artystka76
26.12.11, 14:34
Obejrzalam sobie fragment mszy odprawionej przez Papieza. Na koniec bylo odpuszczenie grzechow. Zmrozilo mnie, bo Benedykt powiedzial, ze daje rogrzeszenie ale na WARUNKACH.
JPII udzielal na Boze Narodzenie odpuszczenia grzechow wszystkim obecnym na mszy i wszystkim przed telewizorami Z SERCA I BEZ ZADNYCH WARUNKOW.
Znalazlam w necie definicje katolicka: ''Odpust zupełny jest to darowanie człowiekowi przez Boga wszystkich kar doczesnych, należnych za grzechy odpuszczone już co do winy w sakramencie pokuty. Kto uzyska odpust zupełny dla siebie uniknie kar czyśćcowych. Kto uzyska odpust zupełny za zmarłych - ratuje dusze z czyśćca.
WARUNKI UZYSKANIA ODPUSTU:
1. Wykluczyć wszelkie przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu, nawet powszedniego (dyspozycja).
2. Wykonać czynności obdarzone odpustem.
3. Wypełnić trzy warunki:
1. Spowiedź sakramentalna lub bycie w stanie łaski uświęcającej.
2. Przyjęcie Komunii Świętej.
3. Odmówienie modlitwy w intencjach Ojca Świętego. "
Co za bzdury?? Jak sie pogryze z sasiadka to chyba wystarczy ze sie wzajemnie przeprosimy, zawrzemy pokoj i postaramy sie, zeby od teraz bylo juz dobrze. Co ma do tego modlitwa za Papieza ??? To jest troche szantaz, nie?
Czyli przykladowo jak Eskimos, ktory zbluzgal syna, bo tamten niechlujnie wypatroszyl rybe, bedzie chcial sie przeprosic z potomkiem i zawrzec pokoj, to chocby nie wiem jak sie staral to mu Pan Bog do konca zycia tego nie wybaczy, bo nie bylo modlitwy za papieza, tak?