Dlaczego katolicy tak się wzdragają

26.09.12, 20:20
przed pójściem do raju? Starają się jak najbardziej oddalić od siebie ten moment. Przecież ze swego odejścia do Domu Ojca powinni się cieszyć jak dziecko z pójścia do ZOO lub do fabryki czekolady. A oni robią co mogą, narażają się nawet na niewyobrażalne cierpienia, aby tylko tę chwilę odwlec. Nie rozumiem...

S.
    • kolter-xl Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 26.09.12, 20:35
      snajper55 napisał:

      > przed pójściem do raju? Starają się jak najbardziej oddalić od siebie ten momen
      > t. Przecież ze swego odejścia do Domu Ojca powinni się cieszyć jak dziecko z pó
      > jścia do ZOO lub do fabryki czekolady. A oni robią co mogą, narażają się nawet
      > na niewyobrażalne cierpienia, aby tylko tę chwilę odwlec. Nie rozumiem...

      Może bozia wszczepił im gen który powoduje ze nie chcą opuszczać ziemi ??
    • lifeisaparadox Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 26.09.12, 21:45
      Osoby głęboko wierzące nie boją się śmierci.
      Może zrób ankietę ilu takich jest i czy się boją śmierci?
    • lifeisaparadox Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 26.09.12, 21:48
      Może zrób ankietę ilu jest głęboko wierzących a ilu niezbyt, i którzy boją się śmierci?
      • karbat Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 26.09.12, 22:09
        lifeisaparadox napisał:
        > Może zrób ankietę ilu jest głęboko wierzących a ilu niezbyt, i którzy boją się
        > śmierci?

        masz tutaj . nie odpowiadaja ci wyniki , zrob sobie sam lepsze badania(ankiete .

        supermozg.gazeta.pl/supermozg/1,91626,6418669,Czy_wierzacy_boja_sie_smierci_.html
        • karbat Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 26.09.12, 22:15
          jest wiele rzeczy przed ktorymi sie katolik broni jak moze . - utrzymywanie swojego kosciola , ksiedza ( placenia jego zarobkow , emerytury ) z wlasnych pieniedza z wlasnej kieszeni . Musza byc pompowane miliardy z budzetu panstwa , inaczej ... koniec kosciola kat .
          Dofinansowwanie kosciola kat. z budzetu panstwa - okradanie osob, ktore sie z ta firma nie identyfikuja .
          widocznie to zlodziejstwo jest dla wiercow i ich pasterzy to cos godnego i sprawiedliwego .

        • lifeisaparadox Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 00:19
          karbat napisał:

          > masz tutaj . nie odpowiadaja ci wyniki , zrob sobie sam lepsze badania(ankiete
          > .

          Może chcą przeżyć, żeby jak najdłużej maltretować swoją świętobliwością ludzi z filozofią marginesu społecznego, oraz szerzeniem wiary?

          Poza tym jak ktoś wierzy, to łatwiej znosi bolesne niekiedy skutki takich czy innych form ingerencji medycznej, a więc nie jest to dla nich nic strasznego, w przeciwieństwie do osób przejawiających zagubienie życiowe i bardziej skorych do samobójczych tendencji.
          • snajper55 Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 00:42
            lifeisaparadox napisał:

            > Może chcą przeżyć, żeby jak najdłużej maltretować swoją świętobliwością ludzi z
            > filozofią marginesu społecznego, oraz szerzeniem wiary?

            Ale my nie mówimy o okrutnych sadystach, tylko o ludziach wierzących, miłujących bliźniego swego.

            > Poza tym jak ktoś wierzy, to łatwiej znosi bolesne niekiedy skutki takich czy i
            > nnych form ingerencji medycznej, a więc nie jest to dla nich nic strasznego, w
            > przeciwieństwie do osób przejawiających zagubienie życiowe i bardziej skorych d
            > o samobójczych tendencji.

            Ale po co znoszą te bolesne skutki ingerencji medycznych odsuwając od siebie zielone łąki raju? Po co żądają tych często bolesnych zabiegów zamiast z uśmiechem na ustach odejść do Domu Ojca?

            S.
            • lifeisaparadox Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 04:27
              Bo nie są głupimi samobójcami i dla co poniektórych głęboka wiara to raj na ziemi?
              • snajper55 Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 12:09
                lifeisaparadox napisał:

                > Bo nie są głupimi samobójcami i dla co poniektórych głęboka wiara to raj na zie
                > mi?

                Co innego samobójstwo, które jest grzechem, a co innego działania wbrew woli Pana, który chce swego wyznawcę powołać do siebie. Toż takie coś ociera się o nieposłuszeństwo i przeciwstawianie się woli Bożej.

                S.
              • pocoo Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 13:07
                lifeisaparadox napisał:

                > Bo nie są głupimi samobójcami i dla co poniektórych głęboka wiara to raj na zie
                > mi?
                Piszesz po to aby pisać?
                Wojtyła odmówił leczenia i poszedł do nieba(a raczej go tam wsadzili).
                • kolter-xl Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 15:37
                  pocoo napisała:

                  > lifeisaparadox napisał:
                  >
                  > > Bo nie są głupimi samobójcami i dla co poniektórych głęboka wiara to raj
                  > na zie
                  > > mi?
                  > Piszesz po to aby pisać?
                  > Wojtyła odmówił leczenia i poszedł do nieba(a raczej go tam wsadzili).

                  karola zabił stres , nie spodziewał sie ze długo ukrywana na szeroką skale pedofilia w kościele tak nagle wybuchnie w USA.
                • snajper55 Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 16:03
                  pocoo napisała:

                  > Wojtyła odmówił leczenia i poszedł do nieba(a raczej go tam wsadzili).

                  Wojtyła długo przed śmiercią się leczył usiłując odwlec moment odejścia do raju.
                  Kto, uważasz, że go do nieba wsadził?

                  S.
                  • lifeisaparadox Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 16:38
                    Ateiści walcząc o prawo do eutanazji, mówiąc o ulżeniu w cierpieniach, odnoszą się do całokształtu ich filozofii życia przynoszącej duchowe cierpienie, pustkę i chęć skrócenia tych męczarni.
                    Jako że można takich ludzi klasyfikować równie celnie podstawową wiedzą o psychologii, dostępną każdemu człowiekowi. Silny mechanizm wyparcia takiego pustostanu duchowo-emocjonalnego, ciągłe "utrzymywanie pozorów" względnego szczęścia, huśtawki nastrojów i wybuchy wulgaryzmów to tylko wierzchołek góry lodowej zniszczenia do jakiego prowadzi taki buntowniczy sposób wchodzenia w relacje społeczne i indywidualne.

                    Niestety mechanizm projekcji i psychotyczne odchyły w rozumowaniu sprawiają, że osoby takie widzą zło w ładzie społecznym, harmonii, wspólnotach które zrzeszają ludzi w bardzo pokojowych i przyjaznych otoczeniu wartościach. Są to jednostki chore na ślepotę moralną, etyczną, na dobroć i miłość prawdziwą.
                    Żaden człowiek który ma miłość i stabilizację w swoim życiu, nie będzie atakować filozofii które tą miłość i pokój propagują.

                    Jest to po prostu wyraz zwyrodnienia moralnego, pustości prowadzącej do zniszczenia, ślepo przyjętej jako sposób na polepszenie swojej satysfakcji życiowej poprzez wartości serwowane przez popkulturę z kilkuletnią "tradycją", w największych porywach zakrawające na new age, dzieci emo i portal niedowiary pl.
                    Taka jest głębia tradycji ateistycznej a o jej wpływie na swoje życie każdy sobie sam może przeprowadzić rokowania na przyszłość.

                    Gdyby to ograniczyć z dalekowzroczności i głębszego rozumienia losów człowieka, można by takie osoby po prostu traktować jak dzieci które potrzebują więcej czasu żeby dojrzeć. Niekiedy w wieku kilkunastu lat dzieci przeżywają bunt wobec rodziców, rodziny, najbliższych i wartości które panują w ich otoczeniu. Niestety powaga pojawia się gdy z jakiś niewyjaśnionych przyczyn takie niedojrzałe emocjonalnie osoby z tego nie wyrastają i nie dopasowują się do swoich potrzeb i ich realizacji w spokoju, przynależności i tworzeniu jednolitego ładu społecznego nastawionego na rozwój i rozkwit. Nadal walczą, atakują zaciekle budząc niepokój i rodząc wiele pytań o to co się dzieje w ich głowach.
                    • kolter-xl Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 18:36
                      lifeisaparadox napisa
                      <Jest to po prostu wyraz zwyrodnienia moralnego, pustości prowadzącej do zniszczenia, ślepo przyjętej jako sposób na polepszenie swojej satysfakcji życiowej poprzez wartości serwowane przez popkulturę z kilkuletnią "tradycją", w największych porywach zakrawające <na new age, dzieci emo i portal niedowiary pl.
                      Taka jest głębia tradycji ateistycznej a o jej wpływie na swoje życie każdy sobie sam może <przeprowadzić rokowania na przyszłość.

                      Tylko ci oszołomie zoczyć żebyś konał w mękach a w koło same takie jak ty kutasy nawet tabletki przeciwbólowej ci nie podały !!Tylko bydlak owładnięty bydlęcą ideologią może odmówić komuś kto nie ma już siły cierpieć , prawa do śmierci.
                      • lifeisaparadox Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 18:58
                        kolter-xl napisał:

                        > Tylko ci oszołomie zoczyć żebyś konał w mękach a w koło same takie jak ty kuta
                        > sy nawet tabletki przeciwbólowej ci nie podały !!Tylko bydlak owładnięty bydlęc
                        > ą ideologią może odmówić komuś kto nie ma już siły cierpieć , prawa do śmierci
                        > .

                        Jaki rodzaj człowieka nakłania ludzi wierzących do świadomego skazywania się na cierpienie i choroby, ignorowanie wskazań medycyny oraz higieny zdrowotnej, jakoby była ona sprzeczna z doktryną wiary?

                        Św. Ojciec Pio dużo czasu poświęcił na leczeniu różnych dolegliwości u medyków, astmy, wrzodów żołądka i innych, często bywając w szpitalu, a jak już pojawiły mu się stygmaty to go mało szlag nie trafił. Dzięki głębokiej wierze spełniał się w roli osoby nadającej sens i kierunek w życiu innych ludzi, znajdował ukojenie i radość życia w Bogu, dożył "wieku emerytalnego" a nawet go przekroczył o 13 lat.

                        Ateista na jego miejscu pewnie kręcił by stryczek i zastanawiał się które drzewo sobie wybrać, albo czy "stygmaty" to dobre uzasadnienie do wniosku o eutanazję, czy niezbyt przekonujące. Leżeć i umierać czy stękać i się męczyć - czy nie tak kończą ludzie pozbawieni natchnienia i sensu w życiu?

                        Myślę że aby zrozumieć zasadność cierpienia i ulgi jaka w nim niesie wiara, nadziei i zdolności regeneracji organizmu mającego takie oparcie, należy zrozumieć podstawę (a więc głęboką wiarę i dary jakie ona z sobą niesie) takiego stanowiska bezpośrednio, empirycznie.
                        Nie można się odnieść do czegoś nie wiedząc czym to jest z pierwszej ręki. Teoria jest nieskończenie ubogim nośnikiem informacji bez żywego bezpośredniego doświadczenia.
                        • kolter-xl Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 20:51
                          lifeisaparadox napisał:

                          > Jaki rodzaj człowieka nakłania ludzi wierzących do świadomego skazywania się na
                          > cierpienie i choroby, ignorowanie wskazań medycyny oraz higieny zdrowotnej, ja
                          > koby była ona sprzeczna z doktryną wiary?

                          katolicka szuja ,a wzorem tej podłej postawy była ta wariatka z Kalkuty .

                          Św. Ojciec Pio dużo czasu poświęcił na leczeniu różnych dolegliwości u medyków,
                          > astmy, wrzodów żołądka i innych, często bywając w szpitalu, a jak już pojawiły
                          > mu się stygmaty to go mało szlag nie trafił. Dzięki głębokiej wierze spełniał
                          > się w roli osoby nadającej sens i kierunek w życiu innych ludzi, znajdował ukoj
                          > enie i radość życia w Bogu, dożył "wieku emerytalnego" a nawet go przekroczył o
                          > 13 lat.

                          Pio to znany oszust , sam siebie okaleczał naiwny tłum wył z radochy . Przeżył o 13 lat emeryturę , bo się byczysko nigdy fizycznie nie napracowało.

                          > Ateista na jego miejscu pewnie kręcił by stryczek i zastanawiał się które drzew
                          > o sobie wybrać, albo czy "stygmaty" to dobre uzasadnienie do wniosku o eutanazj
                          > ę, czy niezbyt przekonujące.

                          Ciekawe ze twój pobyt w zakonie tak cie z rozumu wypłukał !!

                          leżeć i umierać czy stękać i się męczyć - czy nie
                          > tak kończą ludzie pozbawieni natchnienia i sensu w życiu?

                          Czemu zdychać skoro w niebie miejsce czeka , widać wy nie bardzo w to wierzycie !!

                          > Myślę że aby zrozumieć zasadność cierpienia i ulgi jaka w nim niesie wiara, nad
                          > ziei i zdolności regeneracji organizmu mającego takie oparcie, należy zrozumieć
                          > podstawę (a więc głęboką wiarę i dary jakie ona z sobą niesie) takiego stanowi
                          > ska bezpośrednio, empirycznie.
                          > Nie można się odnieść do czegoś nie wiedząc czym to jest z pierwszej ręki. Teor
                          > ia jest nieskończenie ubogim nośnikiem informacji bez żywego bezpośredniego doś
                          > wiadczenia.

                          No to mi opowiesz jak cie jakaś okropna choroba powali tak ze nawet tyłka sobie podetrzeć nie będziesz mógł a w sakli bólu od 0 do 10 ciebie szafnie 12 .
                  • pocoo Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 28.09.12, 07:10
                    snajper55 napisał:

                    > Kto, uważasz, że go do nieba wsadził?

                    Katolicy . Jezeli pytali Boga o zgodę, to na pewno boska ręka napisała im na ścianie szpitalnej sali...
                    "mane tekel fares".
    • yo.soy.el.sol Re: Dlaczego katolicy tak się wzdragają 27.09.12, 17:24
      Dlaczego? Bo są zastraszeni, bo pójdą prosto do czyśćca w najlepszym wypadku, bo NIE KUPOWALI PRASY KATOLICKIEJ (tak, tak, w rachunku sumienia jest taki punkcik).
      Żadna religia nie potrafi bardziej naschizować ludzi. Nie ma ani jednego na ziemi, który żyje 100% wg 'zasad'. Nie ma na świecie bardziej 'niemożliwej' religii.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja