnego artykułu opisujacego doświad
                                    czenia dotyczace ustaleń na temat nowego tempa mutacji u h.sapiens, jakby
                                    każdy nie mógł sprawdzić wiarogodności tego, co piszą-zakwestioniwali nowe
                                    dane na temat tempa mutacji, jako marnie potwierdzone. Nie przeszkadza im
                                    jednak to, ze wcześniejsze "dane" na temat tempa mutacji są w ZADEN SPOSOB
                                    POTWIERDZONE.

                                    Zobacz co na temat tempa mutacji mówily zawsze powszechnie przyjete załozenia
                                    (jeżeli chodzi o równość tempa mutacji są to bardzo rozsądne założenia).
                                    Oczywiście hiharz oraz Salwiński mylnie zrozumieli metody i przełozyli
                                    wszystko na wnioski.

                                    Otóz niektóre geny ("ortologi") nie nadają się do kalibrowania zegara
                                    molekularnego, ponieważ w róznym stopniu zmieniają się u różnych taksownów
                                    ("linii filogenetycznych"). W dodatku te zmiany są, z punktu widzenia teorii
                                    ewolucji, bardzo powolne, lub zadne. Chodzi o tzw. geny konserwatywne, po
                                    ichnemu: "konserwowane przez ewolucję".

                                    "Gen ortologiczny", to taki gen, co do którego się wnioskuje iż został przez
                                    rózne "linie filogenetyczne" [odrębne taksony] odziedziczony po "wspólnych
                                    przodkach ewolucyjnych". Takimi genami "ortologicznymi" są np. geny kodujace
                                    histony. Białka hostonowe biorą udział w formowaniu się struktury chromatyny
                                    eukariotycznej (DNA nawija sie na zbudowane przez nie oktamery, jak nici na
                                    koraliki), oraz regulacji transkrypcji. Coraz więcej badań wskauje też iż
                                    tworzą tzw. kod histonowy, który w sposób istotny reguluje zmianami
                                    epigenetycznymi.

                                    Dla nas istotne jest to , ze geny histonowe nie tolerują prawie zadnych zmian,
                                    a więc patrząc z punktu widzenia filogenezy i metod zegara molekularnego, to
                                    używając w jego kalibrowaniu tych genów wyjdzie nam, że ewolucja stoi w miejscu!

                                    Takich genow jest zatrzęsienie [swoją drogą domaga się wyjaśnienia, jak one
                                    mogły wyewoluować skoro są tak nietykalne. Ale neomitomanii twierdzą, że
                                    kiedyś mogło być inaczej:)], więc szuka się sekwencji DNA ("sekwencji
                                    syntenicznych"), które tolerują liczne zmiany mutacyjne (czasami są to
                                    sekwencje kodujace jakieś funcjonalne geny, czasami sa to sekwencje
                                    niekodujace-a przynajmniej tak się wydaje). I tych sekwencji, porownując je,
                                    używa się do ustalania czasu "rozejścia się linii filogenetycznych". I tak
                                    poprzez pokretne metody i dorabianie ideologii do faktu, przy zastosowaniu
                                    przeroznych algorytmów, chciejstwa , zwanego "metodą oszczędności", oraz
                                    ustalonego wcześniej arbitralnie tempa mutacji ustalono, że "dywergencja
                                    przodków szympansów i ludzi" nastąpila 6 000.000 lat temu.

                                    Ale oczywiście "fachowcy" hiharz i Salwiński doszli do wniosku, ze roznice w
                                    tempie "EWOLUCJI (EWOLUCJI nie mutacji!)" róznych genów przekładają się na
                                    rózne tempo MUTACJI u róznych linii filogenetycznych. Musieli chyba sobie
                                    uswiadomić ten ewidentny swój bład w zrozumieniu zasad działania zegara
                                    molekularnego, poniważ Salwiński się zmył i chyba liczy na przeczekanie, a
                                    hiharz oficjalnie przeszedł na ataki persobnalne zagrozone karą prawną. Wyłazi
                                    też ich nieznajomość metod molekularnych, których się używa w filogenetyce
                                    molekulatnej, a poza tym nie potrafia oni odróznić takich pojęć jak "TEMPO
                                    MUTACJI" i "TEMPO SELEKCJI (ciśniemie selekcyjne)".

                                    Chodzi o to, że ci "fachowcy" nie zrozumieli iż tempo mutacji dla genów
                                    "konserwowanych ewolucyjnie" jest ogólnie rzecz biorąc takie samo, jak i dla
                                    innych genów. To selekcja naturalna konserwuje te geny, eliminując z populacji
                                    wszelkie zmiany, ktore okazują się być letalne (śmiertelne). Ale z PUNKTU
                                    WIDZENIA hiharza i Salwińskiego takie geny "mutją w innym tempie niż inne
                                    geny", CO JEST DLA NICH DOWODEM, ZE TEMPO MUTACJI JEST ROZNE DLA RóZNYCH
                                    "LINII FILOGETETYCZNYCH". Porażka po całej linii!:).

                                    Z ZALOZENIA: Tempo EWOLUCJI moze zależeć od tempa SELEKCJI, ale tempo EWOLUCJI
                                    zawsze zalezy od tempa MUTACJI! Jeżeli tempo MUTACJI jest male, lub żadne, to
                                    SELEKCJA po prostu nie ma na czym pracować. I nasi pl.sci.biologowie,
                                    straznicy prawdy objawionej przez niezniszczalną sektę anatomów i biologów
                                    molekularnych, nie rozumieją tej prostej zasady neodarwinizmu, którego tak
                                    zacięcie usiłują bronić!

                                    Ale przeciez (o ironio!) oni uwazaja, że to zwolennicy ID "
                    • kotekali Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:45
                      nie, novey , to nie jest to samo :) logika to ty sie poslugujesz , ale z matma masz problemy hehhe czyzbys poslugiwal sie logika inaczej? hheeh czy poprostu zlosliwy jestes? i to glupio :)

                      pewien dystans zostal pokonany w 100 sekund, jesli ten sam dystans zostal potem pokonany o jedna trzecia wolniej to masz ok.133 sekundy , czy nie ? novey :)

                      trzy razy wolniej to znaczy , ze dystans pokonany uprzednio w 100 sekund, zostal pokonany w 300 sekund...czy ktores z twoich prawidel logicznych czemus tu przeczy? :)

                      twoja logika dobra jest do wyklocania sie, ale w technice nie ma ona zadnego znaczenia, albo cos dziala albo nie , panie oberleutnant von Novey hehheheeh

                      • olek13 Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:47
                        Nie no... gość sobie jaja robi i tyle
                        • k_a_p_p_a Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:51
                          Nie, on na poważnie.
                          forum.gazeta.pl/forum/w,32,128339790,,Salwinsk_i_Gasiorowski_matematycy_i_biolodzy_.html?v=2
                      • k_a_p_p_a Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:50
                        Taki właśnie jest sens tłumaczyć coś temu zakapiorowi.
                        dobrzy i cierpliwi ludzie tłumaczyli mu te proste rachunki dwa dni
                        • kotekali Re: OT-THE END. 29.09.11, 22:00
                          k_a_p_p_a ...novey potrzebuje pomocy psychistrycznej

                      • noveyy777 Logika to moja sila!:) 29.09.11, 23:32
                        kotekali napisał:

                        > nie, novey , to nie jest to samo :) logika to ty sie poslugujesz , ale z matma
                        > masz problemy hehhe czyzbys poslugiwal sie logika inaczej? hheeh czy poprostu
                        > zlosliwy jestes? i to glupio :)

                        Powiem szczerze,ze z tobą jakoś mam jeszcze ochotę rozmawiać, ponieważ z tym k_a_p_p_a, to juz traczej nie. Nie mam nic przeciwko klasie robotniczej, ale z kopidola w walonkach raqczej baletmistrza nie zrozbisz. Uwierz mi, ze ja naprawdę nie rozumiem o co chodzi. Moj blad w tamtych dyskusjach polegał na tym,co ci teraz zacytuję. A swoją drogą, to wolalbym nie umiec pisac i czytac,ale dalej opierac sie na zasadach logikii. Dzuiekuje za to wyroznienie:)

                        skroc.pl/9b3f
                        Petrucchio zwracam honor!

                        Rzeczywiście; jeżeli samochód jedzie z prędkością 60 km\h.,
                        to żeby przejechać 360 km. w tym tempie potrzebuje 6 h.
                        (6000.000 l.).Jeżeli Z tej prędkości ujmiemy dwie trzecie,
                        to zostanie 20 km\h. Jeżeli cały czas będzie podążał z tą
                        prędnościa przez 360 km\h, to do celu dojedzie po 18 h.
                        (18.000.000). Jeszcze dokładnie to sprawdzę, ale już wstępnie
                        przepraszam i zobowiązuję się poodkręcać wszystko tam,gdzie
                        wysłałem posty z info o twojej rzekomej porażce. W sumie trochę
                        się z tym głupio czuję, ale niestety do błędow należy się
                        przyznawać. Rozliczm innych, więc muszę też wymagać
                        od siebie. Pocieszam się jednak tą nową wiadomością, ponieważ
                        tak odległy czas zakładanej dywergencji niesie poważne konsekwencje
                        dla STE, ponieważ tempo mutacji jest stałe dla wszystkich organizmów.
                        Jednak nie będę starał się samodzielnie liczyć tych konsekwencji.
                        Ni niestety matma nie jest moją mocną stroną;-)
                        Jedyne, co mogę policzyć, to w drugą stronę, to znaczy
                        bez przesuwania punktu startu ewolucji od wspolnego
                        przodka do 18000.000 l. wstecz. Wychodzi mi kosmiczna


                        O to chodziło, reszta w poscie do c_a_p_p_y.

                        nera.


                        Wrocmy do dyskursu o definicji Boga skoro wszystko wyjasnione, poniewaz chyba nie pojdziesz brygadzisty na zmywaku i nie bedziesz w kolko walkowal jednego? Idziemy dalej czy zacieta plyta?








                        • kotekali Re: Logika to moja sila!:) 30.09.11, 00:09
                          w mojej pracy bledy logiczne drogo kosztuja...zdrowie albo nawet zycie :)
                          co do rozwazan i poslugiwaniu sie logika w celu udowodnienia czy bog jest i ma cos wspolnego z tym co sie tu dzieje na Ziemii to jestem , delikatnie rzecz ujmujac, sceptyczny.. :)

                          co do rozpatrywania , czy cos jest szybciej czy wolniej...z fizy pamietam , ze nalezy poslugiwac sie pojeciem czasu ...ile czasu stad do tad :) a potem dany dystans podzielic przez ten czas by otrzymac predkosc a nie szybkosc :)

                          poprostu niepodoba mi sie mieszanie tworu czysto teoretycznego, produktu ludzkiej wyobrazni tworzacej bajki, jakim jest bog, do nauki...bo zawsze odbywalo sie to kosztem jakosci
                          otrzymywanych wynikow...dlatego jestem jak to okresliles za SAMOdziejstwem , a zycia tu na Ziemii czy gdziekolwiek nie traktuje jako cudu czy czegos wyjatkowego ale zjawiska powszechnie wystepujacego we Wszechswiecie...

                          bog...bogowie...bostwa...The Cosmos is full of laughters :)
                          • out-in-one Re: Logika to moja sila!:) 30.09.11, 00:52
                            Warto poznać istotę nauki i teorii naukowych i parę kluczowych prac, jak np. Thomasa Kuhna "Strukturę rewolucji naukowych", zrozumieć czym jest paradygmat i to, że nauka ze swej istoty jest konserwatywna, a wszelkie przełomy w nauce dokonują się dzięki buntownikom kwestionującym zastane modele (modele, bo nauka nie opisuje świata tylko przedstawia modele, tylko, o czym wielu poślednich naukowców zapomina, modele, gdyż świat nie jest znany z bezpośredniego doświadczenia, a tylko za pomocą obserwacji, która sama w sobie, ze swej natury, immanentnie, jest interpretacją a nie obiektywną wiedzą).

                            Warto zapoznać się z pracami np. Davida Bohma, jednego z najwybitniejszych fizyków (ale nie tylko jego), jego koncepcją holoruchu; badaniami nad świadomością (w tym dość już długą historię badań psychiatrów nad stanami psychodelicznymi), badaniami nad pamięcią i inteligencją roślin, dużo dowiedzieć się. Wtedy nie ma czaro-białego obrazu. Fikcją jest osobowy obraz katolickiego, biblijnego Boga, ale fikcją jest też mechanistyczny obraz świata wywodzący się z odchodzącego do lamusa modelu kartezjańsko-newtonowskiego.

                            Dualistyczny podział na materię i świadomość to rodzaj błędnej, uproszczonej interpretacji świata. Wszystko jest jednością, której tylko formalnym przejawem jest materia i świadomość.

                            • kotekali Re: Logika to moja sila!:) 30.09.11, 11:05
                              dobrze jest poczytac cos z czego mozna sie czegos dowiedziec :) dzieki za wpis .pozdrawiam

                              p.s. jesli uda mi sie gdzies te ksiazki dostac a przy tym napisane sa dla sredniointeligentnych to postaram sie poczytac...do poduszki w sam raz , tak na pol godziny przed zgaszeniem swiatla :)
                            • k_a_p_p_a Re: Logika to moja sila!:) 30.09.11, 16:37
                              out-in-one napisała:

                              > Warto poznać istotę nauki i teorii naukowych i parę kluczowych prac, jak np. Th
                              > omasa Kuhna "Strukturę rewolucji naukowych", zrozumieć czym jest paradygmat i t
                              > o, że nauka ze swej istoty jest konserwatywna, a wszelkie przełomy w nauce doko
                              > nują się dzięki buntownikom kwestionującym zastane modele

                              Taka była teza Khuna, a le jakoś nie potrafił podać żadnego przykładu rewolucji w nowożytnej nauce. Czasy przewrotów naukowych skończyły się na Koperniku. Współczesna nauka nie notuje rewolucji, ale mozolne ciułanie obserwacji, korekty, poprawki. Nie polega na filozofii, ale doświadczeniu. Filozofowie odchodzą i przychodzą następni i jeszcze nie zdarzyło się, by któryś dał odpowiedź na jakieś istotne pytanie stawiane przed nauką.
                          • noveyy777 Przepraszam ze mnie nie było. 05.10.11, 00:31
                            Prowadziłem ciekawa dyskusje z biologiem. niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.biologia&aid=91002235 niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.sci.biologia&tid=12466248
                            • noveyy777 poprawka linka 05.10.11, 00:33
                              niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.biologia&aid=91002235
                            • grgkh Re: Przepraszam ze mnie nie było. 05.10.11, 08:15
                              noveyy777 napisał:

                              > Prowadziłem ciekawa dyskusje z biologiem. niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.biologia&aid=91002235 niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.sci.biologia&tid=12466248

                              Zanim tam zajrzę, chciałbym wiedzieć (czy możesz odpowiedzieć w tym miejscu?), czy tematem dyskusji była biologia czy teologia?

                              Teologia NIE JEST nauką, która dotyczy świata. Dopóki nią nie zostanie takową ustanowiona, dopóty jej postulaty nie dotyczą biologii (nauki w ścisłym tego słowa znaczeniu).

                              Rozmawianie o dwóch, nie mających ze sobą nic wspólnego, tematach jedocześnie jest absurdem logicznym. A może manipulacją? Jak myślisz?

                              A kiedyś przy okazji chętnie sobie z Tobą pogawędzę o tym, CZYM jest nauka. Czy masz na taką dyskusję chęć?
        • nehsa Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 01.10.11, 12:45
          Leć na trening, i skup się na trenowaniu noveyy777.

          Wykluczone jest istnienie jednego boga. Ale ty jeszcze o tym nie wiesz. Zatem trenuj chłopie.
          • noveyy777 Faktem jest,ze zawsze było coś 05.10.11, 00:44
            Faktem ustalonym naukowo jest też, że raczej istnieje COŚ niż NIC. Chyba
            zgodzimy się z tym faktem, ponieważ inaczej nie moglibyśmy czytać, co do
            siebie piszemy?
            Jeżeli faktem jest, że "od zawsze" istnieje 'COŚ', więc dlaczego nie może
            istnieć BÓG, czy BÓG PROJEKTANT, którą to istotę należałoby pojmować, jako
            wyższą formę świadomego życia?
            Czy ktokolwiek potrafi racjonalnie uzasadnić tezę przeciwną, tak bez
            stosowania uników, używając sprawdzonego i szyderczego sloganu: "nauka nie
            zajmuje się bogami i krasnoludkami"?
            Slogan ten również opiera się na błędzie logicznym ze złej analogii (False
            analogy) , choćby dlatego, że nikt o zdrowych zmysłach, poważny oraz douczony
            nie wierzy w krasnoludki. Natomiast w Boga, pojmowanego, jako istotę wyższą,
            lub Projektanta Wszechświata wierzą ludzie zarówno prości i niewykształceni,
            jak i poważni naukowcy.
            Nie są to przypadki sporne, to znaczy wyjątki od reguły! Ludzie ci potrafią
            też podać argumenty twardo stojące za ich przekonaniem, więc ta informacja nie
            implikuje wniosku o popełnianiu błędu logicznego AD-NUMERUM.
            Błędem logicznym jest natomiast lekceważenie tych argumentów i uparte
            sprowadzanie wszystkiego do jednej interpretacji, jednej wizji świata i jego
            pochodzenia, ponieważ opcja na rzecz racjonalności, która opiera się na wierze
            w istnienie jedynie materialnego świata, który możemy badać, nie opiera się na
            naukowym ustaleniu!
            Kryteria takiego pojmowania nauki oraz tak pojmowanej racjonalności opierają
            się na umownych ustaleniach, które zabraniają mieszania do nauki Nadludzkiego
            Projektanta i poza tym nie mają one żadnych podstaw empirycznych i
            metodologicznych, poza pewnymi koniecznymi wymaganiami metodologicznymi, ale
            to już sobie wyjaśniliśmy na na starcie tej dyskusji.
            Kryteria takie nie są uniwersalne, one są ustalane historycznie. W roku
            20011 nie musi być w naukowym spojrzeniu na metodę naukowa racjonalne to, co
            było racjonalne za czasów Karola Darwina, Oparina, Stnleya Millera,czy nawet
            odkrywców struktury kodu genetycznego.
            Nauka to nie jest święta krowa, która nigdy nie zmienia poglądów, nauka to z
            definicji proces, który polega na podążaniu za faktami. Nawet tymi
            niewygodnymi faktami.
            Najistotniejsze jest to, żeby każdy człowiek sobie uświadomił, że to ludzie
            tworzą naukę i kryteria racjonalności, a pózniej powołują się na autorytet
            nauki, jako na świętą krowę, żeby PRZY LEKCEWAŻENIU FAKTÓW dowodzić swoich
            często absurdalnych roszczeń. Chyba najbardziej jest to widoczne w sporach na
            temat pochodzenia Wszechświata i życia.
            Miałeś rację na początku nazywając takie podejście „filozofią”. Z tym się
            zgadzam, nie zgadzam się natomiast z tym, jak usiłujesz uzasadniać wyższość
            materializmu nad odwoływaniem się w PEWNYCH PRZYPADKACH do wyjaśnień
            metafizycznych, choć teoria ewolucji w zasadzie nie jest teorią naukową,
            tylko metafizycznym programem badawczym.
            Często o tym pisałem i na poparcie mojego stanowiska cytowałem nieżyjącego
            biologa i paleontologa Antoniego Hoffmana, który bynajmniej kreacjonistą nie
            był (a w prywatnych rozmowach z Karolem Sabathem, z którym pracowali,
            dowiedziałem się nawet, że był ateistą).
            Stwierdził on,że teoria ewolucji (neodarwinizm) teorią naukową nie jest i
            uzasadnił w jakim sensie tak uważał.
            Napisał on, że teoria ewolucji postuluje różne wyjaśnienia, ale nie dostarcza
            precyzyjnych modeli teoretycznych modelujących zjawiska ewolucyjne, nie
            wytyczając zakresu zastosowania tych wyjaśnień.
            Co to jest „zakres wyjaśnienia” jakiegoś zjawiska? Zakres wyjaśnienia
            przekłada się na zbiór informacji z jakiego czerpiemy swoją wiedzę. A ile
            wiemy o ewolucji, ile posiadamy //\\*BEZPORNYCH*//\\ dowodów na to, że
            Wszechświat i życie są efektem ewolucji i żaden Projektant nie był potrzebny?
            Odpowiedz brzmi: ani jednego.
            Innymi słowy Antonii Hofman stwierdził, że wiele pomysłów proponowanych przez
            ewolucjonistów, to takie sobie bajeczki.
            A bajeczek nie można traktować na równi z teoriami naukowymi, ponieważ
            prawdziwa teoria naukowa składa się z szeregu racjonalnie akceptowanych i
            wzajemnie spójnych oraz EMPIRYCZNIE TESTOWALNYCH, czy raczej przetestowanych
            hipotez, które dotyczą badanego fragmentu rzeczywistości.
            W kontekście takiej argumentacji Antoni Hoffman stwierdził, że teoria
            ewolucji wcale nie dostarcza dowodu, że wyjaśnia genezę wszystkich zjawisk
            przyrodniczych, wykluczając funkcję użyteczności Boga/Projektanta (używając
            określenia ukutego przez Richarda Dawkinsa) odnośnie genezy każdego zjawiska
            przyrodniczego.
            Zaznaczył „może wyjaśniać”. Stwierdził: ”nie wyjaśnia”, tym samym zostawił
            otwartą furtkę dla TIP.
            Konkluzją jego wywodu było przyznanie się do tego, że sam wybrał umowną
            racjonalność, z której wynika, że teoria ewolucji, to najlepsza z dostępnych
            na rynku idei naukowych koncepcja usiłująca wyjaśnić przyczyny różnorodności
            biologicznej, ale przyznał też, że takie prawo wolnego wyboru należy się też
            tym, którzy preferują poznanie mistyczne.
            I ja uważam dokładnie tak samo. Uważam,że każdy ma prawo do wyboru. Wystrzegam
            się przy okazji (jak i sam Antoni Hofman poniekąd starał się to czynić)
            popełnienia błędu logicznego, który określamy jako:
            -------------------------------------------------------------------------
            Least plausible hypothesis-Ten błąd logiczny powstaje wtedy, gdy ignorujemy
            jakieś inne i bardziej oczywiste wyjaśnienia danej sytuacji, sprowadzając
            wszystko uparcie wciąż tylko do naszej jednej interpretacji.
            ----------------------------------------------------------------------
            • grgkh Re: Faktem jest,ze zawsze było coś 08.10.11, 12:51
              noveyy777 napisał:

              > Faktem ustalonym naukowo jest też, że raczej istnieje COŚ niż NIC. Chyba
              > zgodzimy się z tym faktem, ponieważ inaczej nie moglibyśmy czytać, co do
              > siebie piszemy?
              > Jeżeli faktem jest, że "od zawsze" istnieje 'COŚ', więc dlaczego nie może
              > istnieć BÓG, czy BÓG PROJEKTANT, którą to istotę należałoby pojmować, jako
              > wyższą formę świadomego życia?

              Nie "od zawsze".

              Czas jest wewnętrzną zmienną Wszechświata, która występuje w regułach określających jego zmienność. Tego czasu nie ma na zewnątrz. A istnienie jest faktem zewnętrznym, bo tam je rozpatrujesz.

              Mówisz, że istnieje coś, czyli Wszechświat ale istnienie musi być związane z kontekstem.

              Istnienie świata wewnątrz jest faktem i nie jest "raczej".
      • flying_kasia25 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 01.11.11, 15:34
        Nie istnieje zadna definicja Boga. Zastanowmy sie kto moglby byc upowazniony do wystawienia takiej definicji? Czlowiek?
    • kim-ja-jestem Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 30.09.11, 15:15
      Jest tylko jeden powód dlaczego wydaje się a może jest prawdą, że istnieje wewnętrzna sprzeczna definicja Boga.
      Oto odpowiedź:
      Człowiek wymyślił definicję Boga, gdyż człowiek musi zdefiniować wszystko, gdyż jeśli coś istnieje bez definicji człowieka, to to nie istnieje. Skoro Bóg istniał zawsze przed człowiekiem i będzie istniał zawsze po erze człowieka, to znaczy, że człowiek nie jest w stanie zdefiniować czegoś co nie może objąć swym ludzkim, błachym i znacznie ograniczonym umysłem. Włos na głowie lub paznokieć nie może zdefiniować całego człowieka. Tak samo człowiek nie może zdefiniować poprawnie Boga. Jeśli np. Bóg jest nieskończony, to jak zdefiniować nieskończoność. Nieskończoność jest tylko nazwą umowną i nikt nie może na tej planecie jej pojąć. Bóg jest wszechobecny - jak człowiek może wiedzieć co to znaczy wszechobecność, skoro potrafi tylko myśleć o sobie i o tym co siędzieje w nim, obok niego i w środkach masowego przekazu (gdzie de facto może tylko sobie wyobrażać że jest).
      Reasumując, definicja Boga jest sprzeczna dlatego, że wymyślił ją człowiek, bowiem nie da się zdefiniować czegoś co jest niezdefiniowalne.
      Mam nadzieję, że pomogłem.
      • olek13 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 30.09.11, 15:38
        Nie pomogłeś, bo to truizmy.
        Poza tym: jeśli coś jest rzekomo niepojęte, po kiego grzyba niektórzy udowadniają, że to niepojęte pojmują? No i skąd wiadomo, że niepojęte? Może niepojęte są tylko rojenia?
        • grgkh Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.10.11, 21:26
          olek13 napisał:

          > Poza tym: jeśli coś jest rzekomo niepojęte, po kiego grzyba niektórzy udowadnia
          > ją, że to niepojęte pojmują? No i skąd wiadomo, że niepojęte? Może niepojęte są
          > tylko rojenia?

          Zgadzam się z tym w stu procentach. Bóg nie istnieje.
      • grgkh Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.10.11, 21:24
        kim-ja-jestem napisał:

        > Skoro Bóg istniał zawsze przed człowiekiem
        > i będzie istniał zawsze po erze człowieka,

        Tego nie wiadomo. Właśnie to trzeba by najpierw udowodnić.

        > to znaczy, że człowiek nie jest w stanie zdefiniować czegoś
        > co nie może objąć swym ludzkim, błachym i znacznie
        > ograniczonym umysłem.

        Kto uważa, że jego umysł jest błahy i ograniczony, to nie wolno mu dyskutować na takie tematy - ale Ty jednak to robisz. :) "Przekraczasz swoje kompetencje?". :)

        > Tak samo człowiek nie może zdefiniować poprawnie Boga.

        Niektórzy uważają inaczej i definiują. Dziwni są ci ludzie religijni. Chyba nie uważają się za tak ograniczonych jak ludzie, tylko kim oni są? Nie z tej planety?

        > Jeśli np. Bóg jest nieskończony, to jak zdefiniować nieskończoność.
        > Nieskończoność jest tylko nazwą umowną i nikt nie może na tej
        > planecie jej pojąć.

        Nie nikt. Ja pojmuję nieskończoność i jestem z tej planety. To pojęcie matematyczne, a matematyka jest moim hobby. Religia udaje, że nie jest naukowa, ale posługuje się chętnie terminami naukowymi. To sprzeczność i nadużycie. Jak nienaukowa to religii wara od pojęć nauki.

        > Bóg jest wszechobecny

        Znów sprzeczność. Podobno bóg jest poza światem, jak więc wchodzi do jego środka? Podobno ma własny czas, jak więc uczestniczy w czasie zdarzeń wnętrza świata? Podobno to bóg stworzył świat, jak więc świat, nie będąc bogiem, ma go w sobie?

        Inżynier jest swoim technologicznym wyrobem? Jakaś alogiczna bzdura.

        > - jak człowiek może wiedzieć co to znaczy wszechobecność,

        Nie może, bo to nic nie znaczy. Mogłoby być tak, że wszechobecność jest tożsamością, ale wtedy to my bylibyśmy bogiem, a bóg musiałby wykreować sam siebie. Znów jakaś astronomiczna bzdura.

        Kto to wymyśla?

        > Reasumując, definicja Boga jest sprzeczna dlatego, że wymyślił ją człowiek,
        > bowiem nie da się zdefiniować czegoś co jest niezdefiniowalne.

        To jest logiczne. Jest to także mój argument przeciwko próbom definiowania różnistych bogów.

        > Mam nadzieję, że pomogłem.

        Raczej tak.
        • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 21.11.11, 20:25
          grgkh napisał:

          > > to znaczy, że człowiek nie jest w stanie zdefiniować czegoś
          > > co nie może objąć swym ludzkim, błachym i znacznie
          > > ograniczonym umysłem.
          >
          > Kto uważa, że jego umysł jest błahy i ograniczony, to nie wolno mu dyskutować n
          > a takie tematy - ale Ty jednak to robisz.

          Nie zrozumiałeś, grgkh... Kim pisał o "objęciu" a nie o dyskutowaniu.


          Religia udaje, że nie jest naukowa, ale pos
          > ługuje się chętnie terminami naukowymi. To sprzeczność i nadużycie.

          Mylisz się. Nie trzeba znać budowy komputera, żeby sie nim posługiwać
          Pamiętaj też, że Bóg jest pojęciem filozoficznym, dopiero potem religijnym

          > > Bóg jest wszechobecny
          >
          > Znów sprzeczność. Podobno bóg jest poza światem, jak więc wchodzi do jego środk
          > a?

          Tu masz rację - Bóg istnieje poza naszą przestrzenią

          Podobno ma własny czas, jak więc uczestniczy w czasie zdarzeń wnętrza świata
          > ?

          Tu nie ma sprzeczności

          >
          > > Reasumując, definicja Boga jest sprzeczna dlatego, że wymyślił ją człowie
          > k,
          > > bowiem nie da się zdefiniować czegoś co jest niezdefiniowalne.
          >
          > To jest logiczne. Jest to także mój argument przeciwko próbom definiowania różn
          > istych bogów.

          Tu mylicie się obaj. Człowiek może zdefiniować Boga (podałem Ci definicję), ale nie może Go w pełni pojąć.
          • grgkh Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 22.11.11, 21:04
            chasyd_666 napisał:

            > Pamiętaj też, że Bóg jest pojęciem filozoficznym,
            > dopiero potem religijnym

            Filozoficzny bóg stworzył chyba co najwyżej filozofię, a nie świat. :)

            > > > Bóg jest wszechobecny

            > > Znów sprzeczność. Podobno bóg jest poza światem,
            > > jak więc wchodzi do jego środka?

            > Tu masz rację - Bóg istnieje poza naszą przestrzenią

            A więc skąd WEWNĄTRZ tej przestrzeni posiadłeś o nim jakąś wiedzę?

            Brawo. Bardzo elegancko obalasz boga pokazując na czym polega sprzeczność jego definicji.

            > > Podobno ma własny czas, jak więc uczestniczy
            > > w czasie zdarzeń wnętrza świata?

            > Tu nie ma sprzeczności

            Nie ma? Uczestnictwo jest podleganiem naszemu czasowi, a więc naszej fizyce.

            > > > Reasumując, definicja Boga jest sprzeczna dlatego, że wymyślił ją
            > > > człowiek, bowiem nie da się zdefiniować czegoś co jest niezdefiniowalne.

            > > To jest logiczne. Jest to także mój argument przeciwko
            > > próbom definiowania różnistych bogów.

            > Tu mylicie się obaj. Człowiek może zdefiniować Boga (podałem Ci definicję), ale
            > nie może Go w pełni pojąć.

            I oto cała sprzeczność Twojego myślenia:
            1) człowiek "wymyśla" definicję.
            2) człowiek tej definicji nie rozumie.
            Trzeba tu koniecznie dodać, że tym człowiekiem jesteś Ty.
            • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 25.11.11, 19:58
              grgkh napisał:

              >
              > Filozoficzny bóg stworzył chyba co najwyżej filozofię, a nie świat. :)

              Dziecinna odpowiedź...

              > A więc skąd WEWNĄTRZ tej przestrzeni posiadłeś o nim jakąś wiedzę?

              Tu nie ma sprzeczności. Podobnie jak w tym, że siedząc wewnątrz mieszkania odbierasz fale radiowe z zewnątrz

              > Uczestnictwo jest podleganiem naszemu czasowi,

              Nie.

              > I oto cała sprzeczność Twojego myślenia:
              > 1) człowiek "wymyśla" definicję.
              > 2) człowiek tej definicji nie rozumie.
              >

              Nie rozumiesz: definicja określa tylko pewne atrybuty.
              Definiując komputer czy samochód, nie musisz znać szczegółów jego budowy i wewnętrznych procesów.
              • grgkh Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 26.11.11, 18:48
                chasyd_666 napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > >
                > > Filozoficzny bóg stworzył chyba co najwyżej filozofię, a nie świat. :)
                >
                > Dziecinna odpowiedź...

                Jak widzisz, nawet na takie wątpliwosci potrzebujesz podpowiedzi z mojej strony. Miło mi, że mogę Ci nimi służyć.

                > > A więc skąd WEWNĄTRZ tej przestrzeni posiadłeś o nim jakąś wiedzę?
                >
                > Tu nie ma sprzeczności. Podobnie jak w tym, że siedząc wewnątrz mieszkania odbi
                > erasz fale radiowe z zewnątrz

                Tu jest sprzeczność, ponieważ całość, która wpływa na siebie ZA POŚREDNICTWEM FIZYKI jest Wszechświatem. Wszechświat to WSZYSTKO, co na siebie oddziałuje. Fale, o których tu wspominasz, są jednym z oddziaływań dotyczących całości Wszechświata i nie jest możliwe odseparowanie się od nich. Możesz co najwyżej lokalnie ograniczyć ich SKUTKI ilościowe, ale samego oddziaływania nie da się "wyłączyć". Wszechświat to jedność. I ta jedność ma drugą cechę - ponieważ jest WSZYSTKIM, to z samej definicji wynika, że już nic więcej nie może do wnętrza Wszechświata przeniknąć.

                Bóg nie może być JEDNOCZEŚNIE poza światem i wewnątrz niego. "Wnikając definicyjnie" do jego wnętrza poszerza definicję Wszechświata na siebie jako elementu Wszechświata. I odtąd już nie wolno by było mowić, że jest POZA Wszechświatem.

                Pytam ponownie:

                Jeśli bóg jest poza światem, to skąd masz wiedzę o nim?

                A jesli bóg "bywa" wewnątrz świata, to dlaczego nie wolno jego obecności poddawać normalnemu procesowi badawczemu? A może wolno? Bo wolno by było, to brak potwierdzenia unicestwia boga. Masz tego świadomość?

                Jestem spokojny. Fakt logicznie oczywisty, to nieistnienie bogów wszelkiego rodzaju. Nie ma ani Twojego, ani innych, których istnieenia - z niezrozumiałego dla mnie powodu - nie uznajesz za prawdę.

                No właśnie, Chasyd, powiedz mi, dlaczego nie istnieją te zgraje innych bogów?

                > > Uczestnictwo jest podleganiem naszemu czasowi,
                >
                > Nie.
                >
                > > I oto cała sprzeczność Twojego myślenia:
                > > 1) człowiek "wymyśla" definicję.
                > > 2) człowiek tej definicji nie rozumie.

                > Nie rozumiesz:

                Ja rozumiem. To tylko Tobie się wydaje, że jest inaczej. Poza tym myślę (więc jestem). Ty mi tylko podaj argumenty, a ich interpretację pozostaw mnie. Poradze sobie.

                > definicja określa tylko pewne atrybuty.

                To znaczy, że Twoja definicja jest niepełna czyli że nie jest definicją? Tak się spodziewałem - nie masz definicji.

                > Definiując komputer czy samochód, nie musisz znać szczegółów
                > jego budowy i wewnętrznych procesów.

                Ja nie muszę znać wszystkich szczegółów, ale ja wtedy się nie podemuję gadać o sprawach, w których nie jestem kompetentny. Przyznałeś się do braku kompetencji w temacie religii i boga. OK. Zapamiętane. Link sobie przechowam i Ci w odpowiednim momencie przypomnę o tym, co tu napisałeś.
                • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 14:46
                  grgkh napisał:

                  >
                  > Jak widzisz, nawet na takie wątpliwosci potrzebujesz podpowiedzi

                  Twoja odpowiedź to nie podpowiedź, ale dowód, że nie odróżniasz filozofii od religii...

                  >
                  > Tu jest sprzeczność,

                  Nie zrozumiałeś analogii : informacja może przybywać spoza przestrzeni, w której jesteśmy zamknięci

                  > Bóg nie może być JEDNOCZEŚNIE poza światem i wewnątrz niego. "Wnikając definicy
                  > jnie" do jego wnętrza poszerza definicję Wszechświata na siebie jako elementu W
                  > szechświata.

                  Aby przekazać informację, Bóg nie musi wnikać do Wszechświata

                  I odtąd już nie wolno by było mowić, że jest POZA Wszechświatem.

                  > Fakt logicznie oczywisty, to nieistnienie bogów wszelkiego rod
                  > zaju.

                  Twoja "oczywistość" jest oparta na błędzie logicznym...


                  Nie ma ani Twojego, ani innych, których istnieenia - z niezrozumiałego dl
                  > a mnie powodu - nie uznajesz za prawdę.
                  >
                  > No właśnie, Chasyd, powiedz mi, dlaczego nie istnieją te zgraje innych bogów?
                  >
                  > > > Uczestnictwo jest podleganiem naszemu czasowi,
                  > >
                  > > Nie.
                  > >
                  > > > I oto cała sprzeczność Twojego myślenia:
                  > > > 1) człowiek "wymyśla" definicję.
                  > > > 2) człowiek tej definicji nie rozumie.
                  >
                  > > Nie rozumiesz:
                  >
                  > Ja rozumiem. To tylko Tobie się wydaje, że jest inaczej. Poza tym myślę (więc j
                  > estem). Ty mi tylko podaj argumenty, a ich interpretację pozostaw mnie. Poradze
                  > sobie.
                  >
                  > > definicja określa tylko pewne atrybuty.
                  >
                  > To znaczy, że Twoja definicja jest niepełna czyli że nie jest definicją? Tak si
                  > ę spodziewałem - nie masz definicji.
                  >
                  > > Definiując komputer czy samochód, nie musisz znać szczegółów
                  > > jego budowy i wewnętrznych procesów.
                  >
                  > Ja nie muszę znać wszystkich szczegółów, ale ja wtedy się nie podemuję gadać o
                  > sprawach, w których nie jestem kompetentny. Przyznałeś się do braku kompetencji
                  > w temacie religii i boga. OK. Zapamiętane. Link sobie przechowam i Ci w odpowi
                  > ednim momencie przypomnę o tym, co tu napisałeś.
                  >
                  • tanebo Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 15:01

                    > Nie zrozumiałeś analogii : informacja może przybywać spoza przestrzeni, w które
                    > j jesteśmy zamknięci
                    Nie znasz widzę nawet podstaw kosmoligii. Poza naszą przestrzenią NIC nie ma. Nie ma przestrzeni, czasu, energii, materii. Jednocześnie informacja musi być przekazana nam tak byśmy mogli ją odebrać. Czyli poprzez czas, przestrzeń i materio-energię. To nielogiczne. Bóg czy cokolwiek innego nie może istnieć w naszym wszechświecie na innych prawach bo prawa na których by tu zaistniał stały by się naszymi prawami. Nie istnieje również na naszych prawach.
                    • nehsa Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 17:50
                      tanebo napisał:
                      > > Nie zrozumiałeś analogii : informacja może przybywać spoza przestrzeni, w
                      > której jesteśmy zamknięci
                      > Nie znasz widzę nawet podstaw kosmoligii. Poza naszą przestrzenią NIC nie ma. Nie ma przestrzeni, czasu, energii, materii. Jednocześnie informacja musi być przekazana nam tak byśmy mogli ją odebrać. Czyli poprzez czas, przestrzeń i materio-energię. To nielogiczne.
                      Bóg czy cokolwiek innego nie może istnieć w naszym wszechświecie na innych prawach bo prawa na których by tu zaistniał stały by się naszymi prawami. Nie istnieje również na naszych prawach. "

                      ***Druga Istota Boska, czyli Syn Ojca, Światłość=Rozum, istnieje w naszej rzeczywistości, bo bez Niego, nie bylibyśmy ludźmi, czego racjonalnym dowodem Jego istnienia, są fakto - dowody zależności naszego człowieczeństwa, od Naszego Stwórcy.

                      Jeżeli jestem w błędzie, podaj TANEBO jeden dowód, że cokolwiek zależy od Ciebie.
                      Najlepiej, gdybyś zaczął od podania dowodu zależności sensu słowa, bo to postrzegalne minimum naszego współistnienia na tym świecie.

                      Z góry Cię informuję, że takiego dowodu nie podasz. Zatem stań człowieku dwoma nogami na ziemi.
                      • tanebo Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 17:55
                        Informuję cię że nie jestem psychiatrą. Zgłoś się do najbliższego ośrodka zdrowia.
                        • nehsa Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 18:50
                          Każdy sądzi według siebie, biedny człowieku.
                    • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 11.12.11, 19:49
                      tanebo napisał:

                      > widzę

                      Źle widzisz...

                      > Poza naszą przestrzenią NIC nie ma.

                      To nieuprawniony wniosek...

                      Jednocześnie informacja musi być pr
                      > zekazana nam tak byśmy mogli ją odebrać. Czyli poprzez czas, przestrzeń i mater
                      > io-energię.

                      To tylko materialistyczna wizja. Byty niematerialne (Bóg, a nawet ludzka świadomość ! ) jej nie podlegają.




                      • nehsa Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 11.12.11, 19:56
                        Mimochodem:
                        a wyobraźnia ma w doopie czas, przestrzeń i energie materii.
                      • tanebo Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 11.12.11, 20:46
                        Źle widzisz...
                        Udowodnij
                        > > Poza naszą przestrzenią NIC nie ma.
                        Udowodnij
                        To tylko materialistyczna wizja. Byty niematerialne (Bóg, a nawet ludzka świ
                        > adomość
                        ! ) jej nie podlegają.
                        Równie dobrze możemy to samo powiedzieć o Mocy i religii Jedi. Wymyślona od początku do końca bajka...
                        • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 12.12.11, 21:05
                          tanebo napisał:

                          > Udowodnij

                          Dowodem jest głupota ,którą napisałeś...


                          > > > Poza naszą przestrzenią NIC nie ma.
                          > Udowodnij

                          Sam udowadniaj głupstwa, które piszesz :)

                          > Wymyślona od poc
                          > zątku do końca bajka...

                          Materializm jest bajką...
                • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 14:52
                  c.d.

                  > Ja rozumiem

                  To co napisałeś świadczy, że nie rozumiesz...

                  grgkh napisał:
                  > To znaczy, że Twoja definicja jest niepełna czyli że nie jest definicją? Tak si
                  > ę spodziewałem - nie masz definicji.
                  >

                  > Ja nie muszę znać wszystkich szczegółów,

                  Czy to znaczy, że nie wiesz co to jest komputer , samochód itd. ?... :))
                  OK. zapamiętane :)
    • grgkh SKąd pochodzi twoja definicja boga? 01.10.11, 20:47
      Skąd ją masz?

      Podobno bóg jest POZA światem, a więc jego opis nie może być w żaden sposób weryfikowany. Takie jest Twoje założenie. Czy nie jest takie?

      Jeśli jednak jest tak, to ŻADNA definicja boga (a jest ich w różnistych wersjach religii bardzo wiele i są ze sobą SPRZECZNE!!!) nie może być traktowana jako prawdziwa.

      To jest pierwsza sprzeczność - zakaz przenikania wiarygodnej informacji o bogu do naszej świadomości i równoczesne twierdzenie, że taka informacja jest absolutnie prawdziwa.
      • chasyd_666 Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 05.10.11, 22:33
        > Jeśli jednak jest tak, to ŻADNA definicja boga (a jest ich w różnistych wersjac
        > h religii bardzo wiele i są ze sobą SPRZECZNE!!!) nie może być traktowana jako
        > prawdziwa.

        Znów mijasz sie z logiką...

        > To jest pierwsza sprzeczność - zakaz przenikania wiarygodnej informacji o bogu
        > do naszej świadomości

        A kto wydał taki zakaz ?... Grgkh ?... :) Wiarygodność a naukowa weryfikacja to 2 różne rzeczy - zrozum to wreszcie...
        • kotekali Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 05.10.11, 22:40
          chasyd i logika ...no tak :)
          • ultimate.strike Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 07.10.11, 18:18
            Nie czytaleś "Logiki alternatywnej" mg2005?
        • grgkh Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 14.11.11, 19:59
          chasyd_666 napisał:

          > > Jeśli jednak jest tak, to ŻADNA definicja boga
          > > (a jest ich w różnistych wersjach religii bardzo wiele i są
          > > ze sobą SPRZECZNE!!!) nie może być traktowana jako prawdziwa.
          >
          > Znów mijasz sie z logiką...

          Z Twoją, oczywiście? Nie było trudne, zatacza się od krawężnika do krawężnika. Z nią nie sposób się spotkać.

          > > To jest pierwsza sprzeczność - zakaz przenikania wiarygodnej
          > > informacji o bogu do naszej świadomości
          >
          > A kto wydał taki zakaz ?... Grgkh ?... :)

          Ja?!?!?!? Broń boże. :) To wy twierdzicie, że istnienia boga nie da się udowodnić.

          A nie wiem, czy kojarzysz, że gdyby wewnątrz naszego świata pojawił się choćby najmniejszy ślad, to mógłby takim dowodem być. Jezus, podobno, był tu - ale jako człowiek. Podobno robił cuda, ale ich zapis jest równie wiarygodny jak baśnie braci Grimm.

          To nie jest mój zakaz. To wasz, religijny, własny wymysł.

          > Wiarygodność a naukowa weryfikacja
          > to 2 różne rzeczy - zrozum to wreszcie...

          To kolejna interpretacja jakiejś mojej tezy? Czy mogę Cię poprosić o cytat i zalinkowanie, z całym kontekstem oczywiście, bo wiem o czym mówisz. :)
          • chasyd_666 Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 21.11.11, 18:03
            > zatacza się od krawężnika do krawężnika.

            Udowodnij ! :)

            > > > To jest pierwsza sprzeczność - zakaz przenikania wiarygodnej
            > > > informacji o bogu do naszej świadomości
            > >
            >To wy twierdzicie, że istnienia boga nie da się udowodn
            > ić.

            Zależy jak rozumiesz wiarygodność i dowód... Potrafisz to zdefiniować ?
            Jeśli mistykowi ukazuje się Chrystus, to jest to wiarygodne czy nie - i dlaczego ?
            Jaką informację uznałbyś za wiarygodną, a jaką za dowód ?

            Jeśli wczoraj bolał mnie ząb, to jest to fakt, ale czy jest to dowód ? Czy ten fakt można udowodnić ?...

            > A nie wiem, czy kojarzysz, że gdyby wewnątrz naszego świata pojawił się choćby
            > najmniejszy ślad, to mógłby takim dowodem być

            A więc uważasz, że cud z Fatimy, cud z Sokółki, relacje mistyków - uważasz za dowód istnienia Boga ! To miłe... :)

            > > Wiarygodność a naukowa weryfikacja
            > > to 2 różne rzeczy - zrozum to wreszcie...
            >
            > To kolejna interpretacja jakiejś mojej tezy?

            Czy rozumiesz róznicę miedzy tymi pojęciami ?...
            • tanebo Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 21.11.11, 19:10
              C
              > zy ten fakt można udowodnić ?...
              Ależ oczywiście. Podłączę cię do rezonansu magnetycznego. Potem wbiję ci szydło szewskie w pośladek aż synapsy w ośrodku bólu zaświecą ci jak żarówki. Oczywiście wyłącznie w celach badawczych. Dzięki rezonansowi stwierdzę gdzie w twoim mózgu jest ośrodek bólu. Jeśli powiesz że boli cię ząb a na rezonansie wyjdzie że twój ośrodek bólu świeci będzie to dowód na to że tak jest w rzeczywistości. Natomiast jeśli powiesz że myślisz o Jahwe to żaden instrument badawczy nie udowodni że nie masz na myśli Tomcio Palucha.
              > > A nie wiem, czy kojarzysz, że gdyby wewnątrz naszego świata pojawił się c
              > hoćby
              > > najmniejszy ślad, to mógłby takim dowodem być
              >
              > A więc uważasz, że cud z Fatimy, cud z Sokółki, relacje mistyków - uważasz za d
              > owód istnienia Boga ! To miłe... :) W psychiatrykach są tysiące takich dowodów.
              • chasyd_666 Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 21.11.11, 20:30
                > Ależ oczywiście. Podłączę cię do rezonansu magnetycznego. Potem wbiję ci szydło
                > szewskie w pośladek aż synapsy w ośrodku bólu zaświecą ci jak żarówki

                Nie zrozumiałeś: pisałem o zdarzeniu z przeszłości, nie z przyszłości...
                Jak udowodnisz ten fakt ?...


                W psychiatrykach są tysiące takich d
                > owodów.

                Twój "argument" jest prymitywny, głupi i nieadekwatny...
                • tanebo Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 21.11.11, 21:19
                  OK. Zbadam ci tomografem pamięć. Zadowolony?
                  • chasyd_666 Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 22.11.11, 18:22
                    tanebo napisał:

                    > Zbadam ci tomografem pamięć.

                    Potrafisz badać pamięć ?...
                    A jeśli mam zaniki pamięci, to zdarzenie z przeszłości było faktem czy nie ?... :)
                    • k_a_p_p_a Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 22.11.11, 18:31
                      chasyd_666 napisał:

                      > A jeśli mam zaniki pamięci, to zdarzenie z przeszłości było faktem czy n
                      > ie ?... :)
                      U ciebie sprawa jest bardziej skomplikowana. W zawartości pamięci masz artefakty, które uznajesz za fakty:)))
    • grgkh Bóg jest zbędny 01.10.11, 20:54
      Tak samo jak krasnal. "Przy pomocy" obu nie daje się niczego wyjaśnić.

      Wynika z tego druga wewnętrzna sprzeczność. POTRZEBA powoływania boga jako kreatora nie istnieje. A wynika to ze sprzeczności założenia "świat jest za bardzo złożony, by mógł powstać sam" i jednoczesnym zakładaniem o samodzielnym zaistnieniu indywiduum tak złożonego jak kreator.
      • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 03.10.11, 21:39
        grgkh napisał:

        > Tak samo jak krasnal. "Przy pomocy" obu nie daje się niczego wyjaśnić.

        Nieprawda - przy pomocy Boga można wyjaśnić np powstanie Świata, istnienie świadomości, reinkarnację...

        > POTRZEBA powoływania boga jako krea
        > tora nie istnieje.

        Być może, ale hipoteza Boga jest racjonalna, bo wyjaśnia to czego nie umie wyjaśnić nauka

        "świat jest za bardzo
        > złożony, by mógł powstać sam"

        Powstanie świata 'z niczego' zaprzecza prawom fizyki i logiki...

        > zakładaniem o samodzielnym zaistni
        > eniu indywiduum tak złożonego jak kreator.

        A skąd wiesz, że Bóg 'zaistniał' ?...
        • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 03.10.11, 21:44
          PS

          >przy pomocy Boga można wyjaśnić np powstanie Świata, istnienie świa
          > domości, reinkarnację...

          Wyjaśnia też cuda, których nie umie wyjaśnić nauka
          • grgkh Cudów nie ma 04.10.11, 20:57
            chasyd_666 napisał:

            > Wyjaśnia też cuda, których nie umie wyjaśnić nauka

            Nie ma czegoś takiego jak cuda. To jest pojęcie fałszywe, sprzeczne wewnętrznie. tak zwanym "cudem" to możesz mydlić oczy dziecku, które słabo posługuje się logiką.

            Ale widzę, że i Tobie to powinienem wyjaśnić. Skup się i staraj zrozumieć, nie będzie trudne.

            Na zewnątrz naszej świadomości jest coś, co możemy sobie nazwać światem realnym. Dla nas jest to po prostu strumień informacji. Jego zawartość jest dodatkowo zamazana przez to, że tę informację odbieramy jako przetworzoną bez naszej kontroli przez mózg, który nam narzuca swoje definicje (np. kolory, smaki. wrażenie przestrzeni w narysowanym na kartce rzucie sześcianu). Informacji z naszego zewnętrza nie da się wiarygodnie rozgraniczyć na pochodzące z dwóch źródeł - świat i zaświaty. Jest jeden strumień i już.

            Ten strumień informacji opisujemy sobie nieświadomie i świadomie. I to jest opis świata. Opis to jest nasze wyobrażenie o jego zawartości (struktury w przestrzeni) i działaniu (reguły działania czyli matematyka nazywana prawami fizyki).

            Ponieważ informacja z naszego otoczenia nie zawiera całości Wszechświata, a tylko jego drobną cząstkę więc nasze wyobrażenie o prawach fizyki (tych matematycznie ujętych wzorami i tych intuicyjnych ale też matematycznych) nie musi być prawdziwe. Nauka to bierze pod uwagę. Zakłada, że wszystko, co mówimy o świecie może być zafałszowane bo odnosi się do obserwacji kontekstowych, niepewnych, interpretowanych, obarczonych błędami.

            Cóż, taka jest nasza pozycja w świecie i musimy się z nią pogodzić.

            Tak więc nauka wątpi we wszystko co mówi.

            A teraz sobie pomyśl: Jeśli nauka wątpi, czy wie co i jak działa, to w jaki sposób swoje błędy mogłaby odróżnić od wtrącenia się w działanie świata sił spoza niego?

            Tego się z definicji nie da odróżnić. Każdy tak zwany cud może przecież być normalnym działaniem świata, a niezgodność z prawem fizyki może być tylko naszym błędnym formułowaniem tego prawa.

            Tak czy siak - siedząc wewnątrz świata i patrząc nań z perspektywy naszej świadomości musimy odrzucić pojęcie czegoś takiego jak cud. A kto je przyjmuje, ten czyni to na własną odpowiedzialność i oddaje się we władze mafii religijnej, która mu robi wodę z mózgu.

            Proste było, prawda? I jakie logiczne. ;)

            Cudów nie ma. Amen.

            P.S. Starałem się mówić jak do dziecka, bez komplikowania i zbędnej terminologii, ale jeśli czegoś nie zrozumiałeś, to powiedz, a ja Ci to przybliżę.
            • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 06.10.11, 17:21
              > > Proste było, prawda? I jakie logiczne. ;)

              Proste ,głupie i nielogiczne... Wielki Nielogiku...

              >
              > Cudów nie ma. Amen.

              Błędnie zakładasz, że cud to tylko nieznane prawo fizyki. Na jakiej podstawie ??!... To założenie absurdalne.
              • grgkh Re: Cudów nie ma ? 07.10.11, 17:37
                chasyd_666 napisał:

                > > > Proste było, prawda? I jakie logiczne. ;)
                >
                > Proste ,głupie i nielogiczne... Wielki Nielogiku...
                >
                > >
                > > Cudów nie ma. Amen.
                >
                > Błędnie zakładasz, że cud to tylko nieznane prawo fizyki.
                > Na jakiej podstawie ??!... To założenie absurdalne.

                To jedyne dobre założenie, a bierze się stąd, że na zewnątrz naszej świadomości istnieją tylko skutki reguł działania świata. Nie znamy i nigdy nie poznamy prawdziwej ich przyczyny.

                Opis świata, który sobie tworzymy na podstawie obserwacji skutków nie może zawierać podziału na dwa źródła (dlaczego akurat tylko dwa? - fizyka i bóg?). Ten opis jest tylko częściowo wiarygodny, o tyle o ile go potwierdziliśmy, ale podczas tego potwierdzania mogliśmy popełnić błąd.

                Odnosimy się do niepewnego zbioru reguł, zbioru stworzonego przez ludzi. Bo tym właśnie jest fizyka, o której tu mówimy. Prawdziwa fizyka to byłaby znajomość absolutna początkowych założeń wszechświata. A takich nigdy nie poznamy.

                Ta nierozróżnialność nie pozwala na nazywanie obserwacji absolutnie prawdziwymi i odnoszenie się do nich w ten sposób. Ponieważ obserwacje mogą nas wprowadzać w błąd, a my nie wiemy która jaka jest, więc nie da się z nich wyodrębnić cudownych.

                Cud jest definicyjnie fałszywy. Nie istnieje.
                • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 07.10.11, 18:05

                  ...
                  > > > > Błędnie zakładasz, że cud to tylko nieznane prawo fizyki.
                  > > Na jakiej podstawie ??!... To założenie absurdalne.
                  >
                  > To jedyne dobre założenie, a bierze się stąd, że na zewnątrz naszej świadomości
                  > istnieją tylko skutki reguł działania świata.

                  A więc udowodnij, że to tylko skutki praw fizyki

                  > Opis świata, który sobie tworzymy na podstawie obserwacji skutków nie może zawi
                  > erać podziału na dwa źródła

                  Dlaczego ?

                  > Ponieważ obserwacje mogą nas wprowadzać
                  > w błąd, a my nie wiemy która jaka jest, więc nie da się z nich wyodrębnić cudo
                  > wnych.

                  Przecież podałem Ci przykłady, gdy takie rozróżnienie można zrobić w sposób racjonalny

                  >
                  > Cud jest definicyjnie fałszywy. Nie istnieje.
                  >

                  Nie podałeś na to racjonalnego wyjaśnienia
                  • grgkh Re: Cudów nie ma ? 08.10.11, 12:32
                    chasyd_666 napisał:

                    >
                    > ...
                    > > > > > Błędnie zakładasz, że cud to tylko nieznane prawo fizyk
                    > i.
                    > > > Na jakiej podstawie ??!... To założenie absurdalne.
                    > >
                    > > To jedyne dobre założenie, a bierze się stąd, że na zewnątrz naszej
                    > > świadomości istnieją tylko skutki reguł działania świata.
                    >
                    > A więc udowodnij, że to tylko skutki praw fizyki

                    Istnieją dwie fizyki.

                    Fizyka "absolutna" czyli ta, która jest absolutnie prawdziwymi regułami działania świata wynikającymi z jego założeń początkowych. Tych założeń nie znamy i nigdy nie będziemy mogli w żaden sposób być pewni, czy to, co przypuszczamy jest właśnie tymi założeniami.

                    Pozostaje nam fizyka "realna", tworzona przez nas. Świat działa tak jak działa, początkowo nie wiemy o tym nic, ale potem sami wymyślamy i opisujemy to działanie za pomocą zaproponowanych PRZEZ NAS reguł działania. Ta fizyka to jest opis. Innej fizyki - dla nas!!! - nie ma i nie będzie. Cokolwiek innego, co jest, to są dane obserwacyjne, które NIE SĄ regułami fizyki.

                    Tak więc jeśli rozmawiamy, to mówimy o konkretnych regułach, to mówimy wyłącznie o fizyce opisowej.

                    Czy to jest jasne? To jest proste i powinno być do zrozumienia przez małe dziecko, co dopiero przez Ciebie.

                    Reszta jest tak, jak pisałem poprzednio:

                    Dane obserwacyjne dotyczą ZAWSZE momentu czasu, w którym zostały zebrane. Rozciąganie ich na zależność od zmiennej, którą nazywamy czasem, to właściwość naszego mózgu.

                    W tej jednorazowo pobieranej porcji danych obserwacyjnych nie da się w żaden logiczny sposób wyodrębnić takich, które są "zgodne z fizyką absolutną" (nie wiemy o niej nic) i takich, które z nią nie są zgodne, bo zakłócił jej działanie np. bóg.

                    Czy wiesz, jak można by to zrobić? :)

                    Odnosimy się do fizyki realnej, do wzorów, reguł, które my matematycznie ustaliliśmy jako kanon przypuszczalnie dobrych (doświadczalnie potwierdzonych). Ale przecież nie wiemy, czy nasze wzory nie są fałszywe?

                    jak chcesz odróżnić błędnie określone wzory, może jakieś zakłócenia w ich stosowaniu, błędy obserwacyjne itp. od "cudów"?

                    Nie istnieje logicznie taka możliwość. Po tym tłumaczeniu zrozumie to nawet małe dziecko. Ty powinieneś to zrozumieć również, czego Ci życzę. ;)

                    I na tym kończę dowód, że definicja cudu jest definicją pojęcia, które ze względów logicznych nie ma sensu. Tak, wszystko, co się dzieje w świecie, zależy od czegoś. To coś, od czego ta zmienność zależy nazywamy fizyką. Niektóre z jej praw sformułowaliśmy, choć nie wiemy, czy prawidłowo. I dlatego jeśli występuje rozbieżność pomiędzy naszą propozycją, a danymi obserwacyjnymi, to MUSIMY przyjąć, że nasze formułowanie praw fizyki było błędne.

                    > > Opis świata, który sobie tworzymy na podstawie obserwacji
                    > > skutków nie może zawierać podziału na dwa źródła
                    >
                    > Dlaczego ?

                    Bo na zewnątrz naszej świadomości jest jednego rodzaju strumień informacyjny, który nie zawiera reguł. Rozróżnienie mogłoby wynikać wyłącznie z niezgodnością z regułami. Dane obserwacyjne (skutki) nie są przypisane do reguł. Różne reguły lub różne złożenie różnych reguł może dawać takie same wyniki, takie same dane obserwacyjne. A więc same dane nie pozwalają na rozróżnianie. A fizyka (wzory) jest ludzka.

                    > > Ponieważ obserwacje mogą nas wprowadzać
                    > > w błąd, a my nie wiemy która jaka jest,
                    > > więc nie da się z nich wyodrębnić cudownych.
                    >
                    > Przecież podałem Ci przykłady, gdy takie rozróżnienie można zrobić w sposób
                    > racjonalny


                    Jakie przykłady? Mówiłeś o wielu rzeczach, które podważyłem. Nie pamiętam żadnego przykładu, który by niepodważony pozostał. A o tym, że jesteś "odporny" na moje racjonalne argumenty :) to przekonuję się wciąż na nowo.

                    > > Cud jest definicyjnie fałszywy. Nie istnieje.

                    > Nie podałeś na to racjonalnego wyjaśnienia

                    Na początku tego postu masz racjonalne wyjaśnienie.

                    Problemem wielu ludzi jest to, że nie rozumieją względności naszego miejsca w świecie. Wydaje im się, że jak WIDZĄ świat, że to jest to absolut, do którego można wszystko odnieść. Nie - to jest INTERPRETOWANY przez nasz mózg fragment danych z jakiegoś źródła, a nie samo źródło i jego wszystkie skutki. Źródłem świata są aksjomaty, założenia początkowe Wszechświata. Tylko one. A potem musiałaby nastąpić ich symulacja, która udostępniłaby jego całą czasoprzestrzeń (lub inny obszar, na którym jest opisana fizyka absolutna). To jest niemożliwe wewnątrz Wszechświata, dla nas.

                    Druga sprawa: Obserwując fragment świata wysnuwamy wnioski o jego działaniu w szerszym kontekscie. Bo inaczej się nie da, bo ilość doświadczeń nie może być nieskończona itp. I dlatego musimy się godzić z tym, że nasza w ten sposób tworzona fizyka może być obarczona błędami. Błąd jest wpisany na stałe. Istnienie błędu jako cechy naszej fizyki eliminuje z niej pojęcia takie jak cud.

                    Czy to jest jasne?
                    • nehsa Re: Cudów nie ma ? 08.10.11, 18:42
                      Cuda się działy. Ich świadkami, były wielotysięczne rzesze ludzi, Czynił je, tylko Syn(Bóg) Ojca(Boga), właśnie w tym celu, aby przekonać ludzi, że jest Istotą Boską, Bogiem.
                      Czy można cudom czynionym przez Syna Ojca zarzucić bezsens z jakiegokolwiek punktu widzenia?
                      Z punktu widzenia logiki, jest to wykluczone.
                    • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 19.10.11, 22:34
                      > Istnieją dwie fizyki.

                      Uzgodniłeś to z fizykami ? :)

                      > Tak więc jeśli rozmawiamy, to mówimy o konkretnych regułach, to mówimy wyłączni
                      > e o fizyce opisowej.
                      >
                      > Czy to jest jasne?

                      Jasne jest ,że stosujesz solipsyzm :) Czego nie obserwować i wpisać w reguły - tego nie ma :)

                      W tej jednorazowo pobieranej porcji danych obserwacyjnych nie da się w żaden lo
                      > giczny sposób wyodrębnić takich, które są "zgodne z fizyką absolutną" (nie wiem
                      > y o niej nic) i takich, które z nią nie są zgodne, bo zakłócił jej działanie np
                      > . bóg.

                      Czy zdajesz sobie sprawę , że podważyłeś swoją tezę, że cuda nie istnieją ?...:)

                      > jak chcesz odróżnić błędnie określone wzory, może jakieś zakłócenia w ich stoso
                      > waniu, błędy obserwacyjne itp. od "cudów"?

                      Już Ci to wyjaśniłem. A jak Ty chcesz odróżnić, skoro piszesz , że cudów nie ma ?

                      > I na tym kończę dowód, że definicja cudu jest definicją pojęcia, które ze wzglę
                      > dów logicznych nie ma sensu

                      To co przedstawiłeś to anty-dowód :)

                      > Jakie przykłady?

                      Zamiana wody w wino, hostii w tkankę serca, uprzednio zapowiedziany cud wirującego słońca w Fatimie...

                      > Mówiłeś o wielu rzeczach, które podważyłem

                      Pytanie czy podważyłeś sensownie :)

                      > Na początku tego postu masz racjonalne wyjaśnienie

                      Nie - definicja cudu nie jest fałszywa. Cud to działanie Boga lub innego bytu duchowego, które łamie prawa fizyki
                      • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 19.10.11, 22:36
                        PS

                        Czy prawami fizyki można wyjaśnić świadomość, telepatię, reinkarnację ?...
                        • grgkh Re: Cudów nie ma ? 20.10.11, 00:50
                          chasyd_666 napisał:

                          > PS
                          >
                          > Czy prawami fizyki można wyjaśnić świadomość, telepatię, reinkarnację ?...

                          Czy wolno mi każdy wynik niestarannie przeprowadzonego doświadczenia nazywać cudem?

                          Świadomość to naturalna właściwość Wszechświata. To jest strukturalny stan informacji.

                          Telepatii nie potwierdzono naukowo. Podobnie reinkarnacji. Zresztą tylko niektóre religie twierdzą, że reinkarnacja istnieje. Według innych nie jest możliwa. Uzgodnij to najpierw pomiędzy religiami.
                          • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 21.10.11, 21:00
                            > > Czy prawami fizyki można wyjaśnić świadomość, telepatię, reinkarnację ?..
                            > .
                            >
                            > Czy wolno mi każdy wynik niestarannie przeprowadzonego doświadczenia nazywać cu
                            > dem?


                            Piszesz nie na temat. Istnienie świadomości jest faktem i nie trzeba do tego doświadczenia. Podobnie telepatia .

                            > Świadomość to naturalna właściwość Wszechświata

                            :))) Udowodnij !

                            > Telepatii nie potwierdzono naukowo.

                            To nie zmienia faktu, że istnieje. Podobnie jak świadomość. Oba te zjawiska obalają naukowy paradygmat (wizję świata) - obalają naukowy dogmat !

                            > Podobnie reinkarnacji

                            Opisz naukowy eksperyment weryfikujący reinkarnację :)

                            .Zresztą tylko niektó
                            > re religie twierdzą, że reinkarnacja istnieje.

                            Znów zaczynasz o religiach - typowe dla ateisty ... :)
                            • grgkh Świadomość = informacja złożona 22.10.11, 23:45
                              chasyd_666 napisał:

                              > > > Czy prawami fizyki można wyjaśnić świadomość, telepatię, reinkarnac
                              > ję ?..
                              > > .
                              > >
                              > > Czy wolno mi każdy wynik niestarannie przeprowadzonego doświadczenia nazy
                              > wać cu
                              > > dem?
                              >
                              >
                              > Piszesz nie na temat.

                              To jest na temat, bo dalej odnoszę się do różnicy pomiędzy naukowym badaniem świata, a przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności.

                              > Istnienie świadomości jest faktem i nie trzeba do
                              > tego doświadczenia.

                              Pisząc o doświadczeniu, mówię również o obserwacji, która jest doświadczeniem biernym. Niektóre doświadczenia "dzieją się same", a ich obserwacyjny wynik jest identyczny z organizowanymi specjalnie w celu weryfikacji jakiejś hipotezy. Tak więc mówisz to samo co ja ;), bo ten "fakt" jest zanotowaną obserwacją równoważną doświadczeniu.

                              Świadomość jest informacją strukturalnie złożoną. Odpowiednikiem pojęć elementarnych składających się na ŚWIADOME odczuwanie treści myśli jest jakaś struktura aktywnych w danym momencie elementów sieci neuronów.

                              Taką samą właściwość ma Wszechświat, z tym że dotyczy to całości jego struktury (choć być może z pewnym zastrzeżeniem). WSZYSTKIE elementy Wszechświata oddziałują na siebie w tym samym momencie - dowolny element A odziałuje na element B i na odwrót, każdy element B oddziałuje na element A. Skutek oddziaływania pojawi się dla każdej pary elementów na ich stanie po odpowiednim czasie. Żeby jednak te skutki mogły się pojawiać, najpierw musi być aktywna JEDNOCZEŚNIE całość struktury wszechświata.

                              I to jest ten odpowiednik świadomości - jednoczesność aktywności prowadząca do skutku po czasie. To jest fakt, bo to jest obserwacja - odpowiednik doświadczenia.

                              > Podobnie telepatia .

                              Telepatii nie udało się zweryfikować doświadczalnie metodą naukową i nie powiodło się jej nigdy, poza sztuczkami prestidigitatorskimi :), wykorzystywanie w naturze. Cyrk to nie nauka - jeśli tego nie wiesz.

                              > > Świadomość to naturalna właściwość Wszechświata
                              >
                              > :))) Udowodnij !

                              Właśnie powyżej wykazałem identyczność procesów, które osiągają ten sam skutek - istnienie informacji złożonej.

                              > > Telepatii nie potwierdzono naukowo.
                              >
                              > To nie zmienia faktu, że istnieje.

                              W cyrku. Tego nie neguję. ;)

                              > Podobnie jak świadomość.

                              Nie podobnie.

                              > Oba te zjawiska oba
                              > lają naukowy paradygmat (wizję świata) - obalają naukowy dogmat !

                              Naukowa metoda badania świata opiera się na prostym założeniu - niczego i nigdy nie możemy być pewni, bo nie mamy odniesienia do źródła, jakim powinny być absolutne założenia reguł działania Wszechświata. Nasze wyobrażenia o nich - czyli o fizyce - muszą na zawsze byc traktowane jako tymczasowe, kontekstowe i niepewne, bo sąweryfikowane w kontekscie, który my sami opisujemy, ale który nigdy nie jest wyizolowany od reszty świata (nie możemy być pewni jakichś wpływów, z których istnienia w tym momencie nie zdajemy sobie sprawy). To jest pokora wobec naszego miejsca.

                              Każda próba traktowania jakiejś tezy jako prawdy absolutnej jest złamaniem tej zasady i jest sprzeczna z logicznym założeniem, o którym powiedziałem powyżej. I właśnie takie próby są dogmatami, a nie naukowe wątpienie we wszystko.

                              > > Podobnie reinkarnacji
                              >
                              > Opisz naukowy eksperyment weryfikujący reinkarnację :)

                              Nie umiesz sobie znaleźć w internecie? Proszę bardzo - pierwszy link w mojej przeglądarce:
                              Przypadkami osób, które twierdzą, iż pamiętają swoje poprzednie wcielenia, interesuje się również nauka. Należy tu wskazać wkład psychiatry profesora Iana Stevensona. Wśród wielu jego publikacji (niemal trzysta pozycji) jedna została również wydana w Polsce, mowa o książce Dwadzieścia przypadków wskazujących na reinkarnację
                              Choć wcale nie oznacza to, że reinkarnacja została NAUKOWO potwierdzona. :)

                              > Zresztą tylko niektóre religie twierdzą, że reinkarnacja istnieje.
                              >
                              > Znów zaczynasz o religiach - typowe dla ateisty ... :)

                              Reinkarnacja (również: metempsychoza, transmigracja) – pogląd, wg którego dusza (bądź świadomość) po śmierci ciała może wcielić się w nowy byt fizyczny. Np. dusza jednego człowieka może przejść w ciało nowonarodzonego dziecka lub zwierzęcia czy nawet wg niektórych poglądów rośliny. Samo słowo reinkarnacja jest zestawieniem dwóch członów: inkarnacja (wcielenie) i przedrostka re (oznaczającego powtórzenie czegoś). Dosłownie więc reinkarnacja oznacza powtórne wcielenie.
                              Dusza jest pojęciem religijnym więc naturalne jest, że domyślna jest religia.
                              • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 29.10.11, 20:34
                                > To jest na temat

                                Nie, bo świadomość i telepatia są faktem

                                >przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności

                                Przypisujesz świadomości cudowność ?... :)

                                > Świadomość jest informacją strukturalnie złożoną. Odpowiednikiem pojęć elementa
                                > rnych składających się na ŚWIADOME odczuwanie treści myśli

                                Piszesz natchnione bzdury : świadomość nie jest ani informacją ani myślą

                                jest jakaś struktura
                                > aktywnych w danym momencie elementów sieci neuronów.

                                Udowodnij tę bzdurę :)

                                > Taką samą właściwość ma Wszechświat

                                :))) Miałeś to udowodnić ! :)

                                > I to jest ten odpowiednik świadomości

                                To jest bredzenie natchnionego ateisty... :)

                                > Telepatii nie udało się zweryfikować doświadczalnie metodą naukową

                                Nie ma to znaczenia, bo telepatię nieraz przeżyłem osobiście.
                                Pytałem jak wyjaśnisz ją naukowo !

                                > Właśnie powyżej wykazałem identyczność procesów

                                Niczego nie wykazałeś oprócz umiejętności pisania natchnionych banałów pomieszanych z natchnionymi bzdurami...

                                > W cyrku

                                Znów nie na temat...

                                > Naukowa metoda badania świata opiera się na prostym założeniu

                                Opiera się na kilku dogmatach (podałem Ci je wcześniej) . Istnienie świadomości i telepatii - obala je...

                                > > Opisz naukowy eksperyment weryfikujący reinkarnację :)
                                >
                                > Nie umiesz sobie znaleźć w internecie?

                                Miałeś podać swój pomysł na naukową weryfikację :)

                                > Choć wcale nie oznacza to, że reinkarnacja została NAUKOWO potwierdzona. :)

                                Czego zabrakło do potwierdzenia ?

                                > Dusza jest pojęciem religijnym

                                Mylisz się - jest pojęciem filozoficznym (jedynie wykorzystywanym w religiach)
                                • grgkh Re: Świadomość grgkh... 30.10.11, 23:19
                                  chasyd_666 napisał:

                                  > > To jest na temat
                                  >
                                  > Nie, bo świadomość i telepatia są faktem

                                  Świadomość jest faktem, bo to jest otoczenie, w którym odbywa się myślenie każdego z nas. Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń. Prawidłowość interpretacji na temat świata sprawdza się metodą naukową. Naukowo dotąd nikomu nie udało się dowieść prawdziwości telepatii.

                                  > > przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności
                                  >
                                  > Przypisujesz świadomości cudowność ?... :)

                                  Pewnym zjawiskom. Mówię o takich, którzy przypisują, jak Ty. Ja tego nie robię.

                                  > > Świadomość jest informacją strukturalnie złożoną. Odpowiednikiem pojęć el
                                  > ementa
                                  > > rnych składających się na ŚWIADOME odczuwanie treści myśli
                                  >
                                  > Piszesz natchnione bzdury : świadomość nie jest ani informacją ani myślą

                                  Świadomość jest informacją.

                                  > > jest jakaś struktura
                                  > > aktywnych w danym momencie elementów sieci neuronów.
                                  >
                                  > Udowodnij tę bzdurę :)

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Neurobiologia
                                  > > Taką samą właściwość ma Wszechświat
                                  >
                                  > :))) Miałeś to udowodnić ! :)

                                  Właśnie udowodniłem. Wszechświat i świadomość mają tę samą cechę, a nie zauważono jej w innych okolicznościach.

                                  > > I to jest ten odpowiednik świadomości
                                  >
                                  > To jest bredzenie natchnionego ateisty... :)

                                  Jesteś produktem religii. Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.

                                  > > Telepatii nie udało się zweryfikować doświadczalnie metodą naukową
                                  >
                                  > Nie ma to znaczenia, bo telepatię nieraz przeżyłem osobiście.
                                  > Pytałem jak wyjaśnisz ją naukowo !

                                  Na razie naukowo została sfalsyfikowana.

                                  > > Właśnie powyżej wykazałem identyczność procesów
                                  >
                                  > Niczego nie wykazałeś oprócz umiejętności pisania natchnionych banałów pomiesza
                                  > nych z natchnionymi bzdurami...

                                  "Boże", co ta religia robi z mózgów ludzkich?

                                  > > W cyrku
                                  >
                                  > Znów nie na temat...
                                  >
                                  > > Naukowa metoda badania świata opiera się na prostym założeniu
                                  >
                                  > Opiera się na kilku dogmatach (podałem Ci je wcześniej) . Istnienie świadomości
                                  > i telepatii - obala je...
                                  >
                                  > > > Opisz naukowy eksperyment weryfikujący reinkarnację :)
                                  > >
                                  > > Nie umiesz sobie znaleźć w internecie?
                                  >
                                  > Miałeś podać swój pomysł na naukową weryfikację :)
                                  >
                                  > > Choć wcale nie oznacza to, że reinkarnacja została NAUKOWO potwierdzona.
                                  > :)
                                  >
                                  > Czego zabrakło do potwierdzenia ?
                                  >
                                  > > Dusza jest pojęciem religijnym
                                  >
                                  > Mylisz się - jest pojęciem filozoficznym (jedynie wykorzystywanym w religiach)

                                  Nie obrażaj filozofii. Chasyd, mów tak dalej, a będziesz kompromitował religię coraz bardziej.
                                  • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 12.11.11, 12:36
                                    >Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń

                                    OK, a więc podaj naukową interpretację "czytania" w myślach innych ludzi... :)

                                    Prawidłowość inter
                                    > pretacji na temat świata sprawdza się metodą naukową. Naukowo dotąd nikomu nie
                                    > udało się dowieść prawdziwości telepatii.

                                    Metoda naukowa nie jest jedynym dowodem. Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)

                                    > > > przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności
                                    > >
                                    > > Przypisujesz świadomości cudowność ?... :)
                                    >
                                    > Pewnym zjawiskom. Mówię o takich, którzy przypisują, jak Ty

                                    Ja nie przypisuję cudowności telepatii ani reinkarnacji ani hipnozie ani efektowi placebo itd - więc piszesz nie na temat... A są to wszystko dowody obalające dogmaty nauki...

                                    > Świadomość jest informacją.

                                    Nadal bredzisz... W pamięci komputera jest wiele informacji, ale nie ma tam świadomości...


                                    > > Udowodnij tę bzdurę :)
                                    >
                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Neurobiologia

                                    Tu nie ma dowodu (jeśli twierdzisz inaczej - to go wskaż). Szukaj dalej :)

                                    > > > Taką samą właściwość ma Wszechświat
                                    > >
                                    > > :))) Miałeś to udowodnić ! :)
                                    >
                                    > Właśnie udowodniłem. Wszechświat i świadomość mają tę samą cechę,

                                    To jest twoja teza, a nie wynik dowodu ! Pomieszanie z poplątaniem, grgkh...

                                    > > To jest bredzenie natchnionego ateisty... :)
                                    >
                                    > Jesteś produktem religii. Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.

                                    Jesteś produktem ateistycznej głupoty. Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej

                                    > > Pytałem jak wyjaśnisz ją naukowo !
                                    >
                                    > Na razie naukowo została sfalsyfikowana.
                                    >

                                    Udowodnij tę bzdurę ! Ty nawet nie wiesz co oznacza falsyfikacja :)
                                    A na pytanie znów nie odpowiedziałeś... :)

                                    > > Niczego nie wykazałeś oprócz umiejętności pisania natchnionych banałów po
                                    > miesza
                                    > > nych z natchnionymi bzdurami...
                                    >
                                    > "Boże",

                                    Nie zasłaniaj Bogiem swojej ignorancji... :)

                                    > > Mylisz się - jest pojęciem filozoficznym (jedynie wykorzystywanym w relig
                                    > iach)
                                    >
                                    > Nie obrażaj filozofii

                                    Nie obrażaj rozumu, grgkh... Przełam swoją niechęć do nauki... :)
                                    • grgkh Re: Świadomość grgkh... 12.11.11, 15:29
                                      chasyd_666 napisał:

                                      > >Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń
                                      >
                                      > OK, a więc podaj naukową interpretację "czytania"
                                      > w myślach innych ludzi ... :)

                                      Najpierw musiałbyś udowodnić metodą naukową, że takie zjawisko istnieje. Nie istnieje, tak stwierdzono.

                                      Logika kolejnosci takich działań jest ci obca.

                                      > > Prawidłowość interpretacji na temat świata sprawdza się
                                      > > metodą naukową. Naukowo dotąd nikomu nie
                                      > > udało się dowieść prawdziwości telepatii.
                                      >
                                      > Metoda naukowa nie jest jedynym dowodem.
                                      > Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)

                                      A ktoś wygrał? Jeśli określisz kryterium, według którego dokonuje się takiej oceny, to Ci to powiem.

                                      Nie istnieje inna metoda dająca PRAWDZIWY skutek badania świata niż naukowa.

                                      > > > > przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności
                                      > > >
                                      > > > Przypisujesz świadomości cudowność ?... :)
                                      > >
                                      > > Pewnym zjawiskom. Mówię o takich, którzy przypisują, jak Ty

                                      Cud nie istnieje i już logicznie tutaj tego dowiodłem.

                                      > Ja nie przypisuję cudowności telepatii ani reinkarnacji ani hipnozie ani efekto
                                      > wi placebo itd - więc piszesz nie na temat... A są to wszystko dowody obalające
                                      > dogmaty nauki...

                                      Dogmat jest absolutną pewnością i/lub przyjęciem pradziwości tezy bez dowodzenioa lub wbrew dowodom obalającym hipotezę.

                                      Nauka - z założenia - nie posługuje się NIGDY dogmatami.

                                      > > Świadomość jest informacją.
                                      >
                                      > Nadal bredzisz... W pamięci komputera jest wiele informacji, ale nie ma tam świ
                                      > adomości...

                                      Nie zachowuj się jak cham. I do tego wierzący... że robi to w dobrej wierze.

                                      Podałem dodatkowe warunki, których już nie zrozumiałeś. Ale problem ze zrozumieniem tekstu składającego się z więcej niż jednego zdania prostego powtarza się nie pierwszy raz. czy możesz mi wytłumaczyć, dlaczego pomijasz warunki dodatkowe?

                                      > > > Udowodnij tę bzdurę :)
                                      > >
                                      > > pl.wikipedia.org/wiki/Neurobiologia
                                      >
                                      > Tu nie ma dowodu (jeśli twierdzisz inaczej - to go wskaż). Szukaj dalej :)

                                      To Ty go nie widzisz. Twój problem, nie mój.

                                      > > > > Taką samą właściwość ma Wszechświat
                                      > > >
                                      > > > :))) Miałeś to udowodnić ! :)
                                      > >
                                      > > Właśnie udowodniłem. Wszechświat i świadomość mają tę samą cechę,
                                      >
                                      > To jest twoja teza, a nie wynik dowodu ! Pomieszanie z poplątaniem, grgkh...

                                      Dowodem jest to, że Wszechświat - również poza świadomoscią jako właściwością - "posługuje się" informacja złożoną. Bez tej właściwości nie mógłby działać tak, jak to widzi fizyka.

                                      > > > To jest bredzenie natchnionego ateisty... :)
                                      > >
                                      > > Jesteś produktem religii.
                                      > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.
                                      >
                                      > Jesteś produktem ateistycznej głupoty.
                                      > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej

                                      Nie jesteś grzeczny. Zastępowanie argumentacji obrażaniem rozmówcy świadczy na niekorzyść tez obrażającego.

                                      > > > Pytałem jak wyjaśnisz ją naukowo !
                                      > >
                                      > > Na razie naukowo została sfalsyfikowana.

                                      > Udowodnij tę bzdurę ! Ty nawet nie wiesz co oznacza falsyfikacja :)
                                      > A na pytanie znów nie odpowiedziałeś... :)

                                      To Ty tutaj odpowiadasz na moje pytania, a nie ja na Twoje. Sorry, próbujesz odpowiadać. ;) Ale nieskutecznie.

                                      > > > Niczego nie wykazałeś oprócz umiejętności pisania
                                      > > > natchnionych banałów pomieszanych z natchnionymi bzdurami...
                                      > >
                                      > > "Boże",
                                      >
                                      > Nie zasłaniaj Bogiem swojej ignorancji... :)

                                      O, boże... :)

                                      > Nie obrażaj rozumu, grgkh... Przełam swoją niechęć do nauki... :)

                                      Nie narzekam. Dobrze idzie. Nie jesteś "trudnym" przeciwnikiem. Rozmowa z Tobą może dać sporo satysfakcji i odsłania miałkość religijnego sposobu myślenia.
                                      • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 21.11.11, 22:04
                                        grgkh napisał:

                                        > chasyd_666 napisał:
                                        >
                                        > > >Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń
                                        > >
                                        > > OK, a więc podaj naukową interpretację "czytania"
                                        > > w myślach innych ludzi ... :)
                                        >
                                        > Najpierw musiałbyś udowodnić metodą naukową, że takie zjawisko istnieje.

                                        Plączesz się, grgkh... Podaj naukową interpretację "zdarzeń", o których pisałeś !

                                        Nie muszę udowadniać , bo sam wielokrotnie je przeżyłem !

                                        > Nie is
                                        > tnieje, tak stwierdzono.

                                        Na jakiej podstawie stwierdzono, że uwierzyłeś ?... :)

                                        >
                                        > Logika kolejnosci takich działań jest ci obca.

                                        Ty o żadnej logice nie masz pojęcia :)

                                        > > Metoda naukowa nie jest jedynym dowodem.
                                        > > Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)
                                        >
                                        > A ktoś wygrał? Jeśli określisz kryterium, według którego dokonuje się takiej oc
                                        > eny, to Ci to powiem.

                                        Ten kto stracił mniej rycerzy :) Teraz udowodnij naukowo kto to był ! :)


                                        >
                                        > Nie istnieje inna metoda dająca PRAWDZIWY skutek badania świata niż naukowa.

                                        Udowodnij logicznie tę bzdurę, grgkh...
                                        Każdy "skutek badania" jest prawdziwy. Znów pała z logiki, grgkh... :)

                                        >
                                        > Cud nie istnieje i już logicznie tutaj tego dowiodłem.

                                        Nie nazywaj swoich bredni dowodem... Udowodnij to w sposób naukowy :)

                                        >
                                        > > Ja nie przypisuję cudowności telepatii ani reinkarnacji ani hipnozie ani
                                        > efekto
                                        > > wi placebo itd - więc piszesz nie na temat... A są to wszystko dowody oba
                                        > lające
                                        > > dogmaty nauki...
                                        >
                                        > Nauka - z założenia - nie posługuje się NIGDY dogmatami.

                                        Znów bredzisz... Podałem Ci dogmaty , na których jest oparta nauka, m.in. dogmat, że w świecie fizycznym wszystkie zjawiska mają naturę materialną. A więc wyjaśnij powyższe zjawiska na gruncie materializmu :)


                                        > Nie zachowuj się jak cham.

                                        Nie zachowuj się jak idiota... Świadomość nie jest informacją !

                                        > > Tu nie ma dowodu (jeśli twierdzisz inaczej - to go wskaż). Szukaj dalej :
                                        > )
                                        >
                                        > To Ty go nie widzisz. Twój problem, nie mój.

                                        Problem masz TY skoro widzisz coś , czego nie ma... :)
                                        Śmiało, grgkh - wskaż ten "dowód" ! :))

                                        >
                                        > Dowodem jest to, że Wszechświat - również poza świadomoscią jako właściwością

                                        Wciąż nie udowodniłeś, że jest to właściwość wszechświata fizycznego !


                                        > > Jesteś produktem religii.
                                        > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.
                                        > >
                                        > > Jesteś produktem ateistycznej głupoty.
                                        > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej
                                        >
                                        > Nie jesteś grzeczny. Zastępowanie argumentacji obrażaniem rozmówcy świadczy na
                                        > niekorzyść tez obrażającego.

                                        Odpowiedziałem w twoim stylu... Jesteś nie tylko chamem i ateistycznym kołtunem, ale także hipokrytą...

                                        >
                                        > To Ty tutaj odpowiadasz na moje pytania, a nie ja na Twoje.

                                        Przynajmniej szczerze... Rzeczywiście nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytania. Zamiast odpowiedzi dajesz popis krętactwa i grafomaństwa pseudo-intelektualnego...

                                        > Nie obrażaj rozumu, grgkh... Przełam swoją niechęć do nauki... :)
                                        >
                                        > Nie narzekam. Dobrze idzie.

                                        Trzymam Cie za słowo ! :)


                                        > Nie jesteś "trudnym" przeciwnikiem.

                                        Znów błąd. Ja w ogóle nie jestem przeciwnikiem, a przeciwnie - twoim sprzymierzeńcem ! :)
                                        Jeśli tylko chcesz podążać do prawdy. Niestety, Ty uparcie jak osioł ciągniesz w przeciwną stronę...

                                        Rozmowa z To
                                        > bą
                                        może dać sporo satysfakcji i odsłania miałkość religijnego sposobu my
                                        > ślenia
                                        .
                                        >

                                        Znów błąd paranoika... Już wcześniej miałeś udowodnić tę bzdurę... Oczywiście wykręciłeś się jak zwykle... Moje myślenie w tym wątku nie ma nic współnego z religią !
                                        • grgkh Re: Świadomość grgkh... 22.11.11, 20:50
                                          chasyd_666 napisał:

                                          > grgkh napisał:

                                          > > chasyd_666 napisał:

                                          > > > >Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń

                                          > > > OK, a więc podaj naukową interpretację "czytania"
                                          > > > w myślach innych ludzi ... :)

                                          > > Najpierw musiałbyś udowodnić metodą naukową, że takie zjawisko istnieje.

                                          > Plączesz się, grgkh... Podaj naukową interpretację "zdarzeń", o których
                                          > pisałeś !

                                          > Nie muszę udowadniać , bo sam wielokrotnie je przeżyłem!

                                          No widzisz, na tym to właśnie polega. Przeżyłeś. Wydawało Ci się, że to prawda, ale nie zastosowałeś do pełnej weryfikacji metody naukowej. Czy myślisz, że inni nie próbowali tej tezy udowadniać? Ale gdy zastosowali metodę naukową badania zjawisk, nie udało im się potwierdzić, że to jest prawda.

                                          Ja tam nie zamierzam się z Tobą spierać. Wiem, że jesteś "wierzący", że jak sobie coś dogmatycznie założysz, to choćby Ci przedstawiono dowody, że jest inaczej, to i tak nie zmienisz zdania. Po co dyskutujesz?
                                          Ale za jedno Ci dziękuję. Podbijasz wciąż ten wątek do góry. ;)

                                          > > Nie istnieje, tak stwierdzono.

                                          > Na jakiej podstawie stwierdzono, że uwierzyłeś ?... :)

                                          Tezę o istnieniu boga i jej pokrewną tezę o... o czym to było, bo już zapomniałem (rzadko tu ostatnio zaglądam)? reinkarnacji? lewitacji? czy czym podobnym... to Ty tutaj przynosisz. Mnie ona nie jest do niczego potrzebna. Nic nie wyjaśnia. Jest zbędna i sprzeczna z moją wiedzą z dziedziny fizyki. Tezy, które TY PRZYNOSISZ, to TYLKO TY powinieneś udowadniać pod kątem prawdziwości. A ja powiedziałem, co o tym myślę.

                                          Teraz to już każdy z nas podejmuje decyzje, co z tym zrobić albo czy to olać. Ja olewam. Mogę.? ;)

                                          > > Logika kolejnosci takich działań jest ci obca.

                                          > Ty o żadnej logice nie masz pojęcia :)

                                          OK. Jestem wioskowym głupkiem i o niczym nie mam pojęcia. O taka deklarację Ci chodziło? No to ja masz, czarno na białym. ;) Jak widzisz, na mnie takie sztuczki nie działają.

                                          > > > Metoda naukowa nie jest jedynym dowodem.

                                          Metoda naukowa jest JEDYNYM sposobem logicznego i racjonalnego dowodzenia.

                                          > > > Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)

                                          > > A ktoś wygrał? Jeśli określisz kryterium, według którego
                                          > > dokonuje się takiej oceny, to Ci to powiem.

                                          > Ten kto stracił mniej rycerzy :)
                                          > Teraz udowodnij naukowo kto to był ! :)

                                          Znów Twoje tezy, których prawdziwość JA mam udowadniać. Coś Ci się pomyliło. Twoja teza - Twój dowód, a ja go mogę ocenić. I tyle.

                                          > > Nie istnieje inna metoda dająca PRAWDZIWY skutek badania
                                          > > świata niż naukowa.

                                          > Udowodnij logicznie tę bzdurę, grgkh...

                                          Pokaż mi coś, co mogłoby ją zastąpić? Zresztą jest konkretny efekt jej stosowania - to CAŁA NASZA WIEDZA O ŚWIECIE. Została ona zweryfikowana właśnie tą metodą.

                                          I proszę Cię, nie rozmawiaj ze mną używając erystyki. Zakładasz (wypowiadasz to), że to jest bzdura, podczas gdy prosisz mnie o dowód, a więc nie potrafisz podać argumentów na potwierdzenie, że masz rację. Poza tym BZDURY nie da się udowodnić, bo bzdura jest definicyjnie fałszywa - po co więc, zamiast swojego dowodu czekasz na mój?

                                          Jesteś słabiutki z logiki. Wciąż się okazuje, że nie znasz jakichś definicji.

                                          > Każdy "skutek badania" jest prawdziwy. Znów pała z logiki, grgkh... :)

                                          Nieprawda:
                                          1) Możesz się podczas badania pomylić.
                                          2) Wynik badania może być nieokreślony i nic z niego nie wynika.
                                          3) Badanie może być źle zaplanowane, nie uwzględniające dodatkowych czynników wpływających i wynik może być zafałszowany...
                                          Itd.

                                          No i co wynika z Twojego "pałowania"? Sobie psujesz opinię.

                                          > > Cud nie istnieje i już logicznie tutaj tego dowiodłem.

                                          > Nie nazywaj swoich bredni dowodem... Udowodnij to w sposób naukowy :)

                                          Udowodniłem logicznie - czyli naukowo. Definicja cudu jest sprzeczna wewnętrznie.

                                          > > > Ja nie przypisuję cudowności telepatii ani reinkarnacji ani
                                          > > > hipnozie ani efektowi placebo itd - więc piszesz nie na temat...
                                          > > > A są to wszystko dowody obalające dogmaty nauki...

                                          > > Nauka - z założenia - nie posługuje się NIGDY dogmatami.

                                          > Znów bredzisz... Podałem Ci dogmaty , na których jest oparta nauka,

                                          Nauka nie opiera się na dogmatach. Dogmat – twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej przyjęte bezwarunkowo i niepodlegające dyskusji. Nauka chętnie poddaje w wątpliwość WSZYSTKO, każdą z tez, którą uznaje TYMCZASOWO i KONTEKSTOWO za prawdę.

                                          I znów nie znasz definicji.

                                          > m.in. dogmat, że w świecie fizycznym wszystkie zjawiska mają naturę materialną.
                                          > A więc wyjaśnij powyższe zjawiska na gruncie materializmu :)

                                          Co mam wyjaśnić? Fizyka to WYŁĄCZNIE WZORY i ich interpretacja ZA POMOCĄ MODELI. Wzory wynikają ze sprawdzania doświadczalnego, a model może sobie każdy człowiek dopasować do nich, jaki mu się podoba. Różni fizycy uznają różne modele. A ja też mam swój. Model obalony jest porzucany przez rozsądnych naukowców.

                                          Całkowicie odwrotną taktykę stosują ludzie "wierzący" czyli mają absolutną pewność, więcej, bo wbrew temu, co pokazuje logika i doświadczenie. Religia to dogmatyzm. I dlatego jest złem absolutnym.

                                          > > Nie zachowuj się jak cham.

                                          > Nie zachowuj się jak idiota...

                                          Próbujesz mnie obrażać raz za razem. Poziom Twojej kultury osobistej jest bardzo niski.

                                          > Świadomość nie jest informacją !

                                          Świadomość jest informacją.

                                          > > > Tu nie ma dowodu (jeśli twierdzisz inaczej - to go wskaż).
                                          > > > Szukaj dalej :)

                                          > > To Ty go nie widzisz. Twój problem, nie mój.

                                          > Problem masz TY skoro widzisz coś , czego nie ma... :)
                                          > Śmiało, grgkh - wskaż ten "dowód" ! :))

                                          Jaki dowód? Teza o istnieniu bogów jest Twoja. To Ty powinieneś udowodnić ich istnienie, a nie ja. Śmiało. Udowodnij.

                                          Nie wiesz jak? Wobec tego bogowie nie istnieją.

                                          > > Dowodem jest to, że Wszechświat - również poza świadomoscią jako właściwością

                                          > Wciąż nie udowodniłeś, że jest to właściwość wszechświata fizycznego !

                                          Ja także jestem częścią świata, który Ty nazywasz "fizycznym" - mam świadomość, a więc jest to właściwość świata.
                                          Czy wciąż jest to za trudne, żebyś mógł dobrnąć szczęśliwie i skutecznie do końca tego uzasadnienia? Nic nie poradzę na to, że takie rzeczy są dla Ciebie za trudne.

                                          > > > Jesteś produktem religii.
                                          > > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.

                                          > > > Jesteś produktem ateistycznej głupoty.
                                          > > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej

                                          > > Nie jesteś grzeczny. Zastępowanie argumentacji obrażaniem
                                          > > rozmówcy świadczy na niekorzyść tez obrażającego.

                                          > Odpowiedziałem w twoim stylu... Jesteś nie tylko chamem
                                          > i ateistycznym kołtunem, ale także hipokrytą...

                                          Wydawało Ci się, że to jest mój styl. Nie jest. Mój jest grzeczny i logiczny. U Ciebie tego nie ma.

                                          > > To Ty tutaj odpowiadasz na moje pytania, a nie ja na Twoje.

                                          > Przynajmniej szczerze...
                                          > Rzeczywiście nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytania.
                                          > Zamiast odpowiedzi dajesz popis krętactwa i grafomaństwa
                                          > pseudo-intelektualnego...

                                          Jestem spokojny o wynik. Niech to ocenią czytelnicy. Twoje zdanie się tu nie liczy.

                                          > > Nie obrażaj rozumu, grgkh... Przełam swoją niechęć do nauki... :)

                                          > > Nie narzekam. Dobrze idzie.

                                          > Trzymam Cie za słowo ! :)

                                          :)

                                          > > Nie jesteś "trudnym" przeciwnikiem.

                                          > Znów błąd. Ja w ogóle nie jestem przeciwnikiem,
                                          > a przeciwnie - twoim sprzymierzeńcem ! :)

                                          I dlatego mnie wciąż obrażasz.

                                          > Jeśli tylko chcesz podążać do prawdy. Niestety, Ty uparcie jak osioł ciągniesz
                                          > w przeciwną stronę...

                                          Bo nie ciąg
                                          • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 29.11.11, 17:56
                                            > No widzisz, na tym to właśnie polega. Przeżyłeś. Wydawało Ci się, że to prawda,

                                            Znów głupio piszesz, grgkh... Nic mi się nie wydawało - to był fakt, że "czytałem " w myślach innych ludzi. A więc wyjaśnij ten fakt naukowo :) Ja twierdzę, że nie jest to możliwe, ale próbuj... :)

                                            jak sob
                                            > ie coś dogmatycznie założysz, to choćby Ci przedstawiono dowody, że jest inacze
                                            > j, to i tak nie zmienisz zdania. Po co dyskutujesz?

                                            Po co piszesz brednie, grgkh ?...

                                            > > Na jakiej podstawie stwierdzono, że uwierzyłeś ?... :)

                                            > Mnie ona nie jest do niczego potrzebna

                                            A więc uwierzyłeś i nawet nie wiesz dlaczego :0 Tak wygląda twój "naukowy" opis świata ?... :))

                                            Nic nie wyjaśn
                                            > ia.

                                            Wyjaśnia bardzo dużo - pokazuje, że naukowe dogmaty i naukowy opis świata są błędne !

                                            > OK. Jestem wioskowym głupkiem

                                            Tu napisałeś prawdę - dlatego nie powinieneś pouczać innych o logice...

                                            Jeśli określisz kryterium, według którego
                                            > > > dokonuje się takiej oceny, to Ci to powiem.
                                            > Znów Twoje tezy, których prawdziwość JA mam udowadniać. Coś Ci się pomyliło

                                            No widzisz, grgkh ?... Znów kręcisz... Tego nie można udowodnić naukowo - jak wielu innych rzeczy (np. jak powstało życie na Ziemi)...

                                            > > > Nie istnieje inna metoda dająca PRAWDZIWY skutek badania
                                            > > > świata niż naukowa.
                                            Zakładasz
                                            >, że to jest bzdura, podczas gdy prosisz mnie o dowód, a więc nie potrafisz po
                                            > dać argumentów na potwierdzenie, że masz rację.

                                            Nie , to Ty musisz udowodnić , że "Nie istnieje inna metoda "...
                                            Udowodnij, że Budda przez Oświecenie nie poznał żadnej prawdy. Udowodnij, że telepatia, hipnoza , efekt placebo - nie obalają naukowej wizji świata !

                                            > > Każdy "skutek badania" jest prawdziwy. Znów pała z logiki, grgkh... :)
                                            >
                                            > Nieprawda:

                                            Prawda : każdy skutek jest prawdziwy, bo jest realnie istniejący :)

                                            > Udowodniłem logicznie - czyli naukowo.

                                            Ani logicznie ani naukowo...

                                            Definicja cudu jest sprzeczna wewnętrzni
                                            > e.

                                            Wykaż logicznie , że przedstawiłeś taki dowód...

                                            > > m.in. dogmat, że w świecie fizycznym wszystkie zjawiska mają naturę mater
                                            > ialną.
                                            > > A więc wyjaśnij powyższe zjawiska na gruncie materializmu :)
                                            >
                                            > Co mam wyjaśnić?

                                            No przecież napisałem - wyjaśnij to na gruncie naukowego materializmu ! :)

                                            Fizyka to WYŁĄCZNIE WZORY i ich interpretacja ZA POMOCĄ MODELI
                                            > . Wzory wynikają ze sprawdzania doświadczalnego

                                            Nie tylko - u podstaw wzorów stoi założony model świata

                                            >Podałem Ci dogmaty , na których jest oparta nauka,
                                            >
                                            > Nauka nie opiera się na dogmatach.

                                            A Ty znów swoje...

                                            > Całkowicie odwrotną taktykę stosują ludzie "wierzący" czyli mają absolutną pewn
                                            > ość, więcej, bo wbrew temu, co pokazuje logika i doświadczenie.

                                            Znów jak typowy ateista ,mieszasz naukę z religią...

                                            Religia to dogm
                                            > atyzm.

                                            Nauka to dogmatyzm (patrz wyżej)

                                            I dlatego jest złem absolutnym.
                                            >

                                            I znów obrażasz ludzi religijnych... Znów pokazujesz chamskąmordę ateistycznej "tolerancji"...
                                            Ponadto, dogmatyzm nie musi być złem. Ale Ty zamiast logiki masz antyreligijne zacietrzewienie...

                                            > Próbujesz mnie obrażać

                                            Obrażanie innych to twoja specjalność

                                            > Ja także jestem częścią świata, który Ty nazywasz "fizycznym" - mam świadomość,
                                            > a więc jest to właściwość świata.

                                            Właśnie to błędne twierdzenie wynika z naukowego dogmatu . Udowodnij,że świadomość jest wytworem świata materialnego

                                            > Mój jest grzeczny i logiczny

                                            Już przyznałeś, że o logice nie masz pojęcia...
                                            Czy grzeczne jest obrażanie ludzi religijnych ?


                                            • grgkh Re: Świadomość grgkh... 30.11.11, 00:14
                                              chasyd_666 napisał:

                                              > Znów głupio piszesz, grgkh...

                                              > Po co piszesz brednie, grgkh ?...

                                              > No widzisz, grgkh ?... Znów kręcisz...

                                              > Znów pała z logiki, grgkh...

                                              > Znów pokazujesz chamskąmordę ateistycznej "tolerancji"...
                                              > Ponadto, dogmatyzm nie musi być złem.
                                              > Ale Ty zamiast logiki masz antyreligijne zacietrzewienie...

                                              > Obrażanie innych to twoja specjalność

                                              > Już przyznałeś, że o logice nie masz pojęcia...
                                              > Czy grzeczne jest obrażanie ludzi religijnych ?

                                              A oto próbka Twojej logiki, tolerancji i grzeczniego zachowania się. Podobno nie obrażasz innych.

                                              Znów Ci to powtórzę:

                                              Czytają nas ludzie mądrzy i głupi. Mądrzy potrafią samodzielnie ocenić, kto z nas w jaki sposób się wypowiada. Na głupich mi nie zależy.

                                              Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi ludzi wierzących. Sobie, swojej organizacji i jakości jej ideologii. I to też niech ocenią sobie sami czytelnicy.

                                              I na tym kończę rozmowę z Tobą na tematy poważne. A Twoje ataki zawsze będę komentował w sposób podobny do tego, który tu widzisz.

                                              Pozdrowienia. Pa. ;)
                                              • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 01.12.11, 22:44
                                                > A oto próbka Twojej logiki, tolerancji i grzeczniego zachowania się. Podobno ni
                                                > e obrażasz innych.

                                                Jeśli widzisz u mnie braki logiki, tolerancji i grzeczniego zachowania - to je wskaż i udowodnij. Nie ograniczaj sie do insynuacji... Udowodnij, że gdzieś Cię obraziłem.
                                                Ja takie braki u Ciebie wskazałem i udowodniłem wielokrotnie... Wskazałem też twoje chamstwo.

                                                > Mądrzy potrafią samodzielnie ocenić, kto z n
                                                > as w jaki sposób się wypowiada.

                                                Na to liczę - i tylko dlatego prowadzę ten jałowy dialog z Tobą...

                                                > Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi ludzi wierzących

                                                Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi ateistów

                                                • grgkh Re: Świadomość grgkh... 12.12.11, 22:20
                                                  chasyd_666 napisał:

                                                  > > Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi
                                                  > > ludzi wierzących
                                                  >
                                                  > Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi ateistów

                                                  Ja jestem zadowolony z efektu. I Ty pewnie też? ;)
                      • grgkh Re: Cudów nie ma ? 20.10.11, 00:45
                        chasyd_666 napisał:

                        > Nie - definicja cudu nie jest fałszywa. Cud to działanie Boga lub innego bytu d
                        > uchowego, które łamie prawa fizyki

                        Której fizyki? Czy tej, której zasady ułożyli ludzie? Przecież te reguły nie są pewne, o czym nie jeden raz się nauka przekonywała. W takiej sytuacji złamanie reguły niepewnej tylko podważa regułę. To nie jest cud.

                        Cudem mogłoby być łamanie absolutnie prawdziwych reguł fizyki, ale tych przecież nie znamy.

                        :)

                        No i udowodniliśmy wspólnie, że cudów nie ma. Dziękuję za współpracę. :)
                        • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 21.10.11, 21:14
                          > Której fizyki?

                          Twierdziłeś,że definicja cudu musi być sprzeczna logicznie. Podałem definicję. Teraz Ty udowodnij, że jest nielogiczna

                          > Cudem mogłoby być łamanie absolutnie prawdziwych reguł fizyki

                          Czy owe reguły fizyki dopuszczają zamianę hostii w tkankę serca, przewidzenie cudu (Fatima)... ? :)))

                          > No i udowodniliśmy wspólnie, że cudów nie ma.

                          :)))))))
                          • grgkh Re: Cudów nie ma ? 23.10.11, 00:08
                            chasyd_666 napisał:

                            > > Której fizyki?
                            >
                            > Twierdziłeś,że definicja cudu musi być sprzeczna logicznie. Podałem definicję.
                            > Teraz Ty udowodnij, że jest nielogiczna

                            Primo - jaki związek z cytowanym moim pytaniem ma twoja odpowiedź? Ucieczka od tematu Pytam, o której fizyce myślisz?

                            A dowód jest we wcześniejszym poscie. Nie skomentowałeś go.

                            > > Cudem mogłoby być łamanie absolutnie prawdziwych reguł fizyki
                            >
                            > Czy owe reguły fizyki dopuszczają zamianę hostii w tkankę serca,

                            Które cząstki elementarne hostii zamieniały się w inne cząstki elementarne tkanki? czy to zostało zweryfikowane? czy zostały podważone elementarne reguły fizyki? Czy "doświadczenie" (obserwacja) odbyło się w warunkach, które WYKLUCZAJĄ wpływ innych czynników? Tego wszystkiego nie było. Idź na występy magików, którzy wyciągają z cylindrów żywe króliki - to chyba też muszą być cuda, tylko które bóstwo je czyni? :)

                            > przewidzenie cudu (Fatima)... ? :)))

                            A o mirażach na pustyni słyszałeś?
                            Starożytni przewidywali zaćmienia Słońca, czym wprawiali tłumy w przeświadczenie, że mają wiedzę równą bogom, a w cyrku nie takie cuda można zobaczyć (przewidując ich zaistnienie).
                            W późnijszych relacjach z tych imprez można napisać cokolwiek i po czasie nie da się zweryfikować ich prawdziwości.

                            Tylko powtarzalność i metoda naukowa daje nam wiedzę. Cała reszta naszego widzenia świata może być obarczona błędami, nawet w postaci "halucynacji grupowych". :) Obejrzyj sobie film "Jesus Camp"...

                            > > No i udowodniliśmy wspólnie, że cudów nie ma.
                            >
                            > :)))))))

                            Cudów nie ma z definicji, co wykazałem w poprzednim poscie. Ale Twój udział w dowodzie traktuję jako nieświadomy, bo Ty tylko zainspirowałeś mnie do wypowiedzi. Niemniej ten Twój udział na tym forum istnieje.

                            Miło mi się z Tobą gawędzi. Wykonujemy wspólnie kawał dobrej roboty w rozpowszechnianiu prawdy o religii. Gdyby nie Twoje "mało przewidujące skutki" pytania, to nie byłoby tu moich odpowiedzi. Pytaj dalej, chętnie Ci na wszystko - jeśli będę wiedział - odpowiem. Kulturalnie, jak powinien porządny ateista. Mało kulturalnemu, starającemu się wciąż obrażać rozmówcę, wyznawcy wymyślonego przez siebie bożka zła.

                            Pa. ;)
                            • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 29.10.11, 20:54
                              > Primo - jaki związek z cytowanym moim pytaniem ma twoja odpowiedź? Ucieczka od
                              > tematu Pytam, o której fizyce myślisz?

                              O ilu fizykach mówi nauka ? ... :) Tworzysz naukę alternatywną ?... :))
                              Nie kręć już ,tylko udowodnij ,że definicja cudu musi być sprzeczna logicznie

                              > A dowód jest we wcześniejszym poscie.

                              Nie ma dowodu - są tylko twoje natchnione bzdury...

                              > Które cząstki elementarne hostii zamieniały się w inne cząstki elementarne tkan
                              > ki? czy to zostało zweryfikowane?

                              Tak, ale piszesz nie na temat. Odpowiedz na pytanie

                              > A o mirażach na pustyni słyszałeś?
                              > Starożytni przewidywali zaćmienia Słońca

                              I znów nie na temat, i znów brak odpowiedzi...

                              > W późnijszych relacjach z tych imprez można napisać cokolwiek i po czasie nie d
                              > a się zweryfikować ich prawdziwości.
                              >

                              Bredzisz - były tysiące świadków w promieniu wielu kilometrów...

                              > Tylko powtarzalność i metoda naukowa daje nam wiedzę.

                              Znów bredzisz : przeżycia 1-razowe to też wiedza

                              > Cudów nie ma z definicji, co wykazałem w poprzednim poscie.

                              Niczego nie wykazałeś, oprócz zdolności do pisania bredni nie na temat...

                              >Pytaj dalej, chętnie Ci na wszystko - jeśli
                              > będę wiedział - odpowiem.

                              Nie odpowiedziałeś na moje pytania - spróbuj jeszcze raz...
                            • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 25.11.11, 21:07
                              PS

                              grgkh napisał
                              > Starożytni przewidywali zaćmienia Słońca, czym wprawiali tłumy w przeświadczeni
                              > e, że mają wiedzę równą bogom, a w cyrku nie takie cuda można zobaczyć (przewid
                              > ując ich zaistnienie).

                              A więc zdecyduj się: czy niewykształcone dzieci z Fatimy odkryły zjawisko nieznane nauce czy same dokonały mirażu na niebie ? :))
                              • grgkh Re: Cudów nie ma ? 26.11.11, 18:24
                                chasyd_666 napisał:

                                > PS
                                >
                                > grgkh napisał
                                > > Starożytni przewidywali zaćmienia Słońca, czym wprawiali tłumy w prześwia
                                > dczeni
                                > > e, że mają wiedzę równą bogom, a w cyrku nie takie cuda można zobaczyć (p
                                > rzewid
                                > > ując ich zaistnienie).
                                >
                                > A więc zdecyduj się: czy niewykształcone dzieci z Fatimy odkryły zjawisko niezn
                                > ane nauce czy same dokonały mirażu na niebie ? :))

                                www.sfora.pl/Kolejny-cud-w-Fatimie-Niezwykle-slonce-a32113
                                www.google.pl/search?q=niezwyk%C5%82e+zjawiska+atmosferyczne&hl=pl&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=oR7RTonRC4SL4gS96Zhk&ved=0CDsQsAQ&biw=1008&bih=817
                                pl.wikipedia.org/wiki/Cud_S%C5%82o%C5%84ca
                                www.racjonalista.pl/forum.php/s,1523
                                ciekawe.onet.pl/fototematy/niezwykle-zjawisko-atmosferyczne,4829462,0,galeria-maly.html
                                www.youtube.com/watch?v=EZf4Rz0UtHo
                                www.youtube.com/watch?v=FtVrq0GJZU8&feature=related
                                www.twojapogoda.pl/wiadomosci/107839,niesamowite-zjawiska-dekady-1
                                fundir.org/gallery,niezwykle_zjawiska_atmosferyczne,3177,0,0.html
                                e-lubon.pl/news/niezwykle-zjawiska-atmosferyczne-245
                                i tak dalej.

                                Jeśli masz problemy, żeby sobie więcej znaleźć w internecie i wyrobić SAMODZIELNE zdanie o temacie, to mi powiedz, poszukam i wrzucę ci następne linki.
                                • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 29.11.11, 19:07
                                  > > grgkh napisał
                                  > > > Starożytni przewidywali zaćmienia Słońca, czym wprawiali tłumy w pr
                                  > ześwia
                                  > > dczeni
                                  > > > e, że mają wiedzę równą bogom, a w cyrku nie takie cuda można zobac
                                  > zyć (p
                                  > > rzewid
                                  > > > ując ich zaistnienie).
                                  > >
                                  > > A więc zdecyduj się: czy niewykształcone dzieci z Fatimy odkryły zjawisko
                                  > niezn
                                  > > ane nauce czy same dokonały mirażu na niebie ? :))

                                  > poszukam i wrzucę ci następne linki.
                                  >

                                  :)) Nie wrzucaj linków mających niewiele wspólnego z tematem. Lepiej odpowiedz na moje pytanie.



                                  "De Marchi uważa, że zapowiedź niesprecyzowanego "cudu", nagłość początku i końca wszystkich domniemanych "cudów słońca", różne podłoża religijne obserwatorów, duża liczba obecnych ludzi, oraz brak znanych uspokajających czynników naukowych czynią masową halucynację wątpliwą[6]. Aktywność słońca zaobserwowana została przez osoby znajdujące się ponad 18 km dalej, co również wyklucza teorię masowej halucynacji bądź masowej histerii, jeżeli powoływać się na De Marchiego[6]."

                                  • grgkh Re: Cudów nie ma ? 01.12.11, 22:39
                                    Te linki ilustrują tezę, że jest wiele interpretacji tego tematu. Która z nich jest prawdziwa i dlaczego pozostałe miałyby być fałszywe?

                                    Prawdziwe jest to, co jest NAUKOWO udowodnione. Wiesz, mam nadzieję, co to jest metoda naukowa i dlaczego się ją stosuje w stosunku do świata? Innej drogi wyjścia z tego labiryntu nie ma.
                                    • nehsa Re: Cudów nie ma ? 02.12.11, 07:47
                                      Grgkh m.in. napisał:
                                      "Istnienie w opisie świata w naszej świadomości jest SKUTKIEM dowodu (obserwacji, doświadczenia, logicznego wnioskowania). Bez dowodu na istnienie bóg nie istnieje."

                                      *** No i masz rację, tylko że:::
                                      Bezsensu istnienia jednego Boga, to TY Grgkh, jeszcze nie wylogikowałeś.
                                      Faktu pracy Istot Boskich, też Ci żaden fakt nie uświadamia.
                                      Faktu ludzkiej współpracy, jeszcze nie zaobserwowałeś, nie tylko TY.
                                      Fakt zobowiązania ludzi do solidarności, umyka Twojej uwadze.
                                      Fakt niematerialności sensu, dotarł do Ciebie, ale "ambitnie" blokujesz w tej, swojej świadomości, wnioski z tego faktu wynikające.


                                      Z powyższego wynika wniosek, że jesteś intelektualnym kołtunem, który w obronie swoich pozbawionych sensu hipotez, broni się podług powiedzenia: "Sąd, sądem, ale sprawiedliwość musi być po mojej stronie."
                                    • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 04.12.11, 17:35
                                      grgkh napisał:

                                      > Te linki ilustrują tezę,

                                      Wkleiłeś linki do sasa do lasa...

                                      że jest wiele interpretacji tego tematu. Która z nich
                                      > jest prawdziwa i dlaczego pozostałe miałyby być fałszywe?

                                      No właśnie - dlaczego twoja interpretacja ma być prawdziwa, skoro nie potwierdza jej ani 1 racjonalny argument ?...

                                      "De Marchi uważa, że zapowiedź niesprecyzowanego "cudu", nagłość początku i końca wszystkich domniemanych "cudów słońca", różne podłoża religijne obserwatorów, duża liczba obecnych ludzi, oraz brak znanych uspokajających czynników naukowych czynią masową halucynację wątpliwą[6]. Aktywność słońca zaobserwowana została przez osoby znajdujące się ponad 18 km dalej, co również wyklucza teorię masowej halucynacji bądź masowej histerii, jeżeli powoływać się na De Marchiego[6]."

                                      >
                                      > Prawdziwe jest to, co jest NAUKOWO udowodnione.

                                      Dalej tkwisz w tym błędzie : prawdziwe jest to, co jest zgodne z prawdą, czyli rzeczywistością. Nauka tylko stara się przybliżać do niej. Ponieważ nauka ze swej natury jest ułomna, popełniasz błąd wierząc jej bezkrytycznie... Poza tym, wiele "prawdziwych" :) , "udowodnionych" :) teorii naukowych zostało obalonych... :)
                                      I tak wygląda twoja "prawda"... :)
                                      • tanebo Re: Cudów nie ma ? 04.12.11, 17:53
                                        Piszesz o "cudzie słońca", a co powiesz o "cudzie" kanałów marsjańskich? Między 1858 r. a 1904 obserwowano linie na tarczy planety. Dlaczego? Przecież wiemy że ich tam nie było. Ba! Nawet ludzie je obserwujący mieli wątpliwości. Okazało się że to złudzenie optyczne. Różnica polega na wątpliwościach.
                                        • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 05.12.11, 21:13
                                          tanebo napisał:

                                          > Okazało
                                          > się że to złudzenie optyczne.

                                          W Fatimie było cudowne złudzenie optyczne !
                                          Jeśli uważasz inaczej,to podaj choć 1 racjonalny argument ,który to obala...
                                          W tym co wkleił grgkh go nie ma... Są za to argumenty potwierdzające Cud...


                                          > Różnica polega na wątpliwościach.

                                          W tym wypadku polega na faktach


                                          "Nie ma się czym specjalnie podniecać: jest to przykład tzw. zbiorowego omamu, które się bynajmniej nie tylko w Fatimie zdarzaly. Np. coś takiego potrafią wywoływać szamani syberyjscy (buriaccy): niedawno jeden mój znajomy, który jako etnolog spedzil nieco na Syberii, zachwycał się jacy oni są niezwykli. Np. szaman się modli o deszcz w obecności bardzo wielu świadków i ci ludzie za chwile "czują" że stoją po kolana w wodzie - wodzie której nie ma. To jest tzw. zbiorowy omam, który się prawdopodobnie i w Fatimie wydarzył"

                                          Pomijam tu błędną analogię (np : cud w Fatimie był widziany w promieniu 20 km...), ale
                                          Racjonalista strzelił sobie w stopę :) Jeśli szaman powoduje taki omam, to obala on paradygmat nauki... :)

                                          • tanebo Re: Cudów nie ma ? 05.12.11, 21:33
                                            Złudzenie optyczne jak i każde inne polega na wprowadzeniu naszych zmysłów w błąd. I nie ma w tym nic cudownego.
                                            • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 11.12.11, 19:58
                                              tanebo napisał:

                                              > nie ma w tym nic cudownego.

                                              To wytłumacz dlaczego takie zjawisko nie pojawia się poza Objawieniami Maryi ?

                                              Fakt, że było ono wcześniej przepowiedziane, czyni hipotezę cudu jedynym racjonalnym wyjaśnieniem
                                              • tanebo Re: Cudów nie ma ? 11.12.11, 20:51
                                                www.csicop.org/si/show/real_secrets_of_fatima/ oto dowód że żadnego cudu nie było.
                                                • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 12.12.11, 21:00
                                                  > oto dowód że żadnego cudu nie było

                                                  Udowodnij :)
          • kotekali Re: Bóg jest zbędny 04.10.11, 21:16
            wyjasnia...to slowo nie na miejscu...sciemnia, chasydzie, sciemnia chciales powiedziec :)
            i to nie bog tylko wy uzurpatorzy 'wyjasniacie ' :)
        • grgkh Re: Bóg jest zbędny 04.10.11, 20:36
          chasyd_666 napisał:

          > grgkh napisał:
          >
          > > Tak samo jak krasnal. "Przy pomocy" obu nie daje się niczego wyjaśnić.
          >
          > Nieprawda - przy pomocy Boga można wyjaśnić np powstanie Świata,

          Powstania świata nie uda się tak wyjaśnić, bo pomimo wprowadzenia pojęcia boga nadal istnieje konieczność samopowstania pierwszego obiektu. Jeśli nie świat (według Ciebie) to bóg (też według Ciebie), a więc coś może powstać samo. Dlaczego nie świat?

          Tego nie wiesz. Bóg nie wyjaśnia. Jest zbędny i właśnie tutaj to wyraźnie widać.

          > istnienie świadomości,

          A jak wyjaśnia istnienie świadomości? Tak samo jak świata powyżej? ;) A więc bóg jest tym bardziej zbędny.

          > reinkarnację...

          To opowiedz, kim byłeś we wszystkich poprzednich życiach. :)

          > > POTRZEBA powoływania boga jako kreatora nie istnieje.
          >
          > Być może, ale hipoteza Boga jest racjonalna,

          Jest racjonalne, ale dla organizacji religijnej, która tą metodą rządzi ludźmi. I to jest jedyna bodaj racjonalność boga.

          > bo wyjaśnia to czego nie umie wyjaśnić nauka

          Wyjaśnia? ;)

          Gdyby wyjaśniało, to musiałoby być logiczne. A jeśli coś jest logiczne, to automatycznie staje się naukowe. Takie jest DLA MNIE wszystko to, co jest nauką - logiczne.

          Aha, a jeśli nie wyjaśnia, to może być jakiekolwiek. Tylko wtedy nie ma żadnego wyjaśnienia.

          > > "świat jest za bardzo złożony, by mógł powstać sam"
          >
          > Powstanie świata 'z niczego' zaprzecza prawom fizyki i logiki...

          Powstanie boga z niczego (zgodnie z Twoją regułą) zaprzecza istnieniu boga. Nic nie może powstać z niczego, więc i boga to musi dotyczyć. Jak nic to nic. Bądź konsekwentny i logiczny.

          > > zakładaniem o samodzielnym zaistnieniu
          > > indywiduum tak złożonego jak kreator.
          >
          > A skąd wiesz, że Bóg 'zaistniał' ?...

          Według mnie to bóg nie istnieje i wtedy nie ma problemu z zaistnieniem.

          To Ty twierdzisz, że bóg istnieje. Jak może jednocześnie istnieć i nie istnieć? ;) Coś Ci się zapętliło w rozumowaniu.
          • noveyy777 Dlaczego jest coś niż nic? 05.10.11, 00:47
            Fizycy twierdzą, że "przed-Wielko-Wubuchowa” rzeczywistość była tak
            "OSOBLIWA", że przy próbach jakichkolwiek opisów tej rzeczywistości nie możemy
            ujmować jej w ramy ludzkiej możliwości pojmowania, która opiera się na
            doświadczeniu zdobytym w świecie materialnym, w jakim żyjemy i przypasowywać
            do czegokolwiek, co jest nam znane na podstawie tego doświadczenia (desygnatów).
            Twierdzą nawet, że ta rzeczywistość była tak nierzeczywista dla ludzkiej
            możliwości pojmowania, że nauka się tym nie powinna zajmować, ponieważ nie ma
            to po prostu sensu. Ich zdaniem sens ma badanie tego, co jest teraz, a
            właściwie co się zaczęło się w chwili STWORZENIA, który to proces określają
            mianem Wielkiego Wybuchu.
            Uważa się, że przed Wielkim Wybuchem nie było czasu, jaki biegnie w naszym
            wszechświecie (naszym wymiarze), nie było materii, przynajmniej w takiej
            formie, w jakiej jest teraz obecna.
            Samo pojęcie "OSOBLIWOŚĆ" tak naprawdę nie niesie żadnych treści
            naukowych/poznawczych, a jednak funkcjonuje w terminologii fizyków
            teoretycznych, jako pojęcie dominującej teorii w fizyce teoretycznej (czy
            raczej kosmologii).
            A więc bezbożne przekonanie o powstaniu Wszechświata jest zwykłą kosmo( ateo
            )logiczną ślepą wiarą, a wiarę w inteligentną przyczynę genezy Wszechświata
            określamy, jako komsmo( teo )logię.
            Czy ktokolwiek potrafi mi wykazać wyższość wynikającą z ustaleń naukowych
            kosmo( ateo )logii nad kosmo( teo )logią i wskazać na SAMOistną przyczynę
            powstania naszego Wszechświata? Nie?
            A więc choćby w imię równego prawa do wolności przekonań zwolenników koncepcji
            kosmo( ateo )logicznej jak i kosmo( teo )logicznej, przyczyny istnienia
            Wszechświata i życia swobodnie można tłumaczyć interwencją Boga Projektanta i
            uważać taki pogląd za jak najbardziej naukowy!
            Mało tego, pogląd kosmo( teo )logiczny góruje nad poglądem kosmo( ateo
            )logicznym, ponieważ wskazuje na PRZYCZYNĘ powstania Wszechświata, a więc daje
            WYJAŚNIENIE,bowiem doświadczenie uczy,że nie ma faktu bez przyczyny! Natomiast
            kosmo(ateo)logia jest tak naprawdę kosmo( ? )logią. Nie czerpiemy z tego
            pojęcia żadnej pozytywnej informacji. Bo co to za wyjaśnienie: „z niczego
            powstała osobliwość,a z tej osobliwości nasz Wszechświat”? Czego się chcecie
            jeszcze dowiedzieć od kosmo( ateo )logów?:).
            Uważanie kosmo(teo)logii za koncepcję naukową jest możliwe mimo, że nie można
            precyzyjnie, jak i „przed-Wielko-Wybuchowej” rzeczywistości, zdefiniować Boga
            Projektanta, poza przypisaniem Mu pewnych ludzkich i nadludzkich atrybutów:
            inteligencja, zdolność do abstrakcyjnego myślenia, planowania,przewidywania
            oraz nadludzkich możliwości daleko wykraczających ponad możliwości człowieka,
            czy jakiejkolwiek innej istoty.
            Na przeszkodzie uznania teorii Boga Projektanta za teorię naukową nie stoi też
            fakt, że nie możemy Go użyć w bezpośrednim eksperymencie (z przyczyn
            wymienionych wcześniej: wiele faktów przyjmujemy na wiarę jeżeli świadczą za
            nimi obserwacje pośrednie).
            Dawniej przy okazji dyskutowania z tezami Richarda Dawkinsa, który twierdzi,
            że Bóg Projektant musiałby być bardziej skomplikowany od projektu np. żywej
            komórki, żeby móc zostać jej Projektantem doszedłem do kilku ciekawych wniosków.
            Dawkins ponadto głosi,że Projektant żywej komórki musiałby w takim układzie
            sam zostać zaprojektowany przez kogoś jeszcze bardziej skomplikowanego, albo
            powstać na drodze ewolucji darwinowskiej. Wykazałem wówczas, że takie
            antropomorficzne i darwinocentryczne argumenty nie mają żadnego sensu, żadnych
            podstaw naukowych.
            W takiej samej mierze, jak nie ma sensu badać dostępnymi nam narzędziami
            matematycznymi (choć próbować zawsze można) „przed-Wielko-Wybuchowej”
            rzeczywistości, tak samo nie ma sensu zastanawiać się nad anatomią Boga:
            stopniem Jego komplikacji, czy „metabolizmem”, lub nad tym jak to się dzieje,
            że Bóg może wszystko widzieć, słuchać jednocześnie tylu modlitw oraz nad tym,
            czy Bóg jest kwadratowy, okrągły czy podłużny....
            A już całkiem bez sensu jest postulowanie, że Projektant sam musiał zostać
            zaprojektowany, bowiem przecież jest faktem, że istnieje COŚ niż NIC.
            Mało tego z naszego doświadczenia NAUKOWEGO, polegającego na banalnej
            obserwacji, że „z próżnego nawet Salomon nie naleje” (że z NICZEGO nie może
            powstać COŚ) wynika,że to 'COŚ' musiało nie mieć początku i to bez różnicy w
            jakiej formie występowało zanim się stało naszym Wszechświatem.
            Więc dlaczego tym 'CZYMŚ' nie miałby być KTOŚ, czyli Bóg Projektant? Czy
            potrafi mi to ktoś uzasadnić ?
            Więc wychodząc poza nasze antropomorficzne pojmowanie, to znaczy pojmowanie
            naszych materialnych mózgów, umieszczonych w materialnym wymiarze i w
            strumieniu czasu, jaki płynie w tym wymiarze, bardziej precyzyjnie się
            wyrazimy, gdy nie będziemy twierdzić: "Bóg zawsze istniał, istnieje, i zawsze
            istniał będzie", tylko jak stwierdzimy ON JEST.
            Nie można też twierdzić, że definicja pojęcia Bóg jest wewnętrznie sprzeczna,
            tak samo, jak nie można stwierdzić, że definicja „przed-Wielko-Wybuchowej”
            rzeczywistości jest wewnętrznie sprzeczna. Jeżeli ktoś uważa inaczej, to ja
            proszę o podanie tej "wewnętrznie sprzecznej” definicji Boga.
            • grgkh Dlaczego w tym miejscu nie ma odpowiedzi na temat? 05.10.11, 07:27
              Wydaje mi się, że odpowiadanie na temat przekracza Twoje możliwości.

              Pytałeś o wewnętrzną sprzczność definicji boga. Odpowiedziałem.

              Tematem jest Twoja teza, a nie zawartość nauki, która z założenia jest na zawsze poszukiwaniem i nikt nie twierdzi, że nie zawiera błędów. Tak więc bądź łaskaw wrócić do tematu, bo publicznie uznam, że jesteś do tego niezdolny.

              Czy przeczytałeś powoli i ze zrozumieniem moje zastrzeżenia do Twojej tezy o istnieniu bożków? Czy ze szkół wyniosłeś zdolność do trzymania się tematu?
          • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 06.10.11, 17:44
            > Powstania świata nie uda się tak wyjaśnić, bo pomimo wprowadzenia pojęcia boga
            > nadal istnieje konieczność samopowstania pierwszego obiektu

            Dlaczego "istnieje konieczność" ?...

            > A jak wyjaśnia istnienie świadomości?

            Bóg jest bytem świadomym, więc mógł stworzyć świadomość - w przeciwieństwie do materii !


            > To opowiedz, kim byłeś we wszystkich poprzednich życiach

            Jakie to ma znaczenie ?
            strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/ile-razy-zyjemy,2,4849543,artykul.html
            > Jest racjonalne, ale dla organizacji religijnej, która tą metodą rządzi ludźmi.
            > I to jest jedyna bodaj racjonalność boga.

            Głupio robisz, sprowadzając hipotezę Boga do religii... Jest racjonalna, bo wyjaśnia to czego nie potrafi wyjaśnić nauka

            A jeśli coś jest logiczne, to auto
            > matycznie staje się naukowe.

            Filozofia to też nauka

            > > Powstanie świata 'z niczego' zaprzecza prawom fizyki i logiki...
            >
            > Powstanie boga z niczego (zgodnie z Twoją regułą) zaprzecza istnieniu boga.

            Bredzisz - Bóg nie podlega prawom fizyki

            Czy wg Ciebie powstanie Świata 'z niczego' jest zgodne z prawami fizyki ? :)

            Bądź
            > konsekwentny i logiczny.

            :)) Jesteś konsekwentny w swojej nielogice...


            > Według mnie to bóg nie istnieje i wtedy nie ma problemu z zaistnieniem.

            Nie odpowiedziałeś na pytanie... To Ty pisałeś o 'zaistnieniu Boga'...

            > ;) Coś Ci się zapętliło w rozumowaniu.

            Jak widać - Tobie...
            >
            • grgkh Re: Bóg jest zbędny 07.10.11, 17:27
              chasyd_666 napisał:

              > > Powstania świata nie uda się tak wyjaśnić, bo pomimo wprowadzenia pojęcia
              > > boga nadal istnieje konieczność samopowstania pierwszego obiektu
              >
              > Dlaczego "istnieje konieczność" ?...

              To proste. Pierwszy obiekt w tym ciągu nie miał niczego przed sobą i musiał powstać sam. A więc samopowstanie jest koniecznością.

              > > A jak wyjaśnia istnienie świadomości?
              >
              > Bóg jest bytem świadomym, więc mógł stworzyć świadomość - w przeciwieństwie
              > do materii !


              To nie jest wyjaśnienie, bo SKĄD się wzięła świadomość u boga? Znikąd? A więc i ona może sama powstawać.


              > > To opowiedz, kim byłeś we wszystkich poprzednich życiach
              >
              > Jakie to ma znaczenie ?
              > strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/ile-razy-zyjemy,2,4849543,artykul.html
              > > Jest racjonalne, ale dla organizacji religijnej, która tą metodą rządzi l
              > udźmi.
              > > I to jest jedyna bodaj racjonalność boga.
              >
              > Głupio robisz, sprowadzając hipotezę Boga do religii... Jest racjonalna, bo wyj
              > aśnia to czego nie potrafi wyjaśnić nauka

              Racjonalna? Co wyjaśnia? Nie widzę ani jednego wyjaśnienia, które podsunęłaby mi religia. Może mi o czymś przypomnisz?

              A od nauki nie żądaj więcej niż to możliwe. Jak są dane, to nauka coś może z nimi zrobić, a jak nie ma danych, to ani nauka ani nic innego (nie wiem, co by to miało być) nie wymyślą.

              > A jeśli coś jest logiczne, to auto
              > > matycznie staje się naukowe.
              >
              > Filozofia to też nauka

              Czy filozofia i teologia to to samo? Dopóki filozofia posługuje się logiką, dopóty można ją uważać za naukę, ale gdy z niej rezygnuje to przestaje być naukowa.

              > > > Powstanie świata 'z niczego' zaprzecza prawom fizyki i logiki...

              Powstanie początkowych założeń Wszechświata nie jest równoznaczne z regułami jego wewnętrznej zmienności. To inne pojęcia.

              > > Powstanie boga z niczego (zgodnie z Twoją regułą)
              > > zaprzecza istnieniu boga.

              > Bredzisz - Bóg nie podlega prawom fizyki

              Nie wiem, jakie masz założenia. W moich w ogóle nie istnieje bóg, więc nie mogę dywagować jakim regułom podlega. Rozpatruję Twoją hipotezę.

              Mówimy o powstaniu reguł. W tym przypadku są to reguły działania świata czyli fizyka. Ale bóg też kieruje się jakimiś regułami (chyba mu przypisujesz jakieś cechy, które w ten sposób manifestuje, prawda?). I jego reguły też nie wzięły się znikąd. Żeby istnieć musiały powstać.

              Jeśli twierdzisz, że nic nie może powstać samo, bo do powstania jest niezbędny kreator, to w ten sposób uśmiercasz również boga, bo jego istnienie byłoby niemożliwe bez kreatora bogów. Itd. Wniosek - kreator pierwszego kreatora jest zbędny, a więc teza o niemożliwości powstania czegoś bez kreatora jest fałszywa.

              > Czy wg Ciebie powstanie Świata 'z niczego' jest zgodne z prawami fizyki ? :)

              Ja widać, jest zgodne, bo świat istnieje. A na początku nie było nic.

              Świat to jego założenia początkowe, ich treść i wynikające z tego prawa fizyki, reguły zmienności. Dopóki nie zaistniały, dopóty ich nie było (nie pojawił się początek osi czasu).

              > > Według mnie to bóg nie istnieje i wtedy nie ma problemu z zaistnieniem.
              >
              > Nie odpowiedziałeś na pytanie... To Ty pisałeś o 'zaistnieniu Boga'...

              Nie, ja boga ignoruję. To martwa hipoteza, której prawdziwości bronisz między innymi Ty.
              • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 29.10.11, 21:51
                grgkh napisał:

                > To proste. Pierwszy obiekt w tym ciągu nie miał niczego przed sobą i musiał pow
                > stać sam.

                Dlaczego Bóg musiał powstać ? Dlaczego nie mógł istnieć wiecznie ?...

                >
                > To nie jest wyjaśnienie, bo SKĄD się wzięła świadomość u boga? Znikąd? A więc i
                > ona może sama powstawać.

                Błąd. Jeśli Bóg istniał wiecznie, to Jego świadomość też.

                >
                > Racjonalna? Co wyjaśnia? Może mi o czymś przypomnisz?

                Mogę przypomnieć :
                powstanie Świata, życia ,świadomości, człowieka

                >
                > Czy filozofia i teologia to to samo?

                Jesteś ignorantem ?

                Dopóki filozofia posługuje się logiką, dop
                > óty można ją uważać za naukę, ale gdy z niej rezygnuje to przestaje być naukowa
                > .

                Znów piszesz natchnione banały... :)

                >
                > > > > Powstanie świata 'z niczego' zaprzecza prawom fizyki i logiki
                > ...
                >
                > Powstanie początkowych założeń Wszechświata nie jest równoznaczne z regułami je
                > go wewnętrznej zmienności. To inne pojęcia.


                Jakie masz racjonalne podstawy do założenia, że fizyka przed powstaniem Wszechświata była sprzeczna wobec obecnej fizyki ?...

                > > Bredzisz - Bóg nie podlega prawom fizyki
                >
                > Nie wiem, jakie masz założenia.

                Wiesz, bo podałem Ci definicję... chyba ,że jej nie zrozumiałeś...

                >
                > Jeśli twierdzisz, że nic nie może powstać samo, bo do powstania jest niezbędny
                > kreator, to w ten sposób uśmiercasz również boga, bo jego istnienie byłoby niem
                > ożliwe bez kreatora bogów.

                Udowodnij,że Bóg musiał powstać...

                • wariant_b Re: Bóg jest zbędny 29.10.11, 22:40
                  chasyd_666 napisał:
                  > Dlaczego Bóg musiał powstać ?

                  Bo wszystko co istnieje, zgodnie z religią musiało zostać stworzone przez Boga,
                  zatem nasz Bóg również. Gdyby było inaczej, tworząc człowieka na obraz
                  i podobieństwo swoje stworzyłby go ateistą. Skoro stworzył człowieka
                  wierzącym, to sam był wierzący w swojego Boga.

                  > Dlaczego nie mógł istnieć wiecznie ?

                  A skąd przekonanie, że przed naszą wiecznością nic nie było i jest ona wieczna?
                  Tworząc naszego Boga jego Bóg stworzył również naszą wieczność.

                  > Jesteś ignorantem ?

                  bez komentarza.

                  Znów piszesz natchnione banały... :)

                  bez komentarza.

                  > Jakie masz racjonalne podstawy do założenia, że fizyka przed powstaniem
                  > Wszechświata była sprzeczna wobec obecnej fizyki ?...

                  Obecna fizyka nie zakłada istnienia Boga, a wręcz go wyklucza.
                  Tworząc wszechświat Bóg musiał używać innej fizyki.

                  > Udowodnij,że Bóg musiał powstać...

                  Bez powtórzeń i bez komentarza.
                  • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 30.10.11, 08:37
                    wariant_b napisał:

                    > Bo wszystko co istnieje, zgodnie z religią musiało zostać stworzone przez Boga,
                    > zatem nasz Bóg również.

                    Błąd logiczny

                    Gdyby było inaczej, tworząc człowieka na obraz
                    > i podobieństwo swoje

                    Mylisz podobieństwo z identycznością... To częsty objaw u atołków...


                    >stworzyłby go ateistą.

                    Ateista to ktoś ,kto wie , że Bóg istnieje ??... :))

                    > > Dlaczego nie mógł istnieć wiecznie ?
                    >
                    > A skąd przekonanie, że przed naszą wiecznością nic nie było i jest ona wieczna?

                    Nie odpowiedziałeś na pytanie

                    >
                    > Obecna fizyka nie zakłada istnienia Boga, a wręcz go wyklucza.

                    Udowodnij ! :))

                    • wariant_b Re: Bóg jest zbędny 30.10.11, 09:28
                      chasyd_666 napisał:
                      > Błąd logiczny

                      Polegający na?
                      Rozumiem, że popełniłem pewne przekroczenie i faktycznie teza powinna brzmieć:
                      "zgodnie z religią wszystko, o czym nie wiemy w jaki sposób powstało, musiało
                      zostać stworzone przez Boga", ale przecież nie wiemy, jak Bóg powstał, zatem
                      musiał zostać stworzony.

                      > Mylisz podobieństwo z identycznością...

                      Zatem, skoro wiara nie jest tym, w czym jesteśmy podobni do Boga, na którego
                      obraz i podobieństwo zostaliśmy stworzeni i różni nas od niego w sposób istotny,
                      które cechy człowieka są zgodne z boskim wzorcem, a które nie są i kto o tym
                      decyduje. Czy mógłbyś wymienić kilka takich cech, w których jesteśmy podobni
                      i kilka w których różnimy się w sposób istotny i wykazać, że nie mają one znaczenia
                      z punktu widzenia podobieństwa.

                      > Ateista to ktoś ,kto wie, że Bóg istnieje ??... :))

                      Tak, ateista jest osobnikiem który nie dyskutuje z mierzalnymi faktami.
                      Tyle, że mierzalność wyklucza boskość. Zatem ateista może wiedzieć,
                      że bóg (przez małe b) istnieje, bo ma określone właściwości.
                      Natomiast Bóg (przez duże B) nie mając określonych właściwości nie istnieje
                      jako pojęcie, na które można się w jakimkolwiek kontekście powoływać.

                      > Udowodnij ! :))

                      Nie ma w matematyce czy fizyce ani jednego twierdzenia, które w założeniach
                      lub w dowodzie posługiwałoby się tym (niezdefiniowanym zresztą) pojęciem.
                      Jeśli uważasz że jest inaczej - wskaż je.

                      2 + 2 = co łaska.
                      • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 11.11.11, 17:07
                        > Polegający na?

                        Fałszywej implikacji

                        > "zgodnie z religią

                        Którą religią ?

                        nie wiemy, jak Bóg powstał, zatem
                        > musiał zostać stworzony.

                        Znów błąd...

                        Czy mógłbyś wymienić kilka takich cech, w których jesteśmy podobni

                        Świadomość, rozum , wolna wola, zdolność do miłości

                        > Natomiast Bóg (przez duże B) nie mając określonych właściwości

                        Jest absolutem, jest wszechmocny,

                        > Nie ma w matematyce czy fizyce ani jednego twierdzenia, które w założeniach
                        > lub w dowodzie posługiwałoby się tym (niezdefiniowanym zresztą) pojęciem.

                        To nie znaczy, że fizyka Mu zaprzecza. Znów błąd...
                        • grgkh Kolejne dowody na nieistnienie boga 12.11.11, 16:39
                          chasyd_666 napisał:

                          > > nie wiemy, jak Bóg powstał, zatem musiał zostać stworzony.
                          >
                          > Znów błąd...

                          Nie wiemy, jak Bóg powstał, zatem musiał zostać stworzony. :)

                          > > Czy mógłbyś wymienić kilka takich cech, w których jesteśmy podobni
                          >
                          > Świadomość, rozum , wolna wola, zdolność do miłości

                          Skąd masz wiedzę, jakie cechy ma TWÓJ bóg?

                          Świadomość - jest cechą złożonej informacji Wszechświata. U nas jest wtórna. Rodzi się "na bazie" struktury neuronów. Co jest odpowiednią bazową strukturą informacyjną u boga? Jaka fizyka (reguły zmienności) rządzą przyczynowo-skutkowo procesem świadomego myślenia u boga? Czy bóg myśli, czy jest "bezmyślny" - musiałby być jednorazowym konstruktem świadomości obejmujacym jego całą czasoprzestrzeń (jeśli coś takiego u niego istnieje), bez możliwości odczuwania. Uczucie u ludzi jest SKUTKIEM, jest reakcją i nie pojawia się znikąd. Bóg nie może mieć świadomości typu ludzkiego, bo to determinuje jego zależność od osi czasu, a taka zależność uniemożliwia mu bycie kreatorem.

                          Rozum - zasoby informacji i ich logiczne przetwarzanie. Czy bóg przetwarza informacje? Jeśli tak, to jej zasoby "w czasie" u niego się zmieniają. Nie wie wszystkiego. Czy używa jakiejkolwiek logiki? Jeśli tak, to skutek jej użycia uzależnia go od niej, a jesli nie uzywa, to skutek myślenia jest chaotyczny i nawet on sam nie może przewidzieć, co wymyśli za chwilę, bo dzieje się to "samo".

                          Wolna wola - ludzkie przeświadczenie, że skutki myślowe zależą od niego, ale nie zależą od... szerszego kontekstu (świata), którego przecież częścią jesteśmy. ;) To jest sprzeczność. A to przeświadczenie wynika stąd, że nie widzimy bezpośredniej przyczyny myśli ani nie czujemy mechanizmu myślenia. Posiadając "wolną wolę" bóg musiałby myśleć - to proces przyczynowo-skutkowy rozciągnięty w czasie.
                          Czy bóg też "nie widzi przyczyn swoich myśli" i biorą się one u niego "nie wiadomo skąd", bez przyczyny? Czy bóg podlega logice? Czy ocenia swoje myśli i czyny według pewnych kryteriów? Skąd bierze te kryteria? Znikąd? Ustanawia je sam? Wobec tego jest zależny od nich. Itd. Wszystko to jest tak sprzeczne, ze niemożliwe do przyjęcia.

                          Ale Ty masz wiedzę o bogu... :) Ciekawe, skąd ją tak sprzeczną i absurdalną masz? Sam wymysliłeś? Sam stworzyłeś tego boga, czy korzystasz z przygotowanego przez innych szablonu. No bo wiesz, takich szablonów cech boskich jest "nieskończenie" wiele. Nie jesteś pierwszy ani ostatni, który produkuje i rozdaje "wiedzę o bogu" wyssaną z palca.

                          Zdolność do miłości - widzę, że już przestałeś mówić, że bóg jest miłością czy że kocha ludzi. Jest zdolny. Może mu sie kiedyś zdarzyć lub nie zdarzyć. Nie wiadomo. A gdyby się zdarzyło, to i tak cała frajda byłaby po jego stronie. W swej miłości jednemu człowiekowi robi dobrze, ale drugiemu musi zrobić źle, bo zawsze jest jakiś konflikt interesów. No i ta boska chęć do takiego działania, żeby miłowaniem SOBIE zrobić dobrze (miłość to wewnętrzny stan miłujacego)... chyba że miłość boska wyzwala w bogu cierpienie. Tak bywa przecież u ludzi, a bóg jest kopią ludzką, co tu podkreślasz.

                          > > Natomiast Bóg (przez duże B) nie mając określonych właściwości
                          >
                          > Jest absolutem, jest wszechmocny,

                          Nie istnieje wszechmoc. Każda moc ma ograniczenia - nie może np. jednocześnie dokonać dwóch sprzecznych działań. A więc jest podporządkowany logice. Chyba że nie jest? Czy jest chaosem bez żadnych reguł działania? Pewnie nie, bo nie miałby żadnych cech, a jakies tu przytaczasz. Bóg działający zgodnie z logiką MUSI się jej trzymać. Nie jest wszechmocny. Cecha wszechmocy jest sprzeczna wewnętrznie. Nie istnieje. Ani dla boga, ani dla innego, działającego obiektu.

                          Obiecywałem Ci, że każdej cesze boskiej można wykazac absurdalność, sprzeczność, a więc ich nieistnienie.

                          Robisz dobrą robotę. Obalasz bogów.

                          I poproszę o następny zestaw pytań. :)

                          > > Nie ma w matematyce czy fizyce ani jednego twierdzenia,
                          > > które w założeniach lub w dowodzie posługiwałoby się tym
                          > > (niezdefiniowanym zresztą) pojęciem.
                          >
                          > To nie znaczy, że fizyka Mu zaprzecza. Znów błąd...

                          Tak. Bóg nie istnieje. To fakt. Naukowy.
                          • chasyd_666 Re: Kolejne dowody na nieistnienie boga 29.11.11, 22:00
                            > Nie wiemy, jak Bóg powstał, zatem musiał zostać stworzony

                            Udowodnij logiczną słuszność tego zdania. Znów napisałeś bzdurę , grgkh...

                            > > Świadomość, rozum , wolna wola, zdolność do miłości
                            >
                            > Skąd masz wiedzę, jakie cechy ma TWÓJ bóg?

                            Dlaczego "mój" ?
                            Pierwsze 3 cechy wynikają z definicji absolutu, 4. ... poniekąd też :)

                            > Świadomość - jest cechą złożonej informacji Wszechświata

                            Udowodnij

                            > Ro
                            > dzi się "na bazie" struktury neuronów.

                            j.w.

                            Bóg nie może mieć ś
                            > wiadomości typu ludzkiego, bo to determinuje jego zależność od osi czasu,

                            Nawet ludzka świadomość nie jest zdeterminowana czasowo...

                            Czy bóg przetwarza info
                            > rmacje? Jeśli tak, to jej zasoby "w czasie" u niego się zmieniają. Nie wie wszy
                            > stkiego.

                            Nie jest wszechwiedzący, ponieważ dał ludziom wolną wolę

                            Czy używa jakiejkolwiek logiki? Jeśli tak, to skutek jej użycia uzależ
                            > nia go od niej,

                            Błędny wniosek

                            > Wolna wola - ludzkie przeświadczenie, że skutki myślowe zależą od niego, ale ni
                            > e zależą od... szerszego kontekstu (świata), którego przecież częścią jesteśmy.

                            Udowodnij, że tylko przeświadczenie. Udoiwodnij, że świadomość należy do świata materialnego

                            Posiadając "wolną
                            > wolę" bóg musiałby myśleć

                            Dlaczego ?

                            - to proces przyczynowo-skutkowy rozciągnięty w czas
                            > ie.

                            Absolut nie podlega przyczynie ani czasowi. Jego przyczyną jest wolna wola

                            Czy ocenia swoje myśli i czyn
                            > y według pewnych kryteriów?

                            Zapewne tym kryterium jest Jego wola

                            >Czy bóg podlega logice?

                            Nie podlega niczemu, ale może ją stosować

                            >skąd ją tak sprzeczną i absurdalną mas
                            > z?

                            Udowodnij, że sprzeczną i absurdalną

                            > Nie istnieje wszechmoc. Każda moc ma ograniczenia - nie może np. jednocześnie d
                            > okonać dwóch sprzecznych działań

                            1. Dlaczego to jest warunek wszechmocy ?
                            2. Tego nie wiesz, bo Bóg nie jest ograniczony ludzką logiką

                            Bóg działający zgodnie z logiką MUSI
                            > się jej trzymać. Nie jest wszechmocny.

                            To błędny wniosek

                            > Obiecywałem Ci, że każdej cesze boskiej można wykazac absurdalność, sprzeczność
                            > , a więc ich nieistnienie.
                            >

                            Obiecanki-cacanki :)

                            > Tak. Bóg nie istnieje. To fakt. Naukowy.

                            Udowodnij.

                            PS:
                            Na koniec pochwalę Cię... Choć jak zwykle napisałeś nieuzasadnione/ bzdurne tezy, to ten twój post uważam za najbardziej wartościowy ze wszystkich jakie napisałeś... Poruszyłeś w nim sporo kwestii, które skłoniły mnie do własnych refleksji
                            • grgkh Re: Kolejne dowody na nieistnienie boga 01.12.11, 22:36
                              chasyd_666 napisał:

                              > > Tak. Bóg nie istnieje. To fakt. Naukowy.
                              >
                              > Udowodnij.

                              Istnienie w opisie świata w naszej świadomości jest SKUTKIEM dowodu (obserwacji, doświadczenia, logicznego wnioskowania). Bez dowodu na istnienie bóg nie istnieje.

                              c.b.d.u.

                              > PS:
                              > Na koniec pochwalę Cię...

                              Miło mi.

                              > Choć jak zwykle napisałeś nieuzasadnione/ bzdurne tezy,
                              > to ten twój post uważam za najbardziej wartościowy
                              > ze wszystkich jakie napisałeś...
                              > Poruszyłeś w nim sporo kwestii, które skłoniły mnie
                              > do własnych refleksji

                              Jest wielka różnica pomiędzy przyjmowaniem "na wiarę" (jak to muszą dzieci), a samodzielnym, czasem krytycznym, myśleniem. Jeśli piszę na tym forum, to nie chcę nikomu nic wciskać, jak kapłani (specjaliści od propagandy), do bezkrytycznego przyjęcia i używania na zawsze, ale dążę do wyzwolenia w czytelniku moich wypocin chęci do samodzielności myślenia. Własne refleksje - nie mogłeś mi zrobić lepszego prezentu. ;)

                              Tak, to jest najważniejsze dla nas jako ludzi. Nie być automatami do kopiowania cudzych poglądów, myśli. Po prostu myśleć, używać "szarych komórek".

                              Jest mi bardzo miło, że po dłuższym okresie czytania wreszcie "ruszyłem z posad bryłę Twego umysłu". Może jeszcze nie jest za późno. Może i Ty masz szansę? Kto to może wiedzieć? Życzę Ci na tej nowej drodze Twego życia wszystkiego najlepszego. Początki są trudne, ale satysfakcja potem jest ogromna. Idź dalej drogą refleksji, a nie pożałujesz, że zmarnowałeś swoje życie.

                              Pozdrawiam. ;)
                              • chasyd_666 Re: Kolejne dowody na nieistnienie boga 11.12.11, 20:25
                                > Istnienie w opisie świata w naszej świadomości jest SKUTKIEM dowodu (obserwacji
                                > , doświadczenia, logicznego wnioskowania). Bez dowodu na istnienie bóg nie istn
                                > ieje.

                                Znów mylisz opis świata z rzeczywistością.
                                Twój opis świata jest inny niż mistyka, któremu objawia się Chrystus lub Maryja, albo buddy, który doznał Oświecenia. A więc który opis jest prawdziwy ?... :)
                              • chasyd_666 Re: Kolejne dowody na nieistnienie boga 11.12.11, 20:33
                                PS

                                > Jest mi bardzo miło, że po dłuższym okresie czytania wreszcie "ruszyłem z posad
                                > bryłę Twego umysłu". Może jeszcze nie jest za późno. Może i Ty masz szansę?

                                To nie tak, grgkh... Po prostu poruszyłeś pewne kwestie (czy Bóg myśli czy po prostu wie, czy stosuje logikę ) które są warte filozoficznego przemyślenia.
                        • wariant_b Re: Bóg jest zbędny 13.11.11, 18:13
                          chasyd_666 napisał:
                          > Fałszywej implikacji

                          Fałszywość implikacji można udowodnić explicite pojedynczym przykładem.
                          A zatem, co powstało wbrew woli Boga a przynajmniej bez jego udziału.
                          Oczywiście co z bytów, na temat powstania których nie mamy żadnej wiedzy.

                          > Którą religią ?

                          Świetne pytanie - czy zatem dopuszczasz możliwość, że prawdziwy Bóg
                          nie jest bogiem naszej religii, a jakiejś innej lub w ogóle nie ma on wyznawców?
                          Czy możliwe jest istnienie boga, którego istnienie wyklucza któraś z istniejących
                          religii i czy liczba wiernych przekłada się na prawdopodobieństwo, że ich Bóg
                          jest prawdziwszy od bogów religii, które mają mniej wyznawców.
                          Czy możemy sobie wybrać nieprawdziwego Boga i w niego wierzyć?

                          > Znów błąd...

                          Jeśli powstał "samoczynnie" to należy do klasy obiektów, które powstały samoczynnie,
                          czy jak kto woli spontanicznie. A teraz proszę o jakiś dowód, że jest to klasa niepusta
                          i dokładnie jednoelementowa. Bo chyba nie uważasz, że mamy całą klasę "bogów"
                          wyznaczoną przez relację samoczynnego powstania. Zapewne o nieskończonej
                          liczbie elementów.

                          > Świadomość, rozum , wolna wola, zdolność do miłości

                          W tą stronę to łatwe. A w drugą stronę - co mamy my, a Bóg nie ma.
                          Czy głupota, zniewolenie, nienawiść itd. pochodzą od Boga, czy mają innego stwórcę.

                          > Jest absolutem, jest wszechmocny,

                          Jeśli zdefiniujesz poprawnie absolut i wszechmoc, to bóg będzie miał określone
                          właściwości i będzie je można badać i mierzyć. Wtedy będziemy mogli na przykład
                          porównać wszechmoc dwóch różnych bogów i uporządkować ich według tej cechy.

                          > To nie znaczy, że fizyka Mu zaprzecza. Znów błąd...

                          Fizyka również nie mówi nic o udziale Krasnali w przesypywaniu ziaren piasku.
                          Czy to oznacza, że zaprzecza istnieniu Krasnali, czy tylko potrafi inaczej opisać
                          ruch ziaren piasku i Krasnale nie są jej do niczego potrzebne. Podobnie jak Bóg, który
                          też podobno potrafi przesypywać piasek a nawet więcej, ale nie wiadomo jak to robi
                          i jak wiedzę tą ująć w ramy jakiegoś prawa fizyki lub twierdzenia matematycznego.
                          Tak więc fizyka nie zajmuje się Bogiem i Krasnalami, a prawami, które nimi kierują.
                          • flying_kasia25 Re: Bóg jest zbędny 13.11.11, 18:55
                            Nalezy tutaj podkreslic ze stanowczoscia, ze gdyby Bog byl zbedny swiat mialby sie dobrze, jest jednak dokladnie na odwrot. Wszelka ludzka filozofia i paplanina nie zniosla chorob i smierci. Czlowiek nie znalazl nic co pomogloby mu lepiej zyc. Nie ma zadnej tez broni aby wykluczyc Boga, ktorego nie zna a na istnienie ktorego jest mnostwo dowodow. Czlowiek staje sie smieszny, kiedy probuje udawac matematycznego filozofa w analizie ciala niewidzialnego, podczas gdy nie potrafi wyjasni,c tymze samym jezykiem matematyk, spraw bytu, spraw rowniez tych, ktore leza w zasiegu matematyki abstrakcyjnej. Dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Czlowiek jest zbyt tepy aby te zagadki rozwiazac, poniewaz gdyby bylo inaczej dawno znalby na nie odpowiedz.
                            • nehsa Re: Bóg jest zbędny 13.11.11, 20:04
                              flying_kasia25 napisała:
                              "...Nie ma zadnej tez broni aby wykluczyc Boga, ktorego nie zna a na istnie
                              > nie ktorego jest mnostwo dowodow..."

                              ***Jestem bardzo ciekaw tych dowodów. Byłbym wdzięczny, gdybyś je przedłożyła.
                              Wystarczy kilka.
                              Ja podałem definicje Istot Boskich.
                              forum.gazeta.pl/forum/w,721,129290954,130595563,Re_Definicje_Istot_Boskich_.html?wv.x=2,
                              ale nikt nie ustosunkował się do niej. Wykluczone jest istnienie jednego Boga, oraz w dwóch, czy w trzech osobach.
                            • wariant_b Re: Bóg jest zbędny 13.11.11, 20:27
                              flying_kasia25 napisała:
                              > Nalezy tutaj podkreslic ze stanowczoscia, ze gdyby Bog byl zbedny swiat mialby
                              > sie dobrze, jest jednak dokladnie na odwrot.

                              Statystyka mówi coś wręcz przeciwnego - tam, gdzie ludzie mają się lepiej
                              religijność spada, tam gdzie mają się gorzej - rośnie. Być może wbudowaną
                              cechą religii jest godzenie się z zastaną rzeczywistością i brak potrzeby zmian.

                              > Wszelka ludzka filozofia i paplanina nie zniosla chorob i smierci.

                              A modlitwy zniosły? Wniosły coś wartościowego do życia społecznego?
                              Poprawiły czyjś los prócz samozwańczych przedstawicieli Pana Boga?

                              > Czlowiek jest zbyt tepy aby te zagadki rozwiazac, poniewaz gdyby bylo inaczej
                              > dawno znalby na nie odpowiedz.

                              Pytania i odpowiedzi nie są nam dane. Trzeba do nich samemu dochodzić.
                              Bóg również jest zbyt tępy, bo także nie udziela sensownych odpowiedzi.
                            • grgkh Re: Bóg jest zbędny 14.11.11, 12:11
                              flying_kasia25 napisała:

                              > Czlowiek staje sie smieszny, kiedy probuje ud
                              > awac matematycznego filozofa w analizie ciala niewidzialnego, podczas gdy nie p
                              > otrafi wyjasni,c tymze samym jezykiem matematyk, spraw bytu, spraw rowniez tych
                              > , ktore leza w zasiegu matematyki abstrakcyjnej. Dlaczego? Odpowiedz jest prost
                              > a. Czlowiek jest zbyt tepy aby te zagadki rozwiazac, poniewaz gdyby bylo inacze
                              > j dawno znalby na nie odpowiedz.

                              Człowiek (tępy) nie rozumie tej prostej logicznej zasady, że jeśli jest tępy, to nie powinien się brać za opowiadanie co wie o bogach. Ale ponieważ jest tępy, to uparcie to robi.

                              Człowiek mądrzejszy (od tępego) ignoruje religijne brednie i idzie dalej. I byłoby na wszystkim świetnie, gdyby tępi przestali w przestrzeni publicznej narzucać innym treść bredni i ich skutków.
              • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 30.10.11, 08:29
                c.d. :

                > > Czy wg Ciebie powstanie Świata 'z niczego' jest zgodne z prawami fizyki ?
                > :)
                >
                > Ja widać, jest zgodne, bo świat istnieje.

                A więc zaprzeczasz prawom fizyki (prawo zachowania energii) i prawom logiki ("nic" nie może niczego stworzyć). Nieźle, nieźle ,grgkh... :)) Zjadasz własny ogon :)

                • grgkh Re: Bóg jest zbędny 30.10.11, 23:57
                  chasyd_666 napisał:

                  > c.d. :
                  >
                  > > > Czy wg Ciebie powstanie Świata 'z niczego'
                  > > > jest zgodne z prawami fizyki ?
                  > > :)
                  > >
                  > > Ja widać, jest zgodne, bo świat istnieje.
                  >
                  > A więc zaprzeczasz prawom fizyki (prawo zachowania energii)

                  Prawa zachowania (materii, energii, pędu itp) są respektowane lokalnie. Nie wiadomo czym są ciemna materia i ciemna energia, i czy właśnie te pojęcia nie łamią tej reguły, bo taka interpretacja tez jest niewykluczona.

                  Poza tym Wszechświat składa się z wielu elementów. Czy powstały jednocześnie? A może "po kolei"? Jeśli ten drugi wariant przyjąć za prawdziwy, to podczas rozciągniętego w czasie procesu kreacji takie prawo zachowania nie było respektowane. I dalej... Czy ten proces kreacji ustał w ogóle? A jeśli tak, to dlaczego? Lokalnie go nie obserwujemy, ale może nasze otoczenie jest wewnątrz horyzontu gdzie ta kreacja ustała, natomiast jej istnienie na zewnątrz przynosi do wnętrza zakłócenia, które są przyczyną zmienności Wszechświata.

                  > i prawom logiki ("nic" nie może niczego stworzyć).

                  To jest przecież wasza teza. Nic stworzyło boga, a ten stworzył (z czego) świat.

                  Prościej można to skrócić do powstania świata bez udziału czegoś po drodze. Bóg nie istnieje, bo nie wiadomo, co to miałoby być. Nie ma definicji, to i nie ma boga.

                  > Nieźle, nieźle ,grgkh... :)) Zjadasz własny ogon :)

                  Sugerujesz, że istniała ewolucja, a moja konkretna osoba nie zdążyła pozbyć się małpiego elementu, ogona? To coś nowego.
                  • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 11.11.11, 20:19
                    > Prawa zachowania (materii, energii, pędu itp) są respektowane lokalnie.

                    Oo...tylko lokalnie ?... Masz na to dowód ? :)

                    Nie wia
                    > domo czym są ciemna materia i ciemna energia, i czy właśnie te pojęcia nie łami
                    > ą tej reguły, bo taka interpretacja tez jest niewykluczona.

                    A na jakiej podstawie umieściłeś ją w "opisie świata" ?... :)

                    > Poza tym Wszechświat składa się z wielu elementów. Czy powstały jednocześnie? A
                    > może "po kolei"? Jeśli ten drugi wariant przyjąć za prawdziwy

                    Zapoznaj się z teorią WW - może coś zrozumiesz :)
                    Znów snujesz opowieści spoza "opisu świata". Gonisz w piętkę, grgkh... :)

                    to podczas rozc
                    > iągniętego w czasie procesu kreacji takie prawo zachowania nie było respektowane

                    Dlaczego ?

                    > > i prawom logiki ("nic" nie może niczego stworzyć).
                    >
                    > To jest przecież wasza teza.

                    Bredzisz - to jest twoja teza :)

                    >Nic stworzyło boga,

                    My zakładamy, że Bóg istniał wiecznie

                    > Prościej można to skrócić do powstania świata bez udziału czegoś po drodze.

                    Znów błąd - nie po drodze, a na początku

                    Bóg
                    > nie istnieje, bo nie wiadomo, co to miałoby być. Nie ma definicji,

                    Dostałeś definicję - nie bądź żałosnym krętaczem...

                    > Sugerujesz

                    Sugeruję, że piszesz bzdury (patrz wyżej)...
                    • 1borgia Re: Bóg jest zbędny 11.11.11, 20:54
                      rany, jak tu religijnie! az sie przezegnalem!

                      borgia
                      • nehsa Re: Bóg jest zbędny 11.11.11, 22:27
                        1borgia napisał:
                        "
                        > rany, jak tu religijnie! az sie przezegnalem!
                        >
                        > borgia"

                        ***Bo jesteś bałwochwalca. Przecież Nauka Wszechmogącego Ojca, zawiera wiedzę na wskroś świecką, i nieskończenie racjonalną.
                        • olek13 Re: Bóg jest zbędny 11.11.11, 22:40
                          daruj, nie bluźnij, określając swoje majaczenia słowem "racjonalne"...
                          • nehsa Re: Bóg jest zbędny 12.11.11, 11:19
                            Olek!
                            Fakt, że Ty, chociaż jesteś "ateistą", nie potrafisz przyjąć do wiadomości FAKTU nieistnienia jednego boga, jest dowodem Oluś, Twojej ciemnoty, majaczenie na forach, i bełkotu niemożliwego do skorygowania, bo TY nie kumasz rzeczywistości, jesteś wykształconym impotentem intelektualnym, czyli intelektualnym tępakiem.
                            Nigdy, nie posłużyłeś się wobec moich wpisów sensownym argumentem.
                      • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 29.11.11, 19:32
                        1borgia napisał:

                        > rany, jak tu religijnie! az sie przezegnalem!
                        >

                        Następny głupek zobaczył religię tam , gdzie jej nie ma ?... :)
                      • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 29.11.11, 19:36
                        1borgia napisał:

                        > rany, jak tu religijnie!

                        A czego się spodziewałeś na F. Religia ? :)
      • flying_kasia25 Re: Bóg jest zbędny 01.11.11, 15:41
        BOG jest Tworca i nie istnieje zadna potrzeba powolywania Boga. Bog po prostu byl jest i bedzie. A co czlowiek moze wyjasniac skoro nie ma pojecia o co chodzi.
        • grgkh Re: Bóg jest zbędny 01.12.11, 22:14
          >flying_kasia25 napisała:

          > BOG jest Tworca

          Bóg NIE jest Twórcą. To fałszywa hipoteza. Najpierw udowodnij, że definicja boga jest niesprzeczna; potem że bóg istnieje; a jeszcze później - którego z tysięcy bogów w różnych wersjach proponowanych przez ludzi należy uznać za prawdziwszego od pozostałych i DLACZEGO tak mam - na przykład - ja uznać?

          Dla Ciebie bóg istnieje. Dla mnie nie istnieje. Czy jest jakaś obiektywna, niezależna prawda?

          > i nie istnieje zadna potrzeba powolywania Boga.

          To go sobie nie powołuj. Ja tak zrobiłem i mam efekt - bóg nie zaistniał.

          Innym doradzasz, a sama robisz na odwrót. Bądź konsekwentna i logiczna. Ludzi nielogicznie mówiących nie biorę na poważnie. ;)

          > Bog po prostu byl jest i bedzie.

          Dla Ciebie, Latająca, dla Ciebie. W wersji "dla wszystkich" istnieje to, co zostało udowodnione. I, powinnaś to wiedzieć, istnieje TYMCZASOWO! Zawsze może się okazać, że znajdą się inne dowody podważające naszą dotychczasową wiedzę i istnienie trzeba będzie zamienić na nieistnienie.

          > A co czlowiek moze wyjasniac skoro nie ma pojecia o co chodzi.

          Czy Ty naprawdę nie masz za grosz wstydu wypisując takie bzdury? Nie wiesz, ale mówisz? ;)

          Ja mówię za siebie i mówię to, co wiem. I wyjaśniam to, co jest logiczne. I jestem człowiekiem. I nie mam Twoich dylematów.
    • grgkh Bóg nie istnieje poza czasem 01.10.11, 21:06
      Należy odróżniać czas, który jest wewnętrzną zmienną naszego Wszechświata i czas, który NA PEWNO dotyczyłby kreatora. Oba czasy są innymi pojęciami.

      Kreatora, który miałby stworzyć świat, dotyczą dające się uszeregować chronologicznie zdarzenia: przed stworzeniem świata i po jego stworzeniu. Każdy obiekt, który podlega kolejnym zdarzeniom nie istnieje jednocześnie ponadczasowo - obiekty, których dotyczy w ten sposób chronologia mają początek tej chronologii, wystarczy zdarzenia, które dotyczą obiektu ułożyć w ciąg przyczynowo-skutkowy.

      Pojawiają się przyczyny i skutki. Gdy istnieją one, to obiekt podlega regułom, a więc nie jest niezależny od niczego, ale zależy od tych reguł. Kreator, którego działanie podlega regułom nie jest od nich niezależny.

      Kreator, którego nie dotyczyłby czas, musiałby powstać RÓWNOCZEŚNIE ze wszystkimi obiektami, których stworzenie mu się przypisuje, a wtedy nie jest ich kreatorem, a przyczyna ogólniejsza kreuje zarówno świat jak i kreatora. Taki kreator przestaje być kreatorem świata, bo uniemożliwia mu to wewnętrzna sprzeczność.

      Taki kreator przestaje istnieć jako kreator.
      • chasyd_666 Re: Bóg nie istnieje poza czasem 30.10.11, 08:07
        grgkh napisał:

        > Kreatora, który miałby stworzyć świat, dotyczą dające się uszeregować chronolog
        > icznie zdarzenia: przed stworzeniem świata i po jego stworzeniu. Każdy obiekt,
        > który podlega kolejnym zdarzeniom nie istnieje jednocześnie ponadczasowo - obie
        > kty, których dotyczy w ten sposób chronologia

        Popełniasz błąd : Bóg współistnieje ze światem materialnym, ale nie podlega jego czasowi

        mają początek tej chronologii, wy
        > starczy zdarzenia, które dotyczą obiektu ułożyć w ciąg przyczynowo-skutkowy.
        >
        > Pojawiają się przyczyny i skutki. Gdy istnieją one, to obiekt podlega regułom,
        > a więc nie jest niezależny od niczego, ale zależy od tych reguł. Kreator, które
        > go działanie podlega regułom nie jest od nich niezależny.

        Błąd: absolut (byt nieuwarunkowany) z definicji nie podlega żadnym regułom
        • grgkh Następne dowody na nieistnienie boga 30.10.11, 23:43
          chasyd_666 napisał:

          > grgkh napisał:
          >
          > > Kreatora, który miałby stworzyć świat, dotyczą dające się
          > > uszeregować chronologicznie zdarzenia: przed stworzeniem
          > > świata i po jego stworzeniu. Każdy obiekt, który podlega
          > > kolejnym zdarzeniom nie istnieje jednocześnie ponadczasowo
          > > - obiekty, których dotyczy w ten sposób chronologia
          >
          > Popełniasz błąd : Bóg współistnieje ze światem materialnym, ale nie podlega
          > jego czasowi

          OK. Jeśli nie podlega czasowi, to oznacza, że bóg musi znać całą historię świata do końca. Gdyby jej nie znał, to nie współistniałby ze światem.

          Jeśli zna całą historię świata, to nie może już nic w niej zmienić, ponieważ wtedy okazałoby się, że jej jednak nie znał.

          W tym jest problem: nie da się jednocześnie znać i nie znać. Nie da się jednocześnie być poza czasem i płynąć z jego nurtem (uczestniczyć w ciągu przyczynowo-skutkowym). Tak więc i ta definicja okazała się sprzeczna. :)

          > > mają początek tej chronologii, wystarczy zdarzenia,
          > > które dotyczą obiektu ułożyć w ciąg przyczynowo-skutkowy.
          > >
          > > Pojawiają się przyczyny i skutki. Gdy istnieją one,
          > > to obiekt podlega regułom, a więc nie jest niezależny od niczego,
          > > ale zależy od tych reguł. Kreator, którego działanie
          > > podlega regułom nie jest od nich niezależny.
          >
          > Błąd: absolut (byt nieuwarunkowany) z definicji nie podlega żadnym regułom

          Żadnym? OK. A więc nie może wiedzieć, co zrobi za chwilę, a z tego wynika, że nie jest absolutem. I znów sprzeczność.

          Absolut, który nie wie, według jakich reguł myśli i czyni, który nie zna siebie. ;) Absolut, którego działanie jest WOLNE OD REGUŁ, to byt, który jest chaotyczny. Taki byt nie mógłby wykreować świata.

          Zabrnąłeś w ślepą uliczkę. Mówiłem, że nie da się bogowi przypisać żadnej konkretnej cechy, bo każdej z nich można wykazać fałszywość. :)

          Boga stworzyli ludzie i stworzyli go tak pokracznego logicznie, że bardziej już chyba nie można.
          • chasyd_666 Re: Następne dowody na nieistnienie boga 11.11.11, 22:47
            > OK. Jeśli nie podlega czasowi, to oznacza, że bóg musi znać całą historię świat
            > a do końca.

            Dlaczego musi ?

            Gdyby jej nie znał, to nie współistniałby ze światem

            Dlaczego ?...

            > > Błąd: absolut (byt nieuwarunkowany) z definicji nie podlega żadnym reguło
            > m
            >
            > Żadnym? OK. A więc nie może wiedzieć, co zrobi za chwilę,

            A Ty wiesz co zrobisz ? I skąd[u[/u] wiesz ?... :)

            a z tego wynika, że n
            > ie jest absolutem.

            Nie , nie wynika. Przeciwnie - gdyby wiedział , to by znaczyło, że jest zdeterminowany i nie jest absolutem :)


            > I znów sprzeczność.

            Tylko w twoim rozumowaniu :)

            Absolut, który nie wie, według jakich reguł myśli i czyni, który nie zna siebie
            > . ;) Absolut, którego działanie jest WOLNE OD REGUŁ, to byt, który jest chaotyc
            > zny.

            Błednie rozumujesz... Absolut nie podlega regułom (niezależnym od jego woli) - to nie znaczy ,że nie zna siebie. Swoje reguły może (nie musi) ustalać sam

            > Zabrnąłeś w ślepą uliczkę. Mówiłem, że nie da się bogowi przypisać żadnej konkr
            > etnej cechy, bo każdej z nich można wykazać fałszywość. :)

            To fałszywie mówiłeś... :)
            • grgkh Re: Następne dowody na nieistnienie boga 14.11.11, 12:53
              chasyd_666 napisał:

              > > Jeśli nie podlega czasowi, to oznacza, że bóg musi znać całą historię
              > > świata do końca.
              >
              > Dlaczego musi ?

              To wynika z Twoich założeń: Kreując Wszechświat zna jego założenia (my ich nigdy nie poznamy jako prawdy), a więc potrafi z nich NATYCHMIAST DLA NIEGO (względem jego prywatnego czasu) poznać wszystko, co dotyczy jego wytworu, cały czas wewnętrzny Wszechświata. Gdyby nie znał historii Wszechświata "do końca" to by znaczyło, że czegoś nie wie, a do tego jest to coś, co sam stworzył.

              > Gdyby jej nie znał, to nie współistniałby ze światem
              >
              > Dlaczego ?...

              To by znaczyło, że Wszechświat "wymknął" mu się z zakresu jego wiedzy, istniałby niezależnie od boga. To go ogranicza. To nazywa go "nieumiejącym" sobie takiej historii świata wyobrazić.

              > > > Błąd: absolut (byt nieuwarunkowany) z definicji
              > > > nie podlega żadnym regułom
              > >
              > > Żadnym? OK. A więc nie może wiedzieć, co zrobi za chwilę,
              >
              > A Ty wiesz co zrobisz ? I skąd wiesz ?... :)

              To, co miałem zaplanowane, to wiedziałem.
              Czy Twój bóg planuje? Planowanie odbywa się jako skutek procesu myślowego i odniesienia do informacji; z czegoś wynika.

              Ale to już niedokładnie na temat... Chodziło o uwarunkowanie boga:

              Jeśli bóg nie zależy od żadnych reguł to nie można się spodziewać, że jakakolwiek z jego reakcji na informację może być sensowna, logiczna.

              Jesli zależy od jakiejś reguły, to nie jest niezależny.

              Zależność od reguły to także WCZEŚNIEJSZE od boga zaistnienie takiej reguły. Założenia są zawsze pierwsze od obiektu, który im podlega.

              > > a z tego wynika, że nie jest absolutem.
              >
              > Nie , nie wynika.

              > Przeciwnie - gdyby wiedział , to by znaczyło,
              > że jest zdeterminowany i nie jest absolutem :)

              :) No proszę, nawet Ty widzisz sprzeczności w definiowaniu boga. Brawo.

              > > I znów sprzeczność.
              >
              > Tylko w twoim rozumowaniu :)

              Nie wiem, co komentujesz. Rozmawiasz sam ze sobą?

              > > Absolut, który nie wie, według jakich reguł myśli i czyni,
              > > który nie zna siebie. ;) Absolut, którego działanie jest
              > > WOLNE OD REGUŁ, to byt, który jest chaotyczny.
              >
              > Błednie rozumujesz... Absolut nie podlega regułom
              > (niezależnym od jego woli) - to nie znaczy ,że
              > nie zna siebie. Swoje reguły może (nie musi)
              > ustalać sam

              Ale czy decyzje o ich treści są do czegoś odniesione, czy są chaotyczne?

              Wariant chaotyczny - wiadomo że wtedy bóg traci swoje atrybuty.
              Wariant "rozumowy" - podleganie czemuś, jakiemuś źródłu, odniesieniu, wzorcom, które były NIECHAOTYCZNIE określone. Nie uciekniesz od niechaotycznego źródła.

              > > nie da się bogowi przypisać żadnej konkretnej cechy,
              > > bo każdej z nich można wykazać fałszywość. :)
              >
              > To fałszywie mówiłeś... :)

              Zamiast siły argumentu znów proponujesz argument siły? ;) Przecież ludzie to czytają. Czy myślisz, że są idiotami?
              • chasyd_666 Re: Następne dowody na nieistnienie boga 04.12.11, 18:43
                grgkh napisał:

                >
                > To wynika z Twoich założeń: Kreując Wszechświat zna jego założenia (my ich nigd
                > y nie poznamy jako prawdy), a więc potrafi z nich NATYCHMIAST DLA NIEGO (względ
                > em jego prywatnego czasu) poznać wszystko, co dotyczy jego wytworu, cały czas w
                > ewnętrzny Wszechświata. Gdyby nie znał historii Wszechświata "do końca" to by z
                > naczyło, że czegoś nie wie, a do tego jest to coś, co sam stworzył.

                Popełniasz błąd determinizmu. Świat nie jest deterministyczny, zwłaszcza, że Bóg dał ludziom wolną wolę.

                >
                > To, co miałem zaplanowane, to wiedziałem.

                A więc czy twoje życie jest zdeterminowane ? :)


                >
                > Jeśli bóg nie zależy od żadnych reguł

                Nie jest zależny od reguł , ale może je stosować

                > :) No proszę, nawet Ty widzisz sprzeczności w definiowaniu boga.

                Znów błąd, grgkh... Nigdzie nie twierdziłem ,że Bóg jest wszechwiedzący co do przyszłości


                > >
                > > Błednie rozumujesz... Absolut nie podlega regułom
                > > (niezależnym od jego woli) - to nie znaczy ,że
                > > nie zna siebie. Swoje reguły może (nie musi)
                > > ustalać sam
                >
                > Ale czy decyzje o ich treści są do czegoś odniesione,

                Do Jego woli

                >
                > Zamiast siły argumentu znów proponujesz argument siły?

                Prawda to siła ? :) Stwierdziłem prawdę, że znów napisałeś fałszywe twierdzenie (co wykazałem)

                ;) Przecież ludzie to cz
                > ytają. Czy myślisz, że są idiotami?
                >

                Myślę , że Ty tak myślisz... I dlatego bezwstydnie piszesz brednie, których by się powstydził absolwent gimnazjum...
                Czy zauważyłeś, że opuścili Cię tutejsi ateistyczni klakierzy ?... Nawet oni (np. karbat) zrozumieli, że piszesz grafomańskie bzdury...
        • chasyd_666 Re: Bóg nie istnieje poza czasem 11.11.11, 22:52
          > Pojawiają się przyczyny i skutki

          Chronologia nie oznacza związku przyczynowego
          • grgkh Re: Bóg nie istnieje poza czasem 14.11.11, 16:38
            chasyd_666 napisał:

            > > Pojawiają się przyczyny i skutki
            >
            > Chronologia nie oznacza związku przyczynowego

            Może nie zawsze, ale w tym przypadku oznacza to na pewno. Przypomnę:
            1) podjęcie decyzji przez kreatora
            2) wykonanie
            3) istnienie obiektu wykreowanego

            Jak widzisz, istnieje tu powiązanie tego typu - każde z tych zdarzeń jest tak powiązane i dlatego stanowią one ciąg przyczynowo-skutkowy, w którym dokładnie wiadomo, w jakim położeniu względem pozostałych znajduje się to zdarzenie.

            Specjalnie wybrałem taki ciąg, żeby Ci uświadomić, że taka kolejność musi być, że nie może być ona inna i że musi ona wyznaczać oś czasu. Bo czas tym właśnie jest - ciągiem zdarzeń, w którym...

            A to już jest prawdą dla Wszechświata, co do którego zakładamy jedną fizykę i jeden pakiet założeń - Wszystkie zdarzenia wewnątrz Wszechświata są typu przyczynowo-skutkowego.

            I przypomnę dalej:

            Kreator, dla którego istnieje taka chronologia, ma swój własny upływ czasu. Jeśli go ma, to można, cofając się wzdłuż takiej osi czasu dojść do początku, do pierwszego zarejestrowanego zdarzenia. I to jest początek kreatora.

            Pytam: kto go wykreował, bo wasze założenie było takie, że nic nie może powstać samo? czy nie wygląda na to, że jest ono fałszywe?

            Obiekt, dla którego istnieje ciąg zdarzeń ma swój wewnętrzny czas mierzony ich kolejnością.

            Taki kreator NIE JEST WIECZNY.
      • flying_kasia25 Re: Bóg nie istnieje poza czasem 01.11.11, 15:54
        Bog jest niezalezny, jest Wladca Suwerennym i nikt nie ma prawa krytykowac Boga. Pomimo potegi i mocy jest tkliwy w uczuciach i pragnie, zeby wszyscy zostali zbawieni. Dal obietnice oczyszczenia ziemi ze zla i to juz niedlugo spelni. Gdyby pozwolil jeszcze rzadzic sie ludziom na ziemi to zniszczyliby ja do konca. Dysponujemy zapisem z Apokalipsy, ze Bog wyniszczy tych co niszcza ziemie. Apok 12:18.
        Wiemy, ze tak bedzie, poniewaz wszystko co wczesniej zapowiedzial to spelnil co do joty. Mozemy Jemu ufac, poniewaz to czlowiek jest sprzeczny sam w sobie a nie Bog. Czlowiekowi wiec ufac nie mozemy. Grozi to katastrofa. Biblia mowi w tej kwestii jednoznacznie, ze przeklety ten, ktory polega na czlowieku. Przykladem niech beda hitlerowskie Niemcy. Slepa sluzba Hitlerowi doprowadzila do smierci tysiecy Niemcow i do przykrych konsekwencji, natomiast poleganie na Bogu doprowadzilo Noego do przezycia, choc owczesny mu swiat drwil z niego. On jednak zaufal Jehowie Bogu i slyszal jeki zlych ludzi, ktorzy zaufali czlowiekowi.
        • grgkh Re: Bóg nie istnieje poza czasem 01.11.11, 19:11
          flying_kasia25 napisała:

          > Bog jest niezalezny, jest Wladca Suwerennym i
          > nikt nie ma prawa krytykowac Boga.

          Z tego samego powodu Ty nie masz prawa występować w jego obronie, bo może sobie jej nie życzyć, prawda?

          To jest początek nonsensów zawartych w tym zdaniu, ale poczytaj dalej:

          Nie możesz mieć żadnej pewnej wiedzy o bogu, bo ludzie mieli w swojej historii tysiące bóstw w przeróżny sposób opisywanych. Nie wiesz, która z tych wersji mogłaby być prawdziwa, bo wyznawcy innych bogów będą zawsze bronili swojego opisu jako jedynego prawdziwego. Dokładnie tak samo jak Ty. Jeśli nie ma wspólnej definicji, to bóg nie istnieje w ogóle. A przecież gdyby istniał, to mógłby zadbać o to. Tak więc jest to dowód na nieistnienie boga i potwierdzenie, że boga wymyślają ludzie.

          > Pomimo potegi i mocy jest tkliwy w uczuciach i pragnie, zeby wszyscy zostali
          > zbawieni.

          Pragnie? A więc nie wie czy to się uda? Nie widzi przyszłości? To nie jest to bóg.

          Tkliwość w uczuciach to emocja wewnętrzna boga. Jeśli bóg podlega emocjom, to JEST OD NICH ZALEŻNY. Bóg zależny od czegoś nie jest bogiem.

          Jeśli mu zależy na zbawieniu, to niech nie czeka aż wyklepiemy pacierz, ukorzymy się jako niewolnicy, okażemy się automatyzmem działania jak kukiełki pociągane za sznurki jego regulaminu, ale niech wreszcie zrobi to, na co ma ochotę.

          Ja łaski od kapryśnego, megalomańskiego władcy nie potrzebuję.

          > Dal obietnice oczyszczenia ziemi ze zla i to juz niedlugo spelni.

          Przez tysiące lat W JEGO IMIENIU armie szły żeby zabijać, gwałcić i niszczyć np. wyznawców innych bogów, bo temu to było - podobno - miłe. A teraz na co czeka? Co ma być tym impulsem, żeby stało się wspaniale? Jeszcze trochę chce podręczyć biednych ludzi? Bo ma taki "plan"?

          Bóg nie istnieje, bo tak odczytywane jego intencje są absurdalne.

          > Gdyby pozwolil jeszcze rzadzic sie ludziom na ziemi to zniszczyliby ja do konca.

          Wszechświat i tak czeka - wg dzisiejszej wiedzy - całkowite zniszczenie czyli śmierć cieplna. Czyżby bóg zamierzał odwrócić prawa fizyki?

          > Dysponujemy zapisem z Apokalipsy, ze Bog wyniszczy tych co niszcza ziemie.
          > Apok 12:18.

          Do tego nie potrzeba boga, bo i tak 2wszyscy w końcu musimy umrzeć. Tak nas zaprogramowała ewolucja.

          > Wiemy, ze tak bedzie, poniewaz wszystko co wczesniej zapowiedzial to spelnil co
          > do joty.

          A co konkretnie spełnił? Myślisz o Sodomie i Gomorze? A może o Hiroszimie i Nagasaki?

          > Mozemy Jemu ufac, poniewaz to czlowiek jest sprzeczny sam w sobie a n
          > ie Bog.

          O bogu nie wiadomo nic. A człowiek wie, że jego wiedza o świecie jest niepewna i dlatego podchodzi do niej krytycznie. Sprzeczni w myśleniu są ludzie, którzy zakładają absolutna prawdziwość fałszywych dogmatów. To jest pewne. Natomiast ludzie myślący odrzucają wszystko to, co jest sprzeczne.

          > Czlowiekowi wiec ufac nie mozemy.

          Ludziom trzeba ufać, bo to jest pierwszy warunek współistnienia. Trzeba ich uczyć, by byli wobec siebie szczerzy, prawdomówni, a wtedy ich świat będzie lepszy.

          > Grozi to katastrofa. Biblia mowi w te
          > j kwestii jednoznacznie, ze przeklety ten, ktory polega na czlowieku.

          Religia to ideologia nienawiści. To nic nowego.

          > Przyklade
          > m niech beda hitlerowskie Niemcy. Slepa sluzba Hitlerowi doprowadzila do smierc
          > i tysiecy Niemcow i do przykrych konsekwencji,

          Watykan bardzo sprawnie współpracował z Hitlerem. Nie należy wierzyć Watykanowi.

          > natomiast poleganie na Bogu dopr
          > owadzilo Noego do przezycia, choc owczesny mu swiat drwil z niego.

          Arka Noego to fikcja. Nikt logicznie myślący nie wątpi, że ta historia nie jest możliwa do zaistnienia w realu.

          > On jednak za
          > ufal Jehowie Bogu i slyszal jeki zlych ludzi, ktorzy zaufali czlowiekowi.
    • grgkh Nie istnieje nieskończoność kreatora 01.10.11, 21:10
      Nieskończoność nie jest liczbą. To jest granica, KU KTÓREJ podąża reguła obliczająca zmienność.

      Żadna cecha kreatora-boga nie może być nieskończenie jakaś tam. Wszystkie cechy tego typu są sprzeczne z definicji.
      • out-in-one Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 03.10.11, 05:51
        grgkh napisał:

        > Nieskończoność nie jest liczbą. To jest granica, KU KTÓREJ podąża reguła oblicz
        > ająca zmienność.
        >
        >
        Dlatego pomiędzy 0,00001 a 0 jest nieskończoność liczb. Oznacza to, że wszystkie percepowane procesy, podobnie jak Twoja liniowa logika, jest iluzją. Wszystko jest nieoznaczonością. Jak w oceanie nieskończoności możesz zmierzyć cokolwiek? Skąd wiesz, że 1 cm to 1 cm? To percepcja czyni cokolwiek oznaczonym, "mierzalnym". Percepcja nie jest żadną obiektywnością. Jest procesem "umysłowym". Jest procesem konkretyzowania potencjalności. Percepujący jest nieoznaczony i dlatego sam proces konkretyzacji jest także nieoznaczonością. Kontempluj to, a zrozumiesz co oznacza nieskończoność kreatora i nieskończoność kreacji. Wyzwól się od oznaczoności a poznasz nieskończoność. Wyzwól się, by znowu nie było o tych perłach :)
        • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 03.10.11, 13:09
          out-in-one napisała:

          > grgkh napisał:
          >
          > > Nieskończoność nie jest liczbą. To jest granica,
          > > KU KTÓREJ podąża reguła obliczająca zmienność.
          > >
          > >
          > Dlatego pomiędzy 0,00001 a 0 jest nieskończoność liczb.

          Może być ich wiele, tak dużo, jak długo będziemy je sobie wyliczali.

          Istotne jest by istniała reguła pozwalająca te liczby znajdować. Ilość iteracji określa ten, kto tę regułę stosuje. Taka reguła ma swój licznik. Jeśli nie zakończyło się jej działanie, to NIE WOLNO mówić, że powstał ostateczny wynik. Istnieje granica, do której się dąży, ale której NIGDY się nie osiągnie, bo licznik końca nie jest określony.

          > Oznacza to, że wszystkie percepowane procesy,
          > podobnie jak Twoja liniowa logika, jest iluzją.
          > Wszystko jest nieoznaczonością. Jak w oceanie
          > nieskończoności możesz zmierzyć cokolwiek?

          Mogę. Nie wszystkie reguły opierają się na nieskończonych licznikach. Poza tym każdy stan chwilowy świata jest przerwą na przeliczenie wszystkich oddziaływań i przyjęcie nowej bazy, do której się wszystko znów będzie odnosiło.

          > Skąd wiesz, że 1 cm to 1 cm?

          Przyjmuje taką definicję. Jest jednoznaczna i skończona. Jest liczbą, wartością - jedną z tych, które uzyskujemy zaczynając od zera (nie ma nic) i ustalając metodę tworzenia następnych (powstaje świat i rozwija się, ewoluuje).

          > To percepcja czyni cokolwiek oznaczonym, "mierzalnym".
          > Percepcja nie jest żadną obiektywnością. Jest procesem "umysłowym".
          > Jest procesem konkretyzowania potencjalności. Percepujący
          > jest nieoznaczony i dlatego sam proces konkretyzacji jest
          > także nieoznaczonością.

          Sorry, ale to jest pseudo naukowy zlepek terminów niejednoznacznie zdefiniowanych.

          > Kontempluj to, a zrozumiesz co oznacza
          > nieskończoność kreatora i nieskończoność kreacji.

          Jeśli chcesz stosować w stosunku do świata reguły logiki matematycznej, to musisz im być wierny do końca. Jeśli z nich w jakimś momencie zrezygnujesz, to cały wywód przestaje być naukowy i używanie w nim naukowych terminów jest nieporozumieniem.

          Potrafię na wiele sposobów wykazać, że kreator nie może mieć nic wspólnego z terminologią naukową (łamie reguły logiki na etapie definicji), a jako nienaukowy nie może być włączany w opis świata, który tworzymy wyłącznie metodą naukową. Inny niż naukowy opis świata jest na poziomie niewiarygodnym, nieprawdziwym.

          > Wyzwól się od oznaczoności a poznasz nieskończoność.

          Sam podejmę decyzję, od czego mam się wyzwalać.

          > Wyzwól się, by znowu nie było o tych perłach :)

          Czyżbyś zaczynał sięgać po narzędzia erystyki? Nie próbuj, bez problemu znajdę, którym regułom tej "sztuki" to podlega i opiszę tu dokładnie. :)
          • grgkh A co się dzieje z nowejem? 03.10.11, 13:10
            Liczyłem na odrobinę dyskusji, a on gdzieś zniknął. :)
            • k_a_p_p_a walczy na wielu frontach 03.10.11, 13:20
              niusy.onet.pl/niusy.html?t=watki&group=pl.sci.biologia&year=2011&month=10
              • grgkh Re: walczy na wielu frontach 03.10.11, 14:05
                Tak, zobaczyłem tę "walkę"... To jest potop postów i może byłby śmieszny, gdyby nie utrudniał rozmów innym. Stykałem się z jego wypocinami na forum GW "Nauka".

                Wydaje mi się, że znalazłem dość prostą metodę tamowania tego typu wiadomości. Właśnie ją testuję (mniej więcej od około miesiąca) i udoskonalam na tym forum. Przecież ci ludzie ośmieszają się sami. Wystarczy skupić się na tym. To jest skuteczne.
          • out-in-one Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 04.10.11, 12:48
            To co myśli - "ja jestem", sama świadomość - nie wiadomo czym jest w takim ujęciu, bo nauka nie ma za wiele na ten temat do powiedzenia. To właśnie oznacza "percepujący". Ponieważ nauka nie potrafi nic o tym powiedzieć, to nie jest termin naukowy, ale nie oznacza to, że tego nie ma. Czy dostrzegasz, że to co percepuje, mówi i analizuje jest poza rozumieniem naukowym, mówię o obszarze świadomości, w którym to się dokonuje (bo samo mierzenie może być dokonane w kalkulatorze, etc.). A jeśli tak, to wszystkie Twoje wypowiedzi są, ze względu na to co mówisz, wewnętrznie sprzeczne z założenia. Co ma w efekcie miejsce: to co nie może być według Twoich słów wiarygodnie, prawdziwie opisane, to to właśnie opisuje świat, według siebie wiarygodnie i prawdziwie.

            Negujesz Boga, bo nie może być wiarygodnie i prawdziwie opisany. Jeśli jesteś konsekwentny, to powinieneś teraz powiedzieć, że nie ma samoświadomości, bo nie może być wiarygodnie i prawdziwie opisana przez naukę (możesz powiedzieć, że teraz nie, ale kiedyś może tak, ale tak samo można powiedzieć o Bogu, że teraz nie, ale kiedyś może tak, możesz powiedzieć, że Bóg nie jest doświadczany a samoświadomość tak, na co można powiedzieć, że Bóg jest stanem samoświadomości przez licznych doświadczanym, choć nie przez Ciebie, to że grupa osób niewidoma od urodzenia nie widzi kolorów, nie oznacza, że ich nie ma). Zaawansowany program komputerowy, zaprogramowany według reguł, o których mówisz, powinien uznać, że nie masz samoświadomości. Zakładając, że program taki nie zyskałby samoświadomości, nie miałby żadnego punktu odniesienia, a z samego założenia samoświadomość mogłaby zostać zakwestionowana. Twoje założenia czynią, że rozmawiasz z poziomu takiego właśnie programu. Ale sam siebie oszukujesz, bo rozmawiając, komunikujesz się z poziomu samoświadomości z inną samoświadomością. Czyli nieistniejące (niedowadzalne według matematycznych logicznie reguł i w istocie nieobserwowalne, bo niemierzalne) przekonuje inne nieistniejące (niedowadzalne i nieobserwowalne), że wie czym jest to, co istnieje (jest dowadzalne logicznie i obserwowalne). Jest to wręcz komiczne, że tego nie widzisz. Ale dlatego rozmowy z Tobą, z pewnego poziomu - samoświadomości (o którym Ty z założenia nie masz nic do powiedzenia, tak jak o Bogu) są jałowe, są jak rozmowy z potencjalnym bardziej zaawansowanym chatterbotem, który upierałby się, że samoświadomość ludzkiego rozmówcy nie istnieje. To co robisz jest skuteczne na pewnym poziomie, ale całościowo zawodzi i musi zawieść, tak jak musiałaby zawieść próba zdefiniowania i zrozumienia rzeczywistości przez bohaterów gry komputerowej, gdyby próba ta nie uwzględniała faktu, że gra ma swoje źródło w czymś, co grą nie jest. Cóż można byłoby powiedzieć takim bohaterom, gdyby z maniackim uporem twierdzili, że nic poza grą nie istnieje? Powodzenia :)

            • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 04.10.11, 21:04
              Wyczuwam, że grasz na zmęczenie mnie? Dobrze myślę?

              Pełno w Twoim tekście miejsc, do których można by się "przyczepić". Dużo mówienia o niczym. Taki słowotok. Dam Ci przykład.

              out-in-one napisała:

              > Negujesz Boga, bo nie może być wiarygodnie i prawdziwie opisany.

              Bo jest alogiczny i zbędny.

              > Jeśli jesteś konsekwentny, to powinieneś teraz powiedzieć,
              > że nie ma samoświadomości,

              Nieprawda. Nie powinienem tak powiedzieć. To jest Twoja teza. A takie gadanie to jest erystyka. Czy wiesz, na czym to polega? Wymyślasz swoją tezę, przypisujesz ją mnie, obalasz i jest jakbyś obaliła coś mojego. Nie, koleżanko. Nie ze mną takie sztuczki.

              Zanim pogadamy dalej, skupmy się na fałszu tego, co powyżej w dwóch zdaniach zawarłaś. Gdy zrozumiesz błąd i wykażesz publicznie skruchę, pogadamy dalej.

              Czekam na odpowiedź: Dlaczego z pierwszego zdania ma wynikać drugie. Udowodnij tę tezę.
              • out-in-one Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 05.10.11, 17:35
                Nie wiem czy rozumiesz, że jedyny uczciwy wniosek do jakiego można dojść z perspektywy naukowej jest taki, że ze względu na to, że świat nie jest doświadczany bezpośrednio, to nie jesteśmy o nim w stanie w zasadzie nic powiedzieć. Nie wiesz i nie jesteś w stanie udowodnić żadnej tezy w zakresie sensu świata, celu i jego pochodzenia, czy jej zaprzeczyć, choćby takiej, że cały nasz świat jest niezwykle zaawansowaną symulacją komputerową, w której badane jest zjawisko samoświadomości złożonych zbiorów informacji. Ale nie rozumiejąc nauki, non stop (chyba od lat?) upierasz się, że wiesz jak jest. To jest właśnie zabawne jak wpadnę tu raz na jakiś czas i pobędę krótko.

                Istotą poprzedniego postu nie jest to, czy masz rację czy nie, tylko to, że życzę Ci powodzenia i kończę rozmowę. To "krótko" już mija i przestaje być zabawnie. Rozmowy z Tobą są jałowe, w dokładnie taki sam sposób jak rozmowy z dogmatycznymi katolikami. Każdy dogmatyzm, czy jest religijny czy ateistyczny, każda ortodoksja, czy jest świecka czy religijna, są takie same, nudne i przewidywalne. Z takimi osobami rozmawia się bezowocnie, gdyż nie są w stanie zrozumieć, że nie ma czegoś takiego jak racja (co świetnie pokazuje także historia nauki i historia teorii nauki), w związku z czym nie są w stanie patrzeć szerzej, poza to w co wierzą (co czasami uznają groteskowo za "wiedzę"), poza swoją rację. Dlatego zresztą całe to forum jest po prostu nudziarskie.

                Wpadnę więc może kiedyś, by sobie popatrzeć jakie tu nowatorskie myśli pojawiają się :) Teraz idę zwiedzać inne zakątki. Do widzenia i pozdrowienia ;)
                • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 05.10.11, 18:42
                  out-in-one napisała:

                  > Nie wiem czy rozumiesz,

                  Ty nie wiesz, ale ja rozumiem. A teraz już wiesz?

                  > że jedyny uczciwy wniosek do jakiego można dojść
                  > z perspektywy naukowej jest taki, że ze względu na to,
                  > że świat nie jest doświadczany bezpośrednio,
                  > to nie jesteśmy o nim w stanie w zasadzie nic powiedzieć.

                  Nic? Chyba przesadzasz. Obserwujemy go. A obserwacje to nic? A potem wnioskujemy - co się sprawdza - wiele, wiele razy - to jest tym pewniejsze. Nawet pogodę już coraz lepiej przepowiadamy, choć jest tam tak wiele zmiennych, że jest to piekielnie trudne zadanie.

                  > Nie wiesz i nie jesteś w stanie udowodnić żadnej tezy
                  > w zakresie sensu świata,

                  A co to jest "sens świata", bo nie potrafię sobie wyobrazić, do czego by mi to miało służyć?

                  > celu

                  Cel? Jeszcze lepiej. Do jakiego celu dąży sinusoida? ;)

                  > i jego pochodzenia,

                  A pochodzenie to i owszem. Na przykład mamy spore dane o tym, jaki był świat tysiąc lat temu. Dziś pochodzi od tamtych danych wyjściowych. Wystarczy odgadnąć kilka funkcji i już sporo wiemy. A przy okazji sprawdzania słuszności przewidywań przetestujemy te funkcje na przyszłość.

                  > czy jej zaprzeczyć, choćby takiej,
                  > że cały nasz świat jest niezwykle zaawansowaną symulacją
                  > komputerową, w której badane jest zjawisko samo
                  > świadomości złożonych zbiorów informacji.

                  Początek tezy dobry, ale potem to już manowce.

                  Symulacja - tak. Założenia początkowe Wszechświata skutkują jego wewnętrzną historią. To jest na pewno JAK program, bo cała zmienność świata to fizyczny algorytm.

                  Czy komputerowa? Nie. Właśnie ze względu na świadomość nie jest komputerową symulacją - MUSI BYĆ procesem rzeczywistym. Ale to temat na inny wątek.

                  Badanie sugeruje "zaglądanie do wnętrza", pobieranie informacji i istnienie świadomości wyższego rzędu niż nasza. Założenie bez sensu, podobne do istnienia kreatora. Bo można by sobie wyobrazić łańcuszek tysięcy kreatorów, które inicjują kolejne światy wewnątrz siebie, ale cechą takich obiektów jest ich niezależność od niczego innego oprócz własnych założeń. Taka jest definicja. Tak więc nawet jeśli ktoś/coś podglądałoby wnętrze naszego świata, to dla nas nic z tego nie ma prawa wynikać. A gdyby wynikało, to granice wszechświata musielibyśmy przesunąć o jedno piętro wyżej i problem znów jest ten sam. Wszechświat to wszystko ze względu na oddziaływania wewnętrzne i założenia początkowe. Definicji nie da się czasowo zawiesić.

                  > Ale nie rozumiejąc nauki, non stop (chyba od lat?)
                  > upierasz się, że wiesz jak jest.

                  Ja? Zaglądasz do mojego mózgu? :)

                  > To jest właśnie zabawne jak wpadnę tu raz na jakiś czas i pobędę krótko.

                  Ciekawe, stara znajomość, o której nie wiedziałem. I pamiętasz mnie?

                  > Istotą poprzedniego postu nie jest to, czy masz rację czy nie,
                  > tylko to, że życzę Ci powodzenia i kończę rozmowę.
                  > To "krótko" już mija i przestaje być zabawnie.
                  > Rozmowy z Tobą są jałowe, w dokładnie taki sam sposób
                  > jak rozmowy z dogmatycznymi katolikami.

                  Pewnie wolisz, gdy ktoś co dwa lata przechodzi z wiary w niewiarę, i na odwrót? Wtedy jest ciekawy i sensowny? Nie jestem tu specjalnie dla Twojej satysfakcji. Mam coś do powiedzenia i mówię to.

                  > Każdy dogmatyzm, czy jest religijny czy ateistyczny,

                  Nie znasz definicji. Zdefiniowany jest teizm. Ateizm to BRAK teizmu, przynajmniej taki właśnie jest mój. Dogmat, to bezwarunkowe uznanie prawdziwości absolutnej jakiejś tezy. Moja teza NIE ISTNIEJE. Rozmawiamy tu sobie o tezie teistów. A brak tezy nie może być dogmatem.

                  Czy to rozumiesz?

                  Ja, ateista nie mam żadnej tezy. Ja tylko wykazuję bzdurność tezy teistów. Ale tylko czasem i np. na tym forum. Dla rozrywki i z przyjemności dzielenia się wiedzą z takimi jak Ty. Za darmo to robię. ;) Poza tym prowadzę normalne życie, na oko podobne do życia wielu wierzących.

                  > każda ortodoksja, czy jest świecka czy religijna,

                  Miła kobieto. Pozwól mi porozmawiać z ludźmi. Pozwól mi na przetestowanie moich poglądów, pomysłów, tez itp. Komu szkodzę, że mi przywalasz? Jak ktoś na takim forum nie czuje się dobrze, to sobie idzie, a pozostają tu ci, którzy tego chcą. To jest forum, a nie Twój ogródek, do którego się wdzieram przemocą.

                  A poza tym to ja mam rację, co widać za każdym razem po konfrontacji argumentów.

                  > są takie same, nudne i przewidywalne.

                  No to "pa".

                  > Z takimi osobami rozmawia się bezowocnie, gdyż nie są w stanie zrozumieć,

                  O boże jaki ja jestem głupi dla Ciebie. ;) Nie rozumiem. Nie jestem w stanie...

                  > że nie ma czegoś takiego jak racja

                  Jest coś takiego jak zebranie argumentów obu stron i wynik tego. Racja jest wynikiem. A argumenty trzeba własnoręcznie tu przynieść i umieć je wykorzystać. Na razie sobie radzę. Czy Ci to przeszkadza?

                  > (co świetnie pokazuje także historia nauki i historia teorii nauki),
                  > w związku z czym nie są w stanie patrzeć szerzej, poza to
                  > w co wierzą (co czasami uznają groteskowo za "wiedzę"),
                  > poza swoją rację.

                  W co ja WIERZĘ? Bo wiesz, wiara to uznanie dogmatów za świętą prawdę i ignorowanie argumentów podważających. Gdzie u mnie to dostrzegasz? Poproszę o przykład. Ładnie mówisz, ale to czcza gadanina, a nie znajdziesz przykładów, którymi możesz swoją tezę udokumentować.

                  > Dlatego zresztą całe to forum jest po prostu nudziarskie.

                  A może po prostu masz inne preferencje? Nikt Ci nie każe - mam nadzieję - tu przychodzić i nudziarstwa czytać. To jest jak masochizm lub samobiczowanie chrześcijańskie.

                  > Wpadnę więc może kiedyś, by sobie popatrzeć jakie tu nowatorskie myśli
                  > pojawiają się :) Teraz idę zwiedzać inne zakątki. Do widzenia i pozdrowienia ;)

                  OK. Szerokiej drogi, zwiedzaj i znów przybywaj, jak Cię znudzą inne miejsca. Ale troszkę mniej agresji w stosunku do tych, co się lubią, jak ja, pobawić w ekstremalne zabawy. Ja też tu przychodzę tylko wtedy, gdy mam na to ochotę.

                  Ale zasadniczo było miło. Pozdrawiam Cię. Pa. :) Pozdrów inne zakątki ode mnie.
              • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 06.10.11, 18:13
                > > Negujesz Boga, bo nie może być wiarygodnie i prawdziwie opisany.
                >
                > Bo jest alogiczny i zbędny.

                Udowodnij :)
                • ultimate.strike Emdżiku mój drogi 07.10.11, 18:34
                  sam udowodniłeś nieistnienie Boga. :)))
                  • chasyd_666 Re: Emdżiku mój drogi 19.10.11, 21:58
                    Przeczytaj ze zrozumieniem, a może zmienisz zdanie :)
                    • ultimate.strike Re: Emdżiku mój drogi 20.10.11, 10:22
                      Napisałem ze zrozumieniem, zdania nie zmieniłem. I co teraz?
                      • chasyd_666 Re: Emdżiku mój drogi 21.10.11, 21:21
                        Napisałeś bez zrozumienia... :

                        "Ponadto, ludzka logika nie ma zastosowania do Boga .

                        Czyli ja rozumiem, że mg2005 przyznał, że sprzeczności te odnoszą się do chrześcijańskiego Boga, czyli przyznał, ze byt taki nie istnieje"
                • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 08.10.11, 12:35
                  Np. Zeus nie mieszka na Olimpie i nie włada gromami. Ta definicja jest alogiczna i błędna.

                  Inni bogowie mają podobnie.

                  c.b.d.u.
                  • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 19.10.11, 22:03
                    grgkh napisał:

                    > Inni bogowie mają podobnie.

                    Udowodnij

                    >
                    > c.b.d.u.

                    :))))
                    • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.10.11, 00:38
                      chasyd_666 napisał:

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > Inni bogowie mają podobnie.
                      >
                      > Udowodnij
                      >
                      > >
                      > > c.b.d.u.
                      >
                      > :))))

                      Każda religia ma inną definicję boga. Wszystkie religie twierdzą, że mają rację. Żadna nie chce się przyznać do błędu. A prawdziwa mogłaby być, w tej sytuacji, najwyżej jedna. Która? I dlaczego?

                      Udowodniłem. :)
                      • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.10.11, 21:24
                        > Udowodniłem. :)
                        >

                        Znów bredzisz, grgkh... Miałeś udowodnić, że definicja każdego Boga jest błędna.
                        • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.10.11, 23:29
                          Co ja miałem udowodnić, to ja decyduję i możesz mnie tylko o to grzecznie zapytać. Nie wyręczaj mnie w takich decyzjach na przyszłość.

                          Definicje bogów nie są moje. Czy są prawdziwe? To wasza sprawa. Ja tylko pokazuję, że są ze sobą sprzeczne. Pokazuję także, że nie udowodniliście, która z nich ma być jedyną słuszną. Jeśli nie ma waszej decyzji, jeśli nie ma dowodu, to wobec sprzeczności definicji ŻADNEJ Z NICH NIE MOGĘ PRZYJĄĆ (nawet na tzw, wiarę) ZA PRAWDĘ.

                          Zaistnieć może w ludzkiej świadomości jako prawda tylko to, co zostało udowodnione. Reszta jest hipotezą, a tworzenie takich hipotez, także sprzecznych ze sobą, daje nieskończenie wiele wariantów (możesz sobie je tworzyć i tworzyć i nigdy nie skończyć i żaden z nich wciąż nie stanie się prawdziwszy od reszty śmieci).

                          Ja stwierdzam fakt = bóg nie istnieje, bo żeby zaistnieć, musiałaby być udowodniona prawdziwość jego istnienia.

                          Czego jeszcze nie pojmujesz?

                          P.S. Lubię wyjaśniać takie sprawy. Zwiększa się szansa, że ktoś jeszcze to przeczyta i zrozumie. :) Ktoś myślący logicznie, oczywiście. Ciebie już nie biorę pod uwagę.
                          • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 30.10.11, 09:26
                            grgkh napisał:

                            > Co ja miałem udowodnić, to ja decyduję

                            Masz udowodnić swoje twierdzenia - inaczej sam przyznasz, że piszesz bzdury...
                            Napisałeś: "Nie istnieje bóg, którego dałoby się zdefiniować ".
                            Ja podałem definicję. Teraz Ty udowodnij, że taki Bógnie istnieje.
                            Czy nie istnieje tak , jak "nie istnieje" planeta Neptun ?... :)
                            forum.gazeta.pl/forum/w,721,128191108,129962845,Re_Odpowiedzialem_i_to_nie_raz.html?wv.x=2
                            :))

                            > Ja stwierdzam fakt = bóg nie istnieje, bo żeby zaistnieć, musiałaby być udowodn
                            > iona prawdziwość jego istnienia.
                            >
                            > Czego jeszcze nie pojmujesz?

                            Bezmiaru twojej nawiedzonej głupoty...
                            • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 30.10.11, 23:25
                              forum.gazeta.pl/forum/w,721,128191108,129927901,Odpowiedzialem_i_to_nie_raz.html
                              • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 11.11.11, 18:05
                                Tu się zgadzamy : Bóg nie istnieje tak , jak "nie istnieje" planeta Neptun :)

                                A że Ty istnienie nazywasz nieistnieniem - to już twój problem,Wielki Nielogiku... :)
                                • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 12:28
                                  chasyd_666 napisał:

                                  > Tu się zgadzamy : Bóg nie istnieje tak , jak "nie istnieje" planeta Neptun :)
                                  >
                                  > A że Ty istnienie nazywasz nieistnieniem - to już twój problem,Wielki Nielogiku
                                  > ... :)

                                  Nie ciesz się, że Tobie odpowiadam. Nie, chasyd. Korzystam z okazji, którą stwarzasz - kolejny raz mogę upowszechniać właściwy pogląd na tę sprawę. Piszę i dzięki temu więcej ludzi dowie się, że tak należy myśleć. Bo tak jest poprawnie.

                                  Ani planeta Neptun, ani Bóg nie istnieje DLA NAS dopóki nie potwierdzimy tego w jakiś sposób. Nasz obraz świata (nikt z nas nie ma innego niż swój) budujemy wyłącznie poprzez interpretację informacji docierającej do nas.

                                  Proste, prawda?
                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 13:35
                                    Przepraszam, że się wcinam.
                                    GRGKH m.in., napisal:
                                    "Ani planeta Neptun, ani Bóg nie istnieje DLA NAS dopóki nie potwierdzimy tego w jakiś sposób. Nasz obraz świata (nikt z nas nie ma innego niż swój) budujemy wyłącznie poprzez interpretację informacji docierającej do nas.
                                    Proste, prawda? "

                                    ***A dlaczego to jest według Ciebie takie proste? Nie wiesz, dlatego Cię informuję.
                                    Istoty Boskie dla Ciebie nie istnieją, bo:
                                    1. Nie jesteś zdolny do posłużenia się logiką, która wyklucza istnienie jednego Boga.

                                    2. Twoja wrażliwość intelektualna, subtelność intelektualnego postrzegania faktów, jest zbyt niska, abyś dostrzegł fakty zależności człowieczeństwa od Istot Boskich.
                                    • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 13:50
                                      Nowoczesna cywilizacja nie stworzyła nauki bo jej członkowie się nudzili. Nauka powstała w konkretnym procesie, ma konkretne zastosowanie, ,mechanizmy i kryteria. Jednym z nich jest dowód. Definicja dowodu:"proces myślowy polegający na rozwiązywaniu zadania, które domaga się, by pewne zdanie całkowicie dane w samym zadaniu wywnioskować ze zdań innych, już uprzednio uznanych". Jeśli więc coś nie zostało dowiedzione (Bóg, kreator, czajniczek Russella, Neptun) nie może on być podstawą dowodu. Dowodem nie jest też nieistnienie dowodu. Siadaj. Pała!
                                      • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 14:53
                                        tanebo m.in., napisał:
                                        "...Definicja dowodu:"proces myślowy polegający na rozwiązywaniu zadania, które domaga się, by pewne zdanie całkowicie dane w samym zadaniu wywnioskować ze zdań innych, już uprzednio uznanych"

                                        **Wesoły Człowiek z tego "tanebo", i przy tym, bardzo nie głupi.
                                        Czy ludzka nauka, bądź "tanebo", są w posiadaniu dowodu na przebieg, istnienie, dzianie się procesu myślenia?

                                        "Zdanie całkowicie dane", odpowiada: Nie posiadają, nie posiadali, i nie będą posiadać.
                                        Wniosek:
                                        To ta definicja jest do ch... nie podobna.
                                        • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 15:00
                                          I po co ja się produkuję? Tak jakbym szympansowi tłumaczył teorię względności... naiwny tanebo...
                                          • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 15:09
                                            tanebo m.in., napisał:
                                            "...Definicja dowodu:"proces myślowy polegający na rozwiązywaniu zadania"

                                            **Co ty biedaku, i komu chcesz wytłumaczyć procesem myślenia?
                                            A skoro się upierasz, to twoje tłumaczenie, "jest tylko i wyłącznie tylko", dla szympansów.
                                            • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 15:34
                                              Rozumiem więc że wg ciebie tłumaczenie Kazimierza Ajdukiewicza nadaje się dla szympansów?
                                              • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 15:55
                                                Ja, czuje sympatię do każdego światłego człowieka, a od zarania ko cham każda mądrą kobietę, chociażby była brzydka, jak noc. I wnioskuje, że i "tanebo", to inteligentny facet.
                                                Ale przemyślenia tych największych mają różną wartość, często są nietrafionymi uogólnieniami.
                                                Przecież sam to widzisz.
                                • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 13:10
                                  Piszesz głupoty. Ale wybaczam ci boś głupi. Pozwól że ci to wyjaśnię. Co znaczy istnieć? Skąd wiesz że coś istnieje? Możesz odpowiedzieć że coś widzisz, słyszysz lub czujesz. I słusznie. Jeśli teraz to czytasz to wiesz że istnieje twój komputer bo go widzisz. Sęk w tym że jesteśmy małpami o dość ograniczonych zmysłach. Nie mamy np zmysłu magnetycznego. A zmysły które posiadamy są dość ograniczone. Na podstawie tego co widzimy, słyszymy i czujemy budujemy sobie wizję wszechświata. Jesteśmy w nim my, nasza planeta, otaczający nas wszechświat. I w nim planeta Neptun. Możemy zrobić ścisłą listę gwiazd, planet, planetoid, chmur gazu, gwiazd neutronowych. Ta lista ma pewną cechę. Jest ścisła. Tzn jeśli jest na niej planeta Neptun to w rzeczywistości odpowiada jej planeta zwana Neptun sztuk jeden. Nie ma na niej miejsca na ludzi chodzących na rękach, albo ludzi z psimi głowami. Nie ma na niej też miejsca na żółwie na których opiera się Ziemia i telepatii. Teraz trzeba zadać sobie pytanie: co widzimy? No właśnie. Gołym wzrokiem sięgniemy najwyżej do Saturna. Potem musimy wspomagać się optyką. I teraz uważaj. Czy Neptun istniał zanim go zauważyliśmy? Istniał i zarazem nie istniał. Nie było go na naszej liście. Więc nie było go w obrazie wszechświata. Ale gdzieś tam sobie krążył. Bo nasza wiedza nie jest skończona. Inny przykład. Kiedyś były modne planety transplutonowe. Ale żadnej nie udało się znaleźć. Więc ich nie ma. To sytuacja na 11/11/2011. Teraz weźmy sytuację na 11/11/2111. Odnaleziono planetę transplutonową. Czy zatem w 2011 ona istniała? Musimy odpowiedzieć że nie bo nie mamy ŻADNYCH podstaw by domniemwywać że ona istnieje. Podobnie jak czajniczek Rusella.
                                  • flying_kasia25 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 14:05
                                    Twoje argumenty sa bezzasadne, poniewaz sam nie wiesz co piszesz. Biblia mowi o takich ludziach, ze sa glupi i wszedzie sie dowartosciowuja wymazujac wizerunek Boga. Nie jestes w stanie zmienic tego zapisu. Ja ci to wybaczam jednak czy wybaczy ci Pan Bog? To zalezy od stanu twojej swiadomosci, tak sadze. Nie znam twoich zamiarow i nie chce cie osadzac, ale zal mi ciebie. Nastepnym razem przemysl to co piszesz. Jak znajde chwile czasu to ustosunkuje sie bardziej szczegolowo do niezbyt przemyslanych twoich wywodow.
                                    • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 14:14
                                      Ja o Łomży, Ty o Kołobrzegu. Gdy ktoś mi pisze że Bóg jest jak sąsiad co mu w kaloryfer tłucze to jak mam się z tym zgodzić? Do sąsiada mogę pójść i dać mu w zęby. I organoleptycznie poczuję jego istnienie. Twierdzenia że telepatia to fakt bo nie można dowieść że nie jest faktem, a skoro tak to Bóg też istnieje i można go organoleptycznie poczuć są gwałtem na moim rozumie.
                                  • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 21:59
                                    <<<
                                    Możemy zrobić ścisłą listę gwiazd, planet, planetoid, chmur gazu, gwiazd neutronowych. Ta lista ma pewną cechę. Jest ścisła. Tzn jeśli jest na niej planeta Neptun to w rzeczywistości odpowiada jej planeta zwana Neptun sztuk jeden.
                                    >>>

                                    A czy ta relacja zachodzi w odwrotną stronę ? Czy WSZYSTKO co jest w rzeczywistości jest także na tej liście ? A tym samym czy jeśli czegoś na tej liście nie ma , to nie ma także w rzeczywistości ?
                                    • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 22:13
                                      Nie zachodzi. To oczywiste. Ale ciągle ją uzupełniamy. Nazywa się to postęp nauki. Oczywiście powiesz: skoro może istnieć coś o czymś nie wiemy to to istnieje. Problem w tym co to jest? Jakie ma cechy fizyczne? Oczywiście pytania nie mają sensu bo nie wiemy czy to w ogóle istnieje. Po co nam ta lista? Po co nam te pytania? Odpowiedź jest prosta. A po co nam nauka? Nauka ma pewne cechy. Wszechświat i wszystko co w nim się znajduje można zbadać metodami naukowymi. A gdy po roku zrobimy to samo wyniki będą przewidywalne. Dzięki temu można stworzyć na tej podstawie funkcję i przewidzieć przyszłe wyniki. I dzięki temu poznać inną część wszechświata. Jeśli przyjmiemy że na tej nieznanej nam części istnieje "wróżka" czyli coś co może wszystko to po co nam nauka?
                                      • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 22:25
                                        <<<
                                        Nie zachodzi. [...] Oczywiście powiesz: skoro może istnieć coś o czymś nie wiemy to to istnieje
                                        >>>
                                        Nie wiem skąd taki wniosek???
                                        Oczywiste jest , że powiem : skoro na liście może nie być wszystkiego co jest w rzeczywistości, to NIE WIADOMO, czy COŚ , czego nie ma na tej liście istnieje czy nie.
                                        Jeśli nie wiadomo, to nie można twierdzić, że to coś istnieje, ani nie można twierdzić, ze to coś nie istnieje. Można tylko powiedzieć, że nie potwierdzono, nie odnotowano istnienia tego czegoś.
                                        • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 22:38
                                          Wałkujemy to od dłuższego czasu. Na tym to polega. Rzeczywistość nas otaczającą możemy potwierdzić w następujący sposób:
                                          - zbadać ją. Potem zbadać ją powtórnie. Jeśli wyniki się powtórzą mamy wynik badania.
                                          - antycypować wynik na podstawie poprzednich wyników.
                                          I na tym polega nauka. I żadne dotychczasowe wyniki nie potwierdzają istnienia czajniczka Russella, Buddy, Jahwe, istoty Q.
                                          • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 22:53
                                            Czy zatem można powiedzieć, że istota Q nie istnieje?
                                            • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 22:55
                                              Owszem, nie istnieje.
                                              • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:05
                                                he he he, oto jaskrawy przykład dominacji ideologii ( lub kontrideologii) nad logiką.
                                                • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:09
                                                  Udowodnij!
                                                • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:10
                                                  Nie - to tylko brak definicji pozwalającej na identyfikację obiektu.
                                                  A po czym rozróżniasz Istotę Q od Istoty Z?
                                                  • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:24
                                                    Proszę bardzo, dla naszych rozważań definicja istoty Q będzie następująca : organizm , którego chemia opata jest na fosforze.

                                                    Czy można powiedzieć ,że istota Q nie istnieje?
                                                  • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:50
                                                    kiwaczek11 napisał:
                                                    > Proszę bardzo, dla naszych rozważań definicja istoty Q

                                                    To tak jak Istota Z, która jednak jest większa i fizycznie zupełnie niepodobna do Istoty Q.
                                                    I oczywiście nie ma mowy o żadnych krzyżówkach.
                                                    Dla Istoty Z Istota Q jest zupełnie nieatrakcyjna seksualnie, bi- a nawet triseksualnie.

                                                    Czy dalej masz pewność, że chodzi ci o Istotę Q, a nie Istotę Z?
                                                  • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 14.11.11, 00:21
                                                    <<<
                                                    To tak jak Istota Z, która jednak jest większa i fizycznie zupełnie niepodobna do Istoty Q.
                                                    I oczywiście nie ma mowy o żadnych krzyżówkach.
                                                    Dla Istoty Z Istota Q jest zupełnie nieatrakcyjna seksualnie, bi- a nawet triseksualnie.

                                                    Czy dalej masz pewność, że chodzi ci o Istotę Q, a nie Istotę Z?
                                                    >>>


                                                    Ja tak. Natomiast Ty miałbyś problemy. Dlaczego? Bo moja definicja jest formalnie poprawna, a Twoja nie. Przy ewentualnym odkryciu będę wiedział, czy jest to istota Q czy nie jest to istota Q, bo definicja, która podałem jest jednoznaczna. Jeśli jej chemia nie będzie oparta na fosforze, nie będzie to istota Q. Jeśli będzie oparta na fosforze, będzie to istota Q. Niezależnie od jej wielkości i preferencji seksualnych.
                                                    Te cechy to już Twój problem w identyfikacji istoty Z. Bo istotę Z zdefiniowałeś , chciał nie chciał, jako podgatunek (podtyp) istoty Q. W dodatku za pomocą bardzo nieprecyzyjnych okresleń jak " większe" czy " niepodobne".
                                                    Moja definicja jest luźnym analogiem np. ssaków. Ty masz w tej chwili problem określić czy to pies czy delfin.

                                                    Mając już jasność definicyjną, czy odpowiesz na zadane wcześniej pytanie? Czy można powiedzieć ,że istota Q nie istnieje?
                                                  • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 14.11.11, 00:31
                                                    Definicja nic nie załatwia. Na jakiej podstawie ANTYCYPUJESZ że hipoteza istnienia istoty Q jest poprawna?
                                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 14.11.11, 06:22
                                                    Grgkh, Kiwaczek i Tanebo w jednym wątku, to szczęśliwy zbieg okoliczności.
                                                    Trzech inteligentnych ludzi wyspecjalizowanych w lekceważeniu faktów świadczących o zależności człowieczeństwa od Istot Boskich, a które to fakty zostały podane w Nauce Jedynego Ojca-Boga, oznajmionej tylko przez Syna-Boga.

                                                    1./ Dwie Istoty Boskie, Dwóch Bogów pracuje.
                                                    Ludzie zawsze współpracują, są zatem zawsze od siebie współzależni, i to jest fakt.

                                                    2./ Ludzie(każdy człowiek), są z MOCY STWORZENIA obarczeni obowiązkiem sprawiedliwej, czyli życzliwej międzyludzkiej współpracy, są nosicielami solidarności. To jest fakt.

                                                    3./Sens ludzkiej mowy, jest niematerialny, i jest niezależny od człowieka, co jest faktem, który dowodzi, że w procesie kreacji tego sensu wykorzystujemy PRACĘ ducha, czyli, jak mówi Nauka Ojca, CZĄSTKĘ ISTOTY BOSKIEJ SYNA, ŚWIATŁOŚCI=ROZUMU.
                                                    Fakt niematerialności i niezależności sensu mowy od człowieka, jest faktem.
                                                  • kiwaczek11 Do nehsa 14.11.11, 09:37
                                                    Niestety piszesz mało zrozumiałym dla mnie językiem. Dlatego na razie nie neguję , ale poproszę o wyjaśnienia :

                                                    <<<
                                                    faktów świadczący
                                                    > ch o zależności człowieczeństwa od Istot Boskich,
                                                    >>>

                                                    na czym polega zależność człowieczeństwa od istot boskich?

                                                    Dobry wykład powinien być poparty przykładami.
                                                    <<<
                                                    Ludzie(każdy człowiek), są z MOCY STWORZENIA obarczeni
                                                    >>>

                                                    co oznacza pojęcie „MOC STWORZENIA” oraz zwrot zależnościowy „obarczenie z mocy stworzenia” ?

                                                    <<<
                                                    są z MOCY STWORZENIA obarczeni obowiązkiem s
                                                    > prawiedliwej, czyli życzliwej międzyludzkiej współpracy, są nosicielami solidar
                                                    ności.
                                                    >>>

                                                    co potwierdza , że obarczenie takim obowiązkiem to fakt?
                                                    I od razu kwestionuję : jaka jest wg Ciebie definicja sprawiedliwości, bo dla mnie sprawiedliwość nie jest tożsama z życzliwością.

                                                    <<<
                                                    Ludzie zawsze współpracują, są zatem zawsze od siebie współzależni, i to jest f
                                                    akt.
                                                    >>>

                                                    Jak rozumieć tę współzależność. Mnie w tej chwili przychodzi jedyna współzależność , właściwie zależność, bo nie koniecznie działa w obie strony, czyli zależność istnienia / funkcjonowania dzieci od swoich rodziców.

                                                    <<<
                                                    Sens ludzkiej mowy, jest niematerialny, i jest niezależny od człowieka,
                                                    >>>

                                                    na czy polega niezależność sensu ludzkiej mowy od człowieka ?
                                                  • nehsa Re: Do nehsa 14.11.11, 12:16
                                                    Kiwaczkowi w odpowiedzi:
                                                    >>>
                                                    "co oznacza pojęcie „MOC STWORZENIA” "

                                                    **Zdolność obdarzenia człowieka przez Stwórcę Samym Sobą, czyli ŚWIATŁOŚCIĄ, czyli rozumem.

                                                    "oraz zwrot zależnościowy „obarczenie z mocy stworzenia” ?"

                                                    **1./ forum.gazeta.pl/forum/w,127763,130210515,130210515,Wzorce_etyczne_w_Nauce_Ojca_.html
                                                    1b./ forum.gazeta.pl/forum/w,127763,130210515,130210960,Re_Solidarnosc_jest_prawem_.html

                                                    >>>
                                                    Jak rozumieć tę współzależność. Mnie w tej chwili przychodzi jedyna współzależność , właściwie zależność, bo nie koniecznie działa w obie strony, czyli zależność istnienia / funkcjonowania dzieci od swoich rodziców.

                                                    ***Błędem jest utożsamianie człowieka, z jego narzędziem, czyli ciałem człowieka.
                                                    Dziecko, dzieci, nie sa od nas zależne. Zależy od nas, zaspokojenie potrzeb ich ciała.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,127763,130210515,130256146,Re_Nasza_ludzka_milosc_Cz_I.html
                                                    - i nastepne dwa krótkie posty.

                                                    Gdybym coś przegapił, bądź łaskaw dać mi znać, uzupełnię.
                                                  • kiwaczek11 Re: Do nehsa 14.11.11, 21:03
                                                    O ile nie zamierzam polemizować z prawem, a w zasadzie raczej z potrzebą solidarności, to nie znajduję związku miedzy tym, a zależnością od istot boskich, a tym bardziej dowodu na istnienie takich istot.
                                                    Cytowany prof. Kołakowski pisał o prawach człowieka, ale nie wynika z tego, że cokolwiek tam jest z "mocy stworzenia" czy w związku z istotami boskimi.

                                                    <<<
                                                    ***Błędem jest utożsamianie człowieka, z jego narzędziem, czyli ciałem człowiek
                                                    > a.
                                                    >>>
                                                    A czy jest jakikolwiek dowód na to, że człowiek to nie tylko ciało, jako obszar określonych procesów fizyko chemicznych, wraz z mózgiem, którego efektem działania jest m.in. umysł ?

                                                    <<<
                                                    > Dziecko, dzieci, nie sa od nas zależne. Zależy od nas, zaspokojenie potrzeb ich
                                                    > ciała.
                                                    >>>
                                                    Miałem na myśli zależność istnienia dzieci od woli ich rodziców.
                                                  • nehsa Re: Do nehsa 14.11.11, 22:34
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,127763,129803487,129842279,Re_Fakt_zaleznosci_myslenia_od_Stworcy_Cz_III_.html
                                                    Prof. L.Kołakowski, podał warunki konieczne do spełnienia, aby uznać istnienie niezależnego od człowieka, ludzi powszechnego prawa, któremu ludzie są podporządkowani. I Szanowny Profesor, takiego prawa nie dostrzegał.
                                                    Ale takim prawem, jest prawo solidarności, czego dowody wskazałem.

                                                    Szanowny Kiwaczku!
                                                    Nauka Ojca, dobitnie rozróżnia pomiędzy życiem człowieka, a życiem ciała człowieka.
                                                    Dowodem PRACY Ducha= ofiarowanej indywidualnie, każdemu z nas, nieśmiertelnej cząstki Stwórcy, czyli cząstki Światłości - jest absolutnie niezależny, niematerialny proces myślenia. A fakto-dowodem absolutnej niezależności, i niematerialności tego procesu myślenia, jest absolutna niezależność, i niematerialność sensu słowa z ust.

                                                    Wyczerpująco to wyjaśniłem. My decydujemy, czy ten uzyskany w procesie myślenia sens wypowiedzieć, czyli my, mamy w procesie myślenia prawo wyboru sensu naszej mowy, i sensu każdego postępowania.
                                                    Ale na zależność kreacji tego sensu w procesie myślenia, dowodu nie ma, i nie będzie.
                                                    Prawo wyboru jakości sensu naszego postępowania w procesie myślenia, NIE JEST dowodem woli, co przecież oczywiste.

                                                    A racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem odrębności życia ciała człowieka, i życia człowieka, jest oczywisty brak za życia ciała człowieka, jakiegokolwiek dowodu na współpracę ciała człowieka z Duchem-Cząstką Światłości, czyli życiem człowieka.
                                                    Zycie ciała człowieka, i życie człowieka, to odrębne byty. Jeden materialny, a drugi niematerialny.
                                                    O niezależności sensu, w linkowanym poście.

                                                    A odnośnie naszych dzieci. Z Mocy Stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, czego racjonalnym dowodem, jest redukcja rodzajowi ludzkiemu potrzeby rozmnażania się -
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,127763,129803487,129917153,Re_Plec_czlowieka_dzielem_Stworcy_.html
                                                    - współżycie płci człowieka w celu spłodzenia potomstwa jest AKTEM WSPÓŁOFIARNYM, dowodzącym naszej miłości do spodziewanego potomstwa, bo, aby postępowanie było dowodem miłości musi być dowodem poświęcenia się, czyli ofiarą, bądź współofiarą.
                                                    Przeżywana rozkosz, wyklucza współżycie płci, jako dowód miłości partnerów do siebie.
                                                    Zatem, jest to dowód miłości do przyszłego dziecka, dzieci, z MOCY STWORZENIA płci człowieka przez Stwórcę.
                                                    O żadnej człowieczej woli, nie ma mowy. A ponieważ jest dowodem miłości do potomstwa, to nie należy poświęcenia w imię życia potomstwa, rozpatrywać, jako fakto-dowodu zależności.
                                                    Współrodzice, są współstwórcami życia ciała dziecka, a życie dziecka=człowieczeństwo, jest "w rękach Stwórcy".
                                                  • kiwaczek11 Re: Do nehsa 14.11.11, 23:42
                                                    <<<
                                                    Prof. L.Kołakowski, podał warunki konieczne do spełnienia, aby uznać istnienie niezależnego od człowieka, ludzi powszechnego prawa, któremu ludzie są podporządkowani. I Szanowny Profesor, takiego prawa nie dostrzegał.
                                                    Ale takim prawem, jest prawo solidarności, czego dowody wskazałem.
                                                    >>>

                                                    O ile człowiek MA PRAWO do solidarności (kiedy ma taką potrzebę solidarności), o tyle nie jest PODPORZADKOWANY PRAWU SOLIDARNOŚCI , jako prawu narzuconemu.
                                                    Tak jak ma prawo do solidarności, tak ma prawo do kompletnego indywidualizmu.

                                                    <<<
                                                    A fakto-dowodem absolutnej niezależności, i niematerialności tego procesu myślenia, jest absolutna niezależność, i niematerialność sensu słowa z ust.
                                                    >>>

                                                    ??? Niezależność od czego?

                                                    <<<
                                                    A racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem odrębności życia ciała człowieka, i życia człowieka, jest oczywisty brak za życia ciała człowieka, jakiegokolwiek dowodu na współpracę ciała człowieka z Duchem-Cząstką Światłości, czyli życiem człowieka.
                                                    Zycie ciała człowieka, i życie człowieka, to odrębne byty. Jeden materialny, a drugi niematerialny.
                                                    >>>

                                                    Skąd wiec wiadomo, że oprócz życia ciała człowieka istnieje ten drugi byt nazywany przez Ciebie życiem człowieka ?

                                                    <<<
                                                    - współżycie płci człowieka w celu spłodzenia potomstwa jest AKTEM WSPÓŁOFIARNYM, dowodzącym naszej miłości do spodziewanego potomstwa, bo, aby postępowanie było dowodem miłości musi być dowodem poświęcenia się, czyli ofiarą, bądź współofiarą.
                                                    Przeżywana rozkosz, wyklucza współżycie płci, jako dowód miłości partnerów do siebie.
                                                    Zatem, jest to dowód miłości do przyszłego dziecka, dzieci, z MOCY STWORZENIA płci człowieka przez Stwórcę.
                                                    O żadnej człowieczej woli, nie ma mowy.
                                                    >>>

                                                    Jak więc wyjaśnić fakt, że ludzie , przynajmniej w większości, decydują się na potomstwo z konkretnym , wybranym przez siebie partnerem, a nie z każdym byle kim?

                                                    No i nadal nie wynika z niczego istnienie istot boskich.
                                                  • nehsa Re: Od nehsa 15.11.11, 11:00
                                                    Kiwaczek napisał: Część I.
                                                    ">>>
                                                    O ile człowiek MA PRAWO do solidarności (kiedy ma taką potrzebę solidarności), o tyle nie jest PODPORZADKOWANY PRAWU SOLIDARNOŚCI , jako prawu narzuconemu.
                                                    Tak jak ma prawo do solidarności, tak ma prawo do kompletnego indywidualizmu."

                                                    ***Słowo naszej mowy składa się z wartości emocjonalnej, zawierającej sens, i wartości akustycznej, nośnika tego niematerialnego sensu. I niezależnie od nas, czyli niezależnie, czy my tego chcemy, czy nie chcemy, sens tego słowa posiada wartość sprawiedliwą, bądź niesprawiedliwą.

                                                    1./ Jeżeli postępujemy zgodnie z Nauką Ojca, czyli, jak przestrzegamy, co najmniej powinności życzliwej, w tym równoprawnej, międzyludzkiej współpracy, czyli solidarności, to tym postępowaniem=faktem, dowodzimy POSŁUSZEŃSTWA. Bo sensem tego postępowania- faktu, jest jednocześnie posłuszeństwo.

                                                    2./ A jeżeli postępujemy niezgodnie z Nauką Ojca, wbrew powinności=obowiązkowi solidarności, to tym naszym postępowaniem SAMO KARZEMY SIĘ, CZYLI PONOSIMY KARĘ.
                                                    I jest to również fakt.

                                                    3./ Gdybyśmy nie byli nosicielami precyzyjnie określonego w Nauce Ojca obowiązku, czyli powinności solidarności, to:
                                                    a./ współpraca gorszej jakości, nie skutkowałaby samo karaniem się.
                                                    b./ karę wymierzałby nam ktoś inny.
                                                    c./ kary, by nie było.


                                                    Zatem Twoje przypuszczenie, że prawo do solidarności, jak piszesz:"nie zostało nam narzucone", jest wbrew rzeczywistości, wbrew faktom, które wskazuję, które nam, to podporządkowanie uświadamiają.
                                                    Gdybyśmy nie mieli OBOWIĄZKU, tylko POTRZEBY, to "musielibyśmy".
                                                    A ponieważ mamy OBOWIĄZEK, to "możemy", a nie musimy.
                                                    Sedno różnicy, pomiędzy OBOWIĄZKIEM a potrzebą, różni człowieka, od bydlęcia.
                                                  • nehsa Re: Od nehsa Część II. 15.11.11, 11:17
                                                    Kiwaczek napisał dalej:.
                                                    <<<
                                                    "A fakto-dowodem absolutnej niezależności, i niematerialności tego procesu myślenia, jest absolutna niezależność, i niematerialność sensu słowa z ust.
                                                    >>>
                                                    ??? Niezależność od czego?"

                                                    ***Powyżej przedłożyłem fakty świadczące o absolutnej niezależności sensu, który kreujemy w absolutnie niezależnym od nas procesie myślenia. Tymi faktami, potwierdzającymi tę absolutną niezależność procesu myślenia, jest absolutna niezależność sensu słowa z ust, który to sens, ma zawsze jedną z dwóch wartości, czyli sprawiedliwą-POSŁUSZEŃSTWA, bądź niesprawiedliwą- KARY, SAMO KARANIA SIĘ.
                                                    Gdzie tu widzisz dowód zależności sensu od nas, od człowieka?
                                                    Zatem racjonalnym jest wniosek, że uzyskiwanie tego sensu w procesie myślenia, nie jest zależne od człowieka.

                                                    Co jeszcze, poza kreowaniem sensu, czynimy w procesie myślenia?

                                                    W procesie myślenia, dokonujemy wyboru sensu słowa, którym chcemy się posłużyć.
                                                    My, ludzie dokonujemy tego wyboru, a nie Nasz Stwórca, Syn Ojca, ŚWIATŁOŚĆ.
                                                    Zatem proces myślenia, jest zależny od NIEŚMIERTELNEJ CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI=DUCHA, a wybór sposobu posłużenia się tym sensem, np. mówienia, jest zależny od decyzji człowieka, który w tym celu może posłużyć się ciałem-narzędziem człowieka.

                                                    I dalej Kiwaczek napisał:
                                                    '>>>
                                                    Skąd wiec wiadomo, że oprócz życia ciała człowieka istnieje ten drugi byt nazywany przez Ciebie życiem człowieka ?"

                                                    ***A co jeszcze, o tym wypowiadanym przez nas sensie, mówią fakty?

                                                    a./ Wypowiadany przez nas sens, konstruujemy wcześniej, czyli w procesie myślenia.
                                                    b./ Wypowiadany przez nas sens, nie różni się niczym, od tego sensu, którym dysponujemy w procesie myślenia. Ponieważ w procesie myślenia, dysponujemy jego udźwiękowioną wersją, która to wersja, jest sobie przez nas wyobrażana.
                                                    c./ Kreowany sobie przez nas sens, jest niepostrzegalny dla nikogo, poza nami.

                                                    Skoro, w procesie myślenia, w tym, także wyobrażania, dysponujemy takim samym sensem, który później, ewentualnie wypowiadamy, a różnica pomiędzy nimi, wynika z oczywistej różnicy miejsca i czasu uzyskania tego sensu, to faktem, jest istnienie dwóch ośrodków generujących sens.
                                                    Jeden z tych ośrodków, jest niematerialny - Cząstka ŚWIATŁOŚCI=Duch, a drugi z tych ośrodków, jest materialny - ciało człowieka, narządy mowy, którymi udźwiękawiamy i udostępniamy innym, ten sam sens.

                                                    Ale o tym, kto jest decydentem, a kto wykonawcą decyzji-sługą, świadczą fakty zależności życia ciała, czyli narzędzia człowieka, od człowieka, które są oczywistymi.
                                                    Retorycznym jest pytanie:
                                                    Czy życie Cząstki Światłości=Ducha, czyli człowieka, zależy od życia ciała, czyli narzędzia człowieka?

                                                    To nie my, decydujemy, kto jest bogaty, a kto, jest ubogi Duchem.
                                                    Ewangelia św.Mateusza 10/20
                                                    "Bo wy nie jesteście którzy mówicie,
                                                    ale Duch, który mówi w was."
                                                  • nehsa Re: Od nehsa Część III. 15.11.11, 11:20
                                                    Kiwaczek napisał: Część III.
                                                    "<<<
                                                    nehsa napisal: " współżycie płci człowieka w celu spłodzenia potomstwa jest AKTEM WSPÓŁOFIARNYM, dowodzącym naszej miłości do spodziewanego potomstwa, bo, aby postępowanie było dowodem miłości musi być dowodem poświęcenia się, czyli ofiarą, bądź współofiarą.
                                                    Przeżywana rozkosz, wyklucza współżycie płci, jako dowód miłości partnerów do siebie.
                                                    Zatem, jest to dowód miłości do przyszłego dziecka, dzieci, z MOCY STWORZENIA płci człowieka przez Stwórcę.
                                                    O żadnej człowieczej woli, nie ma mowy.
                                                    >>>
                                                    Jak więc wyjaśnić fakt, że ludzie , przynajmniej w większości, decydują się na potomstwo z konkretnym , wybranym przez siebie partnerem, a nie z każdym byle kim?"

                                                    Szanowny Kiwaczku!
                                                    W najprostszy z możliwych, czyli racjonalny, czyli wynikający z MOCY STWORZENIA, który potwierdzają fakty.
                                                    Ludzie, dlatego decydują się na współpłodzenie potomstwa z konkretnym, wybranym partnerem, ponieważ ich wyboru nie stymuluje POTRZEBA, której dowodem jest ruja-chcica.
                                                    Ludzie nie mają potrzeby rozmnażania się, bo nie są obarczeni żadnymi potrzebami.

                                                    I Kiwaczek zrekapitulował:
                                                    "No i nadal nie wynika z niczego istnienie istot boskich."

                                                    **Fakty świadczą o Twoim braku spostrzegawczości.
                                                  • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 14.11.11, 08:26
                                                    <<<
                                                    Definicja nic nie załatwia.
                                                    >>>

                                                    A co miałaby załatwić oprócz tego , że wiemy o czym mówimy ?

                                                    <<<
                                                    Na jakiej podstawie ANTYCYPUJESZ że hipoteza istnienia istoty Q jest poprawna?
                                                    >>>

                                                    A skąd wniosek, że " ANTYCYPUJĘ że hipoteza istnienia istoty Q jest poprawna" ?
                                                  • nehsa Re: Istnieje nieskończoność kreatora. 14.11.11, 09:12
                                                    Wskazywane przeze mnie fakty, o których w Nauce Jedynego Ojca, są od człowieka NIEZALEŻNE.
                                                    Żałuję, że nie chcecie się nimi zająć, zamiast nieustannie dywagować nad swoimi, prywatnymi hipotezami.
                                                  • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 14.11.11, 13:26
                                                    kiwaczek11 napisał:

                                                    > Mając już jasność definicyjną, czy odpowiesz na zadane wcześniej pytanie?
                                                    > Czy można powiedzieć ,że istota Q nie istnieje?

                                                    "Istnieje" oznacza odnalezienie konkretnego egzemplarza.
                                                    "Nie istnieje" oznacza jego nieznalezienie.

                                                    Jest jeszcze inny wariant, którym manipulujesz utożsamiając jego wartość logiczną z powyższym:

                                                    "Teoretycznie może istnieć" i odpowiadający mu "teoretycznie nie może istnieć".

                                                    Różnicę widać gołym okiem. Dla tego wariantu jednak pole działania jest inne. Polega ono nie na znajdowaniu egzemplarzy, ale na sprawdzaniu poprawności założeń. Dotyczy tego, czy hipotezę warto w ogóle rozpatrywać, czy raczej ją od razu odrzucić. Dotyczy samej hipotezy, a nie opisu świata, gdzie można by tę, poprawnie skonstruowaną, hipotezę przenieść.

                                                    Bierzesz istnienie z jednego obszaru, a nieistnienie z drugiego. To manipulacja lub nierozumienie elementarnych pojęć logicznych.
                                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 14.11.11, 14:01
                                                    GRGKH m.in. rozważał:
                                                    cytat:"Jeśli bóg nie zależy od żadnych reguł to nie można się spodziewać, że jakakolwiek z jego reakcji na informację może być sensowna, logiczna.
                                                    Jesli zależy od jakiejś reguły, to nie jest niezależny."

                                                    A jeżeli wszystkie reguły są zależne od Istot Boskich?

                                                    To Twoje wszystkie hipotetyczne hipotezy, można o potłuc o kant doopy.

                                                    A co jest racjonalnym dowodem, że wszystkie reguły, są zależne od Ojca, Pierwszej Istoty Boskiej?

                                                    Jak nie odpowiesz na to pytanie, to będzie oznaczać, że jesteś cieniutki cienias, o ateistycznych - ciągotkach zaledwie. A skaczesz, jak pchła na łańcuchu kotwicznym stutysięcznika.
                                                  • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 14.11.11, 16:52
                                                    nehsa napisał:

                                                    > GRGKH m.in. rozważał:
                                                    > cytat:"Jeśli bóg nie zależy od żadnych reguł to nie można się spodziewać, że ja
                                                    > kakolwiek z jego reakcji na informację może być sensowna, logiczna.
                                                    > Jesli zależy od jakiejś reguły, to nie jest niezależny."
                                                    >
                                                    > A jeżeli wszystkie reguły są zależne od Istot Boskich?
                                                    >
                                                    > To Twoje wszystkie hipotetyczne hipotezy, można o potłuc o kant doopy.

                                                    Reguła to jest coś, według czego się postępuje. Jeśli nie postępuje się niezależnie, a według OKREŚLONYCH reguł, to jest się zależnym.

                                                    > A co jest racjonalnym dowodem, że wszystkie reguły, są zależne od Ojca, Pier
                                                    > wszej Istoty Boskiej?


                                                    Nie rozmawiam o twoim ojcu. To twoja prywatna, rodzinna sprawa. Nie mieszaj mnie do tego. I na pewno Twój ojciec nie jest moim ojcem.

                                                    > Jak nie odpowiesz na to pytanie, to będzie oznaczać, że jesteś cieniutki cienia
                                                    > s, o ateistycznych - ciągotkach zaledwie. A skaczesz, jak pchła na łańcuchu kot
                                                    > wicznym stutysięcznika.

                                                    Aż tak za mną tęsknisz? Nic z tego nie będzie. To przypadek, że otworzyłem ten post i na niego odpowiadam. Postanowiłem Cię ignorować. I tak będzie, bo rozmowa z Tobą nie wnosi nic nowego. Nudzi mnie to. Nie po to żyję, żeby się zajmować nieciekawymi sprawami, gdy tyle ciekawego wokół mnie się dzieje i tyle jeszcze jest do poznania i przemyślenia.

                                                    Życie jest piękne. Zachęcam Cię do jego prawdziwej kontemplacji.

                                                    Jeśli próbujesz mnie obrażać lub prowokować, to tym postępowaniem o sobie mówisz. Mnie to nie dotyczy.

                                                    Pozdrawiam Cię.
                                                  • nehsa Re: ... istnieje nieskończoność kreatora... 14.11.11, 18:50
                                                    GRGKH!
                                                    Po co miałbym Cię obrażać? Uważam Cię za myślącego faceta, zatem nie nudzisz się.
                                                    Ja, usiłuje Was, m.in., Ciebie, Tanebo, Kiwaczka Olka13, wyciągnąć z tego amazońskiego boru nieskończonej wiedzy, i zainteresować skromniutkim skrajem tej puszczy, samym jej, a w zasadzie NASZYM POCZĄTKIEM.

                                                    W odpowiedzi na mój post, nie skomentowałeś mojego spostrzeżenia:
                                                    A jeżeli wszystkie reguły są zależne od Istot Boskich?, które unicestwia wszystkie Twoje hipotezy.

                                                    I nie odpowiedziałeś na postawione przeze mnie pytanie, które brzmiało:
                                                    A co jest racjonalnym dowodem, że wszystkie reguły, są zależne od Ojca
                                                    > , Pierwszej Istoty Boskiej?


                                                    A odpowiedź Szanowny GRGKH, jest prościutka jak cepy. Jest nią odpowiedź na pytanie:
                                                    Co zależy od nas, ludzi ?
                                                    Prawidłowa odpowiedź, zgodna z rzeczywistością, brzmi: NIC!
                                                    Od nas, ludzi, nie zależy nikt, i nic.

                                                    Jeżeli jestem w błędzie, to podaj, chociaż jeden dowód zależności od nas kogokolwiek, bądź czegokolwiek. I wyjaśnij, z czego ta zależność wynika.
                                                    Jeżeli nie podasz tego dowodu, będzie to oznaczać, że wszystkie Twoje ateistyczne hipotezy, wynikają z upośledzonego postrzegania rzeczywistości.
                                                    Nie tylko ja, byłbym Ci wdzięczny za "trzymanie tematyki naszej wymiany zdań", bo Twoje zdanie coś na tych forach znaczy.
                                                  • grgkh "Istnienie" i "istnienie teoretyczne" 14.11.11, 16:44
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,129290954,130667866,Re_Nie_istnieje_nieskonczonosc_kreatora.html
                                                    W poprzednim poscie jest bardzo ważna informacja dla Kiwaczka. Kiwaczku, przeczytaj to i skomentuj.
                                                  • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 15.11.11, 21:35
                                                    kiwaczek11 napisał:
                                                    > Ja tak. Natomiast Ty miałbyś problemy.

                                                    Dlaczego? Przecież odróżniam Istotę Q od Istoty Z, co chroni mnie przed popełnieniem
                                                    poważnej gafy zestawiając je jako w jakikolwiek sposób podobne do siebie.
                                                    A tego nie podarowały by mi ani Istoty Q, ani Istoty Z.

                                                    Istoty oparte o struktury węglowe, czyli tzw. Istoty C, to jak powszechnie wiadomo
                                                    Bakterie i różne kolonie wyspecjalizowanych Bakterii zwane Wielkomórkowcami.
                                                    Różnią się one od siebie dużo mniej niż Istota Q od Istoty Z.
                                                    A przecież niektóre Istoty C też posiadają świadomość własnej odmienności
                                                    i nie lubią, gdy mylimy je z innymi strukturami Jedno- lub Wielkomórkowymi.

                                                    > Mając już jasność definicyjną, czy odpowiesz na zadane wcześniej pytanie?
                                                    > Czy można powiedzieć ,że istota Q nie istnieje?

                                                    Nie ma poważniejszego sensu zajmowania się Istotami Q i Z, ponieważ
                                                    w ich otoczeniu nie ma żadnej ciągłości posiadanej przez nas wiedzy.
                                                    Istnienie lub niestnienie tych istot z niczego nie wynika i do niczego nie prowadzi.
                                                    Na razie, przynajmniej.
                                                  • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 15.11.11, 23:38
                                                    <<<
                                                    Dlaczego? Przecież odróżniam Istotę Q od Istoty Z, co chroni mnie przed popełnieniem
                                                    poważnej gafy zestawiając je jako w jakikolwiek sposób podobne do siebie.
                                                    >>>

                                                    Owszem będziesz miał szansę ( i tylko szansę) odróżnić istote Q od istoty Z pod warunkiem, że ja ( lub ktoś) odnajdę istotę Q ( opartą na fosforze), _ i_ ktoś ( Ty) odnajdzie istotę Z (opartą na fosforze, większa od Q i do niej fizycznie niepodobną).
                                                    Jeśli zostanie odnaleziona istota oparta na fosforze, to ja wiem , że to istota Q, a Ty nie wiesz czy to Z, bo nie masz punktu odniesienia , aby określić czy jest ona „większa” oraz „niepodobna”.
                                                    Mało tego.
                                                    Napisałem „będziesz miał szansę”, bo w tym momencie definiuję Twoim sposobem istotę Y jako oparta na fosforze i „O WIELE WIEKSZĄ niż Q” i z takimi samymi preferencjami seksualnymi jak Z.
                                                    Gdy zostanie odnaleziona istota oparta na fosforze oraz istota oparta na fosforze, niepodobna do tej pierwszej i większa od niej, to i tak nie wiesz, czy ta druga to istota Z czy Y, bo nie wiesz, czy jest tylko „większa”, czy „ o wiele większa”.
                                                    A jeśli chodzi o podobieństwo. Dwa trójkąty są do siebie na płaszczyźnie euklidesowej podobne bo spełniają ściśle określone kryteria podobieństwa ( boki, kąty).
                                                    Wg jakich kryteriów oceniałbyś „niepodobność fizyczną „ istot Q i Z ? jeśli nie wdług ścisłych, ocena jest względna i subiektywna.
                                                    Ponadto Twoja definicja jest sprzeczna wewnętrznie, bo jeśli uznać, że określenie „fizycznie zupełnie niepodobna” oznacza, że każda cecha fizyczna jest inna u obu istot, to istota Z nie może być definiowana jako „to tak jak Istota Z, która jednak...(inna w czymś)”, bo „nie jest taka jak istota Q”, bo odpada fosfor jako wspólna cecha (podobieństwo) fizyczne.
                                                    Jeśli jednak istota Z byłaby taka jak Q ( patrz oparta na fosforze), to występuje podobieństwo fizyczne, a za tym może być ona tylko CZĘŚCIOWO , a nie ZUPEŁNIE , niepodobna.

                                                    <<<
                                                    Istoty oparte o struktury węglowe, czyli tzw. Istoty C, to jak powszechnie wiadomo
                                                    Bakterie i różne kolonie wyspecjalizowanych Bakterii zwane Wielkomórkowcami.
                                                    Różnią się one od siebie dużo mniej niż Istota Q od Istoty Z.
                                                    >>>

                                                    Jednak różnice i podobieństwa są ściśle określone, a ich definicje są formalnie poprawne


                                                    <<<
                                                    > Czy można powiedzieć ,że istota Q nie istnieje?

                                                    Nie ma poważniejszego sensu zajmowania się Istotami Q i Z, ponieważ
                                                    w ich otoczeniu nie ma żadnej ciągłości posiadanej przez nas wiedzy.
                                                    Istnienie lub niestnienie tych istot z niczego nie wynika [...]
                                                    >>>

                                                    Otóż to. W tym jest odpowiedź na moje pytanie, która brzmi : nie można powiedzieć, że istota Q nie istnieje, bo z niczego to ( jej nieistnienie) nie wynika.
                                                    Nie można również powiedzieć, że istnieje, bo z niczego jej istnienie nie wynika.


                                                    Mimo tego oczywistego wniosku na forum są liczni tacy, którzy twierdzą, że istota Q ( krasnal, Bóg, kreator itd.) istnieje oraz liczni tacy, którzy twierdzą, że istota Q (krasnal, Bóg, kreator itd.) nie istnieje.

                                                    Ja tylko wskazuję, że jeden jak i drugi sposób wnioskowania jest błędny.
                                                  • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 16.11.11, 14:36
                                                    kiwaczek11 napisał:
                                                    > Jeśli zostanie odnaleziona istota oparta na fosforze, to ja wiem , że to istota Q,
                                                    > a Ty nie wiesz czy to Z,

                                                    Odwrotnie - to ty nie rozróżniasz Istot P (opartych na fosforze) i nie widzisz różnicy
                                                    między Istotą Q a Istotą Z, a jest ona zasadnicza i nie sprowadza się tylko do wielkości.
                                                    Podobnie mają się różnice między Istotami C (opartymi o węgiel) przykładowo Krętkiem
                                                    Bladym a Czarną Krową w Kropki Bordo. Oczywiście w makroskali są to różnice
                                                    pomijalne, (przynajmniej dla kogoś go z łatwością potrafi zagregować Krętki w Krowę,
                                                    a Krowę rozłożyć na Krętki) niemniej definiowanie Krętka Bladego jaki istoty opartej
                                                    o węgiel jest trochę nadużyciem, a ambicjonalnie rzecz biorąc nawet wielkim nadużyciem.
                                                    Zwłaszcza z perspektywy Czarnej Krowy, która jak wiadomo, nie potrafi samoistnie
                                                    rozbić się na Krętki Blade i złożyć ponownie, a swój honor ma. W czym przypomina
                                                    Istoty Q i Istoty Z, które również nie potrafią się przeorganizować do innej formy
                                                    fosforowej ani w sposób naturalny, ani sztuczny, więc są pełne dumy z własnej unikalności.

                                                    > Mimo tego oczywistego wniosku na forum są liczni tacy, którzy twierdzą,
                                                    > że istota Q ( krasnal, Bóg, kreator itd.) istnieje oraz liczni tacy, którzy twierdzą,
                                                    > że istota Q (krasnal, Bóg, kreator itd.) nie istnieje.

                                                    Oczywiście, bo przecież można się różnić wyobraźnią. Kłopot zaczyna się dopiero
                                                    wtedy, gdy z wiary w istnienie (nieistnienie) Istoty Q zaczyna się robić ideologię
                                                    i wykazywać na jej podstawie własną wyższość moralną lub intelektualną.
                                                    Kłopot jest również wtedy, gdy hipotetycznej Istocie Q przypisuje się hipotetyczne
                                                    cechy, które są równie kiepsko i precyzyjnie zdefiniowane jak sama Istota.

                                                    Łatwo wtedy wygenerować Arcysłonia Wszechtrąbiastego, który może jest,
                                                    może go nie ma - ale nic użytecznego swoim byciem lub niebyciem nie wnosi.
                                                    Można mu budować świątynie, śpiewać pieśni, składać w ofierze górę bananów,
                                                    które w jego zastępstwie zjedzą Kapłani. Ale przedmiotem badań naukowych
                                                    on sam nigdy nie będzie (chyba, że się jednak znajdzie). Ale kult Arcysłonia W
                                                    może być przedmiotem badań i to zarówno naukowych, jak i prokuratorskich.

                                                    --
                                                    Na wyspach Bergamutach
                                                    Podobno jest kot w butach...
                                                    Jest słoń z trąbami dwiema
                                                    I tylko wysp tych nie ma.
                                                  • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 16.11.11, 20:42
                                                    <<<
                                                    Odwrotnie - to ty nie rozróżniasz Istot P (opartych na fosforze) i nie widzisz różnicy
                                                    między Istotą Q a Istotą Z, a jest ona zasadnicza i nie sprowadza się tylko do wielkości.
                                                    Podobnie mają się różnice między Istotami C (opartymi o węgiel) przykładowo Krętkiem
                                                    Bladym a Czarną Krową w Kropki Bordo. Oczywiście w makroskali są to różnice
                                                    pomijalne, (przynajmniej dla kogoś go z łatwością potrafi zagregować Krętki w Krowę,
                                                    a Krowę rozłożyć na Krętki) niemniej definiowanie Krętka Bladego jaki istoty opartej
                                                    o węgiel jest trochę nadużyciem, a ambicjonalnie rzecz biorąc nawet wielkim nadużyciem.
                                                    Zwłaszcza z perspektywy Czarnej Krowy, która jak wiadomo, nie potrafi samoistnie
                                                    rozbić się na Krętki Blade i złożyć ponownie, a swój honor ma.
                                                    >>>

                                                    Choćbyś wił się jak piskorz, każdy kwadrat jest prostokątem, niezależnie od tego jak wielkie są jego boki. Tak jak ssakiem jest i wielki kaszalot , czy mały lemur, mimo różnic nie polegających tylko na wielkości. Tak jak krętek blady czy czarna krowa to istoty C.
                                                    Tak jak istota Z czy istota Y jest istotą Q.


                                                    <<<
                                                    > Mimo tego oczywistego wniosku na forum są liczni tacy, którzy twierdzą,
                                                    > że istota Q ( krasnal, Bóg, kreator itd.) istnieje oraz liczni tacy, którzy twierdzą,
                                                    > że istota Q (krasnal, Bóg, kreator itd.) nie istnieje.

                                                    Oczywiście, bo przecież można się różnić wyobraźnią. Kłopot zaczyna się dopiero
                                                    wtedy, gdy z wiary w istnienie (nieistnienie) Istoty Q zaczyna się robić ideologię
                                                    i wykazywać na jej podstawie własną wyższość moralną lub intelektualną.

                                                    Kłopot jest również wtedy, gdy hipotetycznej Istocie Q przypisuje się hipotetyczne
                                                    cechy, które są równie kiepsko i precyzyjnie zdefiniowane jak sama Istota.

                                                    Łatwo wtedy wygenerować Arcysłonia Wszechtrąbiastego, który może jest,
                                                    może go nie ma - ale nic użytecznego swoim byciem lub niebyciem nie wnosi.
                                                    Można mu budować świątynie, śpiewać pieśni, składać w ofierze górę bananów,
                                                    które w jego zastępstwie zjedzą Kapłani. Ale przedmiotem badań naukowych
                                                    on sam nigdy nie będzie (chyba, że się jednak znajdzie). Ale kult Arcysłonia W
                                                    może być przedmiotem badań i to zarówno naukowych, jak i prokuratorskich.

                                                    >>>
                                                    Z przykrością musze stwierdzić, że tak jak tanebo, właśnie przedłożyłeś kontrideologię kosztem pominięcia logiki.
                                                  • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 16.11.11, 21:38
                                                    kiwaczek11 napisał:
                                                    > Choćbyś wił się jak piskorz, każdy kwadrat jest prostokątem...

                                                    Ale nie każdy wielokąt jest prostokątem, a nie każdy prostokąt kwadratem.
                                                    Określając wszystkie organizmy fosforowe mianem Istot Q popełniasz poważne
                                                    nadużycie - są inne istoty, które nie czują się Istotami Q ani nie czują z nimi
                                                    żadnych więzi. To tak, jakby wszystkie istoty węglowe nazywać Krętkami Bladymi
                                                    tylko z tego powodu, że akurat taką istotę węglową poznało się najwcześniej.
                                                    To zupełnie tak, jakbyś nie rozróżniał ateisty od wierzącego i wszystkich, którzy
                                                    używają określenia "bóg" określał mianem ateistów. Nie ważne co, ważne że...

                                                    Istota Z nie jest Istotą Q i ma to zakodowane w świadomości. I vice versa.

                                                    > Z przykrością musze stwierdzić, że tak jak tanebo, właśnie przedłożyłeś
                                                    > kontrideologię kosztem pominięcia logiki.

                                                    A logika co mówi w sprawie Istoty Q oraz Arcysłonia Wszechtrąbiastego?
                                                    Wydaje mi się, że to samo co ja - że nie są one przedmiotem dociekań naukowych,
                                                    ponieważ ich istnienie jest jedynie hipotetyczne, a wszelkie twierdzenia podjęte
                                                    na podstawie założeń nie mających określonej wartości logicznej są bezzasadne.
                                                    Sztuka dla sztuki, czyli temat z daleka omijany przez naukę, a logikę matematyczną
                                                    zwłaszcza.
                                                  • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 16.11.11, 22:46
                                                    <<<
                                                    Ale nie każdy wielokąt jest prostokątem,
                                                    >>>

                                                    jeśli Twoja istota Z jest wielokątem, a moja istota Q prostokątem, to jedyne podobieństwo miedzy nimi wynika z tego , że obie są FIRURAMI GEOMETRYCZNYMI.
                                                    Tak jak delfina i lemura, że są ssakami.

                                                    <<<
                                                    a nie każdy prostokąt kwadratem.{...} To tak, jakby wszystkie istoty węglowe nazywać Krętkami Bladymi
                                                    tylko z tego powodu, że akurat taką istotę węglową poznało się najwcześniej.
                                                    >>>

                                                    i dlatego każda istota oparta na fosforze ( nie zależnie od tego czy się nią czuje , czy nie) to istota Q, łącznie z Twoją istotą Z i moją druga istotą Y, ale nie każda istota Q jest istotą Z albo Y, bo istota Y nie jest istotą Z i odwrotnie.
                                                    Krętek blady nie jest krową ani odwrotnie, choć oba stworzenia to istoty C, niezależnie czy się nimi czują , czy nie.
                                                    I dlatego jeśli odkryjemy jakąkolwiek istotę opartą na fosforze, to wiemy że to istota Q, ale nie wiemy , czy to istota Z czy Y (wg Twojego definiowania). Byłoby wiadomo, gdybyś zdefiniował je poprawnie formalnie i precyzyjnie.

                                                    <<<
                                                    Określając wszystkie organizmy fosforowe mianem Istot Q popełniasz poważne
                                                    nadużycie - są inne istoty, które nie czują się Istotami Q ani nie czują z nimi
                                                    żadnych więzi.
                                                    >>>

                                                    Jak pisałem. Jeśli są oparte na fosforze, są istotami Q. Jeśli nie są istotami Q, nie są oparte na fosforze. Ich poczucie przynależności nie ma tu żadnego znaczenia.

                                                    <<<
                                                    To zupełnie tak, jakbyś nie rozróżniał ateisty od wierzącego i wszystkich, którzy
                                                    używają określenia "bóg" określał mianem ateistów. Nie ważne co, ważne że...
                                                    >>>

                                                    Wg Twojego sposobu definiowania miałbym problemy.
                                                    Ale jednak ateista ma swoją definicję - ktoś kto nie wierzy w boga , a wierzący to ten kto wierzy w boga. I oczywiście nazywanie ateistami wszystkich którzy używają określenia bóg to błąd w Twoim definiowaniu.
                                                    Zarówno ateistę , jak i wierzącego należy zakwalifikować do grupy osób „mających pogląd w kwestii istnienia (czy wiary w ) boga”.

                                                    <<<
                                                    ponieważ ich istnienie jest jedynie hipotetyczne
                                                    >>>

                                                    Po pierwsze
                                                    Proponowałbym jednak mówić o hipotezie istnienia, a nie istnieniu hipotetycznym. Istnienie jest faktem albo nie jest faktem. Nie ma istnienia hipotetycznego tylko hipoteza zakładająca istnienie.

                                                    <<<
                                                    Wydaje mi się, że to samo co ja - że nie są one przedmiotem dociekań naukowych,
                                                    ponieważ ich istnienie jest jedynie hipotetyczne
                                                    >>>

                                                    Po drugie.
                                                    To, że istnienie czegoś nie jest potwierdzone ( jest tylko założeniem hipotezy) nie jest przyczyną tego, że nie jest ono przedmiotem dociekań naukowych, bo np. istnienie bozonu Higgsa nie jest potwierdzone, a jest przedmiotem dociekań naukowych.

                                                    <<<
                                                    A logika co mówi w sprawie Istoty Q oraz Arcysłonia Wszechtrąbiastego?
                                                    >>>

                                                    Ano właśnie to co sam napisałeś , czyli :
                                                    „a wszelkie twierdzenia podjętena podstawie założeń nie mających określonej wartości logicznej są bezzasadne.”
                                                    Dlatego powtórzę : nie można powiedzieć ( twierdzić), że istota Q nie istnieje, bo z niczego to ( jej nieistnienie) nie wynika.
                                                    Nie można również powiedzieć (twierdzić) , że istnieje, bo z niczego jej istnienie nie wynika.
                                                  • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 19.11.11, 17:38
                                                    A co Ty mnie tak unikasz, kiwaczku?

                                                    kiwaczek11 napisał:

                                                    > <<<
                                                    > ponieważ ich istnienie jest jedynie hipotetyczne
                                                    > >>>

                                                    > Po pierwsze
                                                    > Proponowałbym jednak mówić o hipotezie istnienia,

                                                    O nie... ;) Nie wolno Ci utożsamiać istnienia, które JEST wynikiem, skutkiem procesu dowodzenia od istnienia, które MOGŁOBY się dopiero pojawić, GDYBY hipoteza przeszła ten proces.

                                                    > a nie istnieniu hipotetycznym. Istnienie jest faktem albo nie jest faktem.

                                                    Istnienie jest SKUTKIEM.

                                                    > Nie ma istnienia hipotetycznego tylko hipoteza zakładająca istnienie.

                                                    Nie. Jest to skutek. Bez drogi, którą trzeba przebyć do tego skutku, można mówić tylko o potencjalnym, hipotetycznym skutku i takowym istnieniu. Ale to dwa, całkowicie rożne pojęcia.

                                                    Nie uda Ci się manipulacja definicjami.

                                                    > <<<
                                                    > Wydaje mi się, że to samo co ja - że nie są one przedmiotem dociekań naukowych,
                                                    > ponieważ ich istnienie jest jedynie hipotetyczne
                                                    > >>>

                                                    > Po drugie.
                                                    > To, że istnienie czegoś nie jest potwierdzone ( jest tylko założeniem hipotezy)
                                                    > nie jest przyczyną tego, że nie jest ono przedmiotem dociekań naukowych, bo np
                                                    > . istnienie bozonu Higgsa nie jest potwierdzone, a jest przedmiotem dociekań na
                                                    > ukowych.

                                                    I jest to założenie, propozycja, ale nie jest to istnienie. Na razie bozon Higgsa nie istnieje. Jest hipotetyczny. Wynika z pewnej hipotezy, której prawdziwości lub fałszywości nie potwierdzono. Ale - teoretycznie - mógłby zaistnieć jako element naszego tłumaczenia świata.

                                                    Co do bogów, to niektórzy z nich są lokowani POZA światem. Tego, co jest poza strefą możliwą do badania, a więc nie zaistnieją NIGDY i NA PEWNO.

                                                    Inna wersja bogów umieszcza ich wewnątrz świata. Ale tu jest dla nich ten kłopot, że my widzimy świat jako jednolity strumień informacyjny - wszystko jest światem, bo pochodzi dla naszej świadomości z jednego źródła. Tego źródła nie da się podzielić na część ze świata i z boga, bo nie istnieją żadne realne, możliwe do zastosowania kryteria. Opisując boga jako część tego świata, opisujemy świat. I tak bóg musi zniknąć z tej części opisu świata. Definicyjnie NIE ISTNIEJE, bo istnieje świat.

                                                    Są tacy, którzy twierdzą, że świat=bóg, ale to jest bez sensu, bo wtedy jedno z tych pojęć można by wyrzucić. Co wyrzucasz Ty - boga czy świat?

                                                    > <<<
                                                    > A logika co mówi w sprawie Istoty Q oraz Arcysłonia Wszechtrąbiastego?
                                                    > >>>

                                                    > Ano właśnie to co sam napisałeś , czyli :
                                                    > „a wszelkie twierdzenia podjętena podstawie założeń nie mających określon
                                                    > ej wartości logicznej są bezzasadne.”
                                                    > Dlatego powtórzę : nie można powiedzieć ( twierdzić), że istota Q nie istnieje,
                                                    > bo z niczego to ( jej nieistnienie) nie wynika.
                                                    > Nie można również powiedzieć (twierdzić) , że istnieje, bo z niczego jej istnie
                                                    > nie nie wynika.

                                                    WEWNĄTRZ OPISU ŚWIATA istnieje to, co tam umieścimy. Niczego nie trzeba wyrzucać. Wystarczy przy kolejnej próbie weryfikacji wziąć to, co potrzebne i sensowne. Reszta w tym opisie nie istnieje.

                                                    Bóg nie istnieje.
                                                  • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 20:33
                                                    > Istnienie jest SKUTKIEM.

                                                    Skutkiem czego ? :)

                                                    > Na razie bozon Higg
                                                    > sa nie istnieje.

                                                    :D:D:D
                                                  • pocoo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.11.11, 07:09
                                                    chasyd_666 napisał:

                                                    > > Istnienie jest SKUTKIEM.
                                                    >
                                                    > Skutkiem czego ? :)

                                                    Bzykania?
                                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.11.11, 10:58
                                                    WOLNOŚĆ-Ojciec, jest przyczyną miłości, a miłość Ojca, jest przyczyną Życia Syna Ojca ŚWIATŁOŚCI=ROZUMU. Dlatego o przyczynach naszego początku oznajmiono:
                                                    "Na początku było słowo a ono słowo było u Ojca,
                                                    a Synem Ojca było Ono Słowo,
                                                    to było na początku."
                                                  • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:56
                                                    kiwaczek11 napisał:

                                                    > Proszę bardzo, dla naszych rozważań definicja istoty Q będzie następująca :
                                                    > organizm , którego chemia opata jest na fosforze.
                                                    >
                                                    > Czy można powiedzieć ,że istota Q nie istnieje?

                                                    Pojawiła się informacja - według tej dodatkowej - istota Q zaistniała. Istnienie jest SKUTKIEM.

                                                    W tym opisie świata, przy tej informacji, którą obecnie posiadamy, otrzymujemy określony skutek. Przy innym stanie informacji - skutek może być inny. Jeśli dodasz do tego, że ta istota ma działającą różdżkę czarodziejską, to przestanie ona istnieć.
                                            • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:50
                                              kiwaczek11 napisał:

                                              > Czy zatem można powiedzieć, że istota Q nie istnieje?

                                              Jeśli nie ma o niej żadnej informacji, która pochodziłaby ze strumienia informacyjnego ze świata, to na dzień dzisiejszy nie istnieje.
                                          • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 16.11.11, 22:07
                                            Rzeczywistość nas otaczającą
                                            > możemy potwierdzić w następujący sposób:
                                            > - zbadać ją. Potem zbadać ją powtórnie. Jeśli wyniki się powtórzą mamy wynik ba
                                            > dania.
                                            > - antycypować wynik na podstawie poprzednich wyników.
                                            > I na tym polega nauka.

                                            Nie całkiem. To dotyczy zjawisk powtarzalnych i poddających się obserwacji. Nie dotyczy Boga, ale także zdarzeń historycznych, ewolucji, powstania życia , wszechświata...

                                            I żadne dotychczasowe wyniki nie potwierdzają istnienia
                                            > czajniczka Russella, Buddy, Jahwe, istoty Q.

                                            Hipoteza Boga jest racjonalna (czajniczek nie), bo wyjaśnia to , czego nie potrafi wyjaśnić nauka i ateizm
                                            • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 18.11.11, 23:46
                                              chasyd_666 napisał:

                                              > Rzeczywistość nas otaczającą
                                              > > możemy potwierdzić w następujący sposób:
                                              > > - zbadać ją. Potem zbadać ją powtórnie. Jeśli wyniki się powtórzą mamy wy
                                              > nik ba
                                              > > dania.
                                              > > - antycypować wynik na podstawie poprzednich wyników.
                                              > > I na tym polega nauka.
                                              >
                                              > Nie całkiem. To dotyczy zjawisk powtarzalnych i poddających się obserwacji.

                                              1) A są zjawiska niepowtarzalne? Co to takiego?

                                              Czy jeśli zobaczę Cie po raz pierwszy, to będzie to zjawisko powtarzalne czy niepowtarzalne?

                                              2) Czy dopóki Cię nie zobaczyłem, to było to zjawisko nieobserwowalne?

                                              A co się stało potem? Przemieniło się w obserwowalne? No to każde zjawisko, które jeden raz zaobserwowaliśmy jest obserwowalne.

                                              > Nie dotyczy Boga, ale także zdarzeń historycznych, ewolucji, powstania życia , wsz
                                              > echświata...

                                              A skąd wiesz, która obserwacja dotyczy boga? A czy to, co dzieje się teraz, za chwilę będzie historyczne, a przez to stanie się przynależne do kategorii nie poddającej się analizie, z której wynikać by mogły reguły powtarzalności? Czy BRAK następnych informacji jest równoznaczne, ze taka informacja nie pojawi się w przyszłości.

                                              > > I żadne dotychczasowe wyniki nie potwierdzają istnienia
                                              > > czajniczka Russella, Buddy, Jahwe, istoty Q.
                                              >
                                              > Hipoteza Boga jest racjonalna (czajniczek nie), bo wyjaśnia to ,
                                              > czego nie potrafi wyjaśnić nauka i ateizm

                                              Hipoteza nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa (to definicja) i nie jest racjonalna PONIEWAŻ niczego nie wyjaśnia. Reguły wyjaśniające (opisujące świat) są ILOŚCIOWE. Co ilościowo wyjaśnia bóg?

                                              Ateizm jest BRAKIEM. On niczego nie może wyjaśniać. Na co wpływa brak wpływu? Czy Ty znasz definicje, których tu używasz? Czy kiedyś zastanawiałeś się nad ich sensem?
                                              • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 19.11.11, 14:59
                                                GRGKH!
                                                Ponieważ Twoje posty, zachęcają mnie do myślenia, pozwól na mały wtręt:
                                                "Ofiarowana nam przez Stwórcę, Cząstka Światłości-Rozumu, w żaden sposób, nie współpracuje z naszym ciałem, o czym świadczą fakty.
                                                Jakie są różnice, pomiędzy procesem myślenia, a mówienia.
                                                1./ Proces myślenia, przebiega poza ciałem człowieka - w Duchu.
                                                2./ Proces myślenia, poprzedza proces mówienia, jest wcześniejszy.
                                                3./ Proces myślenia, jest niepostrzegalny dla innych ludzi.
                                                4./ Proces myślenia, jest powszechnie zauważalny.
                                                5./ Proces myślenia, jest absolutnie niezależny od człowieka.
                                                6./ Dowodem niematerialności procesu myślenia, jest niematerialność sensu słowa naszej mowy. "


                                                Myślenie, to dowód PRACY Cząstki Światłości=Rozumu=Ducha.
                                                A ponieważ wszystkie pozostałe procesy, czyny, działania, itp, są współpracą, to podaje ten przykład, na dowód zależności człowieczeństwa od Istot Boskich, który jest jednocześnie dowodem nieśmiertelności człowieka.
                                                • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 19.11.11, 23:24
                                                  Co prawda Twój wpis kierowany jest do grgkh, ale pozwolę sobie skomentować go tym bardziej, że w przeciwieństwie do poprzednich 3 wpisów kierowanych do mnie, tu dośc czytelnie wypisałeś konstrukcje sojego podejścia do tematu. Czytelnie, a zatem łatwiej się do tego odnieść.
                                                  I tak :
                                                  Ad.1
                                                  <<<
                                                  1./ Proces myślenia, przebiega poza ciałem człowieka - w Duchu.
                                                  >>>

                                                  Nie ma dowodu na to , że „Duch” istnieje. Dlatego nie ma podstaw twierdzić, że proces myślenia przebiega w „Duchu”.
                                                  Natomiast istnieje mózg. Namacalny empirycznie wraz z zaobserwowanymi funkcjami które spełnia i procesami fizyko chemicznymi, które w nim zachodzą.
                                                  Jest zatem podstawa twierdzić, że proces myślenia zachodzi w mózgu, czyli części ciała. Tym bardziej, że nie odnotowano przypadku procesu myślenia bez mózgu.

                                                  Ad.2
                                                  <<<
                                                  2./ Proces myślenia, poprzedza proces mówienia, jest wcześniejszy.
                                                  >>>

                                                  Jak w każdym innym procesie realizacji decyzji ośrodka decyzyjnego. Niekiedy to opóźnienie jest bardzo małe, np. sygnał z kontrolera PLC do silników wykonawczych ( przekaz elektryczny), a niekiedy większy ( siłowniki hydrauliczne).
                                                  Tu kontrolerem jest mózg i zachodzący w nim proces myślenia, a usta – elementy wykonawcze.

                                                  Ad.3
                                                  <<<
                                                  3./ Proces myślenia, jest niepostrzegalny dla innych ludzi.
                                                  >>>

                                                  Jak większość wrażeń wynikających z odbierania przez ciało bodźców z otoczenia, np. uczucie zimna.

                                                  Ad.4
                                                  <<<
                                                  4./ Proces myślenia, jest powszechnie zauważalny.
                                                  >>>

                                                  Domyślam się , że przez osobę , u której ten proces zachodzi, bo inaczej kłóci się to z Twoim punktem 3. Tak jak uczucie zimna, nierozerwalnie związane z ciałem.

                                                  Ad.5
                                                  <<<
                                                  5./ Proces myślenia, jest absolutnie niezależny od człowieka.
                                                  >>>

                                                  Tak jak każdy odruch bezwarunkowy.

                                                  Ad.6
                                                  <<<
                                                  6./ Dowodem niematerialności procesu myślenia, jest niematerialność sensu słowa naszej mowy. "
                                                  >>>

                                                  W ten sam sposób można byłoby powiedzieć o niematerialności wrażenia uczucia zimna. Choć wiadomo, że jest nierozerwalnie związane z ciałem.

                                                  Podsumowując, żaden z powyższych argumentów nie można traktować jako dowód na istnienie „Ducha” , czy istot boskich.

                                                  <<<
                                                  Myślenie, to dowód PRACY Cząstki Światłości=Rozumu=Ducha.
                                                  >>>

                                                  Aby można było tak twierdzić najpierw należy udowodnić istnienie „Cząstki Światłości=Rozumu=Ducha”. To co próbujesz prezentować to dowód tautologiczny.

                                                  <<<
                                                  A ponieważ wszystkie pozostałe procesy, czyny, działania, itp, są współpracą,
                                                  >>>

                                                  Byłoby tak, gdyby każde z nich było wynikiem myślenia. A tak nie jest ( np. wspomniane odruchy bezwarunkowe, procesy przemiany materii itp. ).
                                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 15:44
                                                    Kiwaczku!
                                                    Cenie Twoją kulturę bycia. Ale chociażbyś nie wiem jak "kombinował", faktów nie zmienisz.
                                                    Tylko myślenie, jest dowodem pracy, a nie współpracy. Jest zatem dowodem wykorzystywania pracy niematerialnej Cząstki Światłości=Rozumu=Ducha, a dowodem tego wykorzystywania Ducha, jest niematerialność sensu mowy.
                                                    Pkt 3 i pkt 4, nie są sprzeczne.

                                                    Twoje kontrargumenty, są kontrargumętami, dlatego nie ustosunkowuje się do nich.
                                                    Ja, mam 100 % rację.
                                                  • kiwaczek11 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 22:09
                                                    <<<
                                                    Ja, mam 100 % rację
                                                    >>>
                                                    Nie wiem, być może tak. Pokazałem tylko, że przedstawione przez Ciebie argumenty dają się zbić.
                                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 22:50
                                                    Kiwaczku11!
                                                    Szkoda naszego czasu. Żadnego mojego argumentu nie zbiłeś, bo nie bolało.(chichi)
                                                  • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 22.11.11, 21:07
                                                    kiwaczek11 napisał:

                                                    > <<<
                                                    > Ja, mam 100 % rację
                                                    > >>>
                                                    > Nie wiem, być może tak. Pokazałem tylko, że przedstawione przez Ciebie argument
                                                    > y dają się zbić.

                                                    Gdzie jesteś, kiwaczku. Tęsknię za Tobą.
                                              • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 20:55
                                                > 1) A są zjawiska niepowtarzalne? Co to takiego?

                                                Np cud wirującego słońca w Fatimie, przemiana opłatka w tkankę serca...

                                                Także zjawiska parapsychiczne (telepatia, jasnowidzenie ,bilokacja, manifestacje duchów)

                                                Jak nauka może określić powtarzalność warunków takich zjawisk , skoro leżą one poza światem materialnym ?...

                                                > 2) Czy dopóki Cię nie zobaczyłem, to było to zjawisko nieobserwowalne?

                                                Nie musisz udawać głupszego niż jesteś...

                                                > A skąd wiesz, która obserwacja dotyczy boga?

                                                No właśnie - czy nauka potrafi to określić ? :)

                                                > A czy to, co dzieje się teraz, za
                                                > chwilę będzie historyczne, a przez to stanie się przynależne do kategorii nie p
                                                > oddającej się analizie

                                                Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)

                                                > Hipoteza nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa (to definicja)

                                                To twoja definicja - dlatego idiotyczna... :)

                                                nie jest racjona
                                                > lna PONIEWAŻ niczego nie wyjaśnia. Reguły wyjaśniające (opisujące świat) są ILO
                                                > ŚCIOWE. Co ilościowo wyjaśnia bóg?

                                                Już Ci to pisałem, ale grochem o ścianę...
                                                • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 21:22
                                                  Jednego nie rozumiem. Skoro ty i inni teiści uważacie że nauka nie opisuje świata, że jest niepełna, że istnieje cała sfera poza naukowa, to dlaczego z każdym cudem biegniecie do naukowców by go potwierdzili? Dlaczego nie ogłosicie że zamiana mąki w mięso jest po prostu cudem i wara naukowcom od tego?
                                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 21:41
                                                    Według Nauki Jedynego Ojca, ludzie nigdy nie czynili cudów, nie czynią cudów, i nie będą czynić cudów. Cuda, czynił tylko Syn Ojca, Światłość=Rozum, Drugi Bóg w czasie kilkudniowego pobytu wśród ludzi, kiedy nauczał.

                                                    Potwierdzili ten fakt na piśmie, tak obrani przez Syna Ojca Uczniowie, jak i ówcześni, żydowscy "nauczeni w piśmie", czyli umiejący pisać. Czyli potwierdzili ten fakt DWAJ ŚWIADKOWIE, i to wrodzy sobie, tym bardziej, jest ich świadectwo wiarygodnym.

                                                    Cuda, są świadectwem czynienia dobra, skutkiem mocy podporządkowania sobie materii.
                                                  • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 21:51
                                                    Pierzysz. Odpowiedz na proste pytanie. Dlaczego rzeczywistość pozanaukową chcesz legimityzować nauką?
                                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 22:48
                                                    Tanebo napisał:
                                                    "> Pierzysz. Odpowiedz na proste pytanie. Dlaczego rzeczywistość pozanaukową chces
                                                    > z legimityzować nauką? "

                                                    ***Jeżeli to było do mnie - logika, to nie nauka?
                                                    Wszystko, co piszę, zgodne jest z rzeczywistością i logiką.
                                                  • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 22:12
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Cuda, czynił tylko Syn Ojca...

                                                    Ale są to tylko cuda pierwszego rodzaju, a takie potrafią robić iluzjoniści.
                                                    Od boga możemy wymagać cudów drugiego a nawet trzeciego rodzaju.

                                                    ---
                                                    A Łazarz nie żyje.
                                                  • nehsa Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.11.11, 22:59
                                                    wariant_b napisał:
                                                    "> nehsa napisał:
                                                    > > Cuda, czynił tylko Syn Ojca...
                                                    >
                                                    > Ale są to tylko cuda pierwszego rodzaju, a takie potrafią robić iluzjoniści.
                                                    > Od boga możemy wymagać cudów drugiego a nawet trzeciego rodzaju."
                                                    > ---
                                                    > A Łazarz nie żyje.

                                                    ***Były trzy cudowne zmartwychwstania. Dziewczynki. Młodzieńca z Nain. Łazarza.
                                                    Żaden z iluzjonistów, nie uczynił nigdy materialnego dobra, czyli nie podporządkował materii w celu uczynienia miłosierdzia, bądź miłości, czyli dobra.
                                                  • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.11.11, 20:51
                                                    tanebo napisał:

                                                    > Jednego nie rozumiem. Skoro ty i inni teiści uważacie że nauka nie opisuje świa
                                                    > ta, że jest niepełna, że istnieje cała sfera poza naukowa, to dlaczego z każdym
                                                    > cudem biegniecie do naukowców by go potwierdzili?

                                                    Gdzie widzisz sprzeczność ? Żeby potwierdzili. I potwierdzili :)

                                                    > Dlaczego nie ogłosicie że za
                                                    > miana mąki w mięso jest po prostu cudem i wara naukowcom od tego?

                                                    Myślisz nielogicznie - to właśnie nauka potwierdza cudowność zjawiska, przyznając, że nie potrafi go wyjaśnić... :)
                                                  • k_a_p_p_a Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.11.11, 21:13
                                                    chasyd_666 napisał:

                                                    > tanebo napisał:
                                                    >
                                                    > > Jednego nie rozumiem. Skoro ty i inni teiści uważacie że nauka nie opisuj
                                                    > e świa
                                                    > > ta, że jest niepełna, że istnieje cała sfera poza naukowa, to dlaczego z
                                                    > każdym
                                                    > > cudem biegniecie do naukowców by go potwierdzili?
                                                    >
                                                    > Gdzie widzisz sprzeczność ? Żeby potwierdzili. I potwierdzili :)


                                                    :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

                                                    Nie ma ani jednego przypadku naukowo potwierdzonego cudu.
                                                  • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.11.11, 21:44
                                                    Uzasadnię to inaczej. Zapewne wiesz jak działa prawo, policja sądy. Zaistniało przestępstwo. Policja szuka przestępcy. Idealną sytuacja to taka gdy ofiara, przestępca, przestępstwo i policjant zaistnieją w jednym miejscu i czasie. Sęk w tym że to nieliczny odsetek przypadków. By złapać przestępce trzeba antycypować skutki. Gdy to zrobisz złapiesz przestępce. Potem idziesz przed sąd i udowadniasz to. Łapiesz? Ale jest coś jeszcze. Mianowicie sprawiedliwość. Ale sprawiedliwość nie już tak liniowa. A teraz uważaj. Nauka jest jak policja. A wiara jak sprawiedliwość. Te dwie idee są od siebie zależne ale jednocześnie zupełnie niezależne.
                                                  • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.11.11, 23:11
                                                    CD. Co zrobisz jeśli chcesz wykryć przestępcę? Bierzesz powiedzmy powiedzmy 10 osób którzy najbliżej znajdują się miejsca zbrodni i decydujesz którą będzie najsprawiedliwiej uznać za przestępcę? Jeśli jesteś sądem to jak zadecydujesz czy coś jest sprawiedliwe? Na podstawie suchych przepisów? To automatyka a nie uczucia, a ja pytam o odczucia. Podobnie nierozsądnie postępujesz z religią. Po co ci religia? Po co napisano Biblię? By nauczać nas geologii? Odpowiedź: by nauczać tak subiektywnych odczuć jak dobro i zło. Usiłujesz za wszelką cenę udowodnić wzmianki z zakresu astronomii, geologii, biologii zawarte w Biblii. Po co? Twierdzę że robisz to by udowodnić to że wszystko co jest zawarte w Biblii jest prawdą. Bo skoro ewolucja to kłamstwo to zło jest złem. Tylko że mieszasz dwie rzeczywistości. Bo jakie znaczenie moralne ma zawartość metali lekkich w glebie księżycowej? Czy brak arsenu w tejże glebie anuluje 5 przykazanie? Te pytania są bez sensu bo mieszają rzeczy z różnych płaszczyzn. Tak samo mała wiedza twórców biblii nie zmienia zawartości w kwestii moralnej.
                                                  • nehsa Re: Ciemnota przyczyną obłudy. 22.11.11, 07:38
                                                    Ateistyczną tezą musi być: Na początku nie było NIC.
                                                    Zatem każda rozmowa o tym, co było dalej, jest pustosłowiem, a przywoływane na poparcie tej tezy racjonalne argumenty, przypominają zabieg masażu protezy w celu poprawy krążenia krwi.
                                                  • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 22.11.11, 20:43
                                                    tanebo napisał:
                                                    > Odpowiedź: by nauczać tak subiektywnych odczuć jak dobro i zło.

                                                    Hola, ale wzmianki z zakresu astronomii, geologii, biologii zawarte w Biblii
                                                    nie różnią się jakościowo od wzmianek o ówczesnej etyce. W tej materii
                                                    Pismo Święte też nic twórczego nie wniosło, przedstawiając jedynie
                                                    ówczesny poziom świadomości społecznej jako ostateczny i dany nam od Boga.
                                                    Zaszłości etyczne Kościoła są obecnie dużo bardziej rażące niż zaszłości
                                                    w wiedzy przyrodniczej, do której Kościół przestał już sobie rościć wyłączne
                                                    prawo, czego niestety w sferze etyki jeszcze nie uczynił, a będzie musiał.

                                                    Zaprawdę powiadam wam, to przestarzałe pojmowanie dobra i zła,
                                                    zdegenerowana moralność hierarchów i świadomość etyczna nie nadążająca
                                                    za rozwojem społecznym są na dzisiaj główną chorobą i słabością Kościoła.
                                                    Nie płaskość Ziemi i kreacjonizm, a średniowieczny system wartości.
                                                  • tanebo Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 21.11.11, 21:14
                                                    Ale po co. To tak jakby żądać naukowej definicji piękna. Można próbować podać statystykę lecz czy można zdefiniować piękno? Jesteś niekonsekwentny. Twierdzisz że Bóg istnieje poza naszą rzeczywistością. Bo jeśli istnieje w niej to gdzie? Lecz żądasz by zdefiniować go w niej. Przecież możesz powiedzieć: trzeba uwierzyć.
                                        • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:35
                                          kiwaczek11 napisał:

                                          > <<<
                                          > Nie zachodzi. [...] Oczywiście powiesz: skoro może istnieć coś o czymś nie wiem
                                          > y to to istnieje
                                          > >>>
                                          > Nie wiem skąd taki wniosek???
                                          > Oczywiste jest , że powiem : skoro na liście może nie być wszystkiego co jest w
                                          > rzeczywistości, to NIE WIADOMO, czy COŚ , czego nie ma na tej liście istnieje
                                          > czy nie.
                                          > Jeśli nie wiadomo, to nie można twierdzić, że to coś istnieje, ani nie można tw
                                          > ierdzić, ze to coś nie istnieje. Można tylko powiedzieć, że nie potwierdzono, n
                                          > ie odnotowano istnienia tego czegoś.

                                          Można tak twierdzić. Gdy mówimy o istnieniu lub nieistnieniu to opisujemy świat - określamy zawartość tego opisu. W opisie świata nie ma istnień HIPOTETYCZNYCH, a więc nieistniejących TERAZ. Opis świata jest teraz, a nie zawsze i wszędzie. Za każdym razem, gdy myślimy o świecie jest teraz. A hipotetyczne, to mogłoby być wszystko, co jest nieokreślone. W opisie świata są elementy określone.

                                          Zastanawiające jest, że mimo już niemal wieloletnich rozmów ze mną, wciąż Cię nie potrafię tego nauczyć. To jest jakiś religijny, fundamentalistyczny upór połączony z panicznymi ucieczkami, gdy słyszysz argumenty obalające Twoje religijne tezy. Hołubisz tak te religijne organizacje - ciekawe, co z tego masz? Jak Ci się odwdzięczają, zdradzisz nam tę tajemnicę?
                                    • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 22:23
                                      kiwaczek11 napisał:
                                      > Ta lista ma pewną cechę. Jest ścisła.

                                      Ta lista nie jest ścisła i nie jest zamknięta. Jeśli na tej liście nie ma planety Kiwaczek,
                                      nie oznacza to wcale, że takowa nie istnieje. Oznacza to tylko, że dla każdego, kto
                                      wierzy w istnienie planety Kiwaczek może być ona w innym miejscu i mieć inne
                                      własności. Więcej - ktoś może odkryć nieznaną planetę i nazwać ją Kiwaczek
                                      w przekonaniu, że to jest właśnie ten Kiwaczek, w który wierzył. Ale jeśli ją
                                      przy okazji opisze jednoznacznie, to planeta trafi na naszą listę. I nikt już nie
                                      będzie bezkarnie mógł nadawać jej takie cechy, jakie mu pasują. Bo Kiwaczek
                                      istnieje i można go badać.

                                      > A czy ta relacja zachodzi w odwrotną stronę ?

                                      Nie, nieznanego jest zawsze więcej niż znanego i tak już pozostanie.

                                      Odpowiedź na jedne pytania rodzi następne. Kiedy już będziemy wiedzieli
                                      gdzie jest planeta Kiwaczek będziemy chcieli wiedzieć, czy jest atrakcyjna
                                      turystycznie, jak do niej dojechać i jakie są tam warunki i koszt pobytu.
                                      A nawiedzeni będą chcieli nawrócić jej mieszkańców na prawdziwą wiarę.
                                    • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 13.11.11, 23:26
                                      kiwaczek11 napisał:

                                      > <<<
                                      > Możemy zrobić ścisłą listę gwiazd, planet, planetoid, chmur gazu, gwiazd neutro
                                      > nowych. Ta lista ma pewną cechę. Jest ścisła. Tzn jeśli jest na niej planeta Ne
                                      > ptun to w rzeczywistości odpowiada jej planeta zwana Neptun sztuk jeden.
                                      > >>>
                                      >
                                      > A czy ta relacja zachodzi w odwrotną stronę ?

                                      Zachodzi, gdy uwzględnimy pewien niuans.

                                      > Czy WSZYSTKO co jest w rzeczywistości jest także na tej liście ?

                                      A co to znaczy "w rzeczywistości"? Rzeczywistość = OPIS ŚWIATA. Bo to jest nie "oryginał" (a co to jest ten oryginał?), ale ta informacja, która dotarła do nas i po przetworzeniu przez mózg (świadomość) jest w niej widoczna. To nie jest świat w oryginale. Oryginału nigdy nie zobaczysz, bo to jest od założeń poczynając, aż do nieskończoności :) cała czasoprzestrzeń wszechświata. To jest oryginał. A Ty nie znasz przede wszystkim założeń wszechświata. A więc nie możesz wiedzieć, co z niego NAPRAWDĘ wynika w tym miejscu i czasie. Ale gdybyś się zapoznał z założeniami, to i tak w tym miejscu i czasie zobaczyłbyś tylko liczby. A do ich interpretacji potrzebny byłby Ci mózg zanurzony wewnątrz i działający dokładnie jak nasze. Jeśli nie spełniłbyś tego warunku, to dostałbyś tylko jakąś kolejną interpretację - może widzenie świata jako bakteria, może jako kret, a może widzenie świata jako jakaś cząstka elementarna. Nie ma jednego obrazu. A nasz opis świata to opis jego lokalnej struktury oraz opis zasad zmienności (wzory fizyki). Żeby zobaczyć, co jest w lokalnej strukturze, trzeba pobrać informację, bo nie umiemy odtworzyć historii jej powstania. taka informacja musi być w miarę pewna, dokładna, a my do kwalifikacji powinniśmy używać wzorców z listy przyjętych według naszej fantazji.

                                      Czy masz wzorzec boga? Gdzie go chcesz znaleźć? Wewnątrz świata? Na zewnątrz?

                                      Istnienia są tylko stwierdzeniami obecności, potwierdzeniami prawdy.

                                      Istnienia hipotetyczne nie są istnieniami dla świata, są możliwymi rozwiązaniami hipotez (gdyby pojawiła się prawda lub fałsz, ale ona najpierw MUSI się pojawić).

                                      I przestań kombinować z myleniem istnień i istnień hipotetycznych.

                                      > A tym samym czy jeśli czegoś na tej liście nie
                                      > ma , to nie ma także w rzeczywistości ?

                                      Źle mówisz. Nie wolno Ci mówić "nie ma" - mów "nie mogłoby być". W końcu w tej strefie poruszamy się w obszarze hipotez, a hipotezy nie mają statusu prawdy ani fałszu.

                                      Jest jakaś hipoteza, której skutkiem mogłoby być istnienie (tryb warunkowy, przypuszczenie). Warunkiem musiałoby być uczynienie tezy z hipotezy. Dowód. Dopiero wtedy istnienie staje się faktem. Nie ma innej drogi na skróty, a kombinowaniem, że przypuszczenie jest równoważne zaistnieniu to religijne bredzenie. Nie ma innej ideologii, która by ludziom to wciąż wkładała do głów, bo żadna inna nie zajmuje się stworami spoza wszechświata, jako istniejącymi wewnątrz niego.
        • kotekali Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 03.10.11, 13:24
          percepcja jest tak , ze jak nie masz kasy , zeby zaplacic czynsz to wywala ciebie z mieszkania ..i to jest cala percepcja , ktora obchodzi wywalanego , reszta to baju baju :)
      • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 07.10.11, 18:15
        grgkh napisał:

        > Nieskończoność nie jest liczbą. To jest granica, KU KTÓREJ podąża reguła oblicz
        > ająca zmienność.

        Przyznaj, że miałeś pałę z matmy !... :))
        • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 08.10.11, 12:46
          To nie jest argument. Sięgasz po erystykę.

          Nieskończoność nie jest liczbą.

          pl.wikipedia.org/wiki/Niesko%C5%84czono%C5%9B%C4%87#Matematyka
          • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 19.10.11, 22:06
            > Nieskończoność nie jest liczbą.

            Tym bardziej nie jest granicą :)
            • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 20.10.11, 00:33
              chasyd_666 napisał:

              > > Nieskończoność nie jest liczbą.
              >
              > Tym bardziej nie jest granicą :)

              Ale liczbą nie jest? ;) A więc racja jest po mojej stronie i nie wolno używać nieskończoności tak jak liczby.

              A teraz wróćmy do początku. W jakim znaczeniu używacie nieskończoności? Jaki jest wasz bóg? Niedokończony? Rozwijający się? :) Zaczynający się od zera?

              A może jest nieskończenie mały? Może dąży do zera? No to uznajmy wspólnie, że granicą dążenia boga jest zero, czyli że go nie ma, bo dążył i dążył aż zniknął. Może tak być? :)
              • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 30.10.11, 08:49
                grgkh napisał:

                > Ale liczbą nie jest?

                Napisałeś ,że nieskończoność jest granicą . Przyznasz , że palnąłeś głupotę - czy brak Ci na to odwagi ?...
                • wariant_b Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 30.10.11, 10:12
                  chasyd_666 napisał:
                  > Napisałeś ,że nieskończoność jest granicą . Przyznasz , że palnąłeś
                  > głupotę - czy brak Ci na to odwagi ?...

                  Pojmowanie nieskończoności jako granicy jest poniekąd klasycznym,
                  analitycznym podejściem do zagadnienia. Nieskończoność konstruujemy
                  jako granicę ciągu rosnącego, np dla liczb naturalnych.

                  Przy takim podejściu bóg jest granicą ludzkiej wiedzy, choć właściwiej
                  byłoby powiedzieć ludzkiej niewiedzy. Teoretyczną i nieosiągalną,
                  ponieważ od każdej konkretnej i zmierzonej wartości istnieje coś większego.

                  Teoriomnogościowe podejście określa nieskończoności jako miary liczebności
                  zbiorów nieskończonych i nawet jest w stanie wykonywać na nich pewne operacje.
                  Istnieje sposób na skonstruowanie istotnie większego zbioru.
                  Jest nieskończenie wiele nieskończoności, z których żadna nie jest "największa".

                  Przy takim podejściu mamy nieskończenie wielu bogów.
                  • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 11.11.11, 17:12
                    > Pojmowanie nieskończoności jako granicy jest poniekąd klasycznym,
                    > analitycznym podejściem do zagadnienia. Nieskończoność konstruujemy
                    > jako granicę ciągu rosnącego, np dla liczb naturalnych.

                    Istotą nieskończoności jest bezgraniczność
                    • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 12:30
                      chasyd_666 napisał:

                      > Istotą nieskończoności jest bezgraniczność

                      Bezgraniczna potrafi być głupota. :) Mówię ogólnie i nie bierz tego do siebie.
                • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 30.10.11, 21:39
                  chasyd_666 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > Ale liczbą nie jest?
                  >
                  > Napisałeś ,że nieskończoność jest granicą . Przyznasz , że palnąłeś głu
                  > potę - czy brak Ci na to odwagi ?...

                  Na obelgi, które zastępują Ci sensowne komentarze, postanowiłem ograniczyć moje odpowiedzi. Kieruję się zasadą, że ktoś, kto potrafi tylko bluzgać pod adresem oponenta sam siebie kompromituje. Piszemy na forum publicznym, a ja zakładam, że czytać nas będą ludzie myślący racjonalnie i logicznie, i z takiego obrotu sprawy wyciągną właściwe wnioski. Ludzi definiowanych jako dopełnienie do zbioru wymienionego powyżej nie biore pod uwagę - nie interesuje mnie, co sobie będą myśleli, także o mnie. Z - przepraszam - bezmózgą tłuszczą nie chcę się zadawać.

                  Ale z Tobą sobie czasem lubię porozmawiać, bo idealnie nadajesz się na ofiarę. Jesteś dobrym przykładem niewolnika dogmatów, który nie myśli samodzielnie, a skutkiem tego odpowiada schematycznie, jak go zaprogramowano lub się wkurza, bo nie wie co powiedzieć (to najczęściej) i wtedy bierze się do obrażania.

                  Nie mam żadnego problemu i w pełni panuję nad tekstem swoich wypowiedzi. I jeszcze z jednym nie mam problemu - jeśli zdarzy mi się błąd, to go prostuję. Bo to żaden dyshonor - nie ma ludzi nie popełniających błędów.

                  A teraz Ci wyjaśnię, co miałem na myśli pisząc o tej granicy. :)

                  Nieskończoność nie jest liczbą. To informacja, że jest jakaś procedura rekurencyjna (wzór matematyczny), według którego wylicza się wartości poszczególnych etapów tego liczenia, ale to liczenie nie dobiegło do końca. Bo o wyniku mówimy TERAZ, a TERAZ tego wyniku jeszcze nie ma, bo procedura wciąż jeszcze liczy i liczy... i trzeba się zastanowić, co mogłaby wyliczyć gdzieś bardzo daleko. I to jest pierwsze miejsce, gdzie taka nieskończoność się pojawia - jako zmienna niezależna, licznik procedury.

                  Ale jest i drugie miejsce. Bo materiałem liczenia "do nieskończoności" są ciągi zbieżne i rozbieżne. Dla ciągów zbieżnych skutek wyliczania dąży do konkretnej wartości, ale dla ciągów rozbieżnych może rosnąć w wartościach bezwzględnych bez ograniczeń.

                  Tam, gdzie w jednej sytuacji pojawia się granica-liczba, tam dla drugich pojawi się granica-nieskończoność czyli jej brak jako liczby. Oczywiście sens liczbowy nadal pozostaje taki sam, czyli ta granica nie jest liczbą, ale ze względu na to, że jej tam oczekiwalibyśmy uznałem, że mogę ci to tak powiedzieć.

                  Tak więc już teraz wiesz - dzięki mnie :) - że nieskończoność nie jest jedynie przyczyną ale może być skutkiem. Czy tak trudno się było tego domyślić?

                  A na przyszłość, zanim zaczniesz kogoś oczerniać, zapytaj, co on miał na myśli.

                  O, i takie rozmowy z Tobą lubię. :) Czasem trochę zaczekam, czasem Cię podpuszczę, a potem efekt jest milszy. Dla mnie. :)
                  • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 11.11.11, 17:58
                    > > Napisałeś ,że nieskończoność jest granicą . Przyznasz , że palnął
                    > eś głu
                    > > potę - czy brak Ci na to odwagi ?...
                    >
                    > Na obelgi, które zastępują Ci sensowne komentarze, postanowiłem ograniczyć moje
                    > odpowiedzi. Kieruję się zasadą, że ktoś, kto potrafi tylko bluzgać pod adresem
                    > oponenta sam siebie kompromituje

                    Ty chętnie bluzgasz pod adresem innych - i masz rację , że się kompromitujesz...
                    Natomiast gdzie dostrzegłeś bluzg w moich słowach ??...

                    > Jesteś dobrym przykładem niewolnika dogmatów,

                    Jakich dogmatów ?

                    który nie myśli samodzielnie,

                    Udowodnij

                    a s
                    > kutkiem tego odpowiada schematycznie, jak go zaprogramowano

                    j.w.


                    lub się wkurza, bo
                    > nie wie co powiedzieć (to najczęściej)

                    j.w.

                    i wtedy bierze się do obrażania.

                    Znów dałeś przykład jak obrażasz rozmówcę... Ateistyczny obłudniku !

                    > Nie mam żadnego problemu i w pełni panuję nad tekstem swoich wypowiedzi.

                    Żebyś jeszcze panował nad ich logiką... :)

                    > Nieskończoność nie jest liczbą. To informacja, że jest jakaś procedura rekurenc
                    > yjna (wzór matematyczny), według którego wylicza się wartości poszczególnych et
                    > apów tego liczenia, ale to liczenie nie dobiegło do końca. Bo o wyniku mówimy T
                    > ERAZ, a TERAZ tego wyniku jeszcze nie ma, bo procedura wciąż jeszcze liczy i li
                    > czy... i trzeba się zastanowić, co mogłaby wyliczyć gdzieś bardzo daleko. I to
                    > jest pierwsze miejsce, gdzie taka nieskończoność się pojawia - jako zmienna nie
                    > zależna, licznik procedury.

                    Ble, ble... Nadal nie udowodniłeś ,że jest granicą :)

                    Dla ciągów zbieżnych skutek wyliczania dąży do konkretnej
                    > wartości, ale dla ciągów rozbieżnych może rosnąć w wartościach bezwzględnych b
                    > ez ograniczeń.

                    Mylisz granicę ciągu z granicą nieskończoności, Wielki Nielogiku... :)

                    > Tam, gdzie w jednej sytuacji pojawia się granica-liczba,

                    Już zapomniałeś, że pisałeś o nieskończoności w kontekście Boga ? Jaka liczba ?!... :)))

                    dla drugich pojawi
                    > się granica-nieskończoność czyli jej brak jako liczby.

                    To wreszcie granica czy jej brak ?!... :))))))

                    ale ze względu na
                    > to, że jej tam oczekiwalibyśmy

                    Kto oczekiwał ?... :)))

                    > uznałem, że mogę ci to tak powiedzieć

                    Znów potknąłeś sie we własne nogi :)

                    > Tak więc już teraz wiesz - dzięki mnie :)

                    Tak - wiem, że piszesz bzdury - ale to wiem już od dawna...


                    - że nieskończoność nie jest jedynie
                    > przyczyną ale może być skutkiem. Czy tak trudno się było tego domyślić?

                    Bardzo trudno. Możesz to wyjaśnić ?... :)

                    > O, i takie rozmowy z Tobą lubię. :) Czasem trochę zaczekam, czasem Cię podpuszc
                    > zę, a potem efekt jest milszy. Dla mnie. :)
                    >

                    Dla mnie również - lubię patrzeć jak robisz z siebie pajaca :))
                    • grgkh Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 12.11.11, 12:34
                      chasyd_666 napisał:

                      > Udowodnij

                      Dowód jest dla tego, kto go czyta. Jeśli nie umie go zrozumieć, to nikt z zewnątrz już nic nie może poradzić. W tym momencie dyskusja ulega automatycznemu zamknięciu.

                      Proponowałem Ci już kilkakrotnie "zawieszenie broni" i złagodzenie formy wypowiedzi. Czy naprawdę nie chcesz tego?
                      • chasyd_666 Re: Nie istnieje nieskończoność kreatora 22.11.11, 18:52
                        grgkh napisał:

                        >
                        > Dowód jest dla tego, kto go czyta.

                        Chętnie przeczytam twoje "dowody" :). Ty jednak unikasz dowodzenia swoich (bzdurnych) tez, unikasz odpowiedzi na niewygodne pytania...

                        >
                        > [b]Proponowałem Ci już kilkakrotnie "zawieszenie broni"

                        Ja nigdy z Tobą nie walczyłem :)


                        i złagodzenie formy wyp
                        > owiedzi.

                        Łagodzenie zacznij od siebie...
                        Gdy nazywam twoje bzdury bzdurami, to nie jest atak na Ciebie, ale stwierdzenie faktu.
                        Każdy taki fakt mogę udowodnić - jeśli tylko chcesz...

                        • grgkh :) 26.11.11, 18:04
                          :)
    • grgkh Gdzie jest autor, gdy wątek schodzi na psy? 05.10.11, 18:48
      A on sam traci resztki swojej bardzo osłabionej reputacji...

      Nowey, rzuciłeś swoje dziecko na pożarcie? Nie wracasz? Nie bronisz go do ostatniej kropli krwi? Co z Ciebie za rodzic? Tyle zarzutów, a Ty nic? Wygląda na to, że będzie to dobre miejsce do cytowania Twoich porażek. Trzeba zapamiętać link. Narobiłeś sobie kłopotów. Współczuję Ci. :)
      • karbat Re: Gdzie jest autor, gdy wątek schodzi na psy? 05.10.11, 19:31
        grgkh napisał:
        > olek13 napisał:
        > Poza tym: jeśli coś jest rzekomo niepojęte, po kiego grzyba niektórzy udo
        > wadnia ją, że to niepojęte pojmują? No i skąd wiadomo, że niepojęte? Może niepoj
        > ęte są tylko rojenia?

        > Zgadzam się z tym w stu procentach. Bóg nie istnieje.

        bog niepojety ........

        kato-ksiadz , katolicy mowia o rzeczach niepojetych, nie do ogarniecia ludzkim rozumem - mowiac o swoim bogu . ... tzn. mowia o czyms czego nie pojmuja , nie rozumieja czyli
        w zasadzie bredza ( sobie o bogu ) .

        • kotekali Re: Gdzie jest autor, gdy wątek schodzi na psy? 05.10.11, 22:39
          hehe :)
    • grgkh Gdzie jest autor wątku? Spamuje? 10.10.11, 10:16
      Wciąż nie widzę tutaj odpowiedzi autora wątku na argumenty obalające tezę o istnieniu boga. Przypominam o elementarnej regule, że sprzeczne definicja obala cały projekt na niej zbudowany.

      Nie istnieje bóg, którego dał oby się zdefiniować. I logiczne jest, że nie istnieje on wtedy w ogóle.

      Autor wątku tłumaczył się mętnie o braku czasu na odpowiedź, ale potem znalazł go na tyle dużo, żeby zalewać forum następnymi porcjami spamu, który opiera się jednoznacznie na jego błędnych, fałszywych założeniach.
      • chasyd_666 Re: Gdzie jest autor wątku? Spamuje? 19.10.11, 22:11
        > Nie istnieje bóg, którego dał oby się zdefiniować

        Nie jest to prawda. Już podawałem na FR definicję Boga.
        • grgkh Re: Gdzie jest autor wątku? Spamuje? 20.10.11, 00:23
          chasyd_666 napisał:

          > > Nie istnieje bóg, którego dałoby się zdefiniować
          >
          > Nie jest to prawda. Już podawałem na FR definicję Boga.

          Cechy boga, o których napisałem powyżej NIE ISTNIEJĄ, bo nie mogą istnieć. Nie widzę, żebyście to zakwestionowali. Wobec tego zgadzacie się z tym, że wasz bóg tych cech nie ma na pewno. A ma jakieś inne? Jakie?

          A poza tym, jak chcesz w rozmowie ze mną podać argument, to wysil się na kopiuj-wklej. Chyba że nie umiesz tego zrobić. Gadanie, że ktoś coś kiedyś :) to dziecinna zagrywka.

          Chasyd, znasz moje argumenty i zanim przejdziesz do następnych, odpowiedz na te. Brak odpowiedzi oznacza tylko jedno - wszystko, co na tym u Ciebie miałoby się opierać jest fałszywe.

          Najpierw założenia, kolego. Jak przebrniesz przez ten etap, to można rozmawiać dalej. Innej, logicznej drogi nie ma.
          • chasyd_666 Re: Gdzie jest autor wątku? Spamuje? 21.10.11, 21:33
            grgkh napisał:

            >
            > > > Nie istnieje bóg, którego dałoby się zdefiniować
            > > .
            >
            > Cechy boga, o których napisałem powyżej NIE ISTNIEJĄ,

            Gdzie napisałeś ?
            Tak czy siak - to nie jest dowód twojej tezy


            Przypominam moją definicję:
            Bóg to absolut, który stworzył nasz Świat i ma nad nim władzę.

            Teraz udowodnij,że ta definicja jest błędna...
            • grgkh Re: Gdzie jest autor wątku? Spamuje? 21.10.11, 23:18
              chasyd_666 napisał:

              > grgkh napisał:
              >
              > >
              > > > > Nie istnieje bóg, którego dałoby się zdefiniować
              > > > .
              > >
              > > Cechy boga, o których napisałem powyżej NIE ISTNIEJĄ,
              >
              > Gdzie napisałeś ?
              > Tak czy siak - to nie jest dowód twojej tezy
              >
              >
              > Przypominam moją definicję:
              > Bóg to absolut,

              Co to jest absolut?

              Świat jest absolutem, bo widzimy go. Jest źródłem informacjo o wszystkim.

              Czyżby świat = bóg? ;)

              > który stworzył nasz Świat

              To jest sprzeczność. Stworzenie świata przez bogów obaliłem powyżej. Nie udowodnisz tej hipotezy i nie możesz jej wprowadzać do opisu świata, bo nic do niego nie wnosi (brzytwa Ockhama).

              > i ma nad nim władzę.

              No niby bóg = fizyka? :) Nad światem władzę ma tylko fizyka, kolego.

              > Teraz udowodnij,że ta definicja jest błędna...

              Sama się obaliła, jak obaliłeś się Ty po obaleniu flaszki absoluta. :)
              • karbat Re: Gdzie jest autor wątku? Spamuje? 22.10.11, 00:07
                chasyd_666 napisał:
                > Przypominam moją definicję:
                > Bóg to absolut, który stworzył nasz Świat i ma nad nim władzę.

                jestes szczery mowiac o swojej definicji boga . mozesz go sobie definiowac tak ,
                jak ci sie tylko podoba . ilu wiercow tyle dennych " definicji boga ,- tylu bogow .
                po drugie , chyba sie nie myle , ta twoja definicja nie spelnia warunkow definicji .

                def. okrag - zbior punktow na plaszczyznie jednakowo oddalonych od okreslonego punktu .
                a teraz , idz i znajdz muzulmanina , wyznawce konfujusza , eskimosa , katolika ,
                ktory ta DEFINICJE podwazy . rozumiesz to wierco , tworco swojego boga ...
                poprzez swoja definicje .

                a teraz marsz ! zapoznac sie z pojeciem - definicja i z pojeciem - dogmat .

                • chasyd_666 Re: Gdzie jest autor wątku? Spamuje? 11.12.11, 20:44
                  > jestes szczery mowiac o swojej definicji boga

                  Udowodnij, że jest błędna

                  > ta twoja definicja nie spelnia warunkow defini
                  > cji .

                  Udowodnij
              • chasyd_666 Re: Gdzie jest autor wątku? Spamuje? 30.10.11, 08:46
                grgkh napisał:

                > Co to jest absolut?

                Zajrzyj do słownika , nieuku...

                > Świat jest absolutem

                Brednia nieuka !...

                > Czyżby świat = bóg?

                j.w.

                > To jest sprzeczność. Stworzenie świata przez bogów obaliłem powyżej

                Niczego nie obaliłeś. Twoje brednie nie są dowodem...

                > No niby bóg = fizyka?

                Nieuk !

                >Nad światem władzę ma tylko fizyka

                Nieuku, czy fizyka jest bytem ?...

                > > Teraz udowodnij,że ta definicja jest błędna...
                >
                > Sama się obaliła, jak obaliłeś się Ty po obaleniu flaszki absoluta. :)
                >

                Odpowiedź pijanego nieuka...
                • pocoo Re: Odpowiedzi mądrego 30.10.11, 20:07
                  chasyd_666 napisał:

                  > Zajrzyj do słownika , nieuku...

                  > Brednia nieuka !...

                  > j.w.


                  > Nieuk !


                  > Odpowiedź pijanego nieuka...

                  Na chuch go w szkole wziąłeś?
                  • ultimate.strike Re: Odpowiedzi mądrego 01.11.11, 16:22
                    > Na chuch go w szkole wziąłeś?

                    Nie, zabrakło mu nie tylko argumentów, nie ma nawet miejsca na wklejenie uśmieszka.
                    • nehsa Re: Definicje Istot Boskich. 11.11.11, 17:39
                      Ojciec-Bóg, WOLNOŚĆ, jest Jedynym Depozytariuszem miłości, Którego praca polega na Samoofierze w Imię Życia, Które uosabia Jego Syn-Bóg, ŚWIATŁOŚĆ, Którego praca polega na Samoofierze wobec każdego człowieka, Której dowodem, jest bezpośrednia zależność człowieczeństwa, od Syna Ojca Naszego Stwórcy.
                      • olek13 Re: Definicje Istot Boskich. 11.11.11, 17:47
                        ...a świstak zawija sreberka...
                        Swoją drogą takiej nowoniznieznaczącejmowy nawet aparatczycy komuny ani eurokomisarze nie potrafili wymyślić.
                        Czeka Cię wielka kariera!
                        • nehsa Re: Definicje Istot Boskich. 11.11.11, 17:57
                          olek13 napisał:
                          "> ...a świstak zawija sreberka...
                          > Swoją drogą takiej nowoniznieznaczącejmowy nawet aparatczycy komuny ani eurokom
                          > isarze nie potrafili wymyślić.
                          > Czeka Cię wielka kariera!"

                          ***Olek13!
                          Bądź nadal autorytetem, wypunktuj słabe punkty w mojej definicji Istot Boskich.
                          • woynowski1 Re: Definicje Istot Boskich. 19.11.11, 18:39
                            Czy ktoś przeczytał ten wątek od początku?
                            • gadagad Re: Definicje Istot Boskich. 27.11.11, 00:02
                              Nie. Bo nikomu nie jest potrzebny BÓG związany z astrofizyką, czy matematyką wyższą. Ludziom jest potrzebny bógojcieć, na ich poziomie poznania, ich, tylko trochę mocniejszy i rozumniejszy, w granicach ich gatunku. I jak się przysłużą, to jakiemuś robaczkowi, wbrew prawidłom, mogący pomóc. Jak Król. Nehsa, jest zabawny, bo jego racjonalność, jest satanizmem. Szatan jest tylko opozycjonistą wobec zufania i zadufania, wbrew rozumowi. Ale to tylko taki współczesny mit chrześcijaństwa czy katolicyzmu,że stawijając na dogmat, jest się po dobrej stronie choć wyniki temu przeczą. Nehsa mógłby być tylko racjonalistą, ale ponieważ swoje przekonania ubrał w kult, a bogów mamy niedostatek, zostaje mu tylko niosiący światło.Poznania, rozwoju,ewuolowania i ponoszenia konsekwencji złych decyzji.
                              • nehsa Re: Definicje Istot Boskich. 27.11.11, 00:23
                                Gadagad!
                                Od dwóch lat powtarzam do znudzenia, że Nauka Ojca, jest nieskończenie racjonalna.
                                I nie mogę się doczekać, aby ktokolwiek na tym forum i forach, chociaż jednym racjonalnym kontrargumentem zaprzeczył moim rewelacjom, bo są to rewelacje.
                                Moja racjonalność jest satanizmem??? No to racjonalnie wyeksponuj ten fakt.
                                Łatwiej Ci będzie uskutecznić ten znany numer z parasolem.
                                • gadagad Re: Definicje Istot Boskich. 27.11.11, 00:37
                                  Też się dziwię, że nie wytoczyli przeciw tobie tego działa. Katolikom satanizm kojarzy się z chuligaństwem jak najbardziej katolickich wyrostków, sadyzm wobec zwierząt wybaczają. Racjonalność jest tym przeciwnikiem
                                  • nehsa Re: Definicje Istot Boskich. 27.11.11, 09:32
                                    gadagad napisała:
                                    "> Też się dziwię, że nie wytoczyli przeciw tobie tego działa. Katolikom satanizm
                                    > kojarzy się z chuligaństwem jak najbardziej katolickich wyrostków, sadyzm wobec
                                    > zwierząt wybaczają. Racjonalność jest tym przeciwnikiem"

                                    **Odpowiedziałaś lakonicznie.Czyli ja w twoim pozbawionym konkretów mniemaniu, jestem katolickim wyrostkiem i chuliganem, a racjonalność moich interpretacji świadectw nieskończenie racjonalnej Nauki Ojca, jest antykatolicka.

                                    Z czego wniosek, że katolicki jeden bóg, czyli bożek, to skończony dureń.
                                    • gadagad Re: Definicje Istot Boskich. 27.11.11, 18:49
                                      Nie da się ukryć, ani ukryte to nie jest. Przeciwnie, eksponowane, aż się kurzy.
                                      • nehsa Re: Definicje Istot Boskich. 27.11.11, 22:16
                                        gadagad napisała:
                                        '> Nie da się ukryć, ani ukryte to nie jest. Przeciwnie, eksponowane, aż się kurzy.

                                        ***Dlatego zgodnie z Nauka Ojca powtarzam końcowy wniosek:
                                        Katolicki jedyny bóg, to bożek, i tym samym skończony, kompletny dureń.
                                        • gadagad Re: Definicje Istot Boskich. 27.11.11, 22:38
                                          Najpierw trzeba być, by być choćby durniem. Durniostwem wykazuje się przeciętna realizacja wiary.Watykański bóg zamotał się tak, że jedzie tylko po schemacie. Ma ludzi, którzy krzyczą, nie opuszczę domu choć płonie, bo powiedziane jest, że w domu nic mi się nie stanie.
                                          • nehsa Re: Definicje Istot Boskich. 28.11.11, 08:13
                                            gadagad napisała:
                                            "> Najpierw trzeba być, by być choćby durniem. Durniostwem wykazuje się przeciętna
                                            > realizacja wiary.Watykański bóg zamotał się tak, że jedzie tylko po schemacie.
                                            > Ma ludzi, którzy krzyczą, nie opuszczę domu choć płonie, bo powiedziane jest,
                                            > że w domu nic mi się nie stanie."

                                            ***Od czasu, kiedy wśród ludzi, przez kilka dni przebywał Syn Ojca, ŚWIATŁOŚĆ, minęło ponad dwa tysiące lat. Polska państwowość, trwa 1045 lat, a polscy katolicy, w tym przede wszystkim polski kler, prezentują się, jako wyprana z mózgów człekopodobna hołota, która nie potrafi samodzielnie posłużyć się ofiarowaną jej przez Stwórcę Cząstką Światłości=Rozumu=Ducha.

                                            Pomimo starannego wykształcenia, ani pierwszy idol Polskiego Narodu rycerz Wojtyła, ani żaden z pozostałych księży, teologów, kościelnych intelektualistów, nie byli w stanie, i nie są w stanie zrozumieć, i nie chcą zrozumieć, że Cztery Ewangelie są kompilacją treści, których zadaniem było i jest, przekonanie chrześcijańskiej społeczności, że Synem(Bogiem) Ojca(Boga), był żyd Jezus.

                                            A ponieważ rozum każdego człowieka zależy od Istot Boskich, czyli od Ojca, i Syna Ojca, a w Polsce większość ogłupionego przez księży społeczeństwa jest katolikami, to religia Kościoła rzymsko-katolickiego, jest od wieków przekleństwem naszego Narodu.
                                            A księża, to najbardziej wroga Narodowi kasta parobków Judasza.

                                            Nauka Wszechmogącego Ojca, jest dla polskich kapłanów śmieciem, nie wartym ich zainteresowania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja