9rgkh
09.02.17, 00:25
Bo ja uważam, że ani jedna, ani druga nie spełnia definicji nauki. Co do religii, to chyba większość ludzi zgodzi się z taką kwalifikacją, bo zbiorów dogmatów nie sposób zaliczyć do wartości naukowych. Ale czy to samo myślą o filozofii? A tak w ogóle, to czym właściwie jest filozofia?
Temat mi wpadł bez mojej inicjatywy, bo ktoś, mniejsza o szczegóły :), ostatnio na tym forum wspomniał o nim właśnie w takim kontekście. Albo prawie takim. Cóż, warto by wyjaśnić sprawę.
Nie będę się, na razie, rozpisywał o swoich pomysłach na ten temat. Wrzucę link, który wyświetlił mi się w guglu na samej górze. Ośrodek Kształcenia Metodycznego Wydziału Humanistycznego, dr Grzegorz Pacewicz. Wraz z paroma innymi "szalonymi naukowcami" prowadzi na portalu Polityki blog "Niedowiary". Jak by na to nie patrzeć, jednak chyba filozof. Kala własne gniazdo?
Jeden, maleńki cytacik, cytaciątko...
(...) Można sobie postawić pytanie wobec tego, czy gdy już wszystkie możliwe dyscypliny naukowe na dobre dokonają secesji z terenu filozofii i się usamodzielnią, czy pozostanie coś jeszcze w filozofii? (...)
Identyczny "problem" dotyczył w zamierzchłych czasach religii. Wtedy wszystkie "nauki" były własnością różnych religii i cokolwiek naukowego się zdarzyło na ich polu, to szło na konto religii. Dziś już wiadomo, że nic, co "niedogmatyczne" (intuicyjnie rozumiemy to pojęcie, chyba?), nie jest religijne. Czy po "zabraniu" wszystkich naukowych myśli, dokonań, zostało coś dla religii?
No to zróbmy taki rachunek sumienia również z filozofią.
Ale najpierw zachęcam do przeczytania linkowanego tekstu.