twoj_aniol_stroz
30.03.12, 20:49
To fakt, bywają różni księża, czasem są mili, czasem się obrażają, mądrzą,czasem bywają leniwi, a czasem nadgorliwi, czasem nie chce im się zrozumieć człowieka, a czasem mało delikatnie pakują się w cudze życie, czasem przejmują się swoją rolą, a czasem zaniedbują. Cóż, są tylko ludźmi, są słabi jak każdy z nas. No i co my możemy z tym zrobić? No z pewnością możemy narzekać i im tyłki obrabiać, tylko czy to coś zmieni? Ano nic, poza tym, że zwiększy nasz poziom frustracji. No to co jeszcze można zrobić. A modlić się za nich można :) Jako dyżurny antyklerykał ;) znalazłam genialną stronę (www.ddak.pl), która ułatwia to zadanie :) Otóż wybieramy sobie księdza z imienia i nazwiska (może być ten, którego szczególnie lubimy, a może być ten, który nas szczególnie wpienia) i wysyłamy jego namiary do Sandry. Decydujemy na jaki czas adoptujemy takiego kapłana. Może to być pół roku, może być 10miesięcy, może być rok albo 4 lata a może być do końca naszego życia. Na czym polega adopcja? Wystarczy raz dziennie odmówić wybraną przez siebie modlitwę w intencji tego naszego podopiecznego. Drobiazg, prawda? Dla nich to bardzo dużo :) Co jakiś czas można dodatkowo ofiarować Mszę za tego delikwenta (ofiarować Mszę oznacza, że idziemy na Mszę i pamiętamy, że to szczególnie w intencji naszego adoptowanego dziecka), odmówić Różaniec, czy Koronkę, możemy ofiarowywać za takiego kapłana jakieś drobne wyrzeczenia, cierpienia, trudności. Proste jak konstrukcja cepa a jak dla nich potrzebne.
Wszystkie dane i informacje tu: www.ddak.pl
Taki adoptowany ksiądz otrzymuje informację, że jest na świecie ktoś kto codziennie za niego się modli. Oczywiście z założenia nie wie kto to jest, chyba, że wyraźnie napiszemy, że chcemy by zostało powiadomiony.
Polecam :) Mam takich dwóch gagatków od dwóch miesięcy i z doświadczenia mi wychodzi, że nie jest to jakieś bardzo uciążliwe, więc można się zdecydować :)
Dodatkowo na stronie są materiały promocyjne, które można sobie wydrukować i porozklejać w okolicy. U nas w szkole wywiesiłam i już sporo księży okolicznych dołączyło do rodziny adopcyjnej :)