Katolicyzm jest pozbawiony empatii

25.08.15, 13:39
Ta religia tak ma. I już. Jako naczelny dogmat przyjęto, że ludzkie cierpienie to wyróżnienie. Trzeba je znosić z pokorą. Człowiek - podobno - jest za głupi, żeby zrozumieć na czym to polega ale czym więcej cierpienia tym większe "uznanie" u boga.

W przypadkach szczególnych dokonuje się ekwilibrystycznych zygzaków, żeby wiernym wytłumaczyć, że raz rozumiemy to tak a drugim razem siak. Niby to innym zadawać cierpienia się nie powinno ale przyglądanie się jak inni cierpią i podtrzymywanie ich w tym stanie to już jest "na bożą chwałę".

KK, jako religia z solidnym stażem, dopracował się skutecznych metod manipulowania wiernymi swymi i w tej kwestii radzi sobie nieźle. No to poprzyjmy to jakimś przykładem...

Dzieci z edwardsem przypominają nieopierzone pisklaczki – małe, drobne, delikatne, blade. Kiedy urodziła się Eliza, lekarz, nie wiedząc, że jej matka wyszła już z narkozy, powiedział: o, dzieciak szczur. Mają małogłowie, łódkogłowie, za dużą potylicę, za nisko osadzone uszy, za małe usta, za małą żuchwę, szeroko rozstawione oczy, krótki mostek, zwichnięcie stawów biodrowych, zrośnięte palce dłoni, które na siebie zachodzą, szpotawe stopy, rozszczep podniebienia, kręgosłupa, wady mózgu, serca, nerek, przełyku. Mogą mieć aż 130 wad. Są głęboko upośledzone umysłowo. Często bez odruchu ssania. Z padaczką.

Nie wszystkie wady występują aż tak masowo, ale i tak zestaw jest śmiertelny. Większość płodów z tym zespołem ginie samoistnie przed urodzeniem. Poród przeżywa 10 proc. dzieci, z których 95 proc. umiera w ciągu miesiąca, najdalej trzech.

W edwardsie do dwóch z 23 par chromosomów – osiemnastych – z nieznanych przyczyn dołącza jeszcze jeden. Tworzy się trisomia prosta. Albo doczepia się tylko kawałek dodatkowego osiemnastego, wtedy uszkodzenia są mniejsze. Bywa też edwards mozaikowy – dodatkowy osiemnasty usadawia się wówczas nie we wszystkich komórkach ciała, tylko w niektórych. Dzieci z tą postacią choroby mogą żyć kilka lat, a nawet dłużej.

(...)

Zespół Edwardsa widać jak na dłoni w standardowych badaniach USG. Lekarz kieruje wówczas ciężarną na badania prenatalne, które mogą potwierdzić diagnozę. Ale lekarze często nie umieją dostrzec wady. Albo dostrzec nie chcą. Mówią, że choć płód jest bardzo opóźniony z wagą, tak czasem bywa. Później nadrobi. I że rozwija się jak trzeba, więc badania prenatalne nie są konieczne. Połowa kobiet z edwardsową ciążą ich nie robi.

Matce Agnieszki do końca ciąży nie powiedziano. Dopiero kilka godzin po porodzie. Przeżyła szok. Czuła się naznaczona, wybrakowana. Myślała o samobójstwie. Wtedy lekarze najczęściej już nie kluczą. Dziecko umrze – mówią. Na edwardsa nie ma leków, nie ma terapii.

(...)

Kobiety, którym powiedziano o edwardsie, a potem w pracowni genetycznej diagnozę potwierdzono, jeśli nie zajdzie poronienie samoistne, mogą urodzić martwe lub śmiertelnie chore dziecko. Albo dokonać aborcji, mają do tego prawo.

(...)

Aneta Jarzębińska mówi o trzech fazach, które przechodzą rodzice śmiertelnie chorych dzieci. Najpierw jest szok i odrętwienie. Później lament: dlaczego ja? I wreszcie próba nadania sensu.

Dzień, w którym urodziła się Zosia, jedna z dziewięciorga zdrowego rodzeństwa, pisze jej matka, był dla nas bolesny, ale też wyjątkowy, ponieważ Bóg zesłał nam tak wielki cud. Każdy z nas, cytuje Jana Pawła matka Tereski, znajduje w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakieś zadanie, które musi podjąć i wypełniać. Słuszną sprawę, o którą nie może nie walczyć. Obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić.

Bóg daje chore dzieci, to się powtarza na forum, tym ludziom, którzy są w stanie udźwignąć ten dar. Wybranym. Urodzenie dziecka czemuś służy, inaczej byłoby pozbawione sensu.

(...)

Czasem jednak pojawiają się wpisy, że nie sposób już patrzeć na cierpienie dziecka. I „łapię się na myśli, czy nie powinniśmy pozwolić, żeby spokojnie odeszła”. Ale to rzadkie słowa.


Cierpienie dziecka... Odsunięte na dalszy plan. Jakby go nie było. Uporczywa terapia? Przecież medycynę wykorzystuje się tu do przedłużania "w nieskończoność" czyjegoś cierpienia. Groteskowy teatr, w którym ludzkie kukiełki grają role wyznaczone im przez religijnych ideologów. Jak nierealne cienie, które nie mogą się zbuntować i powiedzieć, że ludzkie życie nie na tym ma polegać.
    • panidemonka Re: Katolicyzm jest pozbawiony empatii 01.09.15, 15:40
      Ależ to nieprawda! Empatia rośnie proporcjonalnie z wpływem datków, czytaj pieniędzy.
    • broceliande Re: Katolicyzm jest pozbawiony empatii 09.09.15, 10:49
      Kościołowi muszą być kompletnie obce emocje kobiety i to niezależnie od tego czy i kogo urodziła.

      Ja - nie trzeba się ze mną zgadzać - kompletnie nie rozumiem radości z "bożego daru", jakim jest chore dziecko. Nie rozumiem, że to ubogaca (nie znoszę tego słowa), wyróżnia, napełnia jakimś Duchem Świętym.

      Nie rozumiem, jak można nie dać matce wyboru.

      Co najgorsze, kobiety się na to łapią. Słyszałam o jednej, która nie dała usunąć ciąży pozamacicznej, zagrażającej życiu. Osierociła jakieś małe dzieci.
      Dla mnie to skrajna głupota, nie postępek świętej.
    • cammie Re: Katolicyzm jest pozbawiony empatii 04.02.19, 22:18
      Mój synek, mój CUD miał prawdopodobnie ZE. Zmarł w 26 tc.
      Czy żałuję? Nie. Dziękuję Bogu za niego i za każdy jego ruch rączek i nóżek, który dane mi było poznać i odczuć.
      Moje dziecko. Człowiek.
      Aborcja nie jest rozwiązaniem.
      • snajper55 Re: Katolicyzm jest pozbawiony empatii 05.02.19, 22:28
        cammie napisał(a):

        > Aborcja nie jest rozwiązaniem.

        Dla ciebie nie, dla innych - tak. To tak jak z małżeństwem. Dla jednych jest to dobre rozwiązanie, dla innych - nie. Każdy wybór trzeba uszanować i każdy wybór powinien być dostępny.

        S.
    • privus Re: Katolicyzm jest pozbawiony empatii 09.02.19, 03:58
      Odnoszę wrażenie, że religia celowo niszczy empatię. Bo co jest w końcu tym wyzwalaczem emocji, reakcja biologiczna czy poznanie?
      Historia ucieczki Izraelitów z Egiptu i rzeź pierworodnych. A historia o Abrahamie, który miał składać ofiarę z syna Izaaka (znana chyba przez większość) nie jest traumą spowodowaną religią leżącą u podstaw naszego katolicyzmu? Jak ten katechetycznie miłosierny bóg mógł kazać popełniać takie okrucieństwa?

      Stąd też Bierze się mój pogląd, iż nie powinno nauczać się w szkołach religii niszczącej z samego założenia empatię dziecka. Religioznawstwo w ujęciu filozoficzno-historycznym z naciskiem na analizę zachowań patologicznych powinno w pełni zastąpić te bardzo wątpliwe walory lekcji religii.
    • jeepwdyzlu Re: Katolicyzm jest pozbawiony empatii 10.02.19, 01:54
      Grkh...
      A polityka?
      Tak dużego napięcia jak dziś nie było od lat.
      A Kościół milczy.
      Zdziwią się, kiedy wypowiemy konkordat i wyjebiemy religię ze szkół...
Pełna wersja