wawrzanka
30.09.16, 12:48
Jadę oto autobusem w mieście stołecznym. Kierowca słucha radia katolickiego, a nad kierownicą strzeże go z obrazka Matka Boska Częstochowska (a może inna, nie przyglądałam się dokładnie). Nie było dużo ludzi, a ja siedziałam na początku, więc słyszałam wszystkie bluzgi tego pana: "taki kutas jedzie środkiem i jak go wyminąć?" Przed nami jechał rowerzysta. Wcale nie środkiem, tylko normalnie, przepisowo. Wyminąć rzeczywiście było trudno, ale tak to jest z rowerami. Czy przystoi katolikowi tak nazywać rowerzystę, bliźniego swego: kutas?