Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić

13.08.14, 23:58
Zauważyłem dość zabawne zjawisko, kiedyś myślałem, że to jakaś anomalia, coś osobliwego, ale jednak nie - to jest właściwie pospolite, powszechne.

To dominująca postawa u "ateistów" niezależnie od ich klasy społecznej, poglądów politycznych, wykształcenia, metryki, orientacji seksualnej czy konsystencji. Nie mówię - podkreślam - o wszystkich niewierzących, ale zdecydowanej, przytłaczającej większości ludzi tak siebie określających.

Pewne dyskusje przewijają się w analogicznych odsłonach zbyt często, układają się w pewien mentalny wzorzec, jeden i ten sam chociaż w różnych odsłonach. Ale po kolei...

Utkwiła mi sprzed wielu lat "dyskusja" między księdzem a uczennicą; szkolną koleżanką. Podczas katechezy, w luźnej rozmowie o moralnych powinnościach, powiedziała coś spontanicznie, że rodzice niepotrzebnie ją ochrzcili, że ona nie rozumie co nimi kierowało! "Nie rozumiem co nimi kierowało" - powiedziała. Nie wypaliła z takim tekstem by oburzyć księdza, czy aby złośliwie urągać instytucji Kościoła - po prostu była szczera, nie miała nic "obraźliwego" na myśli.

Lecz ksiądz odebrał jej słowa jakoś dziwnie osobiście, zamilkł oniemiały, z trudem się opanował i postanowił - to najśmieszniejsze - użyć racjonalnej argumentacji by ją przekonać! Haha! Polecił swoim młodziutkim uczniom, aby każde napisało na karteczce po 1 argumencie dlaczego dobrze jest być członkiem tej świętej instytucji. To o tyle śmieszne jak gdyby w kwestii przynależności do Kościoła jakikolwiek sens miała racjonalność - tu przecież chodzi o wiarę, emocje i wolę. No chyba, że chodzi tylko o to co się w życiu "opłaca" czy jest "łatwiejsze", jeśli ktoś jest hipokrytą.

A więc dzieciaki rzuciły się entuzjastycznie do nietuzinkowego zadania na kreatywność. Potem katecheta uradowany i dumny zasobem materiału wyznaczył jakiegoś nieboraka by zapisywał te argumenty na tablicy. Były tam wypisywane kolejno, jak leci... To było lata temu, ale część mogę odtworzyć, istotna (na pozór) jest tu ich klasyfikacja, były argumenty:

- sarkastyczne, (nie pamiętam dokładnie, w stylu: "warto należeć do Kościoła, bo na końcu nabożeństwa rozdają za darmo coś do jedzenia")

- apelujące do pojęcia opłacalności niczym parafraza Pascala ("warto, bo wierni jeśli są dobrzy to trafią do nieba")

- pragmatyczne ("nie wiem, ale należy tam być, bo wszyscy tam są").

- fatalistyczne ("trzeba tam być, bo wszyscy tam byli i tak będzie zawsze).

- emocjonalne ("jest się tam, bo mama, tata i wszyscy najbliżsi tam są").

Rzecz jasna nie wszystkie argumenty spodobały się księdzu, ale był rozpromieniony, z pedagogiczną łagodnością starał się przekonać tamtą szczerą dziewczynkę, że wpadła w jakieś zafiksowanie. Bo oto tyle ma tu na tablicy racji za tym by być na łonie Kościoła... Ale ona była oporna! i co najważniejsze w tej historyjce - zbyt młoda i poniekąd nieurobiona, niezależna by umieć czy chcieć sprawnie argumentować, więc nie odbijała tych "argumentów" zapisanych na tablicy w żaden sposób, a po prostu dawała do zrozumienia, że nie są wcale dla niej "racjonalne", żaden jej nie przekonywał! Powtarzała, że przynależność do Kościoła jest "bez sensu".

Nie zapomnę reakcji księdza gdy już stracił cierpliwość! Zapieklił się, zaczerwienił i zaczął nerwowo, niemal bełkotliwie powtarzać: "Nie wolno Ci tak myśleć! nie wolno tak myśleć!!!" albo "Musisz myśleć że trzeba pozostać w Kościele! Dziecko - bez względu na wszystko musisz tak myśleć! I w Kościele zostać!"
Krótko mówiąc; zupełnie przestał argumentować a uparcie starał się tej łagodnej dziewczynce wtłoczyć do jej małej niezależnej główki swój własny pogląd, swą własną wolę. Że w Kościele należy pozostać!

Dlaczego napisałem "nie zapomnę reakcji księdza" ? bo co jakiś czas przypominają mi ją tzw. ateiści.
Jak już pisałem - większość z nich, większość z tych którzy byli ochrzczeni, zapisani na lekcje religii, przyjęli jakieś tam sakramenty... i po latach negują istnienie Boga czy potępiają Kościół - są pod jednym względem zabawnie uparci. Tu czy tam... w różnych dyskusjach ochoczo ciągle wyskakują z tematem że są za ograniczaniem praw Kościoła, za zerwaniem konkordatu itp. Jest to o tyle zabawne, że skoro sami nie chcieli się z tej instytucji wypisać to znaczy, że są jej członkami - tym samym pozwalają Kościołowi by ten miał argument do wywierania presji na rządy w kwestii wsparcia finansowego. I więcej - skoro do tej instytucji formalnie przynależą - to obowiązuje ich jej prawo kanoniczne, w którym są ustępy też o obowiązkach wiernych.

Ze swojej przynależności - poza obowiązkami - mają też realne korzyści społeczne:
Np. mogą spełnić marzenie wybranki i ruszyć z nią jurnie pod ołtarz po błogosławieństwo kapłana. Mogą bez żadnych problemów ochrzcić swoje ukochane dziecko i wyprawić imprezę rodzinną. Mogą - na prośbę bliskich czy przyjaciół - zostać rodzicem chrzestnym i budować tym więzi rodzinne z obcymi ludźmi. Mogą się modlić (lub udawać że się modlą) na czyichś pogrzebach tak jak robi to reszta. Mogą wreszcie uzyskać własny pogrzeb z mszą i kameralne miejsce na poświęconej ziemi.

Ktoś mógłby rzec: "i tak nie zamierzam brać ślubu". Racja - tyle, że ten ktoś ma taką możliwość, ma otwartą furtkę na przyszłość (gdyby zmienił zdanie). Osoby które się wypisały z Kościoła po włosku - czyli przez adnotacje w akcie chrztu i wykreślenie z księgi; są już tych możliwości członka Kościoła pozbawieni.

Czy więc zachęcam kogoś by wystąpił z tej instytucji? nie, mam to w dupie, tak jak czyjąś wiarę lub nie-wiarę. Jednak większość ateistów szczerze bawi mnie i nawet mi imponuje, bo jednego im nie można odmówić - konsekwencji w popieraniu Kościoła. To są najczęściej ludzie których opinia po rozłożeniu na czynniki pierwsze jest w skali 1:1 taka jak opinia tamtego księdza: w Kościele należy pozostać. To niebywałe i dość prześmiewcze na jaką gimnastykę umysłową silą się, by wykazać dokładnie to czego chciał wykazać ksiądz. A więc - dlaczego nie warto się wypisywać z Kościoła? w dyskusjach wyciągają argumenty jak króliki z kapelusza, oto najbardziej pospolite:

- sarkastyczne ("za daleko mam, i mam za mało życiowych sił żeby wysłać pocztą dwa pisma")

- apelujące do opłacalności ("Później ksiądz mógłby mi odmówić ślubu kościelnego")

- pragmatyczne ("Co powie rodzina, otoczenie? mógłbym mieć problemy w pracy")

- fatalistyczne, czyli zrzekające się odpowiedzialności za swoje życie ("nie muszę się wypisywać, bo się sam nie zapisywałem")

- emocjonalne (np. "Kościół i tak będzie dalej liczył mnie za ochrzczonego i wyłudzał tym pieniądze od polityków!").

Jaka jest "racjonalna" wartość tych argumentów w zestawieniu ich z argumentami tamtych dzieci? Jest ona identyczna - prowadzi do wspólnego wniosku, do woli księdza który z wypiekami na licach krzyczał do dziewczynki: "Dziecko ! trzeba pozostać w Kościele".

Dlatego zaprawdę powiadam Wam - większość ateistów to najwierniejsi słudzy Kościoła. Nie dowierzacie mi? Chcecie się o tym przekonać? to zapytajcie ich dlaczego wciąż są członkami tej instytucji - zasypią Was argumentami.
    • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 00:38
      W sumie sporo trafnych spostrzeżeń, szkoda tylko że na koniec zabrakło Ci fantazji, by dotrzeć do poprawnych wniosków.

      Religia to totalne zło tego świata. Rządzi nim od zawsze, co nie przełożyło się na to, by uczynić go miejscem dobrym do humanistycznego współistnienia. Dlaczego? Bo religia opiera się na dogmatach czyli kłamstwach, fałszach logicznych. Komu może zależeć, by to promować? Ano tym, którzy w manipulacji i i indoktrynacji, w praniu mózgów widzą swoją korzyść.

      Złe są wszelkie dogmatyzmy, nie tylko religijne ale żaden nie korzysta z tak wielkiego uprzywilejowania jak wymieniony. Bo szacunek do bogów, których się lękamy - niepotrzebnie, głupio ale jednak w znacznej większości - jest zakorzeniony we wszystkich niemal ludzkich kulturach i cywilizacjach. Dlaczego? Bo zadbały o to same religie ale także i inni ludzie, którym zależy by mieć w dyspozycji głupie tłumy do rządzenia nimi i świetne oraz skuteczne narzędzie do produkcji tych głupich tłumów.

      Czy BRAK dogmatyzmu (głównie religijnego) jest w jakikolwiek sposób szkodliwy dla ludzkości? Nie ma na to żadnego dowodu. A dobrym przykładem jest to, że wśród elity ludzkości, naukowców, najwięcej jest procentowo ateistów?

      Proponowałbym Ci na to zwrócić uwagę - gdzie mniej religii i ogłupiania nią, tam najwięcej mądrości i wiedzy.

      Co do agresywności to powinieneś pamiętać jak wiele agresji jest pomiędzy religiami. I tu nie ma wyjątków, wszystkie są zdolne do niej. Dlaczego więc podkreślasz tak bardzo agresywność "ateistów"? To ludzie i mają prawo do oporu wobec religii narzucającej cokolwiek, tym bardziej, że te narzucane reguły wynikają z dogmatów więc nie mają żadnego sensownego uzasadnienia.

      Opór wobec tej agresji religii nie może być traktowany tak jakby to była agresja bez powodu.

      Ja jestem tolerancyjny i nie przeszkadzałaby mi wcale religia i religianci, gdyby nie to, że czuję się w obowiązku odpowiadać w strefie publicznej na kłamstwa, które religia rozpowszechnia. Powtórzę - dotyczy to wyłącznie strefy publicznej, którą chciałbym widzieć jako neutralną światopoglądowo (bez nieuzasadnionej promocji religii, przywilejów dla niej i oczerniania wszystkiego, co nią nie jest, bo zagraża to jej pozycji).

      Chcę wątpienia i szukania prawdy a nie bezczelnego zastępowania jej dogmatami i czynienia ludzi dogmatykami.

      A czy jestem w tym dążeniu ateistą czy kimś innym, to niech nikogo nie obchodzi. Ciebie też. Proszę o to, co jest dla wszystkich jednakowo dobre.

      I jeszcze w sprawie definicji ateizmu. Ateizm jest brakiem teizmu i jako brak idei nie ma żadnych cech ani żądań. Nie ma organizacji. Nie indoktrynuje. Nie potrzebuje tego robić, bo nie zabiega o władzą. Ateizm jest pusty i niczego mu nie da się przypisać.

      PS. A czy w Twoim przykładzie, w tej klasie, były dzieci innych wyznań? Jak myślisz, jak ten katolicki ksiądz odniósłby się do nich?
      • zbirone Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 00:58
        Niezbyt zrozumiałem Twoją wypowiedź - czego miała dotyczyć ?
        przekonania mnie, że "religia to totalne zło" ?

        może tak jest - nie wiem, bo religia to zjawisko mi obojętne, tak jak ateizm lub jak gołębie gówna pozasychane na zaniedbanych bulwarach.
        Ten wątek jest o tym jak zabawne, prześmiewcze "argumenty" wierzący i niewierzący wymyślają aby pozostać wiernymi swojemu członkostwu instytucjonalnej religii. A czy widzą w niej dobro lub zło - to już jest zupełnie obojętne. Liczy się ich wspólny cel: zachowanie swego członkostwa, zachowanie formalnego status quo.
        • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 02:20
          Wypowiedzi Grgkh rzadko dotyczą tego, na co Grgkh odpowiada.

          Z głównym postulatem twojego wywodu się zgadzam. Też dość długo zajmowałam stanowisko, że oficjalna apostazja nie jest mi do niczego potrzebna, ale od jakiegoś czasu to się zmienia. Procedury były mocno zniechęcające, a ja jestem dość leniwa, i to było moje wytłumaczenie :-) Ale teraz, gdy zaangażowano już w spór proceduralny GIODO, możliwe, że rzeczy poszły do przodu, a poza tym na starość robię się coraz bardziej zasadnicza, więc mam zamiar przy najbliższej wizycie w Polsce złożyć dokumenty.
          • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:17
            > mam zamiar przy najbliższej wizycie w
            > Polsce złożyć dokumenty.

            Eeelu a nie możesz poprosić rodziców i chrzestnych, żeby Cię wypisali z KK?
            Przecież sama się nie zapisywałaś :P

            • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:23
              c.laus napisał(a):

              > > mam zamiar przy najbliższej wizycie w
              > > Polsce złożyć dokumenty.
              >
              > Eeelu a nie możesz poprosić rodziców i chrzestnych, żeby Cię wypisali z KK?
              > Przecież sama się nie zapisywałaś :P

              Gdybyś nie był katolickim oszołomem to wiedziałbyś ze katolicki sposób chrztu jest niebiblijny czyli de facto w niebie nie ważny :)
              >
              • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 11:07
                > Gdybyś nie był katolickim oszołomem to wiedziałbyś ze katolicki sposób chrztu j
                > est niebiblijny czyli de facto w niebie nie ważny :)

                No ja wiem, Ciebie bracia chrzcili w basenie, w takim niebieskim czepku jesteś na zdjęciu. A nos zatykałeś palcami. Pewnie za dużo chloru dali.
                • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 11:39
                  c.laus napisał(a):

                  > > Gdybyś nie był katolickim oszołomem to wiedziałbyś ze katolicki sposób ch
                  > rztu j
                  > > est niebiblijny czyli de facto w niebie nie ważny :)
                  >
                  > No ja wiem, Ciebie bracia chrzcili w basenie, w takim niebieskim czepku jesteś
                  > na zdjęciu. A nos zatykałeś palcami. Pewnie za dużo chloru dali.

                  Ciekawi mnie skąd u prymitywów taka myśl ze skoro ktoś zna biblie to jehowy ??
            • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:46
              Obawiam się, że KK nie uwzględniołoby tego ze względu na swoje procedury, a poza tym moja chrzestna mieszka w Dubaju ;-)
            • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 14:59
              c.laus napisał(a):

              > > mam zamiar przy najbliższej wizycie w
              > > Polsce złożyć dokumenty.
              >
              > Eeelu a nie możesz poprosić rodziców i chrzestnych, żeby Cię wypisali z KK?
              > Przecież sama się nie zapisywałaś :P

              Jeśli się sama nie zapisywała to nie jest zapisana.
              Po co się wypisywać z czegoś, co nie istnieje?
          • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 14:58
            eeela napisała:

            > Wypowiedzi Grgkh rzadko dotyczą tego, na co Grgkh odpowiada.

            Nie na temat. Twoje wypowiedzi na mój temat też nie dotyczą tematu. Z logiką u Ciebie jest bardzo kiepsko.

            > Z głównym postulatem twojego wywodu się zgadzam.

            Ja też się ze sporą częścią tej wypowiedzi zgadzam.

            > Też dość długo zajmowałam stan
            > owisko, że oficjalna apostazja nie jest mi do niczego potrzebna, ale od jakiego
            > ś czasu to się zmienia. Procedury były mocno zniechęcające, a ja jestem dość le
            > niwa, i to było moje wytłumaczenie :-) Ale teraz, gdy zaangażowano już w spór p
            > roceduralny GIODO, możliwe, że rzeczy poszły do przodu, a poza tym na starość r
            > obię się coraz bardziej zasadnicza, więc mam zamiar przy najbliższej wizycie w
            > Polsce złożyć dokumenty.

            A to jest całkowicie nie na temat. To też u Ciebie charakterystyczne.
            • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:21
              grgkh napisał:

              > eeela napisała:
              >
              > > Wypowiedzi Grgkh rzadko dotyczą tego, na co Grgkh odpowiada.
              >
              > Nie na temat. Twoje wypowiedzi na mój temat też nie dotyczą tematu. Z logiką u
              > Ciebie jest bardzo kiepsko.

              Tu sie pod tekstem grgkh podpisuję dwoma ręcami
        • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 14:53
          zbirone napisał:

          > Niezbyt zrozumiałem Twoją wypowiedź - czego miała dotyczyć ?

          Tematu, który założyłeś.

          > przekonania mnie, że "religia to totalne zło" ?

          A czy można kogoś przekonać do tezy, która nie jest poparta argumentami?
          Hm... prawda, to jeszcze zależy od zdolności do rozumienia argumentów.

          Ale potrafię udowodnić argumentami, że religia jest takim właśnie totalnym złem.
          Oczywiście nie musisz "uwierzyć".

          > może tak jest - nie wiem,

          Ale ja wiem.

          > bo religia to zjawisko mi obojętne,
          > tak jak ateizm lu
          > b jak gołębie gówna pozasychane na zaniedbanych bulwarach.

          Czyli że się na tym nie znasz. Tylko po co zakładasz wątki w takich tematach?

          > Ten wątek jest o tym jak zabawne, prześmiewcze "argumenty" wierzący i niewierzą
          > cy wymyślają aby pozostać wiernymi swojemu członkostwu instytucjonalnej religii
          > .

          Uważasz, że brak religii to też religia?

          > A czy widzą w niej dobro lub zło - to już jest zupełnie obojętne. Liczy się i
          > ch wspólny cel: zachowanie swego członkostwa, zachowanie formalnego status q
          > uo
          .

          Członkostwa w czym bronią ateiści?
        • sclavus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:54
          "Jest to o tyle zabawne, że skoro sami nie chcieli się z tej instytucji wypisać to znaczy, że są jej członkami - tym samym pozwalają Kościołowi by ten miał argument do wywierania presji na rządy w kwestii wsparcia finansowego"
          ... nie wiem i nie rozumiem, na czym tak przedstawiona przez ciebie zabawność ma polegać...
          Idiotyczny jest argument, że ktoś został ochrzczony i się nie wypisał bo może osiągać, jakieś tam, kościelne(??) korzyści jest jedynie wynikiem infantylizmu...
          Po pierwsze - niemowlak nie może zaprotestować a kościół nie powtarza (nie potwierdza!) tej przynależności, na dorosłym już i ze skonkretyzowanymi poglądami człowieku...
          Po drugie - miarą "uczestnictwa" w kościele, jest uczestniczenie w jego cyrku (a jakie to uczestnictwo jest, wychodzi ze statystyk)
          Po trzecie - nawet jeśli ktoś - dzieckiem będąc - wierzył w to mzimu bo mu to wpajano i wbijano w główkę, ma prawo po kilku naukach i czytankach, zerwać z tym na dobre i po prostu machnąć ręką na kościół, wiarę i religię - tak, jak nikt ateistą się nie rodzi, tak nie rodzi się również wierzącym...
          Po czwarte, w końcu - jeśli zechciałbyś się dokładniej przyjrzeć, to bardzo znaczna część tych, którzy niby to uczestniczą w kościele, to najzwyklejsi agnostycy!
          ***
          A poza tym, wbrew twojej deklaracji, że... "Ten wątek jest o tym jak zabawne, prześmiewcze "argumenty" wierzący i nie wierzący wymyślają aby pozostać wiernymi swojemu członkostwu instytucjonalnej religii", twój wywód jest jedną wielką bzdurą, infantylnym podejściem do czegoś, jak podane przez ciebie przykłady, dzieciaków ścigających się na argumentowanie...
          I jedno jest pewne: nie rozumiesz, czym jest ateizm (sam pokazujesz siebie, jako kogoś wiszącego w próżni)
    • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 08:58
      zbirone streść te bzdury do 10% obecnego tekstu , to poczytam
    • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:13
      Widzę Zbirone, że jesteś prawdziwym ateistą :P
      Mówisz, że religia, wiara, Bóg Cię nie interesują. Ale piszesz na FR. Dla samego dyskutowania zapewne :P
      Co do twojej opinii o "tutejszych tutaj" ateistach, to nie są to ateiści ale antyteiści i chrystianofoby.
      Nie różnią się niczym od antysemitów i ksenofobów. :(
      Używasz """ do ateistów i słusznie.

      Jeden twierdzi, że
      > Religia to totalne zło tego świata.

      Ja twierdzę, że ateizm/antyteizm to totalne zło tego świata. :)

      Drugi bluzga na forum jak opętany, bo jest badaczem Pisma Świętego i nienawidzi katolików.
      Nakręca się jak mechaniczna pomarańcza w dodatku sam się nakręca, wystarczy wpisać co w rodzaju Matka Boża a zjawia się i charczy jak potępieniec. :)
      itd.
      • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:21
        c.laus napisał(a):

        > Drugi bluzga na forum jak opętany, bo jest badaczem Pisma Świętego i nienawidzi
        > katolików.
        > Nakręca się jak mechaniczna pomarańcza w dodatku sam się nakręca, wystarczy wpi
        > sać co w rodzaju Matka Boża a zjawia się i charczy jak potępieniec. :)
        > itd.

        Coś ci sie chyba od przedawkowania hostii w główce pier.... pomijając to ze jesteś zwykłym katolickim łgarzem który łamie katolickie 8 przykazanie katolickiej wersji dekalogu
        • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:34
          > Coś ci sie chyba od przedawkowania hostii w główce pier.... pomijając to ze jes
          > teś zwykłym katolickim łgarzem który łamie katolickie 8 przykazanie katolickiej
          > wersji dekalogu

          Oo właśnie, chodziło o taki wpis. Widzę, że się trochę uspokoiłeś, czy to tylko "zmęczenie" ? ;o))
          • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:43
            c.laus napisał(a):

            > > Coś ci sie chyba od przedawkowania hostii w główce pier.... pomijając to
            > ze jes
            > > teś zwykłym katolickim łgarzem który łamie katolickie 8 przykazanie katol
            > ickiej
            > > wersji dekalogu
            >
            > Oo właśnie, chodziło o taki wpis. Widzę, że się trochę uspokoiłeś, czy to tylko
            > "zmęczenie" ? ;o))

            Nie martw sie mi zaś chodzi o to ze jesteś patologicznym łgarzem , i nawet juz nie pamiętam ile tu wabików zmieniałoś
      • bookworm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:36
        c.laus napisał(a):

        > Widzę Zbirone, że jesteś prawdziwym ateistą :P
        > Mówisz, że religia, wiara, Bóg Cię nie interesują. Ale piszesz na FR. Dla sameg
        > o dyskutowania zapewne :P
        > Co do twojej opinii o "tutejszych tutaj" ateistach, to nie są to ateiści ale an
        > tyteiści i chrystianofoby.

        A co to jest ta christianofobia? Coś na wzór podobnego językowego "potworka" uknutego przez Islamistów, czy chodzi o lęk przed napastnikiem Realu Madryt?

        > Nie różnią się niczym od antysemitów i ksenofobów. :(

        Chciałbyś - kolejna manipulacja, którą próbujesz ustawić się wśród prześladowanych - co zabawne ustawiasz się wśród Żydów, którzy najwięcej cierpień, śmierci i nienawiści doświadczyli z rąk chrześcijan. Czy to nie zabawne? Ech, pewnie i tak nie dostrzegasz absurdu Twojego twierdzenia.

        > Używasz """ do ateistów i słusznie.

        A może chodzio o to, że samo stwierdzenie "ateista" jest określeniem zbędnym. To tylko i wyłącznie człowiek, którego nikt nie indoktrynował do wiary w jednego z niewidzialnych przyjaciół. Czy niewiara w krasnoludki, jednorożce lub smoki wymaga jakiegoś szczególnego określenia? Czy nazywasz siebie "akrasnoludkianinem"?
        Konieczność stosowania tego zwrotu to kolejna manipulacja religii. Skuteczna.

        > Jeden twierdzi, że
        > > Religia to totalne zło tego świata.
        >
        > Ja twierdzę, że ateizm/antyteizm to totalne zło tego świata. :)

        Na co nie masz żadnych dowodów, a jedynie swoją opinię, której pewnie również nie potrafisz uzasadnić niczym poza religijną nienawiścią do "innych" (i zapewne postulowaną zgodnie z założeniami religii miłością do bliźniego)

        > Drugi bluzga na forum jak opętany, bo jest badaczem Pisma Świętego i nienawidzi
        > katolików.

        Podaj cytaty, na podstawie których wyciągasz wnioski o jego nienawiści do katolików?

        > Nakręca się jak mechaniczna pomarańcza w dodatku sam się nakręca, wystarczy wpi
        > sać co w rodzaju Matka Boża a zjawia się i charczy jak potępieniec. :)

        To objaw zażenowania ludzką ignorancją, żeby nie napisać prymitywizmem umysłowym. Jedni przejdą obojętnie, a inni po prostu nie wytrzymają i skomentują - mniej lub bardziej dosadnie. Możesz tego w prosty sposób uniknąć - nie obnażaj się ze swoim religijnym prostactwem.
        • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:41
          > A co to jest ta christianofobia?

          Pewni google Ci siadły, to daję linka

          pl.wikipedia.org/wiki/Chrystianofobia
          • bookworm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 11:58
            c.laus napisał(a):

            > > A co to jest ta christianofobia?
            >
            > Pewni google Ci siadły, to daję linka
            >
            > rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Chrystianofobia

            Tak jak mówiłem - termin zmyślony analogicznie do Islamofobii.
            Jaki to "irracjonalny lęk przed chrześcijaństwem lub nienawiść do chrześcijan?"
            Jak ktoś nie uznaje narzucania mu woli katolickiego niewidzialnego przyjaciela lub innych obłąkanych pomysłów wyjętych ze starożytnych bajek pastuchów, to znaczy, że jest racjonalistą i oczekuje prawa racjonalnego i racjonalnych, humanistycznych zasad współżycia społecznego, a nie post-pastuchowskiej konserwy pseudomoralnej.

            Nie ma tutaj żadnej analogii do irracjonalnego antysemityzmu chrześcijańskiego lub islamskiego, który oparty jest na bajkach i majakach religijnych fantyków - twórców tychże religii.
            Chcesz się postawić w roli biednego prześladowanego chrześcijanina, który jednocześnie twierdzi, że chrześciajanie stanowią w Polsce większość (nie tylko w społeczeństwie ale również w sejmie)?
            Albo jesteś kłamcą albo idiotą (właściwie jedno nie wyklucza drugiego)
            • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 12:06
              Będzie Ci łatwiej zrozumieć krystianofobię jak zrobisz tzw. kazuistykę, czyli analizę przypadków Koltera i Grghkw, czy jakoś podobnie do JHWH ;))
              • bookworm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 12:12
                c.laus napisał(a):

                > Będzie Ci łatwiej zrozumieć krystianofobię jak zrobisz tzw. kazuistykę, czyli a
                > nalizę przypadków Koltera i Grghkw, czy jakoś podobnie do JHWH ;))

                No to proszę wykaż na ich podstawie nienawiść do chrześcijan. Ja nie potrafią ale pewnie nie jestem obiektywny.
                To będzie bardzo ciekawe doświadczenie.
                Chociaż trochę jak film z gatunku science-fiction - będziesz musiał sporo zmyślać i nadinterpretować, ale na pewno dasz radę. Powodzenia.
              • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 13:13
                c.laus napisał(a):

                > Będzie Ci łatwiej zrozumieć krystianofobię jak zrobisz tzw. kazuistykę, czyli a
                > nalizę przypadków Koltera i Grghkw, czy jakoś podobnie do JHWH ;))

                Powiedz no jakim to ja musiałbym być draniem żeby nienawidzić ciebie ,tylko za to ze ktoś ci życie zjebał ??
                • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 13:17
                  Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że wyrazy takie jak "gó...", "durnie", "prymitywy" etc. to są określenia pejoratywne, nie wnoszące do wiedzy twojego rozmówcy NIC poza informacją, że masz do niej/niego negatywne nastawienie?
                  • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:16
                    eeela napisała:

                    > Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że wyrazy takie jak "gó...", "durnie", "prymityw
                    > y" etc. to są określenia pejoratywne, nie wnoszące do wiedzy twojego rozmówcy N
                    > IC poza informacją, że masz do niej/niego negatywne nastawienie?

                    Sam określasz pejoratywnie ateistów i mnie usiłując spowodować do nich negatywne nastawienie.
                    • grgkh Korekta 14.08.14, 15:21
                      O, przepraszam, wpis pod niewłaściwym adresem. :)
                  • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:17
                    eeela napisała:

                    > Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że wyrazy takie jak "gó...", "durnie", "prymitywy" etc. to są określenia pejoratywne, nie wnoszące do wiedzy twojego rozmówcy N IC poza informacją, że masz do niej/niego negatywne nastawienie?

                    Nie, bo pisanie prawdy obarczone jest tym ze gó...any prymitywny dureń odszczeka po swojemu
                    • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:22
                      > Nie, bo pisanie prawdy obarczone jest tym ze gó...any prymitywny dureń odszczek
                      > a po swojemu

                      Dawaj kochany Kolterku, jesteś w szczytowej formie. W prawicy Biblia Tysiąclecia, w lewicy myszka. :))
                      Pomodlę się za Twoją duszyczkę.
                      • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:30
                        c.laus napisał(a):

                        > > Nie, bo pisanie prawdy obarczone jest tym ze gó...any prymitywny dureń od
                        > szczek
                        > > a po swojemu
                        >
                        > Dawaj kochany Kolterku, jesteś w szczytowej formie. W prawicy Biblia Tysiącleci
                        > a, w lewicy myszka. :))
                        > Pomodlę się za Twoją duszyczkę.

                        Odłóż "mysze" i klawisze, i skup się na samych modłach. Jeśli są skuteczne to efekt uzyskasz mniejszym kosztem, a i nam będzie tu bez Twojego jazgotu milej.

                        Nie do końca wierzysz w skuteczność modłów czy w Twoją zdolność do sterowania waszym sterowalnym bożkiem, który sam nie umie podejmować decyzji, bo jest nieudacznikiem?
                      • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:38
                        c.laus napisał(a):

                        > Dawaj kochany Kolterku, jesteś w szczytowej formie. W prawicy Biblia Tysiąclecia,

                        Pani żartuje ? dziś biblia jest w necie .

                        w lewicy myszka. :))
                        > Pomodlę się za Twoją duszyczkę.

                        Do najsłodszego serca Nepomucena z Tworek ?
                        • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 16:06
                          > Do najsłodszego serca Nepomucena z Tworek ?

                          Skąd ta pogarda dla chorych psychicznie?
                          Czy oni są może Twoim ateistycznym zdaniem do eutanazji?
                          • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 16:20
                            c.laus napisał(a):

                            > > Do najsłodszego serca Nepomucena z Tworek ?
                            >
                            > Skąd ta pogarda dla chorych psychicznie?

                            Jest tu coś o pogardzie czy o kierowaniu modłów do jednego z 1600 pośredników zamiast do boga centralnie walić ??

                            > Czy oni są może Twoim ateistycznym zdaniem do eutanazji?

                            Wybacz ale nie nazywam się chazan więc mam empatie do ludzi chorych czy schorowanych.O ile jednak pamiętam z historii najwięcej zabiegów eutanazji dokonał niejaki Hitler , nigdy nie ekskomunikowany za to katolik.
                          • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 18:49
                            c.laus napisał(a):

                            > > Do najsłodszego serca Nepomucena z Tworek ?
                            >
                            > Skąd ta pogarda dla chorych psychicznie?

                            A gdzie Ty tu widzisz pogardę?

                            > Czy oni są może Twoim ateistycznym zdaniem do eutanazji?

                            Łoborze... co za logika. Wykaż, że Twoja teza ma związek logiczny z poprzednią wypowiedzią. Jeśli tego nie zrobisz, to mianuję Cię na lidera w wyścigu po złoty medal najmniej logicznego człowieka świata.
              • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:15
                c.laus napisał(a):

                > Będzie Ci łatwiej zrozumieć krystianofobię jak zrobisz tzw. kazuistykę, czyli a
                > nalizę przypadków Koltera i Grghkw, czy jakoś podobnie do JHWH ;))

                No to poszukaj przykładów i udowodnij swoją tezę.
      • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:11
        c.laus napisał(a):

        > Widzę Zbirone, że jesteś prawdziwym ateistą :P
        > Mówisz, że religia, wiara, Bóg Cię nie interesują. Ale piszesz na FR. Dla sameg
        > o dyskutowania zapewne :P
        > Co do twojej opinii o "tutejszych tutaj" ateistach, to nie są to ateiści ale an
        > tyteiści i chrystianofoby.

        Jesteś zakamuflowanym teistą. Rozpoznałem Cię. :)
        Grubymi nićmi szyta prowokacja.

        > Nie różnią się niczym od antysemitów i ksenofobów. :(
        > Używasz """ do ateistów i słusznie.

        I do tego ....fob. :)

        > Jeden twierdzi, że
        > > Religia to totalne zło tego świata.
        >
        > Ja twierdzę, że ateizm/antyteizm to totalne zło tego świata. :)

        Podaj argumenty.

        Teizm opiera się na dogmatyzmie.
        A ateizm jest brakiem teizmu. Nie opiera się na niczym i nic nie definiuje.

        Twoje "uważanie" jest po bez sensu. :)

        > Drugi bluzga na forum jak opętany, bo jest badaczem Pisma Świętego i nienawidzi
        > katolików.

        Prowokator. Nie omawiaj, kto kim jest, bo to nie na temat.

        > Nakręca się jak mechaniczna pomarańcza w dodatku sam się nakręca, wystarczy wpi
        > sać co w rodzaju Matka Boża a zjawia się i charczy jak potępieniec. :)
        > itd.

        Na razie to Ty tutaj charczysz jak potępieniec.
        • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:23
          grgkh napisał:

          > c.laus napisał(a):

          > Jesteś zakamuflowanym teistą. Rozpoznałem Cię. :)
          > Grubymi nićmi szyta prowokacja.

          On z miesiąc temu wabił się loging nr 1 albo longin nr 1 .
      • sclavus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 16:08
        Widzisz biedny człowieku... gdyby religia i wiara, za pośrednictwem urzędników panaBe nie wpychała się z buciorami w życie publiczne, gdyby wiara i religia były wyłącznie w sercach wiernych i w kościołach, gdyby katolicyzm nie kontynuował, na chama, ewangelizacji (nie mordując już niechętnych, quand même) - nie byłoby antyklerykalizmu i ateiści żyliby sobie spokojnie we własnym świecie bez bogów...
        Jako odpowiedź na agresję kościoła, rodzi się agresywny ateizm... zauważ jednak, że nie trzeba wcale być ateistą, żeby być antyklerykałem - każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek (wierzący również), może stać się obrońcą wolności myśli!!!
    • bookworm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 10:19
      Nie zauważasz schodów jakie ustawia KK?

      Żeby zostać włączonym do kościoła wystarczy oblanie wodą - nawet Twojej zgody nie potrzeba.
      Żeby z niego wyjść potrzeba udać się do kancelarii parafialnej i podpisać deklarację w obecności dwóch świadków.
      Uczciwe?

      I co to za "korzyści". Dla każdej "imprezy" istnieją świeckie-humanistyczne odpowiedniki bez udziału szamanów.
      Na czym polega bycie członkiem kościoła katolikickiego (lub jakiegokolwiek chrześcijańskiego)? Czy na tym, że w dzieciństwie jakiś szaman polał Ci głowę wodą i odmówił zaklęcia? I to wystarczy? Czy nie ma znaczenia, że przez całe życie nie postępujesz zgodnie z regułami organizacji, a nawet nie wyznajesz podstawowych, niezbędnych i fundamentalnych "prawd wiary"?

      Chodzi o to polanie głową wody? I już?
      Wyobraź sobie podobny absurd - zjedzenie makaronu sprawia, że jesteś wyznawcą LPS. Nie jest potrzebna Twoja zgoda. Możesz korzystać z wszelkich korzyści - chrzcić swoje dzieci w imię Potwora Spaghetti, robić inne imprezy nawiązując realacje z obcymi ludźmi - wspólne jedzenie Spaghetti i picie piwa przy grillu, itp. itd.
      Wyobraź sobie jeszcze kilka innych religii, której członkostwo jest inicjowane równie absurdalnie i także nie wymaga Twojej zgody.

      Czy nie byłoby właściwsze, żeby przynajmniej raz do roku dane na temat wyznawców były aktualizowane - to jest do zrealizowania - podczas "kolędy".
      Ci którzy nie chcą wizyty lub podczas wizyty deklarują się jako niewierzący są automatycznie wykluczani - na karcie wiyty nie ma podpisu wierzącego. Proste?

      Teoretycznie.

      Tylko wtedy zacznie topnieć kasa z budżetu - gdy okaże się, że katolików jest jakieś 30-40%.
      I zacznie topnieć władza - wymuszana poprzez powoływanie na wypowiadanie się w imieniu większości, której de facto kościół wcale nie reprezentuje.
      Nie oszukujmy się, że chodzi o wiarę, dusze, zbawienie czy boga albo BOGA. Chodzi i zawsze chodziło o kasę i władzę.
      Wiara, dusza, zbawienie, pokorne przyjmowanie losu i znoszenie cierpienia jest dla owczarni. Kapłani zawsze i od wieków spijali z religii tylko śmietankę.
      • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 11:44
        > Tylko wtedy zacznie topnieć kasa z budżetu - gdy okaże się, że katolików jest j
        > akieś 30-40%.
        > I zacznie topnieć władza - wymuszana poprzez powoływanie na wypowiadanie się w
        > imieniu większości, której de facto kościół wcale nie reprezentuje.
        > Nie oszukujmy się, że chodzi o wiarę, dusze, zbawienie czy boga albo BOGA. Chod
        > zi i zawsze chodziło o kasę i władzę.

        Ano właśnie. W podobny sposób przekonałam samą siebie do dokonania aktu apostazji. Nie chcę zakłamywać statystyk na korzyść organizacji, która cynicznie doi polskie społeczeństwo i robi wszystko, żeby doić jak najdłużej, niezależnie od tego, co owo społeczeństwo tak naprawdę o tym myśli.
      • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 11:50
        > Tylko wtedy zacznie topnieć kasa z budżetu - gdy okaże się, że katolików jest j
        > akieś 30-40%.

        Skąd takie prognozy? Praktykujących jest w Polsce 40%, dane z tego roku.
        Nie bój żaby...Jak będzie nas mniej, to więcej damy na swój kościół.
        Imperator O. Tadeusz też sobie dobrze radzi. :P
        • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 11:57
          c.laus napisał(a):

          > > Tylko wtedy zacznie topnieć kasa z budżetu - gdy okaże się, że katolików
          > jest j
          > > akieś 30-40%.
          >
          > Skąd takie prognozy? Praktykujących jest w Polsce 40%, dane z tego roku.
          > Nie bój żaby...Jak będzie nas mniej, to więcej damy na swój kościół.
          > Imperator O. Tadeusz też sobie dobrze radzi. :P

          40% z tego połowa to dzieci do 18 roku życia zmuszani przez rodziny ,wiec zjedź realnie do tej sumy wierców
        • wariant_b Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 12:15
          c.laus napisał(a):
          > Nie bój żaby...Jak będzie nas mniej, to więcej damy na swój kościół.

          Nie - wtedy będziecie musieli dawać z własnych pieniędzy i dacie mniej.
          Dużo mniej.
          • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 12:30
            Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach jak nakładać kondomy.
            Pewnie z moich podatków. :P
            • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 13:04
              > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach jak nakł
              > adać kondomy.

              Naprawdę w polskich przedszkolach uczą dzieci, jak zakładać kondomy?
              • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 13:16
                eeela napisała:

                > > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach ja
                > k nakł
                > > adać kondomy.
                >
                > Naprawdę w polskich przedszkolach uczą dzieci, jak zakładać kondomy?

                On to wie bo mu pleban z ambony to ogłosił
                >
              • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 14:16
                eeela napisała:

                > > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach ja
                > k nakł
                > > adać kondomy.
                >
                > Naprawdę w polskich przedszkolach uczą dzieci, jak zakładać kondomy?

                Widzisz ile tracisz na tej emigracji? :))
                W przedszkolu w Rybniku chłopcy przebierali się za dziewczynki a pani mówiła, że mogą mieć płeć jaką sobie wybiorą. Jeden tatuś się wkurzył i do mediów poszedł. A pani dyrektorka tłumaczyła, że UE daje kasę na te zboczone przebieranki, no to wzięli.
                • bookworm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 14:37
                  c.laus napisał(a):

                  > eeela napisała:
                  >
                  > > > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkol
                  > ach ja
                  > > k nakł
                  > > > adać kondomy.
                  > >
                  > > Naprawdę w polskich przedszkolach uczą dzieci, jak zakładać kondomy?
                  >
                  > Widzisz ile tracisz na tej emigracji? :))
                  > W przedszkolu w Rybniku chłopcy przebierali się za dziewczynki a pani mówiła, ż
                  > e mogą mieć płeć jaką sobie wybiorą. Jeden tatuś się wkurzył i do mediów poszed
                  > ł. A pani dyrektorka tłumaczyła, że UE daje kasę na te zboczone przebieranki, n
                  > o to wzięli.

                  Czyli jednak nie uczą w tych przedszkolach zakładania kondomów. No patrz, a tak ci się dobrze łgało.
                  Co teraz zmyślisz? Może wymyśl coś, czego uczą w podstawówkach. Tylko takie porządne łgarstwo, żeby nie było złudzeń, że wymyślił je ktoś inny.
                • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:02

                  > Widzisz ile tracisz na tej emigracji? :))

                  Pytałam o zakładanie kondomów.
                  • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:16
                    eeela napisała:

                    >
                    > > Widzisz ile tracisz na tej emigracji? :))
                    >
                    > Pytałam o zakładanie kondomów.

                    Gendery uczą małolaty jak zakładać kondomy i to jest m.in ta wojna i propozycja, żeby karać tych, którzy dają dzieciom prezerwatywy.
                    To gendery się wycwaniły i uczą jak zakładać zrolowane palce od rękawiczek.
                    Taka sytuacja.
                    Hemoglobina, mistyfikacja, woda, ziemia, taka sytuacja

                    OK zakładam moherowy szalik i idę posłuchać RM, bo mnie postępactwo już denerwuje.
                    www.youtube.com/watch?v=iAod_yKQdPg
                    • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:27
                      c.laus napisał(a):

                      > Gendery uczą małolaty jak zakładać kondomy i to jest m.in ta wojna i propozycja
                      > , żeby karać tych, którzy dają dzieciom prezerwatywy.
                      > To gendery się wycwaniły i uczą jak zakładać zrolowane palce od rękawiczek.
                      > Taka sytuacja.
                      > Hemoglobina, mistyfikacja, woda, ziemia, taka sytuacja

                      > OK zakładam moherowy szalik i idę posłuchać RM, bo mnie postępactwo już denerwu
                      > je.

                      Lepiej kiedy pleban robi to z dzieckiem bez gumy ,po bożemu ??
                    • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:46
                      c.laus napisał(a):

                      > eeela napisała:
                      >
                      > >
                      > > > Widzisz ile tracisz na tej emigracji? :))
                      > >
                      > > Pytałam o zakładanie kondomów.
                      >
                      > Gendery uczą

                      Powiem tak samo - religianci (radykalni) mordują ludzi.
                      I wniosek - religianci to mordercy. Ta sama logika co u Ciebie.

                      > małolaty jak zakładać kondomy i to jest m.in ta wojna i propozycja
                      > , żeby karać tych, którzy dają dzieciom prezerwatywy.

                      Co jest złego w wiedzy jak zakładać prezerwatywę?
                      Czy to jest zmuszanie do założenia i uprawiania seksu?
                      Czy ludziom powinno się zabraniać uprawiać seks?
                      A dlaczego seks z użyciem prezerwatywy miałby być zły? Jak uprawiać seks z bliską osobą, żeby jej lub siebie nie zarazić?

                      > To gendery się wycwaniły i uczą jak zakładać zrolowane palce od rękawiczek.

                      Gender to coś zupełnie innego. Jesteś nienawidzącym, religianckim ignorantem.

                      Gender (ang. gender, czyt. dżender – płeć, rodzaj gramatyczny), inne określenia to: płeć kulturowa, płeć psychiczna, płeć społeczna, płeć społeczno-kulturowa, tożsamość płciowa – jest to suma cech osobowości, zachowań, stereotypów i ról płciowych przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji, nie wynikających bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała pomiędzy płciami, czyli dymorfizmu płciowego. Gender, czyli kulturowy składnik tożsamości płciowej, przekazywany jest poszczególnym jednostkom w sposób performatywny, czyli poprzez uczenie się, odgrywanie i powtarzanie zachowań innych osób tej samej płci. Na płeć społeczną składać się może np. sposób ubierania się, sposób zachowania, oczekiwane funkcje w ramach społeczeństwa, sprawowana władza itp. Gender odróżnia się tym od płci biologicznej (ang. sex), czyli sumy cech fizycznych i zachowań seksualnych wynikających z odmiennych funkcji i ról obu płci w procesie rozmnażania płciowego[1].

                      > Taka sytuacja.
                      > Hemoglobina, mistyfikacja, woda, ziemia, taka sytuacja


                      Odbija Ci? Nie powinieneś zgłosić się z tym do swego lekarza psychiatry?

                      > OK zakładam moherowy szalik i idę posłuchać RM, bo mnie postępactwo już denerwu
                      > je.

                      Klasyka moherowa. :)
                • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:37
                  c.laus napisał(a):

                  > eeela napisała:
                  >
                  > > > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkol
                  > ach ja
                  > > k nakł
                  > > > adać kondomy.
                  > >
                  > > Naprawdę w polskich przedszkolach uczą dzieci, jak zakładać kondomy?
                  >
                  > Widzisz ile tracisz na tej emigracji? :))
                  > W przedszkolu w Rybniku chłopcy przebierali się za dziewczynki a pani mówiła, ż
                  > e mogą mieć płeć jaką sobie wybiorą.

                  Bez operacji plastycznej itp? Przecież to się kupy nie trzyma. Jeśli to prawda to ta pani jest głupia.

                  Ale może to dotyczyło gender czyli roli społecznej jako odgrywają ze względu na płeć ludzie?

                  Jesteś pewien swoich danych czy powtarzasz idiotyzmy po waszych zakłamanych propagandzistach?

                  > Jeden tatuś się wkurzył i do mediów poszed
                  > ł. A pani dyrektorka tłumaczyła, że UE daje kasę na te zboczone przebieranki, n
                  > o to wzięli.

                  Czy zabronisz Szkotom chodzić w spódniczkach a kobietom w spodniach?
                  Co jest zboczonego w przebierankach?
                  • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:53
                    > Co jest zboczonego w przebierankach?

                    Bo to pogaństwo jest ;-) Cross-dressing było magicznym elementem świątecznych rytuałów wśród ludów greckich i celtyckich. Dzisiejsze halloweenowe przebieranki są tego kulturową kontynuacją :-)
                    • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 16:13
                      > Cross-dressing było magicznym elementem świątecznych r
                      > ytuałów wśród ludów greckich i celtyckich. Dzisiejsze halloweenowe przebieranki
                      > są tego kulturową kontynuacją :-)

                      Tu nie chodzi o przebieranki dla zabawy, tylko pani przedszkolanka zgodnie z programem nauczania mówi dzieciom, że mogą WYBIERAĆ SOBIE PŁEĆ. Dziś jesteś Rafałem, jutro możesz być Rafalalą.
                      To jest tylko jeden z elementów uderzenia w instytucję rodziny, to jest próba wychowania dzieci na lewków i postępaków.

                      • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 17:04
                        c.laus napisał(a):

                        > > Cross-dressing było magicznym elementem świątecznych r
                        > > ytuałów wśród ludów greckich i celtyckich. Dzisiejsze halloweenowe przebi
                        > eranki
                        > > są tego kulturową kontynuacją :-)
                        >
                        > Tu nie chodzi o przebieranki dla zabawy, tylko pani przedszkolanka zgodnie z pr
                        > ogramem nauczania mówi dzieciom, że mogą WYBIERAĆ SOBIE PŁEĆ.

                        A jak pani powie, że mają w opłatku zeżreć ciało boga to ma to sens?
                        Czy to nie jest promowanie kanibalizmu?

                        > Dziś jesteś Rafał
                        > em, jutro możesz być Rafalalą.

                        I co to zaszkodzi ludzkości?
                        Czy wciskanie totalnie popieprzonego kitu religijnego czyni z ludzi od razu zbrodniarzy? Ale przecież jest faktem, że od czasu do czasu jakiś fundamentalista ścina innowiercy głowę, bo czyni to "dla chwały jego boga".

                        To religia jest największym złem ludzkości.

                        > To jest tylko jeden z elementów uderzenia w instytucję rodziny,

                        W jaki sposób (podaj statystyki i badania naukowe) wpływa to na ludzi?

                        > to jest próba wychowania dzieci na lewków i postępaków.

                        A kto to jest lewak - czy to ktoś zdebilowaciały pod wpływem dogmatu o jedzeniu ciałą boga i czarodziejskim oddziaływaniu na durnego bożka modlitwami?
                        A postępak to może obywatel Europy (np. Francuz) w porównaniu do prymitywnego dzikusa wyznającego religię i zabijający w jej imieniu ludzi dla chwały boga?

                        Masz burdel w definicjach.

                        Podaj definicje pojęć, których tu używasz.
                        • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 17:36
                          grgkh napisał:

                          > A jak pani powie, że mają w opłatku zeżreć ciało boga to ma to sens?
                          > Czy to nie jest promowanie kanibalizmu?

                          Do tego jawne wspieranie homoseksualizmu oraz seksu oralnego , bo nie jeden wierny wziął do buzi to czego nie powinien, lub wierna to czego nawet maż jej nie powinien tam wsadzać .Trudno przecież ocenić którą część ciała Jezusa podaje do ust kapłan ,wszystkie przecież są jednakowo opakowane w wafelek :)
                    • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 16:56
                      eeela napisała:

                      > > Co jest zboczonego w przebierankach?
                      >
                      > Bo to pogaństwo jest ;-) Cross-dressing było magicznym elementem świątecznych r
                      > ytuałów wśród ludów greckich i celtyckich.

                      I dlatego że ktoś inny się przebierał to ja nie mogę? :) :) :)
                      Słabo z Twoją logiką.

                      > Dzisiejsze halloweenowe przebieranki
                      > są tego kulturową kontynuacją :-)

                      Ideowo też? :)
                      • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 17:41
                        > I dlatego że ktoś inny się przebierał to ja nie mogę? :) :) :)
                        > Słabo z Twoją logiką.

                        A gdzie ja twierdziłam, że nie możesz?
                        Słabo z twoim czytaniem ;-)
                        • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 18:16
                          eeela napisała:

                          > > I dlatego że ktoś inny się przebierał to ja nie mogę? :) :) :)
                          > > Słabo z Twoją logiką.
                          >
                          > A gdzie ja twierdziłam, że nie możesz?

                          Wydało mi się, że podpinasz pod to OCENĘ, oczywiście pejoratywną.

                          > Słabo z twoim czytaniem ;-)

                          Na pewno? Udowodnij. ;)
                          • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 19:27
                            > Wydało mi się, że podpinasz pod to OCENĘ, oczywiście pejoratywną.
                            >

                            A na jakiej podstawie ci się tak wydawało?

                            > Na pewno? Udowodnij. ;)

                            Już to zrobiłam. Zademonstrowałam, że doczytujesz się informacji, których w przekazie nie ma.
                            • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 23:35
                              eeela napisała:

                              > > Wydało mi się, że podpinasz pod to OCENĘ, oczywiście pejoratywną.

                              > A na jakiej podstawie ci się tak wydawało?

                              Na podstawie tego, co przeczytałem u Ciebie.

                              > > Na pewno? Udowodnij. ;)
                              >
                              > Już to zrobiłam.

                              Mówisz, że zrobiłaś. To nie to samo, co zrobić.

                              > Zademonstrowałam, że doczytujesz się informacji, których w prz
                              > ekazie nie ma.

                              Tak, wtedy gdy oceniam coś lub kogoś. Ale to norma. Mówię o swoich odczuciach. A te w przekazie wewnątrz mojej głowy są. :)
                              • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 15.08.14, 00:45

                                > A te w przekazie wewnątrz mojej głowy są. :)

                                Widzę to, oj, widzę!
            • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 13:15
              c.laus napisał(a):

              > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach jak nakł
              > adać kondomy.
              > Pewnie z moich podatków. :P
              ,
              Wszystko ma swoja za , w tym wypadku ;więcej prezerwatyw mniej księży. Poza tym nie przypominam sobie żeby w przedszkolu moich dzieci ktoś ich tego uczył,ale bajek o bozi nie omieszkali dzieciom wciskać
              • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 14:18
                kolter-rm napisał:

                > c.laus napisał(a):
                >
                > > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach ja
                > k nakł
                > > adać kondomy.
                > > Pewnie z moich podatków. :P
                > ,
                > Wszystko ma swoja za , w tym wypadku ;więcej prezerwatyw mniej księży. Poza tym
                > nie przypominam sobie żeby w przedszkolu moich dzieci ktoś ich tego uczył,ale
                > bajek o bozi nie omieszkali dzieciom wciskać

                Twoje dzieci przecież chodziły jeszcze do przedszkola ŚJ. Tam im Strażnicę czytali i Przebudźcie się.:PP
                • kolter-rm Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:19
                  c.laus napisał(a):


                  > Twoje dzieci przecież chodziły jeszcze do przedszkola ŚJ. Tam im Strażnicę czyt ali i Przebudźcie się.:PP

                  Zasadniczo tego się spodziewałem po gó...anym prymitywnym durniu

                  Ps.
                  Pozdrowienia dla eeeeli
                  • eeela Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:23
                    Dziękuję za pozdrowienia i mam nadzieję, że do mnie nie żywisz takiej nienawiści (chociaż wciąż zasmuca mnie to, że żywisz ją do innych).
                  • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:52
                    Proponuję mu/jej "zrobić" odpowiedni "życiorys" - np. burdelmamy - i przypominać o nim przy każdej okazji. :)
                • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:49
                  c.laus napisał(a):

                  > kolter-rm napisał:
                  >
                  > > c.laus napisał(a):
                  > >
                  > > > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkol
                  > ach ja
                  > > k nakł
                  > > > adać kondomy.
                  > > > Pewnie z moich podatków. :P
                  > > ,
                  > > Wszystko ma swoja za , w tym wypadku ;więcej prezerwatyw mniej księży. Po
                  > za tym
                  > > nie przypominam sobie żeby w przedszkolu moich dzieci ktoś ich tego uczył
                  > ,ale
                  > > bajek o bozi nie omieszkali dzieciom wciskać
                  >
                  > Twoje dzieci przecież chodziły jeszcze do przedszkola ŚJ. Tam im Strażnicę czyt
                  > ali i Przebudźcie się.:PP

                  Bredzisz. A Twoje dzieci chodziły do przedszkola przy burdelu, w którym jesteś cieciem.
            • pocoo Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 14:00
              c.laus napisał(a):

              > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach jak nakł
              > adać kondomy.
              > Pewnie z moich podatków. :P

              Na pewno z twoich podatków i to podwójnie.Jeżeli chodzi o ścisłość,to w przedszkolach uczą na pisiolki nakładać chyba obcięte palce od lateksowych rękawiczek.Fajna zabawa. Spróbuj.
              • c.laus Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 14:20
                pocoo napisała:

                > c.laus napisał(a):
                >
                > > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach ja
                > k nakł
                > > adać kondomy.
                > > Pewnie z moich podatków. :P
                >
                > Na pewno z twoich podatków i to podwójnie.Jeżeli chodzi o ścisłość,to w przedsz
                > kolach uczą na pisiolki nakładać chyba obcięte palce od lateksowych rękawiczek.
                > Fajna zabawa. Spróbuj.

                Nie mów. Na pisołki? Wiem, że na środkowy palec pani przedszkolanki. Ale może i na pisiołki.
                A gdzie jest to genderowe przedszkole o którym piszesz?
                • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:48
                  c.laus napisał(a):

                  > pocoo napisała:
                  >
                  > > c.laus napisał(a):
                  > >
                  > > > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkol
                  > ach ja
                  > > k nakł
                  > > > adać kondomy.
                  > > > Pewnie z moich podatków. :P
                  > >
                  > > Na pewno z twoich podatków i to podwójnie.Jeżeli chodzi o ścisłość,to w p
                  > rzedsz
                  > > kolach uczą na pisiolki nakładać chyba obcięte palce od lateksowych rękaw
                  > iczek.
                  > > Fajna zabawa. Spróbuj.
                  >
                  > Nie mów. Na pisołki? Wiem, że na środkowy palec pani przedszkolanki. Ale może i
                  > na pisiołki.
                  > A gdzie jest to genderowe przedszkole o którym piszesz?

                  Te dane są tajne. :)
                • pocoo Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 18:14
                  c.laus napisał(a):


                  > Nie mów. Wiem, że na środkowy palec pani przedszkolanki.
                  > A gdzie jest to genderowe przedszkole o którym piszesz?

                  Przecież wiesz.To twoje przedszkole i pani też.
            • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:33
              c.laus napisał(a):

              > Ja tam nie wnikam skąd macie pieniądze na naukę dzieci w przedszkolach jak nakł
              > adać kondomy.
              > Pewnie z moich podatków. :P

              Opanuj gonitwę myśli i trzymaj się tematu. Chodziło o waszą kasę na wasze fanaberie, której macie dużo i której nie pożałujecie, podobno. A nami się nie martw i nie omawiaj tego.
        • grgkh Re: Jednego tzw. "ateistom" nie można odmówić 14.08.14, 15:24
          c.laus napisał(a):

          > > Tylko wtedy zacznie topnieć kasa z budżetu - gdy okaże się, że katolików
          > jest j
          > > akieś 30-40%.
          >
          > Skąd takie prognozy? Praktykujących jest w Polsce 40%, dane z tego roku.
          > Nie bój żaby...Jak będzie nas mniej, to więcej damy na swój kościół.

          "Nas"... :) No to przejdźcie na swój rachunek od razu. po co wyrywacie kasę od reszty?

          > Imperator O. Tadeusz też sobie dobrze radzi. :P

          Wśród tych, którzy są najmniej odporni na indoktrynację.
    • ziner Cały "problem" rozwiązałoby wprowadzenie podatku 15.08.14, 08:58
      Cały problem rozwiązałoby wprowadzenie modelu opartego na niemieckich doświadczeniach.
      Mówię tu o podatku kościelnym.

      Zamiast Funduszu Kościelnego, zamiast wyciągania kasy z budżetu, należałoby wprowadzić dobrowolny podatek na wybrany przez podatnika związek wyznaniowy. Podatek taki nie byłby odpisem podatkowym (czecho chcą przedstawiciele polskiego KRK), ale DODATKOWYM procentem, płaconym do obowiązującej stawki podatkowej.

      I dzięki temu wszyscy mogliby świadomie określić się jako należący (bądź nie) do danego związku. I byłoby to o wiele bardziej wiarygodne, niż wpisywanie do ksiąg niemowlaków. A niepłacących przez określony czas związki mogłyby wypisywać z list swoich członków.

      Tyle że na taki pomysł hierarchia największego związku wyznaniowego w Polsce nie pójdzie. Bo nagle mogłoby się okazać, że katolików w Polsce jest nie 87%, ale np 20%. A do tego przecież dopuścić nie można.
Pełna wersja