Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)?

16.04.13, 19:07
Zanim się urodziłeś, nie było Cię nigdzie, bo nie masz wspomnień z tego okresu (reinkarnacja jest w innej religii). Dostałeś krótką szansę, by Twoja świadomość zaistniała. Co z nią zrobisz?
    • sclavus Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 16.04.13, 20:39
      Niemożliwym jest dla mnie stworzyć jakąkolwiek odpowiedź bowiem nie jestem katolikiem i nigdy nim nie byłem... :)
      Mając za sobą sporo obserwacji, mógłbym się pokusić o komentarz jedynie, ale po co skoro moje stanowisko w sprawie znane tu jest ;)
    • kolter-xl Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 16.04.13, 21:26
      Bo strach przed piekłem nie pozwala mu na szyje założyć sobie stryczka .
    • qqww1122 Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 16.04.13, 22:29
      Głudź znalazł odpowiedź na te pytania egzystencjalne.
      A jak znalazł , to wpadł w depresję i zaczął pic na umór.
      • pocoo Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 16.04.13, 23:14
        Po co się żyje? Kur.wa! Rodzice mnie zrobili.
        Dlaczego,kiedy człowiek jest piękny i młody to jest beznadziejnie głupi?
        Pieprzyli się,urodziłam się to i umrę tak jak wszyscy.
        • feelek Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 17.04.13, 02:05
          żyje się po to aby odczuwać piękno, dobro, miłość...
          aby ww. odczuwać czasem tylko przez chwile (choć Włosi np. mają je na co dzień) trzeba się długimi godzinami babrać w brzydocie codzienności, brudów, kurzu, rzygów, zarabiania, podnoszenia wciąż i wciąż przygiętego do ziemi karku...
          aby mieć na to siłę, trzeba wierzyć, że to ma sens i tej wiary nigdy nie tracić.
          aby wierzyć potrzebna jest siła.
          aby mieć tę siłę potrzeba widzieć to piękno, dobro, miłość choćby i oczyma wyobraźni.
          aż wreszcie kiedyś przyjdzie.
          Albo i nie.
          • billy.the.kid Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 17.04.13, 05:52
            żyję- bo lubię.
            • pocoo Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 17.04.13, 07:11
              billy.the.kid napisał:

              > żyję- bo lubię.

              Jeżeli ja rano czytam taki post to chyba mam gwatancję udanego dnia.
              Jesteś zadowolony i to mnie cieszy.
    • grgkh Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 09:13
      Nie mają jasnej i atrakcyjnej koncepcji po co żyć?
      • pocoo Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 09:20
        grgkh napisał:

        > Nie mają jasnej i atrakcyjnej koncepcji po co żyć?
        >
        A jak ma taki chociażby skomaropodobny napisać,że dla pieniędzy,picia,pieprzenia i piekła.
        • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 16:06
          pocoo napisała:

          > grgkh napisał:
          >
          > > Nie mają jasnej i atrakcyjnej koncepcji po co żyć?

          A ty masz atrakcyjną koncepcję pewnie po to żyjesz żeby jeść.


          > A jak ma taki chociażby skomaropodobny napisać,że dla pieniędzy,picia,pieprzen
          > ia i piekła.

          No pieprzenie to najbardziej tobie po głowie chodzi.
          • pocoo Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 18:37
            skomar102 napisał:

            > No pieprzenie to najbardziej tobie po głowie chodzi.

            No i doczekałeś się cnotliwy chłopczyku,że o pieprzeniu nie będę z toba rozmawiała.Nie będe ci sprawiała aż tak wielkiej piekielnej przyjemnosci.
            • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 18:49
              pocoo napisała:

              > skomar102 napisał:
              >
              > > No pieprzenie to najbardziej tobie po głowie chodzi.
              >
              > No i doczekałeś się cnotliwy chłopczyku,że o pieprzeniu nie będę z toba rozmawi
              > ała.Nie będe ci sprawiała aż tak wielkiej piekielnej przyjemnosci.

              Jak widać pan gumofilc , nie bardzo rozumiał twoje dowcipy i jestem przekonany na 200% ze brał je na poważnie . Nie mówili ci żeby z chu-jem nie żartować :))
              • pocoo Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 18:57
                kolter-xl napisał:

                > Jak widać pan gumofilc , nie bardzo rozumiał twoje dowcipy i jestem przekonany
                > na 200% ze brał je na poważnie .

                Czy Ty mnie Kolter ,za głupote musisz az tak bardzo straszyć?

                Nie mówili ci żeby z chu-jem nie żartować :))

                Coś matula mówili ale nie słuchałam.
                • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 23:22
                  pocoo napisała:

                  > kolter-xl napisał:
                  >
                  > > Jak widać pan gumofilc , nie bardzo rozumiał twoje dowcipy i jestem przekonany
                  > > na 200% ze brał je na poważnie .
                  >
                  > Czy Ty mnie Kolter ,za głupote musisz az tak bardzo straszyć?

                  Chciałaś sobie małpkę wytresować :)))
                  • pocoo Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 18.04.13, 16:55
                    kolter-xl napisał:

                    > Chciałaś sobie małpkę wytresować :)))
                    Kolter...no...Kolter...
                    Też mi małpka.
                    Kolter...
                  • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 18.04.13, 19:47
                    kolter-xl napisał:
                    > Chciałaś sobie małpkę wytresować :)))

                    Ty to już jesteś wytresowany jak małpa.
                    • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 19.04.13, 10:00
                      skomar102 napisał:

                      > kolter-xl napisał:
                      > > Chciałaś sobie małpkę wytresować :)))
                      >
                      > Ty to już jesteś wytresowany jak małpa.

                      Nie dygaj nic , jesteś dzieckiem swojej bozi a ona cię kocha nawet z tym IQ pawiana :))
                  • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 18.04.13, 19:51
                    kolter-xl napisał:


                    > > > Jak widać pan gumofilc , nie bardzo rozumiał twoje dowcipy i jestem
                    > przekonany
                    > > > na 200% ze brał je na poważnie .
                    wać :)))

                    No ty jeden brałeś to na poważnie i taką zazdrością wybuchnąłeś
                    nie bój się zostawiam tę przyjemność tobie.
                    • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 19.04.13, 10:02
                      skomar102 napisał:
                      > No ty jeden brałeś to na poważnie

                      Nie , tylko ty na całym forum te żarty miałeś za coś poważnego .

                      i taką zazdrością wybuchnąłeś
                      > nie bój się zostawiam tę przyjemność tobie.

                      90 zł kosztuje przelot ode mnie do Gdańska ,wybacz gdybym szukał przygód a ona wyraziła zainteresowanie to ..............
              • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 20:54
                kolter-xl napisał:

                > pocoo napisała:

                > > No i doczekałeś się cnotliwy chłopczyku,że o pieprzeniu nie będę z toba r
                > ozmawi
                > > ała.

                Bardzo mi miło.

                > Jak widać pan gumofilc , nie bardzo rozumiał twoje dowcipy i jestem przekonany
                > na 200% ze brał je na poważnie . Nie mówili ci żeby z chu-jem nie żartować :))

                Czy pooco jest facetem co jesteś taki zazdrosny pedziu.
                • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 23:25
                  skomar102 napisał:


                  > Czy pooco jest facetem co jesteś taki zazdrosny pedziu.

                  No nie mówiłem ci pocoo ze ten twój kolega to debil a do tego dupcia plebana :))
                  • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 18.04.13, 19:40
                    kolter-xl napisał:
                    > No nie mówiłem ci pocoo ze ten twój kolega to debil a do tego dupcia plebana :)

                    Nie masz tu większego debila i pedzia jak kolter
                    Jak ci się układa z kochasiem Darkiem wzięliście już ślub
                    czy cię zostawił i jesteś taki rozżalony.
                    • pocoo Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 19.04.13, 09:46
                      skomar102 napisał:

                      > Nie masz tu większego debila i pedzia jak kolter.

                      Widzę,że jesteś autorytetem w tej dziedzinie.Nie znoszę sztampy.Nienawidzę masówki.
                      Uwielbiam tego "największego debila i pedzia".
                      Przegrałeś skomar.Jesteś dla mnie odpadem.Gdybyś jeszcze był największym debilem to może...Ale ty jesteś nijaki...
                      • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 19.04.13, 19:39
                        pocoo napisała:

                        > skomar102 napisał:

                        > > Nie masz tu większego debila i pedzia jak kolter.

                        > Uwielbiam tego "największego debila i pedzia".


                        Swój do swojego zawsze ciągnie.
                        • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 20.04.13, 18:35
                          skomar102 napisał:

                          > pocoo napisała:
                          >
                          > > skomar102 napisał:
                          >
                          > > > Nie masz tu większego debila i pedzia jak kolter.
                          >
                          > > Uwielbiam tego "największego debila i pedzia".

                          > Swój do swojego zawsze ciągnie.

                          Ale z ciebie kupa parafialna wyszła na całego :)))
                          • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 12:12
                            kolter-xl napisał:

                            > skomar102 napisał:
                            >
                            > > pocoo napisała:
                            > >
                            > > > skomar102 napisał:
                            > >
                            > > > > Nie masz tu większego debila i pedzia jak kolter.
                            > >
                            > > > Uwielbiam tego "największego debila i pedzia".
                            >
                            > > Swój do swojego zawsze ciągnie.
                            >
                            > Ale z ciebie kupa parafialna wyszła na całego :)))

                            Ty nawet nie wiesz co z ciebie wyszło, to żenujące.
                            • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 16:02
                              skomar102 napisał:

                              > > Ale z ciebie kupa parafialna wyszła na całego :)))
                              >
                              > Ty nawet nie wiesz co z ciebie wyszło, to żenujące.

                              Żenujące jest to ze taki gumofilc , chce nad Człowiekiem dominować :))
                              • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 18:16
                                kolter-xl napisał:
                                > Żenujące jest to ze taki gumofilc , chce nad Człowiekiem dominować :))

                                Ty jesteś człowiekiem, podobieństwo fizyczne chyba tylko.



                                "Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne"
                                • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 19:26
                                  skomar102 napisał:

                                  > kolter-xl napisał:
                                  > > Żenujące jest to ze taki gumofilc , chce nad Człowiekiem dominować :))
                                  >
                                  > Ty jesteś człowiekiem, podobieństwo fizyczne chyba tylko.

                                  Nie dygaj nic ,Jezus takich ułomnych jak ty też kocha.
                                  • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 19:33
                                    Nie mam już ochoty ani sił na wymianę uszczypliwości z tobą.
                                    • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 19:50
                                      skomar102 napisał:

                                      > Nie mam już ochoty ani sił na wymianę uszczypliwości z tobą.

                                      No widzisz , miałeś nadzieje ze uda ci się nakłamać a tu masz pecha , twój adwersarz ma mózg i nie dało rady.
                    • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 19.04.13, 09:58
                      skomar102 napisał:

                      > Nie masz tu większego debila i pedzia jak kolter

                      Zawsze zaraz a tobą :))

                      > Jak ci się układa z kochasiem Darkiem wzięliście już ślub
                      > czy cię zostawił i jesteś taki rozżalony.

                      Cosś obiło mi się o uszy ze Daruś żyje z twoim danym facetem :))
                      • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 19.04.13, 19:42
                        kolter-xl napisał:
                        > Cosś obiło mi się o uszy ze Daruś żyje z twoim danym facetem :))

                        A to zostawił cię jednak a tak się cieszyłeś.
                        [b] > > Re: Co symbolizuje krucyfiks?
                        > >
                        > > W moim pokoju na ścianie wisi zdjęcie mego narzeczonego Darka, z którym z
                        > amierz
                        > > am wziąć ślub jak tylko Janek nam to załatwi w Sejmie. To co, nie mogę si
                        > ę do t
                        > > ego zdjęcia modlić?
                        > >
                        > > Cz, 13-10-2011 Forum: Religia Wątek: Co symbolizuje krucyfiks? (24) Autor
                        > : kolter
                        .
                        • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 20.04.13, 18:43
                          skomar102 napisał:


                          > A to zostawił cię jednak a tak się cieszyłeś.
                          > [b] > > Re: Co symbolizuje krucyfiks?
                          > > >
                          > > > W moim pokoju na ścianie wisi zdjęcie mego narzeczonego Darka, z którym zamierzam wziąć ślub jak tylko Janek nam to załatwi w Sejmie. To co, nie mgę się do tego zdjęcia modlić?
                          > > > Cz, 13-10-2011 Forum: Religia Wątek: Co symbolizuje krucyfiks? (24)
                          > Autor kolter
                          .

                          No widzisz załgana katolicka dziwko tam nie było nicku kolter a kolter2 więc nie wkurzaj mnie.

                          Autor: skomar102 ☺ 14.02.12, 19:38
                          kolter napisał:
                          dalej sie ośmieszaj w imię udowodniania mi bzdetu , w która tylko ty wierzysz .

                          Ale czego się pieklisz?
                          Ja tylko cytuję twoje słowa:

                          Re: Co symbolizuje krucyfiks?

                          W moim pokoju na ścianie wisi zdjęcie mego narzeczonego Darka, z którym zamierzam wziąć ślub jak tylko Janek nam to załatwi w Sejmie. To co, nie mogę się do tego zdjęcia modlić?

                          Cz, 13-10-2011 Forum: Religia Wątek: Co symbolizuje krucyfiks? (24) Autor: kolter2

                          forum.gazeta.pl/forum/w,721,133335025,133360718,Re_oszo_marianie_chasydzie.html
                          Wytłumacz mi szmato gdzie jest przy nicku kolter owa dziwnie u ciebie załganego katolickiego śmiecia znikająca dwójka ? Myślisz amebo ze kogoś tu zrobisz w wała , jesteś na to za prymitywny .
                          • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 12:07
                            kolter-xl napisał:

                            > Wytłumacz mi szmato gdzie jest przy nicku kolter owa dziwnie u ciebie załganego
                            > katolickiego śmiecia znikająca dwójka ? Myślisz amebo ze kogoś tu z
                            > robisz w wała , jesteś na to za prymitywny .


                            To jednak miałeś dwójkę w nicku jak się tak o nią kłócisz
                            • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 16:00
                              skomar102 napisał:

                              > kolter-xl napisał:
                              >
                              > > Wytłumacz mi szmato gdzie jest przy nicku kolter owa dziwnie u ciebie za
                              > łganego
                              > > katolickiego śmiecia znikająca dwójka ? Myślisz amebo ze kogoś tu z
                              > > robisz w wała , jesteś na to za prymitywny .
                              >
                              >
                              > To jednak miałeś dwójkę w nicku jak się tak o nią kłócisz

                              Sam qrwo zalogowałeś się pod tym nickiem . Załgana katolicka szm....
                              • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 18:13
                                kolter-xl napisał:

                                > skomar102 napisał:
                                >
                                > > kolter-xl napisał:
                                > >
                                > > > Wytłumacz mi szmato gdzie jest przy nicku kolter owa dziwnie u cieb
                                > ie za
                                > > łganego
                                > > > katolickiego śmiecia znikająca dwójka ? Myślisz amebo ze k
                                > ogoś tu z
                                > > > robisz w wała , jesteś na to za prymitywny .
                                > >
                                > >
                                > > To jednak miałeś dwójkę w nicku jak się tak o nią kłócisz
                                >
                                > Sam qrwo zalogowałeś się pod tym nickiem . Załgana katolicka szm....

                                A niby w jakim celu mam mieć kilka nicków nie mam takiej potrzeby
                                w przeciwieństwie do ciebie.
                                • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 21.04.13, 19:25
                                  skomar102 napisał:

                                  > A niby w jakim celu mam mieć kilka nicków nie mam takiej potrzeby
                                  > w przeciwieństwie do ciebie.

                                  Mógłbyś mi wskazać mój jakiś inny nick , w którego członie nie ma kolter ?,ale daruj sobie tego koltera2 bo tylko taki debil jak ty uwierzyć może ze to mój nick .
      • bookworm Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 09:48
        grgkh napisał:

        > Nie mają jasnej i atrakcyjnej koncepcji po co żyć?

        Może żeby się bzykać i rozmanażać, a potem pójść do nieba żeby już się tylko bzykać?
        • pocoo Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 10:46
          bookworm napisał:
          > Może żeby się bzykać i rozmanażać, a potem pójść do nieba żeby już się tylko bz
          > ykać?
          >
          Wcale się nie dziwię,że święte księgi Ci się pieprzą.
          To samo bzykanie ,to wg Nauki Ojca będą robiły doskonałe zmartwychwstałe ciała.Nie pamiętam gdzie?Może być nawet w "moim buduarze".Coś tam trzeba sobie zasłużyć na to chyba ilością dzieci .Mi też się to wszystko (delikatnie ujmując) pieprzy.
          • bookworm Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 12:38
            pocoo napisała:

            > bookworm napisał:
            > > Może żeby się bzykać i rozmanażać, a potem pójść do nieba żeby już się ty
            > lko bz
            > > ykać?
            > >
            > Wcale się nie dziwię,że święte księgi Ci się pieprzą.

            Generalnie we wszystkich tych księgach jest strasznie dużo pieprzenia, więc już tylko z tego względu mogło i mi się coś popieprzyć.
            Jedni obiecują raj - cokolwiek ma on oznaczać (obawiam się, że możliwość oglądania boga z bliska i śpiewanie mu hosanna - i tak do nieskończonego usrania), inni obdarowują mężczyzn hurysami w ilości 72 (niestety dla kobiet przewiedzieli jedynie odwiedziny męża, gdy nie jest zajęty hurysami), jeszcze inni, nieskończenie racjonalnie, dają nam doskonałe ciało (im bardziej współpracujące za życia tym doskonalsze) do bzykania i innych cielesnych przyjemności (na których chyba za życia nie starczyło sił).

            > Coś tam trzeba sobie zasłuż
            > yć na to chyba ilością dzieci .Mi też się to wszystko (delikatnie ujmując) piep
            > rzy.

            Bezpłodni mają przesrane. Dwubóg ich nie lubi.
            • pocoo Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 18:49
              bookworm napisał:
              > Bezpłodni mają przesrane. Dwubóg ich nie lubi.
              >
              Wcale się nie dziwię.Typowa zazdrość.Patrzy i widzi jak ludzie solidarnie współpracują bez obaw i jakichkolwiek lęków.Odgłosy orgazmów bezpłodnych sięgają niebios.I nic ci bogowie zrobic nie mogą aby ukarać tych rozpustników rozwrzeszczanym dzieciakiem.Taka ich boska zakichana siła.
              • marina0321 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 19:41
                pocoo napisała:

                > Wcale się nie dziwię.Typowa zazdrość.Patrzy i widzi jak ludzie solidarnie współ
                > pracują bez obaw i jakichkolwiek lęków.Odgłosy orgazmów bezpłodnych sięgają nie
                > bios.I nic ci bogowie zrobic nie mogą aby ukarać tych rozpustników rozwrzeszcza
                > nym dzieciakiem.Taka ich boska zakichana siła.

                Może spójrzmy inaczej - dlaczego bogowie mają karać za orgazmy, jeżeli sami Ci to nich cipę dali?
                • nehsa Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 20:50
                  Maryniu!
                  Prościutkie pytania zadajesz. Za proste.
                  A poza tym, "agresorka" Pocoo ma "złe dni", i w ramach "programu tych dni", symuluje niemoc zrozumienia.
                  • pocoo Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 21:41
                    nehsa napisał:
                    > A poza tym, "agresorka" Pocoo ma "złe dni", i w ramach "programu tych dni", sym
                    > uluje niemoc zrozumienia.

                    Już mi lepiej chociaż czekałam i czekałam a tu ni diabła,Światłość mnie nie oświecił.Przez 2000 lat nikogo nie obdarzył rozumem.Gdzie mi do Ciebie nehsa?Oj niegodnam ci ja,niegodnam.
              • nehsa Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 20:34
                Pogięło Was? Ale sądzę, że Wy tak piszecie dla jaj.
                "Większej miłości nad tę żaden nie ma, jeno gdyby kto życie swoje położył za przyjacioły swoje."

                Miłość, to ofiara, ale i współofiara. I Wy Dwoje tego nie rozumiecie? Nie wierzę Wam.
      • jeanie_mccake Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 10:24
        Po prostu ktoś im kazał istnieć, więc istnieją. Życie spędzają czekając na dalsze instrukcje.
      • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 11:55
        grgkh napisał:

        > Nie mają jasnej i atrakcyjnej koncepcji po co żyć?

        Żyją bo dla tatki guma była be :)
        • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 16:09
          kolter-xl napisał:

          > Żyją bo dla tatki guma była be :)

          Że też cie tatko z tą gumą nie wyrzucił.
          • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 18:50
            skomar102 napisał:

            > kolter-xl napisał:
            >
            > > Żyją bo dla tatki guma była be :)
            >
            > Że też cie tatko z tą gumą nie wyrzucił.

            Ta , po tobie widać ze ten plemnik odpowiedzialny za mozg został w tym pękniętym kondomie :))
            • marina0321 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 19:46
              kolter-xl napisał:

              > skomar102 napisał:
              > > Że też cie tatko z tą gumą nie wyrzucił.

              > Ta , po tobie widać ze ten plemnik odpowiedzialny za mozg został w tym pękniętym
              > kondomie :))

              Jak wyglądają plemniki odpowiedzialne za mózg?
              • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 23:23
                marina0321 napisał(a):

                > kolter-xl napisał:
                >
                > > skomar102 napisał:
                > > > Że też cie tatko z tą gumą nie wyrzucił.
                >
                > > Ta , po tobie widać ze ten plemnik odpowiedzialny za mozg został w tym pę
                > kniętym
                > > kondomie :))
                >
                > Jak wyglądają plemniki odpowiedzialne za mózg?

                Nie wiem nie zdarzało mi się go widywać w pękniętej gumie
            • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 20:59
              kolter-xl napisał:

              > Ta , po tobie widać ze ten plemnik odpowiedzialny za mozg został w tym pęknięty
              > m kondomie :))

              A jednak szkoda że cie ojciec z kondomem nie wrzucił
              ty uciekinierze z kubła na śmieci.
              • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 17.04.13, 23:26
                skomar102 napisał:

                > kolter-xl napisał:
                >
                > > Ta , po tobie widać ze ten plemnik odpowiedzialny za mozg został w tym p
                > ęknięty
                > > m kondomie :))
                >
                > A jednak szkoda że cie ojciec z kondomem nie wrzucił
                > ty uciekinierze z kubła na śmieci.

                Jak widać po twoim poziomie stary co dzień ci w łeb walił czym popadło .
                • skomar102 Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 18.04.13, 19:42
                  kolter-xl napisał:
                  > Jak widać po twoim poziomie stary co dzień ci w łeb walił czym popadło .

                  Spadaj odpadzie genetyczny do ścieku.
                  • kolter-xl Re: Nie ma katolików chętnych do odpowiedzi? 19.04.13, 09:59
                    skomar102 napisał:

                    > kolter-xl napisał:
                    > > Jak widać po twoim poziomie stary co dzień ci w łeb walił czym popadło .
                    >
                    > Spadaj odpadzie genetyczny do ścieku.

                    Opowiedz nam tu ja czujesz się we wspólnocie z Jezusem Chrystusem :))On to cie nauczył tak tu pyskować :))
    • marina0321 Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 17.04.13, 19:51
      O...... pardoooon!!!! Przez pomyłkę weszłam na wątek <grgkh>, bo z reguły je unikam. A więc - spadam stąd i życzę wszystkim przyjemnej rozmowy!
    • grzeg34 Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 18.04.13, 16:13
      grgkh napisał:

      > Zanim się urodziłeś, nie było Cię nigdzie, bo nie masz wspomnień z tego okresu
      > (reinkarnacja jest w innej religii). Dostałeś krótką szansę, by Twoja świadomość
      > ć zaistniała. Co z nią zrobisz?

      aby historia naszego życia była godna przetrwania w świadomości potomnych...

      a co do katolików, oto lista osób, odnośnie których pamięć trwa, a ich życie i moralność wskazywane jest, jako godne do naśladowania:

      pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ci_i_b%C5%82ogos%C5%82awieni_Ko%C5%9Bcio%C5%82a_katolickiego
      P.S. nie jestem historykiem, więc nie będę dyskutował na temat konkretnych, w/w osób...
      • grgkh Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 18.04.13, 19:53
        grzeg34 napisał:

        > grgkh napisał:
        >
        > > Zanim się urodziłeś, nie było Cię nigdzie,
        > > bo nie masz wspomnień z tego okresu
        > > (reinkarnacja jest w innej religii).
        > > Dostałeś krótką szansę, by Twoja świadomość
        > > zaistniała. Co z nią zrobisz?
        >
        > aby historia naszego życia była godna przetrwania w świadomości potomnych...

        Ale to tylko Twój wybór. Skąd się wzięło to kryterium?

        Historia naszego życia jest nieistotna. Kult przodków nie ma sensu, to jeden z elementów działania we wspólnocie.

        Liczy się jedynie wiedza, jej jakość - prawdziwość lub zakłamanie. Ona Tworzyła Ciebie i będzie tworzyła innych ludzi, którzy nastaną po nas. Prawda jest zawsze "dobra", a "fałsz", strojący się w piórka prawdy, żyje kosztem prawdy. To pasożyt.

        Religia jest takim pasożytem.

        > a co do katolików, oto lista osób, odnośnie których pamięć trwa, a ich życie i
        > moralność wskazywane jest, jako godne do naśladowania:

        Bez sensu. Ze zła i fałszywego życia też powstaje w końcu dobro.

        > pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ci_i_b%C5%82ogos%C5%82awieni_Ko%C5%9Bcio%C5%82a_katolickiego
        > P.S. nie jestem historykiem, więc nie będę dyskutował na temat konkretnych, w/w
        > osób...

        Bo to nie ma sensu.
        • feelek Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 19.04.13, 02:16
          Grgkh:
          fałsz", strojący się w piórka prawdy, żyje kosztem prawdy. To pasożyt.
          Religia jest takim pasożytem.


          feelek:
          negative!
          zapominasz, że religia jest wielu potrzebna aby zrozumieć tragedię końca istnienia z nastaniem końca życia. Oni tego potrzebują. Ty ze swym racjonalizmem byś im to chętnie zabrał. Zapominasz, że oni tego nie chcą. Może to podświadomość kazała ludziom zacząć wierzyć. Bojąc się, zwyczajnie się bojąc przemijania, wykreowali Boga. Ty tego nie potrzebujesz bo żyjesz z tą świadomością od zawsze. Jesteś oswojony.
          Ale nie da się takiego sposobu myślenia narzucić wszystkim.
          Już próbowali.
          W ZSRR.
          efekt był opłakany (muzea Ateizmu, instytuty naukowe ateizmu, strzelanie z armat do kościołów, te rzeczy) nie tylko bo to robili prymitywy.
          Były pono wypadki, że pozbawieni religii radzianie modlili się do ... dziury w ścianie.
          Czego to dowodzi? Że to nie tylko cyniczny kler za tym stoi. Moherowym babciom potrzebne są zdrowaśki i nic na to nie poradzisz. Możesz to obśmiewać ale to i tak na nic. Musimy się z tym pogodzić.
          W końcu komu to szkodzi?
          • grgkh Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 19.04.13, 09:22
            feelek napisał:

            > Grgkh:
            > fałsz", strojący się w piórka prawdy, żyje kosztem prawdy. To pasożyt.
            > Religia jest takim pasożytem.

            >
            > feelek:
            > negative!
            > zapominasz, że religia jest wielu potrzebna aby zrozumieć tragedię końca istnie
            > nia z nastaniem końca życia. Oni tego potrzebują.

            Ale oni się z tą potrzebą nie urodzili. Ona została im zaszcepiona. Przez religie lub inne systemy, których celem jest totalitarna władza absolutna. Kto rządzi, ten wygrywa.

            > Ty ze swym racjonalizmem byś
            > im to chętnie zabrał.

            Nie. Oni mnie nie interesują. Każdemu pozwalam mieć własne, choćby i fałśzywe poglądy.

            Ale tu jest strefa publiczna, rozmowa, dyskusja.

            Pomyśl, gybym zgodził się na Twoją propozycję, to powinienem "nie odbierać innym ich braku racjonalizmu", bo jeśli to się stanie pod wpływem rozmowy, to im zaszkodzi? Tak?

            Czy ludzkości, tym wszystkim ludziom, którzy się jeszcze nie narodzili i nie wiadomo, jakie będą mieli poglądy i potrzeby, może zaszkodzić to, co chcemy w dyskusji na forum ustalić, co jest prawdziwe?

            Skonfrontowałeś racjonalizm z jego brakiem. Uważasz, że ten brak racjonalizmu trzeba w jakiś uprzywilejowany sposób ochraniać? Bo Ty to nazwiesz "odbieraniem" poglądów?

            Przecież to absurd. To kulturowy schemt, który zagnieździł się w Twoim umyśle, schemat wyprodukowany przez religię.

            To on jest nieracjonalny. Bronisz tego przed racjonalizmem. Aprzecież jest wolność i w dyskusji idei wszystko wolno - bo przecież religia przypisuje sobie prawo do kłamania i nazywania tego prawdą. Absolutną prawdą.

            Tego chcesz bronić?

            > Zapominasz, że oni tego nie chcą.

            Jak narkoman. On też TEGO chce. Mamy się godzić na rozpowszechnianie narkomani i popieranie dilerów tego zła? Czy dlatego, ze teraz nie powinniśmy urazić czyichś, absurdalnych, uczuć religijnych nie urażać - powinniśmy się godzić na istnienie narkomanii religijnej dla potomnych?

            Mamy oddawać na ich pastwę nasze dzieci i wnuki?

            > Może to podświadomość k
            > azała ludziom zacząć wierzyć.

            To oczywiste, że nie podświadomość. Podświadomość dopuszczona do sterowania naszym ciałem jest do bólu racjonalna. Gdy zawiedzie jej racjonalizm, posiadacz takiej podświadomości zdobywa "nagrodę Darwina".

            Nie. To manipulacja. Możemy chcieć prawdy, dążyć do niej lub możemy poddać się komuś, kto nas byle czym nakarmi i zostać jego mięśniami, harować na niego, oddawać mu wszystko, zaprzedać się mu. Bez głowy pozbawionej racjonalizmu. Automat z namiastką głowy. Bo przecież jesteśmy Homo sapiens. Czy na pewno wszyscy? Czy ci omamieni, "potrzebujący" papki, to jeszcze homo sapiens, czy tresowane do cyrku zwierzęta lub woły robocze?

            > Bojąc się, zwyczajnie się bojąc przemijania, wykr
            > eowali Boga.

            A kto im wmówił, że trzeba się tego bać? A nawet gdyby ktoś się bał, to czy powinniśmy w nim hodować ten strach, czy raczej należy pomóc mu go opanować?

            > Ty tego nie potrzebujesz bo żyjesz z tą świadomością od zawsze. Je
            > steś oswojony.

            Nie od zawsze. Nie urodziłem się z tym. Podlegałem indoktrynacji. Ale szukałem. Jeden z możliwych wyborów - dający mi szansę na wykorzystanie ewolucyjnie wykształconej zdolności myślenia. Jeśli ona już jest, to dlaczego ją zabijać brakiem racjonalizmu?

            > Ale nie da się takiego sposobu myślenia narzucić wszystkim.
            > Już próbowali.
            > W ZSRR.

            Przecież tu tylko rozmawiamy. Siłą czyli manipulacją narzucany jest dogmatyczny sposób myślenia. To jest przemoc. To jest gwałt.

            > efekt był opłakany (muzea Ateizmu, instytuty naukowe ateizmu, strzelanie z arma
            > t do kościołów, te rzeczy) nie tylko bo to robili prymitywy.

            Absurd. Ateizm to TYLKO i WYŁĄCZNIE BRAK TEIZMU. On nie ma żadnej cechy. Nic. Zero, null... To tani chwyt erystyczny religii, to wybieg dla nieuzasadnionej ochrony tej idei, to manipualcja.

            W tym, co opisujesz
            1) LUDZIE występowali przeciwko innym LUDZIOM (organizacje przeciwko innym organizacjom) - to zwyczajna konfrontacja o przeżycie i strefy wpływów oraz
            2) IDEA podlegała konfrontacji z jej odrzuceniem - to tylko wybór, na tej płaszczyźnie nie ma nic dobrego ani złego. To wolność wyboru. Idea religijna nie jest dobra ani zła. Żadna idea nie jest absolutna. Żadna nie może podlegać ochronie i nie może się jej domagać.

            Ta sama idea religijna przez tysiąclecia motywowała ludzi do zła czyniać z nich opętane maszyny do zabijania. Popatrz, co się w tej chwili dzieje w Polsce - ile nienawiści wypływa z religii. Czy możesz zagwarantować, że jakis religiant katolik nie zacznie zabijać? Czy widzisz, jak oni sa nabuzowani, jacy przekoani o absolutnej racji, nie chcący rozmawiać i tolerować inności?

            Zmanipulowali Twoje myslenie, odebralki Ci zdolność do racjonalnej oceny. Powtarzasz to, co Ci wtłoczyli do głowy. Fałsz.

            > Były pono wypadki, że pozbawieni religii radzianie modlili się do ... dziury w
            > ścianie.

            Po co się modlić? To upodlenie i upadek rozumu. ratunek mamy tylko w SOBIE i w INNYCH, we wspólnocie, wspólnym szukaniuiprawdy. Nie dogamtu - prawdy. Dogmat NIE JEST PRAWDĄ!

            > Czego to dowodzi? Że to nie tylko cyniczny kler za tym stoi. Moherowym babciom
            > potrzebne są zdrowaśki i nic na to nie poradzisz. Możesz to obśmiewać ale to i
            > tak na nic. Musimy się z tym pogodzić.

            Owszem, za tym stoi WYŁĄCZNIE cyniczny kler jako PRODUCENT tych idei. Bo nie-kler nie ma interesu, by tworzyć ten fałszywy system. Zresztą to ogólniejsza sprawa. Podobnie celowe było tworzenie systemu komunistycznego w jego wynaturzonej, totalitarnej formie. Jakże podobne sa w tej celowosci działania takie systemy religijne i niereligijne. Chodzi o władzę, o przetrwanie, które z niej tak ładnie wynika.

            > W końcu komu to szkodzi?

            Nam. Ludzkości szkodzi. My dzisiaj, nie dbając o prawdę, skazujemy przyszłe pokolenia na podleganie fałszowi.
        • grzeg34 Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 19.04.13, 10:41
          grgkh napisał:

          > Ale to tylko Twój wybór.

          Nie tylko mój

          > Skąd się wzięło to kryterium?

          Ze samoświadomości przemijalności własnego istnienia

          > Historia naszego życia jest nieistotna.

          A to bardzo zaskakujący dla mnie Twój pogląd, który zaprzecza całemu dorobkowi moralnemu ludzkości.

          > Kult przodków nie ma sensu, to jeden z
          > elementów działania we wspólnocie.

          "Kult" jest skrajną formą pamięci o danym przodku i jego dorobku intelektualno-moralnym, który dla danych ludzi był bardzo ważny i istotny do tego stopnia, że bardzo pragną aby ta "pamięć" przetrwała kolejne pokolenia.

          > Liczy się jedynie wiedza, jej jakość - prawdziwość lub zakłamanie. Ona Tworzyła
          > Ciebie i będzie tworzyła innych ludzi, którzy nastaną po nas. Prawda jest zaws
          > ze "dobra", a "fałsz", strojący się w piórka prawdy, żyje kosztem prawdy. To pa
          > sożyt.

          Owszem, wiedza i jej jakość jest bardzo istotna, ale ważniejsze od niej są różnego rodzaju abstrakcyjne "idee", to one zawsze były, są i będą największą siłą napędową rozwoju ludzkości...

          > Religia jest takim pasożytem.

          Rozpatrując rzeczywistość wg Twoich kryteriów i definicji, to cała ludzkość jest takim pasożytem.

          • grgkh Kuszenie... pytaniami :) 19.04.13, 21:53
            grzeg34 napisał:

            > > > aby historia naszego życia była godna przetrwania w świadomości potomnych...

            > grgkh napisał:
            >
            > > Ale to tylko Twój wybór.
            >
            > Nie tylko mój

            Nie w tym sensie, miałem na myśli, że to Twój własny (tylko jako własny) wybór.

            > > Skąd się wzięło to kryterium?
            >
            > Ze samoświadomości przemijalności własnego istnienia

            Znów nie o to mi chodzi. Inaczej: po co chcesz, żeby "historia Twego życia" przetrwała? Historia, a nie jakaś idea? Niekoniecznie wymyślona, wystarczy że wspomagana, by dalej i skuteczniej dotarła do innych.

            > > Historia naszego życia jest nieistotna.
            >
            > A to bardzo zaskakujący dla mnie Twój pogląd, który zaprzecza całemu dorobkowi
            > moralnemu ludzkości.

            Przeciwnie. Uważam, że przodkowie są o tyle ważni, o ile mogą nam wskazać nasze możliwości. Ważne są idee, wiedza o świecie, prawda.

            > > Kult przodków nie ma sensu, to jeden z
            > > elementów działania we wspólnocie.
            >
            > "Kult" jest skrajną formą pamięci o danym przodku i jego dorobku intelektualno-
            > moralnym, który dla danych ludzi był bardzo ważny i istotny do tego stopnia, że
            > bardzo pragną aby ta "pamięć" przetrwała kolejne pokolenia.

            To, co proponujesz to pierwszy krok w kierunku kultu w ogóle. Zaczyna się od kultu przodków...

            > > Liczy się jedynie wiedza, jej jakość - prawdziwość lub zakłamanie. Ona Tw
            > orzyła
            > > Ciebie i będzie tworzyła innych ludzi, którzy nastaną po nas. Prawda jes
            > t zaws
            > > ze "dobra", a "fałsz", strojący się w piórka prawdy, żyje kosztem prawdy.
            > To pa
            > > sożyt.
            >
            > Owszem, wiedza i jej jakość jest bardzo istotna, ale ważniejsze od niej są różn
            > ego rodzaju abstrakcyjne "idee", to one zawsze były, są i będą największą siłą
            > napędową rozwoju ludzkości...

            Wiedza to właśnie także i idee, te pożyteczne oczywiście.

            > > Religia jest takim pasożytem.
            >
            > Rozpatrując rzeczywistość wg Twoich kryteriów i definicji, to cała ludzkość jes
            > t takim pasożytem.

            Nie o to chodzi. Religia to pasożytnicza idea, bo służy władzy jednych nad drugimi. Służy manipulowaniu i wykorzystywaniu. Odbiera szanse - na myślenie, na współistnienie na równych prawach. Kłamie.

            Jest zbędna.

            Wyobraź sobie coś takiego...

            Jest wiele religii. Ich twórcy założyciele, a potem wyznawcy, są dokładnie jednakowo silnie przekonani, że ich wersja jest prawdziwa. Każda z tych religii definiuje jakiś swój sposób odnoszenia się do bóstw i bóstw do wyznawców, rytuały. Po co one? Dlaczego właśnie takie? Jeśli są różne, a tylko jedna religia jest "prawdziwa", to która to z nich i co ze skutecznością tych rytuałów w każdej?

            Pamiętaj, ci ludzie są przekonani o prawdziwości swej wiary. Wydaje się im, że ona się potwierdza.

            Co z tymi ludźmi, którzy nie wierzą we "właściwego" boga? Hę?

            Dla nich efekt jest podobny do sytuacji, gdyby nie wierzyli w ogóle. Wierzyć w niewłaściwego boga, to marnowanie wysiłku na podleganie rytuałom.

            Ale która religia jest prawdziwa? Może lepiej nie ryzykować tego marnotrawstwa wysiłku i nie wierzyć w żadną wersję? wtedy, gdy się źle trafi, to ten prawdziwy bóg nie będzie wściekły, ze dokonało się niewłaściwego wyboru, prawda? Chyba lepiej jest nie wybrać w ogóle nic (żadnej religii), niż wybrać źle i robić coś, co jest niezgodne z boskimi wymaganiami? To chyba oczywiste, prawda?

            Skąd wiesz, że właśnie Twój bóg jest prawdziwy? :)

            Przemyśl to sobie dokładnie.

            Aha, dodam jeszcze coś... Czy Twój bóg jest próżny i łasy na oddawanie mu hołdów? Potrzebuje tego? Bo jeśli nie ma tych negatywnych cech, to chyba o brak czczenia go nie powinien się obrażać. Tak myślę. Ignorowanie go nie powinno być mu przykre. Co o tym myślisz?
            • grzeg34 Re: Kuszenie... pytaniami :) 22.04.13, 16:50
              grgkh napisał:

              > Znów nie o to mi chodzi. Inaczej: po co chcesz, żeby "historia Twego życia" prz
              > etrwała?

              Poczucie namiastki nieśmiertelności i spełnienia...

              > To, co proponujesz to pierwszy krok w kierunku kultu w ogóle. Zaczyna się od ku
              > ltu przodków...

              Upraszczasz w błędny sposób.
              Analogicznie: długa droga jest od okazjonalnej lampki wina, do nocnych libacji i alkoholizmu...

              > Skąd wiesz, że właśnie Twój bóg jest prawdziwy? :)

              Ponieważ jest niezdefiniowanym stwórcą - pierwotną osobliwością, która była początkiem wszystkiego.

              • pocoo Re: Kuszenie... pytaniami :) 22.04.13, 17:30
                grzeg34 napisał:

                > grgkh napisał:

                > > Skąd wiesz, że właśnie Twój bóg jest prawdziwy? :)
                >
                > Ponieważ jest niezdefiniowanym stwórcą - pierwotną osobliwością, która była poc
                > zątkiem wszystkiego.
                >
                Jest prawdziwy bo matula powiedzieli?
                Zapytaj Hindusa.
              • grgkh Re: Kuszenie... pytaniami :) 22.04.13, 21:16
                grzeg34 napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > > Znów nie o to mi chodzi. Inaczej: po co chcesz,
                > > żeby "historia Twego życia" przetrwała?
                >
                > Poczucie namiastki nieśmiertelności i spełnienia...

                OK, czyli czysty egoizm. Zaspokajasz SWOJĄ potrzebę. Ale Ty odejdziesz, a ci, którzy zostaną nie mają już TWOJEJ potrzeby, więc po co im historia Twojego życia?

                Nie widzisz tej sprzeczności?

                Czy nie lepiej zostawić potomkom prawdziwą wiedzę o świecie? O regułach jego działania? Ona jest obiektywna i pozwoli im urządzić się lepiej w swoim życiu. Oni nie będą potrzebowali akurat Twojej historii - mogą po nią sięgnąć, ale tylko z ciekawości, bo dla nich ona będzie wyprana z emocji, które dla Ciebie teraz są ważne.

                Nikomu z nas nie uda się przekazać świata w ten sposób JAK MY GO CZUJEMY. Uczucia są indywidualne i niepowtarzalne. A Ty chcesz ich uraczyć przymusem czczenia faktu Twego zamierzchłego istnienia.

                Nadal nie odpowiedziałeś w zadowalający mnie sposób na pytanie.

                > > To, co proponujesz to pierwszy krok w kierunku kultu w ogóle.
                > > Zaczyna się od kultu przodków...
                >
                > Upraszczasz w błędny sposób.
                > Analogicznie: długa droga jest od okazjonalnej lampki wina,
                > do nocnych libacji i alkoholizmu...

                Nie kombinuj z erystycznym dawaniem przykładów, które wcale nie są analogiami.

                Powtórzę się... Mamy dwie drogi:
                1) przekazać bezosobową prawdę o świecie,
                2) przekazać (chyba częściowo nawet zamiast niej) jakieś wyidealizowane wyobrażenia o ludziach funkcjonujące na zasadzie kultu.

                To drugie
                - szkodzi odbiorowi prawdy o świecie,
                - nie przekaże i tak prawdy o ludziach, i
                - bardzo często ewoluuje w kierunku kultu (kult zawsze jest szkodliwy).

                > > Skąd wiesz, że właśnie Twój bóg jest prawdziwy? :)
                >
                > Ponieważ jest niezdefiniowanym stwórcą - pierwotną osobliwością, która była poc
                > zątkiem wszystkiego.

                Nie prawda - jeśli Ty o nim myślisz, to już nie jest niezdefiniowany. Wyobrażasz sobie, że czegoś od Ciebie chce, Ty chcesz zaspokoić jakieś jego wymagania, a przecież twierdzisz, że jest niezdefiniowany. Czy to ma sens?

                W świecie ludzi (i całej reszty obiektów ożywionych i nieożywionych) liczą się tylko relacje. One są WZAJEMNE. Jak Ty mnie, tak ja Tobie. To dobrowolna umowa między nami. Warto wybrać taki system relacji, w którym będziemy bezpieczni ale i my nie powinniśmy nastawać na bezpieczeństwo innych. Reszta, jeśli nie instynktowna (zwierzęta świetnie sobie organizują te kwestię) to zależy od wiedzy i logiki. Niczego więcej. Nie powinna być narzucana, przemycana, a wtedy wszystkim będzie relatywnie dobrze.

                Dawca reguł, względem którego chcesz się z tych międzyludzkich relacji rozliczać, jest zbędny. I do tego niezdefiniowany, a więc tak naprawdę nie wiadomo, czego sobie życzy.

                Przy okazji wpadasz tylko w sidła jednej z organizacji religijnych, które czerpią profity z Twojego podporządkowania się religijnym dogmatom.
    • luna67 Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 19.04.13, 21:27
      grgkh napisał:

      "> Zanim się urodziłeś, nie było Cię nigdzie, bo nie masz wspomnień z tego okresu"

      o nie! otwarles moje oczy! czyli jak mnie operowali to nie istnialam! dlatego nie mialam wspomnien z tego okresu!, a z tego wynika, ze mnie nie bylo?:-), o jejku;-)

      " Dostałeś krótką szansę, by Twoja świadomoś
      > ć zaistniała. Co z nią zrobisz?"

      Geneza najpierw.....: czyli rozkosz uroku istnienia po utracie swiadomosci i to do datku pelna para!:-)...

      • grgkh Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 19.04.13, 22:00
        luna67 napisała:

        > grgkh napisał:
        >
        > "> Zanim się urodziłeś, nie było Cię nigdzie, bo nie masz wspomnień z tego
        > okresu"
        >
        > o nie! otwarles moje oczy! czyli jak mnie operowali to nie istnialam!

        Istniałaś. Nie istniałaś jako świadomość PRZED najpierwszym wspomnieniem, które zapisało się w Twojej pamięci.

        > dlatego n
        > ie mialam wspomnien z tego okresu!, a z tego wynika, ze mnie nie bylo?:-), o je
        > jku;-)

        E, tam... Źle to interpretujesz.

        Przypomnij sobie rozwój swojej osobowości. Od małego dziecka. Co pamiętasz z kolejnych okresów życia, jak widziałaś wtedy świat, co rozumiałaś, jaką wiedzę ogólną miałaś... To jest dla nas wszystkich jednakowo wyglądająca, progresywna ewolucja. Początek życia to nicość, z której wyłania się stopniowo nasza świadomość.

        Przerwa na sen nic tu nie zmienia i nie o nią chodzi.

        > " Dostałeś krótką szansę, by Twoja świadomoś
        > > ć zaistniała. Co z nią zrobisz?"
        >
        > Geneza najpierw.....: czyli rozkosz uroku istnienia po utracie swiadomosci i to
        > do datku pelna para!:-)...
        >
        • luna67 Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 19.04.13, 22:40
          grgkh napisał:

          > luna67 napisała:
          >
          > > grgkh napisał:
          > >
          > > "> Zanim się urodziłeś, nie było Cię nigdzie, bo nie masz wspomnień z
          > tego
          > > okresu"
          > >
          > > o nie! otwarles moje oczy! czyli jak mnie operowali to nie istnialam!
          >
          > Istniałaś. Nie istniałaś jako świadomość PRZED najpierwszym wspomnieniem, które
          > zapisało się w Twojej pamięci.

          ........, wiesz? ja pamietam wiele rzeczy......, pamietam jak lezalam w malym lozeczku okrytym parawanem z firanki (zeby muszki mnie nie zbudzily)......Mialam wedlug opowiadan mojej mamy najwiecej 1,5 roczku),...... a otworzywszy oczy pomyslalam: "o nie!, znowu ta siatka!, wystarczyla by ona przy dzwiach wejsciowych a nie nad moim lozkiem!!! (bo nie moglam sie swobodnie z lozeczka wygramolic:-))" co powiedzialam mojej mamie!...... ta madrosc nie mogla wyplynac z mojej krotkiej obserwacji tego swiata! Jak myslisz? dlaczego dzieci sa takie radosne, pelne milosci i optymizmu? ja ten stan pamietem..................

          > dlatego n
          > > ie mialam wspomnien z tego okresu!, a z tego wynika, ze mnie nie bylo?:-)
          > , o je
          > > jku;-)
          >
          > E, tam... Źle to interpretujesz.

          Jezeli jestes taki pewny, jest ok.....
          >
          > Przypomnij sobie rozwój swojej osobowości. Od małego dziecka. Co pamiętasz z ko
          > lejnych okresów życia, jak widziałaś wtedy świat, co rozumiałaś, jaką wiedzę og
          > ólną miałaś... To jest dla nas wszystkich jednakowo wyglądająca, progresywna ew
          > olucja. Początek życia to nicość, z której wyłania się stopniowo nasza świadomo
          > ść.

          Nie, tak nie sadze...., moze inaczej patrze na ten swiat.........
          > Przerwa na sen nic tu nie zmienia i nie o nią chodzi.
          >
          > > " Dostałeś krótką szansę, by Twoja świadomoś
          > > > ć zaistniała. Co z nią zrobisz?"
          > >
          > > Geneza najpierw.....: czyli rozkosz uroku istnienia po utracie swiadomosc
          > i i to
          > > do datku pelna para!:-)...
          > >
          >
          >
          • grgkh Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 19.04.13, 22:55
            luna67 napisała:


            > ........, wiesz? ja pamietam wiele rzeczy......, pamietam jak lezalam w malym l
            > ozeczku okrytym parawanem z firanki (zeby muszki mnie nie zbudzily)......Mialam
            > wedlug opowiadan mojej mamy najwiecej 1,5 roczku),...... a otworzywszy oczy po
            > myslalam: "o nie!, znowu ta siatka!, wystarczyla by ona przy dzwiach wejsciowyc
            > h a nie nad moim lozkiem!!!

            Zdarzają się "dziwolągi", ale Ty nie wyglądasz mi na klasycznego. Wydaje mi się, że trochę koloryzujesz tę opowieść.

            > (bo nie moglam sie swobodnie z lozeczka wygramolic:
            > -))" co powiedzialam mojej mamie!...... ta madrosc nie mogla wyplynac z mojej k
            > rotkiej obserwacji tego swiata!

            Pamiętasz słowa wtedy wypowiedziane? Prawdziwość tego można łatwo sprawdzić. Jest mnóstwo pomysłów na testy.

            > Jak myslisz? dlaczego dzieci sa takie radosne,
            > pelne milosci i optymizmu? ja ten stan pamietem..................

            Ja ten stan też pamiętam, ale pamiętam i parę przykrych chwil.

            A nie każde dziecko ma szczęście być radosne.

            > > dlatego n
            > > > ie mialam wspomnien z tego okresu!, a z tego wynika, ze mnie nie by
            > lo?:-)
            > > , o je
            > > > jku;-)
            > >
            > > E, tam... Źle to interpretujesz.
            >
            > Jezeli jestes taki pewny, jest ok.....


            > > Przypomnij sobie rozwój swojej osobowości. Od małego dziecka. Co pamiętas
            > z z ko
            > > lejnych okresów życia, jak widziałaś wtedy świat, co rozumiałaś, jaką wie
            > dzę og
            > > ólną miałaś... To jest dla nas wszystkich jednakowo wyglądająca, progresy
            > wna ew
            > > olucja. Początek życia to nicość, z której wyłania się stopniowo nasza św
            > iadomo
            > > ść.
            >
            > Nie, tak nie sadze...., moze inaczej patrze na ten swiat.........

            Może. Oceniam to, co piszesz przez moją wiedzę opartą na jakiejś statystyce. Przypadki szczególne, odbiegające od średniej są możliwe.
            • luna67 Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 19.04.13, 23:46
              grgkh napisal:
              "Może. Oceniam to, co piszesz przez moją wiedzę opartą na jakiejś statystyce.

              Jezeli oceniasz maja wypowiedz statystycznime to ci cos powiem podajac przyklad: dajmy na to, ze jakis myslywy strzelil obok lecacej kaczki w prawo, a drugi mysliwy strzelil w lewo. Statystycznie widzac kaczka nie zyje<:-
              ups.-)
              • grgkh Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 20.04.13, 00:33
                luna67 napisała:

                > grgkh napisal:
                > "Może. Oceniam to, co piszesz przez moją wiedzę opartą na jakiejś statystyce.
                >
                > Jezeli oceniasz maja wypowiedz statystycznime to ci cos powiem podajac przyklad
                > : dajmy na to,

                Może Ty dajesz na to, ja nie, bo to nie jest analogia.

                Przez jaką cechę te przykłady są analogiczne?

                > ze jakis myslywy strzelil obok lecacej kaczki w prawo, a drugi
                > mysliwy strzelil w lewo. Statystycznie widzac kaczka nie zyje<:-
                > ups.-)

                WIDZĄC to obaj strzelili, a kaczka żyje, albo nie żyje dwa razy (jeśli lufy były krzywe).

                Bez sensu przykład.
    • broceliande Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 20.04.13, 01:49
      Tak właśnie tłumaczę to mojemu dziecku, kiedy pyta, co będzie po śmierci.
      Że to samo, co przed narodzeniem.
      Dziwię się, że nie pamięta.
      Jakbym chciała, to bym mu wszystko wparła. Że powinien pamiętać.
      Pamiętajcie, ludzie, religia czuje się świetnie, bo jest wpychana dzieciakom lat kilka.
      Inaczej nie ma żadnego sensu.
      Jestem tego przykładem. Naprawdę można się obejść.
      • nehsa Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 20.04.13, 07:34
        Każdy człowiek który przychodzi na świat jest wyposażony przez Stwórcę w zasób niematerialnego, nieśmiertelnego człowieczeństwa, czyli ROZUMU.
        I jest to zasób, potencjał człowieczeństwa w pełni dojrzały, który w czasie całego, naszego życia możemy wykorzystywać, ucząc posługiwać się tym potencjałem nasze ciała, które są naszym narzędziem.

        Dlatego jesteśmy ludźmi, że każdy z nas jest wyposażony przez Stwórcę w powinność=obowiązek życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy, co jest FAKTEM niemożliwym do zaprzeczenia.

        Polski, ogłupiany od tysiącleci katolik, i polski, tępy ateista nie zdają sobie sprawy z tego faktu, stąd kolejne pieprzenie kotka za pomocą młotka.

        Dziesiątki razy powtarzam napuszonym kretynom płci obojga, że Nauka Wszechmogącego Ojca to nie religia. Bo skoro słowa mówione przez Nauczyciela-Boga mają moc sprawczą, co jest faktem niemożliwym do zaprzeczenia, to po jaką cholerę człowiekowi świątynie, kapłani i religia?

        Ale debilstwo wie lepiej. Jak, "Bóg", to i religia.

        Wiara, to przekonanie wbrew RZECZYWISTOŚCI.
        Religijni debile, to ludzie przekonani, że jest ta rzeczywistość taką, jak głoszą np. rabibi księża i mułłowie.
        A ateistyczni debile, to ludzie przekonani wbrew rzeczywistości że Bogowie nie istnieją.

        I dzięki temu tysiące wątków, na forach społecznościowych, to religijno-ateistyczne pierdu-pierdu.

        ----
        • karbat Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 20.04.13, 10:35
          katolik zyje po to, by umrzec , aby w koncu naprawde zyc ... .
          niekatolik zyje tez po to, by umrzec. bez zludzen.

          Katolik WIE po co zyje, ma gotowy przepis na zycie.
          ( dogmaty, boskie zyciowe prawdy na zycie od ksiedza ).

          Niekatolik musi sie bardziej natrudzic, musi pytac, watpic,
          szukac, kwestionowac. Zyje usilujac, probujac cos z zycia zrozumiec ....






        • pocoo Re: Po co żyjesz (katoliku i nie tylko)? 20.04.13, 11:16
          nehsa napisał:

          > A ateistyczni debile, to ludzie przekonani wbrew rzeczywistości że Bogowie nie
          > istnieją.

          Zeus gromowładny istnieje ,a jego działanie widać w czasie każdej burzy.
          A którymi zmysłami ogarnąłęś Ojca i Syna skoro twierdzisz,że istnieją?
          Może polizałeś? Albo powąchałeś?Też nie? No to którym zmysłem ogarnąłeś fakt? Wierzysz,że istnieją,czy twierdzisz? A...wyczytałeś...znalazłeś w zafałszowanych ewangeliach napisanych,przepisywanych i tłumaczonych przez ch..uj wie kogo.Brawo Nehsa.A teraz jeszcze bardziej nazywaj mnie tępą debilką.No,do dzieła.
    • piwi77.0 Przez przypadek, albo pomyłkę. 20.04.13, 10:24
      Najlepiej przyjąć do wiadomości, że życie sensu nie ma, zamiast szukać go na siłę, bo wtedy najłatwiej doszukać się absurdów i je nazwać sensem. Wtedy do przypadku, czy pomyłki dojdzie jeszcze absurd.
      • grgkh Re: Przez przypadek, albo pomyłkę. 20.04.13, 12:23
        Tak się właśnie sugeruje religiantom - życie nie ma sensu, jeśli nie jest wieczne i dla boga (w perspektywie pośmiertnej "na równi z nim").

        Przeczytałem nowe informacje na temat zamachu w Bostonie i ''Dżochara A. Carnajewa. 19-latek w zakładce informacje podaje, że urodził się 22 lipca 1993 r. Jako swoją pierwszą szkołę wskazuje placówkę w Machaczkale, stolicy Dagestanu, do której uczęszczał rok.
        Opis swoich poglądów na świat zamyka w jednym słowie: islam, a swoje cele życiowe opisuje jako kariera i pieniądze. W podkategorii związki deklaruje z kolei, że jest singlem. Należy też do grupy Wolna Czeczenia.
        ''' Przyjmuję sobie, że jest to prawdopodobny zamachowiec - ale analogii do podobnych zdarzeń jest ogromna ilość.

        Pod tym tekstem komentarz, który mógłby być także i moim:

        malgorzatagorska Oceniono 369 razy 313 [na plus]
        Ten zamach miał podłoże bardziej religijne, niż narodowe. Bo po co Czeczenom taki zamach?

        Po co zamach? A po co życie, bo jeśli nie ceni się swojego, to nie ma znaczenia czy inni żyją. Są narzędziem - skądś się to w idei religijnej musiało wziąć. Jaki jest sens czyjegoś życia dla motywowanego religią zamachowca? Liczy się tylko on, działający w imieniu idei - religijny egoizm posunięty do najdalszych granic.

        Inni ludzie się nie liczą. Jeśli masz ku temu okazję, to możesz ich unicestwić, wolno Ci to zrobić, bo robisz to dla idei, dla najwyższej wartości, boga, wykonujesz jego wolę...

        Gloryfikowanie i kult męczenników - to nieszanowanie własnego życia. Analogiczne źródło: jesteś nieważny, celem Twojego istnienia jest idea religijna.

        Ludzie oddani religijnym dogmatom to chodzące bomby, jakiś mały impuls aktywuje zapalnik i... po wszystkim.

        Ale żeby być sprawiedliwym - każda dogmatyczna (absolutnie prawdziwa, niepodlegająca krytyce i samoocenie) idea ma podobną moc oddziaływania.

        Nie można sensu życia wywodzić od dogmatu.
      • karbat Re: Przez przypadek, albo pomyłkę. 20.04.13, 12:25
        piwi77.0 napisał:
        > Najlepiej przyjąć do wiadomości, że życie sensu nie ma, zamiast szukać go na si
        > łę, bo wtedy najłatwiej doszukać się absurdów i je nazwać sensem. Wtedy do przy
        > padku, czy pomyłki dojdzie jeszcze absurd.

        no , hm , piwi 77 ... jest sens zycia !, tylko , ze .... nikt go jeszcze nie znalazl ;) .

        dzisiatki filozofow stawialo sobie przez wieki pytanie o sens zycia ,
        doszli do wnioskow ... do wyboru do koloru .

        dzisiaj, wpolczesnie, wiemy - pytanie o sens zycia jest bezsensowne.
        *pytanie o sens zycia " nalezy do dziedziny bezsensownych pytan ( Wittgenstein ) .
        *wiele osob, ktore po wielu watpliwosciach zrozumialy sens zycia... nie potrafily
        okreslic na czym on polega * .

        inaczej, - dla wagi jej wlasny ciezar pozsostanie na zawsze ukryty. nie pozna go nigdy .
        inaczej, na pytanie o sens zycia nie da sie sensownie odpowiedziec . sens nie posiada zadnej naukowej jednostki miary . sens jest niewidzialny . " nieuchwytny ".

        "Sens zycia " - Powstal , zostal stworzony w wyniku miedzyludzkiej Symbolicznej
        komunikacji przez jezyk/mowe . " Sens " jest symbolicznym tworem jezykowym
        sluzacym do miedzyludzkiej komunikacji .

        mozna mowic o sensie zycia w wymiarze inywidualnym tzn. czysto subiektywnym.
        czyli, * moim sensem zycia jest ... * , * moj sens zycia polega na ... * .
        w wymiarze ogolnym, uniwersalnym, mowienie o sensie zycia jest ... bez sensu .

        czyli piwi77 zgadzamy sie w 100 % - tach. Sensu, Sensu zycia ( jako takiego ) nie ma .
        on nie istnieje, jest niewidzialny czy tez pozostanie dla nas ukryty .
        i tyle mozemy o nim powiedziec . i ... b. dobrze .

        a , ze ksiadz twierdzi inaczej , problem ksiedza i wiercow .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja