Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko

26.12.16, 23:01
Roy Abraham Varghes w książce „Nowy Ateizm" wymienia pięć oczywistych zjawisk, które dają się wyjaśnić wyłącznie na gruncie istnienia Boga i nie sposób ich zbyć ateistycznymi sloganami. Po pierwsze, rozumność tkwiącą w całym naszym doświadczeniu świata fizycznego; po drugie, życie, czyli zdolność do działania autonomicznego; po trzecie, świadomość, czyli zdolność do uzmysławiania sobie siebie i świata; po czwarte, myślenie pojęciowe, czyli władzę tworzenia i rozumienia symboli znaczących, takich jak symbole językowe; i po piąte, ludzką jaźń, czyli „ognisko" świadomości, myślenia i działania.

Każde ze wskazanych pięciu zjawisk w sobie właściwy sposób zakłada istnienie nieskończonego wiecznego Umysłu. Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko, co oczywiste w naszym doświadczeniu. Wszystkie niezbędne świadectwa na rzecz istnienia Boga tkwią w naszym doświadczeniu bezpośrednim, a za wszelkiego rodzaju ateizm odpowiada wyłącznie celowa odmowa „patrzenia".

Ponadfizyczne może wypływać tylko ze źródła ponadfizycznego. Zycie, świadomość, umysł i jaźń mogą pochodzić wyłącznie ze Źródła, które jest żywe, świadome i myślące. Jeżeli jesteśmy ogniskami świadomości i myślenia zdolnymi do poznawania, miłowania, planowania i urzeczywistniania planów, nie potrafię zrozumieć - powiada R.A. Varghes - w jaki sposób takie ogniska mogłyby pochodzić od czegoś, co samo nie jest zdolne do wszystkich tych działań.

Materia nie może wytwarzać pojęć ani postrzeżeń. Pole sił nie planuje ani nie myśli. W ten sposób na gruncie rozumu i doświadczenia powszedniego stajemy się bezpośrednio świadomi, że świat istot żywych, świadomych i myślących może pochodzić tylko od Źródła, które samo żyje i jest Umysłem.
    • wariant_b A jeśli nie, to co nam zrobisz? 27.12.16, 00:01

    • pocoo Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 00:48
      conciliacissimus napisał:

      > Każde ze wskazanych pięciu zjawisk w sobie właściwy sposób zakłada istnienie ni
      > eskończonego wiecznego Umysłu.

      "O madison.Kto go wymyślił,skąd się wziął?Czy go wynalazł Edison?Nie to nie był on".

      > Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko...

      Który bóg? Od ich ilości i wszechmocy kręćka można dostać? Podejrzewam,ze ty masz swojego boga,tego najprawdziwszego?
      • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 20:21
        pocoo napisała:

        > Który bóg? Od ich ilości i wszechmocy kręćka można dostać? Podejrzewam,ze ty ma
        > sz swojego boga,tego najprawdziwszego?

        Musisz oswoić się z myślą, że wszyscy mamy tego samego Boga.
        • asia-loi Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 21:09
          conciliacissimus napisał:

          > Musisz oswoić się z myślą, że wszyscy mamy tego samego Boga.


          Taaak, ale ci bogowie inaczej się nazywają i preferują co innego.
          Np. katolicki stawia na miłość bliźniego, jedną żonę, a muzułmański na pedofilię, wiele żon.
          Aczkolwiek i kler katolicki bardzo chroni swoich pedofilów, a miłość bliźniego i jedna żona, to coraz większa teoria, a nie praktyka.
        • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 22:00
          conciliacissimus napisał:

          > pocoo napisała:
          >
          > > Który bóg? Od ich ilości i wszechmocy kręćka można dostać?
          > > Podejrzewam,ze ty masz swojego boga,tego najprawdziwszego?

          > Musisz oswoić się z myślą, że wszyscy mamy tego samego Boga.

          Każda religia twierdzi, że dysponuje jedynymi, najprawdziwszymi bogami. W katolicyzmie aż roi się od bogów o różnych uprawnieniach. Szatan, z którym wasz "główny" bóg bez oficjalnego imienia współpracuje, też ma swoją działkę, w którą ten główny się nie wtrąca. Pewne sprawy można załatwić przez boginię matkę lub przez pośredników, herosów półbogów mianowanych na te funkcje po znajomości. Jedni od rzeczy znalezionych, inni od zgubionych lub ukradzionych.

          Ja mam ten problem, że żaden bóg żadnej religii nigdy się ze mną nie skontaktował.

          Ile mam czekać? Czy wiesz coś o tym?
          • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 20:33
            9rgkh napisał:

            > Każda religia twierdzi, że dysponuje jedynymi, najprawdziwszymi bogami. W katol
            > icyzmie aż roi się od bogów o różnych uprawnieniach. Szatan, z którym wasz "głó
            > wny" bóg bez oficjalnego imienia współpracuje, też ma swoją działkę, w którą te
            > n główny się nie wtrąca. Pewne sprawy można załatwić przez boginię matkę lub pr
            > zez pośredników, herosów półbogów mianowanych na te funkcje po znajomości. Jedn
            > i od rzeczy znalezionych, inni od zgubionych lub ukradzionych.

            Dlaczego się nie dziwię, że nie odróżniasz Boga od świętych, czy demonów ? .... czy, przypadkiem nie jesteś ateistą ? - to by wszystko wyjaśniało :)

            > Ja mam ten problem, że żaden bóg żadnej religii nigdy się ze mną nie skontaktował.

            Mam ten sam problem z większością ludzi na świecie :)

            > Ile mam czekać? Czy wiesz coś o tym?

            Tak, wiem, za krótko będziesz żył na tym świecie, aby się doczekać.
            • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 21:12
              conciliacissimus napisał:

              > 9rgkh napisał:
              >
              > > Każda religia twierdzi, że dysponuje jedynymi, najprawdziwszymi bogami.
              > > W katolicyzmie aż roi się od bogów o różnych uprawnieniach. Szatan,
              > > z którym wasz "główny" bóg bez oficjalnego imienia współpracuje,
              > > też ma swoją działkę, w którą ten główny się nie wtrąca.
              > > Pewne sprawy można załatwić przez boginię matkę
              > > lub przez pośredników, herosów półbogów mianowanych
              > > na te funkcje po znajomości. Jedni od rzeczy znalezionych,
              > > inni od zgubionych lub ukradzionych.
              >
              > Dlaczego się nie dziwię, że nie odróżniasz Boga od świętych, czy demonów ? ....
              > czy, przypadkiem nie jesteś ateistą ? - to by wszystko wyjaśniało :)

              JAK można ich odróżnić?

              Popatrz, ile ludzi na świecie wierzy "nie w tego boga, co potrzeba" :) - tylko każda religia upiera się, że to ona ma rację i ta racja brzmi dla nich "prawdopodobnie".

              Podaj mi metodę odróżnienia boga prawdziwego od fałszywego?

              Czy kryterium mogłaby być logika tego, co go dotyczy? Np. mówi coś jednego a robi coś kompletnie innego, sprzecznego. Który to miałby być bóg - prawdziwy, czy fałszywy?

              > > Ja mam ten problem, że żaden bóg żadnej religii nigdy się ze mną
              > > nie skontaktował.
              >
              > Mam ten sam problem z większością ludzi na świecie :)

              OK, bóg, któremu nie zależy na przekonaniu ludzi do siebie, to chyba bóg, który nie istnieje, prawda? Bo czy naprawdę jest obojętne, jakimi "prawdami" człowiek będzie się posługiwał? Czy bóg może zaniedbywać tak istotny problem?

              Normalny, logiczny bóg nie powinien tak myśleć i postępować. Czy przeciwnie - powinien? Jak myślisz?

              Uświadom mnie. Chcę poznać prawdę o bogu.

              > > Ile mam czekać? Czy wiesz coś o tym?
              >
              > Tak, wiem, za krótko będziesz żył na tym świecie, aby się doczekać.

              Czy to znaczy, że bogu na mnie nie zależy? To dlaczego mówi się, że będzie on ludzi za brak jego zainteresowania karał lub nagradzał?

              Skąd wiadomo, ile trzeba się modlić? Jeden raz dziennie? Tysiąc - jeśli ktoś zdąży? A może wcale nie trzeba? Nie wiem, ile jest tym optimum?

              Powiedz mi to. Chcę o TYM bogu poznać prawdę. Ty ją znasz. Jesteś pewien. Mów. Czekam.
              • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 30.12.16, 21:17
                9rgkh napisał:

                > conciliacissimus napisał:
                >
                > > Dlaczego się nie dziwię, że nie odróżniasz Boga od świętych, czy demonów ? ....
                > > czy, przypadkiem nie jesteś ateistą ? - to by wszystko wyjaśniało :)
                >
                > JAK można ich odróżnić?

                Najpierw trzeba nauczyć się religii oraz przeczytać Pismo Święte. Po tej edukacji, nie będziesz z tym miał najmniejszych kłopotów.

                > Popatrz, ile ludzi na świecie wierzy "nie w tego boga, co potrzeba" :) - tylko
                > każda religia upiera się, że to ona ma rację i ta racja brzmi dla nich "prawdopodobnie".

                Podobnie jest z różnymi mądralami, którzy są przekonani, że nie ma od nich mądrzejszych. A, jednak człowiek spostrzegawczy, z łatwością odróżni mądrego od głupiego :)

                > Podaj mi metodę odróżnienia boga prawdziwego od fałszywego?

                To jest najprostsze. Prawdziwym bogiem jest demon, który skłania do złego i walczy z Bogiem, który prowadzi ku dobru, zaś fałszywym bogiem jest wytwór ludzkiej wyobraźni, w którego nikt rozsądny nie wierzy lub rzecz ubóstwiona przez człowieka.

                > Czy kryterium mogłaby być logika tego, co go dotyczy? Np. mówi coś jednego a ro
                > bi coś kompletnie innego, sprzecznego. Który to miałby być bóg - prawdziwy, czy
                > fałszywy?

                Oczywiście, że prawdziwy, ponieważ fałszywy niczego robić nie może, ani dobrego, ani złego.

                > > > Ja mam ten problem, że żaden bóg żadnej religii nigdy się ze mną
                > > > nie skontaktował.
                > >
                > > Mam ten sam problem z większością ludzi na świecie :)
                >
                > OK, bóg, któremu nie zależy na przekonaniu ludzi do siebie, to chyba bóg, który
                > nie istnieje, prawda? Bo czy naprawdę jest obojętne, jakimi "prawdami" człowie
                > k będzie się posługiwał? Czy bóg może zaniedbywać tak istotny problem?

                Zapewne bogowie mogą czynić różne idiotyczne rzeczy, ale oni mnie nie interesują.

                > Normalny, logiczny bóg nie powinien tak myśleć i postępować. Czy przeciwnie - p
                > owinien? Jak myślisz?

                Nie wiem, jak powinni myśleć bogowie, nie znam żadnego i nie zamierzam poznawać :)

                > Uświadom mnie. Chcę poznać prawdę o bogu.

                Radzę ci chodzić na religię, a gdy już to będziesz miał za sobą przeczytać Biblię.

                > > > Ile mam czekać? Czy wiesz coś o tym?
                > >
                > > Tak, wiem, za krótko będziesz żył na tym świecie, aby się doczekać.
                >
                > Czy to znaczy, że bogu na mnie nie zależy? To dlaczego mówi się, że będzie on l
                > udzi za brak jego zainteresowania karał lub nagradzał?

                Kto tak mówi ?

                > Skąd wiadomo, ile trzeba się modlić? Jeden raz dziennie? Tysiąc - jeśli ktoś zd
                > ąży? A może wcale nie trzeba? Nie wiem, ile jest tym optimum?

                Powinieneś się modlić tyle razy ile trzeba, przy wykonywaniu twoich obowiązków stanu, kondycji psychicznej i intelektualnej.

                > Powiedz mi to. Chcę o TYM bogu poznać prawdę. Ty ją znasz. Jesteś pewien. Mów.
                > Czekam.

                Chętnie bym spełnił twoją prośbę, ale nie znam żadnego boga - wszyscy bogowie to demony, których znać nie chcę.
                • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 22:31
                  conciliacissimus napisał:

                  > 9rgkh napisał:
                  >
                  > > conciliacissimus napisał:
                  > >
                  > > > Dlaczego się nie dziwię, że nie odróżniasz Boga od świętych,
                  > > > czy demonów ?

                  > > JAK można ich odróżnić?
                  >
                  > Najpierw trzeba nauczyć się religii oraz przeczytać Pismo Święte.
                  > Po tej edukacji, nie będziesz z tym miał najmniejszych kłopotów.

                  OK, przeczytałem kilka wersji pism świętych różnych religii. Żadne nie górowało nad innymi. Pytałem wyznawców tych religii. Mówili identycznie, jak Ty teraz.

                  Ta droga nie prowadzi do rozwiązania.

                  Musisz mi dać coś, co mnie przekona, że to jest prawda a tamto nie.

                  > > Popatrz, ile ludzi na świecie wierzy "nie w tego boga,
                  > > co potrzeba" :) - tylko każda religia upiera się, że to ona ma rację
                  > > i ta racja brzmi dla nich "prawdopodobnie".
                  >
                  > Podobnie jest z różnymi mądralami, którzy są przekonani,
                  > że nie ma od nich mądrzejszych. A, jednak człowiek spostrzegawczy,
                  > z łatwością odróżni mądrego od głupiego :)

                  Odpowiedź wymijająca. Wiesz, czy nie wiesz?

                  Dlaczego istnieją inne religie i bogowie dopuszczają, by ludzie błędnie wierzyli nie w to, co trzeba?

                  > > Podaj mi metodę odróżnienia boga prawdziwego od fałszywego?
                  >
                  > To jest najprostsze. Prawdziwym bogiem jest demon, który skłania
                  > do złego i walczy z Bogiem, który prowadzi ku dobru, zaś fałszywym
                  > bogiem jest wytwór ludzkiej wyobraźni, w którego nikt rozsądny
                  > nie wierzy lub rzecz ubóstwiona przez człowieka.

                  Twierdzisz, że wierzący w innych bogów "nie są rozsądni"?
                  A wiesz, ze oni mówią to samo o Tobie i Twoich współwyznawcach?
                  I znów nie da się rozróżnić, kto ma rację.

                  > > Czy kryterium mogłaby być logika tego, co go dotyczy?
                  > > Np. mówi coś jednego a robi coś kompletnie innego, sprzecznego.
                  > > Który to miałby być bóg - prawdziwy, czy fałszywy?
                  >
                  > Oczywiście, że prawdziwy, ponieważ fałszywy niczego robić
                  > nie może, ani dobrego, ani złego.

                  Nie o to pytam. Zapytałem o czynienie przez bogów rzeczy sprzecznych.

                  Np. bóg kocha człowieka ale go karze. Ta kara jest po śmierci człowieka i już go nie wychowa, nie przekona itp. więc jest absolutną zemstą boską.

                  To jest sprzeczność.

                  Inny przykład sprzeczności... Bóg jest wszechmocny ale pozwolił szatanowi się zbuntować i toleruje jego działalność a nawet z nim współpracuje, bo niepokornych odsyła na zawsze szatanowi.

                  Jeszcze jeden przykład... Bóg jest sprawiedliwy ale jednych ludzi "doświadcza", co powoduje, ze wpadają w kłopoty, z których nie zawsze udaje im się wybrnąć tak, by bóg był z tego testu zadowolony. Ci ludzie mają życie przechlapane. Nie wiadomo, dlaczego właśnie oni. A innym los sprzyja, bo bóg na nich nie eksperymentuje. Ci mają życie bezstresowe i zbawienie wieczne, bo nie było okazji, żeby się bogowi narazić. Czy to jest sprawiedliwość? Nie.

                  Ci sprzeczni bogowie nie mogą istnieć.

                  Jak można mówić o ich miłości, wszechmocy lub sprawiedliwości, gdy ich nie ma?

                  A Ty w jakiego boga wierzysz? jakie on ma cechy charakteru?

                  A przede wszystkim, jeśli opis boga trzeba zawsze jakoś INTERPRETOWAĆ, to skąd jego wyznawcy czerpią PRAWDZIWĄ wiedzę o nim?

                  > > > > Ja mam ten problem, że żaden bóg żadnej religii
                  > > > > nigdy się ze mną nie skontaktował.

                  > > > Mam ten sam problem z większością ludzi na świecie :)

                  Ten sam problem mam z supermenem. Pytałem innych, czy się z kimś kontaktował? Z nikim. A inni ludzie zawsze się z kimś widzieli, przynajmniej ze swoja matką. To już jest potwierdzenie.

                  > > OK, bóg, któremu nie zależy na przekonaniu ludzi do siebie,
                  > > to chyba bóg, który nie istnieje, prawda? Bo czy naprawdę
                  > > jest obojętne, jakimi "prawdami" człowiek będzie się posługiwał?
                  > > Czy bóg może zaniedbywać tak istotny problem?
                  >
                  > Zapewne bogowie mogą czynić różne idiotyczne rzeczy,
                  > ale oni mnie nie interesują.

                  A czy bóg, w którego Ty wierzysz, robi jakieś alogiczne rzeczy? Czy gdyby takie rzeczy robił, to powinieneś przestać w niego wierzyć?

                  > > Normalny, logiczny bóg nie powinien tak myśleć i postępować.
                  > > Czy przeciwnie - powinien? Jak myślisz?
                  >
                  > Nie wiem, jak powinni myśleć bogowie, nie znam żadnego
                  > i nie zamierzam poznawać
                  > :)

                  A czy wierzysz w istnienie jakiegoś? A jeśli tak, to jakiego?

                  > > Uświadom mnie. Chcę poznać prawdę o bogu.
                  >
                  > Radzę ci chodzić na religię, a gdy już to będziesz miał za sobą
                  > przeczytać Biblię.

                  Chodziłem na religię i czytałem Biblię. Jest tam tyle sprzeczności, że TEN bóg nie może istnieć. Po co chodzić na taka religię i czytać taką Biblię?

                  > > > > Ile mam czekać? Czy wiesz coś o tym?
                  > > >
                  > > > Tak, wiem, za krótko będziesz żył na tym świecie, aby się doczekać.

                  Czy to znaczy, ze bogowie nie maja zwyczaju kontaktować się z ludźmi? To skąd ludzie czerpią wiedzę o nich?

                  > > Czy to znaczy, że bogu na mnie nie zależy?
                  > > To dlaczego mówi się, że będzie on ludzi za brak jego
                  > > zainteresowania karał lub nagradzał?
                  >
                  > Kto tak mówi ?

                  Wierzący w boga. Ci, którzy myślą i mówią nam, że brak wiary w boga poskutkuje zabraniem nam jakiejś super promocji w niebie.

                  > > Skąd wiadomo, ile trzeba się modlić? Jeden raz dziennie?
                  > > Tysiąc - jeśli ktoś zdąży? A może wcale nie trzeba?
                  > > Nie wiem, ile jest tym optimum?
                  >
                  > Powinieneś się modlić tyle razy ile trzeba, przy wykonywaniu
                  > twoich obowiązków stanu, kondycji psychicznej i intelektualnej.

                  Znów wymijająca odpowiedź. Pytałem ile razy jest nie za mało ale żeby wystarczyło? Bo po co popadać w przesadę? I dlaczego zaniedbać drobiazgu i stracić nagrodę?

                  > ... nie znam żadnego boga -
                  > wszyscy bogowie to demony, których znać nie chcę.

                  Każda religia mówi to samo. Inni to demony, to fałsz. Jak to rozróżnić?

                  A może to ktoś inny ma rację, a Ty się mylisz? Przecież nie masz bezpośredniego kontaktu z bogiem, w którego wierzysz? Może trzeba by uwierzyć w innego boga?
                  • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 23:30
                    9rgkh napisał:

                    > OK, przeczytałem kilka wersji pism świętych różnych religii. Żadne nie górowało
                    > nad innymi. Pytałem wyznawców tych religii. Mówili identycznie, jak Ty teraz.

                    Co to znaczy "nie górowało nad innymi" ? Jakiego "górowania" oczekiwałeś ?
                    Nie wiem z kim rozmawiałeś i o co pytałeś, ale nie wierzę, że "mówili identycznie". Nie mogli mówić identycznie, ponieważ musieliby wierzyć w tego samego Boga :)

                    > Musisz mi dać coś, co mnie przekona, że to jest prawda a tamto nie.

                    Ja nie jestem tu od "zachwalania swojego towaru", więc nie mam zamiaru cię przekonywać. Mogę jedynie mówić o Prawdzie, a czy zechcesz ją przyjąć, to już od ciebie zależy.

                    > > Podobnie jest z różnymi mądralami, którzy są przekonani,
                    > > że nie ma od nich mądrzejszych. A, jednak człowiek spostrzegawczy,
                    > > z łatwością odróżni mądrego od głupiego :)
                    >
                    > Odpowiedź wymijająca. Wiesz, czy nie wiesz?

                    Jak odróżnić mądrego od głupiego ? Wiem.

                    > Dlaczego istnieją inne religie i bogowie dopuszczają, by ludzie błędnie wierzyl
                    > i nie w to, co trzeba?

                    Nie wiem, co bogowie dopuszczają a czego nie dopuszczają, nie zajmuję się analizą działań demonów.

                    > Twierdzisz, że wierzący w innych bogów "nie są rozsądni"?
                    > A wiesz, ze oni mówią to samo o Tobie i Twoich współwyznawcach?
                    > I znów nie da się rozróżnić, kto ma rację.

                    Twierdzę, że wyznawcy bogów są zwiedzeni, zniewoleni fałszem, identycznie jak wyznawcy darwinowskiego ewolucjonizmu. Nie wiem, co oni o mnie mówią i mało mnie to zajmuje. Rację ma ten, kto mówi prawdę, a prawdę mówi ten, którego słowa się sprawdzają. Proste.

                    > Nie o to pytam. Zapytałem o czynienie przez bogów rzeczy sprzecznych.

                    To oczywiste, że bogowie potrafią czynić rzeczy sprzeczne, wszak są kłamcami.

                    > Np. bóg kocha człowieka ale go karze. Ta kara jest po śmierci człowieka i już g
                    > o nie wychowa, nie przekona itp. więc jest absolutną zemstą boską.
                    > To jest sprzeczność.

                    Żaden bóg nie kocha człowieka, tylko siebie. Może mówić jedno, a czynić drugie, dlatego jest kłamcą. Tak, możesz nazwać to sprzecznością.

                    > Inny przykład sprzeczności... Bóg jest wszechmocny ale pozwolił szatanowi się z
                    > buntować i toleruje jego działalność a nawet z nim współpracuje, bo niepokornyc
                    > h odsyła na zawsze szatanowi.

                    Akurat tu żadnej sprzeczności nie dostrzegam, ponieważ Bóg niczego nie czyni źle. Tobie może wydawać się, że jest sprzeczne stworzyć istotę, która później buntuje się przeciwko Stwórcy. Gdy jednak uświadomisz sobie, że ta istota dostała od Boga pełną autonomię, niezależność, wolną wolę, to musiałbyś być idiotą (a tego na razie nie zakładam), aby widzieć tu jakąś sprzeczność. Sprzeczność byłaby wówczas, gdyby Bóg stworzył istotę, która np. nie potrafiłaby pływać, a On oczekiwałby od niej tego :)

                    > Ci sprzeczni bogowie nie mogą istnieć.

                    Wszyscy bogowie są sprzeczni.

                    > Jak można mówić o ich miłości, wszechmocy lub sprawiedliwości, gdy ich nie ma?

                    Skąd wiesz, że ich nie ma ?

                    > A Ty w jakiego boga wierzysz? jakie on ma cechy charakteru?

                    W żadnego boga nie wierzę, mało tego, nie chcę mieć z żadnym nic wspólnego.

                    > A przede wszystkim, jeśli opis boga trzeba zawsze jakoś INTERPRETOWAĆ, to skąd
                    > jego wyznawcy czerpią PRAWDZIWĄ wiedzę o nim?

                    Niczego nie musisz interpretować, możesz uwierzyć tak, jak np w istnienie Pitagorasa, Mahometa, czarnej dziury, czy neutrino.

                    > Ten sam problem mam z supermenem. Pytałem innych, czy się z kimś kontaktował? Z
                    > nikim. A inni ludzie zawsze się z kimś widzieli, przynajmniej ze swoja matką.
                    > To już jest potwierdzenie.

                    Ahaaa, czy są jacyś wyznawcy supermena, krasnoludków, gumisiów itp. którzy poważnie podchodzą do swojej "wiary" ?

                    > A czy bóg, w którego Ty wierzysz, robi jakieś alogiczne rzeczy? Czy gdyby takie
                    > rzeczy robił, to powinieneś przestać w niego wierzyć?

                    Nie wierzę w żadnego boga.

                    > > Nie wiem, jak powinni myśleć bogowie, nie znam żadnego
                    > > i nie zamierzam poznawać :)
                    >
                    > A czy wierzysz w istnienie jakiegoś? A jeśli tak, to jakiego?

                    Nie wierzę w żadnego.

                    > Chodziłem na religię i czytałem Biblię. Jest tam tyle sprzeczności, że TEN bóg
                    > nie może istnieć. Po co chodzić na taka religię i czytać taką Biblię?

                    Widocznie niczego nie zrozumiałeś, albo miałeś złych nauczycieli.

                    > Czy to znaczy, ze bogowie nie maja zwyczaju kontaktować się z ludźmi? To skąd l
                    > udzie czerpią wiedzę o nich?

                    Nie znam zwyczajów bogów i nie chcę ich znać.

                    > > Kto tak mówi ?
                    >
                    > Wierzący w boga. Ci, którzy myślą i mówią nam, że brak wiary w boga poskutkuje
                    > zabraniem nam jakiejś super promocji w niebie.

                    Radzę ci unikać tych wierzących, to kłamcy. W niebie nie ma żadnych bogów.

                    > > Powinieneś się modlić tyle razy ile trzeba, przy wykonywaniu
                    > > twoich obowiązków stanu, kondycji psychicznej i intelektualnej.
                    >
                    > Znów wymijająca odpowiedź. Pytałem ile razy jest nie za mało ale żeby wystarczy
                    > ło? Bo po co popadać w przesadę? I dlaczego zaniedbać drobiazgu i stracić nagrodę?

                    Co to znaczy - wystarczyło ? Do czego ma to wystarczyć ? To ty decydujesz o tym, kiedy, gdzie i ile będziesz się modlił, zaś efekty modlitw zależą od Boga. Ty decydujesz jak, kiedy, gdzie i ile, zaś On decyduje, czy zechce wysłuchać twoich modlitw - jesteście jednostkami autonomicznymi, wszak człowiek stworzony jest na "obraz i podobieństwo Boga". Jeśli prosisz ojca aby dał ci stówę na imprezę, to ile czasu masz go prosić i czy zawsze spełni twoją prośbę ?

                    > Każda religia mówi to samo. Inni to demony, to fałsz. Jak to rozróżnić?

                    Nie znasz żadnej, więc się nie wypowiadaj.

                    > A może to ktoś inny ma rację, a Ty się mylisz? Przecież nie masz bezpośredniego
                    > kontaktu z bogiem, w którego wierzysz? Może trzeba by uwierzyć w innego boga?

                    Nie mam żadnego kontaktu z żadnym bogiem i nie chcę go mieć, czego i tobie życzę :)
                    • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 23:54
                      Czyżby charakterystyczny bełkot henia? :)
        • wariant_b Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 23:31
          > Musisz oswoić się z myślą, że wszyscy mamy tego samego Boga.

          Słyszałem, że Allach jest wielki, ale żeby aż tak?
        • pocoo Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 23:35
          conciliacissimus napisał:

          > Musisz oswoić się z myślą, że wszyscy mamy tego samego Boga.

          Ja nic nie muszę.
          Kim jesteś,że mówisz za wszystkich? Nic mi do Twoich urojeń.
    • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 17:24
      wszystko, o czym piszesz da się wytłumaczyć na gruncie nieistnienia kogoś, o kim wspominasz, w takiej postaci.
      Co samo sobą nie jest tożsame z myśleniem ateistycznym: Przyczyna nie musi, (i raczej to niemożliwe aby była), być istotą myślącą, istniejącą gdzieś w zaświatach/7-8 wymiarze, wyglądającą na obraz i podobieństwo...
      Przyczyną może być nieświadome, niemyślące zjawisko, siła, pole,
      "...pole sił nie planuje, nie myśli..."
      ale jest i jego istnienie jest nieobojętne: powoduje drogą długich procesów, że mamy, co mamy.
      Rozumność, zdolność do działania autonomicznego, świadomość... nie muszą pochodzić ze źródła podobnego im, mogą powstać na drodze rozmaitych, długotrwałych procesów. Wystarczająca jest przypadkowa zgodność różnych parametrów, stałych fizycznych. Przypadkowa zgodność.
      PS.
      A to Żródło pochodzi od...?
      a tamto Żródło pochodzi od...
      A to kolejne od?
      • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 20:20
        feelek napisał:

        > wszystko, o czym piszesz da się wytłumaczyć na gruncie nieistnienia kogoś, o ki
        > m wspominasz, w takiej postaci.

        Owszem, wszystko da się wytłumaczyć w taki lub inny sposób, wszak Bóg dał nam rozum, który potrafimy wykorzystywać (z większym lub mniejszym skutkiem).

        > Co samo sobą nie jest tożsame z myśleniem ateistycznym: Przyczyna nie musi, (i
        > raczej to niemożliwe aby była), być istotą myślącą, istniejącą gdzieś w zaświat
        > ach/7-8 wymiarze, wyglądającą na obraz i podobieństwo...
        > Przyczyną może być nieświadome, niemyślące zjawisko, siła, pole,
        > "...pole sił nie planuje, nie myśli..."
        > ale jest i jego istnienie jest nieobojętne: powoduje drogą długich procesów, że
        > mamy, co mamy.

        Żadne zjawisko, siła ani pole nie może być przyczyną wszystkiego. Tym bardziej nie może być przyczyną "niemyślące" zjawisko, siła, pole. Wynika to z bardzo prostej zasady, że ład, porządek, logika, prawa są wytworem inteligencji, a nie bezrozumnego chaosu.

        > Rozumność, zdolność do działania autonomicznego, świadomość... nie muszą pocho
        > dzić ze źródła podobnego im, mogą powstać na drodze rozmaitych, długotrwałych p
        > rocesów. Wystarczająca jest przypadkowa zgodność różnych parametrów, stałych f
        > izycznych. Przypadkowa zgodność.

        Ucieczka w "długowieczność" (miliardy lat) jest wyświechtanym banałem, który niczego nie wyjaśnia. Nauka dowodzi, że upływ czasu prowadzi materię do destrukcji, rozpadu, degradacji, a nie do ukształtowania czegoś doskonalszego.

        • asia-loi Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 21:12
          conciliacissimus napisał:

          > Owszem, wszystko da się wytłumaczyć w taki lub inny sposób, wszak Bóg dał nam rozum, który potrafimy wykorzystywać (z większym lub mniejszym skutkiem).


          Tia. Pokrętność religijna, wywracanie kota ogonem (każda religia) nie ma żadnych granic.
        • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 22:07
          conciliacissimus napisał:

          > Nauka dowodzi, że upływ czasu prowadzi materię do destrukcji,
          > rozpadu, degradacji, a nie do ukształtowania czegoś doskonalszego.

          To nie tak. Nauka dowodzi, że ewolucja udoskonala organizmy zdolne do gromadzenia informacji, jej selekcji i wyznaczania, która jej część jest prawdziwa.

          O rozwoju decyduje poznawanie prawdy.

          To wiara prowadzi do destrukcji. Wykorzystany przez oszusta religijnego nosiciel wiary rozpada się i degraduje - cierpi bez sensu i oddaje swe zycie za coś, co nie istnieje.
          • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 20:42
            9rgkh napisał:

            > To nie tak. Nauka dowodzi, że ewolucja udoskonala organizmy zdolne do gromadzen
            > ia informacji, jej selekcji i wyznaczania, która jej część jest prawdziwa.

            Nauka dowodzi, że to co określasz mianem ewolucji jest mutacją w obrębie danego gatunku, oraz dowodzi tego, że z niczego nie może samoczynnie powstać "coś", materia nie może sama się "ożywić", a z ameby nie może wykształcić się człowiek :)

            > O rozwoju decyduje poznawanie prawdy.

            Żadne poznawanie prawdy nie może decydować o rozwoju, zaś może jedynie go opisywać.

            > To wiara prowadzi do destrukcji. Wykorzystany przez oszusta religijnego nosicie
            > l wiary rozpada się i degraduje - cierpi bez sensu i oddaje swe zycie za coś, c
            > o nie istnieje.

            Czy mógłbyś przybliżyć tą swoją spiżową myśl, godną Słońca Narodów (że wiara prowadzi do destrukcji) ?
            • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 21:42
              conciliacissimus napisał:

              > 9rgkh napisał:
              >
              > > To nie tak. Nauka dowodzi, że ewolucja udoskonala organizmy
              > > zdolne do gromadzenia informacji, jej selekcji i wyznaczania,
              > > która jej część jest prawdziwa.
              >
              > Nauka dowodzi, że to co określasz mianem ewolucji jest mutacją w obrębie danego
              > gatunku,

              Mutacja jest zawsze w "obrębie jednego gatunku". Można skrzyżować lwa z tygrysem, kota ze żbikiem, zebrę z koniem, konia z osłem i tak dalej. Niektóre z tych chimer dają płodne potomstwo. Granice między gatunkami są płynne. Nie da się ich precyzyjnie wyznaczyć.

              Może się zdarzyć, że jedna lub dwie (kolejne) mutacje będą kluczowe i nie pozwolą na krzyżowanie się osobników obu linii. Można to uznać za odrębne gatunki?

              Wirusy i bakterie. Rozmnażają się z ogromną szybkością i dlatego ich ewolucję możemy tak łatwo obserwować. Potrafią sobie przekazywać geny "poziomo", międzygatunkowo.

              > oraz dowodzi tego, że z niczego nie może samoczynnie powstać "coś",

              I to jest dowód przeciwko powstaniu boga. Bóg musiałby powstać z niczego. Jeśli jest taki zakaz, to i jemu nie wolno.

              > materia nie może sama się "ożywić",

              Może. Każdy atom naszego ciała powstał z prochu i w proch się obraca. Proch to materia nieożywiona.

              Działanie organizmów żywych to tylko chemia i jest ona całkowicie zgodna z ogólnymi prawami fizyki DLA MATERII NIEOŻYWIONEJ.

              Życie to tylko chemia. Wtrącamy się w nią, gdy aplikujemy sobie leki, wymyślone przez ludzi. MODYFIKUJEMY w ten sposób działanie tej chemii. Robimy coś więcej, niż możliwe ze względu na fizykę? Nie.

              > a z ameby nie może wykształcić się człowiek :)

              Człowiek wykształca się z plemnika. To taki ułomny, bo mający tylko połowę kodu genetycznego organizm żywy. Czyż nie przypomina to rozmnażania się bakterii? Komórki samca dzielą się, jak w rozmnażaniu bezpłciowym, powstaje plemnik, który łączy się z komórką jajową samicy. Czy "łączenie" to nie przypomina możliwego w początkach historii życia połączenia komórki z oddzielnym bytem podobnym do jądra komórkowego, albo "przygarnięciem" mitochondriów o całkowicie niezależnym, własnym kodzie genetycznym przez taką prakomórkę?

              To zapładniające łączenie to echo dawnego, przypadkowego incydentu, jakich było wiele.

              > > O rozwoju decyduje poznawanie prawdy.
              >
              > Żadne poznawanie prawdy nie może decydować o rozwoju,
              > zaś może jedynie go opisywać.

              Może. Gdy poznam prawdę o świecie, to unikną zagrożeń i wygram z tymi, którzy nie będą postępowali równie jak ja skutecznie.

              Całą ewolucja to gromadzenie informacji o świecie metodą prób i błędów. Informacja fałszywa prowadzi do porażki, prawdziwa powala wygrywać.

              > > To wiara prowadzi do destrukcji.
              > > Wykorzystany przez oszusta religijnego nosiciel wiary rozpada się
              > > i degraduje - cierpi bez sensu i oddaje swe życie za coś, co nie istnieje.
              >
              > Czy mógłbyś przybliżyć tą swoją spiżową myśl, godną Słońca Narodów
              > (że wiara prowadzi do destrukcji) ?

              Sensem życia jest zbieranie prawdziwych informacji (to powyżej wykazywałem). Ewolucja to wyścig na wiedzę o świecie, na umiejętność poradzenia sobie. Pożyteczne życie to takie, które pozwala nam po sobie zostawić możliwie wyraźny ślad prawdy. Żeby ją posiąść, trzeba umieć ocenić, co nią jest.

              Ostatecznie we Wszechświecie szansę na najdłuższe, najskuteczniejsze przetrwanie będzie miał ten gatunek, który najmniej marnuje swoich możliwości (np. ogłupiając swych przedstawicieli) i w największym stopniu wykorzysta je do gromadzenia prawdy.

              Wiara uniemożliwia znajdowanie prawdy, bo jej nie sprawdza. Wiara to ślepa uliczka. Wiara to zmarnowane życie tych, którzy mogliby być pożyteczni dla celu głównego a stają się pożyteczni jedynie dla tych, którzy jako pasożyty ich wykorzystują dla swoich doraźnych potrzeb.
              • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 30.12.16, 21:46
                9rgkh napisał:

                > conciliacissimus napisał:
                >
                > > Nauka dowodzi, że to co określasz mianem ewolucji jest mutacją w obrębie danego
                > > gatunku,
                >
                > Mutacja jest zawsze w "obrębie jednego gatunku". Można skrzyżować lwa z tygryse
                > m, kota ze żbikiem, zebrę z koniem, konia z osłem i tak dalej. Niektóre z tych
                > chimer dają płodne potomstwo. Granice między gatunkami są płynne. Nie da się ic
                > h precyzyjnie wyznaczyć.

                Gdyby te granice były płynne, to mielibyśmy więcej chimer niż gatunków :)
                Czy znasz jakieś krzyżówki, które powstały bez ingerencji człowieka ?

                > Może się zdarzyć, że jedna lub dwie (kolejne) mutacje będą kluczowe i nie pozwo
                > lą na krzyżowanie się osobników obu linii. Można to uznać za odrębne gatunki?

                Nie ma takich krzyżowań.

                > Wirusy i bakterie. Rozmnażają się z ogromną szybkością i dlatego ich ewolucję m
                > ożemy tak łatwo obserwować. Potrafią sobie przekazywać geny "poziomo", międzyga
                > tunkowo.

                Wciąż jednak pozostają wirusami i bakteriami :)))

                > > oraz dowodzi tego, że z niczego nie może samoczynnie powstać "coś",
                >
                > I to jest dowód przeciwko powstaniu boga. Bóg musiałby powstać z niczego. Jeśli
                > jest taki zakaz, to i jemu nie wolno.

                Wszyscy bogowie, czyli demony są stworzone przez Boga. Bóg zaś nie powstał lecz istnieje zawsze, bez początki i bez końca, jest "przyczyną wszystkich przyczyn".

                > > materia nie może sama się "ożywić",
                >
                > Może. Każdy atom naszego ciała powstał z prochu i w proch się obraca. Proch to
                > materia nieożywiona.

                Tak, z prochu powstał jedynie w wyniku ingerencji Boga. Życie powstaje tylko z życia.

                > Działanie organizmów żywych to tylko chemia i jest ona całkowicie zgodna z ogól
                > nymi prawami fizyki DLA MATERII NIEOŻYWIONEJ.

                Oczywiście, wszak wszystkie prawa są wytworem Prawodawcy. Nic uporządkowanego nie może powstać z chaosu.

                > Życie to tylko chemia. Wtrącamy się w nią, gdy aplikujemy sobie leki, wymyślone
                > przez ludzi. MODYFIKUJEMY w ten sposób działanie tej chemii. Robimy coś więcej
                > , niż możliwe ze względu na fizykę? Nie.

                Tak, procesy chemiczne są niezbędne w podtrzymywaniu życia, tak jak nogi do chodzenia. Nikt jednak rozsądny, nie twierdzi, że nogi to ruch :)

                > > a z ameby nie może wykształcić się człowiek :)
                >
                > Człowiek wykształca się z plemnika. To taki ułomny, bo mający tylko połowę kodu
                > genetycznego organizm żywy. Czyż nie przypomina to rozmnażania się bakterii? K
                > omórki samca dzielą się, jak w rozmnażaniu bezpłciowym, powstaje plemnik, który
                > łączy się z komórką jajową samicy. Czy "łączenie" to nie przypomina możliwego
                > w początkach historii życia połączenia komórki z oddzielnym bytem podobnym do j
                > ądra komórkowego, albo "przygarnięciem" mitochondriów o całkowicie niezależnym,
                > własnym kodzie genetycznym przez taką prakomórkę?

                To wszystko bardzo piękne, ale tym bardziej świadczy o tym, że nie mogło powstać samoistnie, bez inteligentnego konstruktora.

                > To zapładniające łączenie to echo dawnego, przypadkowego incydentu, jakich było wiele.

                Nie ma żadnych przypadków. Tym bardziej nie ma przypadków seryjnych, trwających nieustannie. czy wiesz jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego pojawienia się enzymów najprostszego organizmu ?

                > > > O rozwoju decyduje poznawanie prawdy.
                > >
                > > Żadne poznawanie prawdy nie może decydować o rozwoju,
                > > zaś może jedynie go opisywać.
                >
                > Może. Gdy poznam prawdę o świecie, to unikną zagrożeń i wygram z tymi, którzy n
                > ie będą postępowali równie jak ja skutecznie.

                Nigdy nie poznasz pełnej prawdy o świecie. Nawet te cząstkowe prawdy, które jesteś w stanie objąć swoim rozumem, nie pomogą ci uniknąć nawet najprostszych zagrożeń.

                > Całą ewolucja to gromadzenie informacji o świecie metodą prób i błędów. Informa
                > cja fałszywa prowadzi do porażki, prawdziwa powala wygrywać.

                Ewolucja jest jedynie dostosowywaniem się organizmu do otaczającej rzeczywistości, czyli mutacją. Nie ma tu nic przypadkowego.

                > > Czy mógłbyś przybliżyć tą swoją spiżową myśl, godną Słońca Narodów
                > > (że wiara prowadzi do destrukcji) ?
                >
                > Sensem życia jest zbieranie prawdziwych informacji (to powyżej wykazywałem). Ew
                > olucja to wyścig na wiedzę o świecie, na umiejętność poradzenia sobie. Pożytecz
                > ne życie to takie, które pozwala nam po sobie zostawić możliwie wyraźny ślad pr
                > awdy. Żeby ją posiąść, trzeba umieć ocenić, co nią jest.

                Sensem życia nie jest zbieranie informacji, lecz miłość bliźniego oraz dążenie do życia wiecznego. Poznawanie świata jest jedynie środkiem do osiągnięcia tych celów.

                > Wiara uniemożliwia znajdowanie prawdy, bo jej nie sprawdza. Wiara to ślepa ulic
                > zka. Wiara to zmarnowane życie tych, którzy mogliby być pożyteczni dla celu głó
                > wnego a stają się pożyteczni jedynie dla tych, którzy jako pasożyty ich wykorzy
                > stują dla swoich doraźnych potrzeb.

                Wiara wytycza ścieżkę do poznania Prawdy, pozwala unikać błędów, zła, destrukcji - wznosi człowieka na wyższy poziom egzystencji, kierując go ku Absolutowi - Bogu.
                • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 23:49
                  conciliacissimus napisał:

                  > 9rgkh napisał:

                  > > conciliacissimus napisał:

                  > > > Nauka dowodzi, że to co określasz mianem ewolucji jest
                  > > > mutacją w obrębie danego gatunku,

                  > > Mutacja jest zawsze w "obrębie jednego gatunku".
                  > > Można skrzyżować lwa z tygrysem, kota ze żbikiem (…)
                  > > Granice między gatunkami są płynne.

                  > Gdyby te granice były płynne, to mielibyśmy więcej
                  > chimer niż gatunków :)

                  Zanim gatunki „oddalą się od siebie” tak, by niemożliwa była krzyżówka, tak właśnie jest, jest sporo hybryd. Np. u ludzi mamy różny kolor włosów. Taka różnica jeszcze pozwala na wspólne potomstwo, ale to właśnie są „chimery”, bo są rejony Ziemi zamieszkane wyłącznie przez ludzi o jednym kolorze włosów. Była mutacja, potem przystosowanie do lokalnych warunków i selekcja, która pozostawiła tylko jeden wariant.

                  > Czy znasz jakieś krzyżówki, które powstały bez ingerencji człowieka ?

                  Znam. Krzyżówka żbika z kotem w polskich lasach. A kot dachowiec pochodzi z innej strefy. Inna krzyżówka to zaobserwowana niedawno krzyżówka szakala z wilkiem oraz szakala z kojotem i psem.

                  > > Może się zdarzyć, że jedna lub dwie (kolejne) mutacje będą
                  > > kluczowe i nie pozwolą na krzyżowanie się osobników obu linii.
                  > > Można to uznać za odrębne gatunki?

                  > Nie ma takich krzyżowań.

                  Są. Np. dochodzi do ciąży ale nigdy nie narodził się żywy osobnik. Albo potomstwo jest niepłodne.

                  > > Wirusy i bakterie. Rozmnażają się z ogromną szybkością
                  > > i dlatego ich ewolucję możemy tak łatwo obserwować.
                  > > Potrafią sobie przekazywać geny "poziomo", międzygatunkowo.

                  > Wciąż jednak pozostają wirusami i bakteriami :)))

                  Tak. Nie to jest u nich istotne. Nowe pokolenie bakterii to bardzo krótki czas w porównaniu z nowym pokoleniem np. u człowieka. Istotne jest to, że zmienia się i utrwala ich kod genetyczny, który czyni je INNYMI istotami, bo mają INNE cechy, INNE przystosowania do środowiska. To jest „jak inny gatunek”.
                  Utrwalone, nie niekorzystne, nie uśmiercające mutacje nie zdarzają się zbyt często i dlatego ewolucja jest tak powolna – zależy wprost od ilości pokoleń. Ewolucja to procesy trwające przez miliardy lat.

                  > > > oraz dowodzi tego, że z niczego nie może samoczynnie powstać "coś",

                  > > I to jest dowód przeciwko powstaniu boga.
                  > > Bóg musiałby powstać z niczego.
                  > > Jeśli jest taki zakaz, to i jemu nie wolno.

                  > Wszyscy bogowie, czyli demony są stworzone przez Boga. Bóg zaś nie powstał lecz
                  > istnieje zawsze, bez początki i bez końca, jest "przyczyną wszystkich przyczyn".

                  Ta reguła jest fałszywa. Powtarzam – jeśli bóg mógł istnieć zawsze itd. To nie wolno tego zabraniać Wszechświatowi. Taki wszechświat nie musiał powstawać ani nie potrzebował kreatora. Twoja reguła redukuje kreatora. Jest zbędny.

                  > > > materia nie może sama się "ożywić",

                  > > Może. Każdy atom naszego ciała powstał z prochu
                  > > i w proch się obraca. Proch to materia nieożywiona.

                  > Tak, z prochu powstał jedynie w wyniku ingerencji Boga.
                  > Życie powstaje tylko z życia.

                  Nie w wyniku takiej „ingerencji” ale wskutek reakcji chemicznych zgodnych z matematycznymi prawami fizyki naszego świata.

                  > > Działanie organizmów żywych to tylko chemia i jest ona
                  > > całkowicie zgodna z ogólnymi prawami fizyki
                  > > DLA MATERII NIEOŻYWIONEJ.

                  > Oczywiście, wszak wszystkie prawa są wytworem Prawodawcy.
                  > Nic uporządkowanego nie może powstać z chaosu.

                  Nieprawda, że był chaos. :) Wszechświat istniał zawsze, bez początku i końca. Kreator jest zbędny.

                  > > Życie to tylko chemia. Wtrącamy się w nią, gdy
                  > > aplikujemy sobie leki, wymyślone przez ludzi.
                  > > MODYFIKUJEMY w ten sposób działanie tej chemii.
                  > > Robimy coś więcej, niż możliwe ze względu na fizykę? Nie.

                  > Tak, procesy chemiczne są niezbędne w podtrzymywaniu życia,
                  > tak jak nogi do chodzenia.
                  > Nikt jednak rozsądny, nie twierdzi, że nogi to ruch :)

                  Może Ty tak twierdziłbyś, ja nie.
                  Martwa materia to nasionko rośliny. ODPOWIEDNIE WARUNKI uruchamiają reakcje chemiczne, które powodują, że zaczyna ono żyć. Życie to proces. Wcześniej go nie było.

                  > To wszystko bardzo piękne, ale tym bardziej świadczy o tym,
                  > że nie mogło powstać samoistnie, bez inteligentnego konstruktora.

                  Dlaczego NIE MOGŁO? Mówię – życie to tylko reakcje chemiczne.
                  Nie wiemy, jakie były w tych organizmach, które wyginęły.
                  Na pewno nie znamy wszystkich reakcji chemicznych.
                  A Ty mówisz, jakbyś je wszystkie znał.
                  Codziennie ludzie bezpowrotnie unicestwiają jakieś gatunki. W nich też jest zapisana historia ewolucji, jej etapy i rozgałęzienia.
                  Konstruktor nie był inteligentny, bo dziś medycyna jest od niego mądrzejsza - przedłuża i ratuje życie ludzkie. Konstruktor jest zbędny, bo nie istnieje granica pomiędzy materią ożywioną i nieożywioną.

                  > Nie ma żadnych przypadków. Tym bardziej nie ma przypadków seryjnych, trwających
                  > nieustannie. czy wiesz jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego pojawienia
                  > się enzymów najprostszego organizmu ?

                  Podstawowy wasz błąd. Wylosowanie najwyższej wygranej w lotto to szansa jeden do około 14 milionów. Ale to nie znaczy, że ktoś nie wygra tej wygranej za pierwszym razem.
                  Wierzący… Nie rozumiecie prawdopodobieństwa. Ono dotyczy opisu statystycznego – to zwyczajny wykaz ilości kombinacji a nie coś co MUSI się stać.
                  Wszystko, co możliwe, choć mało prawdopodobne, Może się stać i NIE WOLNO tego wykluczać.

                  > > > > O rozwoju decyduje poznawanie prawdy.

                  > > > Żadne poznawanie prawdy nie może decydować o rozwoju,
                  > > > zaś może jedynie go opisywać.

                  > > Może. Gdy poznam prawdę o świecie, to unikną zagrożeń
                  > > i wygram z tymi, którzy nie będą postępowali równie jak ja skutecznie.

                  > Nigdy nie poznasz pełnej prawdy o świecie.

                  A co ma poznawanie PEŁNEJ PRAWDY, jeśli częściowa już daje mi przewagę?
                  To wystarczy.

                  > Nawet te cząstkowe prawdy, które jesteś w stanie objąć swoim rozumem,
                  > nie pomogą ci uniknąć nawet najprostszych zagrożeń.

                  :) Nieprawda. To absurdalna, sprzeczna reguła.
                  Kto wie, że gorące parzy, ten uniknie oparzenia.
                  Ktoś bez tej wiedzy nie uniknie.

                  > Ewolucja jest jedynie dostosowywaniem się organizmu do
                  > otaczającej rzeczywistości, czyli mutacją. Nie ma tu nic przypadkowego.

                  TAK :). Ewolucja to TYLKO ZMIENNOŚĆ. Mutacja nie jest przypadkowa, bo COŚ ją powoduje, jakiś czynnik zakłócający i brak odporności na taki wpływ. Przyczyną mutacji i zmienności organizmów żywych jest ich niedoskonałość. Konstruktor partacz. :)

                  > > Sensem życia jest zbieranie prawdziwych informacji
                  > > (to powyżej wykazywałem). Ewolucja to wyścig na
                  > > wiedzę o świecie, na umiejętność poradzenia sobie.
                  > > Pożyteczne życie to takie, które pozwala nam po sobie
                  > > zostawić możliwie wyraźny ślad prawdy.
                  > > Żeby ją posiąść, trzeba umieć ocenić, co nią jest.

                  > Sensem życia nie jest zbieranie informacji, lecz miłość bliźniego
                  > oraz dążenie do życia wiecznego.

                  Ten, kto zbierze więcej prawdziwych informacji ma szansę dłużej żyć.

                  > Poznawanie świata jest jedynie środkiem do osiągnięcia tych celów.

                  Nie ma życia wiecznego, bo nie ma nic po śmierci.

                  > > Wiara uniemożliwia znajdowanie prawdy, bo jej nie sprawdza.
                  > > Wiara to ślepa uliczka. Wiara to zmarnowane życie tych,
                  > > którzy mogliby być pożyteczni dla celu głównego a stają się
                  > > pożyteczni jedynie dla tych, którzy jako pasożyty ich
                  > > wykorzystują dla swoich doraźnych potrzeb.

                  > Wiara wytycza ścieżkę do poznania Prawdy,

                  Można wierzyć tak samo, że bóg istnieje jak i w to, że nie istni
                  • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 23:50
                    Można wierzyć tak samo, że bóg istnieje jak i w to, że nie istnieje. Nic tego nie potwierdzi. Wiara nie jest prawdą. Prawda wynika ze sprawdzenia.

                    > pozwala unikać błędów, zła, destrukcji
                    > - wznosi człowieka na wyższy poziom egzystencji,
                    > kierując go ku Absolutowi - Bogu.

                    Bóg nie istnieje, bo do nikogo osobiście nie przychodzi. Tak samo jak bogowie innych religii. To urojenia.
                  • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 21:40
                    9rgkh napisał:

                    > Zanim gatunki „oddalą się od siebie” tak, by niemożliwa była krzyżówka, tak wła
                    > śnie jest, jest sporo hybryd. Np. u ludzi mamy różny kolor włosów. Taka różnica
                    > jeszcze pozwala na wspólne potomstwo, ale to właśnie są „chimery”, bo są rejon
                    > y Ziemi zamieszkane wyłącznie przez ludzi o jednym kolorze włosów. Była mutacja
                    > , potem przystosowanie do lokalnych warunków i selekcja, która pozostawiła tylk
                    > o jeden wariant.

                    Podobnych bzdur już dawno nie czytałem :)))
                    Mutacje jako hybrydy :))))
                    Czy ty czasem zastanawiasz się nad tym co wypisujesz ?

                    > > Czy znasz jakieś krzyżówki, które powstały bez ingerencji człowieka ?
                    >
                    > Znam. Krzyżówka żbika z kotem w polskich lasach. A kot dachowiec pochodzi z inn
                    > ej strefy. Inna krzyżówka to zaobserwowana niedawno krzyżówka szakala z wilkiem
                    > oraz szakala z kojotem i psem.

                    Tu akurat nie widzę nic dziwnego, skoro te zwierzęta wywodzą się z tego samego rodzaju psowatych. Czytałem również o krzyżówce psa i szakala. Takie krzyżówki są możliwe, jeśli zwierzęta mają zbliżone proporcje (wygląd zewnętrzny). I odwrotnie, nie może dojść w sposób naturalny w obrębie jednego gatunku, gdy te proporcje są rozbieżne np. jamnik i dog.

                    > > Nie ma takich krzyżowań.
                    >
                    > Są. Np. dochodzi do ciąży ale nigdy nie narodził się żywy osobnik. Albo potoms
                    > two jest niepłodne.

                    a więc nie ma nowego gatunku.

                    > > Wciąż jednak pozostają wirusami i bakteriami :)))
                    >
                    > Tak. Nie to jest u nich istotne. Nowe pokolenie bakterii to bardzo krótki czas
                    > w porównaniu z nowym pokoleniem np. u człowieka. Istotne jest to, że zmienia si
                    > ę i utrwala ich kod genetyczny, który czyni je INNYMI istotami, bo mają INNE ce
                    > chy, INNE przystosowania do środowiska. To jest „jak inny gatunek”.
                    > Utrwalone, nie niekorzystne, nie uśmiercające mutacje nie zdarzają się zbyt czę
                    > sto i dlatego ewolucja jest tak powolna – zależy wprost od ilości pokoleń. Ewol
                    > ucja to procesy trwające przez miliardy lat.

                    To jest dowód, ale jedynie na mutacje, których nigdy nikt nie kwestionował. Pigmej i Nordyk także mają utrwalone różniące się kody genetyczne, a pomimo to są ludźmi. Ucieczka w miliardy lat w niczym ci nie pomoże. Nie ma dowodów, że jeden gatunek wywodzi się z innego.

                    > > Wszyscy bogowie, czyli demony są stworzone przez Boga. Bóg zaś nie powstał lecz
                    > > istnieje zawsze, bez początki i bez końca, jest "przyczyną wszystkich przyczyn".
                    >
                    > Ta reguła jest fałszywa. Powtarzam – jeśli bóg mógł istnieć zawsze itd. To nie
                    > wolno tego zabraniać Wszechświatowi. Taki wszechświat nie musiał powstawać ani
                    > nie potrzebował kreatora. Twoja reguła redukuje kreatora. Jest zbędny.

                    Żaden bóg nie mógł istnieć od zawsze, wszyscy bogowie są stworzeniami, podobnie jak ludzie. Owszem, ateiści utrzymują, że wyjaśnieniem istnienia wszechświata jest po prostu to, że on sam jest wieczny, ale nie mogą wyjaśnić, w jaki sposób zaczął istnieć ten wiecznie istniejący stan rzeczy. To niewytłumaczalne i musi być przyjęte jako takie. A zatem, jeśli tak myślą, to praktycznie są ludźmi wierzącymi, których określano kiedyś panteistami :)

                    > > Tak, z prochu powstał jedynie w wyniku ingerencji Boga.
                    > > Życie powstaje tylko z życia.
                    >
                    > Nie w wyniku takiej „ingerencji” ale wskutek reakcji chemicznych zgodnych z mat
                    > ematycznymi prawami fizyki naszego świata.

                    Tak, rzeźba również powstaje w wyniku reakcji dłuta z drewnem, będąc w zgodzie z matematycznymi prawami fizyki naszego świata :)

                    > > Oczywiście, wszak wszystkie prawa są wytworem Prawodawcy.
                    > > Nic uporządkowanego nie może powstać z chaosu.
                    >
                    > Nieprawda, że był chaos. :) Wszechświat istniał zawsze, bez początku i końca. K
                    > reator jest zbędny.

                    Masz prawo w to wierzyć :)

                    > > Tak, procesy chemiczne są niezbędne w podtrzymywaniu życia,
                    > > tak jak nogi do chodzenia.
                    > > Nikt jednak rozsądny, nie twierdzi, że nogi to ruch :)
                    >
                    > Może Ty tak twierdziłbyś, ja nie.

                    Przed chwilą przecież właśnie tak twierdziłeś. Skoro chemia to życie, a więc analogicznie nogi to ruch, czyż nie ?

                    > Martwa materia to nasionko rośliny. ODPOWIEDNIE WARUNKI uruchamiają reakcje che
                    > miczne, które powodują, że zaczyna ono żyć. Życie to proces. Wcześniej go nie było.

                    Nasionko rośliny nie jest martwe - jest zalążkiem życia, skądś musiało się wziąć ... z życia, a nie z martwego kamienia. Z życia, a więc np. z drzewa, które dało owoc, a to nasionko, z którego ponownie wyrośnie drzewo. Gdyby było możliwe stworzenie przez "naukę" takiego nasionka, to być może przyznałbym ci rację, jeśli chodzi o ewolucję :)

                    > Dlaczego NIE MOGŁO? Mówię – życie to tylko reakcje chemiczne.

                    No, nie tylko, ponieważ potrzebne jeszcze (jak sam wspomniałeś) nasionko :)

                    > Nie wiemy, jakie były w tych organizmach, które wyginęły.

                    Ahaaa, nie wiemy ....

                    > Na pewno nie znamy wszystkich reakcji chemicznych.

                    Ahaaa, nie znamy ....

                    > A Ty mówisz, jakbyś je wszystkie znał.

                    Nie muszę znać żadnych, wystarczy, że poznam choćby jeden dowód na potwierdzenie ewolucji.

                    > Codziennie ludzie bezpowrotnie unicestwiają jakieś gatunki. W nich też jest zap
                    > isana historia ewolucji, jej etapy i rozgałęzienia.

                    Widzisz, "codziennie unicestwiają", a ewolucja jakoś nie tworzy w tym czasie żadnego :)

                    > Konstruktor nie był inteligentny, bo dziś medycyna jest od niego mądrzejsza - p
                    > rzedłuża i ratuje życie ludzkie. Konstruktor jest zbędny, bo nie istnieje grani
                    > ca pomiędzy materią ożywioną i nieożywioną.

                    Cóż ma medycyna do konstruktora ?

                    > Podstawowy wasz błąd. Wylosowanie najwyższej wygranej w lotto to szansa jeden d
                    > o około 14 milionów. Ale to nie znaczy, że ktoś nie wygra tej wygranej za pierw
                    > szym razem.

                    Może i wygra, cóż z tego ? Ile razy musi wygrywać za pierwszym razem, aby powstał jakikolwiek żywy organizm ?

                    > Wierzący… Nie rozumiecie prawdopodobieństwa. Ono dotyczy opisu statystycznego –
                    > to zwyczajny wykaz ilości kombinacji a nie coś co MUSI się stać.
                    > Wszystko, co możliwe, choć mało prawdopodobne, Może się stać i NIE WOLNO tego w
                    > ykluczać.

                    Owszem, ale musi być to "możliwe", zaś ewolucja jest niemożliwa :)

                    > > Nigdy nie poznasz pełnej prawdy o świecie.
                    >
                    > A co ma poznawanie PEŁNEJ PRAWDY, jeśli częściowa już daje mi przewagę?
                    > To wystarczy.

                    W czym daje ci przewagę ? Jaka to jest owa "częściowa prawda" ?

                    > > Nawet te cząstkowe prawdy, które jesteś w stanie objąć swoim rozumem,
                    > > nie pomogą ci uniknąć nawet najprostszych zagrożeń.
                    >
                    > :) Nieprawda. To absurdalna, sprzeczna reguła.
                    > Kto wie, że gorące parzy, ten uniknie oparzenia.
                    > Ktoś bez tej wiedzy nie uniknie.

                    Niestety, nie jest to prawda. Gdyby nią była, to niepotrzebne byłyby specjalistyczne ośrodki leczenia oparzeń, w których operuje się zwykle ludzi, którzy doskonale wiedzieli, że "gorące parzy".

                    > > Ewolucja jest jedynie dostosowywaniem się organizmu do
                    > > otaczającej rzeczywistości, czyli mutacją. Nie ma tu nic przypadkowego.
                    >
                    > TAK :). Ewolucja to TYLKO ZMIENNOŚĆ. Mutacja nie jest przypadkowa, bo COŚ ją po
                    > woduje, jakiś czynnik zakłócający i brak odporności na taki wpływ. Przyczyną mu
                    > tacji i zmienności organizmów żywych jest ich niedoskonałość. Konstruktor parta
                    > cz. :)

                    Cieszę się, że także ty przyznajesz, że nie ma przypadkowości w mutacjach, czyli zaprzeczasz sztandarowej definicji ewolucjonizmu, zakładającej przypadkowość od początku istnienia :)
                    Co do konstruktora, to nie wiem czy jest partaczem, czy geniuszem, który wbudował w swe dzieło mechanizm umożliwiający dostosowywanie się do zmieniających się warunków :)
                    • prawdawaszaboli Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 04.01.17, 09:51
                      > Podobnych bzdur już dawno nie czytałem :)))
                      Mutacje jako hybrydy :))))
                      Czy ty czasem zastanawiasz się nad tym co wypisujesz ?


                      A nie mówiłem ?... :)
                      Dyskusja z g-cośtam to zapasy w kisielu :)
                      • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 04.01.17, 17:42
                        prawdawaszaboli napisał:

                        > > Podobnych bzdur już dawno nie czytałem :)))
                        > Mutacje jako hybrydy :))))
                        > Czy ty czasem zastanawiasz się nad tym co wypisujesz ?
                        >
                        >
                        > A nie mówiłem ?... :)

                        A mówiłeś? - ale tyle razy bzdury, że nie wiadomo, o którą bzdurę chodzi.

                        > Dyskusja z g-cośtam to zapasy w kisielu :)

                        To po co ją obserwujesz? Żeby zobaczyć, jak henio dostaje baty?

                        I od tej pory jesteś p-cośtam, na stałe.

                        Aha, nie przepuścisz żadnej okazji, żeby się skompromitować - pokazując "siłę" siłę swoich rynsztokowych argumentów.
                    • 9rgkh Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 1 04.01.17, 17:28
                      conciliacissimus napisał:

                      > 9rgkh napisał:
                      >
                      > > Zanim gatunki „oddalą się od siebie” tak, by niemożliwa była
                      > > krzyżówka, tak właśnie jest, jest sporo hybryd.
                      > > Np. u ludzi mamy różny kolor włosów. Taka różnica
                      > > jeszcze pozwala na wspólne potomstwo, ale to właśnie są
                      > > „chimery”, bo są rejony Ziemi zamieszkane wyłącznie przez
                      > > ludzi o jednym kolorze włosów. Była mutacja, potem przystosowanie
                      > > do lokalnych warunków i selekcja, która pozostawiła
                      > > tylko jeden wariant.
                      >
                      > Podobnych bzdur już dawno nie czytałem :)))
                      > Mutacje jako hybrydy :))))

                      Zdanie pierwsze cytatu, spójrz powyżej – hybryda to mieszaniec międzygatunkowy.
                      Upośledzenie umysłowe, wynikające z wyłączności powielanie dogmatów czyni Cię niezdolnym do czytania ze zrozumieniem.

                      > Czy ty czasem zastanawiasz się nad tym co wypisujesz ?

                      A co Ciebie to obchodzi, czy ja się zastanawiam? :) Co moje zastanawianie może mieć do Twoich urojeń? Uzasadnij to jakoś.

                      > > > Czy znasz jakieś krzyżówki, które powstały bez ingerencji człowieka?
                      > >
                      > > Znam. Krzyżówka żbika z kotem w polskich lasach. A kot dachowiec
                      > > pochodzi z innej strefy. Inna krzyżówka to zaobserwowana niedawno
                      > > krzyżówka szakala z wilkiem oraz szakala z kojotem i psem.
                      >
                      > Tu akurat nie widzę nic dziwnego, skoro te zwierzęta wywodzą się z tego samego
                      > rodzaju psowatych.
                      Potwierdzasz, że nie gatunek jest granicą doczekania się potomstwa. To ważny krok dla Ciebie.

                      > Czytałem również o krzyżówce psa i szakala. Takie krzyżówki
                      > są możliwe, jeśli zwierzęta mają zbliżone proporcje (wygląd zewnętrzny).

                      Może tak, może nie. Może nie doczytałeś wszystkiego. Może nie wszystko zostało opisane.
                      Heniu, rozmawiamy tu o kodzie genetycznym a nie rozmiarach. Jest fakt – wątpiłeś w krzyżówki bez ingerencji człowieka a potem piszesz, że czytałeś. Czy Ty jesteś przy zdrowych zmysłach?

                      > I odwrotnie, nie może dojść w sposób naturalny w obrębie jednego
                      > gatunku, gdy te proporcje są rozbieżne np. jamnik i dog.

                      Nie może dojść, bo nie czytałeś? Bredzisz. Ja widziałem kundle we wszystkich możliwych wariantach na własne oczy. :)

                      > > > Nie ma takich krzyżowań.
                      > >
                      > > Są. Np. dochodzi do ciąży ale nigdy nie narodził się
                      > > żywy osobnik. Albo potomstwo jest niepłodne.
                      >
                      > a więc nie ma nowego gatunku.

                      Wygląda na to, ze początkowo zakładałeś, że ten nowy gatunek powstanie? Heniu, nie kompromituj się. Ja nie mówiłem, że w ten sposób powstanie nowy gatunek.
                      Mówimy tutaj o tym, „gdzie” jest granica gatunku (to kryterium różnicy w genotypie). Ta granica jest płynna i o jej względnej obecności może zadecydować JEDEN gen. I widzisz, jakie to proste?

                      > > > Wciąż jednak pozostają wirusami i bakteriami :)))
                      > >
                      > > Tak. Nie to jest u nich istotne. Nowe pokolenie bakterii to
                      > > bardzo krótki czas w porównaniu z nowym pokoleniem
                      > > np. u człowieka. Istotne jest to, że zmienia się i utrwala ich
                      > > kod genetyczny, który czyni je INNYMI istotami, bo mają
                      > > INNE cechy,
                      > > INNE przystosowania do środowiska.
                      > > To jest „jak inny gatunek”.
                      > > Utrwalone, nie niekorzystne, nie uśmiercające mutacje nie
                      > > zdarzają się zbyt często i dlatego ewolucja jest tak powolna –
                      > > zależy wprost od ilości pokoleń.
                      > > Ewolucja to procesy trwające przez miliardy lat.
                      >
                      > To jest dowód, ale jedynie na mutacje, których nigdy nikt nie
                      > kwestionował. Pigmej i Nordyk także mają utrwalone różniące się
                      > kody genetyczne, a pomimo to są ludźmi. Ucieczka w miliardy
                      > lat w niczym ci nie pomoże. Nie ma dowodów, że jeden gatunek
                      > wywodzi się z innego.

                      Nie. To jest dowód na to, że mutacje kumulują się bez ograniczeń ilościowych. Gatunki różnią się praktycznie dowolną rozbieżnością w kodzie genetycznym. Reszta to „umowa”, co będziemy nazywali gatunkami – czy takie, które JESZCZE dają radę się krzyżować, czy już nie. Sama przyroda nie definiuje tego pojęcia i pozostawia granice płynne.

                      > > > Wszyscy bogowie, czyli demony są stworzone przez Boga.

                      > Żaden bóg nie mógł istnieć od zawsze, wszyscy bogowie są stworzeniami,
                      > podobnie jak ludzie.

                      Najpierw udowodnij, że TWÓJ prywatny bożek istnieje. Rozważanie treści Twoich mitologii mnie nie interesują.

                      > Owszem, ateiści utrzymują, że wyjaśnieniem istnienia wszechświata
                      > jest po prostu to, że on sam jest wieczny, ale nie mogą wyjaśnić, w jaki sposób
                      > zaczął istnieć ten wiecznie istniejący stan rzeczy.

                      Mówimy nie o ateistach ale o nauce – robisz fałszywe założenie. Nauka uznaje za istniejące to, czego istnienie zostało udowodnione. Nauka nie wie, czy coś istnieje poza tym, ponieważ nie ma źródła takiej wiedzy.

                      Wy, religianci, macie tysiące wersji bogów. I to wasz problem, żebyście sobie coś między sobą ustalili. Nie mój. Mnie to nie obchodzi. Idź do innych wyznawców innych bogów i przekonaj ich, ze Twój debilny bożek to prawda.

                      Naukowcy nie szukają przyczyny powstania świata, ponieważ jest ona na zewnątrz niego. Z zewnętrza świata, tymczasem, żaden bóg do nas się nie odezwał – albo jest niepełnosprawny umysłowo albo go nie ma.

                      Na początek proponuję Ci logiczne zadanie – udowodnij (sobie), że Twój bożek nie jest głupi.

                      Nauka odrzuca byty zbędne. Nie ma informacji to nie można uznać istnienia. I dlatego nauka przyjmuje najprostsze możliwe założenie bez „bytu zbędnego” Jeśliby kreator mógł sam powstać to i dla Wszechświata nie istnieje zakaz takiego początku.

                      > > > Tak, z prochu powstał jedynie w wyniku ingerencji Boga.
                      > > > Życie powstaje tylko z życia.
                      > >
                      > > Nie w wyniku takiej „ingerencji” ale wskutek reakcji chemicznych
                      > > zgodnych z matematycznymi prawami fizyki naszego świata.
                      >
                      > Tak, rzeźba również powstaje w wyniku reakcji dłuta z drewnem, będąc w zgodzie
                      > z matematycznymi prawami fizyki naszego świata :)

                      Oczywiście. Rzeźba powstaje (1) JAKO WYNIK EWOLUCJI i (2) ZGODNIE Z PRAWAMI FIZYKI. Ewolucja zgromadziła w genotypie człowieka informację, która pozwala powstawać rzeźbom.

                      A Ty myślałeś, że co jest przyczyną powstania rzeźby? :) Pamiętaj, to będzie Twój prywatny pogląd oparty na nieudowodnionym dogmacie.

                      > > > Oczywiście, wszak wszystkie prawa są wytworem Prawodawcy.
                      > > > Nic uporządkowanego nie może powstać z chaosu.
                      > >
                      > > Nieprawda, że był chaos. :) Wszechświat istniał zawsze,
                      > > bez początku i końca. Kreator jest zbędny.
                      >
                      > Masz prawo w to wierzyć :)

                      Powtarzam – na początku nie musiał być chaos. Potwierdź to.

                      > > > Tak, procesy chemiczne są niezbędne w podtrzymywaniu życia,
                      > > > tak jak nogi do chodzenia.
                      > > > Nikt jednak rozsądny, nie twierdzi, że nogi to ruch :)
                      > >
                      > > Może Ty tak twierdziłbyś, ja nie.
                      >
                      > Przed chwilą przecież właśnie tak twierdziłeś.
                      > Skoro chemia to życie, a więc analogicznie nogi to ruch, czyż nie ?

                      To normalna w języku polskim forma wyrażania się – dokładniej oznacza, że ŻYCIE w całości opiera się na CHEMII. Dziwi Cię to? No to masz barki w wykształceniu. Na lekcjach języka polskiego też zapewne wagarowałeś.

                      c.d.n.
                      • conciliacissimus Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 1 04.01.17, 22:00
                        9rgkh napisał:

                        > Zdanie pierwsze cytatu, spójrz powyżej – hybryda to mieszaniec międzygatunkowy.
                        > Upośledzenie umysłowe, wynikające z wyłączności powielanie dogmatów czyni Cię n
                        > iezdolnym do czytania ze zrozumieniem.

                        Twoje inwektywy są charakterystyczne dla osobnika o miałkiej inteligencji, co jedynie potwierdza moją diagnozę, że aby być ateistą to należy wyzbyć się nie tylko myślenia ale i kultury :)
                        Wiem, że nie masz logicznych argumentów, więc uciekasz się do knajactwa, czyń tak dalej, baw mnie :)

                        > > Czy ty czasem zastanawiasz się nad tym co wypisujesz ?
                        >
                        > A co Ciebie to obchodzi, czy ja się zastanawiam? :) Co moje zastanawianie może
                        > mieć do Twoich urojeń? Uzasadnij to jakoś.

                        Obchodzi mnie, ponieważ kieruję się miłością bliźniego, a więc nawet tak prymitywny osobnik jak ty, nie jest mi obojętny.

                        > > Czytałem również o krzyżówce psa i szakala. Takie krzyżówki
                        > > są możliwe, jeśli zwierzęta mają zbliżone proporcje (wygląd zewnętrzny).
                        >
                        > Może tak, może nie. Może nie doczytałeś wszystkiego. Może nie wszystko zostało
                        > opisane.
                        > Heniu, rozmawiamy tu o kodzie genetycznym a nie rozmiarach. Jest fakt – wątpiłe
                        > ś w krzyżówki bez ingerencji człowieka a potem piszesz, że czytałeś. Czy Ty jes
                        > teś przy zdrowych zmysłach?

                        Może, może, może. Wszystko doczytałem i wszystko zostało opisane. Nie dostarczyłeś natomiast żadnego dowodu, na faktyczne krzyżówki międzygatunkowe np. psa z kotem, czy krowy z koniem, które spowodowałyby powstanie nowego gatunku. To, że psowate, kotowate, myszowate, czy koniowate itd. mogą się krzyżować w obrębie swojego rodzaju, znane jest od dawien dawna np. koń z osłem.

                        > > I odwrotnie, nie może dojść w sposób naturalny w obrębie jednego
                        > > gatunku, gdy te proporcje są rozbieżne np. jamnik i dog.
                        >
                        > Nie może dojść, bo nie czytałeś? Bredzisz. Ja widziałem kundle we wszystkich mo
                        > żliwych wariantach na własne oczy. :)

                        To mało widziałeś, a jeszcze mniej wiesz :)
                        Przeczytaj jakąkolwiek publikację naukową, a przekonasz się w jak wielkim tkwisz błędzie.

                        > Wygląda na to, ze początkowo zakładałeś, że ten nowy gatunek powstanie? Heniu,
                        > nie kompromituj się. Ja nie mówiłem, że w ten sposób powstanie nowy gatunek.
                        > Mówimy tutaj o tym, „gdzie” jest granica gatunku (to kryterium różnicy w genoty
                        > pie). Ta granica jest płynna i o jej względnej obecności może zadecydować JEDEN
                        > gen. I widzisz, jakie to proste?

                        Nie jest to takie proste, jak wydaje się ignorantom. Jeden gen o niczym nie decyduje, nawet bliźnięta jednojajowe posiadają zróżnicowane geny, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie posądzi ich o zapoczątkowanie "nowego gatunku" :)))

                        > > To jest dowód, ale jedynie na mutacje, których nigdy nikt nie
                        > > kwestionował. Pigmej i Nordyk także mają utrwalone różniące się
                        > > kody genetyczne, a pomimo to są ludźmi. Ucieczka w miliardy
                        > > lat w niczym ci nie pomoże. Nie ma dowodów, że jeden gatunek
                        > > wywodzi się z innego.
                        >
                        > Nie. To jest dowód na to, że mutacje kumulują się bez ograniczeń ilościowych. G
                        > atunki różnią się praktycznie dowolną rozbieżnością w kodzie genetycznym. Reszt
                        > a to „umowa”, co będziemy nazywali gatunkami – czy takie, które JESZCZE dają ra
                        > dę się krzyżować, czy już nie. Sama przyroda nie definiuje tego pojęcia i pozos
                        > tawia granice płynne.

                        Twoje dzielenie włosa na czworo do niczego nie prowadzi. Wciąż mówimy (chociaż różnym głosem) o mutacjach, których nikt i nigdy nie kwestionował. Ty zaś chcesz wmówić, że mutacje prowadzą do powstawania nowych gatunków, co jest fantazją bajkoklety.

                        > Najpierw udowodnij, że TWÓJ prywatny bożek istnieje. Rozważanie treści Twoich m
                        > itologii mnie nie interesują.

                        Nie mam czego dowodzić, skoro nie posiadam żadnego swojego bożka. Na mózg ci coś padło ?

                        > > Owszem, ateiści utrzymują, że wyjaśnieniem istnienia wszechświata
                        > > jest po prostu to, że on sam jest wieczny, ale nie mogą wyjaśnić, w jaki sposób
                        > > zaczął istnieć ten wiecznie istniejący stan rzeczy.
                        >
                        > Mówimy nie o ateistach ale o nauce – robisz fałszywe założenie. Nauka uznaje za
                        > istniejące to, czego istnienie zostało udowodnione. Nauka nie wie, czy coś ist
                        > nieje poza tym, ponieważ nie ma źródła takiej wiedzy.

                        Nie podpieraj się nauką w swoich chorych wierzeniach. Skoro, jak twierdzisz Wszechświat jest wieczny, więc musisz w to wierzyć, gdyż to nie zostało udowodnione. Matactwa w niczym ci nie pomogą.

                        > Wy, religianci, macie tysiące wersji bogów. I to wasz problem, żebyście sobie c
                        > oś między sobą ustalili. Nie mój. Mnie to nie obchodzi. Idź do innych wyznawców
                        > innych bogów i przekonaj ich, ze Twój debilny bożek to prawda.

                        Mów za siebie nieszczęśniku - to nie ja wciąż rozprawiam o nieistniejących bogach, tylko ty. Ja ci napisałem już wiele razy, że nie ma żadnych bogów, a ty wciąż swoje :)

                        > Naukowcy nie szukają przyczyny powstania świata, ponieważ jest ona na zewnątrz
                        > niego. Z zewnętrza świata, tymczasem, żaden bóg do nas się nie odezwał – albo j
                        > est niepełnosprawny umysłowo albo go nie ma.

                        No, zaczyna w końcu do ciebie docierać prawda, którą usiłuję przekazać ci od dawna - żadnego boga nie ma !

                        > Na początek proponuję Ci logiczne zadanie – udowodnij (sobie), że Twój bożek ni
                        > e jest głupi.

                        Jak mam to zrobić, jeśli nie mam żadnego bożka ? Ty się zmierz z tym zadaniem, ponieważ masz jakichś bożków, którzy cię prześladują :)

                        > Nauka odrzuca byty zbędne. Nie ma informacji to nie można uznać istnienia. I dl
                        > atego nauka przyjmuje najprostsze możliwe założenie bez „bytu zbędnego” Jeśliby
                        > kreator mógł sam powstać to i dla Wszechświata nie istnieje zakaz takiego początku.

                        A, co ma nauka wspólnego z bożkami ? Dlaczego wciąż o tym piszesz ?

                        > > Tak, rzeźba również powstaje w wyniku reakcji dłuta z drewnem, będąc w zgodzie
                        > > z matematycznymi prawami fizyki naszego świata :)
                        >
                        > Oczywiście. Rzeźba powstaje (1) JAKO WYNIK EWOLUCJI i (2) ZGODNIE Z PRAWAMI FIZ
                        > YKI. Ewolucja zgromadziła w genotypie człowieka informację, która pozwala powst
                        > awać rzeźbom.
                        >
                        > A Ty myślałeś, że co jest przyczyną powstania rzeźby? :) Pamiętaj, to będzie Tw
                        > ój prywatny pogląd oparty na nieudowodnionym dogmacie.

                        Cieszę się, żeś w końcu sam doszedł (za niewielką moją pomocą), że nawet rzeźba bez twórcy nie mogła sama powstać, pomimo istnienia praw fizyki oraz reakcji chemicznych. Brawo grigorikhu !

                        > > > Nieprawda, że był chaos. :) Wszechświat istniał zawsze,
                        > > > bez początku i końca. Kreator jest zbędny.
                        > >
                        > > Masz prawo w to wierzyć :)
                        >
                        > Powtarzam – na początku nie musiał być chaos. Potwierdź to.

                        To przecież ewolucjoniści twierdzą, że na początku był chaos. Ja uważam, że było wręcz przeciwnie.
                        • wariant_b Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 1 04.01.17, 22:39
                          conciliacissimus napisał:

                          > No, zaczyna w końcu do ciebie docierać prawda, którą usiłuję przekazać ci
                          > od dawna - żadnego boga nie ma !

                          No to cieszę się, że wreszcie osiągnęliście consensus.

                          Proponuję nowy, ciekawy temat:
                          Skąd tyle religii, skoro żadnego boga nie ma.
                          • conciliacissimus Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 1 04.01.17, 23:01
                            wariant_b napisał:

                            > conciliacissimus napisał:
                            >
                            > > No, zaczyna w końcu do ciebie docierać prawda, którą usiłuję przekazać ci
                            >
                            > > od dawna - żadnego boga nie ma !
                            >
                            > No to cieszę się, że wreszcie osiągnęliście consensus.
                            >
                            > Proponuję nowy, ciekawy temat:
                            > Skąd tyle religii, skoro żadnego boga nie ma.

                            To proste, ponieważ ludzie są zwiedzeni przez demony, podające się za bogów.
                            • wariant_b Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 1 04.01.17, 23:29
                              > To proste, ponieważ ludzie są zwiedzeni przez demony, podające się za bogów.

                              Przez demony powstałe w wyniku naturalnej ewolucji, czy stworzone inteligentnie?
                              • pocoo Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 1 05.01.17, 00:14
                                wariant_b napisał:

                                > Przez demony powstałe w wyniku naturalnej ewolucji, czy stworzone inteligentnie
                                > ?

                                A co za różnica?Demon to demon.A jak brzmi podniecająco.
                                Demon...
                                Demoniczny...
                                • wariant_b Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 1 05.01.17, 00:20
                                  Oż ty diablico!
                    • 9rgkh Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 2 04.01.17, 17:35
                      conciliacissimus napisał:

                      > 9rgkh napisał:
                      >

                      > > Martwa materia to nasionko rośliny. ODPOWIEDNIE WARUNKI
                      > > uruchamiają reakcje chemiczne, które powodują, że zaczyna ono żyć.
                      > > Życie to proces. Wcześniej go nie było.
                      >
                      > Nasionko rośliny nie jest martwe

                      To jest martwa, nieprzejawiająca oznak życia materia. Składa się ze związków chemicznych, które można by, wyprodukować w jakimś zaawansowanym laboratorium.

                      > - jest zalążkiem życia,
                      I co z tego ale jest martwą, nieprzejawiającą oznak życia materią.

                      > skądś musiało się wziąć ... z życia, a nie z martwego kamienia.

                      Owszem, wziął się z martwego kamienia, bo zawiera te same atomy, które są w kamieniu. Nie znasz podstaw chemii.

                      > Z życia, a więc np. z drzewa, które d
                      > ało owoc, a to nasionko, z którego ponownie wyrośnie drzewo. Gdyby było możliwe
                      > stworzenie przez "naukę" takiego nasionka, to być może przyznałbym ci rację, j
                      > eśli chodzi o ewolucję

                      Mówimy o tym, że martwa materia przechodzi w ożywioną, i na odwrót. Ten proces zależy WYŁĄCZNIE od zaprogramowanych w toku ewolucji ciągów reakcji chemicznych, które nie są cudowne ale w całości zgodne z fizyką świata. Życie to po prostu „forma istnienia materii”.

                      > > Dlaczego NIE MOGŁO? Mówię – życie to tylko reakcje chemiczne.
                      >
                      > No, nie tylko, ponieważ potrzebne jeszcze (jak sam wspomniałeś) nasionko :)

                      Nie mówiłem tak - nasionko to jedna z form przetrwalnikowych życia ale spełniające definicję martwej natury.

                      > > Nie wiemy, jakie były w tych organizmach, które wyginęły.
                      >
                      > Ahaaa, nie wiemy ....

                      Ani Ty, ani ja. Rewelacja dla Ciebie? Nauka szuka odpowiedzi na pytania a nie twierdzi, że wie coś jako dogmat. Dogmat to np. religijna „prawda” nieudowodniona (czyli bełkot) a nauka gotowa jest poddawać krytyce wszystkie swojej tezy.

                      > > Na pewno nie znamy wszystkich reakcji chemicznych.
                      >
                      > Ahaaa, nie znamy ....

                      Biedaczysko, znów mu się gębusia rozdziawiła ze zdumienia. No widzisz, ucz się ode mnie. :)

                      > > A Ty mówisz, jakbyś je wszystkie znał.
                      >
                      > Nie muszę znać żadnych, wystarczy, że poznam choćby jeden
                      > dowód na potwierdzenie ewolucji.

                      To już przerobiliśmy i na tym forum, Heniu, jest dokumentacja. Twoje upośledzenie umysłowe nie przyjmie do wiadomości dowodów, które akceptuje praktycznie cały świat, nie tylko naukowy. Z wyjątkiem takich jak Ty, wierzących w swoje urojenia. To przekracza Twoje możliwości.

                      > > Codziennie ludzie bezpowrotnie unicestwiają jakieś gatunki.
                      > > W nich też jest zapisana historia ewolucji, jej etapy i rozgałęzienia.
                      >
                      > Widzisz, "codziennie unicestwiają", a ewolucja jakoś nie tworzy
                      > w tym czasie żadnego :)

                      Tworzy. Gatunki nie powstają z dnia na dzień. To proces ciągły. Jego etapy mają miejsce w każdej chwili, gdy zachodzą nowe mutacje, które mają szansę się utrwalić.

                      > > Konstruktor nie był inteligentny, bo dziś medycyna jest
                      > > od niego mądrzejsza - przedłuża i ratuje życie ludzkie.
                      > > Konstruktor jest zbędny, bo nie istnieje granica pomiędzy
                      > > materią ożywioną i nieożywioną.
                      >
                      > Cóż ma medycyna do konstruktora ?

                      Nie pojmiesz. To za trudne dla Ciebie. Powyższe zdanie zrozumie dziecko, ktoś taki jak Ty, ograniczony nie ma szans. Musisz się z tym pogodzić.

                      > > Podstawowy wasz błąd. Wylosowanie najwyższej wygranej
                      > > w lotto to szansa jeden do około 14 milionów. Ale to nie znaczy,
                      > > że ktoś nie wygra tej wygranej za pierwszym razem.
                      >
                      > Może i wygra, cóż z tego ?

                      I znów przejaw ograniczoności myślenia. :) A to, że nawet zdarzenie dowolnie mało prawdopodobne może zajść jako pierwsze w serii.
                      Po co bierzesz się za sprawy, które Cię przerastają? Mówiłem, że nie rozumiesz prawdopodobieństwa i dałeś tego dowód. Linkuję sobie to miejsce i będę Ci przypominał o Twojej ignorancji..

                      > Ile razy musi wygrywać za pierwszym razem,
                      > aby powstał jakikolwiek żywy organizm ?

                      Nie ma zakazu, by stało się to dowolną ilość razy. Tego właśnie nie rozumiesz. Wasze kreacjonistyczne brednie opieracie na fałszywych założeniach.

                      > > Wierzący… Nie rozumiecie prawdopodobieństwa.
                      > > Ono dotyczy opisu statystycznego – to zwyczajny wykaz ilości
                      > > kombinacji a nie coś co MUSI się stać.
                      > > Wszystko, co możliwe, choć mało prawdopodobne, Może się stać
                      > > i NIE WOLNO tego wykluczać.
                      >
                      > Owszem, ale musi być to "możliwe", zaś ewolucja jest niemożliwa :)

                      No tępak… :) jednak. To wpływ religii. Owszem, to JEST możliwe, bo prawdopodobieństwo tego nie wyklucza.
                      A ewolucja jest udowodniona.

                      > > > Nigdy nie poznasz pełnej prawdy o świecie.
                      > >
                      > > A co ma poznawanie PEŁNEJ PRAWDY, jeśli częściowa
                      > > już daje mi przewagę? To wystarczy.
                      >
                      > W czym daje ci przewagę ?

                      W rozmowie o nauce.

                      > Jaka to jest owa "częściowa prawda" ?

                      Wynikająca z naukowo potwierdzonej wiedzy o świecie.

                      > > > Nawet te cząstkowe prawdy, które jesteś w stanie objąć
                      > > > swoim rozumem,
                      > > > nie pomogą ci uniknąć nawet najprostszych zagrożeń.
                      > >
                      > > :) Nieprawda. To absurdalna, sprzeczna reguła.
                      > > Kto wie, że gorące parzy, ten uniknie oparzenia.
                      > > Ktoś bez tej wiedzy nie uniknie.
                      >
                      > Niestety, nie jest to prawda. Gdyby nią była, to niepotrzebne
                      > byłyby specjalistyczne ośrodki leczenia oparzeń,

                      Brednie. Erystyczne uogólnienie przykładu na szerszy kontekst. Błąd logiczny. Przykład upośledzenia myślenia. Zapisuję link do przypominania go Tobie w przyszłości.

                      Gdyby nie ta wiedza to poparzeni bylibyśmy przez cały czas wszyscy. A te wypadki to skutki niekorzystania z tej wiedzy albo niedostrzeżenia zagrożenia.
                      • conciliacissimus Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 2 04.01.17, 22:35
                        9rgkh napisał:

                        > conciliacissimus napisał:
                        >
                        > > Nasionko rośliny nie jest martwe
                        >
                        > To jest martwa, nieprzejawiająca oznak życia materia. Składa się ze związków ch
                        > emicznych, które można by, wyprodukować w jakimś zaawansowanym laboratorium.

                        Nic podobnego. Nasionko jest organizmem biologicznym dającym życie, nie jest ziarnkiem piasku, które jest "martwe". Powtarzam - życie powstaje z życia, nie ma innej drogi - z ziarnka piasku, choćbyś miał najbardziej zaawansowane laboratorium nie wyhodujesz życia, nawet po miliardach lat.

                        > > - jest zalążkiem życia,
                        > I co z tego ale jest martwą, nieprzejawiającą oznak życia materią.

                        Jest życiem, ponieważ rozwija się w dorosłego osobnika. Dziwne, że tego nie pojmujesz.

                        > > skądś musiało się wziąć ... z życia, a nie z martwego kamienia.
                        >
                        > Owszem, wziął się z martwego kamienia, bo zawiera te same atomy, które są w kam
                        > ieniu. Nie znasz podstaw chemii.

                        To weź, jakie chcesz "martwe kamienie" i wyhoduj z nich jakiekolwiek życie. Czy ci się uda ?

                        > Mówimy o tym, że martwa materia przechodzi w ożywioną, i na odwrót. Ten proces
                        > zależy WYŁĄCZNIE od zaprogramowanych w toku ewolucji ciągów reakcji chemicznych
                        > , które nie są cudowne ale w całości zgodne z fizyką świata. Życie to po prostu
                        > „forma istnienia materii”.

                        Kłamiesz. Nie ma ani jednego przypadku, ani jednego dowodu, że martwa materia przechodzi w ożywioną - na odwrót i owszem :)))
                        Ewolucja to mit, to twoja religia, której się rozpaczliwie trzymasz, jak szczerbaty łysego zębami za włosy :)

                        > Nie mówiłem tak - nasionko to jedna z form przetrwalnikowych życia ale spełniaj
                        > ące definicję martwej natury.

                        Czy "nauka" jest w stanie wyprodukować jakiekolwiek "nasionko", które zapoczątkowałoby życie ?

                        > > > Na pewno nie znamy wszystkich reakcji chemicznych.
                        > >
                        > > Ahaaa, nie znamy ....
                        >
                        > Biedaczysko, znów mu się gębusia rozdziawiła ze zdumienia. No widzisz, ucz się
                        > ode mnie. :)

                        To dlaczego wysuwasz różne twierdzenia, jakby wszystko już było dowiedzione ?

                        > To już przerobiliśmy i na tym forum, Heniu, jest dokumentacja. Twoje upośledzen
                        > ie umysłowe nie przyjmie do wiadomości dowodów, które akceptuje praktycznie cał
                        > y świat, nie tylko naukowy. Z wyjątkiem takich jak Ty, wierzących w swoje uroje
                        > nia. To przekracza Twoje możliwości.

                        Twoje nadmierne zainteresowanie moim stanem umysłu przejawia się zawsze, gdy sam ukazujesz w jak opłakanym stanie jest twój własny :)))

                        > Tworzy. Gatunki nie powstają z dnia na dzień. To proces ciągły. Jego etapy mają
                        > miejsce w każdej chwili, gdy zachodzą nowe mutacje, które mają szansę się utrw
                        > alić.

                        Ucieczka w odległy, nieokreślony czas jest wybiegiem z bezsilności w argumentacji. Brakuje ci jakichkolwiek dowodów, że tak jest, jak wierzysz.

                        > > Cóż ma medycyna do konstruktora ?
                        >
                        > Nie pojmiesz. To za trudne dla Ciebie. Powyższe zdanie zrozumie dziecko, ktoś t
                        > aki jak Ty, ograniczony nie ma szans. Musisz się z tym pogodzić.

                        Czyli i tego nie potrafisz wyjaśnić, szkoda :(

                        > I znów przejaw ograniczoności myślenia. :) A to, że nawet zdarzenie dowolnie ma
                        > ło prawdopodobne może zajść jako pierwsze w serii.

                        Cóż z tego ? Ile potrzeba "zdarzeń dowolnych", aby powstało najbardziej prymitywne życie ?

                        > Po co bierzesz się za sprawy, które Cię przerastają? Mówiłem, że nie rozumiesz
                        > prawdopodobieństwa i dałeś tego dowód. Linkuję sobie to miejsce i będę Ci przyp
                        > ominał o Twojej ignorancji..

                        Dlatego zadałem ci pytania, jako do eksperta od prawdopodobieństwa, ale jakoś nie chciałeś na żadne odpowiedzieć - wstydzisz się czy co ?

                        > > Ile razy musi wygrywać za pierwszym razem,
                        > > aby powstał jakikolwiek żywy organizm ?
                        >
                        > Nie ma zakazu, by stało się to dowolną ilość razy. Tego właśnie nie rozumiesz.
                        > Wasze kreacjonistyczne brednie opieracie na fałszywych założeniach.

                        I to mówi ekspert od rachunku prawdopodobieństwa ? Wygrywać za pierwszym razem można nieskończoną ilość razy pod rząd ? Opowiedz coś o tym, lubię czytać ucieszne ględzioły :)))

                        > > > Wszystko, co możliwe, choć mało prawdopodobne, Może się stać
                        > > > i NIE WOLNO tego wykluczać.
                        > >
                        > > Owszem, ale musi być to "możliwe", zaś ewolucja jest niemożliwa :)
                        >
                        > No tępak… :) jednak. To wpływ religii. Owszem, to JEST możliwe, bo prawdopodobi
                        > eństwo tego nie wyklucza.
                        > A ewolucja jest udowodniona.

                        Znowu ogarnia cię niemoc intelektualna, że uciekasz się do inwektyw ?
                        Kto udowodnił ewolucję ? Czy sformułowano jakieś prawo ewolucji, które jest weryfikowalne ?

                        > > W czym daje ci przewagę ?
                        >
                        > W rozmowie o nauce.

                        Inwektywy, które w swej bezsilności wydalasz z siebie, nazywasz rozmową ? :)))

                        > > Jaka to jest owa "częściowa prawda" ?
                        >
                        > Wynikająca z naukowo potwierdzonej wiedzy o świecie.

                        Wciąż czekam na choćby jeden dowód, który potwierdza Teorię Ewolucji ...

                        > > > Kto wie, że gorące parzy, ten uniknie oparzenia.
                        > > > Ktoś bez tej wiedzy nie uniknie.
                        > >
                        > > Niestety, nie jest to prawda. Gdyby nią była, to niepotrzebne
                        > > byłyby specjalistyczne ośrodki leczenia oparzeń,
                        >
                        > Brednie. Erystyczne uogólnienie przykładu na szerszy kontekst. Błąd logi
                        > czny. Przykład upośledzenia myślenia. Zapisuję link do przypominania go Tobie w
                        > przyszłości.

                        Czyli i na ten mój argument nie znalazłeś logicznej riposty :)))

                        > Gdyby nie ta wiedza to poparzeni bylibyśmy przez cały czas wszyscy. A te wypadk
                        > i to skutki niekorzystania z tej wiedzy albo niedostrzeżenia zagrożenia.

                        Jak np. może uniknąć poparzenia osoba oblana wrzątkiem przez inną ?
                        • 9rgkh Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 2 05.01.17, 01:51
                          conciliacissimus napisał:

                          > 9rgkh napisał:
                          >
                          > > conciliacissimus napisał:
                          > >
                          > > > Nasionko rośliny nie jest martwe
                          > >
                          > > To jest martwa, nieprzejawiająca oznak życia materia.
                          > > Składa się ze związków chemicznych, które można by
                          > > wyprodukować w jakimś zaawansowanym laboratorium.
                          >
                          > Nic podobnego. Nasionko jest organizmem biologicznym dającym życie, nie jest zi
                          > arnkiem piasku, które jest "martwe". Powtarzam - życie powstaje z życia, nie ma
                          > innej drogi - z ziarnka piasku, choćbyś miał najbardziej zaawansowane laborato
                          > rium nie wyhodujesz życia, nawet po miliardach lat.

                          Nie da się aminokwasów lub fragmentów DNA "zrobić" w laboratorium?

                          > > > - jest zalążkiem życia,

                          > > I co z tego ale jest martwą, nieprzejawiającą oznak życia materią.
                          >
                          > Jest życiem, ponieważ rozwija się w dorosłego osobnika.

                          Życie to tylko pewien specyficzny stan materii nieożywionej.

                          > > > skądś musiało się wziąć ... z życia, a nie z martwego kamienia.
                          > >
                          > > Owszem, wziął się z martwego kamienia, bo zawiera
                          > > te same atomy, które są w kamieniu. Nie znasz podstaw chemii.
                          >
                          > To weź, jakie chcesz "martwe kamienie" i wyhoduj z nich
                          > jakiekolwiek życie. Czy ci się uda ?

                          Nie o to chodzi, nie kombinuj. Czy Twoje ciało zawiera atomy węgla, które krążyły jako CO2 w atmosferze? A atomy metali tam skąd się wzięły?

                          > > Mówimy o tym, że martwa materia przechodzi w ożywioną, i na odwrót.
                          > > Ten proces zależy WYŁĄCZNIE od zaprogramowanych w toku ewolucji
                          > > ciągów reakcji chemicznych, które nie są cudowne ale w całości
                          > > zgodne z fizyką świata. Życie to po prostu „forma istnienia materii”.
                          >
                          > Kłamiesz. Nie ma ani jednego przypadku, ani jednego dowodu, że
                          > martwa materia przechodzi w ożywioną - na odwrót i owszem :)))
                          > Ewolucja to mit, to twoja religia, której się rozpaczliwie
                          > trzymasz, jak szczerbaty łysego zębami za włosy :)

                          Kiedyś wszystko, co teraz jest Układem Słonecznym, Ziemią itd. było obłokiem materii międzygwiezdnej a to przecież martwa materia.

                          > > Nie mówiłem tak - nasionko to jedna z form przetrwalnikowych
                          > > życia ale spełniające definicję martwej natury.
                          >
                          > Czy "nauka" jest w stanie wyprodukować jakiekolwiek "nasionko",
                          > które zapoczątkowałoby życie ?

                          Na razie pewnie nie ale może kiedyś? Czy taką możliwość wykluczasz?

                          > > > > Na pewno nie znamy wszystkich reakcji chemicznych.
                          > > >
                          > > > Ahaaa, nie znamy ....
                          > >
                          > > Biedaczysko, znów mu się gębusia rozdziawiła ze zdumienia.
                          > > No widzisz, ucz się ode mnie. :)
                          >
                          > To dlaczego wysuwasz różne twierdzenia, jakby wszystko już było dowiedzione ?

                          Czy wątpisz w to, że nie znamy WSZYSTKICH możliwych reakcji chemicznych? Jakiego dowodu tego potrzebujesz?

                          > > Tworzy. Gatunki nie powstają z dnia na dzień. To proces ciągły.
                          > > Jego etapy mają miejsce w każdej chwili, gdy zachodzą nowe
                          > > mutacje, które mają szansę się utrwalić.
                          >
                          > Ucieczka w odległy, nieokreślony czas jest wybiegiem z bezsilności w
                          > argumentacji. Brakuje ci jakichkolwiek dowodów, że tak jest, jak wierzysz.

                          Niestety ale historia geologiczna Ziemi to miliardy lat i od tego uciec się nie da. Czy chcesz ten wariant ewolucji też podważyć? Śmiało.

                          > > > Cóż ma medycyna do konstruktora ?
                          > >
                          > > Nie pojmiesz. To za trudne dla Ciebie. Powyższe zdanie zrozumie
                          > > dziecko, ktoś taki jak Ty, ograniczony nie ma szans.
                          > > Musisz się z tym pogodzić.
                          >
                          > Czyli i tego nie potrafisz wyjaśnić, szkoda :(

                          :) To Ty powinieneś wyjaśnić, jakim cudem medycyna czyli ludzka wiedza "wyręcza" konstruktora. I dlaczego jego dzieła są tak spaprane.

                          > > ... nawet zdarzenie dowolnie mało prawdopodobne
                          > > może zajść jako pierwsze w serii.
                          >
                          > Cóż z tego ? Ile potrzeba "zdarzeń dowolnych", aby powstało
                          > najbardziej prymitywne życie ?

                          Heniu - może czy nie może?
                          A jeśli może, to oczekuję na przyznanie się do błędu... itd. wiesz co.

                          > > Po co bierzesz się za sprawy, które Cię przerastają? Mówiłem, że nie
                          > > rozumiesz prawdopodobieństwa i dałeś tego dowód.
                          > > Linkuję sobie to miejsce i będę Ci przypominał o Twojej ignorancji..
                          >
                          > Dlatego zadałem ci pytania, jako do eksperta od prawdopodobieństwa,
                          > ale jakoś nie chciałeś na żadne odpowiedzieć - wstydzisz się czy co ?

                          To nie jest wiedza ekspercka. Poszukaj sobie w guglach.
                          A Tobie coś tłumaczyć to stracony czas.

                          > > > Ile razy musi wygrywać za pierwszym razem,
                          > > > aby powstał jakikolwiek żywy organizm ?
                          > >
                          > > Nie ma zakazu, by stało się to dowolną ilość razy.
                          > > Tego właśnie nie rozumiesz.
                          > > Wasze kreacjonistyczne brednie opieracie na fałszywych założeniach.
                          >
                          > I to mówi ekspert od rachunku prawdopodobieństwa ? Wygrywać za
                          > pierwszym razem można nieskończoną ilość razy pod rząd ?

                          Już nie pamiętasz? Znów? Tak nie mówiłem - manipulant, erystyka, kłamstwa - to metody religii.

                          Znów błądzisz. Nie ma czegoś takiego jak "nieskończona ilość razy" Nieskończoność NIE JEST LICZBĄ. Naprawdę jesteś ignorantem matematycznym.

                          A w naszym sporze chodzi o to, czy małe prawdopodobieństwo jest równe zero. Ty tak twierdziłeś. Ale Ci wcisnęli kit w tej gazetce, z której czerpiesz te "mądrości".

                          > > > > Wszystko, co możliwe, choć mało prawdopodobne, Może się stać
                          > > > > i NIE WOLNO tego wykluczać.
                          > > >
                          > > > Owszem, ale musi być to "możliwe", zaś ewolucja jest niemożliwa :)
                          > >
                          > > A ewolucja jest udowodniona.
                          >
                          > Kto udowodnił ewolucję ? Czy sformułowano jakieś prawo ewolucji,
                          > które jest weryfikowalne ?

                          Ja udowadniam prawdziwość ewolucji. Wszechświat się zmienia, ewoluuje, życie także.

                          > > > Jaka to jest owa "częściowa prawda" ?
                          > >
                          > > Wynikająca z naukowo potwierdzonej wiedzy o świecie.
                          >
                          > Wciąż czekam na choćby jeden dowód, który potwierdza Teorię Ewolucji ...

                          Ewolucja wirusów i bakterii. Tobie nie warto podawać "przykładów" bo masz kurzą pamięć i tego i tak nie zapamiętasz. Bo to już było nieraz.

                          > > > > Kto wie, że gorące parzy, ten uniknie oparzenia.
                          > > > > Ktoś bez tej wiedzy nie uniknie.
                          > > >
                          > > > Niestety, nie jest to prawda. Gdyby nią była, to
                          > > > niepotrzebne byłyby specjalistyczne ośrodki leczenia oparzeń,
                          > >
                          > > Brednie. Erystyczne uogólnienie przykładu na szerszy kontekst.
                          > > Błąd logiczny. Przykład upośledzenia myślenia.
                          > > Zapisuję link do przypominania go Tobie w przyszłości.
                          >
                          > Czyli i na ten mój argument nie znalazłeś logicznej riposty :)))

                          Nieprawdą jest, że z ww powodu niepotrzebne byłyby... :)

                          > > Gdyby nie ta wiedza to poparzeni bylibyśmy przez cały czas wszyscy.
                          > > A te wypadk
                          > > i to skutki niekorzystania z tej wiedzy albo niedostrzeżenia zagrożenia.
                          >
                          > Jak np. może uniknąć poparzenia osoba oblana wrzątkiem przez inną ?

                          Np. dostrzec zagrożenie. Pełna wiedza o układzie pozwala w nim przewidzieć wszystko. Wiedza częściowa zmniejsza nieprzewidywalność. Wybrałeś durny przykład i się na nim wyłożyłeś, bo nie udowodniłeś tego, co chciałeś.
                          • conciliacissimus Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 2 05.01.17, 20:04
                            9rgkh napisał:

                            > Nie da się aminokwasów lub fragmentów DNA "zrobić" w laboratorium?

                            Skoro istota rozumna, jaką jest człowiek, dysponujący "nauką" oraz doskonale wyposażonymi laboratoriami, nie jest w stanie tego zrobić, to tym bardziej nie mogło to powstać samo. Widzisz więc, że życie powstaje tylko z życia.

                            > > Jest życiem, ponieważ rozwija się w dorosłego osobnika.
                            >
                            > Życie to tylko pewien specyficzny stan materii nieożywionej.

                            Nazywaj to jak chcesz, słowa nic nie kosztują :)
                            Życia nie można wyprodukować w laboratoriach (co sam przyznałeś), a fakty i prawa natury wskazują, że życie powstaje tylko z życia, a nie z materii nieożywionej.

                            > > To weź, jakie chcesz "martwe kamienie" i wyhoduj z nich
                            > > jakiekolwiek życie. Czy ci się uda ?
                            >
                            > Nie o to chodzi, nie kombinuj. Czy Twoje ciało zawiera atomy węgla, które krąży
                            > ły jako CO2 w atmosferze? A atomy metali tam skąd się wzięły?

                            Twórca zawsze używa materii, w której obracają się jego dzieła. Nie sposób w organizmach żywych, żyjących na Ziemi doszukiwać się atomów niespotykanych na naszej planecie :)

                            > > Kłamiesz. Nie ma ani jednego przypadku, ani jednego dowodu, że
                            > > martwa materia przechodzi w ożywioną - na odwrót i owszem :)))
                            > > Ewolucja to mit, to twoja religia, której się rozpaczliwie
                            > > trzymasz, jak szczerbaty łysego zębami za włosy :)
                            >
                            > Kiedyś wszystko, co teraz jest Układem Słonecznym, Ziemią itd. było obłokiem ma
                            > terii międzygwiezdnej a to przecież martwa materia.

                            Wielka jest twoja wiara. Gdyby nawet tak było, to nie jest dowód, że sama się ożywiła :)

                            > > Czy "nauka" jest w stanie wyprodukować jakiekolwiek "nasionko",
                            > > które zapoczątkowałoby życie ?
                            >
                            > Na razie pewnie nie ale może kiedyś? Czy taką możliwość wykluczasz?

                            Czy wykluczasz możliwość, że kiedyś Bóg ci się ukaże ?

                            > Czy wątpisz w to, że nie znamy WSZYSTKICH możliwych reakcji chemicznych? Jakieg
                            > o dowodu tego potrzebujesz?

                            Reakcje chemiczne nie mają tu nic do rzeczy. Żadna reakcja chemiczna nie doprowadziła do ożywienia materii. Gdybyś w wyniku jakiejś reakcji chemicznej stworzył jakieś zwierzątko, to by mnie przekonało :)

                            > > Ucieczka w odległy, nieokreślony czas jest wybiegiem z bezsilności w
                            > > argumentacji. Brakuje ci jakichkolwiek dowodów, że tak jest, jak wierzysz.
                            >
                            > Niestety ale historia geologiczna Ziemi to miliardy lat i od tego uciec się nie
                            > da. Czy chcesz ten wariant ewolucji też podważyć? Śmiało.

                            Tego nie wiemy, nikt nie wie czy stratygrafia jest prawidłowa - są różne teorie na ten temat.
                            Brak dowodów na proces ewolucji doprowadził do użycia sztuczki polegającej na odwołaniu się do milionów lat. Skoro nie można doświadczyć ewolucji dziś, twierdzi się, że zmiany ewolucyjne są tak powolne, że można je obserwować tylko na przestrzeni milionów lat. Ucieczka w niemożliwość dowiedzenia faktów z powodu konieczności czekania miliony lat wydaje się fałszywa, gdyż oznacza, że naukowiec powinien przyjąć, jako pewną, teorię, której nie może dowieść.

                            > > Czyli i tego nie potrafisz wyjaśnić, szkoda :(
                            >
                            > :) To Ty powinieneś wyjaśnić, jakim cudem medycyna czyli ludzka wiedza "wyręcza
                            > " konstruktora. I dlaczego jego dzieła są tak spaprane.

                            Widzę, że uciekasz od odpowiedzi zmieniając temat :)
                            Nikt żadnego konstruktora nie musi wyręczać - doskonale oni dają sobie radę, bez niczyjej pomocy.

                            > > > ... nawet zdarzenie dowolnie mało prawdopodobne
                            > > > może zajść jako pierwsze w serii.
                            > >
                            > > Cóż z tego ? Ile potrzeba "zdarzeń dowolnych", aby powstało
                            > > najbardziej prymitywne życie ?
                            >
                            > Heniu - może czy nie może?
                            > A jeśli może, to oczekuję na przyznanie się do błędu... itd. wiesz co.

                            Możliwość taka nic nie daje, ponieważ do przypadkowego powstania jednej komórki potrzebnych jest nieskończenie wiele takich "zdarzeń dowolnych". Mało tego, nawet powstanie enzymów najprostszego organizmu potrzebuje nie mniej takich zdarzeń. Czy wiesz jakie jest rawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia się atomów w jakiekolwiek białko, łańcuch DNA, czy żywą komórkę ?

                            > > Dlatego zadałem ci pytania, jako do eksperta od prawdopodobieństwa,
                            > > ale jakoś nie chciałeś na żadne odpowiedzieć - wstydzisz się czy co ?
                            >
                            > To nie jest wiedza ekspercka. Poszukaj sobie w guglach.
                            > A Tobie coś tłumaczyć to stracony czas.

                            Więc poszukaj i odpowiedz na moje pytania.

                            > > I to mówi ekspert od rachunku prawdopodobieństwa ? Wygrywać za
                            > > pierwszym razem można nieskończoną ilość razy pod rząd ?
                            >
                            > Już nie pamiętasz? Znów? Tak nie mówiłem - manipulant, erystyka, kłamstwa - to
                            > metody religii.

                            Skoro nie pamiętam, to mi przypomnij, ponieważ od dawna nie mogę od ciebie doczekać się jakiejkolwiek odpowiedzi :)

                            > Znów błądzisz. Nie ma czegoś takiego jak "nieskończona ilość razy" Nieskończono
                            > ść NIE JEST LICZBĄ. Naprawdę jesteś ignorantem matematycznym.

                            Więc odpowiedz, jakie jest prawdopodobieństwo powstania prostego białka zbudowanego z 500 lewoskrętnych aminokwasów ?

                            > A w naszym sporze chodzi o to, czy małe prawdopodobieństwo jest równe zero. Ty
                            > tak twierdziłeś. Ale Ci wcisnęli kit w tej gazetce, z której czerpiesz te "mądrości".

                            Czekam, "matematyku", specjalisto od rachunku prawdopodobieństwa - wiesz, czy dalej będziesz rżnąć głupa ?

                            > > Kto udowodnił ewolucję ? Czy sformułowano jakieś prawo ewolucji,
                            > > które jest weryfikowalne ?
                            >
                            > Ja udowadniam prawdziwość ewolucji. Wszechświat się zmienia, ewoluuje, życie także.

                            To zgłoś się do Komitetu Noblowskiego, za to odkrycie z pewnością dostaniesz nagrodę :)))

                            > > Wciąż czekam na choćby jeden dowód, który potwierdza Teorię Ewolucji ...
                            >
                            > Ewolucja wirusów i bakterii. Tobie nie warto podawać "przykładów" bo masz kurzą
                            > pamięć i tego i tak nie zapamiętasz. Bo to już było nieraz.

                            Nie jest to żadna ewolucja, tylko mutacja. Wirusy dalej są wirusami, a bakterie bakteriami.
                            • 9rgkh Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 2 06.01.17, 02:32
                              conciliacissimus napisał:

                              > 9rgkh napisał:
                              >
                              > > Nie da się aminokwasów lub fragmentów DNA "zrobić" w laboratorium?

                              > Skoro istota rozumna, jaką jest człowiek, dysponujący "nauką" oraz doskonale wy
                              > posażonymi laboratoriami, nie jest w stanie tego zrobić, to tym bardziej nie mo
                              > gło to powstać samo. Widzisz więc, że życie powstaje tylko z życia.

                              Mogło powstać samo, ponieważ życie to tylko reakcje chemiczne zgodne z fizyką. Nic więcej.

                              > > > Jest życiem, ponieważ rozwija się w dorosłego osobnika.

                              > > Życie to tylko pewien specyficzny stan materii nieożywionej.

                              > Nazywaj to jak chcesz, słowa nic nie kosztują :)
                              > Życia nie można wyprodukować w laboratoriach (co sam przyznałeś), a fakty i pra
                              > wa natury wskazują, że życie powstaje tylko z życia, a nie z materii nieożywion
                              > ej.

                              Można wyprodukować. Umiemy już to www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?t=17299
                              i to www.igib.uw.edu.pl/~pgolik/Sztuczne_zycie.pdf

                              > > > To weź, jakie chcesz "martwe kamienie" i wyhoduj z nich
                              > > > jakiekolwiek życie. Czy ci się uda ?
                              > >
                              > > Nie o to chodzi, nie kombinuj. Czy Twoje ciało zawiera atomy węgla,
                              > > które krąży ły jako CO2 w atmosferze? A atomy metali tam skąd się wzięły?

                              > Twórca zawsze używa materii, w której obracają się jego dzieła.

                              Jeśli używa też "za pomocą" fizyki, to jego "wkładu" nie da się dostrzec. Jest zbędny.

                              > Nie sposób w or
                              > ganizmach żywych, żyjących na Ziemi doszukiwać się atomów niespotykanych na nas
                              > zej planecie :)

                              Organizmy żywe składają się z takich samych atomów, które tworzą martwą materię. Nie istnieje dowód wykluczający powstanie pierwszych organizmów żywych tylko za pośrednictwem reakcji chemicznych naszego świata.

                              > > > Kłamiesz. Nie ma ani jednego przypadku, ani jednego dowodu, że
                              > > > martwa materia przechodzi w ożywioną - na odwrót i owszem :)))
                              > > > Ewolucja to mit, to twoja religia, której się rozpaczliwie
                              > > > trzymasz, jak szczerbaty łysego zębami za włosy :)
                              > >
                              > > Kiedyś wszystko, co teraz jest Układem Słonecznym, Ziemią
                              > > itd. było obłokiem materii międzygwiezdnej a to przecież martwa materia.
                              >
                              > Wielka jest twoja wiara. Gdyby nawet tak było, to nie jest dowód, że sama się o
                              > żywiła :)

                              To są fakty naukowe.

                              > > > Czy "nauka" jest w stanie wyprodukować jakiekolwiek "nasionko",
                              > > > które zapoczątkowałoby życie ?
                              > >
                              > > Na razie pewnie nie ale może kiedyś? Czy taką możliwość wykluczasz?
                              >
                              > Czy wykluczasz możliwość, że kiedyś Bóg ci się ukaże ?

                              Te przykłady nie są analogią. To błąd logiczny.

                              Powtarzam - czy taką możliwość wykluczasz?

                              Dopiero ukazanie się boga udowodni jego istnienie. Na razie nie istnieje.
                              A czy Tobie się ukazał? :)

                              > > Czy wątpisz w to, że nie znamy WSZYSTKICH możliwych reakcji chemicznych?
                              > > Jakiego dowodu tego potrzebujesz?
                              >
                              > Reakcje chemiczne nie mają tu nic do rzeczy. Żadna reakcja chemiczna nie doprow
                              > adziła do ożywienia materii. Gdybyś w wyniku jakiejś reakcji chemicznej stworzy
                              > ł jakieś zwierzątko, to by mnie przekonało :)

                              Przeciwnie, wszystko, co się dzieje w organizmach żywych to reakcje chemiczne. Cała materia, z których one się składają była martwa. Reakcje chemiczne przemieniają martwą materię w ożywioną.

                              > > > Ucieczka w odległy, nieokreślony czas jest wybiegiem z bezsilności w
                              > > > argumentacji. Brakuje ci jakichkolwiek dowodów, że tak jest, jak wierzysz.
                              > >
                              > > Niestety ale historia geologiczna Ziemi to miliardy lat
                              > > i od tego uciec się nie da.
                              > > Czy chcesz ten wariant ewolucji też podważyć? Śmiało.
                              >
                              > Tego nie wiemy, nikt nie wie

                              Nie nikt. Są tacy co wiedzą.

                              > czy stratygrafia jest prawidłowa - są różne teorie na ten temat.

                              Tych potwierdzających nie obalono. I to wystarczy.

                              > Brak dowodów na proces ewolucji doprowadził do użycia sztuczki polegającej na o
                              > dwołaniu się do milionów lat.

                              Ewolucja to fakt. Przyznałeś to sam.

                              > Skoro nie można doświadczyć ewolucji dziś,

                              Przecież napisałeś, że można.

                              > twierd
                              > zi się, że zmiany ewolucyjne są tak powolne, że można je obserwować tylko na pr
                              > zestrzeni milionów lat.

                              Niektóre tak wolno przebiegają. Inne, jak zmienność bakterii i wirusów, przebiegają na naszych oczach, szybko.

                              > Ucieczka w niemożliwość dowiedzenia faktów z powodu kon
                              > ieczności czekania miliony lat wydaje się fałszywa, gdyż oznacza, że naukowiec
                              > powinien przyjąć, jako pewną, teorię, której nie może dowieść.

                              Ewolucyjne mutowanie bakterii jest dowodem teraźniejszym. Nie trzeba uciekać.

                              > > :) To Ty powinieneś wyjaśnić, jakim cudem medycyna
                              > > czyli ludzka wiedza "wyręcza" konstruktora
                              > > I dlaczego jego dzieła są tak spaprane.
                              >
                              > Widzę, że uciekasz od odpowiedzi zmieniając temat :)
                              > Nikt żadnego konstruktora nie musi wyręczać - doskonale oni dają sobie radę, be
                              > z niczyjej pomocy.

                              Czy wierzysz w konstruktora czy nie, to nieistotne. To Twój problem. Faktem jest, że to coś lub "ktoś" (samczyk?) spaprało swoją robotę, więc jest głupi. Medycyna ludzka jest od niego mądrzejsza.

                              > > > > ... nawet zdarzenie dowolnie mało prawdopodobne
                              > > > > może zajść jako pierwsze w serii.

                              > > > Cóż z tego ? Ile potrzeba "zdarzeń dowolnych", aby powstało
                              > > > najbardziej prymitywne życie ?

                              > > Heniu - może czy nie może?
                              >
                              > Możliwość taka nic nie daje, ponieważ do przypadkowego powstania jednej komórki
                              > potrzebnych jest nieskończenie wiele takich "zdarzeń dowolnych".

                              Możliwość taka daje to, że takie zdarzenie MOŻE ZAJŚĆ. Nie masz dowodu na to, że "prototypy" czyli "pierwsze komórki musiały być tak złożone jakimi je znamy dziś.

                              Wystarczy, że nie ma zakazu ze względu na fizykę. Wtedy prawdopodobieństwo jest większe od zera i mało prawdopodobne zdarzenie mogłoby zajść.

                              I powtarzam - nieskończoność nie jest liczbą. Nie używa się jej w takim kontekście.

                              Jeszcze raz - czy MAŁO prawdopodobne zdarzenie może zajść czy nie.

                              > Mało tego, na
                              > wet powstanie enzymów najprostszego organizmu potrzebuje nie mniej takich zdarz
                              > eń. Czy wiesz jakie jest rawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia się atomów w
                              > jakiekolwiek białko, łańcuch DNA, czy żywą komórkę ?

                              Nie jest zerowe. Pierwsze takie "twory" były prymitywniejsze i prawdopodobieństwo ich powstania było większe.

                              > > > Dlatego zadałem ci pytania, jako do eksperta od prawdopodobieństwa,
                              >
                              > > > ale jakoś nie chciałeś na żadne odpowiedzieć - wstydzisz się czy co?
                              > >
                              > > To nie jest wiedza ekspercka. Poszukaj sobie w guglach.
                              > > A Tobie coś tłumaczyć to stracony czas.
                              >
                              > Więc poszukaj i odpowiedz na moje pytania.

                              Nie jestem ekspertem, to wiedza szkolna. Obalam Twoje głupoty.

                              > > Znów błądzisz. Nie ma czegoś takiego jak "nieskończona ilość razy"
                              > > Nieskończoność NIE JEST LICZBĄ. Naprawdę jesteś ignorantem matematycznym.
                              >
                              > Więc odpowiedz, jakie jest prawdopodobieństwo powstania
                              > prostego białka zbudowanego z 500 lewoskrętnych aminokwasów ?

                              Ja nie pisałem nic tutaj o białkach więc jest to wrzutka nie na temat. Nie uda Ci się erystyczny unik. To Ty napisałeś bzdurę, z której wynika, że nieskończoność traktujesz jako liczbę. I to Ty masz się tłumaczyć.

                            • 9rgkh Re: Bóg nie istnieje i niczego nie warunkuje - 2cd 06.01.17, 02:36
                              conciliacissimus napisał:

                              > > A w naszym sporze chodzi o to, czy małe prawdopodobieństwo
                              > > jest równe zero.
                              >
                              > Czekam, "matematyku", specjalisto od rachunku prawdopodobieństwa -
                              > wiesz, czy dalej będziesz rżnąć głupa ?

                              Ad personam tylko potwierdza, że ja mam rację.

                              > > > Kto udowodnił ewolucję ? Czy sformułowano jakieś prawo ewolucji,
                              > > > które jest weryfikowalne ?
                              > >
                              > > Ja udowadniam prawdziwość ewolucji. Wszechświat się
                              > > zmienia, ewoluuje, życie także.
                              >
                              > To zgłoś się do Komitetu Noblowskiego, za to odkrycie z pewnością dostaniesz na
                              > grodę :)))

                              Udowodniłem a Ty tego dowodu nie podważyłeś.

                              > > > Wciąż czekam na choćby jeden dowód,
                              > > > który potwierdza Teorię Ewolucji ...

                              > > Ewolucja wirusów i bakterii.

                              > Nie jest to żadna ewolucja, tylko mutacja.

                              Ewolucja składa się z ciągu mutacji.

                              A oto Twoje sprzeczne z powyższym zdanie: Zmienność wewnątrzgatunkową (mutacje) możemy nazywać ewolucją Twoja pisanina to chaotyczny bełkot.

                              > Wirusy dalej są wirusami, a bakterie bakteriami.

                              A kręgowce kręgowcami. Tyle że bardzo odmiennymi.
        • wariant_b Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 23:35
          > Owszem, wszystko da się wytłumaczyć w taki lub inny sposób, wszak Bóg dał nam rozum,
          który potrafimy wykorzystywać (z większym lub mniejszym skutkiem).

          Blefujesz, sprawdzam!
        • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 00:22
          1.owszem wszystko da się wytłumaczyć w ten czy inny sposób, wkońcu jesteśmy istotami myślącymi tym bardziej im bardziej tego chcemy, się o to staramy, nikt oprócz nas nie powoduje tego, że tak właśnie jest
          2.a jednak są wytworem " bezrozumnego chaosu",
          co widać, czego nawet udowadniać nie trzeba.
          Skoro to ww. zwyczajnie jest.
          3. a jednak nauka tego co głosisz nie dowodzi:
          przecież sam widzisz, że nie masz racji:. nie ma destrukcji, jest ład i porządek.
        • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 29.12.16, 15:04
          ta odp.:
          "...wszak Bóg dał nam rozum..."
          to jest coś, przez co prowadzenie rozmowy w ten sposób nie ma sensu.
          Doskonale wiesz, że to ty tak uważasz, a ktoś, kto nie wyznaje poglądu, że ktoś taki istnieje, tak nie uważa.
          Wiesz to.
          Zachodzi jedna wątpliwość: po co w takim razie inicjujesz dyskusję z osobami, które myślą inaczej: "to nie Bóg dał nam rozum, tylko natura"

          Jedyna odp., jaka przychodzi do głowy jest taka, że jest to rodzaj prowokacji.
          Ale na coś takiego nie warto tracić czasu.
          • wariant_b Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 29.12.16, 16:09
            feelek napisał:
            > ta odp.:
            > "...wszak Bóg dał nam rozum..."

            Napisałem wcześniej, ale powtórzę: conciliacissimus blefuje.

            Nie ma żadnego dowodu na to, że to bóg dał mu rozum.
            Akt chrztu nie jest świadectwem darowizny lub nabycia rozumu.
            Przy okazji:
            następnym razem niech prosi o instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną.
          • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 30.12.16, 20:56
            feelek napisał:

            > ta odp.:
            > "...wszak Bóg dał nam rozum..."
            > to jest coś, przez co prowadzenie rozmowy w ten sposób nie ma sensu.
            > Doskonale wiesz, że to ty tak uważasz, a ktoś, kto nie wyznaje poglądu, że ktoś
            > taki istnieje, tak nie uważa.
            > Wiesz to.

            Owszem, wiem, że są ludzie, którzy jeszcze dziś wierzą, że Ziemia jest płaska, Wszechświat powstał w wyniku samopału, a człowiek jest potomkiem ameby. Nie przeszkadza mi to w uświadamianiu owych nieszczęśników, że się mylą i mówieniu im prawdy.

            > Zachodzi jedna wątpliwość: po co w takim razie inicjujesz dyskusję z osobami, k
            > tóre myślą inaczej: "to nie Bóg dał nam rozum, tylko natura"

            Natura nie jest istotą myślącą, która tworzy istotę myślącą. Tak jak kamień samoistnie nie ożyje, a komputer nie wyewoluuje z drewnianych liczydeł, tak rozum nie powstanie z martwej natury.

            > Jedyna odp., jaka przychodzi do głowy jest taka, że jest to rodzaj prowokacji.
            > Ale na coś takiego nie warto tracić czasu.

            Z twoich wypowiedzi wnioskuję, że jak dotąd, to nie straciłeś ani chwili czasu na logiczne myślenie i wyrwanie się z okowów kłamstwa serwowanego przez lewackie szkoły oraz przemysł medialno-rozrywkowy :)
            • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 30.12.16, 23:40
              poziom dyskusji, który próbujesz narzucić wpisem, na który odpowiadam, daje jasną i prostą odpowiedź co do sensu dalszej wymiany poglądów:

              nie ma go

              tja... a ja liczyłem, jednak na jakąś wymianę poglądów, przemyśleń
              ale skoro ktoś ich nie ma, nic poradzić się nie da

              stwierdzenia - wytrychy,
              komunały zamiast przemyśleń,
              wciskanie dyskutantom niewypowiedzianych przez nich stwierdzeń...

              powodzenia z wyrywania się z okowów prawackiego (sic!) myślenia

              PS. patrz nawet automat nie zauważa istnienia twego sposobu myślenia, podkreśla, jako nieistniejące słowo prawactwo; ja zresztą nie znam słów takich jak lewactwo, prawactwo, nie ma ich w słownikach osób well educated, to zwyczajne słowa- przyjeby, zastępujące myślenie...

              PS2
              pomyśl:
              twój bóg/Bóg nic ci nie pomoże, bo go takiego nie ma
              - ww. nie jest stwierdzeniem ateisty
              i co palą się obwody?

              więc, na dalej nie licz
              pa
            • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 04.01.17, 19:12
              conciliacissimus napisał:

              > feelek napisał:
              >
              > > ta odp.:
              > > "...wszak Bóg dał nam rozum..."
              > > to jest coś, przez co prowadzenie rozmowy w ten sposób nie ma sensu.
              > > Doskonale wiesz, że to ty tak uważasz, a ktoś, kto nie wyznaje poglądu, ż
              > e ktoś
              > > taki istnieje, tak nie uważa.
              > > Wiesz to.
              >
              > Owszem, wiem, że są ludzie, którzy jeszcze dziś wierzą, że Ziemia jest płaska,

              Ta "teoria" to relikt sprzed epoki nauki.

              > Wszechświat powstał w wyniku samopału,

              Coś Ci się pomyliło. Samopał to broń palna domowego wyrobu. Nie sądzę, żeby ktoś taki istniał. Spróbuj to udowodnić. Jeśli Ci się nie uda, to potwierdzisz swoją niepełnosprawność umysłową.

              > a człowiek jest potomkiem ameby.

              Człowiek nie jest bezpośrednim potomkiem ameby. Nauka nie zna takiej teorii. Religia wam zrobiła kaszanę z mózgu.

              > Nie przeszkadza mi to w uświadamianiu owych
              > nieszczęśników, że się mylą i mówieniu im prawdy.

              Prawdy się nie "mówi" ale pokazuje za pomocą dowodów. To, co się mówi, nie musi być prawdą. W Twoim wydaniu, heniu, na pewno jest to dogmat jednej z wielu równoprawnych (żadna nie jest nadrzędna ani prawdziwsza) religii.

              > > Zachodzi jedna wątpliwość: po co w takim razie inicjujesz
              > > dyskusję z osobami, które myślą inaczej:
              > > "to nie Bóg dał nam rozum, tylko natura"
              >
              > Natura nie jest istotą myślącą, która tworzy istotę myślącą.

              Natura nic nie musi tworzyć w sposób planowy, przemyślany. Działanie natury to wykonywanie się praw fizyki, które są najzwyczajniejszym zbiorem algorytmów działania, co udowodnili już dawno temu fizycy. Działanie natury nie jest mądre ani głupie. Jest zgodne z fizyką. Do powstania fizyki kreator jest zbędny. Zwłaszcza tak głupi, jak go opisują wszystkie religie.

              > Tak jak kamień samoistnie nie ożyje,

              Mylisz się, Kamień zamieniony w sole mineralne i innego rodzaju związki chemiczne jest wchłaniany przez organizmy żywe. Nie dzięki cudowi ale dzięki prawom fizyki. Taki zasymilowany kamień "ożywa". Sam.

              > a komputer nie wyewoluuje z drewnianych liczydeł,

              Nieprawda, mylisz się. Taka była droga ewolucji memetycznej. Komputer wyewoluował z drewnianych liczydeł. To są konkretne "fenotypy" oparte na "programie" ewoluującej wiedzy ludzkiej o świecie.

              > tak rozum nie powstanie z martwej natury.

              Twój na pewno, bo nim nie dysponujesz w ogóle. Bez logiki i sprawdzania prawdy NIE MA ROZUMU.

              Mózgi mają także inne np. człekokształtne, bardzo podobne do ludzkich. Pewne funkcjonalności w tych zwierzęcych mózgach odpowiadają funkcjonalnościom mózgu ludzkiego. To są etapy ewolucji.

              > > Jedyna odp., jaka przychodzi do głowy jest taka,
              > > że jest to rodzaj prowokacji.
              > > Ale na coś takiego nie warto tracić czasu.
              >
              > Z twoich wypowiedzi wnioskuję, że jak dotąd, to nie straciłeś
              > ani chwili czasu na logiczne myślenie i wyrwanie się z okowów
              > kłamstwa serwowanego przez lewackie szkoły oraz przemysł
              > medialno-rozrywkowy :)

              Twoje wnioski nie maja nic wspólnego z wnioskowaniem. Coś Ci się roi.
              • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 04.01.17, 22:59
                9rgkh napisał:

                > conciliacissimus napisał:
                >
                > > Owszem, wiem, że są ludzie, którzy jeszcze dziś wierzą, że Ziemia jest płaska,
                >
                > Ta "teoria" to relikt sprzed epoki nauki.

                Od kiedy twoim zdaniem istnieje "nauka" ? Kiedy ta "epoka nauki" się rozpoczęła ?

                > > Wszechświat powstał w wyniku samopału,
                >
                > Coś Ci się pomyliło. Samopał to broń palna domowego wyrobu. Nie sądzę, żeby kto
                > ś taki istniał. Spróbuj to udowodnić. Jeśli Ci się nie uda, to potwierdzisz swo
                > ją niepełnosprawność umysłową.

                Przecież "nauka" i TE mówi wyraźnie, że Wszechświat powstał w wyniku samopału, czyli "wielkiego wybuchu". Różne "małe wybuchy" (np. gazu w bloku) zdarzają się na co dzień i nazywane są również "samopałem".
                www.fakt.pl/samopal

                > > a człowiek jest potomkiem ameby.
                >
                > Człowiek nie jest bezpośrednim potomkiem ameby. Nauka nie zna takiej teorii. Re
                > ligia wam zrobiła kaszanę z mózgu.

                Skoro życie może wykluć się z martwej skały, to dlaczego człowiek nie może wykształcić się (oczywiście ewolucyjnie) z ameby ?

                > > Nie przeszkadza mi to w uświadamianiu owych
                > > nieszczęśników, że się mylą i mówieniu im prawdy.
                >
                > Prawdy się nie "mówi" ale pokazuje za pomocą dowodów. To, co się mówi, nie musi
                > być prawdą. W Twoim wydaniu, heniu, na pewno jest to dogmat jednej z wielu rów
                > noprawnych (żadna nie jest nadrzędna ani prawdziwsza) religii.

                Mało wiesz, skoro pleciesz takie brednie. Nawet w sądzie należy "mówić" prawdę :)))
                Do bezsilnych twoich wycieczek osobistych, z litości się nie odniosę.

                > > Natura nie jest istotą myślącą, która tworzy istotę myślącą.
                >
                > Natura nic nie musi tworzyć w sposób planowy, przemyślany. Działanie natury to
                > wykonywanie się praw fizyki, które są najzwyczajniejszym zbiorem algorytmów dzi
                > ałania, co udowodnili już dawno temu fizycy. Działanie natury nie jest mądre an
                > i głupie. Jest zgodne z fizyką. Do powstania fizyki kreator jest zbędny. Zwłasz
                > cza tak głupi, jak go opisują wszystkie religie.

                Skoro "Natura nic nie musi tworzyć w sposób planowy, przemyślany", to nic rozumnego, inteligentnego powstać nie może (pomijając fakt, że samo, bez przyczyny nic się nie dzieje).
                Prawa fizyki są precyzyjne, wymierne, powtarzalne i logiczne - nie mogły powstać bez ingerencji kogoś inteligentnego, lecz za pomocą bezrozumnej "natury". czy ty czasami logicznie myślisz ?

                > > Tak jak kamień samoistnie nie ożyje,
                >
                > Mylisz się, Kamień zamieniony w sole mineralne i innego rodzaju związki chemicz
                > ne jest wchłaniany przez organizmy żywe. Nie dzięki cudowi ale dzięki prawom fi
                > zyki. Taki zasymilowany kamień "ożywa". Sam.

                Żeby być "wchłoniętym" i zasymilowanym muszą najpierw być owe "organizmy żywe" - bez nich nie ma szans :)

                > > a komputer nie wyewoluuje z drewnianych liczydeł,
                >
                > Nieprawda, mylisz się. Taka była droga ewolucji memetycznej. Komputer wyewoluow
                > ał z drewnianych liczydeł. To są konkretne "fenotypy" oparte na "programie" ewo
                > luującej wiedzy ludzkiej o świecie.

                Sam więc widzisz (opornie ci to idzie), że nawet drewniane liczydło nie dokona żadnej ewolucji, bez ingerencji istoty rozumnej :)))

                > > tak rozum nie powstanie z martwej natury.
                >
                > Twój na pewno, bo nim nie dysponujesz w ogóle. Bez logiki i sprawdzania prawdy
                > NIE MA ROZUMU.

                Twierdzisz więc, że twój rozum powstał z samoożywionej "martwej natury" ? Opowiedz coś o tym :)

                > Mózgi mają także inne np. człekokształtne, bardzo podobne do ludzkich. Pewne fu
                > nkcjonalności w tych zwierzęcych mózgach odpowiadają funkcjonalnościom mózgu lu
                > dzkiego. To są etapy ewolucji.

                Nie ma w tym żadnej ewolucji. Po prostu, każdy twórca robi charakterystyczne dla siebie dzieła z tego samego materiału, nieraz bardzo do siebie podobne. Ewolucja to mit dla naiwnych.
                • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 05.01.17, 01:08
                  conciliacissimus napisał:

                  > 9rgkh napisał:
                  >
                  > > conciliacissimus napisał:
                  > >
                  > > > Owszem, wiem, że są ludzie, którzy jeszcze dziś wierzą,
                  > > > że Ziemia jest płaska,
                  > >
                  > > Ta "teoria" to relikt sprzed epoki nauki.
                  >
                  > Od kiedy twoim zdaniem istnieje "nauka" ?
                  > Kiedy ta "epoka nauki" się rozpoczęła ?

                  Znów masz biegunkę myśli, zapomniałeś, że "płaska Ziemia" to była Twoja wrzutka nie na temat. Baw się tym dalej sam.

                  > > > Wszechświat powstał w wyniku samopału,
                  > >
                  > > Coś Ci się pomyliło. Samopał to broń palna domowego wyrobu.
                  > > Nie sądzę, żeby ktoś taki istniał. Spróbuj to udowodnić.
                  > > Jeśli Ci się nie uda, to potwierdzisz swoją niepełnosprawność umysłową.
                  >
                  > Przecież "nauka" i TE mówi wyraźnie, że Wszechświat powstał w wyniku samopału,

                  Nie mówi czegoś takiego. I w tym momencie koniec tej dygresji. Nie znasz się na prawdopodobieństwie, jesteś przymulony matematycznie a więc i fizycznie (fizyka to jedynie model matematyczny) i niczego mądrego na pewno o tym nie powiesz. Głupoty olewamy.

                  > > > a człowiek jest potomkiem ameby.
                  > >
                  > > Człowiek nie jest bezpośrednim potomkiem ameby. Nauka nie zna
                  > > takiej teorii. Religia wam zrobiła kaszanę z mózgu.
                  >
                  > Skoro życie może wykluć się z martwej skały, to dlaczego człowiek
                  > nie może wykształcić się (oczywiście ewolucyjnie) z ameby ?

                  O, zauważyłeś, co Ci się SAMO napisało? To wykwit Twojego rozumu. Taki on jest. Nie znasz definicji, mylą Ci się pojęcia, przekręcasz... Niestabilny umysłowo. A do tego "brnie w zaparte". To teraz zobaczysz, do czego Cię to doprowadzi. Dopilnuję tego fragmentu posta.

                  > > > Nie przeszkadza mi to w uświadamianiu owych
                  > > > nieszczęśników, że się mylą i mówieniu im prawdy.
                  > >
                  > > Prawdy się nie "mówi" ale pokazuje za pomocą dowodów. To,
                  > > co się mówi, nie musi być prawdą. W Twoim wydaniu, heniu,
                  > > na pewno jest to dogmat jednej z wielu równoprawnych
                  > > (żadna nie jest nadrzędna ani prawdziwsza) religii.
                  >
                  > Mało wiesz, skoro pleciesz takie brednie.
                  > Nawet w sądzie należy "mówić" prawdę
                  > :)))

                  Widzę, że i na taką tezę zareagowałeś zgodnie z moim planem. To też jest do pociągnięcia.

                  > Do bezsilnych twoich wycieczek osobistych, z litości się nie odniosę.

                  To się nie odnoś. Opisuję Twoje wyczyny pisarskie. Tu jest dokumentacja.

                  > > > Natura nie jest istotą myślącą, która tworzy istotę myślącą.
                  > >
                  > > Natura nic nie musi tworzyć w sposób planowy, przemyślany.
                  > > Działanie natury to wykonywanie się praw fizyki, które są
                  > > najzwyczajniejszym zbiorem algorytmów działania, co udowodnili
                  > > już dawno temu fizycy. Działanie natury nie jest mądre ani
                  > > głupie. Jest zgodne z fizyką. Do powstania fizyki kreator jest zbędny.
                  > > Zwłaszcza tak głupi, jak go opisują wszystkie religie.
                  >
                  > Skoro "Natura nic nie musi tworzyć w sposób planowy, przemyślany",

                  Nie musi, bo świat jest zdeterminowany. Wszystko, co się dzieje, wynika z początkowych założeń.

                  > to nic rozumnego, inteligentnego powstać nie może

                  Uważasz, że "złożoność" jest "rozumna"? To absurd. Złożoność jest skutkiem praw fizyki. Wszystkie reakcje chemiczne w organizmach żywych są zgodne z fizyką.

                  > (pomijając fakt, że samo, bez przyczyny nic się nie dzieje).
                  > Prawa fizyki są precyzyjne, wymierne, powtarzalne i logiczne - nie mogły
                  > powstać bez ingerencji kogoś inteligentnego, lecz za pomocą bezrozumnej
                  > "natury". czy ty czasami logicznie myślisz ?

                  Myślę logicznie: Jeśli pozwalasz kreatorowi powstać z niczego, to MUSISZ zgodzić się, że świat i jego prawa fizyki też mogły powstać z niczego. Właśnie to jest logika.

                  > > > Tak jak kamień samoistnie nie ożyje,
                  > >
                  > > Mylisz się, Kamień zamieniony w sole mineralne i innego
                  > > rodzaju związki chemiczne jest wchłaniany przez organizmy żywe.
                  > > Nie dzięki cudowi ale dzięki prawom fizyki.
                  > > Taki zasymilowany kamień "ożywa". Sam.
                  >
                  > Żeby być "wchłoniętym" i zasymilowanym muszą najpierw być
                  > owe "organizmy żywe" - bez nich nie ma szans :)

                  Oczywiście, a czy mówiliśmy o czymś innym? Masz jakiś problem z treścią zdań powyżej?
                  Ten temat postał, bo zaprzeczałeś czemuś. Wróć do początku i odwołaj to, co tam napisałeś.

                  > > > a komputer nie wyewoluuje z drewnianych liczydeł,
                  > >
                  > > Nieprawda, mylisz się. Taka była droga ewolucji memetycznej.
                  > > Komputer wyewoluował z drewnianych liczydeł. To są konkretne
                  > > "fenotypy" oparte na "programie" ewoluującej wiedzy ludzkiej o świecie.
                  >
                  > Sam więc widzisz (opornie ci to idzie), że nawet drewniane liczydło nie dokona
                  > żadnej ewolucji, bez ingerencji istoty rozumnej :)))

                  Heniu, nie rób uniku. Masz przyznać, że komputer jednak wyewoluował z liczydeł a Ty napisałeś wcześniej bzdurę.

                  > > > tak rozum nie powstanie z martwej natury.
                  > >
                  > > Twój na pewno, bo nim nie dysponujesz w ogóle. Bez logiki i
                  > > sprawdzania prawdy NIE MA ROZUMU.
                  >
                  > Twierdzisz więc, że twój rozum powstał z samoożywionej "martwej natury" ?
                  > Opowiedz coś o tym :)

                  Znów próba uniku, że niby ja mam na coś odpowiedzieć. OK.

                  Wszystkie atomy mojego ciała składają się z martwej natury - były kiedyś zawieszone w obłoku materii międzygwiezdnej. A to jest martwa natura. A Ty z czego się składasz?

                  Niech zgadnę - z sików dinozaura i bąka mamuta?
                  Tak, to możliwe, tylko że to już etap pośredni. Najpierw była martwa natura.

                  Tylko mi tu ewolucji układów słonecznych nie zaczynaj podważać. To też ewolucja i też kierowana przez tą samą fizykę, którą interpretujemy czasem jako chemię.

                  Masz mi się tu teraz przyznać do napisania bzdury w poprzednim odcinku. Do roboty, heniu.

                  > > Mózgi mają także inne np. człekokształtne, bardzo podobne
                  > > do ludzkich. Pewne funkcjonalności w tych zwierzęcych mózgach
                  > > odpowiadają funkcjonalnościom mózgu ludzkiego. To są etapy ewolucji.
                  >
                  > Nie ma w tym żadnej ewolucji. Po prostu, każdy twórca robi charakterystyczne dl
                  > a siebie dzieła z tego samego materiału, nieraz bardzo do siebie podobne. Ewolu
                  > cja to mit dla naiwnych.

                  Idziesz w zaparte. Wg Ciebie ewolucja wynikająca z fizyki to nieprawda. Ten wątek też przypilnuję.

                  Wg Ciebie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość to to samo. Żadnej zmienności czyli ewolucji. To już koniec katastrofy Twojego umysłu. Tyle bzdur, ile tu napisałeś w jednym poście to chyba nigdy nie widziałem... chociaż... tak, w Twoich postach to się zdarzało.
                  • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 05.01.17, 19:03
                    9rgkh napisał:

                    > > > Ta "teoria" to relikt sprzed epoki nauki.
                    > >
                    > > Od kiedy twoim zdaniem istnieje "nauka" ?
                    > > Kiedy ta "epoka nauki" się rozpoczęła ?
                    >
                    > Znów masz biegunkę myśli, zapomniałeś, że "płaska Ziemia" to była Twoja wrzutka
                    > nie na temat. Baw się tym dalej sam.

                    Nie kręć, wprost napisz, że nie wiesz :)

                    > > Przecież "nauka" i TE mówi wyraźnie, że Wszechświat powstał w wyniku samopału,
                    >
                    > Nie mówi czegoś takiego. I w tym momencie koniec tej dygresji. Nie znasz się na
                    > prawdopodobieństwie, jesteś przymulony matematycznie a więc i fizycznie (fizyk
                    > a to jedynie model matematyczny) i niczego mądrego na pewno o tym nie powiesz.
                    > Głupoty olewamy.

                    Coś cienko przędziesz - nie wiesz od kiedy zaczęła się nauka, nie wiesz jak powstał Wszechświat, nie potrafisz odpowiedzieć na pytania z rachunku prawdopodobieństwa, nic nie wiesz, a drapujesz się w szaty intelektualisty, wstyd :)

                    > > > > a człowiek jest potomkiem ameby.
                    > > >
                    > > > Człowiek nie jest bezpośrednim potomkiem ameby. Nauka nie zna
                    > > > takiej teorii. Religia wam zrobiła kaszanę z mózgu.
                    > >
                    > > Skoro życie może wykluć się z martwej skały, to dlaczego człowiek
                    > > nie może wykształcić się (oczywiście ewolucyjnie) z ameby ?
                    >
                    > O, zauważyłeś, co Ci się SAMO napisało? To wykwit Twojego rozumu. Taki on jest.
                    > Nie znasz definicji, mylą Ci się pojęcia, przekręcasz... Niestabilny umysłowo.
                    > A do tego "brnie w zaparte". To teraz zobaczysz, do czego Cię to doprowadzi. D
                    > opilnuję tego fragmentu posta.

                    Jak dotąd, to próbujesz się wymiksować bełkotem z odpowiedzi na pytania, które cię przerastają :)

                    > > > Prawdy się nie "mówi" ale pokazuje za pomocą dowodów.
                    > > Mało wiesz, skoro pleciesz takie brednie.
                    > > Nawet w sądzie należy "mówić" prawdę :)))
                    >
                    > Widzę, że i na taką tezę zareagowałeś zgodnie z moim planem. To też jest do pociągnięcia.

                    Czyli i na to nie masz żadnej odpowiedzi :)

                    > > Do bezsilnych twoich wycieczek osobistych, z litości się nie odniosę.
                    >
                    > To się nie odnoś. Opisuję Twoje wyczyny pisarskie. Tu jest dokumentacja.

                    Dokumentacja wskazuje, że pogrążając się piszczysz "lecę" :)))

                    > > Skoro "Natura nic nie musi tworzyć w sposób planowy, przemyślany",
                    >
                    > Nie musi, bo świat jest zdeterminowany. Wszystko, co się dzieje, wynika z począ
                    > tkowych założeń.

                    Dobrze, że o tym mówisz. To prawda, założenia może mieć jedynie istota rozumna. "Natura" nie jest istotą, a tym bardziej rozumną - jest narzędziem.

                    > > to nic rozumnego, inteligentnego powstać nie może
                    >
                    > Uważasz, że "złożoność" jest "rozumna"? To absurd. Złożoność jest skutkiem praw
                    > fizyki. Wszystkie reakcje chemiczne w organizmach żywych są zgodne z fizyką.

                    Nic takiego nie napisałem. Prawa fizyki są prawami, czyli musiały być zaplanowane i wdrożone, można się nimi posługiwać, ponieważ są weryfikowalne, przewidywalne, logiczne tak jak Prawodawca, który je ułożył.

                    > Myślę logicznie: Jeśli pozwalasz kreatorowi powstać z niczego, to MUSISZ zgo
                    > dzić się
                    , że świat i jego prawa fizyki też mogły powstać z niczego. Właśnie
                    > to jest logika.

                    Nie znam żadnego kreatora, który powstałby z niczego. Każdy o którym słyszałem urodził się z matki. Prawa fizyki, nie mogły się chyba urodzić, jak myślisz ?

                    > > Żeby być "wchłoniętym" i zasymilowanym muszą najpierw być
                    > > owe "organizmy żywe" - bez nich nie ma szans :)
                    >
                    > Oczywiście, a czy mówiliśmy o czymś innym? Masz jakiś problem z treścią zdań powyżej?
                    > Ten temat postał, bo zaprzeczałeś czemuś. Wróć do początku i odwołaj to, co tam
                    > napisałeś.

                    To dobrze, że z trudem, ale w końcu przyznajesz mi rację.

                    > > Sam więc widzisz (opornie ci to idzie), że nawet drewniane liczydło nie dokona
                    > > żadnej ewolucji, bez ingerencji istoty rozumnej :)))
                    >
                    > Heniu, nie rób uniku. Masz przyznać, że komputer jednak wyewoluował z liczydeł
                    > a Ty napisałeś wcześniej bzdurę.

                    To ty wciąż wypisujesz bzdury, twierdząc, że coś złożonego może powstać samo z czegoś prostego, bez udziału konstruktora. Naprawdę myślisz, że drewniane liczydło po tysiącach lat przedzierzgnęło się w komputer, a człowiek nie przyłożył do tego ręki ? Opowiedz coś o tym :)

                    > > Twierdzisz więc, że twój rozum powstał z samoożywionej "martwej natury" ?
                    > > Opowiedz coś o tym :)
                    >
                    > Znów próba uniku, że niby ja mam na coś odpowiedzieć. OK.

                    Skoro wypisujesz takie dziwy, których nawet w bajkach nie sposób przeczytać, to kto inny ma o tym opowiadać ?

                    > Wszystkie atomy mojego ciała składają się z martwej natury - były kiedyś zawies
                    > zone w obłoku materii międzygwiezdnej.

                    Zapewne masz na to stosowne certyfikaty ?

                    > Tylko mi tu ewolucji układów słonecznych nie zaczynaj podważać. To też ewolucja
                    > i też kierowana przez tą samą fizykę, którą interpretujemy czasem jako chemię.

                    A, skąd te układy słoneczne się wzięły i dlaczego ich elementy obracają się w różnych kierunkach ?

                    > Masz mi się tu teraz przyznać do napisania bzdury w poprzednim odcinku. Do robo
                    > ty, heniu.

                    Do jakiej bzdury, serdeńko mam się przyznawać, skoro to ty wypisujesz same brednie ?

                    > > > Mózgi mają także inne np. człekokształtne, bardzo podobne
                    > > > do ludzkich. Pewne funkcjonalności w tych zwierzęcych mózgach
                    > > > odpowiadają funkcjonalnościom mózgu ludzkiego. To są etapy ewolucji
                    > .
                    > >
                    > > Nie ma w tym żadnej ewolucji. Po prostu, każdy twórca robi charakterystyczne dl
                    > > a siebie dzieła z tego samego materiału, nieraz bardzo do siebie podobne. Ewolu
                    > > cja to mit dla naiwnych.
                    >
                    > Idziesz w zaparte. Wg Ciebie ewolucja wynikająca z fizyki to nieprawda. Ten wąt
                    > ek też przypilnuję.

                    Powtarzam, nie ma ewolucji w sensie tworzenia się nowych gatunków z już istniejących. Nikt jeszcze tego nie udowodnił. Pilnuj i szukaj dowodów :)))

                    > Wg Ciebie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość to to samo. Żadnej zmienności
                    > czyli ewolucji. To już koniec katastrofy Twojego umysłu. Tyle bzdur, ile tu na
                    > pisałeś w jednym poście to chyba nigdy nie widziałem... chociaż... tak, w Twoic
                    > h postach to się zdarzało.

                    Zmienność wewnątrzgatunkową (mutacje) możemy nazywać ewolucją, ale nie o takiej przecież dyskutujemy. Nie gorączkuj się tak, bo pikawa ci wysiądzie :)
                    • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 06.01.17, 00:53
                      conciliacissimus napisał:

                      > Nie kręć, wprost napisz, że nie wiesz :)

                      Nie kręć, napisz wprost, ze nie wiesz.

                      > Coś cienko przędziesz - nie wiesz od kiedy zaczęła się nauka, nie wiesz jak pow
                      > stał Wszechświat, nie potrafisz odpowiedzieć na pytania z rachunku prawdopodobi
                      > eństwa, nic nie wiesz, a drapujesz się w szaty intelektualisty, wstyd :)

                      Wiem tyle, ile wie nauka.

                      Natomiast Ty nie potrafiłeś żadnego z naukowych argumentów obalić.

                      No to zaczynaj od nowa to obalanie.

                      > Jak dotąd, to próbujesz się wymiksować bełkotem z odpowiedzi na pytania, które
                      > cię przerastają :)

                      Jak dotąd, to próbujesz się wymiksować bełkotem z odpowiedzi na pytania, które cię przerastają :)

                      > Czyli i na to nie masz żadnej odpowiedzi :)

                      Czyli i na to nie masz żadnej odpowiedzi :)

                      > Dokumentacja wskazuje, że pogrążając się piszczysz "lecę" :)))

                      Dokumentacja wskazuje, że prawdopodobieństwo małe uważasz za równe zerowemu.

                      > > > Skoro "Natura nic nie musi tworzyć w sposób planowy, przemyślany",
                      > >
                      > > Nie musi, bo świat jest zdeterminowany.
                      > > Wszystko, co się dzieje, wynika z początkowych założeń.
                      >
                      > Dobrze, że o tym mówisz.
                      > To prawda, założenia może mieć jedynie istota rozumna.
                      > "Natura" nie jest istotą, a tym bardziej rozumną - jest narzędziem.

                      Twój projektant nie jest rozumny. Czy podać Ci parę przykładów jego głupoty?

                      > Nic takiego nie napisałem. Prawa fizyki są prawami, czyli musiały być zaplanowa
                      > ne i wdrożone, można się nimi posługiwać, ponieważ są weryfikowalne, przewidywa
                      > lne, logiczne tak jak Prawodawca, który je ułożył.

                      Na pewno nie "tak jak", bo tego związku logicznego nie udowodniłeś. Znów teza fałszywa.

                      > Nie znam żadnego kreatora, który powstałby z niczego. Każdy o którym słyszałem
                      > urodził się z matki. Prawa fizyki, nie mogły się chyba urodzić, jak myślisz ?

                      A dlaczego nie mogły? Poproszę o dowód.

                      > > > Żeby być "wchłoniętym" i zasymilowanym muszą najpierw być
                      > > > owe "organizmy żywe" - bez nich nie ma szans :)
                      > >
                      > > Oczywiście, a czy mówiliśmy o czymś innym? Masz jakiś problem z treścią z
                      > dań powyżej?
                      > > Ten temat postał, bo zaprzeczałeś czemuś. Wróć do początku i odwołaj to,
                      > co tam
                      > > napisałeś.
                      >
                      > To dobrze, że z trudem, ale w końcu przyznajesz mi rację.

                      Wszystkie reakcje chemiczne w materii ożywionej są zgodne z fizyką a więc życie mogło powstać bez ingerencji zewnętrznej.

                      > > Heniu, nie rób uniku. Masz przyznać, że komputer jednak
                      > > wyewoluował z liczydeł a Ty napisałeś wcześniej bzdurę.
                      >
                      > To ty wciąż wypisujesz bzdury, twierdząc, że coś złożonego może powstać samo z
                      > czegoś prostego, bez udziału konstruktora. Naprawdę myślisz, że drewniane liczy
                      > dło po tysiącach lat przedzierzgnęło się w komputer, a człowiek nie przyłożył d
                      > o tego ręki ? Opowiedz coś o tym :)

                      Gromadzenie coraz większej wiedzy ludzkiej jest przykładem tego, że informacja początkowo prosta może się stawać bardziej złożona (bez udziału sił spoza wszechświata).

                      > > Wszystkie atomy mojego ciała składają się z martwej
                      > > natury - były kiedyś zawieszone w obłoku materii międzygwiezdnej.
                      >
                      > Zapewne masz na to stosowne certyfikaty ?

                      Zapewne masz dowód, że tak nie jest?

                      > > Tylko mi tu ewolucji układów słonecznych nie zaczynaj podważać.
                      > > To też ewolucja i też kierowana przez tą samą fizykę, którą
                      > > interpretujemy czasem jako chemię.
                      >
                      > A, skąd te układy słoneczne się wzięły i dlaczego ich elementy
                      > obracają się w różnych kierunkach ?

                      A dlaczego miałyby się "obracać w jednym kierunku"? Poproszę o dowód.

                      > > Masz mi się tu teraz przyznać do napisania bzdury
                      > > w poprzednim odcinku. Do roboty, heniu.
                      >
                      > Do jakiej bzdury, serdeńko mam się przyznawać, skoro to ty wypisujesz same bred
                      > nie ?

                      Brednie wypisujesz Ty. Twierdzisz, że prawdopodobieństwo zerowe i bardzo małe (jak małe?) to to samo.

                      > Powtarzam, nie ma ewolucji w sensie tworzenia się nowych
                      > gatunków z już istniejących. Nikt jeszcze tego nie udowodnił.
                      > Pilnuj i szukaj dowodów :)))

                      Dowody są zbędne. Natura nie zna pojęcia gatunku i nie stosuje się do takiego kryterium

                      > Zmienność wewnątrzgatunkową (mutacje) możemy nazywać
                      > ewolucją, ale nie o takiej przecież dyskutujemy.
                      > Nie gorączkuj się tak, bo pikawa ci wysiądzie :)

                      Powtórzę Ci to: Natura nie zna pojęcia gatunku. To ludzki wymysł.

                      I to dobrze, że tym sposobem w całości uznałeś ewolucję organizmów żywych za prawdziwą.
                      • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 06.01.17, 09:32
                        9rgkh napisał:

                        > conciliacissimus napisał:
                        >
                        > > Nie kręć, wprost napisz, że nie wiesz :)
                        >
                        > Nie kręć, napisz wprost, ze nie wiesz.

                        Twoja odpowiedź jest dowodem na to, że jednak ja mam rację - żadnej ewolucji nie ma. Jest za to dewolucja, skoro osobnik podający się (jeszcze) za człowieka zamienia się w papugę :)))

                        > > Coś cienko przędziesz - nie wiesz od kiedy zaczęła się nauka, nie wiesz jak pow
                        > > stał Wszechświat, nie potrafisz odpowiedzieć na pytania z rachunku prawdopodobi
                        > > eństwa, nic nie wiesz, a drapujesz się w szaty intelektualisty, wstyd :)
                        >
                        > Wiem tyle, ile wie nauka.

                        To wyduś w końcu z siebie odpowiedź. Nie potrafisz ?

                        > Natomiast Ty nie potrafiłeś żadnego z naukowych argumentów obalić.

                        Którego argumentu ?

                        > > Jak dotąd, to próbujesz się wymiksować bełkotem z odpowiedzi na pytania, które
                        > > cię przerastają :)
                        >
                        > Jak dotąd, to próbujesz się wymiksować bełkotem z odpowiedzi na pytania, które
                        > cię przerastają :)

                        Widzę coraz wyraźniejsze postępy dewolucji :)))

                        > > Czyli i na to nie masz żadnej odpowiedzi :)
                        >
                        > Czyli i na to nie masz żadnej odpowiedzi :)

                        Oby tak dalej, a zamienisz się wkrótce w amebę :)))

                        > > Dokumentacja wskazuje, że pogrążając się piszczysz "lecę" :)))
                        >
                        > Dokumentacja wskazuje, że prawdopodobieństwo małe uważasz za równe zerowemu.

                        Jesteś już blisko :)

                        > > Dobrze, że o tym mówisz.
                        > > To prawda, założenia może mieć jedynie istota rozumna.
                        > > "Natura" nie jest istotą, a tym bardziej rozumną - jest narzędziem.
                        >
                        > Twój projektant nie jest rozumny. Czy podać Ci parę przykładów jego głupoty?

                        Nie mam jeszcze żadnego projektanta, ale zastanawiam się, czy nie zatrudnić projektantkę wnętrz. Jak myślisz, warto ?

                        > > Nic takiego nie napisałem. Prawa fizyki są prawami, czyli musiały być zaplanowa
                        > > ne i wdrożone, można się nimi posługiwać, ponieważ są weryfikowalne, przewidywa
                        > > lne, logiczne tak jak Prawodawca, który je ułożył.
                        >
                        > Na pewno nie "tak jak", bo tego związku logicznego nie udowodniłeś. Znów teza fałszywa.

                        To ty jesteś nielogiczny. Gdy czytasz znalezioną na śmietniku jakąś konstytucję, czyli zbiór praw. to chyba nie sądzisz, że one same się ukształtowały przez miliardy lat.... a może jednak tak sądzisz ?

                        > > Nie znam żadnego kreatora, który powstałby z niczego. Każdy o którym słyszałem
                        > > urodził się z matki. Prawa fizyki, nie mogły się chyba urodzić, jak myślisz ?
                        >
                        > A dlaczego nie mogły? Poproszę o dowód.

                        Dowodem są wszystkie znane ludzkości prawa, począwszy od "Kodeksu Hammurabiego", a a na polskiej ustawie o TK skończywszy - same się nie stworzyły, ułożyli je ludzie - istoty rozumne. Ty zaś uważasz, że nie - prawa mogą same ułożyć się w sposób logiczny, uporządkowany, przewidywalny i weryfikowalny. Dawaj dowód, że tak właśnie było ! :)))

                        > > To dobrze, że z trudem, ale w końcu przyznajesz mi rację.
                        >
                        > Wszystkie reakcje chemiczne w materii ożywionej są zgodne z fizyką a więc życie
                        > mogło powstać bez ingerencji zewnętrznej.

                        Skoro dowiedliśmy, że prawa fizyki nie mogły powstać samoistnie, to również życie nie mogło w ten sposób powstać.

                        > > To ty wciąż wypisujesz bzdury, twierdząc, że coś złożonego może powstać samo z
                        > > czegoś prostego, bez udziału konstruktora. Naprawdę myślisz, że drewnianeliczy
                        > > dło po tysiącach lat przedzierzgnęło się w komputer, a człowiek nie przyłożył d
                        > > o tego ręki ? Opowiedz coś o tym :)
                        >
                        > Gromadzenie coraz większej wiedzy ludzkiej jest przykładem tego, że informacja
                        > początkowo prosta może się stawać bardziej złożona (bez udziału sił spoza wszec
                        > hświata).

                        To co piszesz jest wynikiem działań istoty rozumnej - człowieka. Nie ma w tym nic, co wskazywałoby, że bez udziału człowieka stworzyły się drewniane liczydła, które po milionach lat przedzierzgnęły się w komputer. Jest to możliwe, czy nie ? O tym właśnie coś opowiedz :)

                        > > > Wszystkie atomy mojego ciała składają się z martwej
                        > > > natury - były kiedyś zawieszone w obłoku materii międzygwiezdnej.
                        > >
                        > > Zapewne masz na to stosowne certyfikaty ?
                        >
                        > Zapewne masz dowód, że tak nie jest?

                        To ty stawiasz tezę, którą masz udowodnić, ja tylko pytam o dowody, które potwierdzą jej prawdziwość :)

                        > > A, skąd te układy słoneczne się wzięły i dlaczego ich elementy
                        > > obracają się w różnych kierunkach ?
                        >
                        > A dlaczego miałyby się "obracać w jednym kierunku"? Poproszę o dowód.

                        Właśnie w wyniku praw fizyki, o których wypisujesz bzdury :)
                        Już w szkole na lekcjach fizyki uczą, że w wyniku eksplozji (wybuchu) wszystkie elementy oddalają się od środka, obracając się w tym samym kierunku. To są podstawy, których jak widzę nie opanowałeś w szkole, więc teraz bredzisz, jak nawiedzony szaman z buszu :)))

                        > > Do jakiej bzdury, serdeńko mam się przyznawać, skoro to ty wypisujesz same brednie ?
                        >
                        > Brednie wypisujesz Ty. Twierdzisz, że prawdopodobieństwo zerowe i bardzo małe (
                        > jak małe?) to to samo.

                        Tak małe, że niemożliwe do osiągnięcia w założonym czasie, a więc zerowe. Ile ty klas skończyłeś bez powtarzania roku ?

                        > > Powtarzam, nie ma ewolucji w sensie tworzenia się nowych
                        > > gatunków z już istniejących. Nikt jeszcze tego nie udowodnił.
                        > > Pilnuj i szukaj dowodów :)))
                        >
                        > Dowody są zbędne. Natura nie zna pojęcia gatunku i nie stosuje się do takiego kryterium

                        Prymitywną erystyką nie sprawisz, że będziesz miał rację. Brak dowodów jest potwierdzeniem tego, że nauka w tej sprawie stawiać może tylko hipotezy. Ty zaś przyjmujesz, że to fakty :)

                        > Powtórzę Ci to: Natura nie zna pojęcia gatunku. To ludzki wymysł.
                        >
                        > I to dobrze, że tym sposobem w całości uznałeś ewolucję organizmów żywych za pr
                        > awdziwą.

                        Ludzie różne rzeczy wymyślają. W nauce przyjęto mówić o "ewolucji gatunków" na określenie darwinowskiej teorii, która jak dziś się okazuje jest błędna.
                        Jaką ewolucję organizmów żywych uznałem za prawdziwą ? Jeśli mówimy o mutacjach wewnątrzgatunkowych, to nigdy tego nie kwestionowałem, podobnie jak i inni na długo przed Darwinem :)
                        • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 06.01.17, 12:12
                          conciliacissimus napisał:

                          > To wyduś w końcu z siebie odpowiedź. Nie potrafisz ?

                          Najpierw Ty musisz wydusić z siebie pytanie. W potoku bełkotu, który tu publikujesz, nie da się jednoznacznie ustalić, co nim jest. :)

                          > > Natomiast Ty nie potrafiłeś żadnego z naukowych argumentów obalić.
                          >
                          > Którego argumentu ?

                          Ogólnie - argumentów o prawdziwości TE. Naprawdę dotąd tego nie załapałeś? Cały Twój bełkot obaliłem w moich odpowiedziach.

                          > > Dokumentacja wskazuje, że prawdopodobieństwo małe
                          > > uważasz za równe zerowemu.
                          >
                          > Jesteś już blisko :)

                          Tylko że to przeczy matematyce. :) A dokładnie, co napisałeś, w każdej chwili mogę Ci jeszcze raz zacytować.

                          > Nie mam jeszcze żadnego projektanta

                          Projektanta nie masz? :) Prawodawcy nie masz? :) Przecież masz, piszesz o nim poniżej. Tylko że ten projektant, prawodawca jest debilem.

                          > > > Nic takiego nie napisałem. Prawa fizyki są prawami,
                          > > > czyli musiały być zaplanowane i wdrożone,
                          > > > można się nimi posługiwać, ponieważ są weryfikowalne,
                          > > > przewidywalne, logiczne tak jak Prawodawca, który je ułożył.
                          > >
                          > > Na pewno nie "tak jak", bo tego związku logicznego nie udowodniłeś.
                          > > Znów teza fałszywa.
                          >
                          > To ty jesteś nielogiczny. Gdy czytasz znalezioną na śmietniku jakąś konstytucję
                          > , czyli zbiór praw. to chyba nie sądzisz, że one same się ukształtowały przez m
                          > iliardy lat.... a może jednak tak sądzisz ?

                          Konstytucję układają ludzie, którzy są W TEJ SAMEJ rzeczywistości co ich wytwór.
                          Porównanie jest błędne logicznie i nie ma tu zastosowania, bo autora praw lub reguł fizyki umieszczasz w innej rzeczywistości.
                          A na śmietniku wylądowały wszystkie święte księgi z mojego domu. Tam ich szukaj.

                          > > > Prawa fizyki, nie mogły się chyba urodzić, jak myślisz ?
                          > >
                          > > A dlaczego nie mogły? Poproszę o dowód.
                          >
                          > Dowodem są wszystkie znane ludzkości prawa, począwszy od "Kodeksu Hammurabiego"

                          Te „zasady” istnieją w tej samej rzeczywistości i to naturalne, że można znaleźć związek między autorem a jego dziełem. A istnienia Twojego autora nie można udowodnić – czyli związek przyczynowo-skutkowy nie istnieje. :)

                          > prawa mogą same ułożyć się w sposób logiczny, uporządkowany,
                          > przewidywalny i weryfikowalny. Dawaj dowód, że tak właśnie było ! :)))

                          Napisałem to już: Są w tej samej rzeczywistości i taki związek jest prosty do udowodnienia:
                          1) człowiek (autor) istnieje
                          2) jakieś dzieło istnieje
                          Wniosek – można się doszukać związku między nimi, przy czym ten związek musi być zgodny z przyjętymi (udowodnionymi) regułami działania tej rzeczywistości.

                          Twój autor nie istnieje w tej samej rzeczywistości. Punkt pierwszy nie jest spełniony. Nie ma na czym opierać wnioskowania.

                          > > Wszystkie reakcje chemiczne w materii ożywionej są zgodne
                          > > z fizyką a więc życie mogło powstać bez ingerencji zewnętrznej.
                          >
                          > Skoro dowiedliśmy, że prawa fizyki nie mogły powstać samoistnie, to również życ
                          > ie nie mogło w ten sposób powstać.

                          Nie dowiodłeś tego. Bo – jeśli Twój autor mógł sam powstać z niczego to i prawom fizyki nie możesz odmawiać takiej szansy.

                          > > > Naprawdę myślisz, że drewniane liczydło po tysiącach lat
                          > > > przedzierzgnęło się w komputer, a człowiek nie przyłożył
                          > > > do tego ręki ? Opowiedz coś o tym :)
                          > >
                          > > Gromadzenie coraz większej wiedzy ludzkiej jest przykładem
                          > > tego, że informacja początkowo prosta może się stawać
                          > > bardziej złożona (bez udziału sił spoza wszechświata).
                          >
                          > To co piszesz jest wynikiem działań istoty rozumnej - człowieka.

                          „Nierozumne” zwierzęta też budują skomplikowane konstrukcje – np. bobry.

                          > Nie ma w tym nic, co wskazywałoby, że bez udziału człowieka
                          > stworzyły się drewniane liczydła, które po milionach lat
                          > przedzierzgnęły się w komputer. Jest to możliwe, czy nie ?
                          > O tym właśnie coś opowiedz :)

                          Nie pojmiesz ale spróbuję.

                          To, co tu podajesz, to dowód ewolucji. Prostszy na początku w swej strukturze Wszechświat ewoluuje umożliwiając powstawanie coraz bardziej złożonych struktur. Ewoluuje równolegle informacja – genetyczna i memetyczna - gdy spełniony jest warunek warunek, by dawała się jakoś przechować. Bardziej złożona informacja odtwarza bardziej złożone struktury.

                          > > > > Wszystkie atomy mojego ciała składają się z martwej natury -
                          > > > > były kiedyś zawieszone w obłoku materii międzygwiezdnej.
                          > > >
                          > > > Zapewne masz na to stosowne certyfikaty ?
                          > >
                          > > Zapewne masz dowód, że tak nie jest?
                          >
                          > To ty stawiasz tezę, którą masz udowodnić, ja tylko pytam
                          > o dowody, które potwierdzą jej prawdziwość :)

                          To jest udowodnione na polu nauki. Sięgnij do tych dowodów i obal je. I z tym sposobem obalenia przyjdź tutaj. W końcu to Ty chcesz mnie do czegoś przekonać. Mnie przekonuje nauka.

                          > > > A, skąd te układy słoneczne się wzięły i dlaczego ich elementy
                          > > > obracają się w różnych kierunkach ?
                          > >
                          > > A dlaczego miałyby się "obracać w jednym kierunku"? Poproszę o dowód.
                          >
                          > Właśnie w wyniku praw fizyki, o których wypisujesz bzdury :)
                          > Już w szkole na lekcjach fizyki uczą, że w wyniku eksplozji (wybuchu) wszystkie
                          > elementy oddalają się od środka, obracając się w tym samym kierunku. To są pod
                          > stawy, których jak widzę nie opanowałeś w szkole, więc teraz bredzisz, jak nawi
                          > edzony szaman z buszu :)))

                          Rzuć link do Wikipedii, sprawdzę. :)
                          To jest bzdura. Wniosek – wyprali Ci w Twojej religijnej szkole mózg.

                          > > Brednie wypisujesz Ty. Twierdzisz, że prawdopodobieństwo
                          > > zerowe i bardzo małe (jak małe?) to to samo.
                          >
                          > Tak małe, że niemożliwe do osiągnięcia w założonym czasie,
                          > a więc zerowe.

                          Albo małe, albo zerowe. Już się z tego nie wywiniesz, Heniu.

                          > > > Powtarzam, nie ma ewolucji w sensie tworzenia się nowych
                          > > > gatunków z już istniejących. Nikt jeszcze tego nie udowodnił.
                          > > > Pilnuj i szukaj dowodów :)))
                          > >
                          > > Dowody są zbędne. Natura nie zna pojęcia gatunku i nie stosuje
                          > > się do takiego kryterium
                          >
                          > Prymitywną erystyką …

                          No to trafiony i zatopiony. Zepsułem Ci jeszcze jeden „argument”? Pożegnaj się z gadaniem o gatunkach.

                          > > Powtórzę Ci to: Natura nie zna pojęcia gatunku. To ludzki wymysł.
                          > >
                          > > I to dobrze, że tym sposobem w całości uznałeś ewolucję
                          > > organizmów żywych za prawdziwą.
                          >
                          > Ludzie różne rzeczy wymyślają.

                          Widzę. Wymyślasz. Ale to same bzdury.

                          > W nauce przyjęto mówić o "ewolucji gatunków"

                          W nauce formułuje się pewne terminy, żeby było z grubsza wiadomo o jakiej klasie obiektów mówimy.

                          > na określenie darwinowskiej teorii, która jak dziś się okazuje jest błędna.

                          Którą Ty uważasz za błędną. Wolno Ci. Dla logicznej nauki jest ona poprawna.

                          > Jaką ewolucję organizmów żywych uznałem za prawdziwą ?
                          > Jeśli mówimy o mutacjach wewnątrzgatunkowych, to nigdy
                          > tego nie kwestionowałem, podobnie jak i inni na
                          > długo przed Darwinem :)

                          Dla natury nie ma znaczenia, co Ty sobie kombinujesz z pojęciem gatunku. Natura nie respektuje go. W naturze, w miarę narastania różnic w genotypie powodowanych mutacjami, może się pojawić niezdolność do płodnego potomstwa. Wtedy linie mogą się ostatecznie rozejść. Gatunek jest SKUTKIEM a nie PRZYCZYNĄ.
                          • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 07.01.17, 12:58
                            9rgkh napisał:

                            > conciliacissimus napisał:
                            >
                            > > To wyduś w końcu z siebie odpowiedź. Nie potrafisz ?
                            >
                            > Najpierw Ty musisz wydusić z siebie pytanie. W potoku bełkotu, który tu publiku
                            > jesz, nie da się jednoznacznie ustalić, co nim jest. :)

                            Pytania w tekście pisanym zawsze kończą się pytajnikiem (wygląda on tak: ?). Zwracając się z nimi do ciebie, wszystkie pytania w ten sposób oznaczałem. Dla usystematyzowania przypomnę je i oczekuję, że jako wyznawca „nauki”, racjonalista, matematyk, specjalista od rachunku prawdopodobieństwa (na jakiego buńczucznie się drapujesz), zamiast stosować prymitywne uniki, w końcu udzielisz mi rzeczowych odpowiedzi:
                            - Od kiedy twoim zdaniem istnieje "nauka" ?
                            - Kto udowodnił ewolucję ?
                            - Czy sformułowano jakieś prawo ewolucji, które jest weryfikowalne ?
                            - Ile potrzeba "zdarzeń dowolnych", aby powstało najbardziej prymitywne życie ?
                            - Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia się atomów w jakiekolwiek białko, łańcuch DNA, czy żywą komórkę ?
                            - Jakie jest prawdopodobieństwo powstania prostego białka zbudowanego z 500 lewoskrętnych aminokwasów ?

                            > > > Natomiast Ty nie potrafiłeś żadnego z naukowych argumentów obalić.
                            > >
                            > > Którego argumentu ?
                            >
                            > Ogólnie - argumentów o prawdziwości TE. Naprawdę dotąd tego nie załapałeś? Cały
                            > Twój bełkot obaliłem w moich odpowiedziach.

                            Przecież nie wskazałeś jeszcze ani jednego argumentu (nie mówiąc już o dowodach) na potwierdzenie tej teorii. Wydalasz z siebie chaotyczny słowotok frazesów, które być może zachwycają twoich kumpli z podwórka, ale nie mają żadnej mocy sprawczej, aby cokolwiek udowodnić :)

                            > > > Dokumentacja wskazuje, że prawdopodobieństwo małe
                            > > > uważasz za równe zerowemu.
                            > >
                            > > Jesteś już blisko :)
                            >
                            > Tylko że to przeczy matematyce. :) A dokładnie, co napisałeś, w każdej chwili m
                            > ogę Ci jeszcze raz zacytować.

                            Czy ty w ogóle uczyłeś się matematyki ? Uważasz zatem, że prawdopodobieństwo powstania czegoś w średnim czasie, który przekracza przyjęty przez kosmologię wiek Wszechświata, nie jest równy zeru ? Opowiedz coś o tym :)

                            > > Nie mam jeszcze żadnego projektanta
                            >
                            > Projektanta nie masz? :) Prawodawcy nie masz? :) Przecież masz, piszesz o nim p
                            > oniżej. Tylko że ten projektant, prawodawca jest debilem.

                            Nigdzie nie napisałem, że nie mam prawodawcy – mam, podobnie jak ty, a jest nim Sejm RP, aczkolwiek mam o nim podobne zdanie, jak ty o swoim projektancie :)
                            Projektanta jeszcze nie szukałem (noszę się z zamiarem remontu mieszkania), ale może ty mi w tym pomożesz ?

                            > Konstytucję układają ludzie, którzy są W TEJ SAMEJ rzeczywistości co ich wytwór.
                            > Porównanie jest błędne logicznie i nie ma tu zastosowania, bo autora praw lub r
                            > eguł fizyki umieszczasz w innej rzeczywistości.
                            > A na śmietniku wylądowały wszystkie święte księgi z mojego domu. Tam ich szukaj.

                            Jakie znaczenie ma to, czy prawodawca żyje w tej samej rzeczywistości, co „ich wytwór” ? Prawa dla kolonii, Parlament Anglii układał, będąc sam w innej rzeczywistości. Podobnie do innej rzeczywistości odnosi się np. „Układ o zasadach działalności państw w zakresie badań i użytkowania przestrzeni kosmicznej łącznie z Księżycem i innymi ciałami niebieskimi” z 27 stycznia 1967 r. Nie widzę tu żadnego błędu logicznego, który zabraniałby jakiemuś prawodawcy układania praw dla innych rzeczywistości, niż sam się znajduje. Masz małą wyobraźnię, stąd twoje ograniczenia mentalne i łatwość zapadania w ateizm.

                            > Te „zasady” istnieją w tej samej rzeczywistości i to naturalne, że można znaleź
                            > ć związek między autorem a jego dziełem. A istnienia Twojego autora nie można u
                            > dowodnić – czyli związek przyczynowo-skutkowy nie istnieje. :)

                            To jest brednia, co wypisujesz. Znalazłszy np. zegarek na pustyni, również nie jesteś w stanie dowieść jego naturalnego pochodzenia, pomimo nieznajomości „autora tego dzieła”, a jednak wiesz, że musi być dziełem jakiegoś twórcy, a nie tworem samoistnym.

                            > > prawa mogą same ułożyć się w sposób logiczny, uporządkowany,
                            > > przewidywalny i weryfikowalny. Dawaj dowód, że tak właśnie było ! :)))
                            >
                            > Napisałem to już: Są w tej samej rzeczywistości i taki związek jest prosty do udowodnienia:
                            > 1) człowiek (autor) istnieje
                            > 2) jakieś dzieło istnieje
                            > Wniosek – można się doszukać związku między nimi, przy czym ten [b]związek musi
                            > być zgodny z przyjętymi (udowodnionymi) regułami działania tej rzeczywistości.

                            Widzisz więc, że istnieje istota rozumna, która stworzyła to dzieło. Nieznajomość autora, nie jest dowodem na powstanie dzieła samoistnie. To jest błąd logiczny charakterystyczny dla prymitywnych osobników, mających kłopoty z logiką.

                            > Twój autor nie istnieje w tej samej rzeczywistości. Punkt pierwszy nie jest spe
                            > łniony. Nie ma na czym opierać wnioskowania.

                            Udowodniłem, że będąc w innej rzeczywistości można układać prawa. Nie jest t żadna przeszkoda.

                            > > Skoro dowiedliśmy, że prawa fizyki nie mogły powstać samoistnie, to również życ
                            > > ie nie mogło w ten sposób powstać.
                            >
                            > Nie dowiodłeś tego. Bo – jeśli Twój autor mógł sam powstać z niczego to i prawo
                            > m fizyki nie możesz odmawiać takiej szansy.
                            Nie wiem jaki autor mógł powstać z niczego (mam nadzieję, że mi to wyjaśnisz), skoro nawet człowiek powstał z „prochu ziemi”. Jeśli zaś wierzysz, że „prawa fizyki” są wieczne i nieśmiertelne, a nawet, że same „powstały z niczego”, to zaiste jesteś człowiekiem wielkiej wiary – ja, chociaż mam się za głęboko wierzącego, to nie mogę z tobą się równać :))

                            > > To co piszesz jest wynikiem działań istoty rozumnej - człowieka.
                            >
                            > „Nierozumne” zwierzęta też budują skomplikowane konstrukcje – np. bobry.

                            Owszem, nawet „rozumnie” podgryzają drzewa tak, aby na nie się nie zwaliło i je nie przygniotło :))

                            > To, co tu podajesz, to dowód ewolucji. Prostszy na początku w swej strukturze W
                            > szechświat ewoluuje umożliwiając powstawanie coraz bardziej złożonych struktur.
                            > Ewoluuje równolegle informacja – genetyczna i memetyczna - gdy spełnion
                            > y jest warunek warunek, by dawała się jakoś przechować. Bardziej złożona inf
                            > ormacja odtwarza bardziej złożone struktury.


                            Niezła bajka, w którą wierzy (jak widać) wielu naiwnych. Nie ma wszakże na to ani jednego dowodu i w tym jest problem. Pytałem zaś nie o hipotezę dla naiwnych, ale o możliwość, którą stręczyłeś, że „drewniane liczydło ewoluowało samoistnie w nowoczesny komputer” – potrafisz podać na to jakiś dowód ?

                            > > To ty stawiasz tezę, którą masz udowodnić, ja tylko pytam
                            > > o dowody, które potwierdzą jej prawdziwość :)
                            >
                            > To jest udowodnione na polu nauki. Sięgnij do tych dowodów i obal je. I z tym s
                            > posobem obalenia przyjdź tutaj. W końcu to Ty chcesz mnie do czegoś przekonać.
                            > Mnie przekonuje nauka.

                            Niczego nie muszę obalać, skoro nie jest to udowodnione. To do ciebie należy wskazanie dowodu, że tak faktycznie było. Jak dotąd, nie mogę się doczekać ani jednego, poza farmazonami, które tu wciskasz :)

                            > Rzuć link do Wikipedii, sprawdzę. :)
                            > To jest bzdura. Wniosek – wyprali Ci w Twojej religijnej szkole mózg.

                            To właśnie jest NAUKA, do której rzekomo się odwołujesz – jak widać jesteś jednak ignorantem :)
                            Zgodnie z prawem momentu pędu wszystko we Wszechświecie (po Wielkim Wybuchu) powinno wirować w tym samym kierunku. Zatem, jeśli jakiś obiekt wiruje wokół własnej osi i rozpada się na mniejsze części, to wszystkie te części powinny wirować w tę samą stronę, a we Wszechświecie tak nie jest. W szkole średniej już możesz się dowiedzieć z lekcji fizyki, że ciało będące w ruchu wirowym w przypadku rozpadu na mniejsze części, każda z tych części będzie wirować w
                            • 9rgkh Lekcja języka polskiego dla henia 07.01.17, 22:59
                              conciliacissimus napisał:

                              > 9rgkh napisał:
                              >
                              > > conciliacissimus napisał:

                              > > > Nie mam jeszcze żadnego projektanta
                              > >
                              > > Projektanta nie masz? :) Prawodawcy nie masz? :)
                              > > Przecież masz, piszesz o nim poniżej. Tylko że ten
                              > > projektant, prawodawca jest debilem.
                              >
                              > Nigdzie nie napisałem, że nie mam prawodawcy

                              Cytat> > > Nic takiego nie napisałem. Prawa fizyki są prawami,
                              > > > czyli musiały być zaplanowane i wdrożone,
                              > > > można się nimi posługiwać, ponieważ są weryfikowalne,
                              > > > przewidywalne, logiczne tak jak Prawodawca, który je ułożył.
                              forum.gazeta.pl/forum/w,721,163046895,163046895,Bog_jest_czynnikiem_warunkujacym_wszystko.html?p=163115922


                              Heniu, durne, erystyczne założenia ZAWSZE można odwrócić przeciwko temu, kto je stosuje. Nie ma wyjątku. Nie zaliczyłeś podstawówki z języka polskiego. Uzupełnię Ci tę wiedzę.
                              Czy Twój Prawodawca nie jest prawodawcą? Jest. Termin napisany małą literą jest uogólnieniem, to poprawna forma w języku polskim. Taki Prawodawca (nazwa własna), jeśli ma coś wspólnego z wykonywanym zadaniem, a przecież podobno „dał prawa”), jest jednym z prawodawców a jak się doda do tego zaimek „ten”, to dokładnie wiadomo, o kogo chodzi.

                              Tak więc znasz "tego prawodawcę". Ale cóż, wrodzone upośledzenie umysłowe niektórych wierzących nie pozwala im zrozumieć prostych reguł języka polskiego. Masz dwa wyjścia – albo pokazać, że nie jesteś upośledzony i przyjąć ode mnie wiedzę z języka polskiego i zmienić taktykę, albo … :) Twój wybór.

                              W drugim przypadku mam pod ręką ten link i po napotkaniu Twoich tekstów o podobnej treści będę linkował powyższy post, za każdym razem dokumentując Twoje... "rozgarnięcie". Chcesz się kompromitować, nie będę Ci odbierał tej przyjemności. :)

                              --
                              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                            • 9rgkh Ignorant fizyczny - nie zna praw zachowania 08.01.17, 00:23
                              conciliacissimus napisał:

                              > 9rgkh napisał:

                              > Zgodnie z prawem momentu pędu wszystko we Wszechświecie
                              > (po Wielkim Wybuchu) powinno wirować w tym samym kierunku

                              Heniu, zlituj się… dość tych kompromitacji. Nie „prawo momentu pędu” ale „prawo zachowania momentu pędu”. Kolejny raz wpadka.

                              Ponadto robisz fałszywe założenie, że początkowo był jakiś niezerowy moment pędu. Nie musiał być. Kierunki obrotu są dowolne i wynikają z rozkładu działających na obiekt sił. Tylko suma tej wielkości fizycznej powinna być stała. I odpowiedz sobie, czy w naszym świecie obiektom można nadawać dowolny pęd (z czego wynika i moment pędu)? :)

                              Nie wiemy, w jaki dokładnie sposób powstał Wszechświat. Do naszych obserwacji dopasowaliśmy matematyczny model. Obejmuje on tylko odnoszący się do znanych nam obecnie obserwacji „wycinek historii Wszechświata”. Nie wiadomo, czy jakiś inny model matematyczny nie opisze tej historii lepiej.

                              W uznanym obecnie za najlepszy modelu Wielki Wybuch to aproksymacja wstecz do momentu zero. Historia Wszechświata mogła jednak trwać jeszcze wcześniej. Wielki Wybuch nie stworzył Wszechświata – jest to nazwa stadium jego historii wynikająca z modelu matematycznego.
                            • 9rgkh Warunek wspólnej rzeczywistości 08.01.17, 00:28
                              conciliacissimus napisał:

                              > Jakie znaczenie ma to, czy prawodawca żyje w tej samej rzeczywistości, co „ich
                              > wytwór” ?

                              Ma takie znaczenie, że TYLKO wtedy dla obu pojęć można znaleźć płaszczyznę dla wykazania związku przyczynowo-skutkowego. Obu muszą dotyczyć TE SAME REGUŁY, przy pomocy których to wykazujemy.
                              W przypadku rzeczywistości naszego świata zarówno autor jak i jego dzieło muszą być możliwe do identyfikacji. Gdyby krasnale szczały do mleka, to samo skwaśniałe mleko, bez identyfikacji autora czyli krasnala nie dowodziłyby istnienia krasnali. Bo przyczyna (kwaśnienie mleka) jest identyfikowalna jako reguła w tej rzeczywistości, która dotyczy obu obiektów.

                              > Prawa dla kolonii, Parlament Anglii układał, będąc sam w innej rzeczy
                              > wistości. Podobnie do innej rzeczywistości

                              Nieprawda. Wspólną rzeczywistość można określić bez problemu – to jest nasz świat.

                              > Masz małą wyobraźnię, stąd twoje ograniczenia mentalne
                              > i łatwość zapadania w ateizm.

                              A teraz masz szansę odwołać pomówienia, bo jak nie, to Ty sam będziesz żywym przykładem ograniczeń o jakich wspominasz.

                              > > Te „zasady” istnieją w tej samej rzeczywistości i to naturalne,
                              > > że można znaleźć związek między autorem a jego dziełem.
                              > > A istnienia Twojego autora nie można udowodnić – czyli związek
                              > > przyczynowo-skutkowy nie istnieje. :)
                              >
                              > To jest brednia, co wypisujesz. Znalazłszy np. zegarek na pustyni, również nie
                              > jesteś w stanie dowieść jego naturalnego pochodzenia, pomimo nieznajomości „aut
                              > ora tego dzieła”, a jednak wiesz, że musi być dziełem jakiegoś twórcy, a nie tw
                              > orem samoistnym.

                              Nieprawda. Wiem, że ten zegarek i jego autor (człowiek lub natura) muszą być w tej samej rzeczywistości.

                              Nic, co dzieje się we Wszechświecie nie podważa przyczynowości opisywanej jako reguły działania naszej rzeczywistości i dlatego (NIE MAJĄC PRZECIWWSKAZAŃ) musimy próbować do skutku szukać uzasadnienia tutaj.

                              > > > prawa mogą same ułożyć się w sposób logiczny, uporządkowany,
                              > > > przewidywalny i weryfikowalny. Dawaj dowód, że tak właśnie było !
                              > >
                              > > Napisałem to już: Są w tej samej rzeczywistości i taki
                              > > związek jest prosty do udowodnienia:
                              > > 1) człowiek (autor) istnieje
                              > > 2) jakieś dzieło istnieje
                              > > Wniosek – można się doszukać związku między nimi,
                              > > przy czym ten [b]związek musi być zgodny z przyjętymi
                              > > (udowodnionymi) regułami działania tej rzeczywistości.
                              >
                              > Widzisz więc, że istnieje istota rozumna, która stworzyła to dzieło.

                              Dziełem jest dowolny skutek (materialny)którym się zajmujemy.

                              > Nieznajomość autora, nie jest dowodem na powstanie
                              > dzieła samoistnie.

                              Nie jest też dowodem, że Ty znasz jakiegokolwiek autora.

                              > > Twój autor nie istnieje w tej samej rzeczywistości.
                              > > Punkt pierwszy nie jest spełniony. Nie ma na czym opierać wnioskowania.
                              >
                              > Udowodniłem, że będąc w innej rzeczywistości można układać prawa.

                              Nieprawda. Jeśli taki sam program komputerowy, o identycznym kodzie, napisze dwóch programistów to nie ma znaczenia, kto go ułożył. Będzie działał tak samo BEZ WZGLĘDU na autora.
                              Programiści są na zewnątrz rzeczywistości, która kreuje program. Jak widzisz, ich identyfikacja nie ma znaczenia, żaden z nich nie istnieje dla wnętrza programu, bo TAM DZIAŁA TYLKO JEGO KOD.
                              W naszym świecie jest analogicznie a kodem jest fizyka.
                              Nie udowodniłeś. W naszym świecie, czego dowodzi zebrana wiedza o tym świecie, WSZYSTKO dzieje się za sprawą praw fizyki.

                              > > > Skoro dowiedliśmy, że prawa fizyki nie mogły powstać
                              > > > samoistnie, to również życie nie mogło w ten sposób powstać.
                              > >
                              > > Nie dowiodłeś tego. Bo – jeśli Twój autor mógł sam powstać
                              > > z niczego to i prawom fizyki nie możesz odmawiać takiej szansy.

                              > Nie wiem jaki autor mógł powstać z niczego

                              Nie pij tyle, to będziesz więcej wiedział. Chodzi o autora naszego świata a dokładniej o jego fizykę.

                              > Jeśli zaś wierzysz, że „prawa fizyki” są wieczne i nieśmiertelne,
                              > a nawet, że same „powstały z niczego”

                              To nie wiara ale logiczna konieczność. I nie jest to założenie szersze niż Twoje.

                              > > > To co piszesz jest wynikiem działań istoty rozumnej - człowieka.
                              > >
                              > > „Nierozumne” zwierzęta też budują skomplikowane konstrukcje – np. bobry.
                              >
                              > Owszem, nawet „rozumnie” podgryzają drzewa tak, aby na nie się nie zwaliło i je
                              > nie przygniotło :))

                              Do „rozumnego” z pozoru działania zbędny jest rozumny autor. Wystarczą reguły np. takie jak fizyka.

                              > > To, co tu podajesz, to dowód ewolucji. Prostszy na początku
                              > > w swej strukturze Wszechświat ewoluuje umożliwiając
                              > > powstawanie coraz bardziej złożonych struktur.
                              > > Ewoluuje równolegle informacja –
                              > > genetyczna i memetyczna
                              - gdy spełniony jest warunek,
                              > > by dawała się jakoś przechować. Bardziej złożona
                              > > informacja odtwarza bardziej złożone struktury.

                              >
                              > Niezła bajka, w którą wierzy (jak widać) wielu naiwnych.
                              > Nie ma wszakże na to ani jednego dowodu

                              Dowodem jest nagromadzanie się informacji genetycznej oraz memetycznej czyli ludzkiej wiedzy (ona tak samo ewoluuje).

                              > Pytałem zaś nie o hipotezę dla naiwnych
                              > , ale o możliwość, którą stręczyłeś,
                              > że „drewniane liczydło ewoluowało samoistnie w
                              > nowoczesny komputer” – potrafisz podać na to jakiś dowód ?
                              Dowód to stopniowa zmiana zasobów ludzkiej wiedzy. Na początku dzięki niej można było zbudować tylko liczydło a później już komputer. To jest klasyczny przykład ewolucji.

                              > Niczego nie muszę obalać

                              Nie musisz? Niczego nie potrafisz obalić. :) Bo to niemożliwe.
        • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 31.12.16, 12:58
          conciliacissimus(: szukający porozumienia?!, sic!):

          "Żadne zjawisko, siła ani pole nie może być przyczyną wszystkiego. Tym bardziej nie może być przyczyną "niemyślące" zjawisko, siła, pole. Wynika to z bardzo prostej zasady, że ład, porządek, logika, prawa są wytworem inteligencji, a nie bezrozumnego chaosu."

          to, że jest las ( powiedzmy jest rok -10 000, Syberia), trawa, mech, poszycie to one nie są wytworem niczyjej inteligencji, a tego, że procesami powszechnie znanymi i opisanymi coś wyrosło z czegoś etc.
          nie było przy tym niczyjej świadomej ingerencji, a rozmaite pierwiastki, stany skupienia, wartości fizyczne rozmaitych wielkości fizycznych (np. ciśnienia, temperatury...),
          dopiero gdy w efekcie rozmaitych działań stopień komplikacji kolejnych pochodnych od wodoru, przez dalsze elementy tablicy Mendelejewa (które o tym jeszcze nie wiedziały, dopiero dowiedziały się o tym w XIX w. gdy Mendelejew tak zdecydował) kolejno się komplikowały ( w uproszczeniu od H, wodę, pierwiastki, tlen etc., przez organizmy najprostsze, po coraz bardziej skomplikowane), gdzieś na tej drodze pojawiła się czegoś (jakiegoś żyjątka) komórka nerwowa, drogą dalszych pokoleniowych przemian jej następczynie, kompilacje były na tyle bardziej rozwinięte, że wymyśliły pismo, potem ktoś opisał historię kogoś, kto na duży okręt zaprowadził po parze istot każdego gatunku, ktoś inny: spotkanie Abrahama na jakimś wzgórzu (tak, jak mu się wydawało, że ono wyglądało), Mojżesza rozmowę z jakimś krzewem, inny historię natchnionego młodzieńca, co za fakt obstawania przy swoim został skazany i w mękach zginął...
          reszta to już krtkie: 2000 następnych lat Świat rozwijał się różnymi drogami, 1/10 wytworów natury szła drogą czci dla zabitego za przekonania, inni drogą mędrca żyjącego 500 lat wcześniej, inni z kolei buńczucznego samouka z pustynnego namiotu.

          Opisuję tę powszechnie znaną sekwencję tak, jak mi się wydaje, że wyglądała, chyba, że ktoś wierzy w inny scenariusz, co ja szanuję ale nie podzielam, tak mi wychodzi z działania tych (moich) komórek nerwowych, o których gdzieś wspomniałem...

          "...żadne zjawisko ani pole nie jest przyczyną wszystkiego..."

          frappant! [całkowita trafność spostrzeżenia]
          żadne zjawisko, siła, ni pole
          żadne, jakkolwiek je nie nazwiemy: b/Bóg, p/Praprzyczyna, pole sił, ocean na Solarisie...

          mi w sumie najb. pasuje, że:
          mając raz jeden dany mi czas, pożytkuję go najlepiej, jak mogę, bez świadomej szkody innym, a z jakim takim możliwym pożytkiem, gdy kto czego potrzebuje...
          • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 31.12.16, 14:20
            feelek napisał:

            > dopiero gdy w efekcie rozmaitych działań stopień komplikacji kolejnych pochodny
            > ch od wodoru, przez dalsze elementy tablicy Mendelejewa (które o tym jeszcze ni
            > e wiedziały, dopiero dowiedziały się o tym w XIX w. gdy Mendelejew tak zdecydow
            > ał) kolejno się komplikowały ( w uproszczeniu od H, wodę, pierwiastki, tlen etc
            > ., przez organizmy najprostsze, po coraz bardziej skomplikowane), gdzieś na tej
            > drodze pojawiła się czegoś (jakiegoś żyjątka) komórka nerwowa, drogą dalszych
            > pokoleniowych przemian jej następczynie, kompilacje były na tyle bardziej rozw
            > inięte, że wymyśliły pismo, potem ktoś opisał historię kogoś, kto na duży okręt
            > zaprowadził po parze istot każdego gatunku, ktoś inny: spotkanie Abrahama na j
            > akimś wzgórzu (tak, jak mu się wydawało, że ono wyglądało), Mojżesza rozmowę z
            > jakimś krzewem, inny historię natchnionego młodzieńca, co za fakt obstawania pr
            > zy swoim został skazany i w mękach zginął...

            To bardzo intrygująca opowieść, wytwór bogatej, acz ograniczonej wyobraźni i gdybym również posiadał ograniczoną inteligencję, to z całą pewnością bym w to uwierzył :)))
            Przy takim stanie świadomości, mógłbym uwierzyć np. że pani mówiąca coś w płaskim pudełku jest tam rzeczywiście zamknięta, wszystkie procesy dokonywane przez mój laptop są wytworem jego samoistnej ewolucji od stanu kawałka rudy żelaza, martwy kamień po milionach/miliardach lat sam ożywa, zaś ja w wyniku niezliczonych przypadkowych procesów wykształciłem się z pierwotniaka. Nawet do mojej skołatanej głowy by wtedy nie przyszło, że jednak uruchomić to wszystko mógł jedynie ktoś inteligentny.
            • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 31.12.16, 14:48
              Conciliacissimus(sic!):
              "Nawet do mojej skołatanej głowy by wtedy nie przyszło...etc"

              ...bo ten proces, nazywany przez niektórych ewolucją, przewiduje i to, że dopiero po jakimś czasie (jak to w ewolucji) zaczyna ktoś rozumieć, że te procesy NIE przebiegają w sposób, jaki pan to zrozumiał i opisał...

              (też i epitetowanie innych, nazywanie ich umysłów ograniczonymi, ten proces przez jakiś czas, niestety, przewiduje)
              Nie będzie w związku z tym pewności, że i Concyliacissimus'owi się to przytrafi.

              PS.

              nie trzeba używać słowa "wierzyć" tam, gdzie można zwyczajnie coś: wiedzieć
              • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 31.12.16, 15:03
                feelek napisał:

                > ...bo ten proces, nazywany przez niektórych ewolucją, przewiduje i to, że dopie
                > ro po jakimś czasie (jak to w ewolucji) zaczyna ktoś rozumieć, że te procesy NI
                > E przebiegają w sposób, jaki pan to zrozumiał i opisał...

                Ewolucja, rozumiana jako wyodrębnianie się gatunków z już istniejących, nigdy nie miała miejsca, co przyznają sami naukowcy. Ucieczka w "miliony lat" jest typowa dla ewolucjonistów, gdy nie potrafią dowieść swoich hipotez.

                > nie trzeba używać słowa "wierzyć" tam, gdzie można zwyczajnie coś: wiedzieć

                Słowo "wiedzieć" odnosi się do spraw, które można udowodnić w sposób naukowy, do innych zaś "wierzyć".
                • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 31.12.16, 15:11
                  ewolucja rozumiana jako rozwój umysłu
                  (w tym wypadku umysłu Conciliacissimusa)
                  jest jeszcze , jak widać, przed tobą

                  gdzie i kiedy nauka wycofała się z pojęcia: "ewolucja" jako wytłumaczenia sposobu powstania życia na Ziemi?
                  i kiedy to zrobili teologowie watykańscy np.?
                  • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 31.12.16, 15:22
                    feelek napisał:

                    > ewolucja rozumiana jako rozwój umysłu
                    > (w tym wypadku umysłu Conciliacissimusa)
                    > jest jeszcze , jak widać, przed tobą

                    Widzę, że braknie ci już argumentów"mędrcze" :)

                    > gdzie i kiedy nauka wycofała się z pojęcia: "ewolucja" jako wytłumaczenia sposo
                    > bu powstania życia na Ziemi?
                    > i kiedy to zrobili teologowie watykańscy np.?

                    Co to jest "nauka", która ma się z czego wycofywać lub nie ?
                    Naukowcy zaś snują różne hipotezy, próbując je zweryfikować empirycznie - jedną z nich jest tzw. "teoria ewolucji". Jak dotąd nie udało się nikomu znaleźć żadnych jednoznacznych dowodów, że może ona być prawdziwa - wręcz przeciwnie, coraz więcej naukowców przyznaje, że jest to hipoteza nie do obrony.
                    • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 13:05
                      jeżeli dyskusja ma się toczyć wokół:

                      - 6 dniowego cyklu powstania wszystkiego,
                      - arki, do której Noe zaprowadził po parze zwierząt,
                      - historii pokoleń, gdzie każda osoba od Adama po Salomona żyła po 900 lat...

                      ...odczytywania tego ( jak to robi jakiś odłam np. Chrześcijaństwa) w sposób dosłowny, a nie zwyczajnie, jak nakazuje rozsądek, stan wiedzy, jako świadectwo czasów, kamień na drodze rozwoju ludzkości....

                      ...to ja deklaruję eot
                      • pocoo Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 14:47
                        feelek napisał:

                        > jeżeli dyskusja ma się toczyć wokół:
                        >
                        > - 6 dniowego cyklu powstania wszystkiego,
                        > - arki, do której Noe zaprowadził po parze zwierząt,

                        Zwierzęta do arki same szły,na dodatek po parze zwierząt nieczystych i po siedem par zwierząt czystych.
                        > - historii pokoleń, gdzie każda osoba od Adama po Salomona żyła po 900 lat...

                        Tylko niektórzy.Kiedy Adam już nie dawał rady zapładniać córek,to aniołowie zstępowali z nieba i rżnęli te,które im się podobały.Kiedy owoce tych związków były wideoczne,bóg ograniczył żywot do 120 lat.Ciekawe wg jakiego kalendarza?

                        >
                        > ...odczytywania tego ( jak to robi jakiś odłam np. Chrześcijaństwa) w sposób
                        > dosłowny, a nie zwyczajnie, jak nakazuje rozsądek, stan wiedzy, jako świadectwo
                        > czasów, kamień na drodze rozwoju ludzkości....

                        Religie są wymysłem ludzi.Aby być wiarygodnym,musisz trzymać się opisów "zdarzeń" opisanych w świętych księgach.
                        • feelek Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 18:34
                          Pocoo tak uważa o Noem, 6 dniach tworzenia?

                          btw.: 6 dni... a ile trwał dzień gdy nie było jeszcze ruchu wirowego nieistniejącej Ziemi wokół nieistniejącego Słońca z nieistniejącej galaktyki? bo jeżeli dzień trwał 2 miliardy lat, to i teorię Big Bang da się opowiedzieć na gruncie opowieści z Genesis,
                          można, tylko nie bardzo wiem:
                          poco?

                          ja napsalem, że:
                          jeżeli... to: eot
                          PS.
                          najb. interesuje mnie dyskusja co ma sens,
                          wymyślanie wzajemne od wierców, ateistycznych półgłówków pozostawiam zainteresowanym
                          • wariant_b Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 19:18
                            > ... gdy nie było jeszcze ruchu wirowego nieistniejącej Ziemi wokół nieistniejącego Słońca ...

                            A skąd Bóg mógł o tym wiedzieć, gdy nawet jego Stwórcy nie mieli o tym pojęcia?
                            Zrobił, to co mógł i tak jak umiał, bo na więcej nikt by mu nie pozwolił.
                    • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 19:36
                      "Co to jest "nauka","

                      To mechanizm, który jako ludzkosć wypracowaliśmy w celu odkrycia praw rządzących Wszechświatem. Jak dotąd sprawdza się w 100% i daje konkretne, prawdziwe odpowiedzi na pytania mu zadawane.

                      "Jak dotąd nie udało się nikomu znaleźć żadnych jednoznacznych dowodów, że może ona być prawdziwa"

                      jak dotąd, empirycznie, istnienie procesu ewolucji zostało w 1000% udowodnione.

                      "coraz więcej naukowców przyznaje, że jest to hipoteza nie do obrony."

                      jakiś przykład takiego naukowca?
                      • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 21:20
                        ultimate.strike napisał:

                        > "Co to jest "nauka","
                        >
                        > To mechanizm, który jako ludzkosć wypracowaliśmy w celu odkrycia praw rządzący
                        > ch Wszechświatem. Jak dotąd sprawdza się w 100% i daje konkretne, prawdziwe odp
                        > owiedzi na pytania mu zadawane.

                        To zabawne, zwłaszcza w kontekście wywodów twojego kumpla-niemoty, który twierdzi, że "nauka wycofała się z pojęcia", czyli ów "mechanizm", jak go nazywasz ma zdolności mobilne, a nawet odruchy pozwalające mu na przemieszczanie się. Dobre :)))

                        > "Jak dotąd nie udało się nikomu znaleźć żadnych jednoznacznych dowodów, że może
                        > ona być prawdziwa"
                        >
                        > jak dotąd, empirycznie, istnienie procesu ewolucji zostało w 1000% udowodnione.

                        Filut z ciebie i to niedouczony :)))
                        Skoro fascynujesz się "nauką", to powinieneś wiedzieć nie można czegoś dowieść na 1000% - ba, nawet na 101%. Można coś dowieść jedynie na 100%. Przechwałki, że coś dowiodłeś na 1000% muszą być wierutnym łgarstwem.
                        Takież są w istocie rzekome dowody na "proces ewolucji". Nikomu jeszcze nie udało się tego dowieść, aczkolwiek niektóre hipotezy są całkiem logiczne, jak baśnie braci Grimm :)

                        > "coraz więcej naukowców przyznaje, że jest to hipoteza nie do obrony."
                        >
                        > jakiś przykład takiego naukowca?

                        Ależ proszę cię bardzo.
                        Słynny antropolog Artur Keith, wypowiedział znamienne zdanie: "„Ewolucja nie jest ani udowodniona, ani możliwa do udowodnienia. Niemniej wierzymy w nią, gdyż jedyną alternatywą jest akt stwórczy Boga, a to się nie mieści w głowie." W sukurs poszedł mu, nie mniej słynny profesor, biolog z Harvardu, Richard Lewontin, mówiąc: „Skwapliwość z jaką przyjmujemy twierdzenia naukowe kłócące się ze zdrowym rozsądkiem, to przejaw bezpardonowej walki, jak toczy się między nauką a nadprzyrodzonością. Opowiadamy się po stronie nauki, pomimo oczywistej absurdalności niektórych jej tez dlatego, że mamy fundamentalne zobowiązanie wobec naturalizmu. Materializm jest naszym absolutem: nie możemy pozwolić boskiej nodze, by dostała się między drzwi.”

                        Żebyś jednak nie myślał, że są to jakieś odosobnione poglądy, to powiem ci, że niejaki Colin Patterson, paleontolog z Brytyjskiego Muzeum Historii Naturalnej, w 1981 roku podczas wykładu wygłoszonego w Nowym Jorku powiedział, że zajmował się badaniem ewolucji przez 20 lat i zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma ani jednej rzeczy, która bez wątpienia byłaby prawdą. W związku z tym zaczął zadawać pytania naukowcom różnych dziedzin, którzy potwierdziliby w stu procentach, że choć jedna kwestia dotycząca ewolucji jest prawdziwa. I niestety nie znalazł takiej odpowiedzi. Czyż to nie pech ? :)))
                        • prawdawaszaboli Religia darwinizmu 02.01.17, 22:03
                          > Słynny antropolog Artur Keith, wypowiedział znamienne zdanie: "„Ewolucja nie jest ani udowodniona, ani możliwa do udowodnienia. Niemniej wierzymy w nią, gdyż jedyną alternatywą jest akt stwórczy Boga, a to się nie mieści w głowie." W sukurs poszedł mu, nie mniej słynny profesor, biolog z Harvardu, Richard Lewontin, mówiąc: „Skwapliwość z jaką przyjmujemy twierdzenia naukowe kłócące się ze zdrowym rozsądkiem, to przejaw bezpardonowej walki, jak toczy się między nauką a nadprzyrodzonością. Opowiadamy się po stronie nauki, pomimo oczywistej absurdalności niektórych jej tez dlatego, że mamy fundamentalne zobowiązanie wobec naturalizmu. Materializm jest naszym absolutem: nie możemy pozwolić boskiej nodze, by dostała się między drzwi.”

                          Żebyś jednak nie myślał, że są to jakieś odosobnione poglądy, to powiem ci, że niejaki Colin Patterson, paleontolog z Brytyjskiego Muzeum Historii Naturalnej, w 1981 roku podczas wykładu wygłoszonego w Nowym Jorku powiedział, że zajmował się badaniem ewolucji przez 20 lat i zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma ani jednej rzeczy, która bez wątpienia byłaby prawdą. W związku z tym zaczął zadawać pytania naukowcom różnych dziedzin, którzy potwierdziliby w stu procentach, że choć jedna kwestia dotycząca ewolucji jest prawdziwa. I niestety nie znalazł takiej odpowiedzi. Czyż to nie pech ? :)))


                          Cały darwinizm jest anty-nauką opartą na odwróconej metodologii : szukanie wyjaśnienia pod z góry założoną tezę ( teza --> wyjaśnienie , zamiast wyjaśnienie --> teza ).
                          Darwinizm to dogmatyczna religia , jak kiedyś marksizm-leninizm...
                          • conciliacissimus Re: Religia darwinizmu 02.01.17, 22:33
                            prawdawaszaboli napisał:

                            > Cały darwinizm jest anty-nauką opartą na odwróconej metodologii : szukanie wyja
                            > śnienia pod z góry założoną tezę ( teza --> wyjaśnienie , zamiast wyjaśnie
                            > nie --> teza ).
                            > Darwinizm to dogmatyczna religia , jak kiedyś marksizm-leninizm...

                            Masz rację. Jak słusznie zauważył dr Andrzej Gdula, Ogólna Teoria Ewolucji Biologicznej jest w rzeczywistości ogromnym tworem na glinianych nogach, od samych podstaw opartym na błędnych dogmatycznych domniemaniach. W dzisiejszych czasach mimo niezaprzeczalnego faktu, że darwinowska teoria ewolucji o powstawaniu gatunków jest od podstaw oparta na błędnych domniemaniach, jest ona propagowana, szczególnie w nauczaniu szkolnym, jak i na wyższych uczelnianych, jako jedynie słuszna, bo rzekomo najlepiej udokumentowana teoria naukowa wyjaśniająca arbitralnym zdaniem ewolucjonistów, powstanie wszystkich znanych form życia na Ziemi. A jakakolwiek jej publiczna krytyka, jest za pomocą różnych środków i sposobów, praktycznie prawie zupełnie niedopuszczana, szczególnie w publikacjach naukowych, prawie całkowicie współcześnie kontrolowanych przez zwolenników ewolucjonizmu, a także bardzo selektywnie ograniczana, tłumiona lub wyśmiewana w opanowanych przez nich środkach masowego przekazu.
                            doci.pl/dareks_/przewrotneobliczeewolucjonizmu13-06-10-12-00+fxncme
                            • ultimate.strike Re: Religia darwinizmu 02.01.17, 22:38
                              Istnienie ewolucji jest:
                              1. Logicznie uzasadnione.
                              2. Udopwodnione empirycznie (np. w przypadku organizmów jednokomórkowych).
                              Istnienie siły sprawczej powstania gatunkó jest:
                              1. Pozbawione jednoznacznej definicji.
                              2. Wykazywane jedynie na podstawie świętych ksiąg.
                              3. Nieudowodnione i nieudowadnialne, choćby ze względu na brak definicji, o dowodach nie wspominając.
                              • prawdawaszaboli Re: Religia darwinizmu 03.01.17, 21:33
                                > Istnienie ewolucji jest:
                                1. Logicznie uzasadnione.
                                2. Udopwodnione empirycznie


                                Nie odróżniasz ewolucji od darwinizmu ?!?...
                                To pobaw się w kisielu z g-cośtam... :)


                                > Istnienie siły sprawczej powstania gatunkó jest:
                                1. Pozbawione jednoznacznej definicji.

                                Jakiej jednoznaczności Ci brakuje ?


                                2. Wykazywane jedynie na podstawie świętych ksiąg.

                                Nieprawda


                                3. Nieudowodnione i nieudowadnialne,

                                Bardziej niż darwinizm ?... :)
                                Obalenie darwinizmu oznacza udowodnienie kreacjonizmu (IP), bo innej możliwości nie ma. Przy obecnej kompromitacji darwinizmu i teorii abiotycznego powstania życia można uznać IP za udowodniony :)
                                • ultimate.strike Re: Religia darwinizmu 04.01.17, 10:02
                                  Iznowu modły. Masz rację, módl się o obalenie, choćby i darwinizmu. :)
                                  Od razu widać, że nie jesteś wyznawcą Dress Code'a, Pana Wszelkiego Profesjonalizmu.
                                • ultimate.strike Re: Religia darwinizmu 04.01.17, 10:06
                                  "Nie odróżniasz ewolucji od darwinizmu ?!?..."

                                  1. Na to odpowiem, czy moze istniec darwinizm bez ewolucji?
                                  2. jak sobie wyobrażasz kreacjonizm jeżeli ewolucja zachodzi?
                                  Co ta siła sprawcza stworzyła?
                                  Człowieka?
                                  Zwierze?
                                  jednokomórkowca?
                                  Konkret proszę.
                                • 9rgkh Re: Religia darwinizmu 05.01.17, 14:13
                                  prawdawaszaboli napisał:

                                  > > Istnienie ewolucji jest:
                                  > 1. Logicznie uzasadnione.
                                  > 2. Udopwodnione empirycznie

                                  Jest udowodnione. A Ty jesteś wierzący w jedną z wielu religijnych baśni. Przypadek zadecydował, że akurat w tą. Wiara to upośledzony stan umysłu.

                                  Tylko nauka, a nie wiara, umie znaleźć prawdę, jako skutek logicznej analizy relacji pomiędzy zdaniami.

                                  Po co wkraczasz na teren (nauki) z wiarą? Pytam PO CO Ci to? Potrzebujesz czegoś w swojej wierze, by stała się "lepsza"?

                                  Domyślam się, że ta taktyka to potrzeba ZNISZCZENIA KONKURENTA. Dostałeś polecenie od swojego politbiura - zdeprecjonować naukę. Wtedy religia zostałaby sama na placu boju i wszyscy ludzie "byliby jej". Wojna propagandowa.

                                  OK. Wchodzę w to.

                                  Pokazuję, jakimi "idiotami" (zanim się spienisz, zajrzyj do Wikipedii, co to hasło oznacza) jesteście, jak durnowato i alogicznie "kombinujecie". I sprawia mi to sporo satysfakcji.

                                  > Nie odróżniasz ewolucji od darwinizmu ?!?...
                                  > To pobaw się w kisielu z g-cośtam... :)

                                  A co ma wyniknąć z takiego rozróżniania lub nierozróżniania. Ja te terminy traktuję DLA SIEBIE jako niezależne gdyż:
                                  1) darwinizm to od początku ewoluująca, obciążona jakimiś historycznymi błędami i jeszcze wtedy nie uznawana powszechnie teoria;
                                  2) ewolucjonizm (w uproszczeniu TE) to jest już teoria dobrze dopracowana, wolna od błędów, a z jej treścią (poprawianą na bieżąco) można się w każdej chwili zapoznać.

                                  To rozróżnienie zwalnia mnie od tłumaczenia, że Darwin coś tam mówił a to nieprawda... lub podobnych sztuczek erystycznych.

                                  > > Istnienie siły sprawczej powstania gatunkó jest:
                                  > 1. Pozbawione jednoznacznej definicji.

                                  Presja selekcyjna. Jednoznaczna definicja. Wiesz, co to presja? Wiesz, co to selekcja?

                                  A granice gatunków są płynne i czysto umowne. To my sobie tak nazwaliśmy, żeby wiedzieć o co chodzi, pewien zbiór organizmów żywych.

                                  Pewnie Cię to zaskoczy ale sama natura NIE ZNA kryterium gatunku i NIE RESPEKTUJE ograniczeń wynikających z nazywania czegoś tam "gatunkiem".

                                  > Jakiej jednoznaczności Ci brakuje ?

                                  Bogów pomiędzy sobą.

                                  > 2. Wykazywane jedynie na podstawie świętych ksiąg.
                                  >
                                  > Nieprawda

                                  Nieprawda? Czy masz bezpośredni kontakt z tym... "konstruktorem"?

                                  > 3. Nieudowodnione i nieudowadnialne,
                                  >
                                  > Bardziej niż darwinizm ?... :)
                                  > Obalenie darwinizmu oznacza udowodnienie kreacjonizmu (IP),

                                  Nie obalisz ewolucjonizmu. Przyczyna jest prosta i wynika z definicji nauki.

                                  Otóż nauka zbiera hipotezy tylko UDOWODNIONE, ale cały czas daje możliwość powtórnego ich przetestowania pod kątem prawdziwości. Ta taktyka wyrzuca na bieżąco ze zbioru opisującego świat wszystko, co przestaje być prawdziwe. A tysiące ludzi (naukowców) czeka tylko na okazję, żeby to im się udało coś podważyć. W ten sposób wszystkie hipotezy i teorie opisujące nasz świat SĄ (na tę chwilę) NIEPODWAŻONE, żadnymi "argumentami" a zwłaszcza tak głupimi jak wasze. Te wasze "argumenty" już bardzo dawno temu sprawdzono i wysłano na śmietnik.

                                  > bo innej możliwości
                                  > nie ma. Przy obecnej kompromitacji darwinizmu i teorii abiotycznego powstania
                                  > życia można uznać IP za udowodniony :)

                                  Abiogeneza to coś innego niż ewolucja. Nie musimy mówić, jak doszło NA PEWNO do powstania życia. Wystarczy, że powiemy, że to nie jest niemożliwe. Jedynym ogranicznikiem jest tu fizyka. Ona nie zabrania powstania życia.

                                  A Ty zajmij się udowodnieniem istnienia waszego durnego bożka. Jest to jeden z najbardziej głupich bogów, jakiego wymyśliły kiedykolwiek religie. Macie a tym problem. :)

                                  Debilizm głównego boga religii. Hm... Te tysiące sprzeczności... Uważasz, że coś sprzecznego może istnieć? Widzę, że tak. To dlaczego szukasz sprzeczności w teorii naukowej?

                                  No tak, wiara. Wiara upośledza myślenie logiczne. :)
                          • sybaryta_pis Re: Religia darwinizmu 03.01.17, 17:18
                            prawdawaszaboli napisał:
                            >Żebyś jednak nie myślał, że są to jakieś odosobnione poglądy, to powiem ci, że >niejaki Colin Patterson, paleontolog z Brytyjskiego Muzeum Historii Naturalnej, w >1981 roku podczas wykładu wygłoszonego w Nowym Jorku powiedział, że zajmował >się badaniem ewolucji przez 20 lat i zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma ani >jednej rzeczy, która bez wątpienia byłaby prawdą. W związku z tym zaczął zadawać >pytania naukowcom różnych dziedzin, którzy potwierdziliby w stu procentach, że choć >jedna kwestia dotycząca ewolucji jest prawdziwa. I niestety nie znalazł takiej >odpowiedzi. Czyż to nie pech ? :)))

                            Pozwolę się jednak z kolegą nie zgodzić.Ewolucja jest udowodniona i nie ma co uprawiać kreacjonistycznego bełkotu. Kolega Zbyszek (9rgkh)ma rację pisząc do Pana że Pan piszesz rzeczy pseudonaukowe. Powołujesz się Pan na nijakiego Colina Pattersona słynnego paleontologa.Proszę doczytać o jego poglądach:
                            en.wikipedia.org/wiki/Colin_Patterson_(biologist)

                            "Although Patterson did not support creationism, his work has been cited by creationists as evidence of the absence of transitional forms in the fossil record.[6][7] In the second edition of Evolution (1999), Patterson stated that his remarks had been taken out of context:

                            Because creationists lack scientific research to support such theories as a young earth ... a world-wide flood ... or separate ancestry for humans and apes, their common tactic is to attack evolution by hunting out debate or dissent among evolutionary biologists. ... I learned that one should think carefully about candour in argument (in publications, lectures, or correspondence) in case one was furnishing creationist campaigners with ammunition in the form of 'quotable quotes', often taken out of context.[8]"

                            Facet jednoznacznie się sprzeciwił wykorzystaniu jego poglądów przez kreacjonistów.Musi Pan zdać sobie sprawę forumowiczu "prawdawaszaboli", że ateizm jest najbardziej uzasadnionym naukowo poglądem.Wiara nie ma uzasadnienia logicznego, jest sprzeczna z rozumem i po tym względem forumowicz Zbysio(9rgkh) ma rację.Inna sprawa że forumowicz Zbysio jest nawiedzonym wyznawcą neoliberalizmu i pluje na to obóz niepodległościowy który obecnie zmienia Polskę na lepsze.Ja jestem ateistą i patriotą, popieram Prawo i Sprawiedliwość.A Pan popierasz PiS czy tą kodziarską hołotę?Jeśli Pan popierasz PiS to się dogadamy.Jak mi powiedział pewien bardzo mądry wysoko postawiony pisowiec "wiara lub niewiara nieważna, my obóz niepodległościowy zmieniamy Polskę na silną, prosocjalną i sprawiedliwą, wiara w boga lub ateizm jest sprawą niestotną z punktu widzenia dobra Polski")
                            • 9rgkh W kwestii dygresji - 1 03.01.17, 17:31
                              Cena rewolucji
                              TEKST Cezary Michalski ILUSTRACJA Jacek Gawłowski

                              PiS chce istniejące polskie państwo zastąpić własnym; chce też zniszczyć polskie społeczeństwo – jego elity zawodowe i biznesowe, jego klasę średnią – i zastąpić je własnymi elitami oraz nową strukturą społeczną. Koszty tej operacji są ogromne.

                              Po roku władzy Jarosława Kaczyńskiego Polska bardziej niż kiedykolwiek staje się krajem dwóch tylko klas: „ludu” i „oligarchów”. Niszczone zaś jest polskie liberalne mieszczaństwo, które się w tym pejzażu nie mieści. Pieniądze na 500+, na obniżenie wieku emerytalnego, na ratowanie nierentownych kopalń, na kolejne programy masowego kupowania głosów, pochodzić bowiem będą od dorzynanej podatkami klasy średniej. Prawdziwi oligarchowie PiS się wymkną, rejestrując działalność w Holandii, na Cyprze, a nawet w Czechach. Także globalne korporacje wymykają się PiS-owskiej władzy. Podatek handlowy był spektakularną porażką, podobnie jak bankowy, którego koszty banki przerzuciły po prostu na klientów.

                              PiS nie próbuje walczyć o łagodzenie zabójczych dla klasy średniej skutków globalizacji. Wystarcza mu, że to jego ludzie staną się w nowym systemie oligarchami – po wypchnięciu z kraju oligarchów ideowo i partyjnie obcych.

                              Węgry Orbána są modelowym przykładem sfinalizowanej rewolucji populistycznej prawicy. Lud jest kupowany redystrybucją na poziomie śmieciowym, a nowa węgierska oligarchia biznesowa – przechwytująca unijne dotacje, monopolizująca publiczne kontrakty i ciesząca się przywilejami podatkowymi – złożona jest już całkowicie z nominatów rządzącego Fideszu. Zatrudnienie i wskaźniki PKB ratują nad Balatonem zagraniczne montownie, sponsorowane z budżetu i kuszone dumpingiem podatkowym. Podobnie się dzieje pod rządami Kaczyńskiego i Morawieckiego, gdzie przykładem „suwerennej potęgi” i „renacjonalizacji” stało się otwieranie z udziałem ministra rozwoju kolejnych montowni Mercedesa czy Chryslera. Albo chwalenie się przez ministra Macierewicza armatohaubicą Krab, zbudowaną na podwoziu południowokoreańskiego Samsunga i napędzaną niemieckim silnikiem.

                              W ten sposób PiS dostarcza masom chleba i igrzysk. W igrzyskach żongluje hasłami „mocarstwowości” i „renacjonalizacji”, a chleb kupuje za pieniądze zabrane klasie średniej.
                              Ministerstwo stagnacji

                              Kaczyński, Duda i Szydło wygrywali wybory pod hasłem odbudowy narodowej wspólnoty, gdzie wszyscy bardziej sprawiedliwie będą korzystać z owoców gospodarczego rozwoju. Jednocześnie Jarosław Gowin i Mateusz Morawiecki mrugali okiem do liberalnego mieszczaństwa, polskiej klasy średniej, że strach przed PiS jest przesadzony, bo i biznes będzie można pod nowymi rządami prowadzić łatwiej, stabilniej, bezpieczniej.

                              PiS nie próbuje walczyć o łagodzenie zabójczych dla klasy średniej skutków globalizacji. Wystarcza mu, że to jego ludzie staną się w nowym systemie oligarchami.

                              W rzeczywistości wszystkie te opowieści podporządkowane były jednemu celowi – zdobyciu władzy i przeprowadzeniu rewolucji niszczącej realnie istniejące państwo i powołującej w jego miejsce nowe. Koszty takiej rewolucji są ogromne, bo przecież po drodze są chaos i paraliż istniejących instytucji. Te koszty rosną skokowo, jeśli poza zniszczeniem państwa i budową zupełnie nowego chce się także zniszczyć społeczeństwo – jego elity zawodowe i biznesowe, jego klasę średnią. I zbudować w to miejsce jakieś nowe elity i jakąś nową strukturę społeczną, spełniającą wyobrażenia lidera partii rządzącej. Jarosław Kaczyński otworzył oba fronty rewolucji jednocześnie. Dlatego jej koszty są takie wysokie.

                              Od roku rozrasta się Ministerstwo Rozwoju Mateusza Morawieckiego, ale z rzeczywistym rozwojem mamy w Polsce coraz większy problem. Dynamika gospodarczego wzrostu spada przez cały pierwszy rok władzy PiS. W trzecim kwartale zeszła do 2,5 proc., czyli poziomu nienotowanego od 2013 r., kiedy to rząd PO-PSL musiał sobie radzić ze światową dekoniunkturą. Dziś dekoniunktury nie ma, powody stagnacji w gospodarce polskiej są czysto wewnętrzne, polityczne. Produkcja sektora budowlano-montażowego, który jest najlepszym miernikiem stanu inwestycji publicznych, od początku roku zmniejszyła się o ponad jedną piątą.

                              Permanentna rewolucja PiS sparaliżowała instytucje i mechanizmy decydujące o poziomie inwestycji, nie tylko publicznych. Kolejne jej fale sparaliżowały resorty gospodarcze i spółki skarbu państwa, ale też samorządy i prywatny biznes. Również instytucje i struktury kluczowe dla pozyskiwania przez polską gospodarkę funduszy unijnych. Nawet unijne dopłaty dla rolników były w tym roku w znacznej proporcji wypłacane z budżetu polskiego państwa, bo nowi PiS-owscy nominaci nie byli w stanie ogarnąć zakresu swoich podstawowych obowiązków i prawidłowo rozliczyć się z Brukselą.
                              Paraliż

                              Morawiecki zapewnia, że katastrofalnie niskiej absorpcji środków unijnych winne są samorządy, a nie władza centralna. Podobnie jak Jarosław Kaczyński, który insynuuje, że za spadek inwestycji odpowiadają „przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi”, również wicepremier chce pokazać, że obsadzone przez politycznych wrogów PiS samorządy same sobie szkodzą, żeby tylko zaszkodzić partii rządzącej.

                              Jednak w rzeczywistości do przystopowania samorządowych wydatków doprowadziła właśnie polityka rządu. Budżet centralny próbuje ograniczyć deficyt (żeby wystarczyło na 500+ i inne formy populistycznej redystrybucji), nie tylko opóźniając inwestycje w obszarze infrastruktury czy obronności, lecz także blokując wypłacanie samorządom pieniędzy przeznaczonych na finansowanie zadań władzy lokalnej w obszarze edukacji, kultury, zdrowia, inwestycji drogowych.

                              Partyjniactwo było w Polsce też przed PiS, ale jednak szef stadniny nie musiał być z PO, a szef instytutu badawczego nie musiał być Misiewiczem.

                              Te zadania zostały swego czasu przekazane samorządom wraz z obietnicą współfinansowania ich z budżetu centralnego. Teraz obowiązki zostają, a finansowanie jest cięte. Samorządy znajdują niezbędne środki, zadłużając się i likwidując własne rezerwy. W efekcie brak im na wpłaty własne, bez których nie można rozpocząć absorpcji środków unijnych i planowanych za nie inwestycji. Trwające od miesięcy działania funkcjonariuszy CBA, którzy poszukują „kwitów” obciążających niepisowskich prezydentów miast i marszałków województw, mają oczywiście cel polityczny, niezwiązany z gospodarką. Ale ponieważ PiS-owskich prezydentów większych miast czy marszałków województw prawie nie ma, więc konsekwencją jest paraliż decyzyjny coraz większej liczby samorządów.

                              Lokalni urzędnicy i politycy boją się podpisania jakiegokolwiek papierka, ponieważ wiedzą, że wszystko może się stać dla Kamińskiego, Ziobry i Kaczyńskiego pretekstem do uderzenia we wrogów PiS.

                              Czystka urzędów państwowych i spółek skarbu państwa z nominatów PO i PSL dawno już zmieniła się w czystki wewnątrzpisowskie. Ich ofiary sobie – rzecz jasna – nie krzywdują. Słynny jest przypadek PiS-owskiego prezesa Lotosu, który (zastąpiony po kilku miesiącach pracy nominatem innej partyjnej frakcji) wyszedł z firmy bogatszy o pół miliona złotych.

                              c.d.n.
                              • 9rgkh Re: W kwestii dygresji - 2 03.01.17, 17:33
                                Czystka urzędów państwowych i spółek skarbu państwa z nominatów PO i PSL dawno już zmieniła się w czystki wewnątrzpisowskie. Ich ofiary sobie – rzecz jasna – nie krzywdują. Słynny jest przypadek PiS-owskiego prezesa Lotosu, który (zastąpiony po kilku miesiącach pracy nominatem innej partyjnej frakcji) wyszedł z firmy bogatszy o pół miliona złotych.

                                Ale nie koszty odpraw są tu najważniejsze. Spółki skarbu państwa i kierownictwa resortów gospodarczych rządu zostają bowiem – podobnie jak samorządy – sparaliżowane na poziomie inwestycji. Żaden PiS-owski nominat nie podpisze ryzykownego dokumentu, nie podejmie ryzykownej decyzji, bojąc się, że jego następca może na niego donieść do CBA, a może i do samego prezesa Kaczyńskiego. Skoro każda decyzja jest obciążona ryzykiem, więc się decyzji unika. Paraliżuje to cały ogromny obszar polskiej gospodarki, wciąż zależny od państwowych i publicznych inwestycji. Zwijają się kooperanci, podproducenci, prywatni partnerzy publicznych podmiotów, firmy startujące do przetargów na publiczne zlecenia.
                                Tęsknota za PRL

                                Państwo PiS „utraciło zaufanie” do prywatnego biznesu. Skoro zdaniem Kaczyńskiego jest „powiązany z partiami opozycyjnymi”, to znaczy, że musi zostać zastąpiony przez jakiś inny, powiązany z PiS. Jednak prywatny biznes PiS-owski jest jeszcze słaby, choć rozpoczęto transferowanie do niego środków publicznych. W dodatku jest skrajnie patologiczny, o czym świadczy choćby przykład SKOK-ów.

                                Także uderzenie w Trybunał Konstytucyjny i sądy szkodzi gospodarce; wszak stabilność prawa ma dla obrotu gospodarczego znaczenie kluczowe. Po ostatnich deklaracjach Kaczyńskiego polski biznes już wie jednak, że może stać się ofiarą swego rodzaju „rozkułaczania”. A obserwując niszczenie TK czy słysząc o planach speckomisji mającej odwracać reprywatyzację, wie, że sądy mogą go już przed tym „rozkułaczeniem” nie obronić.

                                No i wreszcie po sędziach i samorządach Kaczyński przypomniał sobie o kolejnym wrogu swojej władzy. To NGO, organizacje pozarządowe, kluczowe struktury społeczeństwa obywatelskiego, które po roku 1989 uzupełniły, a w wielu obszarach zastąpiły niewydolne państwo.

                                Tak jak „reforma” Regionalnych Izb Rozrachunkowych ma zniszczyć samorządność w Polsce, przekazując budżety województw i miast pod kontrolę rządu, podobnie premier Beata Szydło zapowiedziała likwidację niezależności organizacji pozarządowych przez stworzenie Narodowego Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego, które ma im wyznaczać zadania i decydować o centralnym rozdziale pieniędzy.

                                Nowa ustawa o instytutach naukowo-badawczych zapowiada z kolei ich centralizację w ramach Narodowego Instytutu Technologicznego, stworzonego na wzór francuskiego CNRS (Krajowego Centrum Badań Naukowych). Faktyczne obejście zasady konkursu i mianowanie przez odpowiedniego ministra zarówno dyrektorów, jak i wicedyrektorów wszystkich instytutów sprawi, że znajdą się one pod całkowitą kontrolą rządu; a kolejni Misiewicze położą łapę na trafiających do nich dotacjach unijnych. Tyle że, jak ostrzega prof. Leszek Rafalski, przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych, „autorzy koncepcji utworzenia megainstytutu zamiast francuskiego CNRS otrzymają mało sprawny kołchoz”.

                                Grając na nostalgii za PRL-owskim etatyzmem i centralizacją władzy, Kaczyński buduje bazę społeczną, która przekracza dawny podział na postkomunistów i obóz solidarnościowy. Kryterium przynależności do PiS-owskiego obozu władzy jest posłuszeństwo wobec Jarosława Kaczyńskiego, a nie to, co robiło się w czasach PRL. Jednak problemem nie jest przekroczenie historycznych podziałów, które od dawna i tak były rytualne, ale to, że całkowicie dezawuowane są mechanizmy i zasady ustrojowego przełomu po roku 1989, takie jak samorządność, rozwój społeczeństwa obywatelskiego, niezawisłość sądów, niezależność badań naukowych i prywatnego biznesu.

                                Kaczyński dezawuuje zarazem całą strukturę społeczną III RP, ukształtowaną w ciągu ponad ćwierćwiecza od wyjścia z komunizmu. Przy wszystkich patologiach okresu wczesnego kapitalizmu była ona w swej istocie oparta – właśnie dzięki samorządności, społeczeństwu obywatelskiemu, prywatnej własności – na merytokracji, talencie i pracy. Partyjniactwo było w Polsce obecne także przed PiS, ale jednak szef stadniny nie musiał być z PO, szef instytutu badawczego nie musiał być Misiewiczem, a biznesmeni nie musieli wsłuchiwać się z lękiem w zapowiedzi „rozkułaczenia”. Teraz to się zmienia i zmienia się szybko. Obszary, które udało się wyrwać spod bezpośredniej politycznej czy partyjnej kontroli i przekazać społeczeństwu obywatelskiemu, w błyskawicznym tempie wracają pod kontrolę partii i państwa.
                              • prawdawaszaboli Re: W kwestii dygresji - 1 03.01.17, 19:59
                                Te , kisiel, już całkiem odleciałeś ?... :)
                                • 9rgkh Re: W kwestii dygresji - 1 04.01.17, 19:14
                                  prawdawaszaboli napisał:

                                  > Te , kisiel, już całkiem odleciałeś ?... :)

                                  To nie jest argument. To rozpaczliwy bluzg religianta.
                                  Fałsz można udowodnić. Udowodnij coś.
                                  Czekam.
                            • prawdawaszaboli Re: Religia darwinizmu 04.01.17, 10:17
                              > prawdawaszaboli napisał:

                              To akurat nie mój cytat, ale mniejsza z tym

                              > Ewolucja jest udowodniona

                              Proszę podać 1 dowód, że nowe gatunki powstawały na drodze ewolucji darwinowskiej
                              (IP dopuszcza ewolucję , ale zaprogramowaną)
                              Proszę podać dowód jak powstała 1. komórka

                              >i nie ma co uprawiać kreacjonistycznego bełkotu.

                              Co jest bełkotem ?

                              > Wiara nie ma uzasadnienia logicznego, jest sprzeczna z rozumem

                              To nieprawda. Teizm wynika z rozumu.

                              > ateizm jest najbardziej uzasadnionym naukowo poglądem.

                              Jakieś uzasadnienie ?...


                              > wiara w boga lub ateizm jest sprawą niestotną z punktu widzenia dobra Polski")

                              W dużym stopniu się zgadzam , ale to inny temat
                              • 9rgkh Re: Religia darwinizmu 04.01.17, 10:53
                                prawdawaszaboli napisał:

                                > > prawdawaszaboli napisał:
                                >
                                > To akurat nie mój cytat, ale mniejsza z tym
                                >
                                > > Ewolucja jest udowodniona
                                >
                                > Proszę podać 1 dowód, że nowe gatunki powstawały na drodze
                                > ewolucji darwinowskiej

                                1 - ewolucja to jakakolwiek zmienność we Wszechświecie. Zmienność istnieje, to przecież fakt.
                                2 - zmienność kodu genetycznego organizmów żywych też jest faktem. Koniec dowodu.

                                > (IP dopuszcza ewolucję , ale zaprogramowaną)

                                IP zakłada debilnego kreatora, który nie potrafił stworzyć gatunków, które:
                                1 - nie podlegają zmienności (po co ją zaprogramował? dlaczego dopuszcza do wymierania gatunków?)
                                2 - nie mogą się ze sobą krzyżować dając hybrydy.

                                > Proszę podać dowód jak powstała 1. komórka

                                Ewolucja to nie to samo co abiogeneza. Jeden proces nic nie mówi o drugim. Ewolucja jest faktem, bo ją obserwujemy - mamy tysiące dowodów.

                                Nauka wielu rzeczy o świecie jeszcze nie odkryła. Tak więc na twoje pytanie może się jeszcze pojawić odpowiedź w przyszłości. A teraz to Ty musiałbyś udowodnić, że taki proces jest niemożliwy.

                                Świat opisujemy badając prawdziwość hipotez.

                                Jedne są prawdziwe, udowodnione - te JUŻ TERAZ opisują nam świat. Dzięki nauce. Ale jeszcze wczoraj ich w opisie świata mogło nie być. Czy to oznaczało wczoraj, że one były fałszywe? Nie. Należały do obszaru niewiedzy.

                                Inne hipotezy mogą po sprawdzeniu zostać uznane, że są fałszywe. Te NIGDY nie wejdą do naszego opisu świata. No to teraz pałeczka po twojej stronie - dowiedź fałszu hipotezy abiogenezy. Dopóki tego nie zrobisz, nie masz prawa mówić, że ta hipoteza jest fałszywa.

                                Religia degeneruje logiczne myślenie.

                                > > i nie ma co uprawiać kreacjonistycznego bełkotu.
                                >
                                > Co jest bełkotem ?

                                Twierdzenie BEZ DOWODU, że pewne hipotezy naukowe są fałszywe oraz wstawianie do "nauki" kreatora. W jego przypadku musisz najpierw udowodnić, że super mądry, choć nieco przymulony, kreator mógł zaistnieć z niczego. Bierz się do dowodu. Zrób w swoim bełkocie porządek.

                                > > Wiara nie ma uzasadnienia logicznego, jest sprzeczna z rozumem
                                >
                                > To nieprawda. Teizm wynika z rozumu.

                                Dogmat czyli uznanie prawdy bez dowodu jest przejawem braku rozumu. Prawda to logiczny wynik relacji zdań. Sprawdzenie tej relacji MUSI być dokonane, żeby prawda mogła się pojawić.

                                > > ateizm jest najbardziej uzasadnionym naukowo poglądem.
                                >
                                > Jakieś uzasadnienie ?...

                                Ateizm - ja mam tu inną definicję - to brak teizmu a więc brak jego wad.

                                > > wiara w boga lub ateizm jest sprawą niestotną
                                > > z punktu widzenia dobra Polski")
                                >
                                > W dużym stopniu się zgadzam , ale to inny temat

                                Wiara w nieistniejącego bożka ma ogromny wpływ na stworzenie rzeszy bezmyślnych ludzi podlegających manipulowaniu z ośrodków religijnych i upadek państwa opartego na myśleniu.
                                • sybaryta_pis Re: Religia darwinizmu 04.01.17, 12:42
                                  ciąg dalszy

                                  bądź zjawisk dostępnych doświadczeniu), ogromną większość zaś za pojęcia i problemy pozorne. Los ten podzieliły filozoficzne koncepcje Boga. „W użyciu mitologicznym”, pisał Carnap, „znaczenie tego słowa jest zupełnie wyraźne. Słowem tym [...] określa się czasem istoty cielesne, królujące na Olimpie, w niebie albo pod ziemią, obdarzone mniejszym lub większym zakresem władzy, mądrości, dobroci i szczęścia. Czasem oznacza to słowo istoty duchowe, nie posiadające wprawdzie ludzkiego ciała, ale przecież w jakiś sposób przejawiające się w rzeczach i zdarzeniach świata widzialnego, co umożliwia empiryczne sprawdzenie ich istnienia. W użyciu metafizycznym natomiast słowo „Bóg” oznacza coś pozaempirycznego. Odbiera mu się odniesienie do istoty cielesnej albo ucieleśnionej istoty duchowej, a ponieważ nie nadaje mu się innego znaczenia, staje się ono słowem, które nic nie znaczy. Często wydaje się, że w metafizyce nadaje się słowu „Bóg” jakieś znaczenie, ale przy bliższej obserwacji wszystkie definicje okazują się pozorne, bo prowadzą albo do powiązań słownych niedopuszczalnych logicznie [...] albo do innych słów metafizycznych (jak np. „praprzyczyna”, „absolut”, „to, co bezwarunkowe” [...] itp.), nigdy zaś do warunków prawdziwości jego zdań elementarnych. Przy tym słowie nie przestrzega się nawet zasadniczego postulatu logiki: nie podaje się jego składni, tj. formy, w jakiej występuje ono w zdaniach elementarnych. Zdanie to musiałoby mieć formę „x jest Bogiem”, ale metafizyka albo całkowicie odrzuca tę formę, nie podając innej, albo przyjmując ją, nie podaje syntaktycznej kategorii zmiennej x. (Kategoriami są np. ciała, właściwości ciał, związki między ciałami, liczby).” Dalej Carnap pisze o sposobach używania słowa „Bóg” w teologii: „Niektórzy teolodzy mają wyraźnie empiryczne (według naszej terminologii – mitologiczne) pojęcie Boga. Nie ma tu zdań pozornych, ale sytuacja teologa jest trudna, bo przy tej interpretacji zdania teologiczne są zdaniami empirycznymi i dlatego podlegają osądowi nauk empirycznych. Inni teolodzy stosują wyraźnie metafizyczny sposób mówienia, a jeszcze inni zachowują się pod tym względem niewyraźnie, stosując czasem jedno, a czasem drugie użycie ...”.

                                  Cytat ten streszcza postawę współczesnego filozoficznego racjonalisty wobec doktryn religijnych. Mitologiczny status „Boga” uważa on za równorzędny ze statusem wszelkich „bogów”, a ogólniej – wszelkich postaci baśniowych czy literackich: są to postaci fikcyjne, twory ludzkiej wyobraźni, które w wielu historycznie zaświadczonych kulturach były i – z rozmaitych złożonych przyczyn – nadal bywają błędnie traktowane jako rzeczywiste byty. Zdania stwierdzające ich istnienie są empirycznie fałszywe, a co najmniej całkowicie bezzasadne. W filozofii natomiast i w czerpiącej z niej teologii próby nadania słowu „Bóg” innego, niemitologicznego znaczenia pozostały nieskuteczne, gwałciły bowiem reguły, które rządzą konstruowaniem i używaniem inteligibilnego języka. Metafizyczne konteksty tego słowa nie są więc ani prawdziwe, ani fałszywe, ponieważ w ogóle nie są zdaniami: są pozbawionymi sensu ciągami napisów lub dźwięków. Imitują one zdania i wywołują u niektórych ludzi złudne poczucie rozumienia dzięki temu, że ich zewnętrzna budowa przypomina strukturę zdań, składniki zaś zwykle mają jakąś etymologię, budzą więc skojarzenia z czymś znanym skądinąd. Żadne z nich jednak nie jest skorelowane z jakimkolwiek kryterium prawdziwości – nie tylko z kryterium, któremu można by je poddać już dziś, lecz także z takim, które, choć aktualnie niedostępne z przyczyn technicznych, mogłoby zostać zastosowane, gdyby nasza technika była odpowiednio bardziej zaawansowana. O pseudo-zdaniach metafizyki mówimy więc, że jako zasadniczo niesprawdzalne są pozbawione wszelkiej wartości poznawczej. Być może ich funkcja polega na wyrażaniu jakichś uczuć, podobnie jak funkcja utworów poetyckich, które łamią semantyczne lub składniowe reguły języka; w szczególności wypowiedzi o Bogu mogą wyrażać czyjeś poczucie tajemniczości świata. Ale opisywać ani wyjaśniać świata na pewno nie mogą, bo nie głoszą o nim nie tylko żadnych prawd, lecz nawet żadnych fałszów.

                                  Gdy więc ktoś mówi „Jestem ateistą”, to oświadcza, że centralną tezę naiwnego, ludowego teizmu odrzuca na takich samych podstawach, na jakich odrzuca istnienie krasnoludków, czarownic i jednorożców; stwierdza też, że próby nadania tej tezie bardziej wyszukanego, intelektualnie „wysmakowanego” znaczenia (z zachowaniem jej nadprzyrodzonych konotacji) zawsze owocują pretensjonalnym bełkotem.

                                  *

                                  Oddajmy sprawiedliwość dawnym filozofom: mieli do dyspozycji co najwyżej zaczątki nauk przyrodniczych i bardzo skromny zasób wiedzy logicznej. A przede wszystkim większość z nich żyła w czasach, gdy zakwestionowanie prawdziwości lub sensowności teologicznych kontekstów słowa „Bóg” mogło oznaczać wyrok śmierci – co najmniej cywilnej.

                                  Dlaczego jednak także niektórzy współcześni filozofowie utrzymują, że doktryny religijne – mitologiczne, metafizyczne lub mieszane – są intelektualnie uprawnione i poznawczo wartościowe? Nie warto pytać o to ich samych, ani też żadnych innych filozofów; wiarogodnych odpowiedzi na pytanie o źródła i przyczyny trwałości ludzkiego zauroczenia religią udzielić może jedynie nauka – psychologia, socjologia, historia oraz, last but not least, ewolucyjna biologia naszego gatunku. "

                                  Autorka profesor Barbara Stanosz-moja guru intelektualna.

                                  PS:Panie prawdawaszaboli wiem że Pan popiera PiS, to znaczy, że jest pan patriotą.Ja też jestem pisowcem.Kwestia wiara-niewiara jest nieistotna i niech nie niweczy naszej dobrej zmiany, która się rozpoczęła w październiku 2015 r.Kisielowym gladiatorem zbysiem niech się Pan nie przejmuje.Pozdrawiam Pana!:)
                              • sybaryta_pis Re: Religia darwinizmu 04.01.17, 12:39
                                Panie prawdawaszaboli.Wklejam tekst, który stanowi dla mnie podstawę i fundament myślenia o religii i bogach:

                                ,, Większość dawnych filozofów przywiązywała niewielką – jeśli jakąkolwiek – wagę do relacji między proponowanymi przez siebie opisami świata a doświadczeniem zmysłowym. Jeżeli zauważali niezgodność tego, co głoszą, z wynikami obserwacji, skłonni byli uznać ją za dowód zwodniczości naszych zmysłów, na ogół jednak po prostu nie interesowali się empirią. Przykładów ignorowania świadectwa doświadczenia dostarcza Arystotelesowa fizyka; twierdził on m.in., że prędkość, z jaką ciało spada na ziemię, jest proporcjonalna do ciężaru tego ciała (wiele wieków później Galileusz bezskutecznie próbował przekonać zatwardziałych arystotelików, że tak nie jest, zrzucając z Krzywej Wieży w Pizie duże i małe bryłki ołowiu; nie uwierzyli własnym oczom, wręcz odwracali wzrok od eksperymentu Galileusza, odmawiali też oglądania nieba przez teleskop, uważali bowiem, że prawdy należy szukać w księgach, a nie w doświadczeniu). Swoiste rekordy w tej dziedzinie należą do eleatów, którzy kwestionowali istnienie ruchu i zmiany, powołując się na konstruowane przez siebie paradoksy (paradoks strzały, paradoks Achillesa i żółwia, i inne). Filozofowie starożytni na ogół opierali swoje tezy na własnej intuicji, dbając głównie o ich perswazyjne walory – o zdolność rozbudzania podobnej intuicji w umyśle odbiorcy – oraz o ich względną harmonię wzajemną. To, iż dawali pierwszeństwo kryteriom tego rodzaju, można zapewne tłumaczyć ówczesną popularnością sztuki retoryki i erystyki, której znajomość odgrywała ważną rolę w życiu publicznym. W tym sensie filozofia tamtej epoki pełniła przede wszystkim usługową, nie zaś czysto poznawczą funkcję: dostarczała raczej wzorców i zasad skutecznej argumentacji i kontrargumentacji, niż wzorców i zasad wiedzy o świecie. Jej definicyjna „mądrość” dotyczyła radzenia sobie przez ludzi z innymi ludźmi, nie zaś rozumienia obserwowanych przez nich zjawisk przyrodniczych i społecznych.

                                Kilkanaście późniejszych stuleci przyniosło zmianę w postaci wprzęgnięcia filozofii w służbę teologii. Deprecjonowanie doświadczenia przestało być historycznym przypadkiem, stając się programem – trwałą metodą chronienia religii przed zakusami naturalnego rozumu ludzkiego. Jeszcze w czasach nowożytnych znajdowało to wyraz w szydzeniu przez wielu filozofów z uczonych, którzy podważali święte prawdy religii, powołując się na wyniki własnych lub cudzych badań empirycznych.

                                Nikłe zainteresowanie dawnych filozofów budziły również logiczne aspekty języka, którym się posługiwali. Był to język naturalny, z właściwą mu wieloznacznością, niejasnością znaczeniową i nieostrością wyrażeń oraz chwiejnością reguł składniowych. Filozofowie wzbogacali go o nowe, ukute przez siebie słowa i zwroty, zwykle bez definicji, jedynie za pomocą używania ich w niezbyt przejrzystych kontekstach, wskutek czego były one nie mniej, lecz bardziej wadliwe logicznie niż słowa zwykłego języka. Starożytni pozostawili nam wprawdzie w spadku piękne „drobiazgi logiczne”, jak sylogistyka Arystotelesa czy stoickie, szkicowe próby zbudowania logiki zdań, lecz żadnych poważniejszych analiz semantycznych nie podejmowali. Dbali natomiast o urodę swego stylu literackiego, obficie korzystając z metafory i innych tropów, ubarwiających, lecz bynajmniej nie rozjaśniających ich myśli.

                                A jednocześnie z trudem – jeśli w ogóle – opierali się sugestiom języka, gotowi za niemal każdym słowem lub kategorią gramatyczną widzieć byt lub rodzaj bytów świata zewnętrznego. Nierzadko po prostu nie odróżniali wyrażeń językowych od ich (rzeczywistych lub domniemanych) pozajęzykowych odpowiedników. Platon, zafascynowany terminami ogólnymi, twierdził, że prawdziwą rzeczywistością jest „świat idej”, zamieszkały przez byty ogólne (człowiek w ogóle, drzewo w ogóle itd.), nie zaś świat dostępnych nam na co dzień przedmiotów jednostkowych (indywidualnych ludzi, drzew, itd.). Arystoteles zbudował swoją ontologię (tzw. teorię kategorii) najwyraźniej bez świadomości faktu, że dokonuje w istocie gramatycznej klasyfikacji wyrażeń, nie zaś niezależnej klasyfikacji bytów pozajęzykowych. Było to permanentne złudzenie filozofów: swoje analizy, które – po drobnych przeformułowaniach – można by uznać za dość trafne opisy zjawisk językowych, traktowali oni jako opisy faktów i zjawisk realnego świata, oczywistych lub postulowanych.

                                Deliberowali więc – w zaciszu swoich domostw lub klasztorów i w nobliwej aurze umiłowania mądrości, której gwarantem była etymologia słowa „filozofia” – nad zasadą świata, istotą bytu i niebytu, rodzajami bytów, nad jaźnią, ideami zamieszkującymi nasze umysły, granicami ludzkiego poznania, rzeczami „dla nas” i rzeczami „samymi w sobie”, nad sensem życia i historii, celem istnienia świata i gatunku ludzkiego, nad „naturalnymi” prawami moralnymi i „naturalnym” ustrojem politycznym, oraz, oczywiście, nad tym, co nadprzyrodzone: bogami lub jedynym Bogiem. Zwłaszcza ten ostatni przez wiele stuleci przykuwał uwagę filozofów, inspirując ich twórczość językową („demiurg”, „praprzyczyna”, „absolut”, „byt bezwarunkowy”, „istnienie samoistne”, „byt autonomiczny”, „podstawa wszelkiego bytu” itp.) oraz argumentacyjną (podawali rozliczne „dowody” jego istnienia i jeśli podważali poprawność cudzych, to po to, by zastąpić je własnymi).

                                Przed kilkuset laty zaczęła się wyłaniać konkurentka filozofii do miana skarbnicy mądrości i wiedzy o świecie: nowożytna nauka. Nie od razu zauważono jej odrębność – jeszcze David Hume (XVIII w.) uważał Newtona po prostu za wielkiego filozofa – a tym mniej wiążące się z nią zagrożenia dla tradycyjnego modelu filozofii. Dość szybko jednak dostrzeżono źródło jej siły: zdyscyplinowaną metodologię i autorytet doświadczenia. Tę pierwszą próbował opisać już Francis Bacon (XVI/XVII w.); drugi znalazł entuzjastyczną akceptację u empirystów angielskich XVII i XVIII wieku. Najbardziej konsekwentny z nich, Hume, pisał: „Biorąc do ręki jakiś tom, traktujący na przykład o teologii albo szkolnej metafizyce, zapytujemy: Czy zawiera jakieś rozumowanie abstrakcyjne, dotyczące wielkości lub liczby? Nie. Czy zawiera jakieś oparte na doświadczeniu rozumowanie dotyczące faktów i istnienia? Nie. A więc w ogień z nim, albowiem nie może zawierać nic prócz sofisterii i złudzeń.”

                                Nadal natomiast niezbyt krytycznie traktowano filozoficzną aparaturę pojęciową, w tym kluczowe dla wczesnego empiryzmu pojęcie idei jako myślowego korelatu wrażeń zmysłowych. Ale niebawem pojawiły się pierwsze przeczucia dotyczące właściwego obszaru badań filozoficznych. W 1776 r. John Horne Took napisał o innym czołowym empiryście, Johnie Locke’u, że gdybyśmy wszędzie tam, gdzie użył on słowa „idea”, podstawili słowo „słowo”, jego esej byłby lepszy.

                                Przełom nastąpił w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. Przygotował go żywiołowy rozwój nauk przyrodniczych oraz powstanie i rozkwit nowoczesnej logiki, stymulowany potrzebami matematyki. Spora i szybko rosnąca grupa myślicieli (wśród nich wielu uczonych różnych specjalności) dostrzegła potrzebę filozofii nowego typu, stawiającej w centrum swojej uwagi język oraz metody i strukturę nauki, a pozostawiającej empirycznym dyscyplinom naukowym opis i wyjaśnienie zjawisk świata przyrodniczego i społecznego. Za głównych inicjatorów tego nurtu filozoficznego uważa się Bertranda Russella i Ludwiga Wittgensteina, a do najbardziej znanych jego reprezentantów (często krytycznych innowatorów) należą też Rudolf Carnap, Karl Popper i Willard Quine. W minionym stuleciu nurt ten, pod mianem filozofii analitycznej, dominował w największych ośrodkach akademickich Zachodu; należała do niego także polska Szkoła Lwowsko-Warszawska.

                                Dokonywana narzędziami logiki rewizja pojęć i problemów tradycyjnej filozofii okazała się niszcząca; tylko nieliczne z nich uznano za nadające się „do uratowania” pod warunkiem poddania ich procedurze eksplikacji (tj. przekładu na pojęcia i problemy dotyczące języka bądź zjawisk dostępnych doświadcz
                        • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 22:28
                          „Ewolucja nie jest ani udowodniona, ani możliwa do udowodnienia. Niemniej wierzymy w nią, gdyż jedyną alternatywą jest akt stwórczy Boga, a to się nie mieści w głowie.

                          Ewolucja jest obserwowana na codzień, np. w szybko mutujących szczepach bakterii. Widać ją tam jak reality show w telewizorze.

                          "Skoro fascynujesz się "nauką", to powinieneś wiedzieć nie można czegoś dowieść na 1000% - ba, nawet na 101%. Można coś dowieść jedynie na 100%. Przechwałki, że coś dowiodłeś na 1000% muszą być wierutnym łgarstwem. "

                          Czepianie się słówek i stawianie formy ponad treścią nie wróży racjonalnych argumerntów, ale zobaczymy.

                          „Skwapliwość z jaką przyjmujemy twierdzenia naukowe kłócące się ze zdrowym rozsądkiem, to przejaw bezpardonowej walki, jak toczy się między nauką a nadprzyrodzonością."

                          Nie mam obowiązku zgadzać się z żadną tezą filozoficzną więc się z tą nie zgodzę, obojęctnie, jak znany profesor jest jej autorem.

                          Miedzy nauką, a nadprzyrodzonościa, cokolwiek by to miało być, nie toczy się żadna walka. Przyczyna jest prosta, nadprzyrodzoność nie istnieje.
                        • wariant_b Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 22:46
                          conciliacissimus napisał to co mógł i powinien, więc zacytuję tylko:

                          Słynny antropolog Artur Keith, wypowiedział znamienne zdanie: "„Ewolucja nie jest ani udowodniona, ani możliwa do udowodnienia. Niemniej wierzymy w nią, gdyż jedyną alternatywą jest akt stwórczy Boga, a to się nie mieści w głowie."

                          Krótki rzut oka w google i już wiemy, że znamienne zdanie wypowiedział
                          inż. Dominique Tassot w swojej książce "Ewolucja. Dylemat dla nauki,
                          niebezpieczeństwo dla wiary" (a właściwie w jej polskim tłumaczeniu:
                          Wydawnictwo ANTYK Marcin Dybowski Rok wydania: 2012
                          Przedmowa: o. Andre Boulet SM, Przekład: J. W.)

                          Co zaś się tyczy słynnego antropologa Artura Keitha, to bardziej nie mieściło
                          mu się w głowie, że człowiek może pochodzić z Afryki. Jego reputację
                          nadwyrężyła nieco mistyfikacja z Człowiekiem z Piltdown. Mieszanie nauki
                          z wiarą, zwłaszcza w wyższość białej rasy, nie jest dobrym pomysłem.

                          Ale do rzeczy - Arthur Keith, dożywszy sędziwego wieku zmarł w roku 1955.
                          To dobre kilkanaście lat wcześniej, nim poznano język ewolucji, a więc
                          współczesną genetykę. Trzydzieści kilka, zanim nauczono się nim posługiwać.

                          W tymże 1955 roku Bell Telephone Labs produkuje pierwszy komputer oparty
                          na tranzystorach i chyba jeszcze nie wie, co będzie umiał zrobić mój telefon.

                          Więc może wróćmy z muzeum myśli ludzkiej i zacznijmy rozmawiać poważniej.
        • prawdawaszaboli Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 22:18
          > Ucieczka w "długowieczność" (miliardy lat) jest wyświechtanym banałem, który niczego nie wyjaśnia.

          To koronny "dowód" u darwinistów... :))
          • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 17:21
            prawdawaszaboli napisał:

            > > Ucieczka w "długowieczność" (miliardy lat) jest wyświechtanym
            > > banałem, który niczego nie wyjaśnia.
            >
            > To koronny "dowód" u darwinistów... :))

            Jaki znów "dowód" i jakich "darwinistów"?

            Ewolucja = zmienność. I koniec. Czy świat się nie zmienia?
            Czy tu trzeba czegoś "koronnie dowodzić"? :)

            Tam była jeszcze reszta niezacytowana:
            > > Nauka dowodzi, że upływ czasu prowadzi materię do destrukcji,
            > > rozpadu, degradacji, a nie do ukształtowania czegoś doskonalszego.

            To nie jest prawda. Wszystkie środowiska z organizmami żywymi DĄŻĄ do równowagi, która je stabilizuje. Przeszkadzają w tym zakłócenia zewnętrzne. Każdy taki stan równowagi osiągany w czasie nie jest ani destrukcją, ani rozpadem, ani degradacją.

            Wierzący dogmatycy mówią o czymś, o czym nie mają pojęcia.
        • prawdawaszaboli Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 22:29
          > ład, porządek, logika, prawa są wytworem inteligencji, a nie bezrozumnego chaosu.

          Tu się trochę nie zgodzę . Np. powstawanie galaktyk , układów słonecznych (teoretycznie) może być wytworem przypadkowych zjawisk.
          Inna rzecz , że materia nie zawiera w sobie praw , które nią rządzą , a więc źródło praw fizyki jest poza-materialne i poza-fizyczne
          • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 17:11
            > Inna rzecz , że materia nie zawiera w sobie praw , które nią rządzą ,
            > a więc źródło praw fizyki jest poza-materialne i poza-fizyczne

            Przecież jest wzór e=mc2, który pokazuje nam, że można materię "zamienić" w energię i na odwrót.

            A więc CO JEST PIERWSZE?

            Ani jedno, ani drugie. To, co my "widzimy" w świecie to są ILOŚCIOWE informacje. To my je INTERPRETUJEMY, raz jako materię, drugim razem jako energię. W określonym kontekście to tak dla nas wygląda.

            Źródło praw jest częścią naszego świata, jest nim samym, wszystko, co jest, jest wynikiem tych praw. I nie są one ani mądre, ani głupie. Takie są i już.

            W innych wszechświatach mogą być inne. Tylko że tam, być może, nie pojawią się ich obserwatorzy, gdy właściwości takich światów uniemożliwiają ich powstanie.
    • krzy-czy Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 27.12.16, 22:00
      wszyscy mamy JEDNEGO PAMBÓCKA???
      Tzn w wielkiego latającego potwora spaghetti takoż???
    • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 18:12
      "Po pierwsze, rozumność tkwiącą w całym naszym doświadczeniu świata fizycznego;"

      Pokaż, gdzie ta romumność w miliardach przypadkowych zjawisk, jak opady deszczu, łańcuch pokarmowy, kierunek przemieszczania się fali pływowej itd.

      "po drugie, życie, czyli zdolność do działania autonomicznego"

      Jeżeli życie to zdolność do działania autonomicznego to konstruktorzy dronó też są bogami, stworzyli nowe życie. Masz rację, to dowow na to że każdy może być bogiem. :)

      "po trzecie, świadomość, czyli zdolność do uzmysławiania sobie siebie i świata"

      Wystarczy wuyjaśnić, jak ma się świadomość do istnienia Boga, zwłaszcza że świadomie Boga nie da odebrać żadnycvh przekazów od Boga nawet?

      "po czwarte, myślenie pojęciowe, czyli władzę tworzenia i rozumienia symboli znaczących"

      taki stary komputer, Amiga też to potrafi, została stworzona przez Boga na Jego obraz i podobieństwo?

      " i po piąte, ludzką jaźń, czyli „ognisko" świadomości, myślenia i działania."

      To było po trzecie, czyżby po piąte nie było?
      • conciliacissimus Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 20:53
        ultimate.strike napisał:

        > "Po pierwsze, rozumność tkwiącą w całym naszym doświadczeniu świata fizycznego"
        >
        > Pokaż, gdzie ta romumność w miliardach przypadkowych zjawisk, jak opady deszczu
        > , łańcuch pokarmowy, kierunek przemieszczania się fali pływowej itd.

        Podaj choćby jedno "przypadkowe zjawisko" - potrafisz to uczynić ?
        Opady deszczu nie są przypadkowe - nauka już dawno wyjaśniła ich przyczynę, a nawet potrafi przewidzieć miejsce i intensywność opadów. Podobnie jest z "łańcuchem pokarmowym", kierunkiem przemieszczania fal itd. - wszystko ma swoje wyjaśnienie przyczynowo-skutkowe, nie ma tu przypadków.

        > "po drugie, życie, czyli zdolność do działania autonomicznego"
        >
        > Jeżeli życie to zdolność do działania autonomicznego to konstruktorzy dronó też
        > są bogami, stworzyli nowe życie. Masz rację, to dowow na to że każdy może być
        > bogiem. :)

        Tak, w końcu zajarzyłeś :)))
        Każdy twórca jest swego rodzaju "bogiem", który coś stworzył. Jednakże jest tylko jeden Bóg - stwórca Wszechświata. Dobrze kombinujesz, jak na początkującego ateistę :)

        > "po trzecie, świadomość, czyli zdolność do uzmysławiania sobie siebie i świata"
        >
        > Wystarczy wuyjaśnić, jak ma się świadomość do istnienia Boga, zwłaszcza że świa
        > domie Boga nie da odebrać żadnycvh przekazów od Boga nawet?

        O ile się domyślam z tego bełkotu, to oczekujesz jakiegoś materialnego znaku od Boga ?

        > "po czwarte, myślenie pojęciowe, czyli władzę tworzenia i rozumienia symboli zn
        > aczących"
        >
        > taki stary komputer, Amiga też to potrafi, została stworzona przez Boga na Jego
        > obraz i podobieństwo?

        Znowu dobrze kombinujesz - "Amiga" sama nie powstała w wyniku ewolucji :)

        > " i po piąte, ludzką jaźń, czyli „ognisko" świadomości, myślenia i działania."
        >
        > To było po trzecie, czyżby po piąte nie było?

        Jeśli nie rozróżniasz, to zajrzyj do Wikipedii :)
        • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 21:12
          "Podaj choćby jedno "przypadkowe zjawisko" - potrafisz to uczynić ?
          Opady deszczu nie są przypadkowe - nauka już dawno wyjaśniła ich przyczynę, a nawet potrafi przewidzieć miejsce i intensywność opadów. Podobnie jest z "łańcuchem pokarmowym", kierunkiem przemieszczania fal itd. - wszystko ma swoje wyjaśnienie przyczynowo-skutkowe, nie ma tu przypadków."

          Dałeś się podpuścić. :) Nie ma przyopadku... ani Boga. Jest fizyka i chemnia, które niwe mają z Bogiem nic wspólnego.

          "O ile się domyślam z tego bełkotu, to oczekujesz jakiegoś materialnego znaku od Boga ?"

          Aż tak zle ze mną nie jest. :)
          Oczekiwałbym od Boga spójności definicyjnej. Niestety, to niemożliwe, bo definicja jest wewnętrznie sorzeczna.

          "Znowu dobrze kombinujesz - "Amiga" sama nie powstała w wyniku ewolucji :)"

          Powstała w wyniku ewolucji układów cyfrowech. Komputery tym różnią się (jeszcze) od maszyn bilogicznych, że się nie reprodukują, dlatego wymagają "siły sprawczej".

          "Jeśli nie rozróżniasz, to zajrzyj do Wikipedii :)"

          Może istnieć jazń bez "ogniska" albo "ognisko" bez jazni?
          • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 21:13
            A co do bełkotu, mam trochę spieprzoną klawiaturę.
            • wariant_b Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 21:45
              > A co do bełkotu, mam trochę spieprzoną klawiaturę.

              To ją trochę wymień.
              • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 05.01.17, 13:28
                wariant_b napisał:

                > > A co do bełkotu, mam trochę spieprzoną klawiaturę.
                >
                > To ją trochę wymień.

                Ale może to skutek doprawiania kanapki? Wtedy wystarczyłoby klawisze otrzepać z pieprzu.

                No tak, nie wiemy tego.
        • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 05.01.17, 13:25
          conciliacissimus napisał:

          > Podaj choćby jedno "przypadkowe zjawisko" - potrafisz to uczynić ?

          Tak. Np. opady deszczu. W dalszej perspektywie nie potrafimy ich pojawienia się przewidzieć.

          Przypadkowe oznacza tu - kłania się nieznajomość języka polskiego - niemożliwe do przewidzenia.

          > Opady deszczu nie są przypadkowe - nauka już dawno wyjaśniła ich
          > przyczynę, a nawet potrafi przewidzieć miejsce i intensywność opadów.

          Nieprawda. Znów nie posiadasz wiedzy na temat ale się wymądrzasz.

          > Podobnie jest z "łańcuchem pokarmowym", kierunkiem przemieszczania fal itd.
          > - wszystko ma swoje wyjaśnienie przyczynowo-skutkowe, nie ma tu przypadków.

          I znów, heniu, bełkot. To są dwa kryteria, które Ci się tutaj mylą.

          Nieprzypadkowe jest działanie fizyki świata a my dysponujemy ograniczoną, choć coraz potężniejszą wiedzą na ten temat. Nasza wiedza o fizyce to tylko modele matematyczne (ludzkie sposoby opisu zjawisk), które bywają upraszczane lub są uproszczone z braku pełnej wiedzy, które mogą nie uwzględniać wszystkich czynników wpływu (zmiennych niezależnych) co skutkuje układami dla nas chaotycznymi.

          A więc nie WSZYSTKO jest wyjaśnione. Zapewne i w tych przykładach.

          > > "po drugie, życie, czyli zdolność do działania autonomicznego"
          > >
          > > konstruktorzy dronó też są bogami, stworzyli nowe życie.

          > Tak, w końcu zajarzyłeś :)))
          > Każdy twórca jest swego rodzaju "bogiem", który coś stworzył.

          Nie jest. Definicja boga jest w wikipedii. Bóg definicyjny to bohater teizmu, systemu religijnego.

          Programista pisze program. Inny programista też pisze IDENTYCZNY program. Oba działają idealnie tak samo. Nie ma ŻADNEJ różnicy w tym, KTO stworzył program. Obaj programiści są tylko konstruktorami w swojej rzeczywistości. Nie w rzeczywistości wewnątrz programu, bo tam żadnego z programistów nie ma.

          Czaisz bluesa? No to dalej...

          Konstruktor dronów jest w TEJ SAMEJ rzeczywistości co jego wytwór. To całkowicie odmienna sytuacja. Nie ma analogii, którą Ty, w swoim ograniczeniu umysłowym, dostrzegłeś.

          > Jednakże jest tylko jeden Bóg - stwórca Wszechświata.
          > Dobrze kombinujesz, jak na początkującego ateistę :)

          Dał Ci się podejść. Może się zdarzyć. Rzecz w tym, by poszerzać wiedzę, uczyć się (nawet na błędach)... A my tu rozmawiamy nie o nim ale o Twoich błędach logicznych. Źle kombinujesz, heniu. A czy zrozumiałeś dlaczego?

          Teraz oczekuję Twojego przyznania się do błędu logicznego. Bo człowiek myślący, Homo sapiens, posiadacz mózgu i działającego umysłu powinien się uczyć. I w tej chwili zademonstrujesz publicznie, czy jesteś do tego zdolny.

          > > "po trzecie, świadomość, czyli zdolność do uzmysławiania
          > > sobie siebie i świata"
          > >
          > > Wystarczy wuyjaśnić, jak ma się świadomość do istnienia Boga,
          > > zwłaszcza że świadomie Boga nie da odebrać żadnycvh przekazów
          > > od Boga nawet?
          >
          > O ile się domyślam z tego bełkotu, to oczekujesz jakiegoś
          > materialnego znaku od Boga ?

          Heniu, odpowiedz na pytanie. Boisz się? Nie znasz odpowiedzi? Jest sprzeczna z Twoim religijnym dogmatem?

          No więc wytłumacz, dlaczego Twój "konstruktor świata" :) (A) oczekuje czegoś od ludzi ale (B) nie kontaktuje się z nimi?

          Krótko i zwięźle. I bez uników.

          > > "po czwarte, myślenie pojęciowe, czyli władzę tworzenia i rozumienia symb
          > oli zn
          > > aczących"
          > >
          > > taki stary komputer, Amiga też to potrafi, została stworzona
          > > przez Boga na Jego obraz i podobieństwo?
          >
          > Znowu dobrze kombinujesz - "Amiga" sama nie powstała w wyniku ewolucji :)

          Konstruktor Amigi jest W TEJ SAMEJ RZECZYWISTOŚCI co Amiga. I nie ma alternatywy dla swego stanu.

          Nie odpowiedziałeś na pytanie, czy Amiga została stworzona na obraz i podobieństwo? Aha, jeszcze coś: czy konstruktor Amigi zamierza ją nagradzać życiem wiecznym lub karać piekłem?

          Analogia się wysypała. A Ty tego nie dostrzegłeś, bo źle kombinujesz.

          > Jeśli (...) , to zajrzyj do Wikipedii :)

          Zaglądanie do Wikipedii to żaden wstyd. Często to robię pogłębiając swoją wiedzę. A Ty zaglądasz tam odnosząc z tego korzyść?

          No to zajrzyj do hasła "bóg"...
      • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 28.12.16, 21:57
        Jutro to trochę zrobię
        • wariant_b Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 29.12.16, 12:53
          Z góry trochę dziękuję,
          bo teksty z trochę uszkodzonej klawiatury czyta się trochę trudniej.
          • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 05.01.17, 13:34
            A ja przepraszam za zbędny wpis powyżej. Trochę waszego dalszego ciągu, i wyjaśnienia sprawy, wcześniej nie zauważyłem.
    • prawdawaszaboli Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 22:47
      > świadomość,

      Powstanie świadomości jest sprzeczne z ideą darwinizmu.
      Jeśli komputer może wygrać w szachy z mistrzem świata , to świadomość nie jest potrzebna do "walki o byt". Przeciwnie : świadomość (emocje , moralność , wolna wola) tylko "przeszkadza " w optymalnym działaniu...
      Dlaczego natura podjęła tak kolosalny wysiłek , aby stworzyć tak niepotrzebne ( a nawet szkodliwe !) narzędzie ??...

      Moralność też jest sprzeczna z darwinizmem . Np. społeczne uznanie dla narażania życia (a więc swoich genów !) dla czegoś tak abstrakcyjnego jak honor i godność... I jednocześnie społeczne potępienie dla obrony genów za wszelką cenę...

      Przyjmowanie do Europy obcych , muzułmańskich genów z Afryki i Azji też zaprzecza darwinizmowi.
      • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 00:10
        "Powstanie świadomości jest sprzeczne z ideą darwinizmu."

        Wykarz.

        "Jeśli komputer może wygrać w szachy z mistrzem świata , to świadomość nie jest potrzebna do "walki o byt". Przeciwnie : świadomość (emocje , moralność , wolna wola) tylko "przeszkadza " w optymalnym działaniu..."

        ... komputerowi do gry w szachy przeszkadza.

        "Moralność też jest sprzeczna z darwinizmem . Np. społeczne uznanie dla narażania życia (a więc swoich genów !) dla czegoś tak abstrakcyjnego jak honor i godność..."

        przeciętny czlowiek ma system operacyjny nieco bardziej skomplikowany niż Twój laptop. Może sobie na to pozwolić, bo mózg jest komputerem o innej architekturze niż PC (opartym na sieci neuronowej, nie na NANDach), a przez to jest wielozadaniowy i bardzowielordzeniowy.

        "Przyjmowanie do Europy obcych , muzułmańskich genów z Afryki i Azji też zaprzecza darwinizmowi. "

        Pisząc o muzułmańskich genach chceszswoim przykładem udowodnić, że selekcja ewolucyjna nie zawsze premiuje inteligencję?
        • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 11:38
          Mały wykład o komputerach i świadomości.

          Współczesne komputery mają centralny procesor, którego głównym elementem jest 8 albo 16 bitowa jednostka arytmetyczno-logiczna, czyli układ dokonujący obliczeń, do tego zestaw rejstrów, pamięć i układy we/wy.
          Komputer taki, żeby cokolwiek zrobił trzeba zaprogramować i wszystkie podejmowane przezniego decyzje sa, tak naprawdę, decyzjami autora programu.
          Mózg zbudowany jest z neuronów. Jest to sieć wielu miliardów programowalnych bramek, a w zasadzie przerzutników, między którymi rozpięta jest gigantyczna sieć połączeń, do tego sieć ta jest zmienna pod wpływem bodzców (czyli wpływających danych), warunków zasilania. Spróbuj sobie taką pajęczynę wyobrazić, ile można stworzyć połączeń między pięcioma miliardami elementów, z których każdy ma kilka wejść i wyjście?
          Klasyczny krzemowy komputer wykonuje w danym momencie jedną operację, pobiera zpamięci kolejny kod rozkazu, kod ten programuje układy dowykonania danej operacji, np. mnożenia, nastepnie pobiera mnożnik, mnożną i wydaje do pamieci wynik. Komputer taki nie myli się w liczeniu, tabliczkę mnożenia, sposób dodawania, odejmowania, dzielenia, operacje logiczne, komparację ma wbudowane mechanicznie do JARL. Trudno za to w nimstworzyć świadomość. Prawdopodobnie by się dało stworzyć odpowiednią nakładkę na Windowsa ale:
          1. Byłoby to barszo skomplikowane i zamuliło nawet najszybszy superkomputer.
          2. Nie wiadomo, czy byłby to system tak doskonały, jak tenbiologicznie, ze względu na ścisłość umysłu opartego na centralnym rdzeniu liczącym, programista musiałby przewidzieć każda kombinację danychwejsciowych, inaczejpojawi się nieobsługiwany wyjątej i każdy program zdechnie.
          System neuronowy działa zupełnie inaczej. To komputer, który sam zsiebie nie umie liczyć, musi się tego nauczyć, centralnezaprogramowanie tak skomplikowanego i szybkozmiennego ukłądu nie jest możliwe, zato taki układ sam z siebie potrafi się uczyc. Trzeba taki komputer wysłać do szkoły żeby go tabliczki mnożenia nauczyc a i tak się będziew mnożeniu mylił. Popełniabłąd za błędem, tak jak to czynią ludzie, i powoli uczy sie na tych błędach. Taki system ma tą zaletę, że jest przystosowany do działania autonomicznego, nie wymaga zaprogramowania aniprogramisty z debugerem, który sprawdzałby poprawność działania. Popełnia błędy które potem naprawia i mniimalizuje skutki niewłaściwych decyzji. System też ma tą cechę, że może równocześnie wykonywać bardzo wiele operacji, przez co nakładka w postaci świadomości nie zajmuje mu wcale cykli procesora, a taka nakładka bardzo przydaje się przy samodzielnym podejmowaniu decyzji (działaniu autonomicznym).
          • suender Komp się nie myli, a złe wyniki pokazuje czasami! 03.01.17, 19:39
            Mały wykład o komputerach i świadomości.

            > Komputer taki nie myli się w liczeniu, ...

            Komputer ani inna maszyna (np. sumatorek Pascalina) nie myli się też, najwyżej kiedy trybko się wyszczerbi, to będzie pokazywał błędne wyniki. Komputer tak samo w stanie awaryjnym pokaże błędne wyniki operacji na liczbach.
            Myli się na razie tylko człowiek. Uczeń wyrwany przez nauczyciela: "Ile jest 6 * 7" wiedząc że jest 42 POMYLI się i powie 24. Inny uczeń w zadaniu niepoprawnie coś doda zamiast odjąć POMYLĄC się (lub robiąc na chybił-trafił) też poda wynik błędny. To jest właśnie ewidentna POMYŁKA.
            Znaczenie słowa POMYLIĆ się zakłada po cichu u człowieka zamiar osiągnięcia poprawnego wyniku, ale podanie błędnego.....
            Na razie żadna maszyna ma zamiar osiągnięcia poprawnego wyniku!

            W komputerze natomiast zdarzają się (b.rzadko) niepoprawne wyniki nawet przy tak prostej operacji jak dodawanie liczb.

            Swego czasu dawno temu na studiach mieliśmy jeden tylko komputer dosyć znanej wtedy marki WANG. On mógł mieć czasami manewry, że po wklepaniu na klawiaturze np. 12 * 12 = pokazał 144 ale po wklepaniu następnym * 12 i wciśnięciu znaku = błysnął ekran i dalej pokazywał 144. Czy to znaczyło iż komputer się pomylił (bo miało być 504)? Nie on się nie pomylił, tylko pokazał błędny wynik. Ale później po zresetowaniu ten komputer jako kalkulator działał OK. Widocznie coś w nim okresowo nie riksztosowało.

            Pozdr.
            • suender Re: Komp się nie myli, a złe wyniki pokazuje czas 03.01.17, 19:44
              suender 03.01.17, 19:39

              > (bo miało być 504)

              Tym razem ja się pomyliłem (właśnie na sumatorku, bo (miało być 1728) . Ha, ha!

              Pozdr.
            • wariant_b Re: Komp się nie myli, a złe wyniki pokazuje czas 03.01.17, 20:25
              Znaczenie słowa POMYLIĆ się zakłada po cichu u człowieka zamiar osiągnięcia poprawnego wyniku,
              ale podanie błędnego.....

              Tak jak w twoim przypadku - analizując błąd WANG-a (zapewne model 2200)
              nie wyzerowałeś kalkulatora i pozostał w nim wynik poprzedniej operacji 6*7
              a nie 12*12. Stąd *12 wyszło 504 czyli 42*12 zamiast 1728.
      • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 11:02
        prawdawaszaboli napisał:

        > > świadomość,
        >
        > Powstanie świadomości jest sprzeczne z ideą darwinizmu.

        Świadomość nie musiała powstawać. Jest to cecha fizyki naszego świata. Ta cecha może się ujawnić, gdy powstanie odpowiednia struktura.

        Taki przykład: Można sobie wyobrazić skonstruowanie atom po atomie, "ręcznie", fragmentu mózgu. Z materii nieożywionej. Przy odpowiednim stopniu komplikacji takiego układu uzyska on świadomość.

        Ewolucja to zmienność. Jej szczególny przypadek, ewolucja organizmów żywych, to nagromadzanie i selekcja informacji o możliwych interakcjach nośnika tej informacji z otoczeniem. Taka ewolucja to zbieranie informacji, która nie przepada.

        Świadomość pojawiła się jak dodatkowa, nieplanowana cecha.

        > Jeśli komputer może wygrać w szachy z mistrzem świata , to świadomość nie jest
        > potrzebna do "walki o byt".

        Nie ma związku. Błędny argument.

        Ten "komputer" to program. To dokładny odpowiednik zbioru informacji nagromadzanych w toku ewolucji w kolejnych wersjach organizmów żywych.

        Najstarsze programy, oparte na prymitywnej architekturze i takich samych algorytmach, nie były w stanie wygrywać z bardziej złożonym układem, jakim jest mózg człowieka.

        Komputer, który wygrał z mistrzem świata w grę go, ma strukturę i algorytmy działania upodabniające go do sieci neuronowych. Ale ten komputer NIE MA ŚWIADOMOŚCI, nie widzi informacji w formie złożonego obrazu, prawdopodobnie. Tak się domyślamy.

        W przetrwaniu ważna jest nie świadomość ale zbiór algorytmów działania, które pamięta dany układ.

        > Przeciwnie : świadomość (emocje , moralność , wolna
        > wola) tylko "przeszkadza " w optymalnym działaniu...

        Mylisz pojęcia. To jest chaotyczny słowotok. Świadomość to nie jest żaden z terminów, które podajesz w nawiasie. Świadomość to jest tylko zdolność do "widzenia obrazowego informacji".

        Te obrazy widziane przez świadomość wykorzystują informacje z różnych źródeł.

        - emocje - to system wielu binarnych oddziaływań w reagowaniu na bodźce otoczenia,
        - moralność - to dowolnie wybrany zestaw kryteriów i sposób reagowania na nie,
        - wolna wola to iluzja, która nie istnieje; dowodem na to jest fakt "przychodzenia myśli z niewiadomego źródła" (nie jesteś w stanie zaplanować sobie treści myślenia) :) - ale jeśli ktoś uważa, że potrafi to zrobić, to znaczy, że jego psychika została zredukowana do najbardziej prymitywnych odruchów i bardziej przypomina pierwotniaka niż człowieka.

        > Dlaczego natura podjęła tak kolosalny wysiłek , aby stworzyć tak niepotrzebne (
        > a nawet szkodliwe !) narzędzie ??...

        Natura niczego nie planuje. Wszechświat jest zdeterminowany. Był jakiś jego początek, aksjomaty. Wszystko, co potem się zdarza, to nie jakiś docelowy plan ale bezpośredni skutek pierwotnych założeń.

        Nasza rozmowa też stąd się wzięła. To, że Ty jesteś ograniczony dogmatami w logice myślenia a ja się nią krytycznie posługuję to nie jest plan. To skutek. O tyle przypadkowy, o ile nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidywać przyszłości, bo nie mamy absolutnej wiedzy o świecie ani nie znamy do końca działania świata.

        Szkodliwe narzędzie... Może być szkodliwe dla innych ale niekoniecznie dla szkodnika.

        > Moralność też jest sprzeczna z darwinizmem . Np. społeczne uznanie dla narażani
        > a życia (a więc swoich genów !) dla czegoś tak abstrakcyjnego jak honor i godno
        > ść... I jednocześnie społeczne potępienie dla obrony genów za wszelką cenę...

        Honor i godność pozwalają scementować grupę ludzką i przez jej działanie może być skuteczniejsze. Gdy wygrywa grupa, wygrywają także wszyscy jej uczestnicy.

        > Przyjmowanie do Europy obcych , muzułmańskich genów z Afryki i Azji też zaprzec
        > za darwinizmowi.

        Muzułmańskie nie są geny. A szkodliwe dla ludzkości, bo ograniczające potencjał umysłowy naszego gatunku i wyniszczające nas są wszystkie religie.

        Można sobie wyobrazić takie oddziaływania:

        Ludzkość zapanowała nad swoją naturalną, ewolucyjnie ukształtowaną śmiertelnością (medycyna, higiena itp).
        Efekt - jest nas za dużo.
        Narastają napięcia, bo brakuje "środków do życia".
        Pojawia się agresja, jako metoda ich zdobycia.
        I teraz są dwa scenariusze: walczą ze sobą pojedynczy ludzie lub grupy.
        Grupa jest lepiej zorganizowana - największe szanse w tej prymitywnej rozgrywce mają te grupy, które zapanują nad chaosem u siebie. Do tego potrzeba wyłączyć w jej uczestnikach element egoistyczny i skłonić ich do absolutnego posłuszeństwa. Idealnym narzędziem staje sie religia. Ogłupia, bo wyłącza logiczne myślenie. Obiecuje coś tam po śmierci. Zamienia wierzących w "maszyny bojowe", które pokonują pacyfistycznych konkurentów.

        Gdyby wszyscy ludzie MYŚLELI, to efektem musiałoby być stworzenie WSPÓLNIE lepszego świata, opartego na kompromisie, na wiedzy. Ale znaczna część ludzkości wciąż jest poniżej możliwości umysłowych i jest sterowana do bezwzględnej walki nielicznych wygodnickich, pasożytów, którzy tez niekoniecznie shańbią się myslenie altruistycznym i dbaja o swoją wygodę.

        Relige to zło absolutne. To początek i koniec ludzkości. To redukcja umysłów deo poziomu tresowanej zwierzęcości.
        • prawdawaszaboli Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 04.01.17, 10:53
          > Świadomość nie musiała powstawać. Jest to cecha fizyki naszego świata.

          To tylko twoja wiara...


          > Honor i godność pozwalają scementować grupę ludzką

          Dlaczego cementują wokół wartości sprzecznych z darwinizmem ?...

          > Muzułmańskie nie są geny.

          Muzułmańskie geny mnożą się szybciej , wypierając geny europejskie. Dlaczego Europejczycy postępują sprzecznie z darwinizmem ?


          > Narastają napięcia, bo brakuje "środków do życia".
          Pojawia się agresja, jako metoda ich zdobycia.
          I teraz są dwa scenariusze: walczą ze sobą pojedynczy ludzie lub grupy.
          Grupa jest lepiej zorganizowana - największe szanse w tej prymitywnej rozgrywce mają te grupy, które zapanują nad chaosem u siebie. Do tego potrzeba wyłączyć w jej uczestnikach element egoistyczny i skłonić ich do absolutnego posłuszeństwa. Idealnym narzędziem staje sie religia. Ogłupia,

          Ale jest zgodna z darwinizmem :)

          • 9rgkh Bóg niczego nie warunkuje, bo nie istnieje 04.01.17, 19:26
            prawdawaszaboli napisał:

            > > Świadomość nie musiała powstawać. Jest to cecha fizyki naszego świata.
            >
            > To tylko twoja wiara...

            To Ty masz udowodnić, że świadomość nie jest cechą Wszechświata. Dowód ma być zgodny z logiką i niepodważalny.

            Świadomość POJAWIA się w mózgu dziecka, gdy bodźce ze świata zewnętrznego zapisują się w jego strukturze.
            Świadomość ZANIKA gdy struktura mózgu z wcześniejszym zapisem ulega degradacji.

            Wniosek - świadomość jest WYNIKIEM określonej struktury mózgu.

            Dałeś radę to zrozumieć, endzik?

            > > Honor i godność pozwalają scementować grupę ludzką
            >
            > Dlaczego cementują wokół wartości sprzecznych z darwinizmem ?...

            Nie darwinizm ale ewolucjonizm. Ewolucja zawsze wybiera SKUTECZNIEJSZE w danym momencie rozwiązanie. Zorganizowana grupa ma przewagę nad słabiej zorganizowanymi, innymi grupami i pojedynczymi osobnikami - STATYSTYCZNIE najczęściej.

            > > Muzułmańskie nie są geny.
            >
            > Muzułmańskie geny mnożą się szybciej , wypierając geny europejskie.
            > Dlaczego Europejczycy postępują sprzecznie z darwinizmem ?

            Geny religii? Z pieca spadłeś? Chyba memy?

            Każda religia jest złem. Raz jedna jest górą, innym razem druga.
    • prawdawaszaboli Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 02.01.17, 22:50
      Jak wyjaśnić na gruncie darwinizmu tak z pozoru banalne zjawisko jak krzepniecie krwi ?...

      www.youtube.com/watch?v=HdvMxp1piJo
      • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 00:11
        To zjawisko zostało wyjaśnione na gruncie chemii.
        • prawdawaszaboli Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 20:02
          >To zjawisko zostało wyjaśnione na gruncie chemii.


          Nie odpowiedziałeś na pytanie
          forum.gazeta.pl/forum/w,721,163046895,163046895,Bog_jest_czynnikiem_warunkujacym_wszystko.html?p=163096418
          • ultimate.strike Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 20:20
            Mg, odpowiedziałem.
          • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 22:02
            prawdawaszaboli napisał:

            > >To zjawisko zostało wyjaśnione na gruncie chemii.
            >
            >
            > Nie odpowiedziałeś na pytanie

            A JAKIE było to pytanie?

            Odpowiedź jest taka, że kod DNA jest ogromnym śmietnikiem, pełnym genów, które kiedyś zapewne były czynne ale "straciły" swoją ważność. Ptakowi nielotowi niepotrzebne są skrzydła - redykują się i tracą swoją funkcjonalność. Jakieś płazy czy inne, niżej zorganizowane stworzenia, po tysiącach lat wegetacji w jaskiniach przestają używać wzroku i oczy ulegają "wyłączeniu" lub nawet całkowicie są redukowane. Czasami ten proces można odwrócić. To jeden aspekt sprawy.

            Dziś nie potrafimy powiedzieć, bo to się zatarło w toku ewolucji, które z fragmentów istniejącego DNA do czego służyły. Może do niczego? Nie wiadomo.

            Niektóre fragmenty DNA mogły w ogóle zniknąć podczas "katastroficznych" mutacji.

            Inny aspekt to zauważenie, że TE SAME geny włączają się czasami w różnych stadiach rozwoju organizmu, pełniąc kompletnie inną funkcję. Mogą się uruchamiać czasowo i z innych powodów.

            Tak czy siak, człowiek myślący (nie mylić z wyznawcami prawd dogmatycznych), w oparciu o tę wiedzę nie zakłada liniowej ewolucji, z "pamięcią absolutną".

            Funkcja krzepliwości krwi mogła w pierwszej wersji wyglądać zupełnie inaczej. Mogła też nieco inaczej działać. Ale podczas ewolucji PODLEGAŁA DOSKONALENIU. Stąd tyle w niej unikatowych rozwiązań.

            Czy to nie wydaje Ci się niemożliwe?

            Coś takiego jak nieredukowalna złożoność była już na tym forum omawiana. Byłeś wtedy, pamiętam to. A jak Ty nie pamiętasz to sobie odszukaj w archiwum. Nie traćmy czasu na durne pogaduchy. Na tym forum rządzi wiedza a nie dogmaty. I nie licz na to, że jakiemuś dogmatykowi "uda się". Przegraną macie jak w banku. Po co wam ta kolejna kompromitacja, w której okażecie się nieukami i oszołomami?
      • 9rgkh Re: Bóg jest czynnikiem warunkującym wszystko 03.01.17, 16:38
        Normalnie, chemią. Wszystkie reakcje chemiczne tego procesu są znane i zgodne z "obowiązującą" fizyką.

        Ty wierzysz. Tobie nie są potrzebne DOWODY i WYJAŚNIENIA. Po co pytasz o coś, co jest wyjaśnione naukowo od dawna a co Cię przerasta, bo i tak tego nie zrozumiesz (pójdziesz w zaparte, że nauka nie ma racji).
      • prawdawaszaboli Krzepnięcie krwi 03.01.17, 19:55
        Aby doszło do krzepnięcia krwi , musi zajść kilkadziesiąt procesów. Brak choć 1 z nich spowoduje brak krzepnięcia. A więc, zgodnie z religią darwinizmu, te procesy musiały powstać jednocześnie, a nie w ciągu milionów lat - bo inaczej mutacja byłaby bezużyteczna. Jednak taka jednoczesna mutacja jest matematycznie nieprawdopodobna...
        • ultimate.strike Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 20:19
          "Jednak taka jednoczesna mutacja jest matematycznie nieprawdopodobna... "

          Wysyłaj przez miliard lat dwa razy na tydzień totolotka, będziesz miał naprawde duże szanse trafić szóstkę.
          • prawdawaszaboli Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 22:53
            > Wysyłaj przez miliard lat dwa razy na tydzień totolotka,

            Ten argument nie jest naukowym dowodem.
            Już o tym pisałem :

            forum.gazeta.pl/forum/w,721,163046895,163046895,Bog_jest_czynnikiem_warunkujacym_wszystko.html?p=163090567
            • ultimate.strike Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 23:04
              Linkowanie wielopiętrowe już przerabialiśmy, nic Ci takie manipulacje nie dały w 2009, teraz Ci też nie pomogą. :)
              • ultimate.strike Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 23:05
                Nie wspominając, że o tym samym wtedy dyskutowaliśmy i w końcu zmusisz mnie, żebym wykopał stare wątki, w których wielokrotnie udowodniono Ci, jak bardzo "mijasz się z prawdą".
            • ultimate.strike Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 23:17
              Emdżik, skoro twierdzisz, zeewolucjanie istnieje powinieneś, jak najszybciejopublikować tu:
              www.thelancet.com/for-authors
              stosowny artykuł. Jest to ważne także finansowo gdyżna całym świecie wydaje się zyliony dolarów na opracowywanie leków na HIV, boreliozę i inne choroby powodowane przez szybko mutujące wirusy, bakterie. Czas zatrzymać tą niepotrzebną machinę i oszczędzić spore fundusze.
            • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 04.01.17, 01:27
              Lotto już skomentowałem.
        • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 22:13
          > Jednak taka jednoczesna mutacja jest matematycznie nieprawdopodobna...

          Pierwszy błąd logiczny to ten, że tylko prawdopodobieństwo równe dokładnie zeru to niemożliwość zaistnienia zdarzenia.

          Każde zdarzenie, którego prawdopodobieństwo jest większe od zera może zajść. I nie wolno zakładać, że nie stanie się to za pierwszym razem. :)

          To jest matematyka. Kto jej nie rozumie, ten nie powinien rozmawiać o niej, posługiwać się jej argumentami.

          Powyżej już to napisałem ale powtórzę w skrócie:

          Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest to, że ta funkcjonalność na początku było mocno inna, mogła nawet służyć do czegoś innego. Potem, w toku ewolucji, podlegała wewnętrznemu doskonaleniu stopniowo modyfikując fragmenty swego kodu.
          • prawdawaszaboli Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 22:45
            > Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest to, że ta funkcjonalność na początku było mocno inna, mogła nawet służyć do czegoś innego. Potem, w toku ewolucji, podlegała wewnętrznemu doskonaleniu stopniowo modyfikując fragmenty swego kodu.

            To jest typowo darwinistyczna spekulacja oparta na ...niczym
            • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 04.01.17, 01:20
              prawdawaszaboli napisał:

              > > Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest to, że ta funkcjonalność na
              > początku było mocno inna, mogła nawet służyć do czegoś innego. Potem, w toku ew
              > olucji, podlegała wewnętrznemu doskonaleniu stopniowo modyfikując fragmenty swe
              > go kodu.
              >
              > To jest typowo darwinistyczna spekulacja oparta na ...niczym

              Na niczym jest oparty kreator. To dogmat.

              A ta "spekulacja" jest możliwa. To nauka.
            • 9rgkh Jeszcze jedna możliwość 04.01.17, 10:29
              Być może najbardziej prawdopodobna:

              Wszystkie mechanizmy "kołowe" (gdy składające się nań procesy tworzą zamknięte koło w związkach substratów i produktów) były kiedyś procesami liniowymi. Jakaś POJEDYNCZA przypadkowa mutacja umożliwiła wyprodukowanie na kolejnym etapie półproduktu do jednego z etapów wcześniejszych. Od tej pory presja selekcyjna mogła zredukować etapy początkowe, które stały się zbędne. Priorytet miało od tej pory nowo zamknięte koło, które dalej mogło podlegać, pewnie nieznacznym, modyfikacjom.

              Nieredukowalna złożoność NIE ISTNIEJE. Podczas ewolucji nie tylko powstają nowe mechanizmy ale także zanikają niektóre stare, np. dlatego że stają się zbędne w nowej sytuacji i nie ma nacisku na ich "przechowanie" w pamięci genetycznej.

              Nie dysponujemy katalogiem wszystkich możliwych reakcji chemicznych. To kryterium uniemożliwia użycie argumentu, że przejście od jakiegoś jego związku chemicznego do jakiegoś innego jest/było niemożliwe.

              Podobne w celowości, ale zasadniczo inne rozwiązania (jak np. "wynalazek" oczu, organu do zbierania informacji przenoszonej przez światło) powstawały niezależnie od siebie wielokrotnie. Zawsze jednak działają zgodnie z chemią i fizyką świata. A zapewne możliwości jest jeszcze dużo więcej, niż zaobserwowane przez nas w świecie materii ożywionej.

              Ewolucja jest przypadkowa, takie są mutacje i taki jest los, który czasem jakimiś kataklizmami redukował rozwiązania potencjalnie lepsze. Ale trwa miliardy lat i jest to wystarczający czas do tego, by dawało się bez naciągania uzasadnić możliwość powstania tych wszystkich gatunków, o których wiemy.

              Oprócz genetycznej jest jeszcze ewolucja memetyczna - to ewolucja informacji, idei. Gdy ludzi jest za dużo, w stosunku do korzyści wynikających z szansy pełnego wykorzystania potencjału ich umysłów, ewolucyjnie opłacalne dla gatunku jest zamienienie części populacji w istoty bezmyślne, pozwalające łatwo sobą sterować, które nie mają wygórowanych potrzeb i nadają się na "darmową" siłę roboczą.

              I to jest rola religii. Ogłupić. Uzależnić. Sterować kłamstwami. A w przestrzeni publicznej zdeprecjonować prawdę, by nie było się do czego w alternatywie odnieść.

              Próbujesz posłusznie wykonywać zlecone Ci przez religię zadanie. Ale prawda musi wygrywać z fałszem i manipulacją.

              Jesteś wierzący. To, co jest w Twojej głowie nie zaistniało jako skutek szukania prawdy. Tobie prawda udowodniona nie jest potrzebna. Dlaczego więc nagle robisz wyłom w tej strategii i od innych żądasz wyjaśnień? Których i tak nie zrozumiesz ani nie będziesz chciał przyjąć?

              To jest zasadnicza sprzeczność w waszym, wierzących postępowaniu.
          • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 22:52
            9rgkh napisał:

            > > Jednak taka jednoczesna mutacja jest matematycznie nieprawdopodobna...
            >
            > Pierwszy błąd logiczny to ten, że tylko prawdopodobieństwo równe dokładnie zeru
            > to niemożliwość zaistnienia zdarzenia.
            >
            > Każde zdarzenie, którego prawdopodobieństwo jest większe od zera może zajść. I
            > nie wolno zakładać, że nie stanie się to za pierwszym razem. :)

            Jak sądzisz, na ile urodzeń, czynniki naturalne np. promieniowanie kosmiczne, powodują nie więcej niż jedną przypadkową zmianę genetyczną ?
            Co ile lat zachodzi w sposób naturalny w naszej linii genetycznej jedna „przypadkowa próba” mutacji genetycznej ? A, co ile lat może zajść jedna „nieszkodliwa” mutacja genetyczna ?
            • ultimate.strike Re: Krzepnięcie krwi 03.01.17, 23:03
              "A, co ile lat może zajść jedna „nieszkodliwa” mutacja genetyczna ? "

              Tym żadziej, im bardziej złożony organizm. Dlatego większość wynalazków takich jak omawiane krzepnięciekrwi powstałana etapie organizmów prostych, wśród nich mniejszy odsetek mutacji jest śmiertelny.
            • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 04.01.17, 01:24
              conciliacissimus napisał:

              > 9rgkh napisał:
              >
              > > > Jednak taka jednoczesna mutacja jest matematycznie
              > > > nieprawdopodobna...
              > >
              > > Pierwszy błąd logiczny to ten, że tylko prawdopodobieństwo
              > > równe dokładnie zeru
              > > to niemożliwość zaistnienia zdarzenia.
              > >
              > > Każde zdarzenie, którego prawdopodobieństwo jest większe
              > > od zera może zajść. I nie wolno zakładać,
              > > że nie stanie się to za pierwszym razem. :)
              >
              > Jak sądzisz, na ile urodzeń, czynniki naturalne np. promieniowanie kosmiczne, p
              > owodują nie więcej niż jedną przypadkową zmianę genetyczną ?
              > Co ile lat zachodzi w sposób naturalny w naszej linii genetycznej jedna „przypa
              > dkowa próba” mutacji genetycznej ? A, co ile lat może zajść jedna „nieszkodliwa
              > ” mutacja genetyczna ?

              Też uważam, że trzeba szukać innego wyjaśnienia. Przykładowe Ci podałem. Umiesz czytać ze zrozumieniem? To wróć do poprzedniego posta i przeczytaj.

              A o prawdopodobieństwie napisałem, bo wy naprawdę ZUPEŁNIE tego terminu nie rozumiecie. W ten sposób wasza gadka od razu kwalifikuje się do bełkotu.
              • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 04.01.17, 22:04
                9rgkh napisał:

                > > Jak sądzisz, na ile urodzeń, czynniki naturalne np. promieniowanie kosmiczne, p
                > > owodują nie więcej niż jedną przypadkową zmianę genetyczną ?
                > > Co ile lat zachodzi w sposób naturalny w naszej linii genetycznej jedna „przypa
                > > dkowa próba” mutacji genetycznej ? A, co ile lat może zajść jedna „nieszkodliwa
                > > ” mutacja genetyczna ?
                >
                > Też uważam, że trzeba szukać innego wyjaśnienia. Przykładowe Ci podałem. Umiesz
                > czytać ze zrozumieniem? To wróć do poprzedniego posta i przeczytaj.

                Nie odpowiadasz na pytania. Nie wiesz ?

                > A o prawdopodobieństwie napisałem, bo wy naprawdę ZUPEŁNIE tego terminu nie roz
                > umiecie. W ten sposób wasza gadka od razu kwalifikuje się do bełkotu.

                Nie pitol kacapołów, tylko przyznaj się, że nie potrafisz odpowiedzieć :)))
                • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 05.01.17, 00:19
                  conciliacissimus napisał:

                  > 9rgkh napisał:
                  >
                  > > > Jak sądzisz, na ile urodzeń, czynniki naturalne
                  > > > np. promieniowanie kosmiczne, powodują nie więcej
                  > > > niż jedną przypadkową zmianę genetyczną ?
                  > > > Co ile lat zachodzi w sposób naturalny w naszej linii
                  > > > genetycznej jedna „przypadkowa próba” mutacji genetycznej ?
                  > > > A, co ile lat może zajść jedna „nieszkodliwa” mutacja genetyczna ?
                  > >
                  > > Też uważam, że trzeba szukać innego wyjaśnienia.
                  > > Przykładowe Ci podałem. Umiesz czytać ze zrozumieniem?
                  > > To wróć do poprzedniego posta i przeczytaj.
                  >
                  > Nie odpowiadasz na pytania. Nie wiesz ?

                  Zasada dyskusji jest taka. Dochodzimy do miejsca, w którym pojawia się wątpliwość, fałsz czy coś podobnego. Od uczestników rozmowy zależy, czy oleją wstrzymanie dyskusji do czasu wyjaśnienia sprawy, czy odpuszczą i zaczną dyskutować na jakiś "temat poboczny, zastępczy" zaproponowany przez niesprawnego umysłowo autora buga.

                  W tym akurat miejscu próbujesz odwrócić uwagę... :) Prawda? O czym mówiliśmy?

                  To, czy ja coś wiem, czy nie wiem, nie jest istotne na tym etapie. Ale możesz wyprosić u mnie informację o tym, gdy spełnisz warunek.

                  Erystyka, błąd logiczny, który ja nazywam dla siebie niepełnosprawnością umysłową - próba odwracania uwagi jakąś wrzutką. Heniu, to nie przejdzie.

                  A dla dyskusji jest istotne tylko to, JAKIE ARGUMENTY, ewentualnie kontrargumenty, pojawiają się w rozmowie. Twoja kolej, wiesz co było w poprzednim poście. A jak nie wiesz, gdzie on jest to poproś i podam Ci link do niego. Brak odpowiedzi NA TEMAT potraktuję jako Twoje uznanie moich racji. I wtedy je tu jeszcze powtórzę pogubioną czcionką (bold).

                  > > A o prawdopodobieństwie napisałem, bo wy naprawdę ZUPEŁNIE
                  > > tego terminu nie rozumiecie. W ten sposób wasza gadka od razu
                  > > kwalifikuje się do bełkotu.
                  >
                  > Nie pitol kacapołów, tylko przyznaj się, że nie potrafisz odpowiedzieć :)))

                  Erystyka. Zamiast odpowiedzi unik i atak personalny. Na tym kończę ten post. Z nieznającymi logiki i matematyki, i niechcącymi się do tego przyznać rozmowa powinna być krótka. Pa.
                  • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 05.01.17, 18:01
                    9rgkh napisał:

                    > conciliacissimus napisał:
                    >
                    > > Nie odpowiadasz na pytania. Nie wiesz ?
                    >
                    > Zasada dyskusji jest taka. Dochodzimy do miejsca, w którym pojawia się wątpliwo
                    > ść, fałsz czy coś podobnego. Od uczestników rozmowy zależy, czy oleją wstrzyman
                    > ie dyskusji do czasu wyjaśnienia sprawy, czy odpuszczą i zaczną dyskutować na j
                    > akiś "temat poboczny, zastępczy" zaproponowany przez niesprawnego umysłowo auto
                    > ra buga.

                    Po co ten słowotok ? Nie prościej byłoby napisać: "nie wiem" ?

                    > W tym akurat miejscu próbujesz odwrócić uwagę... :) Prawda? O czym mówiliśmy?

                    O rachunku prawdopodobieństwa, z którego podobno miałeś piątkę :)

                    > To, czy ja coś wiem, czy nie wiem, nie jest istotne na tym etapie. Ale możesz w
                    > yprosić u mnie informację o tym, gdy spełnisz warunek.

                    Matactwa w niczym ci nie pomogą :)

                    > Erystyka, błąd logiczny, który ja nazywam dla siebie niepełnosprawnością umysło
                    > wą - próba odwracania uwagi jakąś wrzutką. Heniu, to nie przejdzie.

                    Jak na razie, to ty popisujesz się erystyką, zamiast logicznie odpowiedzieć na zadane pytanie.

                    > A dla dyskusji jest istotne tylko to, JAKIE ARGUMENTY, ewentualnie kontrargumen
                    > ty, pojawiają się w rozmowie. Twoja kolej, wiesz co było w poprzednim poście. A
                    > jak nie wiesz, gdzie on jest to poproś i podam Ci link do niego. Brak odpowied
                    > zi NA TEMAT potraktuję jako Twoje uznanie moich racji. I wtedy je tu jeszcze po
                    > wtórzę pogubioną czcionką (bold).

                    Znowu jałowy słowotok, mający zamaskować miałkość intelektualną, wstyd.

                    > > > A o prawdopodobieństwie napisałem, bo wy naprawdę ZUPEŁNIE
                    > > > tego terminu nie rozumiecie. W ten sposób wasza gadka od razu
                    > > > kwalifikuje się do bełkotu.
                    > >
                    > > Nie pitol kacapołów, tylko przyznaj się, że nie potrafisz odpowiedzieć :)))
                    >
                    > Erystyka. Zamiast odpowiedzi unik i atak personalny. Na tym kończę ten post. Z
                    > nieznającymi logiki i matematyki, i niechcącymi się do tego przyznać rozmowa po
                    > winna być krótka. Pa.

                    Przeczytaj więc swoją wypowiedź powyżej - wypisz wymaluj sam siebie krytykujesz :)))
                    • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 05.01.17, 18:39
                      conciliacissimus napisał:

                      > Po co ten słowotok ?

                      Słowotok jest niezbędny, by przekazać Ci wiedzę. Ale, jak widzę, wiedzą się brzydzisz.

                      > Nie prościej byłoby napisać: "nie wiem" ?

                      Może byłoby prościej, tyle że byłoby to kłamstwem. A kłamstwem się brzydzę, tak jak Ty wiedzą.

                      > O czym mówiliśmy?
                      >
                      > O rachunku prawdopodobieństwa

                      No właśnie. I miałeś tam jakieś zadanie do wykonania, powinieneś był przyznać, że nie znasz się na tym, co wynikło z Twoich wcześniejszych wypowiedzi. No to wykonaj to zadanie.

                      Czekam.
                      • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 05.01.17, 19:25
                        9rgkh napisał:

                        > conciliacissimus napisał:
                        >
                        > > Po co ten słowotok ?
                        >
                        > Słowotok jest niezbędny, by przekazać Ci wiedzę. Ale, jak widzę, wiedzą się brzydzisz.

                        Przecież nie przekazujesz żadnej wiedzy, tylko jałowy bełkot frustrata :)

                        > > Nie prościej byłoby napisać: "nie wiem" ?
                        >
                        > Może byłoby prościej, tyle że byłoby to kłamstwem. A kłamstwem się brzydzę, tak
                        > jak Ty wiedzą.

                        Kłamiesz na okrągło, a więc nie brzydzisz się kłamstwem.

                        > > O czym mówiliśmy?
                        > >
                        > > O rachunku prawdopodobieństwa
                        >
                        > No właśnie. I miałeś tam jakieś zadanie do wykonania, powinieneś był przyznać,
                        > że nie znasz się na tym, co wynikło z Twoich wcześniejszych wypowiedzi. No to w
                        > ykonaj to zadanie.
                        >
                        > Czekam.

                        Przecież to ty nie odpowiedziałeś na zadane ci pytania z rachunku prawdopodobieństwa. Coś z twoją głową dzieje się niedobrego :(

                        • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 05.01.17, 20:06
                          conciliacissimus napisał:

                          > Przecież to ty nie odpowiedziałeś na zadane ci pytania z
                          > rachunku prawdopodobieństwa.
                          > Coś z twoją głową dzieje się niedobrego :(

                          To nie były pytania z "rachunku prawdopodobieństwa", może raczej z logiki.
                          Chciałeś? To masz odpowiedź.

                          Inaczej.

                          Ty chciałeś a ja Ci ją podałem wtedy, gdy był na to najlepszy czas, by pokazać rozmiar Twojej niewiedzy. Liczę, że za POMÓWIENIA na mój temat, które kwalifikują się jako klasyka ad personam, przeprosisz. :) Przyznając się do błądzenia. :) Chyba że jesteś załganym chamem. Jesteś? Sprawdzam Cię.

                          To jest ta odpowiedź Komentuj. :)
                          • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 05.01.17, 20:10
                            9rgkh napisał:

                            > To jest ta odpowiedź
                            > Komentuj. :)

                            Tu nie ma odpowiedzi na moje pytania. Jeśli je zapomniałeś, to przeczytaj naszą polemikę jeszcze raz.
                            • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 06.01.17, 00:24
                              conciliacissimus napisał:

                              > 9rgkh napisał:
                              >
                              > > To jest ta odpowiedź
                              > > Komentuj. :)
                              >
                              > Tu nie ma odpowiedzi na moje pytania. Jeśli je zapomniałeś, to przeczytaj naszą
                              > polemikę jeszcze raz.

                              Tu są odpowiedzi na Twoje pytania. Jeśli ich nie zrozumiałeś, to przeczytaj je jeszcze raz.
                              • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 06.01.17, 09:02
                                9rgkh napisał:

                                > conciliacissimus napisał:
                                >
                                > > 9rgkh napisał:
                                > >
                                > > > To jest ta odpo
                                > wiedź

                                > > > Komentuj. :)
                                > >
                                > > Tu nie ma odpowiedzi na moje pytania. Jeśli je zapomniałeś, to przeczytaj naszą
                                > > polemikę jeszcze raz.
                                >
                                > Tu są odpowiedzi na Twoje pytania. Jeśli ich nie zrozumiałeś, to przeczytaj je
                                > jeszcze raz.

                                Zrozumiałem, że nie ma tu odpowiedzi na moje pytania :)
                                Czy wiesz jakie to były pytania ?
                                • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 06.01.17, 13:34
                                  conciliacissimus napisał:

                                  > Zrozumiałem, że nie ma tu odpowiedzi na moje pytania :)

                                  Najpierw udowodnij, że umiesz coś zrozumieć. Matematyka? - zero rozumienia: wg Ciebie małe prawdopodobieństwo to TO SAMO co prawdopodobieństwo zerowe. :) I upierasz się przy tym. :)))

                                  Do "udowodnienia Twojego rozumienia" musisz tutaj odwołać to, co o tym pisałeś, przyznać się, że błądziłeś, także trwając przy tej bzdurze.

                                  > Czy wiesz jakie to były pytania ?

                                  A widziałem je? Był tam pod spodem jakiś komentarz? Jeśli był, to był odpowiedzią.

                                  Produkujesz tu taki bełkot, że pytań w nim nie widać. Ale... jeśli Ty wiesz, o co chcesz zapytać, to jaki masz problem, żeby to zrobić? Byle na temat. Ty jesteś podobno specjalistą wysokiej klasy a ja amator. Rozmawiam z Tobą, żeby wykazać, że nie zasługujesz na opinię, która Ci się zamarzyła. Cóż, jesteś nieukiem. To wykazuję. Skutecznie.

                                  Heniu, czy Ty wiesz, jakie to były pytania?

                                  Wal śmiało. Wykażę Twoje nieuctwo jeszcze raz.
                                  • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 07.01.17, 13:08
                                    9rgkh napisał:

                                    > conciliacissimus napisał:
                                    >
                                    > > Tak małe, że niemożliwe do osiągnięcia w założonym czasie,
                                    > > a więc zerowe.
                                    >
                                    > Albo małe, albo zerowe. Już się z tego nie wywiniesz, Heniu.

                                    Nic nie poradzę, że tego nie rozumiesz. Może zapytaj w takim razie starszych i mądrzejszych :)

                                    > > Prymitywną erystyką …
                                    >
                                    > No to trafiony i zatopiony. Zepsułem Ci jeszcze jeden „argument”? Pożegnaj się
                                    > z gadaniem o gatunkach.

                                    Który argument mi zepsułeś ?

                                    > > Ludzie różne rzeczy wymyślają.
                                    >
                                    > Widzę. Wymyślasz. Ale to same bzdury.

                                    To przecież ja powołuję się na fakty, przytaczam dowody fizyczne i logiczne, a ty dalej swoje farmazony :))

                                    > > W nauce przyjęto mówić o "ewolucji gatunków"
                                    >
                                    > W nauce formułuje się pewne terminy, żeby było z grubsza wiadomo o jakiej klasi
                                    > e obiektów mówimy.

                                    Zatem, o jakiej „klasie obiektów” ty mówisz ?

                                    > > Zrozumiałem, że nie ma tu odpowiedzi na moje pytania :)
                                    >
                                    > Najpierw udowodnij, że umiesz coś zrozumieć. Matematyka? - zero rozumienia: wg
                                    > Ciebie małe prawdopodobieństwo to TO SAMO co prawdopodobieństwo zerowe. :) I up
                                    > ierasz się przy tym. :)))

                                    To wszystko bardzo interesujące, co z siebie wydalasz, ale może tak konkretnie, czego nie zrozumiałeś ?

                                    > Do "udowodnienia Twojego rozumienia" musisz tutaj odwołać to, co o tym pisałeś,
                                    > przyznać się, że błądziłeś, także trwając przy tej bzdurze.

                                    Cóż takiego, błędnego napisałem ? Nie słyszałeś także o zerowym prawdopodobieństwie, ty – specjalista od rachunku prawdopodobieństwa ??? Masz doucz się z „biblii każdego sztubaka” :
                                    pl.wikipedia.org/wiki/Zdarzenia_losowe_niezale%C5%BCne

                                    > > Czy wiesz jakie to były pytania ?
                                    >
                                    > A widziałem je? Był tam pod spodem jakiś komentarz? Jeśli był, to był odpowiedzią.

                                    Masz jakieś trudności mentalne, więc ci jeszcze raz przypomnę pytania, na które nie udzieliłeś odpowiedzi:
                                    - Od kiedy twoim zdaniem istnieje "nauka" ?
                                    - Kto udowodnił ewolucję ?
                                    - Czy sformułowano jakieś prawo ewolucji, które jest weryfikowalne ?
                                    - Ile potrzeba "zdarzeń dowolnych", aby powstało najbardziej prymitywne życie ?
                                    - Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia się atomów w jakiekolwiek białko, łańcuch DNA, czy żywą komórkę ?
                                    - Jakie jest prawdopodobieństwo powstania prostego białka zbudowanego z 500 lewoskrętnych aminokwasów ?

                                    > Produkujesz tu taki bełkot, że pytań w nim nie widać. Ale... jeśli Ty wiesz, o
                                    > co chcesz zapytać, to jaki masz problem, żeby to zrobić? Byle na temat. Ty jest
                                    > eś podobno specjalistą wysokiej klasy a ja amator. Rozmawiam z Tobą, żeby wykaz
                                    > ać, że nie zasługujesz na opinię, która Ci się zamarzyła. Cóż, jesteś nieukiem.
                                    > To wykazuję. Skutecznie.

                                    Zatem, uspokój się, zrelaksuj, przestań się miotać i wykaż :)

                                    > Heniu, czy Ty wiesz, jakie to były pytania?
                                    > Wal śmiało. Wykażę Twoje nieuctwo jeszcze raz.

                                    Pytania masz powyżej, wykazuj !
                                    • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 07.01.17, 21:18
                                      conciliacissimus napisał:

                                      > 9rgkh napisał:
                                      >
                                      > > conciliacissimus napisał:
                                      > >
                                      > > > Tak małe, że niemożliwe do osiągnięcia w założonym czasie,
                                      > > > a więc zerowe.
                                      > >
                                      > > Albo małe, albo zerowe. Już się z tego nie wywiniesz, Heniu.
                                      >
                                      > Nic nie poradzę, że tego nie rozumiesz. Może zapytaj w takim razie starszych i
                                      > mądrzejszych :)

                                      Heniu, małe prawdopodobieństwo nigdy nie jest równoznaczne z prawdopodobieństwem zerowym. A u Ciebie jest to to samo.

                                      > > Zepsułem Ci jeszcze jeden „argument”?
                                      > > Pożegnaj się z gadaniem o gatunkach.
                                      >
                                      > Który argument mi zepsułeś ?

                                      Gatunek. Natura nie posługuje się takim kryterium.

                                      > > > W nauce przyjęto mówić o "ewolucji gatunków"
                                      > >
                                      > > W nauce formułuje się pewne terminy, żeby było
                                      > > z grubsza wiadomo o jakiej klasie obiektów mówimy.
                                      >
                                      > Zatem, o jakiej „klasie obiektów” ty mówisz ?

                                      O tej samej, co Ty, ale poprawnie? :)

                                      > > Najpierw udowodnij, że umiesz coś zrozumieć. Matematyka?
                                      > > - zero rozumienia: wg Ciebie małe prawdopodobieństwo to
                                      > > TO SAMO co prawdopodobieństwo zerowe. :)
                                      > > I upierasz się przy tym. :)))
                                      >
                                      > To wszystko bardzo interesujące

                                      Uważam podobnie. :)

                                      > > Do "udowodnienia Twojego rozumienia" musisz tutaj
                                      > > odwołać to, co o tym pisałeś, przyznać się, że błądziłeś,
                                      > > także trwając przy tej bzdurze.
                                      >
                                      > Cóż takiego, błędnego napisałem ?

                                      To, co powyżej skomentowałem.

                                      > > > Czy wiesz jakie to były pytania ?
                                      > >
                                      > > A widziałem je? Był tam pod spodem jakiś komentarz? Jeśli był, to był odp
                                      > owiedzią.
                                      >
                                      > Masz jakieś trudności mentalne, więc ci jeszcze raz przypomnę pytania, na które
                                      > nie udzieliłeś odpowiedzi:
                                      > - Od kiedy twoim zdaniem istnieje "nauka" ?

                                      Nauka istniała od zawsze, gdy zgodnie z logiką ustalano prawdziwość hipotez.

                                      > - Kto udowodnił ewolucję ?

                                      Wszyscy, których dowody (także w różnych wersjach) możesz znaleźć w naukowych publikacjach. To nieważne KTO udowodnił. Poszczególne fragmenty tej teorii może sobie udowadniać każdy.

                                      > - Czy sformułowano jakieś prawo ewolucji, które jest weryfikowalne ?

                                      Na pewno tak. Zresztą sam tu napisałeś, że ewolucja to fakt.

                                      > - Ile potrzeba "zdarzeń dowolnych", aby powstało najbardziej prymitywne życie ?

                                      Nie wiem, bo nie wiem jak wyglądały te najprostsze prototypy organizmów żywych.

                                      To tylko religijni idioci, odrzucający możliwość utrwalania się mutacji, chcą DZISIAJ istniejące organizmy traktować jako gotowce. Dzisiejszych wtedy nie było.

                                      Na pewno nie wolno odrzucać żadnego niezerowego prawdopodobieństwa. To się "we łbie nie mieści"... ;) ale tylko wtedy, gdy są to zakute, dogmatyczne pały.

                                      Matematyka jest okrutna wobec Ciebie.

                                      > - Jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia się atomów w jakiekolwie
                                      > k białko, łańcuch DNA, czy żywą komórkę ?

                                      Nie mam wiedzy o tym. To nie moja działka. Ale nic z małego prawdopodobieństwa w swoim rozumowaniu nie uzyskasz.

                                      > - Jakie jest prawdopodobieństwo powstania prostego białka zbudowanego z 500 lew
                                      > oskrętnych aminokwasów ?

                                      :)

                                      Jestem, między innymi, programistą. Gdy muszę zbudować duży obiekt złożony z powtarzalnych elementów, to piszę maleńki kawałek kodu z pętlą z paroma warunkami.

                                      Ten fragment kodu można potem bardzo łatwo i szybko modyfikować do innych rozwiązań.

                                      DNA to rodzaj programu.

                                      Debilizm - gdy istnieje wiele możliwych, w tym i nieznanych, wariantów rozwiązania problemu to wyszukanie najmniej prawdopodobnego i "obalenie" go jest nieskuteczne. Są przecież jeszcze inne, w tym te nieznane, których możliwości istnienia nie wolno odrzucać.

                                      > > Produkujesz tu taki bełkot

                                      > Zatem, uspokój się, zrelaksuj, przestań się miotać i wykaż :)

                                      Błąd, nie znasz stanu mojego umysłu.
                                      Udowodnij, że nie jestem zrelaksowany. :)
                                      Czekam na ten dowód.

                                      Heniu, powtarzam, to TY MASZ WYKAZAĆ PRAWDZIWOŚĆ TWOICH TEZ ARGUMENTÓW. Ja potrafię obalić każdą z nich. W tym wątku nie ostał Ci się żaden.

                                      > > Heniu, czy Ty wiesz, jakie to były pytania?
                                      > > Wal śmiało. Wykażę Twoje nieuctwo jeszcze raz.
                                      >
                                      > Pytania masz powyżej, wykazuj !

                                      Odpowiedzi masz powyżej. Są to WSZYSTKIE odpowiedzi. A teraz ODSZCZEKAJ, że na jakieś istotne dla tej rozmowy pytania nie umiem odpowiedzieć. :) Hau, hau lub jakoś inaczej - nie wiem, w jakim dialekcie szczekasz. :)
                • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 05.01.17, 19:52
                  Jest taka zasada logiczna: pojedynczy przypadek nie dowodzi tezy ogólniejszej.

                  Wobec tego, bez względu na to jakie będą oszacowania podanych przez Ciebie przypadków szczególnych, nie będzie to miało logicznego wpływu na wyzerowanie prawdopodobieństwa wariantu bardzo mało prawdopodobnego.

                  Prawdopodobieństwo bardzo małe to nie jest prawdopodobieństwo zerowe. To nie jest sytuacja niemożliwa. Wiem, to się "w głowie nie mieści" :) (zwłaszcza gdy neuronów w niej niewiele) ale są takie dodatkowe informacje, które wspomagają ten wariant:

                  1 - istniały na Ziemi miejsca, gdzie promieniowanie z rozpadów nietrwałych nuklidów znacznie przewyższało obecnie obserwowane promieniowanie tła (nie tylko kosmiczne, bo ono jest jedynie częścią promieniowania tła) - przykład to Oklo i Bangombé w Gabonie.
                  Powstanie naturalnych reaktorów jądrowych było możliwe dzięki wykształceniu, w wyniku ewolucji, organizmów eukariotycznych. Organizmy te przeprowadzały fotosyntezę tlenową obniżając jednocześnie stężenie CO2 w atmosferze ziemskiej. Wzrost stężenia tlenu prowadził do powstawania związków uranu z większą ilością tlenu. Takie związki są dobrze rozpuszczalne w wodzie, dzięki czemu mógł zachodzić proces powstawania bogatych w uran osadów. (...) W szczelinach skał ruda uranu została wzbogacona do 20-60%. Było to wystarczające stężenie, do rozpoczęcia łańcuchowej reakcji jądrowej.(...)

                  2 - jest taki gaz szlachetny, radon. Słyszałeś coś o nim? Chyba nie.
                  Występuje naturalnie, jako produkt rozpadu radu, który z kolei powstaje z obecnego w przyrodzie w sporych ilościach uranu. Jego najstabilniejszy izotop 222Rn ma okres połowicznego rozpadu 3,8 dnia i jest stosowany w radioterapii.
                  (...)
                  Radon w czasie rozpadu emituje promieniowanie alfa (oraz w mniejszym stopniu beta) o małej przenikliwości, ale o dużej zdolności jonizującej (wysoka energia, duża masa cząstki)
                  (...)
                  Zawartość uranu w skorupie ziemskiej wynosi średnio 2 ppm (0,0002%), więc stosunkowo dużo. Dlatego też zawartość 222Rn w powietrzu atmosferycznym w warstwie przypowierzchniowej jest znacząca. Średnia [aktywność promieniotwórcza] 222Rn w powietrzu w Polsce wynosi ok. 10 Bq/m³. Promieniowanie pochodzące od radonu stanowi 40–50% dawki promieniowania, jaką otrzymuje mieszkaniec Polski od źródeł naturalnych. Radon może stanowić zagrożenie dla zdrowia człowieka, bowiem gromadzi się w budynkach mieszkalnych, zwłaszcza w piwnicach, przedostając się tam z gruntu w wyniku różnicy ciśnień (efekt kominowy).


                  3 - w historii Ziemi zdarzały się tzw. przebiegunowania;
                  Silny spadek natężenia dipolowego pola magnetycznego obserwuje się od czasu, od kiedy prowadzone są stałe pomiary natężenia ziemskiego pola magnetycznego, czyli od przynajmniej 150 lat; uległ on znacznemu przyspieszeniu w ostatnich latach. Badania pola w przeszłości wskazują, że natężenie pola magnetycznego zmniejsza się stopniowo od maksimum osiągniętego około 2000 lat temu. Przez ostatnie 150 lat natężenie pola magnetycznego zmalało o około 10-15%, a przez okres ostatnich 2000 lat o około 35%.
                  (...)
                  Zanik pola magnetycznego dopuści do atmosfery zjonizowane cząstki wiatru słonecznego, atmosfera znacznie zmieni swe właściwości w rozchodzeniu się w niej fal radiowych, stanie się silnie zależna od pogody kosmicznej.
                  (...)
                  Według niektórych opinii[jakich?] czasowe zaniknięcie pola magnetycznego w czasie zmiany polaryzacji biegunów może spowodować znaczny wzrost ilości bardzo szkodliwego promieniowania kosmicznego docierającego na powierzchnię Ziemi. Nie ma jednak żadnych nieodpartych naukowych dowodów na to, że odwrócenie pola magnetycznego w przeszłości doprowadziło do jakiejkolwiek katastrofy ekologicznej czy wymierania organizmów żywych


                  Do katastrofy - niekonieczne, ale ilość twardego promieniowania kosmicznego na pewno wzrastała, więc nie możesz obecnego poziomu tego promieniowania podawać jako argumentu, a podawałeś. Niewiedza. celowa manipulacja? Jak było w przeszłości? Nie wiemy. Ale nie wolno wykluczać niczego, co jest prawdopodobne.

                  Jest więcej wariantów, bardziej prawdopodobnych niż akurat ten. Logicznie to DO NICH musisz się odnosić, bo gdybyś nawet (nie wiem jakim cudem) obalił tę wersję, to tamte, lepiej uzasadniające ewolucję i bzdurność tej "nieredukowalnej złożoności" będziesz musiał wziąć pod uwagę. Bierz ja najpierw. Nie jestem biologiem ale przyszło mi do głowy, że mogłoby to być tak, jak opisałem tutaj forum.gazeta.pl/forum/w,721,163046895,163046895,Bog_jest_czynnikiem_warunkujacym_wszystko.html
                  Niemożliwe? Możliwe i to zapewne najbardziej.

                  Tak, to są fakty, heniu. To jest wiedza, która Tobie jest obca. To jest szukanie prawdy i myślenie. Ty nie kojarzysz prostej matematyki. Jesteś ubogim umysłowo dogmatykiem.

                  Dałeś się kolejny raz podpuścić. Poczekałem aż się "rozbuchasz", bo potrzebne mi było jeszcze wyraźniejsze potwierdzenie, że przy tym idiotyzmie matematycznym trwasz. :) Wykonałeś wzorowo zadanie dodając do tego następne błędy logiczne dyskwalifikujące Twój szczątkowy umysł.

                  Wasz kreacjonizm opiera się na takim debilizmie. Wszystkie tezy krytyczne wobec ewolucjonizmu są podobnego rodzaju.

                  Heniu, nieistnienia logicznie się NIGDY nie dowodzi. Zawsze jest sprawdzana hipoteza istnienia i gdy się go nie potwierdzi, to mamy dalszy ciąg stanu nieistnienia. Wciąż nie potwierdziłeś stanu istnienia swojego debilnego... kreatora/konstruktora/programisty... On nie istnieje.
                  • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 05.01.17, 20:06
                    Te twoje fakty są funta kłaków nie warte. Hipotezy, które już wielokrotnie czytałem. Nie masz nic na udowodnienie swojej wiary ... ale skąd miałbyś coś mieć, skoro żadnemu naukowcowi od ponad 150 lat to się nie udało :)
                    • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 06.01.17, 00:20
                      conciliacissimus napisał:

                      > Te twoje fakty są funta kłaków nie warte.
                      > Hipotezy, które już wielokrotnie czytałem.

                      O promieniowaniu? Te fakty będące częścią naukowej wiedzy o świecie podważają założenie, które robisz w tamtej tezie. Te fakty czynią Twoje wypociny bezwartościowymi.

                      > Nie masz nic na udowodnienie swojej wiary ...

                      Oj, naiwny, naiwny. To nauka rządzi światem. Wiara w debilnego konstruktora jest wasza. Bo "on" (samczyk, prawda?) jest niespełna rozumu. Przytoczyć Ci parę sprzeczności z jego zapisanego w świętej księdze zachowania?

                      > ale skąd miałbyś coś mieć,

                      Z logiki i dowodów naukowych.

                      > skoro żadnemu naukowcowi od ponad 150 lat to się nie udało :)

                      Popatrz. Zwyczajny amator i udowodnił.
                      Jeśli tylko na takim założeniu oparłeś tę ocenę to logika mówi tak:

                      To, co powyżej napisałeś to teza oparta na założeniu, które nie jest prawdziwe (bo nieudowodnione). Musiałbyś je udowodnić. Podaj mi zapisy wszystkich rozmów na ten temat ze wszystkimi naukowcami. Logika mówi, że dopóki tego nie przedstawisz, to nie wolno Ci odrzucać tezy przeciwnej, że przynajmniej jednemu się to udało.

                      A teraz czekam na te dowody. Bez ich przedstawienia Twoja teza nie może być uznana za prawdziwą. Tak wynika z logiki, heniu.
                      • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 06.01.17, 09:00
                        9rgkh napisał:

                        > conciliacissimus napisał:
                        >
                        > > Te twoje fakty są funta kłaków nie warte.
                        > > Hipotezy, które już wielokrotnie czytałem.
                        >
                        > O promieniowaniu? Te fakty będące częścią naukowej wiedzy o świecie podważają z
                        > ałożenie, które robisz w tamtej tezie. Te fakty czynią Twoje wypociny bezwartoś
                        > ciowymi.

                        O promieniowaniu cię zapytałem, ale nie wiedziałeś co odpowiedzieć i zmieniłeś temat :)
                        Żadnej tezy nie stawiałem, a chciałem jedynie poznać głębię twojej wiedzy, niestety okazało się, że jest tak głęboka, jak kałuża na drodze :)

                        > > Nie masz nic na udowodnienie swojej wiary ...
                        >
                        > Oj, naiwny, naiwny. To nauka rządzi światem. Wiara w debilnego konstruktora jes
                        > t wasza. Bo "on" (samczyk, prawda?) jest niespełna rozumu. Przytoczyć Ci parę s
                        > przeczności z jego zapisanego w świętej księdze zachowania?

                        Nauka nie może rządzić światem, ponieważ jest tylko narzędziem. Światem rządzą ideologie. Nie znam żadnych konstruktorów-samczyków, samiczek zresztą też, więc nie wiem o czym bredzisz.

                        > > ale skąd miałbyś coś mieć,
                        >
                        > Z logiki i dowodów naukowych.

                        Fakty wskazują, że z logiką jesteś na bakier, a dowodów naukowych na swoje wierzenia jeszcze nie znalazłeś :)

                        > > skoro żadnemu naukowcowi od ponad 150 lat to się nie udało :)
                        >
                        > Popatrz. Zwyczajny amator i udowodnił.
                        > Jeśli tylko na takim założeniu oparłeś tę ocenę to logika mówi tak:
                        >
                        > To, co powyżej napisałeś to teza oparta na założeniu, które nie jest prawdziwe
                        > (bo nieudowodnione). Musiałbyś je udowodnić. Podaj mi zapisy wszystkich rozmów
                        > na ten temat ze wszystkimi naukowcami. Logika mówi, że dopóki tego nie przedsta
                        > wisz, to nie wolno Ci odrzucać tezy przeciwnej, że przynajmniej jednemu się to
                        > udało.

                        Bełkot frustrata. Słowotokiem bzdur nie sprawisz, że racja będzie po twojej stronie. Dawaj fakty ! Komu i co się udało ?

                        > A teraz czekam na te dowody. Bez ich przedstawienia Twoja teza nie może być uzn
                        > ana za prawdziwą. Tak wynika z logiki, heniu.

                        To przecież ty jesteś obrońcą TE, a więc do ciebie należy przedstawienie dowodu, że jest ona faktem. Ja twierdzę, że jedynie zręczną hipotezą, w którą wierzą naiwni :)
                        • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 06.01.17, 14:15
                          conciliacissimus napisał:

                          Coś tam "napisał"...

                          Heniu, ja przestrzegam zasady - jeśli podważam coś, to od razu w tym miejscu publikuję dowód. Ponieważ Ty nie publikujesz dowodów Twoich urojeń na mój temat, więc nawet ich tu nie skomentuję.

                          > Dawaj fakty ! Komu i co się udało ?

                          Fakty to sobie sam weź. Ja nie jestem biologiem, jestem amatorem. :)
                          I popatrz, amator rozwala Twoje wypociny od ręki.

                          > To przecież ty jesteś obrońcą TE

                          Naprawdę tak to odebrałeś? :) Ja nie jestem obrońcą TE. :) Coś Ci się uroiło. TE bronią naukowcy. A ja tu jestem przypadkiem, widzę Twoje brednie na ten temat i pokazuję czym są. :) Jestem tu, by umilić Ci czas.

                          > a więc do ciebie należy przedstawienie dowodu, że jest ona faktem.

                          Głupotą jest powtarzanie po kimś bez zastanowienia się, co z tego wyniknie. :)

                          Ja to mam gdzieś. Wiesz, gdzie? :) Właśnie tam.

                          Ufam nauce, bo to dobry system, oparty na rzetelnym dowodzeniu prawdziwości. Bez dogmatów.

                          Prawda to logiczny wynik zgodności zdań. MUSI BYĆ UDOWODNIONA. A nieudowodnione urojenia na temat pajaca konstruktora to wynik upośledzenia umysłowego.
                          • conciliacissimus Re: Krzepnięcie krwi 07.01.17, 13:27
                            9rgkh napisał:

                            > conciliacissimus napisał:
                            >
                            > Coś tam "napisał"...
                            >
                            > Heniu, ja przestrzegam zasady - jeśli podważam coś, to od razu w tym miejscu pu
                            > blikuję dowód. Ponieważ Ty nie publikujesz dowodów Twoich urojeń na mój temat,
                            > więc nawet ich tu nie skomentuję.

                            Jakoś do tej pory, nie widziałem, abyś stosował się do tej swojej zasady :)))
                            Ani jednego dowodu nie przedstawiłeś, za to ocean bełkotu nie na temat, lub własnych wyobrażeń.

                            > > Dawaj fakty ! Komu i co się udało ?
                            >
                            > Fakty to sobie sam weź. Ja nie jestem biologiem, jestem amatorem. :)
                            > I popatrz, amator rozwala Twoje wypociny od ręki.

                            No, i gdzie ta twoja zasada – publikacji dowodu „od razu w tym miejscu” ? :))

                            > > To przecież ty jesteś obrońcą TE
                            >
                            > Naprawdę tak to odebrałeś? :) Ja nie jestem obrońcą TE. :) Coś Ci się uroiło. T
                            > E bronią naukowcy. A ja tu jestem przypadkiem, widzę Twoje brednie na ten temat
                            > i pokazuję czym są. :) Jestem tu, by umilić Ci czas.

                            Skoro nie jesteś obrońcą TE, to musisz być jej krytykiem, tertium non datur. Bronisz więc czy krytykujesz TE, zdecyduj się. Umilaj mi czas :))

                            > > a więc do ciebie należy przedstawienie dowodu, że jest ona faktem.
                            >
                            > Głupotą jest powtarzanie po kimś bez zastanowienia się, co z tego wyniknie. :)

                            Nie potrafisz podać dowodu ?

                            > Ja to mam gdzieś. Wiesz, gdzie? :) Właśnie tam.

                            Tam trzymasz ten dowód ?

                            > Ufam nauce, bo to dobry system, oparty na rzetelnym dowodzeniu prawdziwości. Be
                            > z dogmatów.

                            Przecież nie znasz dowodów, więc jak możesz ufać ? Po prostu …. Wierzysz :)

                            > Prawda to logiczny wynik zgodności zdań. MUSI BYĆ UDOWODNIONA. A nieudowodnione
                            > urojenia na temat pajaca konstruktora to wynik upośledzenia umysłowego.

                            Dawaj więc dowody !
                            • 9rgkh Skupmy się na waszej religii 07.01.17, 20:44
                              conciliacissimus napisał:

                              > 9rgkh napisał:
                              >
                              > > conciliacissimus napisał:
                              > >
                              > > Coś tam "napisał"...


                              > > > To przecież ty jesteś obrońcą TE
                              > >
                              > > Naprawdę tak to odebrałeś? :) Ja nie jestem obrońcą TE. :)
                              > > Coś Ci się uroiło. TE bronią naukowcy. A ja tu jestem przypadkiem,
                              > > widzę Twoje brednie na ten temat i pokazuję czym są. :)
                              >
                              > Skoro nie jesteś obrońcą TE, to musisz być jej krytykiem,
                              > ertium non datur. Bronisz więc czy krytykujesz TE, zdecyduj się. Umilaj mi czas :))

                              Umilam Ci czas - to jest ta trzecia wersja. :) Przyjmij ją.

                              Nie jestem naukowcem, biologiem i nie mam wystarczającej wiedzy, by bronić teorii w szczegółach. Nie znam publikacji na ten temat i wykluczam wchodzenie w buty obrońcy. Od tego są fachowcy i oni wykonują swoją robotę dobrze. Świat naukowy uznaje TE.

                              Zresztą Ty nie atakujesz TE (nie masz argumentów), więc taka obrona tutaj nie jest jej do niczego potrzebna. Tu dyskutujemy o debilizmie religii i odwalasz kawał dobrej roboty prezentując te debilizmy osobiście.

                              Ja tylko rozmawiam z Tobą. Ty piszesz, ja czytam. Widzę błędy w Twojej "twórczości" :) i je pokazuję. A faktem jest, że tak durnych i prymitywnych tekstów bardzo dawno nie widziałem.

                              > > > a więc do ciebie należy przedstawienie dowodu, że jest ona faktem.
                              > >
                              > > Głupotą jest powtarzanie po kimś bez zastanowienia
                              > > się, co z tego wyniknie. :)
                              >
                              > Nie potrafisz podać dowodu ?

                              Wskaż, w którym miejscu Ci go brakuje. Jeśli jest tak naprawdę, uzupełnię to.

                              Erystyczny bełkot to wygłaszanie pytań, jak powyżej, w których umieszcza się gotową, nieudowodnioną tezę (że niby czegoś nie umiem, choć nie wiem, co z tego miałoby wyniknąć).
                              Na razie to Ty nie rozróżniasz prawdopodobieństw ale się nimi "podpierasz". :)

                              > > Ja to mam gdzieś. Wiesz, gdzie? :) Właśnie tam.

                              > Tam trzymasz ten dowód

                              Tam trzymam "to". :) Wrodzony brak inteligencji nie pozwolił Ci poprawnie zrozumieć wcześniejszych zdań.

                              > > Ufam nauce, bo to dobry system, oparty na rzetelnym
                              > > dowodzeniu prawdziwości. Bez dogmatów.
                              >
                              > Przecież nie znasz dowodów, więc jak możesz ufać ? Po prostu …. Wierzysz :)

                              To moja sprawa "jak mogę ufać". A który dowód znam lub nie znam to moja tajemnica I nier ma znaczenia dla rozmowy.

                              Erystyka - niezwiązane z tematem cechy osobowe wypowiadającego się nie zmieniają sensu wypowiedzianego zdania. Biedny osiołek tego nie wie.

                              > > Prawda to logiczny wynik zgodności zdań. MUSI
                              > > BYĆ UDOWODNIONA. A nieudowodnione urojenia na tema
                              > > pajaca konstruktora to wynik upośledzenia umysłowego.
                              >
                              > Dawaj więc dowody !

                              Dowody na temat pajaca? Jest ich bardzo dużo, ale prosisz, to dam Ci próbkę:

                              1. Pajac podobno jest wszechmocny ale pozwolił się zbuntować swemu produktowi.

                              2. Pajac podobno jest sprawiedliwy ale toleruje oddziałanie tego produktu na inny produkt, ludzi. I karze ludzi za to, ze nie dali rady oprzeć się pokusie tego pierwszego.

                              3. Ten pajac skurczybyk podobno zna przyszłość ale OCZEKUJE w czasie teraźniejszym na ludzkie pochlebstwa, modły do niego.

                              Itd.

                              Nie ma świecie większego szajsu niż ta wasza religia.
            • 9rgkh Re: Krzepnięcie krwi 04.01.17, 19:40
              conciliacissimus napisał:

              > 9rgkh napisał:
              >
              > > > Jednak taka jednoczesna mutacja jest matematycznie
              > > > nieprawdopodobna...
              > >
              > > Pierwszy błąd logiczny to ten, że tylko prawdopodobieństwo
              > > równe dokładnie zeru to niemożliwość zaistnienia zdarzenia.
              > >
              > > Każde zdarzenie, którego prawdopodobieństwo jest większe
              > > od zera może zajść. I nie wolno zakładać, że nie stanie się
              > > to za pierwszym razem. :)
              >
              > Jak sądzisz,

              Nic nie sądzę. Rozważam twoją matematyczną ignorancję. Kto TAK rozumie prawdopodobieństwo ten pokazuje swoją niepełnosprawność umysłową.

              > na ile urodzeń, czynniki naturalne np. promieniowanie kosmiczne, p
              > owodują nie więcej niż jedną przypadkową zmianę genetyczną ?
              > Co ile lat zachodzi w sposób naturalny w naszej linii genetycznej jedna „przypa
              > dkowa próba” mutacji genetycznej ? A, co ile lat może zajść jedna „nieszkodliwa
              > ” mutacja genetyczna ?

              ŻADNE zjawisko, o którym wiemy, że jego prawdopodobieństwo wystąpienia jest dowolnie małe NIE MOŻE BYĆ NAZYWANE NIEMOŻLIWYM.

              To jest, heniu, jeden z kluczowych waszych trików. Ale tym razem i tutaj NIE PRZEJDZIE. Tragiczne dla Twojej "reputacji" jest to, że próbujesz tego fałszywego "argumentu" jeszcze bronić. WBREW DEFINICJI MATEMATYCZNEJ. :)

              Jeśli to miał być jakiś DOWÓD istnienia Twojego prywatnego kreatora, to on nie istnieje, bo spieprzyłeś sprawę. Teraz masz dwa wyjścia:
              1) odszczekanie i przyznanie się do błędu lub
              2) unik.

              W drugim przypadku ten smród będzie się ciągnął za Tobą na zawsze. OBIECUJĘ Ci o tym przypominać. Z linkowaniem tych postów.

              Aha, jeszcze coś: Cokolwiek tutaj jeszcze powiesz będzie sygnowane etykietką kłamcy, który jest ignorantem i nie przyznaje się do mówienia fałszu. Umiem to wykorzystywać. Spróbuj, przekonasz się.

              I to na razie tyle.
              • sybaryta_pis Re: Krzepnięcie krwi 04.01.17, 20:31
                Forumowiczu Zbysio(9rgkh)
                Jak pisałem już wielokrotnie na tym forum, jestem już od dziesiątek lat ateistą.Wkleiłem zresztą w tym wątku rewelacyjny tekst "Filozoficzne podstawy ateizmu" autorstwa prof Barbary Stanosz.Uważam że religia to "znieczulacz" na nieszczęścia życiowe(jak alkohol i narkotyki), a każde metafizyczne stwierdzenia o istnieniu bogów, czarownic,krasnoludków to z punktu widzenia nauki bełkot.
                Zmuszony jednak jestem zareagować na obrzydliwy sposób w jaki rozmawiasz z innymi forumowiczami np: z Panem "consilliacisimus" z Panem "prawdawazaboli" czy z Panem "felkiem".Są wśród tych forumowiczów zarówno wierzący,agnostycy jak i ateiści.Ty natomiast obrażasz wszystkich, ubliżasz innym forumowiczom i próbujesz ich upokorzyć atakami personalnymi.Pragnę publicznie przypomnieć, iż kilka lat temu właśnie "za chamstwo" w stosunku do forumowicza "kiwaczka" zostały Ci odebrane uprawnienia na antyklerykalnym forum Koscioł, religa bezkatocenzury.Uprawnienia zabrały Ci osoby o poglądach ateistycznych i antyklerykalnych właśnie za Twoje niebywałe chamstwo,butę i arogancję.Groziłeś forumowiczowi "kiwaczkowi" straszyłeś go (,,znajdę cię i ........), wywywałeś jego Mamę od ku...w.Za to chamstwo zostałeś komisyjnie i publicznie ukarany odebraniem uprawnień admina i "przeniosłeś się" na to forum.Tutaj działasz podobnie, admin tego forum "snajper55" zablokował Twój stały nick "grgkh", a Ty nadal ubliżasz,wyzywasz ludzi.
                Przypomnę historię z wczoraj.Forumowicze tu mają link
                forum.gazeta.pl/forum/w,721,162949590,162949590,Niedlugo_wybory_na_kogo_glosowac_.html?p=163095696

                W swoim amoku "kisielowego gladiatora" zwzywałeś swoich szefów i kolegów z Kopalni Węgla Kamiennego Konin, w której pracujesz.Nazwałeś ich "niekumatymi tłumokami".Ciekaw jestem jak Ci realni ludzie zaregują na Twoje obrzydliwe bluzgi.
                • sybaryta_pis Re: Krzepnięcie krwi 04.01.17, 20:55
                  Swoich szefów i kolegów z kopalni węgla brunatnego konin zbluzgałeś.
    • wariant_b Pozwolę sobie jeszcze raz się wtrącić 06.01.17, 15:12
      i zapytać conciliacissimusa, co konkretnie warunkuje Bóg?

      A przy okazji zapytać, kto to jest Roy Abraham Varghese
      gdzie można nabyć jego książkę „Nowy Ateizm"
      i co nam powiesz o jego najbardziej znanej książce:
      "There Is a God" By: Antony Flew, Roy Abraham Varghese
      która faktycznie wywołała pewne poruszenie wśród naukowców.

      Jeszcze raz: blefujesz conciliacissimus
Pełna wersja