Rodzina?

05.09.12, 14:28
Rodzina, klan, plemię, naród... Grupa stworzona jako popierająca siebie, ale często bardzo ostro rywalizująca z innymi, równoległymi grupami o zasoby.

A więc przetrwać.

Czy to jest najważniejszy powód? Chyba tak, ale strategii przetrwania świat ożywiony proponuje niesłuchanie dużo. I każda z nich na swój sposób jest skuteczna.

Czego ludziom potrzeba, by przetrwać?

Praktycznie nie istnieje żaden inny, mogący nam zagrozić konkurent w świecie organizmów żywych, a więc zapewne chodzi WYŁĄCZNIE o konkurencję z nami samymi.

Kultura ludzka posługiwała się dotąd jedną praktycznie strategią - strategią RODZINY. Czy pozostawanie wciąż przy niej ma w obecnej rzeczywistości sens?

To pytanie rzucone w kierunku tych, którzy uważają, że nie należy niczego zmieniać i powołują się przy tym na prawodawcę, boga, z którym się nie dyskutuje.

Pytam - czy w odległej przyszłości komórka rodzinna będzie miała dla ludzkości znaczenie? Czy taka ewolucja już się zaczęła? Czy można ja powstrzymać, jeśli to prawda?
    • grzeg34 Re: Rodzina? 05.09.12, 16:04
      grgkh napisał:

      > Pytam - czy w odległej przyszłości komórka rodzinna będzie miała dla ludzkości
      > znaczenie? Czy taka ewolucja już się zaczęła? Czy można ja powstrzymać, jeśli t
      > o prawda?

      T.z. "komórka rodzinna" dla każdej cywilizacji jest zasobem naturalnym, który można tylko i wyłącznie eksploatować. Żadna cywilizacja nie odkryła i nie odkryje bardziej oszczędnego i wydajnego pod względem ekonomicznym zasobu naturalnego...
      • grgkh Re: Rodzina? 05.09.12, 16:49
        grzeg34 napisał:

        > grgkh napisał:
        >
        > > Pytam - czy w odległej przyszłości komórka rodzinna będzie
        > > miała dla ludzkości znaczenie?
        > > Czy taka ewolucja już się zaczęła? Czy można ja powstrzymać,
        > > jeśli to prawda?
        >
        > T.z. "komórka rodzinna" dla każdej cywilizacji jest zasobem naturalnym,

        Była, grzesiu.... Tego nie kwestionuję.

        > który można tylko i wyłącznie eksploatować.

        To nie jest takie proste. Kiedyś rodzina była tworem wielopokoleniowym, powiązanym ściślej niż teraz, rożnymi zależnościami. Dziś, w naszym kręgu cywilizacyjnym, już tak nie jest. Rodziny to z reguły dzieci i rodzice lub tylko jeden rodzic. A jakże często rodzice są tak zajęci innymi funkcjami (np. pracą), że opieka nad dziećmi praktycznie nie istnieje. Zajmuje się nimi środowisko - "podwórko", ulica, szkoła, internet, jakieś dziwne, indoktrynujące organizacje...

        Rodzina w przypadku zapracowanych rodziców lub niepełnych małżeństw to fikcja.

        A temat mi przyszedł do głowy w związku z tym, że uważam, że jeśli upada tradycyjny model wychowania, to może czas byłoby zmusić społeczeństwo, by przejęło globalnie opiekę nad przyszłymi pokoleniami, które to społeczeństwo będą tworzyły.

        Nie chcę niczego burzyć. Chciałbym ratować nas samych.

        Bez religii wymyśliliśmy sobie genialne zasady humanistyczne. Mało skutecznie, ale staramy się je właśnie globalnie upowszechniać - są to różnego rodzaju "prawa" człowieka, dziecka itp...

        Czas zając się tematem tego, co zastąpi zanikającą faktycznie rodzinę.

        > Żadna cywilizacja nie odkryła i nie odkryje bardziej oszczędnego
        > i wydajnego pod względem ekonomicznym zasobu naturalnego
        > ...

        Nieprawda. Właśnie niedawno gdzieś tu cytowałem kulturę mosuo. Istnieją INNE modele.
        • grzeg34 Re: Rodzina? 06.09.12, 09:11
          grgkh napisał:

          > > T.z. "komórka rodzinna" dla każdej cywilizacji jest zasobem naturalnym,
          >
          > Była, grzesiu.... Tego nie kwestionuję.

          Jest nadal, tylko cywilizacja szuka nowych sposobów na coraz bardziej efektywniejsze zasoby naturalne, ale nie znajdzie innych niż tradycyjna "komórka rodzinna". Będzie tylko coraz bardziej udawała "dobrego ogrodnika", który niby się troszczy o swój ogród, ale tak, czy inaczej zależy jej tylko na rozwoju, własnym rozrastaniu się do bliżej nieokreślonych rozmiarów i obszarów, kosztem czasu i możliwości radości z życia tych rodzin (ludzi)...

          > > który można tylko i wyłącznie eksploatować.
          >
          > To nie jest takie proste. Kiedyś rodzina była tworem wielopokoleniowym, powiąza
          > nym ściślej niż teraz, rożnymi zależnościami. Dziś, w naszym kręgu cywilizacyjn
          > ym, już tak nie jest. Rodziny to z reguły dzieci i rodzice lub tylko jeden rodz
          > ic. A jakże często rodzice są tak zajęci innymi funkcjami (np. pracą), że opiek
          > a nad dziećmi praktycznie nie istnieje. Zajmuje się nimi środowisko - "podwórko
          > ", ulica, szkoła, internet, jakieś dziwne, indoktrynujące organizacje...
          > Rodzina w przypadku zapracowanych rodziców lub niepełnych małżeństw to fikcja.

          Im miej jest obecności rodziców w życiu dzieci, tym większe jest zagrożenie patologią...

          > A temat mi przyszedł do głowy w związku z tym, że uważam, że jeśli upada tradyc
          > yjny model wychowania, to może czas byłoby zmusić społeczeństwo, by przejęło gl
          > obalnie opiekę nad przyszłymi pokoleniami, które to społeczeństwo będą tworzyły
          > .

          Utopia...
          Nikt nie będzie się lepiej troszczył i opiekował dziećmi, jak ich rodzice...

          > Nie chcę niczego burzyć. Chciałbym ratować nas samych.

          Jeśli nie chcesz niczego burzyć, to zacznij choć trochę szanować to co już jest i zacznij wreszcie coś konkretnego, twórczego proponować i robić, a nie tylko wytykasz błędy i wypaczenia, co równie dobrze potrafi każdy demagog...

          > Bez religii wymyśliliśmy sobie genialne zasady humanistyczne. Mało skutecznie,
          > ale staramy się je właśnie globalnie upowszechniać - są to różnego rodzaju "pra
          > wa" człowieka, dziecka itp...
          >
          > Czas zając się tematem tego, co zastąpi zanikającą faktycznie rodzinę.

          Nie istnieje nic lepszego niż rodzina, trzeba tylko dać rodzicom trochę więcej czasu, żeby mogli więcej przebywać z własnymi dziećmi...

          > > Żadna cywilizacja nie odkryła i nie odkryje bardziej oszczędnego
          > > i wydajnego pod względem ekonomicznym zasobu naturalnego
          > > ...
          >
          > Nieprawda. Właśnie niedawno gdzieś tu cytowałem kulturę mosuo. Istnieją INNE mo
          > dele.

          I co takiego osiągnęła ta "genialna" kultura mosuo, jakie to wyżyny rozwoju osiągnęła?

          • grgkh Re: Rodzina? 06.09.12, 16:26
            grzeg34 napisał:

            > grgkh napisał:
            >
            > > > T.z. "komórka rodzinna" dla każdej cywilizacji
            > > > jest zasobem naturalnym,
            > >
            > > Była, grzesiu.... Tego nie kwestionuję.
            >
            > Jest nadal,

            Akceptujesz ja taką, jaka statystycznie jest teraz? Niskie wymagania masz... ;)

            > tylko cywilizacja szuka nowych sposobów na coraz bardziej efektywni
            > ejsze zasoby naturalne, ale nie znajdzie innych niż tradycyjna "komórka rodzinn
            > a".

            A skąd ta pewność?

            To jest próba dyskusji na ten temat. A Ty od razu twierdzisz, że TRADYCJA jest absolutnie niezmienna, tak?

            > Będzie tylko coraz bardziej udawała "dobrego ogrodnika", który niby się tro
            > szczy o swój ogród, ale tak, czy inaczej zależy jej tylko na rozwoju, własnym r
            > ozrastaniu się do bliżej nieokreślonych rozmiarów i obszarów, kosztem czasu i m
            > ożliwości radości z życia tych rodzin (ludzi)...
            >
            > > > który można tylko i wyłącznie eksploatować.
            > >
            > > To nie jest takie proste.
            > > Kiedyś rodzina była tworem wielopokoleniowym,
            > > powiązanym ściślej niż teraz, rożnymi zależnościami.
            > > Dziś, w naszym kręgu cywilizacyjnym, już tak nie jest.
            > > Rodziny to z reguły dzieci i rodzice lub tylko jeden
            > > rodzic. A jakże często rodzice są tak zajęci innymi
            > > funkcjami (np. pracą), że opieka nad dziećmi praktycznie
            > > nie istnieje. Zajmuje się nimi środowisko - "podwórko",
            > > ulica, szkoła, internet, jakieś dziwne, indoktrynujące organizacje...
            > > Rodzina w przypadku zapracowanych
            > > rodziców lub niepełnych małżeństw to fikcja.
            >
            > Im miej jest obecności rodziców w życiu dzieci,
            > tym większe jest zagrożenie patologią...

            Mówisz to samo, co ja. Zauważam zagrożenie patologią i mówię, że czas coś z tym zrobić.

            > > A temat mi przyszedł do głowy w związku z tym, że uważam, że jeśli upada
            > tradyc
            > > yjny model wychowania, to może czas byłoby zmusić społeczeństwo, by przej
            > ęło gl
            > > obalnie opiekę nad przyszłymi pokoleniami, które to społeczeństwo będą tw
            > orzyły
            > > .
            >
            > Utopia...

            Natomiast niezauważanie i niereagowanie na ten stan rzeczy to zwyczajna głupota, za którą wszyscy płacimy.

            > Nikt nie będzie się lepiej troszczył i opiekował dziećmi, jak ich rodzice...

            Którzy nie mają na to czasu, kompetencji lub im to zwisa?
            Wciąż twierdzisz, że oni muszą być najlepsi?

            > > Nie chcę niczego burzyć. Chciałbym ratować nas samych.
            >
            > Jeśli nie chcesz niczego burzyć, to zacznij choć trochę szanować to co już jest
            > i zacznij wreszcie coś konkretnego, twórczego proponować i robić, a nie tylko
            > wytykasz błędy i wypaczenia, co równie dobrze potrafi każdy demagog...

            A ja czegoś nie szanuję? Mówię o "upadłych" komórkach rodzinnych. Trzeba je szanować?

            > > Bez religii wymyśliliśmy sobie genialne zasady humanistyczne.
            > > Mało skutecznie, ale staramy się je właśnie globalnie
            > > upowszechniać - są to różnego rodzaju "prawa"
            > > człowieka, dziecka itp...
            > >
            > > Czas zając

            Czas nie zając, nie ucieknie.

            > się tematem tego, co zastąpi zanikającą faktycznie rodzinę.

            Proponuję ogólnoludzką mobilizację. Tam, gdzie nie zajmują się dziećmi rodzice, niech państwo weźmie ster w swoje ręce. Czy masz inną propozycję?

            > Nie istnieje nic lepszego niż rodzina, trzeba tylko dać rodzicom trochę więcej
            > czasu, żeby mogli więcej przebywać z własnymi dziećmi...

            Zależy jaka rodzina. Czy są "różne" rodziny?

            > > > Żadna cywilizacja nie odkryła i nie odkryje bardziej oszczędnego
            > > > i wydajnego pod względem ekonomicznym zasobu naturalnego
            > > > ...
            > >
            > > Nieprawda. Właśnie niedawno gdzieś tu
            > > cytowałem kulturę mosuo. Istnieją INNE modele.
            >
            > I co takiego osiągnęła ta "genialna" kultura mosuo,
            > jakie to wyżyny rozwoju osiągnęła?

            Poprawne i satysfakcjonujące. Jest to inny wariant, który pokazuje, że nie istnieje wyłącznie jedno rozwiązanie. Szukajmy.

            Ty nie chcesz szukać. Zamykasz dyskusję. Po co się odzywasz?
      • snajper55 Re: Rodzina? 05.09.12, 20:00
        grzeg34 napisał:

        > T.z. "komórka rodzinna" dla każdej cywilizacji jest zasobem naturalnym, który m
        > ożna tylko i wyłącznie eksploatować. Żadna cywilizacja nie odkryła i nie odkryj
        > e bardziej oszczędnego i wydajnego pod względem ekonomicznym zasobu naturalnego...

        Zanim dyskusja się rozwinie może zdefiniujecie pojęcie tej "komórki rodzinnej"? Bo KR jest zmienna tak jak interpretacje Dekalogu czy formy demokracji. Czym innym była KR w średniowieczu, całkiem czym innym jest dziś a czymś różnym innym będzie jutro. A może trudno tę jutrzejszą KR nazwać KR? Czy ludzie z poprzednich wieków, przyzwyczajeni do wielopokoleniowej rodziny mieszkającej razem dzisiejszą rodzinę (np bezdzietne małżeństwo) nazwaliby jeszcze rodziną?

        S.
        • grgkh Re: Rodzina? 06.09.12, 16:31
          snajper55 napisał:

          > grzeg34 napisał:
          >
          > > T.z. "komórka rodzinna" dla każdej cywilizacji jest zasobem naturalnym, k
          > tóry m
          > > ożna tylko i wyłącznie eksploatować. Żadna cywilizacja nie odkryła i nie
          > odkryj
          > > e bardziej oszczędnego i wydajnego pod względem ekonomicznym zasobu natur
          > alnego...
          >
          > Zanim dyskusja się rozwinie może zdefiniujecie pojęcie tej "komórki rodzinnej"?

          Niech zgadnę, co ma na myśli grześ... Jest to telefon komórkowy od RM, z numerem do boga, do którego można dzwonić, gdy jest się w biedzie. Dzwonić można, ale to nic nie daje. A komórka jest rodzinna, bo taka religijna rodzina ma ja jedną na wszystkich członków.

          > Bo KR jest zmienna tak jak interpretacje Dekalogu czy formy demokracji. Czym i
          > nnym była KR w średniowieczu, całkiem czym innym jest dziś a czymś różnym innym
          > będzie jutro. A może trudno tę jutrzejszą KR nazwać KR? Czy ludzie z poprzedni
          > ch wieków, przyzwyczajeni do wielopokoleniowej rodziny mieszkającej razem dzisi
          > ejszą rodzinę (np bezdzietne małżeństwo) nazwaliby jeszcze rodziną?
          >
          > S.

          Właśnie o to chodzi. Świat organizmów żywych wymyślał tysiące wariantów opieki nad przyszłymi pokoleniami, którym przekazywało się swój materiał genetyczny lub kulturę. Komórka w wersji jednej religii ma jedna definicję, której się nie da zmienić. A dziś żyjemy w INNYM świecie i taka dyskusja jest nam bardzo potrzebna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja