Niedawno temu...

13.01.17, 21:14
Niedawno temu

Niedawno temu użytkownik feelek głosił, że wkrótce kapitalne odkrycie prof. Zweisteina
położy kres sporom odwiecznym, a ludzkość pozna prawdę o swym istnieniu, przeszłości,
przyszłości. Wszelkie debaty stracą sens, a Forum Religia ulegnie nieuchronnej anihilacji.

A tymczasem...

Tymczasem zupełnie niezauważony przeszedł opublikowany przez Niezależne Forum
Badaczy Prawdy wNauce.pl artykuł dr Eineinhalbstaina o wynikach wieloletnich badań
nad kodem DNA Kota Schrödingera. Odkrycie kodu DNA kota ma fundamentalne znaczenie,
ponieważ pozwoliłoby na sklonowanie tego zwierzęcia.

Z obliczeń teoretycznych wynika, że ustalenie stanu kota Schrödingera nie jest
możliwe drogą dowolnie złożonych operacji matematycznych.
Po prostu taki kot to doskonały generator liczb losowych.

Para sprzężonych kociąt Schrödingera z jednego miotu pozwoliłaby na takie
zaszyfrowanie wiadomości, że byłaby ona niemożliwa do złamania przez człowieka.
Nawet hipotetyczny klaster obliczeniowy złożony z miliardów iPhone'ów zhakowanych
przez rosyjskich hackerów nie byłby w stanie złamać tego szyfru do końca świata.

Czy zatem...

Czy zatem tylko szczęśliwy (i bardzo bogaty) posiadacz sprzężonej pary kociąt
Schrödingera z jednego miotu byłby w stanie odczytać tak zaszyfrowaną wiadomość?
Otóż dr Eineinhalbstain wysunął śmiałą tezę, że Bóg również będzie znał jej treść.
Zatem sklonowanie kota Schrödingera pozwoliłoby rozwiązać odwieczny problem
niepodważalnego dowodu na istnienie boga.

Niestety jednak...

Niestety jednak, ustaliwszy już kocicę i kocura, których potomkiem był kot Schrödingera,
dr Eineinhalbstain natrafił na nieoczekiwaną przeszkodę, a właściwie na porażające
odkrycie - otóż natrafił na dokumenty świadczące o tym, że owe koty rok wcześniej
zostały wykastrowane w Klinice dla Zwierząt im. Św. Augustyna na osobiste polecenie
papieża. Więc niestety prawdy o Bogu nie będzie nam dane na razie poznać.

Tym niemniej...

Tym niemniej asystent dr Eineinhalbstaina, mgr Meilenstein-Wolski postanowił
przeprowadzić własny eksperyment. Przy pomocy monety jednodolarowej
wygenerował metodą rzutów pionowych wielokrotnych unikalny ciąg losowy,
którym zaszyfrował wiadomość "A jednak Ziemia jest płaska" i za pomocą latarki
ledowej dużej mocy wysłał ją w Kosmos alfabetem Morse'a.

Po tygodniu wieść dotarła do papieża, po miesiącu znali ją kardynałowie
i większość biskupów, a po dwóch proboszcz parafii Wniebowstąpienia Maryi Panny
w stolicy odległego San Escobar szeptał o tym na ucho swojemu wikaremu.
Niecały rok później ta prawda trafiła do programów nauczania religii w szkołach.

Lecz chociaż...

Lecz chociaż sam bóg mógł objawić wiernym kształt Ziemi, to jednak ktoś inny
mógł mieć podobny egzemplarz monety (np. ze sprzedaży Mistrali) i odtworzyć kod
by odczytać wiadomość: "A jednak Ziemia jest płaska". I nie wiemy, czy nie były
to przypadkiem rosyjskie trolle wynajęte do siania zamętu na Forach Gazety.
    • feelek Re: Niedawno temu... 14.01.17, 15:34
      przywalony hejtem nie zauważyłem WW (Warianta Wątku)
      wreszcie coś bez dialogu:"- t.b!, -n.t.b.!!, n.ttb!!!, -n.tttttbbbb!!!!!"
      liczę na cd.*)
      ale jak odsapnę
      (zdaje się że chwilowo ich zechlało, więc szansa jest)
      ---------------
      *) ciekawą dysskusję
      • ultimate.strike Re: Niedawno temu... 14.01.17, 15:41
        Dobrze, że się spod tego hejtu wykopałeś, bo Ci tylko uszy wystawały. :)
        • feelek Re: Niedawno temu... 14.01.17, 16:40
          ale tam!
          ----------------
          we don't tell about them anymore,
          let's tell about variants:
          even suit or even kilt, but not about hat(ers)
    • wawrzanka Re: Niedawno temu... 15.01.17, 11:03
      Tak zaskakujące zwroty akcji prowadzą do pytania: czy można obalić dowód?
      Ale zupełnie serio. Prosty przykład: udowodniono, że suma liczb parzystych zawsze jest parzysta.
      Czy nauka dopuszcza możliwość obalenia tego dowodu? Czy znane są przypadki obalenia uznanych dowodów w matematyce?
      Feelek, wracaj z tego San Escobar i odpowiedz. Tylko nie wij się chłopie jak ta glista ludzka. Miej trochę godności. Nie tłumacz się wszystkim naokoło, nie pytaj, nie przepraszaj, nie plącz się w zeznaniach, bo aż cię szkoda czasami.
      • wariant_b Re: Niedawno temu... 15.01.17, 11:29
        wawrzanka napisała:
        > Prosty przykład: udowodniono, że suma liczb parzystych zawsze jest parzysta.

        Przepraszam, że zapytam, ale dlaczego mamy się zajmować trywialnym przypadkiem
        o marginalnym znaczeniu? Przecież udowodniono, że wszystkie liczby (za wyjątkiem
        przeliczalnej, a więc pomijalnej liczby wyjątków) są niewymierne, w związku z czym
        nie są parzyste. Statystyczne prawdopodobieństwo, że dodając dwie przypadkowe
        liczby otrzymamy wynik parzysty jest zerowe. Czyli równe temu, że przypadkowo
        uda nam się odkryć kolejną, nieznaną jeszcze, liczbę niewymierną.

        > Tylko nie wij się chłopie jak ta glista ludzka.

        Wawrzanko, nagnij trochę swój umysł, bo styl pisania feelka jest tak koszmarny
        i hermetyczny, że trzeba umieć nie czytać dosłownie, by zrozumieć o co mu chodzi.
        • kalllka Re: Niedawno temu... 15.01.17, 12:16
          Heh, wawrzynka uważa ,ze to co pisze feelek to bełkot glisty ludzkiej.:/
          No proszę, następny przykład po dziewiątym.. użycia zoologii.
        • wawrzanka Re: Niedawno temu... 15.01.17, 19:58
          Boże, jakie to trudne. Te liczby niewymierne. Kto wymyślił matematykę?
        • feelek Re: Niedawno temu... 16.01.17, 11:01
          kto czyta, zrozumie...

          kłopot z czytaniem ze zrozumieniem jest (to taka moja teoria) i jest duży, co widać w internecie (9/g/Grgkh!)

          PS.
          ja, pomimo matury z matmy, 3 semestrów na PW z dotarciem do Twierdzenia Banacha o splocie, Laplasjanów, i parametryzacji Butelki Kleina w przestrzeni 4- wymairowej stawiam, że z powyższym wykładem o tej mniejszości znikomej, pomijalnej liczb parzystych wkręcasz.
          Czy nie jest tak, że liczb parzystych jest zwyczajnie 1/2?
          dodając 2 przypadkowe liczby, z których każda jest parzysta z prawdop.1/2, to czy wynik w postci l. parzystej nie jest wypadkiem iloczynem 2 prawdop. czyli 1/4?

          • feelek Re: Niedawno temu... 16.01.17, 11:05
            oj...
            chodzi o wszystkie rzeczywiste...
            to naturalnie (sic!) zgoda...
            no ja miałem tę matmę 30 l.
            [posypuje głowę popiołem]
            • wariant_b Re: Niedawno temu... 16.01.17, 12:23
              feelek napisał:
              > oj...
              > chodzi o wszystkie rzeczywiste...

              Rzeczywiście.

              Bo jak mówią świadomość rośnie w miarę myślenia.

              Na początku było prosto - mieliśmy tylko liczby "naturalne" i mogliśmy
              je liczyć przy pomocy palców (aż nie osiągnęliśmy protoplastki współczesnej
              nieskończoności, czyli liczby mnóstwo) .

              Potem nauczyliśmy się, także z pomocą palców, liczby dodawać,
              a niebawem również odejmować (i to bez pomocy siekiery).
              Mnóstwo dodać mnóstwo dalej było mnóstwo - nieskończoność tak ma.

              A jak już dodawaliśmy i odejmowaliśmy zachciało nam się mnożyć.
              I to liczby! - tfuj, co za bezbożność. Poszło łatwo, ale skoro można mnożyć
              to spróbowaliśmy odwrotnie, czyli dzielić. I powstały liczby wymierne.

              Potem było potęgowanie, czyli (co za zboczenie) mnożenie liczby przez samą siebie.
              Próba odpowiedzi, co należy pomnożyć przez siebie żeby wyszło 2 (dokładnie dwa)
              stworzyła liczby niewymierne. Jeszcze później okazało się, że nie trzeba
              pierwiastkować (taka odwrotność mnożenia, człowiek sam z siebie tego nie robi)
              by stworzyć liczby niewymierne. No a teraz okazuje się, że prawie wszystkie
              liczby są niewymierne i prawie żadnej jeszcze nie znamy.

              Więc czy nie jest tak, że im więcej dumamy, tym mniej wiemy?
              Może bóg to dobry wynalazek, gdyż zwalnia od myślenia.
              Przecież bóg zna wszystkie liczby i potrafi je policzyć na swoich boskich palcach.
              • 9rgkh Re: Niedawno temu... 17.01.17, 12:13
                wariant_b napisał:

                > Na początku było prosto - mieliśmy tylko liczby "naturalne" i mogliśmy
                > je liczyć przy pomocy palców (aż nie osiągnęliśmy protoplastki współczesnej
                > nieskończoności, czyli liczby mnóstwo) .

                Nieskończoność nie jest liczbą.

                > No a teraz okazuje się, że prawie wszystkie
                > liczby są niewymierne i prawie żadnej jeszcze nie znamy.

                A co to za miara "prawie wszystkie"? :)

                To są inne zbiory. Takie zbiory liczb powstają JAKO WYNIK pewnych reguł ich tworzenia.

                Dam Ci przykład. Jeśli jakiś zbiór liczb niewymiernych otrzymujesz jako wynik pierwiastkowania to możesz sobie równolegle stworzyć zbiór powstający jako potęgowanie tej samej podstawy. Takie zbiory będą równoliczne. Których liczb jest więcej?

                Pojęć należy używać zgodnie z ich definicjami i dokładnie w tym kontekście, w którym zostały zdefiniowane. Manipulowanie polegające na odnoszeniu się do różnych kontekstów i jakiegoś dziwnego uogólniania jest błędem.

                > Więc czy nie jest tak, że im więcej dumamy, tym mniej wiemy?

                Na pewno tak nie jest. Im więcej dumamy, tym więcej nowych pytań nam przychodzi do głowy... ale to przecież już coś innego.

                > Może bóg to dobry wynalazek, gdyż zwalnia od myślenia.
                > Przecież bóg zna wszystkie liczby i potrafi je policzyć
                > na swoich boskich palcach.

                Przykład boga to sugestia, że porzucenie logiki miałoby mieć choćby cień przewagi nad jej bezwzględnym stosowaniem.
                • feelek Re: Niedawno temu... 17.01.17, 19:26
                  no i masz Wariancie_matematyku:

                  jakiś półanalfabeta da ci wykład z matmy
                  (to oczywiście jest erystyka, jak powie zaraz ten ćwierćinteligent z Uniwersytetu Chłoporobotniczego)

                  już wiesz:
                  - nieskończoność nie jest liczbą, nie mów nikomu, że nie można dzielić liczby przez nieskończoność i dlaczego....;
                  - nie mów nikomu, że granica czegoś zmierza do nieskończoności,
                  - nie pisz że zbiór jest od 1 do nieskończoności....
                  - nie ma minus nieskończoności....
                  ( i znów: to zapewne erystyka, jak zaraz ogłosi 997dzwgh, czemuś z pewnością...,
                  jak ma g... w głowie, to jest tam już tylko miejsce na zarzut erystyki wobec każdego, z kim się nie zgadza).

                  On, taśmociągowy z KWB Konin :
                  "...da Ci przykład...."
                  ...tobie, matematykowi z cenzusem uniwersyteckim...
                  (to oczyw. erystyka, choć wg niektórych to zwyczajne stwierdzenie faktu)

                  Wariant_b:
                  "...> Więc czy nie jest tak, że im więcej dumamy, tym mniej wiemy?..."
                  9/g/Grgkh:
                  "...Na pewno tak nie jest. Im więcej dumamy, tym więcej nowych pytań nam przychodzi do głowy... ale to przecież już coś innego...."

                  ależ Wariancie:
                  nie dawaj temu jakichś takich pytań...
                  jeszcze się doczekasz zarzutu teizmu: kombinujesz za bardzo w kierunku transcendencji: podajesz jakieś "nielogiczne" argumenty, oczyw. to, że nielogiczne osądzi nasz sympatyczny współczesny, specjalista od erystyczności

                  btw.: erystyczne to to, co nie podoba się panu Kreaturze Internetowemu?

                  panu, co uważa, że:
                  "Pojęć należy używać zgodnie z ich definicjami i dokładnie w tym kontekście, w którym zostały zdefiniowane. Manipulowanie polegające na odnoszeniu się do różnych kontekstów i jakiegoś dziwnego uogólniania jest błędem."

                  ...więc zasypuje nas przeklejeniami z Wiki, terroryzując, wymyślajc od bełkotów, debilizmów...
                  nawet nie przyjdzie mu do głowy, że definicje są cokolwiek różniące się, że jest ich mnogość, że jest ich tyle, ile wydań rozmaitych słowników, że podpieramy się autorytetami typu: PWN, PAN, Brittannica, że w związku z tym Wikipedia nie jest źródłem, a czymś w rodzaju żródła 1 dostępu, co należy zweryfikować...

                  ech... mamy my z nim tu...
                  da się wytrzymać, ale szkoda, że trzeba trcić czas na takie g...
                  • kalllka Re: Niedawno temu... 17.01.17, 19:48
                    Hmm, czy ja wiem.. "trzeba trcic czas na takie g"...?
                    Moze [kisiel z gruszek] jest kimś w rodzaju animatora kultury.. w Koninie?
                    Się bym, feliczku,nie dała tak łatwo wciągać w sybarytowe bitwy na świstki ... bo i skąd nam wiedziec z jakich to swietnych szkół świadectwa wariantabe pochodzą., by nimi świecić po oczach?
                    • feelek Re: Niedawno temu... 17.01.17, 20:47
                      ...jakoś tak, z całokształtu, bardziej wierzę w deklaracje Warianta co do jego matematykowości, niż nie wierzę w sybarytowe świstki...
                      PS.
                      "feliczku..."
                      to b. ładne, rozczuliłem się, nawet pewna K. (p. Ż.) mnie tak nigdy nie nazwała....
                      kalllczku
                      (piszesz ze Szlezjen?)
                      • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 09:41
                        feelek napisał:

                        > ...jakoś tak, z całokształtu, bardziej wierzę

                        O to chodzi, jesteś wierzący. Wiara to "zdegenerowany stan umysłu".
                        • feelek Re: Niedawno temu... 18.01.17, 17:40
                          nie , to: 9/G/grgkh "...to zdegenerowany stan umysłu...."

                          wiara to kumple - coś dla 9/G/grgkh'a kompletnie abstrakcyjnego
                          • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 18:06
                            Podstawy logiki:

                            Prawda to logiczny wynik zgodności zdań.
                            Prawdę trzeba sprawdzić, udowodnić, bo bez tego nie wiadomo co jest,
                            bez tego jest niewiedza, która nie jest prawdą.

                            Wierzący twierdzi, że WIE o prawdzie bez dowodu. Stan takiej wiary to niezgodność z podstawami myślenia. Taki stan wiary to stan zdegenerowany.

                            Człowiekowi wierzącemu WYDAJE się, że wie bez względu na argumenty, które jego wierze przeczą.

                            Wierzący tego typu jest agresywny - atakuje tych, którzy "mają czelność" myśleć inaczej niż on i którzy kwestionują treść wiary wierzącego.
                  • wariant_b Re: Niedawno temu... 17.01.17, 21:06
                    feelek napisał:
                    > już wiesz:
                    > - nieskończoność nie jest liczbą,

                    no bo nie jest. Jako symbol oznacza granicę, jako miara liczebności
                    jest liczbą kardynalną i ma swoją jeszcze inne oznaczenie.
                    Mnóstwo też oznaczało granicę ilości palców, które możemy mieć
                    w ten czy inny sposób lub je sobie wyobrazić i też nie było liczbą.

                    > da się wytrzymać, ale szkoda, że trzeba trcić czas na takie g...

                    d - jak dyskusja.
                    ... tracić czas na takie d...
                    • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 09:38
                      Felek głupio się w to wtrąca. A teraz pokazuje, o co mu naprawdę chodzi - o rozgrywki osobiste. Cel ma jeden - jakąkolwiek metodą zdyskredytować tych, którzy potrafią skutecznie kontrować jego bełkot.

                      Felek to klasyczny troll.
              • pocoo Re: Niedawno temu... 17.01.17, 13:28
                wariant_b napisał:

                > Może bóg to dobry wynalazek, gdyż zwalnia od myślenia.
                > Przecież bóg zna wszystkie liczby i potrafi je policzyć na swoich boskich palca
                > ch.

                Potrafi? Na początku umiał liczyć tylko do siedmiu.To i tak wyczyn.Potem do dziesięciu...czterdziestu...i tylko bóg wiedział,jak długo trwał rok.
                Ech,te boskie palce...
                • wariant_b Re: Niedawno temu... 17.01.17, 21:10
                  pocoo napisała:
                  > Potrafi? Na początku umiał liczyć tylko do siedmiu.

                  A jakby każdego dnia wyrastał ci jeden palec, to wiesz
                  ile byś miała palców doczekawszy obiecanej wieczności?
                  Tyle, co bóg!
                  > Ech,te boskie palce...
                  • pocoo Re: Niedawno temu... 17.01.17, 23:33
                    wariant_b napisał:

                    > A jakby każdego dnia wyrastał ci jeden palec, to wiesz
                    > ile byś miała palców doczekawszy obiecanej wieczności?
                    > Tyle, co bóg!

                    Przerażająca wizja.Bóg mógłby ich mieć nieskończenie wiele, a moje można byłoby policzyć.Całe szczęście ,że mam tylko dwadzieścia i wystarczy.
                    • wariant_b Re: Niedawno temu... 17.01.17, 23:47
                      > mam tylko dwadzieścia i wystarczy

                      Chyba cię przelicytuję.
                      • feelek Re: Niedawno temu... 18.01.17, 03:18
                        btw.:
                        to, że mamy 10 palców u rąk, to mamy układ dziesiątkowy i mamy też liczby: 1,2,3,4,5,6,7,8,9,10 ...

                        jak bymy mieli po 4 palce np., to by było:
                        1,2,3,4,5,6,7,10(stare8), 11(stare9)...12(stare 10), 13(stare11)etc.
                        i układ ósemkowy mielibyśmy w codziennym zastosowaniu...

                        a po 6 palców jakby nam natura dała u rąk?
                        tu pewien problem bo cyfr arabskich brakuje, załóżmy, że stare 10 to "&", a stare 11 to: "@", wtedy mielibyśmy:
                        1,2,3,4,5,6,7,8,9,&(stare:10),@(stare:11),10(stare:12),11(stare13),12(stare14),13(stare15)...etc.
                        ...i układ dwunastkowy nacodzień...

                        to ww. niosłoby rozmaite konsekwencje:
                        np. w wypadku gdyby było po 4 palce, to:
                        mielibyśmy rok: 3741 n.e. (po urodzeniu Chrystusa*))
                        a w wypadku gdyby po 6, to już tylko:1201 n.e. (po urodzeniu etc...)
                        (jeśli się gdzieś nie kropnąłem w obliczeniach)

                        to małe piwo:
                        gdyby kto wprowadził układ dziesiątkowy do mierzenia czasu, byłoby fajnie:
                        doba:10 godzin, godzina 100 minut, minuta 100 sekund.
                        Trzebaby tylko skrócić trche sekundę i byłoby OK...
                        a ile różnych rzeczy byłoby inaczej...
                        np. wstawalibyśmy o 2 52' (jak kto chciałby spać do starej 7.00),
                        zapewne spałby o 3 minuty, 20 sekund krócej, bo kto by sobie nastawiał budzik na jakąś nierówną godzinę?

                        czy ww. to rozważania związane z freligia?
                        raczej nie, choć może...
                        może trochę: wszystko wkoło to przecież umowność:
                        mamy 18 stycznia2017, godz. 3:20...
                        a czemu nie 12 brumaire'a 1201 po Chrystusie,
                        albo 13 nisan 7632,
                        albo 1383(?) (jak u Mahometanów), , 2504 (?) (jak u Buddystów) etc. ?...
                        ...niedziela nie jest za 4 dni, a ...za 7 bo nie ma tygodni, a dekady (10 dni), jak u wczesnych Bolszewików, rewolucjonistów 1789roku... ma 36 tych dekad etc.
                        --------------------
                        *) uwzględniwszy to, że to też umowność, bo się jakiś mnich kropnął w VI wieku i datował urodzenie Chrystusa 4 lata... po urodzeniu Chrystusa, więc mieliśmy nie 2016, a 2020 jego urodziny...

                        wszystko jest względne, nie tylko większości, (większość w USA to Protestanci, ale tylko względna, nez pas panie 9/g/Grgkh?))
                        • wariant_b Re: Niedawno temu... 18.01.17, 07:50
                          feelek napisał:
                          > to, że mamy 10 palców u rąk, to mamy układ dziesiątkowy

                          Absurdalne, nieprawdaż.
                          Ale nasi przodkowie zbyt późno wymyślili cyfrę zero, dlatego zamiast
                          naturalnego dla dziesięciu palców układu jedynastkowego mamy dziesiątkowy.
                          Za to w informatyce, zamiast dziesięciu palców, używano już tylko jednej głowy,
                          więc tu mamy układ dwójkowy.
                          • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 19:14
                            Mam nadzieję, że to była ironia i robisz sobie z felka jaja (on się oczywiście nie zorientuje). :)

                            Zero jest istotne tylko w zapisie, w systemie pozycyjnym. W myśleniu posługujemy się jego ekwiwalentem od zawsze - jest to puste miejsce, gdzie nie ma tego, co się zlicza.

                            System pozycyjny o danej podstawie deklaruje ile jednostek na niższej pozycji odpowiada jednostce na pozycji większej. Tylko tyle. W tej sytuacji rozważanie roli zera jest nieistotne. Istnieją systemy mieszane, jak w przypadku liczenia czasu - 60 sekund lub minut i 12 godzin. A w życiu codziennym posługiwano się tuzinami, mendlami, kopami i grosami... i siedmioma dniami tygodnia.
                        • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 09:55
                          feelek napisał:

                          > btw.:
                          > to, że mamy 10 palców u rąk, to mamy układ dziesiątkowy i mamy też liczby: 1,2,
                          > 3,4,5,6,7,8,9,10 ...
                          >
                          > jak bymy mieli po 4 palce np., to by było:
                          > 1,2,3,4,5,6,7,10(stare8), 11(stare9)...12(stare 10), 13(stare11)etc.
                          > i układ ósemkowy mielibyśmy w codziennym zastosowaniu...
                          >
                          > a po 6 palców jakby nam natura dała u rąk?
                          > tu pewien problem bo cyfr arabskich brakuje, załóżmy, że stare 10 to "&", a st
                          > are 11 to: "@", wtedy mielibyśmy:
                          > 1,2,3,4,5,6,7,8,9,&(stare:10),@(stare:11),10(stare:12),11(stare13),12(stare14),
                          > 13(stare15)...etc.
                          > ...i układ dwunastkowy nacodzień...

                          Po co się wysilasz i wymyślasz coś, co zostało dawno temu wymyślone? W układzie heksadecymalnym używa się jako dodatkowych cyfr liter od 'a' do 'f'

                          > czy ww. to rozważania związane z freligia?
                          > raczej nie, choć może...

                          Trollowi felkowi to nie przeszkadza.

                          > wszystko jest względne, nie tylko większości, (większość w USA to Protestanci,
                          > ale tylko względna, nez pas panie 9/g/Grgkh?))

                          Są rzeczy względne i bezwzględne, różne w różnych miejscach. Bezwzględna i absolutna jest Twoja ograniczoność umysłowa. Mimo powtarzanych Ci wskazówek i linków do fachowych źródeł, do Twojego umysłu nie może dojść wiedza o tym, że w języku polskim stosuje się zamiennie przymiotniki największy i najliczniejszy. Umysł takiego wierzącego jest zafiksowany na dogmacie i odporny na prawdę. :)
                          • wariant_b Re: Niedawno temu... 18.01.17, 10:33
                            > Po co się wysilasz i wymyślasz coś, co zostało dawno temu wymyślone?
                            > W układzie heksadecymalnym używa się jako dodatkowych cyfr liter od 'a' do 'f'

                            Układ heksadecymalny to układ szesnastkowy, a feelek pisze o dwunastkowym.
                            A użycie liter w roli cyfr wynikało z ograniczeń technicznych - wtedy znano
                            już klawiatury i nie było w nich miejsca na dodatkowe klawisze.
                            Ma to swoje poważne wady, więc proponowane przez feelka użycie "&" i "@"
                            wydaje się dobrym pomysłem.
                            • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 10:45
                              wariant_b napisał:

                              > > Po co się wysilasz i wymyślasz coś, co zostało dawno temu wymyślone?
                              > > W układzie heksadecymalnym używa się jako dodatkowych cyfr liter od 'a' d
                              > o 'f'
                              >
                              > Układ heksadecymalny to układ szesnastkowy,

                              Sześc dodatkowych znaków to oczywiste, ze jest to układ szesnastkowy.

                              > a feelek pisze o dwunastkowym.

                              Nie ma przeszkód do tego, by skorzystać z gotowych rozwiązań i zastosować je częściowo używając liter 'a' i 'b'.

                              > A użycie liter w roli cyfr wynikało z ograniczeń technicznych - wtedy znano
                              > już klawiatury i nie było w nich miejsca na dodatkowe klawisze.

                              Nieprawda. Użycie liter, których kolejność jest dla nas oczywista, jest bardziej wygodne niż stosowanie znaków, których kolejność trzeba by dodatkowo pamiętać a ponadto niektóre z tych znaków miały już dodatkową funkcjonalność - przypomnij sobie to (w różnych wersjach języków basic, pascal, C itp).

                              > Ma to swoje poważne wady, więc proponowane przez feelka użycie "&" i "@"
                              > wydaje się dobrym pomysłem.

                              Pierwszy znak tradycyjnie łączy łańcuchy tekstowe a drugi jest istotny wszędzie tam, gdzie używamy np. adresów e-mail.

                              Wariancie, spółka z felkiem nie wyjdzie Ci na zdrowie. Felek pisze totalne głupoty. Po co angażujesz się w obronę tego szajsu?
                          • feelek Re: Niedawno temu... 18.01.17, 17:48
                            ale umiesz przyznać się do błędu?
                            przypadek beznadziejny:
                            udowodniło, powiedziało ci to parę osób, że się rąbnąłeś,
                            nie , to nie honor, idzie w zaparte

                            spodnie spadają ze śmiechu,
                            to powinno być zabronione
                            • pocoo Re: Niedawno temu... 18.01.17, 17:59
                              feelek napisał:

                              > spodnie spadają ze śmiechu,

                              A masz na dupci majtki?

                              > to powinno być zabronione

                              Raczej ciekawe.
                              • feelek Re: Niedawno temu... 18.01.17, 18:31
                                odpowiadam pooco:

                                nie odpowiadam na publicznie zadawane tego typu pytania,
                                nie interesuje mnie co pani "...ma na dupci..."

                                czasy, nie?
                                : kobita nieznana osobiście zadaje ci publicznie intymne, było nie było, pytania,
                                bez zażenowania,
                                bez urazy, ale tak jakoś głupio...
                                ...a co tam, bywało gorzej, np.: opisana w "Panu Samochodziku i Templariuszach" scena z dziewczyną w sukience i pantofelkach i 3 hippisiarami takimi no...mało kobiecymi...
                                ...zadawanie tego typu pytań IMO takie właśnie jest: mało kobiece
                                • pocoo Re: Niedawno temu... 18.01.17, 19:12
                                  feelek napisał:
                                  > ...zadawanie tego typu pytań IMO takie właśnie jest: mało kobiece

                                  Napisałeś o spadających spodniach więc poszłam "za ciosem".
                                  Mogłeś napisać,że spodnie ci opadły i klejnoty z nich wypadły.Pytania byłyby zbędne.
                                  Mało kobiece?Wolałbyś,żeby faceci interesowali się twoimi gaciami?
                                  • feelek Re: Niedawno temu... 18.01.17, 19:25
                                    j.w.
                                    -
                                    n.c.
                            • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 20:17
                              Nie widzę dowodu, bo go nie ma. :) Prawda musi być poparta dowodem.

                              > spodnie spadają ze śmiechu,
                              > to powinno być zabronione

                              Słusznie, odsłanianie gołego tyłka na forum powinno być zabronione.

                              feelek napisał:

                              > zacytuj proszę
                              > te bluzgi
                              > choć 1


                              A tu jest Twój bluzg:

                              PS. ten cały g/G/9rgkh to co z nim?
                              poje...ło go?

                              (...)

                              co sobie ten kreatura internetowa wyobraża?


                              Masz problem z językiem polskim:

                              P.S. Kreatura to rodzaj żeński. W języku polskim obowiązują pewne zasady.


                              feelek napisał:

                              > ale umiesz przyznać się do błędu?
                              > przypadek beznadziejny

                              Masz tu dowody czarno na białym - cytaty i linki.
                              Nie umiesz przyznać się do błędów, felku, przypadek beznadziejny.
                              • feelek Re: Niedawno temu... 19.01.17, 01:43
                                nc
                              • feelek Re: Niedawno temu... 19.01.17, 01:50
                                " ....nie widzisz...":
                                prawda,
                                "....nie ma....":
                                nieprawda
                                cbdo
                                [co było do okazania]
                      • pocoo Re: Niedawno temu... 18.01.17, 18:00
                        wariant_b napisał:

                        > Chyba cię przelicytuję.

                        A co robisz tymi ponad normę?
                        • wariant_b Re: Niedawno temu... 18.01.17, 20:43
                          pocoo napisała:
                          > A co robisz tymi ponad normę?

                          Chowam i nie używam do liczenia.

                          • pocoo Re: Niedawno temu... 18.01.17, 21:48
                            wariant_b napisał:

                            > Chowam i nie używam do liczenia.
                            >
                            Właśnie do liczenia przydałyby się.
                            • wariant_b Re: Niedawno temu... 18.01.17, 22:11
                              pocoo napisała:
                              > Właśnie do liczenia przydałyby się.

                              Zawsze możesz na to liczyć :)
                              • pocoo Re: Niedawno temu... 19.01.17, 08:42
                                wariant_b napisał:
                                > Zawsze możesz na to liczyć :)

                                No i przeliczyłam się.Wiem.
      • 9rgkh Re: Niedawno temu... 15.01.17, 13:41
        Wawrzanko... ;)

        Każdy zdanie, którego prawdziwości dowiedliśmy, jest o tyle prawdziwe, o ile prawdziwy jest DOKŁADNIE TEN DOWÓD.

        W przypadku szczególnym, który podajesz, nie rozważamy prawdziwości tego twierdzenia w oderwaniu od dowodu. To siła dowodu decyduje o intuicyjnie pojmowanej "sile prawdziwości".

        Tak jest zawsze.

        W teorii nie wolno zakładać, że:
        1) jesteśmy nieomylni w sztuce dowodzenia
        2) nie zmienią się dane, na których opieraliśmy dowód
        3) nie zmieni się kontekst - udowodnione twierdzenie pozostanie słuszne dla kontekstu ograniczonego a uogólnienie przestaje być prawdziwe, choć tak dotąd zakładaliśmy nie zauważając wszystkich czynników wpływu

        i tym podobne.

        Widać jasno i wyraźnie, że dowód działa tymczasowo, w określonym kontekście.

        Dla systemów o zdefiniowanych aksjomatach (teorie matematyczne) problem się upraszcza, w zasadzie działa tylko punkt pierwszy.

        Dla systemu "Opis Świata", dla którego rodzajem aksjomatów jest wciąż zmieniający się zbiór obserwacji tego świata (do nich się musimy odnosić) występują wszystkie te zastrzeżenia.
        • wawrzanka Re: Niedawno temu... 15.01.17, 20:00
          Czyli dowód przeze mnie przywołany można obalić. A więc każdy dowód można obalić. Wniosek: nic nie można udowodnić.
          • 9rgkh Re: Niedawno temu... 15.01.17, 21:51
            Opacznie to rozumiesz.

            Istniejący dowód to istniejąca prawdziwość. Ta prawdziwość jest faktem. Ona wynika z tego dowodu.

            Ale... jeśli istniejący dowód podważymy, to tak jakby go nie było nigdy - wracamy do sytuacji sprzed jego pojawienia się.

            A także... najpierw trzeba by dowód podważyć, dopiero potem go nie będzie.

            Nasze stanowisko jest takie, że musimy być gotowi na to, że dowody mogą być obalone.

            Natomiast dogmatycy:
            - nie potrzebują dowodów, by WIEDZIEĆ, że coś jest prawdą
            - są głusi na wszelkie kontrargumenty.

            Zauważ, że jest różnica pomiędzy systemami opartymi na ustalonych aksjomatach (jak w matematyce) oraz systemami opartymi na aksjomatach potencjalnie zmiennych (jak to mamy w przypadku obserwacji świata i powstającego na tej podstawie opisu tego świata).
      • feelek Re: Niedawno temu... 15.01.17, 19:39
        mi też szkoda...
        ... ale ciebie:
        pamiętam koleżankę z wymiany poglądów sprzed 2-3 lat, zupełnie inaczej to wyglądało...
        były to w istocie:
        wymiany poglądów,
        nie jak obecnie...
        ["wymiany" " poglądów" z glizdami w tle (nb. Alek Dawidowski miał taką ksywkę, więc OK, ale czy ty jeszcze wiesz kto to był?)]
        przynajmniej z twojej strony...
        ludzie, jak widać, zmieniają się
        nie zawsze na dobre...

        zawoood

        PS.
        ja niczego, o czym koleżanka pisze, nie robię...
        co najwyżej rozpaczliwie, za niektórych, staram się aby to miejsce, forum religia, które zawłaszczają hejterzy spod różnych znaków, nie zeszło kompletnie na psy.

        jak ty tak uważasz, masz jakieś pretensje, to sobie uważaj...

        zawoood

        czy to atmosfera tego forum tak działa na ciebie:
        "pan to coś takiego w sobie ma...
        a to potem na mnie przełazi..."?

        teraz zapewne przyjdzie tu ten palant 7dwzwh i zacznie tłumaczyć (sobie?)
        o co ci chodziło
        pogratulować towarzystwa: pamiętam jak i ciebie onegdaj sponiewierał.
        • wawrzanka Re: Niedawno temu... 15.01.17, 19:55
          Glista ludzka - podobnie jak piskorz - jest stworzeniem bożym i proszę się jej nie czepiać, ponieważ obraża to moje uczucia religijne. Należy znać przysłowia polskie, a nie obrażać się za użycie tychże w formie lekko zmodyfikowanej.
          Feelek, powiedzmy sobie szczerze: jesteś bardzo wrażliwym człowiekiem, który nie chce nikogo urazić, dobrze mówię? "Onegdaj" też tak myślałam, a nie oszczędzałam cię wcale, ponieważ to jednak tylko forum. Nie powinieneś brać do siebie żadnych określeń. Skup się lepiej na meritum. Bronisz jak lew formuły dyskusyjnej forum to się dostosuj do własnych postulatów. Dobra.
          Wróćmy do tematu, który i tak się tu wcześniej, czy później pojawi: co to znaczy być agnostykiem? Wierzę, że umiesz to wyjaśnić.
          • 9rgkh Re: Niedawno temu... 15.01.17, 21:58
            Felek napisał tu, że ZAKŁADA, IŻ bóg "mógłby istnieć" lub że jego istnienie jest niezbędne, by coś tam uzasadnić.

            To jest klasyczna wiara. Bo wiara to założenie o jakości prawdziwości, że to, w co się wierzy, jest prawdą. Bez dowodu. Felek dowodu nie potrzebuje. A jak mu się przytoczy argumenty, to je ignoruje.

            I taką ma fanaberię - udawać, że nie wierzy (to niby ten jego agnostycyzm) choć wierzy.

            Ktoś, kto NIE WIE, nie może mówić o tym, że to prawda lub fałsz. Felek niby nie wie ale... wie.
            • feelek Re: Niedawno temu... 16.01.17, 00:13
              "Felek napisał tu, że ZAKŁADA, IŻ bóg "mógłby istnieć" lub że jego istnienie jest niezbędne, by coś tam uzasadnić."

              ja nic takiego nie napisałem
              (choćby dlatego, że nigdy tak nie uważałem)
              nie pierwszy to raz gdy "dyskutant 9/G/grgh cytuje jakieś nieistniejące cytaty innych

              ostatnio skłamał miesiąc temu, nietrudno będzie odnaleźć i zacytować
              teraz- teraz
              to chore
              PS.
              facet ingeruje w strukturę forum, jak w wątku: Antyklerykalizm.
              może zacznie nas "cytować"
              ma coś z tej swojej działalności? pytam bo tak mu zależy aby kogokolwiek pogrążyć jakby mu płacili
              • 9rgkh Re: Niedawno temu... 16.01.17, 01:47
                Felku, piszesz bardzo pokrętnie, przez co zmuszasz czytających Ciebie do interpretacji.

                Gdy pisałem o Twojej wierze, to opierałem się na Twojej deklaracji, że musi istnieć jakaś "praprzyczyna". Pisałeś też, że istnienie tej "praprzyczyny" jest - według Ciebie - niezbędne do powstania Wszechświata, bo Wszechświat nie mógłby zaistnieć bez jakiegoś "impulsu zewnętrznego".

                Tak to zrozumiałem. Jeśli jest inaczej i jeśli uważasz, że Wszechświat mógłby się zacząć od czegokolwiek czyli od niczego, to potwierdź to.

                Granicą poznania jest granica danych docierających do nas, czyli dla nas wiedza kończy się na wnętrzu świata. Co jest POZA nim, to musi zostać dla nas niewiedzą. Niewiedza to ani prawda, ani fałsz. Niewiedza nie może nigdy udawać prawdy.

                Tymczasem, tak to widać u Ciebie, zakładasz, że jakaś wiedza o tym, co jest poza lub przed światem, może być Twoim udziałem.

                Coś takiego to jest wiara w czystej postaci.
                • feelek Re: Niedawno temu... 16.01.17, 02:10
                  nie wiem po co odpowiadam osobie która pisze zwyczajnie nieprawdę,
                  może dlatego, że mam taki automat:
                  organicznie nie znoszę jak kto wkłada mi w usta słowa, myśli których nie wyraziłem, ba nie pomyślałem,
                  automatycznie reaguję na nieprawdę
                  - taki atawizm
                  -----------------------
                  programista zrozumie algorytm:

                  if:
                  1.czyta bez zrozumienia,
                  then:
                  2.nie rozumie,
                  next:
                  3. kreuje rzeczywistość, jaka mu się wydaje/jaka chciałby żeby była
                  then:
                  4. wymyśla cudze myśli
                  next:
                  5. publikuje je
                  end

                  PS.
                  mam prośbę pls. nie zwracać się do mnie per: feelku
                  sorry: być na "ty" z kimś uprawiającym podobny typ "dyskusji?
                  no way
                  brrr....
                  • wariant_b Re: Niedawno temu... 16.01.17, 07:51
                    feelek napisał:
                    > programista zrozumie algorytm:

                    Chyba będę cię musiał zmartwić - nie zrozumie.
                    • feelek Re: Niedawno temu... 16.01.17, 10:40
                      ubolewam...
                      może... bo ja pisywałem programy w l.70-80, w Algolu, Fortranie...
                      ...jedno się zapewne nie zmieniło: programy nadal powstają na podstawie algorytmów?
                      (Al -Horezmi coś by o tym wiedział, choć on tworzył al-gorytmy kilkaset lat temu....)
                      • 9rgkh Re: Niedawno temu... 16.01.17, 12:50
                        Osuwacie się z wariantem w odmęty parareligijnego bełkotu.
                        • feelek Re: Niedawno temu... 16.01.17, 23:54
                          przynajmniej osuwamy się w miejsca, gdzie nigdy nie dotrzesz
                          • wariant_b Re: Niedawno temu... 17.01.17, 00:06
                            feelek napisał:
                            > przynajmniej osuwamy się w miejsca, gdzie nigdy nie dotrzesz

                            No widzisz - jeśli piszesz pełnymi zdaniami, a nie tymi cholernymi
                            skrótowcami jest dużo lepiej.

                            PS.
                            A już chciałem pochwalić, że wręcz świetnie, ale spojrzałem w widok drzewka.
                            • feelek Re: Niedawno temu... 17.01.17, 00:42
                              alergicznie nie lubię rozwlekłości
                              <=>
                              --> w. kier. lakonicznej formy,
                              może to i:
                              za hermetyczne,
                              niezrozumiałe...
                              dążę,
                              doskonalę,
                              obiecuję pracę i poprawę:
                              [labora et correcta (?)
                              z całą pewnością- nie: ...et ora
                              (ora to traktor mojego kuzyna,
                              czy może:
                              orze?)]
                              -----------------
                              i znów pewno źle
                            • 9rgkh Re: Niedawno temu... 17.01.17, 11:59
                              wariant_b napisał:

                              > feelek napisał:
                              > > przynajmniej osuwamy się w miejsca, gdzie nigdy nie dotrzesz
                              >
                              > No widzisz - jeśli piszesz pełnymi zdaniami, a nie tymi cholernymi
                              > skrótowcami jest dużo lepiej.
                              >
                              > PS.
                              > A już chciałem pochwalić, że wręcz świetnie, ale spojrzałem w widok drzewka.

                              Bełkot napisany pełnym zdaniem pozostanie jednak tylko bełkotem. Chyba nie zamierzasz kwestionować prawdziwości tego dania? :)

                              Wariancie, nie dawałeś rady rozmawiać ze mną samodzielnie więc zgłosiłeś się do felka po pomoc? :) Już raz robiłeś podobne eksperymenty z wawrzanką - obojgu wam to na zdrowie nie wyszło.
                              • sybaryta_pis Re: Niedawno temu... 17.01.17, 13:34
                                Zbysio(9rgkh) "Kisielowy Gladiatorze":walcz, walcz, nie odpuszczaj. Przypominasz postać z filmów Wojtka Smarzowskiego:
                                Trwa zabawa, nagle wchodzi na salę najebany karczek (czyli Ty) rzuca kur..mi na prawo i lewo i szuka zaczepki:))))
                                • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 09:59
                                  sybaryta_pis napisał:

                                  > Zbysio(9rgkh) "Kisielowy Gladiatorze":walcz, walcz, nie odpuszczaj. Przypominas
                                  > z postać z filmów Wojtka Smarzowskiego:
                                  > Trwa zabawa, nagle wchodzi na salę najebany karczek (czyli Ty) rzuca kur..mi na
                                  > prawo i lewo i szuka zaczepki:))))

                                  Kto tutaj czym rzuca to przecież widać. :) Czy naprawdę sądziłeś, że uda Ci się ściągnąć mnie do Twojego poziomu? Jesteś naiwny.
                          • 9rgkh Re: Niedawno temu... 17.01.17, 11:54
                            Nie mam ambicji dorównywać tym, którzy w tym bełkocie tkwią.
                    • 9rgkh Re: Niedawno temu... 16.01.17, 12:48
                      Instrukcja next powinna zamykać pętlę. Ten "algorytm" to jakiś bełkot. :) Co to za pętla, gdzie jest jej początek, licznik albo inny warunek, który nią steruje?

                      A teraz napisz, jak Ty rozumiesz ten felkowy "algorytm"? Przetłumacz go na język zrozumiały dla tych, którzy nie mają za sobą doświadczeń programistycznych.
                  • 9rgkh Re: Niedawno temu... 16.01.17, 12:44
                    Felku, ja tu rozważałem logicznie stan tzw. agnostycyzmu.
                    To są rozważania ogólne, dotyczące NIE TYLKO CIEBIE.

                    1) Agnostycyzm odnosi się do wiary, do jej definicji.

                    2) Wiara jest pojęciem binarnym - albo jest, albo jej nie ma. To kwestia deklaracji jednorazowej.

                    3) Logika mówi, że w ocenie naszego stosunku do dowolnego zdania mamy dwa etapy - wiedzę/niewiedzą oraz wynikający z wiedzy skutek - prawdę/fałsz.

                    4) Gdy deklaruje się swój stosunek do wiary, to trzeba te etapy jednoznacznie określić, wybrać jedną z możliwości. Na końcu pojawia się jednoznaczny wynik logiczny - niewiedza (to brak prawdy, brak istnienia), wiedza (jeden z wariantów ale prowadzący też tylko do dwóch stanów -> uznania istnienia lub braku jego uznania.

                    Istotny jest skutek. Istotne jest uznanie lub jego brak. Pytamy tylko o skutek.

                    A co się dzieje w Twojej głowie, to Twój problem i nie przelewaj go na forum.
          • 9rgkh Re: Niedawno temu... 15.01.17, 22:04
            wawrzanka napisała:

            > Feelek, powiedzmy sobie szczerze: jesteś bardzo wrażliwym człowiekiem, który ni
            > e chce nikogo urazić, dobrze mówię?

            PS. ten cały g/G/9rgkh to co z nim?
            poje...ło go?

            (...)

            co sobie ten kreatura internetowa wyobraża?


            Czy to na pewno jest wrażliwy człowiek, który nikogo nie chce urazić? :)
          • feelek Re: Niedawno temu... 16.01.17, 00:05
            umiem,
            objaśniałem wielokrotnie, (najczęściej na rozkaz p. 9/g/Grgkh'a)
            Pierwszy raz 2-3 lata temu, (wydawało się wtedy, że i ty, Wawrzanka, masz takie trche agnostyckie poglądy: 1 z odpowiedzi twoich to był agnostycyzm w czystej postaci)

            Przytoczę swoje przemyślenia :
            agnostyk, jak ja (doliczono się kilku rodzajów agnostycyzmu) uważa, że najuczciwsza jest odpowiedź:
            NIE WIEM
            na pytanie o praprzyczynę.

            To trchę podobne do Deizmu, co mówi: b/Bóg stworzył alles i sobie poszedł, nie interesuje się, nie ma go, nie ma jego żadnej ingerencji od momentu stworzenia. Deizm jest mi o tyle obcy, że nie bardzo rozumiem, czemu domniemany b/Bóg miałby się tak zachować? Odpalić Wielki Wybuch i dalej już nic? Nie przemawia to do mnie.

            Dalej to już się zgadza z poglądem ateistycznym: wszystko się toczy trybem ewolucji, jedno wynika z drugiego
            nie widzę jakiejkolwiek ingerencji tzw. sił nadprzyrodzonych:
            tworzyło się wszystko od Big Bang, kolejne procesy dadzą się wytłumaczyć, wyjaśnić na bazie obecnej nauki, ewolucję tu podważaną też, ewolucja to b. zgrabna teoria, to że nieudowodniona (obecnie chyba już tak) to nie jest powód aby ją odrzucić,
            podobnie było i w wypadku przełomu kopernikańskiego
            oba łączy fakt, oba przekonują, że pomimo braku początkowo dowodów obie są b. spójne jako model, jak mówią matematycy są "eleganckie"...
            Nie widzę patrząc dalej jakiejkolwiek ingerencji domniemanej istoty wyższej w nasze życie:
            istnienie planu dla każdego z nas to IMHO naiwność, fakt, że niektórym pomagająca żyć.
            Podobnie ingerencja ww. w losy ziemian, Ziemi, wybuchy wojen/wulkanów: podlega losowości i niczemu więcej, pogląd, że to wyraz opinii b/Boga o naszym np. grzesznym prowadzeniu się to atawizm rodem z czasów wiary w gromowładnego Zeusa.
            Mój agnostycyzm mówi: nie wiem, co oznacza także takie przesłanki/tezy:
            - praprzyczyna zgodnie z matematyką mogłaby istnieć od minus nieskończoności, od zawsze, nauka zna pojęcie minus nieskończoności,
            - praprzyczyna nie jest b/Bogiem- dziadusiem z długą brodą wpadającym w gniew, karzącym sodomian i gomorian ogniem, każącym Noemu budować Arkę, a Hioba doświadczającym rozmaicie...
            To ww. to wytwór ludzkich wyobraźni bo to nie:
            Bóg stworzył ludzi na swój obraz i podobieństwo, ale
            ludzie stworzyli b/Boga na swój obraz i podobieństwo...
            Taka odpowiedź wynikająca z ww. nie oznacza bynajmniej uchylania się od odpowiedzi gdy teista mówi:
            Praprzyczyna to Bóg,
            skupiając się na teistach: Chrześcijanach/Muzułmanach/Mozaistach, czyli 90% światowych teistów jest to b/Bóg spersonifikowany, podobny do człowieka, mający głowę, włosy, tułów, ręce, nogi, posługujący się głosem, mówiący...
            Praprzyczyną mogłoby być natomiast pole siłowe, ocean (ten już raczej nie bo to zbyt spersonifikowane by było: Ocean jak w Solaris myślał, miał uczucia, denerwował się, mścił.. za bardzo to przypomina b/Boga- człowieka z Biblii/Koranu/Mitologii Greckiej/Germańskiej/Słowiańskiej/Indiańskiej/Inkaskiej/Azteckiej....

            Idea ateistyczna mówi natomiast odrzucane przez agnostycyzm m.in.: nie ma takiej ani jakiejkolwiek innej istoty będącej sprawczym czynnikiem, dyskusja o przyczynach i skutku, mówienie, że praprzyczynę musiałby też ktoś stworzyć, a wtedy taka istota nie miałaby przesłanek bycia b/Bogiem...

            postawa agnostycka, wyżej opisana mówi:
            NIE WIEM
            jak wspomniałem jest IMHO najuczciwsza z możliwych.
            Nie oznacza: wierzę, że tak nie jest, wierzę, że tak jest (w sprawie praprzyczyny), ja WIEM, że jest ta odpowiedź( informująca o praprzyczynie) ale jej nie znamy, więc mówię:
            NIE WIEM
            podobnie było np. przed odkryciami Kolumba, Tasmana, Cooka:
            odpowiedź była, choć nieznana ale była.
            Nikt nie mówił wtedy, jak ateiści: Nie ma innych lądów,
            najuczciwsza z możliwych była wtedy odpowiedź: może są, może nie, my tego nie wiemy...
            Potem odkryto: Amerykę, Australię, Antarktydę...
            -------------------------------
            ww. to moje poglądy
            podaję je, choć, jak wielokrotnie, wiem, że narażam się na hejt hejterów, Hejcia, hejciąt... osób nie umiejących przyjąć, że być może kto inny ma rację
            stąd ich agresja,
            ja z kolei nie nazwę poglądów innych ateistów/teistów/agnostyków innej maści niż ja, deistów debilizmem
            skoro nigdy dotąd tego nie zrobiłem...
            • 9rgkh Re: Niedawno temu... 16.01.17, 02:02
              feelek napisał:

              > umiem,
              > objaśniałem wielokrotnie, (najczęściej na rozkaz p. 9/g/Grgkh'a)
              > Pierwszy raz 2-3 lata temu, (wydawało się wtedy, że i ty, Wawrzanka, masz takie
              > trche agnostyckie poglądy: 1 z odpowiedzi twoich to był agnostycyzm w czystej
              > postaci)
              >
              > Przytoczę swoje przemyślenia :
              > agnostyk, jak ja (doliczono się kilku rodzajów agnostycyzmu) uważa, że najuczci
              > wsza jest odpowiedź:
              > NIE WIEM
              > na pytanie o praprzyczynę.

              "Nie wiem" to niewiedza. Niewiedza wyklucza najmniejszy ślad wiedzy. W stanie "nie wiem" nie możesz mówić, że coś, w jakichś szczególnych warunkach jednak jest prawdą.

              > To trchę podobne do Deizmu, co mówi: b/Bóg stworzył alles i sobie poszedł, nie
              > interesuje się, nie ma go, nie ma jego żadnej ingerencji od momentu stworzenia.
              > Deizm jest mi o tyle obcy, że nie bardzo rozumiem, czemu domniemany b/Bóg miał
              > by się tak zachować? Odpalić Wielki Wybuch i dalej już nic? Nie przemawia to do
              > mnie.
              >
              > Dalej to już się zgadza z poglądem ateistycznym: wszystko się toczy trybem ewol
              > ucji, jedno wynika z drugiego
              > nie widzę jakiejkolwiek ingerencji tzw. sił nadprzyrodzonych:
              > tworzyło się wszystko od Big Bang, kolejne procesy dadzą się wytłumaczyć, wyjaś
              > nić na bazie obecnej nauki, ewolucję tu podważaną też, ewolucja to b. zgrabna t
              > eoria, to że nieudowodniona (obecnie chyba już tak) to nie jest powód aby ją od
              > rzucić,
              > podobnie było i w wypadku przełomu kopernikańskiego
              > oba łączy fakt, oba przekonują, że pomimo braku początkowo dowodów obie są b. s
              > pójne jako model, jak mówią matematycy są "eleganckie"...
              > Nie widzę patrząc dalej jakiejkolwiek ingerencji domniemanej istoty wyższej w n
              > asze życie:
              > istnienie planu dla każdego z nas to IMHO naiwność, fakt, że niektórym pomagają
              > ca żyć.
              > Podobnie ingerencja ww. w losy ziemian, Ziemi, wybuchy wojen/wulkanów: podlega
              > losowości i niczemu więcej, pogląd, że to wyraz opinii b/Boga o naszym np. grze
              > sznym prowadzeniu się to atawizm rodem z czasów wiary w gromowładnego Zeusa.
              > Mój agnostycyzm mówi: nie wiem, co oznacza także takie przesłanki/tezy:
              > - praprzyczyna zgodnie z matematyką mogłaby istnieć od minus nieskończoności, o
              > d zawsze, nauka zna pojęcie minus nieskończoności,

              Wybacz, ale nie mieszaj poważnych terminów naukowych do swoich rojeń.

              > - praprzyczyna nie jest b/Bogiem- dziadusiem z długą brodą wpadającym w gniew,
              > karzącym sodomian i gomorian ogniem, każącym Noemu budować Arkę, a Hioba doświa
              > dczającym rozmaicie...
              > To ww. to wytwór ludzkich wyobraźni bo to nie:
              > Bóg stworzył ludzi na swój obraz i podobieństwo, ale
              > ludzie stworzyli b/Boga na swój obraz i podobieństwo...
              > Taka odpowiedź wynikająca z ww. nie oznacza bynajmniej uchylania się od odpowie
              > dzi gdy teista mówi:
              > Praprzyczyna to Bóg,
              > skupiając się na teistach: Chrześcijanach/Muzułmanach/Mozaistach, czyli 90% św
              > iatowych teistów jest to b/Bóg spersonifikowany, podobny do człowieka, mający g
              > łowę, włosy, tułów, ręce, nogi, posługujący się głosem, mówiący...
              > Praprzyczyną mogłoby być natomiast pole siłowe, ocean (ten już raczej nie bo to
              > zbyt spersonifikowane by było: Ocean jak w Solaris myślał, miał uczucia, dener
              > wował się, mścił.. za bardzo to przypomina b/Boga- człowieka z Biblii/Koranu/Mi
              > tologii Greckiej/Germańskiej/Słowiańskiej/Indiańskiej/Inkaskiej/Azteckiej....

              To bez sensu. Praprzyczyna zewnętrzna dla świata jest zbędna.

              > Idea ateistyczna

              Nie ma czegoś takiego jak idea ateistyczna.
              Może myślałeś o nauce ale to nie to samo.

              > mówi natomiast odrzucane przez agnostycyzm m.in.: nie ma takie
              > j ani jakiejkolwiek innej istoty będącej sprawczym czynnikiem, dyskusja o przyc
              > zynach i skutku, mówienie, że praprzyczynę musiałby też ktoś stworzyć, a wtedy
              > taka istota nie miałaby przesłanek bycia b/Bogiem...
              >
              > postawa agnostycka, wyżej opisana mówi:
              > NIE WIEM

              Jeśli nie wiesz, to odpuść i nie męcz nas więcej.

              > jak wspomniałem jest IMHO najuczciwsza z możliwych.
              > Nie oznacza: wierzę, że tak nie jest, wierzę, że tak jest (w sprawie praprzyczy
              > ny), ja WIEM, że jest ta odpowiedź( informująca o praprzyczynie) ale jej nie zn
              > amy, więc mówię:
              > NIE WIEM
              > podobnie było np. przed odkryciami Kolumba, Tasmana, Cooka:
              > odpowiedź była, choć nieznana ale była.
              > Nikt nie mówił wtedy, jak ateiści: Nie ma innych lądów,

              Nikt nie mówił, że tych lądów nie ma, ale że NIE MA DOWODU ich istnienia.
              Istnieje to, co udowodnione. Całą resztę musimy jakoś inaczej nazywać i nazywamy nieistnieniem.

              A nieistnienia niczego, także lądów, nie trzeba dowodzić.

              > najuczciwsza z możliwych była wtedy odpowiedź: może są, może nie, my tego nie w
              > iemy...
              > Potem odkryto: Amerykę, Australię, Antarktydę...

              Ale Atlantydy nie odkryto. WTEDY istnienie Atlantydy i Australii było jednakowo niepotwierdzone.

              > -------------------------------
              > ww. to moje poglądy
              > podaję je, choć, jak wielokrotnie, wiem, że narażam się na hejt hejterów, Hejci
              > a, hejciąt... osób nie umiejących przyjąć, że być może kto inny ma rację
              > stąd ich agresja,
              > ja z kolei nie nazwę poglądów innych ateistów/teistów/agnostyków innej maści ni
              > ż ja, deistów debilizmem
              > skoro nigdy dotąd tego nie zrobiłem...

              Wystarczy, że nazwałeś innym bluzgiem.
          • feelek Re: Niedawno temu... 16.01.17, 02:28
            Koleżanko Wawrzanko!
            Spełniając twą prośbę, odrzucając urazy, opowiedziałem ci o tym moim agnostycyzmie.
            Sorry jeśli przydługo ale to był...wykład/felieton/epistoła, nie dało się krcej aby było wyczerpujące.
            Niech Sąd to uzna za moją mowę w imieniu agnostyków w trwającej (?) dyskusji pomiędzy teizmem, ateizmem, agnostycyzmem, postulowanej tu onegdaj.
            PS.
            czy myliłem się, że 9-ty r[obot] g[enerator] k[uriozalnych] h[ejtów] się odezwie?
            Stąd i widać, że nie z nim może być ta dyskusja.
            W "dyskusji" nie ma sensu brać udziału.

            • 9rgkh Re: Niedawno temu... 16.01.17, 12:53
              > 9-ty r[obot] g[enerator] k[uriozalnych] h[ejtów]

              O, to mi się podoba. :) Moja ocena Twojej "inteligencji" poprawiła się. :)
              • kalllka Re: Niedawno temu... 17.01.17, 02:52
                :)Gruchot /po prostu/
                • 9rgkh Re: Niedawno temu... 17.01.17, 11:52
                  No, to to już trochę za bardzo zalatuje "osobistymi urazami" i prymitywizmem skojarzenia.

                  To, co piszemy o innych, świadczy przede wszystkim o nas.

                  Bardzo żałośnie dla autora wygląda to, co autor chciałby, żeby wyglądało śmiesznie a z poczuciem humoru nie ma nic wspólnego.

                  Ja już dawno temu, po latach rozmów na forach, nabrałem dystansu do dosłownego traktowania obelg, inwektyw i innych podobnych. Nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Zwracam uwagę wyłącznie na merytoryczną treść tego, co ktoś pisze.
                  • kalllka Re: Niedawno temu... 17.01.17, 19:59
                    Czyli ..'generator_'się podobał,
                    a gruchot już nie?
                    • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 10:07
                      Poczucie humoru to indywidualna sprawa. Ważna jest puenta. W pierwszej wersji, tak to odebrałem, zmierzało to serią dość zgrabnych ale nie za bardzo dosłownych skojarzeń do niekoniecznie naładowanego kondensatem niechęci celu.

                      To drugie jest już zbyt dosłowne.

                      A mnie osobiście bardzo trudno jest obrazić.
                      • kalllka Re: Niedawno temu... 18.01.17, 11:37
                        aha.
                        No to może,po prostu, będziemy cię wołać zbyszku?
                        • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 12:25
                          Jak Ci pasuje. Ma to tylko ten minus, że ktoś nowy, czytający co sobie tu piszemy, może nie kojarzyć imienia z nickiem. Nicki z założenia są niepowtarzalne.

                          A Ty też masz jakieś imię, którego moglibyśmy używać tutaj alternatywnie do Twojego nicka? No bo jak bliższy kontakt, to najlepiej na zasadzie identycznego traktowania.
                          • kalllka Re: Niedawno temu... 18.01.17, 13:03
                            Z założenia, ha:|
                            Cóż, jestem za tym by nazywać się tak jak chcemy.. wolisz alfanumeryczne.. proszę bardzo, tyle, ze trudność twojego nicku spowoduje, ze przestaniesz być,po prostu, wywoływany..
                            Nie jestem w stanie cię identycznie traktować... bo to nielogiczne.
                            • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 13:44
                              Widzę, że Cię "wystraszyłem" ;) - widzisz jak to działa, gdy od kogoś się chcemy domagać czegoś, czego sami zbyt chętnie nie spełniamy?

                              Ale mnie naprawdę nie przeszkadza to, że niektórzy tu zwracają się do mnie po imieniu. Sam to imię kiedyś, bodaj na sąsiednim forum, u jajka podałem.

                              Z nickiem jest ten problem, że w zawierusze jakiejś ostrzejszej walki z agresywnymi trollami na tym forum, mój pierwszy nich, do którego zdążyłem się przywiązać (grgkh) dostał zakaz publikowania. Naprawdę w tym okresie nie "zarobiłem" na te restrykcje. Podobno mechanizm jest taki, że dotyka czasem tych, którzy "są obecni" w pyskatych wątkach i, to nie jest wykluczone, dostałem rykoszetem.

                              Ale to nieistotny drobiazg. Pod starym nickiem mogę pisać na innych forach gazetowych.

                              Na jednym z takich forów miałem kiedyś zakaz publikacji czasowy - moderator wycofał się z wcześniejszej decyzji. :) Można? Można. Tutaj ze snajperem nie ma rozmowy. Nie rozumiem jego olewania takich spraw ale to jego problem.

                              Mogę być więc grgkh lub 9rgkh. Albo po imieniu. Albo jeszcze pod jednym z przynajmniej trzech innych nicków, które mam założone na GW, wszystkie aktywne.
                              • sybaryta_pis Re: Niedawno temu... 18.01.17, 17:42
                                9rgkh napisał:
                                >Mogę być więc grgkh lub 9rgkh. Albo po imieniu. Albo jeszcze pod jednym z >przynajmniej trzech innych nicków, które mam założone na GW, wszystkie aktywne.

                                Np pod nickiem "bookworm" pod którym sam chwalisz własne posty pisane jako 9rgkh,grgkh itd i sam dyskutujesz ze sobą piejąc peany na cześć "9rgkh", grgkh itd
                                • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 20:21
                                  sybaryta_pis napisał:

                                  > Np pod nickiem "bookworm" pod którym sam chwalisz własne posty pisane jako 9rgk
                                  > h,grgkh itd i sam dyskutujesz ze sobą piejąc peany na cześć "9rgkh", grgkh itd

                                  Bookworm to nie jest mój nick.
                              • kalllka Re: Niedawno temu... 18.01.17, 22:34
                                Nie, nie przestraszyłes mnie.
                                Ale nadal nie wiem jak cię wołać:/ zapomniałeś, zgubiłeś się ... w tłumaczeniu?
                                Nie chce ci dawać rad, bo zdaje się, mocnos uczulony na punkcie, ale przydałyby ci się korki z gramatyki; rozbiór logiczny zdań pomógłby ci tez streszczać się., :|
                                Przemysl.. /no i koniecznie podaj swoje imię, wszystkim będzie łatwiej i milej.
                                • 9rgkh Re: Niedawno temu... 18.01.17, 23:52
                                  kalllka napisała:

                                  > Nie, nie przestraszyłes mnie.

                                  No to się "zrewanżuj" podaniem swojego imienia.

                                  > Przemysl.. /no i koniecznie podaj swoje imię,
                                  > wszystkim będzie łatwiej i mile.

                                  Przecież je znasz. Tak zwraca się do mnie pisowczyk.
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,21155,31460569,31460569,Dlaczego_religia_ma_podwojne_oblicze_.html?p=31486535
                                  Teraz Ty.
                • sybaryta_pis Re: Niedawno temu... 17.01.17, 12:38
                  "Kisielowy Gladiator Zbysio", a nie "Gruchot"
                  • pocoo Re: Niedawno temu... 17.01.17, 13:35
                    sybaryta_pis napisał:

                    > "Kisielowy Gladiator Zbysio", a nie "Gruchot"

                    Czy dlatego ze jesteś sybarytą ,to uwielbiasz "kisielowe" zapasy?
                    Sybaryta _pis powinien mruczeć jak kot prezesa.
                  • kalllka Re: Niedawno temu... 17.01.17, 19:17
                    Kisielowy bo od Kisiela czy kislu?
                    • feelek Re: Niedawno temu... 17.01.17, 19:31
                      no skąd: " od Kisiela" ?!
                      Kisiel by się w grobie przewrócił!
                      (to oczywiście: erystyka)
Pełna wersja