z2006 18.03.13, 05:10 wyborcza.pl/1,75478,13552646,Wkurzony_jak_Polak.html?t=1363579282535&v=1&pId=21462888&send-a=1#opinion21462888 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
a000000 Re: Znowu o tym, że wiara przedłuża życie 21.03.13, 10:25 dla mnie jest to oczywiste, że wiara życie przedłuża... jeśli ktoś STOSUJE się do zasad wiary, wówczas nie pali, nie pije, nie nadużywa, pości (dziś w TV lekarz jakiś obwieścił nowinę, że post oczyszcza organizm i jest prozdrowotny!), nie zdradza ( a więc niczym się nie zarazi), ufa Bogu a więc się nie denerwuje i za mamoną nie gna... same pozytywy! Żeby tylko ludzie zechcieli zrozumieć! Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Znowu o tym, że wiara przedłuża życie 30.10.15, 03:16 a000000 napisała: > dla mnie jest to oczywiste, że wiara życie przedłuża... jeśli ktoś STOSUJE się > do zasad wiary, wówczas nie pali, nie pije, nie nadużywa, pości (dziś w TV leka > rz jakiś obwieścił nowinę, że post oczyszcza organizm i jest prozdrowotny!), ni > e zdradza ( a więc niczym się nie zarazi), ufa Bogu a więc się nie denerwuje i > za mamoną nie gna... > same pozytywy! Żeby tylko ludzie zdołali zrozumieć, że to jest korelacja a nie jednostronna zależność. :) Kto chce naprawdę zrozumieć, zrozumie a wierzący? Teoretycznie może być dokładnie na odwrót, w ten sposób: Istnieje pewien zespół cech psychofizycznych, które JEDNOCZEŚNIE sprzyjają niepaleniu, niepiciu, nienadużywaniu i... wierze w nieistniejące bóstwa. Bo kto to jest wierzący? To ktoś, kto łatwo się podporządkowuje, kto słucha poleceń z góry (zarówno tych działających prozdrowotnie jak i szkodliwych), po prostu bezmyślny niewolnik umysłowy, któremu do osiągnięcia stanu szczęścia niewiele potrzeba. A dla ilustracji szkodliwości takiego bezrefleksyjnego podlegania władzy radzę Ci przypomnieć sobie sprawę pewnej sekty, która wyprowadziła swych wyznawców na bezludzie a potem nakłoniła do zbiorowego samobójstwa. Pamiętasz? Świątynia Ludu – sekta religijna, założona przez Jamesa Jonesa w 1956 w Indianapolis i przeniesiona w 1965 do Kalifornii. W szczytowym okresie popularności do sekty należało około 30 tysięcy ludzi, dysponowała ona majątkiem ok. 15 mln dolarów, a jej przywódca Jim Jones dla wyznawców kultu stanowił bezwzględny autorytet moralny. Sekta upadła pod koniec 1978 w wyniku zbiorowej śmierci ponad 900 osób (gł. amerykańskich członków sekty zmuszonych przez Jonesa do popełnienia samobójstwa) 18 listopada 1978 w ośrodku sekty w Gujanie. Jak widzisz, wszystko zależy od tego, jakie zachowania zaproponuje guru. Bo niby dlaczego guru nie miałby proponować zachowań sprzyjających przeżyciu? Przecież ludzie i bez religii wiedzą, co im szkodzi (to wiedza udowodniona, nauka a nie wiara) a dla zarządzającego religią niewolnik zdrowy i długo żyjący to sam zysk. A propos zdrady: czy znasz badania statystyczne, ile Polaków i Polek zdradza swoich partnerów, oczywiście także tych poślubionych przed ołtarzem? Nie wnikając w szczegóły, bo nie ilość tu decyduje o fakcie istnienia zjawiska w ogóle - są tacy a więc religia nie zabezpiecza przed zdradą, raczej ukrywa ją, jeśli już się zdarzy. No, może zdarza się rzadziej ale ja bym to też wiązał z samym posłuszeństwem władzy a także zastraszaniem piekłem, obiecankami niebiańskiej nagrody i procederem spowiedniczego nadzoru. Nie własna, nieprzymuszona wola ale raczej odpowiednie środki nadzoru i przymusu. Taki totalitaryzm w małej skali, podlany sosem hipokryzji, bo po wiernopoddańczym wyspowiadaniu się sumienie grzesznika staje się krystalicznie czyste a on radosny jak skowronek na wiosnę... podświadomie wie, że może jeszcze raz tak zgrzeszyć a znów mu będzie wybaczone. Byle tego nie rozgłaszał, że organizacja religijna jego grzeszenie... toleruje. No bo przecież taki jest stan faktyczny. I tak dalej. > Żeby tylko ludzie zechcieli zrozumieć! Żeby tylko ludzie zechcieli rozumieć otaczający nas świat. Ale czy ktoś widzący świat jedynie i niepodważalnie w wersji jakiegoś dogmatu jest w stanie wychylić się poza swoją wiarę? Do poczytania z pozdrowieniami. :) Odpowiedz Link Zgłoś
a000000 Re: Znowu o tym, że wiara przedłuża życie 13.12.15, 00:19 grgkh napisał: > Żeby tylko ludzie zdołali zrozumieć, że to jest korelacja a nie jednostronna za > leżność. :) Kto chce naprawdę zrozumieć, zrozumie a wierzący? wierzący pójdzie do kościoła i tam usłyszy, że Bóg to nie figurka.... Że Bóg jest żywy tu i teraz a my, Jego dzieci mamy z Nim rozmawiać jak z ojcem. > > Jak widzisz, wszystko zależy od tego, jakie zachowania zaproponuje guru. owszem. Nasz guru, Jezus, zaproponował: miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Bo nib > y dlaczego guru nie miałby proponować zachowań sprzyjających przeżyciu? Przecie > ż ludzie i bez religii wiedzą, co im szkodzi (to wiedza udowodniona, nauka a ni > e wiara) a dla zarządzającego religią niewolnik zdrowy i długo żyjący to sam zy > sk. A jednak. Są tacy, którzy rezygnują z niewolników i nakazują im wysadzać się w powietrze dla tych wiecznie dziewic.... >a więc religia nie zabezpiecza przed zdradą, religia przed niczym nie zabezpiecza, jeśli sam człowiek nie dokona wyboru. Człowiek ma wolną wolę wyboru - MOŻE nawet zniszczyć samego siebie. Religia mu jedynie tłumaczy, dlaczego nie warto.... A inna religia - że warto... , bo po wiernopoddańczym wyspowiadaniu się sumienie grzeszn > ika staje się krystalicznie czyste a on radosny jak skowronek na wiosnę... podś > wiadomie wie, że może jeszcze raz tak zgrzeszyć a znów mu będzie wybaczone. ani pierwszy raz, ani następny.... warunkiem wybaczenia jest postanowienie poprawy. Gdy kto z góry zakłada, że kto wie, być może..... spowiedź jest nieważna. A popełnianie grzechów, bo i tak będzie mu wybaczone jest bardzo ciężkim grzechem. Spowiedź ma być instytucją naprawczą. Byl > e tego nie rozgłaszał, że organizacja religijna jego grzeszenie... toleruje. No > bo przecież taki jest stan faktyczny. a co organizacja ma zrobić? zastrzelić grzesznika? Skoro sama boryka się z tymi samymi problemami? Pozostaje tylko przypominać ewangelię, może coś dotrze do ludzi, że te wszystkie zakazy i nakazy to tylko dla ich dobra. Bogu to do niczego potrzebne nie jest. > Żeby tylko ludzie zechcieli rozumieć otaczający nas świat. Nie posiadamy tyle WIEDZY, aby zrozumieć. Dlatego też z powodu niedostatków wiedzy, potrzebna jest wiara, która miejscami uzupełnia braki.... Ale czy ktoś widzący > świat jedynie i niepodważalnie w wersji jakiegoś dogmatu jest w stanie wychyli > ć się poza swoją wiarę? Dogmatyk raczej widzi wąsko. Fanatyzm to straszna rzecz. Bóg chce abyśmy szli drogą Jezusa bo tak chcemy, bo uważamy tą drogę za najwłaściwszą..... nigdy dlatego, że ktoś nas przymusza.... przymuszona wiara, tak jak i przymuszone małżeństwo, - nie zaistnieje. Odpowiedz Link Zgłoś