adamdzon
07.08.16, 11:39
Głośno i często mówimy dzisiaj o zepsuciu przedstawicieli Kościół katolicki, którego wzniosłe i szlachetne idee pozostały jedynie ładnym mitem nie mającym odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Towarzysząca człowiekowi od czasów powstania cywilizacji religia, wydaje się być nieodłączną częścią każdej wspólnoty, niosąc ze sobą szereg następstw widocznych dzisiaj na przykładzie kościoła w Polsce. Wpływ naszego kościoła na życie i postępowanie ludzi w strukturach publicznych oraz kierujących nimi mechanizmów, mimo konstytucji mówiącej o równouprawnieniu wyznań i bezstronności władzy w sprawach przekonań religijnych, ukazuje jego rolę wobec społeczeństwa.
Potrzeba oddawania czci jest zakorzeniona w człowieku, niezależnie od wyznania, religia ustala zasady moralne, hierarchie wartości, kryteria wzajemnego postrzegania oraz kierunki i cele rozwoju, lub go wyhamowuje nakładając restrykcyjną doktrynę. Pozwalamy kierunkować własnym światopoglądem i jak twierdzi niemiecki filozof Erich Fromm, jesteśmy istotami religijnymi potrzebującymi ideału i obiektu adoracji, którym nie zawsze musi być osobowy absolutny Bóg, ale również charyzmatyczny przywódca, naród, święty człowiek czy choćby partia polityczna . Sigmund Freud potrzebę tę widzi w niedojrzałości człowieka powracającego do okresu dzieciństwa i tworzącego ideę Boga jako wszechpotężnego wiecznego Ojca będącego opiekunem i odzwierciedleniem niespełnionych pragnień i wyobrażeń świata dziecka. Niezależnie od motywacji ta silnie zakorzeniona potrzeba kultu sprawia, że zaczynamy patrzeć na kościół oczami społeczeństwa, nakładającego na nasze ego maskę zabierając indywidualność i zdolność wyodrębnienia własnej woli. Oddajemy tym samym kościół w ręce władz świeckich wykorzystujących go jako narzędzie polityczne i jak słusznie zauważa Freud, doprowadzamy do psychopatologii powodującej pasywność i infantylizm zagrażający ludzkiej autonomii. Należy odpowiedzieć na pytanie, jaka jest idea wiary widzianej oczami jednostki. Zarówno w religiach monoteistycznych jak i religiach wschodu (buddyzm), głównym celem wyznawcy jest dążenie do doskonałości, w chrześcijaństwie równoznacznej zjednaniu z Bogiem, w buddyzmie natomiast oświecenie bez osobowego Absolutu. Kościół katolicki zaciekle broni się przed zrównaniem obydwu ideologii, W 1989 roku Kongregacja Nauki Wiary (dawniej znanej jako święta inkwizycja) wydała dokument krytykujący równanie Boga objawionego w Chrystusie z bezosobową formą w buddyzmie. Jan Paweł II również usiłował przedstawić różnicę pomiędzy buddyjską nirwaną a kontemplacją chrześcijańską powołując się na twórczość Jana od Krzyża hiszpańskiego mistyka i reformatora zakonu karmelitów.
Jednak pomijając Kościół jako instytucję, zapominając o doktrynie, patrząc na religię indywidualnie , wyraznie dostrzegamy wiarę jako idę uniwersalną. Ostateczny cel do jakiego motywuje religia, rozumiana indywidualnie to zrozumienie swojego człowieczeństwa, Jan od Krzyża swoje prace i wskazówki kieruje do współbraci zakonnych, jednak jego pełna poświęcenia droga do zrozumienia istoty Boga zawiera sporo ponadczasowych i uniwersalnych prawd zapomnianych nie tylko przez duchowieństwo ale i większość zdeklarowanych katolików. Pomijając terminologie chrześcijańską, religia to natchnienie do bezustannego samodoskonalenia wewnętrznego, z uwzględnieniem dobra współwyznawców, kreując myślenie wolne od powszechnie przyjętych stereotypów.
Już od początku istnienia Kościołowi jego rolę nadały władze świeckie, to cesarz zachodniej części Imperium Rzymskiego Konstantyn Wielki oraz cesarz wschodniej części Licyniusz August wydając w 313 roku Edykt mediolański ogłosili wolność wyznania. Edykt adresowany był głównie do chrześcijan, nowa szybko zyskująca zwolenników religia trafiła na podatny grunt wśród zubożałych mieszkańców podzielonego imperium. Ludzie nie chcieli czcić już cesarza, którego autorytet jako władcy i boga wyraznie podupadł. Cesarz Konstantyn już w 325 roku w Nicei zwołał pierwszy sobór powszechny biskupów chrześcijańskich. Widział on szanse zjednoczenia narodu i poprawienia swojego wizerunku w oczach obywateli, osobiście dopilnował aby uformowany kościół ściśle współpracował z władzą świecką. Kościół poszedł tą drogą, co spowodowało powstanie ogromnej zinstytucjonalizowanej machiny ściśle powiązanej z polityką i czerpiącej z tego pełnymi garściami.
Indywidualne podejście do Religi uwzględniając własne wewnętrzne potrzeby, subiektywne spojrzenie na dzieła filozofii różnych wyznań i wyodrębnienie z nich bezstronnych prawd o nas samych, skłania do zastanowienia się czy kościół jako instytucja potrzebny jest jednostce.