desert_snow
29.03.12, 11:58
Jak w temacie.
Tak się składa, że od dłuższego czasu modlę się regularnie i wytrwale o nawrócenie konkretnej osoby. Jednak czasem ogarniają mnie wątpliwości… Szczególnie po rozmowie z tą osobą, kiedy wyraźnie widzę że póki co nic z tego…
Jak to jest, przecież nawrócenie jest w gruncie rzeczy aktem woli człowieka, wręcz o to w tym chodzi by sam zdecydował. Więc właściwie czy jest sens takiej modlitwy? Więcej, czy ona w ogóle jest właściwa?...
Z drugiej strony, myślę sobie, ścieżki Jego nie są naszymi ścieżkami….
A choć samo nawrócenie jest aktem woli człowieka i nie jest przez Boga narzucone, to jednak działanie Pana w życiu człowieka może wiele zmienić, wiele mu pokazać, do niejednego przekonać. Czyż nie? Działanie, które nie ingeruje w samą wolę człowieka, a więc nie narusza zasady samostanowienia o sobie.
Doświadczyłam działania modlitwy o zmianę kogoś, po długich modlitwach ważna dla mnie osoba zmieniła swoje postępowanie (złe) a nawet sposób myślenia. Zmiana była ogromna, wręcz nie uwierzyłabym wcześniej że to możliwe. To doświadczenie dało mi wiarę w sens takich modlitw.
Jednak nawrócenie…
Wątpliwości, jak te czarne ptaki, nadlatują czasami…
Co myślicie na ten temat?