grgkh
11.04.12, 13:56
biznes.onet.pl/niemcy-islamisci-chca-rozdac-25-mln-egzemplarzy-ko,18515,5095051,1,onet-wiadomosci-detal
Tym razem nie o katolicyzmie w pierwszej osobie, ale jest on w tle, więc bez tego się nie da patrzeć na problem. Ja ten problem widzę ogólniej, jako religijny.
"Radykalni islamiści z ruchu salafitów w Niemczech chcą rozdać 25 milionów bezpłatnych egzemplarzy Koranu. Rządząca w kraju CDU zamierza podjąć działania przeciwko tej "agresywnej akcji" - zapowiedział dziś polityk CDU Guenter Krings.
- Zasadniczo nie mam nic przeciwko rozpowszechnianiu religijnych pism - powiedział Krings dziennikowi "Rheinische Post" (wydanie dzisiejsze). - W przypadku salafitów chodzi jednak o radykalne ugrupowanie, które zakłóca swoim agresywnym postępowaniem religijny pokój w Niemczech - wyjaśnił motywy swojego sprzeciwu niemiecki polityk, od 2009 r. zastępca przewodniczącego klubu parlamentarnego CDU/CSU w Bundestagu."
Nie istnieje zabezpieczenie przed tym, by jakaś religia nie stała się radykalna. Religii, tak jak wszystkich idei w przestrzeni publicznej, dotyczą ogólne zasady ewolucji i konkurencyjności. To wpływa na przetrwanie tych jej wariantów, które są skuteczniejsze.
A co to jest ta skuteczność? To zdolność do lepszego zainstalowania się idei w ludzkim umyśle. Wiadomo, że wszyscy w swoim życiu posługujemy się subiektywnymi ocenami prawdziwości, a więc im lepiej się nam kłamie, im lepiej się nas zwodzi, więcej obiecuje, mocniej straszy, tym lepszy będzie efekt. To propaganda, reklama, środki oddziaływania podprogowego, a najogólniej mówić tresura nas przez stosujących te techniki.
Wśród wielkiej różnorodności religii wygrywać będą więc te, które zastosują lepsze metody marketingowe i, jak w handlu, wypierać będą te mniej nastawione na oszukiwanie ludzi. I religie ten bój ze sobą toczą od samego początku, bo tak naprawdę to nieważna jest ich treść, jedyny naprawdę ważny czynnik, to zawładnięcie umysłami wielkich tłumów, podporządkowanie sobie ich, a potem pasożytowanie na nich, bezwzględne ich wykorzystywanie, używanie do walki politycznej o łupy, dobra, zasoby, prestiż, samą władzę i wszystko, co władza daje.
Stąd wojny na tle religijnym. Taka wojna toczy się na świecie cały czas, choć nie zawsze jest ona widoczna jako otwarte działania zbrojne, z ludobójstwem w tle. Ale i w naszej obecnej rzeczywistości, wydawałoby się, że bardzo ucywilizowanej, taka rywalizacja na śmierć i życie się toczy.
Islam, religia biedaków, obiecująca wiele, silnie od siebie uzależniająca, narkotyk dający poczucie dobrostanu w obcowaniu z nią, dająca poczucie przynależności do prawdy i władzy boskiej najwyższej, w swej radykalnej formie rozpoczyna ofensywę, odpowiednik ewangelizacji chrześcijańskiej.
Ja nie widzę tu żadnej różnicy. Obaj konkurenci mają przed sobą ten sam cel - władzę absolutną, która będzie realizowana poprzez jak najbardziej ziemską organizację, przeciwko wszystkim innym organizacjom tego samego typu lub dowolnym innym, którzy jej staną na drodze.
Rozdawane w ogromnych ilościach egzemplarze koranu to ten sam rodzaj działania, który papiestwo realizowało w naszej, europejskiej kulturze, gdy biblia musiała być w każdym domu, a kto jej nie miał, ten domyślnie stawał się wrogiem publicznym i był piętnowany, a mógł za to i życie w męczarniach stracić posądzany o kontakty z siłami nieczystymi.
Niewierni? Przecież każda religia ma jako niewiernych (choć najczęściej wierzących w jakieś bóstwa) takich, którzy nie należą do tej jednej organizacji, jej nie podlegają, nie bawią się w jej rytuały, nie są jej żołnierzami, bojówkami.
A że islam chce rządzić? A czy w Polsce katolicyzm swoimi krzyżami na każdym kroku, obecnością purpuratów w gremiach decyzyjnych, nadzwyczajnymi przywilejami, nie rządzi faktyczne naszym dniem codziennym? Kto się odważy przeciwstawić takiej organizacji? Byli tacy wcześniej, ale zostali wyeliminowani. To wszechobecna moc organizacji, jej propagandowy wpływ na decyzje "demokratyczne" z ambon, to radykalni katolicy ulokowani na świeczniku władzy, to bezkarne, działające ponad prawem, bluźniące regułom logiki i racjonalnego myślenia idee...
Lękacie się islamu? A "swojego" katolicyzmu już nie? Bo oswojony, bo MNIEJ radykalny?
Radykał dostaje nowe możliwości działania dzięki PRZYWILEJOM. Bez nich jest traktowany uczciwie i pozostaje na dystans. Pozwalamy chronić krzyże? Uczucia religijne? Dlaczego więc nie dać radykalnym islamistom dokładnie tych samych praw?
Boicie się otwartej wojny religijnej religii przeciwko wszystkim i religii przeciwko innym religiom? A po co w ogóle dawać tym ideom i organizacjom z nich żyjącym takie przywileje?
Religia to agresja o ogromnym stopniu zagrożenia dla nas wszystkich, dlatego że tak mocno opanowuje umysły, bo tak bardzo je od siebie uzależnia, bo potrafi z taka łatwością uczynić z ludzi radykałów, gdy odbiera im racjonalność myślenia i czyni ich ślepymi na potrzebę samodzielności umysłowej.
Pozwalajmy religii na więcej, a będziemy mieli więcej ludzi, którym nie trzeba dać więcej niż szczyptę ułudy i nadziei na lepszy świat po śmierci, a teraz nadających się na trwanie w narkotycznym, religijnym transie. Popierając religie do tego zdążamy. Na to się godzimy.