Dodaj do ulubionych

Zmartwychwstanie - niewygodna prawda.

31.03.13, 18:07
Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć, irytację i sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą (niewielką) na tym świecie. Hedoniści, ateiści, relatywiści i inni słudzy diabła, którzy wierzą temu "ojcu kłamstwa" świadomie, bądź na zasadzie "pożytecznych idiotów" zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam pociągnąć innych. My, chrześcijanie przeciwstawiamy się złu, kłamstwu i rozpaczy, wierząc Chrystusowi, który powiedział: Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. (J 11,25)
Obserwuj wątek
    • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 18:09
      enrque111 napisał:

      > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć, irytację i
      > sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą (niewielką
      > ) na tym świecie. Hedoniści, ateiści, relatywiści i inni słudzy diabła, którzy
      > wierzą temu "ojcu kłamstwa" świadomie, bądź na zasadzie "pożytecznych idiotów"
      > zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam pociągnąć innych
      > . My, chrześcijanie przeciwstawiamy się złu, kłamstwu i rozpaczy, wierząc Chrys
      > tusowi, który powiedział: [b]Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie.[/
      > b] (J 11,25)

      Eniu niemoto jak ty zawsze celnie potrafisz ując swój kler , opisujesz go celnie i jasno nie zostawiasz wątpliwości ze o nim mowa :))Masz racje to bydło watykańskie wieki temu napluło na Jezusa i pamięć po nim :))
    • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 18:42
      enrque111 napisał:

      zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam pociągnąć innych.

      Skąd Ty masz taką informację? Gdyby miało się okazać, że gdzieś zmierzam, to życzyłbym sobie, aby to nie było miejsce tłoczne i w żadnym wypadku nie może tam być nawiedzonych ćwoków, bydlaków w sutannach i sfaszolonych patriotów. Nie tylko nie zamierzam pociągać innych, ale większość byłbym nawet gotów zniechęcać do naśladowania mnie.
          • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 19:04
            enrque111 napisał:

            :) Masz to zapewnione - tylko ostrzegam, że będzie bolało :)

            Bolało to będzie, jak Wy, zmarnowani na tej Waszej nieustającej modlitwie w lodowatym niebie, będziecie zerkać na nas popijających chłodne trunki w cieplejszym klimacie. Może Wasz Pan da Wam się napić w przerwie między zdrowaśkami, własnej krwi, ale o dobrym winie to będziecie mogli sobie tylko pomarzyć.
              • karbat Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 10:39
                enrque111 napisał:

                > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa (... )

                po pierwsze okresl pojecie fakt historczny , lub zapoznaj sie z nim .
                -Jezus zmartwychstal ... to w koncu po co dal sie ... niby zabic ... na smierc ... ?

                Maria wieczna dziewica ... przodkowie enrque111 w wierze
                sprawdzali jej dziewictwo, a ... henia przy tym nie bylo .
            • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 19:12
              piwi77.0 napisał:

              > enrque111 napisał:
              >
              > :) Masz to zapewnione - tylko ostrzegam, że będzie bolało :)
              >
              > Bolało to będzie, jak Wy, zmarnowani na tej Waszej nieustającej modlitwie w lod
              > owatym niebie, będziecie zerkać na nas popijających chłodne trunki w cieplejszy
              > m klimacie. Może Wasz Pan da Wam się napić w przerwie między zdrowaśkami, własn
              > ej krwi, ale o dobrym winie to będziecie mogli sobie tylko pomarzyć.

              :) zabawne i dziecinne są twoje wyobrażenia, zakładam, że pochodzą z czasów gdy przygotowywałeś się jeszcze do I komunii, słuchając nauk dla dzieci o "bozi" i "odmawianiu zdrowasiek" :)
              Infantylizm, głupota i naiwna łatwowierność to cechy przeciętnego ateisty.
                • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 19:51
                  piwi77.0 napisał:

                  > Jasne, zawsze można wszystko zwalić na infantylizm i głupotę ateusza, ale czy z
                  > wróćiłeś łaskawie uwagę na to, że Wasz Pan zabiera Was tam, o czym nigdy nie za
                  > jąknął się nawet słowem, jak tam jest? Jak sądzisz, dlaczego?

                  Oczywiście, jako osobnik niedouczony masz prawo nie wiedzieć, że w Piśmie Świętym wyraźnie stoi: "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9)
                  W więc nie sposób jest wyrazić słowami oraz znanymi ludziom pojęciami to, co jak jest "tam". Tylko naiwni bałwochwalcy, jak np. muzułmanie podają głupawe wyobrażenia "raju" i chociażby tylko z tego powodu można uznać ich za "fałszywych proroków".
                  • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 20:01
                    Tak sądziłem, że przytoczysz ten właśnie fragment. Ma on jednak dwie wady. Nie zawiera ani jednego konkretu, ani też nie pochodzi z ust Waszego Pana. On sam nagadał się sporo, ale jak to właściwie ma być w owym niebie, w którym macie przecież spędzić całą wieczność, nie powiedział nic. A przecież on byłby jedyną wiarygodną osobą, mogącą coś wiedzieć na ten temat, bo cała reszta nawiedzonych jeżeli o niebie coś wspominała, to o czymś, gdzie nigdy osobiście nie była.
                    • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 20:15
                      piwi77.0 napisał:

                      > Tak sądziłem, że przytoczysz ten właśnie fragment. Ma on jednak dwie wady. Nie
                      > zawiera ani jednego konkretu, ani też nie pochodzi z ust Waszego Pana. On sam n
                      > agadał się sporo, ale jak to właściwie ma być w owym niebie, w którym macie prz
                      > ecież spędzić całą wieczność, nie powiedział nic. A przecież on byłby jedyną wi
                      > arygodną osobą, mogącą coś wiedzieć na ten temat, bo cała reszta nawiedzonych j
                      > eżeli o niebie coś wspominała, to o czymś, gdzie nigdy osobiście nie była.

                      Naucz się czytać ze zrozumieniem (wiem, że dla niektórych to trudne, ale jednak możliwe) - napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastanie u Boga, więc napisałem, że nie sposób wyrazić tego słowami, ludzki umysł jest zbyt ograniczony aby to pojąć (brak punktu odniesienia). Pismo Święte pochodzi od Boga i całe jest natchnione, Jezus zaś również dla zrozumienia Jego słów posługiwał się przypowieściami.
                      Twoje zarzuty sa bardzo zabawne i charakterystyczne dla osobników (głównie ateuszy) posiadających jakieś umysłowe blokady do pojmowania spraw bardziej abstrakcyjnych, niż "wypitka i zakąska" :)
                      • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:05
                        enrque111 napisał:

                        napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastanie u Boga

                        Jak to, ten sam człowiek dzisiaj nie pojmie, a kiedyś w przyszłości pojmie? Czary mary staną się z człowiekiem, zmysły mu się cudownie wymienią? Nie, po prostu Wasz Pan ustami swojego pachołka Was spławia, żebyście się tym, co z Wami kiedyś ma nastąpić, wcale nie interesowali. Innymi słowy macie zainwestować na pałę, nie wnikając, jak to działa, macie zadowolić się fantastycznymi ogólnikami i robić co każe. Coś jak klienci Amber Gold, też im obiecano, czego ci nie rozumieli, byleby dali swój kapitał. No ale ci stracili jedynie swoje pieniądze, rzecz do odzyskania, Wy się znacznie gorzej na tym przejedziecie. I będzie jak już napisałeś, będzie bolało, nawet bardzo.
                        • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:18
                          piwi77.0 napisał:

                          > enrque111 napisał:
                          >
                          > napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastanie u Boga
                          >

                          >
                          > Jak to, ten sam człowiek dzisiaj nie pojmie, a kiedyś w przyszłości pojmie? Cza
                          > ry mary staną się z człowiekiem, zmysły mu się cudownie wymienią?

                          Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni".

                          Nie, po prost
                          > u Wasz Pan ustami swojego pachołka Was spławia, żebyście się tym, co z Wami kie
                          > dyś ma nastąpić, wcale nie interesowali. Innymi słowy macie zainwestować na
                          > pałę
                          , nie wnikając, jak to działa, macie zadowolić się fantastycznymi ogóln
                          > ikami i robić co każe. Coś jak klienci Amber Gold, też im obiecano, czego ci ni
                          > e rozumieli, byleby dali swój kapitał. No ale ci stracili jedynie swoje pieniąd
                          > ze, rzecz do odzyskania, Wy się znacznie gorzej na tym przejedziecie. I będzie
                          > jak już napisałeś, będzie bolało, nawet bardzo.

                          :) To wszystko jest bardzo zabawne, co wypisujesz i tylko potwierdza moją tezę o twoim infantylizmie oraz braku wiedzy ogólnej :)
                          • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:27
                            enrque111 napisał:

                            Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni".

                            Matołku parafialny to pisał jeleń który 2 tys lat temu naiwnie wierzył w paruzję Jezusa, jak widać nie poszedł do nieba bo mu łeb obcięli Rzymianie i jak miał się Jezuskowi tak pokazać ??No i Jezusa też do tej pory na wielkim obłoku nie było :))

                            :) To wszystko jest bardzo zabawne, co wypisujesz i tylko potwierdza moją tezę
                            > o twoim infantylizmie oraz braku wiedzy ogólnej :)

                            Eniu gdybyś ty miał choć 3% zrozumienia biblii a do tego trochę wiary już dawno kopnął byś w dupę swojego plebana :))
                          • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:31
                            enrque111 napisał:

                            Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni".

                            Będziecie odmienieni? Słyszy się jak reklama jakiegoś cudownego specyfiku na odchudzanie. Ale jesteście naiwni. Wasz Pan musi Was nisko cenić, że Wam taki tani kit sprzedaje, a Wy to łykacie.
                            • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:35
                              piwi77.0 napisał:

                              > enrque111 napisał:
                              >
                              > Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy o
                              > dmienieni".

                              >
                              > Będziecie odmienieni? Słyszy się jak reklama jakiegoś cudownego specyfiku na od
                              > chudzanie. Ale jesteście naiwni. Wasz Pan musi Was nisko cenić, że Wam taki tan
                              > i kit sprzedaje, a Wy to łykacie.

                              W tam Eniu wkleja tekst neofity który naiwnie liczy na to ze tak się stanie.Neofita ten jednak po jakimś czasie już w to za bardzo nie wierzył,bo zaczął łazić po Azji otwierając coraz to nowe zbory chrześcijan przygotowując ich na dłuższy tu pobyt na tym padole łez
                            • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:38
                              piwi77.0 napisał:

                              > enrque111 napisał:
                              >
                              > Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy o
                              > dmienieni".

                              >
                              > Będziecie odmienieni? Słyszy się jak reklama jakiegoś cudownego specyfiku na od
                              > chudzanie. Ale jesteście naiwni. Wasz Pan musi Was nisko cenić, że Wam taki tan
                              > i kit sprzedaje, a Wy to łykacie.

                              Nie musisz tego "łykać", ale zapamiętaj, że ostrzegałem cię przed późniejszym bólem z powodu ignorancji, głupoty i zaprzaństwa :)
                                    • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 22:23
                                      enrque111 napisał:

                                      > piwi77.0 napisał:
                                      >
                                      > > Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.
                                      >
                                      > Nie oczekuję lecz zachęcam do myślenia i zgłębiania wiedzy

                                      No właśnie eniu

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,721,143589833,143592879,Re_Zmartwychwstanie_niewygodna_prawda_.html?wv.x=2
                                      • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 14:46
                                        grgkh napisał: 12:26

                                        > enrque111 napisał:
                                        >
                                        > > piwi77.0 napisał:
                                        > >
                                        > > > Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.
                                        > >
                                        > > Nie oczekuję lecz zachęcam do myślenia i zgłębiania wiedzy.
                                        >
                                        > Dogmat NIE JEST WIEDZĄ. :) Myślenie wyklucza dogmatyzm.

                                        Dogmaty wywodzą się z wiedzy i wiary, podobnie jak twoje (oparte jednak bardziej na wierze niż wiedzy) dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)
                                            • karbat Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 16:49
                                              piwi77.0 01.04.13, 16:16
                                              *Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają nic wspólnego.
                                              *Odpowiedz No może z wiarą tak, bo na nią wpływają.

                                              moim zdaniem . Dogmaty - ktos ma jakies swoje przekonania , w cos wierzy i tu ...
                                              zaczyna sie czysta polityka, czyli kwestia argumentow, kto ma mocniejsze
                                              ( nierzadko wiecej kasy , lepsze, wiecej wojska, mocniejszych mecenasow itp )

                                              w kosciele katolickim ta polityka jest nazywana .... dzialania, wplyw ducha sfientego .
                                          • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 17:22
                                            piwi77.0 napisał:

                                            > Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają ni
                                            > c wspólnego.

                                            Skoro tak twierdzisz, to nie pozostaje mi nic innego, niż ci uwierzyć - dogmaty o powstaniu Wszechświata w wyniku samopału i człowieka z ameby zapewne są spowodowane politycznymi racjami i z wiedzą nie mają nic wspólnego - przekonałeś mnie :)
                                            • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 01:15
                                              enrque111 napisał:

                                              > piwi77.0 napisał:
                                              >
                                              > > Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie m
                                              > ają ni
                                              > > c wspólnego.
                                              >
                                              > Skoro tak twierdzisz, to nie pozostaje mi nic innego, niż ci uwierzyć - dogmaty
                                              > o powstaniu Wszechświata w wyniku samopału i człowieka z ameby zapewne są spow
                                              > odowane politycznymi racjami i z wiedzą nie mają nic wspólnego - przekonałeś mn
                                              > ie :)

                                              Wszystko poprzekręcane. Dogmat o powstaniu świata w wyniku kreacji przez boga i dogmat o stworzeniu Ewy z żebra Adama (dlaczego ma inny kod genetyczny?) z wiedzą nie mają nic wspólnego. To religijny bełkot. Przekonałeś mnie.
                                              • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:40
                                                grgkh napisał:

                                                > enrque111 napisał:
                                                >
                                                > > piwi77.0 napisał:
                                                > >
                                                > > > Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają
                                                > > > nic wspólnego.
                                                > >
                                                > > Skoro tak twierdzisz, to nie pozostaje mi nic innego, niż ci uwierzyć - dogmaty
                                                > > o powstaniu Wszechświata w wyniku samopału i człowieka z ameby zapewne są spow
                                                > > odowane politycznymi racjami i z wiedzą nie mają nic wspólnego - przekonałeś mnie :)
                                                >
                                                > Wszystko poprzekręcane. Dogmat o powstaniu świata w wyniku kreacji przez boga i
                                                > dogmat o stworzeniu Ewy z żebra Adama (dlaczego ma inny kod genetyczny?) z wie
                                                > dzą nie mają nic wspólnego. To religijny bełkot. Przekonałeś mnie.

                                                Cieszy mnie, że w końcu przekonujesz się do tego, że z tym bogiem to jakaś ściema :))
                                                • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:47
                                                  enrque111 napisał:

                                                  > grgkh napisał:

                                                  > > enrque111 napisał:

                                                  > > > piwi77.0 napisał:

                                                  > > > > Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki,
                                                  > > > > ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają
                                                  > > > > nic wspólnego.
                                                  > > >
                                                  > > > Skoro tak twierdzisz, to nie pozostaje mi nic innego,
                                                  > > > niż ci uwierzyć - dogmaty o powstaniu Wszechświata
                                                  > > > w wyniku samopału i człowieka z ameby zapewne są
                                                  > > > spowodowane politycznymi racjami i z wiedzą nie mają
                                                  > > > nic wspólnego - przekonałeś mnie :)
                                                  > >
                                                  > > Wszystko poprzekręcane.
                                                  > > Dogmat o powstaniu świata w wyniku kreacji przez boga i
                                                  > > dogmat o stworzeniu Ewy z żebra Adama
                                                  > > (dlaczego ma inny kod genetyczny?)
                                                  > > z wiedzą nie mają nic wspólnego.
                                                  >
                                                  > Cieszy mnie, że w końcu przekonujesz się do tego,
                                                  > że z tym bogiem to jakaś ściema :))

                                                  Wspólnie przekonujemy tu czytelników, że religie to ściema.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:05
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Cieszy mnie, że w końcu przekonujesz się do tego,
                                                    > > że z tym bogiem to jakaś ściema :))
                                                    >
                                                    > Wspólnie przekonujemy tu czytelników, że religie to ściema.

                                                    :) Zdecyduj się - bogowie, czy religie ? - przecież są religie, które nie mają żadnych bogów :)
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:34
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Cieszy mnie, że w końcu przekonujesz się do tego,
                                                    > > > że z tym bogiem to jakaś ściema :))
                                                    > >
                                                    > > Wspólnie przekonujemy tu czytelników, że religie to ściema.
                                                    >
                                                    > :) Zdecyduj się - bogowie, czy religie ? - przecież są religie,
                                                    > które nie mają żadnych bogów :)

                                                    Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).


                                                    Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm. Podważam sens istnienia wszystkich religii. A napisałem to ze względu na ciebie, raz twierdzisz, że wierzysz w boga, a zaraz potem że nie - wygodniej jest mówić o religiach.

                                                    Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 12:22
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > :) Zdecyduj się - bogowie, czy religie ? - przecież są religie,
                                                    > > które nie mają żadnych bogów :)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy r
                                                    > óżnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeń
                                                    > stwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktry
                                                    > na, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społecz
                                                    > no-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indy
                                                    > widualnej (m.in. mistyka).


                                                    Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?

                                                    > Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm.

                                                    Zatem ateizm również jest szkodliwą religią, skoro ma swoje dogmaty np. brak Boga, ewolucja gatunków, wszechświatowy samopał itd. :)))

                                                    > Podważam sens istnie
                                                    > nia wszystkich religii. A napisałem to ze względu na ciebie, raz twierdzisz, że
                                                    > wierzysz w boga, a zaraz potem że nie - wygodniej jest mówić o religiach.

                                                    A sobie podważaj, wielu znacznie mądrzejszych i inteligentniejszych od ciebie próbowało je podważać, a żadnemu się nie udało :)

                                                    > Wróć do tematu - wierzysz w boga?

                                                    Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 17:49
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > :) Zdecyduj się - bogowie, czy religie ? - przecież są religie,
                                                    > > > które nie mają żadnych bogów :)
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    >
                                                    > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?

                                                    Nie wiem, kto ją układał. TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.

                                                    > > Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm.
                                                    >
                                                    > Zatem ateizm również jest szkodliwą religią, skoro ma swoje dogmaty np. brak Bo
                                                    > ga, ewolucja gatunków, wszechświatowy samopał itd. :)))

                                                    Ateistami są noworodki. Ateizm to brak teizmu. Ja jestem właśnie takim "noworodkowo" zdefiniowanym ateistą - ignoruję ateizm.

                                                    Brak idei nie może być ani pożyteczny, ani szkodliwy.

                                                    > > Podważam sens istnienia wszystkich religii.
                                                    > > A napisałem to ze względu na ciebie,
                                                    > > raz twierdzisz, że wierzysz w boga, a zaraz potem
                                                    > > że nie - wygodniej jest mówić o religiach.
                                                    >
                                                    > A sobie podważaj, wielu znacznie mądrzejszych i inteligentniejszych od ciebie p
                                                    > róbowało je podważać, a żadnemu się nie udało :)

                                                    I wyszło na moje. :)

                                                    > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    >
                                                    > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.

                                                    W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 18:39
                                                    grgkh napisał:

                                                    > > >
                                                    > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relacj
                                                    > ę pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określon
                                                    > ym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktryna
                                                    > lnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sf
                                                    > erze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duc
                                                    > howości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > >
                                                    > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?
                                                    >
                                                    > Nie wiem, kto ją układał. TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.

                                                    :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie to pojęcie jakieś ogłupione stado ludzi, którzy za swoje uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłyszane w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)

                                                    > > > Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm.
                                                    > >
                                                    > > Zatem ateizm również jest szkodliwą religią, skoro ma swoje dogmaty np. brak Bo
                                                    > > ga, ewolucja gatunków, wszechświatowy samopał itd. :)))
                                                    >
                                                    > Ateistami są noworodki. Ateizm to brak teizmu. Ja jestem właśnie takim "noworod
                                                    > kowo" zdefiniowanym ateistą - ignoruję ateizm.

                                                    Noworodki nie są ateistami, ponieważ ateizm jest wiarą, a tej jeszcze tak małe dzieci nie posiadają, podobnie jak wiedzy, a więc są również głupi, bo musisz przyznać, że człowiek, który nic nie wie jest głupi, czyż nie ?

                                                    > Brak idei nie może być ani pożyteczny, ani szkodliwy.

                                                    :) Chyba nie chcesz tu wmawiać, że ateiści są bezideowi ???

                                                    > > > Podważam sens istnienia wszystkich religii.
                                                    > > > A napisałem to ze względu na ciebie,
                                                    > > > raz twierdzisz, że wierzysz w boga, a zaraz potem
                                                    > > > że nie - wygodniej jest mówić o religiach.
                                                    > >
                                                    > > A sobie podważaj, wielu znacznie mądrzejszych i inteligentniejszych od ciebie
                                                    > > próbowało je podważać, a żadnemu się nie udało :)
                                                    >
                                                    > I wyszło na moje. :)

                                                    Co wyszło na twoje ? - że są ateiści mądrzejsi od ciebie - przecież mówiłem ci o tym po wielekroć :)))))

                                                    > > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    > >
                                                    > > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                    >
                                                    > W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?

                                                    Nie ma boga, który miałby na imię "Bóg" :)
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 19:36
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > > >
                                                    > > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający
                                                    > relacj
                                                    > > ę pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a ok
                                                    > reślon
                                                    > > ym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze do
                                                    > ktryna
                                                    > > lnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały)
                                                    > , w sf
                                                    > > erze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sfer
                                                    > ze duc
                                                    > > howości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > > >
                                                    > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem, kto ją układał. TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.
                                                    >
                                                    > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie to pojęcie jakieś ogłupi
                                                    > one stado ludzi, którzy za swoje uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłys
                                                    > zane w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)

                                                    O, właśnie do takiej Twojej odpowiedzi dążyłem. Naprowadzałem Cię na nią i juz jest.

                                                    Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika. Co Cię obchodzą inni ludzie.

                                                    Sama kwintesencja religijnego ogłupienia - czysty dogmat i zero refleksji.

                                                    Tak, przyjacielu, religii NIC NIE OBCHODZI. To chłam i bełkot. Z religią nie ma sensu rozmawiać, bo jej i wierzących w te bzdety nic nie obchodzi.

                                                    > > > > Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm.
                                                    > > >
                                                    > > > Zatem ateizm również jest szkodliwą religią,
                                                    > > > skoro ma swoje dogmaty np. brak Boga,
                                                    > > > ewolucja gatunków, wszechświatowy samopał itd. :)))
                                                    > >
                                                    > > Ateistami są noworodki. Ateizm to brak teizmu.
                                                    > > Ja jestem właśnie takim "noworodkowo"
                                                    > > zdefiniowanym ateistą - ignoruję ateizm.
                                                    >
                                                    > Noworodki nie są ateistami, ponieważ ateizm jest wiarą,

                                                    Noworodki ignorują teizm i inne idee. I ja tę idę też ignoruję (nie uznaję jej za prawdziwą i swoją, nie istnieje pod tym względem dla mnie).

                                                    Może nas jakoś inaczej nazwiesz? No wiesz, tych ignorujących... Daj głos, propozycję...

                                                    > a tej jeszcze tak małe
                                                    > dzieci nie posiadają, podobnie jak wiedzy, a więc są również głupi, bo musisz p
                                                    > rzyznać, że człowiek, który nic nie wie jest głupi, czyż nie ?

                                                    A znasz kogoś takiego? Oprócz noworodków... Ateiści nie są takimi, którzy NICZEGO nie wiedzą. Wystarczy, że ignorują wszystkie teizmy naraz. To mnie łączy z noworodkami.

                                                    Proponują nas łącznie nazywać jednak ateistami.

                                                    > > Brak idei nie może być ani pożyteczny, ani szkodliwy.
                                                    >
                                                    > :) Chyba nie chcesz tu wmawiać, że ateiści są bezideowi ???

                                                    Chodzi o tę jedną ideę, teistyczną. Zapomniałeś? Oj, krótką masz pamięć. :)

                                                    I na przyszłość to ja sam będę mówił, co komu chcę wmówić, dobrze? Nie wyręczaj mnie, bo nie potrafisz.

                                                    > > > > Podważam sens istnienia wszystkich religii.
                                                    > > > > A napisałem to ze względu na ciebie,
                                                    > > > > raz twierdzisz, że wierzysz w boga, a zaraz potem
                                                    > > > > że nie - wygodniej jest mówić o religiach.
                                                    > > >
                                                    > > > A sobie podważaj, wielu znacznie mądrzejszych i
                                                    > > > inteligentniejszych od ciebie
                                                    > > > próbowało je podważać, a żadnemu się nie udało :)
                                                    > >
                                                    > > I wyszło na moje. :)
                                                    >
                                                    > Co wyszło na twoje ? - że są ateiści mądrzejsi od ciebie - przecież mówiłem ci
                                                    > o tym po wielekroć :)))))

                                                    Podważyłem, a Ty nie podważyłeś mojego podważenia.

                                                    > > > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    > > >
                                                    > > > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                    > >
                                                    > > W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?
                                                    >
                                                    > Nie ma boga, który miałby na imię "Bóg" :)

                                                    :)

                                                    Jesteś przykładem ateisty, który jest jednocześnie teistą i się tym kuriozalnym myśleniem publicznie przechwala. Zaiste, religia to potężne narzędzie do indoktrynacji. :)
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 21:56
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określ
                                                    > ający
                                                    > > relacj
                                                    > > > ę pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską
                                                    > , a ok
                                                    > > reślon
                                                    > > > ym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymia
                                                    > rze do
                                                    > > ktryna
                                                    > > > lnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy ry
                                                    > tuały)
                                                    > > , w sf
                                                    > > > erze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i
                                                    > w sfer
                                                    > > ze duc
                                                    > > > howości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > > > >
                                                    > > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?
                                                    > > >
                                                    > > > Nie wiem, kto ją układał. TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.
                                                    > >
                                                    > > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie to pojęcie jakieś ogłupi
                                                    > > one stado ludzi, którzy za swoje uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłys
                                                    > > zane w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)
                                                    >
                                                    > O, właśnie do takiej Twojej odpowiedzi dążyłem. Naprowadzałem Cię na nią i juz jest.

                                                    :) Polecam się na przyszłość :)

                                                    > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika. Co Cię obchodzą inni ludzie.

                                                    Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! .... ale czego można się spodziewać po ateiście ...

                                                    > Sama kwintesencja religijnego ogłupienia - czysty dogmat i zero refleksji.

                                                    Jaki dogmat masz na myśli (o ile jest to właściwe słowo dla procesów zachodzących w twoim mózgu, lub tym co po nim pozostało) ?
                                                    O jakiej refleksji prawisz ?

                                                    > Tak, przyjacielu, religii NIC NIE OBCHODZI. To chłam i bełkot. Z religią nie ma
                                                    > sensu rozmawiać, bo jej i wierzących w te bzdety nic nie obchodzi.

                                                    :) Pocieszne i infantylne te twoje refleksje, ale cóż nie każdego Bóg obdarzył mądrością :(

                                                    > > Noworodki nie są ateistami, ponieważ ateizm jest wiarą,
                                                    >
                                                    > Noworodki ignorują teizm i inne idee. I ja tę idę też ignoruję (nie uznaję jej
                                                    > za prawdziwą i swoją, nie istnieje pod tym względem dla mnie).

                                                    Bardzo zabawne stwierdzenie, że "noworodki coś ignorują" :) ..... aby coś ignorować to trzeba mieć świadomość tego - opowiedz coś o świadomości ateistycznej noworodków - baw mnie ?

                                                    > Może nas jakoś inaczej nazwiesz? No wiesz, tych ignorujących... Daj głos, propozycję...

                                                    "Noworodki" - dobra nazwa ???

                                                    > > a tej jeszcze tak małe
                                                    > > dzieci nie posiadają, podobnie jak wiedzy, a więc są również głupi, bo musisz p
                                                    > > rzyznać, że człowiek, który nic nie wie jest głupi, czyż nie ?
                                                    >
                                                    > A znasz kogoś takiego? Oprócz noworodków... Ateiści nie są takimi, którzy NICZE
                                                    > GO nie wiedzą. Wystarczy, że ignorują wszystkie teizmy naraz. To mnie łączy z n
                                                    > oworodkami.

                                                    :) Opowiedz coś o ignorancji noworodków - bardzom ciekaw uciesznych opowieści ???

                                                    > Proponują nas łącznie nazywać jednak ateistami.

                                                    Kto tak proponuje ? ..... chyba ktoś chory na umyśle :)

                                                    > > > Brak idei nie może być ani pożyteczny, ani szkodliwy.
                                                    > >
                                                    > > :) Chyba nie chcesz tu wmawiać, że ateiści są bezideowi ???
                                                    >
                                                    > Chodzi o tę jedną ideę, teistyczną. Zapomniałeś? Oj, krótką masz pamięć. :)

                                                    Aha, czyli wmawiasz, że ateiści wybierają idee bezideowo ? ....... tak po prostu, tylko tą jedną "ignorują" ?

                                                    > I na przyszłość to ja sam będę mówił, co komu chcę wmówić, dobrze? Nie wyręczaj
                                                    > mnie, bo nie potrafisz.

                                                    Zapewne o własnych fobiach wiesz znacznie więcej ode mnie, ale wybacz nie posłucham cię, ponieważ mam taką przypadłość, że wyciągam wnioski z tego co inni mówią :)

                                                    > > > I wyszło na moje. :)
                                                    > >
                                                    > > Co wyszło na twoje ? - że są ateiści mądrzejsi od ciebie - przecież mówiłem ci
                                                    > > o tym po wielekroć :)))))
                                                    >
                                                    > Podważyłem, a Ty nie podważyłeś mojego podważenia.

                                                    :) Nie musiałem "podważać twojego podważenia", ponieważ niczego nie podważyłeś, ośmieszając się owym "podważaniem" po raz kolejny :)

                                                    > > > > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    > > > >
                                                    > > > > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                    > > >
                                                    > > > W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?
                                                    > >
                                                    > > Nie ma boga, który miałby na imię "Bóg" :)
                                                    >
                                                    > Jesteś przykładem ateisty, który jest jednocześnie teistą i się tym kuriozalnym
                                                    > myśleniem publicznie przechwala. Zaiste, religia to potężne narzędzie do indoktrynacji. :)

                                                    Wcześniej niemowlęta, teraz dla ciebie już nawet katolicy są ateistami, zaiste zaczynasz mnie przekonywać, że jesteś człowiekiem głęboko wierzącym :))))
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:06
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > grgkh napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > > > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?

                                                    > > > > Nie wiem, kto ją układał.
                                                    > > > > TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.

                                                    > > > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie
                                                    > > > to pojęcie jakieś ogłupione stado ludzi, którzy za swoje
                                                    > > > uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłyszane
                                                    > > > w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)
                                                    > >
                                                    > > O, właśnie do takiej Twojej odpowiedzi dążyłem.
                                                    > > Naprowadzałem Cię na nią i juz jest.
                                                    >
                                                    > :) Polecam się na przyszłość :)

                                                    Napisałeś:
                                                    1) że nie wiesz, kto tę definicję ułożył, a potem
                                                    2) że wiesz?
                                                    Przecież to sprzeczne.

                                                    Uzasadnij, że ci ludzie są tacy, jakimi ich opisujesz. Brak uzasadnienia to będzie kolejny dowód na to, że kłamałeś.

                                                    Heniu, dlaczego ci ludzie tacy są i SKĄD wiesz, że tak jest?

                                                    > > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika. Co Cię obchodzą inni l
                                                    > udzie.
                                                    >
                                                    > Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! .... ale czego można się spodziewać
                                                    > po ateiście ...

                                                    Definicje - nie wiedziałeś (powyżej jest dowód)
                                                    Logika - dwie sprzeczne wypowiedzi.
                                                    Ludzie - obmówiłeś ich, choć tego nie uzasadniasz.

                                                    Wszystko to prawda. A Ty jesteś kłamcą.

                                                    > > Sama kwintesencja religijnego ogłupienia -
                                                    > > czysty dogmat i zero refleksji.
                                                    >
                                                    > Jaki dogmat masz na myśli
                                                    > (o ile jest to właściwe słowo dla procesów zachodzących
                                                    > w twoim mózgu, lub tym co po nim pozostało) ?
                                                    > O jakiej refleksji prawisz ?

                                                    Dogmat? Przecież w religii wszystko jest dogmatem, bo na nic nie ma normalnego, logicznego, powtarzalnego dowodu.

                                                    A refleksji u Ciebie nigdy nie zauważyłem. Właśnie pytałem czy wiesz coś o niej u siebie. Widzę, że jest Ci całkowicie obca. OK, zapamiętam to.

                                                    A moim mózgiem się nie martw, resztkowy, ale jakoś muszę z tym żyć. :) Lepszy taki niż pustka i echo między uszami, jak u... nie obiecałem sobie, nie powiem u kogo.

                                                    > :) Pocieszne i infantylne te twoje refleksje,
                                                    > ale cóż nie każdego Bóg obdarzył mądrością :(

                                                    Jeśli ktoś czeka na obdarowanie przez boga, to potem ma takie efekty jak Ty. Najpierw bóg musi istnieć, a dopiero potem mógłby obdarować. Jak widać na przykładzie - nie istnieje i jest to dowód tego nieistnienia. :)

                                                    > > > Noworodki nie są ateistami, ponieważ ateizm jest wiarą,
                                                    > >
                                                    > > Noworodki ignorują teizm i inne idee. I ja tę idę też ignoruję (nie uznaj
                                                    > ę jej
                                                    > > za prawdziwą i swoją, nie istnieje pod tym względem dla mnie).
                                                    >
                                                    > Bardzo zabawne stwierdzenie, że "noworodki coś ignorują" :) ..... aby coś ignor
                                                    > ować to trzeba mieć świadomość tego - opowiedz coś o świadomości ateistycznej n
                                                    > oworodków - baw mnie ?

                                                    Nie trzeba być świadomym, żeby ignorować. Wygląda to na Twoją ignorancję w sprawie ignorowania. Kolejna absurdalna teza. Też ją zapamiętuję jako szczyt Twojej elokwencji.

                                                    > > Może nas jakoś inaczej nazwiesz? No wiesz, tych ignorujących... Daj głos,
                                                    > propozycję...
                                                    >
                                                    > "Noworodki" - dobra nazwa ???

                                                    Nie bardzo, bo przecież nie spełniam warunków tej definicji. Kolejny przykład Twojego rozkojarzenia - nie rozróżniasz dorosłego od noworodka. Wypocznij, zanim znów mi odpowiesz.

                                                    > > Proponuję nas łącznie nazywać jednak ateistami.
                                                    >
                                                    > Kto tak proponuje ? ..... chyba ktoś chory na umyśle :)

                                                    Ja proponuję. Literówka - poprawiłem ją (ą na ę).

                                                    > Aha, czyli wmawiasz, że ateiści wybierają idee bezideowo ?
                                                    > ....... tak po prostu, tylko tą jedną "ignorują" ?

                                                    Ateista nic nie musi wybierać. Ignoruje o jednego boga więcej niż Ty. Ty innych bogów CZYNNIE nie ignorujesz.

                                                    > > > > > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                    > > > >
                                                    > > > > W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?
                                                    > > >
                                                    > > > Nie ma boga, który miałby na imię "Bóg" :)
                                                    > >
                                                    > > Jesteś przykładem ateisty, który jest jednocześnie
                                                    > > teistą i się tym kuriozalnym myśleniem publicznie
                                                    > > przechwala. Zaiste, religia to potężne narzędzie do
                                                    > > indoktrynacji. :)
                                                    >
                                                    > Wcześniej niemowlęta, teraz dla ciebie już nawet katolicy są ateistami, zaiste
                                                    > zaczynasz mnie przekonywać, że jesteś człowiekiem głęboko wierzącym :))))

                                                    Pytałem Cię, jak to jest, że jednocześnie wierzysz i nie wierzysz?
                                                    Czy jesteś teistą, czy ateistą, czy oboma naraz?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:29
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > enrque111 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > grgkh napisał:
                                                    > > > >
                                                    > > > > > > >
                                                    > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy r
                                                    > óżnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społecze
                                                    > ństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktr
                                                    > yna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społec
                                                    > zno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości ind
                                                    > ywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    >
                                                    > > > > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?
                                                    >
                                                    > > > > > Nie wiem, kto ją układał.
                                                    > > > > > TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.
                                                    >
                                                    > > > > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie
                                                    > > > > to pojęcie jakieś ogłupione stado ludzi, którzy za swoje
                                                    > > > > uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłyszane
                                                    > > > > w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)
                                                    > > >
                                                    > > > O, właśnie do takiej Twojej odpowiedzi dążyłem.
                                                    > > > Naprowadzałem Cię na nią i juz jest.
                                                    > >
                                                    > > :) Polecam się na przyszłość :)
                                                    >
                                                    > Napisałeś:
                                                    > 1) że nie wiesz, kto tę definicję ułożył, a potem
                                                    > 2) że wiesz?
                                                    > Przecież to sprzeczne.

                                                    W którym miejscu napisałem, że wiem kto tę definicję ułożył, kłamco ???

                                                    > Uzasadnij, że ci ludzie są tacy, jakimi ich opisujesz. Brak uzasadnienia to będ
                                                    > zie kolejny dowód na to, że kłamałeś.

                                                    To proste - przecież to ty wklejasz definicje i cytaty napisane przez innych :))))

                                                    > Heniu, dlaczego ci ludzie tacy są i SKĄD wiesz, że tak jest?

                                                    Przecież już jakiś czas z tobą polemizuję, więc znam twój sposób postępowania.

                                                    > > > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika. Co Cię obchodzą inni ludzie.
                                                    > >
                                                    > > Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! .... ale czego można się spodziewać
                                                    > > po ateiście ...
                                                    >
                                                    > Definicje - nie wiedziałeś (powyżej jest dowód)

                                                    Kłamiesz, powyżej napisałem, że nie obchodzi mnie rozumowanie ogłupionych ludzi, nie mających własnego zdania, a nie definicje.

                                                    > Logika - dwie sprzeczne wypowiedzi.

                                                    Które moje wypowiedzi uważasz za sprzeczne ?

                                                    > Ludzie - obmówiłeś ich, choć tego nie uzasadniasz.

                                                    Nie ludzie, lecz rozumowanie a raczej jego brak.

                                                    > Wszystko to prawda. A Ty jesteś kłamcą.

                                                    W czym minąłem się z prawdą ???

                                                    > > > Sama kwintesencja religijnego ogłupienia -
                                                    > > > czysty dogmat i zero refleksji.
                                                    > >
                                                    > > Jaki dogmat masz na myśli
                                                    > > (o ile jest to właściwe słowo dla procesów zachodzących
                                                    > > w twoim mózgu, lub tym co po nim pozostało) ?
                                                    > > O jakiej refleksji prawisz ?
                                                    >
                                                    > Dogmat? Przecież w religii wszystko jest dogmatem, bo na nic nie ma normalnego,
                                                    > logicznego, powtarzalnego dowodu.

                                                    Religia nie jest nauką. Nauka również nie ma "powtarzalnego dowodu" na sprawiedliwość, piękno, dobro, miłość itd. Nauka i religia uzupełniają się, lecz nie są tym samym.

                                                    > A refleksji u Ciebie nigdy nie zauważyłem. Właśnie pytałem czy wiesz coś o niej
                                                    > u siebie. Widzę, że jest Ci całkowicie obca. OK, zapamiętam to.

                                                    Pamięć, niestety masz słabą :(

                                                    > A moim mózgiem się nie martw, resztkowy, ale jakoś muszę z tym żyć. :) Lepszy t
                                                    > aki niż pustka i echo między uszami, jak u... nie obiecałem sobie, nie powiem u kogo.

                                                    Czyżbyś uważał, że przyjaciel nie powinien martwić się stanem zdrowia przyjaciela ? :))))

                                                    > > :) Pocieszne i infantylne te twoje refleksje,
                                                    > > ale cóż nie każdego Bóg obdarzył mądrością :(
                                                    >
                                                    > Jeśli ktoś czeka na obdarowanie przez boga, to potem ma takie efekty jak Ty. Na
                                                    > jpierw bóg musi istnieć, a dopiero potem mógłby obdarować. Jak widać na przykła
                                                    > dzie - nie istnieje i jest to dowód tego nieistnienia. :)

                                                    Przecież ja nigdy nie twierdziłem, że jakiś bóg istnieje, więc mi tego nie wmawiaj.

                                                    > > Bardzo zabawne stwierdzenie, że "noworodki coś ignorują" :) ..... aby coś ignor
                                                    > > ować to trzeba mieć świadomość tego - opowiedz coś o świadomości ateistycznej n
                                                    > > oworodków - baw mnie ?
                                                    >
                                                    > Nie trzeba być świadomym, żeby ignorować. Wygląda to na Twoją ignorancję w spra
                                                    > wie ignorowania. Kolejna absurdalna teza. Też ją zapamiętuję jako szczyt Twojej
                                                    > elokwencji.

                                                    Ależ, aby ignorować coś, to trzeba być tego świadomym, że to cię nie interesuje - zajrzyj do swojej "biblii" :)

                                                    > > > Może nas jakoś inaczej nazwiesz? No wiesz, tych ignorujących... Daj głos, propozycję...
                                                    > >
                                                    > > "Noworodki" - dobra nazwa ???
                                                    >
                                                    > Nie bardzo, bo przecież nie spełniam warunków tej definicji. Kolejny przykład T
                                                    > wojego rozkojarzenia - nie rozróżniasz dorosłego od noworodka. Wypocznij, zanim
                                                    > znów mi odpowiesz.

                                                    To przecież ty sam przywołałeś te niewinne dzieci :)

                                                    > > > Proponuję nas łącznie nazywać jednak ateistami.
                                                    > >
                                                    > > Kto tak proponuje ? ..... chyba ktoś chory na umyśle :)
                                                    >
                                                    > Ja proponuję. Literówka - poprawiłem ją (ą na ę).

                                                    Aha, ty proponujesz - no to nazywaj.

                                                    > > Aha, czyli wmawiasz, że ateiści wybierają idee bezideowo ?
                                                    > > ....... tak po prostu, tylko tą jedną "ignorują" ?
                                                    >
                                                    > Ateista nic nie musi wybierać. Ignoruje o jednego boga więcej niż Ty. Ty innych
                                                    > bogów CZYNNIE nie ignorujesz.

                                                    Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                    > > Wcześniej niemowlęta, teraz dla ciebie już nawet katolicy są ateistami, zaiste
                                                    > > zaczynasz mnie przekonywać, że jesteś człowiekiem głęboko wierzącym :))))
                                                    >
                                                    > Pytałem Cię, jak to jest, że jednocześnie wierzysz i nie wierzysz?
                                                    > Czy jesteś teistą, czy ateistą, czy oboma naraz?

                                                    Jak każdy w jedne rzeczy wierzę, a w inne nie.
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 00:42
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > grgkh napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > enrque111 napisał:
                                                    > > > >
                                                    > > > > > grgkh napisał:
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > > > > > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?

                                                    > > > > > > Nie wiem, kto ją układał.
                                                    > > > > > > TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.

                                                    > > > > > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie
                                                    > > > > > to pojęcie jakieś ogłupione stado ludzi, którzy za swoje
                                                    > > > > > uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłyszane
                                                    > > > > > w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)

                                                    > > Napisałeś:
                                                    > > 1) że nie wiesz, kto tę definicję ułożył, a potem
                                                    > > 2) że wiesz?
                                                    > > Przecież to sprzeczne.
                                                    >
                                                    > W którym miejscu napisałem, że wiem kto tę definicję ułożył, kłamco ???

                                                    Wyraźnie widzę to powyżej, pytanie: "Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?" Jeśli pytasz, KTO to ułożył i CZYJE to jest, to znaczy, że nie wiesz. Pytasz, bo nie wiesz. Po to się zadaje pytania, żeby się dowiedzieć. U Ciebie to jest jakoś na odwrót i znów alogicznie? Pytasz wtedy, gdy wiesz? Jesteś dziwnym człowiekiem.

                                                    > > Uzasadnij, że ci ludzie są tacy, jakimi ich opisujesz.
                                                    > > Brak uzasadnienia to będzie kolejny dowód
                                                    > > na to, że kłamałeś.

                                                    > To proste - przecież to ty wklejasz definicje i cytaty napisane przez innych :)

                                                    Wklejam, by uwiarygodnić wiedzę, którą Ci przekazuję, a której ty nie posiadałeś dotąd. To moja misja - edukacja mojego przyjaciela.

                                                    > > Heniu, dlaczego ci ludzie tacy są i SKĄD wiesz, że tak jest?

                                                    > Przecież już jakiś czas z tobą polemizuję, więc znam twój sposób postępowania.

                                                    > > > > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika.
                                                    > > > > Co Cię obchodzą inni ludzie.

                                                    > > > Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! ....
                                                    > > > ale czego można się spodziewać po ateiście ...

                                                    Po takim jak ja ateiście - samych dobrych rzeczy. :) Po takim jak Ty teiście, samych uczynków chrześcijańskich. Definiujesz "chrześcijaństwo" każdym swoim zdaniem.

                                                    > > Definicje - nie wiedziałeś (powyżej jest dowód)
                                                    >
                                                    > Kłamiesz, powyżej napisałem, że nie obchodzi mnie rozumowanie
                                                    > ogłupionych ludzi, nie mających własnego zdania, a nie definicje.

                                                    Pytałeś o definicję na górze tego posta, czy nie pytałeś? Spójrz do góry. O, tam...

                                                    > > Logika - dwie sprzeczne wypowiedzi.
                                                    >
                                                    > Które moje wypowiedzi uważasz za sprzeczne ?

                                                    Raz mówisz, że wierzysz, a potem, że nie wierzysz. To sprzeczność. Albo huśtawka poglądowa, z tym że to objaw chorobowy, poważniejsza sprawa.

                                                    > > Ludzie - obmówiłeś ich, choć tego nie uzasadniasz.
                                                    >
                                                    > Nie ludzie, lecz rozumowanie a raczej jego brak.

                                                    No to uzasadnij, że należy tych ludzi takimi epitetami nazywać. Udowodnij to.

                                                    > > Wszystko to prawda. A Ty jesteś kłamcą.
                                                    >
                                                    > W czym minąłem się z prawdą ???

                                                    Ciągle się z nią mijasz. Zaryzykowałbym tezę, że nigdy się z nią nie spotykasz, ale mogłoby to być ociupinkę niesprawiedliwe.

                                                    > > > > Sama kwintesencja religijnego ogłupienia -
                                                    > > > > czysty dogmat i zero refleksji.

                                                    > > > Jaki dogmat masz na myśli
                                                    > > > (o ile jest to właściwe słowo dla procesów zachodzących
                                                    > > > w twoim mózgu, lub tym co po nim pozostało) ?
                                                    > > > O jakiej refleksji prawisz ?
                                                    > >
                                                    > > Dogmat? Przecież w religii wszystko jest dogmatem,
                                                    > > bo na nic nie ma normalnego,
                                                    > > logicznego, powtarzalnego dowodu.
                                                    >
                                                    > Religia nie jest nauką.

                                                    No to nie wolno jej mówić niczego na temat świata, bo świat opisuje nauka. Religia nie może być konkurencją dla nauki, prawda? Bo są rozłączne.

                                                    > Nauka również nie ma "powtarzalnego dowodu" na
                                                    > sprawiedliwość, piękno, dobro, miłość itd.

                                                    Abstrakcji się nie dowodzi, heniutku. Kto Cię wpuścił w maliny tą sugestią? Nie rób tego więcej. Obiecasz. Koniecznie obiecaj mi to. Dopilnuje tego. Właśnie tego z tą sprawiedliwością itp.

                                                    > Nauka i religia uzupełniają się, lecz nie są tym samym.

                                                    Nie uzupełniają się.
                                                    Działają na różnych obszarach.
                                                    Jedna jest logiczna, a druga chaotyczna.

                                                    > > > :) Pocieszne i infantylne te twoje refleksje,
                                                    > > > ale cóż nie każdego Bóg obdarzył mądrością :(

                                                    > > Jeśli ktoś czeka na obdarowanie przez boga,
                                                    > > to potem ma takie efekty jak Ty. Najpierw bóg musi istnieć,
                                                    > > a dopiero potem mógłby obdarować.
                                                    > > Jak widać na przykładzie - nie istnieje i jest
                                                    > > to dowód tego nieistnienia. :)
                                                    >
                                                    > Przecież ja nigdy nie twierdziłem, że jakiś bóg istnieje,
                                                    > więc mi tego nie wmawiaj.

                                                    Toteż i nie zostałeś obdarowany. Nieistniejący nie mógłby tego zrobić, prawda? Piękny dowód, przyjacielu.

                                                    > > Nie trzeba być świadomym, żeby ignorować.
                                                    > > Wygląda to na Twoją ignorancję w sprawie ignorowania.

                                                    > Ależ, aby ignorować coś, to trzeba być tego świadomym,
                                                    > że to cię nie interesuje - zajrzyj do swojej "biblii" :)

                                                    Zaglądam: ignorować (język polski) czasownik przechodni (1.1) pomijać, nie zwracać uwagi No i nie ma tu tego, co sugerujesz.

                                                    > > > > Proponuję nas łącznie nazywać jednak ateistami.
                                                    > > >
                                                    > > > Kto tak proponuje ? ..... chyba ktoś chory na umyśle :)
                                                    > >
                                                    > > Ja proponuję. Literówka - poprawiłem ją (ą na ę).
                                                    >
                                                    > Aha, ty proponujesz - no to nazywaj.

                                                    Nie muszę, było nazwane już dawno temu.

                                                    > > > Aha, czyli wmawiasz, że ateiści wybierają idee bezideowo ?
                                                    > > > ....... tak po prostu, tylko tą jedną "ignorują" ?
                                                    > >
                                                    > > Ateista nic nie musi wybierać. Ignoruje o jednego
                                                    > > boga więcej niż Ty. Ty innych
                                                    > > bogów CZYNNIE nie ignorujesz.
                                                    >
                                                    > Nie wiem o jakim bogu (...)

                                                    Wykręt.

                                                    > > Pytałem Cię, jak to jest, że jednocześnie wierzysz i nie wierzysz?
                                                    > > Czy jesteś teistą, czy ateistą, czy oboma naraz?
                                                    >
                                                    > Jak każdy w jedne rzeczy wierzę, a w inne nie.

                                                    Wykręt. :) Czy jesteś teistą, czy ateistą, czy oboma naraz?
                                                    I już proszę bez wykrętów.
                                                  • karbat Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 04:20
                                                    grgkh, najwazniejsze to wiedziec z kim , z jakimi przyjaciolmi sie ma do czynienia.

                                                    zadajasz sie klamca , malym oszustem , plagiatorem enrque111 .
                                                    robi ci frajde pisanie z wierca/ niewierca, klepiacym w kolo ta swoje mantry
                                                    na pozimie kleryka z nizszej klasy seminarium ....

                                                    nie odnosisz wrazenia , ze piszesz z wiecej niz jedna osoba pod enrque111 . p. styl .

                                                    enrque111 nie pisze w swoich wpisach wszystkich textow samodzielnie .
                                                    to az bije po oczach. kopiuje texty podajac je za swoje . nie zaznacza cytatu.
                                                    nie podaje linku. normalnie oszukuje . ciekawe jaka religia go tego nauczyla .

                                                    wpis enrque111 . przyklad, ze potrafi kopiowac - podajac to za swoja wypowiedz :

                                                    piratbooks.ru/read.php?id=225930

                                                    czym sie zajmuje , kim jest osoba zmuszona korzystac z rosyjskiej bezplatnej biblioteki . plagiator - enrque111. moim przyjacielem to on raczej nie bedzie.
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 11:27
                                                    karbat napisał:

                                                    > grgkh, najwazniejsze to wiedziec z kim , z jakimi przyjaciolmi sie ma do czynie
                                                    > nia.

                                                    Spokojnie Karbat.
                                                    Grgkh nawet chasyda nazywa przyjacielem.Czy uznaje ich za przyjaciól? Szczerze wątpię.
                                                    Ja też czasami z tych pólgłówków robię sobie cyrk.Ale tylko czasami,"od swięta".
                                                    Ciebie natomiast,trochę się boję.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 15:28
                                                    karbat napisał:

                                                    > grgkh, najwazniejsze to wiedziec z kim , z jakimi przyjaciolmi sie ma do czynienia.
                                                    >
                                                    > zadajasz sie klamca , malym oszustem , plagiatorem enrque111 .
                                                    > robi ci frajde pisanie z wierca/ niewierca, klepiacym w kolo ta swoje mantry
                                                    > na pozimie kleryka z nizszej klasy seminarium ....
                                                    >
                                                    > nie odnosisz wrazenia , ze piszesz z wiecej niz jedna osoba pod enrque111 . p.styl .

                                                    Schlebiasz mi biedny krawacie, aż zaczynam się rumienić :)
                                                    Bóg zapłać za dobre słowo, ale niestety nie jestem klerykiem żadnego seminarium i nigdy nie byłem (cóż - grzechy młodości), Bóg zapłać również za tak wysokie mniemanie o moim pisarstwie, że widzisz mnie jako „legion” :)))

                                                    > enrque111 nie pisze w swoich wpisach wszystkich textow samodzielnie .
                                                    > to az bije po oczach. kopiuje texty podajac je za swoje . nie zaznacza cytatu.
                                                    > nie podaje linku. normalnie oszukuje . ciekawe jaka religia go tego nauczyla .

                                                    Może podasz teksty, które rzekomo „kopiuję” ? - będę ci wdzięczny (zmówię za ciebie zdrowaśkę) :))

                                                    > wpis enrque111 . przyklad, ze potrafi kopiowac - podajac to za swoja wypowiedz:
                                                    >
                                                    > piratbooks.ru/read.php?id=225930

                                                    Jakie zdanie biedny krawacie stamtąd skopiowałem ???
                                                    Ale dziękuję ci za ten link – nawet tak nędzna istota, jak ty potrafi czasem być pomocna, bardzo ciekawa stronka i z pewnością mi się kiedyś przyda (sam nie mam czasu aby dotrzeć do wszystkich interesujących stron) :)

                                                    > czym sie zajmuje , kim jest osoba zmuszona korzystac z rosyjskiej bezplatnej bi
                                                    > blioteki . plagiator - enrque111. moim przyjacielem to on raczej nie bedzie.

                                                    Nie liczę biedaku na twoją przyjaźń, choć moją masz zapewnioną :))))
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 15:18
                                                    grgkh napisał:

                                                    > > > enrque111 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > grgkh napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > Napisałeś:
                                                    > > > 1) że nie wiesz, kto tę definicję ułożył, a potem
                                                    > > > 2) że wiesz?
                                                    > > > Przecież to sprzeczne.
                                                    > >
                                                    > > W którym miejscu napisałem, że wiem kto tę definicję ułożył, kłamco ???
                                                    >
                                                    > Wyraźnie widzę to powyżej, pytanie: "Czyja to definicja, przez kogo ułożona
                                                    > ?"
                                                    Jeśli pytasz, KTO to ułożył i CZYJE to jest, to znaczy, że nie wiesz. Py
                                                    > tasz, bo nie wiesz. Po to się zadaje pytania, żeby się dowiedzieć. U Ciebie to
                                                    > jest jakoś na odwrót i znów alogicznie? Pytasz wtedy, gdy wiesz? Jesteś dziwnym
                                                    > człowiekiem.

                                                    Co ty bredzisz ? Przecież w swoim punkcie 2) wmawiasz mi, że wiem kto ułożył tę definicję, a w punkcie 1) piszesz, że nie wiem, by podsumować, że to jest sprzeczność – tak, jest, ale twoja, ponieważ ja nigdzie nie napisałem, że wiem, a zatem logicznie zapytałem ciebie, kto napisał definicję, którą zamieściłeś – teraz zaś strugasz wariata :))))
                                                    Łżesz, mataczysz i wywijasz dziecinne numery – możesz to robić z ateistycznymi mikrocefalami z tego forum ale nie ze mną :)

                                                    > > > Uzasadnij, że ci ludzie są tacy, jakimi ich opisujesz.
                                                    > > > Brak uzasadnienia to będzie kolejny dowód
                                                    > > > na to, że kłamałeś.
                                                    >
                                                    > > To proste - przecież to ty wklejasz definicje i cytaty napisane przez innych :)
                                                    >
                                                    > Wklejam, by uwiarygodnić wiedzę, którą Ci przekazuję, a której ty nie posiadałeś
                                                    > dotąd. To moja misja - edukacja mojego przyjaciela.

                                                    Ale problem w tym, że nie jest to żadna wiedza naukowa, tylko czyjeś (anonimowe) wyobrażenie. Edukować się powinieneś najpierw sam, aby móc wychodzić z tym do innych – teraz jedynie się ośmieszasz, ale co mi tam ….. też mi to pasuje :)

                                                    > > > > > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika.
                                                    > > > > > Co Cię obchodzą inni ludzie.
                                                    >
                                                    > > > > Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! ....
                                                    > > > > ale czego można się spodziewać po ateiście ...
                                                    >
                                                    > Po takim jak ja ateiście - samych dobrych rzeczy. :) Po takim jak Ty teiście, s
                                                    > amych uczynków chrześcijańskich. Definiujesz "chrześcijaństwo" każdym swoim zda
                                                    > niem.

                                                    :) Twoje wyobrażenia nie mają w tym wypadku najmniejszego znaczenia.

                                                    > > > Definicje - nie wiedziałeś (powyżej jest dowód)
                                                    > >
                                                    > > Kłamiesz, powyżej napisałem, że nie obchodzi mnie rozumowanie
                                                    > > ogłupionych ludzi, nie mających własnego zdania, a nie definicje.
                                                    >
                                                    > Pytałeś o definicję na górze tego posta, czy nie pytałeś? Spójrz do góry. O, tam...

                                                    To ty łgarzu pisałeś o definicji, a nie ja – w którym miejscu napisałem, że „definicje mnie nie obchodzą” ? – zacytuj !

                                                    > > > Logika - dwie sprzeczne wypowiedzi.
                                                    > >
                                                    > > Które moje wypowiedzi uważasz za sprzeczne ?
                                                    >
                                                    > Raz mówisz, że wierzysz, a potem, że nie wierzysz. To sprzeczność. Albo huśtawk
                                                    > a poglądowa, z tym że to objaw chorobowy, poważniejsza sprawa.

                                                    Tobie trzeba jak dziecku. Raz piszę, że wierzę w coś, lub kogoś, a innym razem piszę, że w coś lub kogoś nie wierzę, co nie znaczy, że piszę w każdym z tych przypadków o tym samym. Mogę wierzyć np. w „anioła stróża” a nie wierzyć w „ewolucję gatunków”, a więc muszę w pierwszym przypadku napisać, że wierzę, a w drugim, że nie.
                                                    Jeśli zaś wmawiasz mi, że napisałem o tym samym, raz, że wierzę, a drugi, że nie wierzę, to udowodnij to, zacytuj, podaj link do tych wypowiedzi ???
                                                    Jeśli tego nie uczynisz, to jesteś notorycznym kłamcą, co wciąż udowadniam :)

                                                    > > > Ludzie - obmówiłeś ich, choć tego nie uzasadniasz.
                                                    > >
                                                    > > Nie ludzie, lecz rozumowanie a raczej jego brak.
                                                    >
                                                    > No to uzasadnij, że należy tych ludzi takimi epitetami nazywać. Udowodnij to.

                                                    Proszę cię bardzo – mędrek, który jest autorem tej definicji myli np. doktrynę z wiarą (utożsamiając je) oraz wypisuje coś o „sferze boskiej”, która nie występuje we wszystkich religiach, nie podaje etymologii, ani genezy, a przede wszystkim nie uwzględnia religii jako formy świadomości społecznej. Ludzie, którzy zabierają się za wypisywanie definicji, powinni problem zgłębić kompleksowo, a nie bezmyślnie kompilować przypadkowo znalezione opisy religii. Dlatego właśnie napisałem, że tacy ludzie charakteryzują się brakiem logicznego rozumowania i są ogłupieni.

                                                    > > > Wszystko to prawda. A Ty jesteś kłamcą.
                                                    > >
                                                    > > W czym minąłem się z prawdą ???
                                                    >
                                                    > Ciągle się z nią mijasz. Zaryzykowałbym tezę, że nigdy się z nią nie spotykasz,
                                                    > ale mogłoby to być ociupinkę niesprawiedliwe.

                                                    Czekam na dowody, a nie pustą gadaninę :)

                                                    > > Religia nie jest nauką.
                                                    >
                                                    > No to nie wolno jej mówić niczego na temat świata, bo świat opisuje nauka. Reli
                                                    > gia nie może być konkurencją dla nauki, prawda? Bo są rozłączne.

                                                    A dlaczego nie wolno, kto zabrania ??? Najpierw była religia i ona właśnie opisywała świat, zanim jeszcze ktokolwiek zabrał się za naukę. Później również nauka funkcjonowała jako część religii. Zacznij lepiej się uczyć, zamiast wypisywać ucieszne dyrdymały.

                                                    > > Nauka również nie ma "powtarzalnego dowodu" na
                                                    > > sprawiedliwość, piękno, dobro, miłość itd.
                                                    >
                                                    > Abstrakcji się nie dowodzi, heniutku. Kto Cię wpuścił w maliny tą sugestią? Nie
                                                    > rób tego więcej. Obiecasz. Koniecznie obiecaj mi to. Dopilnuje tego. Właśnie t
                                                    > ego z tą sprawiedliwością itp.

                                                    Abstrakcja jest w naszym życiu, funkcjonuje jako bardzo ważny jego element i nawet różne teorie naukowe bez niej nie potrafią się obyć, więc nie wypisuj głupot. Czy np. informacja jest abstrakcją, czy nie jest ?

                                                    > > Nauka i religia uzupełniają się, lecz nie są tym samym.
                                                    >
                                                    > Nie uzupełniają się.
                                                    > Działają na różnych obszarach.
                                                    > Jedna jest logiczna, a druga chaotyczna.

                                                    Mało wiesz albo nic nie rozumiesz. Podawałem ci już religijne dogmaty ateistów, które uważane są przez nich za „naukowe” (wielki samopał, ewolucja itd.) Religia stymulowała zawsze naukę, a nauka wyjaśniała teologiczne stwierdzenia.

                                                    > > > Jeśli ktoś czeka na obdarowanie przez boga,
                                                    > > > to potem ma takie efekty jak Ty. Najpierw bóg musi istnieć,
                                                    > > > a dopiero potem mógłby obdarować.
                                                    > > > Jak widać na przykładzie - nie istnieje i jest
                                                    > > > to dowód tego nieistnienia. :)
                                                    > >
                                                    > > Przecież ja nigdy nie twierdziłem, że jakiś bóg istnieje,
                                                    > > więc mi tego nie wmawiaj.
                                                    >
                                                    > Toteż i nie zostałeś obdarowany. Nieistniejący nie mógłby tego zrobić, prawda?
                                                    > Piękny dowód, przyjacielu.

                                                    Dowód na co ?

                                                    > > > Nie trzeba być świadomym, żeby ignorować.
                                                    > > > Wygląda to na Twoją ignorancję w sprawie ignorowania.
                                                    >
                                                    > > Ależ, aby ignorować coś, to trzeba być tego świadomym,
                                                    > > że to cię nie interesuje - zajrzyj do swojej "biblii" :)
                                                    >
                                                    > Zaglądam: ignorować (j
                                                    > ęzyk polski) czasownik przechodni (1.1) pomijać, nie zwracać uwagi
                                                    No i n
                                                    > ie ma tu tego, co sugerujesz.

                                                    Znowu chełpisz się własną głupotą :)
                                                    Aby nie zwracać uwagi trzeba tą uwagę posiadać, aby pominąć coś to trzeba wiedzieć, że nie jest to warte uwagi. Zwykle jest to wynikiem wiedzy lub jej braku. Będąc w lesie zbieram tylko te grzyby, które znam – pomijam, ignoruję te (być może bardziej wartościowe i smaczne), których nie znam oraz takie, o których wiem (jestem świadomy), że są trujące.

                                                    > &#
                                        • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 21:12
                                          enrque111 napisał:


                                          > Dogmaty wywodzą się z wiedzy i wiary, podobnie jak twoje (oparte jednak bardzie
                                          > j na wierze niż wiedzy) dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)

                                          Akurat te wasze dogmaty wzięły się z waszych sprzecznych z biblią tradycji
                                        • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 00:41
                                          enrque111 napisał:

                                          > grgkh napisał: 12:26
                                          >
                                          > > enrque111 napisał:
                                          > >
                                          > > > piwi77.0 napisał:
                                          > > >
                                          > > > > Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.
                                          > > >
                                          > > > Nie oczekuję lecz zachęcam do myślenia i zgłębiania wiedzy.
                                          > >
                                          > > Dogmat NIE JEST WIEDZĄ. :) Myślenie wyklucza dogmatyzm.
                                          >
                                          > Dogmaty wywodzą się z wiedzy i wiary,

                                          Dogmat nie wywodzi się z wiedzy. Dogmat jest ustalany według własnego widzimisię.

                                          > podobnie jak twoje (oparte jednak bardzie
                                          > j na wierze niż wiedzy)

                                          O "moim" nie mówimy i nie będziemy mówili. Mówimy o Twoim założeniu, które jest fałszywe.

                                          Dogmat, że bóg istnieje nie ma dowodu prawdziwości. I to jest fałsz.

                                          > dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)

                                          A co Cię obchodzi powstanie świata, życia lub człowieka? Mówimy o dogmacie religijnym, którego prawdziwości nie udowodniłeś.
                                          • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:09
                                            grgkh napisał:

                                            > Dogmat nie wywodzi się z wiedzy. Dogmat jest ustalany według własnego widzimisię.

                                            Cieszę się, że tak myślisz o dogmacie „wielkiego wybuchu”, czy „ewolucji gatunków” :)

                                            > > podobnie jak twoje (oparte jednak bardziej na wierze niż wiedzy)
                                            >
                                            > O "moim" nie mówimy i nie będziemy mówili. Mówimy o Twoim założeniu, które jest
                                            > fałszywe.

                                            Nikt jeszcze nie dowiódł, że to co powiedziałem jest fałszywe, natomiast ja wielokrotnie dowiodłem, że to co ty bredzisz w swoich tekstach jest schizofrenicznym bajaniem :)

                                            > Dogmat, że bóg istnieje nie ma dowodu prawdziwości. I to jest fałsz.

                                            Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”, wręcz przeciwnie, zawsze cię przekonywałem, że żadnych bogów nie ma, a ci którzy to głoszą mówią tak o demonach.

                                            > > dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)
                                            >
                                            > A co Cię obchodzi powstanie świata, życia lub człowieka? Mówimy o dogmacie reli
                                            > gijnym, którego prawdziwości nie udowodniłeś.

                                            O jakim dogmacie ? Powstanie świata, życia i człowieka obchodzi nas obu – ty uznajesz za dogmat to, że Wszechświat powstał w wyniku samopału, życie samoistnie wykluło się z martwego atomu, a człowiek wykształcił się z ameby :))))
                                            • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:00
                                              enrque111 napisał:

                                              > grgkh napisał:
                                              >
                                              > > Dogmat nie wywodzi się z wiedzy. Dogmat jest ustalany według własnego wid
                                              > zimisię.
                                              >
                                              > Cieszę się, że tak myślisz o dogmacie „wielkiego wybuchu”, czy R
                                              > 22;ewolucji gatunków” :)

                                              WW nie jest dogmatem. WW to naukowy opis pewnego stanu w historii Wszechświata. Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci. Zrób to, będziesz sławny.

                                              > > > podobnie jak twoje (oparte jednak bardziej na wierze niż wiedzy)
                                              > >
                                              > > O "moim" nie mówimy i nie będziemy mówili. Mówimy o Twoim założeniu, któr
                                              > e jest
                                              > > fałszywe.
                                              >
                                              > Nikt jeszcze nie dowiódł, że to co powiedziałem jest fałszywe, natomiast ja wie
                                              > lokrotnie dowiodłem, że to co ty bredzisz w swoich tekstach jest schizofreniczn
                                              > ym bajaniem :)

                                              Hipoteza istnienia boga jest uznawana za prawdziwą, choć nie ma na to dowodu. I właśnie w tej chwili dowiodłem, że to, co powiedziałeś jest fałszywe.

                                              > > Dogmat, że bóg istnieje nie ma dowodu prawdziwości. I to jest fałsz.
                                              >
                                              > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”,

                                              Paranoja w Twoim wydaniu? :)

                                              > > > dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)
                                              > >
                                              > > A co Cię obchodzi powstanie świata, życia lub człowieka?
                                              > > Mówimy o dogmacie religijnym, którego
                                              > > prawdziwości nie udowodniłeś.
                                              >
                                              > O jakim dogmacie ? Powstanie świata, życia i człowieka obchodzi nas obu –
                                              > ty uznajesz za dogmat to, że Wszechświat powstał w wyniku samopału, życie samo
                                              > istnie wykluło się z martwego atomu, a człowiek wykształcił się z ameby :))))
                                              >

                                              Najpierw musisz potwierdzić, że Twój bóg istnieje. Dopiero potem będzie Ci wolno budować na prawdziwości tej hipotezy następne hipotezy.
                                              • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:26
                                                grgkh napisał:

                                                > WW nie jest dogmatem. WW to naukowy opis pewnego stanu w historii Wszechświata.
                                                > Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci. Zrób to, będziesz sławny.

                                                Jest dogmatem, ponieważ nie ma żadnego dowodu, że był to "samopał", a czy ów "opis" jest naukowy, czy pseudonaukowy, to tylko semantyka.

                                                > Hipoteza istnienia boga jest uznawana za prawdziwą, choć nie ma na to dowodu. I
                                                > właśnie w tej chwili dowiodłem, że to, co powiedziałeś jest fałszywe.

                                                Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa "hipotezy istnienia boga", jeśli jest inaczej, to udowodnij to, podaj nazwiska naukowców, którzy to czynią - jakoś nie doczekałem się jeszcze tego od ciebie :)

                                                > > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”,
                                                >
                                                > Paranoja w Twoim wydaniu? :)

                                                To przecież ty dowodzisz, że masz jakąś paranoję na temat "boga" - ja próbuję (na razie bezskutecznie) wybić ci ją z chorego łba :))))

                                                > > ty uznajesz za dogmat to, że Wszechświat powstał w wyniku samopału, życie samo
                                                > > istnie wykluło się z martwego atomu, a człowiek wykształcił się z ameby :))))
                                                > >
                                                >
                                                > Najpierw musisz potwierdzić, że Twój bóg istnieje. Dopiero potem będzie Ci woln
                                                > o budować na prawdziwości tej hipotezy następne hipotezy.

                                                Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.
                                                • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:53
                                                  enrque111 napisał:

                                                  Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa "hipotezy istnienia boga", jeś
                                                  > li jest inaczej, to udowodnij to, podaj nazwiska naukowców, którzy to czynią -
                                                  > jakoś nie doczekałem się jeszcze tego od ciebie :)

                                                  Nikt ? to oddawać chamy te miliony jakie poszły na KUL i waszych teologów . Teologia ,mówi to ci coś nieuku parafialny ??

                                                  Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na my
                                                  > śli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                  Eniu jak już jesteś po tej pracy w pieczarkarni gdzieś w Holandii to zamiast czytać pismo zapewne pijesz te tanie wina z kartonu , a szkoda czas mógłbyś poświecić panu i jego księdze , w której mowa o bogach choćby w dekalogu !!

                                                  A Bóg powiedział wszystkie te słowa, mówiąc: "Jam jest Jehowa, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewolników. Nie wolno ci mieć żadnych innych bogów na przekór mojemu obliczu.
                                                • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:02
                                                  enrque111 napisał:

                                                  > grgkh napisał:
                                                  >
                                                  > > WW nie jest dogmatem.
                                                  > > WW to naukowy opis pewnego stanu w historii
                                                  > > Wszechświata.
                                                  > > Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci. Zrób to, będziesz sławny.
                                                  >
                                                  > Jest dogmatem, ponieważ nie ma żadnego dowodu, że był to "samopał", a czy ów "o
                                                  > pis" jest naukowy, czy pseudonaukowy, to tylko semantyka.

                                                  WW nie SPOWODOWAŁ powstania wszechświata - to opis stanu fizycznego jednego z etapów jego historii oparty na modelu matematycznych jednej z teorii opisującej go. To czysta matematyka.

                                                  Świat powstał bez przyczyny, a jego działanie opiera się na matematycznym modelu. Teorie, które proponuje nauka są tylko PROPOZYCJAMI. Nauka nie posługuje się dogmatami czyli prawdami absolutnymi.

                                                  > > Hipoteza istnienia boga jest uznawana za prawdziwą,
                                                  > > choć nie ma na to dowodu. I właśnie w tej chwili dowiodłem,
                                                  > > że to, co powiedziałeś jest fałszywe.
                                                  >
                                                  > Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa
                                                  > "hipotezy istnienia boga",

                                                  I tak właśnie w tej chwili określiłeś przymiotnikiem sam siebie - jesteś nierozsądny.

                                                  Ja nie rozważam takiej hipotezy,
                                                  a Ty ją rozważasz i przyjąłeś bez dowodu za prawdziwą.

                                                  > jeśli jest inaczej, to udowodnij to, podaj nazwiska naukowców, którzy to czynią -
                                                  > jakoś nie doczekałem się jeszcze tego od ciebie :)

                                                  Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz ja traktować jako prawdę, powinieneś udowodnić to. Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś "nierozsądny".

                                                  > > > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”,
                                                  > >
                                                  > > Paranoja w Twoim wydaniu? :)
                                                  >
                                                  > To przecież ty dowodzisz, że masz jakąś paranoję
                                                  > na temat "boga" - ja próbuję (na razie bezskutecznie)
                                                  > wybić ci ją z chorego łba :))))

                                                  Spokojnie, heniu... :) Wykonujemy na tym forum pewne zadanie - wspólnie czytelnikom "wybijamy z głowy" wiarę w jednego z bogów.


                                                  > > > ty uznajesz za dogmat to, że Wszechświat powstał
                                                  > > > w wyniku samopału, życie samoistnie wykluło się
                                                  > > > z martwego atomu, a człowiek wykształcił się z ameby :))))

                                                  > > Najpierw musisz potwierdzić, że Twój bóg istnieje.
                                                  > > Dopiero potem będzie Ci wolno budować na prawdziwości
                                                  > > tej hipotezy następne hipotezy.

                                                  > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,

                                                  Jak zwykle niewiele wiesz i wciąż to podkreślasz. Zabawne.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:22
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > WW nie jest dogmatem.
                                                    > > > WW to naukowy opis pewnego stanu w historii
                                                    > > > Wszechświata.
                                                    > > > Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci. Zrób to, będziesz s
                                                    > ławny.
                                                    > >
                                                    > > Jest dogmatem, ponieważ nie ma żadnego dowodu, że był to "samopał", a czy ów
                                                    > > "opis" jest naukowy, czy pseudonaukowy, to tylko semantyka.
                                                    >
                                                    > WW nie SPOWODOWAŁ powstania wszechświata - to opis stanu fizycznego jednego z e
                                                    > tapów jego historii oparty na modelu matematycznych jednej z teorii opisującej
                                                    > go. To czysta matematyka.

                                                    Matematyka, podobnie jak fizyka jest narzędziem (logicznym), które samo, z niczego nie powstało - są to narzędzia dane nam przez Boga, abyśmy mogli poznawać rzeczywistość materialną, w której się poruszamy. Czyżbyś twierdził, że prawa matematyki i fizyki samoistnie wyłoniły się z chaosu ?

                                                    > Świat powstał bez przyczyny, a jego działanie opiera się na matematycznym model
                                                    > u. Teorie, które proponuje nauka są tylko PROPOZYCJAMI. Nauka nie posługuje się
                                                    > dogmatami czyli prawdami absolutnymi.

                                                    Ponieważ nie do tego służy nauka. Tak, jak np. szkło powiększające nie mówi kto je skonstruował, kiedy i w jakim celu.
                                                    Nic nie powstaje bez przyczyny - wszystko ma swoją przyczynę, możemy jej chwilowo nie znać, ale ona jest.

                                                    > > Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa
                                                    > > "hipotezy istnienia boga",
                                                    >
                                                    > I tak właśnie w tej chwili określiłeś przymiotnikiem sam siebie - jesteś nieroz
                                                    > sądny.

                                                    Dlaczego ?

                                                    > Ja nie rozważam takiej hipotezy,
                                                    > a Ty ją rozważasz i przyjąłeś bez dowodu za prawdziwą.

                                                    Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???

                                                    > > jeśli jest inaczej, to udowodnij to, podaj nazwiska naukowców, którzy to
                                                    > czynią -
                                                    > > jakoś nie doczekałem się jeszcze tego od ciebie :)
                                                    >
                                                    > Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz ja traktować jako prawdę, pow
                                                    > inieneś udowodnić to. Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś "nierozsądny".

                                                    Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało tego - zawsze cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)

                                                    > > > > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”
                                                    > ,
                                                    > > >
                                                    > > > Paranoja w Twoim wydaniu? :)
                                                    > >
                                                    > > To przecież ty dowodzisz, że masz jakąś paranoję
                                                    > > na temat "boga" - ja próbuję (na razie bezskutecznie)
                                                    > > wybić ci ją z chorego łba :))))
                                                    >
                                                    > Spokojnie, heniu... :) Wykonujemy na tym forum pewne zadanie - wspólnie czyteln
                                                    > ikom "wybijamy z głowy" wiarę w jednego z bogów.

                                                    Jestem jak zwykle bardzo spokojny - nie ma żadnych bogów.

                                                    > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,
                                                    >
                                                    > Jak zwykle niewiele wiesz i wciąż to podkreślasz. Zabawne.

                                                    :) Trudno żebym znał twoje paranoje :)
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:34
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???

                                                    > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)

                                                    Czy uważasz, że Bóg nie istnieje? Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawdziwą?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 12:17
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???
                                                    >
                                                    > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    >
                                                    > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje? Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawd
                                                    > ziwą?

                                                    Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje. Nie ma „hipotezy istnienia Boga”, ponieważ żaden z naukowców takiej nie stawia próbując jej dowieść (hipoteza jest przypuszczeniem naukowym). Twierdzenie, że Bóg istnieje wynika z rozumu i logiki, popartej faktami. Chyba nie podejrzewasz swojej matki o kłamstwo, gdy mówi np., że wróciła z pracy – wierzysz jej na podstawie logiki i faktów: nie jest na urlopie, nie jest na zwolnieniu, mamy dzień powszedni, codziennie chodzi do pracy, pieniądze wpływają na jej konto, czasami przychodzą do niej koleżanki z pracy itd...
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 17:43
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnien
                                                    > ia boga" ???
                                                    > >
                                                    > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało t
                                                    > ego - zawsze
                                                    > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > >
                                                    > > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje? Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za
                                                    > prawd
                                                    > > ziwą?
                                                    >
                                                    > Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje.

                                                    Że istnieje bóg o imieniu Bóg?

                                                    Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 18:26
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > bookworm napisał:
                                                    > >
                                                    > > > enrque111 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę i
                                                    > stnien
                                                    > > ia boga" ???
                                                    > > >
                                                    > > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy,
                                                    > mało t
                                                    > > ego - zawsze
                                                    > > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > > >
                                                    > > > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje? Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawdziwą?
                                                    > >
                                                    > > Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje.
                                                    >
                                                    > Że istnieje bóg o imieniu Bóg?

                                                    Nie ma żadnego boga oprócz Boga.

                                                    > Bóg lub bóstwo – istota nadpr
                                                    > zyrodzona, której istnienie postuluje większość religii


                                                    :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 19:18
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > bookworm napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > enrque111 napisał:
                                                    > > > >
                                                    > > > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek
                                                    > > > > > rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???
                                                    > > > >
                                                    > > > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem
                                                    > > > > > takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > > > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > > > >
                                                    > > > > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje?
                                                    > > > > Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawdziwą?

                                                    Nie zmieniaj - cwaniaczku :) - litery małej na dużą. Aaa, nakryłem Cię na prymitywnej manipulacji. :D

                                                    Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku, mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".

                                                    > > > Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje.
                                                    > >
                                                    > > Że istnieje bóg o imieniu Bóg?
                                                    >
                                                    > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.

                                                    To Bóg nie jest bogiem?

                                                    Paranoja, gdzieś Ty zabrnął, przyjacielu miły?

                                                    > > Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii
                                                    >
                                                    > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?

                                                    Już raz na to odpowiedziałem. Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :);)

                                                    No to wtopa...
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 21:41
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem
                                                    > > > > > > takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > > > > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje?
                                                    > > > > > Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawdziwą?
                                                    >
                                                    > Nie zmieniaj - cwaniaczku :) - litery małej na dużą. Aaa, nakryłem Cię na prymi
                                                    > tywnej manipulacji. :D

                                                    O jakiej "manipulacji" prawisz ?

                                                    > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku, mój przyjacielu miły. Powyżej był "
                                                    > bóg" a nie "Bóg".

                                                    :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu" nie wspomniałem :)

                                                    > > > > Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje.
                                                    > > >
                                                    > > > Że istnieje bóg o imieniu Bóg?
                                                    > >
                                                    > > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.
                                                    >
                                                    > To Bóg nie jest bogiem?

                                                    Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie jest.

                                                    > Paranoja, gdzieś Ty zabrnął, przyjacielu miły?

                                                    Na niniejsze forum, matecznik ateistycznych nieudaczników, ignorantów, nieuków i prymitywnych antyklerykałów :)

                                                    > > > Bóg lub bóstwo –
                                                    > istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii

                                                    > >
                                                    > > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?
                                                    >
                                                    > Już raz na to odpowiedziałem. Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :);)

                                                    Skoro już ją wcześniej zamieściłeś, to jaki jest cel ponownego jej przytaczania ? .... jednak masz amnezję, nic dziwnego, że zapominasz o różnych rzeczach.

                                                    > No to wtopa...

                                                    Szczerze ci współczuję :)
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 22:40
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:

                                                    > > Nie zmieniaj - cwaniaczku :) - litery małej na dużą.
                                                    > > Aaa, nakryłem Cię na prymitywnej manipulacji. :D
                                                    >
                                                    > O jakiej "manipulacji" prawisz ?
                                                    >
                                                    > > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku,
                                                    > > mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".
                                                    >
                                                    > :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu" nie wspomniałem :)

                                                    Zniekształcasz tekst mojego cytatu. Manipulujesz. Zapamiętałem sobie to.

                                                    > Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie jest.

                                                    No to Twój bóg też jest demonem, a Ty jesteś satanistą. :)

                                                    > > > > Bóg lub bóstwo - istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii
                                                    > > >
                                                    > > > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?
                                                    > >
                                                    > > Już raz na to odpowiedziałem. Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :);)
                                                    >
                                                    > Skoro już ją wcześniej zamieściłeś, to jaki jest cel ponownego jej przytaczania
                                                    > ? .... jednak masz amnezję, nic dziwnego, że zapominasz o różnych rzeczach.

                                                    Bo drugi raz pytasz. Nie pamiętałeś. Jesteś przemęczony. Odpocznij, heniutku.

                                                    > > No to wtopa...
                                                    >
                                                    > Szczerze ci współczuję :)

                                                    Szczerze mi współczujesz takiego przyjaciela. :)
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:07
                                                    grgkh napisał:

                                                    > > > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku,
                                                    > > > mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".
                                                    > >
                                                    > > :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu" nie wspomniałem :)
                                                    >
                                                    > Zniekształcasz tekst mojego cytatu. Manipulujesz. Zapamiętałem sobie to.

                                                    Z pamięcią masz podobne kłopoty jak z logiką.

                                                    > > Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie jest.
                                                    >
                                                    > No to Twój bóg też jest demonem, a Ty jesteś satanistą. :)

                                                    Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                    > > > > > Bóg lub bós
                                                    > two - istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii

                                                    > > > >
                                                    > > > > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?
                                                    > > >
                                                    > > > Już raz na to odpowiedziałem. Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :)
                                                    > >
                                                    > > Skoro już ją wcześniej zamieściłeś, to jaki jest cel ponownego jej przytaczania
                                                    > > ? .... jednak masz amnezję, nic dziwnego, że zapominasz o różnych rzeczach.
                                                    >
                                                    > Bo drugi raz pytasz. Nie pamiętałeś. Jesteś przemęczony. Odpocznij, heniutku.

                                                    Skoro już drugi raz wklejasz ten sam link, więc sądziłem, że już doszedłeś kto ta definicję ułożył, a tu nic - bardziej się staraj.

                                                    > > > No to wtopa...
                                                    > >
                                                    > > Szczerze ci współczuję :)
                                                    >
                                                    > Szczerze mi współczujesz takiego przyjaciela. :)

                                                    Nie znam twoich przyjaciół.
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 00:12
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku,
                                                    > > > > mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".
                                                    > > >
                                                    > > > :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu"
                                                    > > > nie wspomniałem :)
                                                    > >
                                                    > > Zniekształcasz tekst mojego cytatu. Manipulujesz. Zapamiętałem sobie to.
                                                    >
                                                    > Z pamięcią masz podobne kłopoty jak z logiką.

                                                    Zmieniłeś treść mojego cytatu - nie pisałem słowa bóg dużą literą.

                                                    > > > Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie jest.
                                                    > >
                                                    > > No to Twój bóg też jest demonem, a Ty jesteś satanistą. :)
                                                    >
                                                    > Nie wiem o jakim bogu z (...)

                                                    Mało wiesz, ale dużo gadasz. to bez sensu.

                                                    > > > > > > Bóg lub bóstwo - istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii

                                                    > > > > > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?

                                                    > > > > Już raz na to odpowiedziałem.
                                                    > > > > Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :)

                                                    > > > Skoro już ją wcześniej zamieściłeś, to jaki jest cel
                                                    > > > ponownego jej przytaczania? .... jednak masz amnezję,
                                                    > > > nic dziwnego, że zapominasz o różnych rzeczach.

                                                    > > Bo drugi raz pytasz.

                                                    > Skoro już drugi raz wklejasz ten sam link, więc sądziłem, że już doszedłeś kto
                                                    > ta definicję ułożył, a tu nic - bardziej się staraj.

                                                    A na przyszłość, jak drugi raz napiszesz to samo, to mam nie reagować?
                                                    To po co to powtarzasz? Jesteś alogiczny.

                                                    > Nie znam twoich przyjaciół.

                                                    Chyba bym się nie odważył im osobiście Ciebie przedstawiać. Wystarczy forum.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 15:02
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > > > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku,
                                                    > > > > > mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".
                                                    > > > >
                                                    > > > > :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu"
                                                    > > > > nie wspomniałem :)
                                                    > > >
                                                    > > > Zniekształcasz tekst mojego cytatu. Manipulujesz. Zapamiętałem sobie to.
                                                    > >
                                                    > > Z pamięcią masz podobne kłopoty jak z logiką.
                                                    >
                                                    > Zmieniłeś treść mojego cytatu - nie pisałem słowa bóg dużą literą.

                                                    Toteż ja o żadnym bogu nie wspominałem, to ty wciąż do niego wracasz, jak bezdomny do śmietnika.

                                                    > > > > Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie
                                                    > jest.
                                                    > > >
                                                    > > > No to Twój bóg też jest demonem, a Ty jesteś satanistą. :)
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem o jakim bogu z (...)
                                                    >
                                                    > Mało wiesz, ale dużo gadasz. to bez sensu.

                                                    Ja nic nie gadam o żadnym bogu, więc mi nie wmawiaj własnych fobii.

                                                    > > Skoro już drugi raz wklejasz ten sam link, więc sądziłem, że już doszedłeś kto
                                                    > > ta definicję ułożył, a tu nic - bardziej się staraj.
                                                    >
                                                    > A na przyszłość, jak drugi raz napiszesz to samo, to mam nie reagować?
                                                    > To po co to powtarzasz? Jesteś alogiczny.

                                                    Nie przypisuj mi swoich przywar, to przecież ty wciąż wypisujesz to samo i zadajesz wciąż te same pytania, na które wielokrotnie dawałem proste i jednoznaczne odpowiedzi, czyżbyś miał jednak jakieś psychiczne dolegliwości ?

                                                    > > Nie znam twoich przyjaciół.
                                                    >
                                                    > Chyba bym się nie odważył im osobiście Ciebie przedstawiać. Wystarczy forum.

                                                    :) Ateiści z natury są tchórzliwi :)
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 09:58
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.
                                                    >
                                                    > Święta racja.
                                                    >
                                                    > Allahu Akbar-Bóg jest Największy.
                                                    > Allahu al-ahad-Bóg jest jeden.
                                                    > Allahu Mahabbah-Bóg jest Miłością

                                                    Świetne. Dokładnie to leci tak:
                                                    la ilaha illa allaha - Nie ma żadnego boga oprócz Boga

                                                    Enrique zmienia front?
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 10:21
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Świetne. Dokładnie to leci tak:
                                                    > la ilaha illa allaha - Nie ma żadnego boga oprócz Boga
                                                    >
                                                    > Enrique zmienia front?
                                                    >
                                                    Nawet bidoczek nie zdawał sobie sprawy z tego,że strzela sobie w d.upę bo ma z tyłu front.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 16:01
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.
                                                    >
                                                    > Święta racja.
                                                    >
                                                    > Allahu Akbar-Bóg jest Największy.
                                                    > Allahu al-ahad-Bóg jest jeden.
                                                    > Allahu Mahabbah-Bóg jest Miłością.

                                                    Już tyle czasu przesiadujesz na tym forum, że musiałaś albo zgłupieć, albo nie mieć przez to czasu na naukę, a uwierz mi – nauka to bardzo przydatna rzecz.
                                                    Dla muzułmanów bogiem jest Allah – oni Boga nie uznają i odnoszą się do Niego alergicznie.
                                                    factsaboutislam.jimdo.com/co-to-jest-islam/podstawowe-fundamenty-islamu/1-szahada-wyznanie-wiary/
                                                    Allah zaś jest nobilitowanym bożkiem (demonem), który wcześniej przez Arabów czczony był jako jedna z faz księżyca. Wiele starożytnych ludów Bliskiego Wschodu czciło boga księżyca Sin, a w arabskich inskrypcjach określany był jako al.-Ilah (nie imię, tylko tytuł jednej z faz księżycowych). Stąd półksiężyc jest do dziś symbolem islamu.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 17:38
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Dla muzułmanów bogiem jest Allah...

                                                    A kto jest bogiem dla ciebie?

                                                    Skoro nie jesteś Muzułmaninem, to nie wypowiadaj się w ich imieniu.
                                                    Lepiej już wyłóż nam podstawy swojej religii, bo ciężko ją na podstawie
                                                    twoich wypowiedzi ustalić. Przyznaj się, do jakiej sekty należysz.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 18:25
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > Dla muzułmanów bogiem jest Allah...
                                                    >
                                                    > A kto jest bogiem dla ciebie?

                                                    Wszyscy bogowie to demony - ucz się wariat, zamiast przesiadywać przed komputerem i zaśmiecać sieć głupawymi wtrętami :)

                                                    > Skoro nie jesteś Muzułmaninem, to nie wypowiadaj się w ich imieniu.

                                                    Każdy, nawet taka nędzna kreatura jak ty ma prawo wypowiadania się na każdy temat.
                                                    A, tak przy okazji - dlaczego "muzułmanie" piszesz z dużej litery, czy tak samo czynisz wobec wyznawców innych wyznań, czy to jedynie wobec wiernych bożka-Allaha, tak w imię "duchowego solidaryzmu" w głupocie i zbrodni ?

                                                    > Lepiej już wyłóż nam podstawy swojej religii, bo ciężko ją na podstawie
                                                    > twoich wypowiedzi ustalić. Przyznaj się, do jakiej sekty należysz.

                                                    Najpierw wyjaśnij, co rozumiesz pod pojęciem sekty, abym mógł udzielić ci właściwej, zrozumiałej dla twojego poziomu umysłowego odpowiedzi ? :)))))
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 20:39
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Wszyscy bogowie to demony

                                                    Skoro twój Bóg to Demon, to deklarujesz się jako satanista?

                                                    > Każdy, nawet taka nędzna kreatura jak ty ma prawo wypowiadania się
                                                    > na każdy temat.

                                                    I również ma prawo nie wypowiadanie się w sprawach, których nie zna,
                                                    nie rozumie lub go nie dotyczą.

                                                    > Najpierw wyjaśnij, co rozumiesz pod pojęciem sekty

                                                    Pozwolę sobie zacytować za wiki:

                                                    Zdaniem apologetów Kościoła katolickiego, powstałe na bazie chrześcijaństwa
                                                    sekty, charakteryzują się następującymi cechami:
                                                    - odrzucanie ekumenicznego dialogu
                                                    - uzupełnianie Biblii o różne dodatkowe objawienia lub też interpretacja
                                                    całości Biblii na podstawie jakiejś jej części
                                                    - redukowanie możliwości zbawienia wyłącznie do członków danej sekty
                                                    - brak ciągłości w historii chrześcijaństwa
                                                    - odrzucanie wiary w Trójcę Świętą i Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela
                                                    - orientacja eschatologiczna, znamionująca prawie wszystkie sekty


                                                    Wydaje się, że pasuje jak na miarę uszyte.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 20:52
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Wszyscy bogowie to demony
                                                    >
                                                    > Skoro twój Bóg to Demon, to deklarujesz się jako satanista?

                                                    Twój i mój (nasz) Bóg nie jest bogiem - bogami są demony.

                                                    > > Każdy, nawet taka nędzna kreatura jak ty ma prawo wypowiadania się
                                                    > > na każdy temat.
                                                    >
                                                    > I również ma prawo nie wypowiadanie się w sprawach, których nie zna,
                                                    > nie rozumie lub go nie dotyczą.

                                                    Więc się nie wypowiadaj.

                                                    > > Najpierw wyjaśnij, co rozumiesz pod pojęciem sekty
                                                    >
                                                    > Pozwolę sobie zacytować za wiki:
                                                    >
                                                    > Zdaniem apologetów Kościoła katolickiego, powstałe na bazie chrześcijaństwa
                                                    > sekty, charakteryzują się następującymi cechami:
                                                    > - odrzucanie ekumenicznego dialogu
                                                    > - uzupełnianie Biblii o różne dodatkowe objawienia lub też interpretacja
                                                    > całości Biblii na podstawie jakiejś jej części
                                                    > - redukowanie możliwości zbawienia wyłącznie do członków danej sekty
                                                    > - brak ciągłości w historii chrześcijaństwa
                                                    > - odrzucanie wiary w Trójcę Świętą i Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela
                                                    > - orientacja eschatologiczna, znamionująca prawie wszystkie sekty

                                                    >
                                                    > Wydaje się, że pasuje jak na miarę uszyte.

                                                    A zatem wg tej definicji nie może być sektą Kościół katolicki :)
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 21:12
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Twój i mój (nasz) Bóg nie jest bogiem...

                                                    To po co go nazywasz "Bóg", skoro bogiem nie jest. Mów mu po imieniu.
                                                    I nie wmawiaj innym, że twój bóg jest ich bogiem, bo to zniechęca do boga.
                                                    Bóg jest tyle wart, co jego wyznawcy, a marni wyznawcy...

                                                    > A zatem wg tej definicji nie może być sektą Kościół katolicki :)

                                                    To ty jesteś Katolikiem?
                                                    Nawet nie podejrzewałem cię o to, bo znam wielu porządnych katolików.
                                                    Myślałem, że jakaś egzotyczna, ukrywające się sekta.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 18:30
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Twój i mój (nasz) Bóg nie jest bogiem...
                                                    >
                                                    > To po co go nazywasz "Bóg", skoro bogiem nie jest. Mów mu po imieniu.

                                                    A jakie jest Jego imię ? - Bóg jest tylko jeden, bogów (demonów) mnóstwo.

                                                    > I nie wmawiaj innym, że twój bóg jest ich bogiem, bo to zniechęca do boga.
                                                    > Bóg jest tyle wart, co jego wyznawcy, a marni wyznawcy...

                                                    Nie mam żadnego boga, więc nie wiem o czym bredzisz…… ale czego można oczekiwać od osobnika, który wybrał sobie ksywkę adekwatną do posiadanego rozumu :)))

                                                    > > A zatem wg tej definicji nie może być sektą Kościół katolicki :)
                                                    >
                                                    > To ty jesteś Katolikiem?
                                                    > Nawet nie podejrzewałem cię o to, bo znam wielu porządnych katolików.
                                                    > Myślałem, że jakaś egzotyczna, ukrywające się sekta.

                                                    To miłe, że znasz znasz wielu porządnych katolików, mnie jeszcze nie znasz, a zaręczam ci, że również jestem porządny.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 09:52
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > A jakie jest Jego imię ? - Bóg jest tylko jeden, bogów (demonów) mnóstwo.

                                                    Ostatnio oficjalnie Adonai, ale powszechnie używa się Jahwe, Jehowa albo Allah.
                                                    A w tekstach bywało JHWH, żeby było trudniej wypowiedzieć.
                                                    Nie ma Imienia, ale ma dużo imion, a wszystkie są prawdziwe.

                                                    A ciebie nie interesuje identyfikacja boga w którego wierzysz?
                                                    Jest ci obojętne który, byle jedyny i nie ten sam co u Żydów i Mahometan?

                                                    > To miłe, że znasz znasz wielu porządnych katolików, mnie jeszcze
                                                    > nie znasz, a zaręczam ci, że również jestem porządny.

                                                    Czego można oczekiwać od osobnika, który zachowuje się jak cham?
                                                    Tego, że jest porządnym katolikiem - i to jest oczywista oczywistość.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:51
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > A jakie jest Jego imię ? - Bóg jest tylko jeden, bogów (demonów) mnóstwo.
                                                    >
                                                    > Ostatnio oficjalnie Adonai, ale powszechnie używa się Jahwe, Jehowa albo Allah.
                                                    > A w tekstach bywało JHWH, żeby było trudniej wypowiedzieć.
                                                    > Nie ma Imienia, ale ma dużo imion, a wszystkie są prawdziwe.

                                                    Widzisz biedny wariacie, gdybyś się pilnie uczył, zamiast przesiadywać przed klawiaturą, to takich bredni byś nie wypisywał, mieszając prawdę z bajkami – słyszałeś, że dzwony gdzieś dzwonią, ale nie wiesz skąd :)
                                                    „Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi „oficjalnie” imię: Adonai, Jehowa albo Allah ?
                                                    Czy Adonai i Allah to jest ten sam Bóg ?

                                                    > A ciebie nie interesuje identyfikacja boga w którego wierzysz?

                                                    Nie wierzę w żadnego boga – wszystkie istoty, które bierzesz za bogów są demonami.

                                                    > Jest ci obojętne który, byle jedyny i nie ten sam co u Żydów i Mahometan?

                                                    To nie dla mnie jest obojętne, ale dla ciebie, ponieważ nic nie rozumiesz i wszystko ci się miesza w tym skołatanym łbie.
                                                    Czy żydzi i muzułmanie wierzą w Trójcę ? albo, czy Allah jest bogiem żydów ?

                                                    > > To miłe, że znasz znasz wielu porządnych katolików, mnie jeszcze
                                                    > > nie znasz, a zaręczam ci, że również jestem porządny.
                                                    >
                                                    > Czego można oczekiwać od osobnika, który zachowuje się jak cham?
                                                    > Tego, że jest porządnym katolikiem - i to jest oczywista oczywistość.

                                                    Spójrz w lustro a z pewnością zobaczysz chama :)
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:59
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Widzisz biedny wariacie, gdybyś się pilnie uczył, zamiast przesiadywać przed kl
                                                    > awiaturą, to takich bredni byś nie wypisywał, mieszając prawdę z bajkami –
                                                    > ; słyszałeś, że dzwony gdzieś dzwonią, ale nie wiesz skąd :)
                                                    > „Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi „oficjalnie”
                                                    >
                                                    imię: Adonai, Jehowa albo Allah ?
                                                    > Czy Adonai i Allah to jest ten sam Bóg ?

                                                    Eniu gdybyś ty nie był nieukiem to wiedziałbyś ze Allah czy Adonai to nazwa tego samego bóstwa ludzi pustyni , różnica polega tylko w okresie kiedy go tak czy inaczej nazwano .
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 20:43
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > „Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi [i]„oficjalnie”

                                                    Od 2008 roku, kiedy to Benedykt XVI zdecydował, że nie będzie już Jahwe
                                                    w nowych Pismach Świętych. Choć szczerze mówiąc, kiedy Jan Paweł II
                                                    uznał szynkę za tradycyjną potrawę wigilijną byłem bardziej zszokowany.

                                                    > Nie wierzę w żadnego boga – wszystkie istoty, które bierzesz za bogów
                                                    > są demonami.

                                                    Wytłumacz nam proszę, jak ateista może coś brać za boga albo demona.
                                                    Do tego potrzeba wiary zamiast rozumu. Jeśli coś jest, to ma określone
                                                    cechy, które można stwierdzić i badać. Jeśli czegoś nie ma - to nie ma.

                                                    > Czy Adonai i Allah to jest ten sam Bóg ?

                                                    Dokładnie ten samiuśki Jahwe ukradziony Żydom i wmuszony innym ludom.
                                                    Tylko kapłani są inni i detale są różne - przy czym katolicki jest stosunkowo
                                                    najbardziej odległy oryginału i wymieszany z różnymi kultami pogańskimi.
                                                    Jezus z pewnością lepiej czułby się w synagodze lub meczecie niż w kościele
                                                    widząc jakiegoś złotego cielca na krzyżu i handel zbawieniem wiecznym.

                                                    > Czy żydzi i muzułmanie wierzą w Trójcę ?

                                                    Nie - bo nie ma o niej mowy w Piśmie Świętym. Została sztucznie dorobiona.
                                                    Podobnie jak Maryja Zawsze Dziewica i Wszyscy Święci.

                                                    > Spójrz w lustro a z pewnością zobaczysz chama :)

                                                    Nie mam lustra, więc opisz mi jak taki cham wygląda.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 21:27
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > „Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi „oficjalnie
                                                    >
                                                    > Od 2008 roku, kiedy to Benedykt XVI zdecydował, że nie będzie już Jahwe
                                                    > w nowych Pismach Świętych. Choć szczerze mówiąc, kiedy Jan Paweł II
                                                    > uznał szynkę za tradycyjną potrawę wigilijną byłem bardziej zszokowany.

                                                    :) Skoro wybrałeś sobie ksywkę „wariat”, to nic dziwnego, że strugasz wariata :)
                                                    Moje pytanie brzmiało dokładnie i precyzyjnie: [b]”„Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi „oficjalnie” imię: Adonai, Jehowa albo Allah ? ……. a ty, jak przystało na wariata bredzisz nie na temat. Moje pytanie było reakcją na twoje poprzednie stwierdzenie, że imię Boga brzmi: ” Ostatnio oficjalnie Adonai, ale powszechnie używa się Jahwe, Jehowa albo Allah.
                                                    Teraz zaś, głupawo zmieniasz front i twierdzisz, że imienia Jahwe jednak się nie używa :)
                                                    Odpowiadaj na pytania, a nie na swoje fantasmagorie.

                                                    > > Nie wierzę w żadnego boga – wszystkie istoty, które bierzesz za bogów
                                                    > > są demonami.
                                                    >
                                                    > Wytłumacz nam proszę, jak ateista może coś brać za boga albo demona.
                                                    > Do tego potrzeba wiary zamiast rozumu. Jeśli coś jest, to ma określone
                                                    > cechy, które można stwierdzić i badać. Jeśli czegoś nie ma - to nie ma.

                                                    Nie wyobrażam sobie, aby ateista rozprawiał z zapamiętaniem o jakichś bogach, domagał się ich opisywania, dowodów istnienia, wertował święte księgi, czy przekonywał o nieistnieniu Boga. Tylko bardzo zagubiona, nieszczęsna istota rozpaczliwie rozprawia o sprawach ontologicznych i teologicznych, wyłuszczając swoje wątpliwości i rozterki w tych dziedzinach. Wy nie jesteście ateistami, ponieważ tacy nie istnieją – każdy ma jakiegoś boga, w którego wierzy. „Czysty” ateizm jest prawie niespotykany, byłby z resztą bezsensowny. Swój światopogląd nawet najżarliwsi ateiści opierają na twierdzeniach, których nie sposób udowodnić empirycznie, zweryfikować poprzez obserwacje. A zatem ateizm jest podobnie jak teizm filozoficznym zbiorem twierdzeń, nie poddających się weryfikacji.

                                                    > > Czy Adonai i Allah to jest ten sam Bóg ?
                                                    >
                                                    > Dokładnie ten samiuśki Jahwe ukradziony Żydom i wmuszony innym ludom.
                                                    > Tylko kapłani są inni i detale są różne - przy czym katolicki jest stosunkowo
                                                    > najbardziej odległy oryginału i wymieszany z różnymi kultami pogańskimi.
                                                    > Jezus z pewnością lepiej czułby się w synagodze lub meczecie niż w kościele
                                                    > widząc jakiegoś złotego cielca na krzyżu i handel zbawieniem wiecznym.

                                                    Bardzo zabawna i infantylna teoria, ale cóż można się spodziewać po nieuku ?

                                                    > > Czy żydzi i muzułmanie wierzą w Trójcę ?
                                                    >
                                                    > Nie - bo nie ma o niej mowy w Piśmie Świętym. Została sztucznie dorobiona.
                                                    > Podobnie jak Maryja Zawsze Dziewica i Wszyscy Święci.

                                                    Czyli nie czytałeś Pisma Świętego.

                                                    > > Spójrz w lustro a z pewnością zobaczysz chama :)
                                                    >
                                                    > Nie mam lustra, więc opisz mi jak taki cham wygląda.

                                                    Zerknij do miski z wodą :)
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 21:47
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > > > Czy żydzi i muzułmanie wierzą w Trójcę ?
                                                    > >
                                                    > > Nie - bo nie ma o niej mowy w Piśmie Świętym. Została sztucznie dorobiona
                                                    > .
                                                    > > Podobnie jak Maryja Zawsze Dziewica i Wszyscy Święci.
                                                    >
                                                    > Czyli nie czytałeś Pisma Świętego.

                                                    Eniu ja chętnie zapoznam się dzięki tobie z wersetami dotyczącymi trójcy czy wiecznego dziewictwa Marii :))No i o tym świętych co muz w niebie są też chętnie poczytam :))
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 22:19
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Teraz zaś, głupawo zmieniasz front i twierdzisz, że imienia Jahwe jednak się nie używa :)
                                                    > Odpowiadaj na pytania, a nie na swoje fantasmagorie.

                                                    Jahwe jeszcze się używa, ale na przyszłość ma się używać imienia Adonai
                                                    tłumacząc kolejny raz Pismo Święte i dziękując bogu za Wigilijną szynkę.
                                                    Reklamacje proszę kierować do Watykanu, a nie do mnie.

                                                    > Wy nie jesteście ateistami, ponieważ tacy nie istnieją – każdy ma jakiegoś boga,
                                                    > w którego wierzy.

                                                    Nie ma żadnego boga, są tylko demony.

                                                    > A zatem ateizm jest podobnie jak teizm filozoficznym zbiorem twierdzeń,
                                                    > nie poddających się weryfikacji.

                                                    A skądże - bóg, jak wszystko inne jest weryfikowalny, dlatego jeśli istnieje,
                                                    to nie jest bogiem. Nawet jeśli użyjemy tej nazwy jest czymś innym.
                                                    Tak jak istniejący Krasnoludek nie jest Krasnoludkiem z bajki dla dzieci.
                                                    Nie można mu przypisać czego dusza zapragnie, bo ktoś to zweryfikuje.

                                                    > Bardzo zabawna i infantylna teoria...

                                                    Proszę więc w rewanżu o ponurą i głęboką teorię.
                                                    Tak głęboką, żeby dno każdy widział.

                                                    > Czyli nie czytałeś Pisma Świętego.

                                                    Pytania w sprawie Pisma Świętego proszę kierować do koltera.
                                                    Czytałem, ale nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia i tylko ogólne
                                                    przesłanie pamiętam: bój się boga.

                                                    > Zerknij do miski z wodą :)

                                                    Tak, wiem, że papież Franciszek umył stopy kobiecie. To musiało zaboleć.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 22:33
                                                    wariant_b napisał:

                                                    Pytania w sprawie Pisma Świętego proszę kierować do koltera.
                                                    > Czytałem, ale nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia i tylko ogólne
                                                    > przesłanie pamiętam: bój się boga.

                                                    To od razu ci mówię ze słowa tam o trójcy ,wiecznej cnocie Marii czy o wszystkich świętych .
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 18:40
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Już tyle czasu przesiadujesz na tym forum, że musiałaś albo zgłupieć, albo nie
                                                    > mieć przez to czasu na naukę,

                                                    A zwisa mi nauka.Wolę wagary.

                                                    > (nie imię, tylko tytuł jednej z faz księżycowych). Stąd półksi
                                                    > ężyc jest do dziś symbolem islamu.
                                                    Oni to się chociaż półksiężyca trzymają a twój bóg powstał z niczego i jest niewidzialny.
                                                    Gdyby inni olewali ciebie tak jak ja to moze zmieniłbyś forum.
                                                    Dla mnie nie jesteś partnerem do jakiejkolwiek,nawet najgłupszej wymiany zdań.Jedyne pocieszenie to takie ,że wybierasz się do nieba.Oby cię tam przyjęli skoro naśladujesz swojego boga.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 19:45
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napsał:
                                                    >
                                                    > > Już tyle czasu przesiadujesz na tym forum, że musiałaś albo zgłupieć, alb
                                                    > o nie
                                                    > > mieć przez to czasu na naukę,
                                                    >
                                                    > A zwisa mi nauka.Wolę wagary.

                                                    :) To da się wyczuć po poziomie twoich wpisów, ale jako kobiecie można ci to wybaczyć – nie musisz być mądra :)

                                                    > > (nie imię, tylko tytuł jednej z faz księżycowych). Stąd półksi
                                                    > > ężyc jest do dziś symbolem islamu.
                                                    >
                                                    > Oni to się chociaż półksiężyca trzymają a twój bóg powstał z niczego i jest ni
                                                    > ewidzialny.

                                                    Nie znam żadnego boga.

                                                    > Gdyby inni olewali ciebie tak jak ja to moze zmieniłbyś forum.

                                                    Jak każda kobieta jesteś również w tym niekonsekwentna :))))

                                                    > Dla mnie nie jesteś partnerem do jakiejkolwiek,nawet najgłupszej wymiany zdań.

                                                    :) Toteż nigdy nie traktowałem ciebie jako partnera do merytorycznej dyskusji, a „głupia wymiana zdań” jest twoim żywiołem – innej nie potrafisz prowadzić :)

                                                    > Jedyne pocieszenie to takie ,że wybierasz się do nieba.Oby cię tam przyjęli skor
                                                    > o naśladujesz swojego boga.

                                                    Nie mam żadnego boga, ale do nieba chętnie bym poszedł …. jeśli Bóg pozwoli.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 20:49
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > :) To da się wyczuć po poziomie twoich wpisów, ale jako kobiecie można
                                                    > ci to wybaczyć – nie musisz być mądra :)

                                                    Wydaje mi się, że lepiej byłoby, gdyby w sprawie kobiet wypowiadały się
                                                    osoby same obdarzone jakąś płcią.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 20:54
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > :) To da się wyczuć po poziomie twoich wpisów, ale jako kobiecie można
                                                    > > ci to wybaczyć – nie musisz być mądra :)
                                                    >
                                                    > Wydaje mi się, że lepiej byłoby, gdyby w sprawie kobiet wypowiadały się
                                                    > osoby same obdarzone jakąś płcią.

                                                    Masz niewątpliwie rację, dlatego wszyscy będziemy wdzięczni, jeśli nie będziesz na ten temat się wypowiadał.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 21:18
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Masz niewątpliwie rację, dlatego wszyscy będziemy wdzięczni, jeśli nie będziesz
                                                    > na ten temat się wypowiadał.

                                                    Zmartwię cię, ale będę.
                                                    Temat pocoo mnie interesuje, poniekąd genetycznie.
                                                    Wiesz co mam na myśli?

                                                    A i jako intelekt pocoo potrafi być fascynująca.
                                                    A to wiesz?
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 22:35
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > Temat pocoo mnie interesuje, poniekąd genetycznie.
                                                    > Wiesz co mam na myśli?
                                                    >
                                                    > A i jako intelekt pocoo potrafi być fascynująca.

                                                    Miły jesteś wariant.Dziękuję chociaż myślalam,że masz mnie już dosyć.Nie zaczepiałam Ciebie zatem.Tym bardziej mi miło.
                                                    Pozdrawiam cieplutko.
                                                  • pocoo Re: Dobra rada? 07.04.13, 22:46
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Masz niewątpliwie rację, dlatego wszyscy będziemy wdzięczni, jeśli nie będziesz
                                                    > na ten temat się wypowiadał.

                                                    Odwal się ode mnie koleś.
                                                    Masz szczęście.Spadaj na drzewo bo szczaw jest pod sniegiem.
                                                  • enrque111 Re: Dobra rada? 08.04.13, 18:34
                                                    pocoo napisała: 22:46

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Masz niewątpliwie rację, dlatego wszyscy będziemy wdzięczni, jeśli nie będziesz
                                                    > > na ten temat się wypowiadał.
                                                    >
                                                    > Odwal się ode mnie koleś.
                                                    > Masz szczęście.Spadaj na drzewo bo szczaw jest pod sniegiem.

                                                    :) Urocza jesteś jak się złościsz, tym bardziej gdy nie rozumiesz do kogo się mówi :)
                                                    Ale jak już ustaliliśmy - nie musisz wszystkiego rozumieć, zwłaszcza, że zbyt dobrze to ci nie wychodzi - zajmij się lepiej nakładaniem makijażu, wszak czas szybko upływa :)))))
                                                  • pocoo Re: Dobra rada? 09.04.13, 12:50
                                                    enrque111 napisał:


                                                    > ... zajmij się lepiej nakładaniem makijażu, wszak czas s
                                                    > zybko upływa :)))))

                                                    Jak zwykle strzelasz bogu w okno bo mnie nie znasz.
                                                    Wsadź sobie taką radę w co chcesz.Makijaż mnie może tylko oszpecić.
                                                    Odwal sie.
                                                  • enrque111 Re: Dobra rada? 09.04.13, 19:54
                                                    pocoo napisała: 12:50

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > ... zajmij się lepiej nakładaniem makijażu, wszak czas szybko upływa :)))))
                                                    >
                                                    > Jak zwykle strzelasz bogu w okno bo mnie nie znasz.
                                                    > Wsadź sobie taką radę w co chcesz.Makijaż mnie może tylko oszpecić.
                                                    > Odwal sie.

                                                    Taaak, niewątpliwie masz rację, wszak jest takie powiedzenie, że: nie pomoże puder, róż, kiedy baba stara już – no cóż, faktycznie pozostało ci już tylko nakładanie maseczek :)
                                                  • pocoo Re: Dobra rada? 09.04.13, 23:06
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Taaak, niewątpliwie masz rację, wszak jest takie powiedzenie, że: nie pomoże
                                                    > puder, róż, kiedy baba stara już
                                                    – no cóż, faktycznie pozostało ci j
                                                    > uż tylko nakładanie maseczek :)

                                                    Serdecznie ci dziękuję.Cóż ja bym zrobiła gdyby nie twoje cenne rady? Zestarzałabym się błyskawicznie .A tak,może jeszcze pokochasz mnie miłością do nieprzyjaciól,lub bliźniego ,a może zwyczajnie do człowieka.No co?Jezeli ja podaję ci chlebek to chyba nie rzucisz we mnie kamieniem.Ja wiem najlepiej kim jestem i jaka jestem dlatego te twoje inwektywy przelatują obok mnie.Chciałbyś mnie poznać osobiście? Na chwilę obecną kochaj mnie.
                                                  • enrque111 Re: Dobra rada? 10.04.13, 21:47
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Taaak, niewątpliwie masz rację, wszak jest takie powiedzenie, że: nie pomoże
                                                    > > puder, róż, kiedy baba stara już
                                                    – no cóż, faktycznie pozostało ci
                                                    > > już tylko nakładanie maseczek :)
                                                    >
                                                    > Serdecznie ci dziękuję.Cóż ja bym zrobiła gdyby nie twoje cenne rady? Zestarzał
                                                    > abym się błyskawicznie .A tak,może jeszcze pokochasz mnie miłością do nieprzyja
                                                    > ciól,lub bliźniego ,a może zwyczajnie do człowieka.No co?Jezeli ja podaję ci ch
                                                    > lebek to chyba nie rzucisz we mnie kamieniem.Ja wiem najlepiej kim jestem i jak
                                                    > a jestem dlatego te twoje inwektywy przelatują obok mnie.Chciałbyś mnie poznać
                                                    > osobiście? Na chwilę obecną kochaj mnie.

                                                    Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nędznych, głupich i zagubionych moralnie.
                                                  • kolter-xl Re: Dobra rada? 10.04.13, 22:05
                                                    enrque111 napisał:
                                                    Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nędznych, głupich >i zagubionych moralnie.

                                                    Aaaaaaaaaaaaa to juz wiem czemu taka sympatią darzysz Natanka :)))
                                                  • pocoo Re: Dobra rada? 11.04.13, 09:25
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nę
                                                    > dznych, głupich i zagubionych moralnie.

                                                    Dziękuję za miłość.Jak wszystkich to i mnie;bogatą,mądrą i "znalezioną" moralnie.
                                                    Miałam ochotę na rewanż ale nie mam czym tego zrobić,chyba że długim kijem aby nie dosięgnęło mnie twoje gów..no.
                                                    Opuszczam cie bez żalu bo z twoją miłością.Oddam ją na rogu jakiejś nędznej kreaturze.
                                                  • enrque111 Re: Dobra rada? 11.04.13, 20:14
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nę
                                                    > > dznych, głupich i zagubionych moralnie.
                                                    >
                                                    > Dziękuję za miłość.Jak wszystkich to i mnie;bogatą,mądrą i "znalezioną" moraln
                                                    > ie.
                                                    > Miałam ochotę na rewanż ale nie mam czym tego zrobić,chyba że długim kijem aby
                                                    > nie dosięgnęło mnie twoje gów..no.
                                                    > Opuszczam cie bez żalu bo z twoją miłością.Oddam ją na rogu jakiejś nędznej kr
                                                    > eaturze.

                                                    :) Nie wątpię, że robisz to nieustannie aż w końcu znudzisz się tej, czy innej nędznej kreaturze z powodu swego wieku i szpetoty ………. a czas szybko pomyka – otchłań coraz bliżej :)
                                                  • kolter-xl Re: Dobra rada? 11.04.13, 22:01
                                                    enrque111 napisał:


                                                    > :) Nie wątpię, że robisz to nieustannie aż w końcu znudzisz się tej, czy innej
                                                    > nędznej kreaturze z powodu swego wieku i szpetoty ………. a cza
                                                    > s szybko pomyka – otchłań coraz bliżej :)

                                                    Ciekawy jestem gnido parafialna jakiego ty masz w domu czorta ??
                                                  • wariant_b Re: Dobra rada? 11.04.13, 10:12
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nędznych,
                                                    > głupich i zagubionych moralnie.

                                                    To nie miłość, to egoizm.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 23:59
                                                    Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.

                                                    Niech pisze, byle dużo. Odwala kawał świetnej roboty na rzecz ateizmu, a w każdym razie ułatwia decyzję o odejściu od kościoła katolickiego.

                                                    I te pokrętne argumentowanie, że bóg i Bóg (pisanie z dużej litery) robi jakąś różnicę. Taka nowa taktyka obrony religijnego idiotyzmu. Oczywiście taktyka jak i sama religia jest manipulacją i oszustwem.

                                                    Jaka religia tacy przedstawiciele.

                                                    Dla mnie obojętne o czym pisze, byle dużo. Jego wpisy jak i sama postać obrońcy katolicyzmu dają odrobinę rozrywki wśród znajomych i pokazują jak forumowi katoliccy spin-doktorzy stosują techniki manipulacji w praktyce.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 02:01
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.
                                                    > Niech pisze, byle dużo. Odwala kawał świetnej roboty na rzecz ateizmu, a w każd
                                                    > ym razie ułatwia decyzję o odejściu od kościoła katolickiego.

                                                    Piszesz bzdury. Nie słyszałam, żeby forum dyskusyjne mogło wpłynąć na zmianę poglądów i przekręcić kogoś o 180 stopni, a tym bardziej JEDNA TYLKO osoba. Niech byłoby ich nawet kilika... Na forum, owszem, można czasami pogłębić konkretną wiedzę lub "wiedzę", kiedy czegoś konkretnego szukasz (przez przekazanie linku, polecenie odpowiedniej książki, wymiany własnych doświadczeń itp.). Dla osób zainteresowanych konkretną dziedziną ważne są myśli i zdania innych, chociaż tego na religijnym forum nie zauważam.; tu chodzi bardziej o udowodnienie swoich racji.
                                                    Jeżeli swoją zmianę poglądów przypisujesz jednej osobie (pośród 7 mld. ludzi na świecie), należysz do najbardziej wpływowych ludzi na ziemskim globie. Ja osobiście nie przyznawałabym się do tego. Jeżeli <ernque> posiada MOC Ciebie zmienić, to znaczy, że jesteś mu poddany.
                                                    Kilkakrotnie już to wspomniałeś, że dzięki <ernque> stałeś się ateistą. Nasuwa mi się myśl, że na pewno nie zupełnie jesteś przekonany o swoim ateistycznym świecie, i - wrazie czego, jeżeli jednak jakaś Siła Wyższa istnieje, próbujesz na wszelki wypadek się zabezpieczyć, zwalając winę na innych. Niemniej jednak, jakkolwiek sobie układasz życie, co myślisz, co czujesz, jakie popełniasz błędy, winien zawsze jesteś TY sam, NIKT kto inny.

                                                    > I te pokrętne argumentowanie, że bóg i Bóg (pisanie z dużej litery) robi jakąś
                                                    > różnicę.

                                                    Jak już tu jestem, to pozwolę sobie odpowiedzieć i tu: Polecam Elementarz.

                                                    P.S. Znając Ciebie, od razu odpowiem na pytanie, które mi zadasz....Nie, nie bronię >ernque<, bo nie mam takiej potrzeby. On świetnie radzi sobie sam. Po drugie , wspólne między nami jest to, że wierzymy w Boga. Różnica między nami jest taka, że zdystansowałam się od KK; oczywiście nie z powodu forum, ani jednej osoby, tylko przez własne przekonania, które poprzedziły moje długoletnie rozważania i szukania. Obecnie zaliczam się do pierwotnych Chrześcijan.

                                                    Poniższe Twoje wpisy potwierdzają Twoją ateistyczną niepewność, stąd ta agresja.

                                                    > Taka nowa taktyka obrony religijnego idiotyzmu. Oczywiście taktyka jak
                                                    > i sama religia jest manipulacją i oszustwem.
                                                    >
                                                    > Jaka religia tacy przedstawiciele.
                                                    >
                                                    > Dla mnie obojętne o czym pisze, byle dużo. Jego wpisy jak i sama postać obrońcy
                                                    > katolicyzmu dają odrobinę rozrywki wśród znajomych i pokazują jak forumowi kat
                                                    > oliccy spin-doktorzy stosują techniki manipulacji w praktyce.

                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 08:58
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.
                                                    > > Niech pisze, byle dużo. Odwala kawał świetnej roboty na rzecz ateizmu, a
                                                    > w każd
                                                    > > ym razie ułatwia decyzję o odejściu od kościoła katolickiego.
                                                    >
                                                    > Piszesz bzdury. Nie słyszałam, żeby forum dyskusyjne mogło wpłynąć na zmianę po
                                                    > glądów i przekręcić kogoś o 180 stopni, a tym bardziej JEDNA TYLKO osoba. Niec
                                                    > h byłoby ich nawet kilika...

                                                    Nigdy nie pisałem że to była jedna osoba.

                                                    > Na forum, owszem, można czasami pogłębić konkretną
                                                    > wiedzę lub "wiedzę", kiedy czegoś konkretnego szukasz (przez przekazanie link
                                                    > u, polecenie odpowiedniej książki, wymiany własnych doświadczeń itp.). Dla osób
                                                    > zainteresowanych konkretną dziedziną ważne są myśli i zdania innych, chociaż
                                                    > tego na religijnym forum nie zauważam.; tu chodzi bardziej o udowodnienie swoic
                                                    > h racji.

                                                    Dyskusja jest również po to żeby ustalić prawdę (lub jak to nazywasz - kto ma rację)

                                                    > Jeżeli swoją zmianę poglądów przypisujesz jednej osobie (pośród 7 mld. ludzi na
                                                    > świecie),

                                                    Nie przypisuj mi słów których nie napisałem. Już raz, i to chyba właśnie Tobie tłumaczyłem, że enrique jest jedną z osób (JEDNĄ z OSÓB) która miala wpływ na moje podejście do religii. Pisałem o tym, i wyjaśniałem Ci, a Ty wciaż swoje.

                                                    > należysz do najbardziej wpływowych ludzi na ziemskim globie.

                                                    Zapewne chodziło Ci o podatnych. Ale i tu się mylisz. Nie jestem najbardziej podatny, natomiast nie jestem umysłowym betonem zafiksowanym na jednej idei, którą zresztą przyjmujesz bez zadnego dowodu, bo tak Ci to w klepywano od maleńkiego do głowy. Uważam, że to dobrze mieć tylko wyuczony mechanizm sceptycyzmu, ale również pozwalać na rozwijanie się, na to by jakies idee, nowe fakty na Ciebie wpływały. To ważne aby nie okopywać się w murach ignorancji i manipulacjami lub dogmatami odrzucać każdą nową informację.
                                                    Jestem podatny, w sensie - rozwijam się i nie stawiam sobie ograniczeń w zdobywaniu wiedzy; dopuszczam również, że nowe informacje, które przejdą weryfikację jako udowodnione, wpłyną na moje późniejsze zachowania i moją osobowość.

                                                    > Ja osob
                                                    > iście nie przyznawałabym się do tego. Jeżeli <ernque> posiada MOC Cie
                                                    > bie zmienić, to znaczy, że jesteś mu poddany.

                                                    Erystyka, marino. Wmawiasz mi coś na podstawie fałszywie przypisanych mi słów.

                                                    > Kilkakrotnie już to wspomniałeś, że dzięki <ernque> stałeś się ateistą.

                                                    Marino. Znowu to samo. Nie wspominałem. Czytaj ze zrozumieniem. Enrique, jak pisałem był jedną z osób, które wpłynęły na moje postrzeganie katolicyzmu i teizmu.

                                                    > Nasuwa mi się myśl, że na pewno nie zupełnie jesteś przekonany o swoim ateisty
                                                    > cznym świecie, i - wrazie czego, jeżeli jednak jakaś Siła Wyższa istnieje, prób
                                                    > ujesz na wszelki wypadek się zabezpieczyć, zwalając winę na innych.

                                                    Jakie zabezpieczanie się? Jakie zwalanie winy? Siła Wyższa? To Twoje urojenia, nie moje. Jeżeli jakaś Siła Wyższa istnieje, to myślę, że z tremy sra po gaciach bojąc się pokazać i tłumaczyć co robiła przez tyle czasu - choć może się okaże, że siła wyższa to stary homofobiczny dziad, antysemita z pedofilskimi ciągotami - co wyjaśniałoby kwestie powołań kapłańskich.

                                                    Mi się natomiast nasuwa myśl, że zupełnie mnie nie znasz i snujesz sobie jakieś teorie oderwane od rzeczywistości - trudno się dziwić, taka jest właśnie istota wiary w boga.

                                                    > Niemniej j
                                                    > ednak, jakkolwiek sobie układasz życie, co myślisz, co czujesz, jakie popełnias
                                                    > z błędy, winien zawsze jesteś TY sam, NIKT kto inny.

                                                    Wiem o tym, ale gdybym był chrześciajninem albo katolikiem, winę bym zwalił na kuszenie diabła.

                                                    > > I te pokrętne argumentowanie, że bóg i Bóg (pisanie z dużej litery) robi
                                                    > jakąś
                                                    > > różnicę.
                                                    >
                                                    > Jak już tu jestem, to pozwolę sobie odpowiedzieć i tu: Polecam Elementarz.

                                                    To ja się nie dziwię, że masz taką religijną "szajbę" jeśli w Twoim elementarzu pisali o Bogu (taka uwaga ostu).
                                                    Może powinnaś go jeszcze raz przeczytać, i tym razem ze zrozumieniem? Z wielkiej litery piszemy nazwy własne (już mi enrique robił ten wykład - z przykładem pani Muchy, w którym ugrzązł i zniknął).
                                                    Zatem, powiedz, czyją nazwą własną jest Bóg?

                                                    > tylko przez własne przekonania, które poprzedziły moje długoletnie
                                                    > rozważania i szukania. Obecnie zaliczam się do pierwotnych Chrześcijan.

                                                    Zamiast rozważać przez długie lata bajki, pouczyłabyś się. Elementarz i artykuły w "gwiazdy mówią" to trochę za mało.

                                                    > Poniższe Twoje wpisy potwierdzają Twoją ateistyczną niepewność, stąd ta agresj
                                                    > a.

                                                    Nie, pani psycholog-amator. Błędna diagnoza. Na przyszłość daruj sobie takie diagnozy.
                                                    Moja ateistyczna pewność jest wynika z prostych faktów: 1. brak dowodów 2. przedstawiane argumenty są albo fałszywe, albo są manipulacją.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 11:19
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Nigdy nie pisałem że to była jedna osoba.

                                                    Pamięć też masz krótką, albo kłamiesz. Pozostawiam Tobie (ustalaj sam z sobą). W zasadzie tego nie czynię, ale czas pozwolił mi na pofatygowaie się i wyszukanie jednego ze zdań, które napisałeś:

                                                    bookworm napisał:
                                                    "..... Niepotrzebnie też zaglądałem na fora religii - gdyby nie Ty pewnie nigdy bym ateistą nie został, ale szukałem prawdy, nie mogąc znieść myśli, że jestem katolikiem i że za katolika uważasz się Ty...."
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,137090318,142394166,Re_Absurden_enruque_111_jest.html
                                                    > Dyskusja jest również po to żeby ustalić prawdę (lub jak to nazywasz - kto ma rację)

                                                    Ustalać prawdę możesz w sądzie. Na czym polegają prywatne dyskusje, też zapewne nie wiesz, ale możesz poczytać tu:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja
                                                    > Nie przypisuj mi słów których nie napisałem. Już raz, i to chyba właśnie Tobie
                                                    > tłumaczyłem, że enrique jest jedną z osób (JEDNĄ z OSÓB) która miala wpływ na m
                                                    > oje podejście do religii. Pisałem o tym, i wyjaśniałem Ci, a Ty wciaż swoje.

                                                    Odpowiedź - patrz wyżej.

                                                    > > należysz do najbardziej wpływowych ludzi na ziemskim globie.

                                                    > Zapewne chodziło Ci o podatnych. Ale i tu się mylisz. Nie jestem najbardziej po
                                                    > datny,

                                                    Odpowiedź -patrz wyżej.

                                                    natomiast nie jestem umysłowym betonem zafiksowanym na jednej idei, któr
                                                    > ą zresztą przyjmujesz bez zadnego dowodu, bo tak Ci to w klepywano od maleńkieg
                                                    > o do głowy.

                                                    Podobne zdanie pisałeś kiedyś o sobie, jak Tobie wklepywano do głowy. Wyszukać link? Oj, nie chce już mi się....

                                                    Uważam, że to dobrze mieć tylko wyuczony mechanizm sceptycyzmu, ale
                                                    > również pozwalać na rozwijanie się, na to by jakies idee, nowe fakty na Ciebie
                                                    > wpływały. To ważne aby nie okopywać się w murach ignorancji i manipulacjami lu
                                                    > b dogmatami odrzucać każdą nową informację.

                                                    Tu się zgadzam.

                                                    > Jestem podatny, w sensie - rozwijam się i nie stawiam sobie ograniczeń w zdobyw
                                                    > aniu wiedzy; dopuszczam również, że nowe informacje, które przejdą weryfikację
                                                    > jako udowodnione, wpłyną na moje późniejsze zachowania i moją osobowość.

                                                    Nie wiem, na jakie weryfikacje czekasz.

                                                    > > Ja osobiście nie przyznawałabym się do tego. Jeżeli <ernque> posiada MOC Ciebie
                                                    > > zmienić, to znaczy, że jesteś mu poddany.

                                                    > Erystyka, marino. Wmawiasz mi coś na podstawie fałszywie przypisanych mi słów.

                                                    Odpowiedź - patrz wyżej(link).

                                                    > > Kilkakrotnie już to wspomniałeś, że dzięki <ernque> stałeś się ateistą.

                                                    > Marino. Znowu to samo. Nie wspominałem. Czytaj ze zrozumieniem. Enrique, jak pi
                                                    > sałem był jedną z osób, które wpłynęły na moje postrzeganie katolicyzmu i teizmu.

                                                    ...i odpowiedź znowu ta sama - patrz wyżej i czytaj ze zrozumieniem to, co sam napisałeś.

                                                    Polecam książkę pt. "Cwiczenie pamięci".
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 12:23
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Nigdy nie pisałem że to była jedna osoba.
                                                    >
                                                    > Pamięć też masz krótką, albo kłamiesz. Pozostawiam Tobie (ustalaj sam z sobą).
                                                    > W zasadzie tego nie czynię, ale czas pozwolił mi na pofatygowaie się i wyszuk
                                                    > anie jednego ze zdań, które napisałeś:

                                                    Ani jedno ani drugie. Poniżej link mojej wypowiedzi.

                                                    Wiesz, chasydzie, że nigdy Ci nie podziękowałem. To dzięki m.in. Tobie i eniowi odszedłem z kościoła katolickiego i stałem się ateistą.

                                                    I cała moja wypowiedź łacznie fragmentami, które pominęłaś.
                                                    Ja trafiłem na to forum kilka miesięcy temu jako katolik, a następnie wątpiący katolik.
                                                    Dzisiaj mogę powiedzieć o sobie przekonany i świadomy ateista (dzięki wydatnej pomocy enrique)
                                                    Jestem wdzięczny rodzicom za to, że nie naciskali na moją religijność - pozostawiali ją w sferze rytuałów i bajek o świętych mikołajach - skupili się na kwestiach moralnych i zachęcali do rozwijania i samodzielnego myślenia.


                                                    Manipulujesz. Wycinasz co Ci niewygodne i zostawiasz co Ci pasuje. Zupełnie jak z Twoją wiarą w chrześciajńskiego boga. Chyba od tej wairy masz problemy z myśleniem.

                                                    > Ustalać prawdę możesz w sądzie. Na czym polegają prywatne dyskusje, też zapewne
                                                    > nie wiesz, ale możesz poczytać tu:
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja

                                                    Z podanej definicji:
                                                    W wyniku dyskusji dochodzi do ścierania się różnych poglądów związanych z różnymi punktami widzenia osób prowadzących dyskusję. Określenie zbieżnego (wspólnego) stanowiska, o ile do tego dojdzie, może mieć formę kompromisu lub konsensu.

                                                    Patrzyłaś chociaż na tą definicję? Czytałaś ją? Ze zrozumieniem?

                                                    > Odpowiedź -patrz wyżej.

                                                    Manipulujesz. Nie wierzysz? Patrz wyżej.

                                                    > natomiast nie jestem umysłowym betonem zafiksowanym na jednej idei, któr
                                                    > > ą zresztą przyjmujesz bez zadnego dowodu, bo tak Ci to w klepywano od mal
                                                    > eńkieg
                                                    > > o do głowy.
                                                    >
                                                    > Podobne zdanie pisałeś kiedyś o sobie, jak Tobie wklepywano do głowy. Wyszukać
                                                    > link? Oj, nie chce już mi się....

                                                    Pisałem i czego to dowodzi? Że indoktrynacja zaczyna się od małego. U jednych jest skuteczna (Ty) u innych jest udaje się z niej wyzwolić (Ja).

                                                    >> (...) dopuszczam również, że nowe informacje, które przejdą weryfi
                                                    > kację
                                                    > > jako udowodnione, wpłyną na moje późniejsze zachowania i moją osobowość.
                                                    >
                                                    > Nie wiem, na jakie weryfikacje czekasz.

                                                    Na dowody, które potwierdzą, że nowe informacje sa wiarygodne, a nie są bajkami lub oszustwem.

                                                    >
                                                    > Polecam książkę pt. "Cwiczenie pamięci".

                                                    Juz Ci skopiowałem moją wypowiedź. Polecam książkę pt. Czytanie ze zrozumieniem
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 17:59
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Ani jedno ani drugie. Poniżej link mojej wypowiedzi.
                                                    >
                                                    > Wiesz, chasydzie, że nigdy Ci nie podziękowałem. To
                                                    > dzięki m.in. Tobie i eniowi odszedłem z kościoła katolickiego i stałem się atei
                                                    > stą.

                                                    > > I cała moja wypowiedź łacznie fragmentami, które pominęłaś.
                                                    > Ja trafiłem na to forum kilka miesięcy temu jako katolik, a następnie wątpią
                                                    > cy katolik.
                                                    > Dzisiaj mogę powiedzieć o sobie przekonany i świadomy ateista (dzięki wydatnej
                                                    > pomocy enrique)
                                                    > Jestem wdzięczny rodzicom za to, że nie naciskali na moją religijność - pozost
                                                    > awiali ją w sferze rytuałów i bajek o świętych mikołajach - skupili się na kwes
                                                    > tiach moralnych i zachęcali do rozwijania i samodzielnego myślenia.


                                                    Z tego wniosek, że do każdego piszesz coś innego, czyli ... kłamiesz, albo co forum zmieniasz zdanie. Moja dobra rada: mów zawsze prawdę, wtedy nie musisz zapamiętywać, co do kogo powiedziałeś. Z prawdą łatwiej się żyje, uwierz mi.

                                                    > Zupełnie jak z Twoją wiarą w chrześciajńskiego boga.
                                                    > Chyba od tej wairy masz problemy z myśleniem.

                                                    Tu wygląda mi już na jakąś obsesję bogów u Ciebie.

                                                    > Z podanej definicji:
                                                    > W wyniku dyskusji dochodzi do ścierania się różnych poglądów związanych z ró
                                                    > żnymi punktami widzenia osób prowadzących dyskusję. Określenie zbieżnego (wspól
                                                    > nego) stanowiska, o ile do tego dojdzie, może mieć formę kompromisu lub konsens
                                                    > u.


                                                    > Patrzyłaś chociaż na tą definicję? Czytałaś ją? Ze zrozumieniem?

                                                    Oczywiście, a Ty?

                                                    > Pisałem i czego to dowodzi? Że indoktrynacja zaczyna się od małego. U jednych j
                                                    > est skuteczna (Ty) u innych jest udaje się z niej wyzwolić (Ja).

                                                    Indoktrynacje mnie nie dotyczą. Ciebie?

                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 09:08
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    >
                                                    > Z tego wniosek, że do każdego piszesz coś innego, czyli ... kłamiesz, albo co f
                                                    > orum zmieniasz zdanie. Moja dobra rada: mów zawsze prawdę, wtedy nie musisz zap
                                                    > amiętywać, co do kogo powiedziałeś. Z prawdą łatwiej się żyje, uwierz mi.

                                                    Cały czas piszę to samo. Sens jest ten sam. Kłamstwo możesz przypisać jedynie sobie, bo raz jesteś mariną, a innym razem marianem. Ciężko Ci się zdecydować, czy pod kobiecym nickiem jest łatwiej dyskusje prowadzić? Podobno z prawdą żyje się łatwiej.

                                                    > > Patrzyłaś chociaż na tą definicję? Czytałaś ją? Ze zrozumieniem?
                                                    >
                                                    > Oczywiście, a Ty?

                                                    Nie tylko przeczytałem - zacytowałem Ci jej fragment. Nie zauważyłeś? Wynika z niego dokładnie to co powiedziałem wcześniej.

                                                    > Indoktrynacje mnie nie dotyczą. Ciebie?

                                                    Dotyczą, bo występują bez przerwy w debatach społecznych i politycznych. Bez przerwy jakiś polityk lub urzędnik powołuje się na boga - w lubelskim organizują na terenie szkoły drogę krzyżową. Decyzje o związkach partenerskich są podejmowane w oparciu o religijne przekonania.
                                                    A ty piszesz, że Ciebie nie dotyczą? Przecież wierzysz w Boga, który nie istnieje - nie masz na jego istnienie najmniejszego dowodu. Chyba, że chodziło ci o to, że już nie dotyczą - zrobiły swoje i indoktrynować dłużej nie trzeba.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 12:53
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Cały czas piszę to samo. Sens jest ten sam. Kłamstwo możesz przypisać jedynie s
                                                    > obie, bo raz jesteś mariną, a innym razem marianem. Ciężko Ci się zdecydować, c
                                                    > zy pod kobiecym nickiem jest łatwiej dyskusje prowadzić? Podobno z prawdą żyje
                                                    > się łatwiej.

                                                    Nie widziałam tu jeszcze nika "marian"; jeżeli taki na forum istnieje, to podaj mi do niego link. To samo zarzucił mi wcześniej <grgkh>, że jestem jakimś marianem, kiedy nie chciałam tak myśleć, jak on. Ty, jak zwykle, nie masz swojego zdania i powtarzasz to, co mówią inni....a może Ty i <grgkh> to ta sama osoba? Posty wasze są bardzo do siebie podobne. Nigdy nie widziałam, żebyście we dwóch ze sobą dyskutowali, wyłącznie tylko wspieracie się nawzajem.
                                                    Po drugie, skąd u Ciebie tak nagłe zainteresowanianie moją płcią?

                                                    > > Indoktrynacje mnie nie dotyczą. Ciebie?

                                                    > Dotyczą, bo występują bez przerwy w debatach społecznych i politycznych. Bez pr
                                                    > zerwy jakiś polityk lub urzędnik powołuje się na boga - w lubelskim organizują
                                                    > na terenie szkoły drogę krzyżową. Decyzje o związkach partenerskich są podejmow
                                                    > ane w oparciu o religijne przekonania.
                                                    > A ty piszesz, że Ciebie nie dotyczą? Przecież wierzysz w Boga, który nie istnie
                                                    > je - nie masz na jego istnienie najmniejszego dowodu. Chyba, że chodziło ci o t
                                                    > o, że już nie dotyczą - zrobiły swoje i indoktrynować dłużej nie trzeba.

                                                    Znów nie pamiętasz, o czym pisałeś - odświeżę Twoją pamięć: zarzucałeś mi, że w dzieciństwie byłam indoktrynowana, stąd ta odpowiedź. Wyjaśniając na "chłopski rozum", nie byłam indoktrynowana w dzieciństwie, więc tego rodzaju zarzut mnie nie dotyczy. Prościej już nie potrafię Ci wyjaśnić. Rozumiesz teraz?
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 15:33
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > mi do niego link. To samo zarzucił mi wcześniej <grgkh>, że jestem jak
                                                    > imś marianem, kiedy nie chciałam tak myśleć, jak on. Ty, jak zwykle, nie masz s
                                                    > wojego zdania i powtarzasz to, co mówią inni....a może Ty i <grgkh> to
                                                    > ta sama osoba?
                                                    > Posty wasze są bardzo do siebie podobne. Nigdy nie widziałam, ż
                                                    > ebyście we dwóch ze sobą dyskutowali, wyłącznie tylko wspieracie się nawzajem.
                                                    > Po drugie, skąd u Ciebie tak nagłe zainteresowanianie moją płcią?

                                                    Pudło nie jestem grgkh, a "marian" to taki żart wynikajacy z faktu że użyła(e)ś czasownika w męskiej formie osobowej.

                                                    > Znów nie pamiętasz, o czym pisałeś - odświeżę Twoją pamięć: zarzucałeś mi, że w
                                                    > dzieciństwie byłam indoktrynowana, stąd ta odpowiedź. Wyjaśniając na "chłopski
                                                    > rozum", nie byłam indoktrynowana w dzieciństwie, więc tego rodzaju zarzut mnie
                                                    > nie dotyczy. Prościej już nie potrafię Ci wyjaśnić. Rozumiesz teraz?

                                                    Rozumiem. Widzisz nikt nie rodzi się teistą. Wiedza o tym, że istnieją bogowie jest nam wtłaczana przez urzędników kościołów i wyznań zwykle w młodym wieku. Jeżeli ktoś po skończonej szkole średniej (już nie wspominając o studiach), kto nigdy nie miał wcześniej do czynienia z religiami i bogami, nagle odnajduje boga, to albo ma urojenia, albo mierny z fizyki.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 18:14
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Rozumiem. Widzisz nikt nie rodzi się teistą. Wiedza o tym, że istnieją bogowie
                                                    > jest nam wtłaczana przez urzędników kościołów i wyznań zwykle w młodym wieku. J
                                                    > eżeli ktoś po skończonej szkole średniej (już nie wspominając o studiach), kto
                                                    > nigdy nie miał wcześniej do czynienia z religiami i bogami, nagle odnajduje bog
                                                    > a, to albo ma urojenia, albo mierny z fizyki.

                                                    "Wiara w istnienie Boga albo Opatrzności nie jest ludzkim wynalazkiem, ale wrodzoną cechą.
                                                    Bóg jest to „Coś”, co dzięki swojej naturze niedostępne jest dla fizycznych zmysłów, lecz pomimo to ma dostęp do ludzkiej świadomości i łączy miliony ludzi żywą, niewzruszoną wiarą w swoje istnienie. Dlatego można powiedzieć, że Bóg oddziałuje na żywe istoty w całkiem inny sposób niż poprzez fizyczne zmysły.

                                                    Każda żywa istota ma wrodzoną skłonność, by wierzyć, by przeczuwać, że wszystko, co istnieje, jest żywe i że stwórcą każdego ruchu jest żywa istota.
                                                    Wiarę tę mają też zwierzęta, choć są tego nieświadome, a dowodem wiary zwierząt w Opatrzność jest ich ryk w obliczu śmiertelnego zagrożenia.
                                                    Jeżeli niewyposażona w intelekt istota ma wrodzoną skłonność, by przeczuwać istnienie Boga, to Bóg musi istnieć."

                                                    kosmologia.info/czy-mozna-zyc-bez-boga/
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 18:50
                                                    Dużo gadania i bardzo mało dowodów na poparcie tych tez. Się ktoś rozpisał na temat urojen nie przytaczając ani wyników badań ani nawet najbardziej lichego dowodu a jedynie swoje "głębokie" duchowe przemyślenia.
                                                    Autor tych wypocin zapomniał, że czasy, gdy słowo pisane traktowało się jako najprawdziwsza prawdę minęły i teraz takie lanie wody działa tylko na prostaczków i wierzących (co często jest tożsame).
                                                    Skoro nie ma na poparcie tych słów dowodów to jest to tylko czcze gadanie, o którym mądry człowiek (niestety już nieżyjący) powiedział:
                                                    Tezy, które przyjmuje się bez dowodów, można bez dowodów również odrzucić.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:14
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Dużo gadania i bardzo mało dowodów na poparcie tych tez. Się ktoś rozpisał na t
                                                    > emat urojen nie przytaczając ani wyników badań ani nawet najbardziej lichego do
                                                    > wodu a jedynie swoje "głębokie" duchowe przemyślenia.

                                                    No, płyciutko myślisz.

                                                    Wyobraź sobie - wchodzisz z kolegą do jego mieszkania. W pokoju wszystko poprzewracane, częściowo zdemolowane. Sprawca już jest poza górami i lasami.
                                                    Kolego Twój mówi:
                                                    - ktoś tu był i zdemolował mieszkanie.
                                                    Czy Twoim zdaniem zdemolowane mieszkanie jest dowodem, że istnieje sprawca, czy - nie ma sprawcy, nie ma dowodów, mieszkanie zdemolowało się samo?
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 12:00
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Dużo gadania i bardzo mało dowodów na poparcie tych tez. Się ktoś rozpisa
                                                    > ł na t
                                                    > > emat urojen nie przytaczając ani wyników badań ani nawet najbardziej lich
                                                    > ego do
                                                    > > wodu a jedynie swoje "głębokie" duchowe przemyślenia.
                                                    >
                                                    > No, płyciutko myślisz.
                                                    >
                                                    > Wyobraź sobie - wchodzisz z kolegą do jego mieszkania. W pokoju wszystko poprz
                                                    > ewracane, częściowo zdemolowane. Sprawca już jest poza górami i lasami.
                                                    > Kolego Twój mówi:
                                                    > - ktoś tu był i zdemolował mieszkanie.
                                                    > Czy Twoim zdaniem zdemolowane mieszkanie jest dowodem, że istnieje sprawca, czy
                                                    > - nie ma sprawcy, nie ma dowodów, mieszkanie zdemolowało się samo?

                                                    Poczytaj więcej na temat "Hiperactive Agency Detection"

                                                    No więc to wszystko można zweryfikować. Czy są ślady człowieka (otwarte/wywarzone drzwi, buty, odciski palców, czy coś zginęło, czy sąsiedzi słyszeli jakieś hałasy, może kogoś widzieli).
                                                    Jeżeli oczywiście dowody wskażą, że było to dziełem człowieka - osoby, to nie ma potrzeby szukać innych rozwiązań, jeśli jednak śladów działalności człowieka nie ma, to nie ma sensu wierzyć, że jednak jakiś niewidzialny, niesłyszlany, niezostawiający śladów człowiek to zrobił.

                                                    Rozwiązanie inne niż sprawca/osoba, to wytłumaczenie naturalne:
                                                    1. Otwarte okno i przeciąg, burza, huragan.
                                                    2. Trzęsienie ziemi.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 11.04.13, 23:23
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Wyobraź sobie - wchodzisz z kolegą do jego mieszkania. W pokoju wszystko
                                                    > > poprzewracane, częściowo zdemolowane. Sprawca już jest poza górami i lasami.
                                                    > > Kolego Twój mówi:
                                                    > > - ktoś tu był i zdemolował mieszkanie.
                                                    > > Czy Twoim zdaniem zdemolowane mieszkanie jest dowodem, że istnieje spraw
                                                    > ca, czy - nie ma sprawcy, nie ma dowodów, mieszkanie zdemolowało się samo?

                                                    > Poczytaj więcej na temat "Hiperactive Agency Detection"

                                                    ...nie o to chodzi.

                                                    > No więc to wszystko można zweryfikować. Czy są ślady człowieka (otwarte/wywarzo
                                                    > ne drzwi, buty, odciski palców, czy coś zginęło, czy sąsiedzi słyszeli jakieś h
                                                    > ałasy, może kogoś widzieli).
                                                    > Jeżeli oczywiście dowody wskażą, że było to dziełem człowieka - osoby, to nie ma
                                                    > potrzeby szukać innych rozwiązań.....

                                                    O to chodzi. Są np. ślady człowieka, ale tylko na podstawie czynu, jaki został dokonany. Nikt go z sąsiadów nie widział i nie słyszał, ale są ślady jego działania.
                                                    Czy to jest dowód na to, że uczynił to człowiek, chociaż nikt go nie widział i nie słyszał?
                                                    Wystarczy odpowiedź - "tak", albo "nie."
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 12.04.13, 08:28
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > marina0321 napisał(a):
                                                    > > > Wyobraź sobie - wchodzisz z kolegą do jego mieszkania. W pokoju wsz
                                                    > ystko
                                                    > > > poprzewracane, częściowo zdemolowane. Sprawca już jest poza górami
                                                    > i lasami.
                                                    > > > Kolego Twój mówi:
                                                    > > > - ktoś tu był i zdemolował mieszkanie.
                                                    > > > Czy Twoim zdaniem zdemolowane mieszkanie jest dowodem, że istnieje
                                                    > spraw
                                                    > > ca, czy - nie ma sprawcy, nie ma dowodów, mieszkanie zdemolowało się samo
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > > Poczytaj więcej na temat "Hiperactive Agency Detection"
                                                    >
                                                    > ...nie o to chodzi.

                                                    Ależ dokładnie o to chodzi.

                                                    > > No więc to wszystko można zweryfikować. Czy są ślady człowieka (otwarte/w
                                                    > ywarzo
                                                    > > ne drzwi, buty, odciski palców, czy coś zginęło, czy sąsiedzi słyszeli ja
                                                    > kieś h
                                                    > > ałasy, może kogoś widzieli).
                                                    > > Jeżeli oczywiście dowody wskażą, że było to dziełem człowieka - osoby, to
                                                    > nie ma
                                                    > > potrzeby szukać innych rozwiązań.....
                                                    >
                                                    > O to chodzi. Są np. ślady człowieka, ale tylko na podstawie czynu, jaki został
                                                    > dokonany. Nikt go z sąsiadów nie widział i nie słyszał, ale są ślady jego dział
                                                    > ania.
                                                    > Czy to jest dowód na to, że uczynił to człowiek, chociaż nikt go nie widział i
                                                    > nie słyszał?

                                                    Jeżeli ślady wskazują na człowieka - ślady butów, odciski palców na meblach, klamkach, zamknięte okna (brak wpływu przeciągu, burzy), wywarzone lub otwarte drzwi, brak infomacji prasowych o trzęsieniach lub drganiach Ziemi, to tak jak napisałem, nikt nie będzie szukał innych wyjaśneń niż takich, które wskazują na wpływ człowieka.
                                                    Zaznaczam, że to muszą być ślady działalności człowieka, a nie jedynie efekt takich działań, który może być dziełem człowieka, ale nie musi (np. wywrócona szafa - która mogła się wywrócić, bo np. pękła jej noga, porozrzucane po całym pokoju papiery - efekt przeciągu itd.)

                                                    Jeżeli jednak takich śladów nie ma, to nie ma powodu uznawać, że było to dzieło człowieka.

                                                    > Wystarczy odpowiedź - "tak", albo "nie."

                                                    tak - jeżeli są ślady człowieka
                                                    nie - jeżeli sladów człowieka nie ma
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 12:51
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Jeżeli ślady wskazują na człowieka - ślady butów, odciski palców na meblach, kl
                                                    > amkach, zamknięte okna (brak wpływu przeciągu, burzy), wywarzone lub otwarte dr
                                                    > zwi, brak infomacji prasowych o trzęsieniach lub drganiach Ziemi, to tak jak na
                                                    > pisałem, nikt nie będzie szukał innych wyjaśneń niż takich, które wskazują na w
                                                    > pływ człowieka.
                                                    > Zaznaczam, że to muszą być ślady działalności człowieka.....

                                                    > tak - jeżeli są ślady człowieka

                                                    No, chyba doszliśmy już do sedna sprawy; chodzi o ślady działalności człowieka.
                                                    Mamy ślady jego działalności, ale nie mamy człowieka, lecz wiemy, że to ON działał. Co robimy? Zaczynamy go szukać. Nie widzieliśmy człowieka, niby nie mamy dowodów, ale ślady jego działalności wskazują nam, że był, więc zaczynamy go szukać, żeby go zidentyfikować. Czasami się uda, czasami nie, ale nie przestajemy wierzyć, że uczynił to człowiek.
                                                    To samo jest odnośnie działalności Boga (nie katolickiego, bo w takiego też nie wierzę). Wiele jest ludzi na świecie, którzy szukają Stwórcę, chociaż Go nigdy nie widzieli, ale WIDZA ślady jego działalności. Na podstawie tej logiki, że Wszechświat musiał ktoś zaprojektować, wierzą, że istnieje Uniwersalna Siła.
                                                    Jedni mówią: "nie wierzę, bo nigdy Go nie widziałem", inni - na podstawie faktów wierzą i szukają Go.
                                                    Nie ma Stworzenia bez Stwórcy.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 14:17
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > No, chyba doszliśmy już do sedna sprawy; chodzi o ślady działalności człowieka.
                                                    > Mamy ślady jego działalności, ale nie mamy człowieka, lecz wiemy, że to ON dzia
                                                    > łał. Co robimy? Zaczynamy go szukać. Nie widzieliśmy człowieka, niby nie mamy d
                                                    > owodów, ale ślady jego działalności wskazują nam, że był, więc zaczynamy go szu
                                                    > kać, żeby go zidentyfikować. Czasami się uda, czasami nie, ale nie przestajemy
                                                    > wierzyć, że uczynił to człowiek.
                                                    > To samo jest odnośnie działalności Boga (nie katolickiego, bo w takiego też nie
                                                    > wierzę). Wiele jest ludzi na świecie, którzy szukają Stwórcę, chociaż Go nigdy
                                                    > nie widzieli, ale WIDZA ślady jego działalności. Na podstawie tej logiki, że W
                                                    > szechświat musiał ktoś zaprojektować, wierzą, że istnieje Uniwersalna Siła.
                                                    > Jedni mówią: "nie wierzę, bo nigdy Go nie widziałem", inni - na podstawie faktó
                                                    > w wierzą i szukają Go.
                                                    > Nie ma Stworzenia bez Stwórcy.

                                                    No więc doszliśmy do sedna.

                                                    Wiemy jak wyglądają ślady człowieka i jak je rozpoznać.

                                                    Nie wiemy jednak jak wyglądają ślady Boga ani innych bogów. Natura to nie są ślady działalności Boga. To są ślady działalności praw natury.
                                                    Jakie przesłanki kierują Cię aby uznać, że to ślady działalności Boga? Po "boskich" odciskach palców? Jak wyglądają takie odciski?
                                                    Skąd wiemy że to dzieło Boga? Czy dlatego bo jest to powtarzane od setek lat? Bo powtarzane są mity i legendy powstałe w czasach, gdy nie znano innego sposobu tłumaczenia praw natury niż poprzez hierarchizowanie bytów i ich wpływu - aniołów, demonów, bogów, półbogów, istot nadrzprzyrodzonych, duchów, zmór, krasnoludków, wróżek?
                                                    Czy XXIw to nie jest najwyższa pora aby przestać powtarzać plemienne bajania sprzed tysięcy lat?

                                                    > inni - na podstawie faktó
                                                    > w wierzą i szukają Go.

                                                    Jakich faktów? Nie ma faktów potwierdzających istnienie bogów.

                                                    > Nie ma Stworzenia bez Stwórcy.

                                                    Skąd ten wniosek? Wygląda jedynie na zbieżność semantyczną. Czy w rzeczywistym świecie znamy cokolwiek lub kogokolwiek kto cokolwiek stworzył?
                                                    Znamy jedynie samo stworzenie, nie znamy żadnego stwórcy - chociaż znamy wielu ludzi którzy próbują przekonać innych do swojego bajki o swoim stwórcy. Wszystko wskazuje na to, że stwórca nie jest potrzebny.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 14:32
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Jakich faktów? Nie ma faktów potwierdzających istnienie bogów.

                                                    Mów do słupa, a słup... nie nie zrozunmiałeś, więc zostawmy to.

                                                    > > Nie ma Stworzenia bez Stwórcy.

                                                    > Skąd ten wniosek? Wygląda jedynie na zbieżność semantyczną. Czy w rzeczywistym
                                                    > świecie znamy cokolwiek lub kogokolwiek kto cokolwiek stworzył?
                                                    > Znamy jedynie samo stworzenie, nie znamy żadnego stwórcy - chociaż znamy wielu
                                                    > ludzi którzy próbują przekonać innych do swojego bajki o swoim stwórcy. Wszystk
                                                    > o wskazuje na to, że stwórca nie jest potrzebny.

                                                    ... a już myślałam, że "zaskoczysz". Nie ma sensu.
                                                    Pozdrowienia i życzę przyjemnej niedzieli. Wyjdź na spacej i delektuj się naturą, całym Stworzeniem bez Stwórcy.
                                                    P.S. Jeżeli wszystko potrafi tak samo się stwarzać, to uważaj, jak będziesz w lesie, nie wiadomo, jakie nowe potwory mogły się ostatnio wyeluować. Uważaj.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 15:07
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Jakich faktów? Nie ma faktów potwierdzających istnienie bogów.
                                                    >
                                                    > Mów do słupa, a słup... nie nie zrozunmiałeś, więc zostawmy to.

                                                    Zostawmy. Nie wiem jakim cudem wciąż wierzysz w te bajki, ale na mnie to nie działa.

                                                    > ... a już myślałam, że "zaskoczysz". Nie ma sensu.

                                                    Ja też myślałem że przestaniesz się karmić urojeniami ale widocznie Ci to odpowiada.

                                                    > Pozdrowienia i życzę przyjemnej niedzieli.

                                                    Wzajemnie.

                                                    > Wyjdź na spacej i delektuj się nat
                                                    > urą, całym Stworzeniem bez Stwórcy.
                                                    > P.S. Jeżeli wszystko potrafi tak samo się stwarzać, to uważaj, jak będziesz w l
                                                    > esie, nie wiadomo, jakie nowe potwory mogły się ostatnio wyeluować. Uważaj.

                                                    Nie do końca wiesz jak działa ewolucja, prawda?
                                                    Bardziej bym się bał gdyby rzeczywiście istniał jakiś stworzyciel, któremu może coś do łba strzelić i nawymyślałby jakiś stworów na swoje, nieznane nam "maluczkim" potrzeby.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 15:20
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Wyjdź na spacej i delektuj się naturą, całym Stworzeniem bez Stwórcy.
                                                    > > P.S. Jeżeli wszystko potrafi tak samo się stwarzać, to uważaj, jak będzi
                                                    > esz w lesie, nie wiadomo, jakie nowe potwory mogły się ostatnio wyeluować.
                                                    > > Uważaj.

                                                    > Nie do końca wiesz jak działa ewolucja, prawda?

                                                    Nikt nie potrafi dokładnie opisać, jak działa ewolucja. Ci, którzy ją wymyślili, też nie. Wiem za to, jak działa ewolucja duchowa, ale o tym nie mam zamiaru się rozpisywać.

                                                    > Bardziej bym się bał gdyby rzeczywiście istniał jakiś stworzyciel, któremu może
                                                    > coś do łba strzelić i nawymyślałby jakiś stworów na swoje, nieznane nam "maluc
                                                    > zkim" potrzeby.

                                                    Teraz Ciebie rozumiem. Boisz się wierzyć w jakiegokolwiek Stwórcę, bo identyfikujesz Go z Bogiem przedstawionym we fragmentach Starego Testamentu, ponadto i takiego, jakiego reprezentuje KK (karze piekłem, albo - "za dobre wynagradza, a za złe każe"). Gdyby mój obraz Boga tak zawężony był, jak Twój, też wolałabym w niego nie wierzyć i na forach szukałabym potwierdzenia, że on nie istnieje.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 09:54
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > > Nie do końca wiesz jak działa ewolucja, prawda?
                                                    >
                                                    > Nikt nie potrafi dokładnie opisać, jak działa ewolucja. Ci, którzy ją wymyślili
                                                    > , też nie.

                                                    Dokładnie nie potrafi, ale ogólne zasady znamy. Zasady nie wyamagają działania istot nadprzyrodzonych.

                                                    > Wiem za to, jak działa ewolucja duchowa, ale o tym nie mam zamiaru s
                                                    > ię rozpisywać.

                                                    Za co jestem Ci wdzięczny.

                                                    > Teraz Ciebie rozumiem. Boisz się wierzyć w jakiegokolwiek Stwórcę, bo identyfik
                                                    > ujesz Go z Bogiem przedstawionym we fragmentach Starego Testamentu, ponadto i
                                                    > takiego, jakiego reprezentuje KK (karze piekłem, albo - "za dobre wynagradza, a
                                                    > za złe każe").

                                                    Nadal mnie nie rozumiesz. Nie obchodzi mnie wiara w żadnego boga, w tych również chrześcijańskiego i katolickiego. Wiara w jakiegokolwiek boga jest dla mnie absurdalna, infantylna i naiwnie głupia.

                                                    > Gdyby mój obraz Boga tak zawężony był, jak Twój, też wolałabym
                                                    > w niego nie wierzyć i na forach szukałabym potwierdzenia, że on nie istnieje.

                                                    Na forach nie szukam potwierdzenia nieistnienia boga. Wymieniam jedynie poglądy i dyskutuję z osobami, które uważają się za wierzących, chcąc zrozumieć na czym one opierają swoją wiarę.
                                                    Powiedz mi jaki jest Twój obraz Boga, może rzeczywiście jest to coś diametralnie innego i bardziej wiarygodnego w stosunku do postaw prezentowanych na forum przez innych teistów.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 11:19
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Powiedz mi jaki jest Twój obraz Boga, może rzeczywiście jest to coś diametralnie
                                                    > innego i bardziej wiarygodnego w stosunku do postaw prezentowanych na forum przez
                                                    > innych teistów.

                                                    Boga nie da się wskać, że jest on tu, albo tam. To nie osoba siedząca gdzieś na chmurce i grożąca na nas paluszkiem. Wszyscy jesteśmy cząstką Boga i należy szukać go w sobie.
                                                    Jeżeli Boga porównamy do oceanu, to my jesteśmy kroplami, które oderwały się od fali morskiej , zostały na piasku i skrystalizowały się. Zeby do tego oceanu Boga powrócić, połączyć się z nim, musimy się najpierw oczyścić "z tego piasku", tzn. żyć tak, żebyśmy stali się tak czyści, jak ten Ocean. Zaden człowiek w jednym życiu temu nie podoła. Zadaniem naszym jest starać się tak żyć, żeby już nie było potrzeby tu na Ziemię wracać, czyli od nowa się rodzić.
                                                    Związywanie się z jakąkolwiek religią utrudnia ten proces.
                                                    Z mojego punktu widzenia nikt nie musi nikogo nawracać, bo KAZDY kiedyś odkryje w sobie wyższą istotę duchową. "Nawracać" należy do czynienia dobrych czynów, począwszy od tego: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Może być ktoś ateistą, ważne jest, jakim jest tu na Ziemi człowiekiem.
                                                    Kiedyś wszyscy połączymy się z tym Oceanem. Nie ma wiecznego potępienia. Piekło stwarzamy sobie sami tu na Ziemi.
                                                    Bóg nikogo nie karze żadnym piekłem, tylko daje nową szansę w tym, że ciągle od nowa tu przychodzimy. To nawet nie On nas tutaj "strąca", tylko po śmierci w Zaświatach sami widzimy, że nie jesteśmy jeszcze tak doskonali, żeby wtopić się w Boży Ocean, wejść do Jego Królestwa.
                                                    A więc, nie wystarczy spowiedź w KK, a Kapłan nie posiada żadnej mocy odpuszczać komuś grzechów. Każdy - i kapłan też - powinien skoncentrować się na własnych grzechach i swoim postępowaniu.
                                                    Oto moje słowo......
                                                    P.S. Chciałeś, żebym przedstawiła "mój obraz Boga", więc to uczyniłam. Wiem, że taki obraz, to ogromny "przewrót" w myśleniu, szczególnie dla osób, które urodziły się w świecie katolickim, ja też.
                                                    Osób, które w ten sposób zaczęły myśleć i wierzyć, jak wyżej przedstawiłam, nie da się "odkręcić" na ateistów. Nie ma zresztą potrzeby, bo nie należą do żadnych religi, nikogo nie ewangelizują i do niczego nikogo nie zmuszają, starają się świecić własnym przykładem.
                                                    Jeśli chodzi o mnie, jestem jeszcze "w kołysce".
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 20.04.13, 14:52
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > Nie do końca wiesz jak działa ewolucja, prawda?
                                                    > >
                                                    > > Nikt nie potrafi dokładnie opisać, jak działa ewolucja. Ci, którzy ją wymyślili
                                                    > > , też nie.
                                                    >
                                                    > Dokładnie nie potrafi, ale ogólne zasady znamy. Zasady nie wyamagają działania
                                                    > istot nadprzyrodzonych.

                                                    Zasady, aby mogły „zadziałać” muszą być dowiedzione, że są do tego zdolne. "Ewolucja" nie jest zdolna przekształcić jednego gatunku w inny. Jest to ateistyczny mit, mający wypełnić lukę, po usunięciu Boga.
                                                    „Ewolucja nie jest ani udowodniona, ani możliwa do udowodnienia. Niemniej wierzymy w nią, gdyż jedyną alternatywą jest akt stwórczy Boga, a to się nie mieści w głowie.” (Artur Keith, antropolog 1866-1955)
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 14:22
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > No, chyba doszliśmy już do sedna sprawy; chodzi o ślady działalności człowieka.

                                                    Pozory tylko - ślady człowieka są powtarzalne i mierzalne. Na podstawie śladów
                                                    człowieka można ustalić, że to człowiek, a nawet ustalić, który człowiek.
                                                    Z prawie stuprocentową pewnością można wykluczyć każde inne źródło śladów.

                                                    Ślady bogów są niepowtarzalne i niemierzalne. Nie dają żadnej pewności,
                                                    że pozostawić mógł je tylko bóg, a już tym bardziej który. Jeśli znajdziemy
                                                    ślady, które nie pasują do niczego co znamy, nie oznacza to automatycznie
                                                    śladów któregoś z bogów, ani nawet bliżej nieokreślonego boga. Bóg jest
                                                    granicą ludzkiej niewiedzy
                                                    , a to w szczególności oznacza, że nie jest jej
                                                    żadnym konkretnym przypadkiem, bo każdy konkretny przypadek można
                                                    prędzej czy później wyjaśnić, choć dalej zostaną przypadki niewyjaśnione.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 14:40
                                                    wariant_b napisał:
                                                    >Bóg jest
                                                    > granicą ludzkiej niewiedzy
                                                    , a to w szczególności oznacza, że nie jest jej
                                                    > żadnym konkretnym przypadkiem, bo każdy konkretny przypadek można
                                                    > prędzej czy później wyjaśnić, choć dalej zostaną przypadki niewyjaśnione.

                                                    Jeżeli wykluczysz działalność Boga, to 50% są już wyjaśnione, czy nie?
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 15:57
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Jeżeli wykluczysz działalność Boga, to 50% są już wyjaśnione, czy nie?

                                                    Nic nie jest wyjaśnione. Ciąg zbieżny do zera może mieć wszystkie wartości niezerowe.
                                                    Zatem zawsze może znaleźć się coś, co będzie dało się wytłumaczyć istnieniem boga,
                                                    gdyż nie są znane inne, bardziej prawdopodobne, wytłumaczenia.

                                                    Chodzi tylko o to, że bóg nieustannie się kurczy i z każdą chwilą może mniej,
                                                    bo coś już w międzyczasie znalazło uzasadnienie bez pomocy odwoływania się do sił
                                                    nadprzyrodzonych, a jedynie z pomocą praw natury i przekształceń matematycznych.
                                                    A z nieznanych powodów widać bogowie też muszą się do nich stosować.
                                                    Nawet w Raju obowiązuje grawitacja.

                                                    Porównaj sobie, ile mógł bóg za czasów Jezusa, a ile może teraz.
                                                    Choć nieszczęściem religii nie jest kurczenie się mocy boskiej, ale nieprzystawanie
                                                    nauk moralnych kościoła do współczesnego stanu ludzkiej świadomości.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 12:00
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > Nawet w Raju obowiązuje grawitacja.

                                                    Możesz mi wytłumaczyć, skąd się bierze siła grawitacji?

                                                    > Porównaj sobie, ile mógł bóg za czasów Jezusa, a ile może teraz.
                                                    > Choć nieszczęściem religii nie jest kurczenie się mocy boskiej, ale nieprzystawanie
                                                    > nauk moralnych kościoła do współczesnego stanu ludzkiej świadomości.

                                                    Kościół, to kościół, Bóg nie mieszka w budynkach kościelnych i tam się Go nie znajdzie. Największy nonsens, to "przyjmowanie Chrystusa" w opłatku upieczonym ludzkimi rękami w piekarni. Następnie konsumowanie i wydalanie - to moim zdanie kanibalizm i zbeszczeszczenie osoby samego Chrystusa.
                                                    Czasem się zastanawiam, czy kapłani rzeczywiście wierzą w swoje ceremonie?