feelek
10.03.17, 11:55
Jak w tytule.
Nasuwa się po obserwacji tego forum kilka kardynalnych pytań.
1. Jak w odniesieniu do głównych nurtów religijnych: Buddyzmu(B), Chrześcijaństwa(CH), Hinduizmu(h), Islamu(I) wygląda ta masowa idea o charakterze religii, ta w istocie religia współczesnego Świata, jaką jest ateizm? Mówiąc współczesnego, mamy na myśli, oczywiście ostatnie 100 lat, XX wiek, umownie definiowany jako okres: 1914-1989.
Teza, że ateizm jest taką samą religią jak inne została wystarczająco udowodniona w tekście Michalkiewicza: skoro każe się tam (w ateizmie) wierzyć w pewne rzeczy bez dowodzenia, gdy nauka nie zna odpowiedzi na pytania o to co było przed Wielkim Wybuchem, więc nie może być też odpowiedzią logicznie uzasadnioną/ naukową że ateizm to skądś "wie". Nie wie, więc wyznawca ateizmu wierzy, że za istnieniem Świata nie stoi jakaś istota, którą religie: Ch, H, I nazywają Bogiem - jakkolwiek opisywaną, ale istotą myślącą, mającą wpływ na rzeczywistość, zdarzenia losowe, nas samych. Teza, że za tym może stać jakieś bezosobowe pole siłowe, zjawisko przyrodnicze, z racji swej niewidowiskowości (sic!) jest mało popularna - choć warta zastanowienia, dyskutowania, myślenia i omawiania. Zawsze dwubiegunowy układ współczesnej wojny religijnej: pomiędzy wierzącymi w Boga i wierzącymi w to, że go nie ma, jest jednak bardziej pociągający. Z jednej strony Istota Boga Stwórcy, z drugiej- ateistycznej: nieprzekonujące, nie przemawiające do wyobraźni stwierdzenia o aksjomatach, więc: "wiedzy" z założenia przyjmowanej bez dowodzenia, na wiarę (sic!). Choć idea ateistyczna nie dysponuje widowiskową namacalną postacią, sama "idea" negacji ma walor przyciągania. Nieduży: ateistów jakkolwiek liczonych jest zdecydowana mniejszość, kilka- kilkanaście procent, zawsze to jednak największa z mniejszości (na tle New Age, innych poza rozmaitymi synkretyzmami, modami na religie egzotyczne: Buddyzm, Hinduizm, historyczne: pogaństwo)...
2. Czy ateizm to de facto to samo co antyklerykalizm (oczywiście - nie całość warta zastanowienia, dyskusji, z racji, było nie było, a jednak niezaprzeczalnych posiadanych przez tę ideę racji i dokonań)? Obserwacja - stwierdzenie narzuca się sama/o. Ile w idei ateizmu jest niewylecznych kompleksów, ran, domniemanych, urojonych lub prawdziwych szkód?
Lektura tego forum pokazuje, że wyznawcy idei ateizmu mylą ją najczęściej z antyklerykalizmem. Ciężar wypowiedzi tutaj, zakładanych wątków pokazuje to aż nadto. Zdecydowana ich większość (80%) nie dotyczy spraw religii, a konfliktów założycieli wątków z organizacją religijną o charakterze dominującym na terenie, gdzie Forum Religia istnieje (Kościół Katolicki - religia należąca do grupy religii chrześcijańskich). Wątków zakładanych przez byłych księży po zdjęciu sutanny (nie ma nic bardziej żałosnego niż taka osoba, co nie ma szans na pozostawienie swego księżego bagażu gdzieś za sobą, osoba co nie umie żyć życiem nieksiężym jak nie umie/ nie może żyć życiem księżym).
3 Ile szkody robi idea ateistyczna tak obserwowana i opisywana idei dociekania prawdy? ( co trzeba podkreślić- nie cała idea ateistyczna)
Na tym tle obserwowane tu próby dociekania prawdy są skazane na niepowodzenie. Może rację mają wielokrotnie tu przedstawiane obserwacje, że dyskusje między religiami są pozbawione sensu bo mogą ograniczać się jedynie do deklaracji typu Credo: "...wierzę w Boga, Jezusa, Maryję... " lub: "...Nie wierzę w Boga, Allaha, Wisznu, Manitou...."?
Moim zdaniem jest to niesłuszny pogląd. Tak jak postępem w swoim czasie było odejście od myślenia w stylu starożytnym: rzymsko - greckim, myśleniem Panteonem, Światem pozbawionym pojęcia miłosierdzie, a przesyconym okrucieństwem (co opisał Sienkiewicz w "Quo Vadis"), co uczłowieczyło ówczesny Świat... tak jak, patrząc obiektywnie, postępem wobec zastanego było działanie Buddy, Chrystusa, Konfucjusza, Świętego Franciszka... tak obecnie, gdy jest potrzeba: jeśli nie znalezienia odpowiedzi, to przynajmniej zdefiniowania pytań, na które odpowiedź może się znajdzie za kilkaset lat (jak w wypadku Przełomów: Kopernikańskiego, Kolumbowskiego), tak obserwowany tu rodzaj ateizmu, przesycony najzwyklejszą nienawiścią do wszystkiego, co religijne, a w istocie- antyklerykalizm, stoi temu dyskursowi na przeszkodzie.
To oczywiście nie jest zdeterminowane. Ale z prostych obserwacji choćby z obserwacji forum religia wynika, że tak niestety jest.
4. Czy ateizm bardzo ucierpiał w wieloletnim połączeniu z komunizmem?
Jak bardzo idei ateistycznej zaszkodziło utożsamianie go przez dziesiątki lat z komunizmem? Czy walka ateistów wyposażonych na obszarze 1/3 Świata w aparat terroru, walka poprzez zabranianie praktyk religijnych, zablokowanie na dziesiątki lat dyskursu filozoficznego miała trwały skutek w tym, że po stronie tzw. wolnomyślicielskiej (ateistycznej) ta dyskusja została praktycznie zablokowana? Wydaje się, że to dosyć trafne spostrzeżenie. Jak się weźmie pod uwagę choćby Polskę, gdzie od 1950 do 1990 ci, co im to w jakikolwiek sposób nie było obojętne, miast szukać choćby listy pytań, grzęźli w zaszłościach religijnych niekoniecznie chrześcijańskich, też buddyjskich, hinduskich, próbach poszukiwania nowych ruchów ( New Age, Era Wodnika). Rzeczy tyleż naiwne, co niepozbawione elementarnego sensu: zawsze każda próba odpowiedzi jest jednak warta kibicowania jej.
Dlaczego Kołakowscy, Miłosze grzęźli w zwracaniu się w stronę Kościoła Katolickiego? To oczywiste: na tle odczłowieczonej, uwstecznionej wobec ludzi rządowej Komisji ds Wyznań, wobec brutalnego zamykania do więzień kierowników występującej tam i wtedy organizacji religijnej, na tle najzwyklejszego, zamykania kościołów (Rosja, ZSRR), zabijania wyznawców (Chiny, Kambodża, Korea), nic gorszego ze strony dominujących tam i wtedy przedstawicieli idei ateistycznej zdarzyć się krzewieniu tej idei, brania idei ateistycznej w dyskursie filozoficznym wydarzyć się nie mogło.
Podobne blokowanie prób dyskusji obserwujemy tu i teraz: nie obserwuje się choćby ochoty dyskusji na jakimkolwiek poziomie. Lub też ilość tego typu wystąpień jest np. na tym forum stworzonym do dyskusji zwyczajnie znikoma.