9rgkh
25.02.17, 15:15
Na Okinawie panuje tradycja tworzenia silnych więzi w lokalnych społecznościach. Moai to nieformalna grupa ludzi, którzy pomagają sobie, a łączy ich wspólny interes. Dla wielu osób służenie społeczności staje się jednym z ich ikigai.
Moai narodziły się w trudnych czasach, kiedy to rolnicy gromadzili się, by wymieniać się informacjami na temat najlepszych sposobów uprawy, a także by pomagać sobie nawzajem, gdy zbiory były skromne. Członkowie moai co miesiąc muszą wpłacać określona kwotę do kasy. Ta opłata pozwala im brać udział w zebraniach, kolacjach, partyjkach go, shogi (japońskich szachów) oraz cieszyć się hobby. Pieniądze te są przeznaczane na organizowanie wspólnych zajęć, a jeśli zbierze się ich nadmiar, jeden z członków społeczności (wymiennie) otrzymuje ustalona ich część.
Przynależność do moai pomaga utrzymywać równowagę emocjonalną i materialną. Jeśli ktoś ze społeczności wpadnie w finansowe tarapaty, można przyspieszyć wypłatę jego przydziału z grupowych oszczędności. Ta świadomość przynależności do grupy oraz wzajemnego wsparcia zapewnia poczucie bezpieczeństwa i ma wpływ na wydłużenie życia.
To fragment bardzo ciekawego artykułu z najnowszego numeru "Focusa" - tytuł "Sekret stulatków z Japonii". A ten powstał w oparciu o książkę "IKIGAI. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia"
W treści jest mowa o jeszcze innych wspomagaczach długowieczności - to dieta, "kult rzemiosła" (a więc sztuka i zaangażowanie w ciekawą, dającą satysfakcję pracę) oraz dużo ruchu.
To wszystko jest samą naturą i wydawałoby się tak oczywiste, tyle że jakby zapomniane. A przecież jest to elementarna WIEDZA O ŚWIECIE. Jak to się dzieje, że wiedzę o świecie tak lekceważymy? Co się stało z ludzkością, z całą naszą zbiorowością, w której człowiek jako jedna istota przestał się liczyć?
Ale w tej chwili chciałbym skupić się na pierwszym, opisanym szerzej elemencie wpływu na długowieczność. Bo żyć chcielibyśmy długo i tak, by czerpać z tego najwięcej zadowolenia.
Pomyślałem, że bardzo pasuje to do tematyki tego forum, bo stanowi świetną alternatywę dla oferty "miłościwie panującej lokalnie" religii, która ukształtowała naszą lokalną kulturę. I która wciąż ma aspiracje, by być jedyną ważną. Która w tym dążeniu do absolutnej dominacji kasuje wszystko inne. Albo zawłaszcza przeinaczając to na własną modłę.
Jesteśmy istotami społecznymi. To, co jest między nami, to kultura. To są te ludzkie więzi.
Widzę wyraźne różnice pomiędzy tym, co można znaleźć w ofercie religii a tym, co można tworzyć poza nią, gdy ona nam nie narzuca swojej celowości istnienia (dla własnej, prywatnej władzy).
Życie tutaj, teraz a nie "w nagrodę" za wysługiwanie się, ślepe posłuszeństwo dogmatom, bogom, organizacji. Szczęście w codziennych, pozytywnych relacjach z ludźmi, w zaufaniu do nich, w bezpieczeństwie. Życie blisko natury, w zgodzie z naszą cielesnością. Odnajdowanie zadowolenia w tym, co się robi, najlepiej wspólnie, i dążenie, dochodzenie do doskonałości, co utrzymuje nasz mózg w stałej zdolności do rozwoju.
Takie proste przepisy na życie... I tak fatalna rzeczywistość wokół nas, opanowana przez religię i system polityczny będący w doskonałej symbiozie z nią.
Nie pozwólmy sprowadzać siebie do roli zwierząt futerkowych żyjących w ciasnych, śmierdzących klatkach albo do roli narkomanów karmionych kolejnymi dawkami dogmatycznych używek i narkotyków.