Kler i zakonnice

10.04.16, 13:59
Czasem mijam zakonnice, lub księży w strojach służbowych. Te twarze tęskniące za inteligencją... te puste oczy. Dlaczego tolerujemy fakt, że takie osoby mają dostęp do placówek oświatowych? Dlaczego w szkołach nie ma religioznawstwa? Chcę, by moje dziecko zdobywało w szkole wiedzę na temat religii różnych regionów świata. Nie po to, by mogło sobie "wybrać", lecz dlatego, że to jest ważna wiedza historyczna. Historia świata to historia religii i historia wojen w dużej mierze na tle religijnym. Religioznawstwa z powodzeniem mogą uczyć nauczyciele historii.

Odsunąć w końcu kler od placówek oświatowych! Fakt, że dawno, dawno temu klasztory odgrywały ważną rolę w edukacji też jest elementem wiedzy historycznej! Ale to się zmieniło, a nawet odwróciło o 180 stopni. Nikt tego nie zauważył? To może jeszcze coś ze Średniowiecza sobie zaaplikujmy: proponuję dyby dla kleru za sianie defetyzmu na temat piekła i innych herezji nie mających nic wspólnego z obecnym stanem wiedzy.
    • krzy-czy Re: Kler i zakonnice 10.04.16, 19:08
      tak jakoś śmiesznie wojny na TLE RELIGIJNYM od zawsze były wojnami o pieniąchy-tylko maluczcy, którzy szli do piachu w czasie tych wojen, bzdurnie wyobrażali sobie ze oddają zycie za pambócka/mahometa czy i9nnego bydlaka.
      • jacek_x Re: Kler i zakonnice 10.04.16, 19:28
        Wyglada na to, że zatrzymales sie na poziomie średniowiecz i slynnach krucjat przeciwko saracenom.
        Juz w XX wieku sprawy militarne i wojny prowadzone przez państwa nie miały charakteru wojen religijnych.
        Straty wśród młodzieży walczącej za cara, cesarza lub demokrację w czasie wojny 1914-1918.
        Niemcy ok. 1.8 miliona zabitych, ponad 4 miliony rannych, Cesarstwo Austro-wegierskie zabitych 1.2 miliona rannych 3.6, Krolestwo Wielkiej Brytani; zabitych milion, rannych 2 miliony. Republika Francji; zabitych 1.4 miliona, rannych ponad cztery miliony.
        PS. Czy Tobie sie wydaje, że ci wszyscy młodzi ludzie szli w kamasze za "pambócka".
        • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 10.04.16, 19:36
          jacek_x napisał:

          > PS. Czy Tobie sie wydaje, że ci wszyscy młodzi ludzie szli w kamasze za "pambóc
          > ka".

          W dużej mierze za tego, albo tamtego "pambócka", ewentualnie za ojczyznę, ale to wszystko jedno. Ateiści nie chcą umierać za swój kraj, ani za idee, bo wiedzą. Czy jest tu jakiś ateista gotów umrzeć za swój kraj?
          • jacek_x Re: Kler i zakonnice 10.04.16, 22:13
            Przecież wiekszość z tych mlodych ludzi nie poszlo w kamasze z milosci do Boga lub Ojczyzny.
            Szli w kamasze i do okopów na podobnej zasadzie jak Żydzi w latach czterdziestych tego samego stulecia trafiali do Treblinki.
            • bookworm Re: Kler i zakonnice 11.04.16, 08:17
              Katoli to jednak boli ten ich katolicki antysemityzm i jego pokłosie - kolarboracja z hitlerowcami. Tak bardzo ich boli denuncjowanie i mordowanie Żydów, że próbują wmówić sobie i innym, że to katoliki były ofiarami pogromów tak samo jak Żydzi, których Ci katolicy gromili. Tak żałosne, że aż smutne.
              • jacek_x Re: Kler i zakonnice 11.04.16, 23:41
                @ krzy-czy
                Często zdarza sie, że ateista, ktory wierzy, że żadnych bogów nie ma dochodzi do przekonania, że pozjadał już wszystkie rozumy. Przytrafilo sie to wielu innym ateistom, bardziej od Krzy-czy znanym. Na przyklad przywódca Czerwonych Khmerów w Kambodzy Pol Pot, właściwie: Saloth Sar, znany był także pod pseudonimami Brat Numer Jeden oraz Wujek Sekretarz.
                Ateista ten, przekonany o potędze swojego rozumu doszedł do wielu kuriozalnych wniosków. Wierzył na przykład, że okulary to jest burżuazyjny artefakt, który zdradza wroga klasowego. Wielu okularników w Kamboddzy stracilo życie z powodu absurdalnych wierzeń tego ateisty.
                • krzy-czy Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 06:02
                  cóś miem siem widzi że ateista ten nie powoływał się na swoi ateizm robiąc kęsim innem ludkom.
                  chiba nie nawijał tyż-rżnijta wszystkich-nasz NIEISTNIĄCY buk rozpozna swoich.
                  • jacek_x Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 11:03
                    "Zabijcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich" zdaniem niemieckiego mnicha Cesara z Heisterbach mial odpowiedzieć Arnaud Amaury, opat Cîteaux na pytanie jak odroznic katolików od heretyków. Byl rok 1209, a więc dalej tkwimy mentalnie w srednowieczu, ale mijają wieki, epoki, Oświecenie, Romantyzm, rewolucja francuska, rewolucja przemyslowa. Wiara w rozum dociera także do Rosji, gdzie w 1917 ateiści, wyznawcy swiatopoglądu naukowego z wybitnym przywodcą politycznym Wlodzimierzem Leninem pokonali cara i prawosławny zabobon. Jak teraz odróżnić przyjaciela od wroga? Człowiek rozumu nie może się kierować średniowieczną metodą katolickiego opata z Cîteaux. Potrzebna jest metoda naukowa oparta na empirycznym poznaniu. Wroga rozpoznawano po dłoniach biorąc pod uwagę chropowatość skóry i występowanie tzw. odcisków i innych uszkodzeń wynikajacych z prowadzonej wcześniej działalności na rynku pracy. Posiadacz dłoni delikatnych byl metodą empiryczną demaskowany jako wróg. Pózniej, aby nie tracic cennego czasu, w okresie tak zwanych czystek stalinowskich zaniechano metod naukowych i powrócono do sredniowiecznej zasady opata z Cîteaux.
                    Obawiam się, że wielu przedstawicielom wspólczesnej lewicy kawiorowej nie pomógłby nawet szczerze deklarowany ateizm gdyby sie tak dostali w łapki psychopatów od Stalina lub Pol Pota.
                    • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 11:17
                      jacek_x napisał:

                      > Obawiam się, że wielu przedstawicielom wspólczesnej lewicy kawiorowej nie pomóg
                      > łby nawet szczerze deklarowany ateizm gdyby sie tak dostali w łapki psychopatów
                      > od Stalina lub Pol Pota.

                      Oczywiście. Żądza władzy może eskalować u każdego, kto jest opętany jakąś ideologią, lub religią, wszystko jedno. Nawet do poziomu mordowania wszystkich i wszystkiego, co stanie na drodze.
                      Joannie D'Arc też nie pomogła szczerze deklarowana wiara w Jezusa Chrystusa.
                      • bookworm Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 13:27
                        wawrzanka napisała:

                        > Oczywiście. Żądza władzy może eskalować u każdego, kto jest opętany jakąś ideol
                        > ogią, lub religią, wszystko jedno. Nawet do poziomu mordowania wszystkich i wsz
                        > ystkiego, co stanie na drodze.

                        Nie ma sensu pisać o tym, że ateizm do czegoś motywuje. Jest to stara sztuczka religiantów wynikająca z faktu, że teizm jest ideologią, która na teistach wymusza (poprzez wiarę i religię) pewne zachowania. Ateizm jednak ideologią nie jest - jest raczej antyideologią. Jest dopełnieniem tezy o istnieniu boga. W naszym świecie możemy znaleźć mnóstwo takich tez i ich (bardzo często niemych) dopełnień. Możemy wysnuć tezę o istnieniu krasnali i jej dopełnieniem będzie przyjmowana domyślnie teza, że krasnali nie ma. Czy kogoś kto tak twierdzi nazywa się akrasnoludkanistą?
                        Czy niezajmowanie się tezą o istnieniu boga - ignorowanie jej, tak jak to robią małe niezindoktrynowane jeszcze dzieci - w jakiś sposób wpływa na zachowanie? W jaki? Najprościej ujmując - nie zajmuje im to niepotrzebnie czasu i energii i nie nienawidzą ludzi innych nacji i wyznań z urojonych powodów.

                        > Joannie D'Arc też nie pomogła szczerze deklarowana wiara w Jezusa Chrystusa.

                        Ale śpiewana "Bogurodzica" pomogła "naszym" pod Grunwaldem, co potwierdza, że matkaboska jest Polką, bo była zupełnie głucha na krzyżackie kyrieelejsony.

                        Z drugiej strony bóg ma lepsze zdolności językowe i zgodnie z wytycznymi w języku niemieckim umieszczonymi na paskach nazistów wiedział z kim ma być podczas kampanii wrześniowej w 1939.
                        • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 13:40
                          bookworm napisał:

                          > Nie ma sensu pisać o tym, że ateizm do czegoś motywuje.

                          Dopatrzyłeś się w moim poście takiego przekazu?
                          • bookworm Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 13:58
                            Zacząłem odpisywać na wcześniejsze wpisy - potem pojawił się Twój i tak jakoś wyszło.
                            To nie było personalnie do Ciebie. Raczej taki ogólny komentarz do kwestii poruszanych przez forumowego antysemitę.
                          • jacek_x Re: Kler i zakonnice 13.04.16, 06:47
                            > Nie ma sensu pisać o tym, że ateizm do czegoś motywuje.

                            To zależy.
                            Jeden ateista interesuje sie motoryzacją, gra w piłkę nozną, pije wódkę, zbiera grzyby, inny czyta uważnie Biblię aby w ten sposob przekonac się, że Boga nie ma. Różnie z ateistami bywa. Zdarzają się często ateiści, ktorzy postanowili zastapić "kler i zakonnice" samym sobą.
                            Na pomysł taki wpadl miedzy innymi ateista , obywatel ZSRR Miniej Izrailewicz Gubelman vel Jemieljan Jarosławski. Załozył wraz z przyjacółmi Związek Wojujących Bezbożników.
                            "Na początku lat 30. liczba członków związku wyniosła ok. 5 mln. Organizacja zajmowała się w latach 30. i 40. organizowaniem muzeów ateizmu (m.in. w likwidowanych masowo kościołach różnych wyznań religijnych), ekspozycji antyreligijnych w domach kultury oraz szkoleń i kursów z zakresu ateizacji.(...)" -wikipedia
                            Nigdy jednak nie udało się osiagnąć takiego sukcesu jak w Albanii. Drogi przywódca Enver Hodża w 1967 roku oglosił, że wszyscy Albańczycy są już ateistami. Sukces ten nie przekladał się niestety na sukcesy w innych dziedzinach.
                            Urzędowa likwidacja "opium dla ludu" nie uczynila z Albanczyków ani mądrzejszych, ani bogatszych, ani bardziej zadowolonych z życia. Nikt zresztą do tego pierwszego na świecie "królestwa rozumu" nie chciał przyjeżdzać, moze za wyjatkiem polskiego dysydenta niejakiego Mijala Kazimierza.
                            • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 15.04.16, 20:48
                              jacek_x napisał:

                              > Jeden ateista interesuje sie motoryzacją, gra w piłkę nozną, pije wódkę, zbier
                              > a grzyby, inny czyta uważnie Biblię aby w ten sposob przekonac się, że Boga nie
                              > ma.

                              To prawda, ale trochę nie na temat. Ateizm z zasady jest bierny. Jasne, znajdą się ateiści z misją, ale to już sprawa osobowości, a nie światopoglądu. Tymczasem istotą religii jest właśnie "naprawa świata", "odmiana oblicza ziemi", głoszenie "dobrej nowiny", "walka z niewiernymi" i inne tego typu hasła. Różnica jest więc zasadnicza.

                              > Urzędowa likwidacja "opium dla ludu" nie uczynila z Albanczyków ani mądrzejszyc
                              > h, ani bogatszych, ani bardziej zadowolonych z życia.

                              Żaden przymus nie uczyni nikogo mądrzejszym, bogatszym, ani bardziej zadowolonym, to jasne, więc nie rozumiem co ma ilustrować powyższy przykład. Za to chyba wiem o co ci chodzi, popraw mnie, jeśli się mylę: jesteś jednym z tych prawicowców, którzy uważają, że każdy "wybraniec Boga" nosi go w sercu i żaden lewak tego nie zmieni, bo Bóg jest wielki, a ludzie malutcy, a ty należysz do "katolickiej inteligencji", czy tak?

                              Trzeba mieć olbrzymi tupet, by być przekonanym, że "moje przeżycia i moje przemyślenia" to te jedyne najlepsze i prawdziwsze, bo stoi za nimi "mój Bóg".
                              • jacek_x Re: Kler i zakonnice 16.04.16, 05:14
                                wawrzanka napisała:
                                > (...)Ateizm z zasady jest bierny. Jasne, znajdą
                                > się ateiści z misją, ale to już sprawa osobowości, a nie światopoglądu."

                                Ateizm jest zaprzeczeniem teizmu. Zarówno teizm jak i ateizm lub antyteizm to są intelektualne koncepcje albo inaczej: konstrukcje mentalne. Do tworzenia i istnienia tych konstrukcji mentalnych potrzebny jest system znaków, najlepiej dzwieków wydawanych w czasie wydechu powietrza z płuc. Na przyklad mój kot wydaje z siebie rózne dzwięki, ktorych nie rozumiem, ale być moze dla drugiego kota coś znaczą. Przypuszczam, że mój kot jest agnostykiem nawet o tym nie wiedząc. Gdyby w jezyku kotów nie istnialo słowo Bóg, to kot nie mogłby być ani teista ani tym bardziej ateistą. W sporze tym zachowalby postawę bierną uważając, ze jest bezprzedmiotowy.
                                Dlatego o samym ateizmie nie mozna powiedzieć, że jest konstrukcją bierną, bo już sama nazwa sugeruje, że jest reakcją na teizm.
                                Jeżeli zorganizowana grupa wyznawców danej religii "naprawia świat, odmienia oblicze ziemi', czy uprawia rożne inne formy aktywności na scenie politycznej, gospodarczej lub propagandowej to znaczy że LUDZIE tak robią, a nie sama religia, ktora jest tylko konstrukcją mentalną. Jednym z glównych przedmiotów zainteresowania religii jest kwestia dobra i zła, czyli etyka. Istnieje tradycyjna lub religijna interpretacja dobra i zła i alternatywne do niej koncepcje zglaszane przez ludzi okreslajacych się jako ateiści. Ateiści są też przekonani, że "moje przeżycia i moje przemyślenia to te jedyne najlepsze i prawdziwsze" i nie jest to żaden tupet ale podstawowy motyw ich zorganizowanego działania, na przyklad wywieranie wplywu na stanowienie prawa w danym państwie.
                                • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 16.04.16, 07:53
                                  jacek_x napisał:

                                  > Ateiści są też przekonani, że "moje
                                  > przeżycia i moje przemyślenia to te jedyne najlepsze i prawdziwsze" i nie jest
                                  > to żaden tupet ale podstawowy motyw ich zorganizowanego działania, na przyklad
                                  > wywieranie wplywu na stanowienie prawa w danym państwie.

                                  Niezupełnie tak jest, bo nie ma czegoś takiego jak "zorganizowane działania ateistów" skierowane na wywieranie wpływu na stanowienie prawa w danym państwie, ale ok. Zostawmy ateistów. Co z agnostykami? Czy oni też próbują twoim zdaniem wywierać jakiś wpływ? Też uważają, że ich przeżycia i przemyślenia są najlepsze? Otóż właśnie nie. Agnostycyzm jest postawą skromności. Ja jako agnostyczka przyznaję, że nie wiem dlaczego jest coś, a nie nic. Nie wiem jak to się stało, że istnieje Wszechświat, albo Wszechświaty. Być może jest jakiś "bóg" jakkolwiek go sobie wyobrażamy. Wiem jednak, że Bóg Jahwe, tak samo jak Allah, czy Zeus to są wytwory fantazji ludzkiej. Czy uważasz, że dzieje fikcyjnych postaci literackich to dobra podstawa do stanowienia prawa w danym państwie?
                                  • jacek_x Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 02:07
                                    wawrzanka napisała:
                                    > (...) Być może jest jakiś "bóg" jakkolwiek
                                    > go sobie wyobrażamy. Wiem jednak, że Bóg Jahwe, tak samo jak Allah, czy Zeus (...)
                                    ===
                                    Słowa to moim zdaniem zabawa w skojarzenia. Twoje powyższe kojarzą mi sie z masonerią albo anonimowymi alkoholikami, ktorzy w swoim programie "dwunastu kroków" używaja podobnego sformuowania. Zdaniem indyjskiego filozofa Ramana Maharshi i jego uczniów Bóg jest wytworem wyobrażni. Wyobrażnia jest elementem codziennej pracy umysłu, który tworzy wizję przyszłości.
                                    Agnostyka można porownać do uczestnika plebiscytu wyborczego. Jedni idą na wybory aby wybrać swojego kandydata,a w tym czasie agnostyk pozostaje w domu. Agnostyk to człowiek, ktory rezygnuje z wyboru.Być moze ma rację tak jak mój kot lub uczniowie Ramana Maharshi. Wiedzieć co jest dobre to zerwać owoc z biblijnego drzewa poznania. Zacytuję fragment Księgi Rodzaju autora obdarzonego bujną wyobraznią, ale osoby która miała kilka filozoficznych trafień.
                                    " (...) Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: «Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz».
                                    Jestem zwolennikiem prostej teorii etycznej , którą przekazal mi człowiek który umarł i powrócił, to znaczy przeżył śmierć kliniczną: "Dobre jest to co chcemy, a z złe to czego nie chcemy."
                                    • suender Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 06:36
                                      Jacek:
                                      > Jestem zwolennikiem prostej teorii etycznej , którą przekazal mi człowiek który umarł i powrócił, to > znaczy przeżył śmierć kliniczną: "Dobre jest to co chcemy, a z złe to czego nie chcemy."
                                      --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                      1. Że co? Że "Dobre jest to co chcemy, a z złe to czego nie chcemy." Inaczej mówiąc DOBREM jest co chce pewna grupa ludzi (bo piszesz w liczbie mnogiej). Tak samo ze ZŁEM ma być. To już w świecie było przerabiane wiele razy. Dana formacja polityczna co jest w danej chwili u władzy zawsze chce rozstrzygać, co jest DOBREM a co ZŁEM.

                                      2. Jeżeli jednak liczby mnogiej użyłeś przez pomyłkę, a myślisz o jednostce, to tu wygłaszasz dziwną tezę. Znaczy to bowiem, że istnieje tyle rodzajów DOBRA i ZŁA co ludzi na świecie.

                                      Jacek, jak Twa teoria etyczna ma być prosta, kto ją zrozumie? Przemyśl to.

                                      Pozdr.
                                      • bookworm Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 08:49
                                        "Jeżeli jednak liczby mnogiej użyłeś przez pomyłkę, a myślisz o jednostce, to tu wygłaszasz dziwną tezę. Znaczy to bowiem, że istnieje tyle rodzajów DOBRA i ZŁA co ludzi na świecie."

                                        Dokładnie tak to własnie działa. Dobro i Zło są subiektywne. Dla jednego człowieka gwałcenie dziecka jest złem, drugi natomiast uważa, że jest dobrem i jest nagrodą, która mu się należy, jako że jest kapłanem dobrego boga, który za dobre wynagradza, a za złe karze. I tak też dziecko, które na dobrego kapłana doniesie zostanie przez pobożną tłuszczę ukarane i wyszydzone. Amen.
                                        • pocoo Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 09:02
                                          bookworm napisał:


                                          > Dokładnie tak to własnie działa. Dobro i Zło są subiektywne. Dla jednego człowi
                                          > eka gwałcenie dziecka jest złem, drugi natomiast uważa, że jest dobrem i jest n
                                          > agrodą, która mu się należy, jako że jest kapłanem dobrego boga, który za dobre
                                          > wynagradza, a za złe karze. I tak też dziecko, które na dobrego kapłana donies
                                          > ie zostanie przez pobożną tłuszczę ukarane i wyszydzone. Amen.

                                          A nawet często tak dziecko przez "sprawiedliwych"zaszczute,że popełnia samobójstwo i dobry ksiadz (oj, jaki dobry) za darmo pogrzeb odbębni.A i rodziców pocieszy...
                                          • bookworm Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 13:45
                                            pocoo napisała:

                                            > A nawet często tak dziecko przez "sprawiedliwych"zaszczute,że popełnia samobójs
                                            > two i dobry ksiadz (oj, jaki dobry) za darmo pogrzeb odbębni.A i rodziców pocie
                                            > szy...

                                            Przesadziłaś. Za darmo...
                                            Powiedzmy, że da rabat na usługę ze względu na wielkoduszność i dobroć pana księdza dobrodzieja. Jakieś 10%. minus VAT
                                            • pocoo Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 13:57
                                              bookworm napisał:
                                              > Przesadziłaś. Za darmo...
                                              > Powiedzmy, że da rabat na usługę ze względu na wielkoduszność i dobroć pana ksi
                                              > ędza dobrodzieja. Jakieś 10%. minus VAT

                                              Masz rację .Przesadziłam.
                                              Ale nie przesadzam twierdząc,że bogu Jahwe się to podoba.Patrzy na strach,łzy,ból i bezsilność dziecka i nie kiwnie najmniejszym swoim palcem wszechmocny,aby dziecku pomóc.Jego słudzy gdzieś wyżyć się muszą,a dzieci wyrosną i będą uprawiały seks .........ile się da i z kim się da? Ależ pojebana boska mądrość.A gdzie czystość do ślubu?
                                      • pocoo Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 08:54
                                        suender napisał:

                                        > Znaczy to bowiem, że istnieje tyle rodzajów DOBRA i
                                        > ZŁA co ludzi na świecie.

                                        Zgadza się."Tyle samo prawd ile kłamstw"."Pero,pero...o...o,bilans musi wyjść na zero".
                                        To co dobre dla ciebie,dla mnie może być złe.Kiedy byłam dzieckiem,to rodzice decydowali co jest dla mnie dobre,ale już w nastolatce zrodził się bunt.
                                      • olsah65 Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 15:18
                                        suender napisał:, jak Twa teoria etyczna ma być prosta, kto ją zrozumie? Przemyśl to.

                                        To niezwykle prosta teoria. Trzeba umrzeć i załatwione. A rozumienie, jak widać wcześniej, było tylko przeszkodą.
                                      • jacek_x Dobro i zło. 19.04.16, 02:13
                                        suender napisał:
                                        > (...) Jacek, jak Twa teoria etyczna ma być prosta, kto ją zrozumie? Przemyśl to.
                                        > Pozdr.
                                        ====

                                        Każdy z tych juz prawie 7 miliardów ludzi zamieszkujacych ta planetę ma do wyboru tylko trzy możliwosci. Dotyczy to wszystkich razem i każdego z osobna.
                                        A) Jestem za.
                                        B) Jestem przeciw.
                                        C) Nie mam zdania, nie wiem co o tym sądzić.
                                        Każde zjawisko dotyczące moralnosci; setki, tysiace spraw i zagadnień i ... tylko trzy możliwości.
                                        Weżmy sobie jakiś przyklad z życia, na przyklad obowiązujacy chrzescijan dekalog.
                                        -Nie zabijaj.
                                        -Nie cudzołóż.
                                        -Nie kradnij.
                                        -Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
                                        -Nie pożądaj żony bliźniego swego.
                                        -Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
                                        W powyżej wymienionych sprawach Kosciół powszechny zajmuje stanowisko "b", czyli "jesteśmy przeciw". Zabijanie, kradzież, klamstwo, cudzolożenie, a nawet pożądanie cudzej żony i przedmiotów do drugiego należących jest złem.
                                        Państwa lub "dana formacja polityczna co jest w danej chwili u władzy i zawsze chce rozstrzygać, co jest DOBREM a co ZŁEM" podchodzą do tych spraw rozmaicie.
                                        W kwestii "nie zabijaj" państwo zajmuje stanowisko zbieżne z Kościołem.
                                        Art.148 § 1. "Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności."
                                        Jednak już w przypadku przykazania 9 i 10 państwo zajmuje stanowisko "C".
                                        Zrozumienie zagadnienia nie jest chyba aż takie trudne.
                                        • pocoo Re: Dobro i zło. 19.04.16, 08:08
                                          jacek_x napisał:
                                          > A) Jestem za.
                                          > B) Jestem przeciw.
                                          > C) Nie mam zdania, nie wiem co o tym sądzić.

                                          Najczęściej spotykane "D".
                                          Zwisa mi to.


                                          > W kwestii "nie zabijaj" państwo zajmuje stanowisko zbieżne z Kościołem.
                                          > Art.148 § 1. "Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas
                                          > nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego
                                          > pozbawienia wolności."

                                          Ale zabijanie wrogów Państwa lub wymyślonego boga jest bezkarne.Ba.Słuszne.

                                          > Jednak już w przypadku przykazania 9 i 10 państwo zajmuje stanowisko "C".
                                          > Zrozumienie zagadnienia nie jest chyba aż takie trudne.

                                          Naprawdę? Stanowisko "C"?A iluż to ludzi Państwo zgnoiło zabierając im wszystko z czystej pazerności i zawiści.Kościół katolicki tak samo,chociaż innymi metodami.Efekt ten sam.
                                          Czym innym są hasła,a czym innym życie.
                                          • jacek_x Re: Dobro i zło. 19.04.16, 23:05
                                            pocoo napisała:
                                            > Ale zabijanie wrogów Państwa lub wymyślonego boga jest bezkarne.Ba.Słuszne.
                                            Odpowiadałem na wpis kogoś innego (Suender), kto się już do mnie przestal odzywać.
                                            Ja wiem, że państwo demokratyczne lub nie utrzymuje slużby mundurowe i inne takie specjalne, czy jak to się nazywa.
                                            Czasem chłopcy rabną z armaty w domek afgańskiego chłopa, żeby zobaczyć jak sie domek pali, albo przebywajacy w wiezieniu świadek nagle "popelnia samobójstwo" w celi monitorowanej 24 godziny na dobę lub polityk Samoobrony załatwiony jest na tzw. "krępulca" i nikt sprawców wykryć nie jest w stanie.
                                            Bywa, że do władzy dochodzą psychopaci, którzy oficjalnie chcą kraść i zabijać. Uważają, że jest to dobre i znajdują chętnych do czynienia tego "dobra". A to komunisci z Kremla wysyłają swych uzbrojonych aktywistów do ruskich kułaków, aby odebrali im dobytek i zostawili ich samych skazanych na smierć głodową. Politycy z Berlina wprowadzają Ustawy Norymberskie, a póżniej Endlösung- chcieli kraść i zabijać i wierzyli, że to jest "dobre".
                                            Ateiści pokpiwają z teistów: "Gdzie wtedy był ten wasz Bóg?" Wszelkie zdarzenia na świecie wywołane przez ludzi nie są sprzeczne z zasadą wolnej woli, ktora jest im dana. Dobre jest to co chcecie, a złe jest to czego nie chcecie.

                                            • pocoo Re: Dobro i zło. 20.04.16, 07:41
                                              jacek_x napisał:
                                              > Ateiści pokpiwają z teistów: "Gdzie wtedy był ten wasz Bóg?"

                                              A czyż to nie z woli i nakazu boga Jahwe, jego naród wybrany mordował od niemowlęcia po starca i zabierał dobytek pomordowanych?Nie udawaj,że nie czytałeś Starego Testamentu.Ilu ludzi zabił sam bóg wszechwiedzący za nieposłuszeństwo lub "wszeteczeństwo"?Nawet kazał zabić swojego syna ,aby rzekomo w ten sposób udowodnić miłość do ludzi,których od początku skazał na śmierć.Szatana nie,tylko naiwnych ludzi.
                                              Czepiasz się ateistów?Najwięksi zbrodniarze tego świata byli wychowywani w duchu religijnym.Może zbyt gorliwie.
                                        • bookworm Re: Dobro i zło. 19.04.16, 09:05
                                          Jakie stanowisko zajmuje kościół w sprawie pedofilii?
                                          A) Jestem za.
                                          B) Jestem przeciw.
                                          C) Nie mam zdania, nie wiem co o tym sądzić.
                                          D) Pozamiatać pod dywan, a pedofila przenieść do innej parafii
                                          • jacek_x Re: Dobro i zło. 19.04.16, 23:06
                                            Tyle zła na świecie, a Bookworm przyczepił się do jednej z wielu dewiacji seksualnych.
                                            • pocoo Re: Dobro i zło. 20.04.16, 07:51
                                              jacek_x napisał:

                                              > Tyle zła na świecie, a Bookworm przyczepił się do jednej z wielu dewiacji seksu
                                              > alnych.

                                              A czy zdajesz sobie sprawę z tego,jaką ruinę w psychice dzieci powoduje ta pieprzona dewiacja seksualna dorosłych? Nie dochodzi do ciebie,że te dzieci będą dorosłymi ludźmi?Ja wiem,czyją spermą ocieka Stary Testament.Twój Stwórca to lubi.Patrzył na te wynaturzenia,które wtedy były normą ustaloną przez niego.A teraz nie lubi patrzeć?Odwraca swoją boską głowę tchórzliwy stwórca?Nie .Uwielbia strach,ból i płacz dzieci.Złych dzieci,gdyż swoim wyglądem podniecają ...Ty też masz zrujnowaną psychikę.
                                              • bookworm Re: Dobro i zło. 20.04.16, 10:37
                                                jacek_x napisał:
                                                >
                                                > Tyle zła na świecie, a Bookworm przyczepił się do jednej z wielu dewiacji seksu
                                                > alnych.

                                                Wciąż nie rozumiesz, że od organizacji, która mieni się reprezentantem boga, która twierdzi że sam bóg (poprzez ducha świętego) powołuje ich do stanu kapłańskiego i nadaje moc ustalania tego co jest moralne, wymaga się nieco wyższych standardów?

                                                Najwidoczniej nie rozumiesz. Ale żebyś bronił zboczeńców tylko dlatego, że noszą koloratki albo czerwono-złote fatałaszki to już zupełnie nie rozumiem.
                                                • pocoo Re: Dobro i zło. 20.04.16, 11:03
                                                  bookworm napisał:
                                                  > Najwidoczniej nie rozumiesz. Ale żebyś bronił zboczeńców tylko dlatego, że nosz
                                                  > ą koloratki albo czerwono-złote fatałaszki to już zupełnie nie rozumiem.

                                                  A to takie proste.Bogu od stworzenia świata podobał się seks z dziećmi i nadal podoba.Czy bóg broni zboczeńców ,czy dzieci?Wszechpotężny bóg Jahwe.Wszechwiedzący bóg,który zna nawet myśli ludzkie.Wszechmocny bóg,który nic nie może,albo nie chce.Jakie to wszystko jest gó...ane.Dlaczego to się katolikom podoba? Dewianci.
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 20.04.16, 11:06
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Dlaczego to się katolikom podoba? Dewianci.

                                                    Raczej ignoranci.
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 20.04.16, 22:54
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    > > Dlaczego to się katolikom podoba? Dewianci.
                                                    > Raczej ignoranci.
                                                    ====
                                                    Nie podoba mi się to. Pedofilię, jak i inne dewiacje uważam za zło, ale też insynuacje jakoby dewiacja ta wynikała z racji wykonywanego zawodu uważam za propagandowe nadużycie sprzeczne z faktami i ze zdrowym rozsądkiem, jak też opiniami autorytetow ze świata nauki.
                                                    Na stronie Senatu RP można znaleźć list z ministerstwa sprawiedliwości do Marszałka Sejmu – Bogdana Borusewicza dotyczący osób skazanych w Polsce za pedofilię.
                                                    Według informacji zawartych w liście podpisanym przed podsekretarza stanu Stanisława Chmielewskiego wynika, że w Polsce osadzonych za pedofilię jest 1468 osób, z czego około 100 odbywa aktualnie karę za inne przestępstwa i kara za pedofilię będzie egzekwowana w dalszej kolejności.
                                                    W tej liczby osób 900 nie posiadało wyuczonego zawodu, 70 wykonywało zawód murarza, 40 było pracownikami dorywczymi, 30 ślusarzami, 30 rolnikami, 25 mechanikami samochodowymi. Takie zawody jak – inżynierowie, lekarze, pedagodzy, księża katoliccy, wychowawcy – wykonywany pojedyncze osoby.

                                                    www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/dokumenty/stenogram/oswiadczenia/jackowski/4202o.pdf
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 21.04.16, 02:19
                                                    jacek_x napisał:
                                                    > Takie zawody jak – inżynierowie, lekarze, pedagodzy, ks
                                                    > ięża katoliccy, wychowawcy – wykonywany pojedyncze osoby.

                                                    To są Ci,którzy posiadają umiejętność manipulowania ludźmi.Był czas,kiedy zajmowałam się ofiarami pedofilii zawodowo.Na takie wywody jak twoje ,rzygać mi się chce.
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 21.04.16, 11:14
                                                    Z tymi księżmi katolikami skazanymi za pedofilię to jest tak jak z oszustami finansowymi: wpadają ci, którzy mają najmniej wpływów.
                                                    Obejrzyj film pod tytułem "Spotlight".
                                                    I rzeczywiście rzygać się chce na to, co piszesz. "Wybrańcy Boga" po to są księżmi, żeby tępić "grzech", bronić ofiary i WŁAŚNIE wyłapywać pedofilów i złoczyńców w świeckich grupach społecznych i przekazywać wymiarowi sprawiedliwości. O tym, że wśród samych księży nie ma prawa być nawet pół pedofila chyba nawet nie powinnam pisać, bo to oczywiste?
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 21.04.16, 23:28
                                                    @ Wawrzanka, Pocoo, Bookworm.
                                                    Aby rozwiazać jakiś problem trzeba dotrzeć do jego żródła, czyli do przyczyny zjawiska. Innymi slowy trzeba zajać się przyczyną a nie skutkiem. Weżmy na początek dewiację seksualną za jaka bez wątpienia można uznać homoseksualizm.
                                                    Jaka jest jego przyczyna? Przez cale dekady mniemano, że jest to choroba, ktora mozna leczyć farmakologicznie.
                                                    Obiektem leczenia byl Alan Turing bohater innego filmu "Gra tajemnic" (ang. The Imitation Game, 2014). Leczenie Alana Turinga nie przynioslo spodziewanych skutków. Brak efektow leczenia farmakologicznego polączonego z "ględzeniem " psychiatrów doprowadzil do wywieszenia bialej flagi. W 1973 roku wykreślono homoseksualizm ze spisu chorób przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, a w konsekwencji także przez Miedzynarodową Organizację Zdrowia.
                                                    Decyzję tą mozna uznac za słuszną ponieważ stosowane terapie wynikały z niezrozumienia przyczyn i prowadziły do dzialań absurdalnych i nie mających szans na powodzenie. Przyczyna zjawiska istnieje bowiem w sferze genetycznej, o czym mozna przeczytac nawet w Gazecie Wyborczej.
                                                    "(...)Jak donosi brytyjski "Guardian", podczas dorocznego spotkania amerykańskiego stowarzyszenia na rzecz rozwoju nauki (American Association for the Advancement of Science) ogłoszono wyniki badań, z których wynika, że na orientację seksualną mogą mieć wpływ geny zlokalizowane na dwóch różnych chromosomach. Zainteresowanie naukowców wzbudził region Xq28, zlokalizowany na chromosomie X. Drugie miejsce, które wydaje się istotne, jest zlokalizowane na chromosomie 8. Które dokładnie geny wchodzą w rachubę i jaki jest mechanizm ich działania, nie jest jeszcze jasne, ale wszyscy z 400 badanych mężczyzn o orientacji homoseksualnej mieli podobne markery genetyczne w tych obszarach.
                                                    Cały tekst: wyborcza.pl/1,75400,15476861,Na_orientacje_seksualna_maja_wplyw_geny.html#ixzz46UnnOMlk
                                                    W prasie bulwarowej, jak i opiniotworczej znalezć można historie wielu dewiantów, na przykład Jeffreya Lionela Dahmera z USA ( homoseksualista, pedofil , kanibal, robotnik w fabryce czekolady.)
                                                    Idąc tokiem rozumowania Bookworma można uznać, że zlikwidowanie instytucji zatrudniającej dewianta rozwiąże caly problem.
                                                    W przypadku Jeffreya L. Dahmera należałoby zamknąć wszystkie fabryki czekolady, a problem od razu zniknie.
                                                    Czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach może rozumować w ten sposób?
                                                  • bookworm Re: Dobro i zło. 22.04.16, 10:25
                                                    "Innymi slowy trzeba zajać się przyczyną a nie skutkiem. Weżmy na początek dewiację seksualną za jaka bez wątpienia można uznać homoseksualizm."

                                                    No i już zgrzyt. Bo nie możemy uznać bez wątpienia.
                                                    Wątpienia nie mają homofoby i religianci (no może z wyjątkiem biskupa Paetza).

                                                    "Idąc tokiem rozumowania Bookworma można uznać, że zlikwidowanie instytucji zatrudniającej dewianta rozwiąże caly problem."

                                                    I ty znowu swoje. Nie czytasz ze zrozumieniem i wciąż odwracasz kota ogonem.
                                                    cytując Ciebie:
                                                    "Czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach może rozumować w ten sposób?"

                                                    Powiedz jak z Tobą rozmawiać?

                                                    Pedofilia kleru to tylko kropla w morzu nieprawości jakiej dopuszcza się kler. To jak kolejna kropla goryczy na stercie odchodów. Ona nie zmienia obrazu kościoła tylko go dopełnia.

                                                    Nazizm można było uznać za problematyczną ideologię i zdelegalizować, a przecież Niemcy uważali, że to taki doskonały system (wielu polskich antysemitów również podzielało to zdanie dopóki się nie okazało, że kolejnym, po Żydach, celem nazistów są Słowianie).
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 25.04.16, 23:50
                                                    Co zatem nalezałoby uczynić? Jak rozwiazac problem?
                                                    Jak dewiant nie chce zostać księdzem to zostaje nauczycielem Wuefu w państwowej szkole, vide: Mariusz Trynkiewicz, Polska.
                                                    Jak nie nauczycielem w szkole, to prezenterem telewizyjnym, vide: Jimmy Savile, Wielka Brytania.
                                                    Jak nie prezenterem, to muzykantem vide: Gary Glitter. Jak nie muzykantem , to psychoterapeutą (Andrzej Samson, Polska.)
                                                    Jak nie psychoterapeutą, to dyrygentem, vide: Wojciech Krolopp.
                                                    Przy nich ten cały arcybiskup Juliusz Paetz to homoseksualista-dżentelmen.
                                                    Jak rozwiązac problem dewiacji od heteroseksualnej normy? Czy są jakieś propozycje?
                                                  • bookworm Re: Dobro i zło. 26.04.16, 09:21
                                                    Nie przeszkadza mi homoseksualizm Paetza. Jego sprawa. Problemem jest to, że wykorzystywał swoje stanowisko i gwałcił seminarzystów. Gwałt to przestępstwo.

                                                    Zadziwiająca jest religijna nienawiść, która zrównuje pedofilię i homoseksualizm.
                                                    Można się tylko zastanawiać jakie wydarzenia wpłynęły u człowieka na taką ocenę. Czy to jakiś rodzaj traumy? Czy może nie miało to nic wspólnego z jego osobistymi przeżyciami, ale wynika z religijnie wpajanej nienawiści doprowadzonej do absurdu. Dlaczego absurdu? Bo ta sama religia każe bliźniego i wroga miłować, nadstawiać drugi policzek. Nakazuje uległość, a jednak wyznawcy tej religii potrafią przejawiać najbardziej nienawistne, rasistowskie, homofobiczne i podłe zachowania, choć w gruncie rzeczy pozostają przyzwoitymi ludźmi - nie są niewykształceni, nie są prymitywni, pracują, płacą podatki, mają i wychowują dzieci.
                                                    Jednak drzemie w nich ta pierwotna maskowana wymogami cywilizacji nienawiść do innego z jednoczesną deklaracją miłowania wyimaginowanego bliźniego i wroga, którzy nie istnieją, ale sankcjonują przynależność takiego podłego człowieka do reszty społeczeństwa.

                                                    W gruncie rzeczy człowiek jest tylko nośnikiem genów, memów. Nie jest to jego winą, że środowisko, w którym się wychował tak parszywie ukształtowało jego charakter, że nie dość, że jest podły, to tą podłość uświęca - ubiera w purpury i wynosi na ołtarze.
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 26.04.16, 09:46
                                                    bookworm napisał:

                                                    > W gruncie rzeczy człowiek jest tylko nośnikiem genów, memów. Nie jest to jego w
                                                    > iną, że środowisko, w którym się wychował tak parszywie ukształtowało jego char
                                                    > akter, że nie dość, że jest podły, to tą podłość uświęca - ubiera w purpury i w
                                                    > ynosi na ołtarze.

                                                    Nie jest jego winą? A czyją?
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 26.04.16, 09:57
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    > Nie jest jego winą? A czyją?

                                                    Boga i tylko boga.Taka jest wola boga.Takich sobie powołuje wszechwiedzący bóg sług .Oni się bogu poświęcają, inni ich wyświęcają,a bogu ani się śni ich prześwięcić.
                                                    Niezbadane są wyroki boskie.
                                                    Władzy świeckiej nic do tego,więc jak tylko to możliwe udaje,że nic nie widzi i nie słyszy.Kto by tam zadzierał z bogiem?
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 26.04.16, 10:17
                                                    pocoo napisała:

                                                    >Kto by tam zadzierał z bogiem?

                                                    Bóg to nieudana koncepcja wytłumaczenia wszystkiego, co jest dla człowieka za trudne. Ile ludzi, tylu bogów i koncepcji (by daleko nie szukać, przykład z tego forum: niejaki Suender proponuje interpretację biblii zgodnie z własnym sumieniem, czyli widzimisię). Ale ja nie o tym.

                                                    Bookworm zakłada, że to, jaki człowiek jest zostało zdeterminowane genetyką i środowiskiem. Moim zdaniem geny i środowisko to jedno, a drugie to nasza moc decyzyjna, energia i siła woli, która nie wiadomo skąd pochodzi, jak dotąd tego nie zbadano.
                                                  • bookworm Re: Dobro i zło. 26.04.16, 11:16
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    > pocoo napisała:
                                                    >
                                                    > >Kto by tam zadzierał z bogiem?
                                                    >
                                                    > Bóg to nieudana koncepcja wytłumaczenia wszystkiego, co jest dla człowieka za t
                                                    > rudne. Ile ludzi, tylu bogów i koncepcji (by daleko nie szukać, przykład z tego
                                                    > forum: niejaki Suender proponuje interpretację biblii zgodnie z własnym sumien
                                                    > iem, czyli widzimisię). Ale ja nie o tym.
                                                    >
                                                    > Bookworm zakłada, że to, jaki człowiek jest zostało zdeterminowane genetyką i ś
                                                    > rodowiskiem. Moim zdaniem geny i środowisko to jedno, a drugie to nasza moc dec
                                                    > yzyjna, energia i siła woli,

                                                    Jakbyśmy tego nie nazwali - moc decyzyjna, energia, siła woli (a może jeszcze bardziej nabite patosem określenia) - to tylko próba narzucenia odpowiedzialności na człowieka. Próba przypisania człowiekowi wolnej woli, która jest podstawą systemu prawnego i całej idei człowieka jako autonomicznej jednostki.

                                                    >która nie wiadomo skąd pochodzi, jak dotąd tego ni
                                                    > e zbadano.

                                                    znikąd nie pochodzi. To mit. Epifenomen naszej złożonej struktury neuralnej. W dalszym ciągu możemy się zachwycać jego stopniem skomplikowania, złożonością i iluzją świadomości i wolnej woli jaką generuje, ale jest to efekt biochemicznego komputera w naszych czaszkach. Tylko tyle i AŻ tyle.

                                                    Człowiek jest zdeterminowany genetyką i otoczeniem (ożywionym i nieożywionym) - to ono określa kim jest i jak się rozwija, to ono wpływa na to co lubimy i czego nienawidzimy, na to jakie zapachy są dla nas przyjemne i jakich nie znosimy i żadna energia czy wola tego nie zmieni, ale może to zmienić nasze otoczenie i bodźce które nas programują - a właściwie, które dostarczają danych dla naszego genetycznego i neuronalnego oprogramowania.

                                                    Czy to nas zubaża? Nie sądzę. Podobnie jak w przypadku czekolady. Możemy wiedzieć, że to jej skład chemiczny odczytywane przez receptory na języku zamieniany jest na informację wysyłaną i przetwarzaną w mózgu, w którym aktywuje się ośrodek odpowiedzialny za odczucie przyjemności - odpala zastrzyk dopaminy powodując błogie uczucie słodkości. I co z tego? Nawet mając ta wiedzę czekolada nie staje się w żadnym stopniu mniej smaczna.

                                                    Znając mechanizmy optyczne czy foniczne i rozumiejąc jak mózg je przetwarza poszukując wzorców i jak dozuje hormony, gdy uda mu się rozpoznać pewne wzory i podobieństwa w analizowanych falach świetlnych lub dźwiękowych z otoczenia, wcale nie sprawi, ze dany utwór czy obraz nie będzie nam się podobał. To tylko uzupełnia nasza wiedzę, o tym jak poznajemy i dlaczego nam się coś podoba.

                                                    Tak - jesteśmy zdeterminowani przez dynamicznie zmieniające się otoczenie - więc, dostosowując się do ciągle się zmieniających otaczających nas warunków, sami również się zmieniamy.
                                                    To, że otoczenie jest dynamiczne i fakt, że wciąż musimy się do tych zmian dostosowywać daje nam iluzję woli - iluzję decyzyjności, ale jednocześnie sprawia, że nikt nie jest z góry "skazany", z góry zdeterminowany, bez możliwości odmienienia się. Ludzie się zmieniają, bo cały czas zmienia się otaczający nas świat.

                                                    Dla jednych koncepcja naturalistyczna ich zubaża - ja bym raczej powiedział, że niedostatecznie karmi ich rozbuchane ego. Mnie zachwyca ewolucja - prosty naturalny, nie wymagający bogów, mocy, "energii" i siły woli mechanizm mikroskładników, którego synergia daje w makroskali tak spektakularne efekty.
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 26.04.16, 12:07
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Mnie zachwyca ewolucja - prosty naturalny, nie wymagający bogów, mocy, "energii" i siły woli > mechanizm mikroskładników, którego synergia daje w makroskali tak spektakularne efekty.

                                                    Mnie też zachwyca. Energia to konkretne słowo, patosu w nim zero i mylisz się, jeśli twierdzisz, że ewolucja jej nie wymaga. Zaczynając od ewolucji gwiazd, a na ewolucji organizmów żywych kończąc - energia jest niezbędna. Wiemy o niej już sporo, ale wciąż za mało, by przestać zadawać pytania nauce i drążyć temat. Na dziś mamy taki stan prawny, że człowiek jest odpowiedzialny za krzywdę, jakiej się dopuszcza wobec innych i to on, jako umowna jednostka autonomiczna, ma ponieść karę za to, że świadomie łamie prawo.
                                                  • bookworm Re: Dobro i zło. 26.04.16, 14:21
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    >
                                                    > Mnie też zachwyca. Energia to konkretne słowo, patosu w nim zero i mylisz się,
                                                    > jeśli twierdzisz, że ewolucja jej nie wymaga.

                                                    Wiesz jak to jest ze słowami. Ich znaczenia bywają niejednoznaczne. Jeśli miałaś na myśli energię w sensie fizycznym - jako właściwość materii, to tak zgadzam się. Jeśli jednak, jak (być może błędnie) odczytałem z kontekstu, chodziło o jakąś mistyczna moc, siłę woli to cóż, uważam, że to ładnie brzmiący mit.

                                                    > N
                                                    > a dziś mamy taki stan prawny, że człowiek jest odpowiedzialny za krzywdę, jakie
                                                    > j się dopuszcza wobec innych i to on, jako umowna jednostka autonomiczna, ma po
                                                    > nieść karę za to, że świadomie łamie prawo.

                                                    W pełni się zgadzam. Ale dobrze jest rozumieć, że z tą odpowiedzialnością jest to rodzaj umowy. Prawo i kary mają na celu wprowadzenia impulsu do układu jakim jest społeczeństwo tak aby wpłynął na pozostałe składniki układu - jednostki - ludzi i skalibrował ich układy decyzyjne - mózgi.
                                                    Z tą świadomością też jest głupia sprawa, z jednej strony ta osoba wie, że robi źle, ale z drugiej bez odpowiedniego bodźca nie będzie w stanie uczynić nic innego niż to co uczyni.

                                                    Nasze społeczeństwo i jego prawo powstaje w drodze kompromisu pomiędzy wzajemnie dostrajającymi się układami i oczekiwaniami. Z jednej strony każda jednostka chciałaby zagarnąć jak największe zasoby - co gwarantowałoby jej największe szanse na przetrwanie - mechanizm biologiczny jest prosty i nie wnika w niuanse - chce dużo, jak najwięcej - z drugiej strony jest ograniczana przez otoczenie i inne jednostki.

                                                    Świadomość to taki trochę niedoskonały mechanizm regulujący - uzmysławia nam pewne zjawiska zachodzące w nas na poziomie biologicznym - czasami pozwala nam je skalibrować na poziomie memetycznym zderzając biologiczne potrzeby tłumaczone przez mózg na świadome potrzeby z bodźcami z otoczenia, które dla naszej biologicznej matrycy są zupełnie niezrozumiałe. W dalszym ciągu nie ma tu mowy o decyzyjności w rozumieniu wolnej woli - nie jesteśmy w stanie wyjść poza nasze ciało i podejmować decyzję o tym co zrobimy - dzięki fenomenowi świadomości doświadczamy decyzji, która w zależności od konsekwencji będzie kolejnym regulującym nasze przyszłe zachowania bodźcem.

                                                    Zgadzam się jednak, że konieczne jest podjęcie konsekwentnych (będących efektem racjonalnego konsensusu) działań w stosunku do osoby, która ma możliwość rozpoznawania znaczenia swoich działań (nie jest mentalnie upośledzona) - tak aby dostarczyć jej (i upubliczniając wyrok innym osobom) bodźca kalibrującego.

                                                    Bardzo ważne jest tu podkreślenie racjonalnego konsensusu.
                                                    Prawo nie może być ustalane w oparciu o coś w co się wierzy i przez to udaje się, że to prawda. Można być niemalże w 100% pewnym, że jeżeli ktoś wymaga uwierzenia w coś bez dowodu to prawie na pewno z tej naszej wiary będzie czerpał korzyść lub będzie to miało na celu zaspokojenie egoistycznych potrzeb tej osoby.
                                                    Jest to zwykłe, znane od początków historii ludzkości (a pewnie i jeszcze starsze), kłamstwo lub oszustwo. W późniejszym czasie przyjęło (pomimo negatywnej oceny, sam muszę przyznać, że było to bardzo sprytne posunięcie) formę wynoszonej na piedestał wiary - wiarę w kłamstwo nazwano cnotą, a samo kłamstwo prawdą (wychodzi na to, że podwójne kłamstwo stało się prawdą).
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 26.04.16, 21:24

                                                    To, co opisujesz występuje powszechnie w kosmosie: naturalna ekspansja wciąż ograniczana czynnikami zewnętrznymi i działaniem/współdziałaniem/naporem różnych zewnętrznych sił. Tak właśnie działa ewolucja, ale to jest uporządkowany proces, nie ma w nim miejsca na przypadek, choć jednocześnie można powiedzieć - jak się patrzy na to z zewnątrz - że składa się z samych przypadków, taki paradoks. Skąd on wynika? Z niezliczonej ilości zmiennych, z których każda ma jednak określone, nieprzypadkowe właściwości. Dzięki tym procesom ewolucja trwa, życie się toczy i każda jednostka nie tylko "chce" przetrwać, ale - co ważniejsze - naznaczyć kierunek dalszej ekspansji. To się udaje tym o największej energii i największej sile oddziaływania. I mam na myśli zarówno ciała niebieskie jak i ludzi, jakkolwiek zabawnie to brzmi:) Mechanizm ewolucji jest ten sam.
                                                    I teraz weźmy tę jednostkę, o której piszesz, że potrzebuje bodźców, aby się resocjalizować i bez nich nie da sobie rady. Ok, zgoda. Ale może sama poszukać takich bodźców i nierzadko tak się dzieje. To znaczy, że jednak jest w stanie zmienić swoje postępowanie bez udziału innych osób. Tylko dzięki własnej chęci poprawy.

                                                    > Można być niemalże w 100% pewnym, że jeżeli ktoś wymaga uwierz
                                                    > enia w coś bez dowodu to prawie na pewno z tej naszej wiary będzie czerpał korz
                                                    > yść lub będzie to miało na celu zaspokojenie egoistycznych potrzeb tej osoby.

                                                    Wymaganie czegokolwiek od kogokolwiek jest przemocą, choć nie zawsze to znaczy, że ten "wymagający" chce czerpać jakieś korzyści. Może nawet działa w dobrej wierze, ale te działania obrócą się przeciwko niemu i wielu innym, gdy jest uparty, głupi, niedouczony, agresywny, zindoktrynowany... długo by wymieniać. I niestety - tak to właśnie jest z obecnie rządzącym obozem: jest uparty, głupi, niedouczony, agresywny, zindoktrynowany. Ale miał większą siłę oddziaływania, większą energię podczas wyborów parlamentarnych i tak koło się zamknęło i wracamy do początku naszej dyskusji.
                                                  • bookworm Re: Dobro i zło. 27.04.16, 11:30
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    > I teraz weźmy tę jednostkę, o której piszesz, że potrzebuje bodźców, aby się re
                                                    > socjalizować i bez nich nie da sobie rady. Ok, zgoda. Ale może sama poszukać ta
                                                    > kich bodźców i nierzadko tak się dzieje. To znaczy, że jednak jest w stanie zmi
                                                    > enić swoje postępowanie bez udziału innych osób. Tylko dzięki własnej chęci pop
                                                    > rawy.

                                                    Być może źle się wyraziłem. Bodźcem nie musi być inna osoba ale samo otoczenie - środowisko. Nasze postępowanie może zmienić się jeżeli bodźce z otoczenia dadzą impuls do zmiany. Bez takiego impulsu (to mogłoby wystąpić w jakimś hipotetycznym wyizolowanym środowisku) nie będzie potrzeby zmiany zachowania.

                                                    > Wymaganie czegokolwiek od kogokolwiek jest przemocą, choć nie zawsze to znaczy,
                                                    > że ten "wymagający" chce czerpać jakieś korzyści. Może nawet działa w dobrej w
                                                    > ierze, ale te działania obrócą się przeciwko niemu i wielu innym, gdy jest upar
                                                    > ty, głupi, niedouczony, agresywny, zindoktrynowany... długo by wymieniać. I nie
                                                    > stety - tak to właśnie jest z obecnie rządzącym obozem: jest uparty, głupi, nie
                                                    > douczony, agresywny, zindoktrynowany. Ale miał większą siłę oddziaływania, więk
                                                    > szą energię podczas wyborów parlamentarnych i tak koło się zamknęło i wracamy d
                                                    > o początku naszej dyskusji.

                                                    Tak bywa. Jednostki, które nauczą się lepiej zorganizować i wykorzystać wspólne możliwości wpływania na otoczenie maja przewagę nad tymi, którzy organizują się gorzej.
                                                    Wpływać na otoczenie też mogą różnie w zależności od uwarunkowań w jakich ukształtowały się ich układy decyzyjne. Mogą chcieć podzielić się ze wszystkimi swoim dobrobytem ale mogą też wykorzystać swoją przewagę do jej dalszego powiększenia.
                                                    Tak czy inaczej trzeba o tym mówić, pisać - dawać impuls do zmiany - bez bodźców nikt sam z siebie się nie zmieni. Cudów nie ma.
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 27.04.16, 05:59
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Nie przeszkadza mi homoseksualizm Paetza. Jego sprawa. Problemem jest to, że wy
                                                    > korzystywał swoje stanowisko i gwałcił seminarzystów. Gwałt to przestępstwo.

                                                    A kto jest autorem zdania w poprzednim wpisie podpisanym bookworm, ta sama osoba czy inna?: "Najwidoczniej nie rozumiesz. Ale żebyś bronił zboczeńców tylko dlatego, że noszą koloratki albo czerwono-złote fatałaszki to już zupełnie nie rozumiem."

                                                    > Zadziwiająca jest religijna nienawiść, która zrównuje pedofilię i homoseksualizm.

                                                    Zadziwiajacą jest również nienawiść, która przypisuje powyższe zboczenia tylko jednej grupie zawodowej, wbrew faktom i dostępnym statystykom. Zbitka ksądz=pedofil stosowana na tym forum często przez zaangażowanych politycznie ateistow jest z jednej strony propagandowym trikiem mającym zochydzić przeciwnika, a z innej cynicznym, z premedytacją powtarzanym oszczerstwem.

                                                    > Można się tylko zastanawiać jakie wydarzenia wpłynęły u człowieka na taką ocenę.
                                                    > Czy to jakiś rodzaj traumy?

                                                    Jeżeli o mnie chodzi, to nie mam żadnych przykrych doswiadczeń związanych z przedstawicielami kleru katolickiego. Nikt mnie nigdy nie molestował ani nie zgwalcił. Nie przypominam sobie też, aby jakikolwiek ksiądz lub zakonnica namawial mnie do nienawiści wobec kogokolwiek.

                                                    > Czy może nie miało to nic wspólnego z jego osobistymi przeżyciami, ale wynika z religijnie >wpajanej nienawiści doprowadzonej do absurdu. Dlaczego absurdu? Bo ta sama religia każe > bliźniego i wroga miłować, nadstawiać drugi policzek. Nakazuje uległość, a jednak wyznawcy > tej religii potrafią przejawiać najbardziej nienawistne, rasistowskie, homofobiczne > i podłe zac
                                                    > howania, choć w gruncie rzeczy pozostają przyzwoitymi ludźmi - nie są niewykszt
                                                    > ałceni, nie są prymitywni, pracują, płacą podatki, mają i wychowują dzieci.
                                                    > Jednak drzemie w nich ta pierwotna maskowana wymogami cywilizacji nienawiść do
                                                    > innego z jednoczesną deklaracją miłowania wyimaginowanego bliźniego i wroga, kt
                                                    > órzy nie istnieją, ale sankcjonują przynależność takiego podłego człowieka do r
                                                    > eszty społeczeństwa.
                                                    > W gruncie rzeczy człowiek jest tylko nośnikiem genów, memów. Nie jest to jego w
                                                    > iną, że środowisko, w którym się wychował tak parszywie ukształtowało jego char
                                                    > akter, że nie dość, że jest podły, to tą podłość uświęca - ubiera w purpury i w
                                                    > ynosi na ołtarze.

                                                    Każdy ma prawo mieć swoja opinie o innych, ale po jej wyrażeniu warto zastanowić się przez chwilę nad definicją popularnego w psychologii terminu projekcja:
                                                    Projekcja – narcystyczny mechanizm obronny; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych, albo pojęcie oznaczające zjawisko psychiczne, które polega na rzutowaniu własnych pragnień, skłonności i uczuć na świat zewnętrzny i przypisywaniu innym własnych motywów działania, myśli, postaw lub tendencji.
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 27.04.16, 09:16
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > Zadziwiajacą jest również nienawiść, która przypisuje powyższe zboczenia tylko
                                                    > jednej grupie zawodowej, wbrew faktom i dostępnym statystykom.

                                                    Tłumaczę ci po raz kolejny, że nikt nie przypisuje zboczeń, ani złych intencji TYLKO księżom. Jednak TYLKO u księży czynna pedofilia, kłamstwo, chciwość, pijaństwo itp, itd. - są bulwersujące do potęgi trylionowej. Może zrozumiesz to na przypowieści:

                                                    Był sobie raz człowiek, nazwijmy go Jan, który kochał ptaki. Chodził po okolicy i namawiał wszystkich, aby chronili je, budowali dla nich domki, dokarmiali i dopieszczali. Nie wszyscy chcieli go przyjmować, mówili: "co za dziwak, ptaki same się o siebie zatroszczą, mało to mamy roboty z naszymi świniami i kurami?". Ale Jan uparcie chciał chronić ptaki. Zbudował wielki Pałac Miłości do Ptaków, powołał fundację, jeździł po całym świecie, by głosić miłość do skrzydlatych stworzeń.

                                                    Pewnego dnia mały chłopiec, nazwijmy go Piotruś, zobaczył jak dwaj inni chłopcy męczą jaskółkę: jak wyrywają jej piórka i kłują dziubek szpilką śmiejąc się głośno. Piotruś nie był jakimś zagorzałym miłośnikiem ptaków, ale zrobiło mu się żal i zaczął krzyczeć, by oprawcy puścili ptaszka. Płakał, tupał nogami, próbował wyrwać jaskółkę złym kolegom z rąk, ale oni tylko się z niego śmiali. Postanowił pobiec do rodziców i opowiedzieć o biednym stworzeniu. Ojciec Piotrusia był zajęty rąbaniem drewna, bo był stolarzem. "Synku, poszedłbym, ale muszę skończyć ten stół, klient czeka. Biegnij do Pałacu Miłości do Ptaków, tam będą wiedzieli, co robić". Piotruś, tak samo jak jego ojciec, był przekonany, że ktoś z Pałacu Jana uratuje ptaka, to była jedyna nadzieja. Biegł co sił, aż znalazł się w wielkim Pałacu Miłości do Ptaków. Kluczył po krętych korytarzach co chwila zatrzymując się, by podziwiać piękne obrazy kolibrów, pliszek i kruków. W końcu trafił na zaryglowane drzwi. Otworzył je cicho i zobaczył jednego z uczniów Jana. Miał w ręku zakrwawionego wróbla. Drugą ręką wyrywał mu piórka śmiejąc się przy tym tak samo jak dwaj mali oprawcy. Piotruś zbladł i nie mógł się ruszyć. Upadł na zimne schody, jego świat się zawalił. Nie wierzył własnym oczom, nie mógł. I wtedy usłyszał: "Chłopcze, to nie tak jak myślisz". Jakieś ręce wyniosły go na świeże powietrze. Dostał mleka z miodem. Spojrzał na olbrzymi gmach Pałacu Miłości do Ptaków i postanowił, że zostanie ornitologiem. Ktoś przecież musi NAPRAWDĘ chronić ptaki.

                                                    Od kiedy to księża stanowią grupę zawodową? Ksiądz to nie górnik i nie stolarz. To ponoć jakiś "posłaniec boży" według prawa kanonicznego i innych waszych poradników motywacyjnych typu "Pismo Święte": "Zbliżając się do Tego, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa. 1P 2, 4-5". Tyle piszą na ten w "Piśmie Świętym". A później sobory przeróżne złożone z wszelkiej maści cwaniaków wymyśliły tak zwane sakramenty, czyli że "duch święty" wstępuje w takiego delikwenta i staje się on "namiestnikiem bożym" whatever it means. Co sądzisz na ten temat? Tylko bez cytatów z filmów proszę. Może być z sarkazmem, ale własnymi słowami, tak jak ja.
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 28.04.16, 01:36
                                                    Nie mam takich talentów literackich jak Ty, ale spróbuję postawic pół kropki nad "i" w poruszanej przez nas wczesniej sprawie.

                                                    Z albumem ornitologicznym "Ptaki Eurazji i obu Ameryk" pod pachą Piotr podszedl pod bramę Wielkiego Pałacu Miłości do Ptaków i zapukał w stare, ale jeszcze solidnie wyglądajace dębowe drzwi.
                                                    Otworzył mu starszy pan.
                                                    -Czy zastałem Jana?
                                                    -Jana nie ma. Jan wyjechał.
                                                    -Szkoda, bo miałem ważną sprawę, przywiozłem też prezent, ale trudno?
                                                    -Ah, ksiażka! Proszę wejść, może i ja będę mógł coś dla ciebie zrobić. Nazywam sie Juliusz, a ty?
                                                    Weszli na dziedziniec w ksztalcie trapezu. Z pałacem jedną całość tworzyły przylegające do niego z obu stron niższe zabudowania z komnatami i kaplicą.
                                                    -Co cie naprawdę tutaj sprowadza, zapytal Juliusz.
                                                    -Właściwie to chciałem pożyczyć od Jana ksiażkę o GMO.
                                                    -A co to takiego jest to GMO?
                                                    -Organizmy modyfikowane genetycznie.
                                                    -A to w takim razie musimy iśc na górę.
                                                    Krętym korytarzem dotarli na wyższe piętro, gdzie Juliusz uchylił drzwi do komnaty ozdobną mosiężną klamką.
                                                    -To tutaj.
                                                    -Jak to, przecież tu nie ma żadnych książek.
                                                    Julisz oparł obie dłonie na swych ramionach krzyżujac ręce i zawadiacko odparł:
                                                    "Są tu".
                                                    To dobrze się składa odrzekl Piotruś bo właśnie zamierzam pomóc takim ludziom jak ty Juliuszu.
                                                    Chciałbym was genetycznie zmodyfikować, abyście już więcej nie robili krzywdy ptaszkom.
                                                    Jak to Piotrusiu? Czy ty uważasz, ze ja jestem jakaś soja albo rzepak?
                                                    - Jeżeli można było genetycznie zmodyfikować niektóre rośliny, zwierzęta, a nawet sklonować owcę to chyba ludzie też nie powinni stanowić wielkiego problemu dla współczesnej nauki. Gdyby tak zmodyfikować twój genom w regionie Xq28, zlokalizowanym na chromosomie X to stałbyś się wreszcie normalnym facetem.
                                                    - Nie masz Piotrusiu pojęcia o sprawach, które ci chodzą po głowie. Aby osiagnąć pożądany efekt należy ingerować w geny już w momencie poczęcia. Specjaliści od metody in vitro mogliby ci to trochę lepiej wytłumaczyć. Powstać musiałyby ogromne kombinaty do produkcji nowych ludzi, a dotychczasowe tradycyjne metody stosowane od tysiącleci w alkowach i sypialniach musiałyby być zaniechane. Heteroseksualni partnerzy musieliby traktowac seks już tylko rekreacyjnie, w czym upodobniliby się do nas homoseksualistów. Poza tym jest to sprzeczne z nauczaniem Rady Starszych Wielkiego Pałacu Miłości.
                                                    - To może by tak w ramach badań prenatalnych informowac rodziców o wadliwym genie. Jeżeli los dzieci z Zespołem Downa oddaje się do dyspozycji cieżarnej mamusi, to tym bardziej gen odpowiedzialny za krzywdzenie ptaszków powinien być potraktowany podobnie.
                                                    -Myśląc w ten sposób, popierasz kompromis aborcyjny, a to jest sprzeczne z doktryną Wielkiego Pałacu. Może ty Piotruś znajdż sobie inne zainteresowania niż ornitologia. Zainteresuj się może najnowszymi grami na Playstation, albo zacznij zbierać znaczki pocztowe.


                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 28.04.16, 08:07
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > - To może by tak w ramach badań prenatalnych informowac rodziców o wadliwym gen
                                                    > ie.

                                                    Zdecydowanie tak.
                                                    "Uwielbiam" ,kiedy facet zabiera głos w sprawie,o której nie ma pojęcia.
                                                    Jeżeli masz od urodzenia dziecko "roślinkę",to współczuję i bardzo przepraszam.
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 29.04.16, 12:03
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > Może ty Piotruś znajdż sobie inne zainteresowania niż or
                                                    > nitologia. Zainteresuj się może najnowszymi grami na Playstation, albo zacznij
                                                    > zbierać znaczki pocztowe.

                                                    To ma być morał?
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 29.04.16, 12:20
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    > jacek_x napisał:

                                                    > To ma być morał?
                                                    ==
                                                    Nazwijmy to raczej "pół kropki nas "i".
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 29.04.16, 12:50
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > Nazwijmy to raczej "pół kropki nas "i".

                                                    Wybacz, ale dla mnie to wygląda jak pół dupy zza krzaków. Zarówno pod względem wartości literackiej jak i merytorycznej.
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 29.04.16, 13:43
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    > jacek_x napisał:
                                                    >
                                                    > > Nazwijmy to raczej "pół kropki nas "i".
                                                    >
                                                    > Wybacz, ale dla mnie to wygląda jak pół dupy zza krzaków. Zarówno pod względem
                                                    > wartości literackiej jak i merytorycznej.

                                                    Wkleił biedak coś,co wydawało mu się bardzo mądre.Podejrzewam,że znalazł tylko te "pół kropki".Z tym jego "poziomem IQ" nie ma co dyskutować.
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 30.04.16, 22:13
                                                    - No i widzisz Piotrusiu, twoje pomysly nie spodobaly się czytelniczkom.
                                                    - Chciałem tylko pomóc Wawrzance wyeliminować zło, ktore zagraża ptakom.
                                                    Gdyby ten sławny dyrygent został zawczasu abortowany, to wiele ptaków z gatunku Luscinia Poznaniensis
                                                    nie miałoby tych wszystkich przykrych wspomnień z nim zwiazanych.
                                                    - Musisz pamietać Piotrusiu o homofobach. Twój pomysł mógłby jednocześnie abortować przyszlą awangardę lewicy laickiej, wielu wybitnych artystów, malarzy i tancerzy.
                                                    - Homofobów? Może ludzie po prostu chcą w przyszlości mieć wnuki.
                                                    Wyobraż sobie, że mamusia Anioła Michała chciałaby mieć wnuki. Kto by wtedy nam pokazał jak wygląda Pan Bóg.
                                                    - Mojżesz kazałby to wszystko zamalować.
                                                    - Zamilcz głupcze. Rada Wielkiego Pałacu specjalnie dla tych wszystkich artystów skorygowała dekalog i teraz popatrz jak się nam odwdzieczają.
                                                    -Kto?
                                                    -Ta cala lewica laicka.
                                                    - Lewica to bardzo niezadowoleni ludzie. Pamiętam nawet nawet fragment wiersza poety rewolucjonisty.
                                                    "Kryzys w ciężkim przemyśle
                                                    płace górników głodowe
                                                    ich twarze ? nieprawomyślne
                                                    ich myśli ? antypaństwowe?
                                                    - Tak było sto lat temu, a teraz to są już częściej twarze słuchaczy kazań księdza Międlara.
                                                    Współcześni lewicowcy zmienili cele i wierzenia, nie stanowią już zagrożenia dla kapitalistycznych "krwiopijców". Zresztą ich twarze częsciej zdobi szminka i brokat, szczególnie na rautach z udziałem przedstawicieli nowej burżuazji i państwowej biurokracji. Poza tym musisz sobie Piotrusiu zdać sobie sprawe z tego, że czytelniczki twoich wypocin to także osoby religijne, tylko innego wyznania. Też mają swoje "prawdy wiary", ktorych uczuc nie powinienes obrażać. Pochwal czasem idee zwiazków partnerskich, liberalnych przepisów aborcyjnych, parytetu płci w administracji panstwowej i sektorze prywatnym, globalne ocieplenie, nielegalnych imigrantów, a krytycznie oceń tych co stoją na drodze i przeszkadzają, przede wszystkim kler i partię Kaczyńskiego.
                                                    Chyba, że chcesz dalej wygladać jak "półdupek zza krzaka"?
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 01.05.16, 09:52

                                                    Zostaw już tego biednego Piotrusia w spokoju.
                                                    On jest dzieckiem i ma w nosie politykę.
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 01.05.16, 20:50
                                                    wawrzanka napisała:
                                                    > Zostaw już tego biednego Piotrusia w spokoju.
                                                    > On jest dzieckiem i ma w nosie politykę.

                                                    -Powróćmy zatem do tematów istotnych z punktu widzenia naszej "teologii"poruszanych wcześniej, to jest do kwestii natury etycznej: "dobre jest to co chcemy , a złe to czego nie chcemy",
                                                    Czy ma to sens , czy jest bzdurą?
                                                    -Nie można mylić woli z pożądaniem.
                                                    Chcieć to znaczy pożądać, a wola oznacza wybór(!) obiektu pożądania.
                                                    Tu na stole leży telefon komórkowy , najnowszy model, obiekt pożądania wielu mlodych ludzi.
                                                    Jak chcesz to ci go dam w prezencie.
                                                    Z chwilą gdy staniesz sie jego wlascicielem, gdy będziesz go miał odczujesz radość, przyjemne uczucie satysfakcji.
                                                    Czy to oznacza, że ten niewielki przedmiot ma taką magiczną moc?
                                                    To nie sam materialny przedmiot ale zaspokojenie chęci lub wyimaginowanej potrzeby zostalo zaspokojone.
                                                    Pożądanie zostaje zaspokojone, dotychczasowa frustracja znika, a to przynosi ulgę odczuwaną jako radosna chwila.
                                                    - A co z iluzją samej woli, o ktorej napisal bookworm: "(...) Tak - jesteśmy zdeterminowani przez dynamicznie zmieniające się otoczenie - więc, dostosowując się do ciągle się zmieniających otaczających nas warunków, sami również się zmieniamy.
                                                    To, że otoczenie jest dynamiczne i fakt, że wciąż musimy się do tych zmian dostosowywać daje nam iluzję woli - iluzję decyzyjności, ale jednocześnie sprawia, że nikt nie jest z góry "skazany", z góry zdeterminowany, bez możliwości odmienienia się. Ludzie się zmieniają, bo cały czas zmienia się otaczający nas świat."
                                                    - Bookworm zaprzecza sam sobie. Nie chce wziąśc pod uwagę tego, że "otaczajacy świat" zmienia sie pod wplywem woli wybitnych przedstawicieli naszego rodzaju. Zmiany są wynikiem realizacji ich woli właśnie.
                                                    Bracia Orvill i Wilbur Wright chcieli latać w powietrzu jak ptaki. Nie przyklejali sobie piór woskiem, ale wzięli pod uwage prawa fizyki i manipulujac nimi osiągneli cel skuteczniej niż grecki literat.
                                                    Inny przyklad: " W marcu 2016 Anders Breivik wytoczył proces przeciwko Norwegii, gdyż warunki w jakich jest przetrzymywany w więzieniu, uznał za "nieludzkie". Sąd przyznał mu rację."
                                                    W czasie gdy jeszcze jego wola nie byla ograniczona miał wybór środkow na osiagniecie celu, czyli zniszczenie wroga, który stoi na przeszkodzie jego wizji idealnego swiata. Mógł pyskować w internecie, organizowac demonstracje uliczne, itp.
                                                    Wybral karabin maszynowy. Swiata nie zmienił, ale te powyzsze ekstremalne przypadki swiadczą, że wola czlowieka nie jest iluzją.
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 01.05.16, 21:46
                                                    jacek_x napisał:

                                                    >...ale te powyzsze ekstremalne przyp
                                                    > adki swiadczą, że wola czlowieka nie jest iluzją.

                                                    Iluzją jest religijna wolna wola.
                                                    Jeżeli człowiek wybrał boga i służbę jemu,to musi wypełniać wolę boga.Swoją może sobie wsadzić...Już wybrał.
                                                    Wolna wola to prawo i możliwość wyboru.No i mamy;jezeli człowiek nie będzie wypełniał woli boga to...i tu się zaczyna straszenie potępieniem wiecznym i mękami piekielnymi.
                                                    Wolna wola. Jaka ona wolna i od czego wolna?
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 03.05.16, 01:43
                                                    W cytacie nie było nic o "wolnej" woli. Zgadzam sie, że wola to prawo i możliwość wyboru; wolę to bardziej niż tamto, wybieram z kilku możliwości, ale przymiotnik wolna, oznacza zakres możliwosci wyboru. Wolność jest jak temperatura- bywa wyższa lub niższa. Stąd jeden czlowiek ma więcej lub mniej wolności od drugiego w realizacji swoich poządań, czyli tego co chce. Wydaje mi się, że Bookworm w swoim rozumieniu wolnej woli pomylił ją z pożądaniem:
                                                    "(...)Świadomość to taki trochę niedoskonały mechanizm regulujący - uzmysławia nam pewne zjawiska zachodzące w nas na poziomie biologicznym - czasami pozwala nam je skalibrować na poziomie memetycznym zderzając biologiczne potrzeby tłumaczone przez mózg na świadome potrzeby z bodźcami z otoczenia, które dla naszej biologicznej matrycy są zupełnie niezrozumiałe. W dalszym ciągu nie ma tu mowy o decyzyjności w rozumieniu wolnej woli - nie jesteśmy w stanie wyjść poza nasze ciało i podejmować decyzję o tym co zrobimy - dzięki fenomenowi świadomości doświadczamy decyzji, która w zależności od konsekwencji będzie kolejnym regulującym nasze przyszłe zachowania bodźcem."
                                                    Bodżce otoczenia wpływają na "temperaturę" woli, mogą ją trochę schłodzić- ograniczyć lub podgrzać- zwiekszyć możliwosci wyboru. Obawiam sie, że Bookworm postrzega czlowieka jako cyborga lub (co się czesto zdarza) psychopatę niezdolnego do empatii.

                                                    pocoo: "(...)Wolna wola. Jaka ona wolna i od czego wolna?"

                                                    Pytanie jest bez sensu. To tak jakby uwolnić wodę od temperatury. Woda ma zawsze temperaturę, choćby była lodem lub parą wodną, podobnie wola ma zawsze pewien zakres wolności.
                                                    Wola jednostki ograniczona jest prawami biologii, prawami fizyki, "chlodzona" ustawami państwa i jego kodeksem karnym, czy też przykazaniami religii którą ten czlowiek wyznaje.
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 03.05.16, 08:15
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > pocoo: "(...)Wolna wola. Jaka ona wolna i od czego wolna?"
                                                    >
                                                    > Pytanie jest bez sensu.

                                                    Czyżby?

                                                    >To tak jakby uwolnić wodę od temperatury.

                                                    To rzeczywiscie ma sens.Religijne lanie wody jest możliwe bez względu na jej stan skupienia.
                                                    Pomyśl o niewolniku,jego pracy i zależności od właściciela.Bezwzględna wola właściciela,a nieposłuszeństwo surowo karane.Nawet śmiercią.Niewolnik też miał tę swoją "wolną wolę" , tylko ograniczoną?
                                                    Jeżeli znasz Biblię to wiesz,że "bóg" decydował nawet o tym ,co wolno było ludziom jeść,a czego nie. Wolna wola i ograniczenia.A nakazy boga o skromności w ubiorze ,wyglądzie i zachowaniu.A podporządkowanie kobiet woli mężczyzn? Itd.Nakazy i zakazy.Zakazy i nakazy.Groźby za nieposłuszeństwo.Masz racje,że wolna wola to pusty frazes.Wolna wola i podporządkowanie całkowite."Bodaj byś był zimny albo gorący,a ze jesteś letni..."Dotyczy to kochania boga?Z nakazu?Tym bardziej porąbane.
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 04.05.16, 06:43
                                                    Ludzie chcą róznych rzeczy lub zdarzeń. Pieniedzy za które można sobie prawie wszysto kupić, zdrowia , szcześcia, pomyslnosci. Zdrowi i bogaci chcą dlugo życ, cięzko chorzy chcą umrzeć, itp. Wyliczankę można ciągnać w nieskończoność.
                                                    Często bywa inaczej niż chcemy. Ci, ktorzy wierzą w Sędziego, który za dobre wynagradza i za złe karze, albo w Tego co jest miłością mają prawo do obwiniania swojego Boga za niepowodzenia. Nazywanie Boga głupim, złym lub niesprawiedliwym w przypadku osoby wierzącej ma sens. A co w przypadku osób, ktore są przekonane, że Bóg to wytwór wyobrażni starożytnych teokratów, którzy podtrzymuja jego istnienie aby "doić kasę" z wierzących.
                                                    Do kogo ateista ma zatem pretensje, że nie jest tak jak chce?
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 04.05.16, 09:33
                                                    jacek_x napisał:
                                                    > Często bywa inaczej niż chcemy.

                                                    Tak,ponieważ jesteśmy zależni od polityków,pracodawców,pogody itd.

                                                    >A co w przypadku osób, ktore są przekonan
                                                    > e, że Bóg to wytwór wyobrażni starożytnych teokratów, którzy podtrzymuja jego i
                                                    > stnienie aby "doić kasę" z wierzących.

                                                    Osoby o tym przekonane,wierzyły kiedyś w istnienie boga.Kiedy rozum wyprzedził wiarę okazało się,że każda religia istnieje tylko i wyłącznie dzięki pieniądzom wiernych.
                                                    Wyłudzanie pieniędzy w majestacie Prawa.
                                                    Oszustwo na wielką skalę w majestacie Prawa.
                                                    Żaden wymyślony bóg nie ma najmniejszej mocy,nawet gromowładny Zeus.
                                                    Wierzący bronią swoich bogów a nawet zabijają w ich obronie ponieważ wiedzą,że moc ich bogów jest zerowa.Każda religia ma swoich najprawdziwszych bogów.Jak im tak dobrze.Po wojnie nawet ludzie kupowali Kolumnę Zygmunta.

                                                    > Do kogo ateista ma zatem pretensje, że nie jest tak jak chce?

                                                    Tylko do siebie."Każdy jest kowalem swojego losu",oprócz nieudaczników.Ci modlą się do bogów z zasypują ich ustawicznymi prośbami o...
                                                    "Obiecanki - cacanki i ciągła nadzieja .Czy duchownym nie jest wstyd tak oszukiwać często biednych ludzi? Nie,ponieważ oni nie mają sumienia i wyłudzają darmozjady pieniądze od wiernych i władzy państwowej na wygodne życie.
                                                    "Dla Pana,dla Pana ,świecić chcę jako promyczek".
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 04.05.16, 12:44
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > A co w przypadku osób, ktore są przekonan
                                                    > e, że Bóg to wytwór wyobrażni starożytnych teokratów, którzy podtrzymuja jego i
                                                    > stnienie aby "doić kasę" z wierzących.

                                                    A co ma być? Ja na przykład jestem przekonana o tym, co powyżej, ale nie tylko o tym.
                                                    Jestem również przekonana, że wierzący potrzebują swojej wiary i dużo im ona daje. To nie jest tak, że wierzący są głupi, bo dają się nabrać. Oni chcą być nabierani, tak im łatwiej, wygodniej, bardziej "wzniośle". Mogą też czuć się lepsi od ateistów, którzy w ich mniemaniu są płytcy i nie mają wrażliwości.
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 04.05.16, 17:28
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    > To nie jest tak, że wierzący są głupi, bo dają się nabrać. Oni chcą być nab
                                                    > ierani, tak im łatwiej, wygodniej, bardziej "wzniośle".

                                                    I jeszcze jedno.Ciągle słyszę;"wierzyć nie zaszkodzi,ponieważ nikt nie wie,co jest po śmierci".

                                                    > Mogą też czuć się lepsi
                                                    > od ateistów, którzy w ich mniemaniu są płytcy i nie mają wrażliwości.

                                                    Najczęściej kieruje wierzącymi prymitywna zawiść.Ateista nie grzeszy,gdyż nie obowiązują go żadne religijne zakazy i nakazy.Nie musi latać na mszę i dawać pieniędzy darmozjadom.Nic ateista nie musi i to wierzących w te ich religijne ślepia kole.
                                                  • suender Re: Dobro i zło. 04.05.16, 20:20
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Najczęściej kieruje wierzącymi prymitywna zawiść.

                                                    Nie zawiszczę.

                                                    > Ateista nie grzeszy, gdyż nie obowiązują go żadne ........... zakazy i nakazy.

                                                    Czasami grzeszy, bo go nakazy moralne obowiązują i zda kiedyś sprawę z tego.

                                                    > Nie musi latać na mszę i dawać pieniędzy darmozjadom.

                                                    Nie musi latać .... i dawać darmozjadom ...

                                                    > Nic ateista nie musi i to wierzących w te ich religijne ślepia kole.

                                                    Mnie nie kole.

                                                    Pozdr.

                                                    "To nie prawda, że droga jest ciężka lecz sam marsz!"
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 04.05.16, 21:18
                                                    suender napisał:
                                                    > Nie zawiszczę.

                                                    Masz u mnie plus

                                                    > Czasami grzeszy, bo go nakazy moralne obowiązują i zda kiedyś sprawę z tego.

                                                    Gdyby każdy wierzący kierował się takimi zasadami moralnymi jak ateiści,to świat byłby dużo lepszy.Z ciekawości zapytam;komu ateista zda sprawę "z tego"?


                                                    > > Nic ateista nie musi i to wierzących w te ich religijne ślepia kole.
                                                    >
                                                    > Mnie nie kole.

                                                    Jesteś wyjątkowy i cieszy mnie to.
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 06.05.16, 01:28
                                                    pocoo napisała:
                                                    > (,,,)Pomyśl o niewolniku,jego pracy i zależności od właściciela.Bezwzględna wola wła
                                                    > ściciela,a nieposłuszeństwo surowo karane.Nawet śmiercią.Niewolnik też miał tę
                                                    > swoją "wolną wolę" , tylko ograniczoną?
                                                    ====
                                                    Przecież to wlasnie nielubiane przez Ciebie chrzescijanstwo rozbilo rzymskie imperium i doprowdzilo do upadku niewolnictwa.
                                                    Edward Gibbon ( 1737- 1794 ) historyk imperialnej Anglii, czesto wspomina o tym w swym sześciotomowym dziele "Zmierzch i upadek cesarstwa rzymskiego."
                                                    Nie tylko on. Autorytet wielu ateistów, Fryderyk Engels także dostrzega rolę chrzescijanstwa w tym procesie:

                                                    (...)Jednakże w każdej klasie musiała znaleźć się pewna ilość ludzi, którzy zwątpiwszy w zbawienie
                                                    materialne szukali w zamian niego zbawienia duchowego – duchowej pociechy, która by uchroniła ich od
                                                    zupełnej rezygnacji. Pociechy takiej nie mogła dać ani filozofia stoicka, ani szkoła Epikura właśnie
                                                    dlatego, że były to doktryny filozoficzne, a więc nie przystosowane do świadomości ogółu; ponadto
                                                    dlatego, że tryb życia ich wyznawców podrywał zaufanie do nauk szkoły. Aby pocieszyć ludzi, trzeba
                                                    było zastąpić nie utraconą filozofię, lecz utraconą religię; pociecha musiała właśnie przybrać formę
                                                    religijną, podobnie jak wszystko, co miało działać na masy zarówno wtedy, jak i później, aż po XVII
                                                    stulecie.
                                                    Nie trzeba chyba nadmieniać, że owi ludzie, stęsknieni do tego rodzaju pociechy duchowej, do
                                                    ucieczki od świata zewnętrznego i pogrążenia się w życiu wewnętrznym – musieli znaleźć się przeważnie wśród niewolników.
                                                    I oto wśród tego powszechnego rozkładu ekonomicznego, politycznego, intelektualnego imoralnego pojawiło się chrześcijaństwo. Było ono z gruntu sprzeczne z wszystkimi dotychczasowymi religiami.(...)
                                                    Chrześcijaństwo nie znało żadnych obrzędów dzielących ludzi, nie znało nawet ofiar i procesji
                                                    klasycznego świata. Odrzucając w ten sposób wszystkie religie narodowe wraz z cechującą je wszystkie
                                                    obrzędowością, zwracając się do wszystkich narodów i nie czyniąc między nimi różnicy –
                                                    chrześcijaństwo staje się pierwszą możliwą religią światową(...)
                                                    Artykuł Fryderyka Engelsa „Bruno Bauer a wczesne chrześcijaństwo” („Bruno Bauer und das
                                                    Urchristentum”) został napisany w drugiej
                                                    połowie kwietnia 1882 r
                                                    www.filozofia.uw.edu.pl/skfm/publikacje/engels08.pdf
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 06.05.16, 08:54
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > Przecież to wlasnie nielubiane przez Ciebie chrzescijanstwo rozbilo rzymskie im
                                                    > perium i doprowdzilo do upadku niewolnictwa.

                                                    Dlaczego nielubiane przeze mnie?Ani mnie to ziębi,ani grzeje ,dopóki mi chrześcijanin do łóżka z brudnymi buciorami nie włazi.
                                                    A czyż to nie z woli boga "Naród Wybrany",miał niewolników "im więcej tym lepiej".Nawet taki patriarcha jak Abraham, miał przyjemność w zapłodnieniu niewolnicy Hagar ,którą mu żona do wyra podrzuciła, aby się "wypełniło słowo boga".Kto tylko mógł ,ten miał niewolników.Wola boga.Jak widać bóg lubi niewolnictwo i żąda od wierzących w jego istnienie bezwzględnego posłuszeństwa."Panu bogu świeczkę ,a diabłu ogarek" ,grozi potępieniem wiecznym.
                                                    Kochać boga z nakazu,wypełniać jego nakazy,stosować się do zakazów i na kolana psy,przepraszać pana,nawet za myśli złe.To ci dopiero ojcowska miłość.Z tej miłości,kazał umrzeć swojemu synowi za grzechy ludzi,za które oni sami będą odpowiadać przed nim.Tak?
                                                    Paranoja jest moja?
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 06.05.16, 09:28
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > Nie trzeba chyba nadmieniać, że owi ludzie, stęsknieni do tego rodzaju pociechy
                                                    > duchowej

                                                    Właśnie, nie trzeba. Człowiek tęskni do pociechy duchowej wtedy, gdy jest mu źle, niezależnie od wyznawanej religii. Chrześcijaństwo nie doprowadziło do upadku niewolnictwa, nie rozpędzaj się. Było kolejnym ogniwem w ewolucji religii i to tylko religii danego regionu geograficznego i danego kręgu kulturowego. To wszystko jest owszem, bardzo ciekawe, a największą wiedzę na ten temat mają historycy. Księża raczej nie, bo to tępaki i guzik z tego rozumieją.
                                                  • jacek_x Re: Dobro i zło. 06.05.16, 11:30
                                                    Autor cytowanego zdania, Fryderyk Engels nie był księdzem.
                                                  • wawrzanka Re: Dobro i zło. 06.05.16, 11:42
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > Autor cytowanego zdania, Fryderyk Engels nie był księdzem.

                                                    No więc rozumiał te sprawy. Co z tego?
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 06.05.16, 14:47
                                                    wawrzanka napisała:

                                                    > Człowiek tęskni do pociechy duchowej wtedy, gdy jest mu źl
                                                    > e, niezależnie od wyznawanej religii.

                                                    Chyba nie jestem człowiekiem,ponieważ jakiekolwiek słowa pocieszenia działają mi na nerwy.Przecież to ja najlepiej wiem ,dlaczego jest mi źle.Albo to wyryczę,albo wykrzyczę i po sprawie.
                                                  • pocoo Re: Dobro i zło. 06.05.16, 14:54
                                                    jacek_x napisał:

                                                    > Edward Gibbon ( 1737- 1794 ) historyk imperialnej Anglii, czesto wspomina o tym
                                                    > w swym sześciotomowym dziele "Zmierzch i upadek cesarstwa rzymskiego."
                                                    > Nie tylko on. Autorytet wielu ateistów, Fryderyk Engels także dostrzega rolę ch
                                                    > rzescijanstwa w tym procesie:

                                                    Widzę,że podpieranie się autorytetami podnosi Twoje ego.
                                                    Ja dla siebie jestem autorytetem i jest to ze wszech miar prawidłowe.Może jestem córką Szatana?Dobrze mi z tym.
                                    • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 18.04.16, 08:57
                                      jacek_x napisał:

                                      > Słowa to moim zdaniem zabawa w skojarzenia.

                                      Moim zdaniem słowa to próba wyrażenia myśli i uczuć tak, by przekazać je innym ludziom, albo jednemu człowiekowi. Gdy więc ktoś próbuje przekazać mi coś słowami - nie traktuję tych słów automatycznie jako zabawy w skojarzenia. Co innego, jeśli umówię się na taką zabawę.

                                      My się na zabawę w skojarzenia nie umawialiśmy, więc ponawiam pytanie: czy uważasz, że dzieje fikcyjnych postaci literackich to dobra podstawa do stanowienia prawa w twoim państwie?

                                      Pomogę. Przez wiele lat sama uznawałam te postaci za historyczne. Proces odkrywania prawdy był bolesny i długo ją wypierałam, ale w końcu moje uczucia musiały skapitulować przed inteligencją. Co nie znaczy, że czuję się uboższa duchowo. Nadal uważam, że nasze życie ma głęboki sens, że wszystko, co robimy ma znaczenie i że przyzwoitość to obowiązek. Fakt, że przestałam wierzyć w bajki w żaden sposób mnie nie zubożył, wręcz przeciwnie. To życie jest trudniejsze, ale prawdziwsze.
                                      • jacek_x Re: Kler i zakonnice 20.04.16, 00:04
                                        wawrzanka napisała:
                                        >Fakt, że przestałam wierzyć w bajki w żaden sposób mnie nie zubożył, wręcz przeciwnie. To >życie jest trudniejsze, ale prawdziwsze.

                                        Patrzę przez okno, widzę ziemię, drzewa, blękitne niebo. Niczego nie chcę i niczego nie oczekuję. Podziwiam dzieło Stwórcy.
                                        Dzieło większe niz ludzka pycha i wszelkie jej wynalazki.
                                        Nie można jednak cały czas stać, patrzeć i podziwiać. Trzeba żyć, zdobywać środki na zaspokojenie potrzeb ciała.
                                        Tutaj wlaśnie niezastąpiony jest umysł i intelekt. Rzeczywiście na poziomie intelektu trudno dziś uznać starożytnych pisarzy za autorytet.
                                        "Gott ist tot"? Zabilismy go?
                                        -"Musimy byc sobą a nie takimi jakimi chciał nas zrobić "Ojciec"
                                        -"Zwykle staram sie trzymać wspomnienia w zakamarkach mojej pamieci. czasami jednak ktoreś ze wspomnień wychodzi na powierzchnię. W takich chwilach przyglądam sie istotom ludzkim i widzę w nich odbicie zwierząt z wyspy. Obserwuję jak wygrywa w nich zwierzęca natura. Nie są wtedy ani zwięrzetami ani ludżmi (...) i wtedy ogarnia mnie strach."
                                        - "Wyspa doktora Moreau" film fabularny, Lektor 85;00 min.
                                        • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 20.04.16, 11:05
                                          jacek_x napisał:

                                          > Patrzę przez okno, widzę ziemię, drzewa, blękitne niebo. Niczego nie chcę i nic
                                          > zego nie oczekuję. Podziwiam dzieło Stwórcy.

                                          To dzieło zostanie kiedyś pochłonięte przez czerwonego olbrzyma, którym stanie się Słońce. Jak to mówią, w życiu piękne są tylko chwile.
                                          • wariant_b Re: Kler i zakonnice 20.04.16, 15:54
                                            Ale czyż nie piękne są czerwone olbrzymy, które ześle nam Stwórca,
                                            by pochłonęły ziemię, drzewa i niebo błękitne, gdyż nas kocha.
                                            • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 21.04.16, 11:06
                                              wariant_b napisał:

                                              > Ale czyż nie piękne są czerwone olbrzymy, które ześle nam Stwórca,
                                              > by pochłonęły ziemię, drzewa i niebo błękitne, gdyż nas kocha.

                                              O, piękne, piękne:) Ale najpierw wpadnie na nas Andromeda i ciekawe jakie plany ma kochający Stwórca, może Ziemia w ogóle wypadnie z orbity słonecznej :(
              • jacek_x Poczet szmalcownikow- Abraham Gancwajch. 11.04.16, 23:43
                @bookworm.
                "Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był Abraham Gancwajch. Był założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą „13-ki”, ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych w getcie. Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z pracowników Judenratu,dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy przepłacili 13-kę „wyznaczono” równocześnie na to stanowisko.
                en.wikipedia.org/wiki/Abraham_Gancwajch
                • jacek_x Re: Poczet szmalcowników- Rumkowski . 11.04.16, 23:45
                  Żyd Rumkowski był znany z tego – czytamy w innym miejscu – że układając listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób narazili się mu i których chciał sam się pozbyć z getta. Był również znany z wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Zadna nie mogła zaprotestować, bo miała świadomość, co ją czeka. Lucille E. wspomina w innym miejscu, że wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w przyległym biurze, pojawił się M.Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł się przy niej. „Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym powiedział: „Szarpnij się i postaw go w stan pracy”. Relację młodziutkiej wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem zachowywania się przywódcy getta łódzkiego.
                  • pocoo Re: Poczet szmalcowników- Rumkowski . 12.04.16, 02:29
                    jacek_x napisał:

                    > Żyd Rumkowski był znany z tego –

                    A Żyd Judasz sprzedał kumpla Żyda za 30 srebrników? Bujda.
                  • krzy-czy Re: Poczet szmalcowników- Rumkowski . 12.04.16, 06:03
                    tyn ganc. i rumk. to tyż byli ateisty????
                  • bookworm Re: Poczet szmalcowników- Rumkowski . 12.04.16, 08:12
                    Ależ Ci się to podoba, jak znajdziesz jednego Żyda, na którym możesz oprzeć swój przaśny antysemityzm.
                    Od razu czujesz się lepiej. I nagle katolicy kolaborujący z nazistami i żydożercy pokroju katolickich świętych jak Maksymilian Kolbe wydają się bardziej święci. I plotki, ploteczki. Wygląda na to, że to nie naziści wprowadzili ustawy norymberskie i mordowali Żydów, ale że Żydzi sami się mordowali. Powiedz jeszcze, że zasłużyli, bo zabili bajkowego Jezuska.
                    • jacek_x Re: Poczet szmalcowników- Rumkowski . 13.04.16, 05:29
                      bookworm napisał:
                      > Ależ Ci się to podoba, jak znajdziesz jednego Żyda, na którym możesz oprzeć swój
                      > przaśny antysemityzm. (...)
                      ====
                      Powyższy wpis byl fragmentem wspomnień Lucille Eichengreen, autorki ksiażki "Rumkowski and the Orphans of Lodz".
                      Nie podałem zródła zawartych tam cytatów, ale to chyba jest bardziej roztargnienie,
                      a Lucille Eichengreen pomimo swoich negatywnych opinii o Chaimie Rumkowskim nie spotkała się jeszcze z oskarżeniami o antysemityzm.
                      www.amazon.ca/Rumkowski-Orphans-Lodz-Lucille-Eichengreen/dp/156279115X
                      • bookworm Re: Poczet szmalcowników- Rumkowski . 13.04.16, 08:12
                        "Powyższy wpis byl fragmentem wspomnień Lucille Eichengreen, autorki ksiażki "Rumkowski and the Orphans of Lodz".
                        Nie podałem zródła zawartych tam cytatów, ale to chyba jest bardziej roztargnienie,
                        a Lucille Eichengreen pomimo swoich negatywnych opinii o Chaimie Rumkowskim nie spotkała się jeszcze z oskarżeniami o antysemityzm."

                        Oczywiście, że nie zamierzam oskarżać o antysemityzm Lucille, tylko rzeczywistych antysemitów takich jak Ty. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że Polacy to pedofile, bo jakiś Polak był pedofilem. Jednak Ty karmisz się informacjami o jednym Żydzie, które pozwalają Ci błogo nienawidzić całej nacji. Zresztą czy ja muszę ci tłumaczyć Twój antysemityzm? Nie potrafisz czytać tego co piszesz?
    • suender Re: Kler i zakonnice 11.04.16, 16:03
      Wawrzonka:
      > Czasem mijam zakonnice, lub księży w strojach służbowych. Te twarze tęskniące za inteligencją... te puste oczy.

      Wrzucasz wszystkich do jednego worka.

      > na temat piekła i innych herezji nie mających nic wspólnego z obecnym stanem wiedzy.

      Żal mi Ciebie, jesteś człowiekiem nieszczęśliwym.
      Pozdr.

      "Das ist nicht wahr, daß der Weg schwer ist sonder das Gehen selbst!"
      • olsah65 Re: Kler i zakonnice 11.04.16, 16:14
        suender 11.04.16, 16:03

        Wrzucasz wszystkich do jednego worka.

        Sami wleźli, to niech teraz tam siedzą. A w twoim zatroskaniu tyle uczciwości co w "żalu", który wyraziłeś.
        • suender Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 06:50
          Olsha:

          Nie było mego zatroskania, bo nie było o co, wyrażam tylko mój subiektywny ogląd faktów.
          Pozdr.
      • pocoo Re: Kler i zakonnice 11.04.16, 16:33
        suender napisał:

        > Żal mi Ciebie, jesteś człowiekiem nieszczęśliwym.

        Zamiast się użalać,to bądź miłosiernym chrześcijaninem i uszczęśliw ją i mnie,gdyż jestem tak samo "nieszczęśliwa".
        W Katolicyzmie piekło nie jest miejscem,ani niebo,ani czyściec.Definicje znam.Uszczęśliw chociaż mnie i napisz,dokąd uda się moja niewierząca w bajki dusza i co się z nią stanie w "miejscu",które miejscem nie jest?
        • suender Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 07:13
          Pocoo:

          > ,dokąd uda się moja niewierząca w bajki dusza i co się z nią stanie w "miejscu", które miejscem nie jest?

          Twój styl pisania sprawia , że czytelnika coraz bardziej zapętlasz, dlatego musisz dać jemu szansę by Cię trochę lepiej zrozumiał. Do tego kawałka: [ w "miejscu", które miejscem nie jest?] się odniosę, bo nawet dla mnie jest interesujący i też mnie to od dosyć dawna intrygowało. MIEJSCE w rozumieniu przestrzeń fizyczna bez obiektów materialnych podobno nie istnieje. Dusza człowieka jednak jest obiektem niematerialnym i dla niej nie potrzeba przestrzeni w sensie fizycznym, ale w innym sensie dla nauki do tej pory nieznanym. Czyli można powiedzieć, że mamy taki paradoks, że jest MIEJSCE, którego nie ma. Zresztą jak prześledzić historię myśli ludzkiej paradoksów różnego autoramentu jest bardzo wiele, jak np.: są SŁOWA, których nie ma.
          Pozdr.
          • krzy-czy Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 08:14
            wódka-której nie ma/ bo ją wypiliśmy/.
            • pocoo Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 09:14
              krzy-czy napisał:

              > wódka-której nie ma/ bo ją wypiliśmy/.

              A i duch Jezusa w komunikancie do którego wszedł,ale go tam nie ma.
          • pocoo Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 09:12
            suender napisał:

            > Do tego kawałka: [ w "miej
            > scu", które miejscem nie jest?] się odniosę, bo nawet dla mnie jest interesując
            > y i też mnie to od dosyć dawna intrygowało.

            Czyściec nie jest miejscem ,ale "poczekalnią" przed wejściem do nieba (które też miejscem nie jest), w której katolickie dusze są oczyszczane niematerialnym ogniem nawet przez 1000 lat.Czas oczekiwania zależy od częstotliwości mszy za te dusze.Taka poczekalnia nie jest miejscem ,a i niebo w którym siedzi Wojtyła z suczką Terenią też miejscem nie jest?
            Oto tajemnica katolickiej wiary.
            I to ja kręcę?
            • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 12.04.16, 10:09
              pocoo napisała:


              > dusze.Taka poczekalnia nie jest miejscem ,a i niebo w którym siedzi Wojtyła z
              > suczką Terenią też miejscem nie jest?

              Terenia zrobiła coś szczególnie złego? Niewiele o niej wiem, tyle tylko, że swego czasu przyznawała się do zwątpienia, czy ateizmu, ale ostatecznie weszła na dobrą drogę, której nie ma.
      • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 15.04.16, 20:50
        suender napisał:

        > Wrzucasz wszystkich do jednego worka.

        Kler i zakonnice? Owszem wrzucam do jednego worka i niech tam zostaną.
    • alinasobotka Re: Kler i zakonnice 21.04.16, 21:36
      Głowa ma pękać w szwach od wojen religijnych ..?
      Szkoła jest przygotowaniem do pracy i radzenia sobie samodzielnie w życiu. Jest to też przygotowanie następnych naukowców i instruktorów i inżynierów. i wynalazców.
      Kościół katolicki , czy też jakiekolwiek inne religie powinny nauczać o Bogu w miejscach które są do tego przeznaczone , czyli w miejscach kultu. Kogo interesuje wiedza o Bogu , to sam powinien tą wiedzę zdobywać i nie zmuszać do Boga nikogo. Bóg chce by ludzie przychodzili do niego , ponieważ GO szukają.
      • suender Re: Kler i zakonnice 22.04.16, 07:15
        Alina....:

        > Bóg chce by ludzie przychodzili do niego , ponieważ GO szukają.
        ---------------------------------------------------------------------------

        A kto Go będzie szukał uporczywie, - znajdzie GO!

        Pozdr.

        "Das ist nict wahr, daß der Weg schwer ist sonder das Gehen selbst!"
        • pocoo Re: Kler i zakonnice 22.04.16, 07:47
          suender napisał:

          > Alina....:
          >
          > > Bóg chce by ludzie przychodzili do niego , ponieważ GO szukają.
          > ---------------------------------------------------------------------------
          >
          > A kto Go będzie szukał uporczywie, - znajdzie GO!

          Czy religia i wyznawane zasady mają znaczenie?
      • pocoo Re: Kler i zakonnice 26.04.16, 10:15
        alinasobotka napisał(a):
        > Kogo intere
        > suje wiedza o Bogu , to sam powinien tą wiedzę zdobywać i nie zmuszać do Boga n
        > ikogo. Bóg chce by ludzie przychodzili do niego , ponieważ GO szukają.

        Młody człowiek,mój dawny sąsiad poznał Świadków Jehowy i przyjął chrzest.Żona i dwie córeczki katoliczki,nie miały ochoty poznawać boga na nowo.
        "Jak chcesz przekonać do boga innych ,jak swojej żony nie potrafisz?"- usłyszał.No i się zaczął horror .Efekt.
        Pomogliśmy kompletnie zastraszonej i psychicznie przez męża zmaltretowanej kobiecie uciec do matki,kiedy jej mąż z pieprzonym przyklejonym do mordy uśmiechem przybliżał innym boga Jehowę mówiąc o miłości.Kiedyś już o tym pisałam.
        O swoich doświadczeniach ze Świadkami Jehowy nie napiszę,ponieważ jest to niewiarygodne,chociaż prawdziwe.
        W przestępstwach nie różnicie się od katolików wcale.No może skrzętniej je ukrywacie twierdząc,że tylko Jehowa osądzić was może.
        Religijna mafia gorsza od ruskiej.
        • wawrzanka Re: Kler i zakonnice 27.04.16, 16:59
          pocoo napisała:

          > O swoich doświadczeniach ze Świadkami Jehowy nie napiszę,ponieważ jest to niewi
          > arygodne,chociaż prawdziwe.

          A ja bym chętnie poczytała. I uwierzę ;-)
          • pocoo Re: Kler i zakonnice 27.04.16, 17:13
            wawrzanka napisała:
            > A ja bym chętnie poczytała. I uwierzę ;-)
            Raczej nie.
            Nie wierze Świadkom Jehowy jak wściekłym psom,a to ich przyprowadzanie do Jehowy, niech trafi jasny szlag .
Pełna wersja