Dodaj do ulubionych

Połączenie nauki z religią

06.12.16, 13:34
W czasach gwałtownego rozwoju nauki i techniki religia jest przez nas postrzegana jako jeden z wynalazków ludzkości, podczas gdy nasi przodkowie uznawali ją za dar od samego Boga. Na dodatek coraz częściej dochodzimy do wniosku, że wynalazek ten uległ przedawnieniu. Kiedy mówimy o religii, robimy to z takim dystansem, jakbyśmy omawiali zwykły przedmiot, a nie część naszej tradycji, część naszego własnego życia. I chociaż znaczna większość z nas nadal figuruje na listach wyznawców poszczególnych religii, to tak naprawdę wielu czuje się w duchu ateistami. Czy tylko dlatego, że opowieści biblijne mogą wydawać nam się bajkami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie a wiele "cudów" jest dziś wyjaśnionych przez naukę daje nam powód postawienia śmiało tezy, że Bóg nie istnieje? Myślę, że naukowy sposób odnalezienia Boga wiele by załatwił.
Obserwuj wątek
      • olek13 Re: Połączenie nauki z religią 02.01.20, 13:16
        Może warto dokładnie sprawdzić, ile owych uzdrowień naprawdę miało miejsce i w jakiej relacji ilościowej to jest do podobnych uzdrowień, które nastąpiły ot tak, bez cudownego powodu? Szukanie w internecie tu niewiele da, trzeba porządnie szukać wiarygodnych źródeł, rzetelnie to opracować, poddać krytyce i wtedy coś będzie wiadomo. Zrobił to ktoś? A może Ty to zrobisz, zamiast powtarzać, co ktoś wcześniej napisał sobie i umieścił w sieci?
    • spinoff Re: Połączenie nauki z religią 02.01.20, 12:44
      atalajsza napisała:

      > Myślę, ż
      > e naukowy sposób odnalezienia Boga wiele by załatwił.

      Gdy widzę jaki stosunek do nauki mają ateiści, a jaki wierzący, mam wrażenie, że "coś jest ze światem nie tak".
      Bo jeśli się wierzy, że Bóg istnieje a świat jest jego dziełem to powinno się owo dzieło analizować bez wytchnienia, wkuwać dniem i nocą, jak do egzaminu a nawet lepiej, kontemplować na wszystkie sposoby i z każdej strony, aby zdobyć jak największą wiedzę o nim, a pośrednio o Bogu. Nauka powinna być priorytetem. Jeśli natomiast wierzy się, że świat to tylko czcza reakcja, biegnąca od stanu początkowego do końcowego w wyniku bezsensownego pierdnięcia nicości i na nicość skazana, to po kij ją badać i roztrząsać. Żadna nauka nie ma wtedy uzasadnienia, nawet nauka chodzenia.
      Podpowiedziano nam w domach, szkołach, mediach co mamy głosić, by wydawać się "lepszymi" niż jesteśmy, ale nie powiedziano jak istnieć w zgodzie z tym, co głosimy i stąd to całe pomieszanie: wierzący lekceważący dzieło stwórcy, ateiści z wolną wolą, ewolucjoniści wyręczający naturę, materialiści tropiący irracjonalność...
      • olek13 Re: Połączenie nauki z religią 02.01.20, 13:11
        spinoff napisał:

        > Jeśli natomiast wierzy się, że świat to tylko czcza reakcja,
        > biegnąca od stanu początkowego do końcowego w wyniku
        > bezsensownego pierdnięcia nicości i na nicość skazana,
        > to po kij ją badać i roztrząsać. Żadna nauka nie ma wtedy
        > uzasadnienia, nawet nauka chodzenia.

        Myślę, że jesteś w sporym błędzie. Ludzie są ciekawi tego, jak świat działa (górnolotnie napiszę: są ciekawi prawdy). Wśród tych ciekawskich jest mały odsetek takich, dla których ciekawość jest wystarczającą motywacją, by pracować (czasem bardzo ciężko i żmudnie) nad odkrywaniem prawdy. Chwała im za to!
        • spinoff Re: Połączenie nauki z religią 02.01.20, 13:22
          olek13 napisał:

          > Myślę, że jesteś w sporym błędzie. Ludzie są ciekawi tego, jak świat działa (gó
          > rnolotnie napiszę: są ciekawi prawdy). Wśród tych ciekawskich jest mały odsetek
          > takich, dla których ciekawość jest wystarczającą motywacją, by pracować (czase
          > m bardzo ciężko i żmudnie) nad odkrywaniem prawdy. Chwała im za to!

          Ty widzisz "motywację", a ja zapytam czy ona aby istnieje. Sfalsyfikowałeś ją sobie? Bo może tylko robią co muszą... I ty podobnie. I ja w swoim sporym błędzie.
    • olek13 Re: Połączenie nauki z religią 02.01.20, 13:05
      Nauka z wiarą nijak nie pasują do siebie. Przyczyna jest zasadnicza: wiara to lista niewzruszonych dogmatów, nauka to nieustanne wątpienie i podważanie przyjętych "prawd". Przepaść jest nie do zasypania (i bardzo dobrze).
      Nauka nie szuka żadnego Boga (bo jest jej niepotrzebny) tylko prawdy, która w ujęciu naukowym polega na tworzeniu (i burzeniu) opisów rzeczywistości. Oczywiście - jeśli w tym opisie pojawi się Bóg (czymkolwiek jest), to znaczy powstanie falsyfikowana teoria, dająca sprawdzalne przewidywania, to taka teoria Boga zostanie do nauki włączona. Tylko jest jeden problem: wiara przestanie być wtedy wiarą, a nie wiem, jak wyznawcy to zniosą...
      Zgodnie z powyższym nauka nie stawia żadnej tezy nieistnienia Boga, bo takie tezy są bezsensowne z punktu widzenia nauki. Najwyżej możemy stwierdzić: w naukowym opisie świata żaden Bóg się nie znajduje, bo jest w nim niepotrzebny. Bóg jest najwyraźniej potrzebny tylko ludziom. Źródła tej potrzeby warto badać (i chyba to się robi).
    • privus Religijny stosunek do nauki, czyli czadzenia c.d. 02.01.20, 17:49
      atalajsza napisała:

      > W czasach gwałtownego rozwoju nauki i techniki religia jest przez nas postrzega
      > na jako jeden z wynalazków ludzkości, podczas gdy nasi przodkowie uznawali ją z
      > a dar od samego Boga.

      Prawda, że religia jest jednym z wynalazków ludzkości i stąd jej wszelakie perwersyjne odmiany.
      Natomiast całą prawdę o stosunku religii do nauki można prześledzić w przewrocie kopernikańskim. To, że tego nie dostrzegasz, wcale nie znaczy, że nie odciska swojego negatywnego piętna na religijnym pojmowaniu i jej stosunku do nauki.
    • nennane Religia jest sprzeczna z nauką 02.01.20, 18:42
      atalajsza napisała:

      > W czasach gwałtownego rozwoju nauki i techniki religia jest przez nas postrzega
      > na jako jeden z wynalazków ludzkości, podczas gdy nasi przodkowie uznawali ją z
      > a dar od samego Boga. Na dodatek coraz częściej dochodzimy do wniosku, że wynal
      > azek ten uległ przedawnieniu. Kiedy mówimy o religii, robimy to z takim dystans
      > em, jakbyśmy omawiali zwykły przedmiot, a nie część naszej tradycji, część nasz
      > ego własnego życia. I chociaż znaczna większość z nas nadal figuruje na listach
      > wyznawców poszczególnych religii, to tak naprawdę wielu czuje się w duchu atei
      > stami. Czy tylko dlatego, że opowieści biblijne mogą wydawać nam się bajkami pr
      > zekazywanymi z pokolenia na pokolenie a wiele "cudów" jest dziś wyjaśnionych pr
      > zez naukę daje nam powód postawienia śmiało tezy, że Bóg nie istnieje? Myślę, ż
      > e naukowy sposób odnalezienia Boga wiele by załatwił.

      Religia jest sprzeczna z nauką. Religia nie stosuje bowiem empiryzmu i racjonalizmu - wielkich zdobyczy epoki Oświecenia. W państwach zachodu nauka pokonała religię, dlatego cywilizacja zachodu się rozwija. W państwach islamskich religia zdominowała naukę od ok 10 wieku naszej ery, dlatego państwa te przestały się rozwijać. Cały rozwój tam to kopia z zachodu.
    • privus Czyli ewolucja także w religii katolickiej 03.01.20, 17:49
      Trudno zaprzeczyć, że taka nie istnieje. Największe jednak ewolucyjne zwycięstwo katolicyzm odniósł na polu obrzędów dzięki przemianie żydowskiego święta Paschy w chrześcijańską komunię. Tzw. Sobór Watykański II miał w tym zakresie bardzo widoczne konsekwencje dla Kościoła katolickiego utworzonego przez cesarza Konstantyna. Odpowiedź na pytanie, czy Sobór Watykański II pomógł, czy zaszkodził Kościołowi, pozostawiam indywidualnym religijnym przemyśleniom. Nie mniej jednak z tego punktu widzenia szczególnie interesujące staje się, jak na owe zmiany pierwotnego chrześcijaństwa (określane kryzysami Kościoła) zareagowały Kościoły najmocniej zaangażowane w watykańskie reformy. Józef Mackiewicz w swych mocnych książkach "Pod znakiem krzyża" i "Pod znakiem czerwonej gwiazdy" udokumentował wystarczająco wielce kontrowersyjną politykę Watykanu. Do dzisiaj uderza trwający niezłomny fatalizm biskupów w odniesieniu do następujących przemian społecznych i świata. Głębokie ukąszenie rzeczywistości aż nadto widoczne jest w wypowiedziach Abp Marka Jędraszewskiego - hierarchy (który krył abp. Paetza) określanego jako obrońcy cywilizacji życia katolickiego.

      Jak się ma do tego wszystkiego uznanie przez Jana Pawła II "zbieżności" wyników niezależnie prowadzonych badań za "ważki argument przemawiający na korzyść teorii ewolucji”, którą wcześniej Kościół katolicki tak zapalczywie zwalczał?

      Warto chociaż pomyśleć o tym, co się pisze, by nie udowadniać słuszności i zasadności encyklopedycznego pojęcia "parafianin".
      • snajper55 Re: Połączenie nauki z religią 06.01.20, 19:32
        prawdawaszaboli napisał:

        > > wiele "cudów" jest dziś wyjaśnionych przez naukę
        >
        > Podaj przykłady

        Kiedyś cudem było pojawienie się komety czy zaćmienie Słońca. Uderzenie pioruna było oznaką gniewu boga.

        S.
        --
        Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
      • privus Re: Pierwszy z brzegu 09.01.20, 23:54
        prawdawaszaboli napisał:

        > > wiele "cudów" jest dziś wyjaśnionych przez naukę
        >
        > Podaj przykłady

        Chociaż by ta cała teoria cudu z morzem czerwonym które miałoby się cofnąć pod wpływem wiatru, który musiałby wiać z prędkością ponad 1000 km/h. Tymczasem najszybsza odnotowana prędkość wiatru to 372 km/h.

        Cud to przecież zdarzenie przeczące prawom natury i niedające się wyjaśnić naukowo - jako że naukowe wyjaśnienie jest zawsze najprostsze. Po prostu brzytwą Okhama obcina się inne ponad naturalne wyjaśnienia, jeśli racjonalne jest zupełnie do tego wystarczające. Trzeba zawsze mieć w pamięci fakt, że bez Boga to też działają.
        Podstawowym i niestety wręcz koniecznym warunkiem do dyskusji jest też możliwość dowiedzenia zaistnienia takiego zdarzenia w ogóle. Relacje osób trzecich w postaci pastuszków wyrzuca się do serii baśni 1000 i jednej nocy jako bezpodstawne bajanie. Ograniczanie dostępu do miejsca "cudu" niezależnym naukowcom - jak to się często dzieje - sugeruje wartości kosza.
        Tak samo dotyczy wszelkich podejrzanych rozmytych zdjęć, pociętych filmów - do kosza. Ingerencja Kościoła jak nie zaciemniała, to nigdy niczego nie wyjaśniła.
          • privus Re: Pierwszy z brzegu 10.01.20, 00:22
            Jest to cała seria katolickich cudów trwająca do dzisiaj. Jeśli pacjent wyzdrowieje ze śmiertelnej choroby, mimo, że lekarze nie dawali mu szans, to jest przecież jest także oczywisty cud. Nie jestem pewien, czy jeśli ktoś kto powinien był żyć nagle i nie wiadomo dlaczego umiera, chociaż był zupełnie zdrowy, nie jest też tym cudem. Jak zwykle wiara eliminuje wszelkie możliwe wątpliwości.
            • awariant Re: Pierwszy z brzegu 10.01.20, 00:36
              > czy jeśli ktoś kto powinien był żyć nagle i nie wiadomo dlaczego umiera,
              > chociaż był zupełnie zdrowy, nie jest też tym cudem.

              Jest to zasłużoną karą za grzech pierworodny.
              • privus Re: Pierwszy z brzegu 10.01.20, 16:38
                Bóg ponoć karze za ten grzech do trzeciego czy czwartego pokolenia. A więc z każdym pokoleniem - wg. tych założeń - wielkość kary się potęguje co najmniej do sześcianu. Ile to już pokoleń minęło od Adama i Ewy?

                Może czas już najwyższy na uzdrowienie tego kościelnego grzeszenia międzypokoleniowego?
                W przeciwnym razie cały zapis o Bogu jako "miłosierny i litościwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia" (Wj 34,7) wart jest papieru, na którym te slowa zapisano.
                • kociak40 Re: Pierwszy z brzegu 10.01.20, 18:41

                  "Jest to cała seria katolickich cudów trwająca do dzisiaj." - privus

                  Sanktuaria powstają w miejscu gdzie wydarzył się cud. W przypadku kościoła, obok
                  którego mieszkam, nie było żadnego cudu, wieczorem jeszcze był zwykły kościół,
                  a rano już zrobiło się sanktuarium. Cud sam w sobie, i to w nocy, bez świadków.

                  --
                  -----
                  "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                  • privus Re: Pierwszy z brzegu 11.01.20, 01:47
                    Ostatnim znanym mi nagłaśnianych cudów był cud w Sokółce, którego kryminalnym posmakiem słusznie zajęła się w końcu prokuratura. Jak bowiem niby skrawki ludzkiego serca mogły się znaleźć poza ciałem. Do dzisiaj nie opublikują dokumentów z procesu beatyfikacyjnego Wojtyły. Tyle lat badań, dociekań, sprawdzania - wszytko aż ociekające mądrością, uczciwością, doświadczeniem wieków.... Śmiem zatem wątpić w metodykę prowadzonych badań przez magisterium tego kościoła, bowiem nie mamy do niej wglądu. Ogólnie przyjętą jest możliwość powtórzenia badań a takiej możliwości nie ma.Wynika z tego, że katolicy nie mają na nie jakichkolwiek ożywiając nimi jedynie swoją religijną organizację. Mówiąc innymi słowy, jest to manipulacja z obszaru psycho-socjologii.
              • pocoo Re: Pierwszy z brzegu 12.02.20, 23:56
                awariant napisał:

                > > czy jeśli ktoś kto powinien był żyć nagle i nie wiadomo dlaczego umiera,
                > > chociaż był zupełnie zdrowy, nie jest też tym cudem.
                >
                > Jest to zasłużoną karą za grzech pierworodny.

                Przesadziłeś.Za grzech pierworodny powinni być ukarani weganie.
            • krzy-czy Re: Pierwszy z brzegu 12.02.20, 19:32
              no bo to widzisz tak jakoś że dochtory cię leczyli,leczyli, leczyli i wyleczyli-PAMBÓCEK CIĘ URATOWAŁ.
              inne-dochtory cię leczyli, leczyli, leczyli- dołączyłeś do przodków-MARNIE CIE TE DOCHTORY LECZYLI.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka