9rgkh
15.03.17, 14:54
Wiele o tym już na tym forum mówiono. I nie w tym rzecz, żeby jeszcze raz w "dyskusji" znajdować jakieś ostateczne wnioski. Mamy swoje przemyślenia. Bliższe lub dalsze od prawdy. W jakim stopniu odnoszą się one do faktów, których istnienie niektórzy odrzucają?
Od czasu do czasu warto z takimi faktami się zapoznać.
Krzywda jest czymś, co potrafimy najlepiej ocenić, jeśli dotknie nas osobiście. Krzywda czyjaś jest odległa, mało rzeczywista, chyba że jej opis jest na tyle realny, byśmy ją odczuli jak swoją.
Nikt z nas nie ma drugiego życia. Zniszczone życie jest piekłem na ziemi. Na zawsze. Bez odwrotu. Czy potrafimy sobie ten rodzaj istnienia wyobrazić? To jest los ofiary.
Jaki sens ma kara? Co zmienia represja zastosowana wobec kata? Nic. Nie odwróci zdarzeń, nie cofnie czasu. Ale takie działanie ma dwa cele
- wskazanie katowi i potencjalnym naśladowcom, co im grozi za takie czyny i
- odsunięcie kata od kontaktu ze społeczeństwem, by uniemożliwić mu powtarzanie takich zachowań, groźnych dla nas.
Kat, który jest traktowany z pobłażaniem staje się przykładem. Przypadek pedofilii w KK to jest przykład losu kata.
Porównajmy te dwie wartości, te dwa losy.
Żyjąc w społeczeństwie, które z różnych powodów toleruje (niestety, w większości) obecny stan rzeczy, nie zabierając głosu w obronie ofiary, wpisujemy się w trwanie tego stanu. Tak, obojętność jest akceptacją.
Dlaczego jesteśmy tacy obojętni?
Ksiądz Roman podstępnie wywiózł od rodziców 13-letnią Kasię, więził ją i przez kilkanaście miesięcy gwałcił. Pedofil odprawia dziś msze w Puszczykowie. I koresponduje z dziećmi na Facebooku.