noveyy777
05.10.11, 00:50
Fizycy twierdzą, że "przed-Wielko-Wubuchowa” rzeczywistość była tak
"OSOBLIWA", że przy próbach jakichkolwiek opisów tej rzeczywistości nie możemy
ujmować jej w ramy ludzkiej możliwości pojmowania, która opiera się na
doświadczeniu zdobytym w świecie materialnym, w jakim żyjemy i przypasowywać
do czegokolwiek, co jest nam znane na podstawie tego doświadczenia (desygnatów).
Twierdzą nawet, że ta rzeczywistość była tak nierzeczywista dla ludzkiej
możliwości pojmowania, że nauka się tym nie powinna zajmować, ponieważ nie ma
to po prostu sensu. Ich zdaniem sens ma badanie tego, co jest teraz, a
właściwie co się zaczęło się w chwili STWORZENIA, który to proces określają
mianem Wielkiego Wybuchu.
Uważa się, że przed Wielkim Wybuchem nie było czasu, jaki biegnie w naszym
wszechświecie (naszym wymiarze), nie było materii, przynajmniej w takiej
formie, w jakiej jest teraz obecna.
Samo pojęcie "OSOBLIWOŚĆ" tak naprawdę nie niesie żadnych treści
naukowych/poznawczych, a jednak funkcjonuje w terminologii fizyków
teoretycznych, jako pojęcie dominującej teorii w fizyce teoretycznej (czy
raczej kosmologii).
A więc bezbożne przekonanie o powstaniu Wszechświata jest zwykłą kosmo( ateo
)logiczną ślepą wiarą, a wiarę w inteligentną przyczynę genezy Wszechświata
określamy, jako komsmo( teo )logię.
Czy ktokolwiek potrafi mi wykazać wyższość wynikającą z ustaleń naukowych
kosmo( ateo )logii nad kosmo( teo )logią i wskazać na SAMOistną przyczynę
powstania naszego Wszechświata? Nie?
A więc choćby w imię równego prawa do wolności przekonań zwolenników koncepcji
kosmo( ateo )logicznej jak i kosmo( teo )logicznej, przyczyny istnienia
Wszechświata i życia swobodnie można tłumaczyć interwencją Boga Projektanta i
uważać taki pogląd za jak najbardziej naukowy!
Mało tego, pogląd kosmo( teo )logiczny góruje nad poglądem kosmo( ateo
)logicznym, ponieważ wskazuje na PRZYCZYNĘ powstania Wszechświata, a więc daje
WYJAŚNIENIE,bowiem doświadczenie uczy,że nie ma faktu bez przyczyny! Natomiast
kosmo(ateo)logia jest tak naprawdę kosmo( ? )logią. Nie czerpiemy z tego
pojęcia żadnej pozytywnej informacji. Bo co to za wyjaśnienie: „z niczego
powstała osobliwość,a z tej osobliwości nasz Wszechświat”? Czego się chcecie
jeszcze dowiedzieć od kosmo( ateo )logów?:).
Uważanie kosmo(teo)logii za koncepcję naukową jest możliwe mimo, że nie można
precyzyjnie, jak i „przed-Wielko-Wybuchowej” rzeczywistości, zdefiniować Boga
Projektanta, poza przypisaniem Mu pewnych ludzkich i nadludzkich atrybutów:
inteligencja, zdolność do abstrakcyjnego myślenia, planowania,przewidywania
oraz nadludzkich możliwości daleko wykraczających ponad możliwości człowieka,
czy jakiejkolwiek innej istoty.
Na przeszkodzie uznania teorii Boga Projektanta za teorię naukową nie stoi też
fakt, że nie możemy Go użyć w bezpośrednim eksperymencie (z przyczyn
wymienionych wcześniej: wiele faktów przyjmujemy na wiarę jeżeli świadczą za
nimi obserwacje pośrednie).
Dawniej przy okazji dyskutowania z tezami Richarda Dawkinsa, który twierdzi,
że Bóg Projektant musiałby być bardziej skomplikowany od projektu np. żywej
komórki, żeby móc zostać jej Projektantem doszedłem do kilku ciekawych wniosków.
Dawkins ponadto głosi,że Projektant żywej komórki musiałby w takim układzie
sam zostać zaprojektowany przez kogoś jeszcze bardziej skomplikowanego, albo
powstać na drodze ewolucji darwinowskiej. Wykazałem wówczas, że takie
antropomorficzne i darwinocentryczne argumenty nie mają żadnego sensu, żadnych
podstaw naukowych.
W takiej samej mierze, jak nie ma sensu badać dostępnymi nam narzędziami
matematycznymi (choć próbować zawsze można) „przed-Wielko-Wybuchowej”
rzeczywistości, tak samo nie ma sensu zastanawiać się nad anatomią Boga:
stopniem Jego komplikacji, czy „metabolizmem”, lub nad tym jak to się dzieje,
że Bóg może wszystko widzieć, słuchać jednocześnie tylu modlitw oraz nad tym,
czy Bóg jest kwadratowy, okrągły czy podłużny....
A już całkiem bez sensu jest postulowanie, że Projektant sam musiał zostać
zaprojektowany, bowiem przecież jest faktem, że istnieje COŚ niż NIC.
Mało tego z naszego doświadczenia NAUKOWEGO, polegającego na banalnej
obserwacji, że „z próżnego nawet Salomon nie naleje” (że z NICZEGO nie może
powstać COŚ) wynika,że to 'COŚ' musiało nie mieć początku i to bez różnicy w
jakiej formie występowało zanim się stało naszym Wszechświatem.
Więc dlaczego tym 'CZYMŚ' nie miałby być KTOŚ, czyli Bóg Projektant? Czy
potrafi mi to ktoś uzasadnić ?
Więc wychodząc poza nasze antropomorficzne pojmowanie, to znaczy pojmowanie
naszych materialnych mózgów, umieszczonych w materialnym wymiarze i w
strumieniu czasu, jaki płynie w tym wymiarze, bardziej precyzyjnie się
wyrazimy, gdy nie będziemy twierdzić: "Bóg zawsze istniał, istnieje, i zawsze
istniał będzie", tylko jak stwierdzimy ON JEST.
Nie można też twierdzić, że definicja pojęcia Bóg jest wewnętrznie sprzeczna,
tak samo, jak nie można stwierdzić, że definicja „przed-Wielko-Wybuchowej”
rzeczywistości jest wewnętrznie sprzeczna. Jeżeli ktoś uważa inaczej, to ja
proszę o podanie tej "wewnętrznie sprzecznej” definicji Boga..