Dodaj do ulubionych

"Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga"

28.09.11, 23:44
W dniu dzisiejszym miałem nudną i wątpliwą przyjemność przeprowadzenia przydługiego monologu (ponieważ moi dyskutancji dyskutowali z diabłem w swoich glowach, zamiast dyskutować na temat) z trzema "fachowcami od filogenetyki molekularnej", którzy z zapałem neofitów serwują swoje "madrosci" na tym forum.

Ale do rzeczy: otóż spośród tego całego bełkotu na jaki sam się nraziłem, w którego zakres wchodziły między innymi opisy 'nowych, znanych tylko wybrańcom metod, jakimi operuje biologia ewolucyjna', o ile nie można powiedziec nawet o propozycji nowego pojmowania biologii w ogóle,:), udało mi sie wyłowić jeden najbardziej (bez)sensowny zarzut.

Otoż jeden z tych "fachowcow" okazal się też (pseudo)teologiem i zarzucil mi (czy może mnie tylko poinformowal o istnieniu takiej definicji- sam już nie wiem, poniewaz nie uzasadnił), że definicja Boga jest wewnętrznie sprzeczna.

Czy może ktoś mi przytoczyć tą "wewnętrznie sprzeczną definicję Boga"?, ponieważ takiego uzasadnienia jakoś się od mojego adwersarza nie doczekałem.

Dziękuje i zamieniam się w słuch:)
Obserwuj wątek
    • noveyy777 Errata. 29.09.11, 02:29
      No nie ja wymiekam--jeden z moich dyskutantow pinformował mnie wlasnie o zenujaco niskim poziomie edukacji w polskich szkolach. Stwierdzil,ze w polskich szkolach gimnazjalnych i srednich naucza sie wiecej religii niz biologii. Musialem mu pokazac, ze to nieprawda. To tak gwoli uzupelnienia:):

      forum.gazeta.pl/forum/f,721,Religia.html
      • imponeross Dowody na nieistnienie boga 14.12.11, 23:16
        noveyy777 napisał:

        > No nie ja wymiekam--jeden z moich dyskutantow pinformował mnie wlasnie o zen
        > ujaco niskim poziomie edukacji w polskich szkolach. Stwierdzil,ze w polskich sz
        > kolach gimnazjalnych i srednich naucza sie wiecej religii niz biologii. Musiale
        > m mu pokazac, ze to nieprawda. To tak gwoli uzupelnienia:):

        >
        > forum.gazeta.pl/forum/f,721,Religia.html


        Pojecie Boga prowadzi do zabawnych sprzecznosci. Np. okazuje sie, ze
        jesli Bog istnieje to musi on byc ateista:

        'Wiara to "przekonanie w istnienie rzeczy nie opartej na faktach"
        ale od kiedy Bóg wie wszystko to nie może być wierzący.'

        Albo:
        'Skoro Bóg jest wszechmogący (a wiadomo że jest to jego podstawowy i
        integralny atrybut) to czy potrafi stworzyć kamień którego nie da
        się podnieść? - taki prosty, nie do ominięcia paradoksik i już wiemy
        że istota wszechmogąca nie istnieje'

        httP://www.wykop.pl/link/80124/bog-jest-ateista/
        httP://www.racjonalista.pl/forum.php/s,68040
    • olek13 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 07:33
      noveyy777 napisał:

      > Czy może ktoś mi przytoczyć tą "wewnętrznie sprzeczną definicję Boga"?,
      > ponieważ takiego uzasadnienia jakoś się od mojego adwersarza nie doczekałem.

      Nie wiem, co miał na myśli Twój rozmówca, ale z Bogiem filozofowie mają duże problemy, jak np:
      pl.wikipedia.org/wiki/Teodycea
      pakopedia.wikidot.com/platon-eutyfron
      pl.wikipedia.org/wiki/Wolna_wolaitd.
      • noveyy777 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 13:58
        olek13 napisał:

        > noveyy777 napisał:
        >
        > > Czy może ktoś mi przytoczyć tą "wewnętrznie sprzeczną definicję Boga"?
        >
        ,
        > > ponieważ takiego uzasadnienia jakoś się od mojego adwersarza nie doczeka
        > łem.
        >
        > Nie wiem, co miał na myśli Twój rozmówca.

        Mam na myśli dokladnie to, co jest zaznaczone tłustym drugiem.
            • olek13 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 20:37
              noveyy777 napisał:

              > Wiec podaj prosze te definicje (przy okazji definicje pojecia "mało boska").
              >


              W tej sprawie zwracaj się do teologów. Ja mało się na tym znam, tyle że najogólniej podobno Bóg to takie coś mądre, co zrobiło cały świat,, wszystkowiedzące, wszystkomogące i chcące dobra. Te cechy nie dają się pogodzić, a jeśli zrezygnujemy z którejś z nich, to albo Bóg nie może wszystkiego, albo nie chce dobra, albo wszystkiego nie wie. Wtedy staje się takim Bogiem pośledniejszym.
              • noveyy777 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 21:26
                olek13 napisał:

                > W tej sprawie zwracaj się do teologów.

                Jeszcze czego:)

                >Ja mało się na tym znam, tyle że najogól
                > niej podobno Bóg to takie coś mądre, co zrobiło cały świat,, wszystkowiedzące,
                > wszystkomogące i chcące dobra. Te cechy nie dają się pogodzić, a jeśli zrezygnu
                > jemy z którejś z nich, to albo Bóg nie może wszystkiego, albo nie chce dobra, a
                > lbo wszystkiego nie wie. Wtedy staje się takim Bogiem pośledniejszym.

                Nic mi to nie mowi, to nie jest definicja, to jest twoje wyobrazenie.
                Znasz zasady definiowania?

                Pamietaj wiec,ze Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo,a ty tworzysz go na podobieństwo człowieka.

                pozdrawiam.
                • olek13 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 21:41
                  noveyy777 napisał:

                  > Nic mi to nie mowi, to nie jest definicja, to jest twoje wyobrazenie.
                  > Znasz zasady definiowania?

                  A czy Ty czytasz, co napisałem, czy może tylko słuchasz samego siebie?
                  Napisałem:
                  > W tej sprawie zwracaj się do teologów.

                  Nie mam zamiaru ani potrzeby definiowania czegoś, w co ktoś sobie wierzy. Odniosłem się do tego, co opowiadają wyznawcy, a ja się do nich nie zaliczam. Zatem definicje zostawiam Tobie.

                  noveyy777 napisał:
                  0000
                  > Pamietaj wiec,ze Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo,a ty tworzysz
                  > go na podobieństwo człowieka.

                  Nie widzę powodu pamiętania Twoich deklaracji wiary. Nie jestem też radosnym "tfurcą" bogów i bożków. Mam nadzieję, że określenie swojego stanowiska mam już z głowy. Przeczytaj co napisałem kilka razy, proszę.
                  Potem możemy rozmawiać dalej.
    • ultimate.strike Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 29.09.11, 09:44
      > W dniu dzisiejszym miałem nudną i wątpliwą przyjemność przeprowadzenia przydług
      > iego monologu (ponieważ moi dyskutancji dyskutowali z diabłem w swoich glowach,
      > zamiast dyskutować na temat) z trzema "fachowcami od filogenetyki molekularne
      > j", którzy z zapałem neofitów serwują swoje "madrosci" na tym forum.

      A kogo za takowych specjalistów uważasz, o, Wielki Klasyfikatorze?

      > Czy może ktoś mi przytoczyć tą "wewnętrznie sprzeczną definicję Boga"?,

      Bóg - istota wszechmogąca, wszechwiedząca, ponadczasowa, stwórca Wszechświata.
      --
      Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki forum
      Ile kosztuje pięciojardówka chyba juz wiecie, a jak nie, to jest kilt watch na Stronach kiltowych.
      • noveyy777 Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzeczna? 29.09.11, 14:14
        oooultimate.strike napisał:

        > Bóg - istota wszechmogąca, wszechwiedząca, ponadczasowa, stwórca Wszechświata.

        Ooo- i to jest konkret! Jak będziesz operował konkretami, to zawsze sobie spokojnie pogadamy (co jest niemozliwe z tym gosciem, zwłaszcza po rannych jego wystapieniach:)

        Niski stan polskie edukacji:

        skroc.pl/f361
        Na lekcjach religii katolickiej naucza się kreacjonizmu:

        skroc.pl/63d3
        Teraz pozostalo ci najwazniejsze: UZASADNIJ dlaczego ta definicja jest wewnętrznie sprzeczna:

        Wewnętrznie sprzeczne pojecia to:

        Ten człowiek jest genianie mądry, a zarazem totalnie głupi.

        Ten człowiek jest niewidomy od urodzenia i pracuje, jako ekspert od średniowiecznego malarstwa. W wojsku był wyborowym snajperem.

        A jaką wewnętrzną sprzeczność widzisz w tej definicji?

        Bóg - istota wszechmogąca, wszechwiedząca, ponadczasowa, stwórca Wszechświata.

        Jaką wewnetrzną sprzeczność widziswz w stwierdzeniu: wszystko powstało z niczego?

        Lecę teraz na trening, wieczorkiem tutaj zajrzę.

        pozdrawiam.
        • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 29.09.11, 14:20
          Uzasadnienie jest proste, wszechwiedzący, wszechmogący, ponadczasowy (i nieskończenie dobry, sorry, że zapomniałem uzupełnić definicję o ten integralny jej element) Bóg nie mógł stworzyć zła. Równocześnie jest stwórcą wszystkiego, czyli zła, złych uczynków itp. rzeczy. To pierwsza z długiej listy sprzecznosci wewnętrznych.

          > Ten człowiek jest niewidomy od urodzenia i pracuje, jako ekspert od śred
          > niowiecznego malarstwa. W wojsku był wyborowym snajperem.

          Tu nie ma wewnętrznej sprzecznosci. Sprzeczność może się pojawić dopiero z dodatkowymi założeniami.

          > Jaką wewnetrzną sprzeczność widziswz w stwierdzeniu: wszystko powstało z nic
          > zego?


          Probujesz uprzedzać fakty ale spudłowałeś. :)
          --
          Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki forum
          Ile kosztuje pięciojardówka chyba juz wiecie, a jak nie, to jest kilt watch na Stronach kiltowych.
          • noveyy777 Uzasadnij tezę, którą uzasadniasz inną tezę. 29.09.11, 18:14
            ultimate.strike napisał:

            > Uzasadnienie jest proste, wszechwiedzący...

            Co to znaczy "wszechwiedzacy"?

            > wszechmogący, ponadczasowy (i nieskoń
            > czenie dobry, sorry, że zapomniałem uzupełnić definicję o ten integralny jej el
            > ement)

            Co to znaczy "nieskonczenie dobry" i jakiego boga dotyczy ta definicja?

            > Bóg nie mógł stworzyć zła.

            Owszem mozna tworzyć zło, mozna też do niego dopuszczać, lub będać dobrym zla się dopuścić. Dlaczego uwazasz,ze Bóg stworzył zlo? Jakiego boga masz na myśli?

            >Równocześnie jest stwórcą wszystkiego, czyli
            > zła, złych uczynków itp. rzeczy.

            Najpierw w precyzyjnym wywodzie podaj uzasadnienie, odpowiadając na poprzednie pytanie. W przeciwnym razie powyższa teza opiera się na innej tezie, ktora sama domaga się uzasadnienia. Co jest błędem logicznym. A tak na marginiesie: czy ty rozumiesz na czy polega definiowanie, czy mam i w tym zakresie udzielić stosownej pomocy?

            pozdrawiam.

            • ultimate.strike Re: Uzasadnij tezę, którą uzasadniasz inną tezę. 29.09.11, 22:15
              > [b]Co to znaczy "wszechwiedzacy"?

              Po kolei, skoro obce Ci są definicje pojeć podstawowych.
              Wszechmogący - nieograniczony w swoim działaniu.
              Wszechwiedzący - posiadajacy dostęp do wszystkich informacji. W połączeniu z ponadczasowością wszechwiedza oznacza dostęp do wszelkich informacji (w przypadku Kreatora - sygnałów zwrotnych) niezależnie od punktu na osi czasu, w którym zostały one wygenerowane.

              > Co to znaczy "nieskonczenie dobry"

              Zdefiniowanie pojęcia dobra jest dosć trudne, jednak rozumienie tego pojęcia jest wśród ludzi intuicyjne. Generalnie dobro polega na nieszkodzeniu innym.

              Nieskończenie dobry oznacza wiec niezdolny do skrzywdzenia kogokolwiek.

              > jakiego boga dotyczy ta definicja?

              Boga chrześcijańskiego, definicja jest zaczerpnieta bezpośrednio z Biblii i jej chrześcijańskiej interpretacji.

              > Owszem mozna tworzyć zło, mozna też do niego dopuszczać, lub będać dobrym zl
              > a się dopuścić.

              Zło można czynić w trzech przypadkach:
              1. z powodu złych intencji (czyli zło czynione celowo)
              2. w przypadku braku wystarczającej wiedzy
              3. w przypadku braku wystarczajacych srodków

              Ad1. W przypadku Boga nie zachodzi (jest nieskończenie dobry).
              Ad2. W przypadku Boga nie zachodzi (jest wszechwiedzący, do tego jeszcze ponadczasowy, tak na wszelki wypadek, gdybyś sobie zawęził pojęcie wszechwiedzy).
              Ad3. W przypadku Boga nie zachodzi (jest wszechmogący).

              A zło istnieje, chyba nie masz co do tego wątpliwośc ( chrześcijanie są pewni istnienia zła)?

              No i, zgodnie z biblijną definicją, Bóg jest stwórcą wszystkiego, czyli zła też, to chyba oczywiste. Nie wymagaj definiowania pojęcia "wszystko", bo to kwantyfikator.

              > Najpierw w precyzyjnym wywodzie podaj uzasadnienie, odpowiadając na poprzedn
              > ie pytanie. W przeciwnym razie powyższa teza opiera się na innej tezie,

              Teza brzmi "definicja Boga chrześcijańskiego jest wewnętrznie sprzeczna" i opiera się bezposrednio na definicji, nie korzystałem z założeń i tez pomocniczych.
              --
              Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki forum
              Ile kosztuje pięciojardówka chyba juz wiecie, a jak nie, to jest kilt watch na Stronach kiltowych.
              • chasyd_666 Re: Uzasadnij tezę, którą uzasadniasz inną tezę. 26.02.12, 11:52
                > No i, zgodnie z biblijną definicją, Bóg jest stwórcą wszystkiego,

                Udowodnij :) Czy stworzył komputer , na którym piszesz ? :)

                > czyli zła też

                Czy zło jest bytem ? :)
                Poza tym, twoja definicja zła jest subiektywna (co już Ci udowodniłem), więc nie posługuj się nią w poważnej dyskusji :)

                > Teza brzmi "definicja Boga chrześcijańskiego jest wewnętrznie sprzeczna"

                Uwaga podstawowa : zdecyduj się czy dyskutujesz o Bogu czy o Bogu chrześcijańskim
          • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 30.09.11, 22:20
            ultimate.strike napisał:

            > Uzasadnienie jest proste, wszechwiedzący, wszechmogący, ponadczasowy (i nieskoń
            > czenie dobry, sorry, że zapomniałem uzupełnić definicję o ten integralny jej el
            > ement) Bóg nie mógł stworzyć zła. Równocześnie jest stwórcą wszystkiego, czyli
            > zła, złych uczynków itp. rzeczy. To pierwsza z długiej listy sprzecznosci wewnę
            > trznych.

            Bóg , dając wolną wolę ludziom i duchom, zrezygnował z pełnej wszechwiedzy . Jego wszechwiedza dotyczy skutków naszych działań.

            Wiemy czym jest zło na poziomie ludzkim, ale nie wiemy czym jest na poziomie boskim - więc zachowaj więcej pokory...
            Poza tym, Bóg nie stworzył złych uczynków, złych duchów, szatana.
            Lucyfer był aniołem, który sprzeciwił się Bogu z powodu swej pychy
              • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 01.10.11, 16:25
                > Jeszcze jedno: to co Ty nazywasz złem, Budda nazwałby 'karmą' wynikającą z popr
                > zedniego wcielenia, wiec nie traktuj swojej subiektywnej oceny zła jako
                > prawdy absolutnej...

                Czyżbyś zakładał, ze Bóg może nie istnieć? Forumowe dyskusje zasiały u Ciebie ziarno zwątpienia? :)
                --
                Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki forum
                Ile kosztuje pięciojardówka chyba juz wiecie, a jak nie, to jest kilt watch na Stronach kiltowych.
            • ultimate.strike Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 01.10.11, 16:23
              > Bóg , dając wolną wolę ludziom i duchom, zrezygnował z pełnej wszechwiedzy .

              I już nie jest wszechwiedzący? Ciekawe, biorąc pod uwagę, ze jest ponadczasowy, czyli czasowa rezygnacja nie jest możliwa. Chyba, ze czasowo zrezygnował też z ponadczasowości? :)

              > Wiemy czym jest zło na poziomie ludzkim, ale nie wiemy czym jest na poziomie bo
              > skim - więc zachowaj więcej pokory...

              Sugerujesz, ze Bóg nie stworzyl nas na swój obraz i podobieństwo (bo tak odmienne postrzeganie zła/dobra świadczyłoby o znacznym braku podobieństwa w sprawach kluczowych)?
              --
              Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki forum
              Ile kosztuje pięciojardówka chyba juz wiecie, a jak nie, to jest kilt watch na Stronach kiltowych.
              • chasyd_666 Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 03.10.11, 21:54
                > I już nie jest wszechwiedzący?

                Wyjaśniłem Ci, ale wolałeś to wyciąć...

                > Sugerujesz, ze Bóg nie stworzyl nas na swój obraz i podobieństwo

                Nie myl podobieństwa z identycznością

                bo tak odmien
                > ne postrzeganie zła/dobra świadczyłoby o znacznym braku podobieństwa w sprawach
                > kluczowych)?

                Wraz z rozwojem duchowym podobieństwo się zwiększa - patrz: mistycy, budda...
                • grgkh Re: "Bóg wszystkowiedzący." 05.10.11, 08:20
                  Nie będę czytał o tym, że bóg jest wszechwiedzący, dopóki mi nie wykażesz, żę:

                  1) masz wiarygodne źródło informacji o bogu;
                  2) bóg istnieje;
                  3) udowodnisz niesprzeczność wewnętrzną cechy boga jako wszechwiedzącego.

                  Koniecznie w takiej kolejności. Taka jest logiczna kolej rzeczy. I nie namawiaj innych do prowadzenia alogicznych rozmów.

                  --
                  Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                  Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                • ultimate.strike Re: "Bóg wszystkowiedzący." 05.10.11, 08:38
                  ogromnej mocy. Kierując się mądrością, Jehowa korzysta ze zdolności przewidywania w sposób wybiórczy — kiedy istnieje ku temu uzasadniony powód i pasuje to do okoliczności.

                  :)
                  A gdy wie, że jakaś wiedza mogłaby mu zaszkodzić zwyczajnie tego nie wie. :)

                  Powstrzymywanie się od wglądania w przyszłość można zilustrować następującym przykładem: Gdy chcemy zobaczyć nagrany wcześniej mecz, możemy najpierw obejrzeć końcówkę, żeby poznać wynik. Ale wcale nie musimy tego robić.

                  Źle dobrany przykład, Bóg, jako wszechwiedzący zna końcówkę meczu bez jego oglądania, przewijania itd.

                  Stwórca najwyraźniej postanowił nie oglądać „końcówki”.

                  j.w. Jako wszystkowiedzący i ponadczasowy do tego, nie musi oglądać by znać wynik. A jak nie chce go znać, musi przestać znać (a z tego wynika, że i tak wcześniej znał, przestał znać świadomie i z premedytacją).

                  Powiedzieliśmy już, że Jehowa w swej mądrości nie stworzył pierwszych ludzi tak, by przypominali zaprogramowane roboty. Życzliwie obdarzył ich wolną wolą.

                  Oraz wiemy, że jest nieskończenie dobry, a ludzi stworzył na swój obraz i podobieństwo tak, że zgrzeszyli gdy tylko pojawiła się ku temu okazja. :)

                  Takie dobrowolne podążanie właściwą drogą dawałoby im większą satysfakcję

                  Jak uczy doświadczenie, nie dawało. Skądś wzięła im się motywacja do grzeszenia. Inaczej mówiąc, Bóg dopuścił się fuszerki i okazuje się, że nie wiedział znacznie więcej, niż to się autorom linkowanego katechizmu dla przedszkolaków zdawało.

                  Biblia mówi o wielu sytuacjach, w których Bóg nie posłużył się swoją zdolnością przewidywania przyszłości. Oto przykład: Dopiero wtedy, gdy wierny Abraham omal nie złożył swojego syna w ofierze, Jehowa oświadczył: „Teraz naprawdę wiem, że boisz się Boga, gdyż nie odmówiłeś mi swego syna, swego jedynaka”

                  To nie jest nieznanie przyszłości, to niewiedza na temat stanu aktualnego, co w przypadku istoty wszystkowiedzącej jest jeszcze dziwniejsze. Za to dobrze tłumaczy, dlaczego ludzie, gdy się modlą, starają się zaklęcia wypowiadać jak najgłosniej i w miejscu publicznym. Zawsze zwiększa to szansę, ze Bóg zobaczy ich akurat w wiadomościach TVNu. :)


                  A zatem nieodparcie nasuwa się wniosek, że wszechmądry Bóg nie skorzystał ze swej zdolności wnikania w przyszłość i nie wiedział z góry, iż nasi prarodzice dopuszczą się grzechu.

                  Inżynierowie budowlani z takimi zarzutami idą zwykle siedzieć. :)
                  Poza tym wracamy do początku postu. Nie tyle nie wiedział, co przestał wiedzieć. Świadomie przestał wiedzieć, czyli dopuścił się nie tyle zaniedbania, co sabotażu.
                  --
                  Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki forum
                  Ile kosztuje pięciojardówka chyba juz wiecie, a jak nie, to jest kilt watch na Stronach kiltowych.
                  • ultimate.strike Re: "Bóg wszystkowiedzący." 05.10.11, 08:40
                    Inicjatorem buntu w Edenie, który pociągnął za sobą tragiczne skutki, w tym grzech i śmierć, był Szatan. Ten przeciwnik Boży okazał się „zabójcą”, a także „kłamcą i ojcem kłamstwa” (Jana 8:44).

                    Szatan istniał przed powstaniem Boga czy też Bóg go stworzył i dał Szatanowi wolną wolę oraz przestał znać przyszłe jego uczynki?
                    --
                    Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki forum
                    Ile kosztuje pięciojardówka chyba juz wiecie, a jak nie, to jest kilt watch na Stronach kiltowych.
        • k_a_p_p_a Re: Dlaczego ta definicja jest wewnetrznie sprzec 29.09.11, 16:35
          Nowej dlaczego ty to sobie robisz?:)))
          Jaki interes możesz mieć w tym, że wszędzie, na kilkunastu forach robisz z siebie durnia? Sparafrazuję petrucchia -to jest, Noveyy, taniec pijanego dziecka we mgle. Po co sobie to robisz?
          Zapętlasz się, zalewasz bełkotliwym słowotokiem fora, wszędzie się z ciebie nowej śmieją. Nie próbowałeś się leczyć?
          • noveyy777 OT 29.09.11, 18:21
            Jedynie co cię łączy z Petrucchiem, to niezrozumienie zjawisk przyrodniczych i wymadrzanie się do granic absurdu i kompromitacji. Dzieli was to, ze Petrucchio liczy na wlasne siły i nie musi się w taki tani sposób wspomagać.

          • noveyy777 OT-Zobacz ci się stało z chłopcami:) 29.09.11, 18:38
            k_a_p_p_a napisał:

            > Nowej dlaczego ty to sobie robisz?:)))

            Tutaj jest kulminacja tej dlugiej dyskusji (ktorej fragment w swoim niedouczniu, nie zlosliwości) wyrwałeś z kontekstu. Szczeki chłopakom opadły, jak się okazalo,ze się sami wpedzili w maliny (odnośnie 3 krotnie wolniejszego tempa mutacj--czyli tej prostej sprawy, ktora zalapales po całonocnym łopatologicznym tłumaczeniu. A ucza juz O TYM w LO, ale nie w OHP:))

            niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.biologia&aid=90258646
            I na tym konierc wyjasnien z mojej strony. Ten watek sluzy dyskusji na inny temat, jak ci malo w usenecie przestrzeni do spamu, to sobie zaloz wlasne forum.
              • noveyy777 OT-Uzupełnienie i korepetycje. 29.09.11, 19:40
                k_a_p_p_a napisał:

                > >Szczeki chłopakom opadły, jak się okazalo,ze się sami wpedzili w maliny (o
                > dnośnie 3 krotnie >wolniejszego tempa mutacji-
                >
                > Nowej, to ty odpadłeś:))))))

                Ależ dlaczego cię to nie przkonuje? Przecież to się pokrywa z korepetycjami, których ci z wczoraj na dzisiaj udzieliłem:

                skroc.pl/31fb
                31fb.skroc.pl
                Znowu masz problemy z kojarzeniem oczywistych faktow? A może wcale tego nie czytałes.? A jak czytałeś i masz zastrzezenia, to skomentuj i wrzuta na forum pod szyldem OT,albo do naszego watka, gdzie wyrywaleś wiedzę ode mnie:), poniewaz wrzucanie kolejnego linka to tworzenie nowej hipotezy zamiast podac uzasadnienie pierwszej hipotezy--czyli jak zwykle operujesz błedami logicznymi

                A jak już "walczymy" na linki (żebyś choć rozumiał, jakiego rodzaju broń masz w rękach, to byś tak szybko nie chciał polec:)), to masz tutaj coś ważnego do kompletu:):

                skroc.pl/5ca9
                5ca9.skroc.pl
                pozdrawiam "profesora":).


              • noveyy777 OT-THE END. 29.09.11, 20:16
                Czas roztan jest wzruszajacy. Bede tutaj dalej,lecz bez złudzen,
                w twoim przypadku to tylko fata-morgana. Ale dojdziesz do siebie:)


                www.youtube.com/watch?v=c5CHHr6BRGw
                c957.skroc.pl
                skroc.pl/c957
                • k_a_p_p_a Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:12
                  Nowej, a nauczyłeś się już rozróżniać pojęcia trzy razy wolniej od pojęcia jedna trzecia wolniej?. Jeśli tak, to możesz spokojnie uznać, że nie zmarnowałeś 8 lat życia. Coś do ciebie dotarło.
                  • noveyy777 Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:22
                    k_a_p_p_a napisał:

                    > Nowej, a nauczyłeś się już rozróżniać pojęcia trzy razy wolniej od pojęc
                    > ia jedna trzecia wolniej?. Jeśli tak, to możesz spokojnie uznać, że nie
                    > zmarnowałeś 8 lat życia. Coś do ciebie dotarło.

                    Tu nic nie trzeba rozrózniać, poniewaz to jest to samo. Ahhh nawet na koniec musi przyprawiać czterem literom uszy, pokazujac,ze nawet ze zrozumieniem nie potrafi przepisywać:).
                    • k_a_p_p_a Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:29
                      noveyy777 napisał:

                      > k_a_p_p_a napisał:
                      >
                      > > Nowej, a nauczyłeś się już rozróżniać pojęcia trzy razy wolniej od
                      > pojęc
                      > > ia jedna trzecia wolniej?. Jeśli tak, to możesz spokojnie uznać, ż
                      > e nie
                      > > zmarnowałeś 8 lat życia. Coś do ciebie dotarło.
                      >
                      > [b]Tu nic nie trzeba rozrózniać, poniewaz to jest to samo.

                      :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                      A jednak 8 lat poszło w PiS-du:DDDDDD
                      Nowej, policz jeszcze raz:DDDDDDDDDDDD
                      • noveyy777 To chyba wystarczy-jak was widza tak was pisza:). 29.09.11, 22:06
                        Tutaj sa dodakowe informacje co do twoich rojen na moj temat:

                        niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.sci.biologia&tid=11829435
                        Gąsiorowski został przeproszony za moja pomyłke na jego wlasną zgubę:


                        skroc.pl/9b3f
                        Petrucchio zwracam honor!

                        Rzeczywiście; jeżeli samochód jedzie z prędkością 60 km\h.,
                        to żeby przejechać 360 km. w tym tempie potrzebuje 6 h.
                        (6000.000 l.).Jeżeli Z tej prędkości ujmiemy dwie trzecie,
                        to zostanie 20 km\h. Jeżeli cały czas będzie podążał z tą
                        prędnościa przez 360 km\h, to do celu dojedzie po 18 h.
                        (18.000.000). Jeszcze dokładnie to sprawdzę, ale już wstępnie
                        przepraszam i zobowiązuję się poodkręcać wszystko tam,gdzie
                        wysłałem posty z info o twojej rzekomej porażce. W sumie trochę
                        się z tym głupio czuję, ale niestety do błędow należy się
                        przyznawać. Rozliczm innych, więc muszę też wymagać
                        od siebie. Pocieszam się jednak tą nową wiadomością, ponieważ
                        tak odległy czas zakładanej dywergencji niesie poważne konsekwencje
                        dla STE, ponieważ tempo mutacji jest stałe dla wszystkich organizmów.
                        Jednak nie będę starał się samodzielnie liczyć tych konsekwencji.
                        Ni niestety matma nie jest moją mocną stroną;-)
                        Jedyne, co mogę policzyć, to w drugą stronę, to znaczy
                        bez przesuwania punktu startu ewolucji od wspolnego
                        przodka do 18000.000 l. wstecz. Wychodzi mi kosmiczna


                        Jeszcze jakieś pytania panowie?

                        A tutaj do opinii LICZACYCH sie ewolucjonistow na moj temat (opinie kmiotow pomijam z usmiechem i pogwizdem:))

                        https://forum.gazeta.pl/forum/w,721,129254405,129319394,A_juz_wiem_o_co_chiodz_o_jaka_tesknotei_.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f8001229703b24&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=90

                        A tutaj jest podsumiowanie dyskusji do ktorej nieustatnie pijesz:

                        PEŁNY CYTAT:

                        "(....)Nie wywoluj wilka z lasu! ;-)

                        A powaznie mowiac: z poufnych zrodel mi wiadomo, ze gosc "juz z nami
                        skonczyl", "zrosil nas cieplym moczem" - zwlaszcza mnie osobiscie - i nie ma
                        zamiaru nigdy wiecej wchodzic na "rynsztok" jakim jest psb.

                        Troche nawet mi go zal - koles jest zdecydowanie najmadrzejszym (inteligencja
                        + wiedza) kreacjonista jakiego spotkalem, choc rzecz jasna ze wzgledu na
                        sredni poziom kreacjonistow, nie trudno jest sie tam wybic na prowadzenie ;-)
                        Ogolnie niezly - jak na kreacjoniste - obraz psuje tylko jego moralna
                        zgnilizna, ktora wychodzi po blizszym poznaniu, ale to akurat da sie
                        przebolec. IMHO. Tak czy inaczej, mimo wszystko tego czlowieka pod pewnym
                        wzgledem docenialem i doceniam nadal. Taka nieco zeschnieta i nadpsuta
                        rodzynka w kreacjonistycznym zakalcu... IMHO - szkoda, ze sie ulotnil,
                        zwlaszcz, ze zostawilem mu spooooro rzeczy do przemyslenia i ustosunkowania
                        sie do nich.

                        pozdrawiam
                        quasi-biolog "

                        Żal mu? A teraz się zabunkrował na swoim quasi-blogu i jakoś nie chce
                        dyskutować o modelu Matzkego. Raz przez przypadek wygooglalem, że nazywa mnie
                        tam "psychopatą". Wjechalem tam czołgiem, ale wymiękł i zaginął w akcji.
                        Pózniej jeszcze kilka razy do niego napisałem, ale nie chciał dyskutować na
                        temat zapchajdziur, którymi mnie zarzucił . Wszyscy tacy jesteście. Boicie się
                        dyskuotwać na gruncie biologii, czy prawdziwej logikii (no chba, że na
                        podstawie oderwanych od rzeczywistosci imaginacji zawartych w książkach
                        dziadka Dawkinsa! Jak ulał poziom wiedzy przyrodniczej, jaką dysponuje
                        Petrucchio i większość z was).



                        "Na szczęście moje życie potoczyło się trochę w innym kierunku niż egzystencja
                        king konga (a może i twoja egzystencja) i jako biolog doświadczalny nie muszę
                        korzystać z sugestii usenetowych nauczycieli przyrody. Wręcz sobie wypraszam
                        takie imputowanie mojej osobie własnego zdania. (...)Kto to Ostrowki ? Dzisiaj przeczytałem kilka postów king konga i faktycznie
                        korzysta on głównie z polskojęzycznych opracowań, choć nie można powiedzieć,
                        że zawsze. Jakoś też nie odniosłem wrażenia, żeby nierozumiał tych
                        anglojęzycznych tekstów, na które się powołuje, no chyba, że zatrudnia
                        tłumaczkę, albo dysponuje dobrym translatorem:). Jeżeli korzystał z publikacji
                        tego Ostrowkiego, to chyba ten Ostrowski publikuje na stronie biotechnologów,
                        jak i w wielu innych miejscach, z ktorych king kong czerpie swoją wiedzę, ale
                        pod innym nazwiskiem oczywiście...

                        Mam nadzieję, że nie przysłużę się w ten sposób jakiejś niecnej intencji, ale
                        muszę uczciwie stwierdzić, że ostatni tekst KK, ten w odpowiedzi
                        hiharzowi&lameszowi (w trzech kopiach na tej grupie i około dziesięciu w całym
                        usenecie:)) jest całkiem, całkiem. A już z całą pewnością tekst ten zajmuje
                        pocześniejsze miejsce na podium niż, to co wyprodukował hiharz... Jedyne do
                        czego można się przyczepić, to nadinterpretacja światopoglądowa.

                        Jestem głęboko przekonany, że gdyby KINGY nie tracił tyle energii na to, żeby
                        odpisać każdemu baranowi na przeróżnych formach dyskusyjnych, ale on zdaje się
                        czuć misję, i skoncentrował by się bardziej na jednej dziedzinie, to mógłby
                        znalezć ciepłą posadkę i pisać ciekawe artykuliki przyrodnicze. Oczywiście nie
                        mam na myśli kreacjonistycznych... Sam bym go polecił, gdybym dostał
                        zapewnienie, że nie będę musiał się za niego wstydzić:). "


                        Zycze podobnych referencji od kreacjonistow panowioe amatorzy gawedziarze:)


                          • noveyy777 I co ja ci na to poradzę? 29.09.11, 22:29
                            Ze z taka łatwością wytraciłem ci tego cepa z lap? Mowilem ci ze argumentami nalezy operowac jak szabelka, z polotem, gracja i przy uzyciu mozgownicy. A ty kopiujesz gdzie bardz, wklejasz gdzie badz-tego,czego nie pojmujesz. I jeszcze chlopakow pakujesz na muke:) No coz 'slepi sa przewodnikami slepych, a jesli slepy slepego prowadzi ob aj w dol wpadna'.

                              • noveyy777 Idz już spać. 29.09.11, 23:13
                                Myślalem, ze juz nieporozumienie wyjasnione-ze zrozumiales, ze nie zawsze dokladnie cie czytam-po zacytowaniu przprosin Gasiorowskiego i Salwinskiego. Ty jednak dalej masz nawroty i chwytasz cepa w rece. Poza tym ja nawet nie rozumiem tego pytania, bo ani na tym polegala moja pomysłka, ani nawet nie rozumiem o co ci chodzi? Znowu dyskutujesz z diablem w swojej glowie. Poza tym,jak bedziesz to powtarzal do znudzenia,to jeszcze kto pomysli,ze rzeczywiscie nie masz zadnego argumentu poza tym jednym pytaniem powtarzanym na zasadzie zacietej płyty. A teraz spada lulu, bo jeszcze zasniesz przy betoniarce i cie majster skrzyczy:). Jutro mi wyjasnisz na czym polega twoje pytanie.



                                dobranoc "bbiologu ewolucyjny":)
                                  • noveyy777 Ostatni raz wyjasniam.I male korepetycje. 30.09.11, 00:04
                                    k_a_p_p_a napisał:

                                    > Nowej skup się, na pewno sobie poradzisz. Nie namnie się skupiaj, ale na pytani
                                    > u. Nie jest trudne.

                                    Ja nie mam na czym sie skupiac, poniewaz dyskusja tyczyla tego, co trzeci i ostatni raz cytuje. A ze ty dyskutowales w danej chwili z diablem w swojej glowie (jak zwykle), a ja (jak zwykle) na temat, to wyszlo, jak wyszlo. No coz, nie kazdy jest w stanie nadazyc za twoja gonitwa mysli, a ja nie cpam, to tym bardziej czasami nie potrafię...

                                    Mój blad nie polegał na tym, że ja uwazalem iż 1/3 to 3 razy dłuższa ewolucja, tylko na tym, ze 2/3 wolniej, to nie 18.000.000 , tylko 10.000.000 dzielące nas od "dywergencji od wspolnego przodka z szympansem" (wcześniej zakladano,ze od tego wspolnego przodka dzieli nas rzekomo 6000.000 lat). Ja sie pomysliłem o 8000.000 lat i za to przeprosiłem (Kurka wodna: przysłużyłem sie niechcaco STE i jeszcze musialem przepraszać wrrrr..). Czy teraz i tą prostą sprawę zrozumialeś? Oni wyliczyli dobrze,ze ma byc 18000.000 lat, Petrucchio i Salwinski- a jak się ścieli, ze jak sie te 8000.000 lat dołozy, to nalezy tego wspolnego "przodka plasiwać" gdzies w okolicach, gdzie mial zyc "wspolny przodek" małp człekokształtnych i ludzi, to sie przerazili i zaczeli (całkiem jak ty-wiec głowa do góry!:)) negowac stałe tempo mutacji "dla wszyskich linii filogenetycznych". Więc kolejny raz musialem ich oświecić, bo Salwiński zapomniał o szkolnych przykladach (to biolog od fermentacji ziemniaków) i sie zmył z grupy, a językoznwca Petrucchio nabrał wody w usta i w watku, ktory podsumowal ich wnioski i pomysłki zaczal sobie jak gdyby nigdy nic dyskutować o dendrochronologii--az w koncu i w tym temacie sie pogubił, poniewaz musiałem mu uzmysłowić, ze istnieje cos takiego, jak skamieniale lasy (na przekór jego twierdzeniom,ze istnieje male prawdopodobienstwo zachowania sie w stanie kopalnym kredowych drzew z widocznymi slojami).
                                    bioslawek.files.wordpress.com/2011/08/mnmnmnmnm.png?w=664
                                    Tutaj masz linka do tej dyskusji:

                                    niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.biologia&aid=90258646
                                    [b][i]Jakiś czas temu zle policzyłem, ze biorąc pod uwagę dane o nowym tempie
                                    mutacji należałoby przesunąć punkt "dywergencji przodkow h.sapiens i
                                    szympansów" jakieś 4 000.000 lat do przodu, lub 10 000.000 lat wstecz.
                                    Oczywiście mój bład był ewidentny (do czego osobiście się przyznałem),
                                    ponieważ biorąc pod uwagę te nowe dane na temat tempa mutacji przy założeniu,
                                    że ewolucja zachodzi, należalo przesunąć ten punkt dywergencji o jakieś 18
                                    000.000 lat wstecz. A przy równym dla wszystkich "linii filogenetycznych"
                                    tempie mutacji takie odkrycie niesie jeszcze większe konsekwencje metodologiczne!

                                    Nasi neomitomanii początkowo szydzili z mojego braku znajomości matematyki,
                                    ale to szydzenie trwało którciutko, ponieważ szybko sprowadziłem ich na ziemię
                                    wskazując na konserwencję ich wlasnych wyliczeń-czyli na ISTOTE problemu,
                                    ktorej nie stanowił przynajmniej mój bład w wyliczeniach:).

                                    Neomitomani po tym kuble zimnej wody na glowy zaczęli (Salwiński, hiharz)
                                    kwestionować moje argumenty, co do stałego tempa mutacji dla wszystkich "linii
                                    filogenetycznych" (równego tempa mutacji). Hiharz jak zwykle wrzucił kilka
                                    linkow do niezrozumiałych przez siebie artykułow, Salwiński go poparł, a jak
                                    im wykazałem, że nie mają racji, to nabrali wody w usta (po części wrociwszy
                                    do mojego braku zrozumienia matematyki, jakby to miało coś wspólnego z
                                    konsekwencjami ich własnych wyliczeń dla samej teorii ewolucji!:)).

                                    W końcu-poprzez zmanipulowane cytaty oryginalnego artykułu opisujacego doświad
                                    czenia dotyczace ustaleń na temat nowego tempa mutacji u h.sapiens, jakby
                                    każdy nie mógł sprawdzić wiarogodności tego, co piszą-zakwestioniwali nowe
                                    dane na temat tempa mutacji, jako marnie potwierdzone. Nie przeszkadza im
                                    jednak to, ze wcześniejsze "dane" na temat tempa mutacji są w ZADEN SPOSOB
                                    POTWIERDZONE.

                                    Zobacz co na temat tempa mutacji mówily zawsze powszechnie przyjete załozenia
                                    (jeżeli chodzi o równość tempa mutacji są to bardzo rozsądne założenia).
                                    Oczywiście hiharz oraz Salwiński mylnie zrozumieli metody i przełozyli
                                    wszystko na wnioski.

                                    Otóz niektóre geny ("ortologi") nie nadają się do kalibrowania zegara
                                    molekularnego, ponieważ w róznym stopniu zmieniają się u różnych taksownów
                                    ("linii filogenetycznych"). W dodatku te zmiany są, z punktu widzenia teorii
                                    ewolucji, bardzo powolne, lub zadne. Chodzi o tzw. geny konserwatywne, po
                                    ichnemu: "konserwowane przez ewolucję".

                                    "Gen ortologiczny", to taki gen, co do którego się wnioskuje iż został przez
                                    rózne "linie filogenetyczne" [odrębne taksony] odziedziczony po "wspólnych
                                    przodkach ewolucyjnych". Takimi genami "ortologicznymi" są np. geny kodujace
                                    histony. Białka hostonowe biorą udział w formowaniu się struktury chromatyny
                                    eukariotycznej (DNA nawija sie na zbudowane przez nie oktamery, jak nici na
                                    koraliki), oraz regulacji transkrypcji. Coraz więcej badań wskauje też iż
                                    tworzą tzw. kod histonowy, który w sposób istotny reguluje zmianami
                                    epigenetycznymi.

                                    Dla nas istotne jest to , ze geny histonowe nie tolerują prawie zadnych zmian,
                                    a więc patrząc z punktu widzenia filogenezy i metod zegara molekularnego, to
                                    używając w jego kalibrowaniu tych genów wyjdzie nam, że ewolucja stoi w miejscu!

                                    Takich genow jest zatrzęsienie [swoją drogą domaga się wyjaśnienia, jak one
                                    mogły wyewoluować skoro są tak nietykalne. Ale neomitomanii twierdzą, że
                                    kiedyś mogło być inaczej:)], więc szuka się sekwencji DNA ("sekwencji
                                    syntenicznych"), które tolerują liczne zmiany mutacyjne (czasami są to
                                    sekwencje kodujace jakieś funcjonalne geny, czasami sa to sekwencje
                                    niekodujace-a przynajmniej tak się wydaje). I tych sekwencji, porownując je,
                                    używa się do ustalania czasu "rozejścia się linii filogenetycznych". I tak
                                    poprzez pokretne metody i dorabianie ideologii do faktu, przy zastosowaniu
                                    przeroznych algorytmów, chciejstwa , zwanego "metodą oszczędności", oraz
                                    ustalonego wcześniej arbitralnie tempa mutacji ustalono, że "dywergencja
                                    przodków szympansów i ludzi" nastąpila 6 000.000 lat temu.

                                    Ale oczywiście "fachowcy" hiharz i Salwiński doszli do wniosku, ze roznice w
                                    tempie "EWOLUCJI (EWOLUCJI nie mutacji!)" róznych genów przekładają się na
                                    rózne tempo MUTACJI u róznych linii filogenetycznych. Musieli chyba sobie
                                    uswiadomić ten ewidentny swój bład w zrozumieniu zasad działania zegara
                                    molekularnego, poniważ Salwiński się zmył i chyba liczy na przeczekanie, a
                                    hiharz oficjalnie przeszedł na ataki persobnalne zagrozone karą prawną. Wyłazi
                                    też ich nieznajomość metod molekularnych, których się używa w filogenetyce
                                    molekulatnej, a poza tym nie potrafia oni odróznić takich pojęć jak "TEMPO
                                    MUTACJI" i "TEMPO SELEKCJI (ciśniemie selekcyjne)".

                                    Chodzi o to, że ci "fachowcy" nie zrozumieli iż tempo mutacji dla genów
                                    "konserwowanych ewolucyjnie" jest ogólnie rzecz biorąc takie samo, jak i dla
                                    innych genów. To selekcja naturalna konserwuje te geny, eliminując z populacji
                                    wszelkie zmiany, ktore okazują się być letalne (śmiertelne). Ale z PUNKTU
                                    WIDZENIA hiharza i Salwińskiego takie geny "mutją w innym tempie niż inne
                                    geny", CO JEST DLA NICH DOWODEM, ZE TEMPO MUTACJI JEST ROZNE DLA RóZNYCH
                                    "LINII FILOGETETYCZNYCH". Porażka po całej linii!:).

                                    Z ZALOZENIA: Tempo EWOLUCJI moze zależeć od tempa SELEKCJI, ale tempo EWOLUCJI
                                    zawsze zalezy od tempa MUTACJI! Jeżeli tempo MUTACJI jest male, lub żadne, to
                                    SELEKCJA po prostu nie ma na czym pracować. I nasi pl.sci.biologowie,
                                    straznicy prawdy objawionej przez niezniszczalną sektę anatomów i biologów
                                    molekularnych, nie rozumieją tej prostej zasady neodarwinizmu, którego tak
                                    zacięcie usiłują bronić!

                                    Ale przeciez (o ironio!) oni uwazaja, że to zwolennicy ID "
                    • kotekali Re: OT-THE END. 29.09.11, 21:45
                      nie, novey , to nie jest to samo :) logika to ty sie poslugujesz , ale z matma masz problemy hehhe czyzbys poslugiwal sie logika inaczej? hheeh czy poprostu zlosliwy jestes? i to glupio :)

                      pewien dystans zostal pokonany w 100 sekund, jesli ten sam dystans zostal potem pokonany o jedna trzecia wolniej to masz ok.133 sekundy , czy nie ? novey :)

                      trzy razy wolniej to znaczy , ze dystans pokonany uprzednio w 100 sekund, zostal pokonany w 300 sekund...czy ktores z twoich prawidel logicznych czemus tu przeczy? :)

                      twoja logika dobra jest do wyklocania sie, ale w technice nie ma ona zadnego znaczenia, albo cos dziala albo nie , panie oberleutnant von Novey hehheheeh

                      • noveyy777 Logika to moja sila!:) 29.09.11, 23:32
                        kotekali napisał:

                        > nie, novey , to nie jest to samo :) logika to ty sie poslugujesz , ale z matma
                        > masz problemy hehhe czyzbys poslugiwal sie logika inaczej? hheeh czy poprostu
                        > zlosliwy jestes? i to glupio :)

                        Powiem szczerze,ze z tobą jakoś mam jeszcze ochotę rozmawiać, ponieważ z tym k_a_p_p_a, to juz traczej nie. Nie mam nic przeciwko klasie robotniczej, ale z kopidola w walonkach raqczej baletmistrza nie zrozbisz. Uwierz mi, ze ja naprawdę nie rozumiem o co chodzi. Moj blad w tamtych dyskusjach polegał na tym,co ci teraz zacytuję. A swoją drogą, to wolalbym nie umiec pisac i czytac,ale dalej opierac sie na zasadach logikii. Dzuiekuje za to wyroznienie:)

                        skroc.pl/9b3f
                        Petrucchio zwracam honor!

                        Rzeczywiście; jeżeli samochód jedzie z prędkością 60 km\h.,
                        to żeby przejechać 360 km. w tym tempie potrzebuje 6 h.
                        (6000.000 l.).Jeżeli Z tej prędkości ujmiemy dwie trzecie,
                        to zostanie 20 km\h. Jeżeli cały czas będzie podążał z tą
                        prędnościa przez 360 km\h, to do celu dojedzie po 18 h.
                        (18.000.000). Jeszcze dokładnie to sprawdzę, ale już wstępnie
                        przepraszam i zobowiązuję się poodkręcać wszystko tam,gdzie
                        wysłałem posty z info o twojej rzekomej porażce. W sumie trochę
                        się z tym głupio czuję, ale niestety do błędow należy się
                        przyznawać. Rozliczm innych, więc muszę też wymagać
                        od siebie. Pocieszam się jednak tą nową wiadomością, ponieważ
                        tak odległy czas zakładanej dywergencji niesie poważne konsekwencje
                        dla STE, ponieważ tempo mutacji jest stałe dla wszystkich organizmów.
                        Jednak nie będę starał się samodzielnie liczyć tych konsekwencji.
                        Ni niestety matma nie jest moją mocną stroną;-)
                        Jedyne, co mogę policzyć, to w drugą stronę, to znaczy
                        bez przesuwania punktu startu ewolucji od wspolnego
                        przodka do 18000.000 l. wstecz. Wychodzi mi kosmiczna


                        O to chodziło, reszta w poscie do c_a_p_p_y.

                        nera.


                        Wrocmy do dyskursu o definicji Boga skoro wszystko wyjasnione, poniewaz chyba nie pojdziesz brygadzisty na zmywaku i nie bedziesz w kolko walkowal jednego? Idziemy dalej czy zacieta plyta?








                        • kotekali Re: Logika to moja sila!:) 30.09.11, 00:09
                          w mojej pracy bledy logiczne drogo kosztuja...zdrowie albo nawet zycie :)
                          co do rozwazan i poslugiwaniu sie logika w celu udowodnienia czy bog jest i ma cos wspolnego z tym co sie tu dzieje na Ziemii to jestem , delikatnie rzecz ujmujac, sceptyczny.. :)

                          co do rozpatrywania , czy cos jest szybciej czy wolniej...z fizy pamietam , ze nalezy poslugiwac sie pojeciem czasu ...ile czasu stad do tad :) a potem dany dystans podzielic przez ten czas by otrzymac predkosc a nie szybkosc :)

                          poprostu niepodoba mi sie mieszanie tworu czysto teoretycznego, produktu ludzkiej wyobrazni tworzacej bajki, jakim jest bog, do nauki...bo zawsze odbywalo sie to kosztem jakosci
                          otrzymywanych wynikow...dlatego jestem jak to okresliles za SAMOdziejstwem , a zycia tu na Ziemii czy gdziekolwiek nie traktuje jako cudu czy czegos wyjatkowego ale zjawiska powszechnie wystepujacego we Wszechswiecie...

                          bog...bogowie...bostwa...The Cosmos is full of laughters :)
                          • out-in-one Re: Logika to moja sila!:) 30.09.11, 00:52
                            Warto poznać istotę nauki i teorii naukowych i parę kluczowych prac, jak np. Thomasa Kuhna "Strukturę rewolucji naukowych", zrozumieć czym jest paradygmat i to, że nauka ze swej istoty jest konserwatywna, a wszelkie przełomy w nauce dokonują się dzięki buntownikom kwestionującym zastane modele (modele, bo nauka nie opisuje świata tylko przedstawia modele, tylko, o czym wielu poślednich naukowców zapomina, modele, gdyż świat nie jest znany z bezpośredniego doświadczenia, a tylko za pomocą obserwacji, która sama w sobie, ze swej natury, immanentnie, jest interpretacją a nie obiektywną wiedzą).

                            Warto zapoznać się z pracami np. Davida Bohma, jednego z najwybitniejszych fizyków (ale nie tylko jego), jego koncepcją holoruchu; badaniami nad świadomością (w tym dość już długą historię badań psychiatrów nad stanami psychodelicznymi), badaniami nad pamięcią i inteligencją roślin, dużo dowiedzieć się. Wtedy nie ma czaro-białego obrazu. Fikcją jest osobowy obraz katolickiego, biblijnego Boga, ale fikcją jest też mechanistyczny obraz świata wywodzący się z odchodzącego do lamusa modelu kartezjańsko-newtonowskiego.

                            Dualistyczny podział na materię i świadomość to rodzaj błędnej, uproszczonej interpretacji świata. Wszystko jest jednością, której tylko formalnym przejawem jest materia i świadomość.

                            • kotekali Re: Logika to moja sila!:) 30.09.11, 11:05
                              dobrze jest poczytac cos z czego mozna sie czegos dowiedziec :) dzieki za wpis .pozdrawiam

                              p.s. jesli uda mi sie gdzies te ksiazki dostac a przy tym napisane sa dla sredniointeligentnych to postaram sie poczytac...do poduszki w sam raz , tak na pol godziny przed zgaszeniem swiatla :)
                            • k_a_p_p_a Re: Logika to moja sila!:) 30.09.11, 16:37
                              out-in-one napisała:

                              > Warto poznać istotę nauki i teorii naukowych i parę kluczowych prac, jak np. Th
                              > omasa Kuhna "Strukturę rewolucji naukowych", zrozumieć czym jest paradygmat i t
                              > o, że nauka ze swej istoty jest konserwatywna, a wszelkie przełomy w nauce doko
                              > nują się dzięki buntownikom kwestionującym zastane modele

                              Taka była teza Khuna, a le jakoś nie potrafił podać żadnego przykładu rewolucji w nowożytnej nauce. Czasy przewrotów naukowych skończyły się na Koperniku. Współczesna nauka nie notuje rewolucji, ale mozolne ciułanie obserwacji, korekty, poprawki. Nie polega na filozofii, ale doświadczeniu. Filozofowie odchodzą i przychodzą następni i jeszcze nie zdarzyło się, by któryś dał odpowiedź na jakieś istotne pytanie stawiane przed nauką.
                            • grgkh Re: Przepraszam ze mnie nie było. 05.10.11, 08:15
                              noveyy777 napisał:

                              > Prowadziłem ciekawa dyskusje z biologiem. niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.sci.biologia&aid=91002235 niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.sci.biologia&tid=12466248

                              Zanim tam zajrzę, chciałbym wiedzieć (czy możesz odpowiedzieć w tym miejscu?), czy tematem dyskusji była biologia czy teologia?

                              Teologia NIE JEST nauką, która dotyczy świata. Dopóki nią nie zostanie takową ustanowiona, dopóty jej postulaty nie dotyczą biologii (nauki w ścisłym tego słowa znaczeniu).

                              Rozmawianie o dwóch, nie mających ze sobą nic wspólnego, tematach jedocześnie jest absurdem logicznym. A może manipulacją? Jak myślisz?

                              A kiedyś przy okazji chętnie sobie z Tobą pogawędzę o tym, CZYM jest nauka. Czy masz na taką dyskusję chęć?

                              --
                              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
          • noveyy777 Faktem jest,ze zawsze było coś 05.10.11, 00:44
            Faktem ustalonym naukowo jest też, że raczej istnieje COŚ niż NIC. Chyba
            zgodzimy się z tym faktem, ponieważ inaczej nie moglibyśmy czytać, co do
            siebie piszemy?
            Jeżeli faktem jest, że "od zawsze" istnieje 'COŚ', więc dlaczego nie może
            istnieć BÓG, czy BÓG PROJEKTANT, którą to istotę należałoby pojmować, jako
            wyższą formę świadomego życia?
            Czy ktokolwiek potrafi racjonalnie uzasadnić tezę przeciwną, tak bez
            stosowania uników, używając sprawdzonego i szyderczego sloganu: "nauka nie
            zajmuje się bogami i krasnoludkami"?
            Slogan ten również opiera się na błędzie logicznym ze złej analogii (False
            analogy) , choćby dlatego, że nikt o zdrowych zmysłach, poważny oraz douczony
            nie wierzy w krasnoludki. Natomiast w Boga, pojmowanego, jako istotę wyższą,
            lub Projektanta Wszechświata wierzą ludzie zarówno prości i niewykształceni,
            jak i poważni naukowcy.
            Nie są to przypadki sporne, to znaczy wyjątki od reguły! Ludzie ci potrafią
            też podać argumenty twardo stojące za ich przekonaniem, więc ta informacja nie
            implikuje wniosku o popełnianiu błędu logicznego AD-NUMERUM.
            Błędem logicznym jest natomiast lekceważenie tych argumentów i uparte
            sprowadzanie wszystkiego do jednej interpretacji, jednej wizji świata i jego
            pochodzenia, ponieważ opcja na rzecz racjonalności, która opiera się na wierze
            w istnienie jedynie materialnego świata, który możemy badać, nie opiera się na
            naukowym ustaleniu!
            Kryteria takiego pojmowania nauki oraz tak pojmowanej racjonalności opierają
            się na umownych ustaleniach, które zabraniają mieszania do nauki Nadludzkiego
            Projektanta i poza tym nie mają one żadnych podstaw empirycznych i
            metodologicznych, poza pewnymi koniecznymi wymaganiami metodologicznymi, ale
            to już sobie wyjaśniliśmy na na starcie tej dyskusji.
            Kryteria takie nie są uniwersalne, one są ustalane historycznie. W roku
            20011 nie musi być w naukowym spojrzeniu na metodę naukowa racjonalne to, co
            było racjonalne za czasów Karola Darwina, Oparina, Stnleya Millera,czy nawet
            odkrywców struktury kodu genetycznego.
            Nauka to nie jest święta krowa, która nigdy nie zmienia poglądów, nauka to z
            definicji proces, który polega na podążaniu za faktami. Nawet tymi
            niewygodnymi faktami.
            Najistotniejsze jest to, żeby każdy człowiek sobie uświadomił, że to ludzie
            tworzą naukę i kryteria racjonalności, a pózniej powołują się na autorytet
            nauki, jako na świętą krowę, żeby PRZY LEKCEWAŻENIU FAKTÓW dowodzić swoich
            często absurdalnych roszczeń. Chyba najbardziej jest to widoczne w sporach na
            temat pochodzenia Wszechświata i życia.
            Miałeś rację na początku nazywając takie podejście „filozofią”. Z tym się
            zgadzam, nie zgadzam się natomiast z tym, jak usiłujesz uzasadniać wyższość
            materializmu nad odwoływaniem się w PEWNYCH PRZYPADKACH do wyjaśnień
            metafizycznych, choć teoria ewolucji w zasadzie nie jest teorią naukową,
            tylko metafizycznym programem badawczym.
            Często o tym pisałem i na poparcie mojego stanowiska cytowałem nieżyjącego
            biologa i paleontologa Antoniego Hoffmana, który bynajmniej kreacjonistą nie
            był (a w prywatnych rozmowach z Karolem Sabathem, z którym pracowali,
            dowiedziałem się nawet, że był ateistą).
            Stwierdził on,że teoria ewolucji (neodarwinizm) teorią naukową nie jest i
            uzasadnił w jakim sensie tak uważał.
            Napisał on, że teoria ewolucji postuluje różne wyjaśnienia, ale nie dostarcza
            precyzyjnych modeli teoretycznych modelujących zjawiska ewolucyjne, nie
            wytyczając zakresu zastosowania tych wyjaśnień.
            Co to jest „zakres wyjaśnienia” jakiegoś zjawiska? Zakres wyjaśnienia
            przekłada się na zbiór informacji z jakiego czerpiemy swoją wiedzę. A ile
            wiemy o ewolucji, ile posiadamy //\\*BEZPORNYCH*//\\ dowodów na to, że
            Wszechświat i życie są efektem ewolucji i żaden Projektant nie był potrzebny?
            Odpowiedz brzmi: ani jednego.
            Innymi słowy Antonii Hofman stwierdził, że wiele pomysłów proponowanych przez
            ewolucjonistów, to takie sobie bajeczki.
            A bajeczek nie można traktować na równi z teoriami naukowymi, ponieważ
            prawdziwa teoria naukowa składa się z szeregu racjonalnie akceptowanych i
            wzajemnie spójnych oraz EMPIRYCZNIE TESTOWALNYCH, czy raczej przetestowanych
            hipotez, które dotyczą badanego fragmentu rzeczywistości.
            W kontekście takiej argumentacji Antoni Hoffman stwierdził, że teoria
            ewolucji wcale nie dostarcza dowodu, że wyjaśnia genezę wszystkich zjawisk
            przyrodniczych, wykluczając funkcję użyteczności Boga/Projektanta (używając
            określenia ukutego przez Richarda Dawkinsa) odnośnie genezy każdego zjawiska
            przyrodniczego.
            Zaznaczył „może wyjaśniać”. Stwierdził: ”nie wyjaśnia”, tym samym zostawił
            otwartą furtkę dla TIP.
            Konkluzją jego wywodu było przyznanie się do tego, że sam wybrał umowną
            racjonalność, z której wynika, że teoria ewolucji, to najlepsza z dostępnych
            na rynku idei naukowych koncepcja usiłująca wyjaśnić przyczyny różnorodności
            biologicznej, ale przyznał też, że takie prawo wolnego wyboru należy się też
            tym, którzy preferują poznanie mistyczne.
            I ja uważam dokładnie tak samo. Uważam,że każdy ma prawo do wyboru. Wystrzegam
            się przy okazji (jak i sam Antoni Hofman poniekąd starał się to czynić)
            popełnienia błędu logicznego, który określamy jako:
            -------------------------------------------------------------------------
            Least plausible hypothesis-Ten błąd logiczny powstaje wtedy, gdy ignorujemy
            jakieś inne i bardziej oczywiste wyjaśnienia danej sytuacji, sprowadzając
            wszystko uparcie wciąż tylko do naszej jednej interpretacji.
            ----------------------------------------------------------------------
            • grgkh Re: Faktem jest,ze zawsze było coś 08.10.11, 12:51
              noveyy777 napisał:

              > Faktem ustalonym naukowo jest też, że raczej istnieje COŚ niż NIC. Chyba
              > zgodzimy się z tym faktem, ponieważ inaczej nie moglibyśmy czytać, co do
              > siebie piszemy?
              > Jeżeli faktem jest, że "od zawsze" istnieje 'COŚ', więc dlaczego nie może
              > istnieć BÓG, czy BÓG PROJEKTANT, którą to istotę należałoby pojmować, jako
              > wyższą formę świadomego życia?

              Nie "od zawsze".

              Czas jest wewnętrzną zmienną Wszechświata, która występuje w regułach określających jego zmienność. Tego czasu nie ma na zewnątrz. A istnienie jest faktem zewnętrznym, bo tam je rozpatrujesz.

              Mówisz, że istnieje coś, czyli Wszechświat ale istnienie musi być związane z kontekstem.

              Istnienie świata wewnątrz jest faktem i nie jest "raczej".

              --
              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
    • kim-ja-jestem Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 30.09.11, 15:15
      Jest tylko jeden powód dlaczego wydaje się a może jest prawdą, że istnieje wewnętrzna sprzeczna definicja Boga.
      Oto odpowiedź:
      Człowiek wymyślił definicję Boga, gdyż człowiek musi zdefiniować wszystko, gdyż jeśli coś istnieje bez definicji człowieka, to to nie istnieje. Skoro Bóg istniał zawsze przed człowiekiem i będzie istniał zawsze po erze człowieka, to znaczy, że człowiek nie jest w stanie zdefiniować czegoś co nie może objąć swym ludzkim, błachym i znacznie ograniczonym umysłem. Włos na głowie lub paznokieć nie może zdefiniować całego człowieka. Tak samo człowiek nie może zdefiniować poprawnie Boga. Jeśli np. Bóg jest nieskończony, to jak zdefiniować nieskończoność. Nieskończoność jest tylko nazwą umowną i nikt nie może na tej planecie jej pojąć. Bóg jest wszechobecny - jak człowiek może wiedzieć co to znaczy wszechobecność, skoro potrafi tylko myśleć o sobie i o tym co siędzieje w nim, obok niego i w środkach masowego przekazu (gdzie de facto może tylko sobie wyobrażać że jest).
      Reasumując, definicja Boga jest sprzeczna dlatego, że wymyślił ją człowiek, bowiem nie da się zdefiniować czegoś co jest niezdefiniowalne.
      Mam nadzieję, że pomogłem.
        • grgkh Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.10.11, 21:26
          olek13 napisał:

          > Poza tym: jeśli coś jest rzekomo niepojęte, po kiego grzyba niektórzy udowadnia
          > ją, że to niepojęte pojmują? No i skąd wiadomo, że niepojęte? Może niepojęte są
          > tylko rojenia?

          Zgadzam się z tym w stu procentach. Bóg nie istnieje.

          --
          Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
          Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
      • grgkh Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.10.11, 21:24
        kim-ja-jestem napisał:

        > Skoro Bóg istniał zawsze przed człowiekiem
        > i będzie istniał zawsze po erze człowieka,

        Tego nie wiadomo. Właśnie to trzeba by najpierw udowodnić.

        > to znaczy, że człowiek nie jest w stanie zdefiniować czegoś
        > co nie może objąć swym ludzkim, błachym i znacznie
        > ograniczonym umysłem.

        Kto uważa, że jego umysł jest błahy i ograniczony, to nie wolno mu dyskutować na takie tematy - ale Ty jednak to robisz. :) "Przekraczasz swoje kompetencje?". :)

        > Tak samo człowiek nie może zdefiniować poprawnie Boga.

        Niektórzy uważają inaczej i definiują. Dziwni są ci ludzie religijni. Chyba nie uważają się za tak ograniczonych jak ludzie, tylko kim oni są? Nie z tej planety?

        > Jeśli np. Bóg jest nieskończony, to jak zdefiniować nieskończoność.
        > Nieskończoność jest tylko nazwą umowną i nikt nie może na tej
        > planecie jej pojąć.

        Nie nikt. Ja pojmuję nieskończoność i jestem z tej planety. To pojęcie matematyczne, a matematyka jest moim hobby. Religia udaje, że nie jest naukowa, ale posługuje się chętnie terminami naukowymi. To sprzeczność i nadużycie. Jak nienaukowa to religii wara od pojęć nauki.

        > Bóg jest wszechobecny

        Znów sprzeczność. Podobno bóg jest poza światem, jak więc wchodzi do jego środka? Podobno ma własny czas, jak więc uczestniczy w czasie zdarzeń wnętrza świata? Podobno to bóg stworzył świat, jak więc świat, nie będąc bogiem, ma go w sobie?

        Inżynier jest swoim technologicznym wyrobem? Jakaś alogiczna bzdura.

        > - jak człowiek może wiedzieć co to znaczy wszechobecność,

        Nie może, bo to nic nie znaczy. Mogłoby być tak, że wszechobecność jest tożsamością, ale wtedy to my bylibyśmy bogiem, a bóg musiałby wykreować sam siebie. Znów jakaś astronomiczna bzdura.

        Kto to wymyśla?

        > Reasumując, definicja Boga jest sprzeczna dlatego, że wymyślił ją człowiek,
        > bowiem nie da się zdefiniować czegoś co jest niezdefiniowalne.

        To jest logiczne. Jest to także mój argument przeciwko próbom definiowania różnistych bogów.

        > Mam nadzieję, że pomogłem.

        Raczej tak.

        --
        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
        • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 21.11.11, 20:25
          grgkh napisał:

          > > to znaczy, że człowiek nie jest w stanie zdefiniować czegoś
          > > co nie może objąć swym ludzkim, błachym i znacznie
          > > ograniczonym umysłem.
          >
          > Kto uważa, że jego umysł jest błahy i ograniczony, to nie wolno mu dyskutować n
          > a takie tematy - ale Ty jednak to robisz.

          Nie zrozumiałeś, grgkh... Kim pisał o "objęciu" a nie o dyskutowaniu.


          Religia udaje, że nie jest naukowa, ale pos
          > ługuje się chętnie terminami naukowymi. To sprzeczność i nadużycie.

          Mylisz się. Nie trzeba znać budowy komputera, żeby sie nim posługiwać
          Pamiętaj też, że Bóg jest pojęciem filozoficznym, dopiero potem religijnym

          > > Bóg jest wszechobecny
          >
          > Znów sprzeczność. Podobno bóg jest poza światem, jak więc wchodzi do jego środk
          > a?

          Tu masz rację - Bóg istnieje poza naszą przestrzenią

          Podobno ma własny czas, jak więc uczestniczy w czasie zdarzeń wnętrza świata
          > ?

          Tu nie ma sprzeczności

          >
          > > Reasumując, definicja Boga jest sprzeczna dlatego, że wymyślił ją człowie
          > k,
          > > bowiem nie da się zdefiniować czegoś co jest niezdefiniowalne.
          >
          > To jest logiczne. Jest to także mój argument przeciwko próbom definiowania różn
          > istych bogów.

          Tu mylicie się obaj. Człowiek może zdefiniować Boga (podałem Ci definicję), ale nie może Go w pełni pojąć.
          • grgkh Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 22.11.11, 21:04
            chasyd_666 napisał:

            > Pamiętaj też, że Bóg jest pojęciem filozoficznym,
            > dopiero potem religijnym

            Filozoficzny bóg stworzył chyba co najwyżej filozofię, a nie świat. :)

            > > > Bóg jest wszechobecny

            > > Znów sprzeczność. Podobno bóg jest poza światem,
            > > jak więc wchodzi do jego środka?

            > Tu masz rację - Bóg istnieje poza naszą przestrzenią

            A więc skąd WEWNĄTRZ tej przestrzeni posiadłeś o nim jakąś wiedzę?

            Brawo. Bardzo elegancko obalasz boga pokazując na czym polega sprzeczność jego definicji.

            > > Podobno ma własny czas, jak więc uczestniczy
            > > w czasie zdarzeń wnętrza świata?

            > Tu nie ma sprzeczności

            Nie ma? Uczestnictwo jest podleganiem naszemu czasowi, a więc naszej fizyce.

            > > > Reasumując, definicja Boga jest sprzeczna dlatego, że wymyślił ją
            > > > człowiek, bowiem nie da się zdefiniować czegoś co jest niezdefiniowalne.

            > > To jest logiczne. Jest to także mój argument przeciwko
            > > próbom definiowania różnistych bogów.

            > Tu mylicie się obaj. Człowiek może zdefiniować Boga (podałem Ci definicję), ale
            > nie może Go w pełni pojąć.

            I oto cała sprzeczność Twojego myślenia:
            1) człowiek "wymyśla" definicję.
            2) człowiek tej definicji nie rozumie.
            Trzeba tu koniecznie dodać, że tym człowiekiem jesteś Ty.

            --
            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
            • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 25.11.11, 19:58
              grgkh napisał:

              >
              > Filozoficzny bóg stworzył chyba co najwyżej filozofię, a nie świat. :)

              Dziecinna odpowiedź...

              > A więc skąd WEWNĄTRZ tej przestrzeni posiadłeś o nim jakąś wiedzę?

              Tu nie ma sprzeczności. Podobnie jak w tym, że siedząc wewnątrz mieszkania odbierasz fale radiowe z zewnątrz

              > Uczestnictwo jest podleganiem naszemu czasowi,

              Nie.

              > I oto cała sprzeczność Twojego myślenia:
              > 1) człowiek "wymyśla" definicję.
              > 2) człowiek tej definicji nie rozumie.
              >

              Nie rozumiesz: definicja określa tylko pewne atrybuty.
              Definiując komputer czy samochód, nie musisz znać szczegółów jego budowy i wewnętrznych procesów.
              • grgkh Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 26.11.11, 18:48
                chasyd_666 napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > >
                > > Filozoficzny bóg stworzył chyba co najwyżej filozofię, a nie świat. :)
                >
                > Dziecinna odpowiedź...

                Jak widzisz, nawet na takie wątpliwosci potrzebujesz podpowiedzi z mojej strony. Miło mi, że mogę Ci nimi służyć.

                > > A więc skąd WEWNĄTRZ tej przestrzeni posiadłeś o nim jakąś wiedzę?
                >
                > Tu nie ma sprzeczności. Podobnie jak w tym, że siedząc wewnątrz mieszkania odbi
                > erasz fale radiowe z zewnątrz

                Tu jest sprzeczność, ponieważ całość, która wpływa na siebie ZA POŚREDNICTWEM FIZYKI jest Wszechświatem. Wszechświat to WSZYSTKO, co na siebie oddziałuje. Fale, o których tu wspominasz, są jednym z oddziaływań dotyczących całości Wszechświata i nie jest możliwe odseparowanie się od nich. Możesz co najwyżej lokalnie ograniczyć ich SKUTKI ilościowe, ale samego oddziaływania nie da się "wyłączyć". Wszechświat to jedność. I ta jedność ma drugą cechę - ponieważ jest WSZYSTKIM, to z samej definicji wynika, że już nic więcej nie może do wnętrza Wszechświata przeniknąć.

                Bóg nie może być JEDNOCZEŚNIE poza światem i wewnątrz niego. "Wnikając definicyjnie" do jego wnętrza poszerza definicję Wszechświata na siebie jako elementu Wszechświata. I odtąd już nie wolno by było mowić, że jest POZA Wszechświatem.

                Pytam ponownie:

                Jeśli bóg jest poza światem, to skąd masz wiedzę o nim?

                A jesli bóg "bywa" wewnątrz świata, to dlaczego nie wolno jego obecności poddawać normalnemu procesowi badawczemu? A może wolno? Bo wolno by było, to brak potwierdzenia unicestwia boga. Masz tego świadomość?

                Jestem spokojny. Fakt logicznie oczywisty, to nieistnienie bogów wszelkiego rodzaju. Nie ma ani Twojego, ani innych, których istnieenia - z niezrozumiałego dla mnie powodu - nie uznajesz za prawdę.

                No właśnie, Chasyd, powiedz mi, dlaczego nie istnieją te zgraje innych bogów?

                > > Uczestnictwo jest podleganiem naszemu czasowi,
                >
                > Nie.
                >
                > > I oto cała sprzeczność Twojego myślenia:
                > > 1) człowiek "wymyśla" definicję.
                > > 2) człowiek tej definicji nie rozumie.

                > Nie rozumiesz:

                Ja rozumiem. To tylko Tobie się wydaje, że jest inaczej. Poza tym myślę (więc jestem). Ty mi tylko podaj argumenty, a ich interpretację pozostaw mnie. Poradze sobie.

                > definicja określa tylko pewne atrybuty.

                To znaczy, że Twoja definicja jest niepełna czyli że nie jest definicją? Tak się spodziewałem - nie masz definicji.

                > Definiując komputer czy samochód, nie musisz znać szczegółów
                > jego budowy i wewnętrznych procesów.

                Ja nie muszę znać wszystkich szczegółów, ale ja wtedy się nie podemuję gadać o sprawach, w których nie jestem kompetentny. Przyznałeś się do braku kompetencji w temacie religii i boga. OK. Zapamiętane. Link sobie przechowam i Ci w odpowiednim momencie przypomnę o tym, co tu napisałeś.

                --
                Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 14:46
                  grgkh napisał:

                  >
                  > Jak widzisz, nawet na takie wątpliwosci potrzebujesz podpowiedzi

                  Twoja odpowiedź to nie podpowiedź, ale dowód, że nie odróżniasz filozofii od religii...

                  >
                  > Tu jest sprzeczność,

                  Nie zrozumiałeś analogii : informacja może przybywać spoza przestrzeni, w której jesteśmy zamknięci

                  > Bóg nie może być JEDNOCZEŚNIE poza światem i wewnątrz niego. "Wnikając definicy
                  > jnie" do jego wnętrza poszerza definicję Wszechświata na siebie jako elementu W
                  > szechświata.

                  Aby przekazać informację, Bóg nie musi wnikać do Wszechświata

                  I odtąd już nie wolno by było mowić, że jest POZA Wszechświatem.

                  > Fakt logicznie oczywisty, to nieistnienie bogów wszelkiego rod
                  > zaju.

                  Twoja "oczywistość" jest oparta na błędzie logicznym...


                  Nie ma ani Twojego, ani innych, których istnieenia - z niezrozumiałego dl
                  > a mnie powodu - nie uznajesz za prawdę.
                  >
                  > No właśnie, Chasyd, powiedz mi, dlaczego nie istnieją te zgraje innych bogów?
                  >
                  > > > Uczestnictwo jest podleganiem naszemu czasowi,
                  > >
                  > > Nie.
                  > >
                  > > > I oto cała sprzeczność Twojego myślenia:
                  > > > 1) człowiek "wymyśla" definicję.
                  > > > 2) człowiek tej definicji nie rozumie.
                  >
                  > > Nie rozumiesz:
                  >
                  > Ja rozumiem. To tylko Tobie się wydaje, że jest inaczej. Poza tym myślę (więc j
                  > estem). Ty mi tylko podaj argumenty, a ich interpretację pozostaw mnie. Poradze
                  > sobie.
                  >
                  > > definicja określa tylko pewne atrybuty.
                  >
                  > To znaczy, że Twoja definicja jest niepełna czyli że nie jest definicją? Tak si
                  > ę spodziewałem - nie masz definicji.
                  >
                  > > Definiując komputer czy samochód, nie musisz znać szczegółów
                  > > jego budowy i wewnętrznych procesów.
                  >
                  > Ja nie muszę znać wszystkich szczegółów, ale ja wtedy się nie podemuję gadać o
                  > sprawach, w których nie jestem kompetentny. Przyznałeś się do braku kompetencji
                  > w temacie religii i boga. OK. Zapamiętane. Link sobie przechowam i Ci w odpowi
                  > ednim momencie przypomnę o tym, co tu napisałeś.
                  >
                  • tanebo Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 15:01

                    > Nie zrozumiałeś analogii : informacja może przybywać spoza przestrzeni, w które
                    > j jesteśmy zamknięci
                    Nie znasz widzę nawet podstaw kosmoligii. Poza naszą przestrzenią NIC nie ma. Nie ma przestrzeni, czasu, energii, materii. Jednocześnie informacja musi być przekazana nam tak byśmy mogli ją odebrać. Czyli poprzez czas, przestrzeń i materio-energię. To nielogiczne. Bóg czy cokolwiek innego nie może istnieć w naszym wszechświecie na innych prawach bo prawa na których by tu zaistniał stały by się naszymi prawami. Nie istnieje również na naszych prawach.
                    • nehsa Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 17:50
                      tanebo napisał:
                      > > Nie zrozumiałeś analogii : informacja może przybywać spoza przestrzeni, w
                      > której jesteśmy zamknięci
                      > Nie znasz widzę nawet podstaw kosmoligii. Poza naszą przestrzenią NIC nie ma. Nie ma przestrzeni, czasu, energii, materii. Jednocześnie informacja musi być przekazana nam tak byśmy mogli ją odebrać. Czyli poprzez czas, przestrzeń i materio-energię. To nielogiczne.
                      Bóg czy cokolwiek innego nie może istnieć w naszym wszechświecie na innych prawach bo prawa na których by tu zaistniał stały by się naszymi prawami. Nie istnieje również na naszych prawach. "

                      ***Druga Istota Boska, czyli Syn Ojca, Światłość=Rozum, istnieje w naszej rzeczywistości, bo bez Niego, nie bylibyśmy ludźmi, czego racjonalnym dowodem Jego istnienia, są fakto - dowody zależności naszego człowieczeństwa, od Naszego Stwórcy.

                      Jeżeli jestem w błędzie, podaj TANEBO jeden dowód, że cokolwiek zależy od Ciebie.
                      Najlepiej, gdybyś zaczął od podania dowodu zależności sensu słowa, bo to postrzegalne minimum naszego współistnienia na tym świecie.

                      Z góry Cię informuję, że takiego dowodu nie podasz. Zatem stań człowieku dwoma nogami na ziemi.
                      --
                      NAUKA OJCA
                    • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 11.12.11, 19:49
                      tanebo napisał:

                      > widzę

                      Źle widzisz...

                      > Poza naszą przestrzenią NIC nie ma.

                      To nieuprawniony wniosek...

                      Jednocześnie informacja musi być pr
                      > zekazana nam tak byśmy mogli ją odebrać. Czyli poprzez czas, przestrzeń i mater
                      > io-energię.

                      To tylko materialistyczna wizja. Byty niematerialne (Bóg, a nawet ludzka świadomość ! ) jej nie podlegają.




                • chasyd_666 Re: "Wewnętrznie sprzeczna definicja Boga" 04.12.11, 14:52
                  c.d.

                  > Ja rozumiem

                  To co napisałeś świadczy, że nie rozumiesz...

                  grgkh napisał:
                  > To znaczy, że Twoja definicja jest niepełna czyli że nie jest definicją? Tak si
                  > ę spodziewałem - nie masz definicji.
                  >

                  > Ja nie muszę znać wszystkich szczegółów,

                  Czy to znaczy, że nie wiesz co to jest komputer , samochód itd. ?... :))
                  OK. zapamiętane :)
    • grgkh SKąd pochodzi twoja definicja boga? 01.10.11, 20:47
      Skąd ją masz?

      Podobno bóg jest POZA światem, a więc jego opis nie może być w żaden sposób weryfikowany. Takie jest Twoje założenie. Czy nie jest takie?

      Jeśli jednak jest tak, to ŻADNA definicja boga (a jest ich w różnistych wersjach religii bardzo wiele i są ze sobą SPRZECZNE!!!) nie może być traktowana jako prawdziwa.

      To jest pierwsza sprzeczność - zakaz przenikania wiarygodnej informacji o bogu do naszej świadomości i równoczesne twierdzenie, że taka informacja jest absolutnie prawdziwa.

      --
      Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
      Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
      • chasyd_666 Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 05.10.11, 22:33
        > Jeśli jednak jest tak, to ŻADNA definicja boga (a jest ich w różnistych wersjac
        > h religii bardzo wiele i są ze sobą SPRZECZNE!!!) nie może być traktowana jako
        > prawdziwa.

        Znów mijasz sie z logiką...

        > To jest pierwsza sprzeczność - zakaz przenikania wiarygodnej informacji o bogu
        > do naszej świadomości

        A kto wydał taki zakaz ?... Grgkh ?... :) Wiarygodność a naukowa weryfikacja to 2 różne rzeczy - zrozum to wreszcie...
        • grgkh Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 14.11.11, 19:59
          chasyd_666 napisał:

          > > Jeśli jednak jest tak, to ŻADNA definicja boga
          > > (a jest ich w różnistych wersjach religii bardzo wiele i są
          > > ze sobą SPRZECZNE!!!) nie może być traktowana jako prawdziwa.
          >
          > Znów mijasz sie z logiką...

          Z Twoją, oczywiście? Nie było trudne, zatacza się od krawężnika do krawężnika. Z nią nie sposób się spotkać.

          > > To jest pierwsza sprzeczność - zakaz przenikania wiarygodnej
          > > informacji o bogu do naszej świadomości
          >
          > A kto wydał taki zakaz ?... Grgkh ?... :)

          Ja?!?!?!? Broń boże. :) To wy twierdzicie, że istnienia boga nie da się udowodnić.

          A nie wiem, czy kojarzysz, że gdyby wewnątrz naszego świata pojawił się choćby najmniejszy ślad, to mógłby takim dowodem być. Jezus, podobno, był tu - ale jako człowiek. Podobno robił cuda, ale ich zapis jest równie wiarygodny jak baśnie braci Grimm.

          To nie jest mój zakaz. To wasz, religijny, własny wymysł.

          > Wiarygodność a naukowa weryfikacja
          > to 2 różne rzeczy - zrozum to wreszcie...

          To kolejna interpretacja jakiejś mojej tezy? Czy mogę Cię poprosić o cytat i zalinkowanie, z całym kontekstem oczywiście, bo wiem o czym mówisz. :)

          --
          Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
          Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
          • chasyd_666 Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 21.11.11, 18:03
            > zatacza się od krawężnika do krawężnika.

            Udowodnij ! :)

            > > > To jest pierwsza sprzeczność - zakaz przenikania wiarygodnej
            > > > informacji o bogu do naszej świadomości
            > >
            >To wy twierdzicie, że istnienia boga nie da się udowodn
            > ić.

            Zależy jak rozumiesz wiarygodność i dowód... Potrafisz to zdefiniować ?
            Jeśli mistykowi ukazuje się Chrystus, to jest to wiarygodne czy nie - i dlaczego ?
            Jaką informację uznałbyś za wiarygodną, a jaką za dowód ?

            Jeśli wczoraj bolał mnie ząb, to jest to fakt, ale czy jest to dowód ? Czy ten fakt można udowodnić ?...

            > A nie wiem, czy kojarzysz, że gdyby wewnątrz naszego świata pojawił się choćby
            > najmniejszy ślad, to mógłby takim dowodem być

            A więc uważasz, że cud z Fatimy, cud z Sokółki, relacje mistyków - uważasz za dowód istnienia Boga ! To miłe... :)

            > > Wiarygodność a naukowa weryfikacja
            > > to 2 różne rzeczy - zrozum to wreszcie...
            >
            > To kolejna interpretacja jakiejś mojej tezy?

            Czy rozumiesz róznicę miedzy tymi pojęciami ?...
            • tanebo Re: SKąd pochodzi twoja definicja boga? 21.11.11, 19:10
              C
              > zy ten fakt można udowodnić ?...
              Ależ oczywiście. Podłączę cię do rezonansu magnetycznego. Potem wbiję ci szydło szewskie w pośladek aż synapsy w ośrodku bólu zaświecą ci jak żarówki. Oczywiście wyłącznie w celach badawczych. Dzięki rezonansowi stwierdzę gdzie w twoim mózgu jest ośrodek bólu. Jeśli powiesz że boli cię ząb a na rezonansie wyjdzie że twój ośrodek bólu świeci będzie to dowód na to że tak jest w rzeczywistości. Natomiast jeśli powiesz że myślisz o Jahwe to żaden instrument badawczy nie udowodni że nie masz na myśli Tomcio Palucha.
              > > A nie wiem, czy kojarzysz, że gdyby wewnątrz naszego świata pojawił się c
              > hoćby
              > > najmniejszy ślad, to mógłby takim dowodem być
              >
              > A więc uważasz, że cud z Fatimy, cud z Sokółki, relacje mistyków - uważasz za d
              > owód istnienia Boga ! To miłe... :) W psychiatrykach są tysiące takich dowodów.
    • grgkh Bóg jest zbędny 01.10.11, 20:54
      Tak samo jak krasnal. "Przy pomocy" obu nie daje się niczego wyjaśnić.

      Wynika z tego druga wewnętrzna sprzeczność. POTRZEBA powoływania boga jako kreatora nie istnieje. A wynika to ze sprzeczności założenia "świat jest za bardzo złożony, by mógł powstać sam" i jednoczesnym zakładaniem o samodzielnym zaistnieniu indywiduum tak złożonego jak kreator.

      --
      Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
      Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
      • chasyd_666 Re: Bóg jest zbędny 03.10.11, 21:39
        grgkh napisał:

        > Tak samo jak krasnal. "Przy pomocy" obu nie daje się niczego wyjaśnić.

        Nieprawda - przy pomocy Boga można wyjaśnić np powstanie Świata, istnienie świadomości, reinkarnację...

        > POTRZEBA powoływania boga jako krea
        > tora nie istnieje.

        Być może, ale hipoteza Boga jest racjonalna, bo wyjaśnia to czego nie umie wyjaśnić nauka

        "świat jest za bardzo
        > złożony, by mógł powstać sam"

        Powstanie świata 'z niczego' zaprzecza prawom fizyki i logiki...

        > zakładaniem o samodzielnym zaistni
        > eniu indywiduum tak złożonego jak kreator.

        A skąd wiesz, że Bóg 'zaistniał' ?...
          • grgkh Cudów nie ma 04.10.11, 20:57
            chasyd_666 napisał:

            > Wyjaśnia też cuda, których nie umie wyjaśnić nauka

            Nie ma czegoś takiego jak cuda. To jest pojęcie fałszywe, sprzeczne wewnętrznie. tak zwanym "cudem" to możesz mydlić oczy dziecku, które słabo posługuje się logiką.

            Ale widzę, że i Tobie to powinienem wyjaśnić. Skup się i staraj zrozumieć, nie będzie trudne.

            Na zewnątrz naszej świadomości jest coś, co możemy sobie nazwać światem realnym. Dla nas jest to po prostu strumień informacji. Jego zawartość jest dodatkowo zamazana przez to, że tę informację odbieramy jako przetworzoną bez naszej kontroli przez mózg, który nam narzuca swoje definicje (np. kolory, smaki. wrażenie przestrzeni w narysowanym na kartce rzucie sześcianu). Informacji z naszego zewnętrza nie da się wiarygodnie rozgraniczyć na pochodzące z dwóch źródeł - świat i zaświaty. Jest jeden strumień i już.

            Ten strumień informacji opisujemy sobie nieświadomie i świadomie. I to jest opis świata. Opis to jest nasze wyobrażenie o jego zawartości (struktury w przestrzeni) i działaniu (reguły działania czyli matematyka nazywana prawami fizyki).

            Ponieważ informacja z naszego otoczenia nie zawiera całości Wszechświata, a tylko jego drobną cząstkę więc nasze wyobrażenie o prawach fizyki (tych matematycznie ujętych wzorami i tych intuicyjnych ale też matematycznych) nie musi być prawdziwe. Nauka to bierze pod uwagę. Zakłada, że wszystko, co mówimy o świecie może być zafałszowane bo odnosi się do obserwacji kontekstowych, niepewnych, interpretowanych, obarczonych błędami.

            Cóż, taka jest nasza pozycja w świecie i musimy się z nią pogodzić.

            Tak więc nauka wątpi we wszystko co mówi.

            A teraz sobie pomyśl: Jeśli nauka wątpi, czy wie co i jak działa, to w jaki sposób swoje błędy mogłaby odróżnić od wtrącenia się w działanie świata sił spoza niego?

            Tego się z definicji nie da odróżnić. Każdy tak zwany cud może przecież być normalnym działaniem świata, a niezgodność z prawem fizyki może być tylko naszym błędnym formułowaniem tego prawa.

            Tak czy siak - siedząc wewnątrz świata i patrząc nań z perspektywy naszej świadomości musimy odrzucić pojęcie czegoś takiego jak cud. A kto je przyjmuje, ten czyni to na własną odpowiedzialność i oddaje się we władze mafii religijnej, która mu robi wodę z mózgu.

            Proste było, prawda? I jakie logiczne. ;)

            Cudów nie ma. Amen.

            P.S. Starałem się mówić jak do dziecka, bez komplikowania i zbędnej terminologii, ale jeśli czegoś nie zrozumiałeś, to powiedz, a ja Ci to przybliżę.

            --
            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
            • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 06.10.11, 17:21
              > > Proste było, prawda? I jakie logiczne. ;)

              Proste ,głupie i nielogiczne... Wielki Nielogiku...

              >
              > Cudów nie ma. Amen.

              Błędnie zakładasz, że cud to tylko nieznane prawo fizyki. Na jakiej podstawie ??!... To założenie absurdalne.
              • grgkh Re: Cudów nie ma ? 07.10.11, 17:37
                chasyd_666 napisał:

                > > > Proste było, prawda? I jakie logiczne. ;)
                >
                > Proste ,głupie i nielogiczne... Wielki Nielogiku...
                >
                > >
                > > Cudów nie ma. Amen.
                >
                > Błędnie zakładasz, że cud to tylko nieznane prawo fizyki.
                > Na jakiej podstawie ??!... To założenie absurdalne.

                To jedyne dobre założenie, a bierze się stąd, że na zewnątrz naszej świadomości istnieją tylko skutki reguł działania świata. Nie znamy i nigdy nie poznamy prawdziwej ich przyczyny.

                Opis świata, który sobie tworzymy na podstawie obserwacji skutków nie może zawierać podziału na dwa źródła (dlaczego akurat tylko dwa? - fizyka i bóg?). Ten opis jest tylko częściowo wiarygodny, o tyle o ile go potwierdziliśmy, ale podczas tego potwierdzania mogliśmy popełnić błąd.

                Odnosimy się do niepewnego zbioru reguł, zbioru stworzonego przez ludzi. Bo tym właśnie jest fizyka, o której tu mówimy. Prawdziwa fizyka to byłaby znajomość absolutna początkowych założeń wszechświata. A takich nigdy nie poznamy.

                Ta nierozróżnialność nie pozwala na nazywanie obserwacji absolutnie prawdziwymi i odnoszenie się do nich w ten sposób. Ponieważ obserwacje mogą nas wprowadzać w błąd, a my nie wiemy która jaka jest, więc nie da się z nich wyodrębnić cudownych.

                Cud jest definicyjnie fałszywy. Nie istnieje.

                --
                Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 07.10.11, 18:05

                  ...
                  > > > > Błędnie zakładasz, że cud to tylko nieznane prawo fizyki.
                  > > Na jakiej podstawie ??!... To założenie absurdalne.
                  >
                  > To jedyne dobre założenie, a bierze się stąd, że na zewnątrz naszej świadomości
                  > istnieją tylko skutki reguł działania świata.

                  A więc udowodnij, że to tylko skutki praw fizyki

                  > Opis świata, który sobie tworzymy na podstawie obserwacji skutków nie może zawi
                  > erać podziału na dwa źródła

                  Dlaczego ?

                  > Ponieważ obserwacje mogą nas wprowadzać
                  > w błąd, a my nie wiemy która jaka jest, więc nie da się z nich wyodrębnić cudo
                  > wnych.

                  Przecież podałem Ci przykłady, gdy takie rozróżnienie można zrobić w sposób racjonalny

                  >
                  > Cud jest definicyjnie fałszywy. Nie istnieje.
                  >

                  Nie podałeś na to racjonalnego wyjaśnienia
                  • grgkh Re: Cudów nie ma ? 08.10.11, 12:32
                    chasyd_666 napisał:

                    >
                    > ...
                    > > > > > Błędnie zakładasz, że cud to tylko nieznane prawo fizyk
                    > i.
                    > > > Na jakiej podstawie ??!... To założenie absurdalne.
                    > >
                    > > To jedyne dobre założenie, a bierze się stąd, że na zewnątrz naszej
                    > > świadomości istnieją tylko skutki reguł działania świata.
                    >
                    > A więc udowodnij, że to tylko skutki praw fizyki

                    Istnieją dwie fizyki.

                    Fizyka "absolutna" czyli ta, która jest absolutnie prawdziwymi regułami działania świata wynikającymi z jego założeń początkowych. Tych założeń nie znamy i nigdy nie będziemy mogli w żaden sposób być pewni, czy to, co przypuszczamy jest właśnie tymi założeniami.

                    Pozostaje nam fizyka "realna", tworzona przez nas. Świat działa tak jak działa, początkowo nie wiemy o tym nic, ale potem sami wymyślamy i opisujemy to działanie za pomocą zaproponowanych PRZEZ NAS reguł działania. Ta fizyka to jest opis. Innej fizyki - dla nas!!! - nie ma i nie będzie. Cokolwiek innego, co jest, to są dane obserwacyjne, które NIE SĄ regułami fizyki.

                    Tak więc jeśli rozmawiamy, to mówimy o konkretnych regułach, to mówimy wyłącznie o fizyce opisowej.

                    Czy to jest jasne? To jest proste i powinno być do zrozumienia przez małe dziecko, co dopiero przez Ciebie.

                    Reszta jest tak, jak pisałem poprzednio:

                    Dane obserwacyjne dotyczą ZAWSZE momentu czasu, w którym zostały zebrane. Rozciąganie ich na zależność od zmiennej, którą nazywamy czasem, to właściwość naszego mózgu.

                    W tej jednorazowo pobieranej porcji danych obserwacyjnych nie da się w żaden logiczny sposób wyodrębnić takich, które są "zgodne z fizyką absolutną" (nie wiemy o niej nic) i takich, które z nią nie są zgodne, bo zakłócił jej działanie np. bóg.

                    Czy wiesz, jak można by to zrobić? :)

                    Odnosimy się do fizyki realnej, do wzorów, reguł, które my matematycznie ustaliliśmy jako kanon przypuszczalnie dobrych (doświadczalnie potwierdzonych). Ale przecież nie wiemy, czy nasze wzory nie są fałszywe?

                    jak chcesz odróżnić błędnie określone wzory, może jakieś zakłócenia w ich stosowaniu, błędy obserwacyjne itp. od "cudów"?

                    Nie istnieje logicznie taka możliwość. Po tym tłumaczeniu zrozumie to nawet małe dziecko. Ty powinieneś to zrozumieć również, czego Ci życzę. ;)

                    I na tym kończę dowód, że definicja cudu jest definicją pojęcia, które ze względów logicznych nie ma sensu. Tak, wszystko, co się dzieje w świecie, zależy od czegoś. To coś, od czego ta zmienność zależy nazywamy fizyką. Niektóre z jej praw sformułowaliśmy, choć nie wiemy, czy prawidłowo. I dlatego jeśli występuje rozbieżność pomiędzy naszą propozycją, a danymi obserwacyjnymi, to MUSIMY przyjąć, że nasze formułowanie praw fizyki było błędne.

                    > > Opis świata, który sobie tworzymy na podstawie obserwacji
                    > > skutków nie może zawierać podziału na dwa źródła
                    >
                    > Dlaczego ?

                    Bo na zewnątrz naszej świadomości jest jednego rodzaju strumień informacyjny, który nie zawiera reguł. Rozróżnienie mogłoby wynikać wyłącznie z niezgodnością z regułami. Dane obserwacyjne (skutki) nie są przypisane do reguł. Różne reguły lub różne złożenie różnych reguł może dawać takie same wyniki, takie same dane obserwacyjne. A więc same dane nie pozwalają na rozróżnianie. A fizyka (wzory) jest ludzka.

                    > > Ponieważ obserwacje mogą nas wprowadzać
                    > > w błąd, a my nie wiemy która jaka jest,
                    > > więc nie da się z nich wyodrębnić cudownych.
                    >
                    > Przecież podałem Ci przykłady, gdy takie rozróżnienie można zrobić w sposób
                    > racjonalny


                    Jakie przykłady? Mówiłeś o wielu rzeczach, które podważyłem. Nie pamiętam żadnego przykładu, który by niepodważony pozostał. A o tym, że jesteś "odporny" na moje racjonalne argumenty :) to przekonuję się wciąż na nowo.

                    > > Cud jest definicyjnie fałszywy. Nie istnieje.

                    > Nie podałeś na to racjonalnego wyjaśnienia

                    Na początku tego postu masz racjonalne wyjaśnienie.

                    Problemem wielu ludzi jest to, że nie rozumieją względności naszego miejsca w świecie. Wydaje im się, że jak WIDZĄ świat, że to jest to absolut, do którego można wszystko odnieść. Nie - to jest INTERPRETOWANY przez nasz mózg fragment danych z jakiegoś źródła, a nie samo źródło i jego wszystkie skutki. Źródłem świata są aksjomaty, założenia początkowe Wszechświata. Tylko one. A potem musiałaby nastąpić ich symulacja, która udostępniłaby jego całą czasoprzestrzeń (lub inny obszar, na którym jest opisana fizyka absolutna). To jest niemożliwe wewnątrz Wszechświata, dla nas.

                    Druga sprawa: Obserwując fragment świata wysnuwamy wnioski o jego działaniu w szerszym kontekscie. Bo inaczej się nie da, bo ilość doświadczeń nie może być nieskończona itp. I dlatego musimy się godzić z tym, że nasza w ten sposób tworzona fizyka może być obarczona błędami. Błąd jest wpisany na stałe. Istnienie błędu jako cechy naszej fizyki eliminuje z niej pojęcia takie jak cud.

                    Czy to jest jasne?

                    --
                    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                    • nehsa Re: Cudów nie ma ? 08.10.11, 18:42
                      Cuda się działy. Ich świadkami, były wielotysięczne rzesze ludzi, Czynił je, tylko Syn(Bóg) Ojca(Boga), właśnie w tym celu, aby przekonać ludzi, że jest Istotą Boską, Bogiem.
                      Czy można cudom czynionym przez Syna Ojca zarzucić bezsens z jakiegokolwiek punktu widzenia?
                      Z punktu widzenia logiki, jest to wykluczone.
                    • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 19.10.11, 22:34
                      > Istnieją dwie fizyki.

                      Uzgodniłeś to z fizykami ? :)

                      > Tak więc jeśli rozmawiamy, to mówimy o konkretnych regułach, to mówimy wyłączni
                      > e o fizyce opisowej.
                      >
                      > Czy to jest jasne?

                      Jasne jest ,że stosujesz solipsyzm :) Czego nie obserwować i wpisać w reguły - tego nie ma :)

                      W tej jednorazowo pobieranej porcji danych obserwacyjnych nie da się w żaden lo
                      > giczny sposób wyodrębnić takich, które są "zgodne z fizyką absolutną" (nie wiem
                      > y o niej nic) i takich, które z nią nie są zgodne, bo zakłócił jej działanie np
                      > . bóg.

                      Czy zdajesz sobie sprawę , że podważyłeś swoją tezę, że cuda nie istnieją ?...:)

                      > jak chcesz odróżnić błędnie określone wzory, może jakieś zakłócenia w ich stoso
                      > waniu, błędy obserwacyjne itp. od "cudów"?

                      Już Ci to wyjaśniłem. A jak Ty chcesz odróżnić, skoro piszesz , że cudów nie ma ?

                      > I na tym kończę dowód, że definicja cudu jest definicją pojęcia, które ze wzglę
                      > dów logicznych nie ma sensu

                      To co przedstawiłeś to anty-dowód :)

                      > Jakie przykłady?

                      Zamiana wody w wino, hostii w tkankę serca, uprzednio zapowiedziany cud wirującego słońca w Fatimie...

                      > Mówiłeś o wielu rzeczach, które podważyłem

                      Pytanie czy podważyłeś sensownie :)

                      > Na początku tego postu masz racjonalne wyjaśnienie

                      Nie - definicja cudu nie jest fałszywa. Cud to działanie Boga lub innego bytu duchowego, które łamie prawa fizyki
                        • grgkh Re: Cudów nie ma ? 20.10.11, 00:50
                          chasyd_666 napisał:

                          > PS
                          >
                          > Czy prawami fizyki można wyjaśnić świadomość, telepatię, reinkarnację ?...

                          Czy wolno mi każdy wynik niestarannie przeprowadzonego doświadczenia nazywać cudem?

                          Świadomość to naturalna właściwość Wszechświata. To jest strukturalny stan informacji.

                          Telepatii nie potwierdzono naukowo. Podobnie reinkarnacji. Zresztą tylko niektóre religie twierdzą, że reinkarnacja istnieje. Według innych nie jest możliwa. Uzgodnij to najpierw pomiędzy religiami.

                          --
                          Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                          Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                          • chasyd_666 Re: Cudów nie ma ? 21.10.11, 21:00
                            > > Czy prawami fizyki można wyjaśnić świadomość, telepatię, reinkarnację ?..
                            > .
                            >
                            > Czy wolno mi każdy wynik niestarannie przeprowadzonego doświadczenia nazywać cu
                            > dem?


                            Piszesz nie na temat. Istnienie świadomości jest faktem i nie trzeba do tego doświadczenia. Podobnie telepatia .

                            > Świadomość to naturalna właściwość Wszechświata

                            :))) Udowodnij !

                            > Telepatii nie potwierdzono naukowo.

                            To nie zmienia faktu, że istnieje. Podobnie jak świadomość. Oba te zjawiska obalają naukowy paradygmat (wizję świata) - obalają naukowy dogmat !

                            > Podobnie reinkarnacji

                            Opisz naukowy eksperyment weryfikujący reinkarnację :)

                            .Zresztą tylko niektó
                            > re religie twierdzą, że reinkarnacja istnieje.

                            Znów zaczynasz o religiach - typowe dla ateisty ... :)
                            • grgkh Świadomość = informacja złożona 22.10.11, 23:45
                              chasyd_666 napisał:

                              > > > Czy prawami fizyki można wyjaśnić świadomość, telepatię, reinkarnac
                              > ję ?..
                              > > .
                              > >
                              > > Czy wolno mi każdy wynik niestarannie przeprowadzonego doświadczenia nazy
                              > wać cu
                              > > dem?
                              >
                              >
                              > Piszesz nie na temat.

                              To jest na temat, bo dalej odnoszę się do różnicy pomiędzy naukowym badaniem świata, a przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności.

                              > Istnienie świadomości jest faktem i nie trzeba do
                              > tego doświadczenia.

                              Pisząc o doświadczeniu, mówię również o obserwacji, która jest doświadczeniem biernym. Niektóre doświadczenia "dzieją się same", a ich obserwacyjny wynik jest identyczny z organizowanymi specjalnie w celu weryfikacji jakiejś hipotezy. Tak więc mówisz to samo co ja ;), bo ten "fakt" jest zanotowaną obserwacją równoważną doświadczeniu.

                              Świadomość jest informacją strukturalnie złożoną. Odpowiednikiem pojęć elementarnych składających się na ŚWIADOME odczuwanie treści myśli jest jakaś struktura aktywnych w danym momencie elementów sieci neuronów.

                              Taką samą właściwość ma Wszechświat, z tym że dotyczy to całości jego struktury (choć być może z pewnym zastrzeżeniem). WSZYSTKIE elementy Wszechświata oddziałują na siebie w tym samym momencie - dowolny element A odziałuje na element B i na odwrót, każdy element B oddziałuje na element A. Skutek oddziaływania pojawi się dla każdej pary elementów na ich stanie po odpowiednim czasie. Żeby jednak te skutki mogły się pojawiać, najpierw musi być aktywna JEDNOCZEŚNIE całość struktury wszechświata.

                              I to jest ten odpowiednik świadomości - jednoczesność aktywności prowadząca do skutku po czasie. To jest fakt, bo to jest obserwacja - odpowiednik doświadczenia.

                              > Podobnie telepatia .

                              Telepatii nie udało się zweryfikować doświadczalnie metodą naukową i nie powiodło się jej nigdy, poza sztuczkami prestidigitatorskimi :), wykorzystywanie w naturze. Cyrk to nie nauka - jeśli tego nie wiesz.

                              > > Świadomość to naturalna właściwość Wszechświata
                              >
                              > :))) Udowodnij !

                              Właśnie powyżej wykazałem identyczność procesów, które osiągają ten sam skutek - istnienie informacji złożonej.

                              > > Telepatii nie potwierdzono naukowo.
                              >
                              > To nie zmienia faktu, że istnieje.

                              W cyrku. Tego nie neguję. ;)

                              > Podobnie jak świadomość.

                              Nie podobnie.

                              > Oba te zjawiska oba
                              > lają naukowy paradygmat (wizję świata) - obalają naukowy dogmat !

                              Naukowa metoda badania świata opiera się na prostym założeniu - niczego i nigdy nie możemy być pewni, bo nie mamy odniesienia do źródła, jakim powinny być absolutne założenia reguł działania Wszechświata. Nasze wyobrażenia o nich - czyli o fizyce - muszą na zawsze byc traktowane jako tymczasowe, kontekstowe i niepewne, bo sąweryfikowane w kontekscie, który my sami opisujemy, ale który nigdy nie jest wyizolowany od reszty świata (nie możemy być pewni jakichś wpływów, z których istnienia w tym momencie nie zdajemy sobie sprawy). To jest pokora wobec naszego miejsca.

                              Każda próba traktowania jakiejś tezy jako prawdy absolutnej jest złamaniem tej zasady i jest sprzeczna z logicznym założeniem, o którym powiedziałem powyżej. I właśnie takie próby są dogmatami, a nie naukowe wątpienie we wszystko.

                              > > Podobnie reinkarnacji
                              >
                              > Opisz naukowy eksperyment weryfikujący reinkarnację :)

                              Nie umiesz sobie znaleźć w internecie? Proszę bardzo - pierwszy link w mojej przeglądarce:
                              Przypadkami osób, które twierdzą, iż pamiętają swoje poprzednie wcielenia, interesuje się również nauka. Należy tu wskazać wkład psychiatry profesora Iana Stevensona. Wśród wielu jego publikacji (niemal trzysta pozycji) jedna została również wydana w Polsce, mowa o książce Dwadzieścia przypadków wskazujących na reinkarnację
                              Choć wcale nie oznacza to, że reinkarnacja została NAUKOWO potwierdzona. :)

                              > Zresztą tylko niektóre religie twierdzą, że reinkarnacja istnieje.
                              >
                              > Znów zaczynasz o religiach - typowe dla ateisty ... :)

                              Reinkarnacja (również: metempsychoza, transmigracja) – pogląd, wg którego dusza (bądź świadomość) po śmierci ciała może wcielić się w nowy byt fizyczny. Np. dusza jednego człowieka może przejść w ciało nowonarodzonego dziecka lub zwierzęcia czy nawet wg niektórych poglądów rośliny. Samo słowo reinkarnacja jest zestawieniem dwóch członów: inkarnacja (wcielenie) i przedrostka re (oznaczającego powtórzenie czegoś). Dosłownie więc reinkarnacja oznacza powtórne wcielenie.
                              Dusza jest pojęciem religijnym więc naturalne jest, że domyślna jest religia.

                              --
                              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                              • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 29.10.11, 20:34
                                > To jest na temat

                                Nie, bo świadomość i telepatia są faktem

                                >przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności

                                Przypisujesz świadomości cudowność ?... :)

                                > Świadomość jest informacją strukturalnie złożoną. Odpowiednikiem pojęć elementa
                                > rnych składających się na ŚWIADOME odczuwanie treści myśli

                                Piszesz natchnione bzdury : świadomość nie jest ani informacją ani myślą

                                jest jakaś struktura
                                > aktywnych w danym momencie elementów sieci neuronów.

                                Udowodnij tę bzdurę :)

                                > Taką samą właściwość ma Wszechświat

                                :))) Miałeś to udowodnić ! :)

                                > I to jest ten odpowiednik świadomości

                                To jest bredzenie natchnionego ateisty... :)

                                > Telepatii nie udało się zweryfikować doświadczalnie metodą naukową

                                Nie ma to znaczenia, bo telepatię nieraz przeżyłem osobiście.
                                Pytałem jak wyjaśnisz ją naukowo !

                                > Właśnie powyżej wykazałem identyczność procesów

                                Niczego nie wykazałeś oprócz umiejętności pisania natchnionych banałów pomieszanych z natchnionymi bzdurami...

                                > W cyrku

                                Znów nie na temat...

                                > Naukowa metoda badania świata opiera się na prostym założeniu

                                Opiera się na kilku dogmatach (podałem Ci je wcześniej) . Istnienie świadomości i telepatii - obala je...

                                > > Opisz naukowy eksperyment weryfikujący reinkarnację :)
                                >
                                > Nie umiesz sobie znaleźć w internecie?

                                Miałeś podać swój pomysł na naukową weryfikację :)

                                > Choć wcale nie oznacza to, że reinkarnacja została NAUKOWO potwierdzona. :)

                                Czego zabrakło do potwierdzenia ?

                                > Dusza jest pojęciem religijnym

                                Mylisz się - jest pojęciem filozoficznym (jedynie wykorzystywanym w religiach)
                                • grgkh Re: Świadomość grgkh... 30.10.11, 23:19
                                  chasyd_666 napisał:

                                  > > To jest na temat
                                  >
                                  > Nie, bo świadomość i telepatia są faktem

                                  Świadomość jest faktem, bo to jest otoczenie, w którym odbywa się myślenie każdego z nas. Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń. Prawidłowość interpretacji na temat świata sprawdza się metodą naukową. Naukowo dotąd nikomu nie udało się dowieść prawdziwości telepatii.

                                  > > przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności
                                  >
                                  > Przypisujesz świadomości cudowność ?... :)

                                  Pewnym zjawiskom. Mówię o takich, którzy przypisują, jak Ty. Ja tego nie robię.

                                  > > Świadomość jest informacją strukturalnie złożoną. Odpowiednikiem pojęć el
                                  > ementa
                                  > > rnych składających się na ŚWIADOME odczuwanie treści myśli
                                  >
                                  > Piszesz natchnione bzdury : świadomość nie jest ani informacją ani myślą

                                  Świadomość jest informacją.

                                  > > jest jakaś struktura
                                  > > aktywnych w danym momencie elementów sieci neuronów.
                                  >
                                  > Udowodnij tę bzdurę :)

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Neurobiologia
                                  > > Taką samą właściwość ma Wszechświat
                                  >
                                  > :))) Miałeś to udowodnić ! :)

                                  Właśnie udowodniłem. Wszechświat i świadomość mają tę samą cechę, a nie zauważono jej w innych okolicznościach.

                                  > > I to jest ten odpowiednik świadomości
                                  >
                                  > To jest bredzenie natchnionego ateisty... :)

                                  Jesteś produktem religii. Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.

                                  > > Telepatii nie udało się zweryfikować doświadczalnie metodą naukową
                                  >
                                  > Nie ma to znaczenia, bo telepatię nieraz przeżyłem osobiście.
                                  > Pytałem jak wyjaśnisz ją naukowo !

                                  Na razie naukowo została sfalsyfikowana.

                                  > > Właśnie powyżej wykazałem identyczność procesów
                                  >
                                  > Niczego nie wykazałeś oprócz umiejętności pisania natchnionych banałów pomiesza
                                  > nych z natchnionymi bzdurami...

                                  "Boże", co ta religia robi z mózgów ludzkich?

                                  > > W cyrku
                                  >
                                  > Znów nie na temat...
                                  >
                                  > > Naukowa metoda badania świata opiera się na prostym założeniu
                                  >
                                  > Opiera się na kilku dogmatach (podałem Ci je wcześniej) . Istnienie świadomości
                                  > i telepatii - obala je...
                                  >
                                  > > > Opisz naukowy eksperyment weryfikujący reinkarnację :)
                                  > >
                                  > > Nie umiesz sobie znaleźć w internecie?
                                  >
                                  > Miałeś podać swój pomysł na naukową weryfikację :)
                                  >
                                  > > Choć wcale nie oznacza to, że reinkarnacja została NAUKOWO potwierdzona.
                                  > :)
                                  >
                                  > Czego zabrakło do potwierdzenia ?
                                  >
                                  > > Dusza jest pojęciem religijnym
                                  >
                                  > Mylisz się - jest pojęciem filozoficznym (jedynie wykorzystywanym w religiach)

                                  Nie obrażaj filozofii. Chasyd, mów tak dalej, a będziesz kompromitował religię coraz bardziej.

                                  --
                                  Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                  Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                  • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 12.11.11, 12:36
                                    >Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń

                                    OK, a więc podaj naukową interpretację "czytania" w myślach innych ludzi... :)

                                    Prawidłowość inter
                                    > pretacji na temat świata sprawdza się metodą naukową. Naukowo dotąd nikomu nie
                                    > udało się dowieść prawdziwości telepatii.

                                    Metoda naukowa nie jest jedynym dowodem. Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)

                                    > > > przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności
                                    > >
                                    > > Przypisujesz świadomości cudowność ?... :)
                                    >
                                    > Pewnym zjawiskom. Mówię o takich, którzy przypisują, jak Ty

                                    Ja nie przypisuję cudowności telepatii ani reinkarnacji ani hipnozie ani efektowi placebo itd - więc piszesz nie na temat... A są to wszystko dowody obalające dogmaty nauki...

                                    > Świadomość jest informacją.

                                    Nadal bredzisz... W pamięci komputera jest wiele informacji, ale nie ma tam świadomości...


                                    > > Udowodnij tę bzdurę :)
                                    >
                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Neurobiologia

                                    Tu nie ma dowodu (jeśli twierdzisz inaczej - to go wskaż). Szukaj dalej :)

                                    > > > Taką samą właściwość ma Wszechświat
                                    > >
                                    > > :))) Miałeś to udowodnić ! :)
                                    >
                                    > Właśnie udowodniłem. Wszechświat i świadomość mają tę samą cechę,

                                    To jest twoja teza, a nie wynik dowodu ! Pomieszanie z poplątaniem, grgkh...

                                    > > To jest bredzenie natchnionego ateisty... :)
                                    >
                                    > Jesteś produktem religii. Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.

                                    Jesteś produktem ateistycznej głupoty. Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej

                                    > > Pytałem jak wyjaśnisz ją naukowo !
                                    >
                                    > Na razie naukowo została sfalsyfikowana.
                                    >

                                    Udowodnij tę bzdurę ! Ty nawet nie wiesz co oznacza falsyfikacja :)
                                    A na pytanie znów nie odpowiedziałeś... :)

                                    > > Niczego nie wykazałeś oprócz umiejętności pisania natchnionych banałów po
                                    > miesza
                                    > > nych z natchnionymi bzdurami...
                                    >
                                    > "Boże",

                                    Nie zasłaniaj Bogiem swojej ignorancji... :)

                                    > > Mylisz się - jest pojęciem filozoficznym (jedynie wykorzystywanym w relig
                                    > iach)
                                    >
                                    > Nie obrażaj filozofii

                                    Nie obrażaj rozumu, grgkh... Przełam swoją niechęć do nauki... :)
                                    • grgkh Re: Świadomość grgkh... 12.11.11, 15:29
                                      chasyd_666 napisał:

                                      > >Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń
                                      >
                                      > OK, a więc podaj naukową interpretację "czytania"
                                      > w myślach innych ludzi ... :)

                                      Najpierw musiałbyś udowodnić metodą naukową, że takie zjawisko istnieje. Nie istnieje, tak stwierdzono.

                                      Logika kolejnosci takich działań jest ci obca.

                                      > > Prawidłowość interpretacji na temat świata sprawdza się
                                      > > metodą naukową. Naukowo dotąd nikomu nie
                                      > > udało się dowieść prawdziwości telepatii.
                                      >
                                      > Metoda naukowa nie jest jedynym dowodem.
                                      > Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)

                                      A ktoś wygrał? Jeśli określisz kryterium, według którego dokonuje się takiej oceny, to Ci to powiem.

                                      Nie istnieje inna metoda dająca PRAWDZIWY skutek badania świata niż naukowa.

                                      > > > > przypisywaniem pewnym zjawiskom cudowności
                                      > > >
                                      > > > Przypisujesz świadomości cudowność ?... :)
                                      > >
                                      > > Pewnym zjawiskom. Mówię o takich, którzy przypisują, jak Ty

                                      Cud nie istnieje i już logicznie tutaj tego dowiodłem.

                                      > Ja nie przypisuję cudowności telepatii ani reinkarnacji ani hipnozie ani efekto
                                      > wi placebo itd - więc piszesz nie na temat... A są to wszystko dowody obalające
                                      > dogmaty nauki...

                                      Dogmat jest absolutną pewnością i/lub przyjęciem pradziwości tezy bez dowodzenioa lub wbrew dowodom obalającym hipotezę.

                                      Nauka - z założenia - nie posługuje się NIGDY dogmatami.

                                      > > Świadomość jest informacją.
                                      >
                                      > Nadal bredzisz... W pamięci komputera jest wiele informacji, ale nie ma tam świ
                                      > adomości...

                                      Nie zachowuj się jak cham. I do tego wierzący... że robi to w dobrej wierze.

                                      Podałem dodatkowe warunki, których już nie zrozumiałeś. Ale problem ze zrozumieniem tekstu składającego się z więcej niż jednego zdania prostego powtarza się nie pierwszy raz. czy możesz mi wytłumaczyć, dlaczego pomijasz warunki dodatkowe?

                                      > > > Udowodnij tę bzdurę :)
                                      > >
                                      > > pl.wikipedia.org/wiki/Neurobiologia
                                      >
                                      > Tu nie ma dowodu (jeśli twierdzisz inaczej - to go wskaż). Szukaj dalej :)

                                      To Ty go nie widzisz. Twój problem, nie mój.

                                      > > > > Taką samą właściwość ma Wszechświat
                                      > > >
                                      > > > :))) Miałeś to udowodnić ! :)
                                      > >
                                      > > Właśnie udowodniłem. Wszechświat i świadomość mają tę samą cechę,
                                      >
                                      > To jest twoja teza, a nie wynik dowodu ! Pomieszanie z poplątaniem, grgkh...

                                      Dowodem jest to, że Wszechświat - również poza świadomoscią jako właściwością - "posługuje się" informacja złożoną. Bez tej właściwości nie mógłby działać tak, jak to widzi fizyka.

                                      > > > To jest bredzenie natchnionego ateisty... :)
                                      > >
                                      > > Jesteś produktem religii.
                                      > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.
                                      >
                                      > Jesteś produktem ateistycznej głupoty.
                                      > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej

                                      Nie jesteś grzeczny. Zastępowanie argumentacji obrażaniem rozmówcy świadczy na niekorzyść tez obrażającego.

                                      > > > Pytałem jak wyjaśnisz ją naukowo !
                                      > >
                                      > > Na razie naukowo została sfalsyfikowana.

                                      > Udowodnij tę bzdurę ! Ty nawet nie wiesz co oznacza falsyfikacja :)
                                      > A na pytanie znów nie odpowiedziałeś... :)

                                      To Ty tutaj odpowiadasz na moje pytania, a nie ja na Twoje. Sorry, próbujesz odpowiadać. ;) Ale nieskutecznie.

                                      > > > Niczego nie wykazałeś oprócz umiejętności pisania
                                      > > > natchnionych banałów pomieszanych z natchnionymi bzdurami...
                                      > >
                                      > > "Boże",
                                      >
                                      > Nie zasłaniaj Bogiem swojej ignorancji... :)

                                      O, boże... :)

                                      > Nie obrażaj rozumu, grgkh... Przełam swoją niechęć do nauki... :)

                                      Nie narzekam. Dobrze idzie. Nie jesteś "trudnym" przeciwnikiem. Rozmowa z Tobą może dać sporo satysfakcji i odsłania miałkość religijnego sposobu myślenia.

                                      --
                                      Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                      Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                      • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 21.11.11, 22:04
                                        grgkh napisał:

                                        > chasyd_666 napisał:
                                        >
                                        > > >Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń
                                        > >
                                        > > OK, a więc podaj naukową interpretację "czytania"
                                        > > w myślach innych ludzi ... :)
                                        >
                                        > Najpierw musiałbyś udowodnić metodą naukową, że takie zjawisko istnieje.

                                        Plączesz się, grgkh... Podaj naukową interpretację "zdarzeń", o których pisałeś !

                                        Nie muszę udowadniać , bo sam wielokrotnie je przeżyłem !

                                        > Nie is
                                        > tnieje, tak stwierdzono.

                                        Na jakiej podstawie stwierdzono, że uwierzyłeś ?... :)

                                        >
                                        > Logika kolejnosci takich działań jest ci obca.

                                        Ty o żadnej logice nie masz pojęcia :)

                                        > > Metoda naukowa nie jest jedynym dowodem.
                                        > > Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)
                                        >
                                        > A ktoś wygrał? Jeśli określisz kryterium, według którego dokonuje się takiej oc
                                        > eny, to Ci to powiem.

                                        Ten kto stracił mniej rycerzy :) Teraz udowodnij naukowo kto to był ! :)


                                        >
                                        > Nie istnieje inna metoda dająca PRAWDZIWY skutek badania świata niż naukowa.

                                        Udowodnij logicznie tę bzdurę, grgkh...
                                        Każdy "skutek badania" jest prawdziwy. Znów pała z logiki, grgkh... :)

                                        >
                                        > Cud nie istnieje i już logicznie tutaj tego dowiodłem.

                                        Nie nazywaj swoich bredni dowodem... Udowodnij to w sposób naukowy :)

                                        >
                                        > > Ja nie przypisuję cudowności telepatii ani reinkarnacji ani hipnozie ani
                                        > efekto
                                        > > wi placebo itd - więc piszesz nie na temat... A są to wszystko dowody oba
                                        > lające
                                        > > dogmaty nauki...
                                        >
                                        > Nauka - z założenia - nie posługuje się NIGDY dogmatami.

                                        Znów bredzisz... Podałem Ci dogmaty , na których jest oparta nauka, m.in. dogmat, że w świecie fizycznym wszystkie zjawiska mają naturę materialną. A więc wyjaśnij powyższe zjawiska na gruncie materializmu :)


                                        > Nie zachowuj się jak cham.

                                        Nie zachowuj się jak idiota... Świadomość nie jest informacją !

                                        > > Tu nie ma dowodu (jeśli twierdzisz inaczej - to go wskaż). Szukaj dalej :
                                        > )
                                        >
                                        > To Ty go nie widzisz. Twój problem, nie mój.

                                        Problem masz TY skoro widzisz coś , czego nie ma... :)
                                        Śmiało, grgkh - wskaż ten "dowód" ! :))

                                        >
                                        > Dowodem jest to, że Wszechświat - również poza świadomoscią jako właściwością

                                        Wciąż nie udowodniłeś, że jest to właściwość wszechświata fizycznego !


                                        > > Jesteś produktem religii.
                                        > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.
                                        > >
                                        > > Jesteś produktem ateistycznej głupoty.
                                        > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej
                                        >
                                        > Nie jesteś grzeczny. Zastępowanie argumentacji obrażaniem rozmówcy świadczy na
                                        > niekorzyść tez obrażającego.

                                        Odpowiedziałem w twoim stylu... Jesteś nie tylko chamem i ateistycznym kołtunem, ale także hipokrytą...

                                        >
                                        > To Ty tutaj odpowiadasz na moje pytania, a nie ja na Twoje.

                                        Przynajmniej szczerze... Rzeczywiście nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytania. Zamiast odpowiedzi dajesz popis krętactwa i grafomaństwa pseudo-intelektualnego...

                                        > Nie obrażaj rozumu, grgkh... Przełam swoją niechęć do nauki... :)
                                        >
                                        > Nie narzekam. Dobrze idzie.

                                        Trzymam Cie za słowo ! :)


                                        > Nie jesteś "trudnym" przeciwnikiem.

                                        Znów błąd. Ja w ogóle nie jestem przeciwnikiem, a przeciwnie - twoim sprzymierzeńcem ! :)
                                        Jeśli tylko chcesz podążać do prawdy. Niestety, Ty uparcie jak osioł ciągniesz w przeciwną stronę...

                                        Rozmowa z To
                                        > bą
                                        może dać sporo satysfakcji i odsłania miałkość religijnego sposobu my
                                        > ślenia
                                        .
                                        >

                                        Znów błąd paranoika... Już wcześniej miałeś udowodnić tę bzdurę... Oczywiście wykręciłeś się jak zwykle... Moje myślenie w tym wątku nie ma nic współnego z religią !
                                        • grgkh Re: Świadomość grgkh... 22.11.11, 20:50
                                          chasyd_666 napisał:

                                          > grgkh napisał:

                                          > > chasyd_666 napisał:

                                          > > > >Ale telepatia jest interpretacją pewnych zdarzeń

                                          > > > OK, a więc podaj naukową interpretację "czytania"
                                          > > > w myślach innych ludzi ... :)

                                          > > Najpierw musiałbyś udowodnić metodą naukową, że takie zjawisko istnieje.

                                          > Plączesz się, grgkh... Podaj naukową interpretację "zdarzeń", o których
                                          > pisałeś !

                                          > Nie muszę udowadniać , bo sam wielokrotnie je przeżyłem!

                                          No widzisz, na tym to właśnie polega. Przeżyłeś. Wydawało Ci się, że to prawda, ale nie zastosowałeś do pełnej weryfikacji metody naukowej. Czy myślisz, że inni nie próbowali tej tezy udowadniać? Ale gdy zastosowali metodę naukową badania zjawisk, nie udało im się potwierdzić, że to jest prawda.

                                          Ja tam nie zamierzam się z Tobą spierać. Wiem, że jesteś "wierzący", że jak sobie coś dogmatycznie założysz, to choćby Ci przedstawiono dowody, że jest inaczej, to i tak nie zmienisz zdania. Po co dyskutujesz?
                                          Ale za jedno Ci dziękuję. Podbijasz wciąż ten wątek do góry. ;)

                                          > > Nie istnieje, tak stwierdzono.

                                          > Na jakiej podstawie stwierdzono, że uwierzyłeś ?... :)

                                          Tezę o istnieniu boga i jej pokrewną tezę o... o czym to było, bo już zapomniałem (rzadko tu ostatnio zaglądam)? reinkarnacji? lewitacji? czy czym podobnym... to Ty tutaj przynosisz. Mnie ona nie jest do niczego potrzebna. Nic nie wyjaśnia. Jest zbędna i sprzeczna z moją wiedzą z dziedziny fizyki. Tezy, które TY PRZYNOSISZ, to TYLKO TY powinieneś udowadniać pod kątem prawdziwości. A ja powiedziałem, co o tym myślę.

                                          Teraz to już każdy z nas podejmuje decyzje, co z tym zrobić albo czy to olać. Ja olewam. Mogę.? ;)

                                          > > Logika kolejnosci takich działań jest ci obca.

                                          > Ty o żadnej logice nie masz pojęcia :)

                                          OK. Jestem wioskowym głupkiem i o niczym nie mam pojęcia. O taka deklarację Ci chodziło? No to ja masz, czarno na białym. ;) Jak widzisz, na mnie takie sztuczki nie działają.

                                          > > > Metoda naukowa nie jest jedynym dowodem.

                                          Metoda naukowa jest JEDYNYM sposobem logicznego i racjonalnego dowodzenia.

                                          > > > Udowodnij naukowo kto wygrał bitwę pod Grunwaldem :)

                                          > > A ktoś wygrał? Jeśli określisz kryterium, według którego
                                          > > dokonuje się takiej oceny, to Ci to powiem.

                                          > Ten kto stracił mniej rycerzy :)
                                          > Teraz udowodnij naukowo kto to był ! :)

                                          Znów Twoje tezy, których prawdziwość JA mam udowadniać. Coś Ci się pomyliło. Twoja teza - Twój dowód, a ja go mogę ocenić. I tyle.

                                          > > Nie istnieje inna metoda dająca PRAWDZIWY skutek badania
                                          > > świata niż naukowa.

                                          > Udowodnij logicznie tę bzdurę, grgkh...

                                          Pokaż mi coś, co mogłoby ją zastąpić? Zresztą jest konkretny efekt jej stosowania - to CAŁA NASZA WIEDZA O ŚWIECIE. Została ona zweryfikowana właśnie tą metodą.

                                          I proszę Cię, nie rozmawiaj ze mną używając erystyki. Zakładasz (wypowiadasz to), że to jest bzdura, podczas gdy prosisz mnie o dowód, a więc nie potrafisz podać argumentów na potwierdzenie, że masz rację. Poza tym BZDURY nie da się udowodnić, bo bzdura jest definicyjnie fałszywa - po co więc, zamiast swojego dowodu czekasz na mój?

                                          Jesteś słabiutki z logiki. Wciąż się okazuje, że nie znasz jakichś definicji.

                                          > Każdy "skutek badania" jest prawdziwy. Znów pała z logiki, grgkh... :)

                                          Nieprawda:
                                          1) Możesz się podczas badania pomylić.
                                          2) Wynik badania może być nieokreślony i nic z niego nie wynika.
                                          3) Badanie może być źle zaplanowane, nie uwzględniające dodatkowych czynników wpływających i wynik może być zafałszowany...
                                          Itd.

                                          No i co wynika z Twojego "pałowania"? Sobie psujesz opinię.

                                          > > Cud nie istnieje i już logicznie tutaj tego dowiodłem.

                                          > Nie nazywaj swoich bredni dowodem... Udowodnij to w sposób naukowy :)

                                          Udowodniłem logicznie - czyli naukowo. Definicja cudu jest sprzeczna wewnętrznie.

                                          > > > Ja nie przypisuję cudowności telepatii ani reinkarnacji ani
                                          > > > hipnozie ani efektowi placebo itd - więc piszesz nie na temat...
                                          > > > A są to wszystko dowody obalające dogmaty nauki...

                                          > > Nauka - z założenia - nie posługuje się NIGDY dogmatami.

                                          > Znów bredzisz... Podałem Ci dogmaty , na których jest oparta nauka,

                                          Nauka nie opiera się na dogmatach. Dogmat – twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej przyjęte bezwarunkowo i niepodlegające dyskusji. Nauka chętnie poddaje w wątpliwość WSZYSTKO, każdą z tez, którą uznaje TYMCZASOWO i KONTEKSTOWO za prawdę.

                                          I znów nie znasz definicji.

                                          > m.in. dogmat, że w świecie fizycznym wszystkie zjawiska mają naturę materialną.
                                          > A więc wyjaśnij powyższe zjawiska na gruncie materializmu :)

                                          Co mam wyjaśnić? Fizyka to WYŁĄCZNIE WZORY i ich interpretacja ZA POMOCĄ MODELI. Wzory wynikają ze sprawdzania doświadczalnego, a model może sobie każdy człowiek dopasować do nich, jaki mu się podoba. Różni fizycy uznają różne modele. A ja też mam swój. Model obalony jest porzucany przez rozsądnych naukowców.

                                          Całkowicie odwrotną taktykę stosują ludzie "wierzący" czyli mają absolutną pewność, więcej, bo wbrew temu, co pokazuje logika i doświadczenie. Religia to dogmatyzm. I dlatego jest złem absolutnym.

                                          > > Nie zachowuj się jak cham.

                                          > Nie zachowuj się jak idiota...

                                          Próbujesz mnie obrażać raz za razem. Poziom Twojej kultury osobistej jest bardzo niski.

                                          > Świadomość nie jest informacją !

                                          Świadomość jest informacją.

                                          > > > Tu nie ma dowodu (jeśli twierdzisz inaczej - to go wskaż).
                                          > > > Szukaj dalej :)

                                          > > To Ty go nie widzisz. Twój problem, nie mój.

                                          > Problem masz TY skoro widzisz coś , czego nie ma... :)
                                          > Śmiało, grgkh - wskaż ten "dowód" ! :))

                                          Jaki dowód? Teza o istnieniu bogów jest Twoja. To Ty powinieneś udowodnić ich istnienie, a nie ja. Śmiało. Udowodnij.

                                          Nie wiesz jak? Wobec tego bogowie nie istnieją.

                                          > > Dowodem jest to, że Wszechświat - również poza świadomoscią jako właściwością

                                          > Wciąż nie udowodniłeś, że jest to właściwość wszechświata fizycznego !

                                          Ja także jestem częścią świata, który Ty nazywasz "fizycznym" - mam świadomość, a więc jest to właściwość świata.
                                          Czy wciąż jest to za trudne, żebyś mógł dobrnąć szczęśliwie i skutecznie do końca tego uzasadnienia? Nic nie poradzę na to, że takie rzeczy są dla Ciebie za trudne.

                                          > > > Jesteś produktem religii.
                                          > > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej.

                                          > > > Jesteś produktem ateistycznej głupoty.
                                          > > > Jakość Twojego wypowiadania się świadczy o niej

                                          > > Nie jesteś grzeczny. Zastępowanie argumentacji obrażaniem
                                          > > rozmówcy świadczy na niekorzyść tez obrażającego.

                                          > Odpowiedziałem w twoim stylu... Jesteś nie tylko chamem
                                          > i ateistycznym kołtunem, ale także hipokrytą...

                                          Wydawało Ci się, że to jest mój styl. Nie jest. Mój jest grzeczny i logiczny. U Ciebie tego nie ma.

                                          > > To Ty tutaj odpowiadasz na moje pytania, a nie ja na Twoje.

                                          > Przynajmniej szczerze...
                                          > Rzeczywiście nie potrafisz odpowiedzieć na moje pytania.
                                          > Zamiast odpowiedzi dajesz popis krętactwa i grafomaństwa
                                          > pseudo-intelektualnego...

                                          Jestem spokojny o wynik. Niech to ocenią czytelnicy. Twoje zdanie się tu nie liczy.

                                          > > Nie obrażaj rozumu, grgkh... Przełam swoją niechęć do nauki... :)

                                          > > Nie narzekam. Dobrze idzie.

                                          > Trzymam Cie za słowo ! :)

                                          :)

                                          > > Nie jesteś "trudnym" przeciwnikiem.

                                          > Znów błąd. Ja w ogóle nie jestem przeciwnikiem,
                                          > a przeciwnie - twoim sprzymierzeńcem ! :)

                                          I dlatego mnie wciąż obrażasz.

                                          > Jeśli tylko chcesz podążać do prawdy. Niestety, Ty uparcie jak osioł ciągniesz
                                          > w przeciwną stronę...

                                          Bo nie ciąg
                                          • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 29.11.11, 17:56
                                            > No widzisz, na tym to właśnie polega. Przeżyłeś. Wydawało Ci się, że to prawda,

                                            Znów głupio piszesz, grgkh... Nic mi się nie wydawało - to był fakt, że "czytałem " w myślach innych ludzi. A więc wyjaśnij ten fakt naukowo :) Ja twierdzę, że nie jest to możliwe, ale próbuj... :)

                                            jak sob
                                            > ie coś dogmatycznie założysz, to choćby Ci przedstawiono dowody, że jest inacze
                                            > j, to i tak nie zmienisz zdania. Po co dyskutujesz?

                                            Po co piszesz brednie, grgkh ?...

                                            > > Na jakiej podstawie stwierdzono, że uwierzyłeś ?... :)

                                            > Mnie ona nie jest do niczego potrzebna

                                            A więc uwierzyłeś i nawet nie wiesz dlaczego :0 Tak wygląda twój "naukowy" opis świata ?... :))

                                            Nic nie wyjaśn
                                            > ia.

                                            Wyjaśnia bardzo dużo - pokazuje, że naukowe dogmaty i naukowy opis świata są błędne !

                                            > OK. Jestem wioskowym głupkiem

                                            Tu napisałeś prawdę - dlatego nie powinieneś pouczać innych o logice...

                                            Jeśli określisz kryterium, według którego
                                            > > > dokonuje się takiej oceny, to Ci to powiem.
                                            > Znów Twoje tezy, których prawdziwość JA mam udowadniać. Coś Ci się pomyliło

                                            No widzisz, grgkh ?... Znów kręcisz... Tego nie można udowodnić naukowo - jak wielu innych rzeczy (np. jak powstało życie na Ziemi)...

                                            > > > Nie istnieje inna metoda dająca PRAWDZIWY skutek badania
                                            > > > świata niż naukowa.
                                            Zakładasz
                                            >, że to jest bzdura, podczas gdy prosisz mnie o dowód, a więc nie potrafisz po
                                            > dać argumentów na potwierdzenie, że masz rację.

                                            Nie , to Ty musisz udowodnić , że "Nie istnieje inna metoda "...
                                            Udowodnij, że Budda przez Oświecenie nie poznał żadnej prawdy. Udowodnij, że telepatia, hipnoza , efekt placebo - nie obalają naukowej wizji świata !

                                            > > Każdy "skutek badania" jest prawdziwy. Znów pała z logiki, grgkh... :)
                                            >
                                            > Nieprawda:

                                            Prawda : każdy skutek jest prawdziwy, bo jest realnie istniejący :)

                                            > Udowodniłem logicznie - czyli naukowo.

                                            Ani logicznie ani naukowo...

                                            Definicja cudu jest sprzeczna wewnętrzni
                                            > e.

                                            Wykaż logicznie , że przedstawiłeś taki dowód...

                                            > > m.in. dogmat, że w świecie fizycznym wszystkie zjawiska mają naturę mater
                                            > ialną.
                                            > > A więc wyjaśnij powyższe zjawiska na gruncie materializmu :)
                                            >
                                            > Co mam wyjaśnić?

                                            No przecież napisałem - wyjaśnij to na gruncie naukowego materializmu ! :)

                                            Fizyka to WYŁĄCZNIE WZORY i ich interpretacja ZA POMOCĄ MODELI
                                            > . Wzory wynikają ze sprawdzania doświadczalnego

                                            Nie tylko - u podstaw wzorów stoi założony model świata

                                            >Podałem Ci dogmaty , na których jest oparta nauka,
                                            >
                                            > Nauka nie opiera się na dogmatach.

                                            A Ty znów swoje...

                                            > Całkowicie odwrotną taktykę stosują ludzie "wierzący" czyli mają absolutną pewn
                                            > ość, więcej, bo wbrew temu, co pokazuje logika i doświadczenie.

                                            Znów jak typowy ateista ,mieszasz naukę z religią...

                                            Religia to dogm
                                            > atyzm.

                                            Nauka to dogmatyzm (patrz wyżej)

                                            I dlatego jest złem absolutnym.
                                            >

                                            I znów obrażasz ludzi religijnych... Znów pokazujesz chamskąmordę ateistycznej "tolerancji"...
                                            Ponadto, dogmatyzm nie musi być złem. Ale Ty zamiast logiki masz antyreligijne zacietrzewienie...

                                            > Próbujesz mnie obrażać

                                            Obrażanie innych to twoja specjalność

                                            > Ja także jestem częścią świata, który Ty nazywasz "fizycznym" - mam świadomość,
                                            > a więc jest to właściwość świata.

                                            Właśnie to błędne twierdzenie wynika z naukowego dogmatu . Udowodnij,że świadomość jest wytworem świata materialnego

                                            > Mój jest grzeczny i logiczny

                                            Już przyznałeś, że o logice nie masz pojęcia...
                                            Czy grzeczne jest obrażanie ludzi religijnych ?


                                            • grgkh Re: Świadomość grgkh... 30.11.11, 00:14
                                              chasyd_666 napisał:

                                              > Znów głupio piszesz, grgkh...

                                              > Po co piszesz brednie, grgkh ?...

                                              > No widzisz, grgkh ?... Znów kręcisz...

                                              > Znów pała z logiki, grgkh...

                                              > Znów pokazujesz chamskąmordę ateistycznej "tolerancji"...
                                              > Ponadto, dogmatyzm nie musi być złem.
                                              > Ale Ty zamiast logiki masz antyreligijne zacietrzewienie...

                                              > Obrażanie innych to twoja specjalność

                                              > Już przyznałeś, że o logice nie masz pojęcia...
                                              > Czy grzeczne jest obrażanie ludzi religijnych ?

                                              A oto próbka Twojej logiki, tolerancji i grzeczniego zachowania się. Podobno nie obrażasz innych.

                                              Znów Ci to powtórzę:

                                              Czytają nas ludzie mądrzy i głupi. Mądrzy potrafią samodzielnie ocenić, kto z nas w jaki sposób się wypowiada. Na głupich mi nie zależy.

                                              Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi ludzi wierzących. Sobie, swojej organizacji i jakości jej ideologii. I to też niech ocenią sobie sami czytelnicy.

                                              I na tym kończę rozmowę z Tobą na tematy poważne. A Twoje ataki zawsze będę komentował w sposób podobny do tego, który tu widzisz.

                                              Pozdrowienia. Pa. ;)

                                              --
                                              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                              • chasyd_666 Re: Świadomość grgkh... 01.12.11, 22:44
                                                > A oto próbka Twojej logiki, tolerancji i grzeczniego zachowania się. Podobno ni
                                                > e obrażasz innych.

                                                Jeśli widzisz u mnie braki logiki, tolerancji i grzeczniego zachowania - to je wskaż i udowodnij. Nie ograniczaj sie do insynuacji... Udowodnij, że gdzieś Cię obraziłem.
                                                Ja takie braki u Ciebie wskazałem i udowodniłem wielokrotnie... Wskazałem też twoje chamstwo.

                                                > Mądrzy potrafią samodzielnie ocenić, kto z n
                                                > as w jaki sposób się wypowiada.

                                                Na to liczę - i tylko dlatego prowadzę ten jałowy dialog z Tobą...

                                                > Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi ludzi wierzących

                                                Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi ateistów

                                                • grgkh Re: Świadomość grgkh... 12.12.11, 22:20
                                                  chasyd_666 napisał:

                                                  > > Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi
                                                  > > ludzi wierzących
                                                  >
                                                  > Poza tym wystawiasz świadectwo sobie jako przedstawicielowi ateistów

                                                  Ja jestem zadowolony z efektu. I Ty pewnie też? ;)

                                                  --
                                                  Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                                  Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                      • grgkh Re: Cudów nie ma ? 20.10.11, 00:45
                        chasyd_666 napisał:

                        > Nie - definicja cudu nie jest fałszywa. Cud to działanie Boga lub innego bytu d
                        > uchowego, które łamie prawa fizyki

                        Której fizyki? Czy tej, której zasady ułożyli ludzie? Przecież te reguły nie są pewne, o czym nie jeden raz się nauka przekonywała. W takiej sytuacji złamanie reguły niepewnej tylko podważa regułę. To nie jest cud.

                        Cudem mogłoby być łamanie absolutnie prawdziwych reguł fizyki, ale tych przecież nie znamy.

                        :)

                        No i udowodniliśmy wspólnie, że cudów nie ma. Dziękuję za współpracę. :)

                        --
                        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.