9rgkh
16.02.17, 12:57
Liderzy świata IT mają też problemy na swoim podwórku. Jednym z najważniejszych jest tzw. postprawda lub fake newsy. To zmyślone przez internautów informacje, które masowo i błyskawicznie wędrują w sieci, szczególnie za pomocą portali społecznościowych.
W trakcie kampanii w USA historie o papieżu Franciszku popierającym Trumpa i Hillary sprzedającej broń ISIS rozprzestrzeniały się w szalonym tempie. W ciągu trzech ostatnich tygodni przed wyborami 20 najpopularniejszych kłamliwych historii miało na FB o półtora miliona więcej reakcji (lajków, udostępnień, komentarzy) niż prawdziwe newsy z „New York Timesa”, „Washington Post” czy NBC.
Na początku grudnia policja zatrzymała w Waszyngtonie 28-latka, który wszedł do jednej z pizzerii z karabinem. Chciał się przekonać, czy rzeczywiście na jej zapleczu działa kierowany przez Clinton klub pedofilów. Wyczytał to wcześniej w zmyślonym newsie.
A tuż przed świętami pakistański minister obrony Khawaja Muhammad Asif pogroził bronią nuklearną Izraelowi, bo przeczytał zmyślonego newsa, jakoby Izrael zapowiadał zniszczenie Pakistanu.
Walka z fake newsami to priorytet dla portali społecznościowych w przyszłym roku.
Ależ przecież to nic nowego - postprawda istniała zawsze. Ludzie "wierzyli" od zawsze. W byle co. Bo ich leniwe umysły wolały wybierać nawet najbardziej absurdalną wiarę niż sceptycyzm, bo - niestety - ten drugi wymaga wysiłku zdobywania wiedzy i pozostawania w cieniu zamiast nabzdyczonego prezentowania się. Bo jak się nie ma wiedzy, to nie ma się niczego do zaprezentowania i spada się na drugi albo i dużo dalszy plan.
A do tego należy dodać inny niż kiedyś, ilościowo i jakościowo, przekaz informacji wynikający z nowoczesnych technologii.